O pierdułach -- Odc. 103 :-)

29.01.10, 18:09
Otwieram :-)
    • jutka1 Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 18:14
      Podróż trwała 18 godzin, spałam 2.5 godziny, potem na lotnisko, potem w
      Monachium po odsiedzeniu w salonce 4 godziny, potem spóźniliśmy się na samolot
      do Paryża, następny lot po 3 godzinach... KJAP.

      A do tego muszę napisać i wysłać bbbb ważną rzecz do północy, zamiast jak
      czlowiek ochlać się wina i pójść spać czycuś. :-(
      • pierdoklecja_prutka Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 19:20
        Współczuwam Pytka. Ja globusa dostałam z wybałuchem musząc napisać
        te siedem stron w cztery dni, a Ty pewnie takie siedem stron musisz
        w cztery godziny sklepać. Wiesz, to się chyba kwalifikuje pod
        wymuszanie bezpłatnej pracy w warunkach nieludzkich.

        Wracając do toczącej się na poprzednim wątku dyskusji, i pytania
        Marysi, czy mi przeszkadza. Nie, nie przeszkadza. A gdyby
        przeszkadzało, to co? Nie może? Przeszkadza Ci, że mnie coś by mogło
        przeszkadzać?

        A Ewie dziękuję i za uściski i za poradę skorzystania z terapii.
        Uściski się zawsze przydają, chociaż uścisk od Luizy grozi
        oderwaniem od ziemii w najlepszym i dyslokacją dysku w najgorszym
        razie. Z terapii owszem i korzystam i przerabiam tam różne swoje
        traumy, koniki i idiosynkrazje. Do porodów nie dotarłam, ale jak
        dotrę to Wam obiecuję zreferować. Hahaha.

        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 21:14
          pierdoklecja_prutka napisała:

          > Wracając do toczącej się na poprzednim wątku dyskusji, i pytania
          > Marysi, czy mi przeszkadza. Nie, nie przeszkadza.

          To sie bardzo ciesze:)

          A gdyby
          > przeszkadzało, to co? Nie może? Przeszkadza Ci, że mnie coś by mogło
          > przeszkadzać?

          Zalezy co to jest to "cos" co przeszkadza:)
      • maria421 Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 21:10
        Jutka, przed Toba weekend, wypocznij i dojdz do siebie.
        • jutka1 Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 21:41
          No, może nie 4 godziny, ale 7 - owszem, zdarza się. Na tym czasem polegają moje
          Sajgony.

          Dzisiejszy Sajgon: bbbbb ważny dokument napisany i wysłany. Napisanie: 2
          godziny. Wysłanie: 1 godzina. Kjap. Zawieszał sie komputer, zawiszał się net,
          wszystko było... No ale nic to. Poszło.
        • jutka1 Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 21:42
          Pół weekendu. W niedzielę pracuję. :-(
          • chris-joe Re: Następna podróż z piekła rodem 31.01.10, 21:41
            Ostani raz latalem w listopadzie, tak, to byl powrot z BR i poniewaz podrozy nie
            opisywalem, nie skarzylem sie takze na te loty powrotne, a bylo na co...

            Teraz szykuje sie do wizytacji Vancouver w wydluzony weekend 11 lutego- ma to
            oczywiscie zwiazek z otwarciem Olimpiady. Tak, bede startowal w dekatlonie i
            chyba w czyms jeszcze, ale juz nie pamietam w czym.
            Po jednej przesiadce w kazda strone.

            Ale do czego zmierzam: otoz przy tego typu podrozach zasadniczym bledem, jaki
            zwykle popelniamy jest zakladanie sobie, ze sie pojedzie na lotnisko, wsiadzie
            do samolotu, ktory wystartuje o danej godzinie, przesiadka odbedzie sie co
            prawda w lekkim pospiechu, ale sie odbedzie, do celu podrozy dotrzemy o
            zalozonej godzinie, po drodze sie nawet z lekka zdrzemniemy, odbierzemy bagaz i
            opuscimy lotnisko.

            Tak sie moze zdarzyc, ale moze sie tez nie zdarzyc i na ten drugi scenariusz,
            wedle Murphy's Law, nalezy sie zdecydowanie przygotowac.

            Wychodzac na lotnisko nalezy zdac sie w dzisiejszych czasach w rece losu i z
            lekkim zainteresowaniem obserwowac z bokowca jak sie nasz plan przeklada na
            rzeczywistosc. Dziwic sie, gdy kolejne etapy podrozy od planu nie odbiegaja,
            nie dziwic sie natomiast, lecz podpatrywac z lekkim rozbawieniem i
            zainteresowaniem, jesli rozstep miedzy planem a rzeczywistoscia rosnie jak
            balonik nasz malutki, co rosnie duzy, okraglutki, potem trzeszczy, ze az strach,
            przebiera miare no i trrrach.

            Oczywiscie, nie jest przyjemnie, gdy na poczatku 11-godzinnego lotu odkrywamy,
            ze naszym sasiadem w srodku srodkowego rzedu (bo wlasnie sie okazalo, ze
            zaklepane siedzenie w kaciku przy oknie nie jest wcale zaklepane) jest
            monstrualnie roztyty jegomosc, ktory przelewa sie na 3/4 naszego fotelika...
            Jednak przedstawiona powyzej propozycja zen nadal zachowuje swa wartosc, chocby
            byla rownie niedoscigniona jak przekladalnosc planu na rzeczywistosc. Amen,
            rozejdzcie sie w pokoju.
            • luiza-w-ogrodzie Następna podróż z nieba rodem 01.02.10, 02:00
              Z podrozami roznie bywa. Z Deutsche Bahn mam mile wspomnienia, po przejezdzie
              zas ekspresem Intercity mialam dreszcze (niedogrzane wagony, brudne toalety
              itp). Ale nic to, wazne ze wreszcie wrocilam do domu!
              W przelocie z Monachium do Singapuru po raz pierwszy od 10 lat bylam zadowolona
              z lotu Lufthansa: lecialysmy nowiutkim Airbusem, siedzenia jak na klase
              ekonomiczna byly duze a co lepsze, samolot byl wpol pusty, wiec gdy to
              zauwazylam, zagailam pursera i oznajmilam mu ze przenosze sie z corka do dwoch
              wolnych srodkowych rzedow. Kazda z nas wyciagnela sie na 4 siedzeniach i
              przespalysmy wiekszosc kilkunastogodzinnego lotu, budzac sie w Azji swiezutkie i
              wypoczete. W Singapurze naszym rytualem jest pojscie na lotniskowy odkryty basen
              (jesli czas pozwala, a tym razem pozwolil). Plawilysmy sie w wodzie przez
              poltorej godziny, potem zrobilysmy sie na bostwa, przebralysmy w stosowniejsze
              do klimatu lekkie ubrania i ruszylysmy na nasz samolot.

              Z powodu usterki lot opoznil sie o dwie godziny, ale nic to, linie lotnicze daly
              nam jedzenie i karty telefoniczne, zeby kazdy mogl zadzwonic do rodziny. Zreszta
              do opoznien, niewygod i komunikacyjnych czkawek szczegolnie przy dalekich lotach
              mam podejscie jak Chris :oP

              Wyladowalysmy w Sydney w piatek rano, w swietle slonca, temperaturze 24 stopni i
              zapachach poznego lata. Po poludniu Buszmen wywiozl mnie na plaze i przywitalam
              sie z oceanem o temperaturze 22 stopni, rozlaczyc sie z nim nie moglam... I
              nawet nie mam jet lag - no, minimalny, lekka sennosc miedzy 14 i 18-ta. Pierwszy
              raz znioslam zmiane czasu tak lagodnie, a przeciez to 10 godzin roznicy!

