Dodaj do ulubionych

Zyczenia swiateczne

21.12.09, 10:38
Wszystkim, obchodzacym swieta jak i nie za bardzo obchodzacym zycze
milych cieplych dni, zyczliwosci, radosci i pogody a na Nowy Rok
zdrówka i tej odrobiny szczescia na codzien dla kazdego :-)

Troche moze wczesnie, ale ja nadaje z zimowego kraju Piastów i
zagladam na forum z rzadka :-)
Solo (mieszaniec ras róznych) i ja odbylismy juz szybki spacer, bo
malec jednak chyba marznie w lapki. Przebieral nimi nadzwyczaj
energicznie i wcale nie nalegal na przedluzanie spaceru :-)
Stwierdzilismy psia rewie mody, bo wszelki drobiazg (yorki,
ratlerki, westy, inne...) szpanowaly w barwnych plaszczykach,
kurteczkach, pelerynkach, etc. Bucików jednakowoz nie stwierdzilismy.
Osniezony park bardzo przez to byl kolorowy :-)

Zycze milego dnia a sama oddalam sie robic za kuchcika :-)
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Zyczenia swiateczne 21.12.09, 11:17
      Buciki skórzane nosi sąsiedzki ratlerek. I sweterek, a na sweterku
      paletko z kapturem. Bluesie, wszystkiego najcieplejszego,
      najradośniejszego, najweselszego, najspokojniejszego,
      najszczęśliwszego Tobie i całemu Forum życzę na Święta, Nowy Rok i
      całą resztę czasu!
      • ewa553 Re: Zyczenia swiateczne 21.12.09, 12:35
        widzialam w TV ze wielkim powodzeniem ciesza sie w Kanadzie piekne
        modele butow dla...Husky.
        Bluesie, czy nabylas pieska, czy tez pieska masz w rodzinie?

        Wszystkim zycze milego spedzenia czasu, spokoju i pokoju.
        • pierdoklecja_prutka Bigos 21.12.09, 12:52
          Też się dołączam wątku świątecznego raportując, iż śnieg nadal leży,
          choć grożą iż do świąt może się rozpuścić. Dzisiaj rozpoczynamy
          pichcenie bigosu! I w związku z tym zapytań kilka.
          Czy ktoś ma metodę na spacyfikowanie strasznego smrodu gotującej się
          kapuchy?
          Jakieś ciekawe wariacje bigosowe?
          Ja podrzucam swoje: sto lat temu moja Matka wpadła na pomysł aby
          bigos gotować pół na pół z kwaszonej i świeżej kapusty. Wtedy bigos
          wychodzi jak w sam raz - nie za kwaśny.
          W tym roku do bigosu pójdą kawałki golonki indyczej, plus oczywiście
          wołowinka i aromatyczna kiełbaska. Wędzonych śliwek kilka, suszonych
          grzybków i odrobinę koncentratu pomidorowego.

          Apropos psich łapek, to wystarczy dość gruba warstwa wazeliny.
          Trzyma ciepło, zapobiega tworzeniu upierdliwych czopów śniegowych
          między poduszkami i pękaniu poduszek.

          Bluesie, czy jest możliwe aby przestano w końcu Tobą orać w trakcie
          Twoich wizyt w Polsce? A jeśli to Ty sama sobie robisz - to czy dasz
          radę się powstrzymać? Bo włos mi się jeży na łydkach, za każdym
          razem jak czytam Twoje sprawozdania z pobytów tutaj. Sory jeśli
          jestem upierdliwa.

          --
          wasza pierdo
          • maria421 Re: Bigos 21.12.09, 13:00
            Ja gotuje kiszona kapuste w garnku hermetycznym, pod wlaczonym wyciagiem i przy
            uchylonym oknie.
            Dopiero jak kiszona kapusta jest ugotowana to zaczanam ja doprawiac w zaleznosci
            od tego co ma z niej wyjsc.
            Bigos gotuje bardzo rzadko, ale raz w roku, na Wigilie gotuje kapuste z grochem
            i z grzybami. Oczywiscie dzien przed Wigilia, zeby mi w Wigilie nie smierdzialo
            i zeby sie kapusta "przegryzla".
          • blues28 Re: Bigos 22.12.09, 10:00
            pierdoklecja_prutka napisała:
            "Apropos psich łapek, to wystarczy dość gruba warstwa wazeliny.
            Trzyma ciepło, zapobiega tworzeniu upierdliwych czopów śniegowych
            między poduszkami i pękaniu poduszek."
            ---
            Informacje kupuje natychmiast!! Dzienks !!

