Sny i inne zdarzenia cz. VI

09.01.10, 15:06
Ewa podrzuciła taki oto sen:

setny wpis i dwa zadania dla Stokrotki: po pierwsze zalozyc nowy
wontek, po drugie wytlumaczyc mi symbolike snu mojej psipsioly.
Obiecalam jej, ze wytlumaczysz. Sen byl albo super-mini, albo tylko
ten moment jako "mocny" czy wazny zapamietala: w jakiejs nieznanej,
pieknej willi weszla do nieznanej, pieknej, obszernej sypialni,
gdzie na pieknym, olbrzymim lozu lezal na boku KON! z przytulonym do
niego kotem. I ten kon, jak to kon, strasznie sie smial.
Czy mozesz cos z tego wyczytac?

Hahaha, a to jest sen o kompletnie nietrafionym wyborze łóżkowym :)))
Koń jak wiadomo się nie nadaje do łóżka. A już szczególnie, dla
kota. Dlatego koń się śmiał. Można podejść do tego szerzej, niż
tylko seks, i powiedzieć, że ktoś na siłę coś się stara zrobić, co
jest kompletnie bezsensowne i po prostu koń by się uśmiał. Niech się
właścicielka snu zreflektuje i otrząśnie.

I przestanie wymagać od konia żeby latał lub spał w łóżku, lub w
ogóle na ten przykład - leżał. Koń leży przeważnie tylko wtedy jak
jest chory lub zdycha.
--
wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 10.01.10, 13:18
      No właśnie, skoro przed snem te listy rzeczy na kataklizm
      sporządzałam, to już byłam pewna, że ten koniec świata mi się
      przyśni. A tu nie. Przyśniło mi się, że moi rodzice kupili wielki
      apartament za 1.4 miliona (dokładnie 1.4, tylko nie wiadomo czego
      EUR, PLN? bo chyba nie randów) i mi pokazywali duży hall i kuchnię
      piękną, ogromną, pięknie urządzoną. Reszty nie zdążyli pokazać bo
      się obudziłam.

      To sen o tyle dziwny, iż po pierwsze oni 1.4 miliona nie mają. A po
      drugie zawsze raczej byli zwolennikami domów, więc raczej by kasę na
      dom przeznaczyli. Skąd ten apartament? Bo pojawienie kasy u starych
      (czy w ogóle jeszcze wypada ich nazywać Starzy? ja sama już jestem
      stara...) mnie jakoś nie dziwi, mam takie do tej pory może dziecinne
      przekonanie, że kasa u nich to jak Murzyn na pasach w tym starym
      dowcipie - "pojawiam się i znikam" - nie wiadomo jak i skąd,
      znienacka. Ba, ale ten apartament to zagwozdka.


      --
      wasza pierdo
      • pierdoklecja_prutka wyprawa nad morze 10.01.10, 19:36
        A wczoraj mi się znowu śnił sen o wyprawie nad morze. Ten sen mi się
        rzadziej śni, niż sen podróżny i jest przyjemniejszy.

        Tym razem mi się śniło, że jest jakiś taki dom nad morzem,
        rozłożysty, o ścianach z grubego kamienia, krytym jasną dachówką
        dachem, gdzieś za piaszczystymi wydmami, porośnięty krzewami, i ja z
        tego domu przez takie małe okienko wyłażę, w stronę wydm, po drodze
        z leżącej torby czyjejś zabieram okulary w miedzianej oprawie i coś
        tam jeszcze. Jakiś Niemiec się tam kręci, patrzy mi na właściciela
        domostwa, do mnie dołącza, i trochę mi przeszkadza. Bo chce ze mną
        na spacer iść taką promenadą. Ta promenada, bardzo ładna, z takimi
        pomostami i mosteczkami jest nad rozlewiskiem morskim. I dopiero za
        tym rozlewiskiem jest właściwe morze. A mnie strasznie pilno do tego
        morza, żeby poczuć morski wiatr, w ustach słony smak, żeby zobaczyć
        fale po horyznont, połączenie nieba z wodą, żeby zanurzyć w tej
        wodzie stopy i pluskać, brodzić... Więc na spacer promenadą się nie
        daje namówić, tylko taką ścieżką poprzez wydmy zaczynam iść, ale
        blisko szczytu wydmy - grzęznę w piachu i się nie mogę wydobyć, ten
        Niemiec mi się stara pomóc i się budzę w tej chwili. Ha...


        --
        wasza pierdo
    • jutka1 Podróżny 11.01.10, 07:57
      Tym razem miałam lecieć do Stanów, i przedwyjazdowo miałam załatwić kilka
      rzeczy. I oczywiście zapominałam, nie nadążałam, nawalałam, br\
      I dwa szczegóły mi utkwiły: spałam w łóżku i nagle zdałam sobie sprawę, że to
      nie łóżko ale już samolot, i czułam jak łóżko startuje, potem kołuje. Drugi
      szczegół: ta sama torebka, którą czarna dziura wciągnęła w Waszyngtonie,
      uświniona błotem nie wiadomo skąd, jak i co.
      No i jacyś ludzie nieznani mi zupełnie przewijali się.
      I tyle - klasyka.
      • ewa553 Re: Podróżny 12.01.10, 13:03
        dzieki Doroto, Twoje snu tlumaczenie przekazalam dalej. No i
        delikwentka obiecala zastanowic sie, odrzucic, otrzasnac sie
        i wogole:)))
      • pierdoklecja_prutka Re: Podróżny 12.01.10, 13:11
        A to Pytonie, sen jest- moim zdaniem - wspaniały! Bo znaczy, bileta
        nie trzeba, pultać się nie trzeba, nadążać ani załatwiać. Jeśli
        przyjdzie czas odlotu, to odleci się nawet łóżkiem. Hahaha! Wysiłek
        wszelki jest zbędny.
        Torba faktycznie, ciekawa, ale powiedziałabym że co ma wisieć - nie
        utonie, a co czarna dziura wciągła - to odda. Co natomiast jest
        ciekawe, i co powinnaś zgłębić, to gdzie była torba jak jej nie
        było, co to jest za błoto, oraz co jest w środku torby. Bo może
        torba była jakąś forpocztą, i już była tam dokąd i Ty zmierzasz. A
        może też torba była Twoim wysłannikiem, i była gdzieś zamiast
        Ciebie. Ewętualnie (ort.zam.) coś dla Ciebie zdobyła i Ci z czeluści
        czarnej dziury dostarczyła.
        --
        wasza pierdo
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 12.01.10, 13:09
      weszlam na watek kulinarny i nagle blysk!!! przypomnialam sobie
      malenki fragment jakiegos snu z dzis albo wczoraj. Tlumaczylam
      komus - ale chyba nie Polakowi - jak sie robi bigos i bardzo
      rozwodzilam sie nad tym ze mozna dac 1/3 bialej kapusty i 2/3
      kiszonej, ale klasyczny jest z samej kiszonej, ale z mojego
      doswiadczenia polecam jednak mieszanke, bo niemieckie zoladki - o
      dziwo! - reaguja niesmacznie na ten klasyczny. I tylko tylke
      pamietam. Ciekawe, bo naprawde dawno o bigosie nie rozmawialam ani
      nie mam zamiaru gotowac....
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 20.01.10, 01:08
        Sen o bigosie znaczy - bigos ugotuj! Albo wręcz przeciwnie - nie
        gotuj bigosu!

        Mnie się wczoraj śnił jeden wariant snu podróżnego, mianowicie, że
        mam dojechać dokądś autobusem miejskim, wsiadam, biletów mam cały
        zwitek w kieszeni, ale wszystkie jakieś lewe. Niektóre nie z tego
        miasta w ogóle, inne skasowane, jeszcze inne wyglądają jak wyprane.
        Na to wszystko się kanar napatocza, jeden z biletów mu daję, ten nad
        nim wydziwia, ale jest mój przystanek przesiadkowy, więc mi
        odpuszcza i ja wysiadam. Są dwa przystanki po przeciwnych stronach
        ulicy, ten w tę stronę, tamten w odwrotną. Ja staję na jednym, ale
        przychodzi moja koleżanka z podstawówki, i mówi że z drugiego trzeba
        jechać. I w tym momencie ja sobie zdaję sprawę, że można i z tego, i
        z tego, bo oba mnie dowiozą na mniejsce tylko innymi drogami.

        A drugi sen, nocą, w głębokim śniegu nagle kawalkada limuzyn
        podjeżdża na taki dziedziniec przed rezydencją jakąś, czy przed
        hotelem. Obsługa wypada, bagaże wnosić, wysiadać pomagać, futra,
        szale i parasole niosą, przed drzwiami jakieś pochodnie się palą, w
        hallu widać rozpalony kominek, ciepłe światło. Z limuzyny się
        wygrużam ja, znajomi moi i przyjaciele, pociotki i rodzina, ci stąd,
        ci stamtąd, pohukują, nawołują i się szukają, czy ten tamten
        dojechał, a śmamten owen jest, ruchawka ogólna, w tym głębokim
        śniegu i gwiaździstej nocy. Psi się też jakieś pod nogami kłębią,
        ogólne uczucie dotarcia po długiej upierdliwej podróży tam gdzie się
        miało dotrzeć.

        Bah.

        --
        wasza pierdo
        • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 24.01.10, 23:36
          Śnił mi się sen hotelowy. Mianowicie, wyprowadzam się z czegoś co
          jest skrzyżowaniem akademika i superluksusowego hotelu. Pakuję się,
          żegnam z koleżankami, wiem, że mi ich będzie strasznie brakowało,
          odtańcowujemy węża na korytarzu, ja mam oberżynowe rajstopy ale nie
          mam butów.
          Następna scena ma miejsce w eleganckim sklepie z butami mieszczącym
          się w tym hotelu. Jest moja koleżanka z podstawówki, i oglądamy
          buty, są fajne baleriny po 20 EUR. Koleżanka kupuje, ja oglądam,
          jakoś wybrać nie mogę bo kierownik sklepu gdzieś ciągle te buty
          przenosi, bałagan ma. I nagle ten kierownik przychodzi do kumpeli i
          żąda zwrotu butów bo jakoby się w cenie walnął. Ja kumpelę i jej
          zakup przez kierownikiem własną piersią wybraniam, on sobie idzie. I
          nagle ja znajduję całą masę zajebistych, odpowiedznich butów -
          takich jak lubię, jamników i balerin z nosami, wygodnych
          niezmiernie. Ale już wiem, że mi ich kierownik po 20 EUR nie
          sprzeda, a na pełną cenę (66 EUR) mnie nie stać. Jakimś trafem w tym
          sklepie na kozetce leży moja waliza, którą pakuję, rozbebeszona
          cała, tu ciuchy, tam te buty, no i ja się zaczynam zastanawiać czyby
          się dało te buty zwędzić, ale pewnie przy wyjściu jest alarm, więc
          może je spuścić z okna, czyco, i się budzę.

