jutka1 26.11.09, 21:22 Otwieram. U mnie robota i duchota. Liczę dni do powrotu. Ejment. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 26.11.09, 22:21 To kiedy wracasz? W sensie, jak pakę wyślę w poniedziałkulu, to dobrze będzie? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 26.11.09, 22:39 Jak najbardziej. W niedzielę bladym świtem ląduję w Paryżu i nie ruszam się do wyjazdu do PL 18 grudnia. Eniłej. Mam pustkę w głowie. Miałam pisać dzisiaj różne rzeczy, a tu próżnia. Nic. Zero myśli a nawet nie-myśli. Chyba pójdę na turka dziękczynnego, walnę się wcześnie spać, wstanę nad ranem i może wena mnie napadnie piździec podkralsya niezamietno. Zawsze można mieć nadzieję. Kupiłam nowy numer Real Simple, idę poczytać - może pomoże. Odpowiedz Link
jutka1 Piątek już 27.11.09, 01:51 Nie u mnie, ale w Europie owszem. Real Simple zeszło na psy. Oglądam więc Grey's Anatomy - pierwszy raz włączyłam TV od przyjazdu. Napisałam trochę, nie było katastroficznie. I tyle. Wcześnie pójdę spać, wcześnie wstanę i przed pierwszym spotkaniem napiszę trochę. Więcej pierduł nie pamiętam. Dobranoc. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Piątek już 27.11.09, 11:33 No tak, przyszedł Xurek nas ochrzanić, że pierdulum zaśmiecamy nogą Ertesa, po czym morda w kisiel i znikł. I to zawsze tak. Nie piszesz - źle. Piszesz - gorzej. W gazecie przeczytałam, że w Warszawie kierowcy wyrzucają z autobusów pasażerów za gadanie przez komórkę. Coby promować savoir- vivre - twierdzi ratusz. Wydaje mi się, iż ratusz ma trochę inne zrozumienie słowa "promować" niż ja. Aż strach pomyśleć co? i w jaki sposób zaczną "promować" następnie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: Piątek już 27.11.09, 12:16 Wyrzucanie z autobusu wydaje mi sie drastyczne, ale bezustanne geganie przez telefony komórkowe a autobusach, metrze, pociagu jest meczace. Pal szesc autobus, bo jedziesz krótko, ale mi sie trafil facet w pociagu (AVE Madryt-Sevilla, 2,5 godz) robiacy interesy z jakim Pelaezem, sztorcujacy sekretarke, slowem gadajacy non stop przez komórke. Mialam bardzo szczera i ogromna ochote wyrwac gosciowi rzeczona komórke, wyrzucic przez okno, strzepnac rece i zasiasc w blogim spokoju. Bowiem zwrócenie mu uwagi poskutkowalo na 5 minut zaledwie. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Piątek już 27.11.09, 12:23 Owszem jest to męczące, ale są to jednak sporadyczne przypadki. Kiedy ktoś przez długi czas wrzeszczy tak głośno, że wszyscy słyszą. Natomiast zabranianie w ogóle rozmów przez komórki w autobusach czy pociągach, to jakiś absurd! Większość osób mówi cicho, czasem załatwia pilne sprawy, czasem dzwoni żeby powiedzieć że się spóźni. No na litość boską, przez kilku chamów wprowadzać tak drastyczne zakazy? No to równie dobrze można zacząć "promować" higienę osobistą nakazując wszystkim pasażerom zimny prysznic szlaufem przed wejściem do autobusu, "promować" grzeczność i ustępowanie starszym rażąc prądem każdego siedzącego poniżej 70-tki, tudzież "promować" bezpieczny seks ucinając penisy. No weźcież. Odpowiedz Link
blues28 Re: Piątek już 27.11.09, 12:29 pierdoklecja_prutka napisała: No to równie dobrze można zacząć "promować" higienę osobistą nakazując wszystkim pasażerom zimny prysznic szlaufem przed wejściem do autobusu, -------------- Jestes za!! :-))))))))))))))))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek już - znow katastrofa 27.11.09, 14:47 Rano wstaje wczesniej zeby pracowac, a tu... laptop zepsuty. Chyba sie klawiatura od wilgoci skleila czycus, w kazdym razie czesc klawiszy nie dziala i nawet sie zalogowac nie moge. A tam wszystkie moje dokumenty, na ktorych pracuje. :-( Sprobujemy dzis naprawic, jesli sie nie uda to jestem w doopie - wczoraj i dzis mialam napisac i wyslac dwa, a w niedziele nastepne dwa juz z domu. a teraz wyjdzie na to ze w niedziele po przylocie bede musiala isc do biura. Koszmar. Chce do domu. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Piątek już - znow katastrofa 27.11.09, 16:15 Pytonie, to klątwa musi być, nie widzę inaczej. Przetrwaj to jakoś. Współczuwam. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek już - znow katastrofa 27.11.09, 18:54 Klawiatura dc wymiany. Kupiłam taką plastikową zwijaną, mniej wygodna ale lżejsza. Klątwę przetrwam, ale boję się wychodzić... :-) Odpowiedz Link
blues28 Re: Piątek już - znow katastrofa 27.11.09, 19:16 Lepiej nie wychodz :-) Jak sie zaczyna zlosliwosc rzeczy martwych, to one bardzo lubia stadami chadzac. Daj sobie na luz az do samolotu do domu. Zwlaszcza, ze niedziela czeka Cie pracowita. Wiec machnij reka i odpoczywaj :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Piątek już - znow katastrofa 28.11.09, 05:33 Ty, jutka, wracaj już z tych Bergamutów, bo ci nie służą. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Pytuuuuun!!! Żyjesz??? 28.11.09, 16:23 Daj głos, bo zważając na ostatnie wydarzenia, chcę wiedzieć, że jesteś ok. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Pytuuuuun!!! Żyjesz??? 28.11.09, 17:47 nocoty, Lucja lekkozionela ogniem niedawni, bo chyba w czwartek.. Nawet Ci sie dostalo:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Pytuuuuun!!! Żyjesz??? 28.11.09, 21:00 Żyjem, żyjem. Właśnie rozłożyłam zwijaną klawiaturę w salonce ErFrancy w NjuJorku, idesenalać, a potem będę płodzić (bynajmniej asekualnie). Pobudka była o piątej, i wszystko zgodnie z planem. TFU odpukać przez lewe ramię. Aha, i walizki pilnuję, żeby nie było.:-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 11:04 u mnie dzis pizdzi jak na jakims horror-filmie. Bo nie tyle na dworze ile w jednym z pokoi. Glosno i groznie, koty pochowaly sie po katach, a ciec w drodze do mnie aby fenomen zbadac. Bo okno nowe, szczelne, nigdzie nie ma najmniejszego cugu powietrza, a dzwiek jak na poteznej harfie. kie licho? ide sie bac z kotami... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 12:25 A otwór wentylacyjny może jest? Bo inaczej - to nawiedzenie szatanem być musi. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 12:25 Wyrwe sie przed szereg i doniose, ze u mnie rzesko ale slonecznie i pieknie. Drzewa zielono-zólte wciaz pelne lisci. Miasto "zastawia sie ale stawia sie" i ulice pelne juz dekoracji swiatecznych, nie na lapu capu, tylko jak zwykle autorstwa artysty designera. Zwlaszcza Gran Via, która zmieniona zostala w kraine Oz. A plac Callao zamieniony zostal w lodowisko. Troche mi to przypomina Rockefeler Center, bo i wielgachna choina tez jest. Ale, ale od niedzieli i do nas ma dotrzec zimno. Nadciagaja deszcze, ba, nawet snieg :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 28.11.09, 05:38 Mnie się coś takiego kiedyś darzyło- xur mi świadkiem. Gdy drzwi balkonowe były uchylone, wycie posępne w dom wstepowało. Bo wiało prosto w szczelinę jakąś tajemną pod listwę podłoga/ściana. Obmacaj te tereny, ewka. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 28.11.09, 09:03 obmacywalam ja, obmacywal ciec, a nastepnie Pan z Firmy. Nic sie nie dalo wykryc, wiec PzF przejechal silikonem w podejrzanym, acz nie wiejacym miejscu i kazal czekac na nastepny wietrzny dzien. Dlugo na pewno czekac nie bede, jest listopad.... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 28.11.09, 15:58 Matkobosko, a co wyście tam z cieciem i panem z firmy tak macali??? Bo się już pogubiłam kompletnie. Ale brzmi to nadzwyczaj zbereźnie. Apropos zbereźnie, zauważyliście że Lucja nam zanikła jak niejedzącemu zwieracz? A co się to stać mogło? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 13:45 przyszedl Specjalista, ale wiatru juz nie bylo, wiec tylko na podejrzenie przejechal jakims plynnym uszczelniaczem. Przy nastepnym wietrze przekonamy sie, czy to bylo to:))) Bluesie, masz link do jakiejs dobrej prognozy pogody w Madrycie? Moja Hildegard leci w przyszlym tygodniu do "mojego" hotelu.... Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 14:23 Mialam w planie tylko krotkie wyjscie do sklepu i juz bylam ubrana kiedy zadzwonil telefon. Gadu gadu moze z 10 minut, po czym zlapalam torbe na zakupy i wyszlam. Kupilam oczywiscie wiecej niz przewidzialam, wracam do domu, w jednej rece torba, w drugiej parasol, macam sie po kieszeniach i... nie znajduje klucza! Komorki oczywiscie tez nie mam bo na krotkie wyjscia z domu nie zabieram. Ide do jednej sasiadki- mie ma nikogo. Ide do drugiej- tez nie ma nikogo. Trzecia jest, mila pani lat 81 uzycza mi ksiazki telefonicznej z ktorej tez nie moge skorzystac bo okularow tez nie mam. Pani wiec sciaga jej wlasne okulary i ja, uzywajac ich jak lupy znajduje numer pogotowia slusarskiego, pani uzycza mi telefonu, dzwonie. Po 20 minutach w ciagu ktorych ja sie zamartwiam co oni teraz z tym zamkiem zrobia przyjezdza mily pan, patrzy na drzwi wyjmuje jakas plastikowa kartke, wciska ja w szpare, przejedza nia do gory- klik, drzwi otwarte. Nie wiedzialam czy mam sie cieszyc czy martwic ze to tak latwo poszlo, bo jezeli pancerne drzwi mozna w pare sekund otworzyc, to po co ja na nie taki majatek wydawalam? Wiec pytam pana magika- wlamywacza czy rownie latwo dalyby sie otworzyc gdyby nie byly zatrzasniete lecz zamkniete na klucz. Pan odpowiedzial ze gdybym je zamknela na klucz i zgubila klucz to wtedy dopiero mialabym naprawde powazny problem a on mase roboty. Pocieszona i uradowana ze w koncu moge wejsc do domu, zaplacilam panu bardzo niewygorowana cene € 60,- , a w przyszlosci bede chyba nosic klucz na szyi :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 14:40 obok klucza radze zawiesic na szyi okulary i komorke - jak juz, to juz:))) ale powaznie: gdybys zamknela na klucz to by oznaczalo, ze klucze wzielas i zgubilas, a to byloby faktycznie gorsze. Powinnas na wszelki wypadek znalezc gdzies na zewnatrz miejsce na przechowanie klucza zapasowego. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 14:47 Zawsze jak wyjedzdzam zostawiam klucz u jednej sasiadki (dzisiaj jej akurat nie bylo w domu), poprosze ja zeby wziela ten klucz na stale. Gdyby sie zlozylo ze jej nie ma, to klucz do jej domu ma sasiadka od ktorej dzisiaj telefonowalam. Odpowiedz Link
blues28 Basiu :-) 27.11.09, 19:25 Tu jest dobry link juz ustawiony na Madryt. Mozna zobaczyc prognoze nawet dwutygodniowa, ale ja takim dlugim prognozom nie dowierzam :-) www.accuweather.com/world-index-forecast.asp?partner=accuweather&traveler=0&loccode=EUR|ES|SP013|MADRID Oprócz tego bardzo dobra i szczególowa prognoza jest tu: www.telemadrid.es/home.pag Trzeba kliknac na sloneczko (albo chmurke, zalezy jaka pogoda danego dnia) i masz dokladna prognoze na dzien + jutro i pojutrze. To jest po hiszpansku, ale Twoja kolezanka zna castellano, prawda? Faktem jest, ze od niedzieli zapowiadaja spadek temperatur i deszcze. Jak dlugo to potrwa, nie wiem, ale wygladalo na to, ze conajmniej do srody. Odpowiedz Link
maria421 Skandal 27.11.09, 20:01 Iran skonfiskowal nagrode Nobla pani Ebadi: news.bbc.co.uk/2/hi/middle_east/8382008.stm Odpowiedz Link
ewa553 Re: Basiu :-) 27.11.09, 21:02 dzieki bluesie, zaraz jej linki wysle. ona zna hiszpanski, a nie castellano, wiec tym lepiej. Juz mi dzisiaj mowila co zabiera do ubrania i widac ze to dobra wedrowniczka (z mojej grupy!) bo poptrafi niewielka iloscia rzeczy zabezpieczyc sie na wszystkie ewentualnosci. Ja zreszta tej umiejetnosci nie posiadam:(((( mam zawsze za duzo bagazu a i tak nie mam co ubrac.... Odpowiedz Link
blues28 Re: Basiu :-) 29.11.09, 13:28 Basienko "castellano" to jezyk hiszpanski. Poniewaz w Hiszpani oficjalne sa równiez inne jezyki (baskijski, katalonski, galicyjski, valenciano...) to hiszpanski jest castellano wlasnie :-)) Odpowiedz Link
ewa553 siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 09:50 we wtorek wysiadl mi skype. Jest w tej chwili szczegolnie dla mnie wazny, bo to jedyna mozliwosc porozumiewania sie z rodzina w Anglii i obie strony bardzo tego polaczenia potrzebuja. No wiec jak probuje sie zameldowac na skypie to pojawia sie meldunek, ze to nie jest mozliwe, bo nie mam polaczenia z internetem! Jaka to bzdura to widac na obrazku: caly czas jestem na forum, a i poczte dostawalam na Outlook. Godzinami siedzialam przy compie i pod telefonicznym kierownictwem fachowcow probowalam instalowac, deinstalowac, oczyszczac, dopuszczac itd. Nic. Glowny Fachowiec powiedzial ze nie wie co by jeszcze mozna bylo zrobic. Wczoraj wysiadl Outlook. Tez twierdzi, ze nie mam polaczenia z internetem. Dobrze chociaz ze moge listy czytac bezposrednio przez prowidera. Ale dlugi, wazny list ktory napisalam wczoraj na O. wisi niewyslany. Lada chwila wysiadzie calosc. A ja siedze bezradnie i nie wiem co zrobic. Moj dawny pomocnik wyprowadzil sie rok temu i od tego czasu szukam nastepcy. Niby znalazlam miesiac temu, ale bombardowany teraz przeze mnie mailami i telefonami jest nieosiagalny. Moze chory? Moze wyjechal do dzieci? Kie licho??? Nie mam nikogo i czuje sie tak nieszczesliwa i bezradna, ze plakac sie chce.... Co robic? Chyba oszaleje.... Odpowiedz Link
maria421 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 11:14 Sprobuj zainstalowac Skype od nowa. Odpowiedz Link
ewa553 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 12:15 nie denerwuj Maryska. To przeciez pierwsze co sprobowalam i wtedy dostalam wiadomosc ze nie ma polaczenia miedzty skypem i internetem. Mowie kurdemol, ze kierowana przez specjaliste robilam wszelkie sztuczki przez kilka godzin:((((( Odpowiedz Link
blues28 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:07 Basiu, wspólczuwam :-( Nie znam sie niestety, wiec i poradzic trudno, zwlaszcza, ze nie wiem jakie masz polaczenie z internetem. Ja mam router i jest "zamulony" i czesto mam objawy podobne do opisywanych przez Ciebie. Musze go przeczyscic. A póki co pomaga calkowite wylaczenie komputera z sieci, poczym podlaczenie do sieci i zastartowanie. Upierdliwe, ale skuteczne. Skype nie lubie, wywalilam, uzywam innych komunikatorów. Trzymaj sie :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:17 Ewcia, przedewszystkim się uspokój. To nie jest koniec świata, to tylko szwankuje internet. Do rodziny, jeśli to pilne, możesz zadzwonić telefonicznie. Zamiast siedzieć na forum możesz iść na spacer. Jutro z samego rana zadzwoń do providera internetu. Czasem jakieś porty w serwerach zmieniają i to ma wpływ na możliwość wysyłania listów oraz działanie komunikatorów. Poza tym, może to znak, że się od netu uzależniłaś za bardzo. Nie histeryzuj i odpuść sobie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:27 A poza tym, przyznaje racje Stokroci :-) Chwilowy brak internetu, to nie problem, choc moze wkurzac :-) Idz na spacer i juz! U mnie spacery wykluczone, bo leje! I ciemno jest. Mnie zamulony router wylogowuje co chwila, ale to drobiazg. Gotuje rosól i robie sobie domowe spa. No i stos niedzielnej prasy :-) Zobacze czy uda mi sie dopisac o psach czy mnie znów wywali? Odpowiedz Link
ewa553 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:28 po pierwsze: tak, jestem uzalezniona, ale lubie to:)))) Po drugie: nie moge isc na spacer, nie moge sie uspokoic, bo na druga mam dwie znajome na obiedzie i tu tez sie wszystko pieprzy:((( miala byc zupa ogorkowa: ugotowalam kawalek miesa i na nim potarte ogorki zaprawiane przeze mnie dwa lata temu. Ogorki sa tak slone (bylam pijana czyco?) ze nie pomaga dolewanie wody i dodawanie ziemniakow:(((( Na drugie mial byc wegierski gulasz i to koniecznie z jaglana kasza ktora odkrylam niedawno. Niestety, nie zauwazylam ze nie mam tej kaszy:(((( Wiec bedzie gryczana z udawaniem ze tak mialo byc. Na trzecie mialy byc poledwiczki a do nich moj ulubiony ryz z cebulka, odrobina bekonu i z grzybkami. Niestety, ryz tez mi wyszedl:)))) Dobrze chociaz ze mam taki "turecki ryz" (pilavlik bulgur): bedzie robil za ryz. Mam nadzieje, ze salaty nie spieprze? Ciasto tez jest OK..... Jezeli stychnerv nie zjem przed ich przyjsciem:(((( A najgorsze, ze z powodu spodni zmierzylysmy sie dzisiaj z siostra w sposob szczery-przymuszony i okazalo sie, ze jest szczuplejsza ode mnie:((((( Czy to nie Czarna Niedziela????? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:46 Hahaha, czarna niedziela, nie widzę inaczej. Swoją drogą to straszna masa żarcia, jak dla drwali! W sensie ilości dań. Nie lepiej to się skupić na jednym i tworzeniu miłej atmosfery? Ja wczoraj zrobiłam na szybko pastę w sosie z dwóch rodzajów sera pleśniowego i na to mieszanka owoców moża lekko obotczona w mące i usmażona na oliwie. Do tego sałata i chardonnay. Zajęło mi to 45 minut, a efekt został wyceniony na 200 złotych:))) Bo na zajęciach przerabiamy obecnie wartość niepłatych prac domowych wykonywanych przez kobiety i mężczyzn. Natomiast wykonany przez mojego (na razie nie mam przezwiska dla niego, tak jak zwyczaj tutaj nakazuje) wieszak w przedpokoju z egzotycznego drewna, z mosiężną intarsją i z antycznymi wieszadłami wyczesanymi na Kole został wyceniony na pi razy oko tysiaka. Aha, wzór intarsji jest pomniejszoną wersją wzoru z tapety. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 18:00 I słusznie Twoje danie zostało wycenione i to tylko na "domowo" w knajpie było by za 100gr + narzut + TVA. A ten wieszak wpłynął mi (przy pomocy piwa Desperados) na wyobraźnię. Basu/Ewo trzymaj sie i nie daj czarnej niedzieli. Jak chodzi o menu dla drwali to Stokrotna ma rację udawaj ze wlasnie tak mialo być i kunic! Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 29.11.09, 17:27 Czy juz to widzieliscie? Jezeli nie, zo obejrzyjcie: www.joemonster.org/filmy/17261/Ksenia_Simonowa_w_ukrainskim_Mam_talent Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 29.11.09, 18:01 Niesamowita! Skąd Ty to wytrzasnęłaś Marysia? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 29.11.09, 18:30 Znalazlam to na innym forum. Odpowiedz Link
jutka1 Raport powrotny i apdejt o koszmarach 29.11.09, 19:16 Napisalam wczorajszy wpis z salonki ErFrancy, po czym moj pracowy laptok metaforycznie eksplodowal: przestal reagowac na komendy, za kazdym kliknieciem wyrzucal z siebie ze sto literek "y" (OHMAJGOD! przeciez to jest po angielsku "dlaczego"!!! BR////), po czym przeszedl do fazy dzwiekowej, zaczal trzeszczec, piszczec i gwizdac, i zdechl. Nie do wiary, powiadam wam. Po czym poszlam do samolotu, juz z danym wczesniej miejscem do siedzenia, a pani mowi ze mi miejsce zmienili. Musiala zobaczyc wyraz kompletnego przerazenia i rozpaczy na mojej twarzy, bo natychmiast przeniosla mnie do pierwszej klasy. :-D I w ten sposob klatwa Montezumy zaczela odpuszczac, TFU przez lewe ramie. Tak wiec melduje sie powrotnie, juz pospalam, teraz pracuje na domowym laptoku. Z ulga siedze w domu, bagaz dojechal, i nawet zdazylam juz zjesc michę barszczu ukrainskiego z zamrazarki. :-) Teraz juz moze byc tylko lepiej. A w ramach ironii losu zapodaje kilka fotek: tak to pieknie wygladalo, nigdy by sie czlowiek nie domyslil jaki koszmarek mialam tak naprawde. :-( Widok z okna mojego pokoju: I pamiątka z jedynego spaceru po plaży, jaki mi się udało "zaliczyć" podczas tygodniowego pobytu: Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Raport powrotny i apdejt o koszmarach 30.11.09, 11:51 Pytonie, to żart jakiś makabryczny - w takie miejsce dotrzeć i cieszyć się tym nie móc! Wygląda pięknie, więc dobrze że przynajmniej zdjęcia zrobiłaś. Możesz się teraz nimi napawać przy lampce wina. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Raport powrotny i apdejt o koszmarach 30.11.09, 15:15 Ano, bardziej chyba przy flaszce :-))) Technicy od laptokow naprawili moje pogorzelisko. Wymienili wnetrze klawiatury i kilka innych rzeczy, i wszystko gra (i nie buczy ;-D). Wracam do roboty. Sporo mam dzisiaj do skonczenia. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 30.11.09, 11:29 u nas szaro i ponuro. Jednym slowem listopadowo... Musze wyjsc na zakupy, bo przeciez wczoraj dziewczyny zjadly moje dwa obiady:))) Mialam na dwa dni przygotowane, a one w ostatniej chwili wprosily" sie do mnie i nie mialam czasu na wieksze zakupy. Stad zreszta te smieszne dwa drugie dania, bo kazdego bylo za malo dla trzech:))) No wiec trza wyjsc, a tu nerwowo czekam na tel. od pana od computera: obiecal dzis zadzwonic. Te nerwy u mnie to katastrofa, nie potrafie na luzie czekac... Chyba oleje zakupy i jedzenie... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 30.11.09, 11:59 Do providera dzwoniłaś? To może być problem z internetem, a nie z komputerem. U mnie też wczoraj się zamanifestował problem techniczny. Mianowicie światło zaczęło gwałtownie mrygać, przy kontaktach bździć, i przy bezpiecznikach. Żarówka od tego pieprznęła. Po elektryka spółdzielnianego musiałam zadzwonić, przyszedł, kablem przy tablicy poruszał i problem zniknął. Chwilowo. Bo to już któryś raz tak się dzieje, chyba ten kabel i ta tablica rozdzielcza do dupy są. Muszę interweniować, a nie wiem gdzie, czy spółdzielnia czy stoen, ale to już po powrocie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 30.11.09, 12:52 Q...!!! Co to za elektryk ktory tylko kabelkiem pomerdal a nie naprawil natychmiast albo nie wezwal tych ktorzy powinni to naprawic! Do diabla, z tym nie ma zabawy, nie chce Cie straszyc ale z tego moze byc pozar. Jezeli to jest za licznikiem to napewno spoldzielnia za to odpowiada. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 30.11.09, 13:12 No właśnie pismo w tej sprawie wysmażam. A "spychotechnika" to niestety norma. Jakoś to się zmienić na razie nie chce. Cieszę się, że chociaż dyżurny elektryk w niedzielę był i od razu przyszedł. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Alleluja!!! 30.11.09, 17:58 Byl pan i naprawil. Roznych prac porzadkowych nie przeprowadzalam od ponad roku, odkad mi sie sasiad rozwiodl. Zrobil wiec porzadek, powyrzucal kupe niepotrzebnych rzeczy ktore chyba przez pomylke zainstalowalam, a ktore nie byly compatibel z tym co potrzebuje. No i jak u Jutki: gra i nie buczy:)))) Bede sie chyba za faceta modlila zeby mu sie dobrze i zdrowo zylo. Miec wreszcie kogos kto sie bedzie o moj najukochanszy mebel troszczyl, to bardzo mile i uspokajajace uczucie.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Alleluja!!! 01.12.09, 08:57 Moje postanowienie jest takie, że jak dojedzie mój nowy laptok, to będę regularnie czyścić twardy dysk z "niepotrzebności". I robić kopie dokumentów na dysku zewnętrznym, na wszelki wypadek. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 01.12.09, 09:23 Dzieńdobrybardzo. :-) Za oknem dość jasno, ma być 7-8 C i bez deszczu. Wierzyć się nie chce, że już grudzień. A dopiero wracałam z letniego urlopu... :-/ W pracy mam Sajgon - nihil novi - ale daję radę. O dziwo i odpukać, zmianę czasu przechodzę dość łagodnie, spałam całe 6 godzin i myślę, że jeszcze dzień-dwa i wrócę do normy. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 01.12.09, 13:14 Rozmawiałam wczoraj z moim Ojcem, któremu wierzyć się nie chce że właśnie skończył 70 lat. Szczerze mówiąc, mnie się też w to nie chce wierzyć. I również trudno uwierzyć, że w styczniu ja skończę jakąś tam nieprzyzwoitą ilość lat. No to są trudne do uwierzenia rzeczy ogólnie. Apropos tego co piszesz, Pytun, to jakiś może katharsis nastąpił na tych Bergamutach, masa krytyczna, bo ja wiem? I teraz będzie iść ku lepszemu? Skoro ten Sajgon wydaje się być stanem permanentnym, to może przystosować się jakoś długofalowo musisz? Chełm nabyć, preparat przeciw pasożytom, ze dwa granaty, solidne buty, tuszonkę w konserwie, bagnet oraz broń, pieśń tęskną na usta? "na stos rzuciliśmy nasz życia los"? czyco? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 01.12.09, 15:47 Katarzis jest jeszcze lepszy: Sajgon spływa po mnie jak po - za przeproszeniem - kaczce. Coś tam się dzieje, ludziska z dzikością w oku i rozwianym włosem biegają, stres się pleni, a ja spokojnie, ryjem do przodu, jedno po drugim odbębniam, do przodu w czasie nie wybiegam, nie antycypuję (często wydumanych) problemów. One step at a time. I może o to Bergamutom chodziło. Tak mi nawalić problemów, że potem wszystko inne to pikuś. ? br/ ? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 01.12.09, 16:24 A to po prostu fantastycznie, Pytoniem, zimmunologizowałaś się! Już zaraz po powrocie nabrałaś dystansu i śmiałaś się z tego wszystkiego po Pytoniemu i homerycko. Sądzę iż target jest taki, aby ten śmiech i ten dystans opanowywał Cię już w trakcie samych incydentów. Czyli bomby prują, ludzie idą postal, inni włosy rwą z głów (każdy swoje a też i sobie nawzajem), wbijają zęby w stół i jaja, a Pyton rosiadłwszy się w zacisznym zakamarku okopów, papierosa od lecącego granatu spokojnie zapala i zęby wbija owszem w jaja - na twardo, po polsku. No może z odrobiną lekuchno czosnkowego majo i kilku (no dosłownie kilku) kuleczek kawioru. I pyk pyk, pak pak, swoje równo, marszowo, spokojnym luźnym Dżordżem odbębnia.Hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 01.12.09, 17:04 Hahaha! No na to wygląda 100Krocie! Siedzę sobie i ciągle LUZIK. Swoje zrobiłam, po konsultancie poprawiłam, El Jeffe jedno po drugim akceptuje, z Bergamutami gadam przez telefon - i w sumie nawet już dżetlaga nie posiadywam. Tak jakbym tam pojechała lekcję odebrać, a teraz to wszystko jak sen jakowyś. Poza dźwiękiem fal, które ciągle słyszę zasypiając i budząc się. Kulnes Ink. ;-D Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 01.12.09, 18:55 Ja pierdykam, trzecie oko i ucho Ci wyrosło, szósty zmysł rozwinął i połączenie z piątym wymiarem wytworzyło, nie widzę inaczej. Trzymaj i nie puszczaj! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może być :-) 02.12.09, 09:02 9-11 C, ma popadywać. Tyszpiknie. Zauważyłam markę balsamu do ciała kupionego na Bergamutach: Palmers! Shea butter with vitamin E. Hahaha! :-))))))) (to do 100Krotki :-D) No a w ogóle to dzień jak codzień, nadrabianie wyjazdowych zaległości, spoko i do przerobienia. Miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 10:05 u nas dzis piekna, sloneczna pogoda. Warszawianki: cieszcie sie na jutro! Mam bogate plany, ciekawe czy uda mi sie choc polowe zrealizowac. Milego dnia zycze wszystkim! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 10:08 a co jest jutro w Warszawie? Odpowiedz Link
xurek Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 10:16 W poniedzialek bylam na meetingu, ktory zaczal sie o 8.30 i zakonczyl o 19:00. W meetingu byly trzy przerwy: te dwie krotkie musialam wykorzystac na rozmowy z personalnym i finansowym na temat moich nowych ludzi i biurek, te dluga na rozmowe z szefem w celu przygotowania meetingu z tym nowym klientem. Meeting byl wysoce stresujacy, bo CFO klienta jest po prostu nie do zniesienia, w Zurychu lalo caly dzien i jak wsiadlam do pociagu to czulam sie, jakby ten pociag po mnie przejechal. Siedzialam otumaniona patrzac bezmyslnie przez okno siekane strugami deszczu, az tu nagle, po przejechaniu ostatniego tunelu dzielacego „nas“ od Zurychu nastapila cudowna zmiana. Wszstko bielutkie, osniezone, grube czapy sniegu na drzewach, ktore jeszcze nie zdazyly stracic lisci. Bylo tak pieknie, ze mie powalilo. Jeszcze nigdy nie przezylam, zeby zmiana krajobrazu miala az taki i az tak natychmiastowy wplyw na moje samopoczucie. Poczulam sie naprawde wypoczeta i zadowolona. Wieczorem siedzialam w ciemnym salonie patrzac przez okno na zasypany, bialy ogrod i swiatecznie swietlne dekoracje wokol. Bylo naprawde cudownie. Wtorkowym ranem obudzilam sie w cudownym nastroju i ze stuprocentowym przekonaniem, ze czeka mnie cudowny dzien. Mialam miec wolne, udekorowac moja witryne na wystawie a reszte dnia spedzic milo z mezem. Nie bede sie rozpisywac, ale w skrocie: poklocilam sie z malzonkiem tak, ze nie wiem, czy sie z tego wewnetrznie tak do konca otrzasne, bizuteria w witrynie wyglada okropnie, jest jej za duzo, witryna nie wkomponowuje sie ladnie w tym miejscu, ktore mi przydzielono, w ogole to cale "Kunstlaboratorium" jest dla mnie brzydkie a ludzie wieszajacy swoje prace byli jacys tacy nieprzyjazni, Piranha mial wypadek w szkole i musielismy go zawiezc do szpitala: o maly wlos nie stracil przedniej jedynki. Reasumujac byl to jeden z najgorszych dni w przeciagu ostatnich paru lat. Dzisiaj mam kupe roboty, witryna nie wychodzi mi z glowy, maz niby przeprosil i niby wszystko jest OK, ale we mnie w srodku jakos nie jest, czuje sie rozbita, smutna i nawet ten snieg, ktory wciaz usmiecha sie do mnie zza okna jakos nie pomaga. Najchetniej zaszylabym sie w jakis kat i zapomniala o otaczajacym swiecie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 10:59 Oh la la! Niedobrze. Xurek, a moze bys wyrwala z dnia godzine-dwie i poszla na jakis masaz czycus? Odpowiedz Link
xurek Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 11:20 ide na lunch wyplakac sie kolezance w rekaw :) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 12:57 Xurek, bo meeting który trwa godzin 10 i pół to jest po pierwsze gwałt energetyczny na człowieku a po drugie czystej wody idiotyzm! Rany boskie, kobieto, gratuluj sobie żeś to przetrwała w jakim takim stanie, że nie poleciałaś pocztowo lub z piłą mechaniczną czyteż nie skończyłaś sama w szpitalu bądź w czubkach. Gratuluj sobie i sobie pokłony bij! Takie coś to energetyczna napaść i grabież, nie ma dziwne że potem się rzeczy negatywne zdarzają. Ochronę Ci całą zjedli. A biżuterię swoją miałaś na sobie? Jaja Tuaregów? Zęby lwa? Koral? Onyks? Na razie do siebie musisz dojść i nadwątlone energie uzupełnić. W śnieg się wpatruj, na spacer idź, kąpiel z solą zrób w domu, świeczki pal. Kwiaty sobie kup jeśli lubisz. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
xurek Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 13:41 mialam bursztyn z perlami i koralem, nie wiem, czy bez niego byloby inaczej :). W sumie na meetingu jako jedna z niewielu stanelam na wysokosci zadania i ani raz sie na nikogo nie wydarlam, nie rzucialm uszczypliwej uwagi ani nie wyszlam z lzami w oczach. Czego nie rozumiem, to dlaczego PO meetingu wszystko sie rozlecialo i wszystkie spadalajece cegly walily mnie jedna za druga w leb. No i kolezanka juz zupelnie mnie skonsternowala wyluszczajac mi, ze ta cala klotnia to niejako moja wina, bo chce dobrze, ale robie zle i nic dziwnego, ze sie malzonek wkurzyl i ze mam przestac czuc sie za wszystko odpowiedzialna i starac sie wszystko naprawiac, tylko pozwolic ludziom wylozyc sie na pysk, jezeli tego tak bardzo pragna i patrzec spokojnie z boku na to, jak sie wykladaja. Wracajac z lunczu postanowilam, ze przynajmniej tego co nie lubie a byc nie musi robic nie bede. Wiec pojde jutro rano "przestroic" moja bizuterie: mam zamiar pozawieszac ja na plotnie (pozycze sobie od malzonka) i zrobic z niej cos na ksztalt obrazu. A jezeli sie nie zgodza i upra, ze ma byc w tej witrynce, to ja zabiore i zrezygnuje z tej wystawy. Jezeli uznaja mmie za swira, to tez git, no bo w koncu kto jak nie artysta ma byc swirem :))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 14:22 napisalas xurku: uszczypliwej uwagi ani nie wyszlam z lzami w oczach. Czego nie rozumiem, to dlaczego PO meetingu wszystko sie rozlecialo i wszystkie spadalajece cegly walily mnie jedna za druga w leb. Alez to oczywiste! To jak moje migreny w dawnych czasach, ktore punktualnie na Wochenende u mnie byly: jesli jest sie caly czas w napieciu, uwaza na to co sie mowi i robi, to jak sie ten moment napiecia skonczy, wszystko wali sie jak w Twoim opisie. Tak juz jeszesmy skonstruowani. A z wystawa masz racje. Nie jestes przeciez zdeterminowana aby wystawic. Jesli wiec nie zaakceptuja Twojej koncepcji, to uciekaj. Moim skromnym zdaniem artysta to calosc: i dzielo i sposob wystawienia dziela. O! Odpowiedz Link
ewa553 jutro w Warszawie 02.12.09, 14:25 Jutus, Warszawa ma zawsze dzien po mnie moja pogode. Wiec jutro bedzie u nich slonecznie i pieknie. Wlasnie wrocilam do domu i gdyby nie lekki hexenszus, to bym z ogrodu wogole nie wychodzila. A tak to tylko obcielam pek ostatnich roz, a raczej ponkow (zam.) na dlugich nogach i umiescilam pieknie w wazonie. Pewnie sie rozwina, a w ogrodzie ma byc w nastepnych dniach nocami przymrozek. Odpowiedz Link
maria421 Re: jutro w Warszawie 02.12.09, 14:39 Slonce swieci a mnie w duszy gra i skrzydla mi rosna bo dostalam bardzo dobra wiadomosc ktora potwierdzila ze nie ma takiej rury co by jej nie mozna odetkac. Przez odetkana rure powialo swiezym powietrzem- mam powietrze , mam skrzydla, ide sobie polatac:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: jutro w Warszawie 02.12.09, 14:51 a Ty co taka tajemnicza? Dawac tu dobra wiadomosc! Odpowiedz Link
maria421 Re: jutro w Warszawie 02.12.09, 14:54 ewa553 napisała: > a Ty co taka tajemnicza? Dawac tu dobra wiadomosc! Za dluga i za skomplikowana historia i raczej nie nadajaca sie na forum. Odpowiedz Link
jutka1 Re: jutro w Warszawie 03.12.09, 08:12 Właśnie pokazali w TV Polonia mgłę taką, że Warszawy nie widać. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: jutro w Warszawie 03.12.09, 09:33 mgla zaraz opadnie i zachwyconym warszawiakom ukaze sie slonce na blekitnym niebie, zobaczysz! Odpowiedz Link
jutka1 Re: jutro w Warszawie 03.12.09, 21:43 Jedna warszawianka pojechała do Berlina, druga cicho siedzi. Czuję się niedoinformowana. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: jutro w Warszawie 04.12.09, 09:26 Już donoszę, rzeczywiście wczoraj pogoda była wspaniała, dzisiaj jest gorzej, ale jeszcze ujdzie:-) Mario, gratulacje, wprawdzie nie wiem czego, ale gratuluję:-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: jutro w Warszawie 04.12.09, 09:27 zadna z nich nie odmeldowala sie oficjalnie. Skandal, schodzimy na psy! Ciesz sie wiec Jutencjo, ze przynajmniej ja Ci donosze jaka pogoda panuje w Warszawie:)))) Tak jak powiedzialam: po porannej mgle bylo wczoraj pieknie. I tak bedzie dzis i jutro, bo u mnie dalej sloneczna pogoda. Fajnie! Zaprosilam dzis na obiad dwie psipsioly ktore wlasnie wrocily z urlopu. Bedie karmazyk (sprawdzilam w slowniku:)) w sosie winno- kremowym, czyli Creme Fraiche. Pyszny, wyprobowany przepis z ksiazeczki pt. "Tajemnice smacznej/dobrej (feiner) kuchni". Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 03.12.09, 08:44 Meteoparis gada, że ma być 10-11 C, wilgotno i niezbyt przyjemnie. Br\ Dzień zapowiada się dość zajęty, ale do przerobienia. Poza tym same pierduły, nic takiego. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek 04.12.09, 10:26 zostalam wczoraj ciocia. siostra urodzila dziewczynke. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 04.12.09, 11:12 Gratuluje, Xurku. Bycie ciocia jest bardzo, bardzo mile. A co na powiekszenie rodziny Pirania? Odpowiedz Link
sabba Re: Czwartek 04.12.09, 11:15 :) gratulacje. mama pewnie tez sie cieszy. jedziecie na swieta do siostry? Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek 04.12.09, 12:12 dziekuje za gratulacje, przekaze dalej :). Piranha ucieszyl sie na wiadomosc, ze siostra jest w ciazy komuentujac ja nastepujaco: "no to teraz babcia i w ogole wszyscy beda sie tylko zajmowac tym baby i nikogo nie bedzie obchodzic, czy ogladam za duzo telewizji" :))). Na wiesc o urodzeniu sie malej Piranha tylko skomentowal "aha" i zmartwil sie nieco, ze siostra (ktora jest jego matka chrzestna) napewno zapomni teraz o jego urodzinach (ktore sa za 2 tygodnie) :)). Do siostry nie jedziemy: mama chciala, ale siostra nie chce, bo oboje maja urlop i chca sobie na poczatku pobyc sami ze swoja pociecha. Mama pojedzie w styczniu, a my, w zaleznosci od nastroju siostry, albo pojedziemy na wielkanoc albo sobie odpuscimy. Siostra ma rok urlopu maciezynskiego (platnego: nie ma to jak zyc w Kanadzie) i planuje przyjazd do Europy w lecie na kilka miesiecy. Najpierw bedzie u mnie, potem pojedziemy razem do mamy i nad morze a potem siostra zostanie u mamy, tak wiec plany "tlummo rodzinne" sa w zasadzie na wiosne/lato. Odpowiedz Link
xurek Stokrotko, help :) 04.12.09, 15:01 natknelam sie przypadkowo na kolie z kamieni (wykonana bylejak, ale przeca moge sobie przerobic). Kamienie mnie zauroczyly, sa mnw. 2 cm szerokie i 2.5 cm dlugie, bardzo dziwnie szlifowane: sa prostokoatne o zaokraglonych bokach, fasetowane, prawie przezroczyste, ale jakby "zmatowione" na powierzchni. Sa to cytryny, prehnity, rozowe kwarce i ametysty (po 5 kamieni z kazdego, zasupelkowane na nici z wysoce podejrzanym zapieciem (ma byc niby pozlacane). Kobieta chce za te kamienie 200 CHFow czyli mnw. 480 zl. Ja chetnie kupilabym je sobie dla siebie, bo mnie zauroczyly, ale powiedz: co sadzisz o takiej kombinacji kamieni dla mnie i o tej cenie za nie? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Stokrotko, help :) 04.12.09, 16:19 czy Twoj Frank stoi do euro jak 2:1?? Przyjedz tutaj, to Cie zawioze do Idar-Oberstein i obkupisz sie w kamienie polszlachetne. Zobacz sobie Idar w internecie, poszukaj adresow gdzie mozna kamienie kupic. Odpowiedz Link
xurek Re: Stokrotko, help :) 04.12.09, 16:29 Frank do Euro to jak 1.5 do 1, Idar szukalam kiedys i nie znalazlam ania jednego sklepu online, poza tym musisz doliczyc clo bo my nie EU a Niemcy nie sa oryginalnym producentem tych kamieni, wiec w koncu pewnie wyjdzie na to samo (nie mowiac juz o kosztach i czasie podrozy). Te kamienie sa drogie rowniez w porownaniu do naszego miejscowego handlu, ale takich jeszcze nigdy nie widzialam, wiec maja pewnie cene unikatu. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Czwartek 04.12.09, 21:23 Brand new Kanadyjki gratulujemy siostrze, ciotce, jak nam samym :) Jesli ta wielkanoc w Kanadzie wypali, masz nam dac cynk, to zwolamy frakcje. Odpowiedz Link
ewa553 Brrr.... 05.12.09, 11:36 ale zimno! Wyszlam po cos na balkon i niemalze sobie uszy odmrozilam. A termometr pokazuje plus 5 stopni. Ciekawe. Musze wyjsc pod wieczor i chyba ubiore futerko? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Brrr.... 05.12.09, 14:22 Tutaj rano lało, było ciemno, chmurno i ponuro. Teraz się rozjaśniło trochę, ale i tak nie chce mi się wychodzić. Rozmroziłam chili con kabanosy drobiowe ;-), mam jeszcze trochę barszczu ukraińskiego, jakoś przeżyję. Zamówiłam w promocji Canal+, pooglądam filmy, mam też książkę zaczętą w samolocie, jednym słowem mam "pyjama day". :-) Tyle pierduł na dziś. Miłej soboty. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Brrr.... 05.12.09, 15:21 u nas (wsrod przyjaciolek) nazywa sie to "dzien bez stanika":))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Brrr.... 05.12.09, 15:29 No przecież jak "w pidżamie" to wiadomo że bez stanika! Hahaha! :-))) (i bez majtek, ale nie mów nikomu! :-D) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Facet sie zakochal... 05.12.09, 21:03 I zamowil w pubie szampany zapraszajac przygodnych nieznajomych i twierdzac ze ja sie oswiadczylam a on oczywiscie powiedzial "tak" no bo jak? wiec co mi pozostaje...??? No i w ten sposob siem sparowalam... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Facet sie zakochal... 06.12.09, 09:23 I to ma być pierduła? Toż to na osobny watek zasługuje! :-))) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Facet sie zakochal... 06.12.09, 22:45 Byc moze ze watek dlugi bendzie hahaha Mam z nim ubaw po pachy, idzie na calosc.. jeszcze bardziej niz ten co to taryfe ze Sthm w nocy bral do Uppsali...hahaha Zawsze mowilam ze kazda dekada mojego zycia jest lepsza od tej poprzedniej. Zycie to bajka...teraz czym starsza jestem...i czemu ludzie boja sie starosci? Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 06.12.09, 09:40 Jak poszłam spać o 21:00, tak obudziłam się o ósmej. JesJesJes. :-) Za oknem szaro i mokro. Typowy paryski grudzień. Mam dziś trochę do zrobienia, niewiele, a poza tym luz. Obejrzę Kill Billa 1 i 2, czeka na mnie od jakiegoś czasu. Tyle pierduł niedzielnych. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedziela 06.12.09, 14:33 Jutka, ja bardzo proszę popraw pogodę, bo moja Dziecinka jest w Paryżu! Kijanek zbrał ja na romantyczny wikend do miasta światłości. Czegoż to on nie robi zeby nadrobić mdłą posturę:-)))) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 07.12.09, 08:35 Week-end był spokojny. Czytałam, słuchałam muzyki, obejrzałam Kill Billa (cudeńko). Dzisiaj ma być 11-12 C, silne wiatry i pod koniec dnia deszcz. Br\ W pracy Sajgon. Mam niechcieja. Tyle pierduł. Miłego dnia. Odpowiedz Link