O pierdułach -- Odc. 85 :-)

14.09.09, 08:03
Otwieram.
    • jutka1 Poniedziałek, idzie nowe 14.09.09, 08:19
      No to zaczynam dziś życie zawodowe w nowej lokalizacji. Okolicę trochę znam, ale
      rzeczy takich jak knajpy obiadowe etc. - nie. Rekonesanse trza będzie porobić.
      Poza tym jak zwykle, kupa roboty i mało czasu, czyli nihil novi.
      Meteoparis zapowiada jesienny tydzień. Dzisiaj ma być 18-19 C, na szczęście bez
      deszczu.

      Tyle pierduł poniedziałkowych. Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Poniedziałek, idzie nowe 14.09.09, 08:52
        Astme, a raczej spastischer bronchitis mam od tylu lat, ze hej!
        O dziwo rozwinela sie nie na brudnym, zakurzonym Slasku (choc tam
        juz mialam), lecz juz w Niemczech. Polubic sie jej nie da, Fedoro,
        ale moge Ci zrobic maly warsztat (ulubione ostatnio slowo w Polsce)
        na temat "jak sie z astma zaaranzowac, aby nie miec dyskomfortu na
        codzien".

        Luizo, to szalenie ciekawe z tymi ekologicznymi domami i gdybym
        miala dom, to bym niejedno w tym kierunku zrobila. Widzialam kiedys
        reportaz o takim domu we Freiburgu, gdzie wlasnie prad pobieraja
        przez panele sloneczne. Tez sprzedaja nadmiar dalej. Panele
        sloneczne - o ile dobrze zrozumialam, dzialaja nie tylko za dnia,
        wiec ciekawsze.
        Co do wody: mam dosc gleboka studnie w ogrodzie, malownicza,
        zadaszona, ktora zasilana jest przez...deszcz! Poprzedni wlasciciel
        ogrodu zrobil takie ustrojstwo, ze rynna na domku konczy sie rura
        ktora spada do ziemi i podziemnie odprowadza wode do odleglej o
        jakies 2 metry studni. Rewelacja do podlewania ogrodu. Rosliny wola
        taka lekko ustana wode deszczowa, no i dla kogos kto placi mase
        forsy za wode do podlewania jest to na pewno swietny pomysl. Mnie to
        o tyle nie dotyczy, ze place roczny ryczalt za wode, a wiec nie o
        oszczednosc u mnie chodzi lecz o ekologie. Woda z kranu w ogrodzie
        jest zreszta tez znakomita, bo pompami doprowadzana z Renu, a nie
        z miejskich wodociagow. Tyle ze nie jest pitna, ale w ogrodku wazne
        sa rosliny, a nie ja:)))
        • fedorczyk4 Re: Poniedziałek, idzie nowe 14.09.09, 09:24
          Wzruszyłam sie zainetresowaniem "moją" astmą. Luizo dziękuję. Też
          nie mam ochoty na inhalatorki. Będę miała jeden w domu, ale oddechy
          i tym podobne bardziej do mnie przmawiają. Maćma ma astmę i Syn
          Średni ma astmę, oboje od dawna, więc jestem nieźle poinformowana.
          Ewo, na razie postanowiłam o świni zapomnieć. Jeśli ataki mam mieć
          co kilka miesięcy to mam ją w odwłoku. Poczekam do następnego i
          wtedy pomyślę o niej poważnie.
          W Warszawie przpiękny poranek więc lecę na dłuuuugi spacer
          przewietrzyć moje płuca i psie futro.
          Luizo Regresje przy reedukacji są bardzo częste, więć królicze uszy
          do góry. Będzie dobrze, zobaczysz!!!!
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 11:26
      Uff, wreszcie mam chwile zeby odsapnac. Ledwie wrocilam od weta i wetknelam
      okulala kroliczke do klatki a strzykawke z lekarstwem do kroliczego pyszczka,
      gdy zadzwonil dzwonek do drzwi i przyszedl kumpel Zlota Raczka. Odbylismy narade
      wojenna i zaplanowalismy jak ma wybrukowac drewutnie i zbudowac scianke oporowa,
      zeby na podwyzszeniu mogly stac zbiorniki do wody. Skonczy te prace przed
      weekendem, wiec na weekend zagonie Buszmena do przeniesienia drewna opalowego
      pod dach i rozebrania starego rdzewiejacego zbiornika na wode, w ktorym trzymal
      czesc drewna. Niech sie chlopak czyms zajmie, bo ja sama pojade w piatek na
      kolejny medytacyjny weekend w Gory Blekitne ;o)

      Na poprzednich pierdolach popelnilam kilka postow do Bluesa i Fed, nie
      zauwazwszy ze wykonczylam nimi setke postow. No trudno, nie chce mi sie na nowo
      wklejac linkow etc

      Fed, dzieki za dobre zezwierzecone slowo ;o) Miska wyglada az zal bierze, ale
      wet sprawdzila jej biodra i nie sa skrzywione, podpiera sie tez conieco na
      nogach, wiec bilans wypadl lepiej niz przy poczatkowym zlamaniu. Mala ma teraz
      siedziec w klatce i nie wariowac i przez piec dni brac znowu srodek przeciwzapalny.

      Chyba pojde sie wykapac, potem wyczyszcze kroliczke i padne do lozka z magazynem
      wnetrzarskim. Niech poniedzialek bedzie dla Was laskawy i pogodny.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • xurek Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 11:57
        a tutaj poniedzialkowy poranek.

        Najpierw dokoncze sprawozdanie z okropnego ostatniego tygodnia
        dodajac okropna niedziele (choc pogoda byla przepiekna):

        - na ty targach po raz pierwszy w karierze mezowi udalo sie nie
        sprzedac kompletnie NIC. Ani jednego obrazu, ani jednej ksiazki, ani
        jednego bizu.

        - dziecko przyszlo z podwokra nieco przygaszone i zapytalo "mama, co
        to znaczy "neger"?.....

        mamy nowych sasiadow, nowo "zaimportowanych" Niemcow. No i ich 12-
        letni syn nazwal nasze dziecko "Scheiss - Neger" na trampolinie.

        No i musialam dziecku wyjasnic co to Neger, co to rasizm i
        przedyskutowac plan postepowania na przyszlosc. Maly nie chcial,
        zebym ja albo maz interweniowali - przynajmniej na razie. Ciekawe,
        jak zabierze sie za rozwiazanie tego problemu w swojej psychice i na
        podworku.

        Wiem, ze do niedorzeczne i uprzedzone ale pierwsze co mi przyszlo do
        glowy, to ze tych Scheiss - Schwabow nalezaloby wyp....lic ze
        Szwajcarii....

        Poniedzialek:

        Asystent wrocil z urlopu a zapytany jak bylo, powiedzial, ze bardzo
        stresowo, bo przeprowadzal swoja nowa przyjaciolke z Wegier do
        Niemiec i zalatwial papiery, by moc sie z nia ozenic. Nieco nas
        zaszokowal, bo jeszcze pol roku temu byl singlem .....

        Robota nieco sie uspokoila i mam nawet szanse na przerwe obiadowa, z
        ktorej to szybciutko skorzystam zyczac forumowi smacznego
        • maria421 Re: Poniedzialkowy wieczor 14.09.09, 13:04
          Xurku, tak to juz jest ze dzieciaki potrafia byc okrutne. To nie jest zalezne od
          miejsca i czasu , to jest zalezne od ich wieku i od ich wychowania. Niektore
          dzieciaki zawsze znajda jakas ofiare z ktorej moga sie nasmiewac, najczesciej
          kogos kto w jakis sposob odstaje od innych- grubas, okularnik, piegus, rudzielec.
          Zanim cokolwiek zrobisz, pomysl jak bys zareagowala gdyby jakis dzieciak
          nasmiewal sie z innych cech Twojego syna, od niego niezaleznych. Dzieci ktore sa
          wysmiewane z powodu wlasnych cech cierpia chyba jednakowo, czyli grube tak samo
          jak kolorowe, a moze nawet bardziej.

          Najlepsze co mozesz zrobic to wzmacniac Piranhe, wzmacniac jego poczucie wlasnej
          wartosci. Jezeli to bedzie silne, to on sobie dalej sam poradzi.
    • iwannabesedated Re: Sustaninable House 14.09.09, 12:48
      Fantastyczne to pomysły są, ale też widać infrastruktura prawna jest
      taka, że wspiera tego typu przedsięwzięcia. Na przykład dwustronne
      liczniki energii, ect. Niestety w Polsce robi się bardzo dużo aby
      ludzi zniechęcić. Na przykład państwowy monopol na produkcję
      energii, zmusza Cię najpierw do uzyskania zezwonenia do postawienia
      sobie na przykład wiatrak do produkcji prądu, potem musisz cały prąd
      monopoliście sprzedać a potem go od niego odkupić - oczywiście cena
      skupu znacznie się różni od ceny sprzedaży. A nawet jeśli się te
      hopsztosy przebrnie, to monopolista zwleka z podpisanem z Tobą umowy
      tak długo jak się da, piętrząc problemy, nasyłając rzeczoznawców,
      nadzorców, żądając ekspertyz (na Twój koszt oczywiście). To wszystko
      jest fatalne i znechęcające do postaw odpowiedzialnych i
      obywatelskich. Na szczęście wiele jest osób, które się nie
      zniechęcają.
    • iwannabesedated Co by tu... 14.09.09, 13:04
      ...napisać, żeby nie jojczyć? Chyba się w tym trbie zacięłam bo mi
      nic do głowy nie przychodzi. Idę wobec tego na leżaku poleżeć w
      słońcu bo pogoda jest sprzyjająca.
    • blues28 Evasión 14.09.09, 14:27
      Tytul jest z braku laku, czyli z braku dokladnego zwrotu w jezyku
      polskim. Nie mam na mysli ucieczki tylko zwrócenie mysli na inne
      tory zamiast obsesyjnie walkowac cos czego zmienic nie mozemy.

