Przygody rekrutera cz 1

IP: 83.142.198.* 10.12.07, 19:59
Witam.
Rekrutuję ostatnio sekretarkę.
Aplikacje jakie przyszły - fantastyczne. Zdecydowanie tam należy umieścić te
dzieła - w fantastyce. Najbardziej zdziwiła mnie międzynarodowa pozycja mojej
firmy - WOW - zwłaszcza ze operujemy tylko w Polsce. Podziwiam bardzo dobrą
obsługę komputera i aplikacji pakietu Office - przy kompletnie porozjeżdżanych
czcionkach w wordzie. To nic że tylko w 2 listach był adresat - w 70
pozostałych był nieznany adresat - a jako firma nie ukrywamy się w ogłoszeniu,
ale może trudno to zauważyć?
Ale uparty człowiek zawsze coś znajdzie, umówione spotkania.
50% umówionych spotkań nie dochodzi do skutki - Panie nie przychodzą - no
trudno, nie dzwonią też 90% z tych co nie przychodzą, - wrrr, widocznie był
pożar, powódź, ogólnonarodowa klęska - tylko my o tym nie wiemy.
W końcu niektóre nawet przyszły. Następnym to już chyba do nóg padnę z
wdzięczności. CDN
    • Gość: nie ważne Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: 83.142.198.* 10.12.07, 20:05
      Hurra, spotkania. 1,2,3...4 hm. No ciężko, w tym nie ma doświadczenia, w tamtym
      też nie. No dobrze, a właściwie to jakiej Pani pracy szuka? No tak właściwie to
      w HR, bo to studiowałam, no ale nikt mi pracy w tym dać nie chce, bo trzeba mieć
      doświadczenie. No - ugryzłam się w język, jak szukasz od 6 m-cy, nie dało rady
      pójść gdzieś na staż?
      No to innej pracy szukam, w administracji - no dobrze, a co w takim razie
      zainteresowało Panią w naszym ogłoszeniu? Właściwie to nic, mój chłopak wysłał
      do Was moje CV....no i tu już zabrakło mi samozaparcia aby szukać cech na
      poparcie kandydatki.
      CDN
      • Gość: nie ważne Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: 83.142.198.* 10.12.07, 20:10
        Nic to, może kolejna?
        Dzień dobry, ble bla bla...fajnie jest. Widzę że skończyła Pani pracę w 2004,
        dlaczego? Robiłam aplikację ...acha. A jakiej pracy Pani naprawdę szuka, co
        zaciekawiło Panią w naszym ogłoszeniu?
        Właściwie to nic, lakoniczne było, napisali Państwo tylko że chcecie kogoś po
        prawie.
        -????! hm...pisałam sama to ogłoszenie, nie było lakoniczne, nie było też w nim
        nic o prawie. Czy czytała Pani cokolwiek o naszej firmie?
        NIE.
        -? Jesteśmy..... . Obecnie poszukujemy na stanowisko sekretarki, interesuje
        Panią to stanowisko?
        - NIE.
        - Dziękuję uprzejmie.
        Uśmiałam się jak Koń. Co za prawniczka to będzie, obym nigdy na nią nie trafiła..
        • Gość: Nick Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.chello.pl 10.12.07, 21:15
          No cóż jeszcze kilkanaście miesięcy temu można było przeczytać
          oburzenie poszukujących pracy, że po rozmowach rekruterzy nie
          dzwonią z odpowiedzią (mimo, że obiecywali)......teraz sytuacja się
          odwróciła i poszukujący nie przychodzą na spotkania i
          niedzwonią......widocznie szkoda im czasu tak jak kiedyś rekrutującym
          • Gość: Jim Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.pzl.swidnik.pl 11.12.07, 09:43
            Gość portalu: Nick napisał(a):

