Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi..

20.10.09, 12:12
...jestem feministą.

Hahaha!

wyborcza.pl/1,75515,7157729,Abp__Zycinski__Cenie_panie_z_Legionistek_Maryi__Jestem.html

Przeczytałam wczoraj w gazecie wywiad z Abp. Życińskim. W ramach
takiego cyklu gazety "Kiedy wybije w Kościele godzina kobiet?" czy
coś w tym stylu.

Apb. wygłosił kilka interesujących opinii i przytoczył także ciekawe
przykłady. Mianowicie opisał sytuację, gdzie utworzył jakąś
decezjalną radę ze świeckich i zależało mu na tym, aby były tam
kobiety. I te kobiety po pewnym czasie zaczęły zgłaszać prośby, aby
zamiast nich mogli przychodzić mężowie. Bo, ponoć, te kilka godzin
nieobecności powodowało, że gospodarstwo domowe przestawało
funkcjonować.

Inna ciekawa opowieść, to o tym, że zwierzyły mu się anglikańskie
pastorki, iż rozczarowane są swoim kapłańswem, bo jest zbyt dla
kobiet ciężkie z racji skostniałych układów w kościele.

A na dodatek przytoczył przykład kościła anglikańskiego, gdzie
dopuszczenie do kapłaństwa kobiet spowodowało odejście z kościoła
dużej ilości konserwatywnych damskich wiernych.

Wygląda na to, że kobiet do kapłaństwa się nie dopuszcza z powodu -
kobiet. Bo:
a)nie radzą sobie z odpowiedzialnością (przykład o radzie
diecezjalnej)
b)mogą sobie nie poradzić z zastanym w kapłaństwie stanem rzeczy
(przykład o rozgoryczonych pastorkach)
c)kobiety kapłani nie zostaną zaakceptowani przez inne kobiety.

Powiedział także, że jest przeciwny wprowadzeniu parytetów, bowiem
byłoby to najłatwiejsza metoda uciszenia męskich sumień. Hahaha!

Mnie się to wszystko nadzwyczaj spodobało i bardzo mnie ubawiło.

--
wasza pierdo
    • maria421 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 13:14
      No i jakby to pieknie bylo gdyby biskub i pani Sroda wespol w zespol ramie w
      ramie zaczeli wspolpracowac...

      P.S. Z jakich powodow kobiety nie sa dopuszczane do kaplanstwa to biskup
      Zycinski tez wyjasnil.
      • pierdoklecja_prutka Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 15:06
        No tak Marysiu, ale naprawdę nie musisz się wypowiadać za
        każdym razem gdy podniesiony zostaje temat związany z Kościołem.
        Pewnie już sama tym jesteś zmęczona. My doskonale znamy Twoje
        zdanie, przynajmniej ja, i naprawdę nie musisz już tego wszystkiego
        jeszcze raz powtarzać.

        Mnie artykuł zainteresował, bo biskup, nieśmiało i nieporadnie, ale
        jednak "podwala się" do feministek. A to już samo w sobie jest
        niezwykle pozytywne;)


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 16:51
          Od kiedy powiedzialam do biskupa na koktajlu "prosze ksiedza", a on ze
          "dziekuje, tesknie do czasow, kiedy tak sie do mnie zwracano", to moge uwierzyc
          ze niektorzy biskupi moga byc normalni. A reszta to... co ja bede gadac.
          • swiatlo Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 21:03
            jutka1 napisała:

            > Od kiedy powiedzialam do biskupa na koktajlu "prosze ksiedza", a
            > on ze "dziekuje, tesknie do czasow, kiedy tak sie do mnie
            > zwracano", to moge uwierzyc ze niektorzy biskupi moga byc
            > normalni. A reszta to... co ja bede gadac.

            O, to się nie mówi "proszę księdza"? A jak? Nigdy nie rozmawiałem z biskupem,
            więc nie wiem. Kiedyś widziałem biskupa. Nawet z bliska.
            O, zapomniałem o bierzmowaniu. Tak, jeden nawet mnie dotknął. I coś powiedział.
            Już nie pamiętam co ja odpowiedziałem. "Dziękuję"?

