iwannabesedated 10.10.09, 12:34 Proszę bardzo. Tutaj można wpisywać sny, zdarzenia dziwne, magiczne, surrealne i tajemnicze. Oraz ich interpretacje. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jutka1 Moja lipa 10.10.09, 12:57 Jedyne, co pamiętam z mojego dzisiejszego snu to że przyszli jacyś ludzie i powiedzieli, że lipę trzeba przyciąć. I zaczęli odpiłowywać konary od dołu, jeden po drugim, i lipa zaczęła tracić swoją rozłożystą wspaniałość i jakaś taka goła i smukła zaczęła sie robić. A ja stałam, patrzyłam i się dziwowałam - dlaczego to robią? Ehem? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Moja lipa 10.10.09, 13:24 A to znaczy, że jakaś sytuacja wielce niekorzystna ma miejsce. A Ty zamiast się z dzikim krzykiem protestu rzucić - stoisz oniemiała i w głupie dywagacje się wdajesz! Fiute z tym "dlaczego?", "po co?" i inne takie! Natychmiast wszelkimi sposobami niszczenie ulubionej sytuacji lub rzeczy - ukrócić. Dywagować możesz potem. Do boju, Pytoniem! Ryjem do przodu, wielkim i rozwrzeszczanym! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Moja lipa 10.10.09, 17:00 No właśnie. Tytuł Twojego postu "Moja lipa" jest świetny na taki okrzyk. Możesz też krzyczeć na przemian "Moja lipa!" i "Won!". Mnie to przypomina mój własny kilkuletni proces "moimi drzewami". Otóż dwa lata temu obudziłam się w środku lata i włos mnie się zjeżył na języku - ktoś poobcinał gałęzie srebrnych świerków. Zaczęłam się zastanawiać, a "kto?", a "co?", a "po co?" a tymczasem następnego dnia jak wróciłam z roboty, to cała korona pięknie wiosną kwitnącej mirabelki - uharatana. Brutalnie, strasznie i na goło. Myślałam, że drzewo zdechnie. Nie zdechło. Zdechł za to niefachowo przycięty wtedy świerk. Od wtedy na tyle się już posunęłam w walce o "moje drzewa", że na sam dźwięk piły gdzieś w okolicy, wypadam w gaciach i z wielką mordą. Ostatnio tak wystraszyłam, pana co miał żywopłot przycinać, że niemal piłę z rąk wypuścił! I mnie wyjaśniać zaczął gorączkowo, że on tam koło mnie ma przykazane nie ruszać nic! Nawet tam nie wchodzić, nie zbliżać w ogóle się! Pisma też do adm wysmażyłam, żądając dokonania nowych nasadzeń w zamian za zniszczony drzewostan. Haha! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Moja lipa 12.10.09, 13:19 I oddaję głos do studia! Hahaha! A mnie się dzisiaj śniło, że moja Matka mi na komórkę mms przesłała, i przez ten mms moja komórka się podłączyła do zasobów jakichś światowych, zaczęła programy jakieś ściągać, od tego zaczęła puchnąć i się rozszerzać, wypchnęła z siebie cały środek, ale dalej nuże ściągać coś, samą skorupą i wyświetlaczem, który na zielono zaczął świecić i jakimiś cyframi migać. Klawiatura przestała działać i z komórki woda się zaczęła lać! Ja słoik pod nią postawiłam, potem drugi. Potem się okazało, że woda się z sufitu leje, na komórkę. A nie z niej. Wszystko jedno. Przyszedł w końcu Ojciec, poskrobał się w głowę i powiedział że z komórki już nic nie będzie. Trzeba nową kupić. I co z tym? Co? O co? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Moja lipa 12.10.09, 16:54 Głupie pytanie. Kupić oczywiście, a mmsy mamusi odsyłać;-) Pewnie Ci sie twardy dysk przgrzewa w głwisi i dlatego masz obamy (a nie obawy) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 12.10.09, 16:39 Snila mi sie czarna, burzliwa woda po ktorej mialam przejsc i we snie sie zastanawialam co znaczy jak sie komus taka woda sni. Co to znaczy? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 12.10.09, 16:54 Że zaczynasz wątpić w dogmaty! Odpowiedz Link
maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 12.10.09, 17:48 fedorczyk4 napisała: > Że zaczynasz wątpić w dogmaty! ??? A ja myslalam ze jakies nieszczescie nadciaga:) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 20.10.09, 11:38 W księdze I-ching często powtarza się zdanie o "przekroczeniu w bród wielkiej rzeki". Albo jest dobry czas aby przekroczyć w bród wielką rzekę, albo nie, albo należy to zrobić już, albo poczekać. Przekroczenie tej wielkiej rzeki oznacza podjęcie jakiejś wiekopomnej decyzji, dokonanie wielkiej zmiany, przekroczenie jakiegoś rubikonu. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Turbulencje senne 20.10.09, 11:51 Turbowałam się tym snem poprzednią noc całą. Śniło mi się, że się szykuję na te nowe zajęcia na które się zapisałam. Szykuję, szykuję, idzie sprawnie, bo pogania mnie bardzo elegancka i dobrze zorganizowana koleżanka. Potem razem idziemy na uczelnię, i ona mnie sprawnie prowadzi przez park jakiś, estakadę, korty tenisowe, przez basen kryty jakiś, do budynku uczelni i tam znika. A ja, zamiast prosto do budynku walić, to skręcam do kawowego barku na rogu i tam z moją znajomą spędzam czas jakiś nad kawą pierdoląc sobie trzy potrzy. Udaję się jednak do budynku w końcu, ale z kolei nie mogę znaleźć sali.Na szczęście spotykam grupę znajomych idących na te same zajęcia i razem z nimi do sali docieram. Jest dużo czasu, oni zajmują miejsca, a ja... I tu jest jakieś coś niezrozumiałego kompletnie, bo ja decyduję się wrócić do domu po coś (ale zupełnie nie wiadomo - po co?). Potem oczywiście kłopot z dotarciem spowrotem na uczelnię mam, gubię się pod estakadą, w parku przedzieram przez krzaki, a basen forsuję po dachu (szklanym), jednakowoż jakoś w końcu do budynku dobijam. Ale zamiast iść na moje zajęcia, wpadam (na chwilę) na zajęcia profesor Bethin (profesor Bethin była najnudniejszym wykładowcą najbardziej nielubianych przeze mnie przedmiotów - lingwistyki porównawczej i lingwistyki słowiańskiej). I tam się zasiaduję, a jak wychodzę, to sali moich zajęć nie mogę znaleźć. Są wszystkie inne sale - ale tej nie ma. Szukając sali włażę na ruszotwanie jakieś gdzie babu maluje fresk, i mnie zawraca stamtąd bo tam zdecydowanie sali mojej nie ma. W końcu znajduję salę, z ulgą zasiadam, mimo że to wykładu prawie koniec. A tu się okazuje - że to nie ten wykład! Wypadam stamtąd z gałami wybałuszonymi i decyduję się zacząć poszukiwania sali od wrócenia się do kawowego barku i prześledzenia drogi stamtąd. Ale to nie działa, z tym że nie jestem nawet pewna czy to ten barek. Innego natomiast - nie ma. I taka zmemłana i skonfundowana - budzę się. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Turbulencje senne 22.10.09, 17:40 a ja mialam dzis okropny sen, koszmar kierowcy sie nazywal. Otoz jechalam po autostradzie, ale byla budowa. I na tej budowie trzeba bylo przejec bardzo waskim "przesmykiem" miedzy dwoma ogromnymi maszynami, jakie to zawsze na autostradzie pracuja. No i auta przede mna przejechaly, a jak ja bylam dokladnie w polowie tych potworow, to one ruszyly i jakby sie lekko do siebie zaczely zblizac, tak ze grozilo mi zgniecienie. Potwornie krzyczalam, ale wiecie jak glosne sa takie maszyny, wiec nikt na mnie nie zwracal uwagi. To bylo straszne, ale w koncu ta prawa maszyna zjechala na pobocze, a lewa dalej jechala zmuszajac mnie do zjechania z autostrady na droge ktora prowadzila niemalze pionowo do gory! I jak juz bylam w polowie tej gorki to sie okazalo, ze w tej drodze jest przepasc, przed ktora w ostatniej chwili sie zatrzymalam. Nie bylo gdzie zjechac, bo ta maszyna po lewej mnie zaklinowala. Wysiadlam z zahamowanego auta i zbieglam na dol wolajac przerazona, ze nigdy w zyciu nie odwaze sie zjechac z tej pionowej gorki tylem. Zaczelam nerwowo szukac w torebce karteczek-wizytowek klubu samochodowego (pomoc drogowa) i BMW, ktore ma swoja pomoc drogowa. I cos musialo sie w tej chwili zdarzyc, czego nie wiem, ale zbudzilam sie ze strasznym krzykiem. Sen az sie prosi o wytlumaczenie, wiec bardzo prosze kolezenstwo o to. Niepokoi mnie do tej chwili wspomnienie tego snu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Turbulencje senne 22.10.09, 23:24 Hmmmm. Basiu, coś tak jakbyś miała naciski z różnych stron, i usiłowała wszystkie strony zadowolić. Tyle że jedna ze stron jest bardziej agresywna od innych. Kto Cię borsuczy? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Turbulencje senne 23.10.09, 10:35 no tak, siostra.... bylysmy niby do wczoraj najwiekszymi przyjaciolkami, ale robi sie po prostu toksyczna. to by pasowalo: probuje mnie wcisnac na droge, ktora dla mnie przewidziala.... Jutko, Tys wielka! Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Turbulencje senne 23.10.09, 10:51 No to Cię zmiąchała! Drogę dla Ciebie przewidziała? A jaką to drogę może jedna dojrzała pani przewidzieć dla drugiej? Bo chyba do zakonu Cię posłać nie zamierza? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Turbulencje senne 23.10.09, 11:00 zmiachala; dobre okreslenie. Nie, klasztor jej na szczescie nawet na mysl nie przyszedl. Ale wiesz to jest tak: ona jest prawie 9 lat starsza ode mnie i poniewaz oboje rodzice pracowali, to ona sie w duzym stopniu nami (moj brat jest jeszcze mlodszy) zajmowala. To bylo tak, ze ona nawet bedac na studiach w Krakowie przyjezdzala co weekend do Katowic aby zajac sie "maluchami". I kiedys chyba uwierzyla z rozpedu w to, ze jest nasza matka:)))) I takie prawa melduje do dzis. Najgorsze jest to, ze sluszne jest jedynie to, co ona za sluszne uzna. No, o niej moznaby w nieskonczonosc, ale to juz naprawde nie Wasz problem, wiec nie chce zanudzac.... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Turbulencje senne 25.10.09, 14:44 W książce "Ania na uniwersytecie", którą się zaczytywałam będąc w szkole, są dwie stare panny. Jedna ma 80 lat, a druga 60. Obie w oczach głównej bohaterki, a też i w zgodzie z panującymi w owej epoce obyczajami - są starymi babciami. Tak się więc obie zachowują, siedząc przed kominkiem w identycznych czepcach, robiąc na drutach szaliki. Z tym, że starsza traktuje młodszą protekcjonalnie, jak osobę młodą, niedoświadczoną i niedojrzałą. Wygląda to komicznie i jest przedmiotem prześmiechujek młodziutkich bohaterek książki. Bardzo idiotyczna to i niewygodna poza, dla obu osób, nie mówiąc już o tym że może przyprawić otoczenie o paroksyzmy rechotliwego śmiechu. Za wszelką cenę się z tego wywikłaj, i pamiętaj, że traktuje Ciebie tak tylko dlatego że jej na to pozwalasz. Następnym razem takie zachowanie powitaj salwą rechotliwego śmiechu po czym olej ciepłym moczem. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Turbulencje senne 22.10.09, 23:17 No przeca to jest wariacja na temat snu podróżnego, czyż nie? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Turbulencje senne 23.10.09, 10:53 A wiesz, chyba masz rację. Nie pomyślałam o tym. Ale jeśli jest to sen podróżny - to można powiedzieć, że postępy robię. Bo wiadomo dokąd i po co się udaje, a nawet można powiedzieć, "już był w ogródku, już witał się z gąską" nawet. Hm. Odpowiedz Link
jutka1 A mnie... 23.10.09, 11:02 A mnie sie dzisiaj snilo, ze nozem Zwillinga - innym od tych, ktore kupilam, nawet we snie sama to do siebie zauwazylam - robilam cak cak cak mojemu aparatowi fotograficznemu, plasterek po plasterku odcinalam od konca obiektywu zoom, az doszlam do "normalnej" dlugosci obiektywu i sie zatrzymalam. Kifjute??? Odpowiedz Link
ewa553 Re: A mnie... 23.10.09, 11:37 mam nadzieje ze ten "aparat" nie byl w rzeczywistosci innym "aparatem"?? Odpowiedz Link
ewa553 Re: A mnie... 23.10.09, 11:39 przepraszam za skojarzenie, ale jestem po czterech dniach z "moim" Domenico ktory nam tlumaczyl, ze Wlosi maja wlasnie rozne takie skojarzenia na kazda okazje. A rozmowa zaczela sie od tego, ze powiedzialam "Dio mio", co on nazwal katolickim orgazmem (Dobrze ze dzis Maryski nie ma):)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: A mnie... 23.10.09, 12:09 Ruja i porobstwo, Ty zawsze tylko o jednym. Skandal. ;-))) 100Krocie, pomocy... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: A mnie... 23.10.09, 19:47 Chodzi o to, że chcesz zmienić optykę spoglądania na jakąś sprawę\sprawy. Zoom to oglądanie albo z bardzo bliska, albo z bardzo daleka. A Twój sen sugeruje, że potrzebujesz na coś spojrzeć "normalnie". -- wasza pierdo Odpowiedz Link
sabba Andy Garcia 23.10.09, 21:03 ...snil mi sie. nie lubie go specjalnie ale niezly gosciu jest. snilo mi sie ze byl wlascicielem sklepu kosmetycznego w ktorym chcialam cos kupic ale obrazila mnie sprzedawczyni bo nie podobalo jej sie ze rozmawiam w tym sklepie po polsku. i on uslyszal ze sie uzalam i oczywiscie przyznal mi racje i przeprosil no i zaczal mnie bezczelnie podrywac. spacerowalismy dlugo jakimis korytarzami a potem spadlismy z dachu ale nic nam sie nie stalo. calkiem mily sen :) Odpowiedz Link
jutka1 Podróżno-kawiarniany 24.10.09, 10:07 W ramach snu podróżnego tym razem były wyspy greckie na wyjeździe służbowym całą ekipą z pracy. Nie wiadomo było, czy i kiedy następny katamaran odwiezie nas dalej, i szliśmy przez wyspę do portu przez szereg jaskiń, pięknie udekorowanych, czasem z "oknami" z widokiem na wyspę, na morze. Ludzie się rozłazili i snuli, szef zalegiwał bez butów to tu to tam, kręciła się w pobliżu baba, która samym oddechem przypalała mi papierosa a ja za każdym razem zamiast się dziwować mówiłam jej, że jestem pełna podziwu dla jej umiejętności. A potem nagle znalazłam się na przedstawieniu. Był to rodzaj monodramu, tyle że śpiewanego. Aktor siedział przy kawiarnianym stoliku i śpiewał rożne role o i do bywalców kawiarni, w każdej piosence był kim innym, i każda piosenka była monologiem kogo innego, i te piosenki/postaci dialogowały między sobą, a ja z nich dedukowałam kto się z kim kłóci, kto się lubi, a kto z kim o czym w tej kawiarni rozmawia(-ł). Dziwne. Odpowiedz Link
ewa553 judaistyczny 24.10.09, 11:03 snilo mi sie ze z moja kolezanka wybralysmy sie na jakies swieto zydowskie do jej babci, ktora ona z uporem nazywala ciotka. Wybralysmy sie w trojke na malym skuterze, Dana, ja i....Jutka:)))) Bylo ciasno ale wesolo. U babci/ciotki bylo duzo krewnych-i- znajomych-ciotki, a ja sie denerwowalam bo po pierwsze nie pamietalam czy to pessah czy inne swieto i nie wiedzialam jakie zyczenia skladac. Po drugie mialam bardzo ciasna sukienke z czerwonych cekinow, pozbawiona ramiaczek itd. ciagle ja podciagalam na biuscie. Swietowalismy pieknie, az wybuchla awantura, bo ciocia- babcia zaczela poszczegolnym swietoszkowatym krewnym wypominac ich rozne grzeszki. Wiec trzeba sie bylo zabrac i uciekac stamtad. I wtedy okazalo sie ze po pierwsze ktos nam skuter rabnal, a po drugie Jutka okazala sie byc Edda i wziela jakies dwa rowery i odjechaly z Dana do domu, ktory byl oddalony o wiele km, bo to bylo inne miasto. A ja zaczelam szukac dworca lub autobusu, nie moglam znalezc, a ludzie udzielali mi roznych sprzecznych informacji gdzie i o ktorej cos odjezdza. Dworzec byl prowincjonalny, pelno blota i nic ciekawego do czytania. A potem sie obudzilam. Nic z tego nie wynika, ale dobrze mi zrobilo opowiedziec Wam ten sen:))) Przepraszam, jesli zanudzilam. PS: ta sukienka z czerwonych cekinow istnieje naprawde, ale nalezy nie do mnie, tylko do corki Dany:))) widocznie zrobila