dylemat "życiowy" praca-studia

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 17:56

Rozpoczynam ten wątek, gdyż mam swojego rodzaju dylemat, nazwijmy
go "życiowym" i wierzę, że opinie Wasze mogą stać się dla mnie
pomocne. Nie wiem też czy trafiłam na odpowiednie forum- jak dla
mnie odpowiednie ze względu na miejsce zamieszkania i mniejwięcej
temat, którego dotyczy. Jeśli nie, to nie bijcie;)
Opiszę w niemałym skrócie o co chodzi.
W październiku rozpocznę 5-ty rok studiów humanistycznych, studiuję
dziennie. Nie mam właściwie żadnego doświadczenia zawodowego
(jedynie 10 miesięcy pracy w Anglii jako kelnerko-barmanka) oraz
pomoc w przedsiębiorswie rodziców.
Obserwując sytuację na rynku pracy (staram się dużo czytać na ten
temat), rozmawiając ze znajomymi(sprzeczne opinie), coraz częściej
zastanawiam się czy nie lepiej już rozpocząć poszukiwanie jakiejś
pracy (godnej,powyżej 1000 na rękę i nie w roli kelnerki- nie chcę
nikogo urazić, nie chodzi oczywiście o to, że nie cenię), a tym
samym zmienić studia na zaoczne??
Wiem, że istnieje możliwość pogodzenia pracy ze studiami,ale
przekonana jestem, że w taki sposób studia, a raczej zdobywana na
nich wiedza będzie zdecydowanie skromniejsza no i wiadomo jak to
jest...
Wiem już także, że mój program studiów na 5tym roku wcale nie będzie
ograniczony, gdyż są to studia uzupełniające, zatem na uczelni będę
miała dużo zajęć.
Jesli natomiast chodzi o studia zaoczne- zastanwia mnie czy jak 4
lata studiowałam dziennie, to czy warto przenosić się na ostatnim
roku na zaoczne i mieć dyplom ukończenia studiów zaocznych (czy
pracodawca bierze to w ogóle pod uwagę??). Obawiam się również, że
zakres materiału przekazywany na studiach zaocznych jest jednak dość
ograniczony, a ja nie ukrywam- lubię się uczyć, lubię swoje studia i
chciałabym wiedzieć jak najwięcej.
Innym moim pomysłem jest rozpoczęcie drugiego kierunku studiów, a
doświadczenie rozpocząć zdobywać za rok.
Chodzi więc o to, że nie wiem co lepsze...

no i generalnie jestem z tych osób, które cenią sobie w życiu
stabilność, chciałabym w młodym wieku osiągnąć "coś", założyć
rodzinę i urodzić dziecko przed 30-stką:)

jeśli kogoś zanudziłam to przepraszam, a jak ktoś ma jakieś rady to
z góry dziękuję.
pozdrawiam

    • Gość: Herbert Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.ip.netia.com.pl 07.08.07, 18:24
      Czy masz konkretna wizje tego, co chcialabys robic zawodowo?
      • Gość: magda Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 18:41
        Konkretnej wizji nie mam. Wiem co mogłabym robić i gdzie bym się
        mogła dobrze czuć. Nie sądzę, że uda mi się znaleźć
        satysfakcjonującą mnie pracę w moim "zawodzie" (studiuję
        kulturoznastwo). Studia owszem, bardzo mnie interesują, ale aby
        znaleźć w pełni zadowalającą mnie pracę, sądzę, że musiałabym
        skończyć jakieś studia podyplomowe (widzę się w ogólnie pojmowanym
        HR, raczej na stanowiskach menadżerskich).
        Na początku jednak wiem, że muszę zacząć od
        przysłowiowego "czegokolwiek" w miarę możliwości
        najlepszego "czegokolwiek";), które będzie mnie przybliżało do mojej
        wizji przyszłości, a nie oddalało.
        • nautilus.pompilius Re: dylemat "życiowy" praca-studia 07.08.07, 18:57
          Jeżeli jesteś ładną i zamożną dziewczyną z dobrego domu, to takie studia są jak
          najbardziej OK. Wyjdziesz dobrze za mąż, za zamożnego, wykształconego młodego
          człowieka z dobrego domu i będziesz ozdobą i duszą towarzystwa z dobrych domów.
          Jeżeli nie spełniasz tych warunków, to lepiej zajmij się czymś praktyczniejszym.
          • Gość: magda Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 18:59
            nautilus dzięki za "przydatną" radę.
        • Gość: Herbert Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.ip.netia.com.pl 07.08.07, 21:24
          Na ostatnim roku studiow (a nawet wczesniej) dobrze jest przesunac swoja uwage z
          samej nauki na zdobywanie doswiadczenia zawodowego. Nie miej skrupulow opuscic
          sie w nauce do przyslowiowej 3+, jesli w zamian za to bedziesz miala szanse
          wykazac sie w pracy.

