O pierdułach -- Odc. 99 :-)))

07.01.10, 19:44
Otwieram, bo się przelało. :-)

Dzisiaj coś było o babciowaniu, wnukach wielorasowych, genach, parciu, i innych.

Zapodam uprzejmie, że w Paryżu lód i resztki śniegu. Nieprzyjemnie jeśli
chodzi o pogodę. W robocie jeden pożar (ugasiłam) i kilka Sajgonów (normalka),
czyli wszystko po staremu.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 07.01.10, 20:10
      pani zima przypomniala sobie o mannheim i suje sniegiem cale
      popoludnie. nie pasuje mi to, ale mnie sie jak zwykle nikt nie pyta:
      (((
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 07.01.10, 20:14
      Czyli masz Pytonie, full servis - tu pożary, tu śnieg z lodem, pełen
      wypas. Kciuki trzymam za Twoje lokum in-spe.

      I, odpowiadając Marysi, moherowy beret nie wchodzi w grę, gdyż jest
      częścią stroju bojowego a nie jakąś tam czapką na śnieg. Tylko
      sprawdź czy istotnie go jeszcze masz, bo możliwe że Lucja Ci go
      mogła chyłkiem zajumać.

      Apropos parcia przez facetów, to i ten mit obala nieoceniona Hrdy.
      Otóż nie jest prawdą teza o rzekomej aktywności samców w tym
      względzie, i bierności samic. Samice jak się okazuje rozwijają w tym
      względzie nadzwyczajną aktywność. Na przykład aktywnie uwodzą
      wybranego samca (zazwyczaj dorodnego i dużego), odrzucając
      mniejszych, młodszych i mniej znaczących w stadzie samców. Albo
      odbywają ogromną ilość chaotycznych stosunków ze wszystkimi,
      doprowadzając tym samym do wewnętrznej wojny plemników :)

      Więc nie ma co zasypiać gruszek w popiele, przyj koniecznie na swoją
      córkę, aby naparła na jakiegoś Brazylijczyka, Beduina, a najlepiej
      na kilku naraz, dla zmaksymalizowania efektu!

      --
      wasza pierdo
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 07.01.10, 20:19
        A ten facet ze zdjęcia, to WS. malowany, mój dawny znajomek - Żyd
        jak ta lala. I niniejszym, dyskusja zatoczyła pełne koło, by znów
        zakończyć konkluzją, iż Żyd uzyskuje w klasyfikacji samczej ilość
        punktów największą :)))

        wasza pierdo
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 07.01.10, 21:06
          Ten facet ze zdjecia to Raul Bova i nie zgadzam sie z Ewa ze powinien miec
          dluzsze wlosy bo wtedy wlasnie wygladalby pozersko.
          Dla Ewy mam jednego z dluzszymi wlosami, tez miodzik:

          www.teatrostabileverona.it/site/context/Produzioni/Pericle/images/pecci2.jpg
          Beret nie moze byc strojem bojowym. Ktos widzial kiedys zolnierza w boju w
          berecie? Beret moherowy jest czescia umundurowania codziennego w sezonie
          zimowym. Stalym elementem umundurowania kobiety beretowej jest tez torebka do
          dawania bezlep.

          A Ty Dorota zamiast czytac teorie na temat parcia lepiej sama przyj. Lub parciu
          sie poddawaj.

    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 09:06
      najwyrazniej nie wiesz o co mi chodzi Maryska, wiec wyslalam Ci na
      maila zdjecie prawdziwego faceta. niestety z dama jego serca,
      zdjecia solo nie mam:(((


      A co do Zydow Dorotko, to absolutnie sie zgadzam. Nawet smutne oczy
      jamnika nie przeszkadzaja mi kochac Hugh Granta, wiec ide w srode na
      nowy film z nim i Sarah Jessica Parker.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 09:48
        Ewa, chyba mamy troche inne gusty, chociaz Hugh Granta tez kocham:)

        Obudzilam sie dzisiaj z bolem glowy, wzielam tabletke i czekam az minie.
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 09:53
          a ulice juz odsniezylas? U nas napadalo tak, ze aut na ulicy
          rozpoznac nie mozna. Jestem zaproszona na 16-ta do znajomej na
          nalesniki. Mam nadzieje ze do tego czasu ulice oczyszcza.
          uwielbiam nalesniki, ale od lat ich nie jadlam. slinka mi juz leci.
          no a jutro zaprosila nas inna znajoma, syn jej wrocil po
          kilkumiesiecznej praktyce w hiszpanii i bedzie gotowal po
          hiszpansku. ciekawe co poda. w niedziele bede sie odchudzac i
          odpoczywac po zyciu towarzyskim:))) a wogole jestem w takim
          nastroju, ze wsiadlabym w auto i pojechala w nieznane na pare dni,
          tyle ze to nie pomysl na zime:(((((
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 10:21
            U nas jeszcze nie pada. Mam zamiar udac sie na dalsze poszukiwanie soli do
            posypywania ulic. Przedwczoraj nabylam 10 kg granulatu, ale nie lubie tego bo
            sie nie rozpuszcza , lezy na chodniku , wlazi w podeszwy butow.

            Ja chce wiosny!!!
            • jutka1 Ziiiimnoooo.... :-( 08.01.10, 10:46
              W nocy było -15 C, rano -6C i wietrznie. Brrrr. W weekend ma padać śnieg - na
              wszelki wypadek w drodze do domu zrobię zakupy spożywcze, żeby nie musieć
              wychodzić jutro - zrobię jakąś zupę i zaszyję się w cieple.

              Miłego dnia :-)
            • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 10:54
              Kolezanka chce kupic mieszkanie, wiec gadalysmy wczoraj o tym dosc
              dlugo. W tych jej rozwazaniach zauwazylam, ze oblicza splate kredytu
              zupelnie nierealnie, wiec zwrocilam jej na to uwage. Kolezanka w
              ogole nie podjela tematu a jako ze ksiegowa z wyksztalcenia i madra
              na dodatek to doszlam do natychmiastowego wniosku, ze jest tutac
              cos, co pilnie zbadac nalezy.

              No i w koncu wyciagnelam z niej, ze z racji koneksji posiadanych
              przez jednego z jej klientow (ona specjalizuje sie w prowadzeniu
              spraw podatkowych firm pt. „import-export“ i „wszystko wokol handlu
              ropa“) ma dostep do kretydow hipotecznych o oprocentowaniu......
              0.75%!!!!! I tych ponoc w Szwajcarii wymaganych od kazdego 20%
              wlasnego wkladu tez miec nie musi......

              Ludzie zarabiajacy tak malo, ze nie moga zaoszczedzic tych 20% placa
              w naszym kantonie za 4-pokojowe mieszkanie ok 2'500 CHF. Za te cene
              (odsetki, splata i kredyt) ona jest w stanie KUPIC dom.

              Wczoraj bylam na meetingu i obiedzie z samymi „bosami“, opalonymi,
              wypoczetymi, opowiadajacymi o wspanialych urlopach na Mauritiusie,
              Seszelach i innych wyspach i debatuajych rownoczesnie o tym, ktora
              wille na ktorej wyspie naljepiej nabyc i ilu ludzi musza zwolnic
              tudziez ilu wyslac na bezplatne urlopy badz zwolnic z powodu
              kryzysu.....

              Jak sie to wszystko czyta w gazetach, to czlowieka (a przynajmniej
              mnie) malo rusza. Jak zas to wszystko zaczyna miec twarze i nazwiska
              znajomych, to czlowieka (a przynajmniej mnie) zaczyna krew zalewac.

              Ja znajduje sie teraz dokladnie w polowie drogi miedzy tymi z
              willami i tymi co musza bezplatne urlopy brac i czuje „parcie“ z
              obydwu stron i koniecznosc podjecia decyzji, na ktora strone tej
              barykady chce zejsc.

              No bo mozna tez argumentowac ze komunizm to utopia i ze ci, ktorych
              nie stac na job, ktory gwarantuje urlopy na Seszelach we wlasnej
              willi sami sa sobie winni i ze blizsza cialu koszula itd itp.

              A na dodatek zepsul sie nasz serwer i masy rzeczy nie moge zrobic,
              przez co mam teraz czas na pisanie glupot :) a w weekend bede
              pracowac.....
              • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 11:17
                tak Xurku, ja bym bliskich kontaktow z takimi ludzmi nie chciala:
                dostaje bowiem depresji i zastanawiam sie, dlaczego tak wyladowalam
                na dupie jak wyladowalam...(wylondowalam)
              • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 12:47
                Wiecie co dziewczyny, muszę się podpisać obdwoma rękami. Nigdy
                zapędów żadnych komuszych ani urawniłowczych nie miałam, uważam że
                zdrowe różnice są dobre i pożądane, że ludzie muszą mieć do czego
                dążyć i aspirować materialnie.

                Ale im głębiej w to wszystko zaglądam, tym bardziej stwierdzam, iż
                jest dużo różnic niezdrowych i system nie daje ludziom szans nawet w
                przybliżeniu podobnych.


                I ludzie lądują do dwóch stronach barykady nie według zasad:
                pracowitsi, bardziej utalentowani, ambitniejsi - zarabiają lepiej,
                mniej pracowici, mniej wykwalifikowani, mniej ambitni - gorzej.
                Kryteria są niejasne kompletnie, zależą od koneksji, łutu szczęścia,
                a często niestety od poziomu paskustwa.

                Mnie się tam to nie podoba i uważam, że tak nie musi być. Ludzie nie
                powinni być zmuszeni się opowiadać do jakichś stronach barykady, bo
                właściwie kto ją wzniósł? I po co? Myślę, że przy dobrym
                gospodarowaniu może wystarczyć dla wszystkich na pewnym minimalne
                komfortowym poziomie, i dla niektórych na poziomach trochę i sporo
                lepszych. Czemu nie?

                --
                wasza pierdo
                • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 13:56
                  Dorota, co uwazasz za minimalny komfortowy poziom?
                  Mieszkanie, wyzywienie, ubranie, darmowy dostep do edukacji i do lecznictwa?
                  Panstwo niemieckie to wszystko gwarantuje i w ten sposob moja Podopieczna zyje
                  juz 15 lat i bedzie zyla do konca zycia.

                  Ktos musi na to zarobic i jest to ktos kto pracuje na takiej posadzie, ze nie ma
                  szans na oszukanie fiskusa. Czyli, szeroko pojeta klasa srednia. Ci, ktorych
                  glos liczy sie najmniej bo nie naleza ani do tej najnizszej klasy godnej
                  wsparcia, pomocy i finansowania, ani do klasy bossow od ktorych zalezy gospodarka.

                  W tej szeroko pojetej klasie sredniej wylania sie klasa working poor, czyli
                  ludzi ktorzy zarabiaja tak malo ze ledwo wiaza koniec z koncem. Tych, ktorzy
                  pracujac maja niewiele wiecej niz ci, ktorzy, jak moja Podopieczna zyja tylko z
                  zasilku.
                  I to jest dla mnie najwieksza niesprawiedliwosc.

                  Bogaci posiadajacy wille tu i tam? Jezeli doszli do bogactwa uczciwie, to jest
                  to ich i niech z niego korzystaja tak jak im sie podoba.
                  • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 14:33
                    marysiu, piszesz:
                    Bogaci posiadajacy wille tu i tam? Jezeli doszli do bogactwa
                    uczciwie, to jest
                    to ich i niech z niego korzystaja tak jak im sie podoba.

                    Wprawdzie kierujesz te slowa do dorotty, ale i ja pisalam, ze cos mi
                    sie tu nie zgadza, jak na to patrze. wiec pozwole sobie zajac tzw.
                    stanowisko. oprosz tego ze sa ludzie ktorzy nieuczciwa praca, albo
                    wyzyskiem (a jakze, chocby wlasciciele firm typu wynajmowanie
                    pracownikow) dochodza do nadmiernych dobr sa tez ci, ktorzy
                    zarabiaja w sposob nieuczciwy, choc nie jest w tym ich wina: mowie o
                    wszystkich managerskich pensjach, ktore osiagaja niebotyczne sumy,
                    o managerach ktorych zwalniaja, bo dopuscili sie
                    jakiegos "przestepstwa" lub zle gospodarowali - a na odchodne
                    dostaja milionowe odszkodowania. na nich tez musi pracowac caly
                    zastep mniej zarabiajacych. w gruncie rzeczy to jest dla mnie
                    wiekszym dranstwem niz ci ktorzy zyja z zapomogi. ci to peanats.
                    I zeby nie bylo watpliwosci: nie zazdroszcze nikomu niczego, raczej
                    pytam sie (sama siebie) skad maja i w jaki kretynski sposob
                    zabawiaja sie podczas gdy tyle ludzi umiera z glodu. Jasne, nikt nie
                    ma obowiazku dzielenia sie tym co ma, ale taka bezmyslnosc
                    dyskwalifikuje mi tych ludzi totalnie.
                    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 14:59
                      Ewa, dla mnie "uczciwie" tzn. zgodnie z prawem i nie oszukujac nikogo.
                      To nie bossowie sa nieuczciwi, to kontrakty na jakich oni pracuja sa zle
                      ustawione. Jezeli kontrakt przwiduje bonus niezaleznie od efektow pracy bossa,
                      to sie bossowi bonus legalnie nalezy i tylko od jego dobrej woli zalezy czy z
                      niego zrezygnuje czy nie.

                      Wynagrodzenie dla bossa powinno byc uzaleznione od efektow jego pracy. Bossowie
                      powinni ponosic osobista odpowiedzialnosc finansowa za doprowadzenie firmy do
                      plajty. Wtedy nie byloby sytuacji ze zaloga idzie na bruk a boss dostaje
                      milionowe odszkodowanie.
                      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 15:26
                        moze niejasno sie wyrazilam, marysiu, ale o to mi wlasnie chodzi.
                        nie bosow potepiam, tylko te niesprawiedliwe umowy, ktore
                        umozliwiaja im takie "zdobycze". I na to, zeby zrezygnowac z
                        milionowego odszkodowania na rzecz bezrobotnych pracownikow na to
                        trzebaby wielkiego ducha, ktorego nie podejrzewam u zadnego
                        managera....
                      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 15:37
                        Otóż to Marysiu, chodzi właśnie o takie przypadki, gdy kontrakty są
                        ustawione w taki sposób, iż szefowie otrzymują bonusy nawet jak
                        firma bankrutuje. Albo banki, które przed chwilą otrzymały ogromną
                        pomoc od państwa, a za chwile wykazują niebotyczne zyski i
                        menadżerowie lecą jetami na Martynikę świętować wielomilionowe
                        bonusy.
                        Niemieckie państwo, które stawiasz za przykład, jest państwem
                        niezmiernie bogatym. A co z biedniejszymi państwami, które na
                        zapewnienie ludziom tego poziomu "przetrwania" nie stać? A które
                        mimo to, są terenem działania multikorporacji wypłacających szefom
                        niewyobrażalnie wysokie pensje? Czy wiesz, że subsydiowanie
                        upadających banków i wielomilionowych premii dla ich menadżerów jest
                        finansowane z funduszy IMF i Banku Światowego - na których
                        utrzymanie składa się wiele państw, często całkiem biednych?

                        O to mi chodzi, kiedy piszę, że to jest niezdrowe.

                        Jeśli zaś są utalentowani, ambitni, pracowici ludzie, którzy
                        dochodzą do dużego majątku - to daj im boże zdrowie. Gorzej kiedy
                        system jest ustawiony tak, że obscenicznie wynagradza ludzi
                        utalentowanych jedynie i wyłącznie w dojeniu systemu i robieniu nas
                        wszystkich w konia.

                        --
                        wasza pierdo
                        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 08.01.10, 16:54
                          Ostatnie pakiety ratowania bankow za pieniadze podatnika tez byly robione na
                          "hurra" i bez pomyslunku. Trzeba bylo ustalic takie klauzule zeby bossowie z
                          pieniedzy podatnika nie dostali zlamanego szelaga.

                          • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 01:38
                            Firma X ma problem i potrzebuje od kontrahenta wysokiego rabatu.
                            Kontrahent pomaga firmie problem rozwiazac za cene zaprzestania
                            reklamy w jednej rozglosni i rozpoczecia w innej, gdyz w tej innej
                            dostaje wyzsza prowizje. Dostaje ja zas dlatego, ze rozglosnia jest
                            dotowana i puszcza same “tanie stare rzechy kupione za grosze”, wiec
                            moze sobie pozwolic. Ta inna zas, nowa, innowacyjna i majaca
                            (teoretycznie) duze szanse na przetrwanie i zmniejszenie monopolu na
                            rynku i zdecydowanie lepsza, nie moze sobie pozwolic. Polityka
                            posrednika z firmy X (i wielu innych) udzialem doprowadzi ich
                            jednak do plajty. Pan Z bioracy udzial w obradach zna wlasciciela
                            tej rozglosni i bardzo go ceni, bo czlowiekiem godnym cenienia i
                            podziwu jest. Ale nie powie mu, co go czeka, bo zachowalby sie
                            niezgodnie z prawem czyli nielegalnie. Czyli postepuje zupelnie w
                            porzadku, bo zgodnie z prawem? Moim zas zdaniej jest to gnojstwo
                            ostatnie chronione przez prawo, ktore przez gnojkow w tym wlasnie
                            celu zostalo stworzone.

                            Lokalna filia firmy Y robi minusy, glownie dlatego, iz zbyt duza
                            ilosc obrotow odprowadzana jest do Headquarter. Szefowie firmy
                            zarabiaja ok srednia krajowa x 10, “sredniowyzszy” management
                            srednia krajowa x 6. Debata toczy sie na temat, ze nie ma
                            pieniedzy, firma robi straty, wiec trzeba badz zwolnic zaloge badz
                            zmniejszyc jej zarobki. Opcja pierwsza zostaje odrzucona, gdyz jak
                            ktorys z debatujacych cynicznie zauwaza, nie da sie ludzi zmusic do
                            pracowania 25 godzin na dobe. No wiec pozostaje opcja zmiejszenia
                            zarobkow. Na gorze listy kandydatow postawieni zostaja ci, ktorzy
                            maja dzieci i niepracujace zony, bo jest najwieksza szansa, ze nie
                            zaryzykuja straty miejsca pracy i zgodza sie na mniejsza pensje. Ich
                            terazniejsze pensje wynosza srednia krajowa x 1.5. Nie trzeba chyba
                            dodawac, ze postulat okrocenia pensji naczalstwu
                            i “sriedniowyzszemu” managerstwu w ogole nie pada.
                            Wszystko zgodnie z litera prawa, wszystko legalnie, wiec wszystko w
                            porzadku? Ja od tego “porzadku” do teraz zasnac nie moge, mimo
                            wypicia calej butelki prosecco.

                            Reasumujac: jezeli bede miala wystarczajaco kasy i wplywow to uda mi
                            sie stworzyc cala mase praw chroniacych moje wplywy i moja kase za
                            kazda cene placona oczywiscie przez innych, ktorzy nie maja ani
                            wystarczajaco kasy ani wplywow, by sie przed tym bronic.

                            PS: Mario, dyrektor Szwajcarskiego banku zarabia (bez boni) ok
                            srednia krajowa x 240. “Pasozyt zyjacy z socjalu” dostaje 0.4
                            sredniej krajowej. Cos mi sie wydaje, iz koncentrujesz swoje
                            oburzenie na mrowce miast slonia.

                            Od dzis zaczynam sie modlic o to, by ten caly system zrobil wielkie
                            kabooom i nikt go w zaden sposob nie usilowal ratowac, gdyz jest to
                            jedyna szansa na sensowna przyszlosc dla wszystkich.

                            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 10:44
                              Xurku, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Watpie ze ktokolwiek z nas
                              bedac na miejscu bossa zrezygnowalby dobrowolnie z wlasnej premii czy
                              dobrowolnie obnizylby sobie pensje.

                              Co do "mrowki i slonia", to po pierwsze "slonie" biora pieniadze firmy,nie
                              podatnika. Poza sytuacjami kiedy wyplacaja sobie bonusy z miliardow dotacji
                              rzadowych na ratowanie ich banku ktory doprowadzili do ruiny. O czym juz byla mowa.
                              Poza tym "slonie" stanowia niewielki promil spoleczenstwa.

                              "Mrowki" zyja z pieniedzy podatnika, i nie promil a iles tam procent spoleczenstwa.

                              Nie trozum mnie zle, ja nie nie mam nic przeciw zasilkom socjalnym i uwazam ze
                              to jak panstwo dba o najslabszych swiadczy o poziomie cywilizacyjnym tego panstwa.
                              Ale zasilki socjalne powinny byc dla tych ktorzy z przyczyn losowych znalezli
                              sie w ciezkiej sytuacji i sami nie sa w stanie sie utrzymac. Tymczasem jest to
                              dla bardzo wielu ludzi sposob na zycie przekazywany z pokolenia na pokolenie.

                              Jezeli wiec slysze ze ktos kto pracuje i sam zarabia na wlasna rodzine ma do
                              dyspozycji ok 100 Euro na miesiac wiecej niz ten co jest w drugim pokoleniu na
                              zasilku, to mysle ze cos tu nie gra.
                              I to uwazam za niesprawiedliwosc wieksza niz roznice miedzy zarobkiem miedzy
                              robotnikiem przy linii montazowej a szefem firmy.
                              • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 11:25
                                i u nas sypie dzien w dzien od nowa. Z okien wyglada to bajecznie.
                                Znajomi zaprosili mnie na tydzien do swojej willi nad jez.bodenskim,
                                mielismy jechac w poniedzialek na tydzien. Ale chyba nic z tego nie
                                wyjdzie, bo musza dwa razy dziennie odgarniac snieg przed tutejszym
                                domem i nie moga zostawic starych rodzicow z tym problemem. No coz,
                                pojedziemy kiedy indziej.
                                fajne jest zycie emerytki. No bo gdybym miala na przyszly tydzien
                                zgloszony urlop w firmie, to byloby conajmniej niemilo. wogole fakt,
                                ze nie musze sie zrywac o bladym swicie zeby jechac do pracy, jest
                                wspanialy...
                                • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 12:18
                                  W poniedzialek pogoda moze sie juz poprawi. Ten weekend ma byc najgorszy. Moja
                                  corka oczywiscie na ten weekend nie przyjechala bo w taka pogode lepiej nie
                                  podrozowac jezeli sie koniecznie nie musi.
                                  • jutka1 Tutaj też pada śnieg, 09.01.10, 12:45
                                    Wprawdzie nie sypie, ale popaduje. Byłam już na zakupach (brrrr), teraz idę do
                                    kuchni (nieogrzewanej, brrrr) gotować zupę. Na resztkach pieczonego kurczaka i
                                    warzywach zrobię bulion, do niego wrzucę suszone prawdziwki i quinoa, a na końcu
                                    dodam trochę słodkiego groszku w strąkach i kurczaka pokroję na kawałki.
                                    Przyprawię jakoś azjatycko albo arabsko, zobaczę jak się smaki "ułożą". :-)
                                    • pierdoklecja_prutka Re: Tutaj też pada śnieg, 09.01.10, 14:35
                                      Tutaj sypie od rana z różnym natężeniem, pies wychodzić nie chce,
                                      tylko sterczy pod drzwiami tarasu jęcząc. A jak je otworzę
                                      zachęcająco - to bierze dupę w troki i spieprza stuliwszy uszy na
                                      swoje miejsce. I jęczy stamtąd.

                                      Dosyć bajkowo to wygląda, vis a vis okna mam małą górkę z której
                                      dzieciaki zjeżdżają na sankach i jabłuszkach. Ptaki przylatują i
                                      objadają z winorośli na tarasie resztki zmarzniętych owoców.
                                      Bukoliczność zimowa. Zaraz sobie zrobię drugi kubek gorącej kawy, i
                                      dalej szperam po youtube poszukując muzycznych inspiracji.


                                      A czemuż kuchnia nieogrzewana Pytonie? Od gotowania się nie
                                      zagrzeje? Tokarczuk zaczęłaś?


                                      --
                                      wasza pierdo
                                      • jutka1 Re: Tutaj też pada śnieg, 09.01.10, 15:50
                                        Kuchnia nieogrzewana, bo nie ma tam kaloryfera. Nie wiem czemu, budynek stary,
                                        zim kiedyś nie było (?) kifjute wie. A od gotowania się, owszem, trochę ogrzała.
                                        Speaking of which, zamiast quinoa wrzuciłam do zupy kaszę jęczmienną. Plus sporo
                                        prawdziwków. Plus kawałki tego kurczaka. I doprawiłam curry, kurkumą, ostrym
                                        sosem wietnamskim, kapką sosu sojowego, i trochę soku z cytryny. Krupnik
                                        orientalny wyszedł, pycha. :-)

                                        Poza tym byłam na zakupach, i oprócz rzeczy spożywczych nabyłam sobie wiecheć
                                        dwidziestu czterech pomarańczowo-czerwonych róż. Pięknie wyglądają. Dawno już na
                                        targu nie kupowałam kwiatów, nie wiedzieć czemu, i chyba czas wrócić do starych
                                        nawyków.

                                        Za oknem biało, ale przestało padać.
                                        • maria421 Roze w zimie? 09.01.10, 15:57
                                          Gdybym kupila roze w kwiaciarni to zmarzlyby zanim bym je do domu doniosla.
                                          Widac w Paryzu taka light-zima jest:)
                                        • aka10 Re: Tutaj też pada śnieg, 09.01.10, 16:01
                                          jutka1 napisała:

                                          > Poza tym byłam na zakupach, i oprócz rzeczy spożywczych nabyłam
                                          sobie wiecheć
                                          > dwidziestu czterech pomarańczowo-czerwonych róż. Pięknie
                                          wyglądają. Dawno już n
                                          > a
                                          > targu nie kupowałam kwiatów, nie wiedzieć czemu, i chyba czas
                                          wrócić do starych
                                          > nawyków.
                                          >
                                          > Za oknem biało, ale przestało padać.

                                          Jutka! Oby Ci do jutra nie padly te roze.
                                          • jutka1 Re: Tutaj też pada śnieg, 10.01.10, 07:43
                                            Róże nie padły. Piękne są. :-)
                              • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 13:10
                                Nie, Xurek, tak nie można. Nie można być jak ten chłop co patrzy na
                                swoje brudne i umorusane dziecko i mówi "po co myć to, lepiej zrobić
                                nowe". Totalne rozpierduchy były ćwiczone i nie przynoszą nic
                                dobrego. Sądzę, iż niestety czeka nas zakasanie rękawów i
                                oczyszczanie mozolne tych mega stajni augiasza.

                                Mario, ja z pewnością dobrowolnie zrezygnowałabym z premii, i
                                zgodziła na się na obniżenie zarobków będąc bossem. Wiem, bo byłam w
                                takiej sytuacji, i jak tak o tym myślę, to właśnie kosztowało mnie
                                moją posadę. A Xurek niedawno całkiem opisywał postawienie przed
                                takim wyborem jej zespołu, i o ile mnie pamięć nie myli wybrano
                                redukcje pensji coby koledzy mogli zatrzymać pracę. Mało tego,
                                uważam iż tak postąpiłby KAŻDY przyzwoity człowiek, a już z
                                pewnością większość osób na tym forum. Więc, za przeproszeniem, nie
                                pierdol, jak nie wiesz.

                                I co to znaczy, że słonie biorą z pieniędzy firmy??? Co to kurwa są
                                pieniądze firmy??? To nie jest jakaś kasa niczyja, to są pieniądze
                                akcjonariuszy, w dużej części zrzeszonych w funduszach powierniczych
                                drobnych ciułaczy. Jeśli masz więc zaoszczędzone jakiekolwiek
                                pieniądze, to to są TWOJE pieniądze które te kutasy biorą.

                                A to o czym piszesz, też jest karygodne i niesprawiedliwe. Jak
                                patrzę na tych ludzi co siedzą na kasach w supermarketach, światek,
                                piątek, do późna w nocy, za jakieś kompletnie nędzne grosze
                                niewystarczające nawet na podstawowe wydatki - to serdecznie ich
                                podziwiam.




                                --
                                wasza pierdo
                                • ewa553 jutka, 09.01.10, 13:24
                                  czy twoj barman z bergamutow nazywa sie moze jason zeetoto?
                                  • jutka1 Re: jutka, 09.01.10, 14:02
                                    Przecież pisałam (wielokrotnie), że nazywa się Bibi. I nie jest barmanem, tylko
                                    właścicielem knajpy.
                                • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 13:52
                                  Dorota, po pierwsze- ja nie pisalam o sytuacjach kryzysowych.
                                  Xurek, jezeli dobrze zrozumialam, uwaza za niesprawiedliwosc ze wielcy bossowie
                                  zarabiaja kilkadziesiat razy wiecej niz pracownicy firm przez nich kierowanych.
                                  Wiec jeszcze raz pytam- kto z Was zrezygnowalby w normalnej sytuacji z
                                  czesci uposazenia tylko dlatego ze zarabia kilkadziesiat razy wiecej niz
                                  robotnik na linii?

                                  Po drugie- tylko firmy notowane na gieldzie obracaja pieniedzmi akcjonariuszy i
                                  te pieniadze stanowia tylko czesc srodkow finansowych firmy, inne to zysk jaki
                                  firma produkuje.
                                  Poza tym, jako akcjonariusz moge w kazdej chwili wycofac moje akcje z firmy,
                                  jako podatnik nie mam zadnego wplywu na to co sie dzieje z moimi pieniedzmi
                                  jakie odprowadzam do fiskusa.

                                  Niesprawiedliwosci na swiecie jest naprawde wiecej niz roznica miedzy kominowymi
                                  zarobkami jednych a glodowa pensja innych.
                                  Jak jestes np. robotnikiem Opla, to masz za soba silne zwiazki zawodowe,
                                  poparcie mediow a nawet dotacje rzadowe.
                                  Jak jestes pomocnikiem u piekarza i ten chce zamknac zaklad, to sie za toba pies
                                  z kulawa noga nie wstawi.
                                  • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 14:05
                                    Maria, potrzebujesz się doedukować. Bo produkujesz tutaj głupoty
                                    wynikające z ignorancji. Sory, że tak wprost. Spółka akcyjna nie
                                    musi być notowana na giełdzie, i większość nie jest. Na litość
                                    boską.

                                    A jako akcjonariusz mniejszościowy, masz taki sam wpływ jak i
                                    podatnik. Podatnik może głosować i wybrać kogo innego, kto będzie
                                    postępował w sposób podobny. Akcjonariusz może zaś przenieść się do
                                    innego funduszu, kupić inne akcje, zarządzane w sposób podobny, gdyż
                                    taka się ustaliła norma.

                                    Piekarz zwykle chce zamknąć zakład dlatego, że nie jest się w stanie
                                    z niego wyżywić i to jest zawsze ostateczność. Zarządy funduszy
                                    powierniczych, banków i korporacji często wpędzają je w straty lub
                                    doprowadzają do bankructwa dla własnych doraźnych korzyści. Ponieważ
                                    NIE SĄ właścicielami i w dupie je generalnie mają. Dlatego obecny
                                    system nazywamy "bolszewią korporacyjną". Bo rządzą nie właściciele
                                    lecz pewna klika klasy najemnej.


                                    --
                                    wasza pierdo
                                    • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 14:33
                                      Wróce do dyskursu Xurka, bo jakos na temat piekarzy i robotników na
                                      tasmie u Opla malo wiem. Nie bede tez ekstrapolowac sytuacji poza
                                      kryzys skoro teraz wlasnie kryzys mamy. Sorry. Jest to co jest.
                                      Zatem wcinam sie miedzi wódke i zakaske.

                                      Niestety, zgadzam sie z Xurkiem. Wolalabym sie niezgodzic, bo to by
                                      bylo optymistyczne, ale faktem jest, ze ten system zepsuty jest do
                                      szpiku i chroniony jest równie zepsutym prawem. I tylko grupy
                                      mlodych, zbuntowanych próbuja z tym walczyc, ale natychmiast
                                      sa “doprowadzani do porzadku” przez policje, bo wszk to warcholstwo
                                      i anarchia zbierac sie i robic zadymy jak porzadni straznicy systemu
                                      obraduja i naradzaja sie na najwyzszym szczeblu systemu.
                                      Zatem dopóki to wszystko nie jebutnie i nie powstanie nowy,
                                      zdrowszy twór nie widze sensownego rozwiazania.

                                      A propos wspomnianych przez Xurka banków, to przypomnialo mi sie
                                      wydarzenie z ubieglego roku, konkretnie z wrzesnia 2009, które to
                                      wydarzenie bylo dosc mocno komentowane. Otóz drugi co do wielkosci
                                      bank hiszpanski i jeden z wiekszych w Europie, wyslal na
                                      wczesniejsza emeryture (55 lat) swojego consejero delegado, (gruba
                                      ryba, doradca chairmana). Owe wyslanie na emeryture zrekompensowane
                                      zostalo/zostanie odszkodowaniem w wysokosci minimum 52,5 milionów
                                      Euro. To jest zagwarantowane minimum, bo wyplata jest frakcjonowana.
                                      Maximum moze byc duzo wyzsze. W laurce pozegnalnej jest mowa o
                                      sumiennej i rzetelnej pracy, zadne odkrycie nowej Ameryki, zadne
                                      podwojenie obrotów.... zdolny,sumnienny pracownik, który wspial sie
                                      po szczeblach kariery.
                                      Nie bede obrazala inteligencji foruma przypominajac, ze bank to
                                      skarbiec oszczednosci mniejszych i wiekszych luda, przedsiebiorstw,
                                      instytucji. Operujaac tymi zasobami wyplaci te conajmniej 53 miliony
                                      odszkodowania, bez których i tak ów czlowiek nie glodowal by ani
                                      krzywdowal sobie, bo jego dotychczasowe dochody, to tak jak
                                      wspominal Xurek 240 x przecietne +/-. Nie mówie tez, ze nie naleza
                                      sie odszkodowanie. Mówie o obscenicznej wysokosci za pieniadze
                                      klientów.

                                      W tym samym czasie ten sam bank (i inne tez) wyrzucil na bruk
                                      , w sencie doslownym rzesze ludzi, bo nie byli w stanie stawic
                                      czola splacie hipotek. Miliony utracily prace (nie bede sie
                                      powtarzala, jestesmy zdecydowanymi liderami w Europie nikt nas w tym
                                      nie przebije), okres karencji, jak sie utraci dochody trwa zaledwie
                                      rok, a potem won, na zbity pysk, jak nie wygrasz w toto-lotka albo
                                      nie masz bogatych rodziców, to w majestacie prawa a jakze, bank
                                      zabiera mieszkanie bo banki nie sa instytucjami charytatywnymi.
                                      Nie chodzi o demagogie, to sa fakty, których napatrzylam sie i
                                      nasluchalam po kokarde, bo dzienniki TV dawno przestaly byc
                                      dziennikami a zamienily sie w niekonczonce sekwencje tragedii
                                      ludzkich, matek z placzacymi dziecmi i tobolkami dookola, policja
                                      egzekwujaca prawo, którego nie chcieliby egzekwowac, ludzi którzy
                                      szukali tu lepszego jutra a znalezli pieklo.

                                      Klikam z kraju, który nie jest az tak bogaty by panstwo bylo
                                      nadopiekuncze. Bezrobocie trwa tylko dwa lata. I najpierw je trzeba
                                      sobie wypracowac. Opieka spoleczna, jesli sie ja uzyska (bo to nie
                                      jest latwe), jest zenujaco niska (cos miedzy 350 a 490 Euro
                                      miesiecznie). Zas zabezpieczenie kapitalu i tzw pogoda dla bogaczy,
                                      ooooo, tu prawo bardzo skrupulatnie stoi na strazy.

                                      Kochani, dziekuje za taki system i za takie prawo. Toz to Orwell.

                                      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 14:48
                                        No dobrze, bluesie, ale dlaczego sądzisz, że jeśli to jebutnie, to
                                        powstanie "nowy, zdrowszy twór"? Przecież ten twór co jest sam się
                                        nie wyprodukował przez pączkowanie, ludzie go stworzyli. Ten nowy,
                                        też stworzą ludzie i to pewnie ci sami ludzie będą, bo inni się do
                                        tworzenia tworów nie kwapią. Raczej nie ma on szans na bycie
                                        lepszym.

                                        Sama nie wiem, bowiem jestem anarchistką, i jebutanie i zaczynanie
                                        wszystkiego od nowa mnie szalenie pociąga :) Ale ponieważ jestem
                                        anarchistką starą, i z niejednego pieca chleb jadłam,
                                        i też zdążyłam przeczytać to i owo, a także własnymi gałami
                                        zobaczyć - to jebutanie się wydaje jednak mało efektywne, chociaż z
                                        pewnością spektakularne. Obawiam się, że wiele dzieci już
                                        odchowanych nieźle z kąpielą by zostało wylane.

                                        --
                                        wasza pierdo
                                        • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 15:08
                                          pierdoklecja_prutka napisała:
                                          No dobrze, bluesie, ale dlaczego sądzisz, że jeśli to jebutnie, to
                                          powstanie "nowy, zdrowszy twór"?
                                          -----
                                          Ja nie sadze, ja ino mam nadzieje :-)
                                          Natomiast jakis nie licze, ze w obecnym ukladzie, ktokolwiek i za
                                          pomoca jakiejkolwiek ewolucji "uzdrowi" system i pozwoli na to by
                                          byl sprawiedliwy. Nie chce brzmiec patetycznie, ale nam juz nie drzy
                                          reka ani rzesa jak czytamy, ze cale rzesze w Afryce umieraja z
                                          glodu. Nam sie oplaca wprowadzac jakies tam kwoty przy produkcji
                                          mleka czy innej zywnosci zeby utrzymac ceny, wiec hajda, naklada sie
                                          kwoty, a ze Afryka zdycha, to mniej luda i tez dobrze, prawda?

                                          Musze jednak temat odlozyc, gdyz udaje sie wymienic buty. A
                                          wlasciwie oddac. Przedwczoraj, wróciwszy z wojazy, ni z gruchy, ni z
                                          pietruchy nabylam pólkozaczki z pieknej skórki. Kupilam z powodu
                                          pieknej skórki wlasnie. W domu stwierdzilam, ze skóra, faktycznie
                                          piekna, ale moja noga w tym bucie to jak kulfon wyglada! No to ide
                                          oddac!
                                      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 14:50
                                        Odniose sie tylko do tego fragmentu wypowiedzi Bluesa:

                                        "Niestety, zgadzam sie z Xurkiem. Wolalabym sie niezgodzic, bo to by
                                        bylo optymistyczne, ale faktem jest, ze ten system zepsuty jest do
                                        szpiku i chroniony jest równie zepsutym prawem. I tylko grupy
                                        mlodych, zbuntowanych próbuja z tym walczyc, ale natychmiast
                                        sa “doprowadzani do porzadku” przez policje, bo wszk to warcholstwo
                                        i anarchia zbierac sie i robic zadymy jak porzadni straznicy systemu
                                        obraduja i naradzaja sie na najwyzszym szczeblu systemu.
                                        Zatem dopóki to wszystko nie jebutnie i nie powstanie nowy,
                                        zdrowszy twór nie widze sensownego rozwiazania. "

                                        Jezeli u Was te protesty wygladaja tak jak w Niemczech, czyli jezeli co noc sa
                                        podpalane samochody na ulicach (w ubieglym roku w samym tylko Berlinie splonelo
                                        ok. 300 samochodow), jezeli sa wybijane szyby sklepow , jezeli sa atakowane
                                        posterunki policji to nie jest to zaden protest tylko warcholstwo i anarchia
                                        wlasnie.

                                        I my, Polacy z epoki Solodarnosci, powinnismi to wiedziec.
                                    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 14:44
                                      Dorota, napisalas:

                                      "To nie jest jakaś kasa niczyja, to są pieniądze
                                      akcjonariuszy, w dużej części zrzeszonych w funduszach powierniczych
                                      drobnych ciułaczy. Jeśli masz więc zaoszczędzone jakiekolwiek
                                      pieniądze, to to są TWOJE pieniądze które te kutasy biorą."

                                      Jezeli ja moje uciulane grosze niose do banku a ten je lokuje w funduszach
                                      powierniczych to i tak dotyczy to firm ktorych akcje sa na rynku. Nie dotyczy to
                                      firm w ktorych pakiet akcji jest zamkniety i podzielony miedzy wlascicieli firmy.

                                      Wiec prosze na mnie nie pokrzykiwac tylko najpierw wyraznie pisac o co chodzi, o
                                      jakie akcie, o jakie firmy, o jaki kapital.

                                      Jezeli jestem akcjonariuszem mniejszosciowym w jakiejs spolce akcyjnej to
                                      a) wstapilam tam z wlasnej woli z nadzieja na zysk
                                      b) moge sie w dowolnym momencie wycofac

                                      To jest sytuacja nieporownywalna z tym ze podatki, pod grozba kary, placic musze
                                      a wplywu na to co sie z nimi dzieje nie mam.

                                      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 14:58
                                        Sama pisz wyraźnie. Co to jest to:

                                        "Po drugie- tylko firmy notowane na gieldzie obracaja pieniedzmi
                                        akcjonariuszy"


                                        Ja to napisałam???


                                        I proszę nie truj mi z tym wolnym wyborem. To ja Ci napiszę, że z
                                        kraju który te podatki nakłada też możesz wyjechać, i zamieszkać w
                                        innym.

                                        A będąc akcjonariuszem udziałowcem funduszu bądź spółki giełdowej -
                                        jaki masz wpływ? Co? Prócz rzeczonej możliwości sprzedania udziału i
                                        kupienia w innej spółce zarządzanej podobnie?

                                        O tym właśnie piszę, to jest system POZORNEJ kontroli przez
                                        prawdziwych właścicieli. Tak samo jak nasz wpływ jako podatników na
                                        wydawanie naszych pieniędzy jest POZORNY.

                                        I będę pokrzykiwać, bo lubię. A wyraźnie to ja piszę, tylko Ty widać
                                        niewyraźnie czytasz.


                                        --
                                        wasza pierdo
                                        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 15:22
                                          pierdoklecja_prutka napisała:

                                          > Sama pisz wyraźnie. Co to jest to:
                                          >
                                          > "Po drugie- tylko firmy notowane na gieldzie obracaja pieniedzmi
                                          > akcjonariuszy"
                                          >
                                          To napisalam ja. I mialam nadzieje ze bedzie to jasne w konteksie Twojej
                                          wypowiedzi ze spolki akcyjne obracaja moja forsa.
                                          Wiec tak, moja forsa obracaja tylko te spolki akcyjne ktorych akcje moj bank dla
                                          mnie nabyl w pakiecie jakiegos tam funduszu.
                                          Inne spolki akcyjne posiadajace zamkniete pakiety akcji nie moga moja forsa
                                          obracac. Nie ma takiej mozliwosci.

                                          > I proszę nie truj mi z tym wolnym wyborem. To ja Ci napiszę, że z
                                          > kraju który te podatki nakłada też możesz wyjechać, i zamieszkać w
                                          > innym.

                                          To nie jest porownywalne.

                                          > A będąc akcjonariuszem udziałowcem funduszu bądź spółki giełdowej -
                                          > jaki masz wpływ? Co? Prócz rzeczonej możliwości sprzedania udziału i
                                          > kupienia w innej spółce zarządzanej podobnie?

                                          To juz jest jakis wplyw. Minimalny, ale zawsze.

                                          > O tym właśnie piszę, to jest system POZORNEJ kontroli przez
                                          > prawdziwych właścicieli. Tak samo jak nasz wpływ jako podatników na
                                          > wydawanie naszych pieniędzy jest POZORNY.

                                          Jest zerowy.

                                          > I będę pokrzykiwać, bo lubię. A wyraźnie to ja piszę, tylko Ty widać
                                          > niewyraźnie czytasz.

                                          I to jest wlasnie niesprawiedliwosc!:)
                                          Bo ja cicho i spokojnie, a Ty na lubudubudu:)
                                          >
                                          > --
                                          > wasza pierdo
                                          • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 16:44
                                            A gdzie tu ta niesprawiedliwość? Dlaczego ja mam cicho i spokojnie,
                                            skoro lubię łubudu? A Tobie łubudu przecież nikt nie broni.

                                            Reasumując, bo nie wiem czy Cię dobrze zrozumiałam. Nie zgadzasz się
                                            z pewnymi zjawiskami w skali kraju, które mają miejsce. Uważasz,
                                            także, że na rządzących krajem masz zero wpływu.

                                            Jednocześnie, nie odpowiadają Ci zaobserwowane formy protestu, które
                                            byłaś łaskawa określić jako anarchię i warholstwo.

                                            Co w takim razie sugerujesz obywatelom i obywatelkom, takim jak Ty
                                            (i blues, xurek oraz ja), którym coś się nie podoba w ich kraju, i
                                            uważają że poprzez oficjalne kanały czyli głosowanie nie mają na to
                                            wpływu. Bo sugestię, jakoby wtedy należało po prostu opuścić ów
                                            kraj, sama odrzuciłaś? Co należy robić?


                                            --
                                            wasza pierdo
                                            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 17:00
                                              Nie wiem co nalezy robic.

                                              Widze ogromna przepasc miedzy tym co czuje i mysli przecietny obywatel a tym co
                                              robia rzadzacy z woli ludu wybrani przedstawiciele. Widze ogramna przepasc
                                              miedzy tym co mysli i czuje przecietny obywatel a papka jaka mu serwuja
                                              mainstreamowe media.

                                              Widze ze wolnosc jakiej kiedys szukalam na Zachodzie nie istnieje. Czuje kryzys
                                              demokracji i przewiduje ze moze byc tylko gorzej.
                                              I zadnej rady na to nie mam i to jest moj dramat, wiek meski, wiek kleski.

                                              P.S. Formy protestu poprzez podpalanie cudzych samochodow , wybijanie szyb w
                                              cudzych sklepach zawsze uwazalam za podlosc i warcholstwo ktore jest celem samym
                                              w sobie, tym bardziej ze nie robia tego zdesperowani poszkodowani lecz zwykle
                                              chuliganstwo czesto zyjace z zasilkow panstwa ktore zwalcza.

                                              • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 17:11
                                                Z pewnością nic nie zmienisz udając, że dobrze jest jak jest. Trzeba
                                                nazywać rzeczy po imieniu i dawać świadectwo prawdzie. A nie mydlić
                                                sobie oczy i bliźnim. Hahaha!

                                                Nie widzę inaczej.


                                                --
                                                wasza pierdo
                                                • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 17:25
                                                  pierdoklecja_prutka napisała:

                                                  > Z pewnością nic nie zmienisz udając, że dobrze jest jak jest. Trzeba
                                                  > nazywać rzeczy po imieniu i dawać świadectwo prawdzie. A nie mydlić
                                                  > sobie oczy i bliźnim. Hahaha!
                                                  >
                                                  > Nie widzę inaczej.
                                                  >
                                                  Ty wcale pewnie nie widzisz, bo nie chcesz widziec.

                                                  To ja pisze ze nie wiem co zrobic i ze to jest moj dramat, a Ty mi na to ze ja
                                                  udaje ze dobrze jest jak jest???


                                                  • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 17:37
                                                    No a kto pisał, że się uczepiłyśmy wysokich pensji i bonusów,
                                                    skoro "firmowe" biorą i są w swoim prawie? Zrozumiałam, że nie
                                                    widzisz w takich zachowaniach nic zdrożnego.


                                                    --
                                                    wasza pierdo
                                                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 17:39
                                                    pierdoklecja_prutka napisała:

                                                    > No a kto pisał, że się uczepiłyśmy wysokich pensji i bonusów,
                                                    > skoro "firmowe" biorą i są w swoim prawie? Zrozumiałam, że nie
                                                    > widzisz w takich zachowaniach nic zdrożnego.
                                                    >
                                                    Przeoczylas ze napisalam ze widze ze prawo jest zdrozne.
                                          • pierdoklecja_prutka Prosta arytmetyka dla Marii 09.01.10, 17:06
                                            Pochylałaś się tu z troską nad "working-poor", zarazem nas
                                            besztając, że się czepiamy wyskokich pensji boss,ów, słoni, jak go
                                            zwał tak go zwał. Dla mnie jest to kolejny dowód niedouctwa. Bowiem
                                            jest to po prostu efekt skutku i przyczyny.

                                            Gdyby ów facet, o którym pisała tutaj blues nie dostał owych 55 mln
                                            EUR odprawy, to wtedy możnaby podnieść pensje zwykłych pracowników o
                                            305 EUR miesięcznie na następne 3 lata. Zakładjąc, że instytucja
                                            zatrudnia ok. 5 000 pracowników niskiego szczebla. I, że zarabiają
                                            oni po 1100 EUR miesięcznie. Bo wyczytałam, że w Hiszpanii 63%
                                            zatrudnionych w 2009 zarabia mniej niż 1100 miesięcznie.

                                            Czyli jedna taka "premia" starcza aby podnieść poziom życia 5 000
                                            rodzin na trzy lata o prawie 30%. Dlatego się "czepiamy"
                                            obscenicznych odpraw, pensji i bonusów.

                                            I serdecznie się dziwię, iż pozornie niegłupia kobieta, która wydaje
                                            się mieć skończone 8 klas tak prostych spraw zrozumieć nie potrafi.
                                            Wstydź się.



                                            o --
                                            wasza pierdo
                                            • maria421 Re: Prosta arytmetyka dla Marii 09.01.10, 17:23
                                              Dorota, nie wiem jakie Ty masz studia skonczone, ale nie wydaje mi sie zebys
                                              byla ekspertem od spraw w ktorych jak ekspert pouczasz , wytykasz nieuctwo i
                                              kazesz sie wstydzic.

                                              Otoz w Niemczech, a mysle ze i wszedzie, klasa "working poor" nie sklada sie z
                                              osob zatrudnionych w korporacjach, tam gdzie bossowie zarabiaja krocie. Ktos kto
                                              pracuje w jakimkolwiek koncernie samochodowym czy tez w innych koncernach to nie
                                              sa working poor, to sa calkiem niezle zarabiajacy ludzie.

                                              Working poor to sa np. fryzjerki, sprzataczki, pomoce kuchenne, ekspedientki,
                                              kasjerki, taksowkarze, zwykli robotnicy budowlani, pracownicy call centers itp.

                                              A teraz sama idz sie wstydz:)
                                              • pierdoklecja_prutka Re: Prosta arytmetyka dla Marii 09.01.10, 17:34
                                                Ja to się bezustannie wstydzę. Ale przynajmniej staram się douczać.

                                                Nie mam pojęcia jak jest w Niemczech. Ale w większości krajów
                                                pensyjki kasjerek i kasjerów bankowych należą do cieniuchnych. Tak
                                                samo jak pracowników hipermarketów (ktoś tu pisał coś o
                                                ekspedientkach i kasjerkach) . Call centers należą w większości do
                                                dużych korporacji, pomoce kuchenne są zatrudniane przez fast-foody,
                                                zwykli pracownicy budowlani przez konsorcja budowlane. Sprzątaczki
                                                są w centrach handlowych, biurowacach, a te sprzątajace małe firemki
                                                i ludzkie mieszkania to chyba promil jakiś nieznaczny stanowią.
                                                Jeśli chodzi o fryzjerki, to mówi Ci coś nazwa Jean Louis David? 5
                                                000 nędznie wynagradzanych wyrobników?

                                                Nie napisałaś, iż pochylasz się wyłącznie nad "working-poor"
                                                pracujacymi na własny rachunek lub w małych firmach. A resztę całą
                                                resztę w dupie masz.


                                                --
                                                wasza pierdo
                                                • maria421 Re: Prosta arytmetyka dla Marii 09.01.10, 17:48
                                                  Dorota, przestan mi wmawiac co i kogo ja gdzie mam.

                                                  Napisalam ze niesprawiedliwe jest zeby ktos kto uczciwie pracuje mial do
                                                  dyspozycji tylko ok. 100 Euro wiecej niz ktos kto zyje w drugim pokoleniu z
                                                  zasilku bo to jest jego jedyny sposob na zycie.

                                                  To nie tylko jest niesprawiedliwe, to jest glupie, bo nie mobilizuje do pracy.
                                                  Po co ma pomocnik piekarze wstawac codziennie o 4 rano i zasuwac do roboty,
                                                  jezeli jego sasiad za wylegiwanie sie przed telewizorem dostaje tylkko o 100
                                                  Euro mniej?

                                                  Wiekszosc zawodow jakie wymienilam nie pracuje dla korporacji a jezeli pracuje
                                                  to nie bezposrednio bo te czesto korzystaja z outsourcingu, ktory jest OK z
                                                  zalozenia, ale ktory zostal wynaturzony do tego stopnia ze stal sie prawdziwym
                                                  wyzyskiem czlowieka przez czlowieka.
                                                  • pierdoklecja_prutka Re: Prosta arytmetyka dla Marii 09.01.10, 18:18
                                                    A co ja Ci wmawiam??? Przecież napisałam jasno, że NIE NAPISAŁAŚ, że
                                                    masz w dupie. To co w końcu, wmawiam, że masz, czy że nie masz, bo
                                                    cała już głupia z tego jezdem...

                                                    Więc pomocnik piekarza powiadasz. Powiedzmy pracuje dla Hiestand
                                                    Group (2 tysiące marnie opłacanych wrobników w Niemczech, Polsce,
                                                    Malezji i innych kilku krajach, obrót 450 mln CHF). Bo nie wiem czy
                                                    wiesz, ale inną przypadłością systemu jest wypieranie z rynku małych
                                                    firm, na które się uporczywie powołujesz, przez takie właśnie
                                                    giganty-konsorcja. Tutaj też się ww. arytmetyka stosuje. Całkiem
                                                    łatwo ci pomocnicy mogą zarabiać te 300 stówy EUR więcej.


                                                    Strukturalna wielopokoleniowa biedota może z pewnością być
                                                    problemem, bo się ludzie zborsuczają i odzwyczajają od pracy.
                                                    Natomiast na przykład w Polsce cała debata z podniesieniem wieku
                                                    emerytalnego dla mężczyzn i kobiet, którą rząd nam przedstawia jako
                                                    rozwiązanie naszych wszelkich bolączek - jest o kant dupy roztłuc.
                                                    Bowiem obecnie na rynku pracy osoba 50-letnia jest niezatrudnialna.
                                                    Po prostu dla takich osób nie ma pracy. Więc do dopiero z 60-
                                                    latkami. Czy starszymi. Wczesne emerytury i pomostówki wymyślił
                                                    prawie 20 lat temu rząd nie mając sposobu na zagospodarowanie dużych
                                                    i niereformowalnych już grup pracowników jakie pozostawiłą po sobie
                                                    komuna. 20 lat później okazało się, że pomysłu na zagospodarowanie
                                                    dalej nie ma a grupy zamiast wymrzeć i się rozpłynąć w nicość - się
                                                    rozmnożyły i rozrosły tylko.

                                                    Złoszczenie się na ludzi wykluczonych z systemu jest jałowe Marysia.
                                                    Często by chcieli pracować, ale nie mają takiej możliwości.


                                                    --
                                                    wasza pierdo
                                                  • xurek @ Maria 09.01.10, 19:33
                                                    Mario,

                                                    Czy ja opisalam „normalna sytuacje“? Bo mnie sie zdaje, ze opisalam
                                                    sytuacje, w ktorej firma MUSI zmiejsczyc swoje koszty personalne. No
                                                    i zostaly zmniejszone kosztem tych, ktorzy zarabiaja srednia x 1.5 a
                                                    nie tych, ktorzy maja srednia x 10 badz srednia x 6, co moim zdaniem
                                                    w kazdym systemie chcacym przetrwac jako calosc powinno byc najmniej
                                                    logicznym wyborem.

                                                    Bedac wlascicielem firmy dwa razy nam sie zdarzylo, ze solidarnie z
                                                    Behemotem obnizylysmy sobie pensje, bo mialysmy mniej przychodow
                                                    pozostawiajac pensje zalogi bez zmian, gdyz bylysmy zdania, ze to
                                                    wlasciciel podejmuje ryzyko i ponosi straty, bo jego sa rowniez
                                                    zyski (ktore jezeli byly to dzielilysmy miedzy soba). Ale nie
                                                    watpie, ze Ty nie obnizylabys sobie tej pensji bedac owymy
                                                    dyrektorem badz wlascicielem.

                                                    Nie uwazam, ze dyrektor powinien zarabiac tyle samo co odzwierny,
                                                    roznice 240-krotna (bez boni, czyli z boni mnw. 480-krotna) uwazam
                                                    za czysta perwersje, niesprawiedliwosc socjalna i gwozdz do trumny
                                                    klasy sredniej bedacej elementem nosnym kazdego sensownie
                                                    funkcjonujacego spoleczenstwa.

                                                    Ciagnac dalej: fryzjerki i sprzedawczynie w malych sklepach itd itp
                                                    zarabiaja malo rowniez z powodu pana dyrektora banku. Bo gdyby jak
                                                    wyliczyla Stokrotka 5'000 ludzi mialo o 300 Euro miesiecznie wiecej,
                                                    to wiele z tej kasy wyladowaloby min. w salonach fryzjerskich
                                                    robiacych bokami, do ktorych ani pan dyrektora ani jego zona nigdy
                                                    nie zagladna. Sektor uslug jako ostatni w ogonie jako pierwszy i
                                                    nieproporcjonalnie cierpi nad tym, ze inni zaczynaja mniej zarabiac
                                                    badz tylko boja sie tego, ze zaczna.
                                                  • maria421 Re: @ Maria 09.01.10, 20:23
                                                    xurek napisała:

                                                    > Mario,
                                                    >
                                                    > Czy ja opisalam „normalna sytuacje“?

                                                    Napisalas:


                                                    "Mario, dyrektor Szwajcarskiego banku zarabia (bez boni) ok
                                                    srednia krajowa x 240. “Pasozyt zyjacy z socjalu” dostaje 0.4
                                                    sredniej krajowej. Cos mi sie wydaje, iz koncentrujesz swoje
                                                    oburzenie na mrowce miast slonia."

                                                    Do tego sie odnioslam.

                                                    > Behemotem obnizylysmy sobie pensje, bo mialysmy mniej przychodow
                                                    > pozostawiajac pensje zalogi bez zmian, gdyz bylysmy zdania, ze to
                                                    > wlasciciel podejmuje ryzyko i ponosi straty, bo jego sa rowniez
                                                    > zyski (ktore jezeli byly to dzielilysmy miedzy soba). Ale nie
                                                    > watpie, ze Ty nie obnizylabys sobie tej pensji bedac owymy
                                                    > dyrektorem badz wlascicielem.

                                                    Nie mowilismy o wlascicielach tylko o bossach.
                                                    Wlasciciel ratuje swoje. Dla ratowania swojego kazdy jest gotow
                                                    zacisnac pasa bo to lezy w jego wlasnym interesie.
                                                    Ale to nie jest zadne poswiecenie czy altriuzm, to jest zwykly rachunek ekonomiczny.

                                                    > Ciagnac dalej: fryzjerki i sprzedawczynie w malych sklepach itd itp
                                                    > zarabiaja malo rowniez z powodu pana dyrektora banku. Bo gdyby jak
                                                    > wyliczyla Stokrotka 5'000 ludzi mialo o 300 Euro miesiecznie wiecej,
                                                    > to wiele z tej kasy wyladowaloby min. w salonach fryzjerskich
                                                    > robiacych bokami, do ktorych ani pan dyrektora ani jego zona nigdy
                                                    > nie zagladna. Sektor uslug jako ostatni w ogonie jako pierwszy i
                                                    > nieproporcjonalnie cierpi nad tym, ze inni zaczynaja mniej zarabiac
                                                    > badz tylko boja sie tego, ze zaczna.

                                                    To samo byloby gdyby ludzie placili mniej podatkow.

                                                  • xurek Re: @ Maria 09.01.10, 20:35
                                                    ci, ktorzy w moim opisie ukrocili pensje zalodze miast sobie sa
                                                    wspolwlascicielami firmi, wiec sie niczym ode mnie czy Behemota nie
                                                    roznia. My moglysmy postapic tak samo, i niestety postepuje tak
                                                    przytlaczajaca wiekszosc.
                                                  • maria421 Re: Prosta arytmetyka dla Marii 09.01.10, 20:25
                                                    Ja sie nie zloszcze na ludzi wykluczonych z systemu, ja sie zloszcze na system.
                                • xurek Umyc czy ukatrupic 09.01.10, 20:32
                                  Stokrotko, to dziecko moim zdaniem nie jest brudne, tylko
                                  psychopatyczne. Dlatego ukatrupic dla dobra ogolu nalezy, a jezeli
                                  juz nie ukatrupic, to przynajmniej nie przeszkadzac tym, ktorzy sie
                                  za to wezma.

                                  Ja nie jestem anarchistka, lad i porzadek lubie, chyba wkurzylabym
                                  sie badz zaplakala na smierc (gdyby nie bylo mnie stac na nowe),
                                  gdyby przy ukatrupianiu zniszczono mi samochodzik i zrujnowano
                                  krokusy w ogrodku, ale niestety, gdzie drwa rabia, tam wiory leca.

                                  Ten system nie da sie zreformowac bez drastycznych strat dla tych,
                                  ktorzy maja srednioduzo, duzo, za duzo i jesczczeduzowiecej. I to
                                  wlasnie ci musieliby go zreformowac, sami sobie ukracajac dochody.
                                  Reakcja Marii, moim zdaniem typowa dla 95% tej grupy, pokazuje
                                  dobitnie, iz jest to absolutnie niemozliwie.

                                  No wiec skoro oni sami nie odstawia sie od tego zloba ani nie
                                  ogranicza ilosci konsumowanego w nim siana, to musi to zrobic ktos
                                  inny i to najprawdopodobniej sila, bo dobrowolnie (prawie) nikt nic
                                  nie odda.

                                  Bankowy kolaps opiewany byl jako szansa na przebudzenie, przejzenie
                                  na oczy, zrozumienie koniecznosci przeprowadzenia egzystencjalnie
                                  waznych zmian. Nawet ja nie wierzaca w to, ze tak obroslymi w sadlo
                                  dobrobytu dupami naprawde potrzasnac mozna zaszokowana zostalam
                                  tempem, w ktorym garstka pozarla gore zaoferowanej pomocy,
                                  otrzasnela sie z ciosu i przystapila z jeszcze wieksza werwa to
                                  robienia tego samego, co przedtem.

                                  Historia pokazuje, ze z zadnej rewolucji nie wyszlo jak dotad “nic
                                  dobrego w prostej linii”, wiec sceptycznym jak najbardziej byc
                                  nalezy, ale jako iz dla mnie system doszedl do stadium “gorzej byc
                                  nie moze”, to wole by go ktos rozpizdzil i powstalo cos nowego niz
                                  kontynuacje tego, co prowadzi w prostej linii do masowej mogily,
                                  doskonale zdajac sobie sprawe z tego, ze po wybuchu bede
                                  prawdopodobnie nalezala do tych, ktorzy beda mieli mniej, niz
                                  przedtem.
                                  • maria421 Re: Umyc czy ukatrupic 09.01.10, 22:07
                                    Xurek, najlatwiej jest rozpizdzic stare. Gorzej jest zbudowac cos nowego,
                                    lepszego. Masz jakis pomysl jak to mialoby wygladac? Bo ja, jak juz napisalam,
                                    nie mam.

                                    System mozesz zmienic, ludzi zmienic sie nie da. W kazdym systemie znajda sie
                                    pazerni ktorzy beda parli do koryta i dbali tylko o wlasny interes. I jezeli nie
                                    beda mogli tego robic legalnie , to zrobia to nielegalnie. Przerabialismy to juz
                                    PRL, z oplakanymi skutkami.

                                    • xurek Re: Umyc czy ukatrupic 09.01.10, 22:39
                                      kierujac sie profilem natury ludzkiej decentralizacja gospodarki
                                      przynioslaby moim zdaniem b. pozytywne rezultaty. Doprowadzilaby co
                                      prawda do znacznego zmniejszenia jej efektywnosci, ale po co nam
                                      efektywnosc, ktora albo napycha kieszenie kilku krezusow albo
                                      topiona jest w morzu, by nie zanizac cen. Obydwa przslowia: blizsza
                                      cialu koszula... jak i panskie oko.... potwierdzaja te teze. Cos, co
                                      chociazby w jakims stopniu do nas nalezy i o czym chociazby w jakims
                                      stopniu mozemy decydowac i czuc sie za to odpowiedzialni budzi w nas
                                      te lepsze ludzkie instynkty. Globalizacja zas powoduje dokladna
                                      odwrotnosc.

                                      Ale w zdeglobalizowanej gospodarce zyski po pierwsze powaznie by sie
                                      zmmniejszyly, po drugie musialy by zostac podzielone znacznie
                                      szerzej i na znacznie wiecej szczeblach. A tego nikt, kto teraz
                                      globalnie kasuje kosztem dziesiatek tysiecy coraz bardziej robionych
                                      w konia nie chce.

                                      Wiec skoro zdeglobalizowac sie nie da, to najezy rozpieprzyc, bo to
                                      co powstanie "od dolu i po kawalku" sila rzeczy bedzie znacznie
                                      bardziej lokalne niz globalne.
                                      • maria421 Re: Umyc czy ukatrupic 09.01.10, 23:14
                                        Swiat sie stal zbyt maly zeby moc uprawiac tylko wlasny ogrodek. Wszystko ma
                                        swoje blaski i cienie, rowniez globalizacja. Koncern dzialajacy globalnie
                                        najpierw musi zainwestowac zeby zbierac zyski.
                                        A jak inwestuje w nowa fabryke w Gliwicach czy w Pekinie czy w Pernambuco, to
                                        znaczy ze tworzy miejsca pracy, ze daje ludziom zarobic pieniadze ktore oni po
                                        czesci odprowadza do fiskusa,( wiec panstwo skorzysta), ale tez kupia sobie
                                        mieszkanie, meble, samochod.

                                        Zalozmy ze Niemcy beda produkowac samochody tylko w Niemczech. Czyli zamkna m.
                                        inn. fabryke w Gliwicach. Niemieckie samochody stana sie przez to drozsze ,
                                        niekonkurencyjne , spadnie sprzedaz, wiec spadnie tez produkcja a to znow
                                        oznacza zwolnienia pracownikow, wieksze obciazenia dla panstwa.

                                        Wiecej strat niz pozytku.
                                        • xurek Re: Umyc czy ukatrupic 10.01.10, 11:59
                                          Wykupienie Opla przez GM czy Saaba przez Chryslera nie stworzylo
                                          zadnych nowych miejsc pracy: wrecz przeciwnie: przyzlozylo sie do
                                          agonii tych firm. Celem koncernu wykupujacego nowe firmy i
                                          integrujacego je w swoim holdingu nie jest bowiem stwarzanie miejsc
                                          pracy, tylko ich redukcja badz przeniesienie do miejsc, gdzie sila
                                          robocza kosztuje mniej.

                                          Nokia stworzyla miejsca pracy, by wykorzystac fundusze i dogodnosci
                                          powiazane z owymi, po czym bez pardonu zwolnila tych wszystkich
                                          ludzi, by wykonac dokladnie ten sam manewr w majestacie
                                          europejskiego prawa w Bulgarii czy Rumunii (juz nie pamietam gdzie).

                                          Heinekenn wykupil Eichhof (szwajcarskie piwo z tradycjami) Coca Cola
                                          Valser (szwajcarska woda mineralna z tradycjami), obie firmy robia
                                          bokami i niedlugo przestana istniec: moim zdaniem celowa polityka
                                          zniszczenia konkurencji na rynku.

                                          Przed zglobalizowanym swiatem kraje /regiony nie majace pieniedzy na
                                          otwarcie przemyslu pozyczaly je z banku badz od rzadu, kupowaly
                                          licencje i tworzyly przedsiebiorstwa pracujace w sposob dostosowany
                                          do morale / tradycji / profilu spolecznego danego kraju, tworzac tym
                                          samym miejsa pracy, od ktorych ludzie nie dostawali wrzodow zoladka
                                          i zygac im sie nie chcialo.

                                          Zadza zysku prowadzi to powstawania olbrzymich konglomeratow pod
                                          tytuelm „szwarc mydlo i powidlo“ inwestujacych w zupelnie dla siebie
                                          obcych segmentach rynku i bardzo czesto doprowadzajacych badz owe
                                          zakupione inwestycje badz samych siebie do rozkladu, jak np. AEG,
                                          firma z ponad stuletnia tradycja produkowania „pralek i lodowek“,
                                          ktora min. przejechala sie kompletnie na checi produkcji atomowych
                                          elektrowni.

                                          No i najgorszy „wynalazek“ zgolbalizowanego kapitalu: gielda. Po
                                          mnw. stu latach rozwoju zyski z obrotu pieniedzmi przekraczaja
                                          niebotycznie zyski z „realnej gospodarki“, co jest zupelnym
                                          kompletnym absurdem, gdyz pieniadz jak wiadomo nie wytwarza nic:
                                          napompowuje tylko balon, ktory w koncu musi peknac. Ten wrzod na
                                          dupie gospodarki jest obecnie wiekszy niz owa dupa, wiec coraz
                                          trudniej go udzwignac.

                                          To sa wylacznie rozwazania w swiecie, ktory z owej globalizacji w
                                          ogole jakis pozytek ma, a jest to jakies 30% calego swiata. Reszta,
                                          zdegradowana do roli dostaraczycieli surowcow i taniej
                                          niewykwalifikowanej sily roboczej cierpi nad konsewkwencjami
                                          protekcjonalnej globalnej gospodarki jeszcze bardziej.

                                          Ale dzisiaj jest niedziela, wiec zajme sie tera ogladaniem sniegu
                                          przez okno :)
                                          • maria421 Re: Umyc czy ukatrupic 10.01.10, 13:36
                                            Xurku, Opel zostal wykupiony przez GM w 1929 roku!
                                            Przez ostatnie 80 lat stworzyl bardzo duzo nowych miejsc pracy w roznych
                                            krajach, w 1998 roku w Polsce stworzyl 2800 miejsc pracy.
                                            Byly to naprawde nowe, dodatkowe miejsca pracy bo otworzyly sie nowe, chlonne rynki.
                                            Podobnie FIAT otwierajac fabryke w Tychach nie likwidowal fybryki w Turynie, to
                                            byla dodatkowa produkcja na dodatkowe potrzeby nowych rynkow.

                                            Nie mozesz wiec generalizowac ze : "Celem koncernu wykupujacego nowe firmy i
                                            integrujacego je w swoim holdingu nie jest bowiem stwarzanie miejsc pracy,
                                            tylko ich redukcja badz przeniesienie do miejsc, gdzie sila robocza kosztuje
                                            mniej" bo to wszystko zalezy od potrzeb rynku. Jezeli pojawia sie nowy chlonny
                                            rynek, to sie rozszerza produkcje i tworzy nowe miejsca pracy i wszystko jest
                                            pieknie do momentu kiedy rynek sie zalamuje...

                                            Poniewaz firmy musza produkowac zysk, bo zysk oznacza oprocz mozliwosci
                                            utrzymania produkcji rowniez mozliwosc inwestycji ktore sa konieczne bo firma
                                            ktora nie inwestuje nie ma szans na przyszlosc, to musza produkowac oszczednie.
                                            Czyli za pomoca wysokiej automatyzacji i niskich kosztow pracy. I dlatego wiele
                                            firm ucieka z produkcja z Niemiec na Wschod. Robotnicy niemieccy na tym traca,
                                            robotnicy rumunscy zyskuja. Jedni placza, inni sie ciesza.

                                            Ja uwazam ze globalizacja jest jednym z etapow rozwoju cywilizacyjnego. I tak
                                            jak w czasie rewolucji przemyslowej robotnicy bali sie ze maszyny pozbawia ich
                                            pracy, tak teraz robotnicy np. niemieccy boja sie ze globalizacja pozbawi ich
                                            pracy. I wielu, niestyty, pozbawia, choc jak sie przyjrzec statystykom
                                            bezrobocia to sa moze nizsze niz 25-20 lat temu.
                                            Czy jest cos w gospodarce stalego? Popatrz na przemysl energetyczny, dawniej
                                            oparty na wydobyciu wegla dzisiaj na ropie, gazie, atomie i systemach
                                            alternatywnych. A jutro- kto wie. Kopalnie trzeba bylo zamknac pomimo placzu i
                                            protestow gornikow, pomimo ze cale rejony przez to zubozaly.
                                            Nie mozna palacza z lokomotywy parowej posadzic w lokomotywie spalinowej tylko
                                            dlatego zeby mu zapewnic miejsce pracy...

                                            Co do gieldy, Xurku, to nie jest ona efektem zglobalizowanego swiata. Tzn.
                                            zglobalizowanego w aktualnym tego slowa rozumieniu.
                                            Pierwsza gielda powstala w Belgii w XV wieku.

                                            • xurek Re: Umyc czy ukatrupic 10.01.10, 14:18
                                              a pierwszy wodociag Mario powstal w czasach starozytnych. Tyle
                                              tylko, ze ze wspolczesnym oprocz nazwy b. niewiele ma w spolnego.
                                              Ze cos sie tak samo nazywa nie znaczy, ze spoelnia wciaz te sama
                                              funkcjie i ze nowa sytuacja nie zmienila calkowicie jego istoty
                                              pozostawiajac nazwe.

                                              Fiat nie stworzyl fabryki samochodow w Tychach, tylko przejal
                                              fabryke zbudowana w 1975 przez Polakow, wiec niczego nowego nie
                                              stworzyl, tylko umozliwil dalsze dzialanie czegos, co by nie
                                              dzialalo bez tej "pomocy" dlatego, iz rownoczesnie firmy takie jak
                                              fiat uniemozliwiaja dzialanie lokalnego przemyslu poprzez cenowa
                                              konkturencje, ktorej owoce nie spozywane sa bynajmniej w kraju, w
                                              ktorym rosna.

                                              Widze, ze zupelnie bezkrytycznie klepiesz "firmy musza produkowac
                                              zysk" nawet nie zastanawiajac sie nad tym, dlaczego to niby musza.
                                              Zysk nie jest funduszem na "utrzymanie produkcji" badz "inwestycje",
                                              tylko tym, co zostaje po odjeciu od obrotow wszystkich kosztow
                                              zwiazanych z produkcja jak rowniez inwestycjami na przyszlosc, czyli
                                              tym, czym dziela sie bosowie i wlasiciele.

                                              Kiedys z zysku firma musiala odlozyc jakies minimum
                                              jako "zabezpieczenie na ciezkie czasy", teraz, przynajmniej w
                                              Szwajcu nawet tegog nie musi.

                                              Jak slysze, ze gospodarka, ktora nie ma wrostu, sie cofa, to mnie
                                              sie cofa. Wzrost ekonomiczny bez wzrostu demograficznego nie oznacza
                                              niczego innego niz jeszcze wiekszy dobrobyt kosztem ekologii i
                                              trzeciego siwata (bo z pustego naweg zglobalizowana gospodarka nie
                                              naleje), wzrost demograficzny zas to ostatnia rzecz, ktora jest tej
                                              planecie potrzebna.
                                              • maria421 Re: Umyc czy ukatrupic 10.01.10, 16:43
                                                Xurku, gdyby FIAT nie przejal FSM w Tychach, to pracownicy FSM wyladowaliby na
                                                bruku bo produkt FSM, czyli maluch byl przestarzaly na nowe wymogi rynku.

                                                Piszesz: "firmy takie jak fiat uniemozliwiaja dzialanie lokalnego przemyslu
                                                poprzez cenowa konkturencje, ktorej owoce nie spozywane sa bynajmniej w kraju, w
                                                ktorym rosna."
                                                To nie jest kwestia cenowej konkurencji. To jest kwestia srodkow kapitalowych na
                                                produkcje. W Polsce nie bylo zadnego rodzimego kapitalu wystarczajacego na
                                                modernizacje FSM czy FSO.
                                                FIAT przejal FSM i FSM wyszlo na tym lepiej niz FSO ktore nie mialo takiego
                                                szczescia do inwestorow.

                                                Co do zysku natomiast, to o ile mi wiadomo akcjonariusze czy wlasciciele dostaja
                                                dywidendy a te stanowia zaledwie czesc zysku. Bossowie, jezeli nie sa
                                                akcjonariuszami czy wspolwlascicielami dostaja to, co przewiduje kontrakt. Moze
                                                w Szwajcu firmy nie maja obowiazku budowania "Rücklage", a moze maja za to
                                                obowiazek przeznaczenia sporej czesci podstawowego kapitalu.
                                                Zysk nie jest niczym zlym. Maksymalizacja zysku, dazenie do tego zeby zysk
                                                ciagle rosl jest rzecza niebezpieczna bo niemozliwa, niewykonalna i kazdy
                                                predzej czy pozniej w dolek wpada i potem sie dziwi ze wpadl.

                                                Ale co sie czepiac korporacji dazacych do maksymalizacji zysku kiedy nasz
                                                nowowybrany rzad wlasnie wprowadzil Wachstum-Beschleunigungsgesetz? Czyli z
                                                rozporzadzenia rzadu wzrost gospodarczy ma byc przyspieszony! :)))

    • jutka1 Apdejt piątkowy 08.01.10, 22:15
      W robocie trzy Sajgony i dwa Konga. :-\
      Po pracy powlokłam się do zwyczajowej piątkowej knajpy. Multum ludzi, pogadałam
      ze zwyczajowym towarzystwem, potem oni poszli na kolację. Odmówiłam - zmęczenie
      i w sumie brak ochoty.

      Sprawa mieszkania posuwa się do przodu. :-) Ale kciuki mi trzymać nadal! :-)

      I tyle pierduł.
      • maria421 Ratunku, zasypuje nas! 09.01.10, 10:25
        Dzis rano na schodach przed domem lezalo ok 15 cm sniegu. Odwalilam, zrobilam
        wkolo siebie sciezke, odsniezylam podjazd przed garazem (nie mam zamiaru
        wyjezdzac, ale odsniezac musze, zeby mi calkiem garazu nie zawalilo), juz nie
        mam gdzie tego sniegu usuwac. Po poludniu bede musiala jeszcze raz powtorzyc te
        syzafowa robote. Padac ma przez caly weekend.

    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 12:16
      czy w Waszych krajach dobre filmy puszcza TV tez dla nocnych strozow?
      A wiec baaardzo poznym wieczorem obejrzalam wczoraj znakomity,
      starszy film Almodovara: Live Flesh. Tak dawno go temu widzialam, ze
      z najwyzszym zainteresowaniem obejrzalam znowu. Nie zawiodlam sie.
      A. to naprawde fantastyczny facet. Jego filmy chetnie potwierdzaja
      znane mi przypowiesci o Hiszpanach/Hiszpankach temperamentych az do
      obledu, namietnych az do bolu. Javier Bardem dokladnie taki jaki
      powinien byc hiszpanski bohater filmow:))))
      Przy okazji przekonalam sie, ze dobrze ze nie znam jezykow i
      piosenki, ballady itd. oceniam wylacznie od strony muzycznej:
      w filmie przewija sie w waznych momentach ballada(?), fado czy co,
      muzyka sciskajaca za serce, namietna do bolu. Tylko ze tekst mial
      duze znaczenie dla tresci filmu, wiec byl tlumaczony podpisami.
      Rany!!!!! Nie chce wiedziec o czym sa moje ukochane utwory, chce sie
      nimi zachwycac, a nie rumienic sie za teksty:))))
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 15:08
        Nieustająco trzymam kciuki za lokulum Pytona, a może jeszcze
        świeczkę zapalę. Tutaj też nadal sypie. Kamczatka nie widzę inaczej.

        --
        wasza pierdo
    • ewa553 Bluesie, 09.01.10, 15:38
      jak kulfon, to pewnie masz duza noge? ja mam wielka nadzieje na
      zakup jakichs butow w M. Ale chcialabym aby byly takie, zeby mnie
      powalic na kolana:)))) nie mam specjalnego wyobrazenia jakie maja
      byc, wiec tym wieksza szansa na nabycie. Cos na obcasie. i wlasnie
      miekka skorka.
      A w TV pokazywali wczoraj, ze i Madryt tonie w sniegu?
      A moze to bylo u Almodovara? Ale jaja chyba pomylilam zycie z
      filmem:))))
      • aka10 Re: Bluesie, 09.01.10, 15:54
        Almodovara uwielbiam. Wczoraj wieczorem siadlam jednak do jakiegos
        polskiego starego filmu pt."Prywatne sledztwo". Nawet dosc dobry,
        choc ja moze troche bardziej nostalgicznie na to patrze.
        www.filmpolski.pl/fp/index.php/122002
        W Polsce go- z oczywistych powodow- nie widzialam.
        Pamietacie ten film?
        • ewa553 aka 09.01.10, 16:37
          nie widzialam tego filmu, ale jestem pewna ze dobry: swietny
          scenariusz no i Wilhelmi!! Ale co to za opis produktu, ktory zdradza
          pointe? Nieslychane.
      • blues28 Re: Bluesie, 09.01.10, 18:31
        Wróciwszy! Tamte kozaki oddawszy, ale przytargawszy nastepne :-)
        Zgrabniutkie, na obcasie ofkors :-))
        I skórka mieciutka.
        Ewa, zobaczysz, ze butów tu znajdziesz moc.

        Mróz u nas jak cholera, a i snieg mamy. To nie film. To zycie :-)

        Stokrociu, widzialam cudne Laliqui, oczywiscie figury, ale tez i
        bizuterie, naszyjniki, wisiorki, kolczyki. Zachwycajacy koloryt,
        oscylujacy miedzy gleboka czerwienia, karmazynem, przechodzacym
        przez ogien do pomaranczu, a potem blakity az do ciemnego granatu. I
        jaka fantazja ksztaltów. Serca, motyle, gwiazdy morza, smoki...
        Piekne rzeczy. Przypomnialy mi sie foty, które zamiescilas, bo
        widzialam odjazdowy naszyjnik, troche podobny.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 16:32
      i mnie wczoraj naszlo na roze, kupilam 19. Dzis brakuje im tylko
      pare listkow zjedzonych przez koty, kwiaty same nie ucierpialy, sa
      piekne i swieze. Nie ma to jak piekny bukiet w zimie, atmosfera w
      mieszkaniu poprawia sie natychmiast!
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 17:14
        Koty mnie szpiegują!!!

        Wsrętnie kace obszczyluchy mi na parapecie siadły i do środka
        zaglądają! Akurat jak podniosłam oczy znad kompa, to zobaczyłam
        uszatą i wąsiatą mordę się we mnie wpatrującą! Skandal! Co za
        obleśne, nachalne stwory! Nie dość, że oszczały wszystko w promieniu
        5 metrów od tarasu, to jeszcze mi do domu zaglądają! Niech no tylko
        wiosna przyjdzie, to się porządek z tym zrobi, dziury pod balkon
        zasypie i towarzystwo stąd wyruguje. Tak dalej być nie może Fuj!

        --
        wasza pierdo
        • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 09.01.10, 20:15
          Mamy dzisiaj pierwszego najlepszego przyjaciela Pirahnii przez caly
          dzien (zaprzyjaznili sie jak Piranha mial 2.5 a Ch. 5.5 lat i
          przyjazn, choc nieco rozluziona, przetrwala do dzisiaj, co uwazam za
          tak nienormalne, iz musi to byc palec Bozy). Ch. to „chlopak po
          przejsciach“: jest trudny, nadpobudliwy, z rozwiedzionymi rodzicami,
          mama zostala zamordowana 1.5 roku temu i trwalo chyba z pol roku, az
          znaleziono jej zwloki przez ktore to Ch myslal, ze go opuscila. Nie
          widzialam go kilka miesiecy i stwierdzilam z niesamowitym
          wewnetrznym zadowoleniem i gleboka wdziecznoscia dla opatrznosci, ze
          wyszedl na prosta, wrocil do rownowagi i dobrych ocen w szkole i
          zupelnie wyrosl z nadpopudliwej upierdliwosci.

          Pojechalismy do Alpamare, to taki nasz „aqualand“ z falami,
          zjezdzalniami, goracymi basenami na zewnatrz itd itp. Wczesnym
          popoludniem zaczal padac snieg, siedzielismy z mezem w parujacej
          solance a na glowy spadaly nam olbrzymie platy. Bylo przecudownie.

          Do domu wracalismy wsrod swiezo osniezonego krajobrazu, chlopcy
          poszli powariowac w ogrodzie, zrobilismy kolacje, teraz oni graja w
          jakas gre na WII a ja sobie pisze slyszac przekomazania pelne
          smiechu.

          Czysta sielanka, jakze mila przerwa od swiata pracy…
          • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 99 :-))) 10.01.10, 03:58
            Odmeldowuje sie na wakacje. Jedziemy na narty. Ciesze sie wiec z
            tego sniegu, chociaz jeszcze nie sprawdzilam ile napadalo na gorki,
            gdzie mamy sie slizgac...

            System 'olewam' a wlasciwie glaszcze juz spokojnie, bo wg mnie juz
            sie rozsypal czas jakis temu, a obecnie to juz tylko ludziom
            paprochy z postaci pola bitwy w oczy leca oraz wrzody na zoladku ze
            zdenerwowania rosna.

            Oczyma wyobrazni widze obecnych bosow firm w pespektywie krotkiego
            czasu dokonujacych np; tak skomplikowanych operacji jak zakupy
            spozyczwe w lokalnym supermarkecie - osobiscie, co bedzie taka walka
            o przetrwanie dla coponiektorych, ze czesc sie wykonczy...hahahaha
            Mycie wlasnej toalety szczotka druciana w gumowych rekawicach bedzie
            tylko dla najodwazniejszych...hihihi
            Szykuje sie zmiana - normalne zycie, dla czesci, ktorej sie
            wydawalo, ze sa Bogami...ajaja

            Bawcie sie dobrze i trzymajcie cieplo...

            Kan
            • pierdoklecja_prutka Uffff...co za ulga... 10.01.10, 13:09
              ...dzięki Kanie. Jeśli jest to tylko kwestia szorowania kibli i
              forsowania supermarketów przez pewne osoby, to luz.

              Bo tak się tu rozgorączkowałam tym "jebutaniem", a na to Discovery
              puściło film "Supercomet-after the impact" taki fabularyzowany
              dokument przedstawiający co by się działo na Ziemii po uderzeniu
              komety. Wciagający, zajebisty program. Śledził życie kilku grup
              ludzi w kilku miejscach Ziemii. Wypowiadali się też eksperci od
              zarządzania kryzysowego, antropolodzy, socjolodzy, geolodzy na temat
              tego co się będzie działo, robić aby przetrwać, jak się w takich
              sytuacjach zachowują ludzie. Więc sobie pomyślałam, że ten
              upragniony przez xurka i bluesa jebut, tak będzie wyglądał i przed
              snem pospiesznie sporządzałam listę rzeczy które muszę zgromadzić
              aby mieć jakiekolwiek szanse przetrwania. Tak z 10 par okularów.
              Żeby mi do końca życia starczyło, bo ślepaki na pewno nie przetrwają
              a już z pewnością nie przetrwają fabryki soczewek! Ciepła puchowa
              odzież i śpiwory. Bo nastąpi ogromnie wyziębienie. Unosząca się
              chmura pyłów i gazów zablokuje bowiem światło słoneczne. Namioty i
              kochery, bo zaraz jak pyły trochę opadną trzeba się będzie
              bezzwłocznie udać na południe. Bo większość Europy pokryje wieczna
              zmarzlina a temperatury bardzo szybko zaczną dochodzić do -50 C.
              Papierosy i czekolada. Bowiem to będzie służyło do nawiązywania
              kontaktów z innymi grupami oraz wymiany barterowej - małe, przydatne
              i niepsujące. Kompas. Baterie i radio na baterie. Zapałki i
              zapalniczki oraz zapas gazu. Nasiona roślin jadalnych. Ale jaja, tak
              się robieniem tych list zkręciłam iż zasypiając byłam pewna,
              granitowo że ten meteoryt jest tuż...
              Więc, jak sobie już zaprojektowałam, te ciemności, brak wszystkiego
              co do tej pory znam i mam (włącznie z roślinami, bo wyzdychają z
              braku Słońca w przeciągu kilku TYGODNI zaledwie, potem roślinożerne
              zwierzęta, potem drapieżcy, wszystko szlag trafi, no nie mówiąc już
              o większości ludzi którzy poniosą śmierć w momencie impaktu) - to
              zaraz to dziecko, które Xurek nazwał "psychopatycznym" mi się wydało
              stworzeniem niebiańskim, które ma jedynie niewielkie wady zgryzu i
              charakteru. Hahaha!

              Na szczęscie Kan przyszedł i powiedział, że jebutanie się skończy
              jedynie własnoręcznym szorowaniem klopów. Ja tam bardzo lubię
              szorować mój klop i mogę zostać nawet trenerem resocjalizacyjnym dla
              tej grupy nieszczęśników ucząc ich jak z miłością i troską czścić te
              sracze - boże broń drucianą, szczotka musi być plastykowa coby
              delikatnej ceramiki nie porysować!

              --
              wasza pierdo
              • xurek Re: Uffff...co za ulga... 10.01.10, 14:21
                delikatnej ceramiki nie bedzie, tyko drewniany haziel na podworcu a
                w tym bez szczotki drucianej ani rusz :)))))
                • xurek prad miast meteora 10.01.10, 14:28
                  ja zas wyczytalam gdzies, ze gyby na calym swiecie na miesiac
                  zabraklo pradu to zapoanuje taki burdel i anarachia, sie sie
                  gospodarka w obecnej formie juz z tego nie podniesie. A gdyby przy
                  tym jeszcze znikniely wszelkie bankowe dane to juz mogila na mur
                  beeton. I to bez usmiercania roslinek i zwierzatek.

                  No to co, Pierdoklecjo, zakladamy jakas fereine do wylaczenia tego
                  pradu :)))?
                  • pierdoklecja_prutka po biblijnemu 10.01.10, 16:24
                    Mnie się wydaje, iż stary dobry zakaz lichwy mógłby rozwiązać wiele
                    problemów. Zakaz pożyczania na procent i zakaz pobierania opład od
                    obrotu, transferu i przechowywania pieniędzy.

                    Bo wykładnicze tempo rozwoju gospodarki, czyli tempo nie do
                    utrzymania tak naprawdę, jest wymuszane przez fakt gospodarki bycia
                    finansowanej długiem. Znaczy, trzeba zarabiać więcej i więcej aby
                    obsłużyć rosnący dług. Wydawać więcej i więcej, i konsumować więcej
                    i więcej.

                    I oddłużenie. Hammurabi co kilka lat edyktem oddłużał wszystkich
                    obywateli. Gdyby na przykład oddłużyć Polskę, wtedy możnaby
                    całkowicie znieść podatek dochodowy od osób fizycznych. Bo koszt
                    obsługi zadłużenia w 2009 to 31 mld. a w dochody z PIT założono na
                    34 mld.

                    Oddłużenie firm dałoby możliwość przeznaczenia uwolnionych środków
                    na godziwe płace dla pracowników.

                    Ludzie skorzystaliby najwiecjej, bo jednocześnie uwolniliby się od
                    osobistego zadłużenia, podatku dochodowego, oraz otrzymaliby
                    nadwyżki środków w firmach w postaci podwyżek. Powiedzmy średnia
                    krajowa polska 3 500 płaci pi razy drzwi 700 złotych podatku i
                    spłaca 300 złotych kredytu. W kieszeni zostaje 2 500. A po naszym
                    kabucie - dostaje jeszcze powiedzmy 300 stówy podwyżki i w kieszeni
                    zostaje 3 800, ponad 50% więcej. I, proszę zważyć, obciążenia
                    kredytowe w Polsce (7 tysi na łeb) są bardzo, bardzo malutkie. Taki
                    na przykład średni amerykański kredyt konsumencki (bez kredytu
                    hipotecznego!!!) to 18 000 USD.

                    Takie oto malutkie poprawki by należy wprowadzić, oczywiście
                    zabezpieczając przy okazji, iż te uwolnione pieniądze istotnie
                    trafią tam gdzie powinny, hahaha!

                    --
                    wasza pierdo
                    • jutka1 Re: po biblijnemu 10.01.10, 16:56
                      Hahaha. Piniondz na pewno trafi nie tam, gdzie powinien. :-))))
                      • pierdoklecja_prutka Re: po biblijnemu 10.01.10, 17:21
                        Hahaha!

                        To TERAZ tym bardziej nie trafia gdzie powinien. I tyż TERAZ jest
                        raj dla cwaniaków.


                        Krytykować, wybrzydzać i łamać ręce łatwo, a ruszyć głową trudniej.
                        Hahaha.

                        Hammurabi prócz oddłużania miał też dla nieuczciwych dłużników
                        surowe kary. Nogi i ręce im ucinać kazał.

                        A u nas jest obecnie podwójny standard. Jeśli zalega z opłatami
                        jednostka, to banki i spółka walą takie kary że proszę siadać. Jeśli
                        natomiast zatory płatnicze tworzy firma, co żadnych konsekwencji nie
                        ponosi. Dlatego wiele z nich (np. hipermarkety) wymuszają na
                        dostawcach (często mali, lokalni producenci grzybków w occie, bułek
                        z makiem, itd.) 90 dniowe terminy płatności, których i tak potem nie
                        respektuje. Często dostawca kasę widzi po pół roku, co oznacza 6
                        miesięcy nieoprocentowanego kredytu małego ledwie przędącego pikusia
                        dla multimolocha, albo nie widzi wcale bo przedtem zbankrutuje.


                        Ja bym to wszystko wypierdoliła w kosmos. Ale widzę, że są tacy
                        którym to odpowiada, smród niech śmierdzi, trochę można ponarzekać,
                        ale niech ręka boska broni tego co próbuje coś zmienić.
                        --
                        wasza pierdo
                        • jutka1 Re: po biblijnemu 10.01.10, 17:34
                          O ile sobie dobrze przypominam, to ani rąk nie załamywałam, ani nie
                          wybrzydzałam, ba! w ogóle się nie odzywałam w tej dyskusji...
                          • pierdoklecja_prutka Re: po biblijnemu 10.01.10, 18:23
                            No przecież Maria tutaj na przemian to włosy z głowy rwie, to nas
                            ruga, że się czepiamy! Boję się, że zaraz się sama z sobą pokłóci.

                            Tobie napisałam, że piniondz teraz też nie trafia gdzie powinien,
                            więc gorzej na pewno już nie będzie.

                            --
                            wasza pierdo
                            • maria421 Re: po biblijnemu 10.01.10, 18:26
                              pierdoklecja_prutka napisała:

                              > No przecież Maria tutaj na przemian to włosy z głowy rwie, to nas
                              > ruga, że się czepiamy! Boję się, że zaraz się sama z sobą pokłóci.
                              >
                              Wlasnie zadalam pytanie ale je powtorze- co Ty robisz w celu ratowania swiata
                              przed pazernoscia koncernow i korporacji?

                              • pierdoklecja_prutka Re: po biblijnemu 10.01.10, 18:43
                                Kłócę się z Tobą, hahaha!

                                A tak serio, to czytam, analizuję, zadaję pytania i gormadzę wiedzę.
                                Kwestionuję wklepywane nam młotkiem do głowy "aksjomaty". W erze
                                informacji, informacja jest najlepszą bronią. Głośno wypowiadam moje
                                zdanie i dopuszczam możliwość zmiany nawet jeśli miałoby to oznaczać
                                jakieś moje osobiste straty. Chociaż tak naprawdę to nie wierzę, iż
                                ktokolwiek tu na forum by ucierpiał w jakikolwiek sposób. Sądzę
                                raczej, iż każdy z nas bardzo na tym skorzysta. Choć niewątpliwie
                                będzie to oznaczało zmiany stylu życia.

                                Paradox polega na tym, że obecnie korzystają tak naprawdę, bardzo
                                nieliczni. Coś 40% bogactwa np. w USA należy chyba do 1% obywateli.
                                Jeśli zaś chodzi o całe bogactwo świata, to jeszcze mniejszy procent
                                jest posiadaczem. Sęk w tym, że jakoś przekonali nas, że to MY
                                stracimy na zmianach. Średni średniak jak Xurek, Maryśka czy Ewa
                                myśli, że zmiany ugodzą w niego. Dlaczego? Bo tak zawsze było do tej
                                pory. Średniaki i biedota zbierali w tyłek, korzystali nieliczni.
                                Średniaków przekonwyano, że muszą łożyć na leniwą biedotę, biedocie
                                wskazywano średniaków jako tych "bogatych" i "krezusów" winnych ich
                                nieszczęść. Napuszcza się jednych na drugich, a tych prawdziwych
                                bogaczy żadne z nas nigdy nie ma szansy na oczy zobaczyć. Czytałam
                                taki artykuł gdzieś, tych naprawdę bogatych nikt nie ogląda,
                                niewiele tak naprawdę o nich też jest wiadomo. Ile tak naprawdę
                                zarabiają, gdzie mieszkają, kim są.


                                --
                                wasza pierdo
                                • maria421 Re: po biblijnemu 10.01.10, 20:15
                                  A oprocz gromadzenia wiedzy i klocenia sie ze mna co robisz?
                                  Co wedlug Ciebie moze zrobic sredniak dla ratowania swiata przed pazernoscia
                                  bankow i korporacji?

                                  Mysle ze zle oceniasz strach ludzi przed zmianami w sytuacji kiedy przecietny
                                  sredniak wola o zmiany, domaga sie zmian ktore zagwarantuja mu ze bank mu nie
                                  roztrwoni jego oszczednosci, ktore mu zagwarantuja ze szefostwo banku
                                  odpowiedzialne za roztrwonienie jego oszczednosci nie bedzie sie wczasowalo na
                                  Karaibach podczas kiedy on sam zeby w sciane wbija.
                        • maria421 Re: po biblijnemu 10.01.10, 18:25
                          pierdoklecja_prutka napisała:


                          > Ja bym to wszystko wypierdoliła w kosmos. Ale widzę, że są tacy
                          > którym to odpowiada, smród niech śmierdzi, trochę można ponarzekać,
                          > ale niech ręka boska broni tego co próbuje coś zmienić.

                          A Ty sama co robisz oprocz narzekania na forum? :)

                          • pierdoklecja_prutka Re: po biblijnemu 10.01.10, 18:45

                            Robię na drutach!

                            --
                            wasza pierdo
                    • maria421 Re: po biblijnemu 10.01.10, 16:56
                      Jest w niemieckiej TV taki program nadawany co tydzien "Raus aus den Schulden",
                      o oddluzaniu zadluzonych rodzin . Do wybranej zadluzonej rodziny przychodzi spec
                      od oddluzania i probuje rodzine z dlugow wyciagnac. Bardzo czestym sposobem jest
                      proponowanie wierzycielowi zeby zrezygnowal z 50% sumy jaka chce odzyskac.
                      Wierzycielami nie tylko sa banki, sa to tez np. warsztaty samochodwe czy inne
                      drobne przedsiebiorstwa ktore nie pozyczyly pieniedzy na procent tylko wykonaly
                      usluge. Jezeli nie zgodza sie na rezygnacje z czesci roszczen, to nie dostana
                      nic, bo wtedy dluznik moze zglosic prywatna upadlosc finansowa, przez 6 lat to
                      co zarobi bedzie dzielone miedzy wierzycieli (oprocz kwoty na zabezpieczenie
                      zycia), a po 6 latach jest wolny od dlugow.

                      Raj dla cwaniakow.
    • jutka1 Niedziela 10.01.10, 09:19
      Meteoparis gada, że przed południem ma padać deszcz, a przy minusowych
      temperaturach... szklanka będzie. BR\

      W sumie nie muszę wychodzić, więc mnie to nie obchodzi.

      Miłej niedzieli życzę. :-)
      • maria421 Re: Niedziela 10.01.10, 10:19
        Nudna niedziela sie zapowiada. Odsniezylam sie, nakarmilam ptaszki moje
        ogrodowe, wkolo zywego ducha nie widac tylko sasiad lopata snieg przewala. W
        taka pogode wszyscy siedza w domu jak uwiezieni wiec bede musiala zycie
        towarzyskie przez telefon kultywowac.
    • blues28 Pejzaz polarny w Madrycie :-) 11.01.10, 07:37
      Od wczoraj nieprzerwanie, uparcie sypalo sniegiem. W nocy tez, zatem
      obudzilismy sie pokryci gruba warstwa bialego puchu. Z mojego okna
      widok prawdziwie bajkowy. Jak z lat dziecinstwa w Polsce.

      Musze isc na badanie krwi w Cemtrum Zdrowia La Paz, a to daleko,
      wiec uzbrajam sie w sniegowce, które nabylam nie wiedziec czemu, a
      teraz sluza mi wyjatkowo wrecz. Oczywiscie pójde pieszo. Dzis znowu
      bedzie kataklizm na ulicach i autostradach, bo wiekszosc jeszcze nie
      jest odsniezona.

      Wczoraj gazeta robila mi dziwaczne numery. A to drukowala mi
      podwójnie posty (komus jestem wdzieczna, nawet sie domyslam komu :-
      ))), a potem bez pardonu wywalila mnie mówiac cos, ze moje
      charaktery (???) sa niezgodne z czyms tam, itp.

      No to letem. Milego, zimowego dnia!
      • jutka1 Pejzaz paryski wraca do normy 11.01.10, 07:50
        Śnieg stopniał, i do środy będziemy bezśnieżni (i bezdeszczowi). Chłodno, -1C -
        +1C.

        Poniedziałek. Nie lubię. br\

        No nic. Ryjem do przodu. Miłego :-)
    • luiza-w-ogrodzie Dobrnelam przez zaspy do biura 11.01.10, 08:30
      Dobrnelam do biura, siedze tu od godziny, za oknem piekny snieg, ale chodniki
      byly slabo odsniezane wiec brnelam fantazjujac ze jestem w powiesci Londona i na
      koncu mojej podrozy znajde jakies Klondike. Niestety, jedynym skarbem jaki
      znalazlam byla firmowa skrzynka internetowa pelna emajli :o(

      Planuje wpasc do Warszawy pod wieczor w te sobote (16 stycznia) i musze wrocic
      do Poznania w niedziele do 9 wieczorem, jakby co...

      Ide walczyc ze stosem poczty, bleeee... ale bede tu zagladac w przerwach na
      odetchniecie od pracy.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • kielbie_we_lbie_30 Luiza 11.01.10, 13:42
        Jestem w Warszawie od 15 do 18 tzn od tego piatku do poniedzialku..

        Gdybys miala troszku czasu to daj znac.
        • pierdoklecja_prutka Re: Luiza 11.01.10, 13:50
          Ja też jestem i się zdzwonimy. A jak będzie śnieg, to może razem
          ulepimy wielkiego bałwana? Ja mogę przynieść marchew i buraka, tylko
          garnek trzeba będzie gdzieś skołować, najlepiej dziurawy!

          --
          wasza pierdo
        • luiza-w-ogrodzie Kielbie, Stokrotka, trzeba sie spiknac! 11.01.10, 13:56
          Przyjade do Warszawy w sobote poznym popoludniem albo wieczorem. Kielbie,
          Stokrotka, trzeba sie spiknac na mini-sabacik! Niedziela kole poludnia Wam pasuje?
          Kielbiu, wysylam Tobie nr komorki na priva - 100 juz ma...

          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Kielbie, Stokrotka, trzeba sie spiknac! 11.01.10, 15:22
            Lojezu ale fajnie!!!
            Reunion!!!

            Zadzwonie do Ciebie, pa...
    • jutka1 To co, zamykam? :-) ntxt 11.01.10, 19:10

Inne wątki na temat:
Pełna wersja