          Bardzo dziwny sen, bo w życiu nigdy nic nie zwędziłam, i nawet mi do
          głowy taki pomysł nie przychodzi nigdy.

          I aha, się okazuje że mam jednak dwie pary własnych butów, jedne
          baleriny oliwkowe (które zaiste kiedyś w '90 chyba roku posiadałam)
          a drugie baleriny limonkowe, których w rzeczywistości nigdy nie
          miałam.
          --
          wasza pierdo
          • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 25.01.10, 09:51
            Od wielu lat sni mi sie co jakis czas ze mam jakies mieszkanie. Zazwyczaj jest
            ono w Lodzi w okolicach Kilinskiego/Jaracza. Jest stare, zaniedbane, smierdzace
            i ja planuje jak je odnowic i urzadzic.

            Tej nocy znow mi sie snilo.

            Ktos mi moze to wyjasnic?
            • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 25.01.10, 20:26
              Mario, według ludzi, zajmujących się podświadomością, domy,
              mieszkania etc. pokazujące sie w naszych snach to nasze własne
              wnętrza.
              Może coś w sobie chcesz poprawić? Pyt. ret., ofkoz. :-)
              • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 25.01.10, 21:55
                O rety! To moje wnetrze jest tak zaniedbane jak to mieszkanie? Brrr...
                • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 25.01.10, 22:06
                  Hahaha, może nie całe:)
                  Ja bym powiedziała, że ta część która się odnosi do Twoich łódzkich
                  czasów, to co jest związane z przeszłością. Wymaga przewietrzenia.

                  Na przykład ja ostatnio dokonywałam przewietrzenia pewnego bardzo
                  trudnego okresu w moim młodocianym życiu. No i prezent dostałam w
                  postaci informacji o zodobyciu wtedy pewnych bardzo cennych dla mnie
                  obecnie umiejętności zawodowych, hahaha! Co przez wyrzucenie z
                  pamięci całego tego czasu - po prostu było przeze mnie zapomniane.

                  --
                  wasza pierdo
                • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 25.01.10, 22:06
                  Ja tam nie wiem, jeno przekazuję - to może być sygnał, że coś
                  powinnaś poprawić, naprawić, zmienić.
                  Over to you, dear. :-)

                  I dobranoc, tutaj pierwsza nad ranem, czas odpełznąć krocząc.
          • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 25.01.10, 20:13
            Miałaś dwa sny: hotelowy i sklepowy.
            I ten sklepowy już kiedyś miałaś, pamiętasz? Na którymś snulum
            opisywałaś, i tam też był bardak w tym sklepie, i jakies fajne
            ciuchy, i pamiętam jakaś walizka też, i to było w NYC i Twoi starzy
            coś tam Cię zostawili, czycuś? - tylko do podkradania rzeczy się nie
            zabierałaś...

            Mnie się kojarzy: "to mi się podoba, to chcę, dawać mi tu ale już",
            po czym refleksja, że jednak może nie taką metodą. To, czego chcesz
            możesz mieć, tylko inną drogą do tego podejdź?
            I te balerinki z lat 90. tutaj jak najbardziej na miejscu jako
            metafora...
            • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 25.01.10, 22:09
              W rzeczy samej, taki sen mnie się śnił kiedyś.
              Trafna mi się wydaje Twoja diagnoza, bo ja zwędzić nic, choćbym
              bardzo nawet chciała - nie potrafię. Hahaha! Więc tak czy owak do
              innego sposobu zdobycia tego co chcę, będę zmuszona:)))

              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 26.01.10, 20:42
                Jak to było u Konfucjusza chyba? O wodzie w rzece i kamieniach? :-)
                • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 28.01.10, 14:12
                  Hm, że niby czuć się jak ryba w wodzie? rybka lubi pływać? nie
                  zostanie kamień na kamieniu? woda drąży głaz? czyco?

                  Bah, dzisiaj mi się jakieś opus magnum śniło. Koniec tylko napiszę,
                  mianowicie, że z pociotkami, przyjaciółmi i kupą bagażu do jakiejś
                  wielkiej siedziby dotarłam. Urządzona wspaniale! Trochę nowocześnie,
                  trochę antyków, bibeltów, dzieł sztuki, dużo pięknego naturalnego
                  drewna i kamienia. Zasłony ze skóry! Szał. To tu chodzę, to tam,
                  kibel oczywiście oglądam, w kiblu stoi sekretarzyk, na nim przybory
                  do pisania, wielkie okno, no taki kibel to ja rozumiem! W końcu do
                  jakiegoś salonu przybywam, wszyscy już tam siedzą, świece, muzyka,
                  na stołach wspaniałe albumy sztuki, i gospodarz też jest. I od razu
                  wiadomo, że to ON. Szatatn! Chociaż wygląda jak aktor Richard
                  Dreyfuss. A potem myk, i nagle wygląda jak moja Babcia Lusia!!! Nosz
                  kurwa mać.


                  Now what???

                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 28.01.10, 14:24
                    Żeby pokonywać przeszkody wzorując sie na wodzie. Płynie sobie, a
                    jak napotyka na kamień to go opływa z boku i płynie dalej. :-)
                    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 29.01.10, 12:41
                      Snila mi sie moja mama. Siedziala na wozku inwalidzkim i gdzies ja mialam na tym
                      wozku zawiezc, ale najpierw mialam jeszcze po cos pojsc, wiec zostawilam mame i
                      poszlam, a potem nie potrafilam wrocic tam, gdzie ja zostawilam.
                      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 30.01.10, 13:48
                        Ewa chyba też miała sen o swojej mamie niedawno. Niedokończone
                        sprawy coś mi się widzi. Coś się w owym czasie wydawało ważniejsze,
                        pilniejsze, a potem już nie było możliwości do tego wrócić. Zwykle
                        się doradza w takich przypadkach albo sobie postawić zdjęcie
                        nieżyjącej osoby i jej powiedzieć to co się miało powiedzieć. Albo
                        list napisać. No i pogodzić z tym, że się czegośtam nie
                        dopowiedziało, nie dopilnowało, nie zrobiło.

                        Mnie się za to śnił sen, że moją śliwę co tu o nią jak lew walczę -
                        wycięli! Wypadam do ogrodu, a tam tylko sam pień został bardzo nisko
                        przy ziemii ucięty! Pień nadzwyczajnie szeroki, wygląda jaby tam
                        rosła co najmniej lipa Kochanowskiego lub Dąb Bartek (ps. Dąb Bartek
                        jeszcze stoi, ma 650 lat ale wydaje się być na ostatnich nogach,
                        więc warto go odwiedzić, jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił. Na
                        przykład ja.) Najpierw więc się w przedpokoju zaczynam szamotać,
                        komórką usiłując do adm się dodzwonić. Z sąsiadami jakimis peroruję,
                        kluczy szukam, w końcu zabieram sąsiadki klucze omyłkowo, i na rower
                        wskakuję aby osobiście adm ochrzanić, adm blisko ale się robi coraz
                        dalej, nagle jakieś wzgórze się robi, uliczki brukowane, jak
                        księstwo San Marino, ten adm na samym szczycie jak jakiś bastion
                        niedostępny, rowerem się już jechać nie da, bo za stromo. Nosę więc
                        rower nad głową przedzierając się między jakimiś stolikami
                        kawiarnianych ogródków.




                        --
                        wasza pierdo
                        • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 30.01.10, 13:51
                          Kurwa, ale poco? Po co? Przecież to drzewo i tak wycięte. Cała ta
                          szamotanina na nic.


                          --
                          wasza pierdo
                          • jutka1 Osz KRV!!!! 30.01.10, 18:50
                            100K, czy to Ci się śniło dzisiaj???

                            Bo mnie się dziś śniło, że się budzę, patrzę, a moja lipa obciachana. Kikut
                            stoi. I biegałam ze śledztwem ktocojak, ktoś powiedział, że sąsiedzi na drewno
                            obciachali pod osłoną nocy, tam pusto, i łaziłam w rozpaczy.

                            KJAP. Co to znaczy? Czemu mamy ten sam sen w tę samą noc???
                        • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 30.01.10, 14:28
                          Wlasciwie nie mam potrzeby powiedziec mojej mamie tego czego nie moglam jej za
                          jej zycia powiedziec.
                          Mam potrzebe mowic jej o tym co jest teraz. I czasem jej (a raczej im- moim
                          rodzicom na zdjeciu) mowie.
                          • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 30.01.10, 14:39
                            A ja stwierdziłam, że mam potrzebę odwiedzić Dąb Bartek.

                            Dowiedziałam się też iż od moich czasów szkolnych wynaleziono w
                            Polsce jeszcze starsze drzewo - Cis Henrykowski ma 1200 lat! Drzewo
                            starsze niż całe państwo Polskie! To jest coś!

                            Stwierdziłam też, że wkurza mnie jedna moja znajoma. Pojawia się
                            czasem jak kometa Halley'a, oczekuje natychmiastowej bliskości,
                            wywalania flaków, nocnych rozmów, a potem znika. Jakby wskakiwała w
                            banie kisielu. Odłosy stamtąd dochodzą bulgotliwe, odpowiedzi na
                            maile po pół roku, lub o treści "odpierdol się, ja tu mam swoje
                            prawdziwe życie, moje córki i byłego męża, a Ty dla mnie jesteś
                            jakimś pierdnięciem z zaświatów nieistotnym". Zlewam to, i wywalę
                            jej to przy pierwszej lepszej okazji, niech się nogami zakryje. Chce
                            szczerości i bliskości to będzie ją miała, hahaha!



                            --
                            wasza pierdo
                            • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 02.02.10, 13:28
                              Mnie się cała falanga snów przetoczyła.