            • jutka1 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 22:17
              Trza bylo "Wasza Ekscelencjo", bo w purpurze byl:
              savoir-vivre.wieszjak.pl/w-miejscach-publicznych/203228,Tytulowanie-w-kosciele.html
              • maria421 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 22:32
                Czyli tak samo jak ambasadora?
                • jutka1 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 22:49
                  " Tytuły kurtuazyjne:
                  - Ekscelencja - głowa państwa, premier, minister, ambasador oraz biskup i
                  arcybiskup, jeżeli są ubrani w purpurowe szaty (w przeciwnym razie - księże
                  biskupie, księże arcybiskupie)"
                  • maria421 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 21.10.09, 10:10
                    Dzieki, Jutka, jak sie kiedys spotkam z biskupem w purpurze to bede wiedziala
                    albo z ministrem to bede wiedziala:)
    • maria421 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 15:39
      Alez Dorotko, ja dobrze wiem ze tu nikt nic nie musi tylko kazdy pisze kiedy
      chce i co chce, wiec ja nie to ze nie chcem a muszem, ja piszem jak chcem:)
      A w artykule mi sie podobalo ze Sroda biskupa autem wiozla, wiec moze sie
      dogadaja i cos pro publico bono z tego wyjdzie.
      • pierdoklecja_prutka Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 19:09
        Ach, myślałam, że taki obowiązek sobie narzuciłaś - żeby robić
        rejtana za każdym razem jak ktoś Kościół wspomni. Ale jak to z
        własnej chuci, to co innego.

        Mnie kiedyś mądry zakonnik powiedział, iż wypowiedzi dostojników
        Kościoła należy czytać między wierszami, a także roszyfrowywać
        szyfry, klucze i metafory. Wydaje mi się, iż formułka dotycząca
        naśladowania Chrystusa jako powód do wykluczenia kobiet z kapłaństwa
        jest absolutnie nic nie znaczącym zawołaniem, które jednak musi
        wypowiedzieć każdy dostojnik, zanim powie to co chce powiedzieć. Coś
        jak naziści pozdrawiający się "Heil Hitler", choćby potem mieli knuć
        plan zamordowania owegoż, lub partyjniacy tytułujący
        się "towarzyszu", zakonnice mówiące sobie "siostro", a ludzie rano w
        pracy oznajmiający "dzień dobry" choć wiadomo - że wcale nie jest.

        Biskup więc się stara, i to co mówi częściowo nawet i ma sens.
        Jednak przeziera z tego bardzo protekcjonalne podejście do kobiet -
        czyli jak do debila, którego trzeba chronić i pewne decyzje
        podejmować za niego - dla jego własnego dobra oczywiście. Hahaha!
        Z drugiej jednak strony, zastanawiam się. Kościół ma jednak kontakt
        z dużą grupą kobiet i może istotnie w swojej masie kobiety są takimi
        debilnymi infantylami nie będącymi w stanie ponieść nawet obowiązku
        bycia członkinią jakiejś tam rady diecezjalnej. Czyco? Co myślita?

        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 19:37
          Wrocilam na ten watek zeby Wam a propos zakomunikowac ze pojutrze wchodzi na
          ekrany film "Papiezyca" (nie wiem czy taki jest polski tytul, ale wiem ze wiecie
          o co chodzi), i koniecznie musze ten film zobaczyc.

          Co do Twego pytania "co myslita", to jak se tak siendem i pomyslem
          to mi wychodzi ze:

          a) Polacy nie pala sie do zadnych dzialalnosci spolecznych a taka jest tez
          dzialalnosc w radzie parafialnej. Polki tez nie.
          b) powiewy reformacyjne latwiej przelatuja z Watykanu przez Alpy niz przez
          Karpaty. Dlatego w Niemczech jest wiecej ministrantek niz ministrantow, lektorek
          niz lektorow, szafarek niz szafarzy a w Polsce odwrotnie.

          Co do natomiast samego kaplanstwa katoliczek to jest to dla mnie 128754 problem
          na liscie wszystkich problemow swiatowych:)


          • iwannabesedated Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 21.10.09, 11:57
            A cóż to za film, Marysiu? Tu nic nie słychać o nim. Ponoć właśnie z
            powodu tego niecnego oszustwa teraz kandydat na papieża musi siadać
            na specjalnym stołku z dziurką i pozwalać sobie oglądać oraz macać
            jaja. Posiadanie bowiem wiszących jaj jest warunkiem niezbędnym aby
            zostać papieżem.

            ad a) Polacy się jednak palą bardziej niż Polki. Bo ktoś jednak w
            tych radach zasiada. Tak samo jak w Sejmie, Senacie i w rządzie.

            ad b) otóż to

            Ad Twoich priorytetów, to od dawna wiadomo iż wolisz tropić przejawy
            dyskryminacji u muzułmanów niż w swoim własnym dołku. Hahaha!
            Zadając kłam przysłowiu, że bliższa koszula ciału, lecz zarazem
            potwierdzając to o trudności dostrzeżenia w swoim oku - belki.
            • maria421 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 21.10.09, 13:04
              iwannabesedated napisała:

              > A cóż to za film, Marysiu? Tu nic nie słychać o nim.

              Jest to filmowa wersja doskonalej powiesci Donny W. Cross "Pope Joan"

              Ponoć właśnie z
              > powodu tego niecnego oszustwa teraz kandydat na papieża musi siadać
              > na specjalnym stołku z dziurką i pozwalać sobie oglądać oraz macać
              > jaja. Posiadanie bowiem wiszących jaj jest warunkiem niezbędnym aby
              > zostać papieżem.

              To oszustwo, wg. ksiazki nie bylo zamierzone, bylo konsekwencja wczesniejszej
              trawestii (trawestyzmu?) bardzo inteligentnej dziewczyny ktora w jej epoce (IX
              wiek) tylko jako chlopak miala szanse na edukacje.
              Czy to jest legenda, czy prawda, nie wiadomo, ale ksiazka jest doskonala.
              Nie do konca wiadomo tez dlaczego przed wiekami tron papieski posiadal dziure.
              Jezeli nawet byla kiedys papiezyca, to logiczne byloby - dla unikniecia kolejnej
              mistyfikacji- sprawdzac plec wszystkich kandydatow przed konklawe a nie po wyborze.
              Bardziej prozaiczynym wytlumaczeniem jest ... wygoda dla papiezy staruszkow
              ktorzy musieli dlugo siedziec na tym tronie i nie mogli isc na bok na siusiu.

              > Ad Twoich priorytetów, to od dawna wiadomo iż wolisz tropić przejawy
              > dyskryminacji u muzułmanów niż w swoim własnym dołku. Hahaha!
              > Zadając kłam przysłowiu, że bliższa koszula ciału, lecz zarazem
              > potwierdzając to o trudności dostrzeżenia w swoim oku - belki.

              Jezeli kiedys sama sie zainteresujesz losem kobiet muzulmanskich, nie tylko w
              krajach muzulmanskich ale rowniez w Europie, gdzie np. prawie polowa Turczynek
              wychodzi za maz za mezczyzne wybranego przez rodzine a wiele z nich jest
              zmuszane sila do malzenstwa, jezeli poznasz statystyki tzw. "morderstw
              honorowych", albo jezeli po prostu zobaczysz jak w architekturze meczetow
              zachowany jest apartheid plciowy to moze wtedy zrozumiesz o czym mowie.
              • pierdoklecja_prutka Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 21.10.09, 14:02
                Wiesz, mnie tam koszula ciału jednak bliższa. W Polsce w ubiegłym
                roku odnotowano ok. 140 zabójstw popełnionych na kobietach przez
                obecnych lub byłych patnerów. Czyli co drugi dzień - jedna. I to
                jest ok. dwa razy tyle ile na przykład w Hiszpanii (liczącej tyle
                samo populacji), którą to uważa się powszechnie za słynącą z
                krewkich macho rozwiązujących problemy domowe pięścią i nożem.

                Na każdy czyn sklasyfikowany i osądzony jako "zabójstwo" przypada 10
                do 20 przypadków gdzie jest trup baby ale albo klasyfikuje się to
                jako nieumyślne spowodowanie śmierci, albo wypadek, albo
                samobójstwo, albo nie udaje się udowodnić nic sprawcy. Czyli de
                facto można powiedzieć iż codziennie jest to ok. 5 kobiet.

