pierdoklecja_prutka
15.12.09, 11:16
Od dłuższego czasu mam albo poniedziałki wolne, albo przynajmniej
mam wolne przedpołudnia. Po części tak się składa, a po części jest
to świadomy wybór. Bowiem nie lubię poniedziałku, a i zauważyłam, że
praca wtedy gorzej idzie, ludzie są wkurwieni, i różne
niekorzystności się zdarzają.
Mimo to, zawsze w poniedziałek rano przeżywam "atak klonów". Urywa
się telefon i dzwonek do drzwi. Listonosz, cieciowa, facet z
kartoflami, dzieci z domu dziecka, dziada z babą brakuje, a
właściwie nie brakuje. Bo mieszkający nade mną sąsiedzi, dwóch
dziadów z babą i z babcią - regularnie się awanturują w
poniedziałkowe poranki.
Co to jest? Skąd się bierze? Ja myślałam, że to chodzi o powrót do
pracy po weekendzie - ale nie. Jak nie pracuję w poniedziałek, to i
tak ten poniedziałek jest mało rozrywkowy i relaksowy. Co szanowne
foro myśli na ten temat?
--
wasza pierdo