                              Jeden, gdzie przebywam w hotelu nad morzem, chcę iść do kibelka,
                              znajduję taki unisex. Z przodu sedes dla facetów. W suficie dwa
                              zasuwane drzwiczki, dla kobiet. Myślałam, że po prostu trzeba tam
                              sie wspiąć na górę i tam kibelki będą. Ale nie, po otwarciu
                              drzwiczek, po prostu męski sedes się chował w ścianie, a na jego
                              miejsce spływał w dół sedes damski. Sedes damski był cały miedziany,
                              deskę miał drewnianą a z tyłu po ścianie w kaskadach spływała
                              fontanna wody. Bah. Ale to nic. Jak na klopie zasiadłam, to nagle
                              ściany zniknęły i się okazuje, że jestem na pokładzie spacerowego
                              jachtu motorowego który obwozi gości hotelowych po lagunie. Na
                              szczęście byłam jedynym gościem, prócz mnie były na pokładzie tylko
                              dwie sprzątaczki i kapitan. Tak czy owak było mi głupio. A na
                              dodatek wiedziałam, że się na lądzie umówiłam z kimś na coś ważnego,
                              i że się nie wyrobię. Takie wrażenie, że kogoś zawiodłam.

                              Sen o innej treści lecz konkluzja podobna, to znaczy, że kogośtam
                              zawodzę, czegośtam nie dotrzymuję, był przedtem czyteż potem.
                              Mianowicie też dzieje się to w hotelu nad morzem, z kumpelą na plażę
                              mamy iść, tylko do mojego pokoju wchodzimy po ręczniki i opalacz. A
                              tu przez mój pokój się okazało przeleciał huragan, piachem nasypał,
                              gołębie martwe leżą, i co gorsza, zdechły kot w foliowej torbie. Ja
                              to zaczynam uprzątać, a tu kot ożywa i spierdala miaucząc szyderczo.
                              Potem znajduję jakieś drugie kocie truchło, sama je już ożywiam pod
                              strumieniem zimnej wody, potem gołębie ożywają i ja to wszystko
                              staram się ogarnąć, spacyfikować i powyganiać na dwór. Kumpela
                              czeka, ale w międzyczasie już się ciemno robi, i wobec niej mam
                              takie właśnie uczucie niedotrzymania słowa.



                              --
                              wasza pierdo
                      • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 16.02.10, 09:28
                        Snila mi sie Dorotka-Stokrotka za biurkiem. Dorotka byla corka ministra i dla
                        tatusia zbierala jakies notatki. Pisala w grubym brulionie, duzymi literami, na
                        skos. Miala piekne, dlugie palce i sztuczne paznokcie. Wiecej szczegolow nie
                        pamietam.
                        • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 16.02.10, 11:30
                          Hahahahaha!... :-)))))))))))))
    • luiza-w-ogrodzie Sen podrozny w odmianie snu emigranta 07.02.10, 01:35
      ...czyli "nie moge wrocic z Polski do domu do Sydney".

      Poszlam z corka na zakupy, okutane w zimowe plaszcze wstapilysmy do luksusowego
      sklepu, gdzie nabylysmy biale sandalki z cienkimi paskami. Potem poszlysmy
      odwiedzic moja ciotke (ktora w realu odwiedzilam w Warszawie) i zamiast w jej
      bloku znalazlysmy sie w starej, smierdzacej kamienicy, gdzie lokatorzy na kazdym
      pietrze mieli wspolny korytarz. Ciotka kazala nam zdjac buty i plaszcze i
      zostawic w owym korytarzu, weszlysmy do srodka i okazalo sie ze ciotka
      zamieszkuje w komunie z jakimis 3 innymi babkami, ale zapamietalam tylko jedna,
      bardzo wysoka, krotko obcieta ruda w okularach. Zjadlysmy ciasto, wypilysmy
      herbatke, zbieramy sie do wyjscia, bo niedlugo czas udac sie na samolot a tu nie
      ma naszych butow! Na podlodze lezy stos sandalow, prawie takich samych, jak te
      kupione przez nas, tylko ze albo rozmiar, albo kolor nie ten. Ciotka wrocila do
      mieszkania a my z corka w ciemnym korytarzu szukamy tych cholernych butow
      podczas gdy w drzwiach korytarza stoi glosno rechoczaca azjatycka rodzina,
      zegnajaca swoich gosci. Sandaly wcielo, ale znalazlysmy kozaki po czym okazalo
      sie ze nie wiemy, gdzie sa nasze kurtki! W kieszeniach kurtki mialam bilety
      lotnicze, paszporty i komorke. Zadzwonilysmy do drzwi ciotki a jedna z jej
      wspollokatorek pokazala nam ze kurtki sa - leza zlozone w kostke w jakiejs
      obskurnej szafie na korytarzu.

      Z ulga wyszlysmy na ulice i znalazlysmy sie w jakims mieszkaniu, gdzie na gwalt
      probowalysmy sie spakowac, zdjac posciel z lozka i generalnie posprzatac,
      wszystko w pospiechu, zeby zdazyc na samolot a tymczasem ciagle przychodzili
      jacys ludzie i chca imprezowac!

      W koncu wsiadlam w samochod z planem dojechania na lotnisko i na osniezonej
      drodze w gorach w srodku jakiegos pustkowia sflaczaly dwa kola, w tym na lewym
      tylnym opona sie roztopila (?). Wyskoczylam z auta w panice szukajac komorki,
      zeby sprobowac zadzwonic na lotnisko i zmienic rezerwacje, ale komorka nie
      dzialala! Dopadlam budki telefonicznej, ktora nagle wyrosla na poboczu i
      zorientowalam sie ze nie wiem, gdzie jestem a w garsci mam monety z roznych
      krajow. I jak ja wroce do domu?

      Obudzilam sie w panice i odetchnelam zobaczywszy znajomy pokoj w domu...

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • pierdoklecja_prutka Re: Sen podrozny w odmianie snu emigranta 10.02.10, 14:15
        No tak, to jest że tak powiem fulserwis, czyteż full-monty. Nie wiem
        czy ja się kiedykolwiek dowiem, co właściwie znaczą te sny.

        Mnie się zaś po kolei śniło, że:

        - nadjeżdża pociąg, rzuca się tłum i ja też się rzucam i uzyskuję
        miejsce na dachu pociągu, na przodzie lokomotywy zaraz za tym
        światłem takim u góry, pociąg jedzie szybko a ja się ledwo trzymam

        - jestem w pensjonacie gdzie wszyscy chodzą lekko po ubraniach tu i
        ówdzie pomazani kupą

        - chłop mój mojego psa chce oddać jako zakładnika grubemu bandytu a
        ja oponuję wrzaskiem i poganiam wszystkich won

        - u mojej ciotki w domu przystępuję do szczegółowego sprządania,
        myję kafle w kiblu od stu lat niemyte i odkurzam książki na regale
        nigdy nie odkurzane



        --
        wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Trup w strumieniu i facet w musztardzie 11.02.10, 12:25
      Śni mi się, że siedzę nad brzegiem strumienia, a w tym strumieniu
      leży skórzany strój muzyka rockowego, stos gałęzi, i jakiś facet,
      chyba trup. Gdzieś też skądś dochodzi muzyka, jakieś wizerunki
      widnieją na kamieniach, i generalnie związane jest to z osobą
      takiego muzyka rockowego in spe z którym się ze sto lat albo i
      dwieście temu spotkałam raz czy dwa, miał fatalny głos, ale się
      fajnie bzykał. Siedzę więc sobie nad tym strumykiem ja, jacyś ludzie
      się kręcą tu i tam. Dywagujemy, czy ten facet w strumyku twarzą w
      dół, to trup. Chyba trup, bo śmierdzi, twierdzi ktoś. Z drugiej
      strony ja widziałam jak facet uniósł się z tego strumienia do
      połowy, tylko nie wiem czy aby zaczerpnąć powietrza, czy w ramach
      spazmów trupich. A potem przyszło jeszcze jakichś dwóch, jeden z
      dwoma słojami domowej musztardy i poprosił żeby go tym wysmarować.
      To go wysmarowałam.

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Trup w strumieniu i facet w musztardzie 15.02.10, 20:53
        Beats me...

        Z kolei u mnie od dobrych kilku tygodni - sny mam, nawet jakieś ciekawe, ale
        zapominam przy pierwszej kawie. :-(
        • pierdoklecja_prutka Re: Trup w strumieniu i facet w musztardzie 22.02.10, 14:05
          Bah, to zaraz po przebudzeniu sobie musisz przypomnieć cały sen
          klatka po klatce. Wtedy się zapamięta.

          Mnie memłały sny całą noc, zapamiętałam tylko koniec. Otóż nowy
          laptop mam, i kompletnie go używać nie umiem. Coś z klawiaturą jest
          nie tak, właściwie są jakby luzem wrzucone kostki bez opisu co jest
          jaka litera i one się na dodatek przesuwają. Usiłuję maile chociaż
          odebrać, a tu się jakieś dziwaczne znaki piszą, wektory jakieś
          otwierają, no zgroza. Co ciekawe, obok stoi mój "stary" komputer,
          który wcale tak naprawdę nie jest stary. A ten "nowy" to jakieś
          badziewie straszne i upierdliwe. Zamienił stryjek... Dziwne, i o co
          chodzi? Czyżbym jakąś zamianę bezsensowną dokonała czegoś dobrego na
          gorsze? Albo dokonać miała zamiar?
          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Trup w strumieniu i facet w musztardzie 24.02.10, 12:06
            Zaraz po przebudzeniu to tylko w weekendy mogę - w czasie tygodnia mam czas
            wyliczony co do minuty, a nastawiać budzik na wcześniej - nienienie. :-)

            Co do snu o laptopie z piekła rodem - przypomnij sobie, o jakich zmianach
            ostatnio myślałaś, i zastanów się czy nie przeoczyłaś jakiegoś aspektu
            negatywnego, albo ryzyka, albo niebezpieczeństwa.
            • pierdoklecja_prutka Re: Trup w strumieniu i facet w musztardzie 24.02.10, 12:53
              No tak Pytko, to musi się Twoje śnienie w takim razie w weekendy
              skomasować, nie widzę inaczej. Ja sobie też nie wyobrażam
              nastawiania wcześniej budzika, chociaż niektórzy to robią, a nawet
              obudzeni w środku nocy swoje sny - notują! No ale to jest senna
              extrema.

              A Twoja interpretacja - bull's eye! Haha! Oczywiście, ostatnio temat
              numer jeden jest strach przed ryzykiem i zmianą. Bo przecież może
              gorzej być! Nawet operatora internetu nie zmieniam, choć konkurencja
              oferuje tańszy porównywalny serwis. Bo a nuż - gorzej będzie!