            > No cóż jeszcze kilkanaście miesięcy temu można było przeczytać
            > oburzenie poszukujących pracy, że po rozmowach rekruterzy nie
            > dzwonią z odpowiedzią (mimo, że obiecywali)......teraz sytuacja
            się
            > odwróciła i poszukujący nie przychodzą na spotkania i
            > niedzwonią......widocznie szkoda im czasu tak jak kiedyś
            rekrutującym

            zgadzam sie w 100% i ciesze sie z tego niezmiernie :)
            • agulha Radość ze schamienia obyczajów 12.12.07, 09:03
              Skoro X zachowywali się nieodpowiednio wobec Y, to "ja się cieszę", to "bardzo
              dobrze", że teraz Y zachowują się nieodpowiednio wobec X. Taki jest Wasz tok
              myślenia.
              A jeżeli jako osoba rocznik 1968 powiedziałabym, że cieszę się niezmiernie, że w
              dzisiejszych czasach praca w zawodzie sprzedawcy wymaga (często) przyklejonego
              uśmiechu, płaca jest niska, godziny pracy długie, bo pamiętam jeszcze arogancję
              i butę pań ze sklepu mięsnego i innych tym podobnych? Pamiętam ich pierścienie
              złote na wszystkich palcach i cieszę się, że wg moich szacunków zarabiam obecnie
              ponaddziesięciokrotnie więcej od takiej pani ze sklepu mięsnego [co nie znaczy,
              że ja jestem milionerką, tylko że pensje w handlu są niskie]? To co, to by było
              miłe, gdybym tak napisała? Słuszne? Zdrowe? Puknijcie się w ten głupi łeb. Można
              chcieć gdzieś pracować albo nie. Można się cenić. Negocjować. Odmawiać. Stawiać
              warunki. Żądać. Wymagać. To - tak. Ale marnować cudzy czas nieprzychodzeniem na
              umówione spotkanie? Tak rozumiecie zwycięstwo nowej klasy robotniczej nad nowymi
              kapitalistami?
              • Gość: Jim Re: Radość ze schamienia obyczajów IP: *.pzl.swidnik.pl 12.12.07, 10:40
                zgadzam sie z toba - pracodawcy nie powinni marnowac czasu
                pracownikow i beszczelnie klamac ze oddzwania z decyzja nt.
                ewentualnego przyjecia do pracy. a teraz niech zbieraja zniwo
                swojego zachowania i nich sami czekaj na umowionych pracownikow
                ktorzy nie przychodza na rozmowy.
        • Gość: Aśka Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.aster.pl 10.12.07, 23:07
          haha.rzeczywiście śmiechu warte. z jednej strony można się śmiać, z drugiej
          strony współczuję, że takich ludzi musisz rekrutować. poziom aplikujących
          żenujący. życzę znalezienia w końcu sekretarki:)
          PS> kobieta po aplikacji na stanowisko sekretarki?hm..
        • Gość: Mona Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.aster.pl 10.12.07, 23:23
          Jakoś mi się wierzyć nie chce,że ta prawniczka powiedziała,że ją ta praca nie
          interesuje skoro (nawet) przyszła. Dobra a co z tą od HR Cię zraziło, szczera
          była, nie widzi już szans na pracę w HR to o stanowisko sekretarki się zaczęła
          ubiegać.Taka rzeczywistość. Może kiedyś przeniesiono ją ny w twojej firmie.
          Dlaczego ją przekreśliłaś? Tylko dlatego,że nie poszła na staż za pieniądze, z
          których nie da się wyżyć i nawet można powiedzieć nie stać na pracowanie,
          siedzenie w domu jest tańsze.
          • Gość: arnold Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.aster.pl 11.12.07, 00:40
            a jaką pensję oferujesz takiej sekretarce, chyba niewielką, że w
            trakcie rozmowy rezygnują (takie bzdety gadają, bo nie potrafią
            dyplomatycznie skończyć rozmowy)
            • monia420 Re: Przygody rekrutera cz 2 11.12.07, 09:59
              i bardzo dobrze,że nie dzwonią, że nie przyjdą... do kogo z Was
              zadzwonił rekruter żeby podziękować za spotkanie i poinformować o
              wyniku rozmowy? Do mnie jeden raz,jedna firma i też pewni dlatego,
              że po spotkaniu wysłałam maila z podziękowaniem za spotkanie -
              bardzo zależało mi na tej pracy:)
              • Gość: iwona6621 Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.chello.pl 11.12.07, 11:47
                ..ostatnio intensywnie poszukuję pracy i
                dość często jestem zapraszana na interviw.
                Na kazdym spotkaniu miła atmosfera,
                do momentu rozmowy o wynagrodzeniu.
                O dalszych etapach rekrytacji powiadomimy telefonicznie.
                Telefon milczy, bo mają gdzieś mnie, mój czas, moje kompetencje.
                Żenada!!!!!!!!!!!!!
                • Gość: got that Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.07, 10:56
                  W moim przypadku zadzialala prosta sztuczka, podczas rozmowy w agencji poprostu
                  nie mowilem nic o pieniadzach, a na pytanie o oczekiwania finansowe stwierdzilem
                  ze jest to kwestia do przedyskutowania z pracodawca i ze nie bedziemy o tym
                  rozmawiac dopoki nie poznam dokladnych warunkow pracy. Dziwnym trafem tylko ten
                  procesz przeszedlem do konca, prace od niedawna mam i zarabiam powyzej sredniej. :)
            • Gość: nie ważne Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: 83.142.198.* 12.12.07, 19:50
              Pensja to końcowe pytanie do Kandydata/tki. I to ja pytam, a nie mówię ile -
              standard. Te co się tak zabawnie zachowały nie mają bladego pojęcia ile oferujemy.
              • Gość: Aggie Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.07, 13:23
                A może mi ktoś jasno wytłumaczyć: czemu ma służyć to wypytywanie kandydatów o
                to, ile chcą zarabiac, zamiast powiedziec po ludzku: pensja taka a taka? Skąd
                człowiek ma wiedziec, ile dany pracodawca może mu zaproponować? I ludzie sie
                boja - powiem za dużo, to mnie odwalą, za mało, to będe robił za pół pensji
                innych pracowników.
                • Gość: pracus Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.07, 11:09
                  Najprawdopodobniej chodzi o to zeby sprawdzic ktorzy z kandydatow odrobili prace
                  domowa i zapoznali sie z realiami placowymi w danej branzy. Wiadomo ze jesli
                  ktos ma astronomiczne wymagania juz od poczatku to pozniej bedzie tylko gorzej,
                  a jesli kandydat orientuje sie ze na takim stanowisku moze dostac taka pensje i
                  na takie warunki sie zgadza to przechodzi dalej. Najbezpieczniej jest starac sie
                  nic o kasie nie mowic, a jesli rekruter przycisnie do muru to ostatecznie podac
                  jakis zakres, najlepiej jak najwiekszy np. 2000-3000 netto.
          • Gość: nie ważne Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: 83.142.198.* 12.12.07, 19:48
            Nie, nie dlatego Mona, chociaż mało z krzesła nie spadłam słysząc że to nie ona
            wysłała to CV, tylko jej chłopak, a ona to nawet na naszej stronie nie była.
            Doceniam totalną szczerość, ale myślę że sporo bólu czeka takich ludzi w życiu.
            A nie wzięłam jej bo:
            - nie potrafi myśleć (nie rozwiązała zadania na prostą kalkulację)
            - nie potrafi zarządzać swoim czasem (a będzie go miała ograniczoną ilość czasu
            i ciągle spadające jakieś zadania)
            - nie potrafi nawet dopytać o zadania które sie jej zleca (zadanie na org. czasu
            pracy i planowanie zrobione błędnie)

            Niestety, stwierdzam z przykrością, ładna aparycja, dużo chęci i słaba praca z
            aplikacjami biurowymi to za mało aby sobie na tym stanowisku poradzić. Muszę
            oceniać realnie, po prostu.

            • Gość: qwerty Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.acn.waw.pl 13.12.07, 00:12
              Witam, i uprzejmie spytam cię o coś bo to mnie zastanawia?
              Ty szukasz Sekretarki? tak. I sekretarce dajes zadanie do
              wyliczenia, oceniasz planowanie i wytykasz błędy?

              Chyba jesteś koleją psycholożką niezrealizowana po studiachm która
              musi sie dowartościować na rozmowie kwalifikacyjnej.

              • Gość: Adam Re: Przygody rekrutera cz 2 IP: *.gdynia.mm.pl 16.12.07, 16:11
                Co to jest 'psycholożka'?
        • Gość: nie ważne Re: Przygody rekrutera cz 3 IP: 83.142.198.* 12.12.07, 19:55
          Skoro są osoby zainteresowane pracą na tym wątku, zapraszam serdecznie do
          przesłania CV. Podaję adres prywatny, zatem bardzo proszę o uszanowanie i nie
          wysyłanie do mnie żadnych śmieci, a tylko CV. Potrzebuję bystrej i myślącej
          osoby, umiejącej uśmiechnąć sie w telefon do rozmówcy, kalkulować w excelu,
          używać styli w wordzie, czytać tekst ze zrozumieniem, zadawać pytania,
          komunikować w miarę skutecznie i szukać skutecznie informacji. kachax@gazeta.pl
    • Gość: gość Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.chello.pl 11.12.07, 12:34
      Zgadzam się i bardzo dobrze, że te osoby nie dzwonią, że nie przyjdą

      Ja na każdym spotkaniu w sprawie pracy słyszę tekst pt: "Napewno do
      PAni zadzwonimy i powiemy o naszej decyzji..." i telefon milczy.

      Więc niedziwmy się, że role się odwracają...
    • jc55551 Re: Przygody rekrutera cz 1 11.12.07, 12:48
      Jakie dajecie warunki finansowe? Zarabiam 1500 netto, prowadzę sekretariat w
      niedużej firmie, mimo to pracy jest sporo. Uważam, że moje wynagrodzenie jest
      zbyt niskie - szukam pracy. Jeśli oferujecie wyższe wynagrodzenie, ewentualnie
      takie samo na okresie próbnym, chętnie przyjdę na rozmowę.

      Pozdrawiam,
      Justyna
      • Gość: pat Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.chello.pl 11.12.07, 12:57
        JA też jestem zainteresowana

        Mam siedmioletnie doświadczenie w prowadzeniu biura
        Obecnie pracuje w banku, ale szukam nowej pracy

        Pozdrawiam
        • potomar Re: Przygody rekrutera cz 1 11.12.07, 14:17
          Pracujesz w banku i szukasz nowej pracy? Przecież ponoć w bankach jest najlepiej!
          • mijo81 Re: Przygody rekrutera cz 1 11.12.07, 18:46
            chyba że menedźerom :)
            • Gość: pat Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.chello.pl 11.12.07, 19:11
              Zgadzam się z Tobą mijo81, menadżerom :))
    • Gość: ola Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.chello.pl 11.12.07, 21:28
      Ja też prowadze rekrutacje, zgadzam się w 100% z autorem wątku.
      Dzisiaj była Pani na rozmowie zadzwonił jej telefon, spokojnie
      odebrała i rozmawiała 5 minut. Rozbawiła mnie do łez.
      • Gość: pat Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.chello.pl 11.12.07, 22:19
        Rzeczywiście, to już przegięcie........
      • Gość: Dorcia A zareagowałaś jakoś na jej niestosowne IP: *.aster.pl 12.12.07, 09:37
        zachowanie? Ja bym coś powiedziała, bo to po prostu brak kultury.
      • Gość: nie ważne Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: 83.142.198.* 12.12.07, 19:33
        Hmmm...to też fajnie. No cóż, muszę przyznać że jest ciężko. Dalej nie mam
        nikogo sensownego. Jedna Pani mi się nawet spodobała i zaufałabym jej że podoła,
        ale padła podczas rozmowy z Dyr Zarządzającym. Zestresowała się mocno.
        I nie zrobiła dobrego wrażenia.
        Inna sprawa że hasło pod tytułem "jak sprzedać eskimosowi lodówkę" rozbawi
        handlowca, ale sekretarka raczej osłupieje....jeśli nie pracowała w dziale
        handlowym i nie zna takich tekstów, nie łapie że to żart. Szkoda mi jej było.
        • Gość: Michałl Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.acn.waw.pl 13.12.07, 00:17
          "jak sprzedać eskimosowi lodówkę: - główne zadanie dla sekretarki?

          Powiedz prawde, ze szukacie akwizytora a nie kogos do biura.
          Kolejna patologia w stylu Inżynier sprzedaży.
    • Gość: też rekruter Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.171.78.210.crowley.pl 12.12.07, 11:19
      Też rekrutuję ostatnio. Przyszło mailem 50 cv. Wystarczyło je
      przeanalizować, żeby wiedzieć, że warto zadzwonić do mniej niż
      połowy. Trochę dłuższa rozmowa telefoniczna (kilka minut) pozwala
      ograniczyć liczbę zaproszeń na osobiste spotkanie do pięciu.
      Oczywiście kwestia wynagrodzenia jest omawiana telefonicznie, żeby
      nie umawiać nonsensownych rozmów kwalifikacyjnych. Dzięki tej
      preselekcji zaoszczędzony został czas, co pozwoliło na wysłanie
      odmownych odpowiedzi do wszystkich zainteresowanych.

      PS: oczywiście im niższe stanowisko, tym trudniej się z kandydatami
      dogadać, ale to życie...
      • Gość: jajaja Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 12:49
        może dlatego że na niskich stanowiskach są zbyt niskie płace? nie dziwię się że
        nikt nie chciał się zgodzić na spotkanie.
        • Gość: nie ważne Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.07, 18:17
          Oj ludzie ludzie,
          Czytajcie nie za szybko, by myśl nadążała.
          Mnóstwo ludzi umawiało się na spotkania, tylko 50% z nich na te
          sptkania przychodzi. Nie są na tyle przyzwoici by sie odwołać lub od
          razu powiedzieć dziękuję. My tu na siłę nikogo nie ciągniemy.
          Takie zachowanie nie jest logiczne, jak nie chcesz to powiedz że
          nie - a nie umawiaj się i marnuj komuś czas. To źle świadczy tylko i
          wyłącznie o takich kandydatach, że bezmyślni i człowiek tylko błąd
          popełnił że sie zainteresował tak niesłownym ludkiem.
          • emarcki Re: Przygody rekrutera cz 1 15.12.07, 16:51
            nie ważne, a może to Ty potrzebujesz zmiany pracy? Z moich doświadczeń z
            tzw.działami HR powiem Ci jedno-symptomatyczne dla Was jest to, że nie radzicie
            sobie nawet z prowadzeniem procesu rekrutacji. Wysyłacie do zleceniodawcy 5
            osób, z czego jedna od biedy może sprostać jego oczekiwaniom. Tak, na szczęście
            właśnie te 20% prawdopodobieństwa jako takiego trafienia w skraj tarczy powoduje
            jeszcze, że macie pracę.
            Co to moich wstępnych przypuszczeń-i potrzebujesz i nie potrzebujesz. Tutaj
            sobie z ludźmi nie radzisz, to gdzie Ciebie przyjmą? Z całą sympatią do
            wszystkich panienek HR, z którymi po prostu TRZEBA przejść bzdurną rozmowę, w
            formie grzecznościowej, bo taką mają głupią posadę, ni to z procedur, ni to dla
            nadania instytucji HRowca większego prestiżu (czy w ogóle prestiżu).
            Gratuluję straconego dnia w pracy-przy jak piszesz marnych rezultatach-a może
            powiesz szefowi, jakie to życie jest ciężkie? Z wyrazami sympatii.
      • Gość: nie ważne Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: 83.142.198.* 12.12.07, 19:40
        U nas przyszło chyba z 70, na spotkanie umawiała asystentka - wybrane między
        10-15. Na ale jak na wejściu, przychodzi z tego połowa? Swoją drogą, po jaką
        anielkę się Ci ludzie umawiają??! Dla picu?

        Nie rozumiem. Sama nigdy w życiu nie pozwoliłam sobie na tak totalny brak
        profesjonalizmu wobec firmy. No jeden raz nie poszłam - celowo - ponieważ zanim
        poszłam robiłam search w necie i odkryłam że przypadkowo zaprosiła mnie firma -
        totalny krzak kantująca ludzi maksymalnie i jadąca na super chamskiej akwizycji.
        Uznałam że ten jeden raz firma zasługuje na traktowanie takie samo jakie daje
        innym ludziom - i tu mogę podać nazwę - Atena Marketing vel parę innych nazw pod
        którymi już się ukrywała..(a jest już dobrze opisana na tym forum).
        Chyba skorzystam z rady kolegi i swojej szefowej, aby rekrutować od razu przez
        telefon, szkoda mojego grafika w który nie mam gdzie już wbijać innych spotkań....
        • mijo81 Re: Przygody rekrutera cz 1 12.12.07, 20:01
          No wreszcie kandydaci nauczyli sie olewać rekruterów jak rekruterzy
          olewają kandydatów :)
    • vegas Przynajmniej masz chętnych :) 13.12.07, 00:20
      Czytam w tych postach powyżej, że tu 50 CV, tam 70..
      WOW
      Ja szukam inżyniera telekomunikacji, może być zielony, po studiach, na piątym roku, na czwartym roku, wszystko jedno, żeby tylko miał czas pracować. Minus taki, że umowa-zlecenie.
      I dostałem tylko 3 CV przez miesiąc, ale sami studenci studiów dziennych, więc mogą się poświęcić na maksimum 3/4 etatu.
      Nawet nie mam kogo odrzucić.
      I dopiero to jest dramat :)
      • Gość: olek Re: Przynajmniej masz chętnych :) IP: *.aster.pl 13.12.07, 00:54
        przychodzi 50-70 cv i nikt nie chce u Was pracować?
        Racja, lepiej od razu powiedzieć jaka stawka, coraz trudniej w Pl o
        frajera.
        • vegas Re: Przynajmniej masz chętnych :) 13.12.07, 01:19
          olek - do kogo właściwie pisałeś?
          jeżeli do mnie, to wykazałeś się kompletnym niezrozumieniem słowa pisanego, a jeżeli do dziewczyn to przeoczyłeś w którymś poście powyżej, że na rozmowie nie proponuje się stawki tylko pyta kandydata/kandydatkę o to ile chce dostać.
      • Gość: szy Re: Przynajmniej masz chętnych :) IP: *.chello.pl 13.12.07, 18:08
        Może źle się ogłaszałeś. Ogłoszenie bezpośrednio na uczelni może bardzo pomóc.
        Ludzie na EiT mają spore problemy żeby w czasie studiów załapać doświadczenie w
        zawodzie [tj. wiele firm z branży nie bierze praktykantów do działów
        technicznych], więc powinni być chętni.
        • vegas Re: Przynajmniej masz chętnych :) 14.12.07, 12:54
          Gość portalu: szy napisał(a):

          > Może źle się ogłaszałeś. Ogłoszenie bezpośrednio na uczelni może
          bardzo pomóc.
          > Ludzie na EiT mają spore problemy żeby w czasie studiów załapać
          doświadczenie w
          > zawodzie [tj. wiele firm z branży nie bierze praktykantów do
          działów
          > technicznych], więc powinni być chętni.

          Wysłałem ogłoszenie do biura karier PW, UW, WAT. Do tego wisi chyba
          jeszcze na jobpilocie. Sugerujesz, żeby wywiesić ogłoszenie na
          jakiejś tablicy ogłoszeń przy wejściu na uczelnię?
      • Gość: szy Re: Przynajmniej masz chętnych :) IP: *.chello.pl 13.12.07, 18:11
        > Czytam w tych postach powyżej, że tu 50 CV, tam 70..
        > WOW
        > Ja szukam inżyniera telekomunikacji, może być zielony, po studiach, na piątym r
        > oku, na czwartym roku, wszystko jedno, żeby tylko miał czas pracować. Minus tak
        > i, że umowa-zlecenie.
        > I dostałem tylko 3 CV przez miesiąc, ale sami studenci studiów dziennych, więc
        > mogą się poświęcić na maksimum 3/4 etatu.
        > Nawet nie mam kogo odrzucić.
        > I dopiero to jest dramat :)

