Dodaj do ulubionych

praca w Warszawie jest!!!!!!!!!

10.01.02, 15:09
Dlatego nie potrafie zrozumiec ludzi bezrobotnych od roku albo od kilku ladnych
lat....
wystczy sie rozejrzec, byc wytrwalym... sama nie wiem... Ale nic bardziej mnie
nie denerwuje niz takie biedolenie.
Obserwuj wątek
      • Gość: Ann Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: 213.17.164.* 21.01.02, 11:54
        Moze Basia wlasnie o takiej pracy mowi:)))) moja przyjaciolka z malego
        miasteczka na wschodzie Polski znalazla prace duzo szybciej niz ja - ona po
        ogolniaku u siebie, ja po PW; coz, ona byla kasjerka, telemarketerka, barmanka,
        kelnerka, sprzedawczynia... hmmmm, jak pomysle ile czasu wlozylam w studia, to
        wyc mi sie chce, ze mialabym pracowac na rowni z dziewczynami np. po zawodowce
        handlowej albo ledwo z wyksztalceniem srednim
        • Gość: ink Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: 65.129.22.* 18.02.02, 03:36
          Coz, moze trzeba bylo brac przyklad z "przyjaciolki" (jaka to przyjaciolka
          skoro uwazasz ze jests lepsza od niej?) i robic cos oprocz chodzenia na
          wyklady? Sama z checia zatrudnilabym osobe, ktorej nie brak inicjatywy, ktora
          ma doswiadczenie w roznych warunkach i ktora, jak wynika z twojego postu, nie
          boi sie probowac czegos nowego. Tym bardziej, ze takich "obrotnych" osob nie
          brakuje wsrod samych studentow. Zatem wydaje mi sie, ze sama powinnas
          krytycznie spojrzec na swoj dyplom i towarzyszacy mu brak doswiadczenia (bo nie
          wspominasz, ze sama czyms sie zajmowalas). A tak dla porownania, sama podczas
          studiow pracowalam ok. 20 godzin w tygodniu, uczylam sie pilnie i jakos dalo
          sie przezyc. A teraz oprocz dyplomu mam calkiem pokazne resume i prace...
          • Gość: Nika Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.setupsys.com.pl 19.03.02, 14:50
            Gość portalu: ink napisał(a):

            A tak dla porownania, sama podczas
            > studiow pracowalam ok. 20 godzin w tygodniu, uczylam sie pilnie i jakos dalo
            > sie przezyc. A teraz oprocz dyplomu mam calkiem pokazne resume i prace...

            A tak dla porownania z kim? Jaka uczelnie skonczylas? Moze Uniwersytet? Bo na
            pewno nie Politechnike. My 24 godziny w tygodniu mamy dopiero na IX semestrze,
            wtedy gdy inni maja juz prawie napisana prace m. Od pierwszego semestru jest 35-
            40 godz. w tyg. 'nieobowiazkowe' wyklady to MIT! Sa rownie obowiazkowe jak
            cwiczenia/projekty/laboratoria do tego mnostwo pracy wlasnej przy przygotowaniu
            sie do zajec. Nie ma mowy o uczeniu sie dopiero na egzamin! Na kazdych zajeciach
            trzeba znac material z poprzednich, przygotowywac sprawozdania, rysunki, projekty,
            i gdzie tu czas na sen? A Ty mowisz o 20 godz. pracy w tygodniu, to wypada 4
            godz. dziennie. No coz moze trzeba bylo mi isc na ekonomie.... tylko ze ja bym
            sie tam zanudzila....
        • Gość: Kraksa Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.crt.tpsa.pl 04.04.02, 11:44
          wlasnie lepiej siedziec w domu i badolic bo mniew to uwlacza mnie to nie
          przystoi a tak na prawde narzekac na wszystko i wszystkich jak nie ma pracy to
          sie robi to co jest nie patrzy sie na to ile sie czasu spedzilo na nauke ja tez
          skonczylam dwa kierunki znam kilka jezykow obcych i przez rok pracowlam nie tam
          gdzie chialam ale nie bylo wyjscia nie kazdy ma bogatych rodzicow ktorych stac
          na utrzymywanie doroslego "zrospaczonego" dziecka ktoremu trzeba wszystko dawac
          bo ono nie pojdzie do pracy bo to uwlacza ego godnosci bosze jak mnie deneruja
          teksty typu ile to ja umiem nie tyle lat sie uczylam zeby teraZ tak pracowac
          dla mnie to znaczy jedno nie zalezy na pracy bo "mamusia Tatus" da pieniazki
          zeby "duze dziecko" moglo dalej zyc jak mu sie podoba i zeby dalej moglo
          narzekac ze pracy nie ma
    • Gość: aga jest? IP: 192.168.0.* 23.01.02, 14:36

      Szukam pracy... posylam maile, odpowiedam na oferty, wysylam zyciorysy... i
      jakos....
      W restauracji dziwia sie, ze bedac osoba po studiach chce u nich zmywac za... 900
      zl. Jako pracownik socjalny moge zarobic (gdy sie zwolni miejsce)... 600 zl.
      mowie o stawkach netto. a i tak jakos tej pracy nie moge dostac.
      Wiadomo - praca, byle jaka jest. Teraz wklepuje dane...
      I z czego tu sie cieszyc?
      a.

      basia7 napisał(a):

      > Dlatego nie potrafie zrozumiec ludzi bezrobotnych od roku albo od kilku ladnych
      >
      > lat....
      > wystczy sie rozejrzec, byc wytrwalym... sama nie wiem... Ale nic bardziej mnie
      > nie denerwuje niz takie biedolenie.

      • leaa Re: jest? 24.01.02, 10:54
        Ja tez szukam pracy i musze przyznac ze ofert jest wiele,codziennie wysyłam
        CV,pisze listy ......ale tak naprawde ile jest powaznych ofert a nie
        akwizycja,Herbalife,..badz tez lakoniczna wiadomosc" młode ładne wysokie
        zarobki".........ciekawe,bo znam 4 jezyki obce a jak powiedzialam ze akurat nie
        znam niemieckiego ,stwierdzono ,że nie jestem Inteligentna!Nie zamierzam
        biadolic(jak to nazwałaś) ale naprwde nie ma lekko.Pozdrawia nieinteligentna Ewa
        • Gość: ProfUS Re: jest? IP: *.mlawa.sdi.tpnet.pl 28.01.02, 23:09
          Zeby dostac dobrą pracę nie wystarczy mieć szkołę i dyplomy.Liczą się jeszcze
          umiejętności.Czym wszechstronniejsze tym lepiej.I wiedzieć w które drzwi stukać
          bo napewno nie do "gabinetu sekretarki".Zarobienie 15 tys./m-c nie jest
          problemem dla wielu osób po "zawodówce" a z pewnością będzie dla
          wielu "paniusiów i panienek" po studiach...a jak to robią i dlaczego tak
          jest ??? To już jest Wyższa Szkoła Życia i żaden dyplom w zrozumieniu tego nie
          pomoże.
          • Gość: espanol Re: jest? IP: *.client.attbi.com 11.09.02, 22:47
            Stukanie do odpowiednich drzwi?? Co masz na mysli? zostawianie kopert na
            odpowiednich biurkach. Jak slysze ze ludzie po zawodowce zarabiaja 15tys na
            miesiac to juz nic z tego nie rozumiem. Przegladam liste plac i srednia placa
            to 1000zl 2000zl to juz wyjatek. Pozdrawiam. San Francisco.
        • magraf2 Jest szansa 29.01.02, 16:09
          Mam pewnośc, że kto szuka ten znajdzie. Praca nie przyjdzie do domu, nawet nie
          zapuka do drzwi. Chęć i czyn to warunek konieczny, żeby znaleźć pracę.
          Jakkolwiek nie mam pewnośći, że to o czym marzę będzie mi dane. Nikt nie
          zagwarantuje tego.
          Pozdrawiam Lopi
        • Gość: Miza Re: Jaką mam pracę... IP: *.chello.pl 13.02.02, 19:02
          No i co z tego że ktoś zna języki??? Mój szef nie zna żadnego, ledwo duka po
          angielsku, i co? Zajmuje wysokie stanowisko w firmie, bo ma "zdolności
          menedżerskie" (podobno) a od języków ma mnie- jego asystentkę. Rozmowa z
          kontrahentami wygląda tak, że ja rozmawiam, a on pyta "co on powiedział?" W
          dodatku jego studia to wielkie tabu, nikt z niższej kadry nie wie co skończył
          i - czy w ogóle coś skonczył. A ja się na to godzę, bo mam małe dziecko,i
          cieszę się że w ogóle coś mam, a choć odwalam całą robotę za niego, dostaję z
          20% tego co on. I tyle. I taka praca w Warszawie jest.
          • Gość: Miza Re: Jaką mam pracę... IP: *.chello.pl 15.02.02, 14:14
            No i co z tego że ktoś zna języki??? Mój szef nie zna żadnego, ledwo duka po
            angielsku, i co? Zajmuje wysokie stanowisko w firmie, bo ma "zdolności
            menedżerskie" (podobno) a od języków ma mnie- jego asystentkę. Rozmowa z
            kontrahentami wygląda tak, że ja rozmawiam, a on pyta "co on powiedział?" W
            dodatku jego studia to wielkie tabu, nikt z niższej kadry nie wie co skończył
            i - czy w ogóle coś skonczył. A ja się na to godzę, bo mam małe dziecko,i
            cieszę się że w ogóle coś mam, a choć odwalam całą robotę za niego, dostaję z
            20% tego co on. I tyle. I taka praca w Warszawie jest.
    • annamaria0 Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 31.01.02, 12:04
      Droga Basiu,

      chyba nie możesz zrozumieć, bo nie byłaś w takiej sytuacji.
      Praca, może owszem jest, ale dobra praca (tzn. zgodna z kwalifikacjami i
      doświadczeniem) jest tylko dla krewnych i znajomych królika.
      Mnie jedna firma najpierw zaproponowała pracę, a potem się wycofała z oferty.
      Dowiedziałam się potem przypadkiem, że na to miejsce przyjęto osobę o niższych
      kwalifikacjach (bez wyższego wykształcenia, ze słabą znajomością angielskiego)
      dlatego, że jej przyjaciółka znała szefa tej firmy.
      Parę razy już byłam w finałowej 2 czy 3 kandydatów, wyłonionych z 500 czy
      więcej ofert -jak jest taka konkurencja, to naprawdę, mimo najlepszych chęci i
      wspaniałej autoprezentacji, bardzo trudno o pracę, nawet poniżej swoich
      możliwości.
      • basia7 Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 31.01.02, 15:11
        WItam!
        Wiekszosc ludzi twierdzi ze pracy w Warszawie nie ma. Rozumiem, ktos kto
        skonczyl studia zna kilka jezykow nie bedzie pracowal na recepcji albo w
        supermarkecie na stanowisku kasjerki. Chodzi o to ze jesli juz nie posiada sie
        owych znajomosci trzeba je sobie wyrobic. wiem wiem to nie jest takie proste
        ale... Wystarczy ze zostaniecie przyjeci na nieco nizsze stanowisko w firmie x
        i jesli okaze sie po jakims czasie ze jestescie w tym naprawde dobrzy to...nie
        wierze ze nie dostaniecie awansu. Malo tego pracujac mimowolie wyrabia sie
        kontakty a co za tym idzie zwiekszaja szanse na znalezienie lepszej
        pracy:-)))Uwierzcie mi na slowo:-)))Moze mnie nieco ponosi ale jak widze moich
        znajomych ktorzy siedza w domu od kilku lat i bezskutecznie poszukuja pracy
        zgodnej z wyksztaleceniem albo kwalifikacjami to mnie ponosi. Ich szanse
        zmniejszaja sie z dnia na dzien. Za chwil kilka dyplom bedzie juz zbedny bo
        straca wszelkie szanse na znalezienie pracy...Poza tym bardzo dobrym sposobem
        na znalezienie pracy jest zamieszczenie wlasnego ogloszenia w Wyborczej.
        Dzwonia przedstawiciele roznych firm, czasami to az nieprawdopodobne:-)
        tak czy inaczej zycze wszystkim znalezienia pracy:-)
        • Gość: pytion Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.09.02, 00:35
          basia7 napisał(a):

