O pierdułach -- Odc. 90 :-)

26.10.09, 07:32
Otwieram
    • jutka1 Poniedziałek 26.10.09, 07:46
      Dzięki zmianie czasu za oknem nie jest ciemno. Druga strona medalu: będę
      wychodzić z pracy w egipskich ciemnościach. br\

      Meteoparis zapowiada dzień w miarę słoneczny, 16-17 C. Tyszpiknie.

      Miłego poniedziałku życzę. :-)
      • ewa553 Re: Poniedziałek 26.10.09, 08:37
        ale byla boska niedziela! Slonce swiecilo bez opamietania, las
        pachnial ta fajna jesienia, towarzystwo wyborowe. Niestety, ladna
        pogoda sciagnela ludzi na trasy i jak doszlismy do zaplanowanego
        schroniska, to wszystko juz bylo wyzarte:(((( Dobrze ze na wszelki
        wypadek zawsze cos z soba mamy. Wczoraj stwierdzuilismy ze choc to
        nie jest zaplanowane, to robimy od dluzszego czasu wedrowki po 24
        km. Nie mniej, nie wiecej. Ciekawy przypadek.
        Kolezka pokazal nam wczoraj dwa piekne kamieniolomy, kolo ktorych od
        lat przechodzilam i nie wiedzialam ze wystarczy jedna sciezke
        wczesniej skrecic i juz. Te opuszczone kamieniolomy z woda oczwiscie
        i z piekna roslinnoscia, przypomnialy mi czasy gdy na wakacjach
        bywalam pod Zarowem i Swidnica (w Mrowinach w palacu). W tej okolicy
        az sie roilo od takich urokliwych, opuszczonych kamieniolomow.
        Mialam wczoraj a propos ciekawe przezycie, ale zrobie z tego osobny
        wpis tutaj.
        • ewa553 osobny wpis 26.10.09, 08:47
          obracam sie glownie w niemieckim towarzystwie i czasami - choc
          rzadko, wynikaja z tego sytuacje jak wczoraj: bedac nad tym
          kamieniolomem powiedzialam o tych pieknych na Dolnym Slasku.
          I powiedzialam, ze tam tez byl Oboz Gross-Rosen i ze w czasie wojny
          Niemcy chetnie sytuowali obozy kolo "miejsc pracy". Ze taki oboz tez
          byl w poblizu Ueberlingen nad Jeziorem Bodenskim. Zero reakcji.
          Osoby same wyksztalcone, kulturalne, a moja wypowiedz naprawde tonem
          takim "ach, wlasnie mi sie przypomnialo". Pomyslalam, ze wsrod
          mlodych osob wywolalabym zywa dyskusje na ten temat, tymczasem moi
          rowiesnicy (plus minus) maja jednak jakies zahamowania w tym
          wzgledzie. Nie wiem jakbym ja po tylu latach "obchodzila" sie z
          faktem, ze moi rodzice, albo conajmniej ich pokolenie, brzydko sie
          bawili.
          Potem juz z rozpedu znowu cos palnelam: moja psipsiolka wedrowkowa
          pochodzi z Prus, jej rodzina zyla gdzies w okolicach Torunia, a ona
          urodzila sie w czasie ucieczki w 1945 gdzies na Pomorzu. Poniewaz
          wybieramy sie na wiosne w tamte strony, ucieszyla sie, ze zobaczy
          gdzie i co i jak. Poniewaz powtarzala nazwe tej miejscowosci to po-
          wiedzialam, ze wszystko na ten temat przeczytalam w internecie i
          wiem ze w tej okolicy w wyborach 1933 80% ludnosci glosowalo na
          NSDAP. I znow zero reakcji. Jak myslicie, komu bylo glupio? Jasne:
          mnie. Ale moze powinnam sie jednak powstrzymac od takich uwag?
          Wynikaja one z tego, ze ich traktuje jak siebie (albo odwrotnie), ze
          dla mnie nie sa to "ci Niemcy" tylko znajomi z ktorymi o wszystkich
          sie mowi. Ale ich reakcja, a raczej brak reakcji dla mi do myslenia
          i sadze ze bede w przyszlosci bardziej uwazac.
          • ewa553 ksiegarnia 26.10.09, 08:48
            to co Jutus, nie kupuje sie juz w Shekaspeare and Co.?
            • jutka1 Re: ksiegarnia 26.10.09, 08:52
              Kupuje się jak się jest koło Notre Dame. Jak się jest w okolicach Placu
              Concorde, to się kupuje w WH Smith. :-)))
              • pierdoklecja_prutka Re: ksiegarnia 26.10.09, 13:19
                A ja właśnie pobuszowałam w Dedalusie i nabyłam Virginii Woolf "Do
                latarni morskiej" oraz Ballarda "Królestwo nadchodzi". Wstyd się
                przyznać do tej pory nie czytałam nic ani Woolf and Ballarda. Ale w
                związku z tym cała przyjemność ich odkrycia przede mną więc się
                cieszę.

                Apropos tego co piszesz Ewa, to się nie obcinaj. Nic złego na myśli
                nie masz, dogryźć im nie chcesz, a skoro to dobrzy znajomi, to nie
                powinnaś się musieć autocenzurować. Najlepiej zaś weź byka za rogi i
                się po prostu spytaj. Czy krępuje ich Twoje wzmiankowanie o takich
                sprawach. Jeśli powiedzą, że tak, że się fatalnie z tym czują, że
                mają poczucie winy, lub też szlag ich trafia - no to wtedy się
                możesz zastanowić jak postąpić.
                --
                wasza pierdo
                • ewa553 Re: ksiegarnia 26.10.09, 14:39
                  a wiesz Pierdoklecjo, ze to dobry pomysl? Przy okazji, mimochodem
                  spytam. Nie obawiam sie aby mieli wyrzuty sumienia, bo wszyscy
                  powojenni. Ale moze im byc po prostu nieprzyjemnie jak wspominam
                  takie rzeczy o ich rodakach. Zapytanie ich jest lepszym pomyslem jak
                  totalne przemilczenie tematu. Dzieki,P-P!
                  • pierdoklecja_prutka Re: ksiegarnia 26.10.09, 15:05
                    Wiecie co pogoda jest parszywa, będzie jeszcze gorzej, więc
                    proponuję gremialne forumowe odtańczenie PATA PATA!

                    Znalazłam tutaj kolejną wersję, wściekle niebieskie niebo nad nami,
                    papuzie ciuchy na nas, hahaha!

                    www.youtube.com/watch?v=Qk-GiP_xrMs&feature=related

                    Z życiem panie i panowie!
                    --
                    wasza pierdo
                    • ewa553 wieprzowa grypa 26.10.09, 16:02
                      zaczely sie u nas szczepienia na swinska grype. Na nic nigdy sie nie
                      szczepie, wiec i tym razem nic mnie do lekarza nie ciagnie. Myslicie
                      ze to lekkomyslne? W Polsce chyba tych szczepien nie ma, a jak we
                      Francji? Czy to moze niemiecka histeria czy faktycznie koniecznosc?
                      • jutka1 Re: wieprzowa grypa 26.10.09, 16:52
                        Pewnie znow nie bede miec czasu na szczepienia, i pewnie znow pojade na swieta
                        do PL i sie rozchoruje. BR\
                      • pierdoklecja_prutka Re: wieprzowa grypa 26.10.09, 20:42

                        Absolutnie się nie szczepić. Szczepionka wieprzowa została
                        przygotowana w pośpiechu, i nie dość że nie jest skuteczna, to
                        jeszcze trafiają się partie zakażone superbugiem. Jak chcesz
                        wiedzieć co i jak to sobie wgoogluj "Jane Burgermeister".


                        --
                        wasza pierdo
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 16:37
      Wrocilam zdrowa i cala i z zapasem kaszy gryczanej tudziez z zapasem pyrek
      prosto z Poznania. Przywiozlam tez twarog i jutro na obiad zrobie sobie pyrki z
      gzikiem:)
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 16:51
        Rozumiem, ze pyrki to ziemniaki? A co to jest "gzik"? Bo mnie sie z jednym
        kojarzy... :-D
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:15
          Pyrki to ziemniaki, a nazwa "pyrki" pochodzi najprawdopodobniej od Peru.
          Gzik to jest to :pl.wikipedia.org/wiki/Gzik
          Ja twarog rozrzedzam zsiadlym mlekiem i doprawiam sola , pieprzem i duza iloscia
          swiezego kopru.
          • jutka1 Gziki 26.10.09, 17:56
            No paczciePanstwo, to to sie kzik nazywa? Unosz to sie nazywa twarozek ze
            szczypiorkiem :-))))
            Bo gzik mi sie definitywnie kojarzy z czyms zupelnie innym. ;-)))
            • ewa553 Re: Gziki 26.10.09, 18:08
              gziki to "produkuja" chyba krowy jak sie za duzo koniczyny
              najedza:)))

              Gdzie moja Ania???
              • jutka1 Re: Gziki 26.10.09, 18:19
                A czasownik "gzic sie" - to zna??? :-)))

                Ania jest na sennym watku, wpis P-P w podwatku "Turbulencje senne"
                • ewa553 Re: Gziki 26.10.09, 18:42
                  pomylilam z krowim pierdzeniem:))))

                  A Ani dalej tam nie znalazlam:(((( nic, tylko schowal sie przede mna:
                  ((((
                  • jutka1 Ania 26.10.09, 21:03
                    Na oczy Ci padło???

                    Wątek o snach:

                    Re: Turbulencje senne
                    pierdoklecja_prutka 25.10.09, 14:44 Odpowiedz
                    W książce "Ania na uniwersytecie", którą się zaczytywałam będąc w
                    szkole, są dwie stare panny. Jedna ma 80 lat, a druga 60. Obie w
                    oczach głównej bohaterki, a też i w zgodzie z panującymi w owej
                    epoce obyczajami - są starymi babciami. Tak się więc obie zachowują,
                    siedząc przed kominkiem w identycznych czepcach, robiąc na drutach
                    szaliki. Z tym, że starsza traktuje młodszą protekcjonalnie, jak
                    osobę młodą, niedoświadczoną i niedojrzałą. Wygląda to komicznie i
                    jest przedmiotem prześmiechujek młodziutkich bohaterek książki.

                    Bardzo idiotyczna to i niewygodna poza, dla obu osób, nie mówiąc już
                    o tym że może przyprawić otoczenie o paroksyzmy rechotliwego
                    śmiechu. Za wszelką cenę się z tego wywikłaj, i pamiętaj, że
                    traktuje Ciebie tak tylko dlatego że jej na to pozwalasz. Następnym
                    razem takie zachowanie powitaj salwą rechotliwego śmiechu po czym
                    olej ciepłym moczem.
                    • pierdoklecja_prutka Re: Ania 26.10.09, 21:10

                      Oooooo! Jest, jest! Oddali! Gdzeżeś to wydłubał Pytonu? Na wątku u
                      mnie nie widać nic.

                      --
                      wasza pierdo
                      • jutka1 Re: Ania 26.10.09, 21:13
                        Nic nie rozumiem. U mnie jak byk przed oczoma.
                        Spróbuj wylogować i zalogować znowu?
            • maria421 Re: Gziki 26.10.09, 19:17
              jutka1 napisała:

              > No paczciePanstwo, to to sie kzik nazywa? Unosz to sie nazywa twarozek ze
              > szczypiorkiem :-))))

              U nas tez, ale ja wlasnie z Poznania wracam :)
              Wiesz ze tam "wiara naduszo guzik" (ludzie naciskaja przycisk) zeby sie zielone
              dla pieszych wlaczylo?:)

              > Bo gzik mi sie definitywnie kojarzy z czyms zupelnie innym. ;-)))

              Dla mnie gzik to jednoznacznie serek. No i krowa sie gziczy, tzn. w szal wpada.
      • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:04
        Po tygodniu urlopu i pierwszym dniu w pracy stwierdzam co nastepuje:

        - chyba posdwiadomie nie kocham mojej pracy, bo o 4 rano nie
        moglam juz spac, o 6 dostalam biegunki a o 8 musialam wziac tabletke
        na migrene :). W poprzednim tygodniu urlopowym nie meczyla mnie
        zadna z tych przypadlosci.

        - jak czlek wypocznie to nawet prace nielubiana wykonuje z
        precyzja i w tempie zaiste godnym podziwu. Jest dopiero 16:45 a ja
        juz wyrobilam zadane sobie na dzisiaj pensum, chodziaz bylo naprawde
        ambitne. Roznica w porownaniu do ostatniego dnia przed urlopem jest
        astronomiczna wrecz.


        No i jeszcze „hajlajty“ urlopu:

        Wystep meza i aukcja jego dziel w klubie Rotary byly przezyciem
        jednorazowym. Dawno temu nie widzialam programu w tak „znanej“
        obsadzie (nie mowie tu o mezu, tylko pozostalych wystepowaczach :))
        dla tak malego grona widzow (byl znany aktor, znany szwajcarski
        muzyk i znany komediant dla 130 ludzi). Dawno temu nie jadlam tak
        doskonalej i pieknie podanej kolacji. Chyba jeszcze nigdy nie
        spiedzilam 7 godzin w towarzystwie tak wielkiej ilosci napuszonych
        sztywniakow w krawatach i ich stucznie usmiechajacych sie zon i
        pociech.

        Spotakie z dawno nie widziana kolezanka bylo bardziej irracjonalno-
        kosmiczne niz najbardziej irracjonalno-kosmiczne dzielo Kafki. Przy
        tym to nie ona byla glownym tworca owej nieziemskiej atmostfery,
        tylko jej dzieci i ich ojciec a jej dlugoletni partner. Zarowno
        pociechy (3, 7) jak i partner (+/- 40) przez cale 100 minut wizyty
        nie powiedzieli prawie nic. Prawie w wykonaniu dzieci brzmialo „iiii
        giiit, diese Pfannkuchen sind grusig“ (czyli ze moje nalesniki sa
        ohydne) a w wykonaniu taty na przytaknieciu „mhm“. Dodac nalezy, iz
        netkniete przez owa trojke nalesniki zjedzone zostaly w stanie juz
        mniej swiezym przez moje dziecko, jego ojca i dwoch kolegow z
        podworka w ciagu mgnienia oka.

        No a punktem kulminacjynym bylo, jak zaproponowalam, ze moze te
        dzieci chca zobaczyc bajke i dzieci razem z tata po dlugiej inspekji
        dostepnych bajek udaly sie na ogladniecie jednej do naszej „drugiej
        telewizorni“. My w tym czasie rozmawialismy przy stole z kolezanka
        (ja i maz) a Pirahna i kumplami przlaczyla sie do ogladania bajki.
        Po ok 20 minutach kolezanka (wciaz lypiaca jednym okiem w strone
        przedpokoju) nagle powiedziala, ze dzieci sa zmeczone i ze musza juz
        isc podrywajac sie od stolu i biegnac prawie do przedpokoju, w
        ktorym czekaly juz dzieci i ich tata. Ubrali sie w takim tempie, ze
        ledwo zdazylismy dojsc do siebie na tyle, ze wybakalismy „do
        widzenia“ i „tak napewno was kiedys odwiedzimy“. Po wyjsciu rzucilam
        do meza, ze sa to pierwsze znane mi dzieci, ktore nie lubia tej
        bajki, na co chlopaki z telewizorni odpowiedzieli, ze chyba lubia,
        tylko maja dziwnego tate. Otoz zgodnie ze sprawozdaniem chlopakow
        tata nagle wstal z kanapy, wyszedl do przedpokoju i zaczal dawac
        tajemne znaki dzieciom w telewizorni i zonie przy stole, ktore to
        wszystkie na raz sie poderwaly, ubraly i odlecialy.

        Nie musze chyba dodawac, iz snily mi sie po tej wizycie koszmary
        psycho-science-fiction i ze niespecjalnie mam ochote odwiedzic moja
        kolezanke i jej rodzine.....
        • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 20:57
          Jezuzmario Xurku. Ależ Ty żeś jest sportowiec ekstremalny! Zamiast
          się z dawno niewidzianą kumpelą spotkać gdzieś na godzinę na gruncie
          neutralnym, to tak od razu, siup do sypialni i wszyscy ze
          wszystkimi. To jak ostre bzykanie świeżo poderwanego w knajpie
          gościa - może i ekscytujące lecz raczej nie daje szans na
          długoterminowy związek. Hahaha.

          --
          wasza pierdo
          • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 21:23
            kumpela koniecznie chciala sie spotkac z rodzinami, opcja "same w
            knajpie" nie zostala zaproponowana, bo ona ma male dzieci i prace i
            tak malo czasu dla nich, ze sie z nimi w czasie wolnym nie rozstaje.

            Ona tez zachowywala sie troche dziwnie wypytujac czy kupilismy to
            mieszkanie i za ile i czy naprawde stac nas na te prywatna szkole
            dla Piranhii i testujac Piranhe na znajomosc angielskiego i
            ogolnointelektualny poziom, ale nie wzmienilam tych drobnostek, bo w
            porownaniu do jej faceta (na dodatek ma spokojnie dwa metry wzrostu)
            to ona byla do znudzenia normalna :)

            No i takie natychmiastowe skoki do lozka nie musza sie konczyc
            fiaskiem (mowie z doswiadczenia :)), ale masz racje, ze do
            malzenstwa raczej nie prowadza :))
            • jutka1 Xurku 27.10.09, 07:47
              A było słuchać Stokrotki jak Cię ostrzegała, żebyś uważała z tym spotkaniem. :-)))
              • fedorczyk4 Re: Xurku 27.10.09, 08:37
                Powinnaś sie cieszyć ze masz UFO wśród znajomych:-)
                W Warszawie wyjatkowo ładna pogoda. A wyjatkowo wolałabbym żeby
                lało. Maćma mnie wlecze dzisiaj na sprzątanie rodzinnych grobów
                powązkowskich. Lubię Maćmę, lubię Powązki. Nienawidzę tych
                corocznych wizyt sprzątaczych. Targam kilometrami alejek trzy tony
                narzędzi, kwiatów, krzaków, wieńców i innych takich. Zawsze sie przy
                tym tytłam jak świnia i nie da się przeciw temu zaszczepić. Maćma ma
                niezwykły sentyment do gałęzi świerkowych i je całymi naręczami,
                kłując sie i obdrapując dokładnie po całości widocznego człowieka.
                Potem grzebię się w piaszczystej glebie, latam po wodę zamiatam,
                wynoszę i przynoszę, podczas kiedy Maćma przez godzinę przymierza
                układa, przekłada, a ja realizując jej artystyczna wizję, wkopuję,
                wykopuję, dosypuję etc... Do domu przewaznie wracam z krzyżem w
                gardle, a Maćma jest na mnie obrażona przez kilka dni, bo nie
                wykazuje sie dostatecznym entuzjazmem w krzewieniu piękna na
                codzień:-(
                • blues28 Re: Xurku 27.10.09, 09:15
                  Xurku, solidaryzuje sie :-) A najbardziej pasuje mi wizja Fedo :-)
                  Ta z UFO! Malzonek napewno jest z UFO i ma nakrecone na kluczyki
                  zone i dziatwe. Nie widze inaczej.
                  Widze tez drastyczny koniec pieknie zapowiadajacej sie "przyjazni".

                  U mnie remont i wszystko do góry nogami. Ledwie zipie. Na dodatek
                  trzeba wszystko szybciej, bo jada goscie z ojcowizny i trzeba
                  przyjac, a lepiej normalnie niz wsród drabin. W przeciwienstwie do
                  Basi holduje bialym scianom. Tak jakos lubie biel :-)
                  Miedzy klusem a kurcgalopkiem zwiedzimy tez Madryt, wiec moze jakies
                  nowosci dla Basi beda. Basienko wybacz, ale chwilowo nie mam kiedy
                  zasilac watka zwiedzalniczego :-( Poprawie sie jak bede mogla, z
                  doskoku, a juz napewno w drugiej polowie listopada.
                  Przy tym wszystkim pogoda jak drut, iscie nie pazdziernikowa,
                  chodzimy w krótkich rekawach i mamy ponad 20 stopni. Ktos sie
                  troskal gdzie to ocieplenie sie podzialo? Ano u mnie, u mnie.
                  Wczoraj bylo 25, na dzis wróza 26 i tak do konca tygodnia :-)
                  • pierdoklecja_prutka Re: Xurku 27.10.09, 10:57
                    No tak, to pewnie był ufół. Tak czy siak, . Za nieodzywanie do
                    Twojego męża, teraz jej mąż nie odzywał się do Was, więc jesteście
                    kwita. Skrupuły, jeśli miałaś, to możesz spokojnie zakopać w
                    ogródku, nadzieje na harmonijny związek grupowy tyż, a za chęć
                    zaspokojenia ciekawości zostałaś słusznie ukarana.

                    --
                    wasza pierdo
                    • xurek Re: Xurku 27.10.09, 11:39
                      No ja tego w ogole nie widze jako kary. Przeciwnie wrecz. No bo ten
                      facet calkiem przystojna i taka wielgasna mezczyzna jest jak mnie
                      sie podoba. Wiec teoretycznie moglam byla wpasc zamiast P w jego
                      sidla. I teraz ja bym musiala lypac okiem, by nie przegapic, kiedy
                      siem znak pojawi i ja mialabym te dwa zombi-dzieci i musialabym
                      kurcgalopkiem zwijac sie z wizyty po poltorej godzinie. To dopiero
                      bylby koszmar i kara boska. A tak to po wizycie wzielam gleboki
                      wdech i wydech, otarlam pot z czola i z uczuciem niesamowitej wrecz
                      ulgi wdalam sie w daracie kotow z Piranha na temat tego, czy w koncu
                      wylaczy ten telewizor czy tez nie :). Takie niegrzeczne i wciaz
                      klapiace geba dziecko wydaje mi sie znacznie sympatyczniejsze :).
                      Aaa, teraz mi sie przypomnialo jeszcze ze z tej calej ulgi
                      pozwolilam J jesc ile chce (on jest za gruby i z polecenia jego mamy
                      wszystkie go ograniczamy i pilnujemy) i ze bardzo mnie cieszylo jak
                      wsuwal jeden nalesnik za drugim.

                      No i ja tez mysle, ze takie ufoludy urozmaicaja czlowiekowi zycie,
                      pod warunkiem, ze jest sie na to przygotowanym i ma wystarczajoco
                      odwagi i silnych nerwow by wejsc w te sztuke i pokierowac nia w
                      pozadanym kierunku. Ja na razie sie i bez ufoludow nie nudze, a
                      nerwy mam nieci nadszarpniete, wiec odloze zastanawianie sie nad
                      nastepna wizyta na pozniej :)
                      • maria421 Re: Xurku 27.10.09, 13:55
                        Xurku, ja to widze tak: facet nie mial ochoty na wizyte u Was i powiedzial zonie
                        "OK, ale tylko na poltorej godziny", i kiedy czas minal dal znak do odwrotu.

                        Inna sprawa mnie interesuje- ilosc nalesnikow jakie nasmazylas i jak to zrobilas
                        zeby w momencie podania byly cieple:)
                        • xurek nalesniki 27.10.09, 15:12
                          jako ze bylo nas siedem osob i wyliczylam, ze kazdy zje trzy to
                          upielkam 25 :)). Zaczelam piec dwie godziny przed wizyta, zeby
                          zdazyc. Czesc zrobilam z twarogiem, czesc z dzemem a czesc z
                          dobniutko pokrojonym gulaszem miesnym z prawdziwkami. Po wlozeniu
                          nadzienia wlozylam wszystkie do piekarnika i zalaczylam go na 70
                          stopni przykrywajac je folia, by sie nie wysuszyly. Kiedy przyszli
                          goscie nasmarowalam pedzelkiem nalesniki olejem sesamowym i wlozylam
                          do mikrofalowki, ktora ma funckje "crisp" (cos na ksztalt grila) na
                          dwie minuty. Byly gorace, chrupkie i naprawde dobre :)
                          • maria421 Re: nalesniki 27.10.09, 16:29
                            Narobilas mi apetytu na nalesniki:)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:25
      Z duma donosze ze wsrod moich krewnych kielkuje muzyczny geniusz.Ma 12 lat , za
      soba wiele wygranych konkursow fortepianowych w kraju a przed soba pierwszy
      miedzynarodowy konkurs fortepianowy w St. Georgen w Niemczech w tym tygodniu.
      Trzymajcie kciuki jak i ja trzymam.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:41
      dwa razy zgupnelam czytajac wpisy: raz przy opisie naprawde
      przedziwnej wizyty u Xurka, drugi raz czytajax Marie. Marysiu, czy
      ja cos przegapilam czy czego to dotyczy wpis o pyrkach?

      Xurku, oni mieli umowione znaki, ze jak sie panu znudzi to wlasnie
      te znaki bedzie im dawal. Wyobrazam sobie ciezka atmosfere panujaca
      przy stole z nalesnikami, ktore i ja bym pochlanela w mgnieniu
      oka:)))
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 26.10.09, 17:53
        ewa553 napisała:

        > dwa razy zgupnelam czytajac wpisy: raz przy opisie naprawde
        > przedziwnej wizyty u Xurka, drugi raz czytajax Marie. Marysiu, czy
        > ja cos przegapilam czy czego to dotyczy wpis o pyrkach?


        Pytania Jutki dotyczy:)
    • jutka1 Wtorek 27.10.09, 07:45
      Znów ma być dziś dość słonecznie, 16-17 C.
      Dzień spędzam rozdarta między konferencją w jednym końcu miasta i biurem w
      drugim końcu. br\
      Po pracy spotkanie z kumpelką i babeczkowanie.
      Wieczór spokojnie w domu.
      Zwyczajny dzień tygodnia, i tak trzymać.

      Miłego! :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 27.10.09, 08:40
      nie wiem Jutencjo jak Ty to robisz, ze znikniete wpisy nagle sie
      pojawiaja. Ale rob tak dalej:))) Milego dnia Ci zycze.
      A u mnie panowie dzis ponownie cos zrobili z parkietem i znikneli.
      Jutro beda trzeci raz pociagac czymstam, montowac listwy i koniec.
      Bede mogla juz wieczorem podziwiac moj nowy parkiet.
      A teraz ide do Bauhausu zeby mi zmieszali farbe dla pana malarza.
      Sciany beda blado-zielone. Niniejszym oglaszam koniec bialych scian
      u mnie.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 90 :-) 27.10.09, 10:44
        Nie rozumiem, jak w tym samym czasie ja widze wpisy, a 100Kroci sie nie
        pokazuja. I dlaczego znikaja. No ale GW nie takie juz cuda wianki widziala.
        • xurek Biale sciany 27.10.09, 12:02
          No wiec u nas sciany byly zawsze kolorowe. Mialy co najmniej dwa
          kolory i „wzorek“. Dolna czesc sciany pomalowana byla zawsze na
          ciemniejszy kolor I nazywala sie “boazeria” (u mojej mamy)
          i “zokiel” (u mojej babci). Ow wzorek robilo sie specjalnym walkiem
          i nazywal sie on “szlacek”. A na zoklu mozna bylo zrobic szmata
          zamoczona w innej farbie takie ciapki, ale nie pamietam, jak
          sie “fachowo” ta technika nazywala :).

          No wiec ja uwielbialam te rozne szlacki (przewaznie byly “szczybne”
          czyli srebrne) i te kolorowe sciany. Ale kiedys zaczelam sie uczyc
          chrancuzkiego i pan nauczyciel przynosil nam rozne Marie Clary i
          Marie France i inne “ma Maisony” i tam sciany byly wszystkie biale.
          Poczulam sie tak jakos zasciankowo i zacofanie z tymi szlaczkami i
          zaczelam przekonywac rodzine blizsza i dalsza do zmiany designu na
          nowoczesny. Mama dala sie przekonac bez problemu i nasz dom zostal
          caly wybielony, babcia i dziadek i wszystkie ciotki o
          tych “wywapnionych scianach choby u biydokow jakich” slyszec nie
          chcieli. Tak wiec zaczelam mieszkac w bialych scianach i od samego
          ich poczatku niedobrze sie w nich czulam, choc usilowalam przekonac
          siebie sama, iz tak jest naprawde nowoczesnie i wspaniale.

          Ta wewnetrzna walka trwala ok 10 lat, po czym zrezygnowalam z checi
          bycia nowoczesna i wytapetowalam moj pokoj w akademiku lnem w
          kwiatki a kazde zamieszkale przeze mnie wnetrza przemalowywalam
          zawsze na jakis kolor. Najpierw niesmialo, w kolorze pastelowym i
          jednym, obecnie jestem na etapie kolorow wielu i niektorych mocnych
          i konstrastowych i dwoch roznych na jednej scianie.

          A teraz dzieki forumowej wzmiance przypomnialy mi sie te zokle i
          szlacki i z glowy mi wyjsc nie chca :))
          • maria421 Re: Biale sciany 27.10.09, 13:52
            Pamietam ze kuchnie, z braku kafli, malowalo sie do wysokosci mniej wiecej
            poltora metra farba olejna, bo tak bylo praktyczniej. Lazienki tez sie tak malowalo.
            Pamietam tez wzorki kladzione walkiem na sciane, zeby sciana wygladala jak
            wytapetowana, bo tapety w czasach mego dziecinstwa to tez byl luksus. Nasze
            mieszkanie mialo 4 metry wysokosci, wiec polozyc rowno walek (tak to sie fachowo
            nazywalo) bylo rzecza wlasciwie niewykonalna, wiec czasem sie te wzorki
            rozchodzily, a czasem zachodzily jeden na drugi.
            A szlaczek to sie u nas malowalo pod paskiem, czyli pod linia oddzielajaca bialy
            sufit od kolorowej sciany.

            Od kiedy jestem "na swoim" mam tylko biale sciany, wszedzie. I tak juz pozostanie.
            • xurek Re: Biale sciany 27.10.09, 15:14
              patrz, nie wpadlabym na to, ze wzorki byly substytutem tapety, bo
              tapet nie znalam w ogole :). U nas procz olejnego zokla w kuchni i
              lazience byl jeszcze zokiel z normalnej farby, ciemniejszej o kilka
              tonow niz ta gorna czesc we wszystkich innych pomieszczeniach. A
              miedzy sufitem a sciana byly zawsze srebrna linia.
              • ewa553 Re: Biale sciany 27.10.09, 16:49
                ja sie teraz zdecydowalam na troche koloru na scianach, bo od 30 lat
                mam biale. Tyle ze w roznych pokojach jest tapeta o roznej
                strukturze, tak wiec mimo jednolitego koloru, wygladaja roznie.
                W dziecinstwie tapet nie znalam, pewnie na Slasku wogole nie bylo.
                Nie wiem jakie sciany mielismy w moim wczesnym dziecinstwie, ale
                juz jako ca.10-latka to mialam w tzw. dziecinnym pokoju zawsze zolte
                sciany. A potem zaczelo sie malowac na pikasa:))))) Np.dwie
                przeciwlegle sciany w jednym kolorze, dwie inne w innym. Albo
                gladkie sciany kolorowe i od czasu do czasu jakas kolorowa krecha na
                skos. A jak sie te skosne gdzies przecinaly i tworzyly jakis
                trojkat, to ten trojkat byl w jeszcze innym kolorze. Oj, wniosl ten
                pikas czyli Picasso urozmaicenie pod nasze strzechy:))))
                I jeszcze mi sie przypomnialo, ze malarz ktory malowal u mojej
                kolezanki mieszkanie, tak tlumaczyl jej matce: tu pomalujemy taki
                kolor, a tam inny, a przez srodek pierdolniemy szlaczek. Przysiegam,
                ze to autentyczne.
                • maria421 Re: Biale sciany 27.10.09, 17:02
                  Faktycznie, byla moda na trojkaty i rozne geometrie na scianach! Zupelnie o tym
                  zapomnialam. Moja rodzina wolala jednak klasycznie, czyli z wzorkiem walkiem
                  kladzionym:)
                • xurek Re: Biale sciany 27.10.09, 17:18
                  na pikasa jakos w ogole nie znam, ale wydaje mi sie byc calkiem
                  ciekawa opcja na sciany. Teraz oprocz walkow, zokli i szlaczkow beda
                  achodzily mi po glowie pikasy. A na dodatek bylam w weekend na
                  targach w naszej kantonalnej stolicy i widzialam tam takie nowe
                  rozwiazanie na drzwi: nie ma ramy i drzwi o wysokosci 2 m, tylko
                  drzwi sa do sufitu i miast jednego, maja dwa skrzydla. Byly rozne:
                  drewniane, z wlkadka szkla badz witrazu, metalowa intarsja itp itd.
                  Teraz mam ochote powywalac wszystkie drzwi w mieszkaniu i
                  przemalowac wszystkie sciany :)). Chyba potrzebuje jakis dodatkowy
                  metraz :)
                  • pierdoklecja_prutka Re: Biale sciany 27.10.09, 19:15

                    Aaaa, to ja pikasy w domu mam. Znaczy ściany dwie pomarańczowe a
                    dwie po przekątnej - różowe. A w sypialni karmazyn, granat,
                    niebieski i szary - zainspirowało mnie zdjęcie zachodu słońca na
                    Lofotach:
                    www.widerange.org/images/large/norway_svolvaerSunset.jpg
                    Teraz jestem w trakcie zmiany na łagodniejsze barwy i mam już
                    przedpokój w jasnej oliwce, jedna ściana tapeta w secesyjne kwiatowe
                    esy floresy w kolorze qva mać, zielono-złotym. Do tego wykończenia z
                    grawerowanego mosiądzu, i robią się framugi drzwiowe oraz listwa
                    przypodłodze z teaku. Szał spoconych ciał.
                    --
                    wasza pierdo
                    • ewa553 Re: Biale sciany 27.10.09, 19:41
                      a czy ta lofotowa sypialnia nie jest troche ciemna? Ale na pewno
                      ciekawa.
                      • pierdoklecja_prutka Re: Biale sciany 27.10.09, 19:47

                        Ja i tak mam ciemno bo to zalesiony parter. Kolory tylko to
                        ożywiają. Ponadto dwie ściany są jasne - błękitna i popielata.
                        Karmazynowa bardzo ożywia, a granat jest szczątkowo, na tej ścianie
                        co bardzo duże okno.

                        Z tym, że trochę mi się to już znudziło i zamyśliwam przemalować.

                        --
                        wasza pierdo
                        • fedorczyk4 Re: Biale sciany 27.10.09, 22:51
                          Ja mam Maćmę malarkę, zawsze mi narzucała ściany w kolorach
                          jednolitych i dyskretnych, zeby sie obrazy na niej nie gubiły. No to
                          salonokuchniwejście mam na śnięto wrzosowo. Ściany dobieram do
                          reszty, a nie resztę do ścian. I do tego na ścianach pojawiaja się
                          różne plamy, z racji bytu psiego, kociego i ludzkiego i bardzo lubię
                          to wykorzystywać jako podstawę do wlasnej "tfurczości". Tam gdzie mi
                          z kuchenki pryskało i nadal pryska, pomalowałam "pryski" na olejno
                          we wszech kolorach. A że wyłazi na salon, no to juz trudno:-)
                          • blues28 Re: Biale sciany 28.10.09, 09:14
                            Jestem wymeczona robota Syzyfa :-( Na dodatek lato wrócilo cala
                            naprzód i nawet noce sa jakby za cieple do spania. Dzis wstalam o
                            piatej, nie z nawalu roboty (to tez), ale z bezsensu przewracania
                            sie z boku na bok :-(
                            W zasadzie remont w czasie takiej pogody to dobra rzecz, ale z
                            drugiej strony jak pomysle, ze tam ludzie na tarasie, na trawce,
                            przy fontannie, to ach...

                            Oczywiscie pamietam i szlaczki i lamperie i walki i nie wiem czy
                            przypadkiem wlasnie to nie przyczynilo sie definitywnie, ze na
                            zawsze i forever polubilam biale sciany.
                            Lubie jasne przestrzenie, lubie obrazy, lubie wkomponowac kolorowy
                            element dekoracyjny i wówczas kolorowa sciana nie pozwalalaby mi na
                            rózne rozwiazania.
                            Poza tym, np. zmiana czerwonych wazonów na zielone, czy dobranie
                            poduch w kolorze starego zlota jest o wiele mniej dtrastyczne, dla
                            mnie – osoby wielce wygodnej – niz bardak zwiazany z malowaniem
                            mieszkania.
                            Za to moja przyjaciólka jest zwolenniczka kolorów w mieszkaniu i
                            posiada pomarancze i fiolety. Jak mi to mówila, to brzmialo mi
                            to "hmmm, czy ja wiem??". Ale efekt koncowy jest ciekawy. A poniewaz
                            ona lubi zmiany i jest to zgodne z jej osobowoscia, to jak jej sie
                            znudzi ten stan, to zmieni na inny, podejrzewam, ze równie zajebisty.
                            • maria421 Re: Biale sciany 28.10.09, 09:52
                              Lamperie! Tak to sie wlasnie nazywalo, to malowanie scian do polowy farba olejna!

                              Dzieki za przypomnienie.

                              Ja tez uwazam ze biale sciany sa najbardziej praktyczne bo wszysto na nich i
                              przy nich dobrze sie komponuje.
                              • ewa553 Re: Biale sciany 28.10.09, 11:20
                                nie pamietam zeby ktos w moim otoczeniu mial prywatnie lamperie.
                                To byla ochrona dla scian "publicznych", a wiec szkoly, urzedy
                                i...klopy:)))
                                • maria421 Re: Biale sciany 28.10.09, 11:49
                                  ewa553 napisała:

                                  > nie pamietam zeby ktos w moim otoczeniu mial prywatnie lamperie.
                                  > To byla ochrona dla scian "publicznych", a wiec szkoly, urzedy
                                  > i...klopy:)))

                                  To byla tez ochrona kuchni i lazienek z braku kafli.
                                  • ewa553 Re: Biale sciany 28.10.09, 13:00
                                    lazienki mielismy zawsze w kafelkach, to pamietam doskonale.
                                    Natomiast zupelnie nie wiem co bylo w kuchni? Pewnie jak mowisz,
                                    jednak lamperie. chyba zadzwonie do rodzinki i spytam: siostrzeniec
                                    mieszka jeszcze w mieszkaniu moich rodzicow, to pewnie wie co
                                    zastal:)))
                                    • maria421 Re: Biale sciany 28.10.09, 13:07
                                      Lamperie byly w kuchni nad piecem i nad zlewozmywakiem, bo tak bylo
                                      praktyczniej. Pozniej byly wykladziny cos w stylu linoleum ktore sie kladlo na
                                      sciane i ktore udawaly kafelki.
                                      Kafelki zreszta w owych czasach byly raczej kiepskie.
    • jutka1 Środa 28.10.09, 07:52
      Znów ma być słoneczny i ciepły dzień, 16-17 C. Pracuję tylko pół dnia, bo jakieś
      tam pierduły muszę pozałatwiać po obiedzie. No i tyszpiknie. :-)

      Więcej pierduł nie pamiętam. Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Środa 28.10.09, 08:58
        u nas sie dzisiaj chyba ochlodzilo, takie wrazenie odnioslam na
        balkonie. Moi panowie od parkietu cos dzisiaj nawalaja. Mieli byc
        godzine temu, a tu nic. Nie wiem co o tym sadzic. Maja dzis wiele do
        zrobienia.
        Ja za to wczoraj przez wiele godzin pracowalam w ogrodzie
        wykorzystujac piekna pogode i pomoc Eddy. Ciela drzewo jak nic,
        grubsze galezie wziela do spalenia w kominku, ciensze wywiozlysmy
        do odpowiedniej firmy. 7 olbrzymich pojemnikow! Ciesze sie ze ona
        potrzebuje drzewo, dzieki temu mialam wreszcie pomoc. Sama ciela bym
        do grudnia....
        Denerwuje mnie ta nieobecnosc panow, bo mam wiele spraw do
        zalatwienia poza domem. No niechze ich licho...
        • jutka1 Re: Środa 28.10.09, 19:01
          Cudne babie lato nastało w DooParyża. Przymglone słońce wślizguje się między
          zielenie i żółcie liści na drzewach, i pali się w jesiennej czerwieni
          winobluszczy na budynkach. Jest tak pięknie, że momentami dech zatyka.

          W tej atmosferze odebrałam nowy paszport. Taki bidny dziewiczy i puściutki.
          Niedługo go zacznę zapełniać, spoko. :-)))
          • maria421 Kocie mamy 28.10.09, 20:06
            czy wiecie ze jeden kot produkuje rocznie tyle CO2 co VW Golf?

            Posiadaczki psow, uwaga! Psy produkuja jeszcze wiecej CO2, tyle co Toyota Cruiser.

            Jedynym ekologicznym zwierzeciem domowym sa rybki:)

            Prosze to wziac pod uwage i ratowac klimat!
            ;)
            • fedorczyk4 Re: Kocie mamy 28.10.09, 20:57
              Ponieważ Krowisię moglabym wymienić wyłącznie na Hammera, to
              postanowiłam wytrwać przy niej:-)
              We wtorek byłam na Powązkach, celem wyczyszczenie rodzinnych mogił.
              I o malo sama trupem na nich nie padłam. Ze smiechu. W alejkach, co
              kilkanascie metrów stoja blaszane kontenery. Z napisami: szkło,
              plastik, oraz ODPADY ORGANICZNE!!!! Czy w tym kraju juz naprawdę
              nikt nie myśli?
              • ewa553 Re: Kocie mamy 28.10.09, 21:08
                Wlasnie obejrzalam Chabrola z 2002, "La Fleur du Mal". Ktos widzial?
                Zupelnie mi nieznani aktorzy, film absolutnie swietny, goraco
                polecam milosnikom tego rodzaju filmow.

                PS Maryska, odwal sie od kotow, przesiadz sie lepiej na rower.
                • fedorczyk4 Re: Kocie mamy 28.10.09, 21:26
                  We Francji bardzo znani:-) I słusznie, flm faktycznie, palce lizać.
                  • ewa553 Mario, 28.10.09, 21:45
                    czy to nie Ty kiedys niedawno pisalas o pierdzacych krowach co
                    produkuja co2? Jak tak po kolei wezmie sie wszystkie zwierzeta to
                    sie nagle okaze, ze fabryki itepe produkuja tylko dobre powietrze.
                    Najwatniejsze, ze maja na kogo zwalic wine. Moje slodkie, kochane
                    dranie nie zatruwaja powietrza, o nie!
                    • maria421 Re: Mario, 28.10.09, 23:19
                      Pisalam o krowach, one zatruwaja chyba tak samo jak samolot:)
                      Swinie podobnie.

                      Dlatego dla ratowania klimatu nalezy nie jesc miesa, ani posiadac zwierzat
                      domowych innych jak rybki;)

            • pierdoklecja_prutka Re: mamy 29.10.09, 00:00
              A człowiek produkuje najwięcej CO2. Jeden noworodek produkuje
              rocznie jedną górę pampersów. Dorosły człowiek - kilka gór śmieci.
              Proszę to wziąć pod uwagę, ratować klimat i się na litość boską
              przestać rozmnażać.


              --
              wasza pierdo
              • ewa553 Re: mamy 29.10.09, 08:11
                a Ty co, spac nie moglas dzisiaj? Biedactwo..
                A pomysl przedni. Jak sie ludzie przestana rozmnazac to za iles tam
                lat nie bedzie juz nikogo kto niszczy nature, lasy pokryja Warszawe
                i Berlin jak Amazonie i jedynie pierdzace zwierzeta beda sie
                wzajemnie wytruwac co2.
                • maria421 Re: mamy 29.10.09, 11:13
                  Ja juz rozmnazac sie nie bede, a poki co cwicze nieoddychanie.
                  Wydychane powietrze ma 4% CO2 :)
                • pierdoklecja_prutka Re: mamy 29.10.09, 12:06
                  To do mnie o tym spaniu? Północ to dla mnie środek miłego wieczoru.
                  Jestem sową, Ewciu.

                  No nie, nie chodzi mi o to aby się zupełnie przestali mnożyć. Ale
                  wstrzemięźliwość jakąs i zdrowy rozsądek należy zachować, nie
                  uważasz?

                  Bo na razie to co miesiąc przybywa sześć i pół miliona
                  obywateli kuli ziemskiej.
                  Codziennie - ok. 200 tysięcy. Czyli codziennie Radom, codziennie
                  Częstochowa, codziennie Toruń.

                  Przyznasz, że to lekka przesada, hahaha!
                  --
                  wasza pierdo
                  • ewa553 Re: mamy 29.10.09, 12:31
                    sluchaj Sowo, chyba w Kubusiu PÜuchatku jest sufka? To bylby fajny
                    nick, prawie jak zulw:))))
    • jutka1 Czwartek 29.10.09, 08:09
      Dzień wypełniony po brzegi. Sporo pracy, obiad zawodowy, po obiedzie
      trójkontynentalna telekonferencja, wieczorem spotkanie z przyjaciółmi z Polski.
      Dzień ma być znów dość ciepły i słoneczny, i tak trzymać.

      Miłego dnia życzę :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 29.10.09, 12:54
        To wszystko jest pikuś Pytonie. Twoja misja obecnie to dowiedzieć
        się czy, a jeśli tak, to - dlaczego? Twój szef ma szare stopy!

        To jest numero uno prioryteto globalnie! Czyżby on był ufo? Czyżby
        on był (horrendum)...sztuczny??? A może - zgnilizna go żre? A może
        cały szary już jest, tylko głowa mu została normalna? Może głowa też
        już normalna nie jest, tylko make-upem się maskuje? Jak w
        filmie "Miasteczko Pleasantville"??? Ty dojść tego natychmiast
        musisz, musisz się niezamietno podkraść (jak ten, nieprzymierzając,
        piździec), skarpetkę mu podwinąć, albo lepiej jeszcze - but ze
        skarpetą ściągnąć. Pod stół wejść w trakcie konferencji, żeby
        protestować nie mógł! To jest misja i obowiązek Twój wobec świata!!!


        --
        wasza pierdo
        • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek kontynuacjam czyli bagno wciąga 29.10.09, 20:35
          Jechałam sobie dzisiaj autobusem, pierdu, pierdu, a tutaj nastąpił
          dzwon. Właściwie - dzwonek. Jakaś nieszczęsna człowieka usiłując
          wjechać na pas, wjechała zamiast - w autobus. Kierowca obwieścił
          więc koniec kursu i ludzi wypuścił. Kicając między jadącymi autami
          dotarłam do trotuaru, a własciwie do wąskiego paska pomiędzy
          krawężnikiem a trawnikiem. Chciałam przejść przez ten trawnik, a
          właściwie jakąś intencję, zamiar trawnika, trawini in statu
          nascendi, in spe trawnik. Dałam kroka i ... but mi się zapadł, dałam
          z rozmachu drugiego i stopa mi po kostkę ugrzęzła! Co za uczucie
          niesamowite, ruszyć się nie mogłam tylko się zapadałam, wciągało
          mnie bagno w samym środku miasta, wreszczie rozpaczliwymi ruchami i
          wymachami rąk oraz wiciem tułowia bagnu się wyrwałam. Lecz bez buta
          lewego. Bagno but mój lewy zatrzymało jako zakładnika, a ja się
          oprzeć o krawężnik gołą, jedynie w skarpecie, stopą. Bagno też tę
          skarpetę mi zerwać usiłowało, bo pięta mi się opsła z krawężnika!!!
          W końcu z trawnika się wydostałam i akcję ratowania obuwia podjęłam.
          No bo musiałam. Bo w końcu co bym miała robić bez jednego buta w
          środku zimnego października - w Warszawie? Ponadto buty te lubię.
          Więc się zaparłam i but bagnu wyrwałam w towarzystwie wielkiej
          piguły błota. Uświniłam się przy tym jak świnia, spodnie do kolan
          ubłociłam, buty i skarpety tyż, a dodatkowo ręce, włosy (z rozpędu),
          teczkę (dla towarzystwa) i kurtkę (chujwie czemu). Życie, ono
          nieprzewidywalne jest. Prawie w centrum Warszawy utonęłam w bagnie.
          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: Czwartek kontynuacjam czyli bagno wciąga 29.10.09, 21:47
            pomylilas wontki!sny skolowane opowiada sie gdzie indziej.
            • jutka1 Re: Czwartek kontynuacjam czyli bagno wciąga 30.10.09, 07:18
              Basieńko, czytaj uważniej. To nie był sen tylko przygoda wczorajsza. :-)
              • blues28 Re: Czwartek kontynuacjam czyli bagno wciąga 30.10.09, 11:16
                Zarobionam i zacwiczonam jak ta nasza szkapa, ale walce z bagnem
                pokibicowac musialam :-) I za danie odporu wrazym silom kongraty! A
                jakze!
                Zaraz ide do medyka, a po powrocie (mam nadzieje, ze wiesci beda
                dobre) dalszy ciag syzyfowego zapierniczania. Zupelnie na marginesie
                i bezuzytecznie sama sie pytam, po cholere rozpetalam te nawalnice?

                Za oknem wciaz piekne prawie lato mamy tej jesieni. Takie
                nienachalne, lagodne, otulajace cieplem i promieniamia slonca juz
                nie palacego tylko glaszcacego, zlotego i baardzo przyjaznego.
                Nasz koloryt nie jest tak bardzo bogaty jak jeszcze pamietam z lasów
                na trójmiejskich Polankach, ale tez piekny: zólty, czasem gleboko
                czerwony no i zielony, zielony, zielony. Jeszcze wciaz zielony.

                No to ide! Milego weekendu :-)
    • jutka1 TGIF 30.10.09, 07:57
      Uff. Piątek. Jesjesjes...
      W nocy przyszło potwierdzenie wyjazdu na Bergamuty, więc za trzy tygodnie znów
      ruszam w drogę. Fajnie.
      A za oknem szaro, ma być 15 C i w miarę słonecznie.
      Po raz pierwszy od jakiegoś czasu mam piątek bez bezdechu (odpukać), tylko kilka
      rzeczy do skończenia i weekend. Yesssssss...... :-)

      W który to weekend mam w planie wernisaż i spotkanie z wizytującymi
      przyjaciółmi. I zero pracy, i odpoczynek. Lubię. :-)

      No to miłego piątku życzę. :-)
      • kan_z_oz Re: TGIF 30.10.09, 14:04
        Hahaha - mnie znowu kumple (Ci z ktorymi bylam w Kanadzie, plus
        dodatkowi) namawiaja na narty - Wlochy lub Austria...samo meskie
        towarzystwo i ja...hihihi.
        No, nie wiem, czy znowu znose taka meska menopauze...bo narty mnie
        interesuja...hiihhi

        Kan
        • pierdoklecja_prutka Re: TGIF 30.10.09, 17:59

          Swoją drogą "menopauza" powinna być czymś odnoszącym się do menskiej
          części populacji, nie uważacie? Tak z entymologicznego punktu
          widzenia.

          --
          wasza pierdo
          • chris-joe Re: TGIF 31.10.09, 02:50
            Ja cala ta menska menopauze wezme na siebie i ja na stojaka wysikam. Deal?
            Druga sprawa: jutka nabyla polska czcionke z czym mi niewygodnie, bo nie mam
            cierpliwosci na dorownanie.
            Sprawa trzecia: az tak wypadlem z obiegu, ze nic nie wiem o kana peregrynacjach
            kanadyjskich, a wiedziec pragne (kiedy, gdzie, wrazenia- jesli juz bylo, link
            wystarczy).

            Tyle na razie, dziekuje.
            • jutka1 Re: TGIF 31.10.09, 10:27
              Przecież też masz w komputrze polską czcionkę, trzeba tylko ustawić w panelu
              kontrolnym.
              • ewa553 c-j, 31.10.09, 14:01
                cos tu slyszalam ze byles na urlopie. Gdzie? I dlaczego nie ma ani
                slowa reportazu? Lubie ogladac swiat Twoimi oczyma...
                • chris-joe Re: c-j, 01.11.09, 04:42
                  Jak to "gdzie"? Znow w Brazylii, sie rozumie :)
                  Wybacz brak raportu tym razem, jakos tak nie moglem sie zebrac w sobie... mysli
                  mialem gdzie indziej, czy co...
              • chris-joe Re: TGIF 01.11.09, 04:47
                Mam, a jakze, i czasem nawet przestawiam, ale tylko gdy absolutnie musze, bo nie
                mam cierpliwosci do wymacywania, ktore z nastepujacych guzikow: [ { ] } ; : ' "
                \ | odpowiadaja ktorym polskim literom. Pamietam jedynie, ze "z" to "y" i
                odwrotnie :)
                • jutka1 SiDżej 01.11.09, 09:15
                  BratSister, wejdź w panel kontrolny, i w "Regional and language options".
                  Kliknij na zakładkę "Languages" i z listy języków wybierz "Polish
                  Programmers"
                  ( a nie "Polish 124" czy jakoś tak). W wersji "Programmers"
                  zostaje Ci normalna klawiatura qwerty, a polskie litery robisz za pomocą prawego
                  Alt i litery (ę = prawy Alt + e). Duże litery: prawy Alt + Shift + Litera.

                  Proste jak drut. :-)
    • jutka1 Sobota 31.10.09, 10:06
      Zaczynam week-end wybitnie niepracujący. Może zreszta ostatni w tym roku. br\
      Najpierw małe zakupy, po obiedzie wernisaż fotografii męża koleżanki. Nigdy nie
      widziałam jego prac, więc wielcem ciekawa.

      Za oknem szaro i chłodno, podobno ma być 16 stopni, ale jakoś wątpię. No i
      wilgoć jakaś w powietrzu.

      Miłej soboty życzę.
    • jutka1 Niedziela i sobotnie reminiscencje 01.11.09, 09:31
      Wczorajszy wernisaż był fajny i interesujący; fotografie dobre, a niektóre
      b.b.b.b. dobre. Towarzystwo czterojęzyczne i ciekawa mieszanka zawodów i
      historii. Przy okazji poznałam zakątek Paryża dotąd nieznany, a niezmiernie
      urokliwy.

      A dzisiaj obiad z wizytującymi warszawskimi przyjaciółmi i wspólnym paryskim
      przyjacielem, po czym będę gotować moje chili con carne na kabanosach
      dostarczonych przez ww. Wczoraj kupiłam brakujące ingrediencje, zrobię gar i
      większą część zamrożę "na zaś".

      Tak, wiem jaka dzisiaj data, ale na żadne cmentarze się nie wybieram.

      I tyle pierduł na dziś.
      • kan_z_oz Re: Niedziela i sobotnie reminiscencje 01.11.09, 12:07
        Upal - hmm lubie..

        CJ - nie wypadles z obiegu...sprawozdan z Kanady nie bylo...ale jak
        prosisz to zaloze watek i wkleje pare zdjec.

        Kan
      • ewa553 Re: Niedziela i sobotnie reminiscencje 01.11.09, 16:11
        to co Ty gotujesz Jutus, to Chili con kabanosy, a nie con carne:)))
        Pewnie jeszcze zamiast fasoli dajesz kasze:)))) Ach Ty
        eksperymentatorko, wymyslaj przynajmniej jakies ciekawe nowe nazwy!
        Przyszlo mi na mysl zeby zrobic zupe pomidorowa z burakow:)))
        • jutka1 Carne 01.11.09, 16:37
          Basieńko, pozwolę sobie polemizować. Carne = mięso, tak? Kabanosy są z mięsa,
          tak? Tak.
          Napisałam przecież, że to "chili po mojemu". Kabanosami zastąpiłam polędwicę
          wołową po powrocie do Polski, bo polędwica była qrvsko droga i żyłowata. Cała
          reszta jest dokładnie taka, jak w tradycyjnym chili con carne, włącznie ze
          świeżą papryczką chili posiekaną tymyrencyma. :-)
          • ewa553 Re: Carne 01.11.09, 18:41
            ja siem przyczepilam nie tylko do tego ze mjenso, ale we wszystkich
            przepisach jakie czytalam i rowniez jadlam, np. u Amerykanow, to
            carne bylo mjelone, a nic nie mowilas o mieleniu kabanosow, wiec
            jednak pomidorowa z burakow:)))
            Jesli wolno sie dalej powymondrzac, to ja bym - skoro mam kabanosy
            na ten cel przeznaczone, zrobila fasolke po bretonsku (jestem prawie
            pewna, ze w Bretanii o takim daniu nie slyszeli:)))
            • jutka1 Re: Carne 01.11.09, 19:16
              Też nieprawda. Mielone mięso rozgotowuje się na papkę - naprawdę dobre chili ma
              mięso pocięte na małą kostkę. Jeśli kabanosa pokroję na plastry o grubości 1 cm,
              podsmażę z obu stron na chrupko (upierdliwe, ale da się zrobić przy odrobinie
              cierpliwości, a polędwicę też najpierw podsmażam), i potem wrzucę do reszty
              chili - rezultat jest znakomity. Nota bene, kabanosy drobiowe mają o wiele
              lpeszy smak od wieprzowych, i są mniej tłuste.

              Więc sorry, nie ucz ojca dzieci robić, bo wiem więcej o chili con carne - lata
              praktyki jedzenia i pichcenia. I tak, mam zły humor na granicy poważnej chandry.
              Danke szoejn. br\

              Sorry. Nie mam jakoś poczucia humoru.
              • ewa553 Re: Carne 01.11.09, 20:03
                nowieszco? Spodziewalam sie opierdolu jak trza, a tu niemalze
                glaskanie po skoltunionych wlosach...
                Musze isc do dzialu kulinarnego, bo najwyrazniej jadlam do tej pory
                nie to carne ktore powinno sie (Twoim zdaniem) konsumowac.
                No coz, czlek sie uczy cale zycie, a czasami nawet dluzej:))))
                A swoja droga zapodalam sobie dzis u Wlocha arancino, specjal
                sycylijski zachwalany pod niebiosa przez moje bozyszcze, nauczyciela
                wloskiego. No i co? De blada. Zjadlam, ale nie sadze abym miala
                ochote jeszcze kiedys na toto. Tyle, ze efektownie wyglada.
                Poza tym meczylam sie nozem i widelcem, a dopiero na koncu
                powiedziala mi Wloszka, ze Wlosi jedza to palcami!
                • maria421 Re: Carne 01.11.09, 22:32
                  Eee tam, carne to carne a kabanosy to kabanosy i szkoda ich do chili:)

                  Co do arancini - tez nie przepadam, bo sie tym mozna blyskawicznie zatkac i
                  zakleic. W naszej okolicy znam tylko jednego ktory robi arancini, ale sprzedaje
                  je tylko na wynos. Zawozilam to czasem mojej sycylijskiej podopiecznej do szpitala.

                  Ewa, a ten Twoj Sycylijczyk robi tez moze cannoli? Czyli te rurki nadziewane
                  ricotta? Pycha!

                  Piekny byl dzisiaj dzien- sloneczny, spokojny...
    • jutka1 Poniedziałek 02.11.09, 08:04
      Następny maraton zaczynam dziś. Ten tydzień powinien być znośny, odpukać, a
      potem strach myśleć. No nic to, ryjem do przodu, dam radę.

      Za oknem szaro i mokro, większość dnia ma padać. No i ochłodzenie: 11-12 C.

      Miłego dnia życzę :-)
      • ewa553 Re: Poniedziałek 02.11.09, 10:51
        po takiej prognozie pogody, zyczysz milego dnia? Hmm...
        U nas w nocy spadl deszcz, a poniewaz od paru dni nie grabilam lisci
        w ogrodzie, to mnie dzis czeka wredna praca. Sama jestem winna, wiec
        nie bede narzekac.
        Marysiu, nie wiem czy ten Sycylijczyk robi te rurki, musze spytac.
        Arancini tez nie mial w karcie, dostalam, bo nam ten nauczyciel
        powiedzial. Jak dostalam jedno arancini na talerzu, to juz myslalam
        o tym co zamowic na secondi, ale tak jak mowisz: jedna kula mnie
        zatkala. Ciasteczka musialam zabrac do domu do konsumpcji.
        O rurki spytam jak bede w tamtych stronach nastepnym razem.
        Jak masz jeszcze jakis ciekawy typ, to prosze zapodaj.
        • maria421 Re: Poniedziałek 02.11.09, 11:48
          Nie mam zadnego ciekawego "Tipa", mam za to zdjecie cannoli zeby Ci apetytu
          narobic:)

          http://images.google.de/imgres?imgurl=http://de.academic.ru/pictures/dewiki/67/Cannoli_siciliani.jpg&imgrefurl=http://de.academic.ru/dic.nsf/dewiki/231261&usg=__Z0Jg0dphmguDD5oUKsplinqIzLs=&h=1536&w=1919&sz=589&hl=de&start=1&um=1&tbnid=PL0g-VF_s2z_RM:&tbnh=120&tbnw=150&prev=/images%3Fq%3Dcannoli%26hl%3Dde%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:de:official%26sa%3DX%26um%3D1
          • maria421 Re: Poniedziałek 02.11.09, 11:50
            Inne zdjecie, bo tamto sie nie otwiera:

            newyork.seriouseats.com/images/20090401-cannoli.jpg
            • xurek pytania 02.11.09, 15:23
              do Prutki: w jaki sposob Ty sie taka oblocona dostalas to domu?

              do Marii: te cannoli sa juz ugotowane czy tez jeszcze surowe? No i w
              ogole jak sie je gotuje, by sie ten ser nie rozpuscil i nie wyplynal?

              do ogolu: znacie eau de parfum lancome/hypnose/senses? A jezeli tak
              to co o niej sadzicie?
              • xurek aptejt 02.11.09, 15:45
                W pracy wygralam mala wojne z glownym negocjatorem mojego glownego
                klyenta. Ropucha przestraszna on jest i z calego serca go nie
                cierpie i dlatego bardzo sie ucieszylam, jak naczalstwo klyenta
                napisalo, ze zrobimy tak, jak ja zaproponowalam. Negocjator jest
                Chrancuzem i uzywa niemieckiego o skladni i akcencie, ktory, gdyby
                nie to, ze ropucha jest niesympatyczna z zalozenia, bylby bardzo
                zabawny. No i rozzloszczona ropucha odpisala mi (z cc co najmniej 10
                osob) co nastepuje „machen was sie wollen aber stellen nicht als ob
                es eine Frage ist wenn sowieso besser wissen“. No i teraz
                wspolpracownicy z centrali mnie „Miss Machen-Was-Sie-Wollen“
                nazywaja :).

                Bylismy w sobote rodzinnie na filmie Michaela Jacksona. Nieco
                przereklamowany jak na moj gust. Ale nie o tym chcialam. Film tak
                Piranhe zafascynowal (on jest fun), ze dziecko wylazlo z rzedu i
                zaczelo spiewac i tanczyc na boku. Szlo mu tak dobrze, ze po
                zakonczeniu tego kawalka kilku ludzi zaczelo mu bic brawa. Po filmie
                powiedzialam dziecku, ze jezeli chce, to znajde mu intensywniejsza
                szkole tanca niz ten jego 1 x 60 Min / tydzien breakdance i lekcje
                spiewu, bo taniec i spiew to naprawde wspanialy zawod. A Piranha na
                to ze dziekuje, nie chce, tanczyc i owszem, jest smiesznie od czasu
                to czasu ale wystepowanie na scenie jest „mega peinilich“ (czyli
                wstyd na Sali) i juz mi sto razy mowil, ze on bedzie zawodowo skakal
                o tyczce. Musial mi to powtorzyc pare razy, nim dalam mu spokoj. I
                wtedy mi sie przypominalo, jak to kiedys jako osoba bezdzietna sie
                wymadrzalam mowiac kolezance, ze ma przestac usilowac spelnic swole
                marzenia za pomoca corki i stwierdzilam, ze czasami wcale nie jest
                to takie latwe.

                Wczoraj bylismy na koncercie chorow muzyki sakralnej z calego
                swiata. Mieszanka zaiste przedziwna, zarowno na scenie jak i na
                widowni. Siostry zakonne spiewajace sredniowieczne choraly, Hindus
                produkujacy dysonansy i w takt owych dwie laski wykonujace wygibasy
                niewiarygodne wrecz, poludniowoafrykanskie chory z odpowiednimi
                drums, gospels itp itd.
                Najwieksze Hajlajty to jak Afrykanin przede mna przysnal przy
                trzecim utworze choru synagogi i zaczal chrapac, i jak starsza pani
                przy hinduskich dysonansach zatkala uszy.
                Ta mieszanka miala nam wg. pana konferansjera pokazac, ze muzyka
                laczy, ale cus mnie sie wydaje, ze to niezupelnie tak jest. Mnie sie
                chor panow z synagogi bardzo podobal, afrykanskie chory tez,
                tancerki hinduskie bardzo mi zaimponowaly ale to ich dysonansowe
                skamlenine z wciaz falszywie pisczacymi skrzypcami jest dla mnie
                osobiscie trudne do zniesienia.

                No i jeszcze na temat naszej pogody: w sobote zjadlam ostatnie
                maliny z krzaka, wlozylam do wazonu ostatnie rozkwitajace roze i
                canny i zrobilam pare zdjec przepieknie czerwonemu jesionowi, a
                dzisiaj rano w ogrodzie pobojowisko takie, jakby od tego czasu
                minelo co najmniej 2 tygodnie. W nocy przyszly pierwsze mrozy,
                wszystkie czerwone liscie opadly i wyglada ponuro.

                W przyszlym tygodniu bede sama z kupa roboty i dzieckiem i juz
                zaczynam sie bac :).
              • maria421 Re: pytania 02.11.09, 17:08
                Cannoli (rurki) sa smazone jak faworki, tylko ze na specjalnej metalowej
                foremce, i potem sa nadziewane ricotta na slodko i na rozne sposoby.
                • ewa553 Re: pytania 02.11.09, 18:00
                  no oczywiscie, w tej gablocie z roznymi smakolykami sa i te rurki.
                  I ja sie nigdy nie moge zdecydowac co chce. Wczoraj tez
                  zapowiedzialam, ze beda 2 ciasteczka, potem zmienilam na trzy, w
                  kocu wyszlam z czterema:)))) Sa prze-pysz-ne!!!!
Pełna wersja