      Nie chce mi sie pisac ale czytam z ciekawoscia. O domach
      samowystarczalnych w Australii (choc linki nie chcialy mi sie
      otworzyc, niestety). Sekunduje temu co pisze Stoktotka i pytam: jak
      bardzo trzeba byc upartym, zeby nie dac sie biurokracji?
      No i o nieustajacej czarnej, wrednej lapie co maci w forumowych
      szykach. Choroby, stresy, przeprowadzki, jadowite mrówki, a teraz
      nawet rasizm. Rece mi opadlu Xurku i strasznie mi przykro ;-( Mam
      taki sam odruch jak Ty w stosunku do Twoich sasiadów...
      I mam takie smetne uczucie jakby Piranha w takich momentach tracil
      niewinnosc i zaczynal widziec swiat takim jaki on jest naprawde ;-(

      Luizo, trzymam kciuki za Misie i oby to byl krok do tylu, dwa kroki
      do przodu ;-)
      • xurek Re: Evasión 14.09.09, 14:38
        Blues,

        ja dokladnie tak samo sie poczulam. Tak jakby cos nieodwracalnie w
        jego zyciu sie skonczylo i cos noweg zaczelo. Szkoda tylko, ze tak
        szybko. I wk...wia niemilosiernie, ze mialam racje wyprowadzajac sie
        z Niemiec, bo sa na wychowanie takiego dziecka bez skaz na psychice
        zbyt rasistowskie i ze sie te Szwaby tu za mna przywlec musialy i
        sielanke podworkowa zaoferowana przez Szwajcarskie dzieci zburzyc.

        Nie mam zludzen, ze ten moment kiedys i tak bylby nadszedl, ale
        poniewaz wszystko tu bylo takie nierasistowskie i sielankowe jakos
        odwlekalismy ciagle moment porozmawiania z nim na ten temat "od
        siebie i bez powodu" - teraz musielismy bez przygotowania skoczyc w
        gleboka wode i nie wiem, czy rozegralismy dobrze te partie....

        Pirnha nie jest wylewnym dzieckiem i nie mowi zbyt wiele o swoich
        klopotach. Mam nadzieje, ze mimi wszystko nadal bedzie sie nam
        zwierzal i ze poprosi o pomoc, jezeli bedzie jej potrzebowal.

        PS: Mario, ja nie mam zamiaru zrobic nic, dopoki moje dziecko nie
        bedzie chcialo. Niemniej uwazam, ze dzieci sa takie, jak ich rodzice
        wychowuja i ze znamiennym jest, iz ZADNE z dzieci w okolicy nigdy
        nie uzylo zadnych rasistowskich obelg ograniczajac sie do
        normalnych "blödmann, arschloch itp" czyli typowych "kwiatkow",
        ktorymi sie dzieci na wzajem obrzucaja. Ze dzieci sa brutalne, tez
        wiadomo, same jednak na rasistowski kontext nie wpadaja.
        • iwannabesedated Re: Evasión 14.09.09, 14:54
          Też bym Xurku miała odruch coby trochę bojaźni bożej w piździelców
          wlać. Rodziców oczywiście, bo dzieci co prawda strzelają, lecz ammo
          z rodzinnego składziku zwykle pochodzi. Uważam też, że
          słowo "nigger" czy "negger" ma zupełnie inną jakość niż popularny
          rudzielec, grubas, czy okularnik. Bowiem włosy można ufarbować,
          soczewki zacząć nosić, i schudnąć, i się w szczęśliwą masę wtopić. A
          bycia Murzynem się zmienić nie da. Nie słyszałam też o niewolnictwie
          rudych, masowych prześladowaniach grubasów, czy na przykład paleniu
          niesfornych okularników na słupach.

          Oczywiście, ten cały paskudny ciężar wylądował teraz na głowie
          dzieciaka, i szkoda naprawdę szkoda, że tak szybko. Z drugiej jednak
          strony, Twoja decyzja zamieszkaniu w Szwajcu, dała mu jednak te
          wszystkie lata sielanki, więc zamiast się wkurwiać niemiłosiernie -
          to sobie za słuszną decyzję podziękuj.

          Szajsami się nie turbuj, sąsiedztwo ich przywoła do porządku i
          poinformuje co jest a co nie jest akceptowalne. A Szwab karny jest,
          reguł przestrzega to i dostosuje się. Nie dziś to jutro.
          • ewa553 najazd rasizmu 14.09.09, 16:03
            sadzac ze slownictwa Twojego malego sasiada Xurku, sa to ludzie
            ponizej Waszego poziomu. I na takich zadne argumenty nie robia
            wrazenia. I dlatego mysle - bardzo prymitywnie, dostosowujac sie do
            poziomu sasiadow, ze najbardziej malego sasiada przekona silny cios
            piranii w srodek nosa. Taki rozkwaszony nos zmusza do myslenia
            kazdego prymitywa. Trzymam kciuki za Piranie, zeby nie bral tego
            za bardzo do serca.... Biedny Maly....
            • ewa553 odwaga cywilna 14.09.09, 16:16
              niedawno rozmawialismy tutaj na ten temat. I bylam taka pewna, ze ja
              to nie, nigdy nie przejde kolo zla itp. Dzis nie jestem juz pewna
              tego.
              Wczoraj w Monachium: mlodziency 17-18-letni napastuja na peronie
              metra mlodszych chlopcow atakujac ich i zadajac wydania pieniedzy.
              Wsiadaja do metra i tam dalej tluka mlodych. Jakis 50-letni pan
              interweniuje, probuje bronic mlodych. Stacja. Wszyscy wysiadaja,
              a napastnicy rzucaja sie na 50-latka, kopiac go w twarz i nie tylko,
              pan umiera.
              Czy kiedykolwiek jeszcze odwaze sie komukolwiek zwrocic uwage,
              ze nie wolno kipow w miescie wyrzucac na ulice, wogole nie wolno
              smiecic, nie wolno niszczyc "mienia spolecznego"? Mam nadzieje, ze
              uda mi sie opanowac. Moge tylko chylkiem, cicho, zawiadomic policje.
              O tempora, o mores.....
              • maria421 Re: odwaga cywilna 14.09.09, 19:33
                Przeraza mnie brutalnosc tych malolatow, to ze nie maja zadnych hamulcow.

                Kto jest winny ze tak sie dzieje? Rodzice? Spoleczenstwo? Wymiar sprawiedliwosci
                ktory takich zbirow znow potraktuje ulgowo i bedzie "resocjalizowal" fundujac im
                training bokserski?
          • maria421 Re: Evasión 14.09.09, 19:17
            iwannabesedated napisała:

            > Też bym Xurku miała odruch coby trochę bojaźni bożej w piździelców
            > wlać. Rodziców oczywiście, bo dzieci co prawda strzelają, lecz ammo
            > z rodzinnego składziku zwykle pochodzi. Uważam też, że
            > słowo "nigger" czy "negger" ma zupełnie inną jakość niż popularny
            > rudzielec, grubas, czy okularnik. Bowiem włosy można ufarbować,
            > soczewki zacząć nosić, i schudnąć, i się w szczęśliwą masę wtopić.
            A
            > bycia Murzynem się zmienić nie da. Nie słyszałam też o niewolnictwie
            > rudych, masowych prześladowaniach grubasów, czy na przykład paleniu
            > niesfornych okularników na słupach.

            Sprobuj spojrzec na to z pozycji dziecka grubego, ktore jest wysmiewane za to ze
            nie moze nadazyc za innymi, ze jest nieruchliwe, niezgrabne i ciuchy na niego
            nie pasuja , a tuszy w ciagu miesiaca zrzucic nie moze...
            Dla dziecka wiecej niz miesiac to znaczy wiecznosc.

            Historii i pojec takich jak rasizm dzieci nie znaja, one zyja tu i teraz, wiec
            nie da sie grubemu wytlumaczyc ze jego przesladowanie nie jest tak zle jak
            przesladowanie jego ciemnoskorego kolegi.

        • maria421 Re: Evasión 14.09.09, 19:30
          xurek napisała:


          > PS: Mario, ja nie mam zamiaru zrobic nic, dopoki moje dziecko nie
          > bedzie chcialo. Niemniej uwazam, ze dzieci sa takie, jak ich rodzice
          > wychowuja i ze znamiennym jest, iz ZADNE z dzieci w okolicy nigdy
          > nie uzylo zadnych rasistowskich obelg ograniczajac sie do
          > normalnych "blödmann, arschloch itp" czyli typowych "kwiatkow",
          > ktorymi sie dzieci na wzajem obrzucaja. Ze dzieci sa brutalne, tez
          > wiadomo, same jednak na rasistowski kontext nie wpadaja.

          Nie wiadomo czy to dziecko ma to od rodzicow czy od innych dzieci, jak tez nie
          wiadmo czy samo sobie zdaje sprawe z tego co mowi.

          W zaden sposob nie bedziesz w stanie ustrzec Piranhi przed podobnymi sytuacjami,
          szczegolnie ze wraz z wiekiem teren na jakim on sie bedzie poruszal bedzie
          ciagle wiekszy, a na tym terenie coraz wiecej roznych ludzi. Musisz go wiec
          przygotowac do tego ze niektorzy ludzie sa po prostu glupi i nie ma co sie nimi
          przejmowac.

          Mozliwe tez ze on sam o tym zajsciu juz niedlugo zapomni.
    • iwannabesedated Paskudny poniedziałek... 14.09.09, 22:08
      ...zbliża się powoli ku końcowi. I jest to mniej więcej jedyna dobra
      wiadomość z tego dnia.
    • jutka1 Już wtorek 15.09.09, 07:42
      Ajajaj... Wczoraj wieczorem było oberwanie chmury, zmokłam jak kura bez
      parasola. br\ Na dziś meteoparis zapowiada trochę deszczu rano, potem
      przejaśnienie, ale chłodno: 18-19C.
      Dzień jak zwykle wypełniony, chyba nawet z przysłowiową kanapką przy biurku br\.

      Miłego dnia :-)
      • fedorczyk4 Re: Już wtorek 15.09.09, 09:26
        A w Warszawie indiańskie lato:-) Taras i roślinki oszalały, kwitnie
        wszystko i krzewi się na potęgę. Taki wrzesień to ja lubię.
        Wprawdzie wtorek zaczął sie rykiem le Męża na Syna Ś, ale pogoda
        nastraja mnie optymistycznie.
        Swoją drogą te jego ryki są wzruszające. Przez tydzień nie widzi,
        nie słyszy, nie reaguje, a potem ni priczom zaczyna ryczeć jak ranny
        łoś.
        • maria421 Re: Już wtorek 15.09.09, 09:47
          Od rana leje. Jest zimno, ciemno, ponuro i leje :(
          • xurek Re: Już wtorek 15.09.09, 10:22
            rano dziecko doprowadzilo mnie do bialej goraczki do tego stopnia,
            ze jak wychodzac poprosilo mnie o kurtke (wisi za wysoko, by sam
            mogl ja sciagnac), to ja sciagnelam i rzucilam nia w dziecko :((.
            Teraz jest obrazone.

            Pogoda jesienno-rzesko-piekna: powietrze tak klarowne ze nawet
            Mönch, Jungfrau i Eiger widac (rzadko sie zdarza).

            Bylam rano w atelier meza "zaopiniowac" to, co tym razem chce
            wystawic i podobalo mi sie wszystko (tez nie tak czesto sie zdarza),
            wiec pojde chetnie na wernisaz.

            W biurze zastalam mail pochwalny ze tak szybko i sprawnie i
            sensownie uwinelam sie z danymi do tego pitchu i prosba o drobne
            korektury, ktore spokojnie zdaze zrobic do jutra.

            Ogolnie jest lepiej niz w poprzednim tygodniu, wiec moze sie te
            negatywne fluidy wreszcie koncza?
            • iwannabesedated Re: Już wtorek 15.09.09, 11:01
              Nie wiem czy można oficjalnie odtrąbić zwycięstwo nad czarną łapą co
              zamąciła w forumie. Jakieś beki i pomruki głośne nadal dochodzą, ale
              ja zanotowałam na przykład zdecydowaną poprawę humoru. Cudna pogoda
              o której pisze Fed też się do tego przyczynia.

              Wczoraj rozmawiając z Pytonem, opowiedziałam mu (Pytonu), o moim
              kompromitującym przywiązaniu do pewnego wiśniowego kaszmirowego
              płaszcza o kroju a la Alexis z kultowego serialu Dynasty. W którym
              uparcie przechodziłam do schyłku minimalistycznych lat '90, strasząc
              przydrożną ludność ramionami jak amerykański futbolista,
              wrzeszczącym kolorem i błyszczącą atłasową podszewką. W końcu
              uległam presji mojego byłego, wyniosłam płaszcz na śmietnik i się
              popłakałam. Hahaha!
              • maria421 Jutka, mozemy sobie pogratulowac:) 15.09.09, 11:03
                forum.gazeta.pl/forum/w,299,100247105,100247105,Dwustu_wspanialych.html
                • jutka1 Re: Jutka, mozemy sobie pogratulowac:) 15.09.09, 12:29
                  Tak sie wczoraj sploszylam jak to zobaczylam, ze az chcialam sobie kabel odgryzc
                  :-)))
                  • iwannabesedated Re: Jutka, mozemy sobie pogratulowac:) 15.09.09, 12:51
                    Hahaha, wszystko jak na widelcu! Wszystkie posty wyliczone, qva mać.
                    Potem prace doktorskie pisać będą, starając odróżnić czy ten oto
                    post to wczesny Pytun, czyteż już aby...Pytun średni.
    • luiza-w-ogrodzie Spedzilam caly wtorek podpierajac sie nosem 15.09.09, 13:57
      Obudzilam sie nie wiadomo dlaczego o piatej rano - ja, ktora nie uznaje godzin
      na zegarze przed siodma (mimo ze ostatnio czesto wstaje 6:30 ze wzgledu na
      rehabilitacje kroliczki)! No to od samego rana bylam do tylu. W pracy mialam
      duzo do zrobienia i w koncu umowilam sie z managerka z Kanady na zebranie jutro
      o szostej rano, juz teraz mam zly humor z tego powodu. Na basenie sie
      przetrenowalam i malo nie zasnelam pod prysznicem. W domu mam ponownie bezwladna
      kroliczke, do tego stopnia, ze pelza ciagnac nozki za soba jak dwie szmatki. Ale
      sprawdzilam, potrafi nimi samodzielnie ruszac i reaguje na dotyk, tylko pewnie
      ja kregoslup boli stad wybiera wleczenie raczej niz ruszanie nogami - wet jest
      tego samego zdania. Umylam bydlatko, pomasowalam, dalam srodek przeciwzapalny i
      teraz sama czolgam sie w strone lozka. SLowem, dzien jak jedna wielka DUPA.
      Dobranoc
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • iwannabesedated Re: Spedzilam caly wtorek podpierajac sie nosem 16.09.09, 12:16
        Na litość, Luizo, to jakaś zaćma mentalna czyteż inne opary Cię
        ogarnęły! A któż się umawia na spotkanie o 6-tej rano??? A tożto jak
        strzelenie sobie w kolano i dokonanie sepuku na całym tygodniu! Nie
        mówiąc już o sprawach na takim spotkaniu omawianych, które od razu
        zostają naznaczone piętniem owej nienawistnej pory. Absolutnie
        takich rzeczy nie robimy. A basen przyjemnością ma być! Delikatnym
        ciała pieszczeniem przez okiełznany i bezpieczny żywioł wodny, coś
        jak powrót do wód płodowych i stanu embrionalnego. A nie katorgą
        jakąś! Opamiętaj się bo w piętkę gonisz. Rehabilitacja króliczki to
        jedno, a dowalanie sobie do pieca, to kompletnie inna historia.
        Zgorszona jestem. br\
        • luiza-w-ogrodzie Spedzilam cala srode podpierajac sie nosem 17.09.09, 01:10
          iwannabesedated napisała:

          > Na litość, Luizo, to jakaś zaćma mentalna czyteż inne opary Cię
          > ogarnęły! A któż się umawia na spotkanie o 6-tej rano??? A tożto jak
          strzelenie sobie w kolano i dokonanie sepuku na całym tygodniu! Nie mówiąc już o
          sprawach na takim spotkaniu omawianych, które od razu zostają naznaczone
          piętniem owej nienawistnej pory. Absolutnie
          > takich rzeczy nie robimy.

          Poniewaz zebranie bylo z Kanadyjka milam do wybory albo wczesnie rano, albo
          pozno wieczorem. Jak sie nie krecic, obie mozliwosci do kitu. No ale bylo i sie
          skonczylo, wbrew Twoim przewidywaniom pozytywnie i w milej atmosferze. To juz
          ostatni raz, teraz bede tkwic tylko w azjatyckich strefach czasowych.

          A basen przyjemnością ma być! Delikatnym
          > ciała pieszczeniem przez okiełznany i bezpieczny żywioł wodny, coś
          > jak powrót do wód płodowych i stanu embrionalnego. A nie katorgą
          > jakąś! Opamiętaj się bo w piętkę gonisz.

          Eee, basen to nie zadne pieszczenie ciala tylko przerzucanie wody w rownym
          rytmie, az wchodzi sie w stan niemal medytacyjny. Problem w tym ze jak sie
          zamysle to mechanicznie lece az opadam z sil i wlasnie to sie zdarzylo.

          Rehabilitacja króliczki to
          > jedno, a dowalanie sobie do pieca, to kompletnie inna historia.
          > Zgorszona jestem. br\

          Faktycznie dowalilam sobie za duzo. Albo zycie mi dowalilo. Wczoraj bylo nie
          lepiej, obudzilam sie znowu za wczesnie, kroliczkowy akupunkturzysta mowi, ze
          nigdy nie widzial zeby zwierzak wrocil do tak marnego stanu i podejrzewa
          genetycznie uwarunkowana slabosc kosci. Cale szczescie ze joga byla OK.

          W zwiazku z natlokiem niemilych zdarzen wyjezdzam w piatek na medytacyjny
          weekend a gospodarstwo i rehabilitacje kroliczki zostawiam corce i Buszmenowi,
          mam nadzieje ze biedactwo przezyje.

          A teraz wracam do czwartkowego stosu roboty, na szczescie w ciszy i samotnosci
          werandy. Mam ostatnio ludziowstret, bo jakos wychodzi na to ze wszyscy ludzie w
          moim otoczeniu czegos ode mnie chca...

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
          się. Całe życie? Załóż ogród...
          • jutka1 Re: Spedzilam cala srode podpierajac sie nosem 17.09.09, 07:31
            Moja środa była w kurcgalopku. Tatamtatamtatam.
            A teraz idę się szykować do wyjazdu.

            Miłego dnia :-)
    • jutka1 Środa i spadają kasztany 16.09.09, 08:22
      Jednym słowem środa jesienna. 19 C, ale przynajmniej bez deszczu.
      Ostatni w tym tygodniu dzień w biurze, bo jutro i pojutrze z całą drużyną
      jesteśmy na szkoleniu wyjazdowym. Nie przepadam za takimi imprezami, ale co
      zrobić - mus to mus.
      No to letę. Miłego dnia :-)
      • iwannabesedated Re: Środa i spadają kasztany 16.09.09, 12:24
        Wczoraj dzień przyjemy, mimo prowadzenia porannych zajęć i
        strasznego tłoku w metrze z samego rana. Cała się ożywiona czułam, a
        po popołudniowych zajęciach poszłam na degustację francuskich win w
        ukochanym sklepie z winem na Francuskiej. Prezentacji dokonywał p.
        Ludwik Lewin, który miał wyglądać jak stary Żyd a wyglądał jak mój
        były gach "Dziub" plus 40 lat! Dokładnie ten sam dziobaty nos,
        postura, szerokie nieco kłapciate usta jakby stworzone do
        degustowania i smakowania. Chrancuskie "rrrr". Ludzi się naszła
        straszna kopa, jak na możliwości małej piwniczki, ofkoz. Ale było
        przytulnie, wesoło, kosmopolitycznie, dusznawo i bardzo
        degustacyjnie. Jakieś niesamowitcie wiekowe, gęste i oleiste
        burgudny degustowane były, się dowiedziałam co to qva jest "claret".
        No więc "claret" to po angielsku właśnie burgund jest! Kto by
        pomyślał! Ja to miałam za jakieś lekkie czerwone wino, a to burgund!
        A dzisiaj niestety znów trochę kapciasto, w metrze uporczywie kichał
        i kaszlał mi w plecy jakiś facet, i jakby czuję że mnie bakcyl
        usiłuje nadgryźć.
        • jutka1 Re: Środa i spadają kasztany 16.09.09, 19:50
          Fajnie miałaś 100Krocie. Zazdraszczam spod sterty raportów i papierów. BR\
          Na weekend pożyczyłam od stażysty dwa pierwsze sezony The West Wing. Oprócz
          wyjścia w sobotę na przyjacielski zjazd dolnośląsko-paryski będę leżeć na sofie,
          ładnie pachnieć, dojadać kawior i oglądać serial na DVD. Takie mam marzenie -
          może głupie, ale na nic więcej ani mądrzej mnie nie stać. Jestem zmęczona.
    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 17.09.09, 11:43
      Dzisiaj dzień zaczął się miernie. Na dodatek za oknem szaro.
      Bylejakość.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 17.09.09, 12:56
        U nas zlota jesien, bardzo przyjemnie po ostatnich zimnych i deszczowych dniach.
        • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 18.09.09, 09:11
          U nas trudno mówić o jesieni. Jeszcze mamy likwidację lata przed
          zmianą kolekcji. W ciągu dnia potrafi być 30 stopni. Patrzę właśnie
          przez okno i widzę 1, słownnie jedną, chumureczkę nieśmiało
          wysuwającą pysk zza blaszanego zadaszenia. I dobrze bo posadziłam
          dzikie wino od strony sąsiadów i chciałabym zeby do zimy ciutkę
          tuszyło. To posadzone po drugiej stronie, w zeszłym roku szaleje
          sympatycznie i na wiosnę będę już połowicznie osłonięta przed
          sokolim wzrokirm Maćmy:-)
          Wczoraj zadzwonił do mnie z Chicago, jak co kilka dni, kumpel z
          przedszkola. Postanowił wracać do macierzy. Ciekawe jak to przeżyje.
          Jest jedynym znanym mi autentycznym anarchistą. Przeżył w Stanach
          nielegalnie 26 lat. Nigdy nie miał konta w banku, ubezpieczenia, ani
          innej egzystencji administracyjno-ujawniającej. Wraca ponieważ jak
          twierdzi, USA stają się p....... państwem policyjnym. A ponieważ nie
          ruszył się z nich przez cały ten czas, obawiam się że przezyje
          niejaki szok po powrocie:-)
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 18.09.09, 09:59
            Fedoro, mam nadzieje ze Twoj znajomy anarchista rowniez po powrocie do Polski
            zostanie anarchista i nie bedzie chcial przyjac zadnej uslugi od panstwa.

            U nas tez od rana przepiekna pogoda.
            • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 18.09.09, 18:26
              Przyjąć usługi żadnej od państwa można nie chcieć, ale państwo i tak
              Ci ją wciśnie. Na przykład usługa telewizji i publicznego radia -
              musisz płacić choćbyś nawet nie korzystał, hahaha!

              Fedorka, mam nadzieję, że się jednak zadomowi. Owe, upierdliwe jak
              wcinające się w dupę gacie, uczucie powszechnej inwigilacji wygoniło
              mnie z USA (między innymi ofkoz) już owe sto lat temu kiedy się
              zdecydowałam na rejteradę do kraju powszechnego bałaganu. Pewnie
              będzie mu tutaj na początek ciężko, bo tam, mimo restrykcyjności,
              powygryzane swoje przejścia mniał, bramki, zasieki i kotły omijać
              umiał. A tu - nie umie. Ale jak się przyzwyczai, to jednak lepiej mu
              tu będzie. Anarchistów z prawdziwego znaczenia nigdy dosyć, a już
              szczególnie tych z długim stażem.
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 18.09.09, 19:32
                iwannabesedated napisała:

                > Przyjąć usługi żadnej od państwa można nie chcieć, ale państwo i tak
                > Ci ją wciśnie. Na przykład usługa telewizji i publicznego radia -
                > musisz płacić choćbyś nawet nie korzystał, hahaha!
                >
                Akurat nie PRiT mialam na mysli, lecz to, ze anarchisci tez sie starzeja i tez
                choruja. Wiec mam nadzieje ze ow anarchista przywiozl z USA wystarczajacy
                majatek ze bedzie go stac na placenie wszelkich uslug medycznych.
    • iwannabesedated Nasz Ukochany Wielki Brat... 18.09.09, 18:36
      ...kopnął w dupę najposłuszniejszego pudelka ze swojej cyrkowej
      trupy, hahaha, i tarczę zabrał! Tabloidy od rana wrzeszczą "Zdrada",
      i że wbili w plecy nóż i Ruskim przehandlowali. Kaczka się
      zapowietrzył, Tusk w szafie schował i teleportował do Belgii. Bogu
      niech będą dzięki, że się od tej tarczy odczepimy, a może też
      serwilizm wobec USA trochę nam przejdzie. Z drugiej strony,
      pogratulować Obamowemu rządowi sztuki dyplomacji. Ogłosić to
      dokładnie w rodznicę napaści sowietów na Polskę, to naprawdę żenada.
      Kaczka twierdzi, że to specjalnie, bo USA zabiera tarczę za karę, za
      w dupę wchodzenie niewystarczające. Mnie się wydaje, że zwykła
      ignorancja plus zwykła arogancja.

      Piszę o tym na pierdulu, bo moim zdaniem to jest pierdoła.
      • xurek Re: Nasz Ukochany Wielki Brat... 18.09.09, 22:07

        nasza telewizornia glosi zas, ze tarcza bedzie, tylko inna (ruchoma
        i lepsza) i ze to tylko taki dyplomatyczny manewr, coby Ruskim
        zamyslic oczy. I w co ja tutaj tera biedny robaczek mam wierzyc?
        • maria421 Re: Nasz Ukochany Wielki Brat... 18.09.09, 22:18
          Ja w sprawie tarczy nie mialam zadnego zdania wiec nie wiem czy Obama zrobil
          dobrze czy zle.
          Podobalo mi sie jednak dzisiejsze wystapienie Rasmussena i wyciagniecie reki
          NATO do Rosji. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
      • xurek Pierdola II 18.09.09, 22:15
        wlasnie skonczylam dzisiejszy kawalek roboty nad wielkim pitchem
        (chyba go tutaj bede nazywac wielka picza, bo to bardziej oddaje
        prawde o tym gownie :))).

        Przeszlismy do fazy dwa, dostalismy cala mase ohow, ahow i oklaskow
        od headquartera (hamerykanskiego ofkors) i jeszcze ciasniejsze
        terminy i glupsze zadania niz w fazie I plus gowniany system znow
        nie dziala ale siem wycwanilam i miast dzwonic na hotlajna do
        Szwabow zadzwonilam do Hamerykanow i pan okazal sie znacznie milszy
        i mnie przyslal mailem to co potrzebuje.

        Jutro i pojtrze bede dalej produkowac cyferki plus przygotowywac
        dziecie na pierwszy szkolny oboz plus uladzac mieszkalny
        rozpizdziel bo maz na wystawie (ktora montowalam razem z nim w
        przerwie miedzy faza I i faza II w czwartek). Wystawa trwa juz drugi
        dzien i procz troche bizuterii nie sprzedal sie ani jeden obraz ale
        za to tyle bylo ohow i ahow, ze gyby mozna bylo sie za nie najesc to
        pekly by nam brzuchy. Wiele obrazow meza ma napisane historie. Sa
        one w ilustrowanej ksiazce, ktora na wystawie mozna zakupic za 45
        CHFow. A ludziska wola godzinami sleczec nad obrazem i czytac a
        niektore to nawet sobie te teksty do notesika przepisuja i zdlecia
        usijua zrobic a kilku nawet o kopie tekstow poprosilo. Czy to
        znaczy, ze Szwajce juz nie maja 45 CHFow na zbyciu????

        Jestem zmeczona i zdolowana i nic mi sie nie chce - nawet spac mi
        sie juz nie chce...
        • xurek Re: Pierdola II 18.09.09, 22:23
          Pierdola III

          wczoraj na wernizazu poznalam pana hipnotyzera, co to hipnoza
          wszystko leczy. Obiecal mi, ze jak przyjde trzy razy i wydam 450
          CHFow to on mnie hipnoza wtlucze do glowy, ze nie cierpie jesc, nie
          jestem nigdy glodna jezeli juz to wcinam tylko zielenine i ze potem
          bede chudnac tak, ze mnie ludzie po dwoch tygodniach nie poznaja.

          Zakladajac, ze mu sie to uda: czy to znaczy, ze za pare miesiecy
          bede musiala wydac nastepne 450 CHFow, zeby mnie wbil do glowy, ze
          lubie czasem cos zjesc, bo inaczej umre z glodu? I czy potem znow
          zgrubne i znow bede musiala wydac.... itd :))))))

          Co myslicie o pomysle odchudzania sie hipnoza?
          • maria421 Re: Pierdola II 18.09.09, 22:32
            xurek napisała:

            > Co myslicie o pomysle odchudzania sie hipnoza?

            Narazie nic nie mysle, ale jak sprobujesz i to zadziala, to pomysle pozytywnie:)
      • jutka1 Re: Nasz Ukochany Wielki Brat... 18.09.09, 22:24
        Nie chodzi o nic innego jak o kasę. Po prostu w gównie finansowym - nie stać ich
        i tyle.
        • lucja7 Re: Nasz Ukochany Wielki Brat... 18.09.09, 23:43
          Kasa, kasa....
          Dobra strona tego wszystkiego jest rowniez to ze Polacy maja
          doskonala okazje by spojrzec trzezwiej na ich sytuacje, polityke,
          historie, przyszlosc, role.........wszystko zobaczyc od nowa.
          Juz czas chyba zajac sie polityka i przestac gadac o tych albo
          nozach w plecy albo cudach.
    • jutka1 Sobota, wreszcie powrót do normalności 19.09.09, 09:41
      Spałam 8 godzin, obudziłam się nie bardzo wiedząc, gdzie jestem. Nie lubię tego
      uczucia.
      Ma być dziś pochmurno ale ciepło, 24-25 C. W planie małe zakupy, odpoczynek przy
      West Wing, a wieczorem kolacja z dolnośląsko-paryskimi przyjaciółmi. Dawno nie
      widziałam frakcji paryskiej, a dolnośląską tylko przez chwilkę podczas urlopu,
      bo wyjeżdżali gdziesik - cieszę się więc niezmiernie na cały wieczór pogaduszek.

      Poza tym fajnie, że wreszcie mam cały weekend bez pracy. I mam zamiar tak
      trzymać i dawać odpór. Howgh.

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Sobota, wreszcie powrót do normalności 19.09.09, 09:47
        Pogoda wspaniala, az chce sie zyc. Troche sie obrobie i zaraz wybywam z domu
        uzywac babiego lata.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 19.09.09, 11:55
      Wiadomosc nadajaca sie na watek o pierdulach- za tydzien w Niemczech wybory.
      Przed sklepem z ktorego wlasnie wrocilam napadli na mnie dzialacze CDU, SPD i
      Die Linke, kazdy wciskajac mi prospekt i dlugopis. Die Linke (to ci uznajacy
      dotychczasowe podreczniki za rasistowskie, seksistowskie i dyskryminujace) tylko
      prospekt, bez dlugopisu:)
      Ciekawe ze Die Linke (czyli dawny NRD-owski SED) maja bardzo zbiezne postulaty z
      NPD - jedni i drudzy chca wycofania Bundeswehry z Afganistanu. Wiadomo, dwa
      przeciwne bieguny sie przyciagaja...

      W wyborcza niedziele bede we Wloszech i oszczedze sobie tego cyrku po ktorym i
      tak nic sie nie zmieni.
      • lucja7 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 19.09.09, 12:25
        To dopiero. Chcialabys cos w Niemczech zmienic?
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 19.09.09, 12:51
          Owszem. Chcialabym zeby rzeki mlekiem i miodem plynely , Euro na drzewach rosly
          a po ulicach sami swieci stapali. Niestety moi przeciwnicy mowia ze wtedy nudno
          by bylo:)

          • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 19.09.09, 13:45
            I tak jest nudno. A na dodatek po niemiecku mówią. Gdyby nie
            okazjonalni południowcy przjeżdżający do Niemiec aby turbować swoje
            żony - ludzie by już kompletnie żadnej rozrywki nie mieli.

            Zresztą, mleko w rzekach by się skwasiło, ryby by wyzdychały, euro
            rosnące na drzewach doprowadziłoby do galopującej inflacji, a
            chodzący po ulicach święci domagaliby się kup śmieci coby w nich móc
            stać, lub słupów na których by mogli sterczeć.
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 19.09.09, 14:38
              Jednym słowem fajnie jest jak jest? :-)))
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 19.09.09, 15:34
                jutka1 napisała:

                > Jednym słowem fajnie jest jak jest? :-)))

                Mogloby byc lepiej, a zapowiada sie ze bedzie gorzej.

                Niemcy na tydzien przed wyborami postawione sa w stan najwyzszej gotowosci
                antyterrorystycznej z powodu ostatniego video Al Kaidy w ktorym wystepuje mlody
                czlowiek, urodzony w Maroku w 1977, sprowadzony do Niemiec w 1981 r, od 1997
                niemiecki obywatel.
                W 25 minutowym video apeluje do Niemcow o wycofanie Bundeswehry z Afganistanu, w
                przeciwnym razie Niemcy poniosa straszliwe konsekwencje.
                Czyli- Al Kaida wspiera te partie ktore maja w programie wycofanie Bundeswehry z
                Afganistanu, a jest to Die Linke (skrajna lewica ktora w niektorych Landach
                zdobywa do 20%) i NPD (skrajna prawica).
                Zaskakujace w tym video jest to, ze ten wojownik islamu nie jest jakims
                prymitywnym, brodatym Talibem z zaslonieta twarza. To jest ogolony i uczesany
                chlopak w garniturze i pod krawatem, mowiacy doskonale i bez akcentu po
                niemiecku. To jest jihadista wychowany w Niemczech!!!

                Tu zdjecie:
                www.welt.de/politik/deutschland/article4569770/Bekkay-Harrach-der-Mann-der-Deutschland-droht.html
                Obawiam sie ze niemieccy politycy nie wyciagna z tego faktu zadnego wniosku.
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 19.09.09, 15:18
              iwannabesedated napisała:

              > Zresztą, mleko w rzekach by się skwasiło,

              Wtedy by sie przekonalo mieszkancow ze tylko kwasne mleko to zdrowe mleko...

              > ryby by wyzdychały,

              Swiety Oskar Lafontaine (ten od obiecywania cudow) by dokonal cudu rozmnozenia ....

              euro
              > rosnące na drzewach doprowadziłoby do galopującej inflacji,

              To by sie nauczylo ludkow ze inflacja jest OK, a kto jej sie boi ten jest
              inflacjofob...

              a
              > chodzący po ulicach święci domagaliby się kup śmieci coby w nich móc
              > stać, lub słupów na których by mogli sterczeć.

              ... i to byloby ich niezbywalne i niekrytykowalne prawo:)

              >
              • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 19.09.09, 16:31
                Szczególnie to rozmnożenie zdechłych ryb na mnie robi wrażenie...

                W Polsce 81% obywateli chce wycofania naszych żołnierzy z
                Afganistanu. Natomiast gdyby nas arabowie zaczęli straszyć, to
                natychmiast 99% zażyczyłoby sobie aby żołnierzy nie wycofywać, a
                pewnie i nawet żeby kontyngent zwiększyć.

                Dżihadysta to moim zdaniem stan umysłu Marysiu, a nie poziom
                owłosienia na twarzy. Prócz arabów wychowanych na Zachodzie wśród
                dżihadystów zdarzają się też biali konwertyci z USA, Australii i
                pewnie Europy. Szukają ponoć w islamie wartości, jasnych zasad i
                dyscypliny. Hahaha! Nie chcę nic mówić, ale bajmi, jesteś idealną
                kandydatką.


                • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 19.09.09, 16:46
                  iwannabesedated napisała:

                  > Szczególnie to rozmnożenie zdechłych ryb na mnie robi wrażenie...

                  Wlosi maja takie powiedzenie "potraktowac kogos ryba w twarz". To jest wlasnie
                  to co bedzie robil swiety Oskar Lafontaine od obiecywania cudow jak sie dorwie
                  do waadzy:)

                  > W Polsce 81% obywateli chce wycofania naszych żołnierzy z
                  > Afganistanu. Natomiast gdyby nas arabowie zaczęli straszyć, to
                  > natychmiast 99% zażyczyłoby sobie aby żołnierzy nie wycofywać, a
                  > pewnie i nawet żeby kontyngent zwiększyć.

                  To znaczy ze Polacy sa madrzejsi od Niemcow.

                  > Dżihadysta to moim zdaniem stan umysłu Marysiu, a nie poziom
                  > owłosienia na twarzy. Prócz arabów wychowanych na Zachodzie wśród
                  > dżihadystów zdarzają się też biali konwertyci z USA, Australii i
                  > pewnie Europy. Szukają ponoć w islamie wartości, jasnych zasad i
                  > dyscypliny.

                  Wedlug H. Brodera (moj ulubiony publicysta, Zyd urodzony w Polsce i mieszkajacy
                  w Niemczech) konwertyci to loserzy nie potrafiacy sobie poukladac wlasnego
                  zycia. Ale akurat ten o ktorym pisalam nie jest konwertyta.

                  > Hahaha! Nie chcę nic mówić, ale bajmi, jesteś idealną
                  > kandydatką.

                  Kandydatka na konwersje na islam? Musial by mnie najpierw pan Bog rozumu pozbawic.
                  Poza tym, jak to mawial Don, starego wrobla na byle gowno nie posadzisz....
                  • lucja7 Kraj "elegantek z korporacji" :-) 20.09.09, 10:47
                    Otwieram "Gazeta.pl" i czytam:
                    "Polska stała się europejską potęgą w dziedzinie importu rzeczy
                    używanych. Sprowadzamy wszystko, jak leci, byle tanio. Od mało
                    noszonych majtek po czołgi w całkiem dobrym stanie."

                    No i znow sie usmialam. Ale teraz juz przynajmniej wiem ze polska
                    prasa robi sobie zarty z jej wlasnego kraju, z tym ze jest to gra
                    niebezpieczna, poniewaz nie wszyscy o tym wiedza, z zagranicami
                    wlacznie.
                    Przeciez to nieprawda!!! Kto uwierzy ze armia kupuje czolgi bez
                    pociskow, okrety podwodne plywajace wylacznie po powierzchni morz i
                    oceanow? Ze kobiety kupuja brudne majtki i obsikana posciel
                    ("zuzyta" pisza w artykule)? Byloby wielkie fuj, fuj, fuj, gdyby to
                    byla prawda.

                    No bo pisza:

                    "...Wśród oczekujących (na towar) pełny przekrój społeczny: od
                    licealistek po emerytki, od handlarek z bazaru po elegantki z
                    korporacji. Gdzieniegdzie widać mężczyznę."
                    Smie (i wole) myslec ze brudne majty wykupywane sa wylacznie przez
                    tych nielicznych staruchow z kolejki sliniacych sie pokatnie
                    obwachujac w kiblu "towar". W koncu czego sie nie robi by zaspokoic
                    ich zycie seksualne.....

                    No coz, te same gazety pisza ze w Polsce kryzysu nie ma, ze polska
                    ekonomia jest najzdrowsza w Europie; kryzys? jaki kryzys?

                    Okazuje sie ze zeby go dostrzec, nalezy zajrzec pod
                    spodnice "elegantkom z korporacji", co mogloby byc interesujace. Ale
                    prasa woli tego nie robic, woli dalej zabawiac opinie publiczna.
                    • lucja7 kolega "anarchista" 20.09.09, 11:12
                      Wracam do tekstu Fedorczyka ktora pisze:
                      "......Jest jedynym znanym mi autentycznym anarchistą. Przeżył w
                      Stanach nielegalnie 26 lat. Nigdy nie miał konta w banku,
                      ubezpieczenia, ani innej egzystencji administracyjno-ujawniającej.
                      Wraca ponieważ jak twierdzi, USA stają się p....... państwem
                      policyjnym...."

                      Jestem osoba bardzo wrazliwa na wszystko co zwiazane jest z ruchem
                      anarchii.
                      I wlasnie dlatego tekst Fedorczyka mnie zaskoczyl, jak rowniez
                      odpowiedzi innych.
                      Bo od kiedy, albo kiedy, anarchisci zrzekli sie praw do
                      nieposiadania kont bankowych? nieposiadania ubezpieczen? albo, co
                      najlepsze, "egzystencji administracyjnej"?
                      O ile kryterium kwalifikacji na "autentycznego anarchiste" jest fakt
                      zycia jak szczur w Stanach przez 26 lat......, prosze wybaczyc, ale
                      denuncjuje wielkie nieporozumienie.
                      Jeszcze raz mowie ze jest to dla mnie wazne, rowniez dlatego ze
                      ciagle anarchia mylona jest z nieporzadkiem, terroryzmem, lobuzeria
                      i inna holota. Widze ze polizeiordnungowi udalo sie upchnac kit
                      dobrym ludziom, co doprowadzilo do wielkiego popierdolenia.

                      Rozne tez bywaja powody do opuszczenia Stanow. Ja tez je opuscilam,
                      o czym pisalam obficie kilka lat temu i po raz juz ktorys dowiaduje
                      sie namolnie ze np Dorota tez. Notuje wiec oficjalnie i witam w
                      klubie.
                      • maria421 Re: kolega "anarchista" 20.09.09, 11:25
                        Lucja, oswiec wiec nas co to jest wlasciwie anarchizm, bo oprocz roznych teorii
                        i paru krotkich eksperymentalnych epizodow w historii zaden anarchizm nie
                        zaistnial jeszcze inaczej jak przez "robta co chceta" i przez lobuzerskie zadymy.
                        • lucja7 Re: kolega "anarchista" 20.09.09, 14:37
                          "Nas", czyli kogo?
                          Ty juz jestes, wiec nie widze zadnej debaty.
                          Przypomne moze nazwiska niektore: Proudhon, Bakunin, Kropotkine,
                          Whitman..., polecam lektury tych i innych ludzi ktorzy budowali
                          strukture anarchizmu. Mozna sobie poczytac wiele o federacji
                          szwajcarskiej z przelomu 19 i 20wieku, albo o bardzo ciekawym ruchu
                          anarcho-sjonistycznym z tego samego okresu.
                          Nazwanie tego "lobuzerstwem" jest niepowazne, jest wersja policyjna.
                          Jest wyrazem polizeiordnung, co juz zreszta napisalam.
                          • maria421 Re: kolega "anarchista" 20.09.09, 15:24
                            lucja7 napisała:

                            > "Nas", czyli kogo?

                            Wszystkich tych, ktorym zarzucasz niepoprawne rozumienie anarchizmu.

                            > Ty juz jestes, wiec nie widze zadnej debaty.
                            > Przypomne moze nazwiska niektore: Proudhon, Bakunin, Kropotkine,
                            > Whitman..., polecam lektury tych i innych ludzi ktorzy budowali
                            > strukture anarchizmu. Mozna sobie poczytac wiele o federacji
                            > szwajcarskiej z przelomu 19 i 20wieku, albo o bardzo ciekawym ruchu
                            > anarcho-sjonistycznym z tego samego okresu.
                            > Nazwanie tego "lobuzerstwem" jest niepowazne, jest wersja policyjna.
                            > Jest wyrazem polizeiordnung, co juz zreszta napisalam.

                            Nikt nie nazywa teoretykow anarchizmu lobuzerstwem, ani tych paru epizodow kiedy
                            anarchistyczna utopie probowano w zycie wprowadzic.
                            Ale to jest historia.
                            Dzisiaj anarchizm kojarzony jest z IFA i z Black Block a takze z wieloma
                            skrajnie prawicowymi ugrupowaniami ktore same nazywaja sie "autonomicznymi".

                            Co do anarchizmu i Polizeiordnungu -pare lat temu taka jedna nawiedzona para
                            wloskich anarchistow zastrzelila w pociagu policjanta ktory chcial ich
                            wylegitymowac. Aresztowana anarchistka odmawiala wszelkich zeznan powtarzajac ze
                            ona "nie odpowiada przed slugami panstwa lecz tylko przez proletariatem"...
                      • fedorczyk4 Re: kolega "anarchista" 21.09.09, 09:48
                        lucja7 napisała:

                        > O ile kryterium kwalifikacji na "autentycznego anarchiste" jest
                        fakt
                        > zycia jak szczur w Stanach przez 26 lat......,

                        Luciu wyciągasz pochopne wnioski i obrażasz, jak zwykle z lubością,
                        faceta którego nieznasz. Niekoniecznie zyjąc tak jak on żył żyje się
                        jak szczur. Chyba ze wiesz z autopsji,coś czego my nie wiemy
                        Posłużyłam się w jego przypadku pojęciem anarchista bo:

                        "Anarchiści krytykują każdą scentralizowaną formę władzy a w
                        szczególności formy sprawowania władzy takie jak totalitaryzm,
                        monarchia, faszyzm czy autorytaryzm. Zdaniem anarchistów
                        scentralizowana, odgórna władza, w większym lub mniejszym stopniu
                        zawsze pozostaje poza kontrolą społeczną, wyobcowując się ze
                        społeczeństwa. Anarchiści poddają krytyce wszelkie scentralizowane
                        formy władzy politycznej i gospodarczej. Krytyka ta obejmuje zarówno
                        państwa totalitarne, w których jednostka traci prawie całkowicie swą
                        podmiotowość (człowieczeństwo), jak i państwa o ustroju demokracji
                        parlamentarnej, w jakich obywatel posiada co prawda większy wpływ na
                        swoje życie niż w państwach totalitarnych , ale nie jest to wpływ na
                        tyle wielki, aby można było mówić o pełnej podmiotowości polityczno –
                        społecznej wszystkich obywateli. Anarchiści krytykują
                        scentralizowaną formę władzy taką jak państwo dlatego też w
                        zależności od rodzaju anarchizmu taka organizacja jak państwo
                        zostaje zastąpiona np. federacją samorządnych gmin działających na
                        zasadzie demokracji bezpośredniej."
                        I było to pojęcia najbliższe stanowi rzeczy. Nie wdawałam się w
                        dyskusje na temat teoretyków, filozofów, ani działaczy. Mój kumpel
                        starał się w prosty sposób zyć według tych w skrócie nakreślonych
                        zasad. Odrzucając wszelkie przejawy władzy, poddanie sie
                        administracyjnym restrykcjom uważał za konformizm niezgodny ze swoim
                        postrzeganiem pojęcia wolności i demokracji.

                        > denuncjuje wielkie nieporozumienie.
                        > Jeszcze raz mowie ze jest to dla mnie wazne, rowniez dlatego ze
                        > ciagle anarchia mylona jest z nieporzadkiem, terroryzmem,
                        lobuzeria
                        > i inna holota. Widze ze polizeiordnungowi udalo sie upchnac kit
                        > dobrym ludziom, co doprowadzilo do wielkiego popierdolenia.

                        O ile nie zauważyłaś to zwracam Ci uwagę, że nie wdawałam się w
                        szeroką dyskusje na temat teoretyków, filozofów, działaczy ruchu
                        anarchistycznego, ani trendów, na przestrzeni historii. Posłużyłam
                        się schematem. Nazywając kogoś liberałam, katolikiem, pozytywistą,
                        nie przytaczamy za każdym razem pełnej definicji i nie prowadzimy
                        paraleli pomiędzy osobą, a róznymi prądami w ruchu za którego
                        przedstawiciela ją uważamy.

                        > Rozne tez bywaja powody do opuszczenia Stanow. Ja tez je opuscilam

                        A on ma właśnie taki


                        > o czym pisalam obficie kilka lat temu

                        To dużo oczywiście wnosi, niestety nie czytałam, bo mnie tu nie
                        było, ale rozumiem że zakładzasz, że pozostali uczestnicy foruma
                        znają Twoją historię na wyrywki.

                        >i po raz juz ktorys dowiaduje
                        > sie namolnie ze np Dorota tez.

                        Nie wiedziałam ze można namolnie dowiadywać się.
    • jutka1 Niedziela 20.09.09, 10:54
      Spałam do dziesiątej. Uomatko. Rzeczywiście mam zaległości.
      Plan dnia prosty: coś tam porobię "w domu i zagrodzie", poczytam Politykę z
      ostatnich 3 tygodni, po południu spotkam się z kumpelką.
      Niedziela jak niedziela.
      Miłego dnia życzę :-)
      • maria421 Re: Niedziela 20.09.09, 11:36
        Poranna mgla opadla i wyszlo slonce, jest pieknie.
        Po poludniu ide na babskie spotkanie czyli wymiane plotek i ploteczek.
    • luiza-w-ogrodzie Optymistyczny poniedzialek 21.09.09, 06:30
      Wcisne sie tu po cichu gdy wszyscy spia i pobloguje, zupelnie w przeciwnym
      kierunku od tematow poruszanych przez europejska frakcje foruma.
      Medytacyjny weekend w Gorach Blekitnych byl dla mnie zupelnie nieudany. Nie
      moglam spac, bylam slaba, snulam sie jak zombie... Nie poszlam w gory ani na
      spacer, wiekszosc czasu przelezalam w lozku (bo nawet spac nie moglam) i w koncu
      wczesniej wrocilam do domu, gdzie padlam na lozko i przespalam dwie godziny (i
      wiekszosc burzy), zeby wstac przed zachodem slonca rzeska i zadowolona.
      Polozywszy sie wieczorem przespalam 8 godzin i wstalam dzisiaj - jak nigdy w
      pracujacy poniedzialek - z usmiechnieta geba. Nic z tego nie rozumiem, widac
      taka karma... Moze pokarala mnie Matka Natura, dajac mi do zrozumienia ze
      powinnam w weekend pracowac w ogrodzie, a nie egoistycznie szwedac sie po
      medytacjach?

      Tak wiec poniedzialek wyglada dobrze i to od poczatku. W pracy spoko, zatem
      zabralam sie do rozmowy z klubem ogrodniczym, do ktorego zadzwonilam w sprawie
      zamowionych i zaplaconych w czerwcu sadzonek malin. Powiedzieli ze nie
      przyslali, bo nie maja, co mnie letko zdrzaznilo. No nic, przeprosili i zwroca
      pieniadze. Co z tego, jak juz jest za pozno na kupowanie - maliny przeciez
      sprzedaje sie zima i juz nigdzie ich nie ma! No ale nie bede czekac rok na
      nastepna zime! Liczac na poniedzialkowe szczescie zlapalam za telefon i
      obdzwoniwszy okolice biura udalo mi sie w koncu znalezc sklep ogrodniczy, w
      ktorym mieli ostatnie 6 doniczek akurat tych dwoch odmian, na ktorych mi
      zalezalo: wczesnej, owocujacej raz do roku na dwuletnich pedach Willamette i
      poznej, powtarzajacej odmiany Heritage. Wyskoczylam w czasie lunchu,
      przejechalam 10 km, dopadlam sklepu, obsluga byla przemila i wiedziala o czym
      mowi, wyszlam z usmiechem, malinami i sadzonka passiflory. Zaraz po powrocie z
      pracy pojde w grzadki bo to ostatni dzwonek na sadzenie malin zanim bedzie zbyt
      goraco.

      Kroliczka znowu troche lepiej wyglada i probuje chodzic jedna tylna noga (i
      dwiema przednimi). Zjada tez mnostwo, bo wiecej sie rusza, probuje siedziec
      zamiast lezec z bezwladnymi nogami i z corka generalnie jestesmy optymistyczne,
      ze sie jej poprawi. Akupunkturzysta przychodzi dzis wieczorem.

      A pojutrze, czyli 23 wrzesnia o godzinie 1:44 w nocy nadejdzie astronomiczna
      wiosna ;o) ..o czym z radoscia zawiadamiam!
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Optymistyczny poniedzialek 21.09.09, 08:28
        U mnie też optymistyczny - trochę można zwolnić tempo, niewiele, ale jednak.
        Tfu, odpukać.
        Za oknem jasne szarości, ma być w miarę słonecznie i ciepło, 24 C.

        W głowie układam sobie tydzień, resztę miesiąca. Muszę załatwić kilka
        biurokratycznych rzeczy, gdzieś tam pojechać, coś tam wysłać. Życie. :-)

        Miłego dnia :-)
        • ewa553 Re: Optymistyczny poniedzialek 21.09.09, 08:58
          przeleniuchowalam wczorajszy dzien, nie ruszylam sie nawet na krok z
          domu, bylo swietnie. Tyle ze nie moge sie teraz rozkrecic. Jestem
          juz po porannych dwu mocnych kawach - i nic. Potrzebny mi jest ktos,
          kto by mnie szturchnal na przod.....
          Wieczoprem byla wielka burza i silny deszcz, moj ogrod cieszyl sie
          jak szalony. Jak sie wreszcie rusze z domu to ide policzyc straty:
          pewnie pospadaly wszystkie niezebrane na czas jablka:(((((
          • maria421 Re: Optymistyczny poniedzialek 21.09.09, 09:36
            Zaczynam sie pakowac, w planach na popoludnie mam m.inn. spotkanie z Merkel:)
            • ewa553 Re: Optymistyczny poniedzialek 21.09.09, 09:49
              ?na jak dlugo jedziecie
              • maria421 Re: Optymistyczny poniedzialek 21.09.09, 11:41
                ewa553 napisała:

                > ?na jak dlugo jedziecie

                Jutro jade do corci i u niej nocuje, pojutrze skoro swit ruszamy, powrot w
                poniedzialek.
      • iwannabesedated Poniedziałek może nie optymistyczny... 21.09.09, 14:03
        ...ale odczucie jest takie, że coś masywnego przewaliło się. Teraz z
        nor i schowków wygruzić się trza, szkody oszacować i przystąpić do
        ich usuwania. Z jednej strony, wygrużać się nie chce, a też i strach
        co tam się na zewnątrz zastanie. Z drugiej strony, możliwe, że w
        trakcie rozpiździuchy zniszczeniu uległy też brużdżące od dawna
        zawalidrogi i inne przeszkody, a także prowizorki wszelakie, tudzież
        złogi mułu i innego głana wypłukane zostały.
        • ewa553 Iwano, 21.09.09, 14:18
          czy mozesz rzucic swiatlo na to co piszesz?
          • ewa553 wzniesmy kielich: 21.09.09, 14:31
            Leonard Cohen skonczyl dzis 75 lat.
            Pisze to zdanie po raz trzeci: juz dwa razy zostalam z compa
            wyrzucona:(((((
            • jutka1 Re: wzniesmy kielich: 21.09.09, 19:39
              No to wznoszę :-)
        • jutka1 Re: Poniedziałek może nie optymistyczny... 21.09.09, 20:30
          Rozumiem, 100Krocie. U mnie też jakby się przewaliło, odpukać. Tfu, przez lewe
          ramię.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 85 :-) 21.09.09, 19:40
      Bylam na wiecu wyborczym CDU. Byla Merkel, Jung (minister obrony) i Koch
      (premier naszego Landu, Hesji), czyli ci ktorzych zaliczam do rozsadnych.
      Pogoda byla wspaniala, wiec ludzi bylo bardzo duzo, ja akurat wcisnelam sie w
      miejsce obok przeciwnikow energii atomowej i mydla, wiec juz juz mialam sobie na
      poczekaniu sporzadzic plakat " Darmowe mydlo dla wszystkich"...
      Przyszli zawiedzeni Bauerzy z plakatami "Kto gnebi Bauerow ten nie dostanie
      glosu", przyszli Iranczycy z transparentem "Zadnego poblazania dla dyktatury w
      Iranie", no i przyszli tez ci, co nic innego nie potrafia niz gwizdac, ale to
      tez jest ich demokratyczne prawo a politycy sa do tej muzyki przyzwyczajeni.
      Cztery lata temu bylam w tym samym miejscu na wiecu wyborczym Schrödera i musze
      przyznac ze przeciwnicy SPD wtedy sie kulturalniej zachowywali. Wiadomo:)

      Nie chcialabym byc na miejscu Merkel, ani dzisiaj, ani nigdy; dzisiaj chcialam
      byc na miejscu tych facetow co to sie usadowili na dachu i w oknach okolicznych
      budynkow z lornetkami i nie tylko...
      Jezeli w moim nastepnym zyciu urodze sie jako prezny mezczyzna to wstapie do
      GSG9 , GROMU albo podobnej jednostki:)
    • ewa553 co jest grane? 22.09.09, 08:32
      dzien sie juz dawno zbudzil, ja tez, a tu pustki? Jak mam zaczac
      dzien nie wiedzac jaka jest pogoda w Paryzu i Kassel? He?
      Mam liczne plany na dzis, oby choc polowa sie udala!
      Zycze wszystkim spiochom milego dnia.
      • jutka1 Re: co jest grane? 22.09.09, 08:43
        Mam wolne, więc spałam godzinę dłużej :-)
        • ewa553 Re: co jest grane? 22.09.09, 08:55
          o tak, tez lubie to muzeum. Szczegolnie jak sie trafi troche mniej
          turystow i mozna posiedziec w parku i w spokoju pokontemplowac
          wystawione tam rzezby. Milego dnia!
        • maria421 Re: co jest grane? 22.09.09, 08:56
          Melduje ze jest slonecznie, choc jeszcze chlodno ale bedzie cieplej. I ze jestem
          jeszcze nie spakowana.
          • ewa553 wesole jest zycie staruszki:)))) 22.09.09, 09:48
            Kika znalazla nowa zabawe: wskakuje z rozbiegu na moje biedne
            plecy:((((( I to bynajmniej nie jak jestem schylona, a wiec zdarza
            jej sie niedostatecznie wbic pazurki i .... zjechac po plecach:((((
    • jutka1 Wtorek 22.09.09, 08:42
      Pogoda jak wczoraj, 22-24 C, w miarę słonecznie.
      Mam dziś wolne, więc skorzystam z okazji i załatwię jedną sprawę biurokratyczną,
      a potem w planie muzeum Rodina. Bardzo dawno nie byłam, cieszę się.

      Miłego dnia życzę :-)
      • iwannabesedated Re: Wtorek 22.09.09, 11:39
        Wczoraj miałam ciekawe przeżycie. W drodze na popołudniowe zajęcia,
        akurat jak się miałam przesiąść do metra, odkryłam że portfela nie
        mam!
        Nie, nie zajebali, po prostu w domu zapomniałam.
        Więc znajduję się w środku miasta, bez biletu, pieniędzy ani
        dokumentów. Do metra wsiąść się nie da, bo bramki się biletem
        otwiera. A na zajęcia dotrzeć muszę, bo akurat wiozłam sprawdzone
        testy, ludzie czekali na nie w nerwach cali. Tramwajem postanowiłam
        więc pojechać. A tu się okazuje, że tramwaje na Żoliborz nie kursują
        z przyczyny remontu estakady. Więc z tramwaju wysiadłam, wemknęłam
        się bocznym wejściem do metra i bramkę sforsowałam skacząć. Potem
        się za słupami kryłam łypiąc czy aby kanarzy się nie zbliżają.
        Czułam się jak James Bond, hahaha! Na zajęciach zaś pożyczyłam 3
        złote na bilet od moich kursantów. Ale to nie koniec komunikacyjnych
        pierepałków. Dzisiaj portfel wzięłam, za to wracając do domu
        wsiadłam w zły autobus i omal nie skończyłam na przystanku
        Sanktuarium Siekierki. Palec boży jednak mnie czujnie wypchnął na
        przystanku pod Łazienkami, gdzie się jeszcze mogłam we właściwy
        autobus przesiąść. Jakaś komunikacyjna dintojra się rozpętała, ki
        fjute?
        • maria421 No to pa! (ntx) 22.09.09, 14:52
          • iwannabesedated Re: No to pa! (ntx) 22.09.09, 18:45
            Hę?
        • jutka1 Re: Wtorek 22.09.09, 19:32
          Ehem, dintojra jak nie widzę inaczej, cycat.

          U mnie sukces biurokratyczny, czyli konsulat przyjął wniosek. Z miłym uśmiechem,
          żeby nie było. :-)

          Po czym nastąpiło przemiłe słoneczne popołudnie w Muzeum Rodina i naprzeciw
          Hotel des Invalides. Po czym po powrocie do domu skręciłam wreszcie wieszak na
          płaszcze, postawiłam owego w tzw. barze, bar dokończyłam porządkować, a jutro
          POS wyniesie zezwłoki mej nagłej aktywności.

          A teraz idę ściągać z aparatu zdjęcia ze szkolenia w zamku na fosie :-)
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy dzien wiosny i burza piaskowa 23.09.09, 01:13
      Wczoraj mielismy 32 stopnie, bylo duszno, sadzilam maliny pod wieczor tuz przed burza, oblewajac sie potem. Po zachodzie slonca przeszlo kilka burz a w nocy nadszedl zapowiadany silny zimny wiatr i przyniosl ze soba czerwony pyl z glebi kraju. Obudzilam sie z takim widokiem z okna:
      https://images6.fotosik.pl/537/20d6bd5971f5209fmed.jpg

      a w ogrodzie bylo tak:
      https://images8.fotosik.pl/96/801738460fe7b8c6med.jpg

      Sydnejskie migawki z tego poranka:
      www.smh.com.au/environment/sydney-turns-red-dust-storm-blankets-city-20090923-g0so.html
      Jadac do pracy widzialam kto ostatniej nocy parkowal na zewnatrz a kto w garazu. Pod koniec dnia nie bedzie roznicy :oP W domu na zaluzjach otwartych okien zebral sie delikatny, jedwabisty czerwonawy pyl. Na wszelki wypadek ewakuowalysmy krolika z zagrody na dworze do domu do drugiej lazienki.

      Prognoza na dzisiaj zapowiada bardzo silne wiatry, ostrzega sie przed parkowaniem pod drzewami itp. W Melbourne rano byly dwa slabe trzesienia ziemi, w Queensland sa pozary. Nadszedl El Nino, ratuj sie, kto moze ;o)

      Siedze w biurze pokaslujac, podobnie jak i inni. W perspektywie dnia joga, praca a po powrocie do domu przygotowywanie mieszanki doniczkowej i sianie cukinii, ogorkow i fasoli.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • ewa553 Re: Pierwszy dzien wiosny i burza piaskowa 23.09.09, 08:30
        ciekawie Ci sie zyje, Luizo. ciagle cos sie dzieje ciekawego.
        Pozdrowienia z zamglonego Mannheim
        • jutka1 Pierwszy dzien jesieni 23.09.09, 10:37
          Tutaj pierwszy dzien jesieni jest dosc sloneczny, choc zamglony. Drzewa
          zmieniaja kolory, pod nogami mnostwo wilgotnych kasztanow. Lubie. :-)
          Wszystko gra i buczy, co z zadowoleniem raportuje, i czego i Wam zycze (c)m.k. :-)
      • iwannabesedated Re: Pierwszy dzien wiosny i burza piaskowa 23.09.09, 12:07
        O kurde, ale kosmos! A to drzewo tam - czemu bez liści? Uschłe czy
        nie wypuściło jeszcze?
        • ewa553 polska slizba zdrowia 23.09.09, 13:08
          moj brat z zona ma domek nad morzem, gdzie wyjechali na cale lato.
          Emerytom to dobrze w Polsce. Ale nie chorym. W lipcu bratowa sie
          fatalnie poczula, okropne bole wszelkich miesni itd. jezdzili po
          roznych lekarzach, diagnozy byly rozne, leczenie tez rozne, laczylo
          je tylko jedno, ze bylo nieskuteczne.
          Dopiero teraz jak wrocili do domu poszli do swojej miejscowej
          lekarki i zapytali skromnie, ze mozeby tak krew zbadac? Lekarka
          powiedziala ze nie widzi powodu. Poszli wiec prywatnie zbadac krew i
          wlasnie sie okazalo: berolioza.... Dziewczyna cierpi od 3 miesiecy
          i zaden lekarz nie pomyslal o dokladniejszym zbadaniu. A najlepszy
          numer dzisiaj jak poszli z wynikami do lekarki: dostala termin na
          styczen.... Za to jak zadzwonila do tej lekarki prywatnie, to
          dostala termin jeszcze dzis wieczorem.... Czekam na ciag dalszy
          wydarzen no i przede wszystkim na wyzdrowienie bratowej.
          • iwannabesedated Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 14:06
            Konowały WSZĘDZIE to zaraza. Jakaś degrengolada tego zawodu
            postępuje.
          • jutka1 Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 15:08
            Borelioza to od kleszcza(y)?
            • roseanne Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 15:40
              tak, odkleszczowa

              pewnikiem tfu lekarze nie nauczyli sie jeszcze objawow i nie komputuja zaleznosci

              nie kazdy kleszcz roznosi, toto wystepuje pandemicznie, w NY, NJ rutynowo
              wysylali na badania krwi pod tym kontem - jelenie wystepujace w duzej liczbie,
              zachorowalnosc wysoka,
              powilkania nieczeste, ale jak juz to powazne
              • ewa553 Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 15:48
                tak, od kleszczy. Tak, skutki nieraz straszne - z calkowitym
                paralizem wlacznie. Bratowa byla z tymi okropnymi bolami - najpierw
                reki, potem lopatki, a w koncu kregoslupa - na ramie tenisisty!!
                Doczekac sie nie moge wieczora aby uslyszec, co prywatnie jej
                zalecono. Zaraz poczytam w necie wszystko o kleszczach/beroliozie,
                bo podobno powazne powiklania moga wyjsc nawet po dwu latach!
                U nas sie od lat duzo na ten temat mowi. Ja przez kilka lat dawalam
                sie szczepic, az sie dowiedzialam ze to szczepienie chroni przed
                wszystkim, tylko nie przed berolioza:(((( Po kazdej wiec wedrowce
                wytrzepuje ciuchy i sprawdzam czy nie ma gdzies podejrzanych zjawisk.
                Raz w talii mialam kleszcza, ale jeszcze sie nie wpil, a raz na
                wedrowce wpil mi sie w lydke, ale z przodu, tak ze od razu
                zauwazylismy i udzielono mi "pierwszej pomocy". Obrzydlistwo. Moze
                zepsuc cala radosc obcowania z natura. Nota bene Jutencjo terez ZD
                jest rownie powaznie zagrozonym terenem jak i Mazury.
                • iwannabesedated Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 15:59
                  Jezusmario, przestańcie się nawzajem straszyć!

                  Jak byłam na Warmii, to niektóre dziewczyny się bały nosa wyściubić
                  poza budynek, ze strachu przed kleszczami. Żeby człowiek się bał do
                  lasu pójść - to już koniec świata.
                  • ewa553 Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 16:09
                    natura nalezy sie dalej cieszyc, nos wystawiac z domu, Dorotko, ale
                    i uwazac, bo z borelioza nie ma zartow. Jutce dziekuje za
                    poprawienie mnie, bo stychnerw zle pisalam nazwe choroby:)))
                    • iwannabesedated Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 16:36
                      Pewnie, że czujnym być trzeba. Tylko, czy kleszcz może udziabać
                      niezauważalnie? No bo przecież inaczej, borelioza to jest pierwsza
                      rzecz jaka do głowy przychodzi, jeśli się miało kleszcza.
                      • ewa553 Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 16:46
                        ja tez do tej pory myslalam, ze sie od razu zauwaza. bo ten moj na
                        lydce zauwazylam tylko dlatego, ze byl juz "napompowany" i wygladal
                        jak duza, czarna brodawka. brrrrr! a nic nie poczulam. Widocznie
                        jednak czasami sam odpada, skoro bratowa nic nie zauwazyla. Po kilku
                        dniach wprawdzie widziala, ze ma na przedramieniu z tylu (dlatego
                        nie zauwazyla od razu) czerwona plame, ale ani nie bolala, ani nie
                        swedziala, wiec myslala ze sie stuknela (akurat wtedy wykanczali
                        apartamenty dla gosci). Strzasnac kleszcza juz wpitego w cialo chyba
                        nie mozna, wykreca sie go szczypcami tak, aby glowa nie zostala
                        w ciele.
                        • fedorczyk4 Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 18:49
                          Owszem, jak sie nazre to odpada i trawi na boku. Wiwat Polska Sluzba
                          Zdrowia. I wiwat firma ktora remontuje od 10 dni moja ulice. Od 2
                          dni nie mozn wjechac ni wyjechac z garazu. Niby jak pokrecic glowa i
                          kierownica to by sie moze i udalo, ale z niewielka pomoca zyczliwych
                          sasiednich budynkow i sluzb nie da sie. Sluzby tego samego dnia
                          prewencyjnie (po 7 latach) zapalikowaly alejke ktora biegla truchtem
                          wzdluz domu, od remontowanej ulicy, do Wislostrady, a sasiednie
                          przejezdne podworko postawilo sobie barykade. Jaja jak berety.
                          Dzisiaj taki zyczliwy, przechodzacy kolo mnie miotjacej sie
                          rozpaczliwie, sasiad nawtykal mi od czynnie uzywanych "wizytantek".
                          Zmilcze wstydiwie odpowiedz ktorej mu udzielilam. Pani Bogusi ze
                          sklepiku przydomowego powiedziala mi : Lalka, ty ostatnio chyba
                          chamiejesz!
                        • morsa Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 19:13
                          Moj rekord to 35 sztuk. Po kazdej wyprawie
                          do lasu mam ich kilka. Kleszcze mnie lubia;-(
                          w przeciwienstwie do komarow.
                          • fedorczyk4 Re: polska slizba zdrowia 23.09.09, 20:00
                            A to my mamy szczescie w nieszczesciu. Krowisia i ja. Ona chora i ni
                            pchly, ni klszcze sie jej nie imaja, ja pewnie od takiej zywiny
                            wredniejsza, bo tez mnie unikaja starnnie od dziecinstwa. Nawet
                            nijaka osa mnie nie uzadlila. Jak chodzi o psice to jest wrecz
                            niesamowite. Wielka, futrzasta, odkarmiona samym dobrym, a nigdy pol
                            pchly na niej nie bylo. O kleszczach nawet nie wspomne, na jej widok
                            tylko kwik sie niesie w zaroslach. Klasyczny przypadek "zlej krwi".
                            Od 4 lat nie sypie, nie spryskuje, nie zaobrozywuje anty, a nic, ale
                            to nic, w rudo blond futrze nie bywa i nie mieszka.
                            • ewa553 Re: polska slizba zdrowia 24.09.09, 10:02
                              Fedoro, dlaczego nie zaczniesz przeklinac po francusku? Nikt by Ci
                              schamienia nie imputowal, a szapobasy by Ci sie tylko dostawaly za
                              wysoka kulture.
                              Co do Krowisi, to faktycznie masz szczescie, bo kleszcze by sie w
                              takim bujnym futrze dobrze czuly. Ale moze to swiadczy o tym, ze
                              chodzicie po strefie wolnokleszczowej?
                              Co do remontu, to u mojego brata w Szczawnie Zdroju robia juz trzeci
                              rok ulice przed zakladem (fotograf). Klienci musza gdzies daleko
                              parkowac i sa wsciekli. Mysle ze to mu tez ulatwilo decyzje o
                              przejsciu na emeryture. Czyli znowu: nie ma zlego co by...
        • roseanne Re: Pierwszy dzien wiosny i burza piaskowa 23.09.09, 13:27
          o burzy piaskowej slyszalam w newsach
          coz za egzotyka w porownaniu z oberwaniem chmur u nas
    • ewa553 moja chora wyobraznia 24.09.09, 10:13
      czy tez tak macie, ze w roznych sytuacjach odgrywa Wam sie w myslach
      film pt. co by bylo gdybym...?
      Wczoraj wrocilam dopiero kolo polnocy z pieknego koncertu
      kameralnego (Mozart, Dworak, Strawinski), wiec odsypialam wieczor.
      Kolo 9-tej zbudzil mnie dzwonek: przyszli panowie odpowietrzac
      kaloryfery. Ubralam szybko plaszcz kapielowy i wpuscilam panow.
      I sobie wyobrazilam co by bylo, gdybym - jak w porno filmach,
      zamiast sie ubrac, zrobila to co zawsze po wstaniu robie, mianowicie
      gdybym weszla pod prysznic i powiedziala panom: jak juz jestescie,
      to moze by ktorys umyl mi plecy?
      Myslicie ze jestem chora? Moje fantazje nie bywaja erotyczne czy
      porno, wyobrazam sobie rozne rzeczy, ale moja fantazja jest
      nieslychanie aktywna...
Pełna wersja