          > WItam!
          > Wiekszosc ludzi twierdzi ze pracy w Warszawie nie ma.
          JEST. PRZEŻYJESZ W WAWIE ZA 700-1200 ZŁ??
          Rozumiem, ktos kto
          > skonczyl studia zna kilka jezykow nie bedzie pracowal na recepcji albo w
          > supermarkecie na stanowisku kasjerki. Chodzi o to ze jesli juz nie posiada
          sie
          > owych znajomosci trzeba je sobie wyrobic. wiem wiem to nie jest takie proste
          > ale... Wystarczy ze zostaniecie przyjeci na nieco nizsze stanowisko w firmie
          x
          > i jesli okaze sie po jakims czasie ze jestescie w tym naprawde dobrzy
          to...nie
          > wierze ze nie dostaniecie awansu.
          UWIERZ. JA MIMO DOBRYCH OCEN (DWUKROTNIE REWELACYJNYCH) PORUSZAM SIE TYLKO W
          POZIOMIE. AHA + 3 POMYSŁY RACJONALIZATORSKIE NA KTÓRYCH WYPŁYNĘLI INNI. I TAK
          JUŻ 3 LATA.
          Malo tego pracujac mimowolie wyrabia sie
          > kontakty a co za tym idzie zwiekszaja szanse na znalezienie lepszej
          > pracy:-)))Uwierzcie mi na slowo:-)))Moze mnie nieco ponosi ale jak widze
          moich MNIE TEŻ. SZCZEGÓLNIE JAK WIDZĘ TŁUKÓW ZAJMUJĄCYCH NAJWYŻSZE STANOWISKA
          FIRMACH, SZCZEGÓLNIE DUŻYCH (O MAŁYCH NIE MÓWIĘ, BO NAJCZĘŚCIEJ SĄ RODZINNE)
          > znajomych ktorzy siedza w domu od kilku lat i bezskutecznie poszukuja pracy
          > zgodnej z wyksztaleceniem albo kwalifikacjami to mnie ponosi. Ich szanse
          > zmniejszaja sie z dnia na dzien. Za chwil kilka dyplom bedzie juz zbedny bo
          > straca wszelkie szanse na znalezienie pracy...Poza tym bardzo dobrym sposobem
          > na znalezienie pracy jest zamieszczenie wlasnego ogloszenia w Wyborczej.
          MHM...
          > Dzwonia przedstawiciele roznych firm, czasami to az nieprawdopodobne:-)
          > tak czy inaczej zycze wszystkim znalezienia pracy:-)
          ROZEJRZYJ SIĘ I ZAUWAŻ RZECZYWISTOŚĆ POZA SOBĄ. PODEJRZEWAM, ŻE PRACUJESZ NA
          DOBRZE PŁATNYM MERYTORYCZNYM, BĄDŹ ZARZĄDCZYM STANOWISKU.
          BUŹKA I POZDROWIONKA Z DOŁÓW MATERIALNYCH SPOŁECZEŃSTWA...

      • Gość: Brodek Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 17.02.02, 10:39
        > Praca, może owszem jest, ale dobra praca (tzn. zgodna z kwalifikacjami i
        > doświadczeniem) jest tylko dla krewnych i znajomych królika.

        Oczywiście masz rację. Ja szukając pracy za pierwszym razem miałem szczęście.
        Było to jeszcze w czasie studiów stanowisko wklepywacza danych.
        Każdą następną pracę znajdowałem już wyłącznie dzięki kontaktom, które najpierw
        wyrobiłem sobie w pierwszej, potem kolejnych stanowiskach. Teraz prowadzę swoją
        frmę i sam przyjmuję ludzi.
        Jeśli mam wolne miejsce to najpierw rospuszczam wiadomość po znajomych, czy nie
        mają kogoś odpowiedniego i odpowiednio taniego. Lepsze jest przyjęcie znanego lub
        poleconego człowieka - w czasie nawet najlepiej przeprowadzonej rekrutacji nie
        wszystko da się sprawdzić. Poza tym rekrutacja to dość wysoki koszt i kłopot. Nie
        zawsze się znajduje, bo często wymagania osób, które mają pracę są zbyt wysokie
        do zaakceptowania.
        Wtedy niestety rusza rekrutacja - przejrzenie ogłoszeń w Wyborczej, własne
        ogłoszenie i sajgon: zablokowana linia telefoniczna i spotkania rekrutacyjne co
        15 minut.

        > Mnie jedna firma najpierw zaproponowała pracę, a potem się wycofała z oferty.
        > Dowiedziałam się potem przypadkiem, że na to miejsce przyjęto osobę o niższych
        > kwalifikacjach (bez wyższego wykształcenia, ze słabą znajomością angielskiego)
        > dlatego, że jej przyjaciółka znała szefa tej firmy.

        Ale pewnie była też tańsza. W mojej branży różnica 100 złotych na wynagrodzeniu
        pracownika (150-200 brutto) to konieczność zrobienia przez niego dodatkowych 10-
        12 tysięcy złotych przychodu w miesiącu dla firmy. Przelicz to sobie na różnicę
        głupiego tysiąca złotych...

        > Parę razy już byłam w finałowej 2 czy 3 kandydatów, wyłonionych z 500 czy
        > więcej ofert -jak jest taka konkurencja, to naprawdę, mimo najlepszych chęci i
        > wspaniałej autoprezentacji, bardzo trudno o pracę, nawet poniżej swoich
        > możliwości.

        Może więc trzeba zacząć niżej?...
        Albo za mniejszą kasę?..
          • Gość: gruszka Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.polcard.com.pl 11.09.02, 15:11
            Gość portalu: Rafik napisał(a):

            > Jezeli nadanie ogloszenia do Gazety Wyborczej powoduje tyle problemow to
            > dlaczego nie zglosic sie ze zleceniem do Recruitment Agency i oni ci wynajda
            > kilku pracownikow z ktorymi miec rozmowy kwalifikacyjne. Proste prawda?
            > Rafik

            Widzisz sprawa nie jest taka prosta dobre agencje za taka usługe życzą sobie od
            2 tys zł do 2 tys euro dlaej się nie dowiadywałem chodziło o handlowca bez
            doswiadczenia a nie specjaliste
        • Gość: wistocie Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.polcard.com.pl 20.02.02, 12:30
          Gość portalu: Brodek napisał(a):
          > Poza tym rekrutacja to dość wysoki koszt i kłopot. N
          > ie
          > zawsze się znajduje, bo często wymagania osób, które mają pracę są zbyt wysokie
          >
          > do zaakceptowania.
          Zbyt wysoki jesli ktos chce znalezc osobe od wszystkiego i od niczego za 1000zl
          brutto?

          > Ale pewnie była też tańsza. W mojej branży różnica 100 złotych na wynagrodzeniu
          >
          > pracownika (150-200 brutto) to konieczność zrobienia przez niego dodatkowych 10
          > -
          > 12 tysięcy złotych przychodu w miesiącu dla firmy. Przelicz to sobie na różnicę
          >
          > głupiego tysiąca złotych...
          >
          Ja tez kiedys mialem takiego szefa --pracowalem w malej ok 30osobowej firmie
          zarabialem 600brutto na umowie a dostawalem 600 na reke ...Liczylo sie kazde 150
          zlotych i ciagle slyszalem ze jestem tylko kosztem dla firmy, robilem
          wszystko ,nawet rzeczy niezgodne z umowa o prace np roznosilem ulotki ,malowalem
          sciany --wtedy sie jescze uczylem a znosilem to wszystko, ponieważ chcialem sie
          nauczyc czego sie da w tym fachu. Ale to bylo żenujące -(przykre doświadczenie)
          to byla moja pierwsza praca w średniej firmie gdzie za takie niskie
          wynagrodzenie trzeba dać szefowi zarobić co najmniej 10 razy tyle na sobie...a
          jak nie to wylecisz i szef zatrudni na twoje miejsce kogoś po znajomości za 2
          razy mniejszą stawkę.
          Przez 1,5 roku pracy (2 razy mialem już wylecieć)czegoś się jednak nauczylem ,bo
          po skończeniu szkoły policealnej znalazłem pracę(bez znajomości) w dużej firmie
          ( nie słyszałem przynajmniej jakie to ja generuje straty )Zarabialem 3 razy
          wiecej i nauczylem się 10 razy więcej...teraz kończe studia i pracuje na
          wymarzonym stanowisku w jeszcze większej !!polskiej!! firmie przy zarobkach 10
          razy większych.. o zarobkach pisze dla porówniania bo to nie jest jescze
          najważniejsze ,liczą sie takie rzeczy motywacja ,warunki do pracy ,wolna ręka aż
          się chce pracować wydajnie! no ale przedewszystkim satysfakcja z wykonywanej
          pracy to daje zadowolenie a pracodawcy wymierne korzyści.

          > > Parę razy już byłam w finałowej 2 czy 3 kandydatów, wyłonionych z 500 czy
          > > więcej ofert -jak jest taka konkurencja, to naprawdę, mimo najlepszych chę
          > ci i
          > > wspaniałej autoprezentacji, bardzo trudno o pracę, nawet poniżej swoich
          > > możliwości.
          >
          > Może więc trzeba zacząć niżej?...
          > Albo za mniejszą kasę?..
          No cóż to jest punkt widzenia naszych średnich pracodawców, ideał pracownika -
          wysokie wykształcenie niskie wymagania no i oczywiście generowanie milionowych
          zysków musi być zadowolony bo przecież na jego miejsce czeka 100 kandydatów więc
          jak się nie pododba hmmm no cóż #
          Miejmy nadzieję że wiedza ,wykształcenie i profesjonalność wykonywania pracy
          będzie dostrzegana i doceniana ale to dużym stopniu zależy też od wykształcenia
          naszej kadry menadżerskiej.

          Nie powinniśmy dać się wykorzystywać ,powinniśmy cenić swoją wartość a w pracy
          dać z siebie wszystko aby nauczyć się umieć tą wiedzę wykorzystać w praktyce.