            "Bluesie, czy jest możliwe aby przestano w końcu Tobą orać w trakcie
            Twoich wizyt w Polsce? A jeśli to Ty sama sobie robisz - to czy dasz
            radę się powstrzymać? Bo włos mi się jeży na łydkach, za każdym
            razem jak czytam Twoje sprawozdania z pobytów tutaj. Sory jeśli
            jestem upierdliwa."
            ---
            Gdzies najwyrazniej musialo nastapic sprzezenie zwrotne przekaz-
            odbiór i jakims cudem chyba wyszla "Sierotka Marysia" czy
            inny "Kopciuszek z Macochami", bo inaczej nijak pojac nie moge skad
            owe wnioski? Jakbym pozwolila to moja rodzina usadzilaby mnie na
            kanapie i podtykala smakolyki i co chwile sprawdzala czy to prawda
            zem zywa i zdrowa. Poniewaz nie znosze takich sytuacji i w domach
            moich sióstr (i bratowej) czuje sie jak u siebie to jak one cos
            robia to zwyczajnie pomagam. I wtedy gadamy w najlepszej kompanii. I
            jak jest gotowanie/pieczenie to sie udzielam. Jak bedzie lepienie
            pierogów to tez je bede lepila. Tylko psa zawlaszczam na amen, bo
            lubie :-)

            A propos bigosów: Moja Mama zawsze robila pól na pól kiszona i
            swieza i nie pamietam zeby smierdzialo i zawsze dodawala czerwone,
            wytrawne wino. Byl pyszny!
        • blues28 Re: Zyczenia swiateczne 22.12.09, 09:47
          Pies jest rodzinny, ale go zawlaszczam jak przyjezdzam. Bardzo sie
          wzajemnie kochamy. Pasjami lubimy razem spacerowac a jak siadam na
          kanapie natychmiast mi wskakuje na kolana. A jak ma ochote na
          glaskanie czy drapanie za uchem, to potrafi pacnac lapka w reke zeby
          zostawic ksiazke, gazete, herbate czy co tam robie i zajac sie
          pieszczotami. Bo on asertywny pies jest i wysyla jasne komunikaty :-
          ))
      • xurek Re: Zyczenia swiateczne 21.12.09, 15:53

        ja tez zycze Wam wszystkiego najlepszego, pogodnych Swiat pelnych
        wypoczynku. Ja czuje sie jak z troche innej bajki: wciaz pracuje
        pelna para i Swieta zupelnie do mnie nijak nie dotarly. Czasem uda
        mi sie podczytac forum i wtedy wasze relacje z radosnch przygotowan
        poprawiaja mi humor, za co bardzo Wam dziekuje.
        • pierdoklecja_prutka Re: Zyczenia swiateczne 21.12.09, 21:42
          Jakie radosne przygotowania? Czyje? Co Ty Xurku bredzisz?
          Jakaś męka i udręka panuje, miota się kupa ludzi obładowanych
          torbami i pakami, wrzeszcząc bezustannie w telefony komórkowe, wśród
          szarej brei rozdeptanego śniegu, spóźnionych autobusów, i jakiejś
          ogólnej hekatomby. Ja z kolei przeżyłam Sajgon na kolei (er, er), bo
          od nowego roku wchodzi nowy rozkład, nowe zasady, nowe spółki
          bękarty pkp, nie wiadomo gdzie można kupić bilet na co, co jedzie
          dokąd, za ile, i czy w ogóle pojedzie. Z wpisanych w rozkład chyba 6
          pociągów TLK do Kraka okazał się tylko jeden być prawdziwy, reszta
          to jakieś nibybyty wirtualne, reklamowana promocja biletów nie
          istnieje, od nowego roku nie będzie miejscówek, ale nie sprzedają
          ich już teraz. Wkurwiony tłum miota się od informacji do kas,
          oczywiście wrzeszcząc w komórki, szturchając się torbami i bryzgając
          szarym roztopionym śniegiem nanoszonym do hali głównej lecz - nie
          wiadomo czemu - nie uprzątanym. Radosne, moja dupa. Straszne Święta
          czyli SS atakuje.