          Rzeczywiscie znalezienie czegos wykraczajacego poza prace barowe bedzie wymagalo
          od Ciebie troche wysilku, ale poradzisz sobie. Mozesz ustawic sobie na poczatek
          poprzeczke na poziomie jakiejkolwiek pracy biurowej, nawet jesli bedzie ona na
          pierwszy rzut oka nierozwojowa.
          To co potrzebujesz teraz to zdobycie oglady w relacjach zawodowych z ludzmi,
          wyczucie jak dzialaja mechanizmy 'wewnatrzfirmowe' itp. Ten swiat sporo rozni
          sie od warunkow uczelnianych... Da Ci to tez okazje poznac siebie z innej
          perspektywy, zobaczysz w czym jestes dobra, czego unikac w przyszlosci.

          Czy na pewno nie masz bardziej sprecyzowanych zainteresowan, niz HR czy
          menadzerstwo? I czy aby na pewno orientujesz sie, na czym polegaja obydwie grupy
          zawodow?
          • Gość: gość Do Magdy.... IP: *.adsl.inetia.pl 08.08.07, 04:33
            A mogę spytać co studiujesz i z jakiego miasta jestes?
            • Gość: magda Re: Do Magdy.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 07:47
              że studiuję kulturoznastwo w Warszawie już napisałam:)

              dziękuję z rady.

              Owszem, mniejwięcej wiem na czym polega praca, którą byłabym
              zainteresowana. Myślałam o podyplomowych studiach z zarządzania
              zasobami ludzkimi, bądź też kadrą kierowniczą. Wiem, że bez
              doświadczenia nie mogę liczyć na dobrą pracę nawet po podyplomowych,
              dlatego już (a raczej dopiero) chciałabym zacząć zdobywać jakieś
              doświadczenie.
              • Gość: jacek Re: Do Magdy.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 18:41
                Nautilus udzielił cynicznej rady, ale trudno mu się dziwić. Zrobienie w ciągu
                kilku lat kariery w biznesie jest bardzo ciężkie przy wykształceniu ogólnym i
                braku oryginalnego pomysłu, bo wówczas do pozycji trzeba dojść ciężką pracą a
                nie dzięki swojej wiedzy, no i konkuruje się z innymi osobami które niewiele
                umieją...

                Osobiście proponuję zagłębić się w jakąś ciekawszą dziedzinę. Jesteśmy w UE i
                jest duża potrzeba osób piszących wnioski o granty, o dofinansowania unijne,
                różnych podań itp. Trochę trzeba poczytać przepisów, trochę umieć pisać. Tu
                humanista ma znacznie więcej pola do popisu niż w HRze...