              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: Trup w strumieniu i facet w musztardzie 25.02.10, 10:19
                Hahaha! Musiałam nastawić budzik 15 minut wcześniej niż zwykle, bo miałam w
                biurze wczesną telekonferencję. Śniło mi się i śniło, jak zadzwonił budzik
                natychmiast chciałam zrobić "klatka po klatce"... i nic! Dzwonek budzika
                natychmiast mi wymazał wszystkie sny. Jasny gwint, bo pamiętam jedynie, że sen
                był skomplikowany i ciekawy. br\
                • pierdoklecja_prutka Re: Trup w strumieniu i facet w musztardzie 25.02.10, 13:44
                  Ba! No to musisz pogodzić się z tym, widocznie ma tak być i już.

                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Trup nie-trup i autopsja 27.02.10, 21:19
                    Całego snu nie pamiętam, wiem tylko, że było dużo elementów snu podróżnego z
                    ekipą z pracy.
                    ALE.
                    Jeden fragment z całej nocy śnienia pamiętam. Otóż byłam przy sekcji zwłok (a
                    może brałam aktywny udział?) jakiejś kobiety. Robią nacięcie - i nagle jej noga
                    sie rusza. Ktoś mówi: poruszyła nogą! A oni na to: eeee tam. Dalej do autopsji.
                    Ja mówię: przestańcie, ona żyje, otworzyła oko! na co oni: nie szkodzi, oko
                    wytniemy. I tak oto zabili ją, tnąc na żywo. :-((((

                    BRRR\

                    Kifijute?????
                    • maria421 Re: Trup nie-trup i autopsja 28.02.10, 08:40
                      Snilo mi sie ze prawa noga mnie troche bolala, poszlam do lekarza a ten mowi
                      "Trzeba amputowac" i hop-siup juz nie mam calej prawej nogi i protezy tez nie
                      mam, skacze wiec na lewej nodze i pytam sie kogos (nie wiem kogo) gdzie sie
                      protezy nog kupuje.
                    • pierdoklecja_prutka Re: Trup nie-trup i autopsja 28.02.10, 14:58
                      Jezusmaria, kobiety! Alboście się kapusty obżarły albo CSI
                      naoglądały albo to i to!

                      A tak serio, to Pyt nie można robić vivisekcji na babie. Tak samo
                      pewnych drastycznych zabiegów przeprowadzać na sobie lub innych. Coś
                      uważa, że pogmerki wewnętrzne za daleko się posuwają. Może dlatego
                      też snów zapamiętać nie możesz. Pewne rzeczy aby się wykluć
                      potrzebują pozostać w sferze niedopowiedzeń, przedwczesne międlenie
                      może je zabić.

                      Marysia, amputacja może się odnosić od przeszłości i strat z
                      którymi ciężko Ci żyć.



                      --
                      wasza pierdo
                      • maria421 Re: Trup nie-trup i autopsja 28.02.10, 17:40
                        Ja tez ten sen tak interpretuje, Stokrotko. Jednoznacznie.
                        • pierdoklecja_prutka Re: Trup nie-trup i autopsja 01.03.10, 00:43
                          No tak, tyle dobrego z tego wynika Marysia, że mimo iż bez nogi, to
                          jednak protezy sobie szukasz. Proteza, to nie noga, lecz w życiu
                          pomaga, można żyć prawie-normalnie.


                          --
                          wasza pierdo
                      • jutka1 Re: Trup nie-trup i autopsja 01.03.10, 08:18
                        Słusznie prawisz, 100K. Postaram się zastosować.
                        • pierdoklecja_prutka zbełt 02.03.10, 12:32
                          Bah. Tak mi się pomyślało, a czy słusznie, to Ty musisz zdecydować.

                          Ja jakiś zbełt odczuwam dzisiaj w skutek snu co się śnił, mianowicie
                          z grupą przyjaciół gdzieś przebywałam i w drogę powrotną się
                          wybieramy, a tu nagle jakiś młodzieniec moją uwagę zahaczył bacznie
                          się mi przypatrując. To ja na niego łyp. To on na mnie - łyp. I tak
                          łyp łyp, łyp łypem i zamiast na mojej stacji to wysiadłam na
                          niewłaściwiej. No cóż, tylko by wypadało wsiąść w pociąg i wrócić
                          jeden lub dwa przystanki. Ale ów mnie jakoś namówił, żeby jeszcze
                          kawałek z nim podejść, na inny peron, tam poczekać, a na tamtym
                          peronie kompletnie inny pociąg się okazał, a ów mnie olał, focha
                          walnął i ja zostałam na niewłaściwym peronie i na dodatek z jego
                          wielkim klapkiem w ręku jednym oraz szmatką. Powrót na mój peron też
                          utrudniony się okazał, bo żeton by trzeba nabyć, itepe. I obudziłam
                          się. I bardzo mi tu proszę obłudnie się nie pochylać nad losem
                          mojego chłopa i tsy tsykać, bo w realu mnie żadne młodzieńce nie są
                          w stanie ściągnąć na perony ani manowce rzadne. Owszem połypać sobie
                          mogę, czemużby nie, ale na właściwym przystanku zawsze wysiadam i
                          jeśli się ktoś gubi to nie ja. Więc nie o młodzieńców tutaj chodzi,
                          ale w takim razie o co?

                          --
                          wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 07.03.10, 13:58
      Dzisiaj mi się śniły dwa sny. W obu jestem tak mniej więcej
      nastolatką i jestem w domu rodzinnym.
      Sen pierwszy, to wszyscy mnie olewają, dostają mi się najgorsze
      kawałki wszystkiego, inni dostają to co się należy mnie, mój pokój
      zagarniają, a ja w jakiejś klitce na strychu mam spać, i ja
      protestuję gromko drąc się i grożę, że teraz jak zobaczyłam jak
      podle jestem traktowana, to dopieroż mnie popamiętają ruski miesiąc
      czyteż rok.
      A sen drugi, że też nastolatką będąc w sklepie mięsnym nabywam
      uroczego boyfrienda do domu go przyprowadzam i cała rodzina moja go
      przywitywa, i jest dokładnie odwrotnie niż w poprzednim śnie.
      Familianci się przyjaźni kręcą, gosposia i pies. Poza tym wyglądam
      na ogród sąsiadów i tam się niesamowita łąka kwiatów i roślin
      różnych pleni. Chabry, maki i rumianki wespół w zespół z orchideami
      i tropikalnościami wszelakimi. A na naszej połaci trawa nie chce
      rosnąć, bo ją pies depta. I gosposia mi mówi, że może lepiej aby
      rośliny różnorodne były, to będą lepiej rosnąć.
      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Dwie strony medalu, 100K 08.03.10, 21:44
        100K, jeden poziom poniżej poziomu świadomości: tak jak pięcioro świadków
        wypadku samochodowego ma pięć różnych wersji ktokogoijak, tak też może być ze
        wspomnieniami. Dualność, trialność i multalność (zam.). Może pod(nad)świadomość
        daje Ci sygnał do spojrzenia na pewne wspomnienia inaczej?

        Drugi poziom poniżej - to samo, ale teraz. Rodzina jako metafora, a reszta:
        rzeczy nie muszą być jednowymiarowo dobre czy złe. Ta sama
        rzecz/sytuacja/wydarzenie/skład osobowy mogą mieć z Twojej strony różne
        percepcje. Albo ci sami ludzie etc. mogą być różnie postrzegani, w zależności
        od... no właśnie, od czego?

        Trzeci poziom: empatia. Przypominają Ci o empatii.

        A tak w sumie to co ja wiem, tak sobie popierdulam. :-)))
    • jutka1 Sny wracają 08.03.10, 22:00
      A raczej ich pamiętanie.
      Dzisiaj śnił mi się sen podróżny z wariacjami, podróż była służbowo-prywatna,
      pokój w hotelu gdzieś w Afryce, wynajęty po czym jakieś tłumy zaczęły mi się do
      tego pokoju ładować, twierdząc że to oni właśnie go wynajęli. I coś było o
      zgubieniu papierów dla szefa, szukaniu w panice, i jakiejś sali koncertowej.
      I jeszcze pamiętam, że hotel był na stromym stoku, tak jedną stroną przylepiony
      - ale stok był nie górą, ale wodospadem. I na każdym poziomie był basen. Basen
      był piękny, wyglądał na głęboki ale w rzeczywistości sennej okazał się płytki na
      10-15 cm, i we śnie myślałam "dzięki niebiosom, że nie wskoczyłam z balkonu na
      głowę, tylko weszłam".
      Now what? :-)))
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny wracają 10.03.10, 12:59
        Kiedyś był już u Ciebie a też i u mnie ten motyw tłumów ładujących
        się gdzieś nam do mieszkania czy domu, prawda?
        To co mi w tej chwili przychodzi do głowy, to może jest to strach
        związany z Twoim nowym lokum? Że jakieś tabuny tam Ci się zaczną
        pchać, i teraz już nie będzie można powiedzieć, że miejsca nie ma. I
        rację tutaj masz się bojąc, bo przynajmniej ja się tam wybieram, z
        chłopem, psem i jeszcze kilku pociotków tam sobie pozwoliłam już
        zaprosić, dodatkowo urządzimy tam wystawę moich biżuterii, pracownię
        meblarską mojego chłopa i może się nam w końcu uda rozmnożyć Tofika.
        Nalepiej więc, sobie swoje obecne lokum jednak zostaw, abyś się
        miała gdzie schować, kiedy się ludzie na wernisaż moich prac zaczną
        zwalać, na który oczywiście zapraszam całe forum. No a jak ja się
        już "u Ciebie" zwernisażuje to będzie kolej na Xurkowych, a potem
        następnych forumowych artystów, więc nie wiem, może po prostu się
        tam w ogóle nie wprowadzaj, klucze tylko nam daj, a my Ci w zamian
        damy - święty spokój. HAHAHA!

        Co do basenu, to jasne jest, że gratulujesz sobie przezorności
        stopniowego zanurzania się w jakiejś sytuacji zamiast rzucenia
        łubudu na łeb na szyję. Bo z daleka sytuacja się wydawała głębokim
        aksamitnym oceanem, a z bliska się ona okazała - płyciutka. Hahaha.
        W płyciutkiej wodzie przyjemnie jest pobrodzić sobie, ale tam
        człowiek ani nie popływa, ani ochłody nie zazna. A już szczególnie
        skakać nie powinien gdyż kark by sobie pewnie - skręcił.

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Sny wracają 13.03.10, 19:26
          Ooooooj. No tak, wynajmę nowe mieszkanie, dam Ci klucz i róbta co chceta! :-)))))))

          Co do basenu. Hmmm, masz rację. OKJAP.
          • pierdoklecja_prutka Re: Sny wracają 13.03.10, 22:59
            Bah! Fiute z basenem. Zachowałaś się vigilant, a że przy okazji
            Twoja naiwność doznała defloracji, trudno. Shit happens. Poza tym,
            jak długo tą dziewicą chciałaś być?

            Klucz chętnie przyjmę, a tyż i dla Ciebie tam wygospodaruje się
            przytulny kątek, when the dust settles. Czytam właśnie Marty Grimes
            Hotel Paradise gdzie stara Ciotka Aurora zaanektowała apartament na
            3 piętrze, dokąd bez przerwy wysyłano dzbanki martini, hors
            d'oeuvry, gazety, papierosy za pomocą specjalnej windy, na dodatek
            Ciotka terroryzowała cały Hotel i okolicę, nigdy ze swoich
            apartamentów nie wychodząc, a gdy wzięło ją na towarzyskość,
            zapraszała damę z lokalnej śmietanki towarzyskiej lub dwie i
            siedziały we dwie lub trzy na fire escape, pijane jak bele,
            wrzaskiem witając zbliżających się do hotelu gości lub kogokolwiek,
            a kto zaproszenia na fire escape od Ciotki Aurory nie dostał, ten
            cierpiał męki bycia wykluczonym z elity, bo to zaproszenie było
            największą w okolicy nobilitacją. Więc takowe Ci apartamenty
            wyfasujemy, tam będziesz na balkonie siedzieć na fotelu bujanym, z
            kotem na kolanach, odpychając się stopą, paląc papierosy petując na
            głowy przechodniów, w towarzystwie akurat wybranych na ten wieczór
            admiratorów i akolitów, a kto tej łaski nie dozna, w kącie siedzieć
            będzie paznokcie z żalu gryząc, też walić lagą możesz w barierkę,
            wykrzykiwać obscenia i blasfemie z balkonu, i się usług i świadczeń
            domagać.
            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Sny wracają 15.03.10, 11:17
              Ojej, Stokrocie, jaka piękna wizja balkonowa! Będę ciotką Aurorą, a że mnie się
              imię jednoznacznie kojarzy, to jeszcze do tego zostanę ciotką rewolucji!!!
              Boskość, Inc.! :-)
    • pierdoklecja_prutka Gildia i sagan a sprawa kupy (ofkoz) 13.03.10, 12:15
      Jakaś falanga senna mnie napadła, najpierw ugrzęzłam w przejściu
      między światami, które wyglądało jak stara kurtyna w teatrze. I
      siedziałam tam wyglądając strachliwie, bo mnie w starym świecie
      gonili, ale z jakiegoś powodu, do nowego nie szłam. Potem zaraz się
      pojawił kibel, w nim ogromna kupa, kibel się zatkał i zaczął wodą
      lać, więc sagan wielki podstawiłam i poszłam pomocy szukać. W
      międzyczasie moja Matka z Babką sagan zabrały i odkręciły wodę w
      kranach na ful. Zalały w ten sposób podłogi w całym domu wodą, Matka
      mi usiłowała wyjaśniać, że sagan mi potrzebny w Gildii, a ja
      wrzeszczałam na obie "czyście powariowały kobiety???!!!". Ki fiute
      ta gildia, po co mi tam potrzebny sagan i oraz kto wyprodukował kupę
      i co się z nią stało - nie wiadomo :/

      --
      wasza pierdo
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 15.03.10, 10:25
      z braku czasu dawno na sny nie zagladalam, zaraz poczytam costa
      snili. Ale najpierw opowiem: sny mialam dzis tak zawile i wydawaloby
      sie bezsensowne, ze obudzilam sie niemalze z bolem glowy od tego.
      Opowiadac snu nie bede, bo po pierwsze zbyt zawily, po drugie jest
      to sen jedynie dla tych, ktorzy znaja dobrze topografie i rozklad
      jazdy tramwajow w Katowicach lat szescdziesiatych:))))
      No wiec zdegustowana snem siadlam z kawa przed compem i dla
      uspokojenia zaczelam ukladac pasjansa. I myslalam intensywnie o
      snie. I nagle wszystko zaczelo sie ukladac jak w kalejdoskopie,
      nagle wszystko stalo sie tak wyrazne i przejrzyste, ze zrozumialam
      nie tylko sen, ale i "Botschaft" (Maryska, jak to by bylo po
      polsku?) plynaca ze snu. Bylo to jedynie mozliwe dzieki studiom na
      Dorotki wyzszej szkole snow tlumaczenia. Nie widze inaczej (cyt.)
      A wiec dzieki!
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 15.03.10, 11:07
        A to się niezmiernie cieszę, Ewa.
        Mnie też jakieś sny intensywne i zawiłe trapią, dzisiaj na przykład
        śnili mi się Żydzi, mianowicie jeden młodzieniec chodził po dachu,
        grał skocznie na skrzypkach,i wskakiwał uparcie do jakiegoś
        mieszkania skąd go za każdym raziem wyrzucano. Po dachu, hop na
        balkon, przez balkon do kuchnni. W kuchni stała kobieta w mycce,
        paląc papierosa mieszała w garnku i śpiewała "A mnie jest żal, że po
        Moskwie nie suną już sanie", pochlipując. Gdy tylko przygrywający
        skocznie młodzieniec wpadał przez balkon, wywalała go za drzwi,
        krzycząc "won, durak", a on wychodził grzecznie, ale znowu tup tup
        na dach, z tego dachu sru na balkon, i z balkonu do kuchni...
        Potem też jakiś sen o komunikacji miejskiej i niemożności zdążenia
        na zajęcia. A wczoraj sen o przesiadce z samolotu na samolot,
        gdzieś w tej przesiadce zgubienia chłopa, torebki i bagażu, i
        szukanie ich po lotnisku.
        A, i jeszcze w pomiędzy śniło mi się moje stare czarne BMW, że znowu
        je mam, i znowu jakieś kłopoty z nim są.

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 15.03.10, 11:19
          Bardzo mi się ten sen podoba. Jak przemyślę, to się o nim odezwę. :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 17.03.10, 14:30
            Mnie też się podoba ten sen, i sobie myślę jakoś, że ta kobieta, to
            ja/my uparcie zasklepieni w swoim męczeniu się, nostalgii, tęsknocie
            za czymś czego nie ma, a ten facet to życie po prostu, które uparcie
            nam sika na naszą smętną paradę, ze swoją melodyjką się wcinając. A
            ciekawe co Tobie przyjdzie, Pyt?

            Dzisiaj z kolei mi się śniło, że jedziemy razem z moją Matką
            samochodem, ona na chwilę wyskakuje do sklepów, po czym wracamy do
            domu. I Matka ze sprytnym uśmiechem kuglarza, oświadcza iż sprzedała
            w sklepie trochę markowej nieużywanej bielizny co u nas w szafie
            zalegała i że dostała 35 tysięcy dolarów. I pokwitowanie mi
            pokazuje, a tam jak byk stoi te 35 tysi. A ja się na to rozpłakuję,
            z jakiejś ulgi niesamowitej, że to tak łatwo ta kasa może przyjść, a
            ja się tak tu mordowałam żeby parę groszy zarobić, i taki wysiłek to
            był, i jak moją biżuterię usiłowałam sprzedawać, i jak to szło, jak
            krew z nosa, a tutaj tak prosto może być, pare zbędnych gaci z
            szafy, cyckonoszy i już - kasy w bród. Jakieś katharsistyczne i
            oczyszczające to było.

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 17.03.10, 20:00
              Ja z kolei miałam inne skojarzenie: "wyrzuć drzwiami, wraca oknem", czyli ktoś
              czy coś się pcha na siłę, i tak mi przeszło przez myśl, żeby może - zamiast
              wyrzucać/odpychać - wpuścić i zobaczyć co się stanie?
            • jutka1 Cha złamany 21.03.10, 14:27
              Śnił mi się dzisiaj ten cha złamany były kumpel, o którym Ci ostatnio
              opowiadałam. Obudziłam się zlana potem. :-(
              • pierdoklecja_prutka Re: Cha złamany 21.03.10, 14:34
                Ale szczegóły jakieś?

                Niestety, to Cię trochę ponęka. Pamiętaj, że nie masz całościowego
                obrazu spraw. Może na niego mieli haka i nie mógł odmówić. Lub w
                jakikolwiek inny sposób został przyciśnięty do muru? Albo jeszcze
                coś innego.

                Jakaś informacja dotycząca sytuacji się do Ciebie w formie cha
                złamanego dopukuje. Wysłuchaj, bo może to być dla Ciebie korzystne
                lub ulgę przynieść.


                --
                wasza pierdo
                • jutka1 Re: Cha złamany 21.03.10, 15:14
                  Nie pamiętam szczegółów. :-(

                  Tak, już wczoraj sobie pomyślałam, że nie mam całego obrazu, zdaję sobie sprawę.
                  A to co się dobija, to się okaże. Będę mieć oczy i duszę/serce otwarte.
                  • pierdoklecja_prutka Re: Cha złamany 21.03.10, 18:40
                    Mnie się śniło, że szłam jakimś parkiem, czyteż lasem a Bóg mi
                    rzucał kasztany. Były piękne, lśniące, ogromne, co i raz to
                    podnosiłam któryś, dotykałam, międliłam i napawałam się. Ale to
                    wszystko właściwie co można z kasztanem zrobić. W pewnej chwili więc
                    Bóg zaczął mi rzucać laskowe orzechy. Takie wielkie, lekko brązowe.
                    A ja się rzuciłam je zbierać w trawie, co do jednego, upychałam je
                    po kieszeniach i do haftowanej sakiewki z czarnego aksamitu (mam
                    taką i kamienie moje w niej trzymam) i
                    mruczałam "więcej", "więcej"...




                    --
                    wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Samolot 24.03.10, 14:33
      Śniło mi się, że lecę samolotem, ze znajomymi, a to jest ich
      samolot. Mały pasażerski, dość używany, ale całkiem dobry jeszcze,
      co go odkupili od jakiejś małej linii lotniczej. Znajomy pilotuje
      samolot siedząc w kabinie co jest nie z przodu tylko u góry, więc
      pilotuje a zarazem miksuje tam muzykę. My ze znajomą siedzimy na
      dole, a ja jakoś średnio zadowolona jestem bo wolałabym tę trasę
      odbyć autem z moim chłopem coby się móc zatrzymać to tu to śmu,
      popasać, pikniczyć, chodzić do lasu na siusiu i skansen po drodze
      obejrzeć co w nim pieką chleb z prosa czyteż orkiszu (o tym
      skansenie mi ktoś na jawie opowiadał niedawno). No i natychmiast
      druga scena jest, juz widać samochodem jedziemy, bo się na ryneczku
      zatrzymaliśmy i widać gotycką jakąś budowlę - drewnianą. A ja dalej
      średnio zadowolona jestem, a nawet gorzej chyba, bo zamiast mojego
      obecnego chłopa - mój były jest. I zdjęcia chcę tej budowli robić,
      aparat mi dają - ale nie mój. A ja moim chcę.

      --
      wasza pierdo
    • jutka1 New York City 31.03.10, 08:34
      Śnił mi się wyjazd pracowy do NYC, w składzie ekipy więcej niż pełnym, bo
      powiększonym o nielubiących nas ludzi z departamentu obok. Jakieś takie posiłki,
      boczenie się na nas, dynamika wśród naszej grupy też dziwna, no ale ja nie o
      tym. Najbardziej mi utkwiło, że chciałam pojechać do Macy's na zakupy. I wszyscy
      na Macy's mowili "Basia" (wym.: bazija). No dobra, może zmienili nazwę, a ja nie
      wiem - pomyślałam. Patrzyłam na drogowskaz do Macy's i ze zdziwieniem
      stwierdziłam, że przenieśli na róg Peer 2 i 49th St. Ale jak to? - pomyślałam -
      przecież takiego rogu chyba nie ma? A i tak nie dotarłam na zakupy...
      No i pamiętam patrzenie w zadziwieniu, że na te kilka dni w NYC wzięłam ogromną
      torbę wypełnioną butami, chyba ze 20 par naładowałam, i po co?

      No i co z tym fantem? Zwykły sen podróżny, rendycja nowojorska?
      • pierdoklecja_prutka Re: New York City 05.04.10, 14:04
        Nie, to się nie kwalifikuje na sen podróżny. Bo podróż odbyłaś, na
        samolot zdążyłaś, bilet mniałaś, i na miejsce dotarłaś. Tyle, że
        jest to tak jak ten heksagram I-ching, gdzie lis przez rzekę
        przeszedł, lecz ogon zmoczył. Więc przedsięwzięcie się niby udało,
        ale tak właściwie to się nie udało.
        W tym wszystkim brakuje bowiem celu. Jeśli celem jest przyjemność -
        to kicha, bo w niewłaściwym towarzystwie podróżujesz, a też i
        niewłaściwie przygotowana jesteś. Przyjemność więc na poziomie minus
        x kwadrat.
        Gdyby był cel jakiś, na przykład przyjechać, wyśledzić i przydupić
        ambasadora ONZ w wychodku i namówić na jakieś pozytywne dla świata
        rozwiązanie, lub też by był cel udać się do Bergdorf Goodman i
        zakupić za co najmniej trzy pensje oszałamiający kostium w kolorze
        zdechłej róży po czym zaszpanować w nim powodując śmierć czynników
        zazdrośnie wrażych w pracy i łopot męskich serc oraz członków - no
        to by znaczenia wtedy nie miało, jakie jest towarzystwo, czy się
        jest źle spakowanym i gdzie jest Macy's czy Bazja's.
        A tak, ani celu ani przyjemności, w związku z tym cała podróż o kant
        dupy można rozbić i nie jechać wcale. Bo po co?

        --
        wasza pierdo
        • pierdoklecja_prutka Cztery podsenki 05.04.10, 14:28
          Śniły mi się cztery takie podsenki, niby osobne, ale chyba jednak
          razem:
          1. Willa piękna jest, w stylu toskańskm, wynajmowana była jakiemuś
          majętnemu gościu, który się wyprowadził. Wchodzę i z przerażeniem
          stwierdzam, iż gość ogołocił willę dokładnie ze wszystkiego -
          cudownych, antycznych mebli zbieranych przez całe generacje,
          obrazów, tapiserii, perskich bardzo starych dywanów. Tylko na samym
          środku stało łóżko małe z baldachimem, za to świeżo widać po
          renowacji. I prawnicy moi mi tłumaczą, że zrobić się już nie da nic,
          bo to cwaniak na cztery nogi kuty, udowodnić mu się nie da że to on,
          w umowie nic o meblach szczegółowo nie było, tylko o tym łóżku
          właśnie, że renowować je ma - to i je zrenowował i jest.

          2. Jestem nastolatką i impreza jakaś nastoletnia jest ale się szybko
          kończy, wszyscy do domów się rozchodzą a w ogóle to cienka jakaś
          była i mało imprezowa. Schodzę więc na dół do salonu, gdzie siedzi
          moja matka, a też i już jej gości się kupa nalazło, ze swoimi
          dziećmi nastoletnimi a owe się dupczą w kuchni na stole, a matka ze
          swoimi gośćmi gadają w salonie. I na mnie spływa oburzenie, bo to
          moja impreza miała być nastoletnia, więc wyrzuty zaczynam mojej
          matce robić, że jest złą matką, bo za mało się zajmowała moją
          imprezą, i w ogóle jak śmie mieć imprezę skoro to ja miałam ją mieć.
          A nie mam!

          3. Stwierdzam, że mam ochotę teraz jechać, zamieszkać i dostać pracę
          w Nowym Jorku. Ale sama nie chcę jechać, więc postanawiam wyjść za
          mąż za mojego pierwszego męża i z nim jechać. Ale moja babcia mi go
          odradza twierdząc iż jest to osoba miałka i śliska. W związku z tym
          zastanawiam się, czyby nie wyjść za mąż za mojego obecnego chłopa i
          jechać do z nim. To też mi się nie podoba, bowiem przypomina mi się,
          że nie chcę w ogóle za wychodzić za jakikolwiek mąż.

          4. Ten podsenek się dzieje równolegle z poprzednim podsenkiem,
          znaczy sceny z jednego przeplatają się ze scenami z drugiego. Idę z
          moją babcią (tą co mi osobę miałką odradziła) po alei w Nowym Jorku,
          jest bosko, cudownie, bardziej to wygląda jak skrzyżowanie Londynu z
          Barceloną, są jakieś urocze zaułki, skwerki z ławkami, ulice kryją
          się w cieniu ogromnych drzew, na budynkach są piękne rzeźbione
          drewniane balkony, okiennice, balustrady z kutego żelaza, i ja sobie
          myślę, że czemu przedtem nie zauważyłam że Nowy Jork jest taki
          piękny. Babcia trochę kuleje, bo coś ma z jedną nogą, mianowicie od
          kolana jest to całe skostniałe i zamiast stopy babcia się opiera na
          kikucie jak stary pirat i nim o bruk stuka. Pytam babci, czemu tej
          nogi nie leczy a babka odpowiada, że na tę przypadłość leczenie
          nieskuteczne jest a ona woli się cieszyć życiem i chodzić po ulicach
          stukając kikutem niż leżeć w szpitalu, i rozmawiając idziemy taką
          szeroką brukowaną ulicą, która się kończy skwerkiem, gdzie rosną
          platany i w rogu jest knajpa i my właśnie tam chyba się kierujemy.

          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Cztery podsenki 05.04.10, 15:11
            Strasznie fajne sny. Jeszcze muszę się nad jedną rzeczą zastanowic, ale kilka
            hipotez już mam. A plus tard... :-)
        • jutka1 Re: New York City 05.04.10, 15:10
          Cele były tam dwa, 100Krocie. Pierwszy, narzucony z zewnątrz, to wyjazd służbowy
          na jakieś timbildingi czy inne ritrity. Mój cel, ten drugi, to było - jak już
          mnie wywieźli do NYC - obkupić się w Macy's. Nie wiem w co się obkupić, ale
          chyba nie w buty, bom targała ze sobą tę nieszczęsną torbę z dwudziestoma
          parami. Jeśli tak na to patrzeć, to i wyprawa pracowa okazała się do dupy, i do
          Macy's nie dotarłam. A i do tego drogowskaz był do kitu, co za róg Peer 2 i 49.
          ulicy? Jakoś te koordynaty mnie ciągle frapują.
          • pierdoklecja_prutka Re: New York City 16.04.10, 11:44
            Co ciekawe, to że się nam obu NYC śnił. Mój był lepszy niż
            oczekiwałam, a Twój - po prostu inny. Czyco? Pier 2 to chyba na
            Brooklynie będzie czyco? Bo piery na Manhattanie od East Side
            downtown się zaczynają chyba pierem 11 i idą dołem naobkoło i do
            góry, więc przy 49W to raczej jakiś pier 50 a może 60 ileś będzie.

            A mnie się qva śniło, że mi wszystkie włosy wypadły! Znaczy moje. Bo
            zostały babciowe siwe co pod spodem były. Czesałam się i nagle moje
            normalne włosy mi spłynęły z głowy i wylądowały na kolanach! A ja
            zostałam z krótkimi siwymi i gęba babciowa mi się zrobiła do
            kompletu! Argh!
            • jutka1 Re: New York City 16.04.10, 13:45
              No właśnie, stąd moje zadziwienie tym rogiem Pier 2 i 49. ulicy.

              Co do Twoich snów 100Krocie, wiele z nich wskazuje, że Ci się hepie sprawami
              rodzinnymi, pewnie masz jeszcze trochę do "odpracowania".

              Ja natomiast znów przestałam pamiętać moje sny. Musi stres czycuś.
    • jutka1 Ze 100K przeszło na mnie 28.04.10, 00:28
      Wczoraj mi się śniło - właśnie sobie przypomniałam.
      Jestem w ŻD, wizytuję (chyba), przychodzi POOgrodu, wychodzę na taras żeby z nim
      pogadać co trzeba zrobić, a tu miedzy nami... wielka ohydna psia kupa. Kurtyna.
      • jutka1 A dzisiaj... 28.04.10, 08:02
        ... śniło mi się, że byłam w Pradze (chyba), z siostrą i jeszcze z kimś, i
        najpierw byliśmy przesłuchiwani przez jakieś KGB, a potem jechaliśmy autobusem
        do muzeum. I wyszłam z autobusu, ten odjechał, i zdałam sobie sprawę że w środku
        ostała się Kota. Obudziłam się zlana potem.
        • maria421 Re: A dzisiaj... 30.04.10, 10:47
          Snilo mi sie, ze w wielkim pospiechu przymierzalam w jakims sklepie kapelusze.
          Sklep byl jasny jakis a kapelusze w nim tez wszystkie jasne i o przedziwnych
          formach, zupelnie jak te co angielskie arystokratki na Derby zakladaja.

          Kapeluszy ani zadnych innach nakryc glowy nie posiadam i nie nosze, wiec co taki
          sen znaczyc moze?
      • pierdoklecja_prutka Re: Ze 100K przeszło na mnie 30.04.10, 15:00
        Hahaha!

        Właśnie nad tym dywagowałam Pytoniem, czemuż kilka przyschniętych
        kopów kocich mnie bulwersuje do wypęku, a sprzątanie kupów kopów
        mojego psa - wrażenia na mnie większego nie robi. Chyba o to chodzi,
        że różnica to jest wielka, czy jest to obca kopa obcego zwierza,
        powiedzmy kopa nielegalna i bez naszej zgody - czyteż kopa swojego,
        legalnego zwierza, którą być może witamy bez zachwytu ale jest ona
        konsekwencją pewnych decyzji naszych.

        Tutaj ewidentnie coś Ci do ogródka "wtrynił" (cycat z kiełbia) obcą
        kopę. Czyli coś ostatnio zaszło, na co Twojej zgody nie ma. I wydaje
        mi się, że może to być w sferze pozapracowej - jakoś tak dla mnie ZD
        obrazuje Twoje życie prywatne, natomiast sny o Twoich wojażach -
        życie pracowe. Idący tym tropem, życie pracowe Ci ostatnio
        przypomina Czechy za komuny, czyli raczej nieprzyjazny element Cię
        otacza a na dodatek coś/ktoś cenny zawieruszył się.
        Nadal upieram się, iż Twoja wyższa świadomość nie widzi kompletnie
        celu tych wyjazdów pracowych, ukazując Ci w snach ich dosyć
        upierdliwe oblicze. Wyższa świadomość ewidentnie nie akceptuje
        powodów pt. "bo to się wiąże z pracą", "bo kazali" lub "bo
        musiałam".

        Czemu Twoja wyższa świadomość nie akceptuje na przykład powodów
        takich jak: "bo to jest prestiżowe", "bo lubię uczestniczyć w
        oficjalnych dyplomatycznych przedsięwzięciach, gdzie moja wiedza,
        talent są doceniane, a stanowisko które zajmuje cieszy się
        szacunkiem"? Aha, już wiem. Bo przecież nigdy takich powodów nie
        podawałaś, hahaha! Przynajmniej tu na tym forum.


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Ze 100K przeszło na mnie 01.05.10, 00:11
          Hmmmmmmmm. Masz rację. Dzięki, 100K! :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Ze 100K przeszło na mnie 01.05.10, 15:34
            Takie tylko luźne dywagacje moje ze względu na wzgląd. Jeśli coś Ci
            tutaj podpasowałam - to się cieszę.

            Co do kapelutów Marysi, to mnie się kapelusze kojarzą z próbowaniem
            różnych ról. A jak by mi do twarzy było w tym, w tym, w tamtym.

            Kapelusze są obecnie rzadko (a szkoda) używane, a są niezwykle moim
            zdaniem twarzowe, dodają kobiecie tajemnicy, uroku i możliwości
            posiadania codziennie innej głowy. Hahaha! Kiedyś była na
            Marszałkowskiej pracownia Portos, gdzie robiono boskie kapelusze.
            Lubiłam tam chodzić i je przymierzać a raz nawet kupiłam jeden i
            nosiłam całą zimę zamiast czapki.

            Warto czasem sobie popróbować różne takie rzeczy, w końcu nie jest
            to ani grzeszne, ani szkodliwe, ani nikomu nie przeszkadza, a
            kapelusz nie kosztuje majątku.

            --
            wasza pierdo
            • maria421 Re: Ze 100K przeszło na mnie 01.05.10, 19:06
              Hmmm... zamierzam zmienic fryzure, wiec moze o to w moim snie chodzilo?

              Kapelusze sa owszem, twarzowe, ale kto je oprocz Nelly Rokity dzisiaj nosi?
              • pierdoklecja_prutka Kapelusze i dwa moje sny. 02.05.10, 14:42
                Kapelusze w lecie ja noszę - od słońca. I zawsze z tym problem jest
                bo dostać coś sensownego coraz trudniej. A fryzurę nową jak
                najbardziej zrób - o ile nie jest łysym, to każdy jakąś nosi.

                Mnie się kilka dni temu śnił taki sen:
                Jadę autokarem, tego typu jak zespół rockowy na tournee jeździ. Z
                łóżkami, stolikami i klopem. Stoję na środku w samym staniku (nowym,
                co go sobie ostanio w rzeczywstości kupiłam) i się usiłuję
                wyprysznicować moją suszarką do włosów. Jakaś woda nawet ciepła z
                niej leci. Autokarem podróżuje moja rodzina, starzy, ciotki i
                pociotki. Moje prysznicowanie nikogo za bardzo nie interesuje.
                Postanawiam więc się wyprysznicować dokładniej i zdjąć stanik, bo co
                to za prysznicowanie w staniku? A tu się okazuje, że prócz stanika
                jeszcze t-shirta mam, a jak się t-shirta pozbyłam, to się okazuje że
                mam jeszcze gacie od dresu. Tymczasem woda z suszarki coraz nędzniej
                leci. No i co z tym?






                --
                wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Obrabowałam trupa! 07.05.10, 09:23
      No, właściwie teczkę obrabowałam. Domniemanego trupa.
      A było tak. Spaceruję ze znajomymi gdzieś po jakimś miasteczku w
      Hiszpanii, nad stawem koło hotelu. Patrzę na ławce leży czarna
      teczka. Intuicyjne wiem, że właściciela pewnie wykończyli. Otwieram
      tę teczkę, tam okulary, notes i portfel. I paszport polski. Otwieram
      ten portfel, wyjmuję wszystkie pieniądze i sobie wkładam do tylnej
      kieszeni dżinsów. Znajomy z którym spacerowałam protestuje, mówi że
      tak nie można, a ja mówię "można", "można", potem dzwonimy na
      policję, a ja się w klopie zaszywam żeby kasę przeliczyć. Prawie 3
      tys. EUR to jest, i się też jakiś rachunek zamotał, z knajpy. Bardzo
      duży rachunek. Jakoś też wiem, że typ hulaszczy tu tryb życia
      prowadził, z kobitami się prowadzał i w ogóle. Mniejsza z tym. No i
      co? Teczki truposzom obrabowuję! We snach.

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Obrabowałam trupa! + tygrys 09.05.10, 21:52
        Hepie Ci się?
        Coś jeszcze musisz wyciągnąć z tamtej historii, nie widzę inaczej cycat.

        A mnie się śniło, że przypałętał mi się tygrys. Był piękny, wielki, pełen
        gracji, groźny - ale wiedziałam, że on "jest mój", łaził ze mną jak pies, i w
        stosunku do mnie był oswojony i kochający. A wabił się "Seven". Kifijute?
        • pierdoklecja_prutka Re: Obrabowałam trupa! + tygrys 10.05.10, 12:56
          Hepie? Ale czym Pytoniem? Z jakiej historii? Nie pamiętam żadnej
          historii z podtatusiałym trupem :/

          Hm, a z tym tygryzłem to tu mnie masz. Pojęcia nie mam co to może
          znaczyć. Tylko mnie się ten limeryk przypomina, że "wielką dziurę
          jej wygryzł". Siedem to grzechów głównych było. I pod takim tytułem
          (7) film o tym. Obleśny. Ale cóż ma pierdnik do wiatraka? Skoro
          przyjemny dla Ciebie był, to chyba dobry sen.



          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Obrabowałam trupa! + tygrys 10.05.10, 21:29
            Skojarzyło mi się z takim jednym - bo ten w Twoim śnie na boki chadzał z babami
            i paszport w teczce nosił (teczka = biały kołnierzyk, nespa?).

            Tygryzło było chyba wcieleniem mojego niedźwiedzia? Hę? Bo tak się z nim
            bezpiecznie czułam. A imię Seven nic z filmem (który zresztą był genialny, nawet
            jeśli okropny) nie miało wspólnego. Bardziej mi sie kojarzyło z numerem ŻD.
            :-))) Który zresztą będę mieć w nowym numerze telefonu w nowym mieszkaniu. :-)
            • pierdoklecja_prutka Re: Obrabowałam trupa! + tygrys 10.05.10, 23:29
              Bah! Paszport w teczce - no tak! Hahaha! Trafne spostrzeżenie Pyt! A
              to mnie do głowy nie przyszło. Przemyślem, gdyż widzem tutaj z tego
              jakąś ewidentną korzyść materialną. I wiesz, jeszcze kanapka tam
              była, taka z polskiego dworca wiesz. Dużo chleba, w środku eteryczny
              kawałek wędliny z obowiązkowym okrawkiem czerwonej papryki oraz
              ogórka konserwowego. W folii. Lekko a nawet całkiem przechodzona.
              Kiedyś w pracy poszłam do kolegi do biura coś ustalić. Taką aktówkę
              czarną wtedy miałam, więc wychodząc od niego zabrałam ją ze sobą.
              Pod koniec dnia otwieram, a tam - kanapki! Okazało się, że kolegi
              teczkę świsnęłam. A ten, cały dzień umierał z głodu. Jak mu aktówkę
              skruszona zaniosłam to się na kanapki rzucił, i strasznie wdzięczny
              mi był - za to że się ta aktówka znalazła. No ale to inna historia z
              innej beki na śledzie.

              W rzeczy samej, Twój tygrys, w takiej perspektywie się koniecznie
              pozytywnie kojarzy. Może ZD taką postać symboliczną przybrał? Bo, o
              ile dobrze pamiętam, dla Ciebie na przykład cudowny jest, a innych
              wystraszył że spieprzali jak z pieprzem, hahaha!
              --
              wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka A kuku 20.05.10, 13:41
      Mnie się wczoraj w nocy śniło, że mam ok. 20 góra 30 lat i moja
      matka się wyprowadziła i zostawiła mi duże piękne mieszkanie, ale
      zaraz na to miejsce się wprowadziła moja przyjaciółka (we śnie jakoś
      tak jest starsza niż ja, i traktuje mnie protekcjonalnie), z facetem
      i swoim synem. Szarogęsić się zaczyna i usiłuje mnie nakłonić abym
      się do maleńkiej sypialki przeniosła resztę mieszkania im
      zostawiając. Ja natomiast zauważam, że ten syn jest niczego sobie,
      więc podrywam go. Po czym jej oznajmiam, że jakoś kompatybilna się
      nie czuję z jej facetem i niom, więc nie wyrzucam ich oczywiście (co
      znaczy, że oczywiście wyrzucam), i się nie pali (znaczy, oczywiście,
      że się pali) ale dobrze by było, żeby sobie zaczęli coś nowego
      szukać (znaczy, żeby się wynieśli najlepiej już). Hahaha. I
      zawadiacko frywolne poczucie takie mi się śniło, iż oto ktoś mi
      chciał zabrać coś, tu (a ku ku) się okazuje, że to ja sobie coś od
      niego wzięłam.
      --
      wasza pierdo
    • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 22.06.10, 09:28
      Snilo mi sie ze bylam z Ewa i z Jutka we Wloszech. Jutka miala ciemne wlosy,
      dlugi warkocz. Bylysmy gdzies skad bylo widac morze i sie zastanawialysmy jak
      dzien spedzic i ja zaproponowalam "Jedzmy do Wenecji albo do Werony", ale nie
      wiem gdzie pojechalysmy bo sie obudzilam.
    • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 23.07.10, 14:24
      Mnie się śniło pod rząd dzisiaj:

      Że mam w nieokreślonym, ciepłym miescu chatę z basenem. Ale wokół
      tego basenu i w nim się kłębi bachorów z sąsiedztwa kupa. Bo niby
      taki obyczaj jest, iż sąsiedzkie dziecka mogą w tym basenie się
      taplać. Jakieś takie moje rozczarowanie na to, że już tam
      maszerowałam w kostiumie oczekując ciszy, spokoju i równej tafli
      turkusowej wody. A zastałam rozwrzeszczany dziecki sad.

      Że jestem na plaży w Kaliforni, i jeszcze bardziej mi się podoba niż
      Floryda.

      Że moja rodzina bliższa i dalsza zamieszkuje taki dom w stylu
      kolonialnym, basen jest i obok jezioro. I nagle się okazuje, że to
      jezioro czyteż rzeczka obok występuje z brzegów i zalewa ogród,
      basen, i pod otwarte drzwi werandy podchodzi. A ja latam po domu i
      skrzykuję pociotków, coby drzwi zamykali i obkładali workami z
      piaskiem, a wszyscy się gramolą rozleźle i bezwładnie.


      --
      wasza pierdo
      • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 23.07.10, 14:34
        Maryska, anie moglysmy jeszcze skoczyc do Wenecji zanim sie
        obudzilas????
        • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 23.07.10, 15:09
          ewa553 napisała:

          > Maryska, anie moglysmy jeszcze skoczyc do Wenecji zanim sie
          > obudzilas????

          Jak mi sie nastepnym razem przysni to skoczymy do tej Wenecji.
          Ty<lko pamietaj zebys sie w tym snie pojawila:)
          • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 23.07.10, 15:40

            A ja się mogę przyłączyć? Też dawno w Wenecji nie byłam...

            --
            wasza pierdo
            • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 23.07.10, 16:05
              moze by tak forumowy wypad do Wenecji zorganizowac? na jawie
              oczywiscie, nie w snie:))))
              • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 23.07.10, 16:20
                ewa553 napisała:

                > moze by tak forumowy wypad do Wenecji zorganizowac? na jawie
                > oczywiscie, nie w snie:))))

                Ja juz snie na jawie o takim wypadzie.
                • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 23.07.10, 16:38
                  ale byloby fajnie!!!! Do Wenecji lataja tanie linie lotnicze!
            • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 23.07.10, 16:20
              pierdoklecja_prutka napisała:

              >
              > A ja się mogę przyłączyć? Też dawno w Wenecji nie byłam...

              Ty mi sie najpierw przysnij:)

              Jutka juz mi sie pare razy snila (raz wygladala jak Drew Barrymore, raz miala
              czarny warkocz), Fedora tez mi sie snila ( w okularach), Ewa tez pare razy a Ty
              jeszcze nie raczylas zapukac do moich snow:)
              • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 23.07.10, 16:48
                Jasny gwint, dopiero teraz o tym śnie z warkoczem przeczytałam! Popatzryłam na
                datę, no tak, to wtedy byłam w środku oka cyklonu i nie wszystko czytałam na
                najbliwszym foro.

                W ramach snów melduję, że wspomożona flaszką lokalnego wina
                (FAAAJJJRRRAAAAAAANT!!!!!!!) zaraz sie położe, coby z 5 godzin pospać przed
                nocnym lotem. Te ichnie rozkłady lotów na Kaukazie mnie rozwalają. :-/
    • ewa553 co za noc! 27.07.10, 10:24
      w pierwszej czesci snilo mi sie ze gdzies na jakiejs lace (uonce)
      lezalam i nagla z ziemi zaczelo wystawac - dokladnie pod moim
      ramieniem - meskie, owlosione ramie. Obudzilam sie z glosnym
      krzykiem (bywa cichy?), i co sie okazalo: moj kot sredni przytulil
      sie do mnie i na jego grzbiecie mialam przelozone ramie:)))))
      Druga czesc byla mniej smieszna: snilo mi sie ze na moj kraj napadli
      Koreanczycy. Moj kraj, bo okolicznosci wskazywaly na Niemcy, ale
      mieszkanie w ktorym bylam, bylo moje z dziecinstwa i oczekiwalam
      wlasnie Mamy. No wiec ci K. byly straszni i wygladalo na to, ze na
      zawsze jestesmy w ich lapach. Dziwilam sie, bo przeciez mial nas
      zalac swiat arabski? W kazdym razie domagali sie podatkow za
      wszystko, nawet za DVD kupione pare lat temu. Dostalam
      tez "opiekuna", ktory mnie nie opuszczal ani na krok, wiec chyba
      bylam wazna. Ale opiekun byl przyjazny, stosunkowo mlody i uciekl ze
      mna - nie wiem dlaczego. Od miejscowych mowiacych dziwnym jezykiem -
      chyba Finowie - dowiedzielismy sie, ze wlasnie tacy jak my ukrywaja
      sie w lazni finskiej, na polkach i tam tez udalismy sie i bylo
      strasznie goraco, wytrzymac nie mozna bylo,raz po raz zrzucalam z
      siebie jakies kurtki, ktorych nagle mialam wiele na sobie. Nic nie
      pomagalo. I z tego goraca duszacego, obudzilam sie, na szczescie.
      Skad sie takie pierdoly biora??? Kota rozumiem, ale Koreanczycy???
      • jutka1 Re: co za noc! 27.07.10, 10:39
        Koreańskiej okupacji to nie wiem, ale mnie się śnił pół nocy Jarosław K. w
        żałobie. :-O
        • pierdoklecja_prutka Re: co za noc! 27.07.10, 12:52
          Bobem żeście się przeżarły! Hahaha.


          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: co za noc! 27.07.10, 12:57
            Wczoraj tylko świeżą kukurydzę jadłam wieczorem. :-)
      • maria421 Re: co za noc! 27.07.10, 13:55
        A propos Koreanczykow przypomnialo mi sie przezycie sprzed wielu lat. Mialam
        kilkanascie lat i pojechalam z kuzynka i z jej mama na wakacje nad morze. Ciotka
        wynajela pokoj (czyli kwatere jak to sie mawialo) u jednego samotnego pana w
        srednim wieku, wynajela z ogloszenia.
        Facet okazal sie schizofrenikiem ktory opowiadal ze Gdynie opanowali Chinczycy i
        kazdemu czlowiekowi "wszczepiaja Chinczyka", ze "tym z gory" (z pietra wyzej)
        tez juz wszczepili, dlatego on sam zawsze chodzil w ciemnych okularach zeby jemu
        nie wszczepili.
        • pierdoklecja_prutka Re: co za noc! 27.07.10, 15:46
          Po czym inni go podsłuchali, nagrali i zrobili scenariusz na film z
          tego. Który wczoraj ja oglądałam w tv, Denzel Washington się z
          tym "wszczepem" męczył.

          Może kaczanek pożarłaś od tej kukurydzy Pytko? Mój pies uwielbia
          kaczanki, ale ma potem tzw. sensacje wiec ta przyjemność jest mu
          dozowana.
          • jutka1 Re: co za noc! 27.07.10, 17:24
            Kaczanek tylko obgryzłam i wyssałam (pardon) :-)))))

            Też wczoraj oglądałam, bo psiapsiółka zachorzała i nie przyszła. I tylko jednej
            sceny nie rozumiem, jak na końcu oglądali to nagranie z kamery, i komputerową
            myszką najeżdżali na Denzela, i się z niego biały najemnik zrobił. Osssochodzi?
            Ze co, FBI spreparowała to coby Denzela ochronić? Manczurianowi dowalić? Łot??? :-?
            • maria421 Re: co za noc! 27.07.10, 18:03
              Ta ostatnia scena, moim zdaniem, pokazuje tylko manipulacje FBI , ma podkreslic
              ze cala rzeczywistosc jest manipulowana. Cos na mlyn milosnikow teorii spiskowych.
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 27.07.10, 16:33
      oj, zjadla bym bobu, ktorego u nas nie ma! A jak bylam w Polsce to
      jadlysmy taka mase pysznosci, ze o bobie zapomnialam:((((
      A Teraz Dorotko otwieraj kolejny odcinek snuf!!!
      • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 27.07.10, 18:49
        Jak nie ma skoro u nas jest?! Wyszukaj taki sklep z mnostwem roznosci
        spozywczych w beczkach, samoobslugowych dyspenserach, gdzie sama sobie worki
        zapelniasz itp. Najlepiej jakiegos Greka, Turka, Araba, czy Portugalczyka. U
        nas tak sprzedaja mase towaru, beczki pelne roznych oliwek, ktore mozesz
        sprobowac, grochow, fasol i bo wi czego jeszcze. No i fava beans, rzecz jasna.
        • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 27.07.10, 19:19
          U nas (tam) też jest, nawet świeży w strąkach. Podejrzewam, że w DE trzeba by
          pójść do arabskiego warzywniaka, hahaha. Go, Ewa, go go go!!! :-))))))
          • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VI 27.07.10, 19:53
            Oczywiscie ze w DE jest bob, czyli Dicke Bohnen, w kazdym supermarkecie w
            sloikach, swiezy pewno na kazdym rynku.
Pełna wersja