sama zrezygnowałam z pracy - co mówić na rozmowie?

IP: *.chello.pl 31.03.08, 15:17
4 miesiące temu zdecydowałam się odejść z pracy - bo niesatysfakcjonujaca,
poniżej moich możliwości, mało płatna. Kończyła mi się umowa na czas określony
i nie chciałam sie pakować w pracę na umowę na stałe. Czułam, że to będzie
pętla u szyi, że utknę tam na zawsze. Niestety po rozmowach widzę, ze
potencjalni pracodawcy nie za bardzo wierzą w taka wersję. Mówią, ze większość
ludzi ma inną pracę zanim odejdzie. Ostatnio powiedziałam, że ja nie jestem
taka jak większość ale nie wiem czy to działa na moja korzyść. Możecie cos
poradzić?
A poza tym to nie mogę znaleźć pracy takiej jaka bym chciała i już czuję
presje, nerw i strach, że mi się nigdy nie uda.
    • bystra_26 brawo!!! 31.03.08, 16:33
      Do odważnych świat należy! I nie warto przejmować się tym, co inni
      sobie pomyślą, le po prostu robić to, co my uznajemy za najlepsze
      dla siebie.

      Jestem za mówieniem prawdy - że to nie była dla Ciebie praca, że
      szukasz konkretnie X, że to Twój cel. Poza tym, to niepracując masz
      więcej czasu na wyszukiwanie firm i ofert oraz aplikowanie, łatwiej
      jest ci się umówić na rozmowę (rzadko jest tak, że możesz wyjśc w
      godzinach pracy; liczbę dni urlopu też masz ograniczoną i masz
      zamiar je inaczej zagospodarować niż chodząc na rozmowy, a i
      przyszli pracodawcy są średnioelastyczni jeżeli chodzi o umówienie
      się poza godzinami pracy). Badania naukowe tez dowodzą, że szukanie
      nowej, lepszej pracy trwa ponad połowę dłużej, jak się jednoczesnie
      pracuje w starej.
      • Gość: weritas Re: brawo!!! IP: *.chello.pl 31.03.08, 20:10
        też tak myślałam, że do odważnych świat należy ale pracodawcy chyba powątpiewają
        czy ja sama rzeczywiście sie zwolniłam. Bo jak to tak, bez żadnego
        zabezpieczenia? a no tak właśnie.
        • Gość: oj Re: brawo!!! IP: *.121.225.195.static.bait.pl 31.03.08, 20:15
          Ja byłam w podobnej sytuacji- też zrezygnowałam po 4 mcach bo mi się nie
          podobało ale miałam nowa pracę w zanadrzu. Jakbym nie miała nowej pracy to bym
          została w starej i szukała. Wydaje mi się że tak jest najrozsądniej.
          Co do tłumaczenia się z tych 4 mcy najlepszą wymówką jest "bo mi nie płacili".
          To zamyka jakąkolwiek dyskusję i nie dyskryminuje Cię jako pracownika niestałego
          i szukającego wrażeń.
          • Gość: gosc Re: brawo!!! IP: *.chello.pl 31.03.08, 20:48
            tez tak zrobilam, i takze zastanawialam sie nad odpowiedziami, ale z
            drugiej strony to w ogole nie jest sprawa nowego pracodawcy, jak mu
            sie odpowiedz nie podoba i nie wierzy to niech spada, wolny wybor
            czlowieka, w koncu nie jestesmy niewolnikami
    • almondgirl Re: sama zrezygnowałam z pracy - co mówić na rozm 31.03.08, 22:52
      rok temu odeszlam z pracy na własne zyczenie i przyznawalam sie do
      tego na rozmowach w sprawie nowej pracy - mowilam, ze już sie w
      poprzedniej pracy nie rozwijalam, raz nawet wyrwało mi się, że
      szefostwo nie było moim autorytetem w dziedzinie, którą się zawodowo
      zajmuje. I wszyscy ze zrozumieniem kiwali glową:) potencjalini
      pracodawcy ci uwierzą, jeśli będziesz mówiła z przekonaniem. a tym
      co robi większość sie nie przejmuj. Nie jesteś więszością, tylko
      sobą.
      Powodzenia!
      • Gość: nie lekajcie sie Re: sama zrezygnowałam z pracy - co mówić na rozm IP: 212.76.37.* 01.04.08, 00:34
        Nie bój sie bo emigracja pozostaje :)
        Tylko nie wracaj bo znów depresji dostaniesz.
        Nie jedz w ciemno bo widać że mało zaradna jesteś.
        • Gość: prawniczka Re: sama zrezygnowałam z pracy - co mówić na rozm IP: *.rajskanet.pl 01.04.08, 04:31

          Co mówić? Ze stwierdziłaś po paru mies. że praca nie spełnia w całości Twoich
          oczekiwań i nie widziałaś ciekawych perspektyw rozwoju. To świadczy o Twoim
          poczuciu własnej wartości, ambicjach i rozsądnym, przemyślanym planowaniu
          kariery zawodowej.
          Większość moich znajomych (jestem absolwentką dziennego prawa oraz ekonomii na
          UW)podchodzi podobnie do kariery.
          W mojej pierwszej pracy w kancelarii spędziłam zbyt wiele czasu, ponieważ nie
          chciałam być tzw. skoczkiem, tymczasem marnowałam tam czas. Kiedy poszłam do
          kancelarii sieciowej, zobaczyłam, że zmarnowałam kilkanaście m-cy mogąc spędzić
          je ciekawiej i bardziej produktywnie.
        • Gość: weritas Re: sama zrezygnowałam z pracy - co mówić na rozm IP: *.chello.pl 01.04.08, 09:48
          a po czym to widać ze mało zaradna jestem? może mnie oświecisz? W Irlandii mam
          połowę rodziny więc nie jechałabym w ciemno. Szczerze mówiąc nie ciągnie mnie do
          pracy za granicę choć Irlandia mnie zachwyciła (poza pogodą).
    • Gość: justyna Re: sama zrezygnowałam z pracy - co mówić na rozm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.08, 09:40
      Ja robię dokładnie to samo co Ty, również nie miałam możliwości
      chodzenia w godzinach pracy na rozmowy kwalifikacyjne a o urlopie
      mogłam pomarzyć. Kończy mi się umowa na czas określony, kolejna
      byłaby już na czas nieokreślony, więc też nie chciałam wiązać się
      umową. Też szef nie był w porządku wobec mnie i chyba myślał, że
      padnę mu do stóp aby przedłużył mi umowę o pracę. Jak mu
      powiedziałam, że ni chcę przedłużać umowy o mało nie spadł z fotela -
      dl, gdybym wiedziała, że da mi to taką satysfakcję to zrobiłabym to
      dużo wcześniej. Myślę, że na szczerą pradwę o poprzednim pracodawcy
      żle reagują tylko ci, którzy są tacy sami. Będę mogła wreszcie
      spokojnie wyszukiwać sobie ogłoszeń w necie i skupić się na
      wysyłaniu CV i rozmowach.
      Myślę, że podjęłam dobrą decyzję, choć nie latwo było ją podjąć.
      Będzie dobrze !
      • Gość: weritas Re: sama zrezygnowałam z pracy - co mówić na rozm IP: *.chello.pl 03.04.08, 13:53
        mi też było trudno podjąć taką decyzję, ale czułam całą sobą, że muszę odejść. u
        mnie akurat szef był w porządku, tylko pewnych innych rzeczy nie dało się
        zmienić. Musze przyznać, że nawet walczył o mnie u dyrekcji, ale cóż głową muru
        nie przebijesz. Chciałam podwyżkę sporą, dostałam ochłap i jeszcze kadrowa
        powiedziała, ze powinnam sie cieszyć, że mi w ogóle przedłużają umowę.
Pełna wersja