                • Gość: magda Re: Do Magdy.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 19:11
                  Dziękuję za zdanie. Wiem, że rada nautiliusa jest cyniczna i w
                  pewnym sensie słuszna, lecz niewiele wnosi, nie jest odpowiedzią na
                  moje pytanie.
                  Czasu nie cofnę, szukam możliwie najlepszej opcji dla mnie w obecnej
                  sytuacji. Wybrałam studia z zainteresowania(może warto było zacząć
                  od innych...)
                  Nie mam też na myśli robienia wielkiej kariery w biznesie. Na
                  przysłowiowy "sukces" mogę poczekać, jestem chłonna i żądna wiedzy,
                  dlatego też nie wzbraniam się przed ciągłym doszkalaniem. Zdaję
                  sobie sprawę, że to konieczne w moim przypadku.
                  Rozumiem też, że istnieje takie zapotrzebowanie na rynku (mówię o
                  umowach/projektach w staraniu się o dofinansowania np. z UE), lecz
                  nie wydaje mi się by praca taka mnie zainteresowała/
                  usatysfakcjonowała.
                  Lubię kontakt z ludźmi i wydaje mi się (a raczej w pewnym sensie
                  jest to potwierdzone), że mam predyspozycje menadżerskie. Dlatego
                  jak wcześniej pisałam przygotowana jestem na kolejne studia
                  (podyplomowe) i dlatego myślałam o takich związanych z choćby
                  zarządzaniem zasobami czy też oceną i rozwojem pracowników.
                  Dlatego proszę Was o rady, wiedząc, że jesteście lepiej doświadczeni
                  i może pomożecie podjąć mi jakieś konkretne decyzje.
                  z góry dziękuję.
                  • nautilus.pompilius Re: Do Magdy.... 08.08.07, 20:34
                    No to konkretnie - ucz się języków obcych. Angielski na przyzwoitym poziomie to
                    minimum, dobrze znać jeszcze jeden.
                    • Gość: Guest Re: Do Magdy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 20:50
                      Kierunek studiów wybrałaś żałosny. Teraz możesz coś zdziałać tylko ze
                      znajomością jęz. obcych - angielskiego, co oczywiste i drugiego - najlepiej
                      niemieckiego, reszty można nauczyć się pracując.

                      Na osiągnięcie "sukcesu" przed 30. rokiem życia nie licz. Nie te czasy.
                      • Gość: magda Re: Do Magdy.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 21:57
                        no dobrze..nie jestem aż taka "nie-życiowa".
                        Angielski znam dobrze, wciąż doskonalę, niemiecki znam na poziomie
                        średnio-zaawansowanym, hiszpańskiego uczę się od roku.
                      • Gość: magda Re: Do Magdy.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.07, 21:58
                        a swoją drogą nie wiem co żałosnego jest w moiom kierunku studiów.
                        Rozumiem, że studiowałeś go również lub masz dobrych znajomych,
                        którzy ten żałosny kierunek skończyli...
                        • Gość: Guest Re: Do Magdy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.07, 22:17
                          Nie miałem zamiaru Cię urazić, bynajmniej. Sama jednak widzisz, że teraz może
                          być Ci ciężko ze startem i w konsekwentnym przecieraniu ścieżki zawodowej.

                          A kulturoznawstwo, no cóż, nie trzeba studiować tego kierunku, by się domyślić,
                          że po takich studiach konkretnej wiedzy, to się raczej nie wynosi. Nie tak ?
                          Co do języków, zalecam naprawdę solidną ich naukę. Mnie niemiecki otworzył wiele
                          drzwi.
                          • Gość: magda Re: Do Magdy.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.07, 09:12
                            Nie poczułam się urażona, tylko zastanawia mnie co jest w moich
                            studiach żałosnego. Owszem- nie są kierunkiem zapewniającym
                            specjalistyczne, czy też tzw."przyszłościowe" wykształcenie, lecz są
                            to studia naprawdę bardzo interesujące, bardzo poszerzające
                            horyzonty myślowe i dające naprawdę obszerną, lecz jednak
                            humanistyczną wiedzę.
                            No i nie widzę po prostu w nich nic żałosnego, poza ważnym faktem,
                            że ciężko mi będzie dostać pracę, którą byłabym potencjalnie
                            zainteresowana.
                            pozdrawiam
                            ps. i dzięki za radę z językami, ale już to sama zrozumiałam
                            wcześniej:)
                            • Gość: Guest Re: Do Magdy.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 21:00
                              Jest wiele bardzo interesujących dziedzin, które warto poznawać, co wcale nie
                              oznacza, by poświęcić im 5 lat studiów. Horyzonty można poszerzać z własnej
                              inicjatywy, w wolnym czasie. Czas na studiach mija szybko a potem człowiek się
                              zastanawia, jak to będzie dalej.