na mnie wielkie wrazenie:))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka sen miejsko-pretensjonalny 24.10.09, 15:12 Część pierwsza - jestem w NYC z moją dawną przyjaciółką i jej nowym faciem. Razem udajemy się na koncert czyteż do teatru. Idziemy sobie Szóstą z wolna przyspieszając. Ja się dopytuję o dokładny adres, bo facio fąfeli ten adres zna. A on mi na to, że to w okolicy 100 ulicy, a nie 50-tej jest. Więc dojść na piechotę rady nie da, bo my się w okolicy Macy's na 34 znajdujemy. Trzeba więc łapać taxi. I na to się fąfeli facio zborsucza i protestuje, bo taxi to dodatkowa kasa, a on tu tylko tyle przeznaczył, ale już widać, że to pretekst tylko, bo od początku był wszystkiemu wbrew i sabotażu dokonywał.Mnie szlag trafia, bo jakoś szczególnie mi na tym przedstawieniu zależy, jest to cos symbolicznego dla mnie.A isc samej jakos jednak nie chce mi sie.Liczylam na fajne towarzystwo, rozmowy w kuluarach, drinki i spacer po - a tak? No i budze sie. Druga czesc - mam samochodem z moim facetem (ktorym jest jeden z moich bylych - tych fajnych) jechać na wycieczkę samochodową, w kilka aut ze znajomymi, do Mediolanu. I też się rozłazi jakoś o coś - nie możemy się znaleźć, komuś się psuje auto, cośtam się rozłazi. A potem nagle zauwazam ze moj byly (ten fajny) sie zmienil w mojego bylego meza (perdole). I mnie szlag trafia totalny bo juz wiadomo ze z wycieczki nici, bo z pierdola nigdy nic wyjsc nie moze. A nawet gdyby wyszlo, to i tak bym nie chciala - z pierdola. Pierdola mi proponuje szybki wypad do Kopenhagi, tylko we dwojke, ale mnie to w ogóle nie interesuje. Więc ogólnie chodzi o pretensje, które mam względem innych ludzi. Dlatego jest to sen "pretensjonalny", hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: sen miejsko-pretensjonalny 24.10.09, 21:35 Te pretensje - wiesz tak naprawdę o co, i do kogo? (nie musisz na forumie odpowiadać) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: sen miejsko-pretensjonalny 25.10.09, 15:32 A wiesz, chciałabym żeby to było takie oczywiste jak u Ewy. Mieć takiego jednego "culprita" - jeśli nawet nie winnego wszystkich moich nieszczęść to przynajmniej odpowiadającego za uciążliwość jakiejś konkretnej sytuacji. Niestety skłaniam ku teorii, że te pretensje to sama do siebie mam. Niedawno przyszło mi na myśl, że czuję się jak cała grupa osób związanych sznurkiem, z których każda co innego chce, i w kompletnie inną stronę ciągnie. Cała grupa wkłada wiec mnóstwo wysiłku, usilnie drepcze nogami, ale się ruszyć nigdzie nie może. Każda czynność jaką chcę wykonać powoduje jakiś wewnętrzny protest i totalny dyskomfort jakiejś części mojej osoby. To fatalne jest i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ten motłoch którym jestem jakoś okiełznać i pogodzić - chociaż obecnie nic nie wskazuje na to. br\ -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 25.10.09, 23:38 Tutaj też zrobiłam dwa wpisy - jeden do Ewy o dwóch babciach i do Pajtona o Sajgonie-cum-Hanoi!!! Co jezd??? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 07:23 Są na miejscu. Na pierdulum też. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 15:07 Oddało! A to dopieroż! Niebywałe. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 15:12 Ale nie wszystko!!! Gdzie jest wpis do Ewy o Ani z Zielonego Wzgórza??? Oddawać! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 16:53 Albo mam omamy (nie mylic z obamami ;-) ), albo Ania z Zielonego jest jak byk. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 17:43 a gdzie Ty widzisz Anie na byku??? Ja nie widze,, a chce przeczytac, bo Anie wielbie do dzis!!!!!!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 17:54 W podwontku tubulencje, czy jakos tak. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Podróżno-kawiarniany 25.10.09, 15:04 Niezmiernie mi się ten sen podoba Pytoniem. Po pierwsze bo pokazuje, że Sajgon czyteż Hanoi może - całkiem niespodziewanie - zmienić się w wycieczkę na greckie wyspy, gdzie ludzie się rozłażą, snują i polegują bez butów. Po drugie, pokazuje Ci właściwy sposób osoby ziejącej ogniem, a więc groźnej i jadowitej. Zamiast unikać i kryć się w popłochu, czyteż wręcz przeciwnie, konfliktować frontalnie - należy jej papierosa do przypalenia wdzięcznie nadstawić, skomplementować jej zdumiewające umiejętności i (over to you) zająć swoimi sprawami. Po trzecie, najfajniejsza jest tutaj persona Aktora. On to wszystko o wszystkich wie, co kto mówił komu, z kim się kłócił, z kim się lubił. A więc widzi i wszystko wie, lecz nie uczestniczy, tylko obserwuje sobie, wykorzystując do własnych celów. Siedzi przy kawiarnianym stoliku sobe i śpiewa. Hahaha! Jest to pewnie wskazówka dla Ciebie jak potencjalnie możesz zaegzystować. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Podróżno-kawiarniany 26.10.09, 12:15 pierdoklecja_prutka napisała: > Niezmiernie mi się ten sen podoba Pytoniem. > > Po pierwsze bo pokazuje, że Sajgon czyteż Hanoi może - całkiem > niespodziewanie - zmienić się w wycieczkę na greckie wyspy, gdzie > ludzie się rozłażą, snują i polegują bez butów. ********** A w tajemnicy Ci powiem, ze szef mial we snie szare stopy :-))) > Po drugie, pokazuje Ci właściwy sposób osoby ziejącej ogniem, a więc groźnej i jadowitej. Zamiast unikać i kryć się w popłochu, czyteż wręcz przeciwnie, konfliktować frontalnie - należy jej papierosa do przypalenia wdzięcznie nadstawić, skomplementować jej zdumiewające umiejętności i (over to you) zająć swoimi sprawami. *********** Aaaaa, no jasne. Ze tez o tym nie pomyslalam. > Po trzecie, najfajniejsza jest tutaj persona Aktora. On to wszystko > o wszystkich wie, co kto mówił komu, z kim się kłócił, z kim się > lubił. A więc widzi i wszystko wie, lecz nie uczestniczy, tylko > obserwuje sobie, wykorzystując do własnych celów. Siedzi przy > kawiarnianym stoliku sobe i śpiewa. Hahaha! Jest to pewnie wskazówka dla Ciebie jak potencjalnie możesz zaegzystować. ********** Wiesz co, to byl rzeczywiscie madry sen... Dzieki, 100Krocie. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Podróżno-kawiarniany 29.10.09, 12:46 Szare, powiadasz? Całe? Czy tylko podeszwy? A to ciekawy szczegół. Co Ci to mówi o jego prawdziwej naturze? Bo normalny człowiek to ma podeszwy różowe, ewentualnie pomarańczowawe. Mnie się wczoraj śnił sen o trzech królach. Poszłam po coś do siąsiadów, a ci sąsiedzi mieszkali w dwie osobne rodziny w jednym mieszkaniu. Jak za komuny. Jedni z dzieckiem w jednym, a druga para - w drugim. Kuchnia wspólna. Ja po cośtam do tej kuchni weszłam, a na krześle siedziały trzy wielkie króle. Jeden czarny, jeden rudy a jeden mięszany. I te króle się rozkicały, pouciekały z tej kuchni i ja je musiałam połapać. Więc połapałam, i w pewnym momencie trzymałam w rękach trzy duże, ciężkie i wierzgające rapciami króle. Na to przyszedł sąsiad, śmiejąc się zamknął króle spowrotem w kuchni. A ja poszłam do siebie, ale zauważyłam, że łapiąc te króle powypadały mi jakieś trzy ważne dla mnie rzeczy, i nawet wiem, gdzie pospadały. A potem się jeszcze okazuje, że jeszcze trzy inne potrzebne rzeczy - też tam pogubiłam. I teraz zagwozdkę mam, czy iść znowu do sąsiadów po nie, i znowu te króle wyłapywać musieć? Czy jakoś chwilowo się obejść bez? We śnie wiedziałam co to za rzeczy były, ale teraz nie wiem. Jakieś małe podręczne cosie co trzymałam po kieszeniach. A dzisiaj mi się śnił sen o starej malutkiej. To się jakoś dzieje na przełomie XIX i XX