paruetapowy proces kwalifikacyjny (z serii WTF?)

15.07.09, 09:38
najpierw bylo ogloszenie w duzym dzienniku ogolnopolskim (bez nazwisk ;-)).
profil kandydata jak znalazl - rach ciach CV i LM w dwoch jezykach, i tylko
sobie znanym sposobem znalazlem sie znienacka na rozmowie kwalifikacyjnej.

glowny kolo przeprowadzajacy rekrutacje, skadinad b. sympatyczny
obcokrajowiec, pod wrazeniem mojego CV i umiejetnosci, przegezaminowal mnie w
swoim jezyku. w miedzyczasie dal mnie na spytki do swojego przelozonego, juz
Polaka, ktory mnie sprawdzil w innym jezyku obcym. na koniec sympatyczny
obcokrajowiec poprosil
mnie jeszcze o napisanie 45-minutowego testu (mini-wypracowanie na dwa-trzy
tematy).

i tyle, dziekuje, see you, bardzo fajnie bylo - w ciagu dwoch tygodni damy
znac co i jak.

telefon dzwoni po miesiacu, zaproszenie na kolejna rozmowe - przyjalem. o ile
za pierwszym razem wszystko trwalo ok. 2,5 h, to teraz az bite 4 h. znowu
dokladne wypytywanie, lacznie z bredniami o wady/zalety, dlaczego chce pan dla
nas pracowac, itp. w zasadzie byla juz o tym mowa na pierwszym interview -
rozumiem, ze sprawdzaja, czy po miesiacu nie zmienilem zeznan, czy wiarygodny
ze mnie swiadek (albo podejrzany, cholera wie). w miedzyczasie przelozony
prosi, o wykonanie z miejsca pewnego dosc pilnego zadania (średnio leżącego w
moich kompetencjach, ale poradziłem sobie ok).

ostatecznie wychodze stamtad o nieludzkiej porze, ale z poczuciem dobrze
spelnionego obowiazku - chociaz nie bardzo wiem jaka jest agenda tej szacownej
firmy: na odchodnym na moje pytanie "co dalej?" dowiaduje sie, ze ze wzgledu
na urlop, ciag dalszy odysei rekrutacyjnej nastapi za miesiac, a moze nawet
dopiero we wrzesniu (!).

tylko tak sie zastanawiam: po co ten caly bieg z przeszkodami na stanowisko
asystenckie? chwali im sie, ze chca zatrudnic najlepszego kandydata, ale
przeciez wydluzajac proces rekrutacyjny do tego stopnia ryzykuja wielce, ze
konkurencja ich uprzedzi i zostana dla nich ogryzki.

WTF?
    • Gość: też poszukująca Re: paruetapowy proces kwalifikacyjny (z serii WT IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 30.07.09, 22:58
      moim zdaniem to jest tak, że oni poszukują nowych pomysłów, które przede
      wszystkim są darmowe:) Sama byłam na takiej kilkuetapowej rekrutacji, która
      trwała 2 miesiące!! Robiłam testy, wprowadzałam nowy produkt na rynek,
      komentowałam ich reklamy... Aż stwierdziłam, że basta.
      Jeśli wzięli do rekrutacji 40 osób to każda z tych osób miała jakieś świeże
      pomysły, którymi podzieliła się za darmo. Taka cwana firma nie musiała płacić
      ani złotówki :)
      Coraz częściej wydaje mi się, że to na tym właśnie polega
      • Gość: Kasia B. Re: paruetapowy proces kwalifikacyjny (z serii WT IP: *.acn.waw.pl 31.07.09, 22:25
        A ja byłam 2 tygodnie temu na rekrutacji w pewnej państwowej agencji
        i nawet zostałam przyjęta ale zrezygnowałam, choć moja pensja byłaby
        o 500 zeta netto wyższa niż obecnie. Stwierdziłam że nie dam się
        traktować jak szmatę. Sorry ale tak to odebrałam. Najpierw było
        wysłanie cv i lm, potem rozmowa z kobietą z personalnego i
        dyrektorem działu , potem powiedzieli mi przez telefon że mnie biorą
        (!!!) ale muszę jeszcze przejść "pro forma" rozmowę z członkiem rady
        nadzorczej. Na spotkanie przyszła owa Pani z asystentem (nie było
        ani jednej z osób obecnych na poprzednim spotkaniu!!! ) i zaczęła
        pytać dokładnie o to samo a następnie udowadniać moją niby
        niekompetencje. Już w czasie rozmowy stwierdziłam że wolę swoją
        obecną gorzej płatną pracę niż tamtą z takim babskiem jako szefową,
        więc zaczęłam jej odpowiać w sposób niemiły bo przestało mi zależeć.
        Po 3 dniach dostałam telefon że mnie jednak biorą ale "posłałam ich
        na drzewo" mówiąc kolokwialnie. Trzeba się szanować!
        • Gość: www Re: paruetapowy proces kwalifikacyjny (z serii WT IP: *.acn.waw.pl 05.08.09, 17:04
          heh to norma w korporacjach .Ludzi traktuja jak bydlo
Pełna wersja