Rozmowy kwalifikacyjne dla sekretarek

IP: *.pro-futuro.com 06.08.03, 17:19
Szukam pracy jako sekterarka. Jakie pytania zadają pracodawcy na takich
rozmowach?
    • segovia Re: Rozmowy kwalifikacyjne dla sekretarek 06.08.03, 19:53
      zależy od pracodawcy...

      Generalnie należy się spodziewać... wszystkiego.
      Pytania o zastosowanie długopisów też na jednej miałam.
      Na szczęście pracuję w innej firmie :))

      Jeśli trafisz na spoko ludzi - będą Cię pytać o umiejętności, doświadczenie,
      może sprawdzą Twoje umiejętności - np. znajomość programów komp. albo języków,
      dadzą jakieś zadanie do wykonania.
      Będą chcieli widzieć, czy jesteś zorganizowana, jak radzisz sobie z problemami,
      czy jesteś kontaktowa itp.

      Jak trafisz na buraków to Cię zapyrtają, czy masz męża/ chłopaka, czy planujesz
      dzieci i czy jesteś w stanie być dyspozycyjna 24h/ dobę. A i czy nie
      przeszkadza Ci praca za free po godzinach, kiedy akurat wypada coś pilnego
      (czyli pewnie codziennie). I długopisy, oczywiście... ewentualnie zwierzątka :))
      • gabiko Re: Rozmowy kwalifikacyjne dla sekretarek 10.08.03, 13:42
        ja z kolei na jednej z rozmów (sieć francuskich hipermarketów)miałam pytanie :
        co robi mamusia, co robi tatuś i gdzie pracują.....
        byłam szczerze zdziwiona, że nie zapytali o stan ich konta......
        • Gość: agas Re: Rozmowy kwalifikacyjne dla sekretarek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.04, 10:12
          heja, ja mialam raz niezle kongo,
          najpierw seria pytan, dlaczego unich, moje studia, co i jak i dlaczego,
          ulubione przedmioty, co roblam w dotychczasowej pracy, (pracowalam w banku-
          kipska kasa), jak siebie widze za 5 lat-switne pytanie( na pani stanowisku
          powinnam odpowiedziec, coz, swirowalam,no i tym podobne, wiec ja oczywiscie
          chcac ta prace, kasas byla 3 razy taka jak w banku, tylko dojezdzalabym dalej,
          ale poswiecilabym sie, wiec produkowalam sie i przedstawialam sie w b.dobrym
          switle, ale nie przerysowujac siebie jednoczesnie, no i zadowolona ze idzie mi
          calkiem dobrze, pani na to ze w sumie to na poczatku tylko odbieranie
          telefonów (dla mnie ok, tym bardziej ze lepiej placa)i tak mi zasugerowala, ze
          chyba zrozumaialam,ze za bardzo sie chwalilam, tylko,ze to ona mi zadawala w
          takim razie nieodpowiednie pytania na to stanowisko,
          szkoda ze nie wyszlo, wiec moze nie nalezy sie wybijac,co sie umie i jakie ma
          sie studia, w dzisiejszych czsach podobno trzeba z tym uwazac, bo czlowiek sie
          produkuje zeby najlepiej wypasc, a oni chyba nie chca za bardzo wybitnych
          ludzi, kropka
          pozdrawiam
          • Gość: Normalna Re: Rozmowy kwalifikacyjne dla sekretarek IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 16.01.04, 18:05
            Ja ostatnio miałam zadane pytanie: Którą pore roku najbardziej lubię?? A
            standartowe to :kiedy zamierza miec Pani dziecko??
            Pozdrowienia
          • Gość: sekretara Re: Rozmowy kwalifikacyjne dla sekretarek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 17:17
            To wszystko prawda - Ty masz doswiadczenie, ale nie masz satysfakcji
            finansowej. Ja w pracy sekretarki mam duze doswiadczenie, oprocz tego studia
            humanistyczne i - niestety zbyt male - doswiadczenie w pracy, ktora mnie
            interesuje. To moze lepiej, ze nie chca przyjmowac ponizej kwalifikacji, bo bys
            sie w robocie zanudzila. Ja tak mialam. Jak szlam na rozmowe, gdzie praca byla
            durna, od razu rzucalam wieksza kwote (za te codzienne meki i cofanie sie w
            rozwoju chcialabym byc lepiej oplacana) - a nuz ktos by mi dobrze zaplacil za
            odbieranie telefonow... Byl taki moment, ze chcialam pracowac za mniej, ale
            wtedy sie okazywalo, ze mam zbyt analityczny umysl, za wysokie wymagania i inne
            takie bzdety. Tak naprawde, w wiekszosci firm nie wiedza, kogo tak naprawde
            szukaja. A jesli masz wysokie kwalifikacje - przewaznie zapraszaja na rozmowe,
            tylko potem maja wielkie oczy, jak rzucisz kwote:) Uwazam, ze to strata czasu.
            Po co komu do odbierania telefonow i robienia kawy czy kanapek kobita z wyzszym
            wyksztalceniem i duzym doswiadczeniem sekretarskim (a nie recepcyjno-
            kelnerskim)?
            Jesli chodzi o pytania, nigdy nie bylo rozmowy o dzieci (chociaz jestem w
            wieku, w ktorym trzeba by juz bylo...). Najczesciej: studia i dlaczego akurat
            te (czasami nawet interesowali sie tematem pracy magisterskiej), co pani robila
            w poprzedniej pracy, ile pani zarabiala i dlaczego tak duzo, jak sobie pani
            wyobraza idealnego szefa (fajne teksty wtedy przychodza na mysl:)), jak sobie
            pani wyobraza swoja przyszla kariere zawodowa (jakbym miala na to wielki wplyw
            - optymalna odpowiedz: "chce do konca zycia robic panstwu kawe za male
            pieniadze 24 na dobe i elegancko sie ubierac do pracy, byc ozdoba tego pieknego
            biura"), czy robila pani arkusze w Excelu (a co to jest Excel? - cisnie sie na
            usta, tak dla jaj), czy gotowa jest pani pracowac w godzinach nadliczbowych,
            oczywiscie bez dodatkowego wynagrodzenia, jak zamierza pani do nas dojezdzac
            (jesli firma jest polozona na polu kapusty lub ziemniakow) i wiele, wiele
            innych...
            Generalnie, fajna rozrywka, jesli sie ma 90-dniowy bilet miejski. Pozdrawiam
            wszystkie sekretarki.
            • Gość: sekretara Re: Rozmowy kwalifikacyjne dla sekretarek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 17:22
              A - i najwazniejsze i najglupsze moim zdaniem: dlaczego pania zwolniono,
              zamiast przesunac na poprzednie stanowisko i obnizyc pensje?
Pełna wersja