jutka1 Poniedziałek 26.10.09, 07:46 Dzięki zmianie czasu za oknem nie jest ciemno. Druga strona medalu: będę wychodzić z pracy w egipskich ciemnościach. br\ Meteoparis zapowiada dzień w miarę słoneczny, 16-17 C. Tyszpiknie. Miłego poniedziałku życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 26.10.09, 08:37 ale byla boska niedziela! Slonce swiecilo bez opamietania, las pachnial ta fajna jesienia, towarzystwo wyborowe. Niestety, ladna pogoda sciagnela ludzi na trasy i jak doszlismy do zaplanowanego schroniska, to wszystko juz bylo wyzarte:(((( Dobrze ze na wszelki wypadek zawsze cos z soba mamy. Wczoraj stwierdzuilismy ze choc to nie jest zaplanowane, to robimy od dluzszego czasu wedrowki po 24 km. Nie mniej, nie wiecej. Ciekawy przypadek. Kolezka pokazal nam wczoraj dwa piekne kamieniolomy, kolo ktorych od lat przechodzilam i nie wiedzialam ze wystarczy jedna sciezke wczesniej skrecic i juz. Te opuszczone kamieniolomy z woda oczwiscie i z piekna roslinnoscia, przypomnialy mi czasy gdy na wakacjach bywalam pod Zarowem i Swidnica (w Mrowinach w palacu). W tej okolicy az sie roilo od takich urokliwych, opuszczonych kamieniolomow. Mialam wczoraj a propos ciekawe przezycie, ale zrobie z tego osobny wpis tutaj. Odpowiedz Link
ewa553 osobny wpis 26.10.09, 08:47 obracam sie glownie w niemieckim towarzystwie i czasami - choc rzadko, wynikaja z tego sytuacje jak wczoraj: bedac nad tym kamieniolomem powiedzialam o tych pieknych na Dolnym Slasku. I powiedzialam, ze tam tez byl Oboz Gross-Rosen i ze w czasie wojny Niemcy chetnie sytuowali obozy kolo "miejsc pracy". Ze taki oboz tez byl w poblizu Ueberlingen nad Jeziorem Bodenskim. Zero reakcji. Osoby same wyksztalcone, kulturalne, a moja wypowiedz naprawde tonem takim "ach, wlasnie mi sie przypomnialo". Pomyslalam, ze wsrod mlodych osob wywolalabym zywa dyskusje na ten temat, tymczasem moi rowiesnicy (plus minus) maja jednak jakies zahamowania w tym wzgledzie. Nie wiem jakbym ja po tylu latach "obchodzila" sie z faktem, ze moi rodzice, albo conajmniej ich pokolenie, brzydko sie bawili. Potem juz z rozpedu znowu cos palnelam: moja psipsiolka wedrowkowa pochodzi z Prus, jej rodzina zyla gdzies w okolicach Torunia, a ona urodzila sie w czasie ucieczki w 1945 gdzies na Pomorzu. Poniewaz wybieramy sie na wiosne w tamte strony, ucieszyla sie, ze zobaczy gdzie i co i jak. Poniewaz powtarzala nazwe tej miejscowosci to po- wiedzialam, ze wszystko na ten temat przeczytalam w internecie i wiem ze w tej okolicy w wyborach 1933 80% ludnosci glosowalo na NSDAP. I znow zero reakcji. Jak myslicie, komu bylo glupio? Jasne: mnie. Ale moze powinnam sie jednak powstrzymac od takich uwag? Wynikaja one z tego, ze ich traktuje jak siebie (albo odwrotnie), ze dla mnie nie sa to "ci Niemcy" tylko znajomi z ktorymi o wszystkich sie mowi. Ale ich reakcja, a raczej brak reakcji dla mi do myslenia i sadze ze bede w przyszlosci bardziej uwazac. Odpowiedz Link
ewa553 ksiegarnia 26.10.09, 08:48 to co Jutus, nie kupuje sie juz w Shekaspeare and Co.? Odpowiedz Link
jutka1 Re: ksiegarnia 26.10.09, 08:52 Kupuje się jak się jest koło Notre Dame. Jak się jest w okolicach Placu Concorde, to się kupuje w WH Smith. :-))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: ksiegarnia 26.10.09, 13:19 A ja właśnie pobuszowałam w Dedalusie i nabyłam Virginii Woolf "Do latarni morskiej" oraz Ballarda "Królestwo nadchodzi". Wstyd się przyznać do tej pory nie czytałam nic ani Woolf and Ballarda. Ale w związku z tym cała przyjemność ich odkrycia przede mną więc się cieszę. Apropos tego co piszesz Ewa, to się nie obcinaj. Nic złego na myśli nie masz, dogryźć im nie chcesz, a skoro to dobrzy znajomi, to nie powinnaś się musieć autocenzurować. Najlepiej zaś weź byka za rogi i się po prostu spytaj. Czy krępuje ich Twoje wzmiankowanie o takich sprawach. Jeśli powiedzą, że tak, że się fatalnie z tym czują, że mają poczucie winy, lub też szlag ich trafia - no to wtedy się możesz zastanowić jak postąpić. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: ksiegarnia 26.10.09, 14:39 a wiesz Pierdoklecjo, ze to dobry pomysl? Przy okazji, mimochodem spytam. Nie obawiam sie aby mieli wyrzuty sumienia, bo wszyscy powojenni. Ale moze im byc po prostu nieprzyjemnie jak wspominam takie rzeczy o ich rodakach. Zapytanie ich jest lepszym pomyslem jak totalne przemilczenie tematu. Dzieki,P-P! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: ksiegarnia 26.10.09, 15:05 Wiecie co pogoda jest parszywa, będzie jeszcze gorzej, więc proponuję gremialne forumowe odtańczenie PATA PATA! Znalazłam tutaj kolejną wersję, wściekle niebieskie niebo nad nami, papuzie ciuchy na nas, hahaha! www.youtube.com/watch?v=Qk-GiP_xrMs&feature=related Z życiem panie i panowie! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 wieprzowa grypa 26.10.09, 16:02 zaczely sie u nas szczepienia na swinska grype. Na nic nigdy sie nie szczepie, wiec i tym razem nic mnie do lekarza nie ciagnie. Myslicie ze to lekkomyslne? W Polsce chyba tych szczepien nie ma, a jak we Francji? Czy to moze niemiecka histeria czy faktycznie koniecznosc? Odpowiedz Link
jutka1 Re: wieprzowa grypa 26.10.09, 16:52 Pewnie znow nie bede miec czasu na szczepienia, i pewnie znow pojade na swieta do PL i sie rozchoruje. BR\ Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: wieprzowa grypa 26.10.09, 20:42 Absolutnie się nie szczepić. Szczepionka wieprzowa została przygotowana w pośpiechu, i nie dość że nie jest skuteczna, to jeszcze trafiają się partie zakażone superbugiem. Jak chcesz wiedzieć co i jak to sobie wgoogluj "Jane Burgermeister". -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 16:37 Wrocilam zdrowa i cala i z zapasem kaszy gryczanej tudziez z zapasem pyrek prosto z Poznania. Przywiozlam tez twarog i jutro na obiad zrobie sobie pyrki z gzikiem:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 16:51 Rozumiem, ze pyrki to ziemniaki? A co to jest "gzik"? Bo mnie sie z jednym kojarzy... :-D Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:15 Pyrki to ziemniaki, a nazwa "pyrki" pochodzi najprawdopodobniej od Peru. Gzik to jest to :pl.wikipedia.org/wiki/Gzik Ja twarog rozrzedzam zsiadlym mlekiem i doprawiam sola , pieprzem i duza iloscia swiezego kopru. Odpowiedz Link
jutka1 Gziki 26.10.09, 17:56 No paczciePanstwo, to to sie kzik nazywa? Unosz to sie nazywa twarozek ze szczypiorkiem :-)))) Bo gzik mi sie definitywnie kojarzy z czyms zupelnie innym. ;-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Gziki 26.10.09, 18:08 gziki to "produkuja" chyba krowy jak sie za duzo koniczyny najedza:))) Gdzie moja Ania??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Gziki 26.10.09, 18:19 A czasownik "gzic sie" - to zna??? :-))) Ania jest na sennym watku, wpis P-P w podwatku "Turbulencje senne" Odpowiedz Link
ewa553 Re: Gziki 26.10.09, 18:42 pomylilam z krowim pierdzeniem:)))) A Ani dalej tam nie znalazlam:(((( nic, tylko schowal sie przede mna: (((( Odpowiedz Link
jutka1 Ania 26.10.09, 21:03 Na oczy Ci padło??? Wątek o snach: Re: Turbulencje senne pierdoklecja_prutka 25.10.09, 14:44 Odpowiedz W książce "Ania na uniwersytecie", którą się zaczytywałam będąc w szkole, są dwie stare panny. Jedna ma 80 lat, a druga 60. Obie w oczach głównej bohaterki, a też i w zgodzie z panującymi w owej epoce obyczajami - są starymi babciami. Tak się więc obie zachowują, siedząc przed kominkiem w identycznych czepcach, robiąc na drutach szaliki. Z tym, że starsza traktuje młodszą protekcjonalnie, jak osobę młodą, niedoświadczoną i niedojrzałą. Wygląda to komicznie i jest przedmiotem prześmiechujek młodziutkich bohaterek książki. Bardzo idiotyczna to i niewygodna poza, dla obu osób, nie mówiąc już o tym że może przyprawić otoczenie o paroksyzmy rechotliwego śmiechu. Za wszelką cenę się z tego wywikłaj, i pamiętaj, że traktuje Ciebie tak tylko dlatego że jej na to pozwalasz. Następnym razem takie zachowanie powitaj salwą rechotliwego śmiechu po czym olej ciepłym moczem. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Ania 26.10.09, 21:10 Oooooo! Jest, jest! Oddali! Gdzeżeś to wydłubał Pytonu? Na wątku u mnie nie widać nic. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ania 26.10.09, 21:13 Nic nie rozumiem. U mnie jak byk przed oczoma. Spróbuj wylogować i zalogować znowu? Odpowiedz Link
maria421 Re: Gziki 26.10.09, 19:17 jutka1 napisała: > No paczciePanstwo, to to sie kzik nazywa? Unosz to sie nazywa twarozek ze > szczypiorkiem :-)))) U nas tez, ale ja wlasnie z Poznania wracam :) Wiesz ze tam "wiara naduszo guzik" (ludzie naciskaja przycisk) zeby sie zielone dla pieszych wlaczylo?:) > Bo gzik mi sie definitywnie kojarzy z czyms zupelnie innym. ;-))) Dla mnie gzik to jednoznacznie serek. No i krowa sie gziczy, tzn. w szal wpada. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:04 Po tygodniu urlopu i pierwszym dniu w pracy stwierdzam co nastepuje: - chyba posdwiadomie nie kocham mojej pracy, bo o 4 rano nie moglam juz spac, o 6 dostalam biegunki a o 8 musialam wziac tabletke na migrene :). W poprzednim tygodniu urlopowym nie meczyla mnie zadna z tych przypadlosci. - jak czlek wypocznie to nawet prace nielubiana wykonuje z precyzja i w tempie zaiste godnym podziwu. Jest dopiero 16:45 a ja juz wyrobilam zadane sobie na dzisiaj pensum, chodziaz bylo naprawde ambitne. Roznica w porownaniu do ostatniego dnia przed urlopem jest astronomiczna wrecz. No i jeszcze „hajlajty“ urlopu: Wystep meza i aukcja jego dziel w klubie Rotary byly przezyciem jednorazowym. Dawno temu nie widzialam programu w tak „znanej“ obsadzie (nie mowie tu o mezu, tylko pozostalych wystepowaczach :)) dla tak malego grona widzow (byl znany aktor, znany szwajcarski muzyk i znany komediant dla 130 ludzi). Dawno temu nie jadlam tak doskonalej i pieknie podanej kolacji. Chyba jeszcze nigdy nie spiedzilam 7 godzin w towarzystwie tak wielkiej ilosci napuszonych sztywniakow w krawatach i ich stucznie usmiechajacych sie zon i pociech. Spotakie z dawno nie widziana kolezanka bylo bardziej irracjonalno- kosmiczne niz najbardziej irracjonalno-kosmiczne dzielo Kafki. Przy tym to nie ona byla glownym tworca owej nieziemskiej atmostfery, tylko jej dzieci i ich ojciec a jej dlugoletni partner. Zarowno pociechy (3, 7) jak i partner (+/- 40) przez cale 100 minut wizyty nie powiedzieli prawie nic. Prawie w wykonaniu dzieci brzmialo „iiii giiit, diese Pfannkuchen sind grusig“ (czyli ze moje nalesniki sa ohydne) a w wykonaniu taty na przytaknieciu „mhm“. Dodac nalezy, iz netkniete przez owa trojke nalesniki zjedzone zostaly w stanie juz mniej swiezym przez moje dziecko, jego ojca i dwoch kolegow z podworka w ciagu mgnienia oka. No a punktem kulminacjynym bylo, jak zaproponowalam, ze moze te dzieci chca zobaczyc bajke i dzieci razem z tata po dlugiej inspekji dostepnych bajek udaly sie na ogladniecie jednej do naszej „drugiej telewizorni“. My w tym czasie rozmawialismy przy stole z kolezanka (ja i maz) a Pirahna i kumplami przlaczyla sie do ogladania bajki. Po ok 20 minutach kolezanka (wciaz lypiaca jednym okiem w strone przedpokoju) nagle powiedziala, ze dzieci sa zmeczone i ze musza juz isc podrywajac sie od stolu i biegnac prawie do przedpokoju, w ktorym czekaly juz dzieci i ich tata. Ubrali sie w takim tempie, ze ledwo zdazylismy dojsc do siebie na tyle, ze wybakalismy „do widzenia“ i „tak napewno was kiedys odwiedzimy“. Po wyjsciu rzucilam do meza, ze sa to pierwsze znane mi dzieci, ktore nie lubia tej bajki, na co chlopaki z telewizorni odpowiedzieli, ze chyba lubia, tylko maja dziwnego tate. Otoz zgodnie ze sprawozdaniem chlopakow tata nagle wstal z kanapy, wyszedl do przedpokoju i zaczal dawac tajemne znaki dzieciom w telewizorni i zonie przy stole, ktore to wszystkie na raz sie poderwaly, ubraly i odlecialy. Nie musze chyba dodawac, iz snily mi sie po tej wizycie koszmary psycho-science-fiction i ze niespecjalnie mam ochote odwiedzic moja kolezanke i jej rodzine..... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 20:57 Jezuzmario Xurku. Ależ Ty żeś jest sportowiec ekstremalny! Zamiast się z dawno niewidzianą kumpelą spotkać gdzieś na godzinę na gruncie neutralnym, to tak od razu, siup do sypialni i wszyscy ze wszystkimi. To jak ostre bzykanie świeżo poderwanego w knajpie gościa - może i ekscytujące lecz raczej nie daje szans na długoterminowy związek. Hahaha. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 21:23 kumpela koniecznie chciala sie spotkac z rodzinami, opcja "same w knajpie" nie zostala zaproponowana, bo ona ma male dzieci i prace i tak malo czasu dla nich, ze sie z nimi w czasie wolnym nie rozstaje. Ona tez zachowywala sie troche dziwnie wypytujac czy kupilismy to mieszkanie i za ile i czy naprawde stac nas na te prywatna szkole dla Piranhii i testujac Piranhe na znajomosc angielskiego i ogolnointelektualny poziom, ale nie wzmienilam tych drobnostek, bo w porownaniu do jej faceta (na dodatek ma spokojnie dwa metry wzrostu) to ona byla do znudzenia normalna :) No i takie natychmiastowe skoki do lozka nie musza sie konczyc fiaskiem (mowie z doswiadczenia :)), ale masz racje, ze do malzenstwa raczej nie prowadza :)) Odpowiedz Link
jutka1 Xurku 27.10.09, 07:47 A było słuchać Stokrotki jak Cię ostrzegała, żebyś uważała z tym spotkaniem. :-))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Xurku 27.10.09, 08:37 Powinnaś sie cieszyć ze masz UFO wśród znajomych:-) W Warszawie wyjatkowo ładna pogoda. A wyjatkowo wolałabbym żeby lało. Maćma mnie wlecze dzisiaj na sprzątanie rodzinnych grobów powązkowskich. Lubię Maćmę, lubię Powązki. Nienawidzę tych corocznych wizyt sprzątaczych. Targam kilometrami alejek trzy tony narzędzi, kwiatów, krzaków, wieńców i innych takich. Zawsze sie przy tym tytłam jak świnia i nie da się przeciw temu zaszczepić. Maćma ma niezwykły sentyment do gałęzi świerkowych i je całymi naręczami, kłując sie i obdrapując dokładnie po całości widocznego człowieka. Potem grzebię się w piaszczystej glebie, latam po wodę zamiatam, wynoszę i przynoszę, podczas kiedy Maćma przez godzinę przymierza układa, przekłada, a ja realizując jej artystyczna wizję, wkopuję, wykopuję, dosypuję etc... Do domu przewaznie wracam z krzyżem w gardle, a Maćma jest na mnie obrażona przez kilka dni, bo nie wykazuje sie dostatecznym entuzjazmem w krzewieniu piękna na codzień:-( Odpowiedz Link
blues28 Re: Xurku 27.10.09, 09:15 Xurku, solidaryzuje sie :-) A najbardziej pasuje mi wizja Fedo :-) Ta z UFO! Malzonek napewno jest z UFO i ma nakrecone na kluczyki zone i dziatwe. Nie widze inaczej. Widze tez drastyczny koniec pieknie zapowiadajacej sie "przyjazni". U mnie remont i wszystko do góry nogami. Ledwie zipie. Na dodatek trzeba wszystko szybciej, bo jada goscie z ojcowizny i trzeba przyjac, a lepiej normalnie niz wsród drabin. W przeciwienstwie do Basi holduje bialym scianom. Tak jakos lubie biel :-) Miedzy klusem a kurcgalopkiem zwiedzimy tez Madryt, wiec moze jakies nowosci dla Basi beda. Basienko wybacz, ale chwilowo nie mam kiedy zasilac watka zwiedzalniczego :-( Poprawie sie jak bede mogla, z doskoku, a juz napewno w drugiej polowie listopada. Przy tym wszystkim pogoda jak drut, iscie nie pazdziernikowa, chodzimy w krótkich rekawach i mamy ponad 20 stopni. Ktos sie troskal gdzie to ocieplenie sie podzialo? Ano u mnie, u mnie. Wczoraj bylo 25, na dzis wróza 26 i tak do konca tygodnia :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Xurku 27.10.09, 10:57 No tak, to pewnie był ufół. Tak czy siak, . Za nieodzywanie do Twojego męża, teraz jej mąż nie odzywał się do Was, więc jesteście kwita. Skrupuły, jeśli miałaś, to możesz spokojnie zakopać w ogródku, nadzieje na harmonijny związek grupowy tyż, a za chęć zaspokojenia ciekawości zostałaś słusznie ukarana. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
xurek Re: Xurku 27.10.09, 11:39 No ja tego w ogole nie widze jako kary. Przeciwnie wrecz. No bo ten facet calkiem przystojna i taka wielgasna mezczyzna jest jak mnie sie podoba. Wiec teoretycznie moglam byla wpasc zamiast P w jego sidla. I teraz ja bym musiala lypac okiem, by nie przegapic, kiedy siem znak pojawi i ja mialabym te dwa zombi-dzieci i musialabym kurcgalopkiem zwijac sie z wizyty po poltorej godzinie. To dopiero bylby koszmar i kara boska. A tak to po wizycie wzielam gleboki wdech i wydech, otarlam pot z czola i z uczuciem niesamowitej wrecz ulgi wdalam sie w daracie kotow z Piranha na temat tego, czy w koncu wylaczy ten telewizor czy tez nie :). Takie niegrzeczne i wciaz klapiace geba dziecko wydaje mi sie znacznie sympatyczniejsze :). Aaa, teraz mi sie przypomnialo jeszcze ze z tej calej ulgi pozwolilam J jesc ile chce (on jest za gruby i z polecenia jego mamy wszystkie go ograniczamy i pilnujemy) i ze bardzo mnie cieszylo jak wsuwal jeden nalesnik za drugim. No i ja tez mysle, ze takie ufoludy urozmaicaja czlowiekowi zycie, pod warunkiem, ze jest sie na to przygotowanym i ma wystarczajoco odwagi i silnych nerwow by wejsc w te sztuke i pokierowac nia w pozadanym kierunku. Ja na razie sie i bez ufoludow nie nudze, a nerwy mam nieci nadszarpniete, wiec odloze zastanawianie sie nad nastepna wizyta na pozniej :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Xurku 27.10.09, 13:55 Xurku, ja to widze tak: facet nie mial ochoty na wizyte u Was i powiedzial zonie "OK, ale tylko na poltorej godziny", i kiedy czas minal dal znak do odwrotu. Inna sprawa mnie interesuje- ilosc nalesnikow jakie nasmazylas i jak to zrobilas zeby w momencie podania byly cieple:) Odpowiedz Link
xurek nalesniki 27.10.09, 15:12 jako ze bylo nas siedem osob i wyliczylam, ze kazdy zje trzy to upielkam 25 :)). Zaczelam piec dwie godziny przed wizyta, zeby zdazyc. Czesc zrobilam z twarogiem, czesc z dzemem a czesc z dobniutko pokrojonym gulaszem miesnym z prawdziwkami. Po wlozeniu nadzienia wlozylam wszystkie do piekarnika i zalaczylam go na 70 stopni przykrywajac je folia, by sie nie wysuszyly. Kiedy przyszli goscie nasmarowalam pedzelkiem nalesniki olejem sesamowym i wlozylam do mikrofalowki, ktora ma funckje "crisp" (cos na ksztalt grila) na dwie minuty. Byly gorace, chrupkie i naprawde dobre :) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:25 Z duma donosze ze wsrod moich krewnych kielkuje muzyczny geniusz.Ma 12 lat , za soba wiele wygranych konkursow fortepianowych w kraju a przed soba pierwszy miedzynarodowy konkurs fortepianowy w St. Georgen w Niemczech w tym tygodniu. Trzymajcie kciuki jak i ja trzymam. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:41 dwa razy zgupnelam czytajac wpisy: raz przy opisie naprawde przedziwnej wizyty u Xurka, drugi raz czytajax Marie. Marysiu, czy ja cos przegapilam czy czego to dotyczy wpis o pyrkach? Xurku, oni mieli umowione znaki, ze jak sie panu znudzi to wlasnie te znaki bedzie im dawal. Wyobrazam sobie ciezka atmosfere panujaca przy stole z nalesnikami, ktore i ja bym pochlanela w mgnieniu oka:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:53 ewa553 napisała: > dwa razy zgupnelam czytajac wpisy: raz przy opisie naprawde > przedziwnej wizyty u Xurka, drugi raz czytajax Marie. Marysiu, czy > ja cos przegapilam czy czego to dotyczy wpis o pyrkach? Pytania Jutki dotyczy:) Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 27.10.09, 07:45 Znów ma być dziś dość słonecznie, 16-17 C. Dzień spędzam rozdarta między konferencją w jednym końcu miasta i biurem w drugim końcu. br\ Po pracy spotkanie z kumpelką i babeczkowanie. Wieczór spokojnie w domu. Zwyczajny dzień tygodnia, i tak trzymać. Miłego! :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 27.10.09, 08:40 nie wiem Jutencjo jak Ty to robisz, ze znikniete wpisy nagle sie pojawiaja. Ale rob tak dalej:))) Milego dnia Ci zycze. A u mnie panowie dzis ponownie cos zrobili z parkietem i znikneli. Jutro beda trzeci raz pociagac czymstam, montowac listwy i koniec. Bede mogla juz wieczorem podziwiac moj nowy parkiet. A teraz ide do Bauhausu zeby mi zmieszali farbe dla pana malarza. Sciany beda blado-zielone. Niniejszym oglaszam koniec bialych scian u mnie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 27.10.09, 10:44 Nie rozumiem, jak w tym samym czasie ja widze wpisy, a 100Kroci sie nie pokazuja. I dlaczego znikaja. No ale GW nie takie juz cuda wianki widziala. Odpowiedz Link
xurek Biale sciany 27.10.09, 12:02 No wiec u nas sciany byly zawsze kolorowe. Mialy co najmniej dwa kolory i „wzorek“. Dolna czesc sciany pomalowana byla zawsze na ciemniejszy kolor I nazywala sie “boazeria” (u mojej mamy) i “zokiel” (u mojej babci). Ow wzorek robilo sie specjalnym walkiem i nazywal sie on “szlacek”. A na zoklu mozna bylo zrobic szmata zamoczona w innej farbie takie ciapki, ale nie pamietam, jak sie “fachowo” ta technika nazywala :). No wiec ja uwielbialam te rozne szlacki (przewaznie byly “szczybne” czyli srebrne) i te kolorowe sciany. Ale kiedys zaczelam sie uczyc chrancuzkiego i pan nauczyciel przynosil nam rozne Marie Clary i Marie France i inne “ma Maisony” i tam sciany byly wszystkie biale. Poczulam sie tak jakos zasciankowo i zacofanie z tymi szlaczkami i zaczelam przekonywac rodzine blizsza i dalsza do zmiany designu na nowoczesny. Mama dala sie przekonac bez problemu i nasz dom zostal caly wybielony, babcia i dziadek i wszystkie ciotki o tych “wywapnionych scianach choby u biydokow jakich” slyszec nie chcieli. Tak wiec zaczelam mieszkac w bialych scianach i od samego ich poczatku niedobrze sie w nich czulam, choc usilowalam przekonac siebie sama, iz tak jest naprawde nowoczesnie i wspaniale. Ta wewnetrzna walka trwala ok 10 lat, po czym zrezygnowalam z checi bycia nowoczesna i wytapetowalam moj pokoj w akademiku lnem w kwiatki a kazde zamieszkale przeze mnie wnetrza przemalowywalam zawsze na jakis kolor. Najpierw niesmialo, w kolorze pastelowym i jednym, obecnie jestem na etapie kolorow wielu i niektorych mocnych i konstrastowych i dwoch roznych na jednej scianie. A teraz dzieki forumowej wzmiance przypomnialy mi sie te zokle i szlacki i z glowy mi wyjsc nie chca :)) Odpowiedz Link
maria421 Re: Biale sciany 27.10.09, 13:52 Pamietam ze kuchnie, z braku kafli, malowalo sie do wysokosci mniej wiecej poltora metra farba olejna, bo tak bylo praktyczniej. Lazienki tez sie tak malowalo. Pamietam tez wzorki kladzione walkiem na sciane, zeby sciana wygladala jak wytapetowana, bo tapety w czasach mego dziecinstwa to tez byl luksus. Nasze mieszkanie mialo 4 metry wysokosci, wiec polozyc rowno walek (tak to sie fachowo nazywalo) bylo rzecza wlasciwie niewykonalna, wiec czasem sie te wzorki rozchodzily, a czasem zachodzily jeden na drugi. A szlaczek to sie u nas malowalo pod paskiem, czyli pod linia oddzielajaca bialy sufit od kolorowej sciany. Od kiedy jestem "na swoim" mam tylko biale sciany, wszedzie. I tak juz pozostanie. Odpowiedz Link
xurek Re: Biale sciany 27.10.09, 15:14 patrz, nie wpadlabym na to, ze wzorki byly substytutem tapety, bo tapet nie znalam w ogole :). U nas procz olejnego zokla w kuchni i lazience byl jeszcze zokiel z normalnej farby, ciemniejszej o kilka tonow niz ta gorna czesc we wszystkich innych pomieszczeniach. A miedzy sufitem a sciana byly zawsze srebrna linia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Biale sciany 27.10.09, 16:49 ja sie teraz zdecydowalam na troche koloru na scianach, bo od 30 lat mam biale. Tyle ze w roznych pokojach jest tapeta o roznej strukturze, tak wiec mimo jednolitego koloru, wygladaja roznie. W dziecinstwie tapet nie znalam, pewnie na Slasku wogole nie bylo. Nie wiem jakie sciany mielismy w moim wczesnym dziecinstwie, ale juz jako ca.10-latka to mialam w tzw. dziecinnym pokoju zawsze zolte sciany. A potem zaczelo sie malowac na pikasa:))))) Np.dwie przeciwlegle sciany w jednym kolorze, dwie inne w innym. Albo gladkie sciany kolorowe i od czasu do czasu jakas kolorowa krecha na skos. A jak sie te skosne gdzies przecinaly i tworzyly jakis trojkat, to ten trojkat byl w jeszcze innym kolorze. Oj, wniosl ten pikas czyli Picasso urozmaicenie pod nasze strzechy:)))) I jeszcze mi sie przypomnialo, ze malarz ktory malowal u mojej kolezanki mieszkanie, tak tlumaczyl jej matce: tu pomalujemy taki kolor, a tam inny, a przez srodek pierdolniemy szlaczek. Przysiegam, ze to autentyczne. Odpowiedz Link
maria421 Re: Biale sciany 27.10.09, 17:02 Faktycznie, byla moda na trojkaty i rozne geometrie na scianach! Zupelnie o tym zapomnialam. Moja rodzina wolala jednak klasycznie, czyli z wzorkiem walkiem kladzionym:) Odpowiedz Link
xurek Re: Biale sciany 27.10.09, 17:18 na pikasa jakos w ogole nie znam, ale wydaje mi sie byc calkiem ciekawa opcja na sciany. Teraz oprocz walkow, zokli i szlaczkow beda achodzily mi po glowie pikasy. A na dodatek bylam w weekend na targach w naszej kantonalnej stolicy i widzialam tam takie nowe rozwiazanie na drzwi: nie ma ramy i drzwi o wysokosci 2 m, tylko drzwi sa do sufitu i miast jednego, maja dwa skrzydla. Byly rozne: drewniane, z wlkadka szkla badz witrazu, metalowa intarsja itp itd. Teraz mam ochote powywalac wszystkie drzwi w mieszkaniu i przemalowac wszystkie sciany :)). Chyba potrzebuje jakis dodatkowy metraz :) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Biale sciany 27.10.09, 19:15 Aaaa, to ja pikasy w domu mam. Znaczy ściany dwie pomarańczowe a dwie po przekątnej - różowe. A w sypialni karmazyn, granat, niebieski i szary - zainspirowało mnie zdjęcie zachodu słońca na Lofotach: www.widerange.org/images/large/norway_svolvaerSunset.jpg Teraz jestem w trakcie zmiany na łagodniejsze barwy i mam już przedpokój w jasnej oliwce, jedna ściana tapeta w secesyjne kwiatowe esy floresy w kolorze qva mać, zielono-złotym. Do tego wykończenia z grawerowanego mosiądzu, i robią się framugi drzwiowe oraz listwa przypodłodze z teaku. Szał spoconych ciał. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Biale sciany 27.10.09, 19:41 a czy ta lofotowa sypialnia nie jest troche ciemna? Ale na pewno ciekawa. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Biale sciany 27.10.09, 19:47 Ja i tak mam ciemno bo to zalesiony parter. Kolory tylko to ożywiają. Ponadto dwie ściany są jasne - błękitna i popielata. Karmazynowa bardzo ożywia, a granat jest szczątkowo, na tej ścianie co bardzo duże okno. Z tym, że trochę mi się to już znudziło i zamyśliwam przemalować. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Biale sciany 27.10.09, 22:51 Ja mam Maćmę malarkę, zawsze mi narzucała ściany w kolorach jednolitych i dyskretnych, zeby sie obrazy na niej nie gubiły. No to salonokuchniwejście mam na śnięto wrzosowo. Ściany dobieram do reszty, a nie resztę do ścian. I do tego na ścianach pojawiaja się różne plamy, z racji bytu psiego, kociego i ludzkiego i bardzo lubię to wykorzystywać jako podstawę do wlasnej "tfurczości". Tam gdzie mi z kuchenki pryskało i nadal pryska, pomalowałam "pryski" na olejno we wszech kolorach. A że wyłazi na salon, no to juz trudno:-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Biale sciany 28.10.09, 09:14 Jestem wymeczona robota Syzyfa :-( Na dodatek lato wrócilo cala naprzód i nawet noce sa jakby za cieple do spania. Dzis wstalam o piatej, nie z nawalu roboty (to tez), ale z bezsensu przewracania sie z boku na bok :-( W zasadzie remont w czasie takiej pogody to dobra rzecz, ale z drugiej strony jak pomysle, ze tam ludzie na tarasie, na trawce, przy fontannie, to ach... Oczywiscie pamietam i szlaczki i lamperie i walki i nie wiem czy przypadkiem wlasnie to nie przyczynilo sie definitywnie, ze na zawsze i forever polubilam biale sciany. Lubie jasne przestrzenie, lubie obrazy, lubie wkomponowac kolorowy element dekoracyjny i wówczas kolorowa sciana nie pozwalalaby mi na rózne rozwiazania. Poza tym, np. zmiana czerwonych wazonów na zielone, czy dobranie poduch w kolorze starego zlota jest o wiele mniej dtrastyczne, dla mnie – osoby wielce wygodnej – niz bardak zwiazany z malowaniem mieszkania. Za to moja przyjaciólka jest zwolenniczka kolorów w mieszkaniu i posiada pomarancze i fiolety. Jak mi to mówila, to brzmialo mi to "hmmm, czy ja wiem??". Ale efekt koncowy jest ciekawy. A poniewaz ona lubi zmiany i jest to zgodne z jej osobowoscia, to jak jej sie znudzi ten stan, to zmieni na inny, podejrzewam, ze równie zajebisty. Odpowiedz Link
maria421 Re: Biale sciany 28.10.09, 09:52 Lamperie! Tak to sie wlasnie nazywalo, to malowanie scian do polowy farba olejna! Dzieki za przypomnienie. Ja tez uwazam ze biale sciany sa najbardziej praktyczne bo wszysto na nich i przy nich dobrze sie komponuje. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Biale sciany 28.10.09, 11:20 nie pamietam zeby ktos w moim otoczeniu mial prywatnie lamperie. To byla ochrona dla scian "publicznych", a wiec szkoly, urzedy i...klopy:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Biale sciany 28.10.09, 11:49 ewa553 napisała: > nie pamietam zeby ktos w moim otoczeniu mial prywatnie lamperie. > To byla ochrona dla scian "publicznych", a wiec szkoly, urzedy > i...klopy:))) To byla tez ochrona kuchni i lazienek z braku kafli. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Biale sciany 28.10.09, 13:00 lazienki mielismy zawsze w kafelkach, to pamietam doskonale. Natomiast zupelnie nie wiem co bylo w kuchni? Pewnie jak mowisz, jednak lamperie. chyba zadzwonie do rodzinki i spytam: siostrzeniec mieszka jeszcze w mieszkaniu moich rodzicow, to pewnie wie co zastal:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Biale sciany 28.10.09, 13:07 Lamperie byly w kuchni nad piecem i nad zlewozmywakiem, bo tak bylo praktyczniej. Pozniej byly wykladziny cos w stylu linoleum ktore sie kladlo na sciane i ktore udawaly kafelki. Kafelki zreszta w owych czasach byly raczej kiepskie. Odpowiedz Link
jutka1 Środa 28.10.09, 07:52 Znów ma być słoneczny i ciepły dzień, 16-17 C. Pracuję tylko pół dnia, bo jakieś tam pierduły muszę pozałatwiać po obiedzie. No i tyszpiknie. :-) Więcej pierduł nie pamiętam. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 28.10.09, 08:58 u nas sie dzisiaj chyba ochlodzilo, takie wrazenie odnioslam na balkonie. Moi panowie od parkietu cos dzisiaj nawalaja. Mieli byc godzine temu, a tu nic. Nie wiem co o tym sadzic. Maja dzis wiele do zrobienia. Ja za to wczoraj przez wiele godzin pracowalam w ogrodzie wykorzystujac piekna pogode i pomoc Eddy. Ciela drzewo jak nic, grubsze galezie wziela do spalenia w kominku, ciensze wywiozlysmy do odpowiedniej firmy. 7 olbrzymich pojemnikow! Ciesze sie ze ona potrzebuje drzewo, dzieki temu mialam wreszcie pomoc. Sama ciela bym do grudnia.... Denerwuje mnie ta nieobecnosc panow, bo mam wiele spraw do zalatwienia poza domem. No niechze ich licho... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 28.10.09, 19:01 Cudne babie lato nastało w DooParyża. Przymglone słońce wślizguje się między zielenie i żółcie liści na drzewach, i pali się w jesiennej czerwieni winobluszczy na budynkach. Jest tak pięknie, że momentami dech zatyka. W tej atmosferze odebrałam nowy paszport. Taki bidny dziewiczy i puściutki. Niedługo go zacznę zapełniać, spoko. :-))) Odpowiedz Link
maria421 Kocie mamy 28.10.09, 20:06 czy wiecie ze jeden kot produkuje rocznie tyle CO2 co VW Golf? Posiadaczki psow, uwaga! Psy produkuja jeszcze wiecej CO2, tyle co Toyota Cruiser. Jedynym ekologicznym zwierzeciem domowym sa rybki:) Prosze to wziac pod uwage i ratowac klimat! ;) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Kocie mamy 28.10.09, 20:57 Ponieważ Krowisię moglabym wymienić wyłącznie na Hammera, to postanowiłam wytrwać przy niej:-) We wtorek byłam na Powązkach, celem wyczyszczenie rodzinnych mogił. I o malo sama trupem na nich nie padłam. Ze smiechu. W alejkach, co kilkanascie metrów stoja blaszane kontenery. Z napisami: szkło, plastik, oraz ODPADY ORGANICZNE!!!! Czy w tym kraju juz naprawdę nikt nie myśli? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Kocie mamy 28.10.09, 21:08 Wlasnie obejrzalam Chabrola z 2002, "La Fleur du Mal". Ktos widzial? Zupelnie mi nieznani aktorzy, film absolutnie swietny, goraco polecam milosnikom tego rodzaju filmow. PS Maryska, odwal sie od kotow, przesiadz sie lepiej na rower. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Kocie mamy 28.10.09, 21:26 We Francji bardzo znani:-) I słusznie, flm faktycznie, palce lizać. Odpowiedz Link
ewa553 Mario, 28.10.09, 21:45 czy to nie Ty kiedys niedawno pisalas o pierdzacych krowach co produkuja co2? Jak tak po kolei wezmie sie wszystkie zwierzeta to sie nagle okaze, ze fabryki itepe produkuja tylko dobre powietrze. Najwatniejsze, ze maja na kogo zwalic wine. Moje slodkie, kochane dranie nie zatruwaja powietrza, o nie! Odpowiedz Link
maria421 Re: Mario, 28.10.09, 23:19 Pisalam o krowach, one zatruwaja chyba tak samo jak samolot:) Swinie podobnie. Dlatego dla ratowania klimatu nalezy nie jesc miesa, ani posiadac zwierzat domowych innych jak rybki;) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: mamy 29.10.09, 00:00 A człowiek produkuje najwięcej CO2. Jeden noworodek produkuje rocznie jedną górę pampersów. Dorosły człowiek - kilka gór śmieci. Proszę to wziąć pod uwagę, ratować klimat i się na litość boską przestać rozmnażać. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: mamy 29.10.09, 08:11 a Ty co, spac nie moglas dzisiaj? Biedactwo.. A pomysl przedni. Jak sie ludzie przestana rozmnazac to za iles tam lat nie bedzie juz nikogo kto niszczy nature, lasy pokryja Warszawe i Berlin jak Amazonie i jedynie pierdzace zwierzeta beda sie wzajemnie wytruwac co2. Odpowiedz Link
maria421 Re: mamy 29.10.09, 11:13 Ja juz rozmnazac sie nie bede, a poki co cwicze nieoddychanie. Wydychane powietrze ma 4% CO2 :) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: mamy 29.10.09, 12:06 To do mnie o tym spaniu? Północ to dla mnie środek miłego wieczoru. Jestem sową, Ewciu. No nie, nie chodzi mi o to aby się zupełnie przestali mnożyć. Ale wstrzemięźliwość jakąs i zdrowy rozsądek należy zachować, nie uważasz? Bo na razie to co miesiąc przybywa sześć i pół miliona obywateli kuli ziemskiej. Codziennie - ok. 200 tysięcy. Czyli codziennie Radom, codziennie Częstochowa, codziennie Toruń. Przyznasz, że to lekka przesada, hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: mamy 29.10.09, 12:31 sluchaj Sowo, chyba w Kubusiu PÜuchatku jest sufka? To bylby fajny nick, prawie jak zulw:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 29.10.09, 08:09 Dzień wypełniony po brzegi. Sporo pracy, obiad zawodowy, po obiedzie trójkontynentalna telekonferencja, wieczorem spotkanie z przyjaciółmi z Polski. Dzień ma być znów dość ciepły i słoneczny, i tak trzymać. Miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 29.10.09, 12:54 To wszystko jest pikuś Pytonie. Twoja misja obecnie to dowiedzieć się czy, a jeśli tak, to - dlaczego? Twój szef ma szare stopy! To jest numero uno prioryteto globalnie! Czyżby on był ufo? Czyżby on był (horrendum)...sztuczny??? A może - zgnilizna go żre? A może cały szary już jest, tylko głowa mu została normalna? Może głowa też już normalna nie jest, tylko make-upem się maskuje? Jak w filmie "Miasteczko Pleasantville"??? Ty dojść tego natychmiast musisz, musisz się niezamietno podkraść (jak ten, nieprzymierzając, piździec), skarpetkę mu podwinąć, albo lepiej jeszcze - but ze skarpetą ściągnąć. Pod stół wejść w trakcie konferencji, żeby protestować nie mógł! To jest misja i obowiązek Twój wobec świata!!! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek kontynuacjam czyli bagno wciąga 29.10.09, 20:35 Jechałam sobie dzisiaj autobusem, pierdu, pierdu, a tutaj nastąpił dzwon. Właściwie - dzwonek. Jakaś nieszczęsna człowieka usiłując wjechać na pas, wjechała zamiast - w autobus. Kierowca obwieścił więc koniec kursu i ludzi wypuścił. Kicając między jadącymi autami dotarłam do trotuaru, a własciwie do wąskiego paska pomiędzy krawężnikiem a trawnikiem. Chciałam przejść przez ten trawnik, a właściwie jakąś intencję, zamiar trawnika, trawini in statu nascendi, in spe trawnik. Dałam kroka i ... but mi się zapadł, dałam z rozmachu drugiego i stopa mi po kostkę ugrzęzła! Co za uczucie niesamowite, ruszyć się nie mogłam tylko się zapadałam, wciągało mnie bagno w samym środku miasta, wreszczie rozpaczliwymi ruchami i wymachami rąk oraz wiciem tułowia bagnu się wyrwałam. Lecz bez buta lewego. Bagno but mój lewy zatrzymało jako zakładnika, a ja się oprzeć o krawężnik gołą, jedynie w skarpecie, stopą. Bagno też tę skarpetę mi zerwać usiłowało, bo pięta mi się opsła z krawężnika!!! W końcu z trawnika się wydostałam i akcję ratowania obuwia podjęłam. No bo musiałam. Bo w końcu co bym miała robić bez jednego buta w środku zimnego października - w Warszawie? Ponadto buty te lubię. Więc się zaparłam i but bagnu wyrwałam w towarzystwie wielkiej piguły błota. Uświniłam się przy tym jak świnia, spodnie do kolan ubłociłam, buty i skarpety tyż, a dodatkowo ręce, włosy (z rozpędu), teczkę (dla towarzystwa) i kurtkę (chujwie czemu). Życie, ono nieprzewidywalne jest. Prawie w centrum Warszawy utonęłam w bagnie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek kontynuacjam czyli bagno wciąga 29.10.09, 21:47 pomylilas wontki!sny skolowane opowiada sie gdzie indziej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek kontynuacjam czyli bagno wciąga 30.10.09, 07:18 Basieńko, czytaj uważniej. To nie był sen tylko przygoda wczorajsza. :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Czwartek kontynuacjam czyli bagno wciąga 30.10.09, 11:16 Zarobionam i zacwiczonam jak ta nasza szkapa, ale walce z bagnem pokibicowac musialam :-) I za danie odporu wrazym silom kongraty! A jakze! Zaraz ide do medyka, a po powrocie (mam nadzieje, ze wiesci beda dobre) dalszy ciag syzyfowego zapierniczania. Zupelnie na marginesie i bezuzytecznie sama sie pytam, po cholere rozpetalam te nawalnice? Za oknem wciaz piekne prawie lato mamy tej jesieni. Takie nienachalne, lagodne, otulajace cieplem i promieniamia slonca juz nie palacego tylko glaszcacego, zlotego i baardzo przyjaznego. Nasz koloryt nie jest tak bardzo bogaty jak jeszcze pamietam z lasów na trójmiejskich Polankach, ale tez piekny: zólty, czasem gleboko czerwony no i zielony, zielony, zielony. Jeszcze wciaz zielony. No to ide! Milego weekendu :-) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 30.10.09, 07:57 Uff. Piątek. Jesjesjes... W nocy przyszło potwierdzenie wyjazdu na Bergamuty, więc za trzy tygodnie znów ruszam w drogę. Fajnie. A za oknem szaro, ma być 15 C i w miarę słonecznie. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu mam piątek bez bezdechu (odpukać), tylko kilka rzeczy do skończenia i weekend. Yesssssss...... :-) W który to weekend mam w planie wernisaż i spotkanie z wizytującymi przyjaciółmi. I zero pracy, i odpoczynek. Lubię. :-) No to miłego piątku życzę. :-) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: TGIF 30.10.09, 14:04 Hahaha - mnie znowu kumple (Ci z ktorymi bylam w Kanadzie, plus dodatkowi) namawiaja na narty - Wlochy lub Austria...samo meskie towarzystwo i ja...hihihi. No, nie wiem, czy znowu znose taka meska menopauze...bo narty mnie interesuja...hiihhi Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: TGIF 30.10.09, 17:59 Swoją drogą "menopauza" powinna być czymś odnoszącym się do menskiej części populacji, nie uważacie? Tak z entymologicznego punktu widzenia. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF 31.10.09, 02:50 Ja cala ta menska menopauze wezme na siebie i ja na stojaka wysikam. Deal? Druga sprawa: jutka nabyla polska czcionke z czym mi niewygodnie, bo nie mam cierpliwosci na dorownanie. Sprawa trzecia: az tak wypadlem z obiegu, ze nic nie wiem o kana peregrynacjach kanadyjskich, a wiedziec pragne (kiedy, gdzie, wrazenia- jesli juz bylo, link wystarczy). Tyle na razie, dziekuje. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 31.10.09, 10:27 Przecież też masz w komputrze polską czcionkę, trzeba tylko ustawić w panelu kontrolnym. Odpowiedz Link
ewa553 c-j, 31.10.09, 14:01 cos tu slyszalam ze byles na urlopie. Gdzie? I dlaczego nie ma ani slowa reportazu? Lubie ogladac swiat Twoimi oczyma... Odpowiedz Link
chris-joe Re: c-j, 01.11.09, 04:42 Jak to "gdzie"? Znow w Brazylii, sie rozumie :) Wybacz brak raportu tym razem, jakos tak nie moglem sie zebrac w sobie... mysli mialem gdzie indziej, czy co... Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF 01.11.09, 04:47 Mam, a jakze, i czasem nawet przestawiam, ale tylko gdy absolutnie musze, bo nie mam cierpliwosci do wymacywania, ktore z nastepujacych guzikow: [ { ] } ; : ' " \ | odpowiadaja ktorym polskim literom. Pamietam jedynie, ze "z" to "y" i odwrotnie :) Odpowiedz Link
jutka1 SiDżej 01.11.09, 09:15 BratSister, wejdź w panel kontrolny, i w "Regional and language options". Kliknij na zakładkę "Languages" i z listy języków wybierz "Polish Programmers" ( a nie "Polish 124" czy jakoś tak). W wersji "Programmers" zostaje Ci normalna klawiatura qwerty, a polskie litery robisz za pomocą prawego Alt i litery (ę = prawy Alt + e). Duże litery: prawy Alt + Shift + Litera. Proste jak drut. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 31.10.09, 10:06 Zaczynam week-end wybitnie niepracujący. Może zreszta ostatni w tym roku. br\ Najpierw małe zakupy, po obiedzie wernisaż fotografii męża koleżanki. Nigdy nie widziałam jego prac, więc wielcem ciekawa. Za oknem szaro i chłodno, podobno ma być 16 stopni, ale jakoś wątpię. No i wilgoć jakaś w powietrzu. Miłej soboty życzę. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela i sobotnie reminiscencje 01.11.09, 09:31 Wczorajszy wernisaż był fajny i interesujący; fotografie dobre, a niektóre b.b.b.b. dobre. Towarzystwo czterojęzyczne i ciekawa mieszanka zawodów i historii. Przy okazji poznałam zakątek Paryża dotąd nieznany, a niezmiernie urokliwy. A dzisiaj obiad z wizytującymi warszawskimi przyjaciółmi i wspólnym paryskim przyjacielem, po czym będę gotować moje chili con carne na kabanosach dostarczonych przez ww. Wczoraj kupiłam brakujące ingrediencje, zrobię gar i większą część zamrożę "na zaś". Tak, wiem jaka dzisiaj data, ale na żadne cmentarze się nie wybieram. I tyle pierduł na dziś. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedziela i sobotnie reminiscencje 01.11.09, 12:07 Upal - hmm lubie.. CJ - nie wypadles z obiegu...sprawozdan z Kanady nie bylo...ale jak prosisz to zaloze watek i wkleje pare zdjec. Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela i sobotnie reminiscencje 01.11.09, 16:11 to co Ty gotujesz Jutus, to Chili con kabanosy, a nie con carne:))) Pewnie jeszcze zamiast fasoli dajesz kasze:)))) Ach Ty eksperymentatorko, wymyslaj przynajmniej jakies ciekawe nowe nazwy! Przyszlo mi na mysl zeby zrobic zupe pomidorowa z burakow:))) Odpowiedz Link
jutka1 Carne 01.11.09, 16:37 Basieńko, pozwolę sobie polemizować. Carne = mięso, tak? Kabanosy są z mięsa, tak? Tak. Napisałam przecież, że to "chili po mojemu". Kabanosami zastąpiłam polędwicę wołową po powrocie do Polski, bo polędwica była qrvsko droga i żyłowata. Cała reszta jest dokładnie taka, jak w tradycyjnym chili con carne, włącznie ze świeżą papryczką chili posiekaną tymyrencyma. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Carne 01.11.09, 18:41 ja siem przyczepilam nie tylko do tego ze mjenso, ale we wszystkich przepisach jakie czytalam i rowniez jadlam, np. u Amerykanow, to carne bylo mjelone, a nic nie mowilas o mieleniu kabanosow, wiec jednak pomidorowa z burakow:))) Jesli wolno sie dalej powymondrzac, to ja bym - skoro mam kabanosy na ten cel przeznaczone, zrobila fasolke po bretonsku (jestem prawie pewna, ze w Bretanii o takim daniu nie slyszeli:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Carne 01.11.09, 19:16 Też nieprawda. Mielone mięso rozgotowuje się na papkę - naprawdę dobre chili ma mięso pocięte na małą kostkę. Jeśli kabanosa pokroję na plastry o grubości 1 cm, podsmażę z obu stron na chrupko (upierdliwe, ale da się zrobić przy odrobinie cierpliwości, a polędwicę też najpierw podsmażam), i potem wrzucę do reszty chili - rezultat jest znakomity. Nota bene, kabanosy drobiowe mają o wiele lpeszy smak od wieprzowych, i są mniej tłuste. Więc sorry, nie ucz ojca dzieci robić, bo wiem więcej o chili con carne - lata praktyki jedzenia i pichcenia. I tak, mam zły humor na granicy poważnej chandry. Danke szoejn. br\ Sorry. Nie mam jakoś poczucia humoru. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Carne 01.11.09, 20:03 nowieszco? Spodziewalam sie opierdolu jak trza, a tu niemalze glaskanie po skoltunionych wlosach... Musze isc do dzialu kulinarnego, bo najwyrazniej jadlam do tej pory nie to carne ktore powinno sie (Twoim zdaniem) konsumowac. No coz, czlek sie uczy cale zycie, a czasami nawet dluzej:)))) A swoja droga zapodalam sobie dzis u Wlocha arancino, specjal sycylijski zachwalany pod niebiosa przez moje bozyszcze, nauczyciela wloskiego. No i co? De blada. Zjadlam, ale nie sadze abym miala ochote jeszcze kiedys na toto. Tyle, ze efektownie wyglada. Poza tym meczylam sie nozem i widelcem, a dopiero na koncu powiedziala mi Wloszka, ze Wlosi jedza to palcami! Odpowiedz Link
maria421 Re: Carne 01.11.09, 22:32 Eee tam, carne to carne a kabanosy to kabanosy i szkoda ich do chili:) Co do arancini - tez nie przepadam, bo sie tym mozna blyskawicznie zatkac i zakleic. W naszej okolicy znam tylko jednego ktory robi arancini, ale sprzedaje je tylko na wynos. Zawozilam to czasem mojej sycylijskiej podopiecznej do szpitala. Ewa, a ten Twoj Sycylijczyk robi tez moze cannoli? Czyli te rurki nadziewane ricotta? Pycha! Piekny byl dzisiaj dzien- sloneczny, spokojny... Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 02.11.09, 08:04 Następny maraton zaczynam dziś. Ten tydzień powinien być znośny, odpukać, a potem strach myśleć. No nic to, ryjem do przodu, dam radę. Za oknem szaro i mokro, większość dnia ma padać. No i ochłodzenie: 11-12 C. Miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Poniedziałek 02.11.09, 10:51 po takiej prognozie pogody, zyczysz milego dnia? Hmm... U nas w nocy spadl deszcz, a poniewaz od paru dni nie grabilam lisci w ogrodzie, to mnie dzis czeka wredna praca. Sama jestem winna, wiec nie bede narzekac. Marysiu, nie wiem czy ten Sycylijczyk robi te rurki, musze spytac. Arancini tez nie mial w karcie, dostalam, bo nam ten nauczyciel powiedzial. Jak dostalam jedno arancini na talerzu, to juz myslalam o tym co zamowic na secondi, ale tak jak mowisz: jedna kula mnie zatkala. Ciasteczka musialam zabrac do domu do konsumpcji. O rurki spytam jak bede w tamtych stronach nastepnym razem. Jak masz jeszcze jakis ciekawy typ, to prosze zapodaj. Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 02.11.09, 11:48 Nie mam zadnego ciekawego "Tipa", mam za to zdjecie cannoli zeby Ci apetytu narobic:) http://images.google.de/imgres?imgurl=http://de.academic.ru/pictures/dewiki/67/Cannoli_siciliani.jpg&imgrefurl=http://de.academic.ru/dic.nsf/dewiki/231261&usg=__Z0Jg0dphmguDD5oUKsplinqIzLs=&h=1536&w=1919&sz=589&hl=de&start=1&um=1&tbnid=PL0g-VF_s2z_RM:&tbnh=120&tbnw=150&prev=/images%3Fq%3Dcannoli%26hl%3Dde%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:de:official%26sa%3DX%26um%3D1 Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 02.11.09, 11:50 Inne zdjecie, bo tamto sie nie otwiera: newyork.seriouseats.com/images/20090401-cannoli.jpg Odpowiedz Link
xurek pytania 02.11.09, 15:23 do Prutki: w jaki sposob Ty sie taka oblocona dostalas to domu? do Marii: te cannoli sa juz ugotowane czy tez jeszcze surowe? No i w ogole jak sie je gotuje, by sie ten ser nie rozpuscil i nie wyplynal? do ogolu: znacie eau de parfum lancome/hypnose/senses? A jezeli tak to co o niej sadzicie? Odpowiedz Link
xurek aptejt 02.11.09, 15:45 W pracy wygralam mala wojne z glownym negocjatorem mojego glownego klyenta. Ropucha przestraszna on jest i z calego serca go nie cierpie i dlatego bardzo sie ucieszylam, jak naczalstwo klyenta napisalo, ze zrobimy tak, jak ja zaproponowalam. Negocjator jest Chrancuzem i uzywa niemieckiego o skladni i akcencie, ktory, gdyby nie to, ze ropucha jest niesympatyczna z zalozenia, bylby bardzo zabawny. No i rozzloszczona ropucha odpisala mi (z cc co najmniej 10 osob) co nastepuje „machen was sie wollen aber stellen nicht als ob es eine Frage ist wenn sowieso besser wissen“. No i teraz wspolpracownicy z centrali mnie „Miss Machen-Was-Sie-Wollen“ nazywaja :). Bylismy w sobote rodzinnie na filmie Michaela Jacksona. Nieco przereklamowany jak na moj gust. Ale nie o tym chcialam. Film tak Piranhe zafascynowal (on jest fun), ze dziecko wylazlo z rzedu i zaczelo spiewac i tanczyc na boku. Szlo mu tak dobrze, ze po zakonczeniu tego kawalka kilku ludzi zaczelo mu bic brawa. Po filmie powiedzialam dziecku, ze jezeli chce, to znajde mu intensywniejsza szkole tanca niz ten jego 1 x 60 Min / tydzien breakdance i lekcje spiewu, bo taniec i spiew to naprawde wspanialy zawod. A Piranha na to ze dziekuje, nie chce, tanczyc i owszem, jest smiesznie od czasu to czasu ale wystepowanie na scenie jest „mega peinilich“ (czyli wstyd na Sali) i juz mi sto razy mowil, ze on bedzie zawodowo skakal o tyczce. Musial mi to powtorzyc pare razy, nim dalam mu spokoj. I wtedy mi sie przypominalo, jak to kiedys jako osoba bezdzietna sie wymadrzalam mowiac kolezance, ze ma przestac usilowac spelnic swole marzenia za pomoca corki i stwierdzilam, ze czasami wcale nie jest to takie latwe. Wczoraj bylismy na koncercie chorow muzyki sakralnej z calego swiata. Mieszanka zaiste przedziwna, zarowno na scenie jak i na widowni. Siostry zakonne spiewajace sredniowieczne choraly, Hindus produkujacy dysonansy i w takt owych dwie laski wykonujace wygibasy niewiarygodne wrecz, poludniowoafrykanskie chory z odpowiednimi drums, gospels itp itd. Najwieksze Hajlajty to jak Afrykanin przede mna przysnal przy trzecim utworze choru synagogi i zaczal chrapac, i jak starsza pani przy hinduskich dysonansach zatkala uszy. Ta mieszanka miala nam wg. pana konferansjera pokazac, ze muzyka laczy, ale cus mnie sie wydaje, ze to niezupelnie tak jest. Mnie sie chor panow z synagogi bardzo podobal, afrykanskie chory tez, tancerki hinduskie bardzo mi zaimponowaly ale to ich dysonansowe skamlenine z wciaz falszywie pisczacymi skrzypcami jest dla mnie osobiscie trudne do zniesienia. No i jeszcze na temat naszej pogody: w sobote zjadlam ostatnie maliny z krzaka, wlozylam do wazonu ostatnie rozkwitajace roze i canny i zrobilam pare zdjec przepieknie czerwonemu jesionowi, a dzisiaj rano w ogrodzie pobojowisko takie, jakby od tego czasu minelo co najmniej 2 tygodnie. W nocy przyszly pierwsze mrozy, wszystkie czerwone liscie opadly i wyglada ponuro. W przyszlym tygodniu bede sama z kupa roboty i dzieckiem i juz zaczynam sie bac :). Odpowiedz Link
maria421 Re: pytania 02.11.09, 17:08 Cannoli (rurki) sa smazone jak faworki, tylko ze na specjalnej metalowej foremce, i potem sa nadziewane ricotta na slodko i na rozne sposoby. Odpowiedz Link
ewa553 Re: pytania 02.11.09, 18:00 no oczywiscie, w tej gablocie z roznymi smakolykami sa i te rurki. I ja sie nigdy nie moge zdecydowac co chce. Wczoraj tez zapowiedzialam, ze beda 2 ciasteczka, potem zmienilam na trzy, w kocu wyszlam z czterema:)))) Sa prze-pysz-ne!!!! Odpowiedz Link