Życie po przyjeździe do Warszawy

28.10.06, 11:29
Mam pytanie do "napływowych" Warszawiaków.

Od kilku lat jestem związany z jedną warszawską firmą. Nie wykluczone, że za
rok - po studiach - dostanę tam świetną pracę, spełniającą moje wszystkie
zawodowe oczekiwania.

Problem w tym, że nie wyobrażam sobie życia po przeprowadzce z Wrocławia,
gdzie czuje się jak w domu. Bez rodziny, przyjaciół, ulubionych kawiarni,
placów, ulic i tego typu sentymentów. Problem nie tkwi w samej Warszawie,
którą całkiem lubię. Boję się, że pracując od 9 do 17 nikogo nie poznam. Będę
sam chodził do teatru, na koncerty i wystawiając się na spojrzenia pełne
politowania :) I że skończy się na tym, że będę żałował. Praca to nie
wszystko, prawda?

Jestem ciekawy, jak sobie z tym poradziliście?

Jak
    • Gość: szczera Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 11:53
      jak będziesz się źle czuł w Warszawie to zawsze można wrócić
      tam skąd sie przyjechało a druga sprawa to nie wiem jak można się źle czuć
      w Warszawie która w porównaniu z posępnym Wrocławiem jest bajką
      • Gość: wrocLOVE Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: *.e-wro.net.pl 28.10.06, 15:06
        jak już będziesz miał dosyć Pałacu Kultury i Nauki , "turystów" ze Wschodu (w
        tym z Dalekiego Wschodu), "byznesmenów" z Warszawy (czytaj: min. z Wołomina ,
        Pruszkowa) i innych robiących karierę jako: "assistant manager ds. human
        resources", zaglądniesz wtedy sobie tutaj:
        www.wroclaw.pl/m3269/
        • Gość: Ofelia1982 Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: *.aster.pl 28.10.06, 15:25
          a jak juz obejrzysz tamta galerie, to obejrzyj tez te:

          www.ziolek.pl/fotografie/warszawy/lazienki-krolewskie/index.htm
          www.ziolek.pl/fotografie/warszawy/mosty/index.htm
          • Gość: Ofelia1982 Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: *.aster.pl 28.10.06, 15:32
            A tak powaznie - to nie wiem ile masz lat, bo wiadomo, ze im dalej w las, tym
            trudniej cos zmieniac..nie dziwie Ci sie, ze obawiasz sie zmiany srodowiska,
            opuszczenia ukochanego miasta, rodziny, znajomych..Pytanie czy mozesz wiecej
            stracic czy zyskac. Czy praca w WAW jest na jakis czas okreslony czy po prostu
            sie wyprowadzasz i ukladasz zycie w stolicy? Czy masz
            dziewczyne/narzeczona/żonę we Wroclawiu - przeprowadzajac sie do WAWy moglbys
            to stracic (chyba, ze ona pojechalaby z Toba)..A znajomi, cóż, w nowej pracy
            poznalbys nowych ludzi. Moze nie przyjaciol na cale zycie (choc kto wie), ale
            ludzi, z ktorymi mozna sie czasem spotkac, pojsc do kina, teatru etc.
            Nie mając gardłowej sytuacji (np. firma postawila Ci ultimatum), to ja bym
            chyba nie zdecydowala sie na taki krok..A jesli masz juz kilkuletnie
            doswiadczenie, to znajdziesz inna prace w dynamicznie rozwijajacym sie
            Wroclawiu..po co dokonywac rewolucji w zyciu, jesli nie musisz i nawet chyba
            nie chcesz??
            Ja przyjechalam do WAW na studia, ale musiała to byc Warszawa, bo chcialam tę
            jedną wybraną wymarzoną uczelnię..A ona tylko w stolicy. zapewne tu zostane
            juz, bo 6-ty rok leci jak tu pomieszkuje. Ale Ty nie masz takiej sytuacji..
          • Gość: Jak :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 15:36
            Ustalmy, że w obu miastach są piękne miejsce [w jednym trochę więcej niż w
            drugim ;) ] i miejsca bardzo brzydkie [w jednym trochę mniej niż w drugim], ale
            ja jestem naprawdę ciekawy relacji osób, które same przyjechały za pracą do
            obcego miasta i próbowały się zaaklimatyzować.

            Decyzji o wyjeździe jeszcze nie podejmuję, całe szczęscie. W między czasie
            pooglądam sobie zdjęcia.

            pzdr

            Jak T.P.
            • sylwiozja Re: :) 28.10.06, 16:03
              czesc,
              ja jestem rodowita wawianka a mój mąż jest ze śląska. i powiem Ci ze opowiadał
              mi że jeszcze kilka lat temu, kiedy dostał tu ciekawą propozycję pracy, tak
              niecierpiał stolicy ze 2 razy w tygodniu kursował z wawy na śląsk, zeby tylko
              nie musieć tu nocować. oczywiście wtedy sie jeszcze nie znalismy. w końcu
              zmęczyły go te podróze, wynajął kawalerkę i wiódł smutne zycie nie znając u
              nikogo....ale w robocie poznał kilku fajnych ludzi, zaczął sie rozwijać, poznał
              nawet kilka uroczych miejsc w Wawie. a kobiety szukał m.in. przez internet :) No
              i znalazł! :) a teraz sobie szczęśliwie tu żyjemy we własnym domu. chociaż
              musze Ci powiedzieć, że czasem mówi ze szkoda, że np we Wrocławiu nie można
              znalezc takiej roboty jak tu. Takze nie jest tak zle, można sie zaklimatyzować,
              szczególnie kiedy pozna sie kogos bliskiego. A ludzie są wszędzie i wszędzie
              można kogoś poznać. i wszędzie są tzw. byznesmeni i tez normalni fajni ludkowie.
              • Gość: wrocLOVE podsumowanie IP: *.e-wro.net.pl 28.10.06, 16:45
                podsumowanie:

                do Warszawy można jechać jak kogoś nie stać na bilet do Moskwy albo do Mińska.
                W końcu i w Warszawie i w Moskiwe można kupić na ulicy "Babuszki" (lalka w
                lalce) i można podziwiać Pałac Kultury (w Moskiwe mają ich 9).
                Ja byłem raz w Warszawie , była to moja pierwsza wyprawa na Wschód. W Polsce
                Wschodniej, czyli po wschodniej stronie Wisły jeszcze nie byłem , choć uczę się
                rosyjskiego.
                Teraz w wakacje będę jechał za Warszawę , do samej Moskwy(oczywiście przez
                Warszawę i Mińsk).
                Turyści z Niemiec we Wrocławiu/Breslau już mnie nudzą , wolę "dziki wschód".
      • hyper_mouse Re: Życie po przyjeździe do Warszawy 30.10.06, 11:20
        dziewczyno skoro myślisz, że Wrocław jest posępny to polecam wizytę w gabinecie
        psychologa, coś u ciebie nie tak z percepcją.
        A co do przeprowadzki to nam wrocławianom jest bardzo ciężko, Warszawa jest
        zupełnie inna niż Wrocław. Inni są ludzie, otoczenie, brakuje zieleni, wypadów
        na narty, atmosfery rynku. W pracy nie poznaje się już tak wielu znajomych, a
        przyjaźnie nie są takie jak te studenckie. Generalnie jest ciężko się
        przystosować i ciężko wrócić, bo przyzwyczajasz się do swojej dobrej pensji, a
        w domu niestety 1200 to wciąż standard.
    • Gość: Aktywacja Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: 194.183.32.* 29.10.06, 13:50
      Własnie jestem w takiej stytacji jaką Ty opisałeś.
      Zmieniłam miasto w którym studiowałam i żyłam na Warszawę. Teraz tu bedę pracoac
      i żyć - czyli poznawac nowych ludzi i miejsca. Nie mogę czytać tych bzdur o tym,
      ze w Warszawie jest pęd i nikt nie ma czasu na rozrywki i na spokojne życie z
      miłym towarzystwie. Jak sie chce to wszytsko mozna - wystarczy chciec.
      Jak juz bedzie w Warszawie to daj znac - pogadamy. <jak chcesz moge Ci napisac
      na mejla> Pozdrawiam
    • Gość: loko Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: *.eranet.pl 29.10.06, 18:16
      Fajny post. Chyba jako nieliczny przyjezdny na dzień dobry nie oplułeś
      warszawiaków. Takich jak Ty nam tu potrzeba! Powodzenia w stolicy!!! Trzymam
      kciuki żebyś ułożył sobie tu życie.
    • Gość: Malina Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: *.catv.net.pl 30.10.06, 08:58
      Zgadzam sie fajny post.
      Moja siostra cztery lata mieszkała w Krakowie.
      Nic nowego...wszyscy wiedza ,że Kraków piekne miasto i nudzic sie tam nie ma
      jak.Jednak tak tęskniła za domem za Mokotowem,że zrezygnowała ze stanowiska i
      wróciła do Warszawy .
      Z pewnoscia znajdziesz cała mase znajomych a może i przyjaciół.
      W koncu wszyscy jestesmy Polakami.
      pozdrawiam
    • Gość: anlucka Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: 217.116.100.* 30.10.06, 12:39
      ...może dlatego ,ze jakoś nie mam szczęścia ...ale ja ten swój pobyt widzę
      niezadawalająco ..
      1- mam pracę w maleńkim zespole -same panie - brak kontaktów w mieszanym
      towarzystwie robi to ,ze wieje nuda i trochę podgryzanie -zazdrość jak się
      którejś lepiej wiedzie -nie ma mowy o wspólnym spędzaniu czasu po pracy -każda
      wieje czym prędzej do swoich spraw ...
      2- nie ma gdzie poznać ludzi /paradoksalnie to brzmi bo duże miasto ale nikt
      się do ciebie nie odezwie
      np. w kawiarence , czy kinie czy basenie -każdy zajęty sobą -do mnie nikt się
      nie odezwał -nawet nie widzę kogoś do kogo byłoby miło sie odezwać -jakieś to -
      dziwne ale obce twarze-
      3- nie wiem jak jest na wieczorno -nocnych spotkaniach -imprezach klubowych -bo
      nie chodzę -wszystko zaczyna się b. póżno praktycznie od 22- sama dziwnie bym
      się czuła ,a poza tym jaka gwarancja ,ze ktoś tam by się do czlowieka odezwał ?-
      oczywiśćie żadna - poza statą czasu i pieniędzy -bo takie wyjście ulży w
      portfelu o 50zł najmniej...
      4-sama chciałabym wiedzieć jak tu spotkać fajnych ludzi ,trochę starszych ...
      • cirkon Re: Życie po przyjeździe do Warszawy 30.10.06, 15:35
        > 4-sama chciałabym wiedzieć jak tu spotkać fajnych ludzi ,trochę starszych ...

        Spoko. Też jestem Warszawiakiem 'z importu', ale już trochę znajomych mam.
        Napisz na cirkon@wp.pl, zobaczymy, co da się zrobić ;-)

        pozdr., C.
      • Gość: The Territories Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: *.chello.pl 02.11.06, 16:54
        Hej,
        a ja jestem rodowitą Wrszawianką i jeśli sobie życzysz moge podac sowjego majla
        to będziesz miała już jedną znajomą:)A w końcu od czegos trzeba zacząć. :)
    • mrowkojad2 Re: Życie po przyjeździe do Warszawy 30.10.06, 13:46
      Ja do Warszawy przeprowadziłam się po studiach w zupełnie innym mieście. Miałam
      jakichś znajomych, ale niewielu i były to raczej powierzchowne znajomości.
      Miałam te same obawy, co ty. Warszawa mnie przerażała, ludzie w pracy byli
      zżyci, ale nie bardzo chcieli dopuszczać do swojego grona nowe osoby. Ale
      powoli przecierałam sobie szlaki, poznawałam ludzi, znajomych moich
      współokatorek, w pracy też zaczęły pojawiać się imprezy, najpierw oficjalne, a
      potem, kiedy trochę bliżej się poznaliśmy, też takie w mniejszym gronie. Nie ma
      co oczekiwać, że w ciągu miesiąca poznasz tabuny ludzi, bo faktycznie nie jest
      z tym lekko.
    • Gość: tomeczek Zapytaj tych, którzy już przez to przeszli: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 11:53
      Zapytaj tych, którzy już przez to przeszli:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29589
    • margot7 Re: Życie po przyjeździe do Warszawy 31.10.06, 13:46
      a ja jestem rodowita Krakowianka i czasem jak mowie, ze dobrze mi sie mieszka w
      Warszawie, to ludzie robia wielkie oczy :-)

      przeprowadzilam sie do Warszawy jakies 4 lata temu. Rzeczywiscie, zyje sie
      tutaj szybciej, ale mnie to akurat bardzo odpowiada.

      Jest kilka zalet Warszawy, ktore dostrzegam, np:
      kilka pieknych parkow na spacery i wszystko w dalszym ciagu w miescie (w
      Krakowie poza Plantami nie bardzo mozna znalezc fajny park blisko centrum).
      wiele ciekawych koncertow (akurat z tego, co mnie interesuje, wiecej dzieje sie
      w Warszawie niz w Krakowie)
      ladnie zrobione oswietlenia wielu budynkow - naprawde sa fajne miejsca na
      spacery, zwlaszcza wieczorowa pora latem

      Oczywiscie, sa i wady, ale poznalam tutaj wielu fantastycznych ludzi i tak
      naprawde, to oni sa wazniejsi od samego miasta.

      Warto wybrac sie na roznego typu zajecia, ktorych w Warszawie nie brak np.
      taniec.

      pozdrawiam
    • Gość: Stefan Re: Życie po przyjeździe do Warszawy IP: *.aster.pl 02.11.06, 23:29
      Zapewniam Cie, ze za jakis czas stwierdzisz, ze w Polsce nie ma fajniejszego
      miasta niz Warszawa. Przyjechalem tu prawie 8 lat temu i dosyc dlugo uciekalem
      stad tak czesto jak tylko sie dalo. Spora dawka tolerancji, dystansu do tego co
      Cie otacza, usmiech na twarzy i wrecz prowokacyjna otwartosc w stosunku do
      ludzi to moja przepis na polubienie tego miasta. Wszyscy moga sie wydawac
      zabiegani, zamknieci w sobie, moze wrecz gburowaci, ale tak naprawde wszyscy
      pozytywnie reaguja na usmiech. Jestem przekonany ze w pracy poznasz fajnych
      ludzi a wieczorem zawsze mozesz wyjsc - nawet sam. W tym miescie to zadne
      zboczenie. Np Klubokawiarnia :) Jakis czas temu mozna bylo sie polozyc na
      kanapie w pseudo damskiej ubikacji z ksiazka i sie nie zastanawial co robisz.
      Niestety kanape juz zwineli, Klubo stala sie chyba oficjalnie komercyjna, ale
      nadal jest to chyba najbardziej wyluzowane miejsce.
      Jest tylko jeden minus polubienia Wawki - w kazdym innym miescie w Polsce
      bedzie Ci czegos brakowac.
      Bedzie dobrze :)
Pełna wersja