ewa553 Re: No to luuu, Europa! :) 01.01.10, 11:06 oj, przegapilismy Twoj toast! Awiec przynajmniej teraz: wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku! Tobie zycze wspanialych podrozy, a nam wspanialych reportazy z tychze:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: No to luuu, Europa! :) 01.01.10, 15:50 Przez 24 godziny byłam bezinternetowa, więc teraz się stuknę puszką piwa Tyskiego, siup siup w mój durny dziób. :-D Wszystkiego najlepszego Wszystkim na cały 2010. Niech bedzie lepszy, milszy, cieplejszy i niech nam spełni marzenia i plany. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: No to luuu, Europa! :) 01.01.10, 16:04 A ja Absolutem, bo właśnie robimy sobie poprawiny:-) Odpowiedz Link
maria421 Szczesliwego Nowego Roku! 02.01.10, 20:34 Niech sie spelnia wszystkie Wasze marzenia Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: No to luuu, Europa! :) 02.01.10, 23:34 W zeszłym roku ktoś powiedział mi, że jest to rok ziemskiego bawołu, a więc jakiś zdumiewająco zajebisty rok ze względu na coś tam. Rok przedtem był rok szczura, też ponoć zajebisty rok. Sprawdziłam i 2002 rok, był moim rokiem, rokiem konia. Ponoć jakaś superhiper szczęśliwa zajebistość dla mnie bo koń to mój znak. W 2002 wylali mnie z roboty. Do tej pory się z tego otrząsnąć nie mogę. Więc jak mi teraz ktoś powiedział, że jest zajebisty teraz mega rok - rok tygrysa, to się uśmiałam - jak koń! Hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: No to luuu, Europa! :) 03.01.10, 00:07 Jestem tygrysem, i tak mi gada: Your year has arrived, and you are likely to find it more comfortable than most. That does not mean, however, it will be more successful. This could be a case of too much of a good thing. Yes, you are lucky. Yes, you enjoy taking a risk. You can bet the year's ambiance will encourage extremes even beyond your natural inclinations. In other words, you are vulnerable to suffer from overdoing it, from living on the edge and falling off it. You are going to have a few splendid successes in 2010. On the other hand, do not be surprised if your failures are even more spectacular. Self control wins the day. Idesiepochlastać??? Odpowiedz Link
chris-joe Re: No to luuu, Europa! :) 03.01.10, 02:12 Sie nie chlastaj, poczekaj na mnie, to sie pochlastamy razem wprzody skonsumowawszy- tez jestem tygrys. Z drugiej stony, jestem tygrys-wiecznadziewica i z tego tytulu podeslano mi inna wersje wydarzen, choc rownie metna. Czyli jednak: sie chlastamy... Odpowiedz Link
jutka1 Re: No to luuu, Europa! :) 03.01.10, 15:36 To w celu chlastania się musisz zjechać do Europy, bo ja do Kanady to podziękuję. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: No to luuu, Europa! :) 03.01.10, 02:36 Tu 2010 ledwo zauwazylismy, pare zaproszen i wlasnych pomyslow odeslalismy na zaplecze i sie osunelismy w lenistwo, bezplan i domowe gacie. Tuz przed polnoca wiec, jak przystoi stadlom z paroletnim stazem, rzucilismy sie sobie do gardel i tylko moje talenty manipulacyjne doprowadzily do con amore akurat na czas. Szampanskoje poszlo juz w pelnej komitywie i skonczylo sie -ze sie tak wyraze- milo. Dorzucam audio dla skojarzen nieadekwatnych, lecz jakze kuszacych: vimeo.com/6836341 Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Sylwester z piekła rodem - pikantne szczegóły 03.01.10, 15:06 No więc tak jak pisałam - na duszy mi ostatnio ciężkawo. Na dodatek ostatnio spotkałam się z dwoma przyjaciółkami, które akurat promienieją zadowoleniem, sukcesami zawodowymi, w związkach, wspaniałymi planami i przyszłością świetlaną. Ja się niezmiernie cieszę szczęściem przyjaciół, ale na tym tle się poczułam dupą świata i na tej dupie - wrzodem. Więc gdy dobrnęliśmy na Sylwester do Kraka i naszych tam przyjaciół zastaliśmy w stanie jakiegoś zupełnie bezzasadnego rozanielenia - no to ja pękłam. Chociaż nie od razu. W Sylwestra się udaliśmy na przedpółnocną przechadzkę po rynku, co mnie zwykle wprawiało w dobry nastrój. Lecz nie tym razem. Bo tym razem to żenada smutna jakaś była. Cały rynek obarierkowany, ochroniarze trzepią ludzi, myśleliśmy że w środku się jakieś cuda niewida dzieją. A tu wielka scena, ryczy przaśna muza, ale nikogo na tej scenie nie ma! Tłum wielki stoi - przed pustą sceną! Od czasu do czasu wychodził w czapce uszance jakiś gucio, wrzeszczał w mikrofon o szampańskiej zabawie i zapodawał kolejny hicior z taśmy! Spacerowaliśmy od ok 21 do 23.30 - a to po Plantach naokoło, a to po uliczkach, a to nad Wisłą przy Wawelu, coiraz to zahaczając o rynek. I cały czas ten tłum pod pustą absolutnie sceną!!! To jakaś smutna masakra zepsutą piłą mechaniczną! Kraków ponoć wydał na Sylwetstra bezprecedensową sumę 4,5 mln (inne miasta od 200 tys do 1,5 mln) i nie było kompletnie nic! Ani dekoracji, ani fajerwerków, ani tańców, ani grania, ani śpiewania. Tylko gigantyczna, zakrywająca całą jedną ścianę rynku reklama głupiego serialu w tvn. Dwa wielkie telebimy z reklamami radia Maxx. I ten biedny gostek w uszance. A naprzeciw - luda tłum. Ten tłum pod pustą sceną to mnie w snach chyba będzie prześladował do śmierci. Co za surrealnie okropny widok! Więc po tym wszystkim jak wróciliśmy do mieszkania przyjaciół, wypiliśmy po lampce szampana, to ja już byłam tak przybita, że następnego dnia rano czułam, że mi puszcza. No generalnie odbija. Siedziałam więc z głową na biurku i z ręcznikiem na twarzy, a przerażony chłop i przyjaciele się miotali wokoło! Hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sylwester z piekła rodem - pikantne szczegóły 03.01.10, 15:26 A to rzeczywiście koszmar i masakra. Przykro mi 100Krocie. :-( Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sylwester z piekła rodem - pikantne szczegóły 03.01.10, 15:52 Bah, ale to jeszcze nie koniec! Bo jakoś się w końcu przy pomocy bliskich ogarnęłam, kawę mi dali, wypiłam, chleb gliniasty ale bardzo dobry z buncem zjadłam, przy piecu posiedziałam i poszliśmy do kina na Awatara. W okularkach! Boże, co za fantastyczna sprawa! Nie chodzi o fabułę, ale te pomysły! Te rośliny, stwory, te wizualizacje niesamowite! Bah. Łby potem wszystkich rozbolały maksymalnie, bo to jednak dość dziwne i nienaturalne jest, ale sądzę że to się jakieś synapsy potowrzyły i pewnie następne tego typu filmy bez takich sensacji będzie można oglądać. No i przyszliśmy do domu, posiedziałam pod piecem, poczytałam Tokarczuk i padłam jak betka. I tutaj nastąpi zaraz clou programu piekielnego czyli powrót pkp. Ale zanim to opiszę to się muszę posilić przywiezionym z Kraka buncem. Hahaha! Szykujta się! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sylwester z piekła rodem - pikantne szczegóły 03.01.10, 16:09 Wasisdas bunc? Odpowiedz Link
maria421 Re: Sylwester z piekła rodem - pikantne szczegóły 03.01.10, 16:17 jutka1 napisała: > Wasisdas bunc? pl.wikipedia.org/wiki/Bundz Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sylwester z piekła rodem - pikantne szczegóły 03.01.10, 16:57 Bunc to taki delikatny ser, jeśli się przerwie robienie oscypka w pewnym momencie - to właśnie się ma bunc. Można go spożywać zarówno na słono jak i na przykład z miodem. Teraz robią też różne bunce z ziołami na przykład. Z tym, że taki ser musi być świeży. Dlatego raczej go w Warszawie nie ma. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sylwester z piekła rodem - pikantne szczegóły 03.01.10, 17:23 Mniam. Gdzie opowieść o PKP? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka pkp... ja pierdolę... 03.01.10, 18:17 Zacznijmy od tego, że od Nowego Roku teoretycznie nie ma już pkp. Się rozdzielono na konkurujące ze sobą firmy. Więc teoretycznie dla pasażerów powinno być lepiej. A jest jak jest. Bilety kupione w jednej pkp nie są ważne w innej pkp. Niezłe i niedorogie ekspresy TLK zintegrowano z pośpiesznymi, zniesiono miejscówki, lecz ceny biletów utrzymano. Znaczy zamiast pośpiesznych mamy teraz droższe pośpieszne. Ekspresów TLK z miejscówkami już nie mamy. Za to mamy coś co się nazywa Interregio. Niby konkurencja dla Intercity. Wzięliśmy się w sobie i postanowiliśmy spróbować. A co tam. Pomyślałam. I tak jest chujowo, może więc być chujowo odrobinę więcej. Hahaha. Podjechał pociąg podmiejski czterowagonowy. Pod cały peron kłębiących się ludzi. Mnie jakaś upierdliwość wzięła szatańska, złapałam chłopa co wymiękał i psa co spuchł ze strachu i się wbiłam w sam środek strasznej masy ludzkiej. Fizys mi się musiał zrobić potworny, gdyż dla mojej gromadki wydeptałam i wyłokciowałam kawałek w środku tzw. przedziału. Ludzie stali wszędzie, pomiędzy ławkami, w przejściach, w przejściach między wagonami, wisieli na wieszakach do rowerów i siedzieli na poręczach. Do klopa się przedzierano gromadami. Na stacji mniej więcej w połowie drogi się okazało, że wysiąść nie można bo drzwi zamarzły. Wyłażono więc jedynymi drzwiamy które się dały otworzyć - na sąsiednie tory. Mniejsze osoby i bagaże podawano oknami. Na stacji Warszawa Zachodnia się okazało, że wszystkie drzwi zamarzły. W końcu wrzaskiem zwabiono konduktorkę, która wraz z koleżanką zaczęły się szarpać z drzwiami aby ludzi uwolnić. Uszarpały kobieciny w końcu 20 cm. szparę którą się ludziska wyciskali. Trwało to ok 45 minut. To samo na Centralnym. Pikanterii jeszcze dodaje fakt, że na takie "straszne" trasy daje się na konduktorki kobieciny przed samą emeryturą. Biedne baby się przeciskają przez ten wkurwiony, skłębiony motłoch, kasując bielty. Konduktorów w dobrej formie i sile wieku zaś się daje do Intercity. Haha! Pkp traktuje jak widać i swoich pracowników i pasażerów z jednakową arogancją i pogardą. Tfu. Skorzystał najbardziej mój pies, bo się wciskał wszędzie jak czopek, wszyskim na kolana spuchniętą mordę kładł i czerwonymi gałam łypał, wzbudzając litość i życzliwość. W ten sposób wszystkich zborsuczył i obsierścił. Teraz zaś śpi szczęśliwy i spełniony na swoim leżu i przez sen gada i szczeka. My też jesteśmy szczęśliwi i spełnieni bo dotarliśmy do domu, wymoczyliśmy w wannie, zjedliśmy ciepłą kolację i się wyspaliśmy wygodnie. Mam nadzieję, że przyjdzie jak najszybciej anioło z wielką trąbą i coś zrobi zarówno z ludźmi którzy zgotowali pięknemu miastu Kraków takiego żenującego sylewestra z pustą sceną za 4i pół bańki, jak i z ludźmi którzy innych ludzi uważają stosowne przewozić jak bydło. Howgh. Niech się stanie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: pkp... ja pierdolę... 03.01.10, 19:36 KJAP. Hekatomba. Zapusuję w kajecie - nigdy nie jeździć w PL pociągiem. O. Odpowiedz Link
maria421 Re: pkp... ja pierdolę... 03.01.10, 19:45 Ja na moja ostatnia podroz PKP nie narzekam. Z Berlina do Poznania dojechalam z 10 min. opoznieniem, w drodze powrotnej pociag przyjechal z Warszawy do Poznania z 10 min. opoznieniem. Czyli tym razem PKP gora, bo Deutsche Bahn mialo w obie strony ponad 10 min. opoznienia. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: pkp... ja pierdolę... 03.01.10, 19:49 Hahaha, wiedziałam że zaraz przyjdzie Marysia i powie, że ona nie widziała, nie słyszała i o niczym takim nie wie. Pewne rzeczy są niezmienne. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: pkp... ja pierdolę... 03.01.10, 21:37 Alez wierze Ci na slowo, Dorotko, ze mialas koszmarna podroz. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: pkp... ja pierdolę... 03.01.10, 19:47 Przynajmiej dopóki ów anioło ich nie przeleci trąbiastą trąbą. Hahaha. Apropos. Na necie furorę robi film, jak to w zoo szorował chłop słonia a słoń mu siadł na głowę. I powiedzmy - dobrze nacelował. To jest mniej więcej parabola do relacji pasażer-pkp. Wydostać się też było ciężko. Hahaha. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Dobrze ze 2009 sie skonczyl - kij mu w de... 05.01.10, 16:23 Przylaczam sie, spozniona, do noworocznego toastu, choc w tej chwili mam tylko wode mineralna ;o) Dobrze ze 2009 sie skonczyl - kij mu w de i kawalek szkla, jak mowilismy w podstawowce. To byl niemily, nekajacy rok, z chorobami, zwierzecymi tragediami, dezorganizacja w pracy spowodowana GFC, corka nagle ciezko przezywajaca nastoletnie zycie, niesumiennym rzemieslnikiem i tak dalej. Zla passa trwala do konca: przed Swietami postanowilam podkolorowac sobie wlosy kasztanowym szamponem Schwarzkopf i obecnie jestem kruczoczarna z ohydnym rdzawym polyskiem. Same Swieta przechorowalam na zapalenie zatok. Dzien przed wyjazdem do Pragi moj bank zawiadomil mnie ze moja karta kredytowa byla uzyta do nieautoryzowanych transakcji z Moskwy i musialam ja skasowac, pozostajac jedynie z gotowka na karcie debetowej, wskutek czego nie kupilam sobie zadnej pamiatki z Pragi :o(. W Berlinie wyladowalam ze 100 euro. Tak, znakomicie ze rok 2009 juz jest poza mna. Zycze Wam Szczesliwego Nowego Roku a sobie po prostu lepszego roku... Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Dobrze ze 2009 sie skonczyl - kij mu w de... 05.01.10, 17:31 Ojezu... No to nieźle. Współczuwam. Życzę lepszego roku Tobie i sobie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link