hanys_hans
04.11.06, 18:51
Zamykane kopalnie, przestępczość, wszechogarniająca bieda, straszne bezrobocie
i poczucie beznadziei. Czym bytomianie zasłużyli na taki los? Trop ponurej
zagadki wiedzie do średniowiecza. Klątwa rzucona kilkaset lat temu wciąż działa!
Gniew boski sprowadzili (przodkowie okrutną zbrodnią. W 1367 r. utopili
proboszcza kościoła mariackiego Piotra z Koźla i księdza Mikołaja z Pyskowic.
- Wcześniej papież kazał miastu płacić proboszczowi dziesięcinę. Ale była
bieda, w kopalniach skończyły się pokłady ołowiu i srebra - opowiada prof. Jan
Drabina (66 l.), znawca historii miasta.
W końcu wrześniowej nocy zamknęli duchownych w wieży, a sąd kapturowy skazał
obu na śmierć. Poprowadzono ich do stawu i wrzucono do wody. Pływali, ale
mieszczanie siekierami rozpłatali im głowy. Rozlała się krew! Biskup krakowski
nałożył na miasto interdykt - kościelną karę. I klątwę. Podtrzymał ją papież
Urban V. Dwa lata nie odprawiano nabożeństw, kupcy omijali miasto.
W końcu papież karę zdjął, ale klątwy nie. Żaden papież jej nie cofnął! Zły
omen wciąż ciąży nad miastem. Panuje bieda, zniknęły kopalnie i huty. Nie ma
pracy. Rośnie przestępczość, która należy do najwyższych na Śląsku.
- Miasto ma pecha. Nie ma perspektyw. Żyje się ze sprzedaży złomu i resztek
węgla. Przeklęty nasz los. Proboszcz mści się zza grobu - żalą się Wojtek
Jeziorski (24 l.) i Bartek Moczyk.
- Zła passa musi się skończyć - mówi prezydent Bytomia Krzysztof Wójcik (47
L). Niełatwo mu rządzić przeklętym miastem. Rozwiązaniem byłaby msza z
egzorcyzmem. Zabiegał o to ksiądz Adam Wiktor. A kilka lat temu zmarł.
Obecny proboszcz ks. Piotr Kopiec (43 l.) każe się modlić. - Faktów nie da się
zmienić. Trzeba jednak wierzyć, że Pan Bóg wybaczy ludziom ten straszny grzech!