O pierdułach -- Odc. 94 :-))

26.11.09, 21:22
Otwieram.

U mnie robota i duchota.
Liczę dni do powrotu.
Ejment.
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 26.11.09, 22:21
      To kiedy wracasz? W sensie, jak pakę wyślę w poniedziałkulu, to
      dobrze będzie?


      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 26.11.09, 22:39
        Jak najbardziej. W niedzielę bladym świtem ląduję w Paryżu i nie
        ruszam się do wyjazdu do PL 18 grudnia.

        Eniłej. Mam pustkę w głowie. Miałam pisać dzisiaj różne rzeczy, a tu
        próżnia. Nic. Zero myśli a nawet nie-myśli.
        Chyba pójdę na turka dziękczynnego, walnę się wcześnie spać, wstanę
        nad ranem i może wena mnie napadnie piździec podkralsya niezamietno.

        Zawsze można mieć nadzieję.

        Kupiłam nowy numer Real Simple, idę poczytać - może pomoże.
        • jutka1 Piątek już 27.11.09, 01:51
          Nie u mnie, ale w Europie owszem.
          Real Simple zeszło na psy. Oglądam więc Grey's Anatomy - pierwszy
          raz włączyłam TV od przyjazdu.
          Napisałam trochę, nie było katastroficznie.
          I tyle. Wcześnie pójdę spać, wcześnie wstanę i przed pierwszym
          spotkaniem napiszę trochę.
          Więcej pierduł nie pamiętam. Dobranoc.
          • pierdoklecja_prutka Re: Piątek już 27.11.09, 11:33
            No tak, przyszedł Xurek nas ochrzanić, że pierdulum zaśmiecamy nogą
            Ertesa, po czym morda w kisiel i znikł. I to zawsze tak. Nie
            piszesz - źle. Piszesz - gorzej.

            W gazecie przeczytałam, że w Warszawie kierowcy wyrzucają z
            autobusów pasażerów za gadanie przez komórkę. Coby promować savoir-
            vivre - twierdzi ratusz. Wydaje mi się, iż ratusz ma trochę inne
            zrozumienie słowa "promować" niż ja. Aż strach pomyśleć co? i w jaki
            sposób zaczną "promować" następnie.




            --
            wasza pierdo
            • ewa553 Re: Piątek już 27.11.09, 11:54
              w jaki sposob i CO, pierdoklecjo!
            • blues28 Re: Piątek już 27.11.09, 12:16
              Wyrzucanie z autobusu wydaje mi sie drastyczne, ale bezustanne
              geganie przez telefony komórkowe a autobusach, metrze, pociagu jest
              meczace.
              Pal szesc autobus, bo jedziesz krótko, ale mi sie trafil facet w
              pociagu (AVE Madryt-Sevilla, 2,5 godz) robiacy interesy z jakim
              Pelaezem, sztorcujacy sekretarke, slowem gadajacy non stop przez
              komórke.
              Mialam bardzo szczera i ogromna ochote wyrwac gosciowi rzeczona
              komórke, wyrzucic przez okno, strzepnac rece i zasiasc w blogim
              spokoju. Bowiem zwrócenie mu uwagi poskutkowalo na 5 minut zaledwie.
              • pierdoklecja_prutka Re: Piątek już 27.11.09, 12:23
                Owszem jest to męczące, ale są to jednak sporadyczne przypadki.
                Kiedy ktoś przez długi czas wrzeszczy tak głośno, że wszyscy słyszą.
                Natomiast zabranianie w ogóle rozmów przez komórki w autobusach czy
                pociągach, to jakiś absurd! Większość osób mówi cicho, czasem
                załatwia pilne sprawy, czasem dzwoni żeby powiedzieć że się spóźni.
                No na litość boską, przez kilku chamów wprowadzać tak drastyczne
                zakazy? No to równie dobrze można zacząć "promować" higienę osobistą
                nakazując wszystkim pasażerom zimny prysznic szlaufem przed wejściem
                do autobusu, "promować" grzeczność i ustępowanie starszym rażąc
                prądem każdego siedzącego poniżej 70-tki, tudzież "promować"
                bezpieczny seks ucinając penisy. No weźcież.
                • blues28 Re: Piątek już 27.11.09, 12:29
                  pierdoklecja_prutka napisała:
                  No to równie dobrze można zacząć "promować" higienę osobistą
                  nakazując wszystkim pasażerom zimny prysznic szlaufem przed wejściem
                  do autobusu,
                  --------------
                  Jestes za!! :-)))))))))))))))))
                  • blues28 JesteM ofc NTX 27.11.09, 12:30
                  • jutka1 Re: Piątek już - znow katastrofa 27.11.09, 14:47
                    Rano wstaje wczesniej zeby pracowac, a tu... laptop zepsuty. Chyba
                    sie klawiatura od wilgoci skleila czycus, w kazdym razie czesc
                    klawiszy nie dziala i nawet sie zalogowac nie moge. A tam wszystkie
                    moje dokumenty, na ktorych pracuje. :-(
                    Sprobujemy dzis naprawic, jesli sie nie uda to jestem w doopie -
                    wczoraj i dzis mialam napisac i wyslac dwa, a w niedziele nastepne
                    dwa juz z domu. a teraz wyjdzie na to ze w niedziele po przylocie
                    bede musiala isc do biura. Koszmar.

                    Chce do domu.
                    • pierdoklecja_prutka Re: Piątek już - znow katastrofa 27.11.09, 16:15
                      Pytonie, to klątwa musi być, nie widzę inaczej. Przetrwaj to jakoś.
                      Współczuwam.

                      --
                      wasza pierdo
                      • jutka1 Re: Piątek już - znow katastrofa 27.11.09, 18:54
                        Klawiatura dc wymiany. Kupiłam taką plastikową zwijaną, mniej
                        wygodna ale lżejsza.
                        Klątwę przetrwam, ale boję się wychodzić... :-)
                        • blues28 Re: Piątek już - znow katastrofa 27.11.09, 19:16
                          Lepiej nie wychodz :-) Jak sie zaczyna zlosliwosc rzeczy martwych,
                          to one bardzo lubia stadami chadzac. Daj sobie na luz az do samolotu
                          do domu. Zwlaszcza, ze niedziela czeka Cie pracowita.
                          Wiec machnij reka i odpoczywaj :-)
                          • chris-joe Re: Piątek już - znow katastrofa 28.11.09, 05:33
                            Ty, jutka, wracaj już z tych Bergamutów, bo ci nie służą.
                            • pierdoklecja_prutka Pytuuuuun!!! Żyjesz??? 28.11.09, 16:23
                              Daj głos, bo zważając na ostatnie wydarzenia, chcę wiedzieć, że
                              jesteś ok.


                              --
                              wasza pierdo
                              • ewa553 Re: Pytuuuuun!!! Żyjesz??? 28.11.09, 17:47
                                nocoty, Lucja lekkozionela ogniem niedawni, bo chyba w czwartek..
                                Nawet Ci sie dostalo:)))
                              • jutka1 Re: Pytuuuuun!!! Żyjesz??? 28.11.09, 21:00
                                Żyjem, żyjem. Właśnie rozłożyłam zwijaną klawiaturę w salonce
                                ErFrancy w NjuJorku, idesenalać, a potem będę płodzić (bynajmniej
                                asekualnie). Pobudka była o piątej, i wszystko zgodnie z planem. TFU
                                odpukać przez lewe ramię. Aha, i walizki pilnuję, żeby nie było.:-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 11:04
      u mnie dzis pizdzi jak na jakims horror-filmie. Bo nie tyle na
      dworze ile w jednym z pokoi. Glosno i groznie, koty pochowaly sie po
      katach, a ciec w drodze do mnie aby fenomen zbadac. Bo okno nowe,
      szczelne, nigdzie nie ma najmniejszego cugu powietrza, a dzwiek jak
      na poteznej harfie. kie licho? ide sie bac z kotami...
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 12:25
        A otwór wentylacyjny może jest?


        Bo inaczej - to nawiedzenie szatanem być musi.


        --
        wasza pierdo
      • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 12:25
        Wyrwe sie przed szereg i doniose, ze u mnie rzesko ale slonecznie i
        pieknie. Drzewa zielono-zólte wciaz pelne lisci.
        Miasto "zastawia sie ale stawia sie" i ulice pelne juz dekoracji
        swiatecznych, nie na lapu capu, tylko jak zwykle autorstwa artysty
        designera. Zwlaszcza Gran Via, która zmieniona zostala w kraine Oz.
        A plac Callao zamieniony zostal w lodowisko. Troche mi to przypomina
        Rockefeler Center, bo i wielgachna choina tez jest.

        Ale, ale od niedzieli i do nas ma dotrzec zimno. Nadciagaja deszcze,
        ba, nawet snieg :-)
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 28.11.09, 05:38
        Mnie się coś takiego kiedyś darzyło- xur mi świadkiem. Gdy drzwi balkonowe były
        uchylone, wycie posępne w dom wstepowało. Bo wiało prosto w szczelinę jakąś
        tajemną pod listwę podłoga/ściana. Obmacaj te tereny, ewka.
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 28.11.09, 09:03
          obmacywalam ja, obmacywal ciec, a nastepnie Pan z Firmy. Nic sie nie
          dalo wykryc, wiec PzF przejechal silikonem w podejrzanym, acz nie
          wiejacym miejscu i kazal czekac na nastepny wietrzny dzien. Dlugo na
          pewno czekac nie bede, jest listopad....
          • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 28.11.09, 15:58
            Matkobosko, a co wyście tam z cieciem i panem z firmy tak macali???
            Bo się już pogubiłam kompletnie. Ale brzmi to nadzwyczaj zbereźnie.


            Apropos zbereźnie, zauważyliście że Lucja nam zanikła jak
            niejedzącemu zwieracz? A co się to stać mogło?


            --
            wasza pierdo
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 13:45
      przyszedl Specjalista, ale wiatru juz nie bylo, wiec tylko na
      podejrzenie przejechal jakims plynnym uszczelniaczem. Przy nastepnym
      wietrze przekonamy sie, czy to bylo to:)))

      Bluesie, masz link do jakiejs dobrej prognozy pogody w Madrycie?
      Moja Hildegard leci w przyszlym tygodniu do "mojego" hotelu....
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 14:23
        Mialam w planie tylko krotkie wyjscie do sklepu i juz bylam ubrana kiedy
        zadzwonil telefon. Gadu gadu moze z 10 minut, po czym zlapalam torbe na zakupy i
        wyszlam. Kupilam oczywiscie wiecej niz przewidzialam, wracam do domu, w jednej
        rece torba, w drugiej parasol, macam sie po kieszeniach i... nie znajduje
        klucza! Komorki oczywiscie tez nie mam bo na krotkie wyjscia z domu nie zabieram.
        Ide do jednej sasiadki- mie ma nikogo. Ide do drugiej- tez nie ma nikogo.
        Trzecia jest, mila pani lat 81 uzycza mi ksiazki telefonicznej z ktorej tez nie
        moge skorzystac bo okularow tez nie mam. Pani wiec sciaga jej wlasne okulary i
        ja, uzywajac ich jak lupy znajduje numer pogotowia slusarskiego, pani uzycza mi
        telefonu, dzwonie. Po 20 minutach w ciagu ktorych ja sie zamartwiam co oni teraz
        z tym zamkiem zrobia przyjezdza mily pan, patrzy na drzwi wyjmuje jakas
        plastikowa kartke, wciska ja w szpare, przejedza nia do gory- klik, drzwi
        otwarte. Nie wiedzialam czy mam sie cieszyc czy martwic ze to tak latwo poszlo,
        bo jezeli pancerne drzwi mozna w pare sekund otworzyc, to po co ja na nie taki
        majatek wydawalam?
        Wiec pytam pana magika- wlamywacza czy rownie latwo dalyby sie otworzyc gdyby
        nie byly zatrzasniete lecz zamkniete na klucz.
        Pan odpowiedzial ze gdybym je zamknela na klucz i zgubila klucz to wtedy dopiero
        mialabym naprawde powazny problem a on mase roboty.

        Pocieszona i uradowana ze w koncu moge wejsc do domu, zaplacilam panu bardzo
        niewygorowana cene € 60,- , a w przyszlosci bede chyba nosic klucz na szyi :)
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 14:40
          obok klucza radze zawiesic na szyi okulary i komorke - jak juz, to
          juz:))) ale powaznie: gdybys zamknela na klucz to by oznaczalo, ze
          klucze wzielas i zgubilas, a to byloby faktycznie gorsze. Powinnas
          na wszelki wypadek znalezc gdzies na zewnatrz miejsce na
          przechowanie klucza zapasowego.
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 27.11.09, 14:47
            Zawsze jak wyjedzdzam zostawiam klucz u jednej sasiadki (dzisiaj jej akurat nie
            bylo w domu), poprosze ja zeby wziela ten klucz na stale.
            Gdyby sie zlozylo ze jej nie ma, to klucz do jej domu ma sasiadka od ktorej
            dzisiaj telefonowalam.
      • blues28 Basiu :-) 27.11.09, 19:25
        Tu jest dobry link juz ustawiony na Madryt. Mozna zobaczyc prognoze
        nawet dwutygodniowa, ale ja takim dlugim prognozom nie dowierzam :-)
        www.accuweather.com/world-index-forecast.asp?partner=accuweather&traveler=0&loccode=EUR|ES|SP013|MADRID

        Oprócz tego bardzo dobra i szczególowa prognoza jest tu:
        www.telemadrid.es/home.pag
        Trzeba kliknac na sloneczko (albo chmurke, zalezy jaka pogoda danego
        dnia) i masz dokladna prognoze na dzien + jutro i pojutrze. To jest
        po hiszpansku, ale Twoja kolezanka zna castellano, prawda?

        Faktem jest, ze od niedzieli zapowiadaja spadek temperatur i
        deszcze. Jak dlugo to potrwa, nie wiem, ale wygladalo na to, ze
        conajmniej do srody.
        • maria421 Skandal 27.11.09, 20:01
          Iran skonfiskowal nagrode Nobla pani Ebadi:

          news.bbc.co.uk/2/hi/middle_east/8382008.stm
        • ewa553 Re: Basiu :-) 27.11.09, 21:02
          dzieki bluesie, zaraz jej linki wysle. ona zna hiszpanski, a nie
          castellano, wiec tym lepiej. Juz mi dzisiaj mowila co zabiera do
          ubrania i widac ze to dobra wedrowniczka (z mojej grupy!) bo
          poptrafi niewielka iloscia rzeczy zabezpieczyc sie na wszystkie
          ewentualnosci. Ja zreszta tej umiejetnosci nie posiadam:(((( mam
          zawsze za duzo bagazu a i tak nie mam co ubrac....
          • blues28 Re: Basiu :-) 29.11.09, 13:28
            Basienko "castellano" to jezyk hiszpanski. Poniewaz w Hiszpani
            oficjalne sa równiez inne jezyki (baskijski, katalonski, galicyjski,
            valenciano...) to hiszpanski jest castellano wlasnie :-))
    • ewa553 siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 09:50
      we wtorek wysiadl mi skype. Jest w tej chwili szczegolnie dla mnie
      wazny, bo to jedyna mozliwosc porozumiewania sie z rodzina w Anglii
      i obie strony bardzo tego polaczenia potrzebuja. No wiec jak probuje
      sie zameldowac na skypie to pojawia sie meldunek, ze to nie jest
      mozliwe, bo nie mam polaczenia z internetem! Jaka to bzdura to widac
      na obrazku: caly czas jestem na forum, a i poczte dostawalam na
      Outlook. Godzinami siedzialam przy compie i pod telefonicznym
      kierownictwem fachowcow probowalam instalowac, deinstalowac,
      oczyszczac, dopuszczac itd. Nic. Glowny Fachowiec powiedzial ze nie
      wie co by jeszcze mozna bylo zrobic. Wczoraj wysiadl Outlook. Tez
      twierdzi, ze nie mam polaczenia z internetem. Dobrze chociaz ze moge
      listy czytac bezposrednio przez prowidera. Ale dlugi, wazny list
      ktory napisalam wczoraj na O. wisi niewyslany. Lada chwila wysiadzie
      calosc. A ja siedze bezradnie i nie wiem co zrobic. Moj dawny
      pomocnik wyprowadzil sie rok temu i od tego czasu szukam nastepcy.
      Niby znalazlam miesiac temu, ale bombardowany teraz przeze mnie
      mailami i telefonami jest nieosiagalny. Moze chory? Moze wyjechal do
      dzieci? Kie licho??? Nie mam nikogo i czuje sie tak nieszczesliwa i
      bezradna, ze plakac sie chce.... Co robic? Chyba oszaleje....
      • maria421 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 11:14
        Sprobuj zainstalowac Skype od nowa.
        • ewa553 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 12:15
          nie denerwuj Maryska. To przeciez pierwsze co sprobowalam i wtedy
          dostalam wiadomosc ze nie ma polaczenia miedzty skypem i internetem.
          Mowie kurdemol, ze kierowana przez specjaliste robilam wszelkie
          sztuczki przez kilka godzin:(((((
          • blues28 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:07
            Basiu, wspólczuwam :-(
            Nie znam sie niestety, wiec i poradzic trudno, zwlaszcza, ze nie
            wiem jakie masz polaczenie z internetem. Ja mam router i
            jest "zamulony" i czesto mam objawy podobne do opisywanych przez
            Ciebie. Musze go przeczyscic. A póki co pomaga calkowite wylaczenie
            komputera z sieci, poczym podlaczenie do sieci i zastartowanie.
            Upierdliwe, ale skuteczne.
            Skype nie lubie, wywalilam, uzywam innych komunikatorów.
            Trzymaj sie :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:17
            Ewcia, przedewszystkim się uspokój. To nie jest koniec świata, to
            tylko szwankuje internet. Do rodziny, jeśli to pilne, możesz
            zadzwonić telefonicznie. Zamiast siedzieć na forum możesz iść na
            spacer.

            Jutro z samego rana zadzwoń do providera internetu. Czasem jakieś
            porty w serwerach zmieniają i to ma wpływ na możliwość wysyłania
            listów oraz działanie komunikatorów.


            Poza tym, może to znak, że się od netu uzależniłaś za bardzo. Nie
            histeryzuj i odpuść sobie.


            --
            wasza pierdo
            • blues28 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:27
              A poza tym, przyznaje racje Stokroci :-)
              Chwilowy brak internetu, to nie problem, choc moze wkurzac :-)

              Idz na spacer i juz!

              U mnie spacery wykluczone, bo leje! I ciemno jest. Mnie zamulony
              router wylogowuje co chwila, ale to drobiazg. Gotuje rosól i robie
              sobie domowe spa. No i stos niedzielnej prasy :-)

              Zobacze czy uda mi sie dopisac o psach czy mnie znów wywali?
            • ewa553 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:28
              po pierwsze: tak, jestem uzalezniona, ale lubie to:))))
              Po drugie: nie moge isc na spacer, nie moge sie uspokoic, bo na
              druga mam dwie znajome na obiedzie i tu tez sie wszystko pieprzy:(((
              miala byc zupa ogorkowa: ugotowalam kawalek miesa i na nim potarte
              ogorki zaprawiane przeze mnie dwa lata temu. Ogorki sa tak slone
              (bylam pijana czyco?) ze nie pomaga dolewanie wody i dodawanie
              ziemniakow:((((
              Na drugie mial byc wegierski gulasz i to koniecznie z jaglana kasza
              ktora odkrylam niedawno. Niestety, nie zauwazylam ze nie mam tej
              kaszy:(((( Wiec bedzie gryczana z udawaniem ze tak mialo byc.
              Na trzecie mialy byc poledwiczki a do nich moj ulubiony ryz z
              cebulka, odrobina bekonu i z grzybkami. Niestety, ryz tez mi
              wyszedl:)))) Dobrze chociaz ze mam taki "turecki ryz" (pilavlik
              bulgur): bedzie robil za ryz.
              Mam nadzieje, ze salaty nie spieprze? Ciasto tez jest OK..... Jezeli
              stychnerv nie zjem przed ich przyjsciem:((((

              A najgorsze, ze z powodu spodni zmierzylysmy sie dzisiaj z siostra
              w sposob szczery-przymuszony i okazalo sie, ze jest szczuplejsza ode
              mnie:((((( Czy to nie Czarna Niedziela?????
              • pierdoklecja_prutka Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 13:46
                Hahaha, czarna niedziela, nie widzę inaczej. Swoją drogą to straszna
                masa żarcia, jak dla drwali! W sensie ilości dań. Nie lepiej to się
                skupić na jednym i tworzeniu miłej atmosfery? Ja wczoraj zrobiłam na
                szybko pastę w sosie z dwóch rodzajów sera pleśniowego i na to
                mieszanka owoców moża lekko obotczona w mące i usmażona na oliwie.
                Do tego sałata i chardonnay. Zajęło mi to 45 minut, a efekt został
                wyceniony na 200 złotych:))) Bo na zajęciach przerabiamy obecnie
                wartość niepłatych prac domowych wykonywanych przez kobiety i
                mężczyzn. Natomiast wykonany przez mojego (na razie nie mam
                przezwiska dla niego, tak jak zwyczaj tutaj nakazuje) wieszak w
                przedpokoju z egzotycznego drewna, z mosiężną intarsją i z
                antycznymi wieszadłami wyczesanymi na Kole został wyceniony na pi
                razy oko tysiaka. Aha, wzór intarsji jest pomniejszoną wersją wzoru
                z tapety.

                --
                wasza pierdo
                • fedorczyk4 Re: siedze na bombie i krew mnie zalewa 29.11.09, 18:00
                  I słusznie Twoje danie zostało wycenione i to tylko na "domowo" w
                  knajpie było by za 100gr + narzut + TVA. A ten wieszak wpłynął mi
                  (przy pomocy piwa Desperados) na wyobraźnię.
                  Basu/Ewo trzymaj sie i nie daj czarnej niedzieli. Jak chodzi o menu
                  dla drwali to Stokrotna ma rację udawaj ze wlasnie tak mialo być i
                  kunic!
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 29.11.09, 17:27
      Czy juz to widzieliscie? Jezeli nie, zo obejrzyjcie:

      www.joemonster.org/filmy/17261/Ksenia_Simonowa_w_ukrainskim_Mam_talent
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 29.11.09, 18:01

        Niesamowita! Skąd Ty to wytrzasnęłaś Marysia?

        --
        wasza pierdo
        • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 29.11.09, 18:28
          Niesamowite! Fakt.
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 29.11.09, 18:30
          Znalazlam to na innym forum.
    • jutka1 Raport powrotny i apdejt o koszmarach 29.11.09, 19:16
      Napisalam wczorajszy wpis z salonki ErFrancy, po czym moj pracowy laptok metaforycznie eksplodowal: przestal reagowac na komendy, za kazdym kliknieciem wyrzucal z siebie ze sto literek "y" (OHMAJGOD! przeciez to jest po angielsku "dlaczego"!!! BR////), po czym przeszedl do fazy dzwiekowej, zaczal trzeszczec, piszczec i gwizdac, i zdechl.
      Nie do wiary, powiadam wam.

      Po czym poszlam do samolotu, juz z danym wczesniej miejscem do siedzenia, a pani mowi ze mi miejsce zmienili. Musiala zobaczyc wyraz kompletnego przerazenia i rozpaczy na mojej twarzy, bo natychmiast przeniosla mnie do pierwszej klasy. :-D I w ten sposob klatwa Montezumy zaczela odpuszczac, TFU przez lewe ramie.

      Tak wiec melduje sie powrotnie, juz pospalam, teraz pracuje na domowym laptoku. Z ulga siedze w domu, bagaz dojechal, i nawet zdazylam juz zjesc michę barszczu ukrainskiego z zamrazarki. :-)

      Teraz juz moze byc tylko lepiej. A w ramach ironii losu zapodaje kilka fotek: tak to pieknie wygladalo, nigdy by sie czlowiek nie domyslil jaki koszmarek mialam tak naprawde. :-(

      Widok z okna mojego pokoju:


      https://i47.tinypic.com/24ovnyq.jpg


      https://i45.tinypic.com/2yl8zrs.jpg


      I pamiątka z jedynego spaceru po plaży, jaki mi się udało "zaliczyć" podczas tygodniowego pobytu:


      https://i48.tinypic.com/21oy0hy.jpg


      https://i45.tinypic.com/2a8qgsw.jpg
      • pierdoklecja_prutka Re: Raport powrotny i apdejt o koszmarach 30.11.09, 11:51
        Pytonie, to żart jakiś makabryczny - w takie miejsce dotrzeć i
        cieszyć się tym nie móc!

        Wygląda pięknie, więc dobrze że przynajmniej zdjęcia zrobiłaś.
        Możesz się teraz nimi napawać przy lampce wina.

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Raport powrotny i apdejt o koszmarach 30.11.09, 15:15
          Ano, bardziej chyba przy flaszce :-)))

          Technicy od laptokow naprawili moje pogorzelisko. Wymienili wnetrze klawiatury i
          kilka innych rzeczy, i wszystko gra (i nie buczy ;-D).

          Wracam do roboty. Sporo mam dzisiaj do skonczenia.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 30.11.09, 11:29
      u nas szaro i ponuro. Jednym slowem listopadowo... Musze wyjsc na
      zakupy, bo przeciez wczoraj dziewczyny zjadly moje dwa obiady:)))
      Mialam na dwa dni przygotowane, a one w ostatniej chwili wprosily"
      sie do mnie i nie mialam czasu na wieksze zakupy. Stad zreszta te
      smieszne dwa drugie dania, bo kazdego bylo za malo dla trzech:)))
      No wiec trza wyjsc, a tu nerwowo czekam na tel. od pana od
      computera: obiecal dzis zadzwonic. Te nerwy u mnie to katastrofa,
      nie potrafie na luzie czekac... Chyba oleje zakupy i jedzenie...
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 30.11.09, 11:59
        Do providera dzwoniłaś? To może być problem z internetem, a nie z
        komputerem.

        U mnie też wczoraj się zamanifestował problem techniczny. Mianowicie
        światło zaczęło gwałtownie mrygać, przy kontaktach bździć, i przy
        bezpiecznikach. Żarówka od tego pieprznęła.

        Po elektryka spółdzielnianego musiałam zadzwonić, przyszedł, kablem
        przy tablicy poruszał i problem zniknął. Chwilowo. Bo to już któryś
        raz tak się dzieje, chyba ten kabel i ta tablica rozdzielcza do dupy
        są. Muszę interweniować, a nie wiem gdzie, czy spółdzielnia czy
        stoen, ale to już po powrocie.



        --
        wasza pierdo
        • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 30.11.09, 12:52
          Q...!!! Co to za elektryk ktory tylko kabelkiem pomerdal a nie
          naprawil natychmiast albo nie wezwal tych ktorzy powinni to naprawic!
          Do diabla, z tym nie ma zabawy, nie chce Cie straszyc ale z tego
          moze byc pozar. Jezeli to jest za licznikiem to napewno spoldzielnia
          za to odpowiada.
          • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 94 :-)) 30.11.09, 13:12
            No właśnie pismo w tej sprawie wysmażam.


            A "spychotechnika" to niestety norma. Jakoś to się zmienić na razie
            nie chce. Cieszę się, że chociaż dyżurny elektryk w niedzielę był i
            od razu przyszedł.




            --
            wasza pierdo
    • ewa553 Alleluja!!! 30.11.09, 17:58
      Byl pan i naprawil. Roznych prac porzadkowych nie przeprowadzalam od
      ponad roku, odkad mi sie sasiad rozwiodl. Zrobil wiec porzadek,
      powyrzucal kupe niepotrzebnych rzeczy ktore chyba przez pomylke
      zainstalowalam, a ktore nie byly compatibel z tym co potrzebuje.
      No i jak u Jutki: gra i nie buczy:))))
      Bede sie chyba za faceta modlila zeby mu sie dobrze i zdrowo zylo.
      Miec wreszcie kogos kto sie bedzie o moj najukochanszy mebel
      troszczyl, to bardzo mile i uspokajajace uczucie....
      • jutka1 Re: Alleluja!!! 01.12.09, 08:57
        Moje postanowienie jest takie, że jak dojedzie mój nowy laptok, to będę
        regularnie czyścić twardy dysk z "niepotrzebności". I robić kopie dokumentów na
        dysku zewnętrznym, na wszelki wypadek.
    • jutka1 Wtorek 01.12.09, 09:23
      Dzieńdobrybardzo. :-)
      Za oknem dość jasno, ma być 7-8 C i bez deszczu.
      Wierzyć się nie chce, że już grudzień. A dopiero wracałam z letniego urlopu... :-/
      W pracy mam Sajgon - nihil novi - ale daję radę. O dziwo i odpukać, zmianę czasu
      przechodzę dość łagodnie, spałam całe 6 godzin i myślę, że jeszcze dzień-dwa i
      wrócę do normy.

      Miłego dnia :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 01.12.09, 13:14
        Rozmawiałam wczoraj z moim Ojcem, któremu wierzyć się nie chce że
        właśnie skończył 70 lat. Szczerze mówiąc, mnie się też w to nie chce
        wierzyć. I również trudno uwierzyć, że w styczniu ja skończę jakąś
        tam nieprzyzwoitą ilość lat. No to są trudne do uwierzenia rzeczy
        ogólnie.

        Apropos tego co piszesz, Pytun, to jakiś może katharsis nastąpił na
        tych Bergamutach, masa krytyczna, bo ja wiem? I teraz będzie iść ku
        lepszemu? Skoro ten Sajgon wydaje się być stanem permanentnym, to
        może przystosować się jakoś długofalowo musisz? Chełm nabyć,
        preparat przeciw pasożytom, ze dwa granaty, solidne buty, tuszonkę w
        konserwie, bagnet oraz broń, pieśń tęskną na usta? "na stos
        rzuciliśmy nasz życia los"? czyco?

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Wtorek 01.12.09, 15:47
          Katarzis jest jeszcze lepszy: Sajgon spływa po mnie jak po - za przeproszeniem -
          kaczce. Coś tam się dzieje, ludziska z dzikością w oku i rozwianym włosem
          biegają, stres się pleni, a ja spokojnie, ryjem do przodu, jedno po drugim
          odbębniam, do przodu w czasie nie wybiegam, nie antycypuję (często wydumanych)
          problemów. One step at a time.

          I może o to Bergamutom chodziło. Tak mi nawalić problemów, że potem wszystko
          inne to pikuś. ? br/ ?
          • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 01.12.09, 16:24
            A to po prostu fantastycznie, Pytoniem, zimmunologizowałaś się! Już
            zaraz po powrocie nabrałaś dystansu i śmiałaś się z tego wszystkiego
            po Pytoniemu i homerycko. Sądzę iż target jest taki, aby ten śmiech
            i ten dystans opanowywał Cię już w trakcie samych incydentów. Czyli
            bomby prują, ludzie idą postal, inni włosy rwą z głów (każdy swoje a
            też i sobie nawzajem), wbijają zęby w stół i jaja, a Pyton
            rosiadłwszy się w zacisznym zakamarku okopów, papierosa od lecącego
            granatu spokojnie zapala i zęby wbija owszem w jaja - na twardo, po
            polsku. No może z odrobiną lekuchno czosnkowego majo i kilku (no
            dosłownie kilku) kuleczek kawioru. I pyk pyk, pak pak, swoje równo,
            marszowo, spokojnym luźnym Dżordżem odbębnia.Hahaha!

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Wtorek 01.12.09, 17:04
              Hahaha! No na to wygląda 100Krocie! Siedzę sobie i ciągle LUZIK. Swoje zrobiłam,
              po konsultancie poprawiłam, El Jeffe jedno po drugim akceptuje, z Bergamutami
              gadam przez telefon - i w sumie nawet już dżetlaga nie posiadywam. Tak jakbym
              tam pojechała lekcję odebrać, a teraz to wszystko jak sen jakowyś. Poza
              dźwiękiem fal, które ciągle słyszę zasypiając i budząc się. Kulnes Ink. ;-D
              • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 01.12.09, 18:55
                Ja pierdykam, trzecie oko i ucho Ci wyrosło, szósty zmysł rozwinął i
                połączenie z piątym wymiarem wytworzyło, nie widzę inaczej. Trzymaj
                i nie puszczaj!


                --
                wasza pierdo
    • jutka1 Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może być :-) 02.12.09, 09:02
      9-11 C, ma popadywać. Tyszpiknie.

      Zauważyłam markę balsamu do ciała kupionego na Bergamutach: Palmers! Shea butter
      with vitamin E. Hahaha! :-))))))) (to do 100Krotki :-D)

      No a w ogóle to dzień jak codzień, nadrabianie wyjazdowych zaległości, spoko i
      do przerobienia.

      Miłego dnia życzę :-)
      • ewa553 Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 10:05
        u nas dzis piekna, sloneczna pogoda. Warszawianki: cieszcie sie na
        jutro! Mam bogate plany, ciekawe czy uda mi sie choc polowe
        zrealizowac. Milego dnia zycze wszystkim!
        • jutka1 Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 10:08
          a co jest jutro w Warszawie?
      • xurek Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 10:16
        W poniedzialek bylam na meetingu, ktory zaczal sie o 8.30 i
        zakonczyl o 19:00. W meetingu byly trzy przerwy: te dwie krotkie
        musialam wykorzystac na rozmowy z personalnym i finansowym na temat
        moich nowych ludzi i biurek, te dluga na rozmowe z szefem w celu
        przygotowania meetingu z tym nowym klientem.

        Meeting byl wysoce stresujacy, bo CFO klienta jest po prostu nie do
        zniesienia, w Zurychu lalo caly dzien i jak wsiadlam do pociagu to
        czulam sie, jakby ten pociag po mnie przejechal.
        Siedzialam otumaniona patrzac bezmyslnie przez okno siekane strugami
        deszczu, az tu nagle, po przejechaniu ostatniego tunelu
        dzielacego „nas“ od Zurychu nastapila cudowna zmiana. Wszstko
        bielutkie, osniezone, grube czapy sniegu na drzewach, ktore jeszcze
        nie zdazyly stracic lisci. Bylo tak pieknie, ze mie powalilo.
        Jeszcze nigdy nie przezylam, zeby zmiana krajobrazu miala az taki i
        az tak natychmiastowy wplyw na moje samopoczucie. Poczulam sie
        naprawde wypoczeta i zadowolona.

        Wieczorem siedzialam w ciemnym salonie patrzac przez okno na
        zasypany, bialy ogrod i swiatecznie swietlne dekoracje wokol. Bylo
        naprawde cudownie.

        Wtorkowym ranem obudzilam sie w cudownym nastroju i ze
        stuprocentowym przekonaniem, ze czeka mnie cudowny dzien. Mialam
        miec wolne, udekorowac moja witryne na wystawie a reszte dnia
        spedzic milo z mezem. Nie bede sie rozpisywac, ale w skrocie:
        poklocilam sie z malzonkiem tak, ze nie wiem, czy sie z tego
        wewnetrznie tak do konca otrzasne, bizuteria w witrynie wyglada
        okropnie, jest jej za duzo, witryna nie wkomponowuje sie ladnie w
        tym miejscu, ktore mi przydzielono, w ogole to
        cale "Kunstlaboratorium" jest dla mnie brzydkie a ludzie wieszajacy
        swoje prace byli jacys tacy nieprzyjazni, Piranha mial wypadek w
        szkole i musielismy go zawiezc do szpitala: o maly wlos nie stracil
        przedniej jedynki. Reasumujac byl to jeden z najgorszych dni w
        przeciagu ostatnich paru lat.

        Dzisiaj mam kupe roboty, witryna nie wychodzi mi z glowy, maz niby
        przeprosil i niby wszystko jest OK, ale we mnie w srodku jakos nie
        jest, czuje sie rozbita, smutna i nawet ten snieg, ktory wciaz
        usmiecha sie do mnie zza okna jakos nie pomaga. Najchetniej
        zaszylabym sie w jakis kat i zapomniala o otaczajacym swiecie.
        • jutka1 Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 10:59
          Oh la la! Niedobrze. Xurek, a moze bys wyrwala z dnia godzine-dwie i poszla na
          jakis masaz czycus?
          • xurek Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 11:20

            ide na lunch wyplakac sie kolezance w rekaw :)
        • pierdoklecja_prutka Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 12:57
          Xurek, bo meeting który trwa godzin 10 i pół to jest po pierwsze
          gwałt energetyczny na człowieku a po drugie czystej wody idiotyzm!
          Rany boskie, kobieto, gratuluj sobie żeś to przetrwała w jakim takim
          stanie, że nie poleciałaś pocztowo lub z piłą mechaniczną czyteż nie
          skończyłaś sama w szpitalu bądź w czubkach. Gratuluj sobie i sobie
          pokłony bij!

          Takie coś to energetyczna napaść i grabież, nie ma dziwne że potem
          się rzeczy negatywne zdarzają. Ochronę Ci całą zjedli.

          A biżuterię swoją miałaś na sobie? Jaja Tuaregów? Zęby lwa? Koral?
          Onyks?

          Na razie do siebie musisz dojść i nadwątlone energie uzupełnić. W
          śnieg się wpatruj, na spacer idź, kąpiel z solą zrób w domu,
          świeczki pal. Kwiaty sobie kup jeśli lubisz.
          --
          wasza pierdo
          • xurek Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 13:41
            mialam bursztyn z perlami i koralem, nie wiem, czy bez niego byloby
            inaczej :). W sumie na meetingu jako jedna z niewielu stanelam na
            wysokosci zadania i ani raz sie na nikogo nie wydarlam, nie rzucialm
            uszczypliwej uwagi ani nie wyszlam z lzami w oczach. Czego nie
            rozumiem, to dlaczego PO meetingu wszystko sie rozlecialo i
            wszystkie spadalajece cegly walily mnie jedna za druga w leb.

            No i kolezanka juz zupelnie mnie skonsternowala wyluszczajac mi, ze
            ta cala klotnia to niejako moja wina, bo chce dobrze, ale robie zle
            i nic dziwnego, ze sie malzonek wkurzyl i ze mam przestac czuc sie
            za wszystko odpowiedzialna i starac sie wszystko naprawiac, tylko
            pozwolic ludziom wylozyc sie na pysk, jezeli tego tak bardzo pragna
            i patrzec spokojnie z boku na to, jak sie wykladaja.

            Wracajac z lunczu postanowilam, ze przynajmniej tego co nie lubie a
            byc nie musi robic nie bede. Wiec pojde jutro rano "przestroic" moja
            bizuterie: mam zamiar pozawieszac ja na plotnie (pozycze sobie od
            malzonka) i zrobic z niej cos na ksztalt obrazu. A jezeli sie nie
            zgodza i upra, ze ma byc w tej witrynce, to ja zabiore i zrezygnuje
            z tej wystawy. Jezeli uznaja mmie za swira, to tez git, no bo w
            koncu kto jak nie artysta ma byc swirem :)))))
            • ewa553 Re: Środa, chłodnawo, ale jak na grudzień może by 02.12.09, 14:22
              napisalas xurku:
              uszczypliwej uwagi ani nie wyszlam z lzami w oczach. Czego nie
              rozumiem, to dlaczego PO meetingu wszystko sie rozlecialo i
              wszystkie spadalajece cegly walily mnie jedna za druga w leb.


              Alez to oczywiste! To jak moje migreny w dawnych czasach, ktore
              punktualnie na Wochenende u mnie byly: jesli jest sie caly czas w
              napieciu, uwaza na to co sie mowi i robi, to jak sie ten moment
              napiecia skonczy, wszystko wali sie jak w Twoim opisie. Tak juz
              jeszesmy skonstruowani.

              A z wystawa masz racje. Nie jestes przeciez zdeterminowana aby
              wystawic. Jesli wiec nie zaakceptuja Twojej koncepcji, to uciekaj.
              Moim skromnym zdaniem artysta to calosc: i dzielo i sposob
              wystawienia dziela. O!
              • ewa553 jutro w Warszawie 02.12.09, 14:25
                Jutus, Warszawa ma zawsze dzien po mnie moja pogode. Wiec jutro
                bedzie u nich slonecznie i pieknie. Wlasnie wrocilam do domu i gdyby
                nie lekki hexenszus, to bym z ogrodu wogole nie wychodzila. A tak to
                tylko obcielam pek ostatnich roz, a raczej ponkow (zam.) na dlugich
                nogach i umiescilam pieknie w wazonie. Pewnie sie rozwina, a w
                ogrodzie ma byc w nastepnych dniach nocami przymrozek.
                • maria421 Re: jutro w Warszawie 02.12.09, 14:39
                  Slonce swieci a mnie w duszy gra i skrzydla mi rosna bo dostalam bardzo dobra
                  wiadomosc ktora potwierdzila ze nie ma takiej rury co by jej nie mozna odetkac.
                  Przez odetkana rure powialo swiezym powietrzem- mam powietrze , mam skrzydla,
                  ide sobie polatac:)
                  • ewa553 Re: jutro w Warszawie 02.12.09, 14:51
                    a Ty co taka tajemnicza? Dawac tu dobra wiadomosc!
                    • maria421 Re: jutro w Warszawie 02.12.09, 14:54
                      ewa553 napisała:

                      > a Ty co taka tajemnicza? Dawac tu dobra wiadomosc!

                      Za dluga i za skomplikowana historia i raczej nie nadajaca sie na forum.
                • jutka1 Re: jutro w Warszawie 03.12.09, 08:12
                  Właśnie pokazali w TV Polonia mgłę taką, że Warszawy nie widać. :-)
                  • ewa553 Re: jutro w Warszawie 03.12.09, 09:33
                    mgla zaraz opadnie i zachwyconym warszawiakom ukaze sie slonce na
                    blekitnym niebie, zobaczysz!
                    • jutka1 Re: jutro w Warszawie 03.12.09, 21:43
                      Jedna warszawianka pojechała do Berlina, druga cicho siedzi. Czuję się
                      niedoinformowana. :-)
                      • fedorczyk4 Re: jutro w Warszawie 04.12.09, 09:26
                        Już donoszę, rzeczywiście wczoraj pogoda była wspaniała, dzisiaj
                        jest gorzej, ale jeszcze ujdzie:-)
                        Mario, gratulacje, wprawdzie nie wiem czego, ale gratuluję:-)
                      • ewa553 Re: jutro w Warszawie 04.12.09, 09:27
                        zadna z nich nie odmeldowala sie oficjalnie. Skandal, schodzimy na
                        psy! Ciesz sie wiec Jutencjo, ze przynajmniej ja Ci donosze jaka
                        pogoda panuje w Warszawie:)))) Tak jak powiedzialam: po porannej
                        mgle bylo wczoraj pieknie. I tak bedzie dzis i jutro, bo u mnie
                        dalej sloneczna pogoda. Fajnie!
                        Zaprosilam dzis na obiad dwie psipsioly ktore wlasnie wrocily z
                        urlopu. Bedie karmazyk (sprawdzilam w slowniku:)) w sosie winno-
                        kremowym, czyli Creme Fraiche. Pyszny, wyprobowany przepis z
                        ksiazeczki pt. "Tajemnice smacznej/dobrej (feiner) kuchni".
    • jutka1 Czwartek 03.12.09, 08:44
      Meteoparis gada, że ma być 10-11 C, wilgotno i niezbyt przyjemnie. Br\

      Dzień zapowiada się dość zajęty, ale do przerobienia.
      Poza tym same pierduły, nic takiego. :-)
      • xurek Re: Czwartek 04.12.09, 10:26
        zostalam wczoraj ciocia. siostra urodzila dziewczynke.
        • fedorczyk4 Re: Czwartek 04.12.09, 10:38
          Winować! Winszować!
          • ewa553 Re: Czwartek 04.12.09, 11:12
            Gratuluje, Xurku. Bycie ciocia jest bardzo, bardzo mile. A co na
            powiekszenie rodziny Pirania?
        • sabba Re: Czwartek 04.12.09, 11:15
          :) gratulacje. mama pewnie tez sie cieszy. jedziecie na swieta do siostry?
          • xurek Re: Czwartek 04.12.09, 12:12
            dziekuje za gratulacje, przekaze dalej :). Piranha ucieszyl sie na
            wiadomosc, ze siostra jest w ciazy komuentujac ja nastepujaco: "no
            to teraz babcia i w ogole wszyscy beda sie tylko zajmowac tym baby i
            nikogo nie bedzie obchodzic, czy ogladam za duzo telewizji" :))). Na
            wiesc o urodzeniu sie malej Piranha tylko skomentowal "aha" i
            zmartwil sie nieco, ze siostra (ktora jest jego matka chrzestna)
            napewno zapomni teraz o jego urodzinach (ktore sa za 2 tygodnie) :)).

            Do siostry nie jedziemy: mama chciala, ale siostra nie chce, bo
            oboje maja urlop i chca sobie na poczatku pobyc sami ze swoja
            pociecha. Mama pojedzie w styczniu, a my, w zaleznosci od nastroju
            siostry, albo pojedziemy na wielkanoc albo sobie odpuscimy. Siostra
            ma rok urlopu maciezynskiego (platnego: nie ma to jak zyc w
            Kanadzie) i planuje przyjazd do Europy w lecie na kilka miesiecy.
            Najpierw bedzie u mnie, potem pojedziemy razem do mamy i nad morze a
            potem siostra zostanie u mamy, tak wiec plany "tlummo rodzinne" sa w
            zasadzie na wiosne/lato.
            • xurek Stokrotko, help :) 04.12.09, 15:01
              natknelam sie przypadkowo na kolie z kamieni (wykonana bylejak, ale
              przeca moge sobie przerobic). Kamienie mnie zauroczyly, sa mnw. 2 cm
              szerokie i 2.5 cm dlugie, bardzo dziwnie szlifowane: sa prostokoatne
              o zaokraglonych bokach, fasetowane, prawie przezroczyste, ale
              jakby "zmatowione" na powierzchni. Sa to cytryny, prehnity, rozowe
              kwarce i ametysty (po 5 kamieni z kazdego, zasupelkowane na nici z
              wysoce podejrzanym zapieciem (ma byc niby pozlacane). Kobieta chce
              za te kamienie 200 CHFow czyli mnw. 480 zl. Ja chetnie kupilabym je
              sobie dla siebie, bo mnie zauroczyly, ale powiedz: co sadzisz o
              takiej kombinacji kamieni dla mnie i o tej cenie za nie?
              • ewa553 Re: Stokrotko, help :) 04.12.09, 16:19
                czy Twoj Frank stoi do euro jak 2:1??
                Przyjedz tutaj, to Cie zawioze do Idar-Oberstein i obkupisz sie w
                kamienie polszlachetne. Zobacz sobie Idar w internecie, poszukaj
                adresow gdzie mozna kamienie kupic.
                • xurek Re: Stokrotko, help :) 04.12.09, 16:29
                  Frank do Euro to jak 1.5 do 1, Idar szukalam kiedys i nie znalazlam
                  ania jednego sklepu online, poza tym musisz doliczyc clo bo my nie
                  EU a Niemcy nie sa oryginalnym producentem tych kamieni, wiec w
                  koncu pewnie wyjdzie na to samo (nie mowiac juz o kosztach i czasie
                  podrozy). Te kamienie sa drogie rowniez w porownaniu do naszego
                  miejscowego handlu, ale takich jeszcze nigdy nie widzialam, wiec
                  maja pewnie cene unikatu.
            • chris-joe Re: Czwartek 04.12.09, 21:23
              Brand new Kanadyjki gratulujemy siostrze, ciotce, jak nam samym :)

              Jesli ta wielkanoc w Kanadzie wypali, masz nam dac cynk, to zwolamy frakcje.
    • ewa553 Brrr.... 05.12.09, 11:36
      ale zimno! Wyszlam po cos na balkon i niemalze sobie uszy
      odmrozilam. A termometr pokazuje plus 5 stopni. Ciekawe.
      Musze wyjsc pod wieczor i chyba ubiore futerko?
      • jutka1 Re: Brrr.... 05.12.09, 14:22
        Tutaj rano lało, było ciemno, chmurno i ponuro. Teraz się rozjaśniło trochę, ale
        i tak nie chce mi się wychodzić. Rozmroziłam chili con kabanosy drobiowe ;-),
        mam jeszcze trochę barszczu ukraińskiego, jakoś przeżyję. Zamówiłam w promocji
        Canal+, pooglądam filmy, mam też książkę zaczętą w samolocie, jednym słowem mam
        "pyjama day". :-)

        Tyle pierduł na dziś. Miłej soboty. :-)
        • ewa553 Re: Brrr.... 05.12.09, 15:21
          u nas (wsrod przyjaciolek) nazywa sie to "dzien bez stanika":)))
          • jutka1 Re: Brrr.... 05.12.09, 15:29
            No przecież jak "w pidżamie" to wiadomo że bez stanika! Hahaha! :-)))
            (i bez majtek, ale nie mów nikomu! :-D)
    • kielbie_we_lbie_30 Facet sie zakochal... 05.12.09, 21:03
      I zamowil w pubie szampany zapraszajac przygodnych nieznajomych i twierdzac ze
      ja sie oswiadczylam a on oczywiscie powiedzial "tak" no bo jak? wiec co mi
      pozostaje...???

      No i w ten sposob siem sparowalam...
      • jutka1 Re: Facet sie zakochal... 06.12.09, 09:23
        I to ma być pierduła? Toż to na osobny watek zasługuje! :-)))
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Facet sie zakochal... 06.12.09, 22:45
          Byc moze ze watek dlugi bendzie hahaha
          Mam z nim ubaw po pachy, idzie na calosc.. jeszcze bardziej niz ten co to taryfe
          ze Sthm w nocy bral do Uppsali...hahaha

          Zawsze mowilam ze kazda dekada mojego zycia jest lepsza od tej poprzedniej.
          Zycie to bajka...teraz czym starsza jestem...i czemu ludzie boja sie starosci?
    • jutka1 Niedziela 06.12.09, 09:40
      Jak poszłam spać o 21:00, tak obudziłam się o ósmej. JesJesJes. :-)

      Za oknem szaro i mokro. Typowy paryski grudzień.
      Mam dziś trochę do zrobienia, niewiele, a poza tym luz. Obejrzę Kill Billa 1 i
      2, czeka na mnie od jakiegoś czasu.

      Tyle pierduł niedzielnych. Miłego dnia :-)
      • fedorczyk4 Re: Niedziela 06.12.09, 14:33
        Jutka, ja bardzo proszę popraw pogodę, bo moja Dziecinka jest w
        Paryżu! Kijanek zbrał ja na romantyczny wikend do miasta światłości.
        Czegoż to on nie robi zeby nadrobić mdłą posturę:-))))
        • jutka1 Re: Niedziela 06.12.09, 14:43
          Nic się nie da. Leje i leje.
    • jutka1 Poniedziałek 07.12.09, 08:35
      Week-end był spokojny. Czytałam, słuchałam muzyki, obejrzałam Kill Billa (cudeńko).
      Dzisiaj ma być 11-12 C, silne wiatry i pod koniec dnia deszcz. Br\
      W pracy Sajgon.
      Mam niechcieja.

      Tyle pierduł. Miłego dnia.
      • jutka1 Re: Poniedziałek --- Oooo, to zamykam ntxt 07.12.09, 08:36

Pełna wersja