szatynwawa
25.05.03, 20:20
Praca to pojęcie jest przytłaczające.
Warszawa to rynek wyzysku , tutaj za duży trud można co najwyżej odcinać
kupony w kolekturach Lotto.
Nie ma znaczenia studia czy bez , język czy bez języka.
Robota wyrobnicza od rana do nocy.Przeważa napływ tzw. przyjezdnych.
Nie obrażając nikogo , to jednak Oni siedzą na kasach w supermarkecie a po
pracy dożywiają swoje bydło na podwórku.To oni przyjmują w ciemno pracę za 8
setek i nie pytają o nic.Każdy grosz się liczy .
Przepisy i zezwolenia potrzebne na prowadzenie jakiejkolwiek działalności ,
wołają o pomstę do nieba.Niedługo trzeba będzie mieć koncesję na posiadanie
mózgu.
Koszty pracy są tak wysokie że pracodawca ma w doopce opłacanie Ci składki ,
jedziesz na minimum i ciesz się jak zapłaci po 2 miesiącach , przecież nie
odejdziesz bo gdzie potem znajdziesz pracę? Ile można tak brykać?
Czas leci , elity mają to w poważaniu.
Pozostają 2 opcje ,albo praca dla siebie i tzw.konglomerat czasowy.Pot ,
trud , łzy i jakaś satysfakcja że można pospać 4 godziny.
Albo znajomi , rodzina, plecy , układy ...Bez tego nie ma ani pracy ani
zadowolenia.
Dzisiaj jest tak , ale nie ma co się martwić, będzie jeszcze gorzej.
Życzę wszystkim zdrowia i wielu radości z posiadania ,,jakichkolwiek
pieniędzy".
Bye