              Pozdrawiam forumowstwo
              Luiza-z-powrotem-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
              się. Całe życie? Załóż ogród...
    • pierdoklecja_prutka Sobota 30.01.10, 13:13
      Jaka jest dzisiaj sobota? Hm, jest to ostatnia sobota pierwszego
      miesiąca ostatniego roku pierwszej dekaty nowego milenium, hłe hłe
      hłe. Numerycznie. Pogodowo, prószy śnieżek. Humorzasto - nie jest
      źle :) Kupiłam sobie w Dedalusie kryminał Marthy Grimes "Hotel
      Paradise" za całe pięć zeta - czyta się! Wylegiwałam się z nim w
      wyrze do południa, potem wylazłam i wypiłam kawę. Po południu mam
      ostatnie zajęcia z ekonomii genderowej - szkoda... Ale się też
      dowiem jaką ocenę dostałam za mój trud:) Gorzej, że indeksu
      zapomniałam odebrać z portierni więc nie wiem gdzie mi zaliczenie
      wpiszą, ha ha ha, studentka jak z mysiej cipy waltornia.


      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Sobota 30.01.10, 14:00
        Moja sobota miła. Pospałam do 9:30 (jak na mnie długo). Niestety, absolutnie nie
        umiem wylegiwać się z książką - ani rano, ani wieczorem, tzw. śniadania w łóżku
        w ogóle nie wchodzą w grę. Tak już mam, co na to poradzę. :-)

        Enyłej. Po wypiciu zwyczajowych 2 kaw z mlekiem i miodem poszłam na małe zakupy,
        wróciłam. Na obiad kupiłam sobie tabuleh i kefkedes (uprzedzając ewentualne pytania:
        www.chefkoch.de/rezepte/1459351250855595/Keftedes.html),
        i ingrediencje na kolację (taką potrawkę z quinoa i piersią kurczaka wymyśliłam
        sobie).

        Rano świeciło słońce, jak szłam ze sklepu zaczął prószyć śnieg, teraz znów
        słońce. Może nawet zacząć sypać, więcej juz z domu nie wychodzę. Miłej soboty
        życzę :-)
        • maria421 Re: Sobota 30.01.10, 14:25
          Pogoda fatalna. To, co sie wczoraj w dzien roztopilo, mroz scial wieczorem, a w
          nocy na to snieg popadal. Pokryte niewinna biela ulice sa straszliwie
          zdradzieckie, jeden nieostrozny krok i laduje sie na lodzie. Usunac tego nie ma
          jak, chyba ze kilofem. Soli do posypywania nie ma w calej okolicy, ja dzisiaj
          zuzylam rezerwe, co mialam na czarna godzine.
          Corcia dzisiaj zbudzila sie z zawrotami glowy i z wymiotami i do tej pory lezy,
          choc mowi ze juz sie lepiej czuje. A jutro czeka ja podroz do Strasburga i jak
          tam dojedzie jezeli nie dojdzie do siebie i pogoda sie nie poprawi, to naprawde
          nie wiem.

          Ja chce wiosny!!!
          • pierdoklecja_prutka Re: Sobota 30.01.10, 14:46
            A tu słoneczko wylazło i sobie świeci! Zaraz herbatę sobie z cytryną
            uparzę.
            Nie wiem czy zauważyłyście, ale z pewnymi osobami łatwo nam
            przychodzi powiedzieć co nam na wątrobie leży i nie pasuje, a inne
            osoby jakieś takie coś produkują, że trudno z nimi takie sprawy
            normalnie omawiać. Nawiązuję do tego co opisałam na "snulum". Jakąś
            taką barierę budują z, bo ja wiem? wyniosłości? uników jakichś? To
            niezmiernie przeszkadzające i upierdliwe.

            Chorzy w łóżku Mario niech leżą, a nie się po szosach rozbijają. Do
            rozumu przemów.


            --
            wasza pierdo
            • maria421 Re: Sobota 30.01.10, 15:31
              Dorota, ona do tego Strasburga nie dla przyjemnosci ale do pracy jedzie. Na
              miesieczna praktyke. Zobaczymy jak bedzie jutro, moze pojedzie pociagiem.

              W sprawie stosunkow miedzyludzkich- nie kazdy z kazdym moze. Kwestia chemi,
              roznych dlugosci fal, nie wiadomo, ale tak juz jest ze z pewnymi osobami mozna
              konie krasc a z innymi trudno nawet o pogodzie rozmawiac.
              • pierdoklecja_prutka Re: Sobota 30.01.10, 16:13
                Rozumiem. Z tego co pisałaś wyglądało jak dość poważna choroba.


                Wiesz, ja nie piszę tutaj o kimś z kim generalnie się nie dogaduję.
                Tę osobę znam z 7 lat i jak jest to bywa naprawdę fantastyczna, ale
                to o czym piszę coraz bardziej mi przeszkadza. I ani nie można z nią
                o tym pogadać jak jest, bo jak powiedziałam - jakąś taką blokadę na
                tego typu komunikaty wyczuwam super mocną. Ani też jak jej nie ma,
                to nie pogadasz, bo masz wrażenie, że jesteś dla niej tylko bełkotem
                gwiezdnego pyłu. Nie wiem czy się jasno wyrażam. Zależy mi na tej
                znajomości, zarazem jest coś jak sterczący w bucie gwóźdź. Niby
                rzecz mała, lecz w tych butach chodzić się już nie da.
                --
                wasza pierdo
                • maria421 Re: Sobota 30.01.10, 16:47
                  pierdoklecja_prutka napisała:

                  > Rozumiem. Z tego co pisałaś wyglądało jak dość poważna choroba.

                  Przypuszczam ze te zawroty glowy to od kregoslupa, efekt ostatnich tygodni
                  sleczenia nad ksiazkami, zimna, braku ruchu. Nasmarowalam ja, zrobilam masaz i
                  zobaczymy jakie beda skutki.

                  > Wiesz, ja nie piszę tutaj o kimś z kim generalnie się nie dogaduję.
                  > Tę osobę znam z 7 lat i jak jest to bywa naprawdę fantastyczna, ale
                  > to o czym piszę coraz bardziej mi przeszkadza. I ani nie można z nią
                  > o tym pogadać jak jest, bo jak powiedziałam - jakąś taką blokadę na
                  > tego typu komunikaty wyczuwam super mocną. Ani też jak jej nie ma,
                  > to nie pogadasz, bo masz wrażenie, że jesteś dla niej tylko bełkotem
                  > gwiezdnego pyłu. Nie wiem czy się jasno wyrażam. Zależy mi na tej
                  > znajomości, zarazem jest coś jak sterczący w bucie gwóźdź. Niby
                  > rzecz mała, lecz w tych butach chodzić się już nie da.

                  Moze to kwestia tego, ze ludzie sie po prostu zmieniaja. I za albo to ona sie
                  zmienila, albo Ty sie zmienilas i zaczelas ja inaczej odbierac.
                  Ja ostatnio dostrzeglam ze jedna z osob z ktora mialam od lat calkiem fajny
                  kontakt okazala sie zupelnie inna niz ja przez cale lata odbieralam. Przykre to
                  bo z biegiem lat (he he, ciagle ten sam temat) coraz trudniej o nowe przyjaznie.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 30.01.10, 19:30
      Bylismy dzis na wedrowce w Odenwaldzie, to pobliskie, niewysokie
      gorki. Rany, jaki bajkowy jest zimowy las, to az dech w piersiach
      zapiera. Szlismy przewaznie po nieprzedeptanych jeszcze sciezkach,
      co bylo szczegolnie piekne. A potem zrobilo sie ciemno (w samo
      poludnie) i nagle zaczal padac snieg. Brak mi slow aby opisac piekno
      tego sniegu. Lekki, gesty, pachnacy i jakos taki cieply, jesli
      rozumiecie co przez to chce powiedziec. Oczywiscie zanim
      zdecydowalam sie na zalozenie kaptura (kto by w takim bajkowym
      momencie myslal o prozaicznym kapturze!!!), to wlosy mialam mokre
      jak po kapieli. A potem piknik pod daszkiem, Aqua Vita na deser
      i ptasie mleczko i moi Niemcy probujacy powiedziec "ptasie mleczko".
      Cudny dzien....Ja chce takich wiecej!!!!
    • jutka1 Niedziela 31.01.10, 09:14
      Meteoparis gada, że ma być 3-5 C i bez opadów. Może być, czemu nie.

      Niedzielę mam częściowo pracującą, niestety. Br\
      Nie chce mi się jak jasna cholera. Br\

      Ale przynajmniej odespałam i doszłam do siebie, dzięki Niebiosom.

      Tyle pierduł. Miłej niedzieli :-)
      • ewa553 Re: Niedziela 31.01.10, 09:21
        wielogodzinne sypanie sniegu widac dzis jak na dloni:))) swiat
        naokolo bialy, az oczy bola. o 11-tej chce jechac na lotnisko,
        o wiele za wczesnie, ale nie mam pojecia co mnie po drodze czeka.
        i ciekawe czy uda mi sie wogole wyjehac z garazu (pod gorke), bo
        w niedziele pewnie nikt nie odsnieza....
        • maria421 Re: Niedziela 31.01.10, 09:35
          Ania znow sie zbudzila z zawrotami glowy i mdlosciami. Dzwonilam do lekarza
          dyzurnego, polecil mi kupic "Vertigo-vomex". Pojechalam do apteki, kupilam, Ania
          to wziela i narazie spi.
          A za 24 godziny ma rozpoczac praktyke w Strasburgu...

          Swiat caly sciety lodem. Zeby dostac sie do mojego samochodu, musialam odsunac
          Ani samochod stojacy przed garazem. Zeby go odsunac musialam go jako tako
          odsniezyc. Drzwi od strony kierowcy zamarzly i nie daly sie otworzyc, musialam
          wlazic z drugiej strony.

          Co bedzie dalej dzisiaj nie wiadomo. Jezeli jej ten "Vertigo-vomex" pomoze to i
          tak jej samej w podroz w takim stanie i w taka pogode nie puszcze. Wiec pewno
          sama ja do tego Strasburga odwioze.

          Jak to Jutka mawia? KJAP :)
          • ewa553 Re: Niedziela 31.01.10, 09:45
            przeczytalam w guglach (a jak, nauczylyscie mnie!) ze o lekarstwo
            na zawroty glowy. Ale przeciez najwazniejsze zeby znac przyczyne
            tych zawrotow! Te trzeba zwalczac. Ja bym jej odradzala wyjazd w tym
            stanie, lepiej zeby sie jutro u lekarza przebadala. Kariera-
            karierom, praktyka-praktykom, ale zdrowie chyba wazniejsze?
            • maria421 Re: Niedziela 31.01.10, 09:54
              Jak ja kiedys mialam zawroty glowy to mnie przez miesiac odsylali od Annasza do
              Kajfasza , od internisty do ginekologa, od ginekologa do ortopedy, od ortopedy
              do laryngologa i dopiero ten stwierdzil ze mialam zaburzenia blednika. Ale wtedy
              zawroty juz same dawno ustapily, nawet bez zadnych tabletek.
              Ten "Vergtigo-vomex" ona moze brac przez jakies 5 dni, a w razie czego moze
              pojsc do lekarza w Strasburgu.

              Wlasnie mowila ze juz jest lepiej.

              Zobaczymy.
              • ewa553 Re: Niedziela 31.01.10, 10:06
                no tak, wlasnie dlatego ze tyle moze byc przyczyn, bylas wysylana od
                A. do K.
                co mi przypomina, jak cierpialam na okrutne bole uszu. Na szczescie
                juz trzeci laryngolog wyslal mnie do dentysty i tam okazalo sie, ze
                to przez...zgrzytanie w nocy zebami:))) Musialam dluzszy czas nosic
                plastikowe nakladki na gorne zeby i dlugo trwalo az sie zgrzytac
                odzwyczailam. W tym czasie przegryzlam (!) az trzy kolejne nakladki!
                • maria421 Re: Niedziela 31.01.10, 11:29
                  Strasburg nie zajac, nie ucieknie.
                  Nie ma zadnego sensu zeby ona w takim stanie dzisiaj tam jechala, nawet ze mna.
                  Jutro rano do lekarza, a potem sie zobaczy.
      • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 31.01.10, 14:19
        Dostałam piątkę i mam kaca

        --
        wasza pierdo
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela 31.01.10, 16:35
          No co Ty! Nie wstydz sie. Jestes dobra ;)
        • maria421 Re: Niedziela 31.01.10, 17:31
          Piatki gratuluje, a co do kaca to przypominam- klin klinem:)
        • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 31.01.10, 21:39
          Nieno, kaca mam po winie:))) cośmy go z Fed obaliły, hahaha. Doszło
          w ogóle do scen gorszących, oglądania Demarczyk i Okudżawy na
          youtubie i siąpieniu sobie w mankiety. I to jeszcze było w miarę ok,
          ale potem było gorzej. Naszło mnie na nenufary Barbary. No sory.
          Gdybym była chłopem to pewnie bym w takich chwilach oglądała gołe
          młode dupy, złote gole Kazimierza Deyny. czyco.

          --
          wasza pierdo
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela 31.01.10, 22:58
            Hahaha...szkoda ze mnie tam nie bylo z Wami :(
            A na Demarczyk zeszlo mnie dzis nagle i myslalam o Okudzawie (kurde
            sciagnelyscie mnie myslami czy co?) ze mam przeciez jego longpleja gdzies tam u
            eksia. Bede musiala go poprosic zeby przegral na zwykla plytke. Z moimi
            Wysockimi juz to zrobil.
            A tak wogole znalazlam wywiad z Ewa, jezdzi po Polsce i daje recitale choc juz
            nie ta sama Ewa. Cienko finansowo przendzie.
            Jak Ewa to Krakow, jak Krakow to wspomnienia ale juz nie na smutno...
            • kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela 31.01.10, 23:04
              A za miesiac czeka mnie gratka. Diego el Cigala do Uppsali zjezdza...wow...
          • jutka1 Re: Niedziela 01.02.10, 07:53
            Nenufary Barbary właśnie pokazali w Kawie czy Herbacie. Hahaha. :-)))
    • luiza-w-ogrodzie Podsumowanie wakacji ;o) 01.02.10, 02:19
      Czas spedzony poza Australia: 7 tygodni (w tym tydzien spedzony w samolotach,
      pociagach itp oraz tydzien choroby)
      Liczba przelotow: 15
      Liczba odwiedzonych i zwiedzonych miast: 7 (Poznan, Oslo, Tromso, Praga, Berlin,
      Warszawa, Cambridge)
      Odwiedzone kraje: 5 (Polska, Norwegia, Czechy, Niecy, UK)
      Bagaz w drodze powrotnej (na dwie osoby): 88kg (53kg w luku, 35 kg podrecznego)
      Zrobionych zdjec: ponad 700
      Wydanych pieniedzy: [---]
      Uczucie powrotu do domu: bezcenne!

      Luiza-z-powrotem-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Poniedzialek powrotny 01.02.10, 08:00
      No to zaczynam dziś Sajgon. Ciiiii, już nie będę. :-)

      Meteoparis gada, że ma padać śnieg, a po południu śnieg z deszczem. Brrr.

      Więcej pierduł nie pamiętam. Miłego dnia :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 08:57
      nie chce mi sie szukac: dajcie link do nenufarow barbary, bo nie znam
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 09:08
        Czekamy na wizyte domowa lekarza. Ania nie jest w stanie pojsc do przychodni,
        ten Vertigo-vomex cos slabo dziala.
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 09:15
        Znajdź na youtube "Noce i dnie".
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 09:35
          Tu jest:
          www.youtube.com/watch?v=0o38F0zfTHU
          • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 09:44
            Hi, hi, hi, też miałam kaca, ale śmiesznie było, oj było. Dobrze ze
            nas latorośle (jedna moja, druga przyjaciółki) nie nakryły, ale oni
            dzielni wojownicy wrócili koło 6. W niedzielę ochroniarze z troską w
            głosach pytali jak się czuję, bo widzieli jak o 4 rano psia i ja
            odprowadzałyśmy Pierdo do taryfy. Ach te nenufary Barbary:-))))
          • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 10:27
            dzieki Mario za link, milo bylo sobie przypomniec:)))

            A z Ania - jak juz ma zle byc (choroba) to jednak lepiej ze u Ciebie
            a nie w S. Wychodzimy zaraz z Kuba do miasta itd., ale bede tu
            zagladac wiec donies co dottore medico powiedzial.
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 17:27
              Ania w szpitalu. Najpierw przyszedl lekarz, zbadal i zadzwonil do laryngologa z
              natychmiastowym skierowaniem. Jakos ja do tego laryngologa dowiozlam, tam ja
              zbadali i wezwali transport do szpitala.
              Przyjechalam do domu zeby spakowac jej pare rzeczy i zaraz do niej jade.
              Jakas infekcja blednika czy cos kolo tego i ma dostawac kroplowki.
              • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 18:40
                Mario, trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie.
                • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 18:52
                  Ajaj, a to przykre. To rodzaj powikłania chyba jakiś? Od ucha? Czyco?
                  Tak czy siak, życzę szybkiego wyzdrowienia.

                  Apropos naszych z Fedorką ekscesów, to jej napisałam, że rzeczona
                  młódź miała w ogóle wielkie szczęście nie nakrywając nas. Bo
                  nenufary barbary to pypeć, że tak powiem, człowiek się tego bo
                  starych babach spodziewa. Chociaż pewnie jest to gorszące. Ale mogli
                  nas na przykład nakryć na napadzie anarcho-punkowskim, ryczące "I am
                  the Antichrist & I am an Anarchist" skacząc hop siup po kanapie lub
                  szczając przez tutkę z balkonu sąsiadom na paradę i/lub w kwietnik.
                  I to jest gorsze niż gorszące bo to już stanowi dysonans poznawczy,
                  a tego się tak łatwo nie wybacza. Hahaha.


                  --
                  wasza pierdo
                  • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 19:29
                    rozne rzeczy przezywqwlam w moich dzikich latach, ale ani ja ani
                    nikt z moich znajomych nie wpadl na siuranie z balkonu!!!! Czuje,
                    ze sie nie spelnilam....
                    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 19:30
                      Marysiu, a czy to nie jest Morbus Meniere? Tez mnie z pracy przed
                      wielu, wielu laty zabrano do szpitala.... Jutro zadzwonie do Ciebie.
                      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 20:02
                        Wlasnie wrocilam te szpitala, Anie juz podlaczyli pod kroplowke i mowi ze juz
                        sie lepiej czuje.
                        Jutro maja jej robic badania, ale jak dobrze pojdzie to przewiduja 5 dni w
                        szpitalu , potem 3 tygodnie nie bedzie jej wolno prowadzic samochodu, a po 6
                        tygodniach badania kontrolne.

                        Musze anulowac hotel w Strasburgu i zadzwonic jutro do Rady Europy odwolac te
                        praktyke.

                        • swiatlo Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 20:31
                          maria421 napisała:

                          > Wlasnie wrocilam te szpitala, Anie juz podlaczyli pod kroplowke i mowi ze juz
                          > sie lepiej czuje.

                          Dobrze że zidentyfikowali chorobę. Życzę jej szybkiego powrotu do zrowia!
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek bez przytupow 02.02.10, 04:44
      Wtorek bez przytupow a wrecz preciwnie, jakby powloczacy nogami. Rano zawiozlam
      corke do nowej szkoly, zakupilam mundurek szkolny codzienny i sportowy,
      wypelnilam jakies formularze, pogadalam z dyrekcja, zaplacilam za lekcje jezykow
      poza szkola i wrocilam do domu, gdzie zasiadlam na werandzie z zamiarem
      podlaczenia sie do pracy.

      Zamiary zamiarami, najpierw walczylam z programem laczacym mnie z siecia firmy,
      potem spedzilam przeszlo godzine na telefonie z pomoca techniczna w Indiach, w
      koncu sie poddali i zalecili wizyte u technicznych chlopakow w biurze firmy,
      wiec spakowalam manatki i pojechalam do biura, gdzie mi wszystko ladnie
      ustawili. Wrocilam do domu po poludniu. Niech to szlag, zeby skonczyc co mam na
      dzisiaj do zrobienia, bede siedziec do wieczora! Nie mam nawet czasu poczytac
      forow, poblogowalam tu i owdzie, i tyle tego bedzie na dzis...

      Ale w sumie nie jest zle, moge i do wieczora siedziec na boso, wygladajac na
      ulice. Za oknem jest 27 stopni, wietrznie i pochmurno (to slady cyklonu Olga). Z
      ogrodu dolatuja odglosy lupania, to kumpel Zlota Raczka trzaska w kamienie
      konczac piaskowcowa sciane i niedlugo zacznie ukladac ostatnie odcinki chodnika.

      Wszystko wrocilo do lutowej sydnejskiej normy. Pozdrawiam znowu do gory nogami :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Wtorek i deszcz 02.02.10, 08:20
        Ma być dziś 5-7 C, deszcz ze śniegiem, potem deszcz. Silny wiatr. Błeee.
        Chcę już wiosny!
        • fedorczyk4 Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 09:54
          Mario, życzę Córce szybkiego powrotu do zdrowia. Paskudnie jej sie
          to złożyło, ale mogło dopaść ją już na praktykach i byłoby jeszcze
          gorzej!
          W Warszawie nadal śnieg i mróz.
          Stokrotna, Ty nie doceniasz moich dzieci. No fakt, że na laniu
          balkonowym nigdy mnie nie nakryły, ale na przykład wyciągały mnie z
          mordobicia którego byłam jeśli nie inicjatorką, to w kazdym razie
          jednym z najaktywniejszych uczestników. One juz mi kiedyś
          powiedziały że z mojej strony nic, ale to nic, ich juz nie zdziwi i
          nie zaskoczy:-)
          • ewa553 Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 10:14
            Sodom i Gomor, jakby powiedzial Niemiec:))))

            Marysiu, wiadomo juz cos nowego?

            List gonczy: widzial ktos bluesa?
            • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 12:41
              Tutaj straszą bezprecedensowymi opadami i zamieciami śnieżnymi. Na
              razie rześko, lekko zamglone słońce, śnieżek poprószył trochę
              wczoraj.

              Fed, dobrze, w takim razie dzieci doceniam a nawet im współczuję. Bo
              w takim razie mają z Tobą jak ja ze Starymi. Nic co robią nie jest w
              stanie mnie zaskoczyć, i jedno tylko mam marzenie - aby w pijanym
              widzie wyciąć taki numer który by zaskoczył moich Starych. Obecnie
              nie jestem nawet blisko, i chyba sobie już spokój dam.

              Bluesa ja widziałam.

              --
              wasza pierdo
              • ewa553 Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 14:57
                gdzie ja widzialas, dorotko?
                • maria421 Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 17:55
                  Dzieki wszystkim za cieple slowa, corcia ma sie o wiele lepiej.

                  A propos tego zdania:

                  "szczając przez tutkę z balkonu sąsiadom na paradę i/lub w kwietnik."

                  prosze o dokladniejszy opis wydarzenia:)
                  • jutka1 Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 19:25
                    To dobrze, Mario. Niech szybko zdrowieje!
                • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 19:39
                  Mailem widziałam. I nie drążmy tej sprawy na forum, ok?

                  --
                  wasza pierdo
      • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek bez przytupow 02.02.10, 19:40
        No i tak dopełzł ten wtorek do wieczora. Dzień właściwie nijaki, ani
        dobry ani niedobry. Spać mi się chcę. Cieszę się na zaleganie w
        łóżku z kryminałem Marty Grimes.

        --
        wasza pierdo
    • luiza-w-ogrodzie No prosze, juz sroda? 02.02.10, 22:52
      Rzucilam sie w dzien wczesnie i z entuzjazmem, w biurze pojawilam sie przed
      czasem i tluke w klawiature jak szalony dzieciol. Ciekawe, na jak dlugo starczy
      mi rozpedu?
      Dzis jest sroda, czyli w poludnie znikam na sesje jogi. Po poludniu bede robic
      nic, czyli przegladac zdjecia zrobione w czasie wakacji. Pogadalam wczoraj z
      Mama i obiecalam, ze jej przysle wydrukowane zdjecia i dwie pary welnianych
      rajstop, bo na luty w Polsce zapowiadaja jakies dzikie sniegi.

      Pozdrawiam ze srodka tygodnia w zadupiu swiata
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • fedorczyk4 Re: No prosze, juz sroda? 03.02.10, 08:15
        Przysyłanie wełnianych rajstop z Australii do Polski wydaje mi się
        raczej zaskakujące. Wy tam w ogóle macie coś takiego? A u nas
        ciepłych rajtek ile chcieć.
        Dzisiaj Radio mi powiedziało że w Australii zanika charakterystyczny
        dla niej "postbrytyjski" akcent i że młodzież mówi akcentową
        nowomową wynikającą z nadmiaru multikulti. Prawda to?
        • xurek pytania dwa do Stokrotki 03.02.10, 14:11
          pytynie jeden to podlaczenie sie do pytania Marii o wiecej
          szczegolow dotyczych zajscia na balkonie Fedory: mnie tez bardzo
          zafrapowalo :))

          pytanie dwa musze zaczac od opisu zdarzenia: otoz corka mojej
          przyjaciolki bawiac sie moimi kamolami zrobila naszyjnik, ktory
          bardzo mi sie spodobal: jesc caly z onyxow a z przodu ma turkus, co
          do ktorego ja mam powazne podejrzenia, ze jest raczej howlitem.
          Ubralam naszyjnik wczoraj do pracy i panie na meetingu sie
          zachwycaly i prosily, by im pokazac, wiec zdjelam i dalaj jednej
          pani, ktora zauwazyla i zapytala, czy jest to jakis "specjalny
          energetyczny naszyjnik", bo ten niebieski kamien w srodku jest taki
          goracy. Wzielam od niej naszyjnik i rzeczywiscie: onyxy mialy
          temperature "troche ponizej temp. ciala" a ten niebieski kamien byl
          naprawde goracy. Wsadzilam naszyjnik do torebki, wrocilam do firmy,
          sprwdzilam, wszstkie kamienie byly tak samo zimne. Ubralam naszyjnik
          i po jakiejs pol godzinie "turkus" byl znow znacznie cieplejszy od
          otaczajacych onyxow. Zrobilam tak jeszcze dwa razy i wciaz to samo.
          Masz pomysl, na czym to polega i dlaczego ten kamien tak sie
          nagrzewa?
          • pierdoklecja_prutka Re: pytania dwa do Stokrotki 03.02.10, 14:42
            To było hipotetyczne zdarzenie z gatunku "cobygdyby". Natomiast
            obecnie wśród pewnego rodzaju feministek nastawionych na
            spektakularne acz trochę idiotyczne działania (typu palenie
            cyckonoszów w latach '70-tych ubiegłego wieku) jest to teraz rzecz
            numero uno, dziewczyny ogłosiły nawet Girl Standup Pissing
            Manifesto. Najsprawniejsze szczają swobodnym sikiem nakierowanym na
            cel, a reszta używa szczajo-tutek. Hahaha!

            Jeśli chodzi o kamole, to właściwość o której piszesz jest faktem.
            Fizyka to pewnie jakoś wyjaśnia, natomiast praktycznie, na przykład
            do masażu kamieniami używa się kamieni bazaltowych gdyż bardzo
            powoli oddają ciepło a to oznacza iż ciepłe pozostają bardzo
            długo.Pewnie możliwe jest działanie odwrotne, że szybko się któryś
            kamień nagrzewa. Z drugiej strony, na przykład prawdziwy kryształ
            górski między innymi się rozpoznaje po tym, że w dotyku jest bardzo
            chłodny, chłodniejszy niż inne kamienie. Z "magicznego" punktu
            widzenia, kamień się rozgrzewa bardziej gdy następuje jakaś
            szczególna interakcja, kiedy kamień "pracuje" bardzo mocno. Howlity
            generalnie pomagają korzystnie współistnieć w grupach.

            --
            wasza pierdo
            • maria421 Re: pytania dwa do Stokrotki 03.02.10, 17:29
              pierdoklecja_prutka napisała:

              > To było hipotetyczne zdarzenie z gatunku "cobygdyby". Natomiast
              > obecnie wśród pewnego rodzaju feministek nastawionych na
              > spektakularne acz trochę idiotyczne działania (typu palenie
              > cyckonoszów w latach '70-tych ubiegłego wieku) jest to teraz rzecz
              > numero uno, dziewczyny ogłosiły nawet Girl Standup Pissing
              > Manifesto. Najsprawniejsze szczają swobodnym sikiem nakierowanym na
              > cel, a reszta używa szczajo-tutek. Hahaha!
              >

              Kobity na stojaco, chlopy na siedzaco, koniec swiata bliski:)
        • maria421 Re: No prosze, juz sroda? 03.02.10, 17:26
          Tak, juz sroda... i wreszcie slonce i wreszcie temperatura powyzej zera i snieg
          i lod sie topi!
    • luiza-w-ogrodzie Szalenie mokry czwartek 04.02.10, 06:35
      Przez cala noc lalo, spadlo ponad 30 mm deszczu a w ciagu dnia przechodzily
      krotkie, ale bardzo rzesiste ulewy, podlewajace ogrod i kumpla Zlota Raczke
      tamze dzialajacego. Skorzystalam z pogody i wsadzilam w ogrodku ziolowym
      sadzonki rukoli (ktore jak zwykle rozsialy sie w przypadkowych miejscach) oraz
      posialam pietruszke. Oczekuje, ze wszystko sie przyjmie. Gdy zrobi sie sucho,
      przytne lawendowy zywoplocik ograniczajacy ogrod ziolowy od strony
      kompostownikow, zbiore bazylie i zrobie z niej pesto. Przytne ja do jednej
      trzeciej, zeby miec drugi plon lisci za miesiac.

      Jest parno, wietrznie i cieplo. Ogrod odzyje po styczniowych upalach i wszystko
      bedzie roslo jak dzikie, co mnie niezmiernie cieszy. Altanka stoi juz na
      fundamencie, piaskowcowy murek powieksza sie w oczach (wg zasady ze "panskie oko
      konia tuczy"). Geniusz Zlota Raczka zasugerowal zalozenie kranu przy zbudowanych
      przez niego malych kamiennych schodkach i podlaczenie go do zbiornika deszczowki
      z dachu letniej kuchni, zeby mozna bylo podlewac taras, jaki powstal po
      zbudowaniu murku. Rozpieraja mnie ogrodowe plany, wreszcie jestem w swoim zywiole.

      Pozdrawiam i lece robic obiad

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Czwartek 04.02.10, 08:11
        Szaro, rozjaśnia się. Ma być dziś 9-10 C, wieczorem deszcz. Normalny paryski
        lutowy dzień.
        Obrabiam dzisiaj cały dzień pracy w pół dnia. Ufff. Po południu biorę wolne.

        I tyle pierduł. Miłego dnia życzę :-)
        • fedorczyk4 Re: Czwartek 04.02.10, 09:10
          Gdyby tak można było zrobić z życiem. Przeżywam następne trzy
          miesiące w półtora, a wygospodarowaną resztę przesypiam!
          • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 04.02.10, 12:06

            Proszę mi nie mówić o przesypianiu! Mnie w nocy wymęczył sen
            podróżny tak okropnie, że jestem ledwie żywa.

            Na dodatek mi się śniło, że nagle się w środku lutego stała wiosna,
            z doniczek zaczęły wyrastać zioła, jedne na drugich, trzeba było je
            przesadzać, nie miałam ziemii, i w ogóle konsternacja jakaś.

            W głowie mi huczy, a na dodatek świeci piękne słońce, śnieg lśni i
            drą się ptaki. A tu luty. I co?


            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Czwartek 04.02.10, 20:04
              Mam ochotę przespać następne pół roku. Albo i dłużej.

              KJAP.
              • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 04.02.10, 21:25
                Czwartek w końcu dotrajdał się do wieczora. Dzisiaj miałam swoją
                pierwszą lekcję niemieckiego. Ależ to jest przyjemne uczyć się
                nowego języka! Bawić się kompletnie nowymi zestawieniami dźwięków i
                doszukiwać ich znaczeń. Czuję się odmłodnięta :) I co za ulga dla
                odmiany - być uczonym!

                Poza tym nic nowego. Nadal zima. Gdzie gorące morza? Gdzie przygoda?
                Gdzie gruszeczka, chociaż malutka?

                --
                wasza pierdo
                • jutka1 Re: Czwartek 04.02.10, 21:39
                  Do kitu.
                  Do bani.
                  Baj
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek 05.02.10, 00:56
                    jutka1 napisała:

                    > Do kitu.
                    > Do bani.
                    > Baj

                    Oj Jutko, musi byc rzeczywiscie do bani, skoro nawet piszesz telegraficznie.
                    Poprawy zycze, tryskajac fluidami w Twoja strone.

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
                • luiza-w-ogrodzie Gdzie gorące morza? 05.02.10, 05:40
                  pierdoklecja_prutka napisała:

                  > Czwartek w końcu dotrajdał się do wieczora. Dzisiaj miałam swoją
                  > pierwszą lekcję niemieckiego. Ależ to jest przyjemne uczyć się
                  > nowego języka! Bawić się kompletnie nowymi zestawieniami dźwięków i doszukiwać
                  ich znaczeń. Czuję się odmłodnięta :) I co za ulga dla
                  > odmiany - być uczonym!

                  Widze ze podzielasz moje zdanie, ze starosc nastepuje wtedy, kiedy czlowiek
                  przestaje sie uczyc :o)
                  Co do niemieckiego, bedac przez kilka dni w Berlinie codziennie przypominalam
                  sobie nowe slowa - a moj niemiecki zostal niemal kompletnie wytarty z pamieci
                  gdy zaczelam sie uczyc angielskiego! Podrzucam przesladujaca mnie w Berlinie piosenke oniejakiej Emanueli, ktora sprowadza na manowce panow ja emablujacych. Sa tam
                  krzepkie germanskie twarze niemieckich raperow, marszowa kapela deta i mundury,
                  jak na niemiecka piosenke przystalo, a jednak... something different, pardon,
                  etwas anderes

                  > Poza tym nic nowego. Nadal zima. Gdzie gorące morza? Gdzie przygoda?

                  O tej porze roku gorace morza to u mnie albo na rowniku. Ale za pare miesiecy
                  bedziesz sie plawic w sloncu a ja tkwic w okowach zimy :) odwagi!
                  https://images8.fotosik.pl/193/025086bc4eb6af4am.jpg

                  > Gdzie gruszeczka, chociaż malutka?

                  A moze byc passiflora zamiast gruszeczki?

                  Polecam sie na przyszlosc
                  Luiza-w-Ogrodzie
                  .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                  Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Piatek, ach, piatek! 05.02.10, 00:44
      Wierzyc mi sie nie chce, ze dopiero tydzien temu przylecialam z Europy! Siedze
      na werandzie czyli w domowym biurze i poziewuje, troche z powodu pogody (28
      stopni i podobnej temperatury przelotne deszcze) a troche dlatego ze sie nie
      wyspalam, bo wieczor zamiast na przegladaniu zdjec spedzilam czytajac swiezo
      przyslany angielski podrecznik weterynaryjny o krolikach. Czy wiecie, ze
      krolicze nory moga dochodzic do 3 m glebokosci i 45 m dlugosci, z komorami o
      szerokosci 50-60 cm? Albo ze kroliczycom daja sie na wychowanie piskleta strusi?
      Ja nie wiedzialam... Jestem zafascynowana ksiazka a przeczytalam dopiero 2
      rozdzialy, posilkujac sie przywolywana z otchlani czasow studenckich
      nomenklatura z obszaru fizjologii zwierzat i biochemii. Cos czuje ze bede Was
      przymusowo dokarmiac takimi bzdetami na temat krolikow ("bezuzyteczne
      ciekawostki" czyli "useless trivia" jak to nazywa syn)!

      A poza tym jest piatek, za kilka godzin koncze prace i rzucam sie w ogrod skad
      pewnie nie wyjde do niedzielnego wieczora, wygladajac jak cos wygrzebanego spod
      ziemi przez psa :oP

      Na 2010 mam przede wszystkim plany ogrodowe: zalozyc ogrodek "wiejski" (czyli
      cottage garden) na nowy zbudowanym tarasie, zbudowac nowy, duzy kurnik, zalozyc
      warzywnik, posadzic kilka krzewow borowek i zrobic poletko ziemniaczane.

      Dobra, popisalam, teraz czas wrocic do pracy i robienia zakupow. Dzis kupuje dwa
      laptopy (Maca dla corki i Lenovo dla nas, zeby zastapic nim stary desktop),
      poltorej tony piasku i zamawiam maszyne do szycia (za punkty nagromadzone na
      karcie kredytowej, czyli za darmo). Za oknem dra sie szczesliwe po deszczu lori,
      z pokoju dolatuja dzwieki skrzypiec Nigela Kennedy (plyta "East Meets East"
      kupiona u Merlina). Pracowac mi sie nie chce, no ale trzeba zarobic na te zakupy!

      Milego piatku wszystkim!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • luiza-w-ogrodzie Piatek, mokry piatek! 05.02.10, 04:00
        Rany, alez lunelo! Pompa do deszczowki chodzila na okraglo przez 5 minut a na radarowej mapie, ktora pokazuje nadchodzace deszcze widac ze
        wiatr z polnocy przyniesie jeszcze wiecej gwaltownych opadow za jakies pol
        godziny. Jest bardzo wilgotno i niemal 30 stopni w cieniu, istne tropiki,
        wszystkiemu zawinil wiatr od rownika. Ide sprawdzic czy krolik i kury nie
        utonely... bo pranie chyba mi zgnije, mimo ze wisi pod dachem!

        A w ogole to nie moge sie przyzwyczaic ze gdy pisze na forum, wszyscy jeszcze
        spia. Czuje sie jak gadajaca do lustra :o(

        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
    • jutka1 TGIF 05.02.10, 08:30
      Za oknem szaro i mokro. Ma być dzisiaj 8-10 C, pochmurno i od czasu do czasu
      deszczowo.

      Piątek, czyli kończenie spraw z tego tygodnia, planowanie przyszłego tygodnia,
      kilka telefonów, takie tam pierduły. Wieczorem zwyczajowe piątkowe spotkanie w
      zwyczajowej knajpie, nie byłam od 3 tygodni, więc trochę się nazbierało historii
      i opowieści.

      Week-end, niestety, pół-pracujący. Chyba czas się do tego przyzwyczaić, czycuś.

      Tyle pierduł. Miłego dnia.
      • pierdoklecja_prutka Re: TGIF 05.02.10, 09:37
        Jezuzmario a Was co napadło we dwie? Luiza się nie może (po stu
        latach mieszkania w Oz) przyzwyczaić do różnicy czasu, a Pyton do
        trwającego od kilku lat nawału pracy. To ja może przyjdę i powiem że
        się przyzwyczaić nie mogę, że ciemno mam w domu, czycoś. Ludzie,
        ponoć żaba się może przyzwyczaić do tego że ją gotują, hahaha!


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: TGIF 05.02.10, 10:11
          Masz rację, 100Krocie.
          Trzeba się do wielu rzeczy przyzwyczaić, i chyba nie widzę inaczej.

          Swoją drogą, zazdroszczę nauki nowego języka. W ramach tej zazdrości zacznę się
          też rozglądać za kursami włoskiego, coś o czym myślę od dawien dawna, ale na
          myśleniu się kończyło.
        • luiza-w-ogrodzie Re: TGIF 05.02.10, 11:06
          pierdoklecja_prutka napisała:

          > Jezuzmario a Was co napadło we dwie? Luiza się nie może (po stu
          > latach mieszkania w Oz) przyzwyczaić do różnicy czasu, a Pyton do
          > trwającego od kilku lat nawału pracy. To ja może przyjdę i powiem że się
          przyzwyczaić nie mogę, że ciemno mam w domu, czycoś.

          Zara, zara, przez prawie dwa miesiace mieszkalam w Srodkowej Europie i
          forumowalam swobodnie w czasie realnym, ze o spotkaniach w realu nie wspomne.
          Teraz jestem w domu, ale jeszcze sie nie przyzwyczailam do samotnosci gadania na
          pustych forach. Dajcie mi jeszcze z tydzien...

          > Ludzie,
          > ponoć żaba się może przyzwyczaić do tego że ją gotują, hahaha!

          Ale tylko wtedy, gdy ja gotuja powoli, natomiast przy naglej zmianie temperatury
          zaba wyskakuje z garnka! Dziwisz sie ze przeniesiona gwatownie silami awiacji
          przez pol swiata z zimy w lato tez podskakuje jak ta zaba? ale coraz slabiej - w
          koncu dam sie ugotowac sydnejskiemu sloncu...

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
          • jutka1 Re: TGIF 05.02.10, 11:29
            Jakoś niedobrze mi się zrobiło, jak przeczytałam o tej żabie. :-/
            • pierdoklecja_prutka Re: TGIF 05.02.10, 12:46
              Hłe, hłe, apropos niedobrze. Jak tu Marysia pisała o swojej córki
              dolegliwościach, to już miałam po stokrotkowemu pierdolnąć (czyli
              faux pas popełnić zwane też foot in the mouth)o ciąży jako możliwym
              sprawcy przypadłości, lecz mi się udało cudem powstrzymać. Tak samo
              jak Luiza mnie cudem powstrzymała też od pieprznięcia jakiegoś
              innego ciążowego idiotyzmu przy naszym biesiadnym stole. Za to teraz
              mnie nikt nie postrzyma, przed sugestią, Pytonie. Może to ciąża, a
              nie żaba?

              Tak czy siak, i nadmiaru pracy, i gadania do lustra współczuwam. Ja
              w tej chwili się pławię w jasnościach niebiańskich bo śnieg plus
              niskie zimowe słońce to chyba akurat jedyna kombinancja mogąca
              oświetlić moje mroczne czeluście mieszkalne. Tym bardziej mi będzie
              dolegać przedwiośnie, gdy błotnistość, łysość i szarawość znowu
              zapanuje. Co ciekawe, letnia mroczność mi nie dolega, lubię nawet
              się zanurzyć z rozsłonecznionej ulicy w zielony, jakby akwaryjny
              półmrok i chłodność przyjemną mojego mieszkania.

              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: TGIF 05.02.10, 15:15
                Gadanie o ciąży w moim przypadku jest co najmniej inappropriate,
                Stokrotko. :-D

                Tak czy siak, podczas lunchu na tarasie świeciło słońce, rozmowa była li-tylko o
                sprawach zawodowych (czyli zero stresów i zero nerwacji), dostałam w czasie
                lunchu telefon, że wierzyciel ma dla mnie (po roku od terminu zwrotu!) kupę kasy
                - co z punktu widzenia przeprowadzki na horyzoncie ma duże znaczenie.

                Czyli, więc, donc... Oprócz tego, co jest źle - reszta się układa dobrze. Tak
                jakby Niebiosa chciały mi zrekompensować, coby bilans wyszedł na zero.

                Pyt.
                • maria421 Torebki do wynajecia 05.02.10, 16:10
                  czyli, czegoz to Polak nie wymysli:)

                  dostalam na skrzynke pocztowa GW oferte internetowej strony luksusowej (Wy
                  pewnie tez macie, sprawdzcie) , a tam wsrod wielu ofert rowniez oferty
                  luksusowych torebek... do wynajecia.

                  www.goldo.pl/luksusowe/1959/Pozostale_Louis_Vuitton_Wynajem_Torby_Monogram_Canvas_320PLN?criteria=4|||12|ActivatedDate%2CDescending&offset=40
                  Taka np. Loius Vuitton torbe mozna se wypozyczyc za jedyne 260 zlotych polskich
                  na weekend . Tylko po co?
                  • fedorczyk4 Re: Torebki do wynajecia 06.02.10, 08:40
                    No jak to po co? Żeby dać po oczach przyjaciółkom, przy okazji
                    sobotniej kawki i herbatki:-)
                    • maria421 Re: Torebki do wynajecia 06.02.10, 13:13
                      fedorczyk4 napisała:

                      > No jak to po co? Żeby dać po oczach przyjaciółkom, przy okazji
                      > sobotniej kawki i herbatki:-)

                      Stressujaca to kawka i herbatka jak trzeba pilnowac zeby sie wypozyczony Vuitton
                      nie zarysowal czy tez kawka czy herbatka nie poplamil :)
                  • jutka1 Re: Torebki do wynajecia 06.02.10, 10:04
                    To nie Polak wymyślił, tylko zgapił.
                    www.locsac.com/
                    www.sacdeluxe.fr/
                    www.sacdunjour.com/
                    www.feelchic.fr/
                    www.revolushion.com/
                    Etc. etc. etc. ....
                    • maria421 Re: Torebki do wynajecia 06.02.10, 13:15
                      Moj fryzjer ma oryginalnego meskiego Vuittona. Teraz nie wiem czy kupil, czy
                      wypozyczyl :-)))
    • jutka1 Stokrotko! :-D 06.02.10, 10:15
      Serdeczności imieninowe ślę, wszystkiego najnajnaj! :-)
      • maria421 Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 11:06
        Ode mnie tez najlepsze zyczenia imieninowe dla Dorotki-Stokrotki.

        Moja corka juz w domu, przywiozlam ja przed godzina.
        • fedorczyk4 Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 11:39
          I ode mnie najlepszego:-)))
          Mario, czyli wszystko jest dobrze?
          • maria421 Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 13:06
            Mysle ze wszystko bedzie dobrze. Narazie ma jeszcze przez 10 dni brac tabletki
            (kortyzon, w szpitalu dostawala dozylnie), ktore ma powoli redukowac wedlug
            planu. No i ma zalecone specjalne cwiczenia na rownowage. Zwolnienie do konca
            miesiaca a za 6 tygodni na kontrole.
            • kan_z_oz Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 13:18
              Rozebralam wreszcie choinke...hihi
              Oprocz tego prawie 100% moich znajomych, wlacznie z nami ma klopoty
              z uszami...haha

              Kan
              • pierdoklecja_prutka Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 13:43
                Dzięki, dzięki.

                Właśnie czytam o świętych Dorotach, znalazłam trzy: z Cezarei, z
                Alexandrii i z Mątowów. Żywoty wiodły upierdliwe, nie zamieniłabym
                się z żadną z nich.


                Co do usz, to na kłopoty z nimi mam od dziecięctwa, obecnie się to
                manifestuje lekką głuchotą. Upierdliwe, ale da się żyć. Wg. medycyny
                chińskiej, poprzez uszy manifestują się problemy nerkowe. W sferze
                emocjonalnej, problemy nerkowe są związane z uczuciem lęku.

                Córka Marysi, idąc tym tropem, może się stresowała tymi praktykami?
                Czego się boją wszyscy znajomi Kana, to strach pytać.

                Dzisiaj sobota, douczam się frenetycznie i internetowo. Ten internet
                to wspaniała rzecz! Znalazłam kurs on-line na nowojorskiej uczelni
                dokładnie taki jak potrzebuję, a także opis techniki zarządzania
                dokładnie taki jaki mi jest potrzebny. Oraz konspekt warsztatów
                opartych na tym.





                --
                wasza pierdo
                • maria421 Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 15:58
                  U mojej corki zdiagnozowali neuropathia vestibularis, czyli zaburzenia nerwu
                  rownowagi. Przyczyna moze byc wirus. I tu by sie zgadzalo, bo byla przeziebiona
                  i to przeziebienie przechodzila leczac sie aspiryna i kroplami do nosa , do tego
                  doszedl stres przed egzaminem.
                  Praktyka w Strasburgu sie nie stresowala, bardzo sie na nia cieszyla.

                  Mam nadzieje ze za miesiac juz o tym zapomni.
                  • pierdoklecja_prutka Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 16:16
                    No właśnie, mnie się to też dziwne wydało, byłam w Strasburgu i
                    poznałam trochę stażystów unijnych. Nikt się raczej nie stresował,
                    wszyscy byli nadzwyczaj zadowoleni, a po godzinach korzystali z
                    kwitnącego życia towarzyskiego. Więc pech to tylko był i powikłania
                    po przeziębieniu, nic innego. Może praktyki da się odbyć w innym
                    terminie.

                    Ja się tutaj zarykuję nad piosenką a Emanueli co to ją mi Luiza
                    podrzuciła! Nie rozumiem nic w ząb, ale ta maszerująca orkiestra
                    dęta w mundurach i taki uchachany jak koń arabski kierowca autobusu -
                    też w mundurze ofkoz, no sikam po majtach. Faktycznie, coś innego
                    trochę. Niby to, a jednak nie to.




                    --
                    wasza pierdo
                    • luiza-w-ogrodzie Re: Stokrotko! :-D 07.02.10, 01:13
                      Stokrotko, widze, ze posylajac Emanuele niechcacy trafilam z prezentem
                      imieninowym :o) Wszystkiego najweselszego!

                      Za pierwzsym razem niewiele rozumialam z tej piosenki, raperzy spiewaja
                      potocznym niemieckim, polykajac zgloski, ale filmik jest piekny, i ten kierowca
                      tez mi wpadl w oko, LOL. Podaje Tobie zadanie z niemieckiego:

                      Lass die Finger von Emanuela, Lass die Finger von Emanuela, Alle Mädels alle Jungs sagen No!, Deines lebens wirst du nicht mehr froh

                      ...czyli po naszemu:
                      Keep your hands off Emanuela, Keep your hands off Emanuela, All the lasses, all the lads say NO!, Your life, you won't be happy anymore

                      Luiza-w-Ogrodzie
                      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 06.02.10, 16:20
      Włoski dobry Pytko, czemu sobie jakichś lekcji w necie nie
      znajdziesz?

      Tu są takie śmieszne, ze śmieszną parką:
      www.youtube.com/watch?v=ycgl-6m6n5Y
      A tu Monty Python:
      www.youtube.com/watch?v=Q3iAqxNpQ-A
      Ja znalazłam takie lekcje niemieckiego, po 6 minut mają. Odsłuchuję
      sobie po kilka razy, robiąc coś innego.

      --
      wasza pierdo
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 06.02.10, 19:31
        Lekcja wloskiego gastronomicznago:)
        www.youtube.com/watch?v=FhAlcx6SCyM&feature=related
    • luiza-w-ogrodzie Blotnista niedziela 07.02.10, 01:05
      Wczoraj spadlo 120 mm deszczu a ostatniej nocy 30 mm. O 10 wieczorem odbieralam
      corke z imprezy z dzielnicy polozonej na polnoc od nas i jadac tam wpadlam w
      oberwanie chmury; sciana deszczu zalewala szyby, jechalam 20 km na godzine,
      czesto przystajac, bo nie widzialam, gdzie jestem. Cale Sydney i wiekszosc stanu
      bylo zalane:
      www.smh.com.au/national/mopup-has-begun-but-more-storms-on-way-20100207-nk95.html
      O zgrozo, prognoza na dzisiaj jest taka sama, jutro tez ma padac, potem
      zapowiadaja kilka dni slonca i na nastepny weekend znowu spodziewane sa deszcze.
      Czuje, ze niedlugo bedzie grzybow, ze hej, juz rozpuscilam wici na ten temat po
      forum Australia.

      Ogrod jest nasiakniety jak gabka, ale teraz na chwile sie przejasnilo, wiec
      zaraz wskakuje w kalosze zeby rzesadzic kilka rzeczy, pielic i zasypac wykopy
      pozostale po Zlotej Raczce.

      Pozdrawiam cieplo, acz blotniscie
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Szara niedziela 07.02.10, 09:53
        Za oknem szaro. Znów idzie ochłodzenie, ma być dziś 4-6 C, jutro 3-4 C. W sumie
        mi nie robi różnicy - i tak nie wychodzę, bo mam robotę do skończenia.
        Tyle pierduł. Miłej niedzieli życzę. :-)
        • fedorczyk4 Re: Szara niedziela 07.02.10, 18:41
          A tu co tak pusto?
          U nas niedziela była słoneczna, więc wytarzałam Krowisie w śniegu.
          Strzeliłyśmy sobie 3 godzinny spacer z biegiem Wisły. A potem
          zajełam się stukaniem w klawisze i w ramach przerw wygrywaniem
          aukcji na Allegro. Moją Mać złapała bakcyla, ale licytowanie
          pozostawia na mojej głowie;-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Szara niedziela 07.02.10, 22:23
            Sen zimowy, nie widzę inaczej. Zwlekłam się przed południem,
            posnułam leniwie, wypiłam kawę, po czym zaliczyłam ścinkę, Pyt mnie
            przyłapał na jedzeniu jajek sadzonych na śniadanie około
            siedemnastej, hahaha!

            Niech już ta wiosna przyjdzie, bo się hibernatusem stanę czyco.

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Szara niedziela 07.02.10, 23:23
              Eeetam, od razu "przyłapałam". Z życzeniami imieninowymi dzwoniłam, bo wczoraj
              nie zastałam. :-)

              Tak czy siak, idę otworzyć nowe pierdulum.
Pełna wersja