Sny i inne zdarzenia cz. IV

10.10.09, 12:34
Proszę bardzo. Tutaj można wpisywać sny, zdarzenia dziwne, magiczne,
surrealne i tajemnicze. Oraz ich interpretacje.
    • jutka1 Moja lipa 10.10.09, 12:57
      Jedyne, co pamiętam z mojego dzisiejszego snu to że przyszli jacyś ludzie i
      powiedzieli, że lipę trzeba przyciąć. I zaczęli odpiłowywać konary od dołu,
      jeden po drugim, i lipa zaczęła tracić swoją rozłożystą wspaniałość i jakaś taka
      goła i smukła zaczęła sie robić. A ja stałam, patrzyłam i się dziwowałam -
      dlaczego to robią?
      Ehem?
      • iwannabesedated Re: Moja lipa 10.10.09, 13:24
        A to znaczy, że jakaś sytuacja wielce niekorzystna ma miejsce. A Ty
        zamiast się z dzikim krzykiem protestu rzucić - stoisz oniemiała i w
        głupie dywagacje się wdajesz!
        Fiute z tym "dlaczego?", "po co?" i inne takie!
        Natychmiast wszelkimi sposobami niszczenie ulubionej sytuacji lub
        rzeczy - ukrócić. Dywagować możesz potem.

        Do boju, Pytoniem! Ryjem do przodu, wielkim i rozwrzeszczanym!
        • jutka1 Re: Moja lipa 10.10.09, 13:36
          Yes Ma'am.
          • iwannabesedated Re: Moja lipa 10.10.09, 17:00
            No właśnie. Tytuł Twojego postu "Moja lipa" jest świetny na taki
            okrzyk. Możesz też krzyczeć na przemian "Moja lipa!" i "Won!".

            Mnie to przypomina mój własny kilkuletni proces "moimi drzewami".
            Otóż dwa lata temu obudziłam się w środku lata i włos mnie się
            zjeżył na języku - ktoś poobcinał gałęzie srebrnych świerków.
            Zaczęłam się zastanawiać, a "kto?", a "co?", a "po co?" a tymczasem
            następnego dnia jak wróciłam z roboty, to cała korona pięknie wiosną
            kwitnącej mirabelki - uharatana. Brutalnie, strasznie i na goło.
            Myślałam, że drzewo zdechnie. Nie zdechło. Zdechł za to niefachowo
            przycięty wtedy świerk. Od wtedy na tyle się już posunęłam w walce
            o "moje drzewa", że na sam dźwięk piły gdzieś w okolicy, wypadam w
            gaciach i z wielką mordą. Ostatnio tak wystraszyłam, pana co miał
            żywopłot przycinać, że niemal piłę z rąk wypuścił! I mnie wyjaśniać
            zaczął gorączkowo, że on tam koło mnie ma przykazane nie
            ruszać nic! Nawet tam nie wchodzić, nie zbliżać w ogóle się! Pisma
            też do adm wysmażyłam, żądając dokonania nowych nasadzeń w zamian za
            zniszczony drzewostan. Haha!
            • jutka1 Re: Moja lipa 10.10.09, 18:46
              Moja lipa! Won!
              Yeah!
              :-)))))))

              Over to you :-)
              • pierdoklecja_prutka Re: Moja lipa 12.10.09, 13:19
                I oddaję głos do studia! Hahaha!

                A mnie się dzisiaj śniło, że moja Matka mi na komórkę mms przesłała,
                i przez ten mms moja komórka się podłączyła do zasobów jakichś
                światowych, zaczęła programy jakieś ściągać, od tego zaczęła puchnąć
                i się rozszerzać, wypchnęła z siebie cały środek, ale dalej nuże
                ściągać coś, samą skorupą i wyświetlaczem, który na zielono zaczął
                świecić i jakimiś cyframi migać. Klawiatura przestała działać i z
                komórki woda się zaczęła lać! Ja słoik pod nią postawiłam, potem
                drugi. Potem się okazało, że woda się z sufitu leje, na komórkę. A
                nie z niej. Wszystko jedno. Przyszedł w końcu Ojciec, poskrobał się
                w głowę i powiedział że z komórki już nic nie będzie. Trzeba nową
                kupić.

                I co z tym? Co? O co?

                --
                wasza pierdo
                • fedorczyk4 Re: Moja lipa 12.10.09, 16:54
                  Głupie pytanie. Kupić oczywiście, a mmsy mamusi odsyłać;-)
                  Pewnie Ci sie twardy dysk przgrzewa w głwisi i dlatego masz obamy (a
                  nie obawy)
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 12.10.09, 16:39
      Snila mi sie czarna, burzliwa woda po ktorej mialam przejsc i we snie sie
      zastanawialam co znaczy jak sie komus taka woda sni.
      Co to znaczy?
      • fedorczyk4 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 12.10.09, 16:54
        Że zaczynasz wątpić w dogmaty!
        • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 12.10.09, 17:48

          fedorczyk4 napisała:

          > Że zaczynasz wątpić w dogmaty!

          ???
          A ja myslalam ze jakies nieszczescie nadciaga:)
          • fedorczyk4 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 12.10.09, 17:49
            Wpluj:-)))))
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 20.10.09, 11:38
        W księdze I-ching często powtarza się zdanie o "przekroczeniu w bród
        wielkiej rzeki". Albo jest dobry czas aby przekroczyć w bród wielką
        rzekę, albo nie, albo należy to zrobić już, albo poczekać.
        Przekroczenie tej wielkiej rzeki oznacza podjęcie jakiejś
        wiekopomnej decyzji, dokonanie wielkiej zmiany, przekroczenie
        jakiegoś rubikonu.

        --
        wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Turbulencje senne 20.10.09, 11:51
      Turbowałam się tym snem poprzednią noc całą.
      Śniło mi się, że się szykuję na te nowe zajęcia na które się
      zapisałam. Szykuję, szykuję, idzie sprawnie, bo pogania mnie bardzo
      elegancka i dobrze zorganizowana koleżanka. Potem razem idziemy na
      uczelnię, i ona mnie sprawnie prowadzi przez park jakiś, estakadę,
      korty tenisowe, przez basen kryty jakiś, do budynku uczelni i tam
      znika. A ja, zamiast prosto do budynku walić, to skręcam do kawowego
      barku na rogu i tam z moją znajomą spędzam czas jakiś nad kawą
      pierdoląc sobie trzy potrzy. Udaję się jednak do budynku w końcu,
      ale z kolei nie mogę znaleźć sali.Na szczęście spotykam grupę
      znajomych idących na te same zajęcia i razem z nimi do sali
      docieram. Jest dużo czasu, oni zajmują miejsca, a ja...

      I tu jest jakieś coś niezrozumiałego kompletnie, bo ja decyduję się
      wrócić do domu po coś (ale zupełnie nie wiadomo - po co?). Potem
      oczywiście kłopot z dotarciem spowrotem na uczelnię mam, gubię się
      pod estakadą, w parku przedzieram przez krzaki, a basen forsuję po
      dachu (szklanym), jednakowoż jakoś w końcu do budynku dobijam. Ale
      zamiast iść na moje zajęcia, wpadam (na chwilę) na zajęcia profesor
      Bethin (profesor Bethin była najnudniejszym wykładowcą najbardziej
      nielubianych przeze mnie przedmiotów - lingwistyki porównawczej i
      lingwistyki słowiańskiej). I tam się zasiaduję, a jak wychodzę, to
      sali moich zajęć nie mogę znaleźć. Są wszystkie inne sale - ale tej
      nie ma. Szukając sali włażę na ruszotwanie jakieś gdzie babu maluje
      fresk, i mnie zawraca stamtąd bo tam zdecydowanie sali mojej nie ma.
      W końcu znajduję salę, z ulgą zasiadam, mimo że to wykładu prawie
      koniec. A tu się okazuje - że to nie ten wykład! Wypadam stamtąd z
      gałami wybałuszonymi i decyduję się zacząć poszukiwania sali od
      wrócenia się do kawowego barku i prześledzenia drogi stamtąd. Ale to
      nie działa, z tym że nie jestem nawet pewna czy to ten barek. Innego
      natomiast - nie ma. I taka zmemłana i skonfundowana - budzę się.