          Niestety wiem że łatwo to się tylko tak mówi ,a życie często zmusza nas do zgoła
          czegoś innego,bo przecież trzeba zarobić na rodzinę lub poprostu przetrwać z
          czego niestety korzystają nasi najmilsi ; pracodawcy §:-(
          A ostatnio sztucznie wytwarzana sytuacja przez przedsiębiorców (recesja ,nie ma
          pracy,kryzys) tylko tym przypadkom sprzyja. To już prawie wygląda na zmowę
          gigantów jedna wielka kocepcja lean menagment. A najbardziej poszkodowani są
          oczywiście jak zawsze zwykli ludzie.
          Kończę życząc wszystkim pracy ,by móc godnie żyć.
        • Gość: wistocie Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.polcard.com.pl 20.02.02, 12:31
          Gość portalu: Brodek napisał(a):
          > Poza tym rekrutacja to dość wysoki koszt i kłopot. N
          > ie
          > zawsze się znajduje, bo często wymagania osób, które mają pracę są zbyt wysokie
          >
          > do zaakceptowania.
          Zbyt wysoki jesli ktos chce znalezc osobe od wszystkiego i od niczego za 1000zl
          brutto?

          > Ale pewnie była też tańsza. W mojej branży różnica 100 złotych na wynagrodzeniu
          >
          > pracownika (150-200 brutto) to konieczność zrobienia przez niego dodatkowych 10
          > -
          > 12 tysięcy złotych przychodu w miesiącu dla firmy. Przelicz to sobie na różnicę
          >
          > głupiego tysiąca złotych...
          >
          Ja tez kiedys mialem takiego szefa --pracowalem w malej ok 30osobowej firmie
          zarabialem 600brutto na umowie a dostawalem 600 na reke ...Liczylo sie kazde 150
          zlotych i ciagle slyszalem ze jestem tylko kosztem dla firmy, robilem
          wszystko ,nawet rzeczy niezgodne z umowa o prace np roznosilem ulotki ,malowalem
          sciany --wtedy sie jescze uczylem a znosilem to wszystko, ponieważ chcialem sie
          nauczyc czego sie da w tym fachu. Ale to bylo żenujące -(przykre doświadczenie)
          to byla moja pierwsza praca w średniej firmie gdzie za takie niskie
          wynagrodzenie trzeba dać szefowi zarobić co najmniej 10 razy tyle na sobie...a
          jak nie to wylecisz i szef zatrudni na twoje miejsce kogoś po znajomości za 2
          razy mniejszą stawkę.
          Przez 1,5 roku pracy (2 razy mialem już wylecieć)czegoś się jednak nauczylem ,bo
          po skończeniu szkoły policealnej znalazłem pracę(bez znajomości) w dużej firmie
          ( nie słyszałem przynajmniej jakie to ja generuje straty )Zarabialem 3 razy
          wiecej i nauczylem się 10 razy więcej...teraz kończe studia i pracuje na
          wymarzonym stanowisku w jeszcze większej !!polskiej!! firmie przy zarobkach 10
          razy większych.. o zarobkach pisze dla porówniania bo to nie jest jescze
          najważniejsze ,liczą sie takie rzeczy motywacja ,warunki do pracy ,wolna ręka aż
          się chce pracować wydajnie! no ale przedewszystkim satysfakcja z wykonywanej
          pracy to daje zadowolenie a pracodawcy wymierne korzyści.

          > > Parę razy już byłam w finałowej 2 czy 3 kandydatów, wyłonionych z 500 czy
          > > więcej ofert -jak jest taka konkurencja, to naprawdę, mimo najlepszych chę
          > ci i
          > > wspaniałej autoprezentacji, bardzo trudno o pracę, nawet poniżej swoich
          > > możliwości.
          >
          > Może więc trzeba zacząć niżej?...
          > Albo za mniejszą kasę?..
          No cóż to jest punkt widzenia naszych średnich pracodawców, ideał pracownika -
          wysokie wykształcenie niskie wymagania no i oczywiście generowanie milionowych
          zysków musi być zadowolony bo przecież na jego miejsce czeka 100 kandydatów więc
          jak się nie pododba hmmm no cóż #
          Miejmy nadzieję że wiedza ,wykształcenie i profesjonalność wykonywania pracy
          będzie dostrzegana i doceniana ale to dużym stopniu zależy też od wykształcenia
          naszej kadry menadżerskiej.

          Nie powinniśmy dać się wykorzystywać ,powinniśmy cenić swoją wartość a w pracy
          dać z siebie wszystko aby nauczyć się umieć tą wiedzę wykorzystać w praktyce.

          Niestety wiem że łatwo to się tylko tak mówi ,a życie często zmusza nas do zgoła
          czegoś innego,bo przecież trzeba zarobić na rodzinę lub poprostu przetrwać z
          czego niestety korzystają nasi najmilsi ; pracodawcy §:-(
          A ostatnio sztucznie wytwarzana sytuacja przez przedsiębiorców (recesja ,nie ma
          pracy,kryzys) tylko tym przypadkom sprzyja. To już prawie wygląda na zmowę
          gigantów jedna wielka kocepcja lean menagment. A najbardziej poszkodowani są
          oczywiście jak zawsze zwykli ludzie.
          Kończę życząc wszystkim pracy ,by móc godnie żyć.
        • Gość: Miza Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.chello.pl 15.02.02, 14:14
          No i co z tego że ktoś zna języki??? Mój szef nie zna żadnego, ledwo duka po
          angielsku, i co? Zajmuje wysokie stanowisko w firmie, bo ma "zdolności
          menedżerskie" (podobno) a od języków ma mnie- jego asystentkę. Rozmowa z
          kontrahentami wygląda tak, że ja rozmawiam, a on pyta "co on powiedział?" W
          dodatku jego studia to wielkie tabu, nikt z niższej kadry nie wie co skończył
          i - czy w ogóle coś skonczył. A ja się na to godzę, bo mam małe dziecko,i
          cieszę się że w ogóle coś mam, a choć odwalam całą robotę za niego, dostaję z
          20% tego co on. I tyle. I taka praca w Warszawie jest.
          • Gość: kfesta Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.polkomtel.com.pl 17.02.02, 14:38
            nawet najtwardsi obrońcy wolnego rynku muszą przyznac, że na polskim rynku
            pracy panuje ogromna nierównowaga, a to prowadzi do patologii. co widać,
            slychać i czuć.
            inną sprawą jest polska mentalność- i to mentalność menedżerów, a nie tylko
            pracownikow.
            ciągle większa role odgrywaja znajomosci, powiązania, chec utrzymania sie na
            stanowisku, krótkowzroczność, niż merytoryczna wartość pracownika.
          • Gość: jep Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.dsl.mindspring.com 24.09.02, 17:50
            Gość portalu: Miza napisał(a):

            > No i co z tego że ktoś zna języki??? Mój szef nie zna żadnego, ledwo duka po
            > angielsku, i co? Zajmuje wysokie stanowisko w firmie, bo ma "zdolności
            > menedżerskie" (podobno) a od języków ma mnie- jego asystentkę. Rozmowa z
            > kontrahentami wygląda tak, że ja rozmawiam, a on pyta "co on powiedział?"

            Szef czlowiek o jednej fantastycznej cesze: potrafi sie otaczac ludzmi o wiele
            od siebie mardrzejszymi.
        • Gość: Arti Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 18.02.02, 09:12
          basia7 napisał(a):

          > mam prace ciekawa i uwazam ze optymizm to nie wszystko trzeba miec jeszcze
          > checi i samozaparcie..
          oraz dyplom SGH,MBA,przynajmniej 3 jezyki,25 lat,10 lat doswiadczenia
          zawodowego,byc wysoka - min. 175 cm -blondynka o urodzie Claudi Schiferr... a
          pozniej jakos samo poleci NO I OCZYWISCIE DUUUUUZO CHECI I SAMOZAPARCIA ;-))))

    • Gość: pshemko Re: re IP: 212.106.189.* 18.02.02, 12:20
      jestem ze slaska i poszukuje pracy w stolicy ale na odleglosc bez sensu no
      nie??? czy ma moze pani jakies ine propozycje zeby znalezc prace w wawie???nie
      mam tam znajomych wiec nie mam sie gdzie zatrzymac. pozdrawiam.PRZEMEK
    • Gość: wrobel Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 22.03.02, 23:32
      Mam prace. Nawet ciekawa, ale ciezka 10-11 h dziennie to standard, projekty po
      5-6 nakładających sie czasowo na siebie, stres. Oczywiscie ciesze sie, bo moge
      splacac rate za male mieszkanie na obrzezach Warszawy i zyc (w weekendy) jak
      normlny czlowiek. Czego sie boje? Utraty pracy. Jestem zapobiegliwa - mam
      odlozone pieniadze na b.skromne przezycie 3-4 miesiecy. Nie zalamie sie, bede
      chodzic na rozmowy. Pojde na nizsze stanowisko> Tylko, co mam powiedziec, jak
      rekrutujacy zapyta mnie, dlaczego aplikuje na nizsze stanowisko? Prawde?
      Stracilam prace, bo nowy szef sciagnal do dzialu swoich znajomych z poprzedniej
      firmy, bo byla redukcja etatow itp.? Najszczersze tego typu wyjasnienia budza
      podjerzenia o niekompetencje, braki w wiedzy, umiejetnoscach interpersonalnych
      itp. Jak wyjasnic, dlaczego ktos, kto byl specjalista/managerem i stracil prace
      z przyczyn niezaleznych od siebie - aplikuje na asystenta?

      Pozdrawiam.

      Wrobel
      • pontifexmaximus Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 26.03.02, 12:42
        Konczyłem studia, rodzina zaroponowała mi pomoc w znalezieniu pracy, a ja
        uniosłem się honorem: nie potrzebuję pomocy, jestem dobry (angielski,
        francuski, rosyjski, dyplom dobrej uczelni), w dodatku to nepotyzm, a jest
        wielu którzy nie mają takich szans (więc będę sprawiedliwy). Po kilku
        miesiącach okazało się, że ludzi o podobnych kwalifikacjach jest wielu. Podczas
        jednej z rozmów kwalifikacyjnych dowiedziałem się, że na jedno miejsce przyszło
        700 ofert, z tego 600 (sic!) spełnia wymagania formalne. Mijał czas, a pracy
        nie miałem (obiecałem sobie, że najpóźniej miesiąc po obronie MUSZĘ mieć pracę
        adekwatna do wykształcenia), więc skierowałem się do wujka (z nisko pochyloną
        głową). Wujek jak to wujek, pracę załatwił. Na początek to było coś. Po 1,5
        roku pracy wyrobiłem sobie na tyle znajomosci (i dobrą opinię), ze bez trudu
        przeniosłem się na wymarzone stanowisko, w naprawdę dobrej firmie.
        PRACA W WARSZAWIE JEST, ALE NIE DLA KAŻDEGO! Z opowieści moich poznańskich
        przyjaciół wiem, że tam jest podobnie. Rodzina - praca - możliwość
        samodzielnego odejmowania decyzji.
        Pytanie, co mają zrobić ci, którzy nie mają wujka?
        Wiem, że nie mogę powiedzieć, iż wszystko zawdzięczam sobie, że byłem dobry,
        bardzo dobry, że walczyłem w uczciwej walce, ale cóż takie jest życie. Czasami
        gra się w nim znaczonymi kartami. Dlatego z pewnym niesmakiem czytam posty od
        tych, którzy weszli przebojem na rynek pracy, bo wielu z nich zaczynało tak jak
        ja, tylko nieliczni mają odwagę o tym powiedzieć.
        Do wszystkich poszukujących pracy - TRZYMAJCIE SIĘ I NIECHAJ ŻYWI NIE TRACĄ
        NADZIEI.
        Nie słuchajcie bajek swoich nieco starszych kolegów. Wyspa zamoznosci i
        dobrobytu jest już od kilku lat przeludniona.
        • Gość: Espanol Tak, tak praca jest ale po znajomosci!!!! IP: *.client.attbi.com 12.09.02, 17:38
          Masz racje "pontifexmaximum" tak to juz jest z praca jesli nie masz znajomosci
          jestes ugotowany!! I oczywiscie masz racje lepiej zaczac na jakims nizszym
          stanowisku, ktos kiedys napisal ze zna dziesiatki studentow ktorzy nie pracuja
          bo ciagle czakaja na prace ktora spelnia ich ambicje! Problem w ym ze sie nie
          doczekaja a siedzac w domu doswiadczenia nie zdobeda!
          Porblem w tym ze bez znajomosci nawet taj pozycji na nizszym stanowiscku nie
          otrzymam dlatego musze szukac szczescia poza grancami a chetnie wrocilbym i to
          dzisiaj.
          espanol San Francisco!
      • pontifexmaximus Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 03.04.02, 16:24
        Gość portalu: cholka napisał(a):

        > A czy moglabys powiedziec jak nie majac znajomosci dostac prace w dobrej firmie
        > ?
        > Ja szukam juz od pol roku, dosc intensywnie i jakos nie dostalam do tej pory
        > intratnej propozycji.
        Bez znajomości nie dostaniesz intratnej propozycji, ale na razie radziłbym
        odłożyć ambicje na później. Znajdź pracę, a jak juz znajdziesz, to gwarnatuję ci,
        że szukanie czegos lepszego jest znacznie łatwiejsze.

    • Gość: Rybka Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 05.04.02, 05:29
      basia7 napisał(a):

      > Dlatego nie potrafie zrozumiec ludzi bezrobotnych od roku albo od kilku ladnych
      >
      > lat....
      > wystczy sie rozejrzec, byc wytrwalym... sama nie wiem... Ale nic bardziej mnie
      > nie denerwuje niz takie biedolenie.


      Jeśli to ciebie widziałem z kumplem, jak stałaś pod latarnią koło Marriotta, to
      faktycznie zgadzam się z tobą, że praca chyba jest... Skoro zawód przetrwał do
      dzisiaj, to chyba rynek masz i jakichś stałych klientów... a może nawet dajesz
      zarobić jakiemuś alfonsowi......

      Ale nie każdą bezrobotna ma takie warunki jak ty, pomijając już fakt, że popyt na
      facetów jest o wiele mniejszy...

      • pontifexmaximus Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 05.04.02, 09:25
        a basia milczy, może została zrestrukturyzowana, czego bardzo jej życzę :)
        ci z Andersena też głosili podobne komunały :)
        Pozdrawiam cię Rybka, i mam nadzieję, że wkrótce znajdziesz pracę
        ...zawsze możesz przyłączyć się do Samoobrony, następnie (już po rewolucji)
        wyjśc z jej szeregów i utworzyć UW bis - staniesz się arbitrem elegancji i
        dobrych manier, będziesz mógł dawać rady i powtarzać jak mantrę, że Polska to
        biedny kraj a ludzie w nim żyją ponad stan, że roszczeniowa postawa i tkwiący
        głęboko w umyśle homo soviticus nie pozwala na racjonalne podejście do
        rzeczywistości, oczywiście ty jako autorytet i twórca nowego ładu, będziesz
        uprawniony do uzyskiwania dochodów znacznie przekraczających naszą średnią
        (wszystkie zwierzęta są równe, ale.........)
        Pozdro raz jeszcze i pamiętaj, nie pytaj co elity robią dla ciebie, zapytaj się
        co ty mozesz zrobic dla elit...........
      • basia7 Do Rybki 05.04.02, 12:25
        Zobacz co piszesz. Takie wulgarne odpowiedzi zawsze budza moj niesmak, wiesz
        dlaczego? Jesli nie to pomysl troche. Czasami mozna odpowiedziec bardzo kasliwe
        aczkolwiek w sposob kulturalny.Wystarczy odpowiednio dobrac slowa...niestety
        Twoj ostatni post przypomina mi dyskusje kilku panow stojacych kolo budki z
        piwem. Troche kultury.....
        tego w Twoim poscie wyraznie brakuje...
        pozdrawiam sedecznie.
        • Gość: Rybka Re: od Rybki IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 06.04.02, 06:15
          basia7 napisał(a):

          > Zobacz co piszesz. Takie wulgarne odpowiedzi zawsze budza moj niesmak, wiesz
          > dlaczego? Jesli nie to pomysl troche. Czasami mozna odpowiedziec bardzo kasliwe
          >
          > aczkolwiek w sposob kulturalny.Wystarczy odpowiednio dobrac slowa...niestety
          > Twoj ostatni post przypomina mi dyskusje kilku panow stojacych kolo budki z
          > piwem. Troche kultury.....
          > tego w Twoim poscie wyraznie brakuje...
          > pozdrawiam sedecznie.


          A gdzie tu wulgarność... ?
          Po prostu wszyscy na forum się zastanawiają jak zarabiasz na życie...
          Wydaje mi sie, że ten zawód określiłem wyjątkowo łagodnie, choć najczęściej
          określa się go niemieckim mianem: zakręt.

          A swoją drogą skoro tak często bywasz pośród panów koło budki z piwem, że znasz
          już ich gwarę, to chyba cię przeceniłem...
    • Gość: kapsch Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.polkomtel.com.pl 05.04.02, 14:00
      basia7 napisał(a):

      > Dlatego nie potrafie zrozumiec ludzi bezrobotnych od roku albo od kilku ladnych
      >
      > lat....
      > wystczy sie rozejrzec, byc wytrwalym... sama nie wiem... Ale nic bardziej mnie
      > nie denerwuje niz takie biedolenie.

      Zalezy o jakiej pracy i za jakie pieniadze mowisz,
      jesli jestej bezrobotnym powyzej 6 miesiecy pracodawca niechetnie ciebie
      zatrudni, w jego oczach bedziesz malo zaradnym osobnikiem, dlatego rozumiem ludzi
      kotrzy w/g ciebie 'biadola'
      • basia7 Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 05.04.02, 14:59
        Do tego w sumie zmierzam. Jesli ktos jest bezrobotny od dlugiego czasu, uwazany
        jest za osobe malo zaradna. W zwiazku z tym warto czasami zatrudnic sie w
        pracy ponizej naszych kwalifikacji, a w miedzy czasie szukac sobie czegos
        lepszego. Niestety takie sa czasy:-(
        • Gość: zoha Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.04.02, 14:51
          Tak Basiu, można poniżej kwalifikacji, tylko że pracodawca szukający asystentki
          i wymagający średniego wykształcenia nie weźmie na to stanowisko osoby po
          studiach bo z góry zakłada, że taka osoba będzie droższa, a poza tym
          sfrustrowana tym, że pracuje na stanowisku uwłaczającym jej godności. Wysłałam
          mnóstwo aplikacji na takie stanowiska i albo mam pecha, albo z moich dokumentów
          wyziera:
          a/ skrajny debilizm
          b/ przemądrzałość i wynosły chłód (w stylu: Boże, jak nisko upadłam!)
          Czasem tez potencjalny pracodawca (lub osoba go reprezentująca) po prostu
          obawia się zatrudnić kogoś, kto wydaje się mądrzejszy od niego i może być
          zagrożeniem.
          Pozdrawiam wszystkich szukających. Optymizmu!!!
        • Gość: kapsch Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.polkomtel.com.pl 12.04.02, 14:37
          to jest swego rodzaju kwadratura kola, Jesli zdecydujesz sie na prace ponizej
          swoich kwalifikacji lub wczesniej piastowanego stanowiska swego rodzaju
          degradacja - nie jest to mile widziane w CV, oznacza to ze cos jest nie tak,
          niska sila przebicia, slaba osobowosc. Z drugiej strony trzeba za cos zyc. :(
          NIestety jestesmy skazani na opinie pani Wladzi lub Kazi, i od ich 'widzi mi
          sie byc zatrudnianymi lub nie'
      • Gość: Bahia Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 13.04.02, 21:01
        Gość portalu: kapsch napisał(a):

        > basia7 napisał(a):
        >
        > > Dlatego nie potrafie zrozumiec ludzi bezrobotnych od roku albo od kilku la
        > dnych
        > >
        > > lat....
        > > wystczy sie rozejrzec, byc wytrwalym... sama nie wiem... Ale nic bardziej
        > mnie
        > > nie denerwuje niz takie biedolenie.
        >
        > Zalezy o jakiej pracy i za jakie pieniadze mowisz,
        > jesli jestej bezrobotnym powyzej 6 miesiecy pracodawca niechetnie ciebie
        > zatrudni, w jego oczach bedziesz malo zaradnym osobnikiem, dlatego rozumiem lud
        > zi

        Zaradny osobnik nie napisze w CV, ze odo 6 miesiecy jest na bezroboynym.



    • Gość: jar Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 11:40
      Wiesz szukam juz dobrych kilka miesiecy a od początku roku wyslalem juz ponad
      200 aplikacji (prasa, internet,agencje doradztwa, aplikacje do firm) i bylem
      nawet na 4 rozmowach !!! Na jednej dowiedzilem sie ze wyloniono mnie z 2000
      kandydatow i przeszedlem do drugiego etapu kwalifikacji bylem jedna z pieciu
      osob. Jaka stawke podal pracodawca na poczatek za PROWADZENIE KANCELARII
      PRAWNEJ W WA-WIE ? 760 zl brutto. Sprobuj przezyc miesiac za te pieniadze
      wynajac pokoj (bo nie mieszkanie), zaplacic rachunki np za telefon !!!! Praca
      jest oczywiscie dla tych co chca oczywiscie a reszta biadoli !!!! Wiesz za taka
      stawke wystarczy ci tylko na ziemniaki!!!!
      • Gość: Rybka Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.acn.pl / 10.131.129.* 15.04.02, 20:24
        Gość portalu: jar napisał(a):

        > Wiesz szukam juz dobrych kilka miesiecy a od początku roku wyslalem juz ponad
        > 200 aplikacji (prasa, internet,agencje doradztwa, aplikacje do firm) i bylem
        > nawet na 4 rozmowach !!! Na jednej dowiedzilem sie ze wyloniono mnie z 2000
        > kandydatow i przeszedlem do drugiego etapu kwalifikacji bylem jedna z pieciu
        > osob. Jaka stawke podal pracodawca na poczatek za PROWADZENIE KANCELARII
        > PRAWNEJ W WA-WIE ? 760 zl brutto. Sprobuj przezyc miesiac za te pieniadze
        > wynajac pokoj (bo nie mieszkanie), zaplacic rachunki np za telefon !!!! Praca
        > jest oczywiscie dla tych co chca oczywiscie a reszta biadoli !!!! Wiesz za taka
        >
        > stawke wystarczy ci tylko na ziemniaki!!!!


        Nie przesadzajmy - starczy na ryż albo na kaszę gryczaną albo jęczmienną...
        czasem można zrobić naleśniki, albo kupić włoszczyznę...

          • Gość: meg Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: 195.94.206.* 28.05.02, 15:39
            Tak jest, jak najbardziej...Trzeba tylko chcieć.
            Skończyłam studia w ubiegłym roku, pracy szukałam może trzy tygodnie i
            znalazłam, bez cioci, wujka czy znajomego taty, dostałam pracę w jednej z
            największych firm w Polsce. Po trzech miesiącach zarabiam dobrze, no, a na
            pewno wystarczająco, oszczędzać nie muszę. Atmosfera doskonała, wszystko gra,
            nie krakać i odpukać w niemalowane... Jest to pierwsza praca, wcześniej
            doświadczenia nie miałam. Wyjeżdżałam jednak od kilku lat za granicę,
            pracowałam jako barmanka, kelnerka, sprzedawałam lody. Jestem pewna że gdyby
            nie to nie miałabym szans. Tego rodzaju doświadczenie jest bezcenne, nie trzeba
            pracować w ciągu roku akademickiego, tym bardziej że wiele kierunków jest
            bardzo absorbujących, mój do nich należał (fil.germ.)Ale to, że coś robisz,
            starasz się, nie od miesiąca, czy dwóch ale wtedy gdy mogłeś nie robić nic a
            coś robiłeś. To się liczy. Dlatego zachęcam do wakacyjnych wyjazdów. To świetna
            przygoda i dobre doświadczenie, choć niekoniecznie na stanowisku odpowiadającym
            naszym przyszłym ambicjom i kwalifikacjom
            • optymistka30 Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 18.07.02, 18:45
              Gość portalu: meg napisał(a):

              > Tak jest, jak najbardziej...Trzeba tylko chcieć.

              ...etc....

              Powiem tak: sądziłam podobnie, póki byłam w podobnej sytuacji... tzn. póki moja
              aktywność, doświadczenie i entuzjazm procentowały, póki ciężką pracą byłam w
              stanie na siebie zarobić i czułam się zawodowo spełniona, mimo stresu, mimo
              harówy, mimo wszystko. Uważałam, ze ci, którzy nie pracują, po prostu nie
              chcą... aż zostałam zwolniona praktycznie z dnia na dzień, moje doświadczenie,
              rosnące kompetencje, zapieprz od rana do nocy - okazały sie bez znaczenia.
              Oczywiście ruszyłam do ataku: agencje doradztwa, znajomi, dziesiątki aplikacji
              wysyłanych w odpowiedzi na ogłoszenia... i tak już...nie napiszę nawet ile
              miesięcy, bo mi po prostu wstyd, głupio jakoś... a głupio mi między innymi z
              powodu presji opinii takich, jak powyższa. To, że autorka miała szczęście -
              pogratulować i oby tak dalej, ale jej opinie na temat ogólnej łatwości
              znalezienia pracy, podobnie jak te wygłaszane przez wszechwiedzącą basię są
              nieuprawnione, i w obecnej sytuacji na rynku pracy - co najmniej nie na
              miejscu. Pozdrawiam.
    • Gość: choco! Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.czes.gazeta.pl 18.07.02, 11:56
      przeczytałam prawie wszystkie wypowiedzi i włosy jeżą mi się na łepetynie.
      mam "problem", bo mam pracę w miejscu, w którym mieszkam. można powiedzieć, że
      wklepuję dane. dobrze mi płacą i mam się jak pączek w maśle.
      ale zakochałam się w warszawiaku i on naciska, abym do niego przyjechała.
      mieszkam 216 km od Warszawy, na odległość trudno szukać pracy, tym bardziej, że
      jako "wpisywacz danych" zbyt wielkie to moje doświadczenie nie jest. i teraz
      jest problem - rzucić wszystko i jechać? szukać? siedzieć u niego na garnuszku,
      robiąc za kurę domową i szukać pracy jednocześnie??? czy jeszcze trochę
      poczekać? sytuacja taka trwa już prawie 2 lata. niedługo kończę studia, wiele
      firm zatrudnia studentów na umowę - zlecenie (ja też jestem tak zatrudniona),
      czyli takie coś też odpadnie. a on niestety nie może się do mnie przeprowadzić :
      (
        • Gość: Sar Kelnerka, sprzataczka, jak jakas tam po liceum..? IP: *.prem.tmns.net.au 25.07.02, 01:05
          A ja przeczytalam sobie ten fragment na poczatku dyskusji:

          "Moze Basia wlasnie o takiej pracy mowi:)))) moja przyjaciolka z malego
          miasteczka na wschodzie Polski znalazla prace duzo szybciej niz ja -
          ona po
          ogolniaku u siebie, ja po PW; coz, ona byla kasjerka,
          telemarketerka, barmanka,
          kelnerka, sprzedawczynia... hmmmm, jak pomysle ile czasu wlozylam w
          studia, to
          wyc mi sie chce, ze mialabym pracowac na rowni z dziewczynami np.
          po zawodowce
          handlowej albo ledwo z wyksztalceniem srednim"


          i mam tylko tyle do powiedzenia:

          Od lat kilkunastu mieszkam za granica, trudno na poczatku bylo sie pogodzic, ze
          trzeba zaczynac od jakichs tam podrzednych prac z dyplomem w kieszeni,( choc na
          szczescie ja zaczelam swiadczyc uslugi, za ktore pobieralam oplaty - czyli
          pracowalam na wlasny rachunek), ale po jakims czasie udalo mi sie zdobyc prace
          w swoim zawodze. Dobrze platna , a jakze.. - no coz powiecie, emigrantka, a wy
          tu przeciez we wlasnym kraju....

          Tam gzdie pracowalam, przyjeto dziewczyne, po studiach, na 3/4 etatu.
          Australijka, tubylka, nauczycielka tanca... I coz ta dziewczyna robi - ano
          zatrudnia sie jako kelnerka w chinskiej restauracji, pracuje wieczorami, zeby
          dorobic, Jakos jej to nie uwlaczalo, ze zajeciem tym paraja sie emigranci czy
          dziewczyny po 10-ciu klasach szkoly sredniej....

          A przeciez Australia nie boryka sie z takim samym bezrobociem jak Polska, ale
          jakos ludziom nie przychodzi do glowy by byc PONAD jakas tam
          kelnerka...sprzataczka itd.. w kazdym razie, tym na poziomie, do glowy to nie
          przychodzi...


          Pozdr.

          Sar
            • Gość: Sar Re: Kelnerka, sprzataczka, jak jakas tam po lice IP: 144.138.113.* 26.07.02, 04:13
              Drogi Donpedro,

              Nie uwazam, ze trzeba emigrowac, nie uwazam ze trzeba zadowolic sie jakakolwiek
              proaca. Moj post odnosil sie tylko do stwierdzenia autorki:
              >wyc mi sie chce, ze mialabym pracowac na rowni z dziewczynami np.
              >po zawodowce
              >handlowej albo ledwo z wyksztalceniem srednim.

              I chcialam zwrocic uwage na pogardliwy, tak pogardliwy jego ton w stosunku do
              pewnych zawodow.
              I dalej, chodzi mi o to, ze na calym swiecie, ludzie mlodzi, czesto swietnie
              wyksztalceni, paraja sie zajeciami ponizej ich kwalifikacji. Z roznych powodow,
              najczesciej jednak by pracowac. I ewentualnie wybijaja sie (w swojej dziedzinie)

              I jak zauwazylam to z reguly sa zadowoleni, ze taka tam a nie inna prace maja,
              sprzatanie, kelnerowanie i szanuja ja, i nie sa ponad to. A w koncu w tych
              krajach mozna przezyc nawet zapomogi, i zapomoga przysluguje ci przez caly
              czas, gdy nie masz pracy. Cozby wiec szkodzilo czekac, az zaoferuja prace
              na "odpowiednim" poziomie??

              Czytalam nawet wypowiedzi polskich studentow przyjezdzajacych na nauke jezyka
              do Australii, ktorzy utyskiwali, ze jedyna prace jaka moga dostac to w barach,
              przy sprzataniu itd.... Chyba mysleli, ze ich od razu jako CEO zatrudnia...
              Nie mowie, ze to co dzieje sie w Polsce jest zdrowe, ale nasluchalam sie o
              wymaganiach, o "ja tam jako "zwykla" ta czy tamta pracowac nie bede...i inne
              typu "muchy w nosie" wypowiedzi...

              • masaker Re: Kelnerka, sprzataczka, jak jakas tam po lice 26.07.02, 09:10
                Ale nadal nie rozumiesz jednej podstawowej rzeczy: kończysz w Polsce studia i
                nawet jeśli dostaniesz pracę w swoim zawodzie, to nierzadko twoja pensja jest
                niewiele wyższa niż robotnika na budowie. Różnica pomiędzy Australią a Polską
                jest zaś taka, że w Australii można być całe życie sprzątaczką i z tego wyżyć,
                a w Polsce można skończyć studia (i to nie filologię białoruską) i ledwo wiązać
                koniec z końcem.
                Poza tym doskonale rozumiem osobę, która uważa, że mając wyższe wykształcenie
                praca z kimś po zawodówce jej w pewien sposób uwłacza. Po pierwsze, może w
                Australii jest inaczej, ale w Polsce ciężko jest zrobić karierę od sprzedawcy
                kurczaków do prezesa zarządu KFC-Polska. Po drugie, taka praca z reguły odsuwa
                od tego, co się nauczyło na studiach. Powiedz mi, co może wiedzieć o prawie
                ktoś, kto zaraz po studiach przepracował 5 lat jako kelner? Po trzecie, o czym
                osoba po studiach może rozmawiać w czasie przerwy śniadaniowej z kimś, kto
                ledwo umie czytać i pisać? O chińskich filmach kung-fu? O tym, że waciak jest
                lepszy od garnitutru, bo cieplej w nim w zimę? O tym, kurwa, jaką brykę ma,
                kurwa, jego sąsiad, kurwa? Naprawdę po to studiowałem, żeby zamiatać ulice?
                Może opowiesz nam (chyba że już to zrobiłaś, a ja przegapiłem), czym ty się
                zajmujesz i dlaczego tym oraz czego nie chciałabys w życiu robić.
                • Gość: Donpedro Nie chcemy, zeby wszyscy absolwenci byli kelnerami IP: *.dashofer.pl / 192.168.0.* 26.07.02, 10:00
                  Ja problem widze tak.

                  1. Polska jest "na dorobku", wiadomo, ze nie bedziemy zarabiac od razu jak na
                  Zachodzie;

                  2. Mamy miliony ludzi przyzwyczajonych do zycia na zasilkach, szczegolnie na
                  wsiach i w malych miasteczkach, z moich obserwacji wynika jednak, ze ten
                  problem nie dotyczy mlodych wyksztalconych ludzi po studiach;

                  3. Absolwenci zredukowali swoje oczekiwania finansowe dotyczace pierwszej
                  pracy, akceptujac pkt 1; czesto podczas studiow wykonuja prace proste (ponizej
                  ich kwalifikacji i mozliwosci) traktujac to jako zajecia tymczasowe;

                  4. Uwazam, ze ich rozgoryczenie jest usprawiedliwione, jezeli po wymagajacych
                  duzego zaangazowania i wysilku studiach nie moga znalezc pracy w zawodzie (juz
                  nawet nie chodzi o pieniadze, ale jest wiele zawodow w ktorych kilkuletnia
                  przerwa przekresla sens wczesniejszego studiowania);

                  5. Rozwiazanie:
                  - Polska musi byc atrakcyjna dla inwestorow i przedsiebiorcow (to oni tworza
                  miejsca pracy),
                  - kraj nie moze sobie pozwolic na socjalny styl redystrybucji dobr(dominujacy w
                  krajach Europy Zachodniej); "jak najmniej państwa" to podstawa rozwoju takich
                  wschodzacych rynkow jak nasz,
                  - obnizyc podatki, odebrac zasilki, zlikwidowac wiekszosc ulg podatkowych,
                  zwolnic 2/3 urzednikow (paradoksalnie odebranie zasilkow moze zaktywizowac
                  wielu bezrobotnych),
                  - oczywiscie wszystkie te czynniki musza nastapic razem, aby mozna bylo liczyc
                  na poprawe.

                  6. Rozwiazanie realne dla mlodych absolwentow - emigrowac (dotychczasowe
                  dzialania rzadow nie daja nadzieji na liberalne rozwiazania, w koncu im wiecej
                  spolek panstwowych, tym wiecej stolkow do rozdania, im wieksze zasilki, tym
                  wiekszy elektorat na wsi itd.)

                  7. Generalnie zgadzam sie z Sar (zadna praca nie hanbi), ale nie chcemy
                  przeciez, zeby wszyscy absolwenci w Polsce byli kelnerami czy kasjerami (co z
                  tego ze po SGH). Czas walczyc o normalnosc.
                  • masaker Re: Nie chcemy, zeby wszyscy absolwenci byli keln 26.07.02, 10:51
                    W dużym stopniu mogę się zgodzić - może mniej z konkretnymi propozycjami, co
                    raczej z ideą ogólną. Rzeczywiście tak jaokś się składa, że za każdym razem,
                    kiedy państwo wychodzi poza swoje ścisłe funkcje publiczne (bezpieczeństwo,
                    sądownictwo, administracja, stanowienie prawa itp.), a zwłaszcza gdy zaczyna
                    uczestniczyć w obrocie gospodarczym, wszystko zaczyna iść ku gorszemu. Istnieje
                    chyba z setka teorii, które to tłuamczą, ale mnie najbardziej interesuje to, że
                    prawidłowość tę da się zauważyć w życiu, które ma przecież wymiar wyłącznie
                    praktyczny. Praktyczny wręcz do bólu.
                    • Gość: zdaleka Re: Nie chcemy, zeby wszyscy absolwenci byli keln IP: 203.40.162.* 27.07.02, 05:22
                      Absolutnie zgadzam sie z Sar.Jeszcze zanim zamieszkalem w Au na stale bylem
                      tutaj na dluzszym urlopie i pracowalem sobie ostro w fabryce.Co mnie
                      zastanowilo i zaskoczylo wtedy(bo teraz to juz dla mnie normalne),ze jakos
                      dyrekcja,kierownictwo i inni urzednicy majacy przerwy na posilki w tym samym
                      czasie co "motloch"z hali produkcyjnej mogli razem sobie milo rozmawiac siedzac
                      przy jednych,czystych stolach w jednej kantynie.Czyli jest to mozliwe.Natomiast
                      zgadzam sie z masakerem,ze w takiej Au mozna nie tylko wyzyc ale niezle zyc i
                      porownywanie zarobkow kogos z wyzszym wykszt.do "zwyklego"pracownika
                      budowlanego jest smieszne,gdyz w wielu wypadkach pracownik budowlany nie
                      spojrzal by na pieniadze tych na "stanowiskach".Niemniej wydaje mi sie,ze w
                      Polsce istniej jednak kompleks wyksztalcenia bo tak jak nadmienila Sar z
                      wypowiedzi tych studentow jasno wynikala ich pogarda do tego rodzaju
                      pracy.Nawet zabralem kiedys glos na ktoryms forum na ten temat i zostalem przez
                      tych turystow obszczekany.Zreszta przypominam sobie tez moje wyjazdy(bedac
                      nauczycielem) za czasow PRL-u do Szwecji wlasnie myc gary i po przyjezdzie
                      nigdy bym sie do tego "grzechu" w szkole nie przyznal,gdyz byloby"nauczyciel?do
                      Szwecji gary zmywac?nigdy!"Wydaje mi sie,ze to wciaz pokutuje.Chodzi mi tez o
                      to,ze w wielu wypadkach ludzie nie podejmuja w Polsce pracy nawet w zawodzie
                      tylko dlatego,ze ktos inny,gdzies indziej na podobnym stanowisku zarabia wiecej
                      wiec ja nie dam sie "wykorzystac".I to jest duzy blad.
                      Zalaczam pzdr.dla wszystkich w dyskusji.
                      • Gość: balbi Re: Nie chcemy, zeby wszyscy absolwenci byli keln IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 12:34
                        jestem po politechnice, konkretnie po Inzynierii Sanitarnej, po studiach
                        pojechałam na 3 lata za granicę, dokłądnie do "mycia garów, sprzatania itp."
                        Nic nie obchodziło mnie co inni o tym myslą, tam moje zarobki były 5 rotnie
                        wyższe niz w mojej miejscowości na stanowisku urzędniczym,
                        po 3 latach wróciąłm bo tam praca jest ale nie na dłużsżą metę, mam rodzinę,
                        małą córeczkę dlatego musze być razem z nimi, dlatego też wróciłam, pracuje w
                        w-wie, zarobki o połowę niższe niż na zachodzie, ale da sie,żyć, szukałam pracy
                        6 miesięcy, było ciężko, kandydatów po 500 osób (teraz może być dużo więcej),
                        nie pracuję w zawodzie, jestem sekretarką, Wiem,że 5 lat moich studiów coraz
                        bardziej oddala się ode mnie, ale jestem,żyje pracuję i dziękuję Bogu,że mam tę
                        pracę, ,że mam jakąkolwiek pracę.
                        a na rozmowie wstępnej śmiało mówiłąm co robiłąm za granicą, po co kręcić ? Nie
                        wstydzę sie tego. Szanuje każdą pracę i nie dzielę ludzi na podgrupy. Wiem,że
                        jest ciężko i mozę być jeszcze gorzej.

                        pozdrawiam wszystkich,
                        zyczę wytrwałości
                • Gość: tokarz Re: Kelnerka, sprzataczka, jak jakas tam po lice IP: NTPROXY* / 170.118.157.* 30.10.02, 22:16
                  Masaker, musze dorzucic swoje 3 grosze

                  Po pierwsze to mysle ze wytrzymalbys 30 minut rozmowy w czasie 2-ego sniadania
                  z kelnerka czy stolarzem.

                  Po drugie, istnieje jakies bledne mniemanie, ze na Zachodzie absolwenci uczelni
                  zarabiaja krocie, a przynajmniej duzo wiecej od robotnika w fabryce. Nie jest
                  to do konca prawda. Np w USA, tylko absolwenci nielicznych kierunkow takich
                  jak dla przykladu informatyka, inzunieria, MBA (ale musi byc dobra szkola),
                  moga liczyc na wysokie wynagrodzenie zaraz po studiach. Reszta rozpoczyna
                  kariere z zarobkami podobnymi do tych ktore dostaje mechanik samochodowy,
                  stolarz, hydraulik itp. Barmank, lub kielnerka w niektorych lokalach moga
                  zarobic wiecej niz przecietny inzynier czy ksiegowa. Oczywiscie na dluzsza
                  mete ludzie z wyksztalceniem maja wiecej szansy zeby zarabiac wiecej, ale to
                  dla wiekszosci z nas przychodzi z czasem.
              • Gość: Alla Rozwoj osobisty, motywacja a sprawa polska. IP: *.a2000.nl 01.09.02, 13:21
                Jasne, wszystkie pomyje na tych co mimo wyksztalcenia, ciezkiej pracy na
                politechnice dniami i nocami nie chca zmywac po barach i sprzatac kibli!!
                Ale leniuchy, jak moga nawet myslec, ze zasluguja na cos lepszego!!!

                Ludzie, nie dajcie sie zwariowac. Dlaczego nikt sie nawet nie zajaknie o
                zaintersowaniach, motywacji, rozwoju zawodowym i osobistym, zdobywaniu
                doswiadczenia w swojej branzy?? Przeciez jezeli absolwent politechniki sprzata
                po barach, to po paru latach takiej pracy nadal nie ma doswiadczenia w swoim
                zawodzie, malo tego, wypadnie z gry, bo bedzie coraz starszy i coraz dalej po
                studiach, wiec jego studia beda mialy coraz mniejsze znaczenie. Przeciez po to
                sie uczymy, zeby nie tluc kamieni na drodze i sprzatac kibli. Co innego prace
                sezonowe, na studiach, jak ktos ma czas, czy akurat jest na wakacjach. Super.
                Jak najbardziej. Zadna praca nie hanbi. Ale sa granice.

                Mieszkam na zachodzie i kazdy kto sie szanuje a skonczyl konkretne i praktyczne
                studia, jakie czesto oferuje politechnika, nigdy z dyplomem za sprzatanie sie
                nie wezmie. Fakt, ze tutejsze uczelnie steruja limitami mijesc (im mniej
                potrzeba danych specjalistow tym mniej studentow sie przyjmuje) i sluza
                absolwentom rada, przygotowuja do znalezienia sie na rynku pracy, a nawet
                oferuja konkretna pomoc.
                Opowiadania o jakichs Australijkach po studiach, co sprzataja z radosci mozna
                wlozyc miedzy bajki. Pewnie ta Australijka skonczyla jakies studia
                niepraktyczne i niekonkretne, po ktorych nie wiadomo co robic, albo miala
                zanizone poczucie wlasnej wartosci. Raczej to drugie.

                Wiadomo, ze kryzys na rynku pracy itp, ale ludzie z odrobina szacunku dla
                siebie - nie paprajcie sobie cv byle czym, no chyba ze inaczej przyjdzie wam
                umrzec z glodu. Ale wtedy to sila wyzsza.

            • Gość: espanol OJ donpedro hmmm hmmm IP: *.client.attbi.com 12.09.02, 23:55
              Oj niemysl donpedro ze "za granica" wszytko jest za darmo "you get underpaid" i
              zyjesz jka lord. Nie chodzi mi tu o porownania poza tym nie zanm do konca
              polskich reali wiem tylko ze duzo sie nazeka a w "za granicy" widzi raj.
              Probowalem wrocic do Polski trzy razy po za mieszkam tylko 5 lat i jedyne co
              mnie denerwuje to znajomosci bo niestety ni emam zadnych wiec prace musze
              znalesc na wlasna reke. Oczywiscie masz troche razji z tym ze lepiej byc
              underpaid niz robic za marne grosze w POlsce ale tu dochodza inne sprawy.
              NIgdzien ie mam kokosow. San Francisco .
          • Gość: Canadol Re: Kelnerka, sprzataczka, jak jakas tam po lice IP: *.proxy.aol.com 02.09.02, 08:34
            Gość portalu: Sar napisał(a):

            > A ja przeczytalam sobie ten fragment na poczatku dyskusji:
            >
            > "Moze Basia wlasnie o takiej pracy mowi:)))) moja przyjaciolka z malego
            > miasteczka na wschodzie Polski znalazla prace duzo szybciej niz
            ja
            > -
            > ona po
            > ogolniaku u siebie, ja po PW; coz, ona byla kasjerka,
            > telemarketerka, barmanka,
            > kelnerka, sprzedawczynia... hmmmm, jak pomysle ile czasu wlozylam
            w
            >
            > studia, to
            > wyc mi sie chce, ze mialabym pracowac na rowni z dziewczynami np.
            > po zawodowce
            > handlowej albo ledwo z wyksztalceniem srednim"
            >
            >
            > i mam tylko tyle do powiedzenia:
            >
            > Od lat kilkunastu mieszkam za granica, trudno na poczatku bylo sie pogodzic,
            ze
            >
            > trzeba zaczynac od jakichs tam podrzednych prac z dyplomem w kieszeni,( choc
            na
            >
            > szczescie ja zaczelam swiadczyc uslugi, za ktore pobieralam oplaty - czyli
            > pracowalam na wlasny rachunek), ale po jakims czasie udalo mi sie zdobyc
            prace
            > w swoim zawodze. Dobrze platna , a jakze.. - no coz powiecie, emigrantka, a
            wy
            > tu przeciez we wlasnym kraju....
            >
            > Tam gzdie pracowalam, przyjeto dziewczyne, po studiach, na 3/4 etatu.
            > Australijka, tubylka, nauczycielka tanca... I coz ta dziewczyna robi - ano
            > zatrudnia sie jako kelnerka w chinskiej restauracji, pracuje wieczorami, zeby
            > dorobic, Jakos jej to nie uwlaczalo, ze zajeciem tym paraja sie emigranci czy
            > dziewczyny po 10-ciu klasach szkoly sredniej....
            >
            > A przeciez Australia nie boryka sie z takim samym bezrobociem jak Polska,
            ale
            > jakos ludziom nie przychodzi do glowy by byc PONAD jakas tam
            > kelnerka...sprzataczka itd.. w kazdym razie, tym na poziomie, do glowy to nie
            > przychodzi...
            >
            >
            > Pozdr.
            >
            > Sar
            -----------------
            Zgadzam sie z Toba. Czytajac posty tych ktorzy maja dyplom i nic wiecej,
            oprucz krytyki tzw. niegodnej i ponizajacej pracy, to doprawdy smiac mi sie
            chce. Mieszkam w Canadzie, tu ludzie by dostac prace czesto pracuja OCHOTNICZO
            przez wiele miesiecy. Pewna studentka po MASTER OF BUSINESS zalapala sie
            ochotniczo na 6mcy, obecnie otrzymala stala i dobrze platna prace. Znam wiele
            tego typu sytuacji bo to jest tutaj chleb powszedni.

            Gwarantuje ze wkrodce w Polsce tzw. ochotnicza praca by sie zalapac na stale
            bedzie rowniez powszechnym zjawiskiem. Jak wiele wart jest pracownik z
            dyplomem bez zadnego doswiadczenia ?

            Radze zakasac rekawy, zapomniec o wielkich oczekiwaniach i z pokora przyjac
            pierwsza oferte. Nastepnie poznawac ludzi w firmie i starac sie o awans jako
            ktos kto sie sprawdzil - tak to wyglada na zachodzie i w Polsce nie bedzie
            inaczej.

            Jezeli chodzi o znajomosci to tu ucza od dziecka ze pracy nalezy szukac
            zaczynajac od znajomych - czy to nie jest normalne ??? A co kazdy z was by
            zrobil gdyby byl wolny etat w waszej firmie ? Dalibyscie znac znajomym !

            Powodzenia dla wszystkich, wiem ze niema lekko w czasie recesji.

    • Gość: bea Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 27.07.02, 16:59
      udało mi się znaleźć pracę po 3 tygodniach porządnego szukania i chociaż prawie
      skończyłam studia (jeszcze obrona pracy), podjełam się pracy biurowej. Nie wiem
      czy wynikało to z braku ambicji czy z przerażenia czytając chociażby forum o
      pracy. Wyobrażam sobie, że osoby które nie mieszkają w Warszawie z rodzicami
      napewno są w cięższej sytuacji. Ja nrazie się jako tako cieszę, ale tak jak
      wiele osób myślę żeby wyjechać do USA. Wiem, że nie równa się to temu ale chyba
      warto spróbować. Życzę dużo optymizmu szukającym pracy, w końcu napewno się coś
      znajdzie





      • masaker Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 29.07.02, 10:22
        To doprawdy super, jesteś dzielną dziewczynką! Rozumiem, że jesteś jeszcze
        studentką? Pracodawcy chętnie zatrudniają studentów, bo nie trzeba płacić za
        nich składki na ZUS, a to spore kwoty, więc na wszelki wypadek nie przywiązuj
        się do tej pracy.
        • zlotyrybek Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 09.08.02, 16:15
          Masaker - nie demonizuj. Są pracodawcy, którym to wisi, czy jesteś studentem
          lat 26 czy nie. Jak ktoś zatrudnia 200 osób to jeden w te czy w tamte -
          wszystko jedno. Nie to jest głównym powodem przyjmowania ludzi lub nie.
          Jak dziewczyna da się poznać jako fachowiec to będzie tam dalej. Jak nie - to
          ją wyleją. NIe wprowadzajmy teorii spiskowej świata.
          Pa
          • Gość: bea Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 24.08.02, 12:56
            chciałam wyjaśnić, że mój pracodawca opłaca zus, dodatkowo mam również
            zagwarantowane bezpłatne podstawowe leczenie w jednej z prywatnych przychodni,
            ale niestety nie do końca mnie to wszystko zadowala, podjełam pracę bo
            musiałam. Do spłacenia mam kredyt za studia. To co mnie najbardziej dobija to
            banalność pracy biurowej. Właściwie to czasami zastanawiam się czy ciągnąć to
            dalej czy poszukać czegoś ambitniejszego, chociaż teoretycznie mam jakieś
            szanse rozwoju, no ale nie będę zanudzać tu nikogo moimi problemami. Wydaje mi
            się że szanse znalezenia pracy są tylko może nie każdy jest tak mało wybredny
            jak ja. Pozdrawiam
    • Gość: X Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 02.09.02, 07:25
      Ludzie przestancie biadolic na temat tych znajomosci by dostac prace.
      Dokladnie tak samo jest w Canadzie. Jedyny okres kiedy znajomosci nie
      odgrywaja roli przy zatrudnieniu to okres prosperity. Wtedy kazdy nie tylko ma
      prace, ale tez czesto ja zmienia, pracodawcy maja problem bo co pewien czas
      trzeba przeszkolic kolejnego/na pracownika. Dzis jest dekoniunktora wiec i
      konkutencja wiekrza.

      Tak na marginesie. Wiecie dlaczego na zach. ludzie otwieraja male, jedno-dwu
      osobowe biznesiki ??? Bo maja dosc czestych zwolnien i szukania kolejnej
      roboty, zadawalaja sie wiec malymi ale stalymi zarobkami. Maja tez szanse i
      nadzieje rozbudowac biznes.
      Powodzenia.
    • tully Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 10.09.02, 16:50
      Już to gdzieś pisałam, ale powtórzę. Mam 26 lat i 6 lat doświadczenia
      zawodowego.
      Przez całe studia pracowałam w gazecie jako dziennikarz, prowadziłam własny
      dział, napisałam kilka tysięcy tekstów.
      Po studiach pracowałam w administracji rządowej na bardzo wysokim szczeblu,
      współpracowałam z czterema gazetami, trzema serwisami internetowymi, a potem
      trzeba było zacząć szukać pracy. Szukałam dwa miesiące, potem zahaczyłam się
      na zlecenie w samorządzie, nadal szukałam - mija właśnie pół roku. Teraz
      pracuję w dziale PR dużej, zachodniej formy, ale na umowę zlecenie. Dodam, że
      mam skończone studia - politologię, dwie specjalności, na dodatek prywatną
      szkołę reklamy. Ogłoszeń zarówno w necie jak i w gazetach mnie interesujących
      jest niewiele ( a szukam wszystkiego, co ma związek z pisaniem i redagowaniem
      tekstów), a gdy już coś znajdę i wysyłam CV to cisza...mimo, że spełniam
      wszystkie kryteria i jeszcze więcej... Więc jak to jest? Nie siedziałam na
      tyłku w czasie studiów jak inni, CV mam napchane do granic, a jednak solidnej i
      dającej konkretne pieniądze pracy dla mnie nie ma.
      • Gość: basik Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.imgw.pl 11.09.02, 14:37
        Nie wszyscy pracodawcy chcą zatrudniać ludzi poniżej ich kwalifikacji. Jeśli
        muszą kogoś przyuczać to wolą osobe która nie odejdzie po roku do lepszej pracy
        bo tu tylko się zahaczyła. Dlatego nie zawsze ludzie z wysokimi kwalifikacjami
        mogą znaleźć pracę poniżej ich umiejętności i nie wynika to z ich niechęci,
        lecz niechęci pracodawcy.
        • newyork2 Mity, szpan, czy nieznajomosc realiow na swiecie? 25.09.02, 04:45
          "mamy zbyt wysokie wyksztalcenie"...kolejna polska glupota, od ktorej wlos jezy
          sie na glowie....:
          "!

          • Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! adres: *.tlsa.pl
          Gość: jar 16-05-2002 10:55 odpowiedz na list odpowiedz cytując

          w tym niestety jest problem.... wamy zbyt wysokiewykształcenie i
          jestśmy proble
          dla społeczeństwa.
          W USA ( gdzie mieszkam) nikt nie robi problemow z przyjmowaniem do pracy
          kandydata, ktory ma wyksztalcenie wykraczajace wymagane na stanowisku na ktore
          aplikuje...po prostu awansuje blyskawicznie, jesli za jego wyksztalceniem idzie
          talent, ambicje etc.
          Nastepny idiotyzm, tym razem ze strony pracodawcow:
          "Bede cie szkolil, a potem ucieknisz do innej pracy, bo masz studia".
          Bzdura.jesli kandydat na sprzedawce butow musi byc szkolony przez pol roku, to
          nigdzie nie ucieknie, bo jest zbyt glupi.



          • Gość: Nikt Re: Mity, szpan, czy nieznajomosc realiow na swie IP: 193.111.198.* 31.10.02, 07:45
            Nie wiem czy wiesz, ale w niektórych rejonach Polski wymaga się od portierów i
            magazynierów co najmniej dyplomu ukończenia trzyletnich studiów inżynierskich?
            Sam widziałem na własne oczy takie oferty w urzędzie pracy. A sprzątaczki w
            niektórych hotelach mają ukończone 5 letnie studia wyższe. Kierownik hurtowni
            jest po politechnice.Takie są realia Polski pozawarszawskiej. Dla coraz
            większej grupy absolwentów jedyna szansa na pracę w zawodzie i za biurkiem
            znajduje się w Warszawie.Czy to jest normalne?
            Wracając do tematu w Polsce kuleje mobilność społeczna z powodu wysokich cen
            kupna i wynajmu mieszkań tam gdzie jest praca i kwitnie szowizm zwłaszcza ten w
            odmianie warszawskiej.
            • Gość: zgorzchniały Re: Mity, szpan, czy nieznajomosc realiow na swie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.02, 14:21
              tak... to dla wszystkich uwazajacych, że Warszawka to eldorado:
              mam 29 lat
              skończone studia wyższe (kierunkowe - Marketing)
              4 lata przpracowane w jednym z najwiekszych operatorów telefonii stacjonarnej w
              Polsce w dziale marketingu na stanowisku Specjalisty ds. Marketingu
              Odbyłem ok. 14 szkolen zwiazanych z moimi obowiazkami słuzbowymi
              Byłem audytorem wenetrznym norm polityki jakości ISO serii 9000
              Byłem liderem audytorów norm polityki jakości ISO serii 9000 (tylko osiem osób
              w firmie miało taki tytuł i podlegali im merytorycznie kierownicy i dyrektorzy
              odpowiedzialni za wdrażanie norm ISO w swoich komórkach organizacyjnych)
              Byłem 2 krotnie nagradzany za prace
              Miałem najwyższe noty oceny półrocznej pracownika w Departamencie Marketingu
              mojej firmy
              znam trzy języki obce
              Biegle znam pakiet MS Office, Lotus Notes (wersje 4.6 oraz 5.0), Outlook-a
              mam prawo jazdy i samochód
              i co?
              ZOSTAŁEM ZREDUKOWANY PO ROZPOCZĘCIU SIE WIELKIEGO KRYZYSU WŚRÓD OPERATORÓW
              TELEFONII STACJONARNEJ!!!!!!!!!!!!
              I kurwa szukam pracy w zaje..nej Warszawie od października zeszłego roku
              wysyłając oferty do różnych firm na stanowiska w marketingu zgodne z moim
              doswiadczenie i GÓWNO!!!!!!!!!!!!!!!
              Więc nie pier..cie, że jest super ekstra zajebiście!!!!
              A wy chcecie aby młodzi ludzie po studiach dostali prace zgodna z ich
              kwalifikacjami w Warszawie?
              Że to nie problem?
              Kto wam tak odorował Bańki że tak uważacie?
              Troche realizmu!!!!!!!!!
              No chyba że mieszkacie w Wawie u mamy i tylko dokładacie do rachunków i
              jedzenia wtedy tak, można przeżyć - omijając większośc knajp bo.. i tak nas nie
              stać!!!
              Nie doswiadczenie i wykształcenie się teraz liczy tylko "kontakty"!!!!!
      • Gość: $ Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.jgora.dialog.net.pl 12.11.02, 23:01
        I wiecie co !!
        Po przeczytaniu tych postów - chyba sie odezwe
        POwiem jak jest u mnie - Jestem świeżo po Wyższej Bankowej w Poznaniu -
        skończone ubezpieczenia - rachunkowość - praktyka w sferze informatyki -
        kwalifikacje super - ktoś by pomyślał. Jestem w sile wieku - w dodatku kawaler
        (w ciąże nie zajdę - no nie :-) ). Ale od pół roku jestem zarejestrowany w
        Urzędzie Parcy w moim rodzinnym miasteczku (50tyś mieszkańców z nagrobkami -
        jest ich coraz więcej). Ofert wysłałem już chyba 3 tysiące - a ile straciełem
        na dojazd do Poznania na różne rozmowy kwalifikacyjne to już nie wspomne. 5 lat
        studiów kosztowało mnie cene półowy mieszkania w Poznaniu.
        I ostatnio - dokłądnie tydzień temu Pani w Urzędzie Pracy powiedziała -
        cytuję .....
        "Wie Pan - obecnie nic się nie zmieniło - pracy dla Pana nie mamy - no ....
        gdyby Pan miał uprawnienia na wózki widłowe - to mamy tutaj coś takiego .......

        I co Wy na to - jest zajeb........ ie
        Pozdrawiam

        Chyba po Nowym Roku spadam za granice - i tam się nie bede przyznawał , że mam
        studia - mam jeszcze prawo jazdy na TIRy - może się przydać.

        Pa Pa
        Nie żebym biadolił ... :-) :-)









        • Gość: kapsel Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: 217.153.26.* 13.11.02, 17:04
          Wiecie ,tak sobie czytam i czytam i aż mnie mdli od tego jacy prawie wszyscy
          jesteście elokwentni i wykształceni. Zawsze mi się wydawało, że ważne jest to
          co człowiek sobą reprezentuje, a nie jego wykształcenie - zawsze można zostać
          wwykształconym chamem nie?
          Nie twierdzę,że z pracą w W-wie jest łatwo,sama byłam w sytuacji kiedy przez
          kilka miesięcy nie mogłam jej znależć - może ktoś z Was pomyślał że chce na
          początek za duże pieniążki? Nie mówię o tych którzy mając duże doświadczenie
          zostali bez pracy i nie mogą jej od dłuższego czasu znależć - tu najlepiej
          widać że z pracą nie jest lekko.
          Prawda jest taka,że jak Wam głodek zacznie doskwierać - to troszkę inaczej
          będziecie mówić - o swoim dyplomie ble.....
          Sama dopiero co skończyłam studia - też nie lekkie, a w czasie ich trwania
          pracowałam na 1/2 etatu - niedawno szef podjął decyzję o zatrudnieniu mnie na
          cały etat i dobrze bo pewnie z tej połówki bym nie wyżyła. Praca nie jest jaka
          śiwetna i zupełnie niezgodna z moim wykształceniem ale cóż....pewnych rzeczy
          się nie przeskoczy.
          Pozdrowionka i nie bądźcie takimi nadętymi bufonami


    • feniks83 Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! 14.11.02, 01:51
      Nie moge zgodzic sie z ta wypowiedzio poniewarz w Warszawie jest praca, ale nie
      dla kazdego. Prace moga dostac ludzie bardzo wyksztalceni, po dobrych
      uczelniach najczesciej warszawskich, znajacy w obecnych czasach przynajmiej dwa
      jezyki i co najwarzniejsze i najbardziej paradoksalne z doswiadczeniem (a jak
      moza zdobyc doswiadczenie jesli nie mozna dostac zadnej pracy bez niego. Reszce
      zostaje malo polplata praca fizyczna. jest tez czesc osub ktore maja prace po
      znajomosci ( to dzisiaj najczestrzy i najskutecznieszy sposob).
      • Gość: ix Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.kghm.pl 15.11.02, 14:03
        feniks83 napisał:

        > Nie moge zgodzic sie z ta wypowiedzio poniewarz w Warszawie jest praca, ale
        nie
        >
        > dla kazdego. Prace moga dostac ludzie bardzo wyksztalceni, po dobrych
        > uczelniach najczesciej warszawskich, znajacy w obecnych czasach przynajmiej
        dwa
        >
        > jezyki i co najwarzniejsze i najbardziej paradoksalne z doswiadczeniem (a jak
        > moza zdobyc doswiadczenie jesli nie mozna dostac zadnej pracy bez niego.
        Reszce
        >
        > zostaje malo polplata praca fizyczna. jest tez czesc osub ktore maja prace
        po
        > znajomosci ( to dzisiaj najczestrzy i najskutecznieszy sposob).




        aaaaaaaa
    • Gość: wawuś Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: mail:* / 192.168.0.* 15.11.02, 18:07
      dziwią mnie dyskusje na temat kto ile godzin miał na studiach, ja studiowałem
      pewna filologię na uniwersytecie warszawskim, ten kto studiował filologię albo
      lingwistykę wie ile godzin zajęc jest na każdym semestrze i że praca na uczelni
      to 1/4 pracy na całych studiach jest jeszcze biblioteka i praca organiczna w
      domu ( w końcu uczymy się drugiego albo 2 języków biegle) powiem tyle, na 5
      roku na dziewiątym semestrze miałem zajęcia codziennie i to do późnego
      popołudnia. zaraz zaraz straciłem wątek.... aha pracowałem od semestru letniego
      3 roku codziennie jako telemarketer a od piatego jako tłumacz symultaniczny w
      pewnym zacnym ministerstwie, nie interesuje mnie kto miał ile godzin na
      studiach, każdy studiuje dla siebie a nie po to zeby wychodzić 150 czy 1000
      godzin w okreslonym czasie na jakieś politechnice wrocławskiej czy też na wsp w
      rzeszowie biadolenie typu, że się studiowało i że teraz czegoś się nie bedzie
      robiło jest dla mnie co najmniej nie na miejscu, bo z faktu, że się skończyło
      uczelnie wyższą jeszcze nic nie wynika. jakiś czas studiowałem zagranicą i wiem
      swoją drogą, że uczelnia uczelni nierówna, wydaję mi się, że studia na pewnych
      uniwersytetach powstałych z hybryd byłych wsp z jakąś polibudą tudzież akademią
      rolniczą to pomyłka, ja jestem dumny, że skończyłem uw mam pracę, i wiem, ze
      jestem konkurencyjny na rynku pozatym cały czas się uczę, ponieważ studia to
      nie wszystko, a jeżeli nie miałbym pracy takiej jaką mam w tej chwili i
      musiałbym iśc zmywać gary na pewno poszedłbym pracować w takim chcrakterze a
      nie nędznie filozofować czemu nie mam pracy mimo tak szacownego wykształcenia
      w którejś z zamiejscowych alma mater. tak to juz w naszym kraju jest taki jest
      rynek pracy i nie ma wyjścia, jeżeli sie nie podoba proszę wyjechać zagranicę
      tam jest praca. DLA CHCĄCEGO NIC TRUDNEGO!!!
    • Gość: voodoo Re: praca w Warszawie jest!!!!!!!!! IP: *.acn.pl / 10.69.0.* 21.11.02, 10:30
      OJJ, SZANOWNA PANIENKO. JA TEZ JAK MIAŁEM PRACE, ZARZEKAŁEM SIE ZE PRACA JEST
      JEST I WSZYSCY JĄ MOGĄ MIEĆ,ALE KAZDY EJST MĄDRY DO CHWILI KIEDY TĄ ROBOTE MA.
      POTEM EJST GORZEJ. MOZE I FAKTYCZNIE PRACKE ZNAJDZIESZ, ALE JAK MASZ UKŁADY
      UKŁADZIKI, ALBO POPROSTU DAJESZ ZAŁACZNIK DO CV W POSTACI KOPERTY, WTEDY
      FAKTYCZNIE MASZ PRACE, KAZDY CIE PRZYJMUJE Z OTWARTYMI RĘKOMA. PAMIETAJ RÓWNIEZ
      Z EJSTES KOBIETĄ, I ZEBY NP. DOSTAĆ PRACE W BIURZE WYSTARCZY SIE ŁADNIE
      USMIECHAC I MIEĆ ŁADNE NÓZKI, NO CÓZ.. NAM FACETOM NIE ZOSTAŁO DANE POAKZYWANIE
      SWOICH OWŁOSIONYCH KOŃCZYN DOLNYCH JAKO PRZEPUSTKI DO DOBREGO ZAJĘCIA.PZOA TYM
      GDYBY BYŁAPRACA TAK JAK MÓWISZ, TO NIE SADZE ZEBY TAKIE POTRALE JAK
      GAZETA.PL/PRACA/SZUKAM, MIAŁYBY PRAWO BYTU, PRZECIEZ KAZDY MIAŁBY PRACE I NIE
      MUSIAŁBY JEJ TAK GORLIWIE SZUKAĆ.. NIEPRAWDAŻ?
      ujć, ale sie uniesłem;P
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka