Ile czasu zabralo wam ?

21.01.04, 10:02
Ile czasu zabralo wam nauczenie sie jezyka kraju w ktorym teraz mieszkacie w
takim stopniu, ze mozecie prowadzic swobodne konwersacje bez tych ciagle
brakujacych slowek albo bez wysilku rozumiec nawet najgorszego belkota:o)?

Pytam bo dzis ide na moj pierwszy kurs niemieckiego w Szwajcu i tak sie
zastanawiam ile to trzeba jeszcze bedzie posleczec nad tymi ksiazkami :o)
W sumie to rozumienie telewizora nie jest juz takie klopotliwe ale
konwersacje z zywymi ludzmi napawaja mnie jeszcze straszliwym strachem :o(
Staram sie jak moge ale w tym stresie nie kapuje nawet prostych rzeczy
buuu...

Pozdrowienia Kurczak
    • pani-i-toto musze cię zmartwić drogi drobiu 21.01.04, 13:14
      ale uczenie się języka kraju w którym mieszkam zabiera mi czas do tej pory,
      ciągle na coś brak mi słów a bełkot rozumim w coraz mniejszym stopniu.

      kapitan k.o.
    • goga.74 Re: Ile czasu zabralo wam ? 21.01.04, 13:21
      >bez wysilku rozumiec nawet najgorszego belkota:o)?

      A rozumiesz zawsze po polsku bez wysilku "najgorszego belkota"? Bo ja nie :-)
      • kurczak1976 Belkot :o) 21.01.04, 13:26
        Tu przyznaje racje z tym belkotem :o) Rzeczywiscie nawet po polsku czasem sie
        przytrafi nie zrozumiec, szczegolnie tych uprzejmych panow pod sklepem
        zaciagajach sie siarkowym winem :o))))


    • maria421 Re: Ile czasu zabralo wam ? 21.01.04, 13:29
      Trudno powiedziec. Ja bylam w Niemczech rzucona na gleboka wode- musialam sie
      dogadywac z otoczeniem. I sama nie wiem w jaki sposob, ale sie dogadywalam...

      Swobodne konwersacje bez ciagle brakujacych slowek nastapily dopiero po latach.
      Po ilu? Na oko po 4-5 latach.

      Rozumienie jezyka mowionego przychodzi jednak wczesniej. Jest taki moment kiedy
      wlaczasz TV i nagle zdajesz sobie sprawe, ze wszystko rozumiesz.

      Co do rozumienia belkotu, to niezbyt bym sie tym przejmowala. Moja corka, tu
      urodzona, do tej pory ma klopoty z rozumieniem ludzi mowiacych tylko lokalnym
      dialektem.

      Jestem ciekawa, jakiego niemieckiego ucza w Szwajcarii, bo schwytzer jest dla
      Niemcow zupelnie niezrozumialy. W niemieckiej telewizji jest on tlumaczony na
      niemiecki. Kiedys w okolicach Bazylei wlaczylam radio, znalazlam jakas lokalna
      stacje - i nie rozumialam NIC!
      • akawill głęboka woda 21.01.04, 13:42
        To zajmuje troche czasu i indywidualna sprawa. Sam też byłem rzucony na
        głęboką wodę, dobrze że nie wiedziałem jak była głęboka, bo nie wiem czy bym
        dał się rzucić. Największy skok w poznaniu jest właśnie wtedy gdy melodia
        języka wpada w ucho. Potem postęp jest relatywnie powolny. Niestety
        gaworzenie z ludźmi, mimo że bolesne, to najlepszy sposób. Nawet warto się
        nająć w supermarkecie do pracy przy kasie tylko w tym celu.
      • kurczak1976 Re: Ile czasu zabralo wam ? 21.01.04, 13:57
        W Szwajcarii ucza w szkolach tylko hochdojcza. Mozna znalezc pewnie tez kursy
        dialektu ale to juz wyzsza szkola jazdy:o)
        Ja na razie chcialabym mowic w miare plynnie i swobodnie. Zwykle Szwajcarzy
        gdy slysza obcokrajowca mowiacego po niemiecku staraja sie tez mowic normalnym
        niemieckim chociaz mam wrazenie ze dla niektorych jest to lekka meczarnia.
        Dialektu tez nie kumam, czasami uda mi sie zrozumiec o czym mowia ale
        szczegolow juz nie rozumiem:o)

        Zobaczymy jak bedzie:o) Licze ze przez wchlanianie tez mozna sie czegos
        nauczyc:o)
    • xurek Okolo pol roku, 21.01.04, 14:13
      z tym, ze bylo to doswiadczenie zupelnie nieporownywalne do uczenia sie innych
      jezykow (w sposob tylko lekcje 2 x w tygodniu w Polsce potrzebowalam na to samo
      2-3 lata).
      Na poczatku mojego pobytu w Niemczech odbylam 8-miesieczny intensywny kurs (8
      godzin dziennie z nauczycielami nie mowiacymi po polsku plus mieszkanie w
      internacie z roznymi obcokrajowcami, z ktorymi inaczej porozumiec sie nie
      moglam, czyli niemiecki cala dobe na okralgo) po ktorym bylam w stanie zupelnie
      swobodnie sie jezykowo poruszac. Ile czasu zajelo mi doszlifowanie tak, by czuc
      sie rownie swobodnie jak w polskim trudno mi powiedziec, bo nastepowalo to dla
      mnie niezauwazalnie, musialo jednak miec miejsce, bo jak czytam swoje
      wypracowania z konca kursu to mnie ze smiechu skreca :).

      Co to jest za kurs? Przypuszczam, ze Hochdeutsch – wtedy wciaz jeszcze zostanie
      Ci problem zrozumienia “miejscowego belkotu”. Oni beda rozumieli Ciebie – Ty
      ich mniej. Osluchanie przyjdzie z czasem, ogladanie szwajcarskiej telewizji
      pomaga. Mnie zrozumienie miejscowych dialektow Schwyzerdütsch tak, by swobodnie
      sledzic dyskusje zajelo ok. dwoch lat, z Berner / Basler do dzisiaj mam
      problemy (rozumiem ok 70% z rozmowy, ale zawsze wiem o co chodzi), Valiser nie
      rozumiem prawie wcale. Trudno mi tez zrozumiec male dzieci, z wlasnym
      wlacznie :)). Schwyzerdütsch nie mowie wcale, ale glownie dlatego, ze nie chce.

      Xurek
      • kurczak1976 Re: Okolo pol roku, 21.01.04, 15:08
        To jest kurs Hochdeutsch z ulotek ktore znalazlam w Migrosie. Nie jest to
        dokladnie Migros Klubschule ale ma z tym cos wspolnego. Ja mieszkam w malej
        miejscowosci i do prawdziwej szkoly Migrosa musialabym dojezdzac prawie
        godzine w jedna strone wiec dlatego na razie wybralam ten kurs.

        Co do "miejscowego belkotu" to mam to szczescie mieszkac ze Szwajcarami pod
        jednym dachem. Staram sie zawsze sledzic ich dialogi aby sie osluchac. Mowic
        dialektem pewnie sie jeszcze dlugo nie odwaze o ile wogole :o)
        Ale faktychnie np.:telewizyjny zurychski Schwyzerdütsch jest bardziej
        przyjazny dla polskiego ucha niz ten bernenski. W innych rejonach to nawet nie
        wiem.

        Co do dzieci to jak dla mnie najwierniejsi sluchacze. Nawet jak zdazy mi sie
        mowic do nich po polsku to zwykle sluchaja z zaciekawieniem:o) Jakos im nie
        przeszkadza ze nikt nic nie kuma :o)))
        • xurek To sie niestety kiedys konczy :)) 21.01.04, 15:18
          Piranhii i jego nazeczonej niestety zaczyna przeszkadzac, ze ich nie rozumiem.
          Powtarzaja mnw. trzy razy spokojnie, potem zaczynaja to samo zdanie
          wywrzaskiwac coraz glosniej, co mojego zrozumienia bynajmniej nie poprawia.

          Najlepsze ostatnie wejscie Piranhii to wstawka po tym, jak pan kierowca nie
          zrozumial dokladnie co ja do niego powiedzialam w Hochdeutsch i
          zapytal „wieeee?“.

          Cytuje odpowiedz Piranhii „mies Mammi chann net rede, wil sie’sch Polin,
          weisch?“.

          Xurek
          • kurczak1976 :o)))))) 21.01.04, 16:30
            Piranha ma poczucie humoru :o))))

            No ale poza tym musisz Xurku zrozumiec, ze stracilas pozycje najwazniejszej.
            Teraz liczy sie tylko narzeczona...:o)))
            • don2 Re: :o)))))) 21.01.04, 16:36

              nie pamietam,od zawsze mowilem w jezykach jak by mi byly obce.
              Ale sa tacy jak wiadomo, ktorzy po uslyszeniu ,ze istnieje jakis tam obcy
              jezyk ,mowili natychmiast w tym jezyku i to nie tylki prawidlowo ale nawet
              pouczaja innych.
          • akawill język obcy dzieci 21.01.04, 16:44
            Kiedyś słyszałem o ciekawej sytuacji na osiedlu gdzie mieszkały rodziny z
            małymi dziećmi z wielu krajów: Polacy, Chinczycy, Hindusi i więcej. Oczywiście
            małe dzieci musiały się w zabawach jakoś porozumiewać. Okazało się że po
            pewnym czasie porozumiewały się po polsku :)

            Więc nie wierzcie, że to język angielski jest najlepszy do komunikacji ;)
            • don2 Re: język obcy dzieci 21.01.04, 16:58

              moja corka urodzona w kaczym dolku,tlumaczyla babci powod ubrudzenia
              kolan :boll komm pod krzakarna .

              zdazylo sie ,ze moja kucharka rodowita hiszpanka z andaluzji
              pod nosem mruczala : kurva na ten zimny aqua. a wchodzac raz na sale uslyszala
              ze rozmawiam z polakami z milym usmiechem na twarzy dygnela i powiedziala
              z duma Cesc huje zwamane.Ale tez i pracowala ze mna 10 lat.
    • ertes Re: Ile czasu zabralo wam ? 21.01.04, 18:40
      Radio i telewizja po pierwsze do osluchania sie.
      Gdy przyjechalem do Niemiec moja znajomosc niemieckiego ograniczala sie do
      slowek znanych z Klossa i 4-ch pancernych. Ulatwieniem w porozumiewaniu sie byla
      znajomosc angielskiego przez wielu Niemcow ale co mnie najbardziej pomoglo to
      wlasnie TV i radio plus takie brukowe pisemka jak Bild gdzie jest duzo obrazkow
      z podpisami. Nie wspominajac o pracowaniu w miejscu gdzie angielski znal tylko
      moj szef.
      Obecnie po prawie 13 latach zycia w krajach anglojezycznych, zdarza mi sie
      nieraz siegac po slownik czy encyklopedie.
    • jan.kran Re: Ile czasu zabralo wam ? 21.01.04, 20:00
      Przyznam sie bez bicia , ze nie przeczytalam calego watku. Ale przeczytam ,
      slowo.
      Odpowiadam: do Francji przyjechalam ze znajomoscia gramatyki w malym palcu ,bo
      chcialam studiowac romanistyke, ale w ostatniej chwili opcje zmienilam. Guzik
      mi pomogly zawile subzonktiwy i rozne inne , bo przez miesiac nie moglam geby
      po francusku otworzyc. Owczesna nauka jezyka w PL skupiala sie glownie na
      teorii. Ale potem bylo lepiej:-))))

      W DE mialam kiepskie podstawy niemieckiego, ale dosc dobrze rozumialam.
      Zaczelam mowic po 3,5 roku troche a po czterech latach niezle. Do dzis nie
      umiem porzadnie po niemiecku. Czuje ten jezyk swietnie, ale kurna ,rodzajnik mi
      sie klania :-PPP Ale za to uzywam konjuktiv czym nadrabiam :-)))

      Po norwesku nie mowilam piec lat , bo nie chcialam. A jak zaczelam to nie moge
      skonczyc. Mam akcent tragiczny i swietna gramatyke. Jak ktos sie przyzwyczai do
      mojej wymowy to mnie rozumie. Ale mam pierwsze sukcesy po norwesku , bo jak
      powiem dowcip po norsk to Norweg zrozumie i odwrotnie:-))
      Moje doswiadczenie : nauka teoretyczna jest wazna. Ale najlepiej sie uczy
      jezyka jak sie ma noz na gardle. K.

      P.S. A do tego coraz lepiej kumam angielski wogole sie nie uczac. I tego to w
      ogole nie rozumiem. K.
    • jan.kran Szwajcarski. 21.01.04, 20:02
      Ciekawa obserwacja. Ja rozumiem nieco. Moje dzieci niemieckojezyczne znacznie
      lepiej. K.
      • basia553 Re: Szwajcarski. 21.01.04, 20:07
        A ja po tylu latach w Niemczech, nie rozumiem. Ciesze sie, ze kiedy ogladam
        program niemiecko-szwajcarski, to sa podpisy pod wypowiedzi Szwajcaröw.
        Ale bedac pare razy w Szwajcarii nie mialam problemöw z porozumieniem, bo
        ludzie uprzejmi i jak widza niekupata to zaraz przechodza na niemiecki.
        Swoja droga Xurku: w Zürich albo Basel widzialam maly sklepik,ktöry nazywal sie
        Baba Jaga! Czy u Was to tez znana postac, czy sklep byl polski?
        • ertes Re: Szwajcarski. 21.01.04, 20:37
          masz chyba taki program TV SW3? SudWest 3 czy jakos.
          Gdy mieszkalem w Twoich okolicach to czasem lecialy tam filmy ze Szwarcajri czy
          Austrii i zawsze z napisami. A pfalzish nigdy nie potrafilem sie nauczyc :)
          • basia553 Re: Szwajcarski. 21.01.04, 21:16
            Ertesie, ten program ze szwajcarskimi filmami itp. to SAT1. SWR3 to regionalny
            z Baden-Württemberg. Jak dlugo mieszkales w Pfalzu? To faktycznie trudna do
            zrozumienia gwara! I miedzy nami, nie brzmi zbyt elegancko, prawda?
            Moja kolezanka w kilka miesiecy po przyjezdzie tutaj spedzala swieta i
            sylwestra u krewnych w glebokim Pfalzu. W Sylwestra o pölnocy zaczeli
            ludziska przed dom wychodzic, kazdy jej grzecznie raczke podaje i cos dziwnego
            mamrocze, wiec myslala ze sie przedstawiaja. Wiec kazdemu odpowiadala: Kowalska.
            Przy 10-tym sie torientowala, ze przeciez cala wies nie moze sie tak samo
            nazywac. A to bylo po pfalzowsku dosiego roku! Oni jakos tak dziwnie
            möwia "prosz na ja" co ma znaczyc "prost Neu Jahr".
            • don2 Re: Szwajcarski. 22.01.04, 01:01

              blondynka do blondynki: wygladasz dzis czarownicujaco! To mial byc kompleks ?
              nie,chcialam ci tylko zaimponic.
      • jan.kran Dialekty rozne. 21.01.04, 20:07
        Przelecialam ten watek i bardzo mnie zafascynowalaa opcja szwajcarska. Sa
        roznice w szwjcarskim takie duze ? K.
        • alaskanka3 Re: Dialekty rozne. 21.01.04, 20:10
          jan.kran napisała:

          > Przelecialam ten watek i bardzo mnie zafascynowalaa opcja szwajcarska. Sa
          > roznice w szwjcarskim takie duze ? K.


          W norweskim nie sa tak duze ? bo ile razy mialam do czynienia z ludzmi z jakiejs
          odleglej doliny na polnocy nie rozumialam prawie zupelnie nic.
          • jan.kran Re: Dialekty rozne. 21.01.04, 20:20
            alaskanka3 napisała:

            > jan.kran napisała:
            >
            > > Przelecialam ten watek i bardzo mnie zafascynowalaa opcja szwajcarska. Sa
            > > roznice w szwjcarskim takie duze ? K.

            Alaskanka, ja sie nie bede wypowiadac , bo mam malo czasu. Ale powiem Ci wprost
            i krotko: zdarza sie , ze Norweg Norwega z trudem rozumie. Cholera , a ja mam
            zaloge i pacjentow z calej Norge i musze kumac. Moze dlatego jestem taka
            nerwowa :-PPP K.
            >
            >
            > W norweskim nie sa tak duze ? bo ile razy mialam do czynienia z ludzmi z
            jakiej
            > s
            > odleglej doliny na polnocy nie rozumialam prawie zupelnie nic.
            >
            >
            • alaskanka3 Re: Dialekty rozne. 21.01.04, 20:29
              jan.kran napisała:


              > Alaskanka, ja sie nie bede wypowiadac , bo mam malo czasu. Ale powiem Ci
              wprost i krotko: zdarza sie , ze Norweg Norwega z trudem rozumie. Cholera , a ja
              mam zaloge i pacjentow z calej Norge i musze kumac. Moze dlatego jestem taka
              nerwowa :-PPP K.
              > >


              No, w koncu ktos mnie rozsmieszyl :-)))

              Kranie, jak juz sie nauczysz tych dialektow bedziesz mogla sie zatrudnic na
              tlumacza Norwesko-Norweskiego, pewnie znalazlby sie popyt na takie kwalifikacje.

              Swoja droga swiat zrobil sie strasznie maly i zasciankowy, niedlugo nie bedzie
              po co podrozowac (i pewnie jakis jeden jezyk sie wyksztalci) bo wszedzie bedzie
              tak samo: na wsi hawajskiej kupilam grafiki od 100% tubylki, autorem byl jej maz
              o nazwisku Belski, urodzony w NJ z ojca Rosjanina i matki rodem z Krakowa. Obok
              kupowali grafiki mlodzi ludzie z Koszyc, od 8 lat w NYC.
        • xurek Re: Dialekty rozne. 22.01.04, 10:14
          W czesci francuskiej i wloskiej wszscy mowia jednolitym narzeczem bardzo
          zblizonym do oryginalow tych jezykow, tak ze ktos wladajacy oryginalem zrozumie
          bez porblemu. We francuskiej tylko z liczbami robia jak Belgowie, czyli septant
          a nie soixante-dix itd.

          Retoromanie mowia jak mowia, czyli retoromanskim, z tym ze slyszalam od
          rozumiejacych, ze w tym malym jezyczku od dolinki do dolinki sa duze
          rozbierznosci – dla mnie brzmi wszystko jednakowo i nie rozumiem nic.

          Czesc niemeckojezyczna ma pare bardzo rozniacych sie narzeczy. Züri i Zentral
          (czyli tu, gdzie mieszkam) nie roznia sie specjalnie, Urner da sie zrozumiec,
          Appenzeller wielu nie rozumie, mnie o dziwo latwo przychodzi. Basler i Berner
          sa dla mnie najtrudniejsze, z tym ze Berner chyba jest gorszy. Valiser nie
          rozumieja rowniez inni niemieckojezyczni Szwajcarzy, wiec sie nie martwie.
          Sluchajac Valiser mam wrazenie, iz jest to zupelnie przemieszanie francuskiego,
          wloskiego i Schwyzerdütsch. Do tego dochodzi problem zmieniania znaczenia
          wyrazow, przez co Szwajcar mowiacy Hochdeutsch tez nie zawsze jest zrozumialy.
          Tak np. „abmachen“ uzywane w D glownie do umowienia w sensie umowy tutaj
          oznacza umowienie sie z kims np. na randke. Zügeln ma znaczenie umziehen, czyli
          zamiast hamowac (nie wiem jak to lepiej przetlumaczyc) znaczy sie
          przeprowadzac. Posten to czasownik oznaczajacy pojscie na zakupy itd. Mnie
          pewne wyrazenia, chociaz nie mowie Schwyzerdütsch, tak weszly w krew, ze teraz
          czesto w Niemczech zamawiam „Schale“ zamiast „Milchkafee“ spotykajac sie
          nagminnie z pytaniem co w tej miseczce/skorupce chce dostac :))

          Szwajcarzy nie maja rowniez ustalonej pisowni Schwyzerdütsch – jest to jezyk
          wylacznie mowiony, ktorym jednak nieraz sie pisze, szczegolnie notatki w
          pracy :)). Zawsze musze sobie przeczytac na glos i sie zastanowic, co artysta
          chcial mi przekazac. Kiedys zrobilismy maly test i paru Szwajcarow niezaleznie
          od siebie mialo napisac fünf, wymawiajace sie tutaj „fojf“.
          Napisali „foif“, „feuf“, „fuf“, „foiv“. I tak jest z wieloma wyrazami. Ja
          mieszkam w Holzhäusern, dla Szwajcarow “Holzhüsre” – dla nowoprzybylych np.
          Anglikow wielki problem, bo nie brzmi dla nich nawet podobnie.

          To jak szybko sie te narzecza zrozumie zalezy chyba rzeczywiscie w duzym
          stopniu od tego, czy niemiecki jest mowa ojczysta czy nabyta. Ja przyjechalam
          do CH rownoczesnie z Niemka (pracowalysmy razem) – ona po paru miesiacach
          rozumiala wszystko – mnie zajelo to lata.
          Za to teraz narzecza poludniowych Niemcow wlacznie z Bawarczykami tudziez slang
          z Alzacji sa dla mnie bardzo zrozumiale :)).

          s’Xurek (jak powiedzialby Szwajcar :))
          • zjawa64 Re: Dialekty rozne. 22.01.04, 10:38
            Mam wrazenie , ze jest to "osobisty watek do lingwisty", a zgodnie z zawsze
            panujaca NETYKITA, wysylamy takie pytania droga prywatna do kompetentnych osob
            (lingwistow).
            • xurek Re: Dialekty rozne. 22.01.04, 10:42
              A czy jezeli odpowiada niekompetentny nielingwista to czy nietykietka nie
              moglaby zrobic wyjatku?

              s'Xurek
              • zjawa64 Re: Dialekty rozne. 22.01.04, 10:59
                xurek napisała:

                > A czy jezeli odpowiada niekompetentny nielingwista to czy nietykietka nie
                > moglaby zrobic wyjatku?
                >
                > s'Xurek
                ______

                netyKITA zwana KITEM...:)))))... nie robi zadnych wyjatkow... oczywiscie poza
                czlonkami rodziny i klanu... co potwierdza regule...
          • kurczak1976 Re: Dialekty rozne. 22.01.04, 13:40
            No to u mnie to 5 to jest juz füv czy cos w tym rodzaju bo ciezko oddac a
            miedzy nami moze 100 km :o)

            Jesli mozna zapytac :o) to jak Xurku uczylas sie rozumienia tego dialektu?
            Przez wchlanianie czy kozystalas z jakis pomocy?
            Ja wczoraj na tym kursie molestowalam nauczycielke o jakies pomoce naukowe ale
            niewiele maja do zaoferowania:o( Poza tym nie mogla zrozumiec po co ja sie tak
            strasznie chce tego dialektu nauczyc. Wlasciwie to ja sama nie wiem ale jest
            to dla mnie jakies tam wyzwanie.

            Bardzo ciekawe bylo dla mnie tez ze w tym kursie uczestniczy wiele kobiet
            ktore swietnie mowia po szwajcarsku a prawie wogole w Hochdeutsch, nawet maja
            klopoty z rozumieniem. Myslalam ze w druga strone jest to latwe a z tego
            wynika ze jednak nie.

            Pozdrowienia Kurczak
            P.S Wlasnie wsluchuje sie w DRS3 :o)Moze pojdzie jakos przez podswiadomosc:o)


            Nie bierz zycia na serio - i tak nie wyjdziesz z niego zywy.
            • basia553 Re: Dialekty rozne. 22.01.04, 13:43
              Sluchaj Kurczak, mam rade: jak chcesz sie nauczyc dialektu, skumpluj sie
              z jakims fajnym tubylcem:)))) no nie, moze byc tez tubylka, chodzcie na spacery
              i rozmawiajcie o sprawach codziennych.
              O codziennych jest wazne, bo po Goethe Institut mogli rözni moi znajomi pisac
              wprawdzie prace doktorskie po niemiecku (taki byl ich cel przyjazdu do Niemiec),
              ale poprosic w hotelu zeby im zaröwke wymienic - nie umieli.
              • kurczak1976 Basia:o) 22.01.04, 13:59
                Hihi tubylca to ja mam w domu:o) Ale na razie rozprawiamy w Hochdeutsch
                chociaz czasami biedak juz ma dosc jak sie go wypytuje jak powiedziec to czy
                tamto po niemiecku potem szwajcarsku itp.
                Ale jemu polski tez idzie opornie,chociaz musze powiedziec ze wymowa
                przychodzi mu latwiej niz Niemcom.
                A czy twoj maz mowi po polsku?
                • basia553 Re: Basia:o) 22.01.04, 14:18
                  Ja myslalam, ze Twöj maz jest tez z Polski! Teraz jestem juz calkiem oglupiala:
                  czego Ty sie uczysz? Myslalam ze deutsch, ale w takim razie jak rozmawialas do
                  tej pory z mezem? Na migi, pewnie :)))
                  Z moim mezem to byla calkiem inna historia: on byl tu urodzony, ale tylko jego
                  tato byl z Polski (wywieziony w czasie wojny na roboty) i niewiele sie dziecmi
                  zajmowal, wiec i möj maz umial dwa slowa na krzyz, jak sie to möwi. A jednak to
                  wlasnie jezyk polski doprowadzil do naszego poznania sie, ale to dluga
                  historia. Krötko möwiac: poznalismy sie i möwilismy glöwnie po niemiecku, ale
                  wiesz, jak sie jest baaaardzo zakochanym, to jezyk niemiecki jest do kitu.
                  Tylko w polskim mozna tak milo, cieplo, pieszczotliwie. No i tak z czasem
                  coraz wiecej rozmawialismy po polsku, a nawet glöwnie po polsku, ale przyznam
                  ze niezbyt pieknie, bo maz troche przekrecal i duzo germanizmöw wtracal.
                  Ale jak widzisz: jezyk polski göra!
                  • kurczak1976 Wyjasnienie :o) 22.01.04, 15:33
                    Ja jestem ze Szwajcarem ale jeszcze nie hajtnieta. Do tej pory porozumiewalism
                    sie po angielsku ale teraz staram sie mowic po niemiecku:o)

                    Z polskich slow to moj luby mowi tylko "dobranoc, na zdrowie, kot, fajna, tak
                    i koza z nosa" Jak na razie nie za wiele ale caly czas pracuje nad jego
                    polszczyzna :o))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja