jutka1 Poranek na rodzinnym memłonie 22.12.09, 11:28 Chciałoby się napisać: "odespałam", ale byłoby to kłamstwo, albo co najmniej niedopowiedzenie. Na snulum już napisałam, że sny miałam dziwne, a obudziłam się nie mając zielonego pojęcia, gdzie jestem. Wczoraj siedziałam do po północy pisząc ostatnią zaległość do pracy. Dzisiaj do wieczora chyba posiedzę w domu przy kominku i będę powoli dochodzić do siebie. Pod wieczór wybywam "do miasta" na jakieś ostatnie zakupy i na nasiadówę z Mańkiem et. al. w mojej ukochanej kawiarni. Przywiozłam foie gras i świeże figi, i będziemy się przedświątecznie raczyć. :-) A jutro będę pakować prezenty, pójdę na obiad do Mamy, po obiedzie wrócę do domu i będę się mościć. O. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Poranek na rodzinnym memłonie 22.12.09, 11:54 Psiakrew co za dzień\dzienie. Wczoraj mi w ostatniej chwili skasowano wszystkie lekcje do końca roku. Ni stąd ni z owąd. Or so I thought. Bo obudziwszy dzisiaj rano, z zamiarem szturmu na pocztę polską - z przerażeniem sobie zdałam sprawę że właśnie powinnam odbywać zajęcia które zostały przeniesone z piątku. Kompletnie mnie to wytrąciło z równowagi. Do siebie dojść nie mogę. Ale też mnie i refleksja naszła. Kiedyś żyłam bardziej na luzie, potrafiłam zajęcia zaspać, odwołać w ostatniej chwili, i świat się nie kończył. Mało tego, zawsze do przodu na tym wyszłam, a moje roztargnienie mi raczej zjednywało sympatię ludzi, niż jakieś pretensje. A teraz do obrzydliwości się sumienna zrobiłam, chodzę jak w zegarku, korzyści z tego nie odnoszę, tylko gdzieś mój luz i relaks zgubiłam. Mało tego, stałam się zrzędliwa, upierdliwa i paskudna. Zaraz mi na nosie wyrośnie kurzajka i włosy zrzedną. Czy to już starość zgrzybiała mnie dopadła??? Buuuu, chcę siebie, tej dawnej. Gdzie ona się podziała? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poranek na rodzinnym memłonie 22.12.09, 12:28 Oj, bidulku. Sytuacja jak z koszmarów sennych. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 97 :-))) 22.12.09, 14:05 slucham od rana radia - w domu i po drodze. Caly czas powtarzaja komunikaty o strasznych warunkach drogowych o chaosie sniegowym, wypadkach i innych horrorach. A w Mannheim cala noc i przed poludniem padal deszcz, teraz przejasnialo pieknie. I 6 stopni plus! Czyzby moje miasto sciagnelo do siebie cale to globalne ocieplenie??? Odpowiedz Link
jutka1 Cudem dotarlam jak widze 22.12.09, 15:13 BR\ Bidule! wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7390090,Paraliz_lotnisk_w_Europie__Ludzie_nie_dotra_do_domu.html Odpowiedz Link
ewa553 Re: Cudem dotarlam jak widze 22.12.09, 15:21 no wlasnie, to sa te wiadomosci o ktorych pisalam. To zamkniete/oblodzone/zasypane lotnisko we Frankfurcie lezy zaledwie 60 km od mojego domu... Mam nadzieje ze do konca tygodnia pogoda sie ustabilizuje. Moj brat leci w niedziele z Liverpoolu do Wrocka.... Odpowiedz Link
jutka1 Day 2 23.12.09, 10:46 Day 1 spędziłam dochodząc do siebie, a wieczór: z przyjaciółmi w ulubionej kawiarni. Day 2: jadę do miasta na ostatnie przedświąteczne zakupy, potem obiad u rodzicielki, potem c.d. dochodzenia do siebie. Jak już pisałam na świętozie - muzyka, książka, kominek, wino. Może wieczorem wpadnie na chwilkę przyjaciółka, zobaczymy. Za oknem szaro i błotniście. Błe. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie W przededniu Swiat 23.12.09, 12:56 Dotarlam dzis do internetu w firmowym biurze, wiec sprawdzam wszystko co sie da, a jeszcze mam do zamowienia hotel w Pradze, pociag do Berlina i bilety lotnicze do Londynu. Przedwczoraj wrocilysmy z corka z Oslo przez Frankfurt, nasz lot z FRA do Poznania mial 2 godziny opoznienia ale to pikus w porownaniu z opoznieniami z Paryza, gdzie tego dnia skasowano 1/3 lotow (czego ofiara padla Jutka). A na drugi dzien (wczoraj) lotnisko we Frankfurcie bylo w ogole zamkniete, wiec nam sie udalo. Niestety corka przyleciala przeziebiona, bo poprzedniej nocy o drugiej rano w osloanskim hotelu byl alarm przeciwpozarowy i wyewakuowalismy sie z cieplych lozek prosto na czternastostopniowy mroz. No ale dolecialysmy do Poznania, zadekowalysmy sie u mojej Mamy, dziecko choruje w lozku, ja latam jak kotek z piorkiem z rewersie. Oddalam Mamy odtwarzacz kompaktowy do naprawy, kupilam swiateczne jedzenie. Piernik i placek makowy juz upieczony, kapusta wigilijna gotowa, grzyby na uszka przygotowane - dzis bede robic uszka i barszcz. Wszystkie prezenty mamy zapakowane a wczoraj przytaszczylam wybrany przez Mame niebieski swierczek w doniczce, ktory po odrobieniu gwaizdkowej panszczyzny bedzie wiosna wsadzony u Mamy na dzialce. Teraz w Poznaniu pada na przemian deszcz i snieg, jest chlapa i szaro. Pocieszam sie ze zima wroci, patrzac na sniezne zdjecia z Tromso: Pozdrawiam z Poznania Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
ewa553 Re: W przededniu Swiat 23.12.09, 13:32 zaluje niezmiernie ze nikt sie nie zapisal na spotkanie w berlinie:(((( Za to u mnie wesolo jak cholera: dokonalam ciekawego podboju w internecie, albo dokladniej mowiac, zostalam poderwana. Facet ma 190 cm wzrostu, co ja jako maluszek uwielbiam. narazie flirtujemy zawziecie na chacie, date mamy w poniedzialek... Ale numer.... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Spotkania w Berlinie i Warszawie 23.12.09, 13:53 Ewo, jakby co to informuje, ze bedziemy z corka w Berlinie od 4 stycznia przez jakies 3-4 dni. Stokrotko, do Warszawy chyba wpadne w piatek 15 stycznia wieczorem na weekend. Jesli macie ochote sie ze mna spotkac, to oznajmiam ze jestem bardzo chetna! Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Spotkania w Berlinie i Warszawie 23.12.09, 13:58 termin zanotowalam luizo, dzieki. zobaczymy. bardzo jestem ciekawa twoich wrazen z berlina. oby pogoda ci dopisala! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Spotkania w Berlinie i Warszawie 23.12.09, 14:39 Super! Oczywiście, że jesteśmy (my czyli ja) chętni! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: W przededniu Swiat 23.12.09, 13:57 Ewcia, uważaj coby to nie był ten kurdupel co emablował Marysię. Hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: W przededniu Swiat 23.12.09, 14:01 Basiu, Ty mnie nigdy nie zawodzisz :-) Boszszsz, jakie to Tromso piekne! Zwlaszcza jak za oknem zrobilo sie pluchowato, blee Luizo, ja bledne jak czytam w jakim tempie Ty wykonujesz wszystkie te rzeczy. I to mnie, mnie borsucza ciagle tutaj za roboty jak wracam na memlon, ale ja maly zuczek jestem w porównaniu z Toba! Toz to jakas cudowno-nadzwyczajna kombinacja organizacji z energia! Niech wszystkie dobre duchy zawsze z toba beda. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: W przededniu Swiat 23.12.09, 14:45 To ja Cię borsuczę, i chciałam Ci przypomnieć iż jesteś rekonwalescentką. Natomiast NIE jesteś ani Luizą, ani mrówką, ani też żuczkiem. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: W przededniu Swiat 23.12.09, 15:13 Sorry Batory ale dawno juz sie przestalam rekonwalescencic i prosze tu ze mne zadnej lamagi nie robic! Ja ani mróweczka ani zuczek, ale jak zobaczylam co zrobila Luiza (po powrocie z Norwegii, spóznione samoloty) to z letka omglalam. :-))))))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: W przededniu Swiat 23.12.09, 15:27 Hm, mnie się wydaje że nie zobaczyłaś co zrobiła tylko przeczytałaś co napisała, hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: W przededniu Swiat 23.12.09, 15:38 Bo wczesniej omglalam z wrazenia :-))))))))))))))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: W przededniu Swiat 23.12.09, 15:47 W rzeczy samej, wrażenie jest piorunujące;) Trzeba uważać czytając to forum - już któryś raz dochodzę do tego wniosku. Trzeba by tak w ogóle iść i rybę jaką skołować do galarety. Ale mi się nie chce. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: W przededniu Swiat 23.12.09, 23:15 Piorunujące piorunującym, a mnie trza na Narzekalum. Udaję się więc. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Straszne reklamy 23.12.09, 15:00 Ostatnio na topie mojej "shit-list" jest reklama gdzie jakiś dziadek ponurym jak nekrolog głosem oznajmia "największa wartość to rodzina". Reklamuje chyba środki przeczyszczające. Natomiast sympatyczna jest reklama z Mannem, który się martwi czy doniesie filiżankę herbaty bez rozlewania. www.youtube.com/watch?v=AdnCcWQ-P64 -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Rene Lalique 23.12.09, 15:31 Kto wiedział, że projektował biżuterię? Ja go wyłącznie kojarzyłam z tymi pięknymi figurkami ze szkła. A tu proszę, wot siurpryza. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: Rene Lalique 23.12.09, 15:36 Ten blado-rózowy kamol na pierwszej fotce to co to? W ogóle, zwlaszcza pierwsza kompozycja bardzo mi sie podoba. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Rene Lalique 23.12.09, 15:43 Bah, u mnie jest to żółtozłote. I wygląda jak cymofan czyli kocie oko. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Odmeldowuje sie swiatecznie 23.12.09, 16:01 Zakonczylam zalatwianie hotelu w Pradze, przejazdu z Pragi do Berlina, hotelu tamze, jak rowniez przelotu do Londynu i z powrotem do Poznania. Jeszcze tylko zostalo kupno biletu na powrot z Berlina do Poznania, ale to juz kiedy indziej... A do Warszawy i tak sie dostane, wiec o bilet sie nie martwie. Pozdrawiam Was jeszcze raz swiatecznie i odmeldowuje sie na czas nieokreslony! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Odmeldowuje sie swiatecznie 23.12.09, 16:20 Z Berlina do Poz pewnie najkorzystniej jechać busem. Busy jeżdżą ok. co godzinę, nie kupuje się biletu tylko dokonuje telefonicznej rezerwacji. Bilet ok. 80 PLN. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Odmeldowuje sie swiatecznie 23.12.09, 19:03 Zima chyba jednak lepiej jechac pociagiem z Belina do Poznania. Podroz trwa tylko 3 godziny, pociag jest bezposredni Berlin-Warszawa Express zatrzymuje sie tylko we Frankfurcie i Rzepinie. Ja w obie strony zaplacilam € 58,- A poza tym to donosze ze choinka sie swieci i upieczony makowiec pachnie. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Odmeldowuje sie swiatecznie 23.12.09, 20:45 Pociąg pewnie wygodniejszy. Pod warunkiem, że się pkp jakoś ogarnie. Bo na razie strach się bać. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Odmeldowuje sie swiatecznie 24.12.09, 08:34 przestancie sie odmeldowywac, nie macie prawa zostawiac mnie samej!!! A Lalok zrobil na mnie ogromne wrazenie, cudowna, filigranowa robota. Ale kto nosi takie ciuchy zeby taka bizuteria pasowala? Ja nie... A wczoraj obejrzalam starszego Almodovara i tam byly panie przepieknie ubrane, ciekawe czy tak po Madrycie naprawde paraduja? Slicznie bylo popatrzec, pokarm dla oka:))) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Odmeldowuje sie swiatecznie 24.12.09, 10:03 No coś Ty te cuda są bardzo portable, czyli łatwe do noszenia. Wystarczy żeby ciuch był prosty i jednokolorowy. resztę robi biżut. Boskie są Odpowiedz Link
maria421 Re: Odmeldowuje sie swiatecznie 24.12.09, 12:32 Ten wisior jest przepiekny, ale na zdjeciu trudno okreslic jego wielkosc. Ciuch do takiego cuda wystraczy prosty i w jednym stonowanym kolorze, ale... ... jezeli wisior jest duzy to trzeba do tego odpowiedniej sylwetki, wysokiej, z labedzia szyja i nieduzym biustem. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Odmeldowuje sie swiatecznie 24.12.09, 13:09 Wlasnie po wigilii, rodzina uklada sie do snu. U mnie brzuch przeladowany...niebezpiecznie, uff, chyba jakis srodek przeczyszczajacy potrzebuje... Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 97 :-))) 25.12.09, 09:24 witam wszystkich w pierwszy swiateczny dzien. zbudzila mnie okrutna wichura, ktora - troche mniejsza - ciagle jeszcze trwa. sniegu ani sladu. i ciesze sie ze to do mnie dzis baby przyjda i nie bede musiala wychodzic z domu. milego dnia wszystkim zycze! Odpowiedz Link
jutka1 Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 10:06 Cały śnieg stopniał, świeci słońce, nawet błoto przyschło trochę. Pospałam, pośniłam. Weszłam na górę, rozpaliłam w kominku, zrobiłam potrójną espresso, i grzeję się w ciszy i spokoju. A może sobie zapuszczę jakąś muzykę, jakieś flamenco czy merengue czycuś? Plany na dziś nieskomplikowane: obiad u rodzicielki, pogaduchy, a potem powrót na wieś i wieczór z książką. Relaks. Czego i Wam życzę :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 10:15 wczoraj w milej, bezpretensjonalnej komedii swiatecznej uslöyszalam meksykanska piosenke swiateczna "Felicitas" i pomyslalam, ze dla odmiany oprocz koled posluchalabym wlasnie takich piosenek swiatecznych. Niestety, nie mam:((( trza bedzie na przyszly rok poszukac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 10:41 Nie znam tej piosenki. :-) Zapuściłam sobie kasetę (tak, tak, kasetę) z flamenco (Camaron de la Isla) made by Żółta Lina z 10 lat temu. :-))) Zaplątała się tu gdzieś na półce. Cudo, cudo, cudo. A potem sobie puszczę Cafe Cubano. Jakoś tak mnie wzięło na latino. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 11:02 kurcze, tez bym Twojej muzyki posluchala. ale nie mam nic z tych rzeczy. dla rozladowania ciezkiej atmosfery puscilam sobie sound track z notting hill - jest tam kilka bardzo przeze mnie lubianych piosenek. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 11:09 Dlaczego "ciężkiej atmosfery"? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 11:15 nie mam pojecia - moze to ten silny wiatr? gniecie mnie w piersiach i jest mi okrutnie mdlo. jeszcze tego bedzie brakowalo, zebym gosci przywitala rzygankiem:(((( ale mysle ze wszystkiemu jest winna wewnetrzna walka czy isc na spotkanie w poniedzialek czy nie. Facet mi sie podoba bardzo, choc ma pare minusow (no i dobrze). W srode gadalismy przez tel cale popoludnie z malymi przerwami. bylo ciekawie itd. ale teraz zaczynam sie zastanawiac, czy ja tego wogole chce? czy mi czasem nie odbilo? wszystko przez to, ze zawsze cholernie lubialam flirtowac. kiedys poradzila mi na depresje badaca mi wtedy przyjazna forumowiczka, wlasnie flirt w necie. Fajne to, ale teraz przyszla kryska na matyska i trzeba podjac decyzje. no i pewnie ta wewnetrzna walka gniecie mnie w zoladek:)))) to be or not to be? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 11:25 No, tutaj to Ci niestety nic nie poradzę. :-( Może po prostu masz "motyle w brzuchu" jak przed każdą pierwszą randką? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 11:28 niestety...motyle to mialam do wczoraj. dzis mam robactwo w zoladku:)))) Ide prasowac obrus. Goscie ante portas. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 11:36 Istnieje też opcja odwołania. Nikt Ci rewolweru do głowy nie przystawia, że musisz się spotkać. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 11:48 jasne Jutus, ale problem w tym, ze jakos tez bardzo chce:)))) boszszsz, jak ja bym chciala miec kogos, kto by za mnie w zyciu podejmowal wszelkie decyzje! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 11:58 ewa553 napisała: > jasne Jutus, ale problem w tym, ze jakos tez bardzo chce:)))) > boszszsz, jak ja bym chciala miec kogos, kto by za mnie w zyciu > podejmowal wszelkie decyzje! ************ Tylko wtedy to już by nie były Twojedecyzje, a to jest bardzo niekomfortowa sytuacja - robić coś, co kto inny zadecydował nawet jeśli to się kłóci z własnymi preferencjami czy własnym poczuciem komfortu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 12:05 jak pracowalam w teatrze narodowym w Mannheim, to mialam takiego szefa, wysokiego urzednika, ktory zwykl byl mawiac: najwazniejsze, to znalezc winnego. I to jest chyba to, za czym tesknie. Zeby mi ktos zdjal z barkow odpowiedzialnosc za podjecie decyzji, a na kogo moglabym w razie niepowodzenia zwalic wine za to. Wiem, ze to glupie. I ze teskni sie za tym, czego sie nie ma. Bo z drugiej strony jestem bardzo samodzielna i pewnie bym zatlukla "winnego" gdyby podjal jakas decyzje ktora mi nie odpowiada. W moim wnetrzu jest ogromne poplatanie z pomieszaniem. I dzis to mocno odczuwam. Z jednej strony jest mi przyjemnie ze taki cholernie atrakcyjny facet i to troche mlodszy ode mnie, interesuje sie mna. Z drugiej strony mysle: a czy mi sie chce opuszczac moje wygodne, wydeptane slady? Usmiechnelam sie pare tygodni temu jak Szwedka napisala, ze na starosc ma sie takie przygody. Ona myslala o swoim niewinnym wieku, oddalonym mocno od starosci, a ja sobie pomyslalam wtedy: poczekaj dziewczyno az bedziesz naprawde starszawa, nie mysl ze ci sie takie przygody przestana zdarzac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 12:19 Na takie rzeczy nie ma wieku, albo nie-wieku. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 12:46 Rozbudzam się leniwie łażąc po domu, trójki sobie słucham, kawę piję, wchodzę sobie na net, czytam... czytam... I oczom nie wierzę!!! Ewa, czyś Ty zwariowała??? Na niezobowiązujące spotkanie idziesz! A nie jakiś kasting na Ojca przeprowadzać! Ledwoś się pozbyła z wysiłkiem wielkim jednej osoby usiłowań aby Twoim życiem sterować, a już się za kolejną rozglądasz??? Co to ma być, jakieś wtórna młodocianość? br\ -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 12:52 nie wtorna mlodosc Dorotko, tylko nieustajaca glupota.... Ale dzieki temu ze jestem gadula i udreczalam tu Jutke tematem, to udalo mi sie na to wszystko trzezwiej spojrzec i jednak nie ide. To nie calkiem takie spotkanie bez konsekwencji, choc w kawiarni. boje sie, ze moglabym ulec urokowi wiekszemu jak na zdjeciu i w tel. a wiec adieu przygodo, witaj wygodna codziennosci. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 14:25 No masz. Znowu spietrała. Kobieto. Pójście na kawę do kawiarni jest absolutnie niezobowiązujące i nie musi mieć żadnych konsekwencji o ile sobie ich nie będziesz życzyć. Jesteś osobą dorosłą i sama o sobie (niestety/na szczęście) decydujesz. A "wygodna codzienność" to więzienie usłane aksamitem. Parafraza. Bo w oryginale kobita powiedziała, że to usłana aksamitem - trumna. Nie chesz - to nie idź. Ale się nie zdziw jeśli życie Ci przygotuje jakąś "przygodę" i tak, i może to być już zupełnie niewygodne, a też i całkowicie nieprzyjemne. Haha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 15:22 1. Najlepsze zyczenia imieninowe!! Spóznione, ale serdeczne. Zaczynam odzwyczajac sie od Basi i przyzwyczajac sie do Ewy :-) 2. Dokladnie popieram Stokrotke. Dlaczego pójcie na kawe to zaraz konsekwencje milosci po grobowa deske? He? Toz to normalny, ludzki kontakt. Ewa, ja Cie zapewniam, on tez ma pietra. Bo pierwsze spotkanie zawsze takie troche jest. Bo zwyczajnie lubimy byc akceptowani. To moze okazac sie niewypal. Czsami tak bywa. A moze tez byc to osoba z która chetnie bedziesz chadzac do kina, na kawe czy do teatru i nic wiecej! Jesli nie masz ochoty to Cie nie namawiam, ale rezygnowac ze strachu, to zamykanie sobie drzwi na potencjalnych, nowych (milych) znajomych. Odpowiedz Link
maria421 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 15:45 Ewa, no cos Ty? Idz! Idz i nam tutaj zrelacjonuj co i jak. P.S. czekam na przepis na leniwy deser. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 25.12.09, 23:22 dziewczyny, co tu duzo mowic: to ma byc randka z wszystkimi konsekwencjami. On bardzo chce ze mna chodzic na wycieczki, do kina i na kolacje. Ale przede wszystkim ma ochote mnie przeleciec - co do tego nie ma najmniejszych watpliwosci. W kawiarni tego nie zrobi, dlatego zaproponowalam to miejsce. Ale boje sie tego ze zrobi na mnie takie wrazenie ze polece za nim jak cma do swiatla. Ot co. Kochliwa jestem. Leniwy deser ktory zachwycil dzis moje psipsioly, to pokruszone na sredniej wielkosci kawalki bezy, na to wylozone dobrej jakosci mrozone maliny, takie co jak sie po 3 godzinach odtajaja (tyle czasu wczesniej trzeba to zropbic), to zostaja w calosci a nie w charakterze ciapraki. Po tych trzech godzinach ubilam smietane i to byla cala robota. Pyszne to bylo. Odpowiedz Link
maria421 Re: Piątek świąteczny: słonecznie, bez śniegu 26.12.09, 10:17 No tak, odwieczny problem... " tak chcialabym a boje sie"... Leniwy deser biore, choc bitej smietany to ja nie lubie. Ale bezy z malinami musua byc pyszne. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Bluesie? 25.12.09, 12:47 Gdzie ten gołąb pierzaty? Nie doleciał... Zresztą kilka osób mi zeznało, iż jakieś maile mi wysłali. A do mnie nie doszły. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Oooooo.... 25.12.09, 15:11 ... to zalko! :-( A taki byl dlugi i ladny! Wyslalam go gdzies 21/12. Zreszta adres pobralam z notatnika adresów e-mailowych, wiec blad wykluczony. Chyba jest cos nie tak z Twoja poczta :-( Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Oooooo.... 25.12.09, 15:14 A nie, tentamten dostałam, dostałam :)) Dzięki. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 97 :-))) 25.12.09, 23:26 tez to widzialam w TV: jak Papiez szedl pod ten slynny oltarz Berniniego, to ona sie na niego rzucila. Tez podziwialam ze wstal jakby nigdy nic (pomyslcie o szoku i o jego wieku), poszedl do oltarza i celebrowal msze. Odpowiedz Link
ewa553 swiateczna sobota 26.12.09, 10:10 tak, wyglada bardzo swiatecznie, bo mroz wprawdzie bieli jeszcze trawniki, ale slonce swieci na blekitnym niebie. Cudenko. Zycze wszystkim milego dnia, choc pewnie w Polsce bedzie bardzo pracowity: pamietam ze w Drugie Swieto odbywaly sie wszelkie wizyty! Odpowiedz Link
maria421 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 10:13 U nas tez wspaniale slonce choc jeszcze duzy wiatr. Moze po poludniu uda nam sie spacer. Wieczorem idziemy na proszona kolacje. Od jutra dieta. Do Sylwestra:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 10:34 U nas też słonecznie, i też duje. Jestem trochę niewyspana, bo zaczytałam sie wczoraj (dziś) do prawie czwartej, a słońce mnie obudziło 45 minut temu. Stara, a głupia. Jadę dziś do winnicy przyjaciół na spotkanie przy ognisku i przy stole. Przywiozłam foie gras i świeże figi, każdy coś dowozi do jedzenia - oj, czuję, że przede mną kilka tygodni ścisłej diety...:-D Poza katarem :-\ wszystko gra i buczy, czego i Wam życzę Odpowiedz Link
ewa553 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 10:41 nie bij Jutka, pewnie mi rok temu tez tlumaczylas, ale: co to jest foie gras? Odpowiedz Link
ewa553 zlote mysli 26.12.09, 10:43 dostalam liste zlotych mysli, niektore nawet nieglupie: Seks jest jak skok na bungee - dodaje adrenaliny, a gdy pęknie guma, masz przerąbane. Jeżeli trzeci dzień nie chce ci się pracować, to znaczy, że to już środa. Odpowiedz Link
maria421 Re: zlote mysli 26.12.09, 10:49 ewa553 napisała: > Seks jest jak skok na bungee - dodaje adrenaliny, a gdy pęknie > guma, masz przerąbane. He he he, dobre) Odpowiedz Link
jutka1 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 11:09 A ze świeżymi figami, i na chałce - podwójna pycha :-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 11:11 Na chalce??Nie za slodka jest chalka do tego? Odpowiedz Link
jutka1 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 11:39 Właśnie w tym rzecz, że tego typu rzeczy komponują się najlepiej ze słodkawymi dodatkami. Stąd najlepiej do foie gras pasuje słodkawe wino Sauternes i np. chałka. findarticles.com/p/articles/mi_m1216/is_n5_v201/ai_21239487/ Odpowiedz Link
maria421 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 11:51 Ja lubie foie gras z owocami w zalewie musztardowej, ale one sa slodko-kwasne. en.wikipedia.org/wiki/Mostarda Nie wiem czy chalka by mi sie komponowala, bo niemieckie chalki sa jednak dosyc slodkie. Moze Ty masz inna chalke na mysli. Odpowiedz Link
ewa553 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 11:16 Ty sfrancuzialas zapewne na tyle Jutka, aby o tym nie myslec. Dla mnie tuczenie gesi to procedura powodujaca odruch wymiotny. Najlepsze nawet francuskie przysmaki z tejze nie przejda mi przez gardlo. Zachwycac bym sie mogla jedynie gdyby mnie oszukano i powiedziano ze to cos niewinnego. Odpowiedz Link
maria421 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 11:21 Tuczenie gesi wcale nie jest gorsze niz masowy chow drobiu i pozniejsza jego obrobka. Odpowiedz Link
ewa553 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 11:33 Pytanie: czy zlo prtzestaje byc zlem tylko dlatego, ze istnieje wieksze zlo? Odpowiedz Link
maria421 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 11:54 Jest wiele gorszego zla niz tuczenie gesi. Odpowiedz Link
ewa553 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 12:10 nie przyjelas tego co napisalam, Mario? Wieksze zlo nie niweluje mniejszego. I nie jestem na tyle glupia aby uwazac ze tylko to zlo i zadne inne. Natomiast jestem dostatecznie glupia aby wlasnie w tym momencie o tym pisac i bardzo Cie za moja bezmyslnosc przepraszam Jutencjo. No i na koniec: jedzac wsuelakie mieso staram sie nie myslec o pochodzeniu itd. Zdarzylo mi sie dwa razy ze pomyslalam i ne zjadlam do konca.... No i kazdy musi za siebie odpowiadac. Ja uwielbiam wszelkie morskie skorupiaki, a co o tym mysla moi bliscy, to lepiej nie mowic:))) Przepraszam Cie jeszcze raz, Jutka Odpowiedz Link
maria421 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 12:15 Ewa, ja po prostu nie filozofuje nad talerzem. Inaczej nie moglabym nawet jakja zjesc myslac o kurach trzymanych w ciasnych klatkach. Odpowiedz Link
jutka1 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 11:45 Tak jak Maria - nie, nie mam z tym problemów. Gdybym zaczęła myśleć, skąd się wziął na moim talerzu stek czy pierś kurczaka, to przestałabym jeść. Natomiast nikomu nie wmuszam. I tak samo nie wydaje mi się, że jest miłe próbowanie obrzydzenia komuś czegoś, co za kilka godzin ma w planie spożywać. Niech obrońcy praw zwierząt sobie w ich obronie działają, ale nie w mojej jadalni. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: swiateczna sobota 26.12.09, 13:17 Od świtu wieje halny. Bez żartów. Duje tak okropnie, że mi okno co je chciałam odrobinę uchylić - wyrwało z rąk. Miałam dzisiaj iść oglądać świąteczne dekoracje na trakcie królewskim, ale teraz się mocno zastanawiam nad tym. No chyba, że huragan ucichnie do wieczora. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: swiateczna sobota 26.12.09, 13:43 hehe, nasz halniach poszedl jak zwykle do Warszawy. Sprawiedliwe, dlaczego macie tylko nasza dobra pogode dostawac? A we Wloszech pld.wieje scirocco afrykanskie i wczoraj wieczorem w Brindisi bylo 20 stopni! Plus, oczywiscie:))) Odpowiedz Link
maria421 Malo brakowalo... 26.12.09, 10:53 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7398673,Niedoszly_zamachowiec_to_student_z_Londynu__powiazany.html Nie komentuje bo co tu komentowac. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 13:10 A ja skomentuję. Im więcej się wgłębiam w moje zajęcia z ekonomii, czytając o tym jak struktura ekonomii jest ustawiona tak aby wysysać ostatnie soki z krajów trzeciego świata, o tym co na przykład wyprawiają tam korporacje, jak wygląda struktura tzw. "pomocy" i dokąd właściwie ona trafia - tym mniej się dziwię, że trzeci świat jest strasznie wkurwiony. A gdzie się trochę wyedukuje, i dowiaduje tego na przykład co ja teraz wiem (bo nie jest to wiedza dostępna przecież łatwo, czyteż w oficjalnych wiadomościach) to już się zupełnie nie dziwię, że idzie "postal". Bo wobec takiego ogromu kurestwa, hipokryzji, kompletnego braku jakichkolwiek zasad - to się wydaje być całkiem rozsądne rozwiązanie. Współczuję tym ludziom ogromu bezsilności, który czują. I życzę choć odrobiny wiary, że to się wszystko da zmienić i że warto próbować robić to pokojowo. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 13:19 Czyli- oni po prostu inaczej nie moga i nie chcom ale muszom nas zabijac a nam nic innego nie pozostaje jak prochem glowy posypac i kolektywnie "nostra culpa, nostra massima culpa" wolac. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 14:09 Oczywiście, że mogą inaczej. My też możemy inaczej, niż ich w dupę rżnąć, cuckać i ogołacać. Ale nie chcemy, bo tak nam wygodniej, łatwiej i w sumie korzystniej. No bo co w końcu. Żadne "culpy" tutaj nie są potrzebne, to nie kościół katolicki, gdzie każdy chla, kradnie, morduje i się dupczy na prawo i lewo, a potem jedna mała "culpka" to wszystko zmazuje. I hajda od nowa można. Co jest potrzebne, to tylko i aż zmiana kilku prostych i podstawowych zasad. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 14:33 Jezeli to tylko kwestia zmiany kilku prostych i podstawowych zasad to nalezy te zmiany natychmiast dokonac i bedziemy mogli spac spokojnie:) Rozumiem ze te zmiany to po prostu fair business taki jaki w ciagu kilku dekad zrobil z rybackiej osady zwanej Dubaj supernowoczesne i przebogate miasto albo z dynastii Saudow multimiliarderow. Tylko ze... oni ciagle nas nie lubia:(( Odpowiedz Link
blues28 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 14:48 Mysle, ze to troche trudniej, to jak wprowadzenie sprawiedliwego podzialu (ale kto zrezygnuje z zysku???). Na to trzeba mase czasu. Tak jak potzrebny byl czas aby uwierzyc, ze kobiety tez maja mózg i moga glosowac, brac udzial w rzadzie (rzecz 100 lat temu nie do pomyslenie) a i na dzien dzisiejszy wciaz jeszcze sa diskryminowane. Niby nie a jednak tak. Takie samo przemodelowanie umyslu potzrebne jest przy podziale dóbr materialnych na ziemi i przy kooperacji. Nie milosierdzie gminy, tylko wspólpraca. Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 14:58 Idea sprawiedliwego podzialu kazdemu wedlug potrzeb tez juz byla przerabiana. Z oplakanym skutkiem. Z kolei fair business prowadzony z Arabia Saudyjska (ropa za petrodolary) doprowadzil co prawda do bogactwa Saudyjczykow, ale saudyjskim kobietom nie dal zadnych wolnosci. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 15:25 W takim razie, nie był taki "fair" ten "fair business", prawda? Nie chodzi o ideę podziału wg. potrzeb, tylko na przykład ideę stosowania takich samych zasad dla wszystkich podmiotów. Bo obecnie ta zasada nie jest respektowana. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 15:42 pierdoklecja_prutka napisała: > W takim razie, nie był taki "fair" ten "fair business", prawda? Business dotyczyl ropy, nie kobiet. Mozna oczywiscie bylo powiedziec "Nie bedziemy od was kupowac ropy dopoki nie bedzie u was rownouprawnienia plci". Na co najprawdopodobniej strona arabska by sie pierwsza obrazila i byloby po negocjacjach. Wiec lepiej bylo sie ludzic nadzieja ze wraz z dobrobytem nastapi postep a wraz z postepem nastapi emancypacja kobiet. A tu co? Nic. > Nie chodzi o ideę podziału wg. potrzeb, tylko na przykład ideę > stosowania takich samych zasad dla wszystkich podmiotów. Bo obecnie > ta zasada nie jest respektowana. Istnieje cos takiego jak swoboda zawierania kontraktow. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 17:08 Jasne, istnieje wszelaka swoboda do wszystkiego. Na przykład jak leżysz pod płotem zimą i zdychasz z głodu - a ktoś Ci oferuje, że dostaniesz miskę kaszy i pryczę w baraku, ale zostaniesz do końca życia jego niewolnikiem, Ty i Twoje dzieci. No to masz zdecydowaną swobodę odmówić i zdechnąć. Hahaha. Natomiast warto też się zastanowić, jak do tego doszło, że pod tym płotem leżysz. Na przykład w Indiach, pewna duża grupa ludzi zalega pod płotem zdychając, ponieważ pewna korporacja jako "pomoc humanitarną" umożliwiła im zakup bardzo drogiego ziarna - które rzekomo jednak miało być całkowicie odporne na pasożyty. Co oznaczałoby dużo więcej ziarna, dużo mniejsze zużycie drogich pestycydów, i zdrowsze ziarno w efekcie. Jednak się okazało, iż drogie ziarno na zakup którego chłopi się zadłużyli po uszy (hahaha! zgadnij gdzie się zadłużyli), na dodatek pod hipotekę swoich farm - tak samo zżerają szkodniki jak wszystko inne. Ale to nie wszystko. Ziarno to się nie nadaje do zasiewów. Hahaha! W związku z tym następnego roku chłopi dostali ultimejtum. Albo znowu kupują drogie ziarno do zasiewu, albo hadja oddawać farmy. Korporacja się nazywa Montesanto. Można sobie poczytać. A sama nie działała. Tylko rączka w rączkę z organizacjami międzynarodowymi tzw. humanitarnej pomocy. Prawda jest taka, że nikt tych zasad z własnej woli nie chce zmieniać. Bo na najbiedniejszych najlepiej się zarabia. Na przykład butelkowana woda w slumsach Brazylii gdzie nie ma bieżącej wody, kosztuje trzy razy tyle co w dzielnicach zamożnych. Natomiast złudzenie, iż emancypacja kobiet się weźmie sama z siebie z dobrobytu jest idiotyzmem kompletnym. Vide casus Szwajcarii, jednego z bogatyszych państw na świecie, gdzie jednak pełne prawa wyborcze wprowadzono najpóźniej. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 17:30 Ale co ma sytuacja wykorzystanych biedakow w Indiach do wczorajszej proby zamachu? Swiat nie ma problemu z zadnym terroryzmem hinduskim, ma problem z terroryzmem islamskim. Na swiecie jest cala masa ludzi biednych, skrzywdzonych, wykorzystanych ale do glowy im nie przychodzi zeby wysadzic samolot pasazerski. Prawdziwi biedni zreszta srodkow na to nie maja. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 17:44 Owszem, prawdziwi biedni nie mają środków. Natomiast rozpacz, wściekłość i desperację tych ludzi wykorzystują inni ludzie. Tak jak zawsze. Ciekawe też co piszesz, że świat ma problem z terroryzmem islamskim. Ale nie napisałaś na przykład, że świat ma problem z nieuczciwymi korporacjami takimi jak Montesanto. Gdyby tak przeprowadzić referendum wśród wszystkich ludzi, to ciekawa jestem jaki wynik by był. Moglibyśmy się zdziwić, co tak naprawdę "świat" uważa za problem. Mogłoby się okazać, że świat uważa, że problem to my. Hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 23:22 pierdoklecja_prutka napisała: > Owszem, prawdziwi biedni nie mają środków. Natomiast rozpacz, > wściekłość i desperację tych ludzi wykorzystują inni ludzie. Tak jak > zawsze. Ale to nie Hindusi wykorzystuja wscieklosc i desparacje biednych wspolziomkow ... > Ciekawe też co piszesz, że świat ma problem z terroryzmem islamskim. Terroryzm islamskie jest odczuwalny glownie w krajach islamskich. To tam pada najwiecej ofiar islamskiego terroryzmu. > Ale nie napisałaś na przykład, że świat ma problem z nieuczciwymi > korporacjami takimi jak Montesanto. Gdyby tak przeprowadzić > referendum wśród wszystkich ludzi, to ciekawa jestem jaki wynik by > był. Moglibyśmy się zdziwić, co tak naprawdę "świat" uważa za > problem. Mogłoby się okazać, że świat uważa, że problem to my. > Hahaha! Ciekawe czy jakby przeprowadzic referendum wsrod Hindusow to czy mieliby wieksze zaufanie do Montesanto czy do Lashkar -e-Taiba. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 23:31 A ja przed snem powiem tak: Mario, spróbuj trochę empatii, i trochę szerszego spojrzenia na świat. Teraz w ramach pierduł - goście się rozjechali, gospodarze zalegli, i ja też tak i uczynię. Jutro Ajnsztajn mnie z powrotem zabierze. Dobranoc Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 23:43 jutka1 napisała: > A ja przed snem powiem tak: Mario, spróbuj trochę empatii, i trochę > szerszego spojrzenia na świat. Jutka, dlaczego uwazasz ze brakuje mi empatii? Szersze spojrzenie na swiat natomiast Wam by sie przydalo, bo zwalac wszystko na korporacje jest bardzo schematyczne, choc wygodne spojrzenie. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 23:36 Marysiu, do czego zmierzasz w tej wypowiedzi? Bo nic nie zrozumiałam. Możesz to jaśniej przedstawić? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 26.12.09, 23:49 pierdoklecja_prutka napisała: > Marysiu, do czego zmierzasz w tej wypowiedzi? Bo nic nie > zrozumiałam. Możesz to jaśniej przedstawić? > Najjasniej jak moge- nie ma zadnego zwiazku przyczynowo skutkowego miedzy atakami terroryzmu islamskiego na Zachodzie a wszelkimi cierpieniami wszelkich biednych tego swiata. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Malo brakowalo... 27.12.09, 00:01 No to jest Twoja opinia w tej sprawie. Pewnie także uważasz, iż Niemcy wpadli w objęcia Hitlera z wrodzonej wredności a nie z przyczyny szalejącego kryzysu ekonomicznego. Podziel się ze swoimi sąsiadami tą informacją, jestem pewna że Ci potakną. Hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 27.12.09, 10:39 Jezeli uwazasz ze naprawde istnieje zwiazek przyczynowo -skutkowy miedzy wszelka bieda tego swiata a islamskim terroryzmem to z pewnoscie jestes w stanie to udowodnic. Kryzys z 1929 zostal wykorzystany do celow propagandowych tak przez nazistow jak i przez owczesnych komunistow, to prawda, ale przyczyn dojscie Hitlera do wladzy bylo kilka, nie tylko jedna. Glowna przyczyna byl kryzys demokracji w Republice Weimarskiej, jej konstytucja dajaca wladze prezydentowi do rzadzenia poprzez tzw. Notverordnung (zarzadzenia specjalne) . To na skutek takiego ukladu NSDAP doszlo do wladzy. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Malo brakowalo... 27.12.09, 12:56 Nie piszę tu o "wszelkiej biedzie świata", tylko o pewnych mechanizmach, które są tak skonstruowane iż działają na wielką korzyść świata Zachodniego, i na nieproporcjonalnie ogromną niekorzyść tzw. trzeciego świata. Samo w sobie istnienie tych mechanizmów dla nas jest tak oczywiste i naturalne, że ich nawet nie dostrzegamy. I jest to naukowo udowodniony fenomen socjologiczny. Same mechanizmy nie muszą być udowadniane, bowiem są faktem - wystarczy sobie przeczytać jak na przykład funkcjonuje IMF lub Bank Światowy. Lub różne zestawienia finansowe o wydatkowaniu funduszy lub statystyki. Np. współczynnik rozwoju gospodarczego w państwach mocno "wspieranych" przez organizacje światowe i tych nie "wspieranych". Czy istnieje bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy - nie wiem czy to można udowodnić. Na razie jest to jedynie moje przekonanie - tak samo jak Twoje, że tego związku nie ma. Bo tego również nie jesteś w stanie udowodnić, prawda? Natomiast faktem jest, że gdyby na świecie nie było tak rażących nadużyć gospodarczych, to pula osób na tyle zdesperowanych aby być podatnymi na różne fanatyczne ideologie była by znikoma. Nie potrafię odpowiedzieć, czemuż to akurat fanatyzm islamski jest obecnie magnesem dla tych desperatów. Podejrzewam, iż zaszła korelacja. Po prostu islam wszedł w swoją fazę "fanatyczno- wojowniczą" akurat w tym momencie. Gdyby w taką fazę weszła teraz jakakolwiek religia, na przykład chrześcijaństwo, to ono stało by się magnesem dla sfrustrowanych desperatów i świat miałby problem obecnie z chrześcijańskim fanatyzmem. Tyle że swoją fazę fanatyczną chrześcijaństwo przeszło w średniowieczu, i mamy teraz z tym na razie spokój. Jeśli zaś chodzi o Niemców i Hitlera, to jest to ciekawa sprawa. Bo w tym okresie nie tylko Niemcy przeżywały kryzys demokracji, ale także (o czym się mówi mniej chętnie) na przykład Polska. Gdzie Piłsudski zaczął rządzić dekretami. Albo kilka lat później - Ameryka. Gdzie Roosevelt także uskuteczniał rządy przez "executive orders" czyli dekrety. Lecz jednak nikt nie wyprodukował aberracji tak imponującej, powszechnej i długotrwałej - jak Niemcy. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 27.12.09, 14:19 Odnosnie mechanizmow skonstruowanych tak ze dzialaja "na wielka korzysc swiata zachodniego i na nieproporcjonalnie ogromna niekorzysc tzw. trzeciego swiata" trzeba by wyjasnic co to jest , w epoce globalizacji "swiat zachodni". Czy saudyjski ksiaze Walid majacy udzialy w dziesiatkach roznych korporacji, bankow (Citibank !), sieci hoteli, albo podobni do niego arabscy global players to jest ciagle "trzeci swiat"? Terrorysci islamscy ktorzy dokonali zamachow na Zachodzie lub takowe przygotowywali to nie byli jacys biedyni desparaci. Pochodzili z dobrze sytuowanych rodzin ktore finansowaly ich studia w Europie. Byl wsrod nich nauczyciel pracujacy w Anglii, byli lekarze pracujacy w Anglii. Byli tez tacy, ktorzy sie w Europie urodzili i nigdy pakistanskiej biedy nie wiedzieli. Zalozenie ze jezeli oni nas atakuja to znaczy ze mysmy sobie w jakis sposob na to zasluzyli wiec to my w gruncie rzeczy jestesmy przyczyna terroryzmu jest dla nas samych zabojcze. Gdybysmy takie samo zalozenie przyjmowali wobec terroryzmu RAF czy BR to do tej pory bysmy ich nie zwalczyli. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Malo brakowalo... 27.12.09, 14:30 Trzeci Świat się charakteryzuje między innymi tym, że nie posiada tzw. klas średnich. Tylko bajecznie bogate elity oraz klepiącą biedę resztę. Jak ów książę na którego się tutaj powołujesz. Oczywiście, że terroryści pochodzą z warstw wyedukowanych - ponieważ trzeba być wyedukowanym aby te mechanizmy odkryć. Zwykle to nie ciemne masy podnoszą głowy same z siebie, prowadzi ich zwykle ktoś z tych mas się wywodzący lub się z nimi identyfikujący, lecz wyedukowany. Przeciwna jestem też podchodzeniu do zjawisk społecznych na zasadzie zasługiwania, winy czyteż kary. Raczej wolę myśleć, że akcja wywołuje reakcję. Pewnie, terrorystom się trzeba przeciwstawić siłowo. Z drugiej jednak strony, należy zminimalizować w ich zasoby, a ich zasobem są biedni, ciemni, zdesperowani ludzie. Ponieważ niehumanitarnie (chyba się zgadzasz) byłoby ich wszystkich wytłuc do nogi, to jedyną alternatywą się wydaje zaprzestanie działań powodujących biedę i desperację tych ludzi. Bowiem o ile na krótką metę znaczy to pewnie zmniejszenie naszych korzyści, to długoterminowo może zapobiec na przykład czemuś takiemu, iż te masy w swojej masie się ruszą i nas rozniosą w piździec. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Malo brakowalo... 27.12.09, 14:41 Wobec tego- jeszcze raz spytam- dlaczego to studenci hinduscy, wietnamscy czy z Ameryki Lacinskiej nie stanowia dla Zachodu zagrozenia terrorystycznego ? I zaraz odpowiem- bo nie stoi za nimi ideologia ktora obiecuje im ze ginac w wojnie z niewiernymi stana sie shahidami, meczennikami za wiare i dostana za to w nagrode wstep na ogrody Allaha gdzie plyna rzeki wina i gdzie hurysy na nich czekaja. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 97 :-))) 26.12.09, 23:08 Wrocilam wlasnie z kolacji od mojej przyjaciolki, ktora pomylila zawod- zamiast byc architektka powinna byla zostac kucharka 4 gwiazdkowa. Niesamowite jak ona gotuje. Podala mus z krabow i groszku w sosie mietowym, zupke z ruccoli z pianka jak cappuccino, piers kaczki w sosie z lekkim smakiem piernika, na deser torcik z amarula na sorbecie z mandarynek. Od jutra dieta! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 97 :-))) 26.12.09, 23:39 Brzmi posko. Ale może gdyby uczyniła z tego swój zawód - toby już nie była dla niej taka frajda? Zauważyłam, że profesjonalne podejście do pewnych rzeczy odbiera nam wiele frajdy jaką mamy jako laicy. Naprzykład wskutek napisania magisterki o Gombrowiczu (mn.) utraciłąm frajdę czytelniczą z Ferdydurki i reszty. Jak sobie pomyślałam, że tak sobie załatwię wszystkie ukochane czytadła to mnie się odechciało być literaturoznawcą. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 97 :-))) 26.12.09, 23:44 pierdoklecja_prutka napisała: > Brzmi posko. Ale może gdyby uczyniła z tego swój zawód - toby już > nie była dla niej taka frajda? Mozliwe. Dla mnie jednek frajda bylaby taka sama:) Odpowiedz Link
maria421 Spam 26.12.09, 23:35 Od jakiegos czasu dostaje maile z tytulami "Problemy w lozku?" Lub "Za wczesnie?", ktore natychmiast kasuje. Dzisiaj po doskonalej kolacji u przyjaciolki otwieram poczte a tu mail z tytulem "Zu dick?" (Za gruba?) No to jest dopiero bezczelnosc!:) Od jutra dieta. Odpowiedz Link
ewa553 pozwalam sobie 27.12.09, 13:47 sciagnac was z armat i powiedziec o kinie. bylam na poranku, ktory tu elegancko nazywa sie matinee:))) byl norwesko-niemiecko- hiszpanski film (ale tylko norwescy aktorzy i norweska rezyser) pt. pomaranczowa dziewczyna. pomaranczowa w sensie "od pomaranczy) bardzo fajny film o milosci bez sentymentalizmow, choc tak latwo bylo przy tym temacie zbladzic. Byly fragmenty dziejace sie w sevilli i te mnie najbardziej wzruszyly bo ogladajac katedre, slynny zloty oltarz i wogole to cudowne miasto, przypomnialam sobie moja tam wycieczke sprzed juz prawie dwu lat.... milo jest w kinie rozpoznawac znane sobie miejsca... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Też pozwalam sobie:-) 27.12.09, 14:21 Ale jeszcze w temacie Świątecznym, bo dopiero teraz wracam do siebie.U nas wszystko odbyło się zgodnie z rodzinną wigilijną tradycją. Wszyscy się dziko miotali, chichrali, ściskali, przekrzykiwali. Plan przyjęcia był, ale poszedł sobie gdzie indziej. U.P. i jej syn mieli, zostać dowiezieni na miejsce przez ludzi, a w ostatniej chwili wezwała na pomoc le Mężą, Dziecinka miała sama przyjechać,a w ostatniej chwili wezwała Syna Średniego i samochód jego. Wigilia zaczeła sie z półtoragodzinnym opóźnieniem. Biedny 196 centymetrowy syn U.P. stał w środku tego rozgardiaszu z lekkim obłędem na grzecznie uśmiechniętej buzi. A pod nogami pomykało wnucze, które strasznie już chciało dostać sie pod choinkę, ale zdzierżyło bohatersko!. Potem powiedział (syn U.P., anie Wnuczę) mi że nigdy nie widział takiego mieszkania (Maćmine) i nigdy nie widział takiej Wigilii. Czemu mnie to wcale nie dziwi? A 25 miałam na obiedzie światecznym rodzinę z wyboru. Dado kuzynka przyszywana moja i Dadowymąż, komplet rodzinny Polluksa (Kastorem jest Syn Środkowy) wraz z Polluksa dziewczyną i moi zaręczyciele (Dziecinka i Kijanek). Cudnie było. I moja zupa wigilijna odniosła kolejny, po Wigilii, sukces. Nie było barszczu, uszek, grzybowej. Był bisque de crevettes z prawdziwymi krewetkami w środku. I mintajem i dorszem, i kleksem śmietany z oliwą, czosnkiem, i pietruszką. Dzieci kupiły le Mężowi w ramach prezentu, nakładkę fotelową z kilkoma programami masaży i Dadowymąż i ojciec Polluksa spędzili na niej większość wizyty, spychając sie z niej sukcesywnie. Jak dzieci na małej karuzelce:-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Też pozwalam sobie:-) 27.12.09, 14:37 A na co ta "nakładka" masażowa? Brzmi zbereźnie:))) A zupa - pysznie. I gdzie jest Pyton i nowe Pierdulum? -- wasza pierdo Odpowiedz Link