heh... prawie się zakochałam na rozmowie ...

14.03.03, 02:35
...w sprawie pracy. Mój "przepytujacy" okazał się (pierwsze wrażenie) moim
ideałem. Prze-u-ro-czy! Ciekawe, czy zaproszą mnie na drugą. Jesli tak -
pochwalę się :))

ps. to była moje 1sza rozmowa, więc, momo wszystko nie liczę na 2gi etap,
ale... hmmmm .... rozmarzyłam się.
    • Gość: lkoi Re: heh... prawie się zakochałam na rozmowie ... IP: *.itpp.pl 14.03.03, 10:27
      troche wiecej szczegółów..
      • vesuvio Re: heh... prawie się zakochałam na rozmowie ... 14.03.03, 12:45
        ... zależy o jakie szczegóły Ci chodzi...

        To była moja pierwsza rozmowa, więc przyszłam na nią jak trzęsąc się jak
        wystraszony króliczek (nie wiem, czemu mam takie skojarzenia), spodziewając się
        groźnej pani w okularach, z zaciśniętymi ustami umalowanymi czerwoną szminką
        (też nie potrafię podać powodów dlaczego właśnie tak sobie ją wyobraziłam). I
        zadającej mi pytania, które sprawiają, że co chwilę zapada krępująca cisza.
        A rozmowę prowadził młody mężczyzna, przesympatyczny -najpierw kilka pytań "na
        rozluźnienie", a kiedy już się pewniej poczułam pytał mnie o przebieg mojej
        wcześniejszej pracy, o umiejętności i takie standartowe pytanka w rodzaju:
        wymień swoje wady/zalety, z jakim szefem nie chciałabyś pracować itp.
        Jedno pytanie mnie trochę zaskoczyło - zapytał, czy jestem pomysłowa. Ja na to,
        że oczywiście. Chciał, żebym to udowodniła. Przypomniała mi się jedna rzecz,
        nie związana z pracą zawodową, ale świadcząca o dużej pomysłowości. On na
        to "przekonała mnie pani" z uśmiechem, przy którym Brad Pitt wymięka.
        Jak na swoją 1szą rozmowę - jestem zadowolona, uważam, że spisałam się ok.
        Oczywiście jest duża szansa, że masa innych ludzi mnie przebiła, ale
        wspomnienia będę miała miłe.
    • sciemniacz_seksualny Re: heh... prawie się zakochałam na rozmowie ... 14.03.03, 15:54
      :) taaak, ja to pamietam z drugiej strony - trzy lata temu taki wystraszony
      kroliczek przyszedl do mnie na rozmowe, jeszcze studiowal, okazalo sie ze na
      tym samym wydziale, mielismy wspolne tematy do rozmowy. gdy tylko zakonczyly
      sie formalne rozmowy umowilismy sie calkiem prywatnie. niestety historia nie ma
      happy endu, po trzech latach zwiazek sie rozlecial, ale do dzis pamietam jak
      wygladala kiedy ujzalem ja pierwszy raz. he he rekrutacja do domu wypadla
      gorzej niz do pracy - ona nadal pracuje na tym stanowisku o ktore sie wtedy
      ubiegala
      • vesuvio Re: heh... prawie się zakochałam na rozmowie ... 14.03.03, 18:46
        Jaaaaaaak miło! Zaprosili mnie na druga rozmowę. Dałabym sobie normalnie
        podciąć włosy za tę pracę. Jak się uda - wyfruwam z domu :))
        pzdr.

        ps. A teraz należy kulturalnie ;) zacząć weekend :))))
    • Gość: guma Re: heh... prawie się zakochałam na rozmowie ... IP: *.man.polbox.pl 14.03.03, 19:02
      Czy on ma na imię Rafał???
      • vesuvio Re: heh... prawie się zakochałam na rozmowie ... 15.03.03, 14:14
        Nie, nie ma na imię Rafał. Skąd te podejrzenia?
        • Gość: miotelka Re: heh... prawie się zakochałam na rozmowie ... IP: *.proxy.aol.com 21.03.03, 09:55
          jestes glupia cipa
          wyrucha cie i zwolni
          • vesuvio Re: heh... prawie się zakochałam na rozmowie ... 21.03.03, 17:56
            wal się miotełka... widocznie Ciebie nikt nawet kijem by nie tknął.

            A pracę dostałem :)
            • Gość: bobi Re: heh... prawie się zakochałam na rozmowie ... IP: *.acn.pl 21.03.03, 18:10
              dobrze mu obciągnęłaś druta to i dostałaś pracę
Pełna wersja