        I jeszcze jedno: to jak, chcesz zatrudnić na etat czy na zlecenie?;) Jak dzienny
        jest w stanie poświęcić 6h na pracę zawodową to znaczy że jest ambitny i może
        warto się nim zainteresować?;]
    • Gość: bassPL Przygody z rekruterami IP: *.aster.pl 15.12.07, 01:26
      Proponuję tak dla równowagi.
      Warto poznać poglądy drugiej strony, tak po prostu, aby zrozumieć.
      Bo przecież nie jest tak, że wszyscy potencjalni pracownicy to
      przygłupy, a rekruterzy i oczywiście ich przełożeni to sami mądrale.
      Trochę pokory wobec życia i samokrytyki.
      I zwykłej ludzkiej życzliwości.
      Dobre słowo kosztuje tyle samo co złe, ale efekt społeczny daje
      cokolwiek inny.
      Przez lata pracowaliście na złą opinię o sobie, wykorzystując
      sytuację na rynku pracy. Świadomie maltretowaliście ludzi
      psychicznie, dewastując ich samoocenę.
      A przecież każdemu można udowodnić że jest przygłupem, i odebrać mu
      pewność siebie. Klasę człowieka poznaje się po tym jak się
      zachowuje wobec słabszych. No i tu macie słabe notowania.
      Doprowadziliście w wielu instytucjach do monokultury, wszyscy w
      jednym typie, w jednym wieku, po prostu tak jak HR-owiec wyobraża
      sobie świat.
      Ciągle była mowa o małej elastyczności, braku chęci uczenia się,
      słabej wydajności itp.
      Uwierzyli Wam ... i wyjechali.
      Ciekawe że tam gdzie są ocenia się ich inaczej.
      A teraz mamy jaką taką równowagę.
      Więc się postarajcie bardziej, pomyślcie, popracujcie abyśmy
      chcieli brać poważnie te wasze wszystkie ogłoszenia.
      Przekonajcie nas abyśmy chcieli wiązać z wami swój los, zaufać i
      zainwestować swój czas.
      Pora spuścić z tonu proszę państwa.
      A niezależnie-jak nie wiecie jak zdobyć dobrego pracownika,
      spytajcie tych do których oni sami się pchają drzwiami i oknami.
      Bo przecież są takie firmy o których marzą potencjalini pracownicy.
      Pozdrawiam świątecznie wszystkich rekruterów, szukających pracy i
      ich wszystkich jako zwykłych zjadaczy chleba.

      Narażę się pewnie ale wyznam że wg mnie to rekruterem powinni być
      ludzie po 40-tce. Młodsi nie mają jeszcze dystansu do siebie i
      rzeczywistości, no i zwyczajnie i czasem palma odbija.
      • Gość: gosć Re: Przygody z rekruterami IP: *.chello.pl 15.12.07, 07:43
        skretarka robi kalkulacje w exelu??? Dobre, ciekawe jakie zarobki :)
        • Gość: vello Re: Przygody z rekruterami IP: 80.48.123.* 15.12.07, 14:47
          zgadzam sie w 100% z bassPL
        • zagubiona11 Re: Przygody z rekruterami 19.12.07, 10:09
          > skretarka robi kalkulacje w exelu???
          A cóż Cię tak dziwi? Ja w sekretariacie robię prawie codziennie
          jakieś kalkulacje. I co, w pamięci mam liczyć, jak mam program w
          komputerze?

          > Dobre, ciekawe jakie zarobki :)
          Idź do "nie ważnej" na rekrutację, to się dowiesz...

      • Gość: oki racja bass - arogancja i buta postawionych wyżej IP: *.chello.pl 16.12.07, 10:09
        młodych dorobkiewiczów, którym odbiła palma..

        każdy głupi, tylko oni puszą się jak pawie
        • Gość: olek Re: racja bass - arogancja i buta postawionych wy IP: *.aster.pl 18.12.07, 23:20
          może słychać to już podczas rozmowy telefonicznej, więc nie wszyscy
          mają ochotę przyjść na rozmowę
      • Gość: Baśka Re: Przygody z rekruterami IP: *.eranet.pl 19.12.07, 10:33
        bassPL - masz rację! Nareszcie ktoś napisał coś mądrego. Ogłoszenia dają jak
        spod sztancy, szukają głównie akwizytorów, kombinując, jak tego nie napisać -
        więc kłamią już na wejściu, egzaminują tych biednych ludzi z Bóg wie czego, a
        potem proponują 1000 zł. Pewnie, że każdy ma to w d...
    • Gość: gosc Re: Przygody rekrutera cz 1 IP: *.jmdi.pl 19.12.07, 00:51
      Dobrze,że Ty jako rekruter umiesz poprawnie napisać "nie ważne" :/

      Może się jeszcze ludzi czepiasz i twierdzisz,że poprawnie po polsku
      pisać nie umieją :/
Pełna wersja