w.Duży ciemnowłosy przemysłowiec (w guście aktora Globisza w czasach młodości), jakiś taki zgorzkniały, melanholijny, ukochaną żonę stracił, umarła czycoś, ale to było dawno, w innym kraju i w ogóle chyba nie była dziewicą, a może miała w poprzek, a może go zdradzała z pokojówką? Nieważne, w każdym razie dla niego jest to pretekst do spleenu i weltschmertza, otóż ówże przychodzi do innego przemysłowca na bankiet. Inny przemysłowiec jest szczupły, siwo-rudy, wesoły, choć też żona mu zmarła i osierociła dzieci. Ale to było dawno, jakoś się z tym pogodzili, lub nie, lecz uprawiają życie towarzyskie, podróżne i raczej jest im wesoło.Duży smutny przychodzi więc na ten bankiet, stoi w korytarzu, wino pije i (ofkoz) weltszmerci się. A tu na harmonii grają, wino piją, tańczą, anegdoty tłuste opowiadają, po kolanach się klepiąc - śmieją. Wszędzie się kręci ukochana córka pana domu - stara malutka. Wygląda jak mała dziewczynka, ale jest już całkiem dorosła, wino jej pozwalają pić, świetnie się bawi, wszystkich rozwesela. No i ten duży smutny się natychmiast zakochuje, do całowania bierze, ale go odciagają, więc tylko ją z wrażenia polewa czerwonym winem po głowie i - mdleje. Potem jest następna scena, jak wysyła jakiejś swojej obecnej stałej kochance duży obraz kury, i obok kosza z jajami. Żeby jej delikatnie dać do zrozumienia, że jej kosza daje. I się zastanawia, czy aby aluzja jest czytelna. No i co z tym? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Podróżno-kawiarniany 30.10.09, 08:17 Szare były, bo bez butów chodził po wyspie :-))) A co do snów, to pomyśleć muszę, bo wielce frapujące są. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 30.10.09, 12:36 Ponoć TEN człowiek śni się tysiącom ludzi na całym świecie. deser.pl/deser/1,97052,7203175,Czy_Tobie_tez_przysnil_sie_ten_mezczyzna_.html -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 30.10.09, 12:39 Nie, nie snil mi sie. Ale snil mi sie 30 letni facet ktorego znam. Bardzo sie do mnie przystawial we snie:) Odpowiedz Link
xurek Re: Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 02.11.09, 15:48 Swiadomie nie pamietam, by taki facet kiedykolwiek mi sie snil, ale twarz wydaje mi sie znajoma i nie mam pojecia skad. Odpowiedz Link
sabba Re: Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 08.11.09, 20:51 nigdy mi sie nie snil, na pewno! raz mi sie snil jakis brzydki lysy a przewaznie snia mi sie przystojni faceci. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 09.11.09, 12:12 nie snil mi sie na szczescie nigdy. Ale dopiero dzis mialam czas przeczytac sobotnia gazete i tam jest list gonczy z Phantom-rysunkiem wlasnie rego faceta...... Makabra. A mnie sie cos ostatnio snisz Ty, Jutka!! Dzis w nocy jezdzilysmy po gorkach na rowerze, ja sie bardzo cieszylam ze wreszcie przelamalam moja niechec i niewiedze:))) A Ty bylas cholernie wysportowana i zebym przezyla tez naprawde szalencza jazde, wzielas mnie na swoj rower i tak pedzilas po gorkach i lasach, ze az mi sie w glowie krecilo:)))) Ja zreszta - ale to juz w realu - rok temu na wiosne kupilam sobie rower i w zeszlym roku jechalam na nim raz i w tym roku tylez samo:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Basiu... :-) 09.11.09, 14:33 Najsmieszniejsze jest to, ze nie jezdze na rowerze. Tzn. umiem, ale od mojego wypadku z kolanem rower, narty, i inne takie nie wchodza w rachube. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Katastroficzny 02.11.09, 07:48 Śniło mi się całą noc, że świat opadła jakaś katastrofa, nie do końca wiadomo było, co - ale ludzie znikali, płaczące dzieci pałętały się po ulicach, szukano się nawzajem. Jakaś taka atmosfera bezprzyszłościowa była, moja ukochana kawiarnia zamknięta a właścicieli ani widu ani słychu, chociaż pod koniec snu objawiła się właścicielka ale całkiem siwa i potem znów ją zgubiłam. Właściwie nikt nie wiedział, czy to był jakiś wybuch, czy zaraza, czy co tam jeszcze, w mieście huczało od plotek, jedna pani drugiej pani etc. Pod koniec snu okazało się, że na całym świecie jest powodź i idzie wielka woda, ale miałam nadzieję że moje miasto oszczędzi ze względu na dość wysokie położenie. Był system sprawdzania, czy ktoś żyje - w komputerze wprowadzało się adres mailowy danej osoby i pokazywało się, czy są na linii. I każdy miał prawo do 15 telefonów za darmo. Tylko mnie się baterie w komórkach wyczerpały i nie miałam pieniędzy na nową baterie, ani ładowarki. Okropny sen. BR\ Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Katastroficzny 04.11.09, 12:07 No tak. To jest zwykły sen o końcu świata. Mnie się to też śni. Rzadko, ale jednak. To już tylko Kan Ci coś może w tym temacie powiedzieć, ja wymiękam. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Katastroficzny -- Kan! Do tablicy! ntxt 04.11.09, 14:08 Od dluzszego czasu nie mam zadnych katastroficznych...odmowilam, jakis czas temu. Dzisiaj mialam na ten przyklad, taki gdzie musialam wsiasc do pojazdu przemieszczajacego sie miedzy roznymi galaktykami...Taki samolot troche, tylko zasady inne...bylo bardzo ciekawie. Katastrofy gdzies tam beda...nie zycze i nie chcialabym... Obecnie zegnam odchodzacych - wczoraj zeszla wlasnie kolezanka, ktora jakos nie mogla sobie poradzic... Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka użyteczny aspekt śnienia o katastrofach 04.11.09, 14:41 Otóż mnie często dolega mrowie ludzkie. Gęstość różnych obecności, tłoki, ściski, gromadne pędy chujwie dokąd i po co. Jakieś masy i gromady depczące trawę, srające w krzaki, stada zagubionych krzyczących dzieci, żarcie kiełbas, czipsów, stosy śmieci, latające foliowe wory. Jakiś czas temu na koncercie ogólnodostępnym w parku w Pszczynie też mnie to mrowie zmogło. I nagle coś jak wizja spadło na mnie. Zobaczyłam to wszystko - PUSTE. Tam gdzie się mrowili - pustka. Tam gdzie się tłoczyli, dupczyli, gdzie tratowali trawę, chlali piwo - pustka. Tam gdzie był gwar - cisza. Wszystko jest, budynki są, wiata koncertowa, stragany - są. Tylko ludzie znikli. I taka świadomość, że już nie ma nikogo, ani jednej zachlanej, rozwrzeszczanej, kłębiącej się ludzkiej osoby. Nigdzie. I już nie będzie. I jak ta wizja odeszła i się znalazłam spowrotem w tym kotłującym się i drącym mrowiu - boże co za ulga! Co za wdzęczność niewyobrażalna za każdego kretyna z komórką, za każdego dupka z puszką piwa, nawet za rodziny ze stadem bachorów. Od tej pory, jak mnie tłuszcza nadoje i zgniecie to do tej wizji wracam. Przypominam sobie to uczucie pustki, wszechogarniającej ciszy, straszne dojmujące uczucie braku ludzkiej obecności. I zaraz się w kupie czuję lepiej. Mogę polecić tę metodę jako pacaneum na dolegliwości duszy związane z tłokiem. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
chris-joe Re: użyteczny aspekt śnienia o katastrofach 04.11.09, 16:40 To mnie sie zdarzylo ostatnio cos na odwrot. Ostatnie dwa dni wakacji spedzilem w Sao Paulo- miescie, ktore wlasciwie nie ma nic do zapodania, jedynie 20 milionow luda, burdel bez kolek i na kolkach, wieczne korki, warkot i grzmot, wrzask, wrzawe i wycie... No wiec z tego Sao Paulo, po jednym krotkim postoju, znalazlem sie nagle w sobotni i zimny poranek w taryfie z montrealskiego lotniska. Z okien tejze taryfy lustrowalem miasto, ktorego tak slawnie nie znosze i- odczuwalem nagla nirwane, bo wszedzie pusto, ulice niemal bezludne i bezpojazdowe, spokoj olsniewajacy, lad i cisza... poczulem sie nagle w tym miescie prawie dobrze... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: użyteczny aspekt śnienia o katastrofach 08.11.09, 17:21 No tak, generalnie można by to określić "pacaneum capeum" od owego capa co go mądry rabin kazał przygarnąć do domu Żydowi co się na przeludnienie swoich warunków mieszkaniowych przyszedł skarżyć. Hahaha. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Sen o wuju 08.11.09, 17:32 Właściwie to wuj się pojawia na samym końcu, ale tak zaskakująca ta obecność była, że cały sen się jakby temu podporządkował. Jestem otóż w jakimś pokoju, jakimś miejscu, domu jakimś. To jest dom nie mój, gospodaruje tam moja ciotka z którą generalnie kontaktu nie mam. I się okazuje, że ciotka z wredności postanowiła zakopać w dole i zasypać gaszonym wapnem książek stos. Ja rozpoznaje książki przynależne do rodziny ogólnie, do moich starych i nie tylko. Więc książki postanawiam uratować przez ciotkową hekatombą. Ale patrzę, a tu okładki same! Okazuje się, że środki już moje młodsze kuzynostwo wcześniej uratowało, zastępując pustymi kartkami. Więc ciotka i tak by "pochowała" same skorupy a zawartość by przetrwała. I tutaj "enter" wujo, na którego ja zaczynam wykrzykiwać, że ta ciotka to, ciotka tamto. A wujo mi na to, czemu jej tego bezpośrednio nie powiem? Hę??? I to jest szok bowiem wiadomo od zawsze, że w naszej rodzinie nic nikomu wprost mówić nie wolno. A już szeczególnie wujo, nie we śnie, tylko w życiu, nigdy nic wprost nie mówił. A że mówił bardzo mało, więc wyobraźcie sobie ile to niewypowiedzenia w sobie musiał mnieć. Więc mnie zatyka, i tłumaczę mętnie, że nie mogę, bo jak to? przecież tradycja jest taka, że się utarło, tak się nie robi, to i ja nie mogę, no bo jakże to tak i w ogóle. Budzę się. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sen o wuju 08.11.09, 18:41 Bardzo mi sie podoba to sformułowanie "ile tego niewypowiedzenia musiał w sobie mieć"! :-D Ale w adremie: sen ciekawy w swojej koronkowości: coś cennego było, i - przez kogoś bliskiego/krewnego - miało tego nie być. Po czym - też dzięki innym bliskim/krewnym - miało nie być, a okazało się że jednak jest. Częściowe, bez "okładek", samo jądro - ale jest. Co do wuja: komu chcesz coś wywalić prosto z mostu między oczy, a tego nie robisz, "bo nie wypada"? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sen o wuju 09.11.09, 13:55 To co miało nie być - a jest, to nie wiem co to. Ale wielce prawdopodobne się to wydaje. Aaaa... Właściwie to wiem. Mój kuzyn (ten co we śnie książki uratował) chciał mi pomóc jak byłam w Afryce. Ale nie wyszło nic z tego, bo chyba ciotka namąciła coś. I kontakt z nim zupełnie straciłam od wtedy, a bardzo go lubię i żałuję tego. Czyżby to znaczyło, że jednak dalej jakaś możliwość dobrych kontaktów jest? A to by mnie ucieszyło bardzo. Co do wywalenia, to chyba trochę jestem tym wujem co ma dużo niewypowiedzenia w sobie. Wczoraj wywaliłam trochę. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 09.11.09, 12:34 Snilo mi sie ze wyszlam za maz. Nie wiedzialam kiedy, gdzie i za kogo,ale musialam sie podpisac nowym nazwiskiem i bylo to takie nazwisko jakie ma moj lekarz rodzinny. Podpisalam sie, spojrzalam na podpis i powiedzialem ze to nie jestem ja i ze sie chce natychmiast rozwiesc. Problem jednak byl, ze nie wiedzac za kogo wyszlam nie wiedzialam z kim mam sie rozwiesc. Znalezli sie jednak uczynni ktorzy mnie skontaktowali z moim nowym mezem. Byl nim maly, gruby Francuz i mial na imie Bernard. I powiedzial ze on juz w nasze malzenstwo zainwestowal bo kupil lozko ta tysiac Euro. Ja mu na to ze mu natychmiast te tysiac Euro za to lozko oddam ale koniecznie musze ten rozwod miec. Dalej nie pamietam:) Odpowiedz Link
xurek Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 09.11.09, 14:15 Ogladalam w sobote z rodzina „Supertalent”. W przerwie reklamowej rodzina rozlazla sie po domu w poszukiwaniu czegos do przekaszenia a ja zaczelam przelaczac z jednego kanalu na drugi. Nagle na jednym zobaczylam jeepa szalenie skaczacego po sawannie, ktory w koncu stanal i sie zepsul i wylecialy z niego rozhisteryzowane panie, potem nastapil cut i inna kamera pokazala lwa czajacego sie na owe. No i ja juz nie bylam w stanie ogladac superlatentu, wlaczylam drugi telewizor i zobaczylam, omal nie dostajac przy okazji zawalu, jak te lwy pozarly trzy osoby, nim w koncu reszta zostala uratowana. No i potem dwie noce z rzedu znow snil mi sie moj “ulubiony” motyw, czyli wciaz od nowa i w roznych sceneriach pozerajacy mnie lew. Najlepszy kawalek to bylo jak bieglam w srodku czworokata wojownikow Zulu (tez widzialam na jakims filmie) i ten lew biegl obok nas i wciaz kogos z szeregu pozeral i polykal jak taki waz boa. My tak bieglismy a ja coraz bardziej sie pocilam, bo miedzy mna a lwem zostal juz tyllko jeden rzad wojwnikow…. Behemot stwierdzil na dzisiejszym wspolnym lunchu, ze ani hybi bylam w poprzednim wcieleniu wojownikiem Zulu, ktorego pozarl lew :)). Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 09.11.09, 14:24 A moim zdaniem byłaś lwem który pożarł kilku wojowników Zulu, i teraz się zastanawia kogo by znowu pożreć, hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 10.11.09, 11:14 Dzizas Xurku, moze Ty juz wiecej nie ogladaj kanalu National Geographic ?? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 09.11.09, 14:15 Matkoboska, Marysia, muszę teraz pamiętać, że jak widzę jakiś opis Twojego snu to się muszę zaopatrzyć w pampersa, lub lepiej jeszcze, miednicę przed przeczytaniem! Skąd się Tobie biorą takie rzeczy? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 10.11.09, 11:11 Marysiu, wspanialy sen :-)))) Czy Ty wiesz, ze jest to prawie scena z "Manhattanu" Woody Allena? Mariel Hemingway - baaardzo postawna - opisuje swego niezwyklego kochanka, którym okazuje sie maly, gruby kurdupel typu Dany de Vito? Pojecia nie mam skad sie Wam takie sny biora ???? Odpowiedz Link
maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 10.11.09, 13:16 Nie wiem skad sie takie sny biora, ten o moim zamazpojsciu tak mnie sama rozbawil ze go wszystkim opowiadalam:) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 10:25 Ja tam nie wiem, ale mnie się wydaje, że jakaś część Ciebie wypuszcza już pączki listki i nibynóżki w kierunku relacji damsko- męskich. Lepiej więc sobie tę tendencję uświadomić, bo inaczej będzie "na kogo wypadnie na tego bęc" i jakiś Bernard Ci się trafi z łóżkiem za 1000 euro. Pisałam może już tutaj o tym., Otóż ilka lat temu jedna z moich Ciotek, której zmarł mąż przez nią ukochany i przez wszystkich nas uwielbiany Wujek Wontek, oznajmiła mi kiedyś przy świątecznym stole (a miała przy tym, proszę zważyć, twarz jak płyta grobowa i głos potępieńczy i potępiający), że ona WIE, iż nigdy już w życiu nie będzie szczęśliwa. Mnie w gardle kołkiem stanęła galareta z ryb na to dictum, na szczęście usłyszał to ktoś bardziej wyluzowany niż ja, a też i dysponujący większą mocą sprawczą (o poczuciu humoru nie wspominając). I Ciotka jakieś pół roku temu uległa gwałtownemu zakochaniu, i się teraz ze swoim "chłopakiem" prowadza, powtarzając że NIGDY taka szczęśliwa nie była. Ha ha ha. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 11:25 Co ma byc to bedzie, Dorotko. Zapewniam jednak PT Fotumowiczki i Forumowiczow ze nie szukam i szukac nie bede:) Odpowiedz Link