                Można oczywiście to olać, wyjechać do Niemiec i tam się zajmować
                muzułmankami, albo na przykład eskimoskami. Hahaha!



                --
                wasza pierdo
                • maria421 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 21.10.09, 14:12
                  Dorota, zabojstwo w afekcie to nie jest to samo co mord honorowy .

                  Pokaz mi jedna polska rodzine ktora by skazala corke na smierc za to ze
                  "splamila honor rodziny" i wyznaczyla najmlodszego brata na egzekutora wyroku.
                  Pokaz mi jedna polska rodzine ktora zmusza corke do wyjscia za maz za wybranego
                  przez rodzine kandydata, czesto kuzyna.
        • kan_z_oz Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 21.10.09, 02:29
          Pierdoklecja_prutka napisała:

          > Biskup więc się stara, i to co mówi częściowo nawet i ma sens.
          > Jednak przeziera z tego bardzo protekcjonalne podejście do kobiet -

          > czyli jak do debila, którego trzeba chronić i pewne decyzje
          > podejmować za niego - dla jego własnego dobra oczywiście. Hahaha!
          > Z drugiej jednak strony, zastanawiam się. Kościół ma jednak
          kontakt
          > z dużą grupą kobiet i może istotnie w swojej masie kobiety są
          takimi
          > debilnymi infantylami nie będącymi w stanie ponieść nawet
          obowiązku
          > bycia członkinią jakiejś tam rady diecezjalnej. Czyco? Co myślita?

          ODP: Powiem co mysle w kwestii kobiet oraz zachowan ludzkich - co
          mysle o KK - duzo tutaj pisalam na ten temat, gdy jeszcze jakis czas
          temu mialam wlasna potrzebe aby sobie poukladac pewne rzeczy
          wzgledem moich wlasnych doswiadczen zyciowych. Obecnie nie zagladam
          w te wypowiedzi na GW (lub przynajmniej sporadycznie) - w
          szczegolnosci te o KK - dla mnie - 'na zachodzie bez zmian...'

          Nie sadze aby te kobiety byly 'debilnymi infantylami'. Jesli juz to
          pewnie spora z nich czesc ma swoje wlasne problemy z czuciem wlasnej
          wartosci...dbanie z wyboru o tzw. 'ognisko' domowe - to jedna rzecz.
          Dbanie o nie z przymusu - wszystko jedno czy to jest presja ze
          strony rodziny, meza, znajomych, ogranizacji w ktorej sie aktywnie
          uczestniczy - inna jak np; sobie samej narzucona?. Jesli ktos ma
          poczucie mniejszej wlasnej wartosci, to bedzie szedl na kompromis -
          typu, machnie reka i bedzie robil cos wbrew sobie...dla spokoju
          (pozornego oczywiscie i do czasu).

          Tak wiec ludzie sami napedzaja ta maszyne - zreszta nie tylko ta z
          KK - kazda inna. I nie tylko kobiety...chociaz te ogolnie chyba
          bardziej (spore streotypowe stwierdzenie)do ww przytoczonego
          przykladu.

          Czlowiek, ktory ma zdrowe poczucie wlasnej wartosci - wie kim jest -
          nie bedzie wybieral chodzenia w miejsca, ktore traktuja go
          polowicznie, dyskryminuja czy go patronizuja, bo jest to malo
          przyjemne doswiadczenie. Mozna wybrac raz, dwa i zazwyczaj po takim
          sie rezygnuje. To jak z wkladaniem reki w goraca wode - parzy - nie
          robimy wiec tego.
          Jesli wiec ktos wciaz wraca po takie nieco upokarzajace
          doswiadczenia - to nie jest to wzkaznikiem jego madrosci/glupoty,
          tylko znakiem, ze ma w sobie jeszcze jakas 'zadre' lub 'zadry'do
          uleczenia...tak na to patrze w chwili obecnej...
          Nie jest to ani zle, ani dobre - poprostu jest. Pytanie mozna
          zadawac sobie tylko sobie samemu - nie innym, "po co jeszcze
          wybieram takie doswiadczenie"?
          Odpowiedzi moga byc rozne - jedna stala jest nawyk...zmiana wlasnych
          nawykow jest jedna z najtrudniejszych rzeczy.

          Zjawisko nazywam osobiscie, "dojrzewaniem jablek na
          jablonce"...jesli pewne organizacje nie beda 'dojrzewac'do pewnych
          zmian w tempie w jakim zmienia sie ludzka swiadomosc, to beda
          poprostu sie rozpadac...bez walki z nimi zadnej.
          Zycze wiec powodzenia takowym oraz wiecej usmiechu - zmiana oraz
          dostosowywanie sie jest jednym z podstawowych dla mnie praw
          rzadzacych swiatem - nie proba zatrzymania czegos i utrwalenie w
          jednym momencie. Robie bledow jest naturalna rzecza ale powtarzanie
          jednego i tego samego w kolo macieju??? to jak przyslowiowy znajomy,
          ktory rozwodzi sie z polowka bo nienawidzi wygladu - po czym zjawia
          sie za kilka tygodni z replika...hahaha
          20 - 2000 lat doswiadczen? czy 20 - 2000 razy powtorzone to samo???
          hihihi


          Pozdrawiam
          Kan



    • maria421 Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 20.10.09, 22:41
      Jeszcze o babach mi sie skojarzylo, ale nie wiem czy o tym juz tu pisalam czy
      nie, jezeli pisalam to sie powtorze.

      Widzialam w TV reportaz o jednej babie niemieckiej co sie uparla byc gondolierka
      w Wenecji. Wszakze nalezalo obalic ten bastion maschilizmu i lokalnego
      nacjonalizmu jaki tworza weneccy gondolierzy.
      I to bezprawnie tworza powielajac jakies tam przestarzale tradycje przekazywania
      zawodu z ojca na syna. No i tak sie baba niemiecka uparla ze gondolierka
      niemiecka w Wenecji zostala. Ku chwale feministycznemu pojeciu rownosci i na
      pohybel weneckiej tradycji.

      • chris-joe Re: Przychodzi baba do biskupa, a biskup mówi.. 25.10.09, 09:00
        Swinia, nie czlowiek!
        • jutka1 Wróciłeś już z urlopu? ntxt 25.10.09, 09:14

          • chris-joe Re: Wróciłeś już z urlopu? ntxt 25.10.09, 20:58
            Ano wrocilem i probuje sie reaklimatyzowac, lecz idzie mi to jak po grudzie...
      • pierdoklecja_prutka Feministyczny Kościół cd. 25.10.09, 23:30
        Czytam teraz książkę Kobieta w czasach katedr - znanej mediewistki
        Regine Pernoud. Nadzwyczaj ciekawa i wciągająca jest to książka.
        Wyobraźcie sobie, że w okresie swojego powstawania Kościół głosił
        wartości zdecydowanie feministyczne. Dlatego też kobiety w owych
        czasach garnęły się do Kościoła, a wiara chrześcijańska krzewiona
        była głównie przez kobiety które nawracały swoich pogańskich mężów i
        chrzciły dzieci. Kobiety tworzyły też opactwa, które w owym czasie
        były ośrodkami nauki i kształcenia. Na naukę przyjmowano zarówno
        dziewczynki jak i chłopców, opatkami zakonów mieszanych były
        kobiety, kobiety też więcej i częściej czytały. Pomysł, iż kobiet
        nie należy edukować, należy odsunąć je od źródeł wiedzy i stworzyć
        odrębne systemy kształcenia dla kobiet i mężczyzn powstał stosunkowo
        późno, ok. XV-XVI wieku! Pernoud bardzo ciekawie opisuje wzrost
        znaczenia kobiet w sensie społecznym i politycznym w okresie
        średniowiecza, oraz późniejszy upadek i wypchnięcie kobiet ze sfery
        publicznej. Przez ten sam Kościół, który po plecach kobiet miał
        możliwość w Europie zaistnieć i urosnąć w siłę. Bardzo pouczająca i
        ciekawa lektura.


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Feministyczny Kościół cd. 26.10.09, 07:47
          Wielce pouczające. Nie wiedziałam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja