ryba2002
21.11.01, 15:15
Niestety -
- 5 lat w marketingu w międzynarodowych firmach
- 4 języki, skończone studia
- drugie zaoczne w trakcie
- znajomość kompów i oprogramowania, internet
- doświadczenia w dziennikarstwie
- pewne doświadczenie w obsłudze klienta - nie wystarczają, aby znalazł pracę
osobnik energiczny, lubiący zarówno full of action... jak i zadania
analityczne... (pomimo że szuka energicznie od 2 miesięcy)...
Po prostu nie mam znajomości a niestety w ten sposób odbywa się większość
zatrudnień w Warszawie - sam widziałem.
Więc, kiedy jakiś rządowy głupek mówi - młodzi (hmmm 30-stka, ale czuję się
młodo), nie wyjeżdżajcie za granicę, bo jesteści potrzebni Polsce, to nie wiem
czy śmiać się czy płakać...
Jak tak dalej pójdzie, to kończę moje drugie studia zaoczne i wyjeżdżam stąd,
aby zapomnieć o tym mrocznym kraju, gdzie każdy każdemu chce tylko dokopać i
robi trudności. Mieszkałem trochę za granicą, mam tam rodzinę więc znam
różnice. Wiem jak jest na świecie. A Polska może nawet zbankrutować, jeśli taka
jej wola. Co ja na to mogę? - nie mam przecież znajomości w Warszawie.
PS.
W Polsce w sumie przedsiębiorcy mają kiepskie życie ze skarbówką, władzami i
biurokracją.
Ale z drugiej strony pracodawcy cały czas mówią młodym energicznym - pracujcie
po 10-12 h na dzień, bo na zachodzie też się tak pracuje. Komunizm się
skończył, teraz nowoczesność. Ciekawe jednak, że na zachodzie ściśle
przestrzega się czasu pracy i nigdy nie udało mi się złapać przez telefon
nikogo w Niemczech, Danii czy Szwecji po godzinie 17:00/17:30, mimo, że
najczęściej kontaktowałem się z osobami mającymi duże pola odpowiedzialności i
pracującymi w największych firmach w swojej działce. Tam po prostu pracownika
się szanuje, a kiedy szanuje się pracownika, pracownik szanuje pracodawcę.
W Polce tego jeszcze nie ma.
W tej chwili nie tyle szanują pracodawcę, ile boją się zwolnienia, ale to dwie
różne sprawy.
A kiedy młodzi aktywni się wypalą, to się ich po prostu wypieprzy i weźmie
nowych - w ten sposób zdobywa się tytuły najlepszych pracodawców. Mam znajomych
w konsultingu i wszyscy oni mówią (prywatnie), że tak się to właśnie odbywa.
Bo to Polska właśnie...