      --
      wasza pierdo
      • ewa553 Re: Turbulencje senne 22.10.09, 17:40
        a ja mialam dzis okropny sen, koszmar kierowcy sie nazywal. Otoz
        jechalam po autostradzie, ale byla budowa. I na tej budowie trzeba
        bylo przejec bardzo waskim "przesmykiem" miedzy dwoma ogromnymi
        maszynami, jakie to zawsze na autostradzie pracuja. No i auta przede
        mna przejechaly, a jak ja bylam dokladnie w polowie tych potworow,
        to one ruszyly i jakby sie lekko do siebie zaczely zblizac, tak ze
        grozilo mi zgniecienie. Potwornie krzyczalam, ale wiecie jak glosne
        sa takie maszyny, wiec nikt na mnie nie zwracal uwagi. To bylo
        straszne, ale w koncu ta prawa maszyna zjechala na pobocze, a lewa
        dalej jechala zmuszajac mnie do zjechania z autostrady na droge
        ktora prowadzila niemalze pionowo do gory! I jak juz bylam w polowie
        tej gorki to sie okazalo, ze w tej drodze jest przepasc, przed ktora
        w ostatniej chwili sie zatrzymalam. Nie bylo gdzie zjechac, bo ta
        maszyna po lewej mnie zaklinowala. Wysiadlam z zahamowanego auta
        i zbieglam na dol wolajac przerazona, ze nigdy w zyciu nie odwaze
        sie zjechac z tej pionowej gorki tylem. Zaczelam nerwowo szukac
        w torebce karteczek-wizytowek klubu samochodowego (pomoc drogowa) i
        BMW, ktore ma swoja pomoc drogowa. I cos musialo sie w tej chwili
        zdarzyc, czego nie wiem, ale zbudzilam sie ze strasznym krzykiem.
        Sen az sie prosi o wytlumaczenie, wiec bardzo prosze kolezenstwo o
        to. Niepokoi mnie do tej chwili wspomnienie tego snu.
        • jutka1 Re: Turbulencje senne 22.10.09, 23:24
          Hmmmm. Basiu, coś tak jakbyś miała naciski z różnych stron, i usiłowała
          wszystkie strony zadowolić. Tyle że jedna ze stron jest bardziej agresywna od
          innych. Kto Cię borsuczy?
          • ewa553 Re: Turbulencje senne 23.10.09, 10:35
            no tak, siostra.... bylysmy niby do wczoraj najwiekszymi
            przyjaciolkami, ale robi sie po prostu toksyczna. to by pasowalo:
            probuje mnie wcisnac na droge, ktora dla mnie przewidziala....
            Jutko, Tys wielka!
            • iwannabesedated Re: Turbulencje senne 23.10.09, 10:51
              No to Cię zmiąchała! Drogę dla Ciebie przewidziała? A jaką to drogę
              może jedna dojrzała pani przewidzieć dla drugiej? Bo chyba do zakonu
              Cię posłać nie zamierza?
              • ewa553 Re: Turbulencje senne 23.10.09, 11:00
                zmiachala; dobre okreslenie. Nie, klasztor jej na szczescie nawet na
                mysl nie przyszedl. Ale wiesz to jest tak: ona jest prawie 9 lat
                starsza ode mnie i poniewaz oboje rodzice pracowali, to ona sie w
                duzym stopniu nami (moj brat jest jeszcze mlodszy) zajmowala. To
                bylo tak, ze ona nawet bedac na studiach w Krakowie przyjezdzala co
                weekend do Katowic aby zajac sie "maluchami". I kiedys chyba
                uwierzyla z rozpedu w to, ze jest nasza matka:)))) I takie prawa
                melduje do dzis. Najgorsze jest to, ze sluszne jest jedynie to, co
                ona za sluszne uzna. No, o niej moznaby w nieskonczonosc, ale to juz
                naprawde nie Wasz problem, wiec nie chce zanudzac....
                • pierdoklecja_prutka Re: Turbulencje senne 25.10.09, 14:44
                  W książce "Ania na uniwersytecie", którą się zaczytywałam będąc w
                  szkole, są dwie stare panny. Jedna ma 80 lat, a druga 60. Obie w
                  oczach głównej bohaterki, a też i w zgodzie z panującymi w owej
                  epoce obyczajami - są starymi babciami. Tak się więc obie zachowują,
                  siedząc przed kominkiem w identycznych czepcach, robiąc na drutach
                  szaliki. Z tym, że starsza traktuje młodszą protekcjonalnie, jak
                  osobę młodą, niedoświadczoną i niedojrzałą. Wygląda to komicznie i
                  jest przedmiotem prześmiechujek młodziutkich bohaterek książki.

                  Bardzo idiotyczna to i niewygodna poza, dla obu osób, nie mówiąc już
                  o tym że może przyprawić otoczenie o paroksyzmy rechotliwego
                  śmiechu. Za wszelką cenę się z tego wywikłaj, i pamiętaj, że
                  traktuje Ciebie tak tylko dlatego że jej na to pozwalasz. Następnym
                  razem takie zachowanie powitaj salwą rechotliwego śmiechu po czym
                  olej ciepłym moczem.

                  --
                  wasza pierdo
      • jutka1 Re: Turbulencje senne 22.10.09, 23:17
        No przeca to jest wariacja na temat snu podróżnego, czyż nie?
        • iwannabesedated Re: Turbulencje senne 23.10.09, 10:53
          A wiesz, chyba masz rację. Nie pomyślałam o tym. Ale jeśli jest to
          sen podróżny - to można powiedzieć, że postępy robię. Bo wiadomo
          dokąd i po co się udaje, a nawet można powiedzieć, "już był w
          ogródku, już witał się z gąską" nawet. Hm.
          • jutka1 A mnie... 23.10.09, 11:02
            A mnie sie dzisiaj snilo, ze nozem Zwillinga - innym od tych, ktore kupilam,
            nawet we snie sama to do siebie zauwazylam - robilam cak cak cak mojemu
            aparatowi fotograficznemu, plasterek po plasterku odcinalam od konca obiektywu
            zoom, az doszlam do "normalnej" dlugosci obiektywu i sie zatrzymalam.

            Kifjute???
            • ewa553 Re: A mnie... 23.10.09, 11:37
              mam nadzieje ze ten "aparat" nie byl w rzeczywistosci
              innym "aparatem"??
              • ewa553 Re: A mnie... 23.10.09, 11:39
                przepraszam za skojarzenie, ale jestem po czterech dniach z "moim"
                Domenico ktory nam tlumaczyl, ze Wlosi maja wlasnie rozne takie
                skojarzenia na kazda okazje. A rozmowa zaczela sie od tego, ze
                powiedzialam "Dio mio", co on nazwal katolickim orgazmem (Dobrze ze
                dzis Maryski nie ma):))))
              • jutka1 Re: A mnie... 23.10.09, 12:09
                Ruja i porobstwo, Ty zawsze tylko o jednym. Skandal. ;-)))

                100Krocie, pomocy...
                • pierdoklecja_prutka Re: A mnie... 23.10.09, 19:47
                  Chodzi o to, że chcesz zmienić optykę spoglądania na jakąś
                  sprawę\sprawy. Zoom to oglądanie albo z bardzo bliska, albo z bardzo
                  daleka. A Twój sen sugeruje, że potrzebujesz na coś
                  spojrzeć "normalnie".


                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: A mnie... 23.10.09, 21:15
                    100K, w istocie rzeczy. Muszę pomyśleć.
    • sabba Andy Garcia 23.10.09, 21:03
      ...snil mi sie. nie lubie go specjalnie ale niezly gosciu jest. snilo mi sie ze
      byl wlascicielem sklepu kosmetycznego w ktorym chcialam cos kupic ale obrazila
      mnie sprzedawczyni bo nie podobalo jej sie ze rozmawiam w tym sklepie po polsku.
      i on uslyszal ze sie uzalam i oczywiscie przyznal mi racje i przeprosil no i
      zaczal mnie bezczelnie podrywac. spacerowalismy dlugo jakimis korytarzami a
      potem spadlismy z dachu ale nic nam sie nie stalo. calkiem mily
      sen :)
    • jutka1 Podróżno-kawiarniany 24.10.09, 10:07
      W ramach snu podróżnego tym razem były wyspy greckie na wyjeździe służbowym całą
      ekipą z pracy. Nie wiadomo było, czy i kiedy następny katamaran odwiezie nas
      dalej, i szliśmy przez wyspę do portu przez szereg jaskiń, pięknie
      udekorowanych, czasem z "oknami" z widokiem na wyspę, na morze. Ludzie się
      rozłazili i snuli, szef zalegiwał bez butów to tu to tam, kręciła się w pobliżu
      baba, która samym oddechem przypalała mi papierosa a ja za każdym razem zamiast
      się dziwować mówiłam jej, że jestem pełna podziwu dla jej umiejętności.
      A potem nagle znalazłam się na przedstawieniu. Był to rodzaj monodramu, tyle że
      śpiewanego. Aktor siedział przy kawiarnianym stoliku i śpiewał rożne role o i do
      bywalców kawiarni, w każdej piosence był kim innym, i każda piosenka była
      monologiem kogo innego, i te piosenki/postaci dialogowały między sobą, a ja z
      nich dedukowałam kto się z kim kłóci, kto się lubi, a kto z kim o czym w tej
      kawiarni rozmawia(-ł). Dziwne.
      • ewa553 judaistyczny 24.10.09, 11:03
        snilo mi sie ze z moja kolezanka wybralysmy sie na jakies swieto
        zydowskie do jej babci, ktora ona z uporem nazywala ciotka.
        Wybralysmy sie w trojke na malym skuterze, Dana, ja i....Jutka:))))
        Bylo ciasno ale wesolo. U babci/ciotki bylo duzo krewnych-i-
        znajomych-ciotki, a ja sie denerwowalam bo po pierwsze nie
        pamietalam czy to pessah czy inne swieto i nie wiedzialam jakie
        zyczenia skladac. Po drugie mialam bardzo ciasna sukienke z
        czerwonych cekinow, pozbawiona ramiaczek itd. ciagle ja podciagalam
        na biuscie. Swietowalismy pieknie, az wybuchla awantura, bo ciocia-
        babcia zaczela poszczegolnym swietoszkowatym krewnym wypominac ich
        rozne grzeszki. Wiec trzeba sie bylo zabrac i uciekac stamtad. I
        wtedy okazalo sie ze po pierwsze ktos nam skuter rabnal, a po drugie
        Jutka okazala sie byc Edda i wziela jakies dwa rowery i odjechaly z
        Dana do domu, ktory byl oddalony o wiele km, bo to bylo inne miasto.
        A ja zaczelam szukac dworca lub autobusu, nie moglam znalezc, a
        ludzie udzielali mi roznych sprzecznych informacji gdzie i o ktorej
        cos odjezdza. Dworzec byl prowincjonalny, pelno blota i nic
        ciekawego do czytania. A potem sie obudzilam. Nic z tego nie wynika,
        ale dobrze mi zrobilo opowiedziec Wam ten sen:))) Przepraszam, jesli
        zanudzilam.
        PS: ta sukienka z czerwonych cekinow istnieje naprawde, ale nalezy
        nie do mnie, tylko do corki Dany:))) widocznie zrobila na mnie
        wielkie wrazenie:)))
        • jutka1 To sen rodzinn-towarzysko-podróżny :-D ntxt 24.10.09, 11:16

        • pierdoklecja_prutka sen miejsko-pretensjonalny 24.10.09, 15:12
          Część pierwsza - jestem w NYC z moją dawną przyjaciółką i jej nowym
          faciem. Razem udajemy się na koncert czyteż do teatru. Idziemy sobie
          Szóstą z wolna przyspieszając. Ja się dopytuję o dokładny adres, bo
          facio fąfeli ten adres zna. A on mi na to, że to w okolicy 100
          ulicy, a nie 50-tej jest. Więc dojść na piechotę rady nie da, bo my
          się w okolicy Macy's na 34 znajdujemy. Trzeba więc łapać taxi. I na
          to się fąfeli facio zborsucza i protestuje, bo taxi to dodatkowa
          kasa, a on tu tylko tyle przeznaczył, ale już widać, że to pretekst
          tylko, bo od początku był wszystkiemu wbrew i sabotażu
          dokonywał.Mnie szlag trafia, bo jakoś szczególnie mi na tym
          przedstawieniu zależy, jest to cos symbolicznego dla mnie.A isc
          samej jakos jednak nie chce mi sie.Liczylam na fajne towarzystwo,
          rozmowy w kuluarach, drinki i spacer po - a tak? No i budze sie.

          Druga czesc - mam samochodem z moim facetem (ktorym jest jeden z
          moich bylych - tych fajnych) jechać na wycieczkę samochodową, w
          kilka aut ze znajomymi, do Mediolanu. I też się rozłazi jakoś o coś -
          nie możemy się znaleźć, komuś się psuje auto, cośtam się rozłazi. A
          potem nagle zauwazam ze moj byly (ten fajny) sie zmienil w mojego
          bylego meza (perdole). I mnie szlag trafia totalny bo juz wiadomo ze
          z wycieczki nici, bo z pierdola nigdy nic wyjsc nie moze. A nawet
          gdyby wyszlo, to i tak bym nie chciala - z pierdola. Pierdola mi
          proponuje szybki wypad do Kopenhagi, tylko we dwojke, ale mnie to w
          ogóle nie interesuje.

          Więc ogólnie chodzi o pretensje, które mam względem innych ludzi.
          Dlatego jest to sen "pretensjonalny", hahaha!
          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: sen miejsko-pretensjonalny 24.10.09, 21:35
            Te pretensje - wiesz tak naprawdę o co, i do kogo?
            (nie musisz na forumie odpowiadać)
            • pierdoklecja_prutka Re: sen miejsko-pretensjonalny 25.10.09, 15:32
              A wiesz, chciałabym żeby to było takie oczywiste jak u Ewy. Mieć
              takiego jednego "culprita" - jeśli nawet nie winnego wszystkich
              moich nieszczęść to przynajmniej odpowiadającego za uciążliwość
              jakiejś konkretnej sytuacji.

              Niestety skłaniam ku teorii, że te pretensje to sama do siebie mam.
              Niedawno przyszło mi na myśl, że czuję się jak cała grupa osób
              związanych sznurkiem, z których każda co innego chce, i w kompletnie
              inną stronę ciągnie. Cała grupa wkłada wiec mnóstwo wysiłku, usilnie
              drepcze nogami, ale się ruszyć nigdzie nie może. Każda czynność jaką
              chcę wykonać powoduje jakiś wewnętrzny protest i totalny dyskomfort
              jakiejś części mojej osoby. To fatalne jest i mam nadzieję, że
              kiedyś uda mi się ten motłoch którym jestem jakoś okiełznać i
              pogodzić - chociaż obecnie nic nie wskazuje na to. br\
              --
              wasza pierdo
            • pierdoklecja_prutka Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 25.10.09, 23:38
              Tutaj też zrobiłam dwa wpisy - jeden do Ewy o dwóch babciach i do
              Pajtona o Sajgonie-cum-Hanoi!!!
              Co jezd???

              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 07:23
                Są na miejscu. Na pierdulum też.
                • pierdoklecja_prutka Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 15:07

                  Oddało! A to dopieroż! Niebywałe.

                  --
                  wasza pierdo
                  • pierdoklecja_prutka Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 15:12

                    Ale nie wszystko!!!
                    Gdzie jest wpis do Ewy o Ani z Zielonego Wzgórza???
                    Oddawać!

                    --
                    wasza pierdo
                    • jutka1 Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 16:53
                      Albo mam omamy (nie mylic z obamami ;-) ), albo Ania z Zielonego jest jak byk.
                      • ewa553 Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 17:43
                        a gdzie Ty widzisz Anie na byku??? Ja nie widze,, a chce przeczytac,
                        bo Anie wielbie do dzis!!!!!!!
                      • jutka1 Re: Heeej! kradnie wpisy! GRANDA!!! 26.10.09, 17:54
                        W podwontku tubulencje, czy jakos tak. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Podróżno-kawiarniany 25.10.09, 15:04

        Niezmiernie mi się ten sen podoba Pytoniem.

        Po pierwsze bo pokazuje, że Sajgon czyteż Hanoi może - całkiem
        niespodziewanie - zmienić się w wycieczkę na greckie wyspy, gdzie
        ludzie się rozłażą, snują i polegują bez butów.

        Po drugie, pokazuje Ci właściwy sposób osoby ziejącej ogniem, a więc
        groźnej i jadowitej. Zamiast unikać i kryć się w popłochu, czyteż
        wręcz przeciwnie, konfliktować frontalnie - należy jej papierosa do
        przypalenia wdzięcznie nadstawić, skomplementować jej zdumiewające
        umiejętności i (over to you) zająć swoimi sprawami.

        Po trzecie, najfajniejsza jest tutaj persona Aktora. On to wszystko
        o wszystkich wie, co kto mówił komu, z kim się kłócił, z kim się
        lubił. A więc widzi i wszystko wie, lecz nie uczestniczy, tylko
        obserwuje sobie, wykorzystując do własnych celów. Siedzi przy
        kawiarnianym stoliku sobe i śpiewa. Hahaha! Jest to pewnie wskazówka
        dla Ciebie jak potencjalnie możesz zaegzystować.



        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Podróżno-kawiarniany 26.10.09, 12:15
          pierdoklecja_prutka napisała:

          > Niezmiernie mi się ten sen podoba Pytoniem.
          >
          > Po pierwsze bo pokazuje, że Sajgon czyteż Hanoi może - całkiem
          > niespodziewanie - zmienić się w wycieczkę na greckie wyspy, gdzie
          > ludzie się rozłażą, snują i polegują bez butów.
          **********
          A w tajemnicy Ci powiem, ze szef mial we snie szare stopy :-)))

          > Po drugie, pokazuje Ci właściwy sposób osoby ziejącej ogniem, a więc groźnej i
          jadowitej. Zamiast unikać i kryć się w popłochu, czyteż wręcz przeciwnie,
          konfliktować frontalnie - należy jej papierosa do przypalenia wdzięcznie
          nadstawić, skomplementować jej zdumiewające umiejętności i (over to you) zająć
          swoimi sprawami.
          ***********
          Aaaaa, no jasne. Ze tez o tym nie pomyslalam.

          > Po trzecie, najfajniejsza jest tutaj persona Aktora. On to wszystko
          > o wszystkich wie, co kto mówił komu, z kim się kłócił, z kim się
          > lubił. A więc widzi i wszystko wie, lecz nie uczestniczy, tylko
          > obserwuje sobie, wykorzystując do własnych celów. Siedzi przy
          > kawiarnianym stoliku sobe i śpiewa. Hahaha! Jest to pewnie wskazówka dla
          Ciebie jak potencjalnie możesz zaegzystować.
          **********
          Wiesz co, to byl rzeczywiscie madry sen...

          Dzieki, 100Krocie. :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Podróżno-kawiarniany 29.10.09, 12:46
            Szare, powiadasz? Całe? Czy tylko podeszwy? A to ciekawy szczegół.
            Co Ci to mówi o jego prawdziwej naturze? Bo normalny człowiek to ma
            podeszwy różowe, ewentualnie pomarańczowawe.

            Mnie się wczoraj śnił sen o trzech królach.
            Poszłam po coś do siąsiadów, a ci sąsiedzi mieszkali w dwie osobne
            rodziny w jednym mieszkaniu. Jak za komuny. Jedni z dzieckiem w
            jednym, a druga para - w drugim. Kuchnia wspólna. Ja po cośtam do
            tej kuchni weszłam, a na krześle siedziały trzy wielkie króle. Jeden
            czarny, jeden rudy a jeden mięszany. I te króle się rozkicały,
            pouciekały z tej kuchni i ja je musiałam połapać. Więc połapałam, i
            w pewnym momencie trzymałam w rękach trzy duże, ciężkie i
            wierzgające rapciami króle. Na to przyszedł sąsiad, śmiejąc się
            zamknął króle spowrotem w kuchni. A ja poszłam do siebie, ale
            zauważyłam, że łapiąc te króle powypadały mi jakieś trzy ważne dla
            mnie rzeczy, i nawet wiem, gdzie pospadały. A potem się jeszcze
            okazuje, że jeszcze trzy inne potrzebne rzeczy - też tam pogubiłam.
            I teraz zagwozdkę mam, czy iść znowu do sąsiadów po nie, i znowu te
            króle wyłapywać musieć? Czy jakoś chwilowo się obejść bez? We śnie
            wiedziałam co to za rzeczy były, ale teraz nie wiem. Jakieś małe
            podręczne cosie co trzymałam po kieszeniach.

            A dzisiaj mi się śnił sen o starej malutkiej.
            To się jakoś dzieje na przełomie XIX i XX w.Duży ciemnowłosy
            przemysłowiec (w guście aktora Globisza w czasach młodości), jakiś
            taki zgorzkniały, melanholijny, ukochaną żonę stracił, umarła
            czycoś, ale to było dawno, w innym kraju i w ogóle chyba nie była
            dziewicą, a może miała w poprzek, a może go zdradzała z pokojówką?
            Nieważne, w każdym razie dla niego jest to pretekst do spleenu i
            weltschmertza, otóż ówże przychodzi do innego przemysłowca na
            bankiet. Inny przemysłowiec jest szczupły, siwo-rudy, wesoły, choć
            też żona mu zmarła i osierociła dzieci. Ale to było dawno, jakoś się
            z tym pogodzili, lub nie, lecz uprawiają życie towarzyskie, podróżne
            i raczej jest im wesoło.Duży smutny przychodzi więc na ten bankiet,
            stoi w korytarzu, wino pije i (ofkoz) weltszmerci się. A tu na
            harmonii grają, wino piją, tańczą, anegdoty tłuste opowiadają, po
            kolanach się klepiąc - śmieją. Wszędzie się kręci ukochana córka
            pana domu - stara malutka. Wygląda jak mała dziewczynka, ale jest
            już całkiem dorosła, wino jej pozwalają pić, świetnie się bawi,
            wszystkich rozwesela. No i ten duży smutny się natychmiast
            zakochuje, do całowania bierze, ale go odciagają, więc tylko ją z
            wrażenia polewa czerwonym winem po głowie i - mdleje. Potem jest
            następna scena, jak wysyła jakiejś swojej obecnej stałej kochance
            duży obraz kury, i obok kosza z jajami. Żeby jej delikatnie dać do
            zrozumienia, że jej kosza daje. I się zastanawia, czy aby aluzja
            jest czytelna. No i co z tym?

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Podróżno-kawiarniany 30.10.09, 08:17
              Szare były, bo bez butów chodził po wyspie :-)))

              A co do snów, to pomyśleć muszę, bo wielce frapujące są. :-)
    • pierdoklecja_prutka Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 30.10.09, 12:36
      Ponoć TEN człowiek śni się tysiącom ludzi na całym świecie.

      deser.pl/deser/1,97052,7203175,Czy_Tobie_tez_przysnil_sie_ten_mezczyzna_.html


      --
      wasza pierdo
      • maria421 Re: Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 30.10.09, 12:39
        Nie, nie snil mi sie.

        Ale snil mi sie 30 letni facet ktorego znam. Bardzo sie do mnie przystawial we
        snie:)
      • xurek Re: Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 02.11.09, 15:48
        Swiadomie nie pamietam, by taki facet kiedykolwiek mi sie snil, ale
        twarz wydaje mi sie znajoma i nie mam pojecia skad.
      • sabba Re: Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 08.11.09, 20:51
        nigdy mi sie nie snil, na pewno! raz mi sie snil jakis brzydki lysy a przewaznie
        snia mi sie przystojni faceci.
        • ewa553 Re: Czy komuś z Was śnił się TEN człowiek??? 09.11.09, 12:12
          nie snil mi sie na szczescie nigdy. Ale dopiero dzis mialam czas
          przeczytac sobotnia gazete i tam jest list gonczy z Phantom-rysunkiem
          wlasnie rego faceta...... Makabra.

          A mnie sie cos ostatnio snisz Ty, Jutka!! Dzis w nocy jezdzilysmy po
          gorkach na rowerze, ja sie bardzo cieszylam ze wreszcie przelamalam
          moja niechec i niewiedze:))) A Ty bylas cholernie wysportowana
          i zebym przezyla tez naprawde szalencza jazde, wzielas mnie na swoj
          rower i tak pedzilas po gorkach i lasach, ze az mi sie w glowie
          krecilo:)))) Ja zreszta - ale to juz w realu - rok temu na wiosne
          kupilam sobie rower i w zeszlym roku jechalam na nim raz i w tym
          roku tylez samo:))))
          • jutka1 Basiu... :-) 09.11.09, 14:33
            Najsmieszniejsze jest to, ze nie jezdze na rowerze. Tzn. umiem, ale od mojego
            wypadku z kolanem rower, narty, i inne takie nie wchodza w rachube. :-)
    • jutka1 Katastroficzny 02.11.09, 07:48
      Śniło mi się całą noc, że świat opadła jakaś katastrofa, nie do końca wiadomo
      było, co - ale ludzie znikali, płaczące dzieci pałętały się po ulicach, szukano
      się nawzajem. Jakaś taka atmosfera bezprzyszłościowa była, moja ukochana
      kawiarnia zamknięta a właścicieli ani widu ani słychu, chociaż pod koniec snu
      objawiła się właścicielka ale całkiem siwa i potem znów ją zgubiłam. Właściwie
      nikt nie wiedział, czy to był jakiś wybuch, czy zaraza, czy co tam jeszcze, w
      mieście huczało od plotek, jedna pani drugiej pani etc. Pod koniec snu okazało
      się, że na całym świecie jest powodź i idzie wielka woda, ale miałam nadzieję że
      moje miasto oszczędzi ze względu na dość wysokie położenie.
      Był system sprawdzania, czy ktoś żyje - w komputerze wprowadzało się adres
      mailowy danej osoby i pokazywało się, czy są na linii. I każdy miał prawo do 15
      telefonów za darmo. Tylko mnie się baterie w komórkach wyczerpały i nie miałam
      pieniędzy na nową baterie, ani ładowarki.
      Okropny sen. BR\
      • pierdoklecja_prutka Re: Katastroficzny 04.11.09, 12:07
        No tak. To jest zwykły sen o końcu świata. Mnie się to też śni.
        Rzadko, ale jednak. To już tylko Kan Ci coś może w tym temacie
        powiedzieć, ja wymiękam.


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Katastroficzny -- Kan! Do tablicy! ntxt 04.11.09, 13:15

          • kan_z_oz Re: Katastroficzny -- Kan! Do tablicy! ntxt 04.11.09, 14:08
            Od dluzszego czasu nie mam zadnych katastroficznych...odmowilam,
            jakis czas temu.
            Dzisiaj mialam na ten przyklad, taki gdzie musialam wsiasc do
            pojazdu przemieszczajacego sie miedzy roznymi galaktykami...Taki
            samolot troche, tylko zasady inne...bylo bardzo ciekawie.

            Katastrofy gdzies tam beda...nie zycze i nie chcialabym...
            Obecnie zegnam odchodzacych - wczoraj zeszla wlasnie kolezanka,
            ktora jakos nie mogla sobie poradzic...

            Kan
            • pierdoklecja_prutka użyteczny aspekt śnienia o katastrofach 04.11.09, 14:41
              Otóż mnie często dolega mrowie ludzkie. Gęstość różnych obecności,
              tłoki, ściski, gromadne pędy chujwie dokąd i po co. Jakieś masy i
              gromady depczące trawę, srające w krzaki, stada zagubionych
              krzyczących dzieci, żarcie kiełbas, czipsów, stosy śmieci, latające
              foliowe wory.

              Jakiś czas temu na koncercie ogólnodostępnym w parku w Pszczynie też
              mnie to mrowie zmogło. I nagle coś jak wizja spadło na mnie.
              Zobaczyłam to wszystko - PUSTE. Tam gdzie się mrowili - pustka. Tam
              gdzie się tłoczyli, dupczyli, gdzie tratowali trawę, chlali piwo -
              pustka. Tam gdzie był gwar - cisza. Wszystko jest, budynki są, wiata
              koncertowa, stragany - są. Tylko ludzie znikli. I taka świadomość,
              że już nie ma nikogo, ani jednej zachlanej, rozwrzeszczanej,
              kłębiącej się ludzkiej osoby. Nigdzie. I już nie będzie.

              I jak ta wizja odeszła i się znalazłam spowrotem w tym kotłującym
              się i drącym mrowiu - boże co za ulga! Co za wdzęczność
              niewyobrażalna za każdego kretyna z komórką, za każdego dupka z
              puszką piwa, nawet za rodziny ze stadem bachorów. Od tej pory, jak
              mnie tłuszcza nadoje i zgniecie to do tej wizji wracam. Przypominam
              sobie to uczucie pustki, wszechogarniającej ciszy, straszne
              dojmujące uczucie braku ludzkiej obecności. I zaraz się w kupie
              czuję lepiej. Mogę polecić tę metodę jako pacaneum na dolegliwości
              duszy związane z tłokiem.

              --
              wasza pierdo
              • chris-joe Re: użyteczny aspekt śnienia o katastrofach 04.11.09, 16:40
                To mnie sie zdarzylo ostatnio cos na odwrot.
                Ostatnie dwa dni wakacji spedzilem w Sao Paulo- miescie, ktore wlasciwie nie ma
                nic do zapodania, jedynie 20 milionow luda, burdel bez kolek i na kolkach,
                wieczne korki, warkot i grzmot, wrzask, wrzawe i wycie... No wiec z tego Sao
                Paulo, po jednym krotkim postoju, znalazlem sie nagle w sobotni i zimny poranek
                w taryfie z montrealskiego lotniska. Z okien tejze taryfy lustrowalem miasto,
                ktorego tak slawnie nie znosze i- odczuwalem nagla nirwane, bo wszedzie pusto,
                ulice niemal bezludne i bezpojazdowe, spokoj olsniewajacy, lad i cisza...
                poczulem sie nagle w tym miescie prawie dobrze...
                • pierdoklecja_prutka Re: użyteczny aspekt śnienia o katastrofach 08.11.09, 17:21
                  No tak, generalnie można by to określić "pacaneum capeum" od owego
                  capa co go mądry rabin kazał przygarnąć do domu Żydowi co się na
                  przeludnienie swoich warunków mieszkaniowych przyszedł skarżyć.
                  Hahaha.

                  --
                  wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Sen o wuju 08.11.09, 17:32
      Właściwie to wuj się pojawia na samym końcu, ale tak zaskakująca ta
      obecność była, że cały sen się jakby temu podporządkował.

      Jestem otóż w jakimś pokoju, jakimś miejscu, domu jakimś. To jest
      dom nie mój, gospodaruje tam moja ciotka z którą generalnie kontaktu
      nie mam. I się okazuje, że ciotka z wredności postanowiła zakopać w
      dole i zasypać gaszonym wapnem książek stos. Ja rozpoznaje książki
      przynależne do rodziny ogólnie, do moich starych i nie tylko.

      Więc książki postanawiam uratować przez ciotkową hekatombą. Ale
      patrzę, a tu okładki same! Okazuje się, że środki już moje młodsze
      kuzynostwo wcześniej uratowało, zastępując pustymi kartkami. Więc
      ciotka i tak by "pochowała" same skorupy a zawartość by przetrwała.

      I tutaj "enter" wujo, na którego ja zaczynam wykrzykiwać, że ta
      ciotka to, ciotka tamto. A wujo mi na to, czemu jej tego
      bezpośrednio nie powiem? Hę???

      I to jest szok bowiem wiadomo od zawsze, że w naszej rodzinie nic
      nikomu wprost mówić nie wolno. A już szeczególnie wujo, nie we śnie,
      tylko w życiu, nigdy nic wprost nie mówił. A że mówił bardzo mało,
      więc wyobraźcie sobie ile to niewypowiedzenia w sobie musiał mnieć.

      Więc mnie zatyka, i tłumaczę mętnie, że nie mogę, bo jak to?
      przecież tradycja jest taka, że się utarło, tak się nie robi, to i
      ja nie mogę, no bo jakże to tak i w ogóle. Budzę się.


      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Sen o wuju 08.11.09, 18:41
        Bardzo mi sie podoba to sformułowanie "ile tego niewypowiedzenia musiał w sobie
        mieć"! :-D

        Ale w adremie: sen ciekawy w swojej koronkowości: coś cennego było, i - przez
        kogoś bliskiego/krewnego - miało tego nie być. Po czym - też dzięki innym
        bliskim/krewnym - miało nie być, a okazało się że jednak jest. Częściowe, bez
        "okładek", samo jądro - ale jest.

        Co do wuja: komu chcesz coś wywalić prosto z mostu między oczy, a tego nie
        robisz, "bo nie wypada"?
        • pierdoklecja_prutka Re: Sen o wuju 09.11.09, 13:55
          To co miało nie być - a jest, to nie wiem co to. Ale wielce
          prawdopodobne się to wydaje.

          Aaaa...
          Właściwie to wiem. Mój kuzyn (ten co we śnie książki uratował)
          chciał mi pomóc jak byłam w Afryce. Ale nie wyszło nic z tego, bo
          chyba ciotka namąciła coś. I kontakt z nim zupełnie straciłam od
          wtedy, a bardzo go lubię i żałuję tego. Czyżby to znaczyło, że
          jednak dalej jakaś możliwość dobrych kontaktów jest? A to by mnie
          ucieszyło bardzo.

          Co do wywalenia, to chyba trochę jestem tym wujem co ma dużo
          niewypowiedzenia w sobie. Wczoraj wywaliłam trochę.


          --
          wasza pierdo
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 09.11.09, 12:34
      Snilo mi sie ze wyszlam za maz. Nie wiedzialam kiedy, gdzie i za kogo,ale
      musialam sie podpisac nowym nazwiskiem i bylo to takie nazwisko jakie ma moj
      lekarz rodzinny. Podpisalam sie, spojrzalam na podpis i powiedzialem ze to nie
      jestem ja i ze sie chce natychmiast rozwiesc. Problem jednak byl, ze nie wiedzac
      za kogo wyszlam nie wiedzialam z kim mam sie rozwiesc. Znalezli sie jednak
      uczynni ktorzy mnie skontaktowali z moim nowym mezem. Byl nim maly, gruby
      Francuz i mial na imie Bernard. I powiedzial ze on juz w nasze malzenstwo
      zainwestowal bo kupil lozko ta tysiac Euro. Ja mu na to ze mu natychmiast te
      tysiac Euro za to lozko oddam ale koniecznie musze ten rozwod miec.
      Dalej nie pamietam:)
      • xurek Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 09.11.09, 14:15
        Ogladalam w sobote z rodzina „Supertalent”. W przerwie reklamowej
        rodzina rozlazla sie po domu w poszukiwaniu czegos do przekaszenia a
        ja zaczelam przelaczac z jednego kanalu na drugi. Nagle na jednym
        zobaczylam jeepa szalenie skaczacego po sawannie, ktory w koncu
        stanal i sie zepsul i wylecialy z niego rozhisteryzowane panie,
        potem nastapil cut i inna kamera pokazala lwa czajacego sie na owe.

        No i ja juz nie bylam w stanie ogladac superlatentu, wlaczylam drugi
        telewizor i zobaczylam, omal nie dostajac przy okazji zawalu, jak te
        lwy pozarly trzy osoby, nim w koncu reszta zostala uratowana.

        No i potem dwie noce z rzedu znow snil mi sie moj “ulubiony” motyw,
        czyli wciaz od nowa i w roznych sceneriach pozerajacy mnie lew.
        Najlepszy kawalek to bylo jak bieglam w srodku czworokata wojownikow
        Zulu (tez widzialam na jakims filmie) i ten lew biegl obok nas i
        wciaz kogos z szeregu pozeral i polykal jak taki waz boa. My tak
        bieglismy a ja coraz bardziej sie pocilam, bo miedzy mna a lwem
        zostal juz tyllko jeden rzad wojwnikow….

        Behemot stwierdzil na dzisiejszym wspolnym lunchu, ze ani hybi bylam
        w poprzednim wcieleniu wojownikiem Zulu, ktorego pozarl lew :)).
        • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 09.11.09, 14:24
          A moim zdaniem byłaś lwem który pożarł kilku wojowników Zulu, i
          teraz się zastanawia kogo by znowu pożreć, hahaha!


          --
          wasza pierdo
        • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 10.11.09, 11:14
          Dzizas Xurku, moze Ty juz wiecej nie ogladaj kanalu National
          Geographic ??
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 09.11.09, 14:15

        Matkoboska, Marysia, muszę teraz pamiętać, że jak widzę jakiś opis
        Twojego snu to się muszę zaopatrzyć w pampersa, lub lepiej jeszcze,
        miednicę przed przeczytaniem! Skąd się Tobie biorą takie rzeczy?

        --
        wasza pierdo
      • blues28 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 10.11.09, 11:11
        Marysiu, wspanialy sen :-))))
        Czy Ty wiesz, ze jest to prawie scena z "Manhattanu" Woody Allena?
        Mariel Hemingway - baaardzo postawna - opisuje swego niezwyklego
        kochanka, którym okazuje sie maly, gruby kurdupel typu Dany de Vito?
        Pojecia nie mam skad sie Wam takie sny biora ????
        • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 10.11.09, 13:16
          Nie wiem skad sie takie sny biora, ten o moim zamazpojsciu tak mnie sama
          rozbawil ze go wszystkim opowiadalam:)
          • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 10:25
            Ja tam nie wiem, ale mnie się wydaje, że jakaś część Ciebie
            wypuszcza już pączki listki i nibynóżki w kierunku relacji damsko-
            męskich.

            Lepiej więc sobie tę tendencję uświadomić, bo inaczej będzie "na
            kogo wypadnie na tego bęc" i jakiś Bernard Ci się trafi z łóżkiem za
            1000 euro.

            Pisałam może już tutaj o tym., Otóż ilka lat temu jedna z moich
            Ciotek, której zmarł mąż przez nią ukochany i przez wszystkich nas
            uwielbiany Wujek Wontek, oznajmiła mi kiedyś przy świątecznym stole
            (a miała przy tym, proszę zważyć, twarz jak płyta grobowa i głos
            potępieńczy i potępiający), że ona WIE, iż nigdy już w życiu nie
            będzie szczęśliwa. Mnie w gardle kołkiem stanęła galareta z ryb na
            to dictum, na szczęście usłyszał to ktoś bardziej wyluzowany niż ja,
            a też i dysponujący większą mocą sprawczą (o poczuciu humoru nie
            wspominając). I Ciotka jakieś pół roku temu uległa gwałtownemu
            zakochaniu, i się teraz ze swoim "chłopakiem" prowadza, powtarzając
            że NIGDY taka szczęśliwa nie była. Ha ha ha.
            --
            wasza pierdo
            • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 11:25
              Co ma byc to bedzie, Dorotko.
              Zapewniam jednak PT Fotumowiczki i Forumowiczow ze nie szukam i szukac nie bede:)
              • xurek Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 11:37
                jak sie szuka, to i tak sie nie znajdzie. Jak sie zas nie szuka, to
                znajdzie sie sam :))
                • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 12:57
                  xurek napisała:

                  > jak sie szuka, to i tak sie nie znajdzie. Jak sie zas nie szuka, to
                  > znajdzie sie sam :))

                  No wlasnie. Jak mi jeszcze jest jakis pisany to sam sie w odpowiednim czasie
                  znajdzie:)

                  Znam kobiety ktore same byc nie moga czy nie potrafia, wiec szukaja. Rozpacz
                  bierze na jakie kompromisy wtedy sa gotowe.
              • kan_z_oz Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 13:08
                maria421 napisała:

                > Co ma byc to bedzie, Dorotko.
                > Zapewniam jednak PT Fotumowiczki i Forumowiczow ze nie szukam i
                szukac nie bede

                ODP: Marysiu, kurna chata...czy nie mozesz poprzestawic tylko w
                glowie szyfladek...nie musisz wyjsc na ulice i lapac co
                popadnie...ale jesli w sercu pragniesz aby byc z kims...to w glowie
                i myslach nalezy afirmowac...a nie barykadowac sie...

                Roznica wiec z logiczego punktu zadna, z praktycznego ogromna - byc
                albo nie byc...

                Kan
                • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 13:17
                  Kanie, zapewniam Cie ze w sercu ani nie w sercu nie czuje narazie potrzeby bycia
                  "z kims":)
                  Ani tez moje "byc albo nie byc" od tego nie zalezy.

                  Co ma byc to bedzie. I jeszcze nigdy tak nie bylo zeby jakos nie bylo:-)))
                  • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 16:16
                    No. Nie rozumicie? Jak Marysce na drodze stanie jakis pasowny to sie
                    poswieci (bo skoro los tak chcial) i siem chajtnie (hajtnie? Nie
                    wiem skad to slowo pochodzi).
                    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.11.09, 16:42
                      Zadnych poswiecen, zadnego hajtania sie! Teraz tylko przyjemnosci:)
    • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 13.11.09, 15:03
      Śniło mi się, że w poprzedniej pracy z powrotem pracuję, siedzę przy
      biurku, zarazem robiąc biżuterię, biurko całe zawalone koralikami
      mając. Koło biurka zasiada mój kolega, a naprzeciw prezes się sadowi
      chociaż jest mało miejsca bo wszędzie te koraliki. Prezes chrząka,
      ale nic nie mówi, a ja zarazem jestem tym szefem co byłam, biżuterię
      jedną ręką gmerzę, a też na chwilę staję się instruktorem języka i
      lekcji nam wszystkim udzielam. A potem jeszcze po robocie wdzięcznie
      przy kawiarnianym stoliku siedzę pozwalając koledze flirtować ze
      mną. Hahaha! I co to ma znaczyć?

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 13.11.09, 22:57
        Bajmi 100Krocie, to dobry sen - tak jakby różne części Ciebie i etapy w życiu
        zaczęły się ze sobą godzić i koegzystować. I ztego może fajna mieszanka wyjść. :-)))
        • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 15.11.09, 16:26
          No mam nadzieję Pytoniem, bo jakaś rozfragmentowana się czuję, a z
          drugiej stroni z żadnej z moich ról, zainteresowań i działalności
          chaotycznych mi się nie chce rezygnować. Ale obawiam się, aby nie
          wyszła z tego taka mieszanka jak w powieści Chmielewskiej Wszyscy
          jesteśmy podejrzani, gdzie znudzeni pracownicy wrzucali co popadło
          do wielkiego wazonu stojącego na balkonie - w ramach eksperymentu. I
          to potem wydżyzdnęło śmierdząc okrutnie, obryzgując wszystko wokoło
          i obficie śmierdząc (ofkoz).


          Dzisiaj w nocy się w końcu wyspałam i śniło mi się UFO. Jadę
          samochodem z moją wykładowczynią ze studiów, ona prowadzi, ja
          patrzę, a tu nad nami bardzo nisko przelatuje UFO. UFO wygląda
          dokładnie jak statek ze Star Treka widziany od spodu. Ponieważ UFO
          nigdy nie może oznaczać nic dobrego, bo albo fazerami grzmoci, albo
          ludzi porywa, albo emituje jakieś szkodliwe fale, więc ukryć się
          postanawiamy. Wypadamy z auta, i upchamy się w blokasie pod
          balkonem, a na tym balkonie chłopy wąsate i podchmielone piwo piją.
          I się pytają, "baby, co Wy?" a my na to "UFO leci, chopy!" a chopy
          na to "chopy, baby mówią, że UFO leci, kryć się!" i się budzę.

          Potem jeszcze druga część mi się śni, że też w aucie siedzę, tym
          razem z kilkoma innymi osobami, i w krzakach się chowamy przed tym
          UFO, tylko świateł w środku samochodu zgasić nie możemy, i istnieje
          obawa, że UFO je zobaczy.

          I co z tym? Snilo sie komus UFO kiedys? Oooo, polskie czcionki mi
          zjadlo! To pewnie UFO!
          --
          wasza pierdo
          • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 16.11.09, 11:50
            Rozmawiałam wczoraj z Pytunem, który się skarżył, a może cieszył? że
            mu się ostatnio nie śni nic. A mnie się wczoraj jakiś wór rozpruł,
            nie dość, że cały dzień posypiałam, to jeszcze poszłam spać wcześnie
            i śniła mi się jakaś snów cała kopa.

            Sen na przykład o byciu spowrotem w szkole, ale nieuczęszczaniu na
            zajęcia, lub uczęszczaniu tylko na niektóre, a na inne nie, i w
            konsekwencji martwienie się, jak ja zdam - to klasyka. I teraz też
            się śnił. Tyle, że kiedyś mi się śniło, że jestem w ogólniaku, a
            teraz mi się śni, że jestem na studiach. Co de facto i ma miejsce,
            bo się na studiach znalazłam w rzeczywistości, ale wzięłam sobie
            tylko jeden przedmiot i na niego uczęszczam. Więc o co chodzi? Może
            o to, że mam pretensje do siebie o jakieś inne sprawy które leżą
            odłogiem?

            Śniło mi się też, że pociągiem jadę (czyli sen podróżny), z moim
            chłopem i walizką, miejsce siedzące mamy, chociaż nieziemski tłok
            panuje. Moi Starzy też mają tym pociągiem jechać, więc wyruszam ich
            szukać. Okazuje się, że jadą jakąś super-klasą, mają osobny pokoik,
            a suczka Klarcia zasrywa dywanik. W przedziale był tylko Ojciec,
            który powiedział, że Matka i ciotki czyteż kuzynki poszły na
            supertarg warzywny bo postój pociągu jest dłuższy. Mnie rozżalenie
            ogarnęło, iż mnie nie wzięli.


            I cała masa innych snów, senków, i podsnów mi się śniła.


            --
            wasza pierdo
            • xurek e: Sny i inne zdarzenia cz. IV 16.11.09, 13:58
              a mnie sie snil yorshire terrier, ale byl caly kremowy. On na mnie
              napadl i ugrylz mnie w maly palec lewej reki. Trzymal ten palec w
              zebach i nie chcial puscic, czulam jak boli (jakos tak naprawde) i
              myslalam, co z nim zrobic. Najpierw zaczelam wywijac reka z
              terrierem na palcu, ale on nadal nie chcial puscic, wiec zaczelam
              nim walic w betonowy murek. Od tego walenia terrier przybral forme
              prostokata klakow ktory totalnie zakleszczyl sie na moim palcu. Z
              tym prostokatnym terrierem na lapie poszlam do slusarza, ktory mi
              powiedzial, ze nic sie nie da zrobic, bo sie terrier stopil z moim
              palcem i palec trzeba bedzie odciac albo mam chodzic z tym terrierem
              miast paznokcia....
              • maria421 Re: e: Sny i inne zdarzenia cz. IV 16.11.09, 14:00
                xurek napisała:

                > a mnie sie snil yorshire terrier, ale byl caly kremowy. On na mnie
                > napadl i ugrylz mnie w maly palec lewej reki. Trzymal ten palec w
                > zebach i nie chcial puscic, czulam jak boli (jakos tak naprawde) i
                > myslalam, co z nim zrobic. Najpierw zaczelam wywijac reka z
                > terrierem na palcu, ale on nadal nie chcial puscic, wiec zaczelam
                > nim walic w betonowy murek. Od tego walenia terrier przybral forme
                > prostokata klakow ktory totalnie zakleszczyl sie na moim palcu. Z
                > tym prostokatnym terrierem na lapie poszlam do slusarza, ktory mi
                > powiedzial, ze nic sie nie da zrobic, bo sie terrier stopil z moim
                > palcem i palec trzeba bedzie odciac albo mam chodzic z tym terrierem
                > miast paznokcia....
                >

                Sliczne:-)))))
          • jutka1 UFO 16.11.09, 15:09
            Snilo mie sie UFO kilka razy, ale nie pamietam uciekania przed nim. Bardziej
            takie zadziwienie: "O! UFO leci!", i juz.
            • pierdoklecja_prutka Re: UFO 24.11.09, 13:07

              A wiesz, u mnie też uczucie tylko takiego lekkiego zdziwienia było,
              i bo ja wiem? Ulgi? W sensie, no nareszcie widzę ufo, nareszcie
              dylemat czy jest czy nie - rozwiązany. A ten strach to z głowy,
              myślenie się włączyło, skoro leci ufo to trzeba się chować. Ale
              uczucia strachu nie było.

              Dzisiaj prócz końca świata i inwalidy na wózku pchanego przez
              agentów na rowerach to też śniło mi się, że na tarasie domu w którym
              mieszkam odbyło się przedstawienie Szekspira. Przyjechała jakaś
              trupa, scenę postawili, widownię, reflektory, z tym że okoliczna
              ludność i mieszkańcy domu w tym brali udział i też odegrali w
              przedstawieniu kilka ról. I ponoć ta trupa to taki program jest, że
              jeżdżą tu i śmu, a to do Sejmu a to gdzieśtam, a to ludziom na
              podwórka i urządzają taki spektakl z udziałem mieszkańców. Po czym
              odjeżdżają.


              --
              wasza pierdo
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 24.11.09, 17:04
      sen dzisiaj mialam taki, ze wcale mnie nie dziwi ze dzien byl
      pelen porazek i niepowodzen.
      Snilo mi sie ze postanowilam zalozyc biznes ktory mial na celu
      organizowanie pogrzebu. przy czym nie bylo zwlok, nie bylo grzebania
      czy palenia zwlok, natomiast byly mowy przy stole, napitki i jadlo,
      jednym slowem niezla stypa. No i moj pierwszy pogrzeb, goscie siedza
      przy dlugim stole, cos tam pija, a ja w szlafroku jeszcze (moim
      ulubionym miekkim i niebieskim), ludzie ogladaja sie za jedzeniem, a
      ja wyciagam z koszyka w ktorym stercza jarzyny i lezy obiecana
      gosciom kaczka (oczywiscie jeszcze surowa), wyciagam duza kartke i
      mowie do ludzi, ze wprawdzie przygotowalam dluga mowe, ale my wiemy
      ze to zawsze klamstwa sie na pogrzebie opowiada, wiec tylko krotko
      prosze o wzniesienie toastu za zmarlego. No i chce wlozyc do pieca
      tom kaczkie, a piec caly zasyfiony, no i jakies tam badziewie lezy w
      srodku, mowy nie ma o pieczeniu. Poza tym stwierdzilam, ze goscie w
      zyciu nie beda czekac dwie godziny, az kaczka sie upiecze. Wiec
      cichcem polecialam w tym szlafroku do pobliskiego bardzo
      eleganckiego lokalu i spytalam czy maja kaczke. Nie mieli i wyniosly
      pan powiedzial mi co maja, a ja tego slowa nie znalam, wiec pan
      wyrazil wielkie zdziwienie, bo kazdy gourmet powinien to znac no i
      zamachal mi udkiem jagniecia pod nosem, a ja tylko pomyslalam "snob,
      mogl przeciez powiedziec ze to jagnie", no i zapytalam ile to
      potrzebuje czasu , wiec tez dwie godziny, wiec musialam zrezygnowac.
      Udalam sie wiec spowrotem do gosci, ktorzy juz w wiekszej ilosci, bo
      jacys sie dosiedli, no i powiedzialam im sorry, ale to moj pierwszy
      pogrzeb i przyznaje ze cos nie wyszlo, ale prosze Was wszystkich na
      moj koszt do tego eleganskiego lokalu. Obcy napyskowali mi i
      powiedzieli co o mnie mysla, a ci ktorych znalam postanowili mi dac
      jeszcze szanse, wstali aby sie udac. A ja zaczelam nerwowo szukac w
      szafie cos do ubrania i jak zawsze w snach niczego nie moglam
      znalezc, majtki "wyszly", bluzka niepasujaca zreszta do spodnicy
      byla zaciasna i utknelam w niej podczas ubierania, bylam juz u kresu
      sil i mialam szczescie, bo w tym momencie Bombel wskoczyl na mnie
      zeby mnie zbudzic, bo byl czas na kocie sniadanie. Umeczylam sie tym
      snem o-krop-nie!
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 25.11.09, 13:50
        No taki słomiany zapał tu jest, działania jakieś nie do końca
        przemyślane wykonujesz, włączając w to innych ludzi przedwcześnie.
        Musisz czasu więcej sobie dawać na przygotowania. A potem dopiero
        publikę spraszać. Ja to rozumiem, bo sama tak mam. Na pomysł jakiś
        wpadnę, i tak mi pilno żeby się przed ludźmi pochwalić, że albo
        niedoróbkę prezentuję, albo w samym chwaleniu się wyczerpię i sił na
        wykonanie brakuje.

        A to z ugrzęźnięciem w bluzce, to często mi się śni. Usiłuję coś
        ciasnego przez głowę ściągnąć i to się klinuje na poziomie ramion. W
        sensie ręce mam zaklinowane nad głową, głowę omotaną ciuchem, no
        czarna rozpacz. Jakieś ruchy wykonywać trzeba wężowe. Z tym że mnie
        się to kilka razy stało w rzeczywistości w przymierzalni. A moja
        kumpela tak się raz zamotała biutsonoszem, że panie sklepowe na
        pomoc darciem się z przymierzalni wzywać musiała. I jedna nie dała
        rady, dwie ją musiały z cyckonosza uwalniać.

        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 25.11.09, 15:27
          nie wyobrazam sobie jak mozna utknac w biustonoszu! Na to trzeba
          artysty:)))))
          Ja raz utknelam w koszulce. Otoz psipsiola stwierdzila ze
          niepotrzebnie nosze stanik, zwany w Niemczech BH i wytlumaczyla ze
          sa takie obcisle koszulki ktore maja wiecej luzu na wysokosci cyca i
          wtedy nie trzeba stanika. No i poszlysmy na zakupy. Niestety, Ilse
          zapomniala mi powiedziec, ze takie koszulki ubiera sie przez nogi, a
          nie przez glowe. No i stalo sie co sie stac mialo, ugrzezlam,
          wpadlam w panike, szarpalam sie, az zaniepokojona Ilse zajrzala do
          mnie i wyswonodzila mnie. Eksperyment zureszta ikazal sie do de, bo
          takie koszulki to moga nosic panie z cycem jak z kamienia, a nie
          normalne kobietki jak ja.... Swoja droga jak pomysle, ze ona
          zaledwie 5 lat mlodsza ode mnie ma taki kamienisty....
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 26.11.09, 08:43
      no, dzis to byl sen!!! Nie bede opowiadac, bo by mi to pol dnia
      zajelo. Ale film byl pelen ekszn, strasznie mnie zmeczyl. Bylo i
      fruwanie z czarownica, z ktora sie zaprzyjaznilam i watek rodzicow,
      ktorzy mieli mi rozne rzeczy za zle i nie dali sie przytulic, tylko
      powitali wyciagnieta reka, no i wiele innych rzeczy. Ale jedna rzecz
      chce opowiedziec, bo znowu wystapil element nieubrania/nagosci.
      Otoz miala sie odbyc pierwsza komunia w jakiejsc olbrzymiej
      bazylice, bylo nas kandydatow wiele, ja dorosla i... w toplessie.
      Sedzialam tak w kosciele i rozgladalam sie gdzie jest moj stanik
      bo przeciez problemu nie mam z ta nagoscia (w snie tylko,
      oczywiscie), ale do komunii jednbak glupio. no i bylo dalej, ale
      chce sie zatrzymac na tej nagosci. Czy kolejny nieubrany sen oznacza
      ze bede zdemaskowana? Czy tez boje sie demaskacji? Czy tez zbyt sie
      obnazam - nie w fizycznym znaczeniu? Cos w tym jest chyba...
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 26.11.09, 13:46
        Sen o nagości,a zwłaszcza o nagości w miejscach publicznych, jest
        snem tzw. archetypowym. Oznacza lęk przed byciem wartościowaną i
        ocenianą. Lub też może być lękiem przed byciem zbyt obnażoną, w
        sensie bezbronną i wystawianiem się na zranienie.

        Może pozwoliłaś się komuś bardziej zbliżyć ostatnio, ujawniłaś swoje
        uczucia, lub ktoś sam coś o Tobie odkrył. Albo ogólnie, jakieś swoje
        poglądy wygłosiłaś, złamałaś tabu, zmowę milczenia? Rozmawiałyśmy
        jakiś czas temu tutaj na forum o reakcji na jakieś Twoje uwagi
        dotyczące II wojny. Miałaś zacząć pytać czy to ludziom przeszkadza.
        Może o to chodzi.

        --
        wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Lwy i koty 01.12.09, 13:31
      Kilka dni temu, śnił mi się sen gdzie laundżowaliśmy z Pytonem na
      kanapie, a tu przyszedł lew mały i na kanapę z nami wlazł. Pytun
      tego lwa przygarnął, przemieścił tu i śmu bezceremonialnie, po czym
      powiedział "eee, taki lew pazurzasty" i poszedł sobie. A ja ze lwem
      zostałam, w jakimś takim gębootwartym olśnieniu i ze świadomością iż
      jest to dla mnie zadanie - opieka nad tym lwem.

      A wczoraj znowu mi się śniło, że gdzieś przebywam, i wchodzę do
      pomieszczenia gdzie z kolei z entuzjazmem wielkim rzuca się na mnie
      z siedem czy osiem kotów. W tym dwa koty bliźniaki zazdrosne o
      siebie nawzajem wskakują mi na plecy, a jeden zaczyna w ekstazie
      niewyobrażalnej mnie międlić łapami (też pazurzastymi). A reszta
      kotów naokoło mnie się układa, mruczy, przeciąga, gzi i wywala
      brzuchy. Na to wchodzi moja ciotka starsza,przynosi jeszcze jednego
      rozprzestrzenionego ekstatycznie kocura i koło mnie kładzie. I
      wynika z tego, że ja się tymi kotami mam zająć na czas przeprawy.
      Więc idę na statek obwieszona kotami, koty mi siedzą na plecach,
      ramionach i wiszą u rąk. Ale ja jakoś nie czuję ciężaru, tylko
      ciepło. I o dziwo, niechęci to żadnej we mnie nie wywołuje.

      Co ciekawe, w realnym życiu stronię od kotów. Za to, jak wiadomo,
      koty nie stronią ode mnie. Lęgną się na maksa pod moim balkonem, psa
      mi zapchlają, rzeczy na balkonie obsikują, pod balkonem też dokonują
      żywota i śmierdzą, fotel z wikliny mi zajmują, na wywieszonym praniu
      siadają, a jak wyjdę to nie uciekają jak na dzikie koty przystało
      tylko syczą. Nie dziwne więc, że tutejsze koty ja darzę niechęcią
      szczerą i intensywną.

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Lwy i koty + hepanie przeszłością 01.12.09, 17:32
        Ja tam nie wiem 100Krocie, ale jak wiadomo ja mam niedźwiedzia, więc ten lew był
        mi pewnie ni w pe ni w oko. :-)))

        Mnie natomiast przedwczoraj śnił się mój słynny pierwszy narzeczony (którego
        nota bene nie widziałam od 25 lat) - śniło mi się, że się przyplątał do mojego
        życia, wyskakiwał jak Jack in the Box to tu to tam, wszyscy wokół usiłowali mnie
        swatać i dziwili się, że ja tylko nie i nie. I nie udało im się. :-)))
        • pierdoklecja_prutka Re: Lwy i koty + hepanie przeszłością 02.12.09, 13:20
          No lwa ma Xurek, ale jej lew ją goni i chce zeżreć.
          Natomiast mój we śnie usiłował zeżreć kawałek szkła w ogródku i mu
          musiałam z paszczy wyciągać, oraz w kałużę wlazł i łapy zmoczył,
          więc go musiałam wygonić i osuszyć, bo zima.

          A tamten facet to Ci życie zbruździł, Pytun. Nie widzę inaczej. Po
          takim czymś człowiek ma prawo się bać i nie ufać nikomu. Więc też
          pokłony sobie bij, za to że sobie z tym poradzić zdołałaś.


          Mnie się śnił dzisiaj sen podróżny, wersja full. Najpierw pakowanie
          walizek niemożliwą ilością kompletnie zbędnych rzeczy! To jakiś
          pobyt tygodniowy w górach był, a ja miałam ze sobą dwa bumboxy, nie
          działające, stare, i na kasety magnetofonowe. Pudło zdjęć! Swetry
          mojego chłopa! Qrv!

          A potem rytualne ganianie uciekających tramwajów, próby dotarcia na
          dworzec i gubienie się, no total.

          Na koniec, żeby było jeszcze fajniej, przyśniło mi się że jeden
          facet drugiemu kciuk uciął prawy. A że ten muzykiem był, więc
          generalnie mu życie zniszczył. A czemu? A chuj wie. A tak sobie. Z
          wredności, z nudów, żeby pokazać co to nie on.


          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Lwy i koty + hepanie przeszłością 03.12.09, 21:41
            pierdoklecja_prutka napisała:

            > No lwa ma Xurek, ale jej lew ją goni i chce zeżreć.
            > Natomiast mój we śnie usiłował zeżreć kawałek szkła w ogródku i mu
            > musiałam z paszczy wyciągać, oraz w kałużę wlazł i łapy zmoczył,
            > więc go musiałam wygonić i osuszyć, bo zima.
            ***********
            Nawet lwy popadają w tarapaty. :-) A że Xurkowy lew miał być potrzebny, to się
            nim zaopiekowałaś. :-)

            > A tamten facet to Ci życie zbruździł, Pytun. Nie widzę inaczej. Po
            > takim czymś człowiek ma prawo się bać i nie ufać nikomu. Więc też
            > pokłony sobie bij, za to że sobie z tym poradzić zdołałaś.
            ***********
            Eeeee tam od razu pokłony. Miałam sporo lat na radzenie sobie. :-)))
    • ewa553 mialam dzis koszmara (jak mawia pewne dziecko 04.12.09, 09:33
      w naszej rodzinie). Wiec duzo w tym snie bladzilam, snily mi sie
      rzeczy, ktore juz nieraz snilam i bylo to niepokojace. Ale obudzilam
      sie z krzykiem, jak mi pewien mlody bandyta nozem chcial obcinac
      piety nazywjac to "zartobliwie" pedicurem. To bylo straszne, tak jak
      czasami w - dawno nieogladanych - trillerach, gdzie sie jest
      calkowicie zdanym na nielaske zloczyncy. Dawno juz tak nie
      krzyczalam przez sen....
    • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.12.09, 11:27
      Mnie się śniła rodzina, którą znam z opowiadań. Mają xyfkę
      powiedzmy "Sandacze". Najpierw pod nikami tata.sandacz i
      mama.sandacz epatowali nasze forum opowieściami o swoim potomstwie
      niesamowicie uzdolnionym, wybitnym i no genialnym po prostu, pod
      pozorem uzyskiwania porad na jakoweś problemy z owym. Potem z forum
      znikli ale się objawili w mojej sypialni gdzie "Sandacz", który był
      pedziuchem zaczął erotycznie emablować "Sandaczową", która się tym
      zdziwiła. Ponadto scenę jej jakąś zazdrości robił, i rozebrał się do
      naga! Ona mu na to, "ależ kochanie, przecież jesteś pedziuchem", a
      on się na nią na to rzucił z okrzykiem "może i jestem pedziuchem,
      ale jestem strasznie o ciebie zazdrosny" i międlić seksualnie jom
      zaczął. A, proszę zważyć, tatuaż miał na całym ciele od stóp do
      głów - niebiesko zielony.

      Nie wiem czemuż ta familia "Sandaczów" mi się do snów przypluntała,
      i co to znaczyć może.

      --
      wasza pierdo
      • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.12.09, 15:32
        zauwazylam bystrze, ze w Twoich snach dzieja sie rozne dzowne rzeczy
        najczescie w Twoim mieszkaniu. Ale co to ma znaczyc, to niech uczeni
        wytlumacza.
        a ja robie nowy wpis dla mojego kretynskiego snu.
        • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.12.09, 15:44
          tak, moj sen jest tak kretynski ze nie moze absolutnie niczego
          oznaczac.
          Snilo mi sie po raz kolejny, ze jestem w Katowicach w odwiedziny,
          ale zamiast od razu jechac do rodzicow za miasto, zatrzymuje sie u
          mojego bylego w centrum garoda. Ten znajomy, byl chyba ze 2-3 lata
          moim facetem, byl 20 lat starszy i w tzw. miedzyczasie juz zmarl,
          a jakze, na raka. Wiec jestem u niego, jest jego nowa zona i
          strasznie denerwujaca tesciowa. Zauwazylam, ze jego pracownia (byl
          art.plastykiem) jest pusta. Okazuje sie, ze on jest chory z nerwow,
          nie chce wyjsc z lozka, stracil wszystko, dlatego tez pracowania
          pusta. Zawsze bylam ciapa, ale w tym snie jestem szalenie
          energiczna: pogonilam tesciowa, uspokoilam zone i zaczelam
          przemawiac uspokajajaco do S. A on dostal jeszczew wiekszego szalu,
          ubral jakis blyszczacy, fruwajacy szlafrok, w jakim czarodzieje w
          cyrku wystepuja. I zaczal sie rzucac po mieszkaniu. Na to weszlo
          trzech. Z pyskow widac bylo, ze straszne menty i oprychy. Odsuneli
          nas i weszli razem do sypialni S. Nad drzwiami bylo okienko i my
          nagle widzimy, ze oni.....po kolei sie wieszaja. I jak juz S. jako
          ostatni zawisl to tamci zeskoczyli, bo oni sie tylko na niby
          powiesili, zeby S. zmusic do tego samego. Bo oni byli winni jego
          plajcie i bali sie ze on im bedzie robil trudnosci. No wiec S. wisi,
          a oprychy biora mnie na zakladnika. Zajechalismy na jakies dziwne
          osiedle gdzie mieszkaly same takie oprychy i ich panienki. Zadne
          normalne mieszkania, tylko barlogi i burdel ogolny. Bardzo
          pilnowali, zebym nie uciekla. A tu nagle zajezdza cala kawalkada
          policji, otaczaja teren, kontroluja, a ja boje sie odezwac, tylko
          bardzo delikatnie niby niechcacy tracam jednego policjanta i
          dyskretnie przewracam oczami. A on tepy (policjant, wiadomo),
          spojrzal na mnie i nie skojarzyl ze ja to jestem z tych listow
          gonczych, co mnie szukaja. Wiec jeszcze raz: popchniecie,
          przewrocenie oczami. No i niestety dalej snu nie pamietam, zapewne
          obudzilam sie przed wyzwoleniem mnie z rak opryszkow.
          No i co z takim snem zrobic?
          • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 11.12.09, 17:20
            Z takim snem nic nie zrobic tylko jak najszybciej zapomniec.
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. IV 12.12.09, 09:57
        Hmmmm. Ze słyszenia ich znasz, powiadasz? I robią rzeczy nie przystające do
        Twoich o nich wyobrażeń wyrobionych na podstawie "ze słyszenia"? Chyba bym się
        na tym aspekcie skupiła w ogólności, a nie na Sandaczach jako takich.
Pełna wersja