xurek Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 11:37 jak sie szuka, to i tak sie nie znajdzie. Jak sie zas nie szuka, to znajdzie sie sam :)) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 12:57 xurek napisała: > jak sie szuka, to i tak sie nie znajdzie. Jak sie zas nie szuka, to > znajdzie sie sam :)) No wlasnie. Jak mi jeszcze jest jakis pisany to sam sie w odpowiednim czasie znajdzie:) Znam kobiety ktore same byc nie moga czy nie potrafia, wiec szukaja. Rozpacz bierze na jakie kompromisy wtedy sa gotowe. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 13:08 maria421 napisała: > Co ma byc to bedzie, Dorotko. > Zapewniam jednak PT Fotumowiczki i Forumowiczow ze nie szukam i szukac nie bede ODP: Marysiu, kurna chata...czy nie mozesz poprzestawic tylko w glowie szyfladek...nie musisz wyjsc na ulice i lapac co popadnie...ale jesli w sercu pragniesz aby byc z kims...to w glowie i myslach nalezy afirmowac...a nie barykadowac sie... Roznica wiec z logiczego punktu zadna, z praktycznego ogromna - byc albo nie byc... Kan Odpowiedz Link
maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 13:17 Kanie, zapewniam Cie ze w sercu ani nie w sercu nie czuje narazie potrzeby bycia "z kims":) Ani tez moje "byc albo nie byc" od tego nie zalezy. Co ma byc to bedzie. I jeszcze nigdy tak nie bylo zeby jakos nie bylo:-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 16:16 No. Nie rozumicie? Jak Marysce na drodze stanie jakis pasowny to sie poswieci (bo skoro los tak chcial) i siem chajtnie (hajtnie? Nie wiem skad to slowo pochodzi). Odpowiedz Link
maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 16:42 Zadnych poswiecen, zadnego hajtania sie! Teraz tylko przyjemnosci:) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 13.11.09, 15:03 Śniło mi się, że w poprzedniej pracy z powrotem pracuję, siedzę przy biurku, zarazem robiąc biżuterię, biurko całe zawalone koralikami mając. Koło biurka zasiada mój kolega, a naprzeciw prezes się sadowi chociaż jest mało miejsca bo wszędzie te koraliki. Prezes chrząka, ale nic nie mówi, a ja zarazem jestem tym szefem co byłam, biżuterię jedną ręką gmerzę, a też na chwilę staję się instruktorem języka i lekcji nam wszystkim udzielam. A potem jeszcze po robocie wdzięcznie przy kawiarnianym stoliku siedzę pozwalając koledze flirtować ze mną. Hahaha! I co to ma znaczyć? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 13.11.09, 22:57 Bajmi 100Krocie, to dobry sen - tak jakby różne części Ciebie i etapy w życiu zaczęły się ze sobą godzić i koegzystować. I ztego może fajna mieszanka wyjść. :-))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 15.11.09, 16:26 No mam nadzieję Pytoniem, bo jakaś rozfragmentowana się czuję, a z drugiej stroni z żadnej z moich ról, zainteresowań i działalności chaotycznych mi się nie chce rezygnować. Ale obawiam się, aby nie wyszła z tego taka mieszanka jak w powieści Chmielewskiej Wszyscy jesteśmy podejrzani, gdzie znudzeni pracownicy wrzucali co popadło do wielkiego wazonu stojącego na balkonie - w ramach eksperymentu. I to potem wydżyzdnęło śmierdząc okrutnie, obryzgując wszystko wokoło i obficie śmierdząc (ofkoz). Dzisiaj w nocy się w końcu wyspałam i śniło mi się UFO. Jadę samochodem z moją wykładowczynią ze studiów, ona prowadzi, ja patrzę, a tu nad nami bardzo nisko przelatuje UFO. UFO wygląda dokładnie jak statek ze Star Treka widziany od spodu. Ponieważ UFO nigdy nie może oznaczać nic dobrego, bo albo fazerami grzmoci, albo ludzi porywa, albo emituje jakieś szkodliwe fale, więc ukryć się postanawiamy. Wypadamy z auta, i upchamy się w blokasie pod balkonem, a na tym balkonie chłopy wąsate i podchmielone piwo piją. I się pytają, "baby, co Wy?" a my na to "UFO leci, chopy!" a chopy na to "chopy, baby mówią, że UFO leci, kryć się!" i się budzę. Potem jeszcze druga część mi się śni, że też w aucie siedzę, tym razem z kilkoma innymi osobami, i w krzakach się chowamy przed tym UFO, tylko świateł w środku samochodu zgasić nie możemy, i istnieje obawa, że UFO je zobaczy. I co z tym? Snilo sie komus UFO kiedys? Oooo, polskie czcionki mi zjadlo! To pewnie UFO! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 16.11.09, 11:50 Rozmawiałam wczoraj z Pytunem, który się skarżył, a może cieszył? że mu się ostatnio nie śni nic. A mnie się wczoraj jakiś wór rozpruł, nie dość, że cały dzień posypiałam, to jeszcze poszłam spać wcześnie i śniła mi się jakaś snów cała kopa. Sen na przykład o byciu spowrotem w szkole, ale nieuczęszczaniu na zajęcia, lub uczęszczaniu tylko na niektóre, a na inne nie, i w konsekwencji martwienie się, jak ja zdam - to klasyka. I teraz też się śnił. Tyle, że kiedyś mi się śniło, że jestem w ogólniaku, a teraz mi się śni, że jestem na studiach. Co de facto i ma miejsce, bo się na studiach znalazłam w rzeczywistości, ale wzięłam sobie tylko jeden przedmiot i na niego uczęszczam. Więc o co chodzi? Może o to, że mam pretensje do siebie o jakieś inne sprawy które leżą odłogiem? Śniło mi się też, że pociągiem jadę (czyli sen podróżny), z moim chłopem i walizką, miejsce siedzące mamy, chociaż nieziemski tłok panuje. Moi Starzy też mają tym pociągiem jechać, więc wyruszam ich szukać. Okazuje się, że jadą jakąś super-klasą, mają osobny pokoik, a suczka Klarcia zasrywa dywanik. W przedziale był tylko Ojciec, który powiedział, że Matka i ciotki czyteż kuzynki poszły na supertarg warzywny bo postój pociągu jest dłuższy. Mnie rozżalenie ogarnęło, iż mnie nie wzięli. I cała masa innych snów, senków, i podsnów mi się śniła. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
xurek e: Sny i inne zdarzenia cz. IV 16.11.09, 13:58 a mnie sie snil yorshire terrier, ale byl caly kremowy. On na mnie napadl i ugrylz mnie w maly palec lewej reki. Trzymal ten palec w zebach i nie chcial puscic, czulam jak boli (jakos tak naprawde) i myslalam, co z nim zrobic. Najpierw zaczelam wywijac reka z terrierem na palcu, ale on nadal nie chcial puscic, wiec zaczelam nim walic w betonowy murek. Od tego walenia terrier przybral forme prostokata klakow ktory totalnie zakleszczyl sie na moim palcu. Z tym prostokatnym terrierem na lapie poszlam do slusarza, ktory mi powiedzial, ze nic sie nie da zrobic, bo sie terrier stopil z moim palcem i palec trzeba bedzie odciac albo mam chodzic z tym terrierem miast paznokcia.... Odpowiedz Link
maria421 Re: e: Sny i inne zdarzenia cz. IV 16.11.09, 14:00 xurek napisała: > a mnie sie snil yorshire terrier, ale byl caly kremowy. On na mnie > napadl i ugrylz mnie w maly palec lewej reki. Trzymal ten palec w > zebach i nie chcial puscic, czulam jak boli (jakos tak naprawde) i > myslalam, co z nim zrobic. Najpierw zaczelam wywijac reka z > terrierem na palcu, ale on nadal nie chcial puscic, wiec zaczelam > nim walic w betonowy murek. Od tego walenia terrier przybral forme > prostokata klakow ktory totalnie zakleszczyl sie na moim palcu. Z > tym prostokatnym terrierem na lapie poszlam do slusarza, ktory mi > powiedzial, ze nic sie nie da zrobic, bo sie terrier stopil z moim > palcem i palec trzeba bedzie odciac albo mam chodzic z tym terrierem > miast paznokcia.... > Sliczne:-))))) Odpowiedz Link
jutka1 UFO 16.11.09, 15:09 Snilo mie sie UFO kilka razy, ale nie pamietam uciekania przed nim. Bardziej takie zadziwienie: "O! UFO leci!", i juz. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: UFO 24.11.09, 13:07 A wiesz, u mnie też uczucie tylko takiego lekkiego zdziwienia było, i bo ja wiem? Ulgi? W sensie, no nareszcie widzę ufo, nareszcie dylemat czy jest czy nie - rozwiązany. A ten strach to z głowy, myślenie się włączyło, skoro leci ufo to trzeba się chować. Ale uczucia strachu nie było. Dzisiaj prócz końca świata i inwalidy na wózku pchanego przez agentów na rowerach to też śniło mi się, że na tarasie domu w którym mieszkam odbyło się przedstawienie Szekspira. Przyjechała jakaś trupa, scenę postawili, widownię, reflektory, z tym że okoliczna ludność i mieszkańcy domu w tym brali udział i też odegrali w przedstawieniu kilka ról. I ponoć ta trupa to taki program jest, że jeżdżą tu i śmu, a to do Sejmu a to gdzieśtam, a to ludziom na podwórka i urządzają taki spektakl z udziałem mieszkańców. Po czym odjeżdżają. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 24.11.09, 17:04 sen dzisiaj mialam taki, ze wcale mnie nie dziwi ze dzien byl pelen porazek i niepowodzen. Snilo mi sie ze postanowilam zalozyc biznes ktory mial na celu organizowanie pogrzebu. przy czym nie bylo zwlok, nie bylo grzebania czy palenia zwlok, natomiast byly mowy przy stole, napitki i jadlo, jednym slowem niezla stypa. No i moj pierwszy pogrzeb, goscie siedza przy dlugim stole, cos tam pija, a ja w szlafroku jeszcze (moim ulubionym miekkim i niebieskim), ludzie ogladaja sie za jedzeniem, a ja wyciagam z koszyka w ktorym stercza jarzyny i lezy obiecana gosciom kaczka (oczywiscie jeszcze surowa), wyciagam duza kartke i mowie do ludzi, ze wprawdzie przygotowalam dluga mowe, ale my wiemy ze to zawsze klamstwa sie na pogrzebie opowiada, wiec tylko krotko prosze o wzniesienie toastu za zmarlego. No i chce wlozyc do pieca tom kaczkie, a piec caly zasyfiony, no i jakies tam badziewie lezy w srodku, mowy nie ma o pieczeniu. Poza tym stwierdzilam, ze goscie w zyciu nie beda czekac dwie godziny, az kaczka sie upiecze. Wiec cichcem polecialam w tym szlafroku do pobliskiego bardzo eleganckiego lokalu i spytalam czy maja kaczke. Nie mieli i wyniosly pan powiedzial mi co maja, a ja tego slowa nie znalam, wiec pan wyrazil wielkie zdziwienie, bo kazdy gourmet powinien to znac no i zamachal mi udkiem jagniecia pod nosem, a ja tylko pomyslalam "snob, mogl przeciez powiedziec ze to jagnie", no i zapytalam ile to potrzebuje czasu , wiec tez dwie godziny, wiec musialam zrezygnowac. Udalam sie wiec spowrotem do gosci, ktorzy juz w wiekszej ilosci, bo jacys sie dosiedli, no i powiedzialam im sorry, ale to moj pierwszy pogrzeb i przyznaje ze cos nie wyszlo, ale prosze Was wszystkich na moj koszt do tego eleganskiego lokalu. Obcy napyskowali mi i powiedzieli co o mnie mysla, a ci ktorych znalam postanowili mi dac jeszcze szanse, wstali aby sie udac. A ja zaczelam nerwowo szukac w szafie cos do ubrania i jak zawsze w snach niczego nie moglam znalezc, majtki "wyszly", bluzka niepasujaca zreszta do spodnicy byla zaciasna i utknelam w niej podczas ubierania, bylam juz u kresu sil i mialam szczescie, bo w tym momencie Bombel wskoczyl na mnie zeby mnie zbudzic, bo byl czas na kocie sniadanie. Umeczylam sie tym snem o-krop-nie! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 25.11.09, 13:50 No taki słomiany zapał tu jest, działania jakieś nie do końca przemyślane wykonujesz, włączając w to innych ludzi przedwcześnie. Musisz czasu więcej sobie dawać na przygotowania. A potem dopiero publikę spraszać. Ja to rozumiem, bo sama tak mam. Na pomysł jakiś wpadnę, i tak mi pilno żeby się przed ludźmi pochwalić, że albo niedoróbkę prezentuję, albo w samym chwaleniu się wyczerpię i sił na wykonanie brakuje. A to z ugrzęźnięciem w bluzce, to często mi się śni. Usiłuję coś ciasnego przez głowę ściągnąć i to się klinuje na poziomie ramion. W sensie ręce mam zaklinowane nad głową, głowę omotaną ciuchem, no czarna rozpacz. Jakieś ruchy wykonywać trzeba wężowe. Z tym że mnie się to kilka razy stało w rzeczywistości w przymierzalni. A moja kumpela tak się raz zamotała biutsonoszem, że panie sklepowe na pomoc darciem się z przymierzalni wzywać musiała. I jedna nie dała rady, dwie ją musiały z cyckonosza uwalniać. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 25.11.09, 15:27 nie wyobrazam sobie jak mozna utknac w biustonoszu! Na to trzeba artysty:))))) Ja raz utknelam w koszulce. Otoz psipsiola stwierdzila ze niepotrzebnie nosze stanik, zwany w Niemczech BH i wytlumaczyla ze sa takie obcisle koszulki ktore maja wiecej luzu na wysokosci cyca i wtedy nie trzeba stanika. No i poszlysmy na zakupy. Niestety, Ilse zapomniala mi powiedziec, ze takie koszulki ubiera sie przez nogi, a nie przez glowe. No i stalo sie co sie stac mialo, ugrzezlam, wpadlam w panike, szarpalam sie, az zaniepokojona Ilse zajrzala do mnie i wyswonodzila mnie. Eksperyment zureszta ikazal sie do de, bo takie koszulki to moga nosic panie z cycem jak z kamienia, a nie normalne kobietki jak ja.... Swoja droga jak pomysle, ze ona zaledwie 5 lat mlodsza ode mnie ma taki kamienisty.... Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 26.11.09, 08:43 no, dzis to byl sen!!! Nie bede opowiadac, bo by mi to pol dnia zajelo. Ale film byl pelen ekszn, strasznie mnie zmeczyl. Bylo i fruwanie z czarownica, z ktora sie zaprzyjaznilam i watek rodzicow, ktorzy mieli mi rozne rzeczy za zle i nie dali sie przytulic, tylko powitali wyciagnieta reka, no i wiele innych rzeczy. Ale jedna rzecz chce opowiedziec, bo znowu wystapil element nieubrania/nagosci. Otoz miala sie odbyc pierwsza komunia w jakiejsc olbrzymiej bazylice, bylo nas kandydatow wiele, ja dorosla i... w toplessie. Sedzialam tak w kosciele i rozgladalam sie gdzie jest moj stanik bo przeciez problemu nie mam z ta nagoscia (w snie tylko, oczywiscie), ale do komunii jednbak glupio. no i bylo dalej, ale chce sie zatrzymac na tej nagosci. Czy kolejny nieubrany sen oznacza ze bede zdemaskowana? Czy tez boje sie demaskacji? Czy tez zbyt sie obnazam - nie w fizycznym znaczeniu? Cos w tym jest chyba... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 26.11.09, 13:46 Sen o nagości,a zwłaszcza o nagości w miejscach publicznych, jest snem tzw. archetypowym. Oznacza lęk przed byciem wartościowaną i ocenianą. Lub też może być lękiem przed byciem zbyt obnażoną, w sensie bezbronną i wystawianiem się na zranienie. Może pozwoliłaś się komuś bardziej zbliżyć ostatnio, ujawniłaś swoje uczucia, lub ktoś sam coś o Tobie odkrył. Albo ogólnie, jakieś swoje poglądy wygłosiłaś, złamałaś tabu, zmowę milczenia? Rozmawiałyśmy jakiś czas temu tutaj na forum o reakcji na jakieś Twoje uwagi dotyczące II wojny. Miałaś zacząć pytać czy to ludziom przeszkadza. Może o to chodzi. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Lwy i koty 01.12.09, 13:31 Kilka dni temu, śnił mi się sen gdzie laundżowaliśmy z Pytonem na kanapie, a tu przyszedł lew mały i na kanapę z nami wlazł. Pytun tego lwa przygarnął, przemieścił tu i śmu bezceremonialnie, po czym powiedział "eee, taki lew pazurzasty" i poszedł sobie. A ja ze lwem zostałam, w jakimś takim gębootwartym olśnieniu i ze świadomością iż jest to dla mnie zadanie - opieka nad tym lwem. A wczoraj znowu mi się śniło, że gdzieś przebywam, i wchodzę do pomieszczenia gdzie z kolei z entuzjazmem wielkim rzuca się na mnie z siedem czy osiem kotów. W tym dwa koty bliźniaki zazdrosne o siebie nawzajem wskakują mi na plecy, a jeden zaczyna w ekstazie niewyobrażalnej mnie międlić łapami (też pazurzastymi). A reszta kotów naokoło mnie się układa, mruczy, przeciąga, gzi i wywala brzuchy. Na to wchodzi moja ciotka starsza,przynosi jeszcze jednego rozprzestrzenionego ekstatycznie kocura i koło mnie kładzie. I wynika z tego, że ja się tymi kotami mam zająć na czas przeprawy. Więc idę na statek obwieszona kotami, koty mi siedzą na plecach, ramionach i wiszą u rąk. Ale ja jakoś nie czuję ciężaru, tylko ciepło. I o dziwo, niechęci to żadnej we mnie nie wywołuje. Co ciekawe, w realnym życiu stronię od kotów. Za to, jak wiadomo, koty nie stronią ode mnie. Lęgną się na maksa pod moim balkonem, psa mi zapchlają, rzeczy na balkonie obsikują, pod balkonem też dokonują żywota i śmierdzą, fotel z wikliny mi zajmują, na wywieszonym praniu siadają, a jak wyjdę to nie uciekają jak na dzikie koty przystało tylko syczą. Nie dziwne więc, że tutejsze koty ja darzę niechęcią szczerą i intensywną. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Lwy i koty + hepanie przeszłością 01.12.09, 17:32 Ja tam nie wiem 100Krocie, ale jak wiadomo ja mam niedźwiedzia, więc ten lew był mi pewnie ni w pe ni w oko. :-))) Mnie natomiast przedwczoraj śnił się mój słynny pierwszy narzeczony (którego nota bene nie widziałam od 25 lat) - śniło mi się, że się przyplątał do mojego życia, wyskakiwał jak Jack in the Box to tu to tam, wszyscy wokół usiłowali mnie swatać i dziwili się, że ja tylko nie i nie. I nie udało im się. :-))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Lwy i koty + hepanie przeszłością 02.12.09, 13:20 No lwa ma Xurek, ale jej lew ją goni i chce zeżreć. Natomiast mój we śnie usiłował zeżreć kawałek szkła w ogródku i mu musiałam z paszczy wyciągać, oraz w kałużę wlazł i łapy zmoczył, więc go musiałam wygonić i osuszyć, bo zima. A tamten facet to Ci życie zbruździł, Pytun. Nie widzę inaczej. Po takim czymś człowiek ma prawo się bać i nie ufać nikomu. Więc też pokłony sobie bij, za to że sobie z tym poradzić zdołałaś. Mnie się śnił dzisiaj sen podróżny, wersja full. Najpierw pakowanie walizek niemożliwą ilością kompletnie zbędnych rzeczy! To jakiś pobyt tygodniowy w górach był, a ja miałam ze sobą dwa bumboxy, nie działające, stare, i na kasety magnetofonowe. Pudło zdjęć! Swetry mojego chłopa! Qrv! A potem rytualne ganianie uciekających tramwajów, próby dotarcia na dworzec i gubienie się, no total. Na koniec, żeby było jeszcze fajniej, przyśniło mi się że jeden facet drugiemu kciuk uciął prawy. A że ten muzykiem był, więc generalnie mu życie zniszczył. A czemu? A chuj wie. A tak sobie. Z wredności, z nudów, żeby pokazać co to nie on. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Lwy i koty + hepanie przeszłością 03.12.09, 21:41 pierdoklecja_prutka napisała: > No lwa ma Xurek, ale jej lew ją goni i chce zeżreć. > Natomiast mój we śnie usiłował zeżreć kawałek szkła w ogródku i mu > musiałam z paszczy wyciągać, oraz w kałużę wlazł i łapy zmoczył, > więc go musiałam wygonić i osuszyć, bo zima. *********** Nawet lwy popadają w tarapaty. :-) A że Xurkowy lew miał być potrzebny, to się nim zaopiekowałaś. :-) > A tamten facet to Ci życie zbruździł, Pytun. Nie widzę inaczej. Po > takim czymś człowiek ma prawo się bać i nie ufać nikomu. Więc też > pokłony sobie bij, za to że sobie z tym poradzić zdołałaś. *********** Eeeee tam od razu pokłony. Miałam sporo lat na radzenie sobie. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 mialam dzis koszmara (jak mawia pewne dziecko 04.12.09, 09:33 w naszej rodzinie). Wiec duzo w tym snie bladzilam, snily mi sie rzeczy, ktore juz nieraz snilam i bylo to niepokojace. Ale obudzilam sie z krzykiem, jak mi pewien mlody bandyta nozem chcial obcinac piety nazywjac to "zartobliwie" pedicurem. To bylo straszne, tak jak czasami w - dawno nieogladanych - trillerach, gdzie sie jest calkowicie zdanym na nielaske zloczyncy. Dawno juz tak nie krzyczalam przez sen.... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.12.09, 11:27 Mnie się śniła rodzina, którą znam z opowiadań. Mają xyfkę powiedzmy "Sandacze". Najpierw pod nikami tata.sandacz i mama.sandacz epatowali nasze forum opowieściami o swoim potomstwie niesamowicie uzdolnionym, wybitnym i no genialnym po prostu, pod pozorem uzyskiwania porad na jakoweś problemy z owym. Potem z forum znikli ale się objawili w mojej sypialni gdzie "Sandacz", który był pedziuchem zaczął erotycznie emablować "Sandaczową", która się tym zdziwiła. Ponadto scenę jej jakąś zazdrości robił, i rozebrał się do naga! Ona mu na to, "ależ kochanie, przecież jesteś pedziuchem", a on się na nią na to rzucił z okrzykiem "może i jestem pedziuchem, ale jestem strasznie o ciebie zazdrosny" i międlić seksualnie jom zaczął. A, proszę zważyć, tatuaż miał na całym ciele od stóp do głów - niebiesko zielony. Nie wiem czemuż ta familia "Sandaczów" mi się do snów przypluntała, i co to znaczyć może. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.12.09, 15:32 zauwazylam bystrze, ze w Twoich snach dzieja sie rozne dzowne rzeczy najczescie w Twoim mieszkaniu. Ale co to ma znaczyc, to niech uczeni wytlumacza. a ja robie nowy wpis dla mojego kretynskiego snu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.12.09, 15:44 tak, moj sen jest tak kretynski ze nie moze absolutnie niczego oznaczac. Snilo mi sie po raz kolejny, ze jestem w Katowicach w odwiedziny, ale zamiast od razu jechac do rodzicow za miasto, zatrzymuje sie u mojego bylego w centrum garoda. Ten znajomy, byl chyba ze 2-3 lata moim facetem, byl 20 lat starszy i w tzw. miedzyczasie juz zmarl, a jakze, na raka. Wiec jestem u niego, jest jego nowa zona i strasznie denerwujaca tesciowa. Zauwazylam, ze jego pracownia (byl art.plastykiem) jest pusta. Okazuje sie, ze on jest chory z nerwow, nie chce wyjsc z lozka, stracil wszystko, dlatego tez pracowania pusta. Zawsze bylam ciapa, ale w tym snie jestem szalenie energiczna: pogonilam tesciowa, uspokoilam zone i zaczelam przemawiac uspokajajaco do S. A on dostal jeszczew wiekszego szalu, ubral jakis blyszczacy, fruwajacy szlafrok, w jakim czarodzieje w cyrku wystepuja. I zaczal sie rzucac po mieszkaniu. Na to weszlo trzech. Z pyskow widac bylo, ze straszne menty i oprychy. Odsuneli nas i weszli razem do sypialni S. Nad drzwiami bylo okienko i my nagle widzimy, ze oni.....po kolei sie wieszaja. I jak juz S. jako ostatni zawisl to tamci zeskoczyli, bo oni sie tylko na niby powiesili, zeby S. zmusic do tego samego. Bo oni byli winni jego plajcie i bali sie ze on im bedzie robil trudnosci. No wiec S. wisi, a oprychy biora mnie na zakladnika. Zajechalismy na jakies dziwne osiedle gdzie mieszkaly same takie oprychy i ich panienki. Zadne normalne mieszkania, tylko barlogi i burdel ogolny. Bardzo pilnowali, zebym nie uciekla. A tu nagle zajezdza cala kawalkada policji, otaczaja teren, kontroluja, a ja boje sie odezwac, tylko bardzo delikatnie niby niechcacy tracam jednego policjanta i dyskretnie przewracam oczami. A on tepy (policjant, wiadomo), spojrzal na mnie i nie skojarzyl ze ja to jestem z tych listow gonczych, co mnie szukaja. Wiec jeszcze raz: popchniecie, przewrocenie oczami. No i niestety dalej snu nie pamietam, zapewne obudzilam sie przed wyzwoleniem mnie z rak opryszkow. No i co z takim snem zrobic? Odpowiedz Link
maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.12.09, 17:20 Z takim snem nic nie zrobic tylko jak najszybciej zapomniec. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 12.12.09, 09:57 Hmmmm. Ze słyszenia ich znasz, powiadasz? I robią rzeczy nie przystające do Twoich o nich wyobrażeń wyrobionych na podstawie "ze słyszenia"? Chyba bym się na tym aspekcie skupiła w ogólności, a nie na Sandaczach jako takich. Odpowiedz Link