          --
          wasza pierdo
          • maria421 Re: Zyczenia swiateczne 21.12.09, 22:49
            Przedswiateczny chaos? Jaki chaos? Trzeba sobie wszystko dobrze zaplanowac. Ja
            dzisiaj juz kupilam karpia , pocwiartowalam, zamrozilam. Przed Swietami musze
            pojsc tylko jeszcze raz do sklepu po swiezy chleb. Jutro przyjezdza corka,
            pojutrze ugotuje kapuste, upieke makowiec i ubierzemy choinke. Prezenty juz
            zapakowane.
            Bilety na podroz na Sylwestra do Poznania kupione juz w listopacie przez internet.
            Pelny relaks.
            • pierdoklecja_prutka Re: Zyczenia swiateczne 21.12.09, 23:12
              No to się przygotuj - "stare" bilety nie obowiązują i w ogóle od
              Nowego Roku nic nie obowiązuje. Więc może dojedziesz, ale się nie
              zdziw jeśli będziesz miała problemy z powrotem letkie. Hahaha!
              Planować to se możesz u siebie, tutaj planuje, a właściwie panuje
              chaos nam najmiłościwiej.


              Ponadto, jak kiedyś powiedział jeden taki na Patriarszych Prudach -
              człowiek nie jest absolutnie zdolny nic zaplanować. No bo jakżeby
              mógł, skoro nawet nie wie kiedy ma umrzeć. A potem to już historia,
              rozlane oleje, toczące się głowy. Historia literatury oczywiście.


              Hahaha!



              --
              wasza pierdo
              • maria421 Re: Zyczenia swiateczne 22.12.09, 10:01
                Wracam z Poznania 2 stycznia, jade przez Berlin. Nawet jakby sie okazalo ze
                bilet nie jest wazny (w co mi sie wiezyc nie chce), to se w pociagu nowy kupie i
                tak do Berlina dojade. A w Berlinie przesiadam sie z PKP na Deutsche Bahn.
                Relaks!
          • xurek Re: Zyczenia swiateczne 22.12.09, 08:05
            Maria pisala o spokojnym wypoczywaniu w domu bez koniecznosci
            wychodzenia z niego, Blues i Fedorczyk cieszyly sie sniegiem wzraz z
            psami, Ewa wedruje i w ogole poswieca sie samym przyjemnosciom, o
            Luizie i jej programie wypoczynkowym juz nie wspomnie. Czy my aby
            czytamy to samo forum :)?
    • ewa553 Kapusta 21.12.09, 20:57
      w Niemczech mozna dostac specjalny gatunek bialej kapusty, ktora nie
      smierdzi przy gotowaniu. O kiszonej-bezzapachowej nie slyszalam.
      Gotowanie najpierw samej kapusty nie przemawia do mnie, bo nie jest
      wtedy bigos "przegryziony", a ponadto nie ma to zadnego wplywu na
      zapach.
    • pierdoklecja_prutka Świętoza - horror trwa. 22.12.09, 19:19
      Na wczoraj miałam przewidzianą do wysłania pilną przesyłkę.
      Zapakowałam ją więc porządnie i udałam się na pocztę. Gdzie nie
      tyle, że się kłębił straszny tłum (choć się kłębił), ile wszystko
      szło jakoś niebywale opieszale. Panie szły na zaplecze czegośtam
      szukać, cośtam sprawdzać, właściwie po wszystko. Nawet po znaczki za
      1,90. Długo nie wracały. Po odstaniu półtorej godziny się poddałam
      bo musiałam iść do roboty. Po robocie, zajrzałam na pocztę, gdzie
      się kłębił jeszcze wiekszy tłum i postanowiłam szturm odłożyć do
      dziś rano. A jeszcze wieczorem wyczytałam, iż można po prostu
      zadzwonić i zamówić odbiór przesyłki. Więc zadzwoniłam i udało mi
      się nawet dodzwonić, i zamówiłam. Kurier miał przybyć przed
      południem, więc byłoby wszystko ok, gdyby nie fakt iż nagle dostałam
      twóczego furoru i stwierdziłam, że muszę do przesyłki coś dorzucić a
      przedtem to muszę stworzyć. I to coś koniecznie musiało być takie a
      nie owakie, i poddane obróbce czymś co się nazywa "wątroba". Więc
      zaczęłam się miotać tworząc, zarazem zerkając na zegarek w strasznym
      rozdarciu jednocześnie bowiem życząc aby kurier przyszedł i żebym
      miała pewność, że przesyłka pójdzie, a zarazem aby nie przychodził
      jeszcze póki to coś gotowe nie jest. A to coś się zaczęło
      kształtować apetycznie i pięknie nadzwyczaj, chociaż
      gorąca "wątroba" śmierdziała strasznie, obok miałam kwasek stężony
      do wytrawiania, mało co w niego palca nie wsadziłam - pies się pod
      łóżko schował!
      W międzyczasie też stwierdziłam iż jednej rzeczy z przesyłki nie mam
      obfotografowanej, co jest niedopuszczalne, bo piękna jest i zdjęcie
      chociaż muszę zachować sobie! Więc hajda, lampy ustawiać, papierem
      toaletowym je owijać, a tu "wątroba" się gotuje, opary smrodliwe
      roztacza, a tam kurier się pewnie podkrada jak piździec niezamietno,
      lub gorzej jeszcze - moje zlecenie olewa i przybyć nie zamierza
      wcale!
      Zdjęcia jednak udało mi się zrobić, choć chujowe, coś owo zaś wyszło
      przepięknie, zapakowałam wszystko i teraz już tęsknie zaczęłam
      kuriera wypatrywać, lecz im bardziej czekałam tym bardziej oczywiste
      się zaczęło stawać iż go nie ma. I pewnie nie będzie bo już po
      południe się zrobiło z tego wszystkiego.

      cdn. bo muszę bigos gotować

      --
      wasza pierdo
      • pierdoklecja_prutka Re: Świętoza - horror trwa cd. 22.12.09, 22:24
        Bigos wstępnie obgotowany, powracam do marszczącej skórem na dupie
        opowieści.

        Zrozumiawszy iż dalsze oczekiwanie na kuriera jest czcze i daremne,
        wsadziłam pakę w torbę i potruchtałam do najbliższego przyjmującego
        przesyłki kurierskie urzędu pocztowego. Bowiem, nie każdy, oj nie,
        urząd pocztowy takie przesyłki przyjmuje. W urzędzie odstałam
        stosowną ilość czasu (oczywiście kłębił się w brudnej brei dziki
        tłum, szturchał torbami i wrzeszczał przez komórki) uzyskałam
        informację iż w tym urzędzie przyjmuje się tylko przesyłki
        międzynarodowe. Przesyłki zaś krajowe są przyjmowane w urzędzie w
        dzielnicy obok. Grrrr.... Tymczasem szybkim krokiem zbliżała się
        godzina piętnasta, co jeszcze nie jest tak źle, ale już godzina
        szesnasta, to gorzej. Bo przesyłki przyjęte po szesnastej liczą się
        jak nadane dnia poprzedniego. Więc już szybszym i bardziej nerwowym
        truchtem pognałam na przystanek autobusu, na szczęście środek
        masowego transportu nadjechał szybko i na próg urzędu docelowego
        mnie dostarczył. A tam, o dziwo, nie kłębił się żaden tłum, tylko
        około pięć osób czekało. Szansa wysłania na czas przesyłki pomachała
        do mnie z uśmiechem.

        cdn. bo muszę się napić herbaty. HERBATY. QRV. Bo nie mam w domu
        wina. Nie kupiłam, a tak by się lampka przydała.

        --
        wasza pierdo
        • blues28 Re: Świętoza - horror trwa cd. 23.12.09, 07:59
          Dziendoberek!
          Stokrociu, wlejno z kieliszeczek wina czrwonego (wytrawnego ofc) do
          bigosu a zobaczysz, ze wybitnie smaku doda!
          Tymczasem czekam na dalsza czesc swietozy pocztowej. A moglabys to
          zdjecie na galerie podrzucic, co? Wielcem ciekawa CO wykreowalas?
          • ewa553 Re: Świętoza - horror trwa cd. 23.12.09, 09:36
            Dorotko, sa dni kiedy nie powinno sie wogole wstawac z lozka. I ty
            wlasnie na taki dzien trafilas. Jestem pewna, ze dzisiaj juz bedzie
            wszystko szlo jak z platka.
            Co do wina: co roku klocilysmy sie z sasiadka-przyjaciolka o to, czy
            dodac biale czy czerwone wino. Ona, ze biale bardziej do kapusty
            pasuje. Ja, ze takie wino jakie sie do bigosu pije, takie daje sie
            do srodka. A ja pije wylacznie czerwone. No i kazda z nas dodawala
            swoje i oba bigosy byly nie do pogardzenia. A teraz psipsiola od
            wielu, wielu lat mieszka w stanach i w ostatnich latach ma z mezem
            wielki handel z winem, sprowadza glownie z chile i z toskanii i
            musze sie jej koniecznie zapytac co teraz dolewa do bigosu:)))
        • jutka1 Re: Świętoza - horror trwa cd. 23.12.09, 09:31
          Jesusiemaryjo, Stokrotko! Nigdzie już dzisiaj nie wychodź, na wszelki wypadke,
          bo świętoza czyha!
          Natomiast jorstruli musi pojechać "do miasta" na ostatnie zakupy, już się boję,
          coby i mnie świętoza nie dopadła. Na szczęście mam do obskoczenia tylko 3
          sklepy, powinno się udać bez większych wpadek.
          • pierdoklecja_prutka Re: Świętoza - horror trwa cd. 23.12.09, 09:39
            Niestety muszę Pyt :((( Muszę odpękać te lekcje co ich wczoraj
            zapomniałam. A tu mokro się zrobiło, odwilż, leje, fujt.

            A Ty jaktam? Przestawiłaś się na ZD-time?

            Ty się dowiedziałaś, że miałaś szczęście iż w ogóle Ci się udało na
            święta dolecieć, a ja z kolei dowiedziałam się iż też miałam wielkie
            szczęście uczestnicząc w zamieszkach na kolei (er er) przedwczoraj a
            nie wczoraj. Bo wczoraj na dodatek wszystkiego jeszcze mieli
            problemy z prądem i co chwila kompy i kasy siadały. Hahaha (grube,
            ponure i buczące).



            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Świętoza - horror trwa cd. 23.12.09, 10:37
              Internet mi coś zaszwankował. Już się odszwankował.

              Na ZD-time przestawiam się powoli, powoli. Dalsza część przestawiania jak wrócę
              z zakupów i obiadu u rodzicielki: muzyka, książka, kominek, wino. Świętozie moje
              stanowcze NIE.
            • pierdoklecja_prutka Re: Świętoza - horror trwa cd. 23.12.09, 13:35
              Więc pomachała mi łapką ta szansa wysłania paczki na czas, ale
              niestety na tej poczcie opieszałość jakaś była jeszcze większa niż
              na poprzedniej i najpierw był pan co mu zgubili awizowaną przesyłkę,
              więc jej szukali. Przez pół godziny. Nie znaleźli. Potem pani co
              miała do wysłania 66 listów. No więc ważyli, znaczki wydawali.
              Znaczków zabrakło. No to po nie poszli. I chyba drukowali na
              zapleczu bo pękło kolejne pół. I tak tu, śmu, i się 16 ogromniastymi
              krokami zbliżać zaczęła. Więc się zbliża, zbliża i się w końcu
              zbliżyła w formie pana co przyszedł pocztexy odebrać z poczty! No to
              ja nie wytrzymałam i zawrzasnęłam, że MUSI mojego pocztexa zabrać bo
              inaczej rejtana uczynię. Czy co! I co w końcu! Spieniłam się i
              zbulgotałam, reszta ludności co się już zdążyła nagromadzić w
              całkiem pokaźną kupem się wyrwała z otępienia i też zabulgotała
              gromko, personel pocztowy nie miał więc wyboru i musiał temu
              bulgotowi wściekłemu ulec, paczkę moją wzion, a ja czując się jak
              Sobieski pod Wiedniem oddaliłam się by spożyć pasztecika. Z
              grzybami.

              Dzisiaj natomiast mimo odwilży jest już miło, lekcje odbyłam,
              zahaczyłam o sklep z książkami Dedalus, nabyłam Freakonomię co na
              nią polowałam od dłuższego czasu i upominek dla chłopa pod choinkę i
              w Rossmansie fajny parasol. Bo poprzedni zostawiłam dwa miesiace
              temu w przychodni u chińczyków i od tego czasu nigdzie parasola
              kupić nie mogłam. Więc olinol zaczyna się ku lepszemu mać. Tfu tfu.


              --
              wasza pierdo
    • luiza-w-ogrodzie Zycze Swiat bez Swietozy 23.12.09, 12:54
      Dopadlam Internetu, kto wie kiedy nastapi kolejna taka okazja, wiec skladam Wam
      zyczenia pieknych Swiat bez Swietozy za to pelnych spokoju, blogostanu i fluidow
      jak najbardziej pozytywnych, mimo szarej odwilzy za oknem.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • pierdoklecja_prutka Święta - relacja 25.12.09, 12:57
      Ja się wczoraj obudziłam z jakąś deprechą full, sztywne kończyny,
      łeb jak baniak. Wstanie z łóżka wydało się kompletnie niemożliwe.
      Jednak wstałam, no i jakoś rozkręciłam się.

      Galaretę wykonałam i w celu stanięcia wystawiłam na taras.
      Choineczkę ubrałam. Potem lepiliśmy uszka i pierogi, a potem je
      jedliśmy. Galarety nie, bo przyłapaliśmy na tarasie kota, który
      właśnie się miał do niej dobrać. Już łapa pazurzasta była
      przygotowana! Więc trzeba było galaretę schować do domu. w lodówce
      się nie zmieściła, no i w konsekwencji nie stanęła na czas.

      A dzisiaj już całkiem miło jest, choinka świeci, Mann jakieś melodie
      rożniste zapodaje, na dworze ciepło. Może spacer jakiś? Przekrój
      sobie kupiłam (gwoli tradycji), Bluszcz, mam też Freakonomię. Może
      sobie jakąś biżuterię zrobię? Bo coś mi się wewnętrznie bulwersuje
      od pewnego czasu, że różności są produkowane dla ludzi - a dla
      siebie nie!

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Świętoza -- donos 25.12.09, 13:02
        100Krocie, donoszę uprzejmie, że obdarowana się też zachwyciła, co zresztą było
        do przewidzenia. :-)))))))

        A teraz idę do mamy na obiad. Barszcz z pasztecikami i ryba jakaś. Mrumru.
        :-)
        • pierdoklecja_prutka Re: Świętoza -- donos 25.12.09, 13:34
          A to się cieszę nadzwyczajnie, i dziękuję za "zrób to sam - Adam
          Słowowy" połączenie tego co się rozpadło. Cóż za wstyd i sromota! Z
          drugej strony, tak sobie myślę, że to już drugi raz coś mi sabotuje
          wykonane dla kogoś biżu. Może to właśnie ta część mnie, która uważa
          iż dla siebie coś powinnam też piknego wykonać? Zastanawiające jest
          to, że o ile wiem dokładnie co, z czego, i jak zrobić coś dla kogoś,
          to dla siebie samej - cała głupia jezdem. Ani jaki kamień wybrać,
          ani dizajn mi do głowy nie przychodzi nijaki. Pani Jola mi ostatnio
          kazała zrobić sobie talizman na pieniąchy. A ja sobie takiego
          talizmaniu zrobić nie umiem :(( I dlaczegoż mogę to innym robić, a
          nie sobie?

          Smacznej rybki i barszczu. Ja galaretem chyba spożyję cudem przed
          zdradzieckim kacem uratowaną.

          --
          wasza pierdo
          • ewa553 kamienie 25.12.09, 13:54
            wiem ze podobno niektore kamienie sa dobre na to czy tamto. ale to
            co ostatnio widzialam, powalilo mnie. W uroczym sklepie gdzie bylam
            pare dni temu kupic pare milych i niekoniecznie potrzebnych rzeczy,
            jest m.in. dzial kamieni. Wybor szalony. Rozmiary od kola mlynskiego
            do malutkich. No i sa kamienie wodne - tak je nazwano. No wiec rozne
            zestawy kamieni, ktore maja wplyw na rozne roznosci. I te kamienie
            zalewa sie w dzbanku woda (piekna demonstracja na polce) i wode pije
            sie pewnie po polnocy przez lewe ramie czy jakos tak:)))) No, jak
            ktos naprawde wierzy to pewnie i to mu pomorze.... Choc znam
            przypadek gdzie nawet mocna wiara w sile kamienia nie pomogla....
            ale to inna, smutna historia - nie na forum.
            • pierdoklecja_prutka Re: kamienie 25.12.09, 14:32
              Człowiek tak naprawdę pomaga sam sobie. Kamień jedynie katalizuje,
              wzmaga i kieruje tę energię.

              A jak ktoś w zaparte idzie, robi to co zawsze robił, nie chce sam
              sobie pomóc ani się zmienić - to święty boże nie pomoże. Czasem też
              człowiek podlega siłom ogromniejszym niż on sam i wpływu na nie
              niema żadnego. Wtedy kamień może jedynie pomóc zaakceptować to co
              nieuchronne.

              O "eliksirach" słyszałam, nie stosuję. Mnie tolerancja na to w co
              wierzę się poszrzyła po przeczytaniu kilku esejów na temat kwantów.
              To co wyrabiają kwanty, jest niewiarygodne po prostu. Co gorsza, nie
              można nawet tego udowodnić. Ale kwanty mimo to osadziły się w
              epicentrum najściślejszej ze ścisłych nauk - fizyki. I nikt się z
              nich nie śmieje, ani w nie nie wątpi.

              --
              wasza pierdo
                • pierdoklecja_prutka Re: kamienie 25.12.09, 14:54
                  Co w dwóch słowach przybliżyć? Teorię kwantową? Hahaha.

                  Chodzi między innymi o to, że kwanty łamią nasze przekonania o tym
                  co jest fizycznie możliwe a co nie. Bowiem mogą na przykład być w
                  dwóch miejscach w tym samym czasie. Mogą też na przykład się pojawić
                  w tym samym miejscu w dwóch lub trzech różnych czasach. Przenikanie
                  oczywiście różnych barier "fizycznych" to dla nich pestka. Mają też
                  na siebie wzajemny wpływ "bedotykowo".



                  --
                  wasza pierdo
    • blues28 Swiatecznie 25.12.09, 15:39
      Mimo pogody blee zrobilismy z Solo chyba z 10 km spaceru.
      Trzeba przyznac, ze Trójmiasto sprzyja uprawianiu ruchu, dolem przy
      plazy ulozony jest chodnik, nieomal od Gdyni do Gdanska, a
      przynajmniej od Sopotu do Brzezna mozna jednym ciagiem. Za to góra,
      lasami, to mozna w nieskonczonosc.
      Dzisiaj sciezki pelne byly biegajacych i spacerujacych jakby lud
      próbowal zrzucic kalorie pracowicie wrzucone w siebie wczoraj
      wieczorem. Nawet sporo kijków Nordic Walking widzialam. I psin
      wszelakich. Naspacerowalismy sie po uszy :-)

      Stokrotko, a moze to prawda, ze "szewc bez butów chodzi"? Moze
      latwiej przewidziec co i jak zrobic dla kogos, a dla siebie - na
      zasadzie: najciemniej pod latarnia - najtrudniej?

      Zajrzawszy do mojej hiszpanskiej gazety on-line El Mundo
      dowiedzialam sie, ze 25-letnia kobieta rzucila sie na papieza, który
      opuszczal bazylike po zakonczeniu pasterki. Nim ktokolwiek zdazyl
      zareagowac przewrócila go na ziemie. W ubieglym roku uczynila
      dokladnie to samo. Przyczyny rzucania sie nieszczesnicy na papieza
      nie podano.
      • maria421 Re: Swiatecznie 25.12.09, 15:55
        Od rana hula wichura, pokrzyzowala nam plany na dzisiejszy dlugi spacer. Wiec
        siedzimy sobie w domowym ciepelku z nadzieja ze moze jutro da sie pospacerowac.

        Ta dziewczyna rzucila sie na papieza na samym poczatku pasterki, w ubieglym roku
        tez chciala to zrobic ale ja zatrzymano zanim zdazyla.
        Pociagnela papieza do przodu, przy okazji jakis kardynal sie przewrocil i zlamal
        noge.
        Nie wiadomo co nia kierowalo.

        W kazdym razie podziwiam papieza za spokoj z jakim po tym wydarzeniu prowadzil
        pasterke.
      • pierdoklecja_prutka Re: Swiatecznie 26.12.09, 13:28
        To piękny spacer Bluesie, Trójmiasto ma ten niewątpliwy urok
        naprawdę wspaniałych miejsc do spacerów. Nie do pobicia. Zresztą
        moje rodzinne strony też są pod tym względem boskie. Wspaniała
        Puszcza Bukowa, dorzecze Odry, a na trochę dalsze wycieczki na
        przykład uroczy Kamień Pomorski i inne miasteczka. Plus kupa jezior
        wokoło. Aaaah... Ciągnie wilka do lasu, jak mi powiedział jeden z
        moich Wujów półleżąc na kanapie w swojej szczecińskiej gawrze do
        której powrócił po ponad pół-wieku przemieszkanych to tu to śmu.
        Ja się na razie nie poczuwam (jeszcze?) aby w rodzinnych stronach
        osiąść, zwłaszcza, że rodziny tam zostało naprawdę niewiele. Tak
        sobie myślę, i dochodzę do wniosku, że mnie poczucie ukorzenienia
        dają ludzie. Przyjaciele, rodzina. I nie tyle mi obecnie
        przeszkadza, że są rozrzuceni po całym świecie. Tak sobie marzę, aby
        kiedyś coś takiego stworzyć, coby ich (Was) wszystkich cuzamen do
        kupy skomasowywać od czasu do czasu. Hahaha! A to by się działo. O!
        Chyba kuńcepcja mnie naszła na nowy wątek.


        --
        wasza pierdo
        • blues28 Re: Swiatecznie 26.12.09, 14:11
          Aaa, nie zaprzeczam :-) Jedna noga jestem ukorzeniona w Trójmiescie,
          rodzinnie, przyjacielsko, kolezensko a i krajobrazowo. Choc w góry
          bardzo mnie ciagnie. Ale to typowe dla ludzi urodzonych nad morzem:-)
          Druga noga mocno tkwi w Madrycie.

          A czasami mysle, jak juz sie postarzeje (a i stosowna kasa z nieba
          spadnie) to w starym domu z winnica zamieszkam. Bedziecie mnie
          odwiedzac, a jakze. Bo pokoi goscinnych bedzie dosyc. Dom duzy,
          przestronny, cieniste altany latem, a buzujacy kominek zima. I dobre
          wlasne wino. Taka piekna przyszlosc widze.

          Wracajac jednak do codziennosci, to kolejna cheap airline, czyli
          tania linia lotnicza rypnela. Na zasadzie zawsze biednemu wiatr w
          oczy, zostawila na ziemi 7.000 osób, przede wszystkim inmigrantów z
          Ameryki Pld., którzy chcieli poleciec na swieta do kraju. Spedzili
          je z tobolkami i dzieciarnia na lotnisku Barajas w Madrycie (inni
          gdzies tam w Ekwadorze, Kolumbii,Peru...) bezskutecznie oczekujac na
          jakikolwiek samolot. Chodzi o Air Comet operujaca miedzy Hiszpania a
          Am Pld. Zafundowali tym biedakom swieta, no,no...

          • pierdoklecja_prutka Re: Swiatecznie 26.12.09, 14:19
            Wiesz co, jak coś takiego czytam, to mi nie tyle scyzoryk w
            kieszeni, co cała siekiera w szafie skrzypi. Bo wiadomo, iż jest to
            działanie celowe. Taka linia dokładnie wie, że w tym a tym momencie
            już będzie niewypłacalna i jest to taka strategia aby przed Świętami
            biletów nasprzedawać, kasę z ludzi maksymalnie ściągnąć i im dupę
            pokazać. Dokładnie o tym mówiłam, tłumacząc Marysi czemu trzeci
            świat jest na nas wkurwiony.


            --
            wasza pierdo
            • blues28 Re: Swiatecznie 26.12.09, 15:03
              Wlasnie! W kieszeni otwiera sie komplet nozy do befsztyków!
              Zeby bylo smieszniej, wlasciciel Air Comet jest Presidente de la
              Patronal czyli prezydentem zjednoczenia przedsiebiorców prywatnych.
              O ironio! Na dodatek oskarza banki o nieudzielenie mu kredytów!!
              Sprzedawalo bilety biedakom (bo to wszystko sa inmigranci, którzy
              ciulali grosze zeby pojechac na swieta) wiedzac, ze banki wezma w
              jasyr samoloty za niewyplacalnosc. Granda!
              • maria421 Re: Swiatecznie 26.12.09, 15:30
                Na poczatku grudnia pracownicy Air Comet strajkowali bo niektorzy od 8 miesiecy
                nie dostawali wyplaty i to chyba zadna tajemnica nie bylo, skoro nawet w
                niemieckojezycznym internecie pelno jest na ten temat.

                Oczywiscie ze to granda to co zrobili, oczywiscie jest to powod zeby wiecej nie
                latac tanimi liniami jak to Jutka sobie przyrzekla po ostatniej podrozy z
                Paryza, ale to w zadnym wypadku nie jest jakims emblematem wypinania sie Zachodu
                na biedny III swiat, tym bardziej w czasach kiedy Zachod sam sie z wlasnego
                kryzysowego dolka wygrzebac nie moze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka