Gość: Marta
IP: *.acn.pl
12.10.03, 13:46
Chyba wczoraj ogladałam program w TVN dotyczacy róznicy w studiowaniu, tzn.
miedzy dziennymi a zaocznymi.
Kochani prosze powiedzcie mi, zwracam sie do studentów zaocznych, czy u Was
nie trzeba czytac lektur? Jakas panienka z Uniwersytetu Warszawskiego
stwierdziła, że na dziennych studiach musza czytac wszystko a na zaocznych
zdaje sie egzaminy z materiałów przygotowanych przez wykładowców, z tzw.
skryptów.
Ja studiuje zaocznie w SWPS, owszem znam lawirantów, ale wiekszośc osób czyta
wszystko albo prawie wszystko co jest zalecane w sylabusach. Nie rozumiem
czemu telewizja robi takie durne programy obrazajac w ten sposób studentów
zaocznych i psujac nam opinie na rynku pracy.
Czy dlatego, że pracujemy i dodatkowo robimy studia zaoczne tzn, ze jestesmy
debilami, którzy przechodza przez egzaminy fuksem?
Ja tak nie uważam, na mojej uczelni wymaga sie ogromnej wiedzy. Egzaminy są
testowe, sa tak przygotowane,ż ewiedze książkową trzeba miec w małym
paluszku. czasami się smiejemy, że trzeba ja znać prawie na pamięć. Wiekszość
wykładowców jest wykładowcami na Uniwersytecie Warszawskim lub z
Uniwersytetu Jagielońskiego, ucza nas prawie sami profesorowie lub kierownicy
katedr, czyli najwyższa półka.
Czemu nas się obraża? Proszę opowiedzcie jak jest na Waszych studiach
zaocznych i czy spotkaliscie sie z odrzuceniem Waszych CV z powodu takich
studiów. Napiszcie też ile czasu w ciągu tygodnia poswięcacie na nauke i
czytanie.