4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd..

21.11.01, 15:15
Niestety -
- 5 lat w marketingu w międzynarodowych firmach
- 4 języki, skończone studia
- drugie zaoczne w trakcie
- znajomość kompów i oprogramowania, internet
- doświadczenia w dziennikarstwie
- pewne doświadczenie w obsłudze klienta - nie wystarczają, aby znalazł pracę
osobnik energiczny, lubiący zarówno full of action... jak i zadania
analityczne... (pomimo że szuka energicznie od 2 miesięcy)...

Po prostu nie mam znajomości a niestety w ten sposób odbywa się większość
zatrudnień w Warszawie - sam widziałem.

Więc, kiedy jakiś rządowy głupek mówi - młodzi (hmmm 30-stka, ale czuję się
młodo), nie wyjeżdżajcie za granicę, bo jesteści potrzebni Polsce, to nie wiem
czy śmiać się czy płakać...

Jak tak dalej pójdzie, to kończę moje drugie studia zaoczne i wyjeżdżam stąd,
aby zapomnieć o tym mrocznym kraju, gdzie każdy każdemu chce tylko dokopać i
robi trudności. Mieszkałem trochę za granicą, mam tam rodzinę więc znam
różnice. Wiem jak jest na świecie. A Polska może nawet zbankrutować, jeśli taka
jej wola. Co ja na to mogę? - nie mam przecież znajomości w Warszawie.

PS.
W Polsce w sumie przedsiębiorcy mają kiepskie życie ze skarbówką, władzami i
biurokracją.

Ale z drugiej strony pracodawcy cały czas mówią młodym energicznym - pracujcie
po 10-12 h na dzień, bo na zachodzie też się tak pracuje. Komunizm się
skończył, teraz nowoczesność. Ciekawe jednak, że na zachodzie ściśle
przestrzega się czasu pracy i nigdy nie udało mi się złapać przez telefon
nikogo w Niemczech, Danii czy Szwecji po godzinie 17:00/17:30, mimo, że
najczęściej kontaktowałem się z osobami mającymi duże pola odpowiedzialności i
pracującymi w największych firmach w swojej działce. Tam po prostu pracownika
się szanuje, a kiedy szanuje się pracownika, pracownik szanuje pracodawcę.
W Polce tego jeszcze nie ma.
W tej chwili nie tyle szanują pracodawcę, ile boją się zwolnienia, ale to dwie
różne sprawy.

A kiedy młodzi aktywni się wypalą, to się ich po prostu wypieprzy i weźmie
nowych - w ten sposób zdobywa się tytuły najlepszych pracodawców. Mam znajomych
w konsultingu i wszyscy oni mówią (prywatnie), że tak się to właśnie odbywa.

Bo to Polska właśnie...
    • monia76 Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd.. 14.12.01, 16:51
      Rybo,
      jeśli jeszcze szukasz pracy, daj znać.
      • kruszek81 Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd.. 27.01.02, 12:09
        Jak czytam takie opinie o Polskim rynku pracy to się załamuje :(

        eeeeeeeeeeeehhhhhhhhhhhhhhhhhhhh :(
        maskra z pracą jest w całym kraju :(
        ja w sumie dopiero będę wchodził na rynek pracy...ale chyba wybiorę opcje
        wyjazdu za granice i tam sobie na pewno prace znajde :)
        teraz jestem studentem 1 roku Radiokomunikacji na PW i 2 roku ekonomii, znam 2
        jezyki, bla, bla i wogóle czarno to widze wszystko :(

        dziekuje polskiej demokracji za stworzenie mi(i innym) za stworzenie mi takich
        warunków :(


        BTW to może jak juz mamy emigrowac za granice za chlebem :) to może byśmy się
        dograli, zebrali i wyjechali wszyscy w jakiejś grupie? zawsze im nas wiecej tym
        raźniej, hę?

        pozdro 4 all!
    • Gość: Nowak Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd.. IP: *.mpsa.pl 12.02.02, 00:35
      Mam identyczne zdanie na temat tego co dzieje sie w naszym szacownym kraju.
      Wszystko jest tu chore, stoi na glowie a do tego krąży w błędnym kole - czyli
      jak na razie nie widać zeby miało sie cos zmienic. Pracodawcy wykorzystuja to
      ze jest tak duze bezrobocie oferujac spartanskie i wrecz nie ludzike warunki
      zatrudnienia. Jednoczesnie wymagaja przy tym zebys byl alfa i omega, mial
      pokonczone kilka fakultetow, kilka tytulow przed nazwiskiem, wladal biegle
      kilkoma jezykami i w ogole najlepiej zapomnial co to zycie prywatne odbierajac
      co miesiac zenujaco niska pensyjke. Chociaz przypadek kolegi z 4jezykami,
      marketingiem itd pokazuje ze nawet tym bardzo dobrym trudno sie odnalezc!!! Czy
      to nie jest chore? To jacy ludzie maja prawo bytu w tej rzeczywistosci? Sama
      obecnie jeszcze pracuje we firmie ktora jest doskonalym przykladem układów i
      znajomości jeżeli chodzi o zatrudnianie. Od ładnych kilku lat nie zostal nikt
      zatrudniony poprzez ogloszenie prasowe. Ja sama dostalam prace dzieki temu ze
      na studiach pozanlam dyrektorke, ktora obserwujac moje poczynania zaproponowala
      mi zatrudnienie. Obecnie osoba ta juz nie pracuje i we firmie nie mam
      zadnego "poparcia" wiec jestem pierwsza do zwolnienia. I nie wazne ze jestem
      lepszym pracownikie od pan X i pani Y. To sie w tym momencie nie liczy. A
      zaczynaja sie zwolnienia bo fima pada - i na pewno dolozyla sie do tego rowniez
      polityka zatrudniania po znajomosci. Teraz szukam pracy w wawce od kilku
      miesiecy i nic. Oj sorry - mialam kilka propozycji za ok 1300 zl netto a
      czasami nawet brutto!!! Jedna firma proponowala mi nawet posade polegajaca na
      obsludze klientow w terenie jak rowniez szukanie nowych nie oferujac przy tym
      samochodu. Chyba tramwajem lub na nozkach?? Ciekawe czy pokryliby mi koszty
      biletow lub zdartych butow:-)? Jak na razie odrzucam takie propozycje bo troche
      trudno mi wyobrazic sobie jak mialabym przezyc za takie kwoty (nadmienie moze
      ze nie jestem ze stolicy). No a poza tym mam tez jakies poczucie wlasnej
      wartości (ktore w takich warunkach niestety szybko maleje). Po co sie uczylam
      iles lat, nabieralam doswiadczen w kolejnych firmach?? Po to zeby teraz
      wegetowac w stolicy i byc popychadlem? Bo takie pieniadze to tylko i wylacznie
      wegetacja polaczona z cofaniem sie w rozwoju (chyba nie byloby mnie stac na
      codzienna prase z wiadomosciami) prowadzaca do powolnego obumierania.
      Dzis w "Trojce" uslyszalam wypowiedz jednego "madrego" pana, ktory chyba nigdy
      nie poznal smaku bezrobocia i braku pieniedzy, ze zalamujace jest to, ze przy
      tak duzym bezrobociu rodacy nic nie robia w kwestii doksztalcania sie,
      przekwalifikowan w celu dopasowania sie do wymagan pracodawcow na rynku pracy.
      Zastanawia mnie tylko fakt skad ci bezrobotni maja wziac na to pieniadze skoro
      nie maja dochodow. Bardzo skromna cena dwudniowego szkolenia w wawce to ok
      600zl. Nie wspomne juz o cenach studiow podyplomowych, o ktorych marze bo nie
      stac mnie na nie! W naszym kraju ksztalcenie jest tez niestety dla tych ktorzy
      prace juz maja i nie potrzebuja jej szukac badz zmieniac (czyli dobrze platna a
      nie taka za 1 lub 2 tys)!
      Nie potrafie odnalezc sie w tej chorej polskiej rzeczywistosci, moja
      cierpliwosc jest na wyczerpaniu, przeraza mnie to ze mam jedno zycie i ze nie
      moge go normalnie przezyc jak czlowiek. Jestem pelna energii, checi i zapalu
      ktorych nie mam gdzie wykorzystac bo jestem ciagle przez cos blokowana na co
      nie mam zadnego wplywu!! Mam wrazenie ze ja (i wiekszosc Polakow) nie zyje a
      tocze jakas nieustanna walke z wiatrakami!!! Daltego tez prawdopodobnie uciekne
      z naszego kraju. Tam mimo iz zaczne od zera mam jakies perspektywy na noramlne
      zycie, a z czasem i dojscie do czegos. Nawet na tym najniższym pozomie zycie
      jest normalne (a nie szarpanie sie z samym soba i wszystkim dookola). Bo tu w
      Polsce nie ma nawet tych perspektyw, nadzieii ze bedzie lepiej - I TO JEST
      NAJBARDZIEJ ZAŁAMUJĄCE!!! Zostane, przebieduje za 1300 zl jak ktos mi
      zagwarantuje ze to wszystko zmieni sie i bedzie lepiej w krotkim czasie a nie
      za iles tam lat!!!! Tak szkoda mi zycia na ta beznadziejna wegetacje.
      • Gość: Jedrek Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd.. IP: *.nuts.nwu.edu 15.02.02, 03:17
        Jezli znasz jezyk obcy (ale tak naprawde, w mowie, pismie i czytaniu) i jakis
        konkretny zawod to wyjedz za granice i tam spobuj. Szkoda czasu na taka
        wegetacje. Coraz wiecej mlodych Polakow bedzie zmuszona do pracy za granica (EU,
        i dalej na zachod) i trzba sie do tego przyzwyczaic.

        Powodzenia,
        Jedrek


        Gość portalu: Nowak napisał(a):

        > Mam identyczne zdanie na temat tego co dzieje sie w naszym szacownym kraju.
        > Wszystko jest tu chore, stoi na glowie a do tego krąży w błędnym kole - czyli
        > jak na razie nie widać zeby miało sie cos zmienic. Pracodawcy wykorzystuja to
        > ze jest tak duze bezrobocie oferujac spartanskie i wrecz nie ludzike warunki
        > zatrudnienia. Jednoczesnie wymagaja przy tym zebys byl alfa i omega, mial
        > pokonczone kilka fakultetow, kilka tytulow przed nazwiskiem, wladal biegle
        > kilkoma jezykami i w ogole najlepiej zapomnial co to zycie prywatne odbierajac
        > co miesiac zenujaco niska pensyjke. Chociaz przypadek kolegi z 4jezykami,
        > marketingiem itd pokazuje ze nawet tym bardzo dobrym trudno sie odnalezc!!! Czy
        >
        > to nie jest chore? To jacy ludzie maja prawo bytu w tej rzeczywistosci? Sama
        > obecnie jeszcze pracuje we firmie ktora jest doskonalym przykladem układów i
        > znajomości jeżeli chodzi o zatrudnianie. Od ładnych kilku lat nie zostal nikt
        > zatrudniony poprzez ogloszenie prasowe. Ja sama dostalam prace dzieki temu ze
        > na studiach pozanlam dyrektorke, ktora obserwujac moje poczynania zaproponowala
        >
        > mi zatrudnienie. Obecnie osoba ta juz nie pracuje i we firmie nie mam
        > zadnego "poparcia" wiec jestem pierwsza do zwolnienia. I nie wazne ze jestem
        > lepszym pracownikie od pan X i pani Y. To sie w tym momencie nie liczy. A
        > zaczynaja sie zwolnienia bo fima pada - i na pewno dolozyla sie do tego rowniez
        >
        > polityka zatrudniania po znajomosci. Teraz szukam pracy w wawce od kilku
        > miesiecy i nic. Oj sorry - mialam kilka propozycji za ok 1300 zl netto a
        > czasami nawet brutto!!! Jedna firma proponowala mi nawet posade polegajaca na
        > obsludze klientow w terenie jak rowniez szukanie nowych nie oferujac przy tym
        > samochodu. Chyba tramwajem lub na nozkach?? Ciekawe czy pokryliby mi koszty
        > biletow lub zdartych butow:-)? Jak na razie odrzucam takie propozycje bo troche
        >
        > trudno mi wyobrazic sobie jak mialabym przezyc za takie kwoty (nadmienie moze
        > ze nie jestem ze stolicy). No a poza tym mam tez jakies poczucie wlasnej
        > wartości (ktore w takich warunkach niestety szybko maleje). Po co sie uczylam
        > iles lat, nabieralam doswiadczen w kolejnych firmach?? Po to zeby teraz
        > wegetowac w stolicy i byc popychadlem? Bo takie pieniadze to tylko i wylacznie
        > wegetacja polaczona z cofaniem sie w rozwoju (chyba nie byloby mnie stac na
        > codzienna prase z wiadomosciami) prowadzaca do powolnego obumierania.
        > Dzis w "Trojce" uslyszalam wypowiedz jednego "madrego" pana, ktory chyba nigdy
        > nie poznal smaku bezrobocia i braku pieniedzy, ze zalamujace jest to, ze przy
        > tak duzym bezrobociu rodacy nic nie robia w kwestii doksztalcania sie,
        > przekwalifikowan w celu dopasowania sie do wymagan pracodawcow na rynku pracy.
        > Zastanawia mnie tylko fakt skad ci bezrobotni maja wziac na to pieniadze skoro
        > nie maja dochodow. Bardzo skromna cena dwudniowego szkolenia w wawce to ok
        > 600zl. Nie wspomne juz o cenach studiow podyplomowych, o ktorych marze bo nie
        > stac mnie na nie! W naszym kraju ksztalcenie jest tez niestety dla tych ktorzy
        > prace juz maja i nie potrzebuja jej szukac badz zmieniac (czyli dobrze platna a
        >
        > nie taka za 1 lub 2 tys)!
        > Nie potrafie odnalezc sie w tej chorej polskiej rzeczywistosci, moja
        > cierpliwosc jest na wyczerpaniu, przeraza mnie to ze mam jedno zycie i ze nie
        > moge go normalnie przezyc jak czlowiek. Jestem pelna energii, checi i zapalu
        > ktorych nie mam gdzie wykorzystac bo jestem ciagle przez cos blokowana na co
        > nie mam zadnego wplywu!! Mam wrazenie ze ja (i wiekszosc Polakow) nie zyje a
        > tocze jakas nieustanna walke z wiatrakami!!! Daltego tez prawdopodobnie uciekne
        >
        > z naszego kraju. Tam mimo iz zaczne od zera mam jakies perspektywy na noramlne
        > zycie, a z czasem i dojscie do czegos. Nawet na tym najniższym pozomie zycie
        > jest normalne (a nie szarpanie sie z samym soba i wszystkim dookola). Bo tu w
        > Polsce nie ma nawet tych perspektyw, nadzieii ze bedzie lepiej - I TO JEST
        > NAJBARDZIEJ ZAŁAMUJĄCE!!! Zostane, przebieduje za 1300 zl jak ktos mi
        > zagwarantuje ze to wszystko zmieni sie i bedzie lepiej w krotkim czasie a nie
        > za iles tam lat!!!! Tak szkoda mi zycia na ta beznadziejna wegetacje.

    • Gość: AAA Czy to jest wątek dla flustratów ? IP: 217.153.35.* 15.02.02, 09:08
      Przeczytałam te wypowiedzi i zastanawiam się co z nich wynika, bo dla mnie nic
      oprócz tego, że parę osób sobie ponarzekało, że jest "over-educated" i nie ma
      dla nich pracy. Do kogo macie pretensję ? Oczywiście do rządu i do pracodawców.
      No to wyjedzcie stąd albo sami stańcie się pracodawcami. Z ciągłego gadania jak
      to źle nic nigdy jeszcze nic nie wynikło. Rynek pracy w Polsce jest teraz
      szczególnie trudny, to prawda dlatego w krajach, które jak to w gospodarce
      rynkowej przeżywają cykle dekoniunktury ludzie wiedzą, że jak jest dół, to
      trzeba ograniczyć swoje wymagania i złapać się czasowo jakiegoś innego
      (=gorszego) zajęcia, żeby przeczekać. Dla mnie ciekawe jest, że nikt z młodych
      nie narzekał, a wręcz uznawał to za zupełnie normalne jak wchodził na rynek
      pracy 8-10 lat temu - ze znajomością ang. prosto po studiach zarabiało się
      wielkie pieniądze, a po roku (lub jeszcze wcześniej) awansowało się na
      dyrektorskie stołki. Stąd apetyty są szczególnie rozbudzone.
      • Gość: almara Re: Czy to jest wątek dla flustratów ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.02, 12:56
        Oczywiste jest,ze od samego narzekania nic sie nie zmieni, tylko żeby samemu
        stać się pracodawcą i więcej nie narzekać,to do tego trzeba niestety miec
        kapitał. Jak absolwent, który nie miał okazji dorobic się tego kapitału, ma
        zostać pracodawcą???? żeby coś własnego założyć np. własna firma, trzeba
        zainwestować, a żeby inwestować, to gotówkę trzeba mieć!!! Więc nie mówmy, że
        ludzie są sfrustrowani, a jak się im nie podoba, to mogą wyjechać za granicę
        lub być pracodawcą. Ja jako pojedynczy człowiek nie uzdrowię gospodarki, a
        pracować i założyc rodzine chcę w Polsce a nie gdzieś za granicą. Nawet
        założenie działalności gospodarczej jest kosztowne, np. założenie własnego
        biura tłumaczeń: co miesiąc 500 zł na zus na dzień dobry, a dochodów z
        tłumaczeń nie osiągnę w takiej wysokości ( brak tylu zleceń), i jak tu być dla
        siebie samego pracodawcą?
        • Gość: AAA Re: Czy to jest wątek dla flustratów ? IP: 217.153.35.* 25.02.02, 13:29
          Gość portalu: almara napisał(a):

          > Nawet założenie działalności gospodarczej jest kosztowne, np. założenie
          własnego biura tłumaczeń: co miesiąc 500 zł na zus na dzień dobry, a dochodów z
          > tłumaczeń nie osiągnę w takiej wysokości ( brak tylu zleceń), i jak tu być dla
          > siebie samego pracodawcą?

          Masz sam (a) odpowiedź, a skąd twój pracodawca ma mieć kasę na Twój ZUS ?
          Pracodawcom to pieniądze z nieba spadają ? Sama widzisz, że nie jest być łatwo
          pracodawcą, więc skąd te narzekania i pretensje, że nie chcą zatrudniać. Nie
          chcą, bo biznes nie kręci im się tak jak należy i nie potzrbują nowych ludzi,
          zwłaszcza wysoko-edukowanych, których wymagania płacowe są wysokie. No i co
          teraz, do kogo można mieć pretensję, jeśli w ogóle do kogoś można ? Ja od wielu
          lat mam przezde wszystkim pretensje do (1) pro-związkowego rządu i pro-
          związkowych działań chroniących regulacji kodeksu oraz (2) do rządu za
          ciągłe "łupienie" pracodawców nowymi i wyższymi (jawnymi lub ukrytymi) podatkami,
          opłatami czy kosztami zw. z prowadzeniem działalności.

          • Gość: voy Re: Czy to jest wątek dla flustratów ? IP: 217.153.110.* 25.02.02, 13:50
            a teraz pan miller i spolka szykuja nastepne podatki i podnosza oplaty.
            widocznie pracodawcy za duzo zarabiaja i nie chca sie dzielic z budzetem, wiec
            trzeba im zabrac (np. OC + 100%). ekonomisci znaja tylko jedno rozwiazanie na
            zwiekszenie wplywow; ciekawe gdzie oni sie szkolili ?

            pozdr
      • Gość: Ryba2002 Re: Czy to jest wątek dla AA? IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 02.03.02, 15:12
        Gość portalu: AAA napisał(a):

        > Przeczytałam te wypowiedzi i zastanawiam się co z nich wynika, bo dla mnie nic
        > oprócz tego, że parę osób sobie ponarzekało, że jest "over-educated" i nie ma
        > dla nich pracy. Do kogo macie pretensję ? Oczywiście do rządu i do pracodawców.
        >
        > No to wyjedzcie stąd albo sami stańcie się pracodawcami. Z ciągłego gadania jak
        >
        > to źle nic nigdy jeszcze nic nie wynikło. Rynek pracy w Polsce jest teraz
        > szczególnie trudny, to prawda dlatego w krajach, które jak to w gospodarce
        > rynkowej przeżywają cykle dekoniunktury ludzie wiedzą, że jak jest dół, to
        > trzeba ograniczyć swoje wymagania i złapać się czasowo jakiegoś innego
        > (=gorszego) zajęcia, żeby przeczekać. Dla mnie ciekawe jest, że nikt z młodych
        > nie narzekał, a wręcz uznawał to za zupełnie normalne jak wchodził na rynek
        > pracy 8-10 lat temu - ze znajomością ang. prosto po studiach zarabiało się
        > wielkie pieniądze, a po roku (lub jeszcze wcześniej) awansowało się na
        > dyrektorskie stołki. Stąd apetyty są szczególnie rozbudzone.


        Ryba
        Nie logowałem się...
        Chciałem tylko powiedzieć, że ja to zrobię - wyjadę, to już postanowione, tylko
        jeszcze muszę skończyć mój drugi fakultet - informatykę.
        A więc narzekam, bo po prostu muszę jakoś przeżyć te 2 lata jeszcze, bo wtedy
        skończę szkołę zaoczną. Narzekać mam prawo, bo są powody. Gdy sytuacja nie jest
        normalna, to trzeba narzekać. Na tym polega demokracja. Gdy ludzie nie narzekają,
        politycy nie robią nic. Tak to działa.
        Natomiast aby wziąć los w swoje ręcę trzeba mieć taką możliwość. Zapraszam w
        podróż do Człuchowa, Stargardu albo pod Hajnówkę. Jakże tam wre energia i duch
        przedsiębiorczości.
        Kolesiów nam trzeba, kolesiów..... napasionych kalinowskich, ktorzy nie wpuszcza
        nas do unii, jesli nie wyszarpia od niej darmowych pieniedzy na chłopów nierobow,
        ktorzy chleją wódkę ziemniaczaną albo arizonę...

        Inny przykłąd kolesiów - zagraniczne stypedia. Jeśli są one przyznawane przez
        komisje polskie na uczelniach lub w ministerstwie, to jeśli nie ma się tam
        znajomości prawie nigdy nie dostanie się takiego stypendium.
        Ja starałem się w Polsce ok. 6 razy o stypendium na studia za granicą - nigdy nie
        dostałem.
        Postarałem się bezpośrednio w zagranicznej szkole i przekonałem ich, że zasługuję
        na stypendium i naukę za granicą - nic specjalnego, zwyczajna szkoła, ale zawsze
        jakieś nowe spojrzenie na Polskę i stusunki za granicą.
        Zdałem tam egzamin językowy, a 2 lata później zaprosili mnie na letni kurs
        ponownie, bo sobie zapamiętali.

        Tak więc narzekam dlatego, że nie żyjemy w Arabii Saudyjskiej albo w Chnach i
        narzekać wolno, a nawet trzeba.
        Uzyć się.. itp... ja np. chcaiłbym aby moja koleżanka, która jest narodowości
        zagranicznej mogła przyjechać do Polski, ale prędzej widzę szansęna to, że to ja
        z Polski wyjadę, choć naprawdę, chciałbym, bardzo bym chciał czuć, że to jest moj
        kraj, moja kultura.
        Tylko nie potrafię, nie czuję tego, polskie cwaniaczki, koniki, cinkciarze,
        kolesie, itp... to nie moja kultura. KIedy byłem w Szwecji czułem się jak w domu.
        Kiedy byłem w Tajlandii, czułem sie jak w domu, kiedy jestem w Polsce, cuzję się
        jak obcy...
        A może ja jakiś prorok, czy co.... ???
      • szukiela Re: Czy to jest wątek dla flustratów ? 11.07.02, 09:18
        Z całym szacunkiem, ale spróbuj przeczekać ten tzw. "trudny okres" będąc w Wawie
        (zadnej rodziny i znajomosci) po studiach, pracując fizycznie po 9-11 godzin (w
        nocy) za ok. 600 zl aby moc sobie potem wynając pokój za 400 zl. Jest swietnie,
        polecam takie doswiadczenie, rzeczywiście grymas uśmiechu sam sie wciska na usta.
        Najlatwiej jest sie wypowiadac gdy jest sie juz "ustawionym", zaczynalo sie
        dorabiac w innych czasach.
        Opisalam przypadek kolegi, niesamowicie rzetelnego, odpowiedzialnego, zdrowego
        psychicznie (dzisiaj to rzadkosc) i jeszcze fizycznie (bo nie wiadomo kiedy
        wysiadzie mu jego kregoslup), ktory jeszcze ma sile do tego wszystkiego.
        pozdrawiam
    • Gość: bateman Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd.. IP: *.cewecolor.de 20.02.02, 12:38
      4 jezyki? ciekawe jak dobrze sie nimi poslugujesz.Jakbym tak liczyl to bym
      chyba z 6 znal- chlopie liczy sie plynna znajomosc jezyka,ktorej cie w zadnej
      szkole nie naucza.
      Jako kwalifikacje wymieniasz znajomosc internetu- stary,przeciez to zadna
      kwalifikacja.To banal,o ktorym nawet nie warto wspominac
      Co do reszty to sie zgadzam
      • Gość: Rybinka Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd.. IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 02.03.02, 15:25
        Gość portalu: bateman napisał(a):

        > 4 jezyki? ciekawe jak dobrze sie nimi poslugujesz.Jakbym tak liczyl to bym
        > chyba z 6 znal- chlopie liczy sie plynna znajomosc jezyka,ktorej cie w zadnej
        > szkole nie naucza.
        > Jako kwalifikacje wymieniasz znajomosc internetu- stary,przeciez to zadna
        > kwalifikacja.To banal,o ktorym nawet nie warto wspominac
        > Co do reszty to sie zgadzam

        Znnajomośc internetu to m. in. znajomość HTML, C, Perla, administracji
        serwerów...
        Znajomość jezyków to
        egazmin panstwowy na uniwerku w Sztokhomie, Mittelstufen Pruf.. i Advanced...
        Na rosyjski nie mam papierów, ale łatwo się przekonać o znajomości. Biernie
        rozumiem dunski norweski, obecnie na poziomie podstawowym znam tyko chinski, bo
        się go uczę od roku. W innych jezykach pracowalem na zlecenia jako tłumacz
        symultaniczny, konsekutywny i literatury.
        WW. języki znam b. dobrze, bo płynnie - jak nie wiesz to nie udawaj ze wiesz
        bateman. Skoro sam nie znasz języków, to nie mysl że i inni nie znają.
        Mi języki same wchodzą do głowy - po prsotu nie muszę sie ich długo uczyć. Tak
        już mam.. Trudniej z matmatyką, ale na razie tez jakoś wchodzi....




      • Gość: __jan Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd.. IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.02, 22:04
        ciekawe jak ty go znasz pewno robisz na "balszteli" za cejna i skonczyles
        zawodowke, jak niestety wiekszosc tu w BRD, i zazdroscisz innym, ze nic nie
        umiesz...kto wie moze nawet i niemieckiego
        • Gość: Rybka Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd.. IP: *.astercity.net / 10.131.129.* 21.03.02, 03:28
          Gość portalu: __jan napisał(a):

          > ciekawe jak ty go znasz pewno robisz na "balszteli" za cejna i skonczyles
          > zawodowke, jak niestety wiekszosc tu w BRD, i zazdroscisz innym, ze nic nie
          > umiesz...kto wie moze nawet i niemieckiego

          No ja myślę, że tobie to by się nawet lekcje z polskiego przydały. O obcych
          zapomnij....
          • Gość: ziutka Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. itd.. IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.02, 17:19
            W NIc nie wierze, w zadne te jezyki, studiuje od 3 lat w Niemczech i nie möwie
            kiepsko po niemiecku ale od 3 lat wspölpracuje z kilkonastoma biurami Tlumaczen
            w POlsce. Zgroza !!!!! Niemieccy Profesorowie prosili mnie o powtörne
            Tlumaczenia!
            A POzatym juz polowe Filologii bym wypieprzyla na Leb , siedza tam stare
            niewydymane KOmuszyska i udaja ze umieja jezyki.
            A wiecie co jest najgorsze?? ze bylam swiadkiem przypadköw jak tlumaczki (chyba
            swiadomie )poprzekrecaly slowa w dokumentach i Interesenci nie zostali przyjeci
            na studia w niemczech.POprostu brak mi slöw
            W polsce sam nie masz to i drugiemu nie dasz!!!!
            • Gość: Nadia Re: 4 języki obce, marketing, komputery, oprogr. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.02, 10:51
              Studiujesz trzy lata??? I skad taki jezyk??? Ale zostawmy forme wypowiedzi. W tym
              roku skonczyla filologie - rosyjska. Co do kadry, zgadzam sie, w ciagu pieciu lat
              uczyl mnie jeden nosiciel jezyka. Ale problem tkwi w czym innym. Studenci nie
              maja szans wyjechania na stypendium do kraju, ktorego jezyka sie uczy. A,
              powiedzmy szczerze, bez tego nikt nigdy jezyka sie nie nauczy. Ja bylam trzy
              semestry w Moskwie, kosztowalo mnie to wiele zachodu, no i pieniedzy, bo
              stypendium od Uniwerku nie sposob bylo wydostac. Dzieki temu dzis sobie radze i
              jestem jedna z dwoch osob z mojego roku, ktore pracuja z jezykiem.
              Reszta...coz...nie chcieli wyjezdzac, a mieli mozliwosci, i teraz...odpadaja na
              rozmowach, bo wykonanie telefonu do Rosji jest wielim problemem...
              Coz... Taka rzeczywistosc...
          • grdsn nie dajmy sie zwariowac 01.07.02, 21:13
            ta cala sytuacja jest pod scisla kontrola "zarganizowany chaos". Robia z nas
            wariatow, wszystko puszczone na zywiol, tylko patrzec jak sie pozagryzamy z
            bezsilnosci i walki o przezycie. A potem.....bedzie piekne slonce, beda drzewa
            szumialy i duzo wolnego miejsca dla nowoprzybylych...ot i tyle.
            • Gość: realista Re: nie dajmy sie zwariowac IP: *.*.*.* 05.07.02, 21:31
              Gratuluje znajomosci 4 jezyków. Pytanie, gdzie możesz
              pracowac z takimi kwalifikacjami? Biuro tłumaczeń, może
              MSZ lub podobne słuzby. Dla zwykłej firmy jestes
              przekwalifikowany, tam wystarczy najczęściej dobra
              znajomość angielskiego ew. niemieckiego + moze jeszcze
              jeden.Czyli 4 języki dobrze świadczą o Tobie, ale
              rynkowo nie ważą tak bardzo, zwłaszcza że chciałbyć mieć
              wynagrodzenie wieksze niż ci z 1 lub 2 językami.
              Kierunek marketing to jest wielkie fiubździu, który na
              pewno pieknie sie studiuje, ale niewiele z tego wynika.
              Pamietaj w wiekszosci nowych firm na wysokich
              stanowiskach sa ludzie w wieku ok. 30 - 40 lat, czyli
              daleko im do emerytury, a w wiekszości sami pokończyli
              zarządzanie lub marketing i konkurencji nie potrzebuja.
              Poczatek lat 90-tych to lata szybkich karier, teraz
              zmudne i długotrwałe oczekiwanie na nastepny krok.
              Owszem, jeżeli gospodarka ruszy ostro, szanse na prace
              też wzrosną.
              W mojej firmie (budowlanka) przyjmuje co roku ca. 15
              absowentów, zostaje ok. 8. reszta sama odchodzi za
              wiekszymi pieniedzmi. Inna sprawa, że gdy odpowiedź na
              pytanie - ile chce pan zarabiać? - brzmi xyz netto,
              mowimy dziekujemy. Tzn. kandydat nie rozumie, że
              kategoria netto jest do pogadania z kolezanką. W firmie
              płaca jest BRUTTO + dodatkowe koszty pracodacy.
              Co to jest brutto? Składa sie z dwóch częsci które
              otrzymuje pracownik: a) gotówka b)przelew z zakładu do
              ZUS w imieniu pracownika na wszystkie nalezne mu
              swiadczenia społeczne. Do tego dochodzą, jak
              wspomniałem,jeszcze dodatkowe środki od pracodawcy na
              uzupełnie składki ZUS pracownika.
              Pukajcie do drzwi firm, gdzie mozecie byc POTRZEBNI, a
              nie szukajcie tylko pieniędzy. Pieniądze tez przyjdą,
              ale nieco później w kolejności: najpierwa praca, potem
              płaca.
              • Gość: żanłaria Re: nie dajmy sie zwariowac IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.02, 15:19
                Największe złodziejstwo, to fakt że studia dzienne są darmowe, a za to zaoczne
                czy wieczorowe są SKANDALICZNIE drogie!!!

                I nie ma dla tego stanu ŻADNEGO sensownego usprawiedliwienia.
Pełna wersja