O pierdulach -- Odc. 88 :-)))

08.10.09, 16:30
Otwieram i wklejam dzisiejsze wpisy

koniec sielanki
xurek 08.10.09, 10:44 Odpowiedz
powinnam to byla przewidziec budzac sie rano w akwarium (tak nazywam
nasze mgliste jesienie jakze typowe dla regionu - dzisiaj pierwszy
dzien). W nagrode za to, ze tak sprawnie uwinelam sie z pierwszym
ptichem dostalam nowy: dwa tygodnie czasu na dwa etwapy z czego
drugi w polowie pokrywa sie z moim urlopem, ktory obiecalam w
calosci dziecku.....

Napisalam maila do naczastwa jak ono to widzi a naczalstwo nabralo
wody w gebe i milczy....


Re: Ludzieeee!!!
iwannabesedated 08.10.09, 11:07 Odpowiedz
Ja się kategorycznie sprzeciwiam odbierania mi palmy forumowego
pierwszeństwa!!! Xurkowy, owszem był w TV, ale jest on osobą o
której na forum się pisze - a nie jego uczestnikiem. Więc, ja!
Nie "po", nie "za", absolutnie!!!
Hahaha!

A tera - kto następny???

Re: Apdejt. Środowy. Masakryczny częściowo
iwannabesedated 08.10.09, 11:29 Odpowiedz
A ja się zaziębiłam :(((
Gardło boli, gnaty, i w ogóle. br\

Jak tak Was czytam Pytunie i Xurku, to mam takie odczucie
kompletnego surrealizmu. Które też miałam stojąc w owym korku w
zatłoczonym autobusie. Jakieś takie poczucie ogromnej dysharmonii,
braku równowagi, czegoś nadzwyczaj dziwnego. Trudno to opisać.


Apdejt. Czwartkowy. Mniej masakryczny
jutka1 08.10.09, 12:10 Odpowiedz
Wiem, 100Krocie, wiem. Chociaz - tfu, i odpukac! - poranek mialam
spokojniejszy i produktywny, i na razie nie mam poczucia, ze sie na mnie sufit
wali. Po poludniu powinnam tez zdazyc wszystko com zaplanowala, a na razie mam
to w nosie i ide na obiad.

Dbaj o siebie. Czosnek, rosol, mleko z miodem - co tam sobie lubisz i co
dziala na Twoje przeziebienia.


Re: Apdejt. Środowy. Masakryczny częściowo
xurek 08.10.09, 12:32 Odpowiedz
ja mam bardzo podobne i czesto lapie sie na tym, ze sie zastanawiam,
dlaczego ja tym wszystkim nie p...lne. I wtedy siadam i sie
zastanawiam i dochodze zawsze do tego samego wniosku: bo
alternatywy jeszcze mniej mi sie podobaja.

Gdybym walnela ta robota to w obecnej sytuacji skazalabym cala nasza
rodzine na materialny hazard typu "raz jest kasa a raz nie, moze sie
uda a moze nie". Ten brak materialnej stabilizacji znioslabym zas
najgorzej z nas trojga i chyba psychicznie zalatwialbym najpierw
siebie a potem pozostala dwojke. Robienie w..jacej na maxa roboty
znosza zas znacznie lepiej: jestem co prawda wnerwiona, nieraz
podrazniona, nieraz bardzo zmeczona, ale nie depresyjna, potrafie
sie wylaczyc i cieszyc w wolnym czasie, zajmowac dzieckiem i mezem.

Dlatego mam zamiar ciagnac ten niewygodny wozek tak dlugo, az pojawi
sie materialnie stabilna ciekawsza perspektywa. Badz ja ja sobie
stworze, co potrwa jak juz kiedys wspominalam nastepne 10 lat :)


Re: Apdejt. Środowy. Masakryczny częściowo
maria421 08.10.09, 12:45 Odpowiedz
Pogoda od rana brzydka, choc wiatr troche ustal.
Mam odebrac samochod o 14.00 i sie zastanawiam czy isc na pieszo (co by mi
dobrze zrobilo), czy wezwac taksowke.

Re: Apdejt. Środowy. Masakryczny częściowo
iwannabesedated 08.10.09, 12:51 Odpowiedz
Nie rozważam tego w kategorii osobistych wyborów. Dla mnie jest
absolutnie jasne dlaczego to robicie, i pewnie mając taki wybór to
bym wybrała to co Wy. Bo odwrotność, czyli niepewność, "raz się uda
a raz nie uda", plus jakieś gorszące uczucie niewykorzystywania
swoich możliwośći - to ja Wam powiem z autopsji - jest dużo gorsza
chyba.
Rozważam to bardziej ogólnie, w skali organizacji świata. W sumie
jest jeszcze mnóstwo na świecie przestrzeni - a my się tłoczymy.
Jedni zapieprzają jak dzicy - inni nie mają co robić. Jedni puchną z
przejedzenia a ich rządy topią naddatki żywności - inni puchną z
głodu, a ich rządy na tym się bogacą kradnąc pomoc humanitarną.
Ludzie niezwykle we wspaniały sposób utalentowani - marnują czas
wykonując idiotyczne (pardon) czynności. Beztalencia siedzą na
wysokich stołkach ciesząc się szacunkiem ludzkim i finansowym.
Dziwnyyyyyyy jest teeeeeen świaaaaat...
Hahaha!

Re: Apdejt. Środowy. Masakryczny częściowo
xurek 08.10.09, 12:56 Odpowiedz
a to to tez. Swiatowy bezsens zdumiewa mnie bezgranicznie a jeszcze
bardziej zdumiewa mnie to, iz oprocz szanownego foruma i Behemota
nikt zdaje sie tego nie widziec

ha ha ha

Jutka !
xurek 08.10.09, 13:00 Odpowiedz
oderwij sie od raportow i obiadow prosze i otworz nam nowego
wontka :)
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 08.10.09, 16:41
      Poniewaz juz mam sie gdzie wpisac , to sie wpisze.

      Dorota, Palmy i Oscary bedziemy rozdawac dopiero po obejrzeniu Twego wystepu:)

      Odebralam samochod. Poniewaz nie moglam zdecydowac czy isc po niego na pieszo,
      czy jechac taksowka, wybralam trzecia droge- czyli autobus:)
      Autobusem nie jechalam juz chyba z 7 lat jak nie wiecej i chociaz nie byl
      zatloczony i mialam wygodne siedzace miejsce, to myslalam o tym co o komunikacji
      miejskiej napisala Dorota, ale takze o tym, ze to dobrze ze wczoraj sie
      zaszczepilam i czy aby juz ta szczepionka dziala, bo gdyby tak w autobusie ze
      mna jechal ktos z zamiarami Doroty, ale bardziej zdeterminowany?:)
    • blues28 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 08.10.09, 19:16
      Spóznilam sie :-) Tzn. spóznilam sie poprosic Jutke o niekopiowanie
      wpisów na pierwszej stronie, bo mamy klopoty z netem i otwiera sie
      baaaardzo powoli, wiec taka dluuuuga pierwsza strona to dodatkowe
      obciazenie. Ale nic to. Albo naprawia net, albo setka stuknie w
      weekend.
      Wczoraj obejrzalam "Mala Moskwe". Niewykorzystany potencjal. Móglby
      byc naprawde swietny film. A tak powstal zaledwie zarys. Szkoda.


      • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 08.10.09, 20:35
        OK Bluesie, będę kopiować w drugim wpisie, z tytułem "Kopiuję" :-)
        • blues28 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 09.10.09, 06:43
          Jutka, don´t worry. Widze, ze masz Kongo z Sajgonem i na abarot wiec
          moje problemy netowe to maly pikus.
          Mam nadzieje, ze u Ciebie sie nieco uspokoi a u mnie naprawia :-)
    • ewa553 Madryt 08.10.09, 20:44
      Bluesie, jaka masz pogode (przecietnie) na poczatku lutego?
      Mysle nad tym gdzie lediec z siostrzencem, choc jeszcze nie wiadomo
      czy bedzie mial wtedy na pewno wolne. Wlasnie mi polecono hotel
      Meksyk. Znasz? Mozesz cos powiedziec? Zaraz bede szukac w necie,
      ale najciekawiej jest posluchac rezydentki:))))
      Nie musze Ci mowic, ze jesli siezdecyduje, to czeka Cie ciezka
      praca: pisanie nam przewodnika tak jak 2 lata temu do Andaluzji!!!
      • ewa553 Re: Madryt 08.10.09, 20:54
        zapomnij hotel Mexico. Ma tylko 2 gwiazdki, a ja juz nie jestem
        harcerka. Chyba ktos ze mnie zakpil.
        • blues28 Re: Madryt 09.10.09, 06:52
          Basiu!
          Luty jest nieprzewidywalny:-) Moze byc piekna pogoda, prawdziwa
          wiosna, tak z 25 stopni, albo zimno, albo dzeszcz, albo... Nie
          sposób podac prognozy na wyrost. Zwlaszcza tego roku, który jest juz
          calkiem popierniczony!! Wciaz mamy lato! Jeszcze jesien nie
          przyszla! To co bedzie w lutym???
          Ale Madryt wart jest wielu mszy w kazdym miesiacu roku (z wyjatkiem
          lipca i sierpnia - wtedy kaze smialków ogniem z nieba). Jak juz
          bedziesz miala bardziej konkretne plany to spróbuje Ci zrobic
          rozpiske tak aby sie zmiscily najistotniejsze miejsca, zalezne od
          dni, jakimi bedziesz dysponowac. No i zanim zabukujesz hotel - dawaj
          znac!! Juz nie tylko kwestia gwiazdek ale i lokalizacji.
    • jutka1 Przedsenny Apdejt 08.10.09, 22:46
      Bardzo dużo dziś wieczorem myślałam. Aż mi głowa paruje.
      Głównie winna jest książka polecona przez koleżankę, książka z cyklu: "Jak
      zrozumieć drugiego człowieka".
      Wychodzi, że nie da się.

      Mam już Domestos, więc niniejszym odpełzam, SIĘ polewając.
      Dobranoc.
      • xurek Re: Przedsenny Apdejt 09.10.09, 01:02
        bylam na wystepie Riverdance
        poklocilam sie z mezem
        wlasnie skonczylam pisanie mailow rozdajacych zadania w nowym pitchu

        a teraz ide do wanny.

        Dobranoc
        • maria421 Re: Przedsenny Apdejt 09.10.09, 09:45
          Xurek, napisz jak Ci sie podobal Riverdance. Ja sie zagapilam i przeoczylam ich
          wystep u nas.
    • jutka1 TGIF 09.10.09, 06:57
      Ostatni dzień maratonu (odpukać). Wstałam, a raczej zwlokłam się z łóżka,
      wcześniej, żeby dotrzeć wcześniej do biura, żeby zdążyć ze wszystkim mimo
      zawodowego lunchu i postanowienia wyjścia z pracy punkt 18:00. Niematotamto,
      muszę ten koszmarek skończyć, nawet jeśli za cenę jednej godziny snu.

      Nie wiem co gada meteoparis, bo im się stronka zacięła.

      Miłego dnia.
      • maria421 Re: TGIF 09.10.09, 09:44
        Jutka, czy Ty kiedys nie pisalas ze masz mniej pracowac, czy mi sie tylko
        zdawalo ze pisalas cos o zmniejszonym wymiarze godzin?

        U nas mgla.
        • jutka1 Re: TGIF 09.10.09, 11:51
          Przegapilas moje wytrysniecie asertywnosica, pardon, o czy anjbliwszemu forumowi
          donosilam jakis czas temu. Pracujac (bo tyle mialam roboty) w pelnym+ etacie i
          dostajac 3/4 pensji w koncu sie wkur... i powiedzialam naczalstwu, zebysmy
          skonczyli z fikcja i ze chce wrocic na 100% etatu. To moj trzeci chyba tydzien
          na pelnym etacie. :-)
          • maria421 Re: TGIF 09.10.09, 12:30
            Najwyrazniej przeoczylam. Ale jak wiadomo, ja forumowy glomb jestem:)
    • iwannabesedated TV - relacja 09.10.09, 11:25
      No więc przewalałam się całą noc i zerwałam bladym świtem złorzecząc
      sobie za debilny pomysł telewizyjnego występu i tej nieprzyzwoitej
      porze. Na szczęście przeziębienie odpuściło, a w gardle (po
      wieczornej płukance wodą z solą br\ br\ br\) czułam tylko lekkie
      drapanie.

      Poranny przejazd piękną trasą Mostem Siekierkowskim i w górę koło
      Parku Arkadia nastroił mnie jednak pozytywnie i warowałam w mniej
      więcej dobrym humorze na blok F, do studio 2. Tamże wzięli mnie w
      obroty charakteryzatorzy i fryzjerzy, potem usadzili w barku na
      tyłach studia i dali (dość niedobrą niestety) kawę. Potem skradając
      się na tyłach toczącego się w studio programu ułożyłam swoje fanty
      na kontuarku i już był mój czas. Niestety skrócony, bo pan od kremów
      się przeciągnął. Był tylko czas żeby powiedzieć kilka zdań i pokazać
      jak się robi kolczyki. Pani prowadząca bardzo się wkręciła,
      natomiast pan rzucał na mnie szkliste spojrzenia kopanej w dupem
      sarenki (energię minerałów zalicza bowiem do "zabobonów" co nie
      omieszkał mi obwieścić w przerwie na reklamę - ja mu poradziłam na
      to zaznajomienie się z Feynmanem i teorią kwantową, hahaha!). Potem
      zwinęłam fanty, poszłam dokończyć w barku kawę i w boskim nastroju
      udałam się do domu!
      • maria421 Re: TV - relacja 09.10.09, 11:30
        Ech, jak ja bym chciala zeby mnie od samego rana w obroty charakteryzatorzy i
        fryzjerzy brali:)

        Czekamy na video.
      • jutka1 Re: TV - relacja 09.10.09, 11:52
        Nie mow ze to bylo w programie Kawa czy Herbata :-((((((
        Bo dzis wyjatkowo nie ogladalam na TV polonia ...
        • iwannabesedated Re: TV - relacja 09.10.09, 12:24
          Łowszem, w Kawie czy Herbacie... Może mi się nagranie uda skołować
          gdzieś, to zawieszę.

          • maria421 Re: TV - relacja 09.10.09, 12:29
            Nie trzeba bylo powiedziec od razu to bym Cie live obejrzala?
            • iwannabesedated Re: TV - relacja 09.10.09, 12:39
              A pytał się ktuś? Nie będę się tak publicznie upowszechniać.
              • blues28 Re: TV - relacja 09.10.09, 14:45
                Jak to, kto sie pytal??? Wszyscy sie pytali!!! I wszyscy chca
                zobaczy video :-))
                • blues28 zobaczyC /ntx 09.10.09, 14:46
          • jutka1 Re: TV - relacja 09.10.09, 17:53
            jasna cholera.
            zmylilo mnie, bo myslalam ze KczyH jest na TVP2, a Ty mowilas ze na jedynce
            bedziesz.
            Idesenalac. :-\
    • ertes Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 09.10.09, 20:06
      Sie zenie jutro, w San Diego.
      Do trzech razy sztuka wiec ten musi i bedzie ostatni.
      • iwannabesedated Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 09.10.09, 20:29
        A to dopiero ertesie! Znaczy - my, forumowe baby - żadnych już szans
        nie mamy??? A to wiadomość straszna!
        • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 09.10.09, 21:06
          :-)))))))))))
          Katastrofa. Idesenalac. :-))))))))
          • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 09.10.09, 21:32
            taka wiadomosc poznym wieczorem? Nie bede mogla spac z zalu ....

            Ale: wszystkiego dobrego i uwazaj teraz troche lepiej na swoje
            szczescie, doswiadczenia nazbierales dosyc!
            • ewa553 PS 09.10.09, 21:32
              czy Tortugo bedzie swiadkiem na slubie?
            • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 09.10.09, 22:21
              Jutro wesele, to i jutro zyczenia:)
    • jutka1 Sobota i uffff!... :-) 10.10.09, 09:47
      Wyspałam się, odpoczęłam. Mam nadzieje, że na jakiś czas uda mi się trochę
      zwolnić tempo.
      Za oknem szaro, jak wczoraj. W nocy padało.

      Miłej soboty :-)
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 11.10.09, 08:46
      Zimno, ciemno i ponuro. Dzisiaj, podobnie jak w ubiegla niedziele, jade na obiad
      do corci, i pewnie znow bede jechac w strumieniach deszczu.
    • blues28 Hellen 11.10.09, 09:18
      Wczoraj wybieralismy sie do kina na "Agore" Aleksandra Almenabara
      (Oskar za "Wewnetrzne morze"), zaledwie weszla na ekrany. Bardzo
      cenie tego mlodego rezysera, o niebo bardziej niz Almodovara. Film o
      Hypatii, pierwszej kobiecie naukowcu, astronomie w IX wieku n/ery w
      Aleksandrii, zlinczowanej przez poczatkowych chrzescijan (byla
      poganka).
      Nie dotarlismy jednak do kina. Wczesniej spotkalismy sie z kolega
      wsólpracujacym z Médicos del Mundo. Jest lekarzem i poza etyka i
      zwyklym ludzkim wsólczuciem ma dystans do pacientów. Ale dzis
      (sobota) chcial wesprzec swoja pacjentke, która wybrala powrót do
      domu.
      Zapytalismy czy wolno nam poznac Hellen i jej historie.
      Hellen jest nigeryjka, ma 23 lata i zaskakujaca urode (matka z
      Etiopii, ojciec Nigeryjczyk). 7 lat temu, gdy miala 16 jacys
      przyjezdni przekonali ja i jej rodziców, ze moze pracowac w Europie
      jako modelka, zarabiajac wystarczajaco na siebie i rodzine – rodzice
      i siedmioro rodzenstwa. Nie wiesz jaka tam bieda – mówi –
      usprawiedliwiajac ojca. Hellen odbyla trudna podróz: 3.000 km
      rozklekotanym samochodem az do Maroka, a stamtad tratwa do
      Hiszpanii. Powiedziano jej, zeby sie niczym nie martwila, ze
      wszystko jej zorganizuja a ona stopniowo zwróci koszty jak zacznie
      pracowac. Kiedy sama i bezbronna stanela na obcej ziemi, pojawily
      sie owe koszty: 45.000 dolarów. I zeby sie upewnic ze napewno zwróci
      co do grosza handlarze zywym towarem uciekaja sie do metod, które
      najbardziej moga przerazic te dziewczeta: vudú. Gola wlosy lonowe i
      pobieraja krew. (nasz znajomy mówi, ze rutynowe badania krwi to
      prawdziwa tortura i lek dla tych dziewczat. Boja sie, ze posiadziesz
      nad nimi wladze). Jak równiez zabieraja dokumenty. Paszport. A
      jakze.
      Siedem lat ciezkiej pracy jako prostytutka. Co miesiac posylajac 150
      Euro rodzinie, aby mysleli, ze wszystko jest w porzadku. Rodzice
      Hellen nie mieli i nie maja pojecia o losach swojej córki, o
      bliznach na jej twarzy, o ekstremalnych temperaturach jakie musiala
      znosic, o przemocy i zboczeniach niektórych klientów, o samotnosci i
      izolacji spolecznej o siedmiu latach upokorzenia. A przede wszystkim
      o tym ze nigdy nie chciala byc prostytutka, ze jest to wbrew jej
      naturze, ze peklo cos w srodku, cos nieodwracalnie zlamalo, a jednak
      dzien w dzien musiala to robic bo dlug wisial nad nia. Az wreszcie
      mogla go splacic, odzyskac paszport i uciec od tego wszystkiego.
      Hellen ma piekny ale jakis taki bolesny usmiech. Nie ma najmniejszej
      ochoty dawania jakiejkolwiek szansy Europie. Chce do domu.
      Nie wiem ile takich mafii jest w Hiszpanii. Nie wiem ile takich
      mafii jest w Europie. Ale one sa, kwitna, maja sie dobrze ;-(
      Nie chcialam nikomu psuc nastroju na niedziele ale sama mam bardzo
      zly. Mimo pieknego, letniego slonca za oknem.
      • iwannabesedated Re: Hellen 11.10.09, 14:33
        Bluesie. Dzięki za ten post. To jest skurwysyństwo. I niech
        mi ktoś bałaknie, że nie ma dyskryminacji kobiet w Europie. To
        zabiję śmiechem. Gdyby się kto pytał to będzie śmiech głuchy i
        drwiący. Hahaha.
        • blues28 Re: Hellen 11.10.09, 15:55
          Ach, Stokroc. Zycie to nie je bajka :-(
    • jutka1 Niedziela 11.10.09, 11:30
      Odpoczywam. Piorę. Zaraz idę na długi spacer. Potem zrobię sobie sjestę. Potem
      poczytam: kilka książek czeka od dawna na moją uwagę.
      Takie tam niedzielne pierduły.
      • iwannabesedated Re: Niedziela 11.10.09, 14:38
        Tutaj też leje. Na szczęście jest jeszcze całkiem bujnie i zielono.
        Winorośl oplotła już prawie jedną trzecią ogrodzenia mojego ogrodu.
        Z drugiej strony sadzi bluszcz. Myślę sobie, że chcę, aby oplotło
        całe ogrodzenie.

        Przeziębienie pomału mnie opuszcza, też sobie odpoczywam. Też piorę.
        Czytam Arnolda Mindella "Śnienie na jawie" i jakiegoś włoskiego
        pisarza powieść "Morze prawd". Pierdu pierdu niedzielne pierduły.
    • blues28 Prezerwatywy w Muzeum Thyssen w Madrycie 11.10.09, 15:53
      U mnie pelnia lata. Wciaz. Powoli opuszcza wqurwienie na rodzaj
      ludzki.
      Tymczasem opowiem Wam, ze Muzeum Thyssen bedzie sprzedawalo
      prezerwatywy. Tak, tak prosze towarzystwa. Zadne zarty. Powazna
      inicjatywa. Po 10 Euro za paczke z x sztuk ozdobiona reprodukcja
      dzielem sztuki ;-). Zas sama pezerwatywa chyba bedzie bez
      reprodukcji?? Nic nie pisza w tej sprawie.
      Ja jestem za ogólnym dostepem do prezerwatyw. Jak najbardziej. Ale
      zeby zaraz w muzeach? Ja poprosze szanowne forum o wypowiedzi bo
      jestem zagubiona i jeszcze nie wyrobilam sobie opinii ;-))
      • jutka1 Re: Prezerwatywy w Muzeum Thyssen w Madrycie 11.10.09, 17:31
        A czemu nie?
    • jutka1 Apdejt 11.10.09, 19:34
      Niedziela wypoczynkowa. Spokojnie i relaksowo.
      Poszłam na spacer, zrobiłam pranie, poczytałam. Zbieram siły na następny
      tydzień. Zbieram myśli. Zbieram.

      Poza tym OK. Odpukać.
      • maria421 Re: Apdejt 11.10.09, 20:21
        Bylam u corci na obiedzie a trois, czyli z nia i z jej chlopakiem, ktory zreszta
        coraz bardziej mi sie podoba.
        W drodze powrotnej stalam godzine w korku i w strumieniach deszczu, sluchajac
        radia ktore donioslo miedzy innymi ze na lotnisku we Frankfurcie aresztowano
        rosyjskiego pilota bo czuc bylo od niego alkohol i po zbadaniu okazalo sie ze ma
        0,5 promila.
        Nosz, kurcze, za jedna szklaneczke wodzi na rozgrzewke przed lotem ma isc pod sad?:)
    • jutka1 Poniedziałek i powrót do normalności 12.10.09, 08:06
      Taką mam przynajmniej nadzieję, że masakra zawodowa się skończyła i wracam do
      bardziej normalnego rytmu, bez bezdechu i z nieco mniejszym stresem.

      Za oknem jeszcze ciemnawo, ale z meteoparis już wiem, że nie będzie padać.
      Temperatury w tym tygodniu już jesienne: dzisiaj 15 C, a od jutra tylko 12-14 C.

      Miłego tygodnia życzę. :-)
      • fedorczyk4 Re: Poniedziałek i powrót do normalności 12.10.09, 10:15
        W Warszawie zapowiadają pierwsze przymrozki:-) Moje kwiaty na
        tarasie na razie dzielnie ignorują takie informacje i nadal kwitną.
        Po Polsce przetacza sie kolejna polityczna burza. Już nie mam siły
        śledzić wszystkiego, tyle tego jest. Szeryf z CBA postanowił ze
        zatopi rząd i konsekwentnie prze do raz wyznaczonego celu. Mdłości
        mam za każdym razem jak przechodzę koło telewizora. Nawet jak jest
        wyłączony. W prasie ograniczam się do szybkiego przelecenia okiem po
        nagłówkach i gnam w literaturę piękną i nierzeczywistą.
        • ewa553 Re: Poniedziałek i powrót do normalności 12.10.09, 12:50
          Fedoro, ja czytuje codziennie GW w necie i powiem Ci ze ostatnio
          stracilam wontek, tyle zwalniaja, przesuwaja itd. Musze sie wiec
          Ciebie i Doroty spytac czy to dobrze, czy zle? Czy mam sie
          przejmowac losem mojego Premiera, czy moge nadal spac spokojnie?
          Przejsciowe i bez znaczenia te zmiany, czy wrecz przeciwnie?
        • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek i powrót do normalności 12.10.09, 12:54
          Witam!
          Jak Wam się podoba mój nowy nik? Stary się mi już opatrzył jak stare
          gacie. Hahaha!

          Maria, to co wypisujesz o tych trójkątach brzmi coraz bardziej
          zbereźnie. Ja już nie chcę nic mówić...

          A Wy Fedo, może byście zamiast womitować na telewizor poszli ze mną
          na "Spotkanie w Palermo"? Odbierając przy okazji swój prezent
          urodzinowy, hę? Bo przez Was musiałam wyciągnąć do kina mojego
          chłopa, przez co w drodze kompromisu on wybrał film, i był to (bez
          jaj) najgorszy film jaki widziałam w życiu. Na podstawie niezłej w
          sumie książki "Wojna polsko ruska..."


          --
          wasza pierdo
          • fedorczyk4 Re: Poniedziałek i powrót do normalności 12.10.09, 16:33
            pierdoklecja_prutka napisała:

            >
            > A Wy Fedo, może byście zamiast womitować na telewizor poszli ze
            mną
            > na "Spotkanie w Palermo"? Odbierając przy okazji swój prezent
            > urodzinowy, hę? Bo przez Was musiałam wyciągnąć do kina mojego
            > chłopa, przez co w drodze kompromisu on wybrał film, i był to (bez
            > jaj) najgorszy film jaki widziałam w życiu. Na podstawie niezłej w
            > sumie książki "Wojna polsko ruska..."

            Na ekranizację Masłowskej i tak bym nie poszedła. Na spotkanie w..
            bardzo chętnie:-)
            Tyle że nie w ten week bo chwilowo walczę czynnie z rodziną we
            wszystkich jej postaciach i wcieleniach.
            Nick od pierwszego kopa w ryj, skojarzył mi się z Twoją delikatną i
            subtelną postacią:-)
            Ewa, ja Ci nie odpowiem. Mnie się bynajmniej ale nie podoba to co
            sie dzieje i nie wiem co z tego wylizie. Obawiam się że jakaś glista
            ziobrowata:-(
            Jak dotąd Tusk steruje rozumnie i spokojnie, ale szały
            burzy "muzguw" opozycyjnych, są nie do przewidzenia i jeśli mógł w
            05 przgrać wybory bo chujowinka kurski ekshumował mu dziadka i ubrał
            w mundur wermahtu, to ja sie naprawde nie szarpnę się na
            jakiekolwiek poważne analizy temperatury politycznej kraju
            (mierzonej niestety jak zwykle w jego odbycie).
            • maria421 Re: Poniedziałek i powrót do normalności 12.10.09, 17:53
              Tak dlugo jak jeden Kaczynski jest prezydentem a drugi szefem partii bedzie w
              polskiej polityce zle.
          • maria421 Re: Poniedziałek i powrót do normalności 12.10.09, 17:51
            pierdoklecja_prutka napisała:

            > Maria, to co wypisujesz o tych trójkątach brzmi coraz bardziej
            > zbereźnie. Ja już nie chcę nic mówić...

            Nick nowy, ale te same stare kosmate mysli :)
    • ewa553 Do Bluesa po porade 12.10.09, 12:56
      Blusiku, jak zwykle mam tysiace planow i nie wiem na co sie
      zdecydowac. Wyglada na to, ze moj Jakub jednak bedzie mogl
      przyjechac na ferie zimowe, czyli poczatkiem lutego (albo koncem
      stycznia?). Wlasciwie planowalam na ten czas - aby uciec od
      paskudnej niemieckiej pogody w tym okresie, leciec znowu do Malagi
      ale tym razem pojechac kawalek nad Atlantyk i tam zwiedzac co sie
      da. Wlasnie: co sie da? Poza Sevilla ktora widzielismy zaledwie
      przez pol dnia, nie jestem juz taka pewna czy jest dosc do
      zobaczenia.
      Jako alternatywe wymyslilam zeby leciec do Madrytu, bo w Kuby letnie
      wakacje - jak piszesz - jest w M. nie do zniesienia.
      Co mi radzisz? M. jest na sto pro atrakcyjniejszy i bardziej mnie
      pociaga. Dlatego tez pytalam o pogode. Zimna sie nie boje, ale czy
      to nie pora deszczowa? Deszczu nie lubie:((((
      Jestem pewna, ze doradzisz mi Madryt, ale chce to od Ciebie
      uslyszec:)))) I jak potwierdzisz, to zaczne pomalu szukac lotow i
      hotelu....
      Pozdrawiam drrzonc z radosnego oczekiwania:)))
      • blues28 Re: Do Bluesa po porade 12.10.09, 14:55
        Basiu!!!
        Tak jak wyzej juz do Ciebie pisalam pogody przewidziec sie nie da:-)
        Zwlaszcza w tym, zwariowanym roku:-). Madryt ma bardzo wiele do zaoferowania,
        jest piekny i ciekawy a i Kubie napewno by sie spodobal. A czy przypadkiem nie
        bedzie padalo? Jak mawiaja starzy Rosjanie "anybody guess". Chrisowi niestety
        padalo i gwizdalo :-(
        Nie nalezy tez zapominac, ze na malutki rzut beretem czy to samochodem czy
        wygodna naprawde komunikacja sa takie perly jak Toledo, Salamanka, Segovia,
        Aranjuez, Escorial, La Granja.
        Rzecz do przemyslenia bo moje miasto warte jest wielu mszy i schodzonych zelówek.

        Ale, ale: druga wersja moze byc poludnie i ta jego czesc, której jeszcze nie
        widzieliscie: od Sevilli do Kadyksu, Jerez de la Frontera (miasto sherry i
        najstarszych bodegas), Huelva i uwaga!! Pueblos Blancos, tereny parku Doñana,
        no, jest w czym wybierac.

        Ty sobie pomysl, a jak zdecydujesz to pogadamy :-))
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 12.10.09, 13:45
      No proszę, przyszedł człowiek, odstrzelił się w nowy, wyczesany nik -
      jak świnia na zastrzyk. Oczekiwał jakichś achów, ochów, lub
      ewętłalnie niezadowolenia, no reakcji jakichś, jakichkolwiek
      oczekiwał. Rozmowy ożywczej i ciekawej. A tu nic! Gadam sama ze sobą
      od godziny jak troll jakiś. Chromolić takie forum.


      --
      wasza pierdo
      • xurek Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 12.10.09, 13:52
        Pierdoklecjo, ty ich na jakis kurs cierpliwosci :)).

        Ja przeczytalam wpisy na dwoch innych watkach. Na pierwszym mylsalam
        jeszcze, ze to jakis nowy oryninalny nik sie pojawil, na drugim juz
        wiedzialam, ze to Ty (bo napisalas "Maryska" :))).

        Kto Cie tu wpuscil z takim nikiem :))). No i to znaczy prutka :)?
        • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 12.10.09, 14:19
          Prut prut prut. Pancia pierdzonca. :-)))))))
      • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 12.10.09, 13:54
        a nie moglas pierduniu jakiegos krotszego imienia splodzic?
        Nota bene pierdunia pasuje do pierdol:))))
      • blues28 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 12.10.09, 14:36
        Od razu wiedzialam, ze to Ty :-)))
        Zaczelam czytanie od "dolu" na watku Obamy i w pierwszej chwili zafrapowal mnie
        nowy nick, ale tylko na sekunde :-)
        Jestes "unconfunfdible" :-)
        • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 12.10.09, 16:27
          A zmieniaj sobie nicki, dla mnie i tak jestes Dorotka-Stokrotka:)
    • ewa553 alea iacta est.... 12.10.09, 20:32
      bilet na luty do Madrytu zabuchowany. Teraz zaczyna sie szukanie
      hotelu.... Juz sie ciesze (na Madryt, a nie na szukanie)
      • blues28 Re: alea iacta est.... 13.10.09, 09:21
        Swietnie Basiu ;-)
        Zatem do zobaczenia w lutym;-) Jak sie gwiazdy pomyslnie uloza to
        jakas kawa na Starym Miescie albo lunch u Twojego ulubionego
        Bardema, co?
        • ewa553 Re: alea iacta est.... 13.10.09, 09:43
          Wspaniale. Bluesie! Juz czekam na ta kawe:)))
          Bardem ma swoj lokal? Chyba tam nie pojdziemy, bo gdyby sie
          przypadkiem zjawil, to bym zemdlala z wrazenia.
          Jak stalam "oko w oko" z Woody A. w Barcelonie, to zesztywnialam
          i zamiast robic mu zdjecie jak mi patrzyl w oczy (hahaha), to
          pstryknelam dopiero jak lekko odwrocil wzrok. Pierwszy raz bylam
          w takiej sytuacji i wstydzilam sie, ze wszyscy gapimy sie, pstrykamy
          i ogladamy WA jak malego marsjanina. Dla niego to byla rutyna, dla
          mnie nie...

          Co do hotelu: chyba jednak wezme hostel dwugwiazdkowy, a to ze
          wzgledu na ceny. Maja pokoje dwuosobowe z wlasna lazienka, wiec
          zaryzykuje. Zaleta hostelu jest nie tylko cena, ale i to, ze leza
          najczesciej w samym centrum. Co o tym myslisz? Prosze o szera, a nie
          grzecznosciowa odpowiedz:)))
          • blues28 Re: alea iacta est.... 13.10.09, 10:21
            Basiu, lete w miasto (dzis dla odmiany jesienne, ach :-)
            Ja nie znam nawet czesci tutejszych hoteli, bo i po cóz mi one, ale
            zaczynam sie z letka bac tego co piszesz. Tu jest troche takich
            hostali i pensyjek "de mala muerte".
            Centrum jest ich pelne. Czy owe oferty posiadaja choc fotografie?
            Czy te agencje przez które to zalatwiasz sa wiarygodne? Duzo
            jezdzisz, wiec w sumie chyba sie nie nacielas, ale bierz pod uwage,
            ze Madryt jest bardzo drogi jako miasto i te dwie gwiazdki moga byc
            mocno podejrzane. Na jakiej ulicy ten hotel jest? Ma to jakis link?
            • ewa553 Re: alea iacta est.... 13.10.09, 11:38
              Z linkami jest problem, Bluesie, wiec podaje Ci moich
              dotychczasowych faworytow imiennie:
              Hostal Mairu
              Hostal Abel Victoriano
              Hotel Mexico - jako jedyny polecony przez ludzi ktorzy tam
              mieszkali. Niestety w hotelu nikt nie mowi po niemiecku,
              a nie znalazlam ich w zadnej agencji, chyba buchuje sie u nich tylko
              bezposrednio:(((

              Co o tym myslisz`? Wybor jest ogromny, trudno sie zdecydowac.
              Wazne jest dla mnie aby pokoj mial dwa lozka (a nie podwojne), no i
              wlasna lazienke, a nie na pietrze.
              Sniadanie mnie nie interesuje: wyprobowalismy to w Barcelonie i
              Berlinie i bardzo nam sie podoba jesc sniadanie w roznych knajpkach.
              W B. bylo fajnie, bo zamawialismy zawsze sok pomaranczowy i siedzac
              na tarasie widzielismy jak panienka biegla oboj do jarzynowego
              po "nasze" pomarancze:)))
              • blues28 Re: alea iacta est.... 13.10.09, 15:01
                Basiu, zajrzalam na stronki (maja swoje websajty) tych trzech
                propozycji i tak:
                - Mairu nie polecam, choc miejsce dobre i zdjecia bueno do przyjecia
                (kiedy byly robione?), ale komentarze gosci po wizycie raczej troche
                odstraszaja. Osobiscie bym nie ryzykowala.
                - Abel Victoriano ma ladne zdjecia korytarzy, recepcji ale strasznie
                malo informacji. Fajnie, ze jest blisko Gran Vii, ale zdjecie pokoju
                to róg lózka i uchylone drzwi do klopa. Nie masz zadnych informacji
                o wypozazeniu i podstawowym komforcie. Nawet nie wiadomo czy pokój
                dwuosobowy ma dwa lózka czy lózko podwójne.
                - Hotel Mexico zas jest normalnym hotelem, pokoje z lazienka, mozesz
                wybrac pokoje z dwoma lózkami (twin), dobrze polozony, w Zlotym
                Trójkacie Muzealnym i naprzeciw Ogrodu Botanicznego, niedaleko
                Atocha, Puerta del Sol, wyglada to przyzwoicie.
                www.hotelmexico.es/ing/habita.htm
                Sniadania mozesz jadac w pobliskich barach proszac o sok
                pomaranczowy (zumo de naranja natural), czasami snaidania bywaja
                wliczane jednak w cene. Wtedy warto rzucic okiem na sniadanie
                hotelowe. Na stronce hotelu, w cenniku nic o sniadaniach jednak nie
                bylo.

                • ewa553 Re: alea iacta est.... 13.10.09, 15:22
                  dziekuje, Dobra Kobieto. A wiec decyduje sie na Meksyk:)))
                  Zadzwonilam, ale nijak sie dogadac nie moge. Maila nie maja,
                  a ja nie mam faxu. Na szczescie mam dzis zebranie wieczorem i bedzie
                  na nim ta moja psipsiola ktora mowi po hiszpansku i ma fax, wiec ja
                  poprosze o zarezuerwowanie. Ona zreszta bedzie tam w grudniu
                  mieszkac:))) Opowiem Ci czy sie udalo.
                  Co do opisow, to cos mi sie kojarzy, ze pisalas duzo dla ce-jota.
                  Masz je gdzies odlozone, czy mam szukac tu na forum? Jesli mam
                  szukac, to moze Chris mi powie kiedy to bylo???
    • jutka1 Wtorek 13.10.09, 07:27
      Ciemno. Niedługo będzie ciemno jak będę wychodzić z pracy. br\
      No nic to, jesień jesienią, a tam walizki same po peronie ... :-)

      Przede mną dość intensywny dzień, mam sporo do zrobienia i kilka terminów na
      koniec dnia. Da się zrobić, spoko, byle mi nic dodatkowego nie wskoczyło. Tfu,
      przez lewe ramię.

      Meteoparis gada, że ma być 12-14 C. Tyszpiknie.
      Więcej pierduł nie pamiętam.

      Miłego dnia życzę :-)
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 13.10.09, 15:43
      Ja z pytaniem technicznym- dlaczego od dzisiaj jak otwiera sie okienko do tekstu
      wpisu to przy nicku pojawia sie tez napis "korzysta z IP " i numer tegoz?

      Czy to tylko ja widze czy Admin tez widzi?
      • ewa553 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 13.10.09, 15:52
        ja tez to widze, ale przy moim roztrzepaniu myslalam, ze po prostu
        dopiero dzis zauwazylam:))))
    • blues28 Madrycko dla Basi :-) 14.10.09, 07:13
      Basiu, wczoraj nie mialam czasu pisac. Ale wykonalam telefon do
      hotelu i mily pan mi powiedzial, ze rezerwacje sa z 3-miesiecznym
      wyprzedzeniem, czyli na luty mozna to zrobic w grudniu. Na wyslany
      fax, potwierdzaja faxem tak abys miala w reku dowód, ze hotel
      rezerwacje potwierdzil. W istocie, maja tylko hiszpanska i angielska
      obsluge, ale mily pan dyskretnie zauwazyl, ze sa hotelem
      dwugwiazdkowym i ze rachunek zysków i strat mocno nagina sie w
      strone zysków.

      Do Chrisa pisalam dorywczo, skrótowo ale Chris byl krótko. Wszystko
      zalezy ile Wy bedziecie. Zawszy dobrym rozwiazaniem jest wziecie
      autobusów turystycznych z Plaza España i po takim przejezdzie
      wybranie najciekawszych obiektów. Z Plaza España jezdzi bodajze ze
      trzy linie turystyczne, jakoze Madryt jest sporo wiekszy od
      Barcelony. Conajmniej o 2 miliony mieszkanców. A takze mniej zborny
      architektonicznie, bardziej rozciaqgniety w przestrzeni. Jak zwykle
      jest tez cala masa przewodników.
      Ale Ty wiesz, ze ja bardzo chetnie opowiadam o kraju, w którym zyje,
      a o moim miescie i o okolicach, w miare mozliwosci rozgadam sie
      jeszcze chetniej. Na zasadzie moich sugerencji. A Ty zdecydujesz i
      wybierzesz co Ci pasuje. Zatem powiedz jak wiele czasu bedziecie
      mieli do dyspozycji.

      P.S.Techniczne: Wlasnie to I.P. Dlaczego zaczelo sie pojawiac??
      • fedorczyk4 Śnieg i szok 14.10.09, 08:47
        Na całej połaci w Polsce, albo dziko wieje i sztormi, albo pada
        śnieg! Otwieram rano oczka, a tu na taras wielkie płatki lecą.
        Rzuciłam się jak szalona ściągać kwiatki które maja do wiosny postać
        w domu. Teraz jestem cała mokra!
        Śnieg w połowie pażdziernika, to skandal! Jestem oburzona. Jeśli PiS
        znowu wygrałby przyśpieszone (bo pewnie będą) wybory, a pogoda już
        na stałe została taka, to ja się wynoszę.
        • maria421 Re: Śnieg i szok 14.10.09, 09:04
          U nas tylko 2 stopnie! Mam nadzieje ze pogoda sie poprawi bo za tydzien chce
          jechac do Polski.

          P.S.Dzis moja Mama skonczylaby 90 lat. Wspominam Ja z lezka w oku.
      • ewa553 Re: Madrycko dla Basi :-) 14.10.09, 09:04
        Bluesie, dziekuje! Zaraz zadzwonie do znajomej, zeby mojej
        rezerwacji nie wysylala. Swietnie sie sklada, ze ona bedzie w tym
        hotelu mieszkac na poczatku grudnia! Bedzie wiec mogla zamowic mi
        pokoj osobiscie. Mowi biegle po hiszpansku. Co do porozumiewania sie
        na miejscu, to moj siostrzeniec mowiacy dobrze po angielsku przejal
        juz ta role od paru lat:)))
        My bedziemy od 3. do 10 lutego, czyli od srody do srody. Chce
        pojechac do Toledo, ale przede wszystkim Madryt. Oboje lubimy
        muzea, (maly nareszcie do tego dorosl), malarstwo przede wszystkim.
        Zreszta wydaje mi sie, ze luty jest dobrym miesiacem na chodzenie po
        muzeach, bo to "zajecie" na ktore pogoda nie ma zadnego wplywu.
        No to Moja Droga: do roboty! Moja Hildegard juz mi wczoraj
        zapowiedziala, ze bede jej musiala dyktowac tlumaczenie Twojego
        przewodnika:))))
        • blues28 Re: Madrycko dla Basi :-) 14.10.09, 09:19
          Tydzien czasu? No! To starczy i na Madryt i na okolice :-) Bede
          pisala. A jakze :-)
          Fedo, snieg? Nie zebym pchala palec w oko, ale u mnie dzis 26 st.
          Ale od piatku zapowiadaja (który to juz raz?) prawdziwa, a nawet ta
          chlodniejsza jesien.

          Nikt nic nie wie o tym IP? Jezeli IP pojawia sie tylko autorowi
          postu to OK, ale jesli to widza rzesze innych ludzi to juz mi sie
          nie podoba.
          • fedorczyk4 Re: Madrycko dla Basi :-) 14.10.09, 09:24
            Ja widzę tylko mój IP i tylko pisząc post. Czytając, nawet własne
            posty, już go nie widzę.
            Daruję Ci te 26 stopni, ale w drodze wyjątku;-)
            • jutka1 Re: Madrycko dla Basi :-) 14.10.09, 09:30
              Proszę nie pisać słowo w słowo w tym samym czasie :-))))
              • fedorczyk4 Re: Madrycko dla Basi :-) 14.10.09, 09:32
                jutka1 napisała:

                > Proszę nie pisać słowo w słowo w tym samym czasie :-))))
                >
                Papuga! Ja byłam pierwsza!
                Proszę Pani ona ode mnie ściąga!!!!
                • blues28 Re: Madrycko dla Basi :-) 14.10.09, 09:46
                  :-)))))))))
                  Dziekuje Wam bardzo dobre kobity :-) Za szybkie wyjasnienie. Fakt,
                  ze czytajac tez nie widze nawet wlasnego, ale moja paranoja
                  prywatnosci wielka jest :-) Czulam sie jakby Big Brother patrzyl na
                  mnie, brrr...

                  A teraz letem, bo juz spózniona jestem, a nie znosze byc spózniona.
                  • fedorczyk4 Re: Madrycko dla Basi :-) 14.10.09, 09:49
                    Bo patrzy, moja Miła, bo patrzy, ale nie przez tę dziurke od klucza.
                    On robi to tak zebyś nie musiała o nim ciagle pamiętać. A ja Ci
                    mówię wszyscy jesteśmy śledzeni!!!!!
          • jutka1 IP 14.10.09, 09:25
            Widzę swoje IP jak piszę post. W żadnej innej sytuacji mi się nie pojawia. I
            innych IP też nie widzę. :-)
    • jutka1 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 14.10.09, 09:00
      Zeżarło mi post. :\
      Zaspałam i muszę lecieć.
      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 14.10.09, 10:24
        tutaj co prawda tylko 15 stopni, ale pieknie slonecznie i kolorowo.
        No i chwilowo cisza miedzy dwoma burzami, badz lepiej etapami pitchu.

        Wciaz jeszcze nie nosze skarpet, ale wzielam lekki plaszczyk, bo bez
        juz troche rzezko.
      • pierdoklecja_prutka Koniec świata br\ 14.10.09, 15:38
        Na rozbuchaną jeszcze zieloność spadł grubo śnieg. Co się zaczęło
        jako nerwowy ból gardła - przekształciło się w stan pełnochorobowy z
        gorączką, kasłaniem, głową z waty, no fuj po prostu. Czuję się coraz
        gorzej. Wszystko jest do dupy. br\

        --
        wasza pierdo
        • blues28 Re: Koniec świata br\ 14.10.09, 15:48
          Acabaramos!!! Wlasnie pisalam post dopytujac sie co - tu cytuje sama
          siebie - u naszego, przepraszam, pardon, pierdo? Ze dwa dni juz sie
          nie odzywa.
          Przeziebieniowo-grypowo to wyglada ;-( Kuruj sie tym co bardziej
          jest skuteczne dla Ciebie. Czarny bez, czosnek, miód, cytryna,
          wszystko naraz...
          A tu reszta co pisalam:
          Wy mnie tu Droga Fedo, moich osobistych traum nie poglebiajcie! Moje
          traumy sa moje, konstytucja zagwarantowane i my tu w pocie czola
          walczymy coby byly constans!!!
          No! Przechodzac do rzeczy waznych i glebokich ciekawam czy plaszczyk
          Xurka to ten co go nam onegdaj na zdjeciu pokazywala?
          A jakie jest Wasze zdanie o butach na plataformie? Osobiscie gruba
          plataforma + zawrotny obcas nie podoba mi sie, buty wydaja mi sie
          ortopedyczne, nie wiem jak kobitki nóg sobie na tym nóg nie polamia,
          choc jest to jakies tam rozwiazanie dla kurdupli z kompleksami.
          Jednakze sama przymierzam sie do pantofelków z miekkiej czarnej
          skórki z cienka dyskretnie ukryta w srodku plataforma, która
          kompensuje obcas. Dojrzewam do kupna ;-)

          Basiu, muzy ulecialy (prawde mówiac nigdy nie zblizaly sie zanadto,
          czegos sie durne baly), ale wróca i bede pisala i zachwalala moje
          miasto i okolice jak baba rzodkiewki na rynku.
          • fedorczyk4 Re: Koniec świata br\ 14.10.09, 15:57
            Aaaaaa buty.... wszystko zależy jak but jest zaprojektowany. Czasami
            platforma z mega obcasem jest tak wyprofilowana że cycuś nie siada.
            No i zależy od łydki, nogi noszącej:-) Nie lubię jak kobita ma
            uwieszone na stopie kowadło. Sama natomiest dysponuję "łydeczkami"
            niezłego cyklisty, więc mogę sobie pozwolić na buty łupy. Co na moje
            szczęście nie znaczty żem na nie skazan. Ach brunetki, blondynki, ja
            wszystkie was bucinki.....
            Bluesie, Pierdiklecjo, skutecznego kurowania zyczę!!!!
            Blouesie constansuje z Waszom Traumom:-)
          • xurek Re: Koniec świata br\ 14.10.09, 16:02
            nie, plaszczyk to taki czarny niesymetryczny, z racji koloru chyba
            mniej odlotowy niz tamten.

            Buty na platformie i obcasie wygladaja roznie, jedne mi sie
            podobaja, inne nie, chodzic nie zamierzam w zadnych z nich nawet
            jezeli stopa wydobrzeje, bo nie cierpie niewygodnych butow, czyli
            wszystkich na obcasie 5+, choc jestem grubym kurduplem (ale chyba
            bez kompleksow :)).

            Te platformy, ktore ukryte sa za pomoca skory z gornej czesci buta
            (czyli wygladaja jak taki gruby but) podobaja mnie sie znacznie
            bardziej.

            Stokrotko, wspolczuje pogody i w ogole a miast domowych
            dlugodystansowcow polecam cos z grubej rury :)): Vick Medi Nait -
            mnie pomaga natychmiast.
            • ewa553 Re: Koniec świata br\ 14.10.09, 17:00
              vikamedinajta juz tu tez zachwalalam. Dla mnie absolutna rewelacja.
              Spac po nim moge jak niemowle, a nic tak nie leczy jak zdrowy,
              gleboki sen.
              Buty na platformie nosilam w siedemdziesiatych latach i uwielbialam
              je. Do tego oczywiscie poteznie wysoki obcas. Jestem kurdupel
              zupelnie pozbawiony kompleksow, wiec nosilam dla przyjemnosci tylko.
              Kto to brzdonka, ze niewygodne?!?! Jesli dobrze dobrane, to nosza
              sie jak piorko. Natomiast te z ukryta platforma - przynajmniej te
              egzemplarze ktore do tej pory widzialam, wygladaja naprawde
              ortopedycznie! Albo jak kopytko kozy gorskiej.

              Pierdoklecjo, a czy probowalas juz oklad z menskiej piersi? Podobno
              pomaga najlepiej. Czego Ci zycze.
        • pierdoklecja_prutka Re: Koniec świata br\ 14.10.09, 17:51
          Weźcie mi nie mówcie, okłady z piersi miały być, bo wczoraj rocznica
          była nasza, miały być więc okłady, wino i przyjemności. A był z
          piersi - rosół (kurzych), wina mojego ukochanego co je dostałam -
          nie mogłam wypić. Siedziałam na kanapie w szlafroku i gaciach,
          siorbałam ten rosół i tyle było z romantycznego wieczoru.
          Vicknajtów mnie nie polecajcie ani snu jako "najlepsze lekarstwo" -
          całą noc przespałam i pół dnia w jakichś majakach męczących,
          obudziłam się czując okropnie, z bólem głowy i śniegiem (śniegiem
          qfa!) w ogródku.

          Szkoła mnie wczoraj cały dzień namolniakowała telefonami, mimo że
          napisałam maila odwołując zajęcia i pisząć że bardzo źle się czuję
          . Co się z tymi ludźmi porobiło i z kim ja pracuję??? Żeby
          chorego w domu molestować??? Czuję się oburzona i zdisowana. To
          wszystko jakimś mesem jest okropnymi i mnie dołuje. Niech tu w końcu
          przyleci ten jamioł z wielką trąbą, bo nie zniosę chyba tego ani
          chwili dłużej.

          p.s. Wszystko się zaczęło od tego zgniecenia w autobusie tydzień
          temu.
          --
          wasza pierdo
          • ewa553 ratuj mnie kto moze! 14.10.09, 18:27
            jestem cala nerwowata, zoladek i glowa mnie boli i nie wiem co
            robic, a raczej od czego zaczac. Powiedzial mi wczoraj pan od
            zarzadzania mieszkania, ze moga wreszcie przyjsc cyklinarze odnowic
            moj parkiet w "salonie" (jak sie to w Polsce nazywa). Zapytal ile
            czasu potrzebuje na przygotowanie mieszkania, powiedzialam lekko ze
            przyszly tydzien mam bez terminow, wiec do konca przyszlego....
            Wieczorem przypomniala mi Hildegard, ze mamy od poniedzialku do
            piatku kurs, 5 godzin dziennie, w pozostalym czasie trzeba sie duzo
            uczyc. Przypomnialo mi sie rowniez, ze mam zamowionego fryzjera
            i termin w banku -. o tyle wazny, ze pare razy przeze mnie
            przekladany. Jak mam to wszystko zalatwic? Do tego obie przyjaciolki
            ktore solennie przyrzekly mi pomoc w tych przygotowaniach, sa na
            urlopie:(((( jedna z nich przynajmniej w sobote wieczorem wraca.
            Ale jak ja zdaze? Jak dam rade? Jest tyle do noszenia i wynoszenia,
            oklejania i zabezpieczania. Ja nosic nie moge. Juz jak pomysle o
            cieciu i usuwaniu wykladziny podlogowej.... A dopiero odklejanie
            od parkietu w miejscach gdzie guma zostanie.... Pani od sprzatania
            znalazla akurat prace, wiec tez odpada. Nowej jeszcze nie mam.
            Jak sie dobrze zastanowie to potrzebny mi jest przede wszystkim
            manager ktory by mi wszystko zaplanowal, zanim wpadne w czarna
            dziure i nie wyjde z niej do lutego:(((((
            • pierdoklecja_prutka Re: ratuj mnie kto moze! 14.10.09, 18:32
              A nie możesz zadzwonić i powiedzieć, że mogą przyjść za dwa
              tygodnie?
              I proszę Cię o niewprowadzanie jeszcze bardziej nerwowej atmosfery.
              Ja cała obolała i siorbiąca jestem, a w sobotę do Łodzi mam jechać
              warsztaty prowadzić. A w ogóle to jakieś wielkie gówno wszystko
              jest.


              --
              wasza pierdo
              • ewa553 Re: ratuj mnie kto moze! 14.10.09, 18:42
                nie moge zadzwonic, bo to ja molestowalam o to zeby wreszcie zaczeli
                prace, wiec czuje ze nie byloby dobrze jesli zaczne gmatwac.
                A poza tym jestem faktycznie nerwowa jak nic, bo jest mi strasznie,
                strasznie smutno. Niestety, nie wiem jeszcze dlaczego, wiec nie moge
                tego zwalczyc. Ide zjesc cos slodkiego, to czesto pomaga....
                • pierdoklecja_prutka Re: ratuj mnie kto moze! 14.10.09, 18:53
                  No to powiedz od razu, że chandrę masz. Mnie też tak kilka dni temu
                  zaczęło w dołku gnieść - nie wiadomo od czego. Też właściwie do tej
                  pory nie wiem, co to. Pomaga mi trochę czytanie o wyczynach
                  agenta "Czułego Tomka". Może spróbuj.

                  --
                  wasza pierdo
                  • maria421 Balsam 14.10.09, 20:58
                    na Wasze dolegliwosci leje i pozytywne fluidy posylam.
                    Na przeziebienie najlepiej dziala kit pszczeli, ale trzeba brac zaraz po
                    pierwszym kichnieciu, pozniej pomaga tylko lozko.
                    Na chandry natomiast najlepiej dziala napiety grafik zajec, chociaz
                    niekoniecznie zwiazanych ze zmiana podlog w domu:)

                    Wczesniej pisalyscie o wysokich butach na obcasie i koturnie- jest to dosyc
                    niebezpieczna moda szczegolnie jezeli za wyrob takich butow wezma sie polscy
                    prywaciarze.
                    Mnie i tak nie dotyczy bo z bardzo wysokich obcasow zeszlam juz wiele lat temu i
                    teraz juz bym nie potrafila na nich chodzic.
                  • jutka1 Re: ratuj mnie kto moze! 14.10.09, 23:09
                    QRV!!!!
                    Wchodzę na najbliwsze, z nadzieją na poprawę humoru, a tu co?
                    Na kota przeszło czy jak?

                    Pierdoklecjo, mogę przesłać rosół na imbirze i czosnku, jakby co.

                    Co do reszty, nie mam pomysłu. br\
                    • ewa553 Re: ratuj mnie kto moze! 15.10.09, 08:48
                      juz jak czytam o Twoim rosole, to mi niedobrze Jutencjo. Chyba te
                      wszystkie dziwne przepisy na przeziebienie maja jeden cel: tak
                      obrzydzic choremu chorowanie, zeby myk-myk uciekl z lozka.

                      Na poprawienie nastroju ide dzis w poldnie do kina. A co, kultura
                      wazniejsza od podlog!

                      A jak ten cholerny pies nie przestanie mi jezdzic po ekranie, to
                      siegne po pistolet!!
                      • jutka1 Re: ratuj mnie kto moze! 15.10.09, 09:00
                        A dlaczegóż to robi Ci się niedobrze?
                        • ewa553 Re: ratuj mnie kto moze! 15.10.09, 09:08
                          to zestawienie wywoluje u mnie niedobre uczucia. Ale pewnie - jak to
                          mowi niemieckie przyslowie: czego bauer nie zna, tego nie tknie:)))
                          • xurek recepta na sile robocza 15.10.09, 10:17
                            no wiec ja (nauczylam sie od exa a obecny tez tak robi) jak mam duzo
                            do roboty i nie wiem, kto to ma zrobic a na dodatek wymaga to sily
                            fizycznej maszeruje do najblizszego "Asylantenheim", pytam kto mowi
                            po niemiecku (ktos zawsze mowi) a potem wyluszczam o co chodzi i
                            zawsze znajduje chetna druzyne za przyzwoita cene. Oni maja czas,
                            nie sa wymagajacy, zadnym dziwnym zyczeniom sie nie dziwia, nie
                            zadaja zadnych pytan i wykonuja robote jak trzeba:)).

                            PS: prac managersikich jeszcze nie zlecalam, bo managerem jestem
                            zawsze ja :))), wiec nie wiem, czy takie zadanie tez by dobrze
                            wykonali.
                            • blues28 Re: recepta na sile robocza 15.10.09, 10:44
                              Nie mówiac juz, ze ludzie ci moga sie ucieszyc ze zlecenia :-)

                              Stokroc, jak sie dzis miewasz???

                              Od wczorajszego popoludnia nie bylo u nas dostepu do netu. Dziwne
                              uczucie, jakby brak okna na swiat. A musialam wyslac kilka pilnych
                              maili a i moje freelancowe prace mialy termin. Typowe prawo
                              Murphy’ego. Jak sie wali to wtedy kiedy jest najpotrzebniejszy. Cos
                              z tym moim netem bardzo jest nie tak jak trzeba, niby taki szybki, a
                              wolny albo wcale go nie ma.
                              Nie mówiac o IMIENINACH Jadwigi (czy tu jest jakas Jadwiga??? –
                              Najlepszego!!). Musialam dzwonic z zyczeniami, a robie to OFC przez
                              internet. Nie po to mam dobry komunikator zeby zbednie wydawac
                              pieniadze na telefon.
                              Polaczenie ze swiatem nastapilo po dziewiatej. I po dyskusji z
                              dostawca. A jakze :-)
                              Ta dziwna pustka w "okienku swiata", niemoznosc skontaktowania sie,
                              dowiedzenia sie co sie dzieje (a cóz takiego w koncu ma sie dziac),
                              uswiadamia jak bardzo uzaleznieni jestesmy od dupereli
                              cywilizacyjnych.
                              Jak bardzo wsiaklismy w tzw. bycie na biezaco. Dzien w dzien
                              jestesmy zalewani informacjami, musimy sie przeprogramowywac,
                              otoczenie ciagnie nas za rekawy i poly plaszcza, kazdy zada
                              komentarzy, opinii, wypowiedzi, ustosunkowania sie do wydazen,
                              sytuacji. Przedwczoraj byl Polanski, wczoraj Nobel Obamy, dzis...
                              Zyjemy otoczeni nieustannym halasem zewnetrzym, jazgotem
                              politycznym, serwisem ekonomicznym, danymi statystycznymi bla, bla,
                              bla komercyjnym, historiami spolecznymi... zapominajac jak brzmi
                              cisza i jak brzmi nasz wewnetrzny glos. Jesli go w ogóle jeszcze
                              mamy?
                              No, egzystencjalna sie zrobilam.... albo wstalam lewa noga?
                              • ewa553 Re: recepta na sile robocza 15.10.09, 10:59
                                a owszem, mamy Jadwige ale tak mi sie kojarzy z nickiem, ze o
                                zyczeniach nie pomyslalam:))) No wiec spoznione, imieninowe, Jadzka!

                                Co do sily roboczej: o azylantach nie pomyslalam. Problem u mnie w
                                sumie jest taki, ze sa to prace najwyzej na 2 godziny, potem inny
                                etap, do zrobienia przeze mnie tylko, a nastepnego dnia znowu ze 2
                                godziny. Musialabym na drugi koniec miasta po jakas azylantke jechac
                                no i potem odwozic. Pomysle jednak o tym. Faceta bym sie bala
                                wpuscic do mieszkania, ale jakoms kobite - sprobuje. Dzieki za
                                pomysl. Narazie ide dzis do kina (jak juz chyba wspomnialam), a do
                                roboty zabiore sie jutro.
                                Musze jednak uwazac z ta azylantka, zeby sie nie narazic na jakas
                                policje czy co. W rozmowie z zarzadzajacym naszymi mieszkaniami
                                dowiedzialam sie ze sasiedzi ktorych od lat uwazam za
                                zaprzyjaznionych, jestesmy nawet na ty, powiedzieli mu nieprawde o
                                mnie. Bylam tym bardzo poruszona. Myslalam, ze moge im zaufac. Co
                                sobie tacy ludzie mysla, dlaczego klamia bezinteresownie? Bo im
                                osobiscie nic to nie dalo. No i teraz sobie mysle: a jak zobacze ze
                                jakas egzotyczna osobe prowadze do domu? Jest mi niemilo ze
                                swiadomoscia ze mieszkam z kims takim w jednym domu.
                                • jutka1 Re: recepta na sile robocza 15.10.09, 15:15
                                  Zanim mnie wciagnie czarna dziura roboty, zamykam i ide otwierac nowe
                          • jutka1 Re: ratuj mnie kto moze! 15.10.09, 10:34
                            A jadlas kiedys tajskie czy wietnamskie zupy? Czesto sa na bulionie z imbirem i
                            czosnkiem.
    • maria421 Re: O pierdulach -- Odc. 88 :-))) 15.10.09, 10:45
      Gdzie to globalne ocieplenie?

      Przyspieszylam o 2 tygodnie termin zmiany opon, chce bezpiecznie pojechac do
      Polski w przyszlym tygodniu.
Pełna wersja