                              Studia humanistyczne typu kulturoznawstwo, politologia, stosunki międzynarodowe,
                              administracja, marketing czy inne wpędzają ambitniejszych ludzi w pułapkę, muszą
                              wydać potem sporo pieniędzy na studia podyplomowe czy jakieś kursy
                              przekwalifikowujące lub dokształcające. Z perspektywy czasu wybór takich studiów
                              jawi się jako zła decyzja, rzutująca na resztę życia. W tym sensie studiowanie
                              "mądrości" typu kulturoznawstwo jest żałosne.

                              Sam jestem po filologii zachodniej, której wybór nie był najlepszym pomysłem. Na
                              szczęście miałem sposobność obrać inny, konkretny kierunek studiów i pracuję
                              właśnie w zawodzie stricte z tym kierunkiem związanym, a pierwsze studia dały mi
                              tylko (a może aż) znajomość języka.
                              • Gość: Aniela Re: Do Magdy.... IP: *.chello.pl 09.08.07, 23:49
                                A można wiedzieć co to za "praktyczny kierunek"?
    • Gość: Adam Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.ip.netia.com.pl 09.08.07, 21:07
      O prosze bardzo lekture do poduszki:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=54918470&v=2&s=0
    • Gość: pam Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.chello.pl 10.08.07, 04:25
      witam, piszesz o checi pracy w HR, ale moze na poczatek dobrze by bylo zobaczyc,
      jak taka praca wyglada np. w trakcie praktyk/stazu? Z wlasnych doswiadczen wiem,
      ze warto - szczegolnie na V roku - sprobowac nowego "zawodu", zanim na dobre
      zaczniesz szukac pracy. Mi wystarczyly 2 miesiace, zeby sie przekonac, ze HR
      jednak nie dla mnie ;) Poza tym w wielu firmach staze sa platne, no i (prawie)
      zawsze mozna dopasowac godziny i ilosc spedzanego czasu do zajec na uczelni.
    • Gość: magda Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 08:41
      Dziękuję za linka, też już udało mi się do niego dotrzeć:)

      Rozumiem Wasze zdanie i zgadzam się z nim. Nie chodzi mi o
      udowadnianie, że wybrałam odpowiednie studia lub też, że sobie
      poradzę na rynku pracy bezproblemowo. Wręcz przeciwnie. Dlatego
      właśnie prosiłam Was o rady.
      Trochę mi pomogliście, dziękuję.
      Nadal jednak zastanawiam się czy nie lepiej przejść na system
      studiów zaocznych i zająć się szukaniem już troszkę poważniejszej
      pracy, niż praca kelnerki;)
      • Gość: gums Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 16:30
        Cześć:) Jak dla mnie dość późno wpadłaś na ten pomysł:) Ja po 2 latach studiów
        dziennych stwierdziłam, że wolę system zaoczne + praca:) Jeśli chodzi o mnie ten
        system się sprawdził znakomicie. Teraz skończyłam 5 rok, a moje doświadczenie
        zawodowe jest wystarczające, aby podjąć konkretną pracę za konkretną kasę:)
        Znajomi po 5-letnich dziennych studiach są jakby 3 lata w tyle. Choć to jeszcze
        zależy od kierunku:)

        Na twoim miejscu może nie zmieniałabym już teraz systemu studiów tylko
        rozejrzała się za pracą np. na pół etatu. Na 5 roku w końcu jest mniej zajęć:)
        Moja siostra znalazła taką fajną pracę w biurze doradztwa personalnego. POWODZENIA!
        • Gość: magda Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 19:56
          Dzięki gums za radę.
          Niestety u mnie na kierunku 5-ty rok jest godzinowo tożsamy z 4-tym,
          co oznacza, że będę miała dużo zajęć.
          Żałuję, że nie zmieniłam systemu studiów wcześniej, ale wiadomo jak
          to jest, jak zwykle mądrość po szkodzie:)
          pozdrawiam.
    • karolina2500 Re: dylemat "życiowy" praca-studia 14.08.07, 12:00

      Ja Ci powiem tak, sama skończyłam kulturoznawstwo i z perspektywy czasu wiem, że
      takie studia to psu o tyłek potłuc. Oczywiście fajne były, ogólnorozwojowe,
      poszerzające horyzonty itp. Dużo się dowiedziałam, jeszcze więcej się naczytałam
      i tyle. Niestety pracodawcy zdecydowanie wolą średnio lub wręcz mało rozwinięte
      intelektualnie panienki, fanki tipsów po kiepskich szkołach prywatnych, które
      dukają coś tam po angielsku albo i nie, a komputer obsługują jednym paluszkiem,
      no góra dwoma. Sama pracowałam podczas studiów, zdobywałam doświadczenie, a
      skończyłam tak, że od dwóch lat nie mogę znaleźć pracy. Znam 3 języki obce - 2
      biegle, jeden dobrze i nic z tego nie wynika. Lepiej poszukaj jakiegoś drugiego
      bardziej życiowego kierunku w "wyższej szkole byle czego" i nie przyznawaj się
      przed potencjalnym pracodawcą, że studiujesz kulturoznawstwo.
    • Gość: też dylematowa Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 13:34
      witaj magdo
      mam identyczny (prawie) problem co Ty..
      decyzję niby podjęłam - chciałam coś przez wakacje znaleźc, ale na
      razie nic...
      tzn. moja sytuacja wygląda tak:
      studiuję psychologię, 4 rok.
      przyszłość swoją tez chyba widzę w HR, ale kto wie..
      nawet praktyki ciężko znaleźć! bo jesli już, to bezpłatne na których
      Twoim zadaniem jest przerzucanie papierków...
      pozdrawiam i trzymam kciuki.
      to nieprawda, że kierunek musi mieć wpływ na Twoją przyszłą pracę..
      Moim zdaniem ważniejsza jest praktyka..

    • Gość: też dylematowa Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 13:34
      witaj magdo
      mam identyczny (prawie) problem co Ty..
      decyzję niby podjęłam - chciałam coś przez wakacje znaleźc, ale na
      razie nic...
      tzn. moja sytuacja wygląda tak:
      studiuję psychologię, 4 rok.
      przyszłość swoją tez chyba widzę w HR, ale kto wie..
      nawet praktyki ciężko znaleźć! bo jesli już, to bezpłatne na których
      Twoim zadaniem jest przerzucanie papierków...
      pozdrawiam i trzymam kciuki.
      to nieprawda, że kierunek musi mieć wpływ na Twoją przyszłą pracę..
      Moim zdaniem ważniejsza jest praktyka..

    • Gość: magda Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.07, 19:38
      Decyzję podjęłam.
      Zmieniam system studiów na zaoczny, znalazłam pracę. Szukałam ot tak
      by się rozejrzeć, a udało się za pierwszym razem i chyba nie
      trafiłam całkiem źle jak na pierwszą(poważniejszą) pracę.
      Studiów całkiem nowych chyba nie planuję rozpoczynać, myślę
      natomiast bardzo poważnie nad podyplomowymi.
      Nie zamierzałam też i nigdy nie zamierzam ukrywać, że
      studiowałam/studiuję kulturoznastwo, to dla mnie jakiś absurd.
      Nie widzę też możliwości pominięcia tego faktu na potencjalnej
      rozmowie kwalifikacyjnej w przyszłości (pracodawca musiałby być
      chyba naprawdę bardzo niepoważny gdyby nie spytał co studiowałam).
      Dziękuję bardzo za zainteresowanie i wszystkie rady, jak również te
      nieco uszczypliwe uwagi i kilka "mądrości".
      pozdrawiam serdecznie
      • Gość: też dylematowa Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 09:58
        gratuluje zdobycia posady.
        mi idzie gorzej, ostatnio usłyszałam, że za dobra jestem na to
        stanowisko.. a gdzie indziej na bardziej ambitne tez nie chcą bez
        konkretnego doświadczenia. dziś mam rozmowę. mam nadzieję, że w
        koncu się uda ;)
        pozdrawiam ciapło

        ps. a jaką prace znalazłaś/jakie stanowisko?
    • Gość: rychu z taxi Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.07, 19:31
      Wybacz, ale jak czytam Twój post to mam wrażenie, że spadłaś z księżyca.
      Studiujesz banalny kierunek (i to V rok!) i nie potrafisz pogodzić go z pracą?
      Przechodzenie na zaoczne tak późno to jakiś absurd. Niektórzy ludzie od
      czwartego roku pracują w firmach typu PwC i godzą to ze studiami, więc tego typu
      dylematy studentki kulturoznawstwa brzmią komicznie. Noł ofens.

      Jeśli wybierasz łatwe studia to powinnaś mieć, gdzieś tak od drugiego roku,
      pomysł na siebie. I to bardziej konkretny niż stanowisko kierownicze w HR.
      Inaczej możesz dać się ponieść z prądem - przypadkowa praca, potem druga, aż w
      końcu orientujesz się, że masz trzydzieści lat, zero osiągnięć i słabe widoki na
      przyszłość. Tymczasem znajomi ze studiów, którzy kroczyli konkretną ścieżką
      przeskoczą Cię o kilka długości. Tako rzekłem.
      • Gość: P///J Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.chello.pl 26.08.07, 16:11
        Nie rozumiem dlaczego Kulturoznawstwo jest dla niektórych takim banalnym i nie
        dającym nic kierunkiem ?
        Jeśli ktoś ma konkretny pomysł na siebie to i po kulturoznawstwie zrobi karierę.
        A co do praktycznych umiejętności to większość kierunków ich nie daje.
        Ale nie polecam przenoszenia się teraz na zaoczne - o wiele lepiej skończyć
        studia dzienne niż zaoczne (zaoczne studia kończą ludzie raczej "mniej zdolni" :P )
        • Gość: rychu z taxi Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.07, 18:27
          Ale ja nie napisałem, że on nic nie daje. Napisałem, że jest banalny (łatwy) i
          połączenie go z pracą nie powinno, zwłaszcza na piątym roku, przysparzać problemów.
      • Gość: ' Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 09:59
        to może przyjmij studenta na kierownicze stanowisko HR jeśłi masz
        takie podejście. o HR widocznie masz marne pojęcie rzucając takimi
        textami...
        • Gość: magda Re: dylemat "życiowy" praca-studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.07, 18:50
          Panie rychu z taxi...
          no może dla Pana banalny (rozumiem,że Pan też studiował?). Ciężki
          może nie jest, nie powiedziałabym jednak, że banalny, a umiejętności
          praktycznych-zawodowych wprawdzie daje niewiele, na polu jednak
          potencjalnej współpracy wydaje mi się, że daje bardzo wiele. Nie mam
          zamiaru wychwalać, wyliczać kolejnych walorów, nie o to przecież
          chodzi.
          Nie jest moim kompleksem kierunek, który kończę,a jedynie pytałam o
          rady, gdyż się zastanawiałam co robić dalej.
          Co do możiwości połączenia studiów z pełno-etatową pracą to jeśliby
          Pan czytał wcześniejsze moje posty wiedziałby Pan z jakiego powodu
          tak napisałam. Pozdrawiam serdecznie i życzę uśmiechu:)
Pełna wersja