jutka1 Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 18:14 Podróż trwała 18 godzin, spałam 2.5 godziny, potem na lotnisko, potem w Monachium po odsiedzeniu w salonce 4 godziny, potem spóźniliśmy się na samolot do Paryża, następny lot po 3 godzinach... KJAP. A do tego muszę napisać i wysłać bbbb ważną rzecz do północy, zamiast jak czlowiek ochlać się wina i pójść spać czycuś. :-( Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 19:20 Współczuwam Pytka. Ja globusa dostałam z wybałuchem musząc napisać te siedem stron w cztery dni, a Ty pewnie takie siedem stron musisz w cztery godziny sklepać. Wiesz, to się chyba kwalifikuje pod wymuszanie bezpłatnej pracy w warunkach nieludzkich. Wracając do toczącej się na poprzednim wątku dyskusji, i pytania Marysi, czy mi przeszkadza. Nie, nie przeszkadza. A gdyby przeszkadzało, to co? Nie może? Przeszkadza Ci, że mnie coś by mogło przeszkadzać? A Ewie dziękuję i za uściski i za poradę skorzystania z terapii. Uściski się zawsze przydają, chociaż uścisk od Luizy grozi oderwaniem od ziemii w najlepszym i dyslokacją dysku w najgorszym razie. Z terapii owszem i korzystam i przerabiam tam różne swoje traumy, koniki i idiosynkrazje. Do porodów nie dotarłam, ale jak dotrę to Wam obiecuję zreferować. Hahaha. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 21:14 pierdoklecja_prutka napisała: > Wracając do toczącej się na poprzednim wątku dyskusji, i pytania > Marysi, czy mi przeszkadza. Nie, nie przeszkadza. To sie bardzo ciesze:) A gdyby > przeszkadzało, to co? Nie może? Przeszkadza Ci, że mnie coś by mogło > przeszkadzać? Zalezy co to jest to "cos" co przeszkadza:) Odpowiedz Link
maria421 Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 21:10 Jutka, przed Toba weekend, wypocznij i dojdz do siebie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 21:41 No, może nie 4 godziny, ale 7 - owszem, zdarza się. Na tym czasem polegają moje Sajgony. Dzisiejszy Sajgon: bbbbb ważny dokument napisany i wysłany. Napisanie: 2 godziny. Wysłanie: 1 godzina. Kjap. Zawieszał sie komputer, zawiszał się net, wszystko było... No ale nic to. Poszło. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Następna podróż z piekła rodem 29.01.10, 21:42 Pół weekendu. W niedzielę pracuję. :-( Odpowiedz Link
chris-joe Re: Następna podróż z piekła rodem 31.01.10, 21:41 Ostani raz latalem w listopadzie, tak, to byl powrot z BR i poniewaz podrozy nie opisywalem, nie skarzylem sie takze na te loty powrotne, a bylo na co... Teraz szykuje sie do wizytacji Vancouver w wydluzony weekend 11 lutego- ma to oczywiscie zwiazek z otwarciem Olimpiady. Tak, bede startowal w dekatlonie i chyba w czyms jeszcze, ale juz nie pamietam w czym. Po jednej przesiadce w kazda strone. Ale do czego zmierzam: otoz przy tego typu podrozach zasadniczym bledem, jaki zwykle popelniamy jest zakladanie sobie, ze sie pojedzie na lotnisko, wsiadzie do samolotu, ktory wystartuje o danej godzinie, przesiadka odbedzie sie co prawda w lekkim pospiechu, ale sie odbedzie, do celu podrozy dotrzemy o zalozonej godzinie, po drodze sie nawet z lekka zdrzemniemy, odbierzemy bagaz i opuscimy lotnisko. Tak sie moze zdarzyc, ale moze sie tez nie zdarzyc i na ten drugi scenariusz, wedle Murphy's Law, nalezy sie zdecydowanie przygotowac. Wychodzac na lotnisko nalezy zdac sie w dzisiejszych czasach w rece losu i z lekkim zainteresowaniem obserwowac z bokowca jak sie nasz plan przeklada na rzeczywistosc. Dziwic sie, gdy kolejne etapy podrozy od planu nie odbiegaja, nie dziwic sie natomiast, lecz podpatrywac z lekkim rozbawieniem i zainteresowaniem, jesli rozstep miedzy planem a rzeczywistoscia rosnie jak balonik nasz malutki, co rosnie duzy, okraglutki, potem trzeszczy, ze az strach, przebiera miare no i trrrach. Oczywiscie, nie jest przyjemnie, gdy na poczatku 11-godzinnego lotu odkrywamy, ze naszym sasiadem w srodku srodkowego rzedu (bo wlasnie sie okazalo, ze zaklepane siedzenie w kaciku przy oknie nie jest wcale zaklepane) jest monstrualnie roztyty jegomosc, ktory przelewa sie na 3/4 naszego fotelika... Jednak przedstawiona powyzej propozycja zen nadal zachowuje swa wartosc, chocby byla rownie niedoscigniona jak przekladalnosc planu na rzeczywistosc. Amen, rozejdzcie sie w pokoju. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Następna podróż z nieba rodem 01.02.10, 02:00 Z podrozami roznie bywa. Z Deutsche Bahn mam mile wspomnienia, po przejezdzie zas ekspresem Intercity mialam dreszcze (niedogrzane wagony, brudne toalety itp). Ale nic to, wazne ze wreszcie wrocilam do domu! W przelocie z Monachium do Singapuru po raz pierwszy od 10 lat bylam zadowolona z lotu Lufthansa: lecialysmy nowiutkim Airbusem, siedzenia jak na klase ekonomiczna byly duze a co lepsze, samolot byl wpol pusty, wiec gdy to zauwazylam, zagailam pursera i oznajmilam mu ze przenosze sie z corka do dwoch wolnych srodkowych rzedow. Kazda z nas wyciagnela sie na 4 siedzeniach i przespalysmy wiekszosc kilkunastogodzinnego lotu, budzac sie w Azji swiezutkie i wypoczete. W Singapurze naszym rytualem jest pojscie na lotniskowy odkryty basen (jesli czas pozwala, a tym razem pozwolil). Plawilysmy sie w wodzie przez poltorej godziny, potem zrobilysmy sie na bostwa, przebralysmy w stosowniejsze do klimatu lekkie ubrania i ruszylysmy na nasz samolot. Z powodu usterki lot opoznil sie o dwie godziny, ale nic to, linie lotnicze daly nam jedzenie i karty telefoniczne, zeby kazdy mogl zadzwonic do rodziny. Zreszta do opoznien, niewygod i komunikacyjnych czkawek szczegolnie przy dalekich lotach mam podejscie jak Chris :oP Wyladowalysmy w Sydney w piatek rano, w swietle slonca, temperaturze 24 stopni i zapachach poznego lata. Po poludniu Buszmen wywiozl mnie na plaze i przywitalam sie z oceanem o temperaturze 22 stopni, rozlaczyc sie z nim nie moglam... I nawet nie mam jet lag - no, minimalny, lekka sennosc miedzy 14 i 18-ta. Pierwszy raz znioslam zmiane czasu tak lagodnie, a przeciez to 10 godzin roznicy! Pozdrawiam forumowstwo Luiza-z-powrotem-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Sobota 30.01.10, 13:13 Jaka jest dzisiaj sobota? Hm, jest to ostatnia sobota pierwszego miesiąca ostatniego roku pierwszej dekaty nowego milenium, hłe hłe hłe. Numerycznie. Pogodowo, prószy śnieżek. Humorzasto - nie jest źle :) Kupiłam sobie w Dedalusie kryminał Marthy Grimes "Hotel Paradise" za całe pięć zeta - czyta się! Wylegiwałam się z nim w wyrze do południa, potem wylazłam i wypiłam kawę. Po południu mam ostatnie zajęcia z ekonomii genderowej - szkoda... Ale się też dowiem jaką ocenę dostałam za mój trud:) Gorzej, że indeksu zapomniałam odebrać z portierni więc nie wiem gdzie mi zaliczenie wpiszą, ha ha ha, studentka jak z mysiej cipy waltornia. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 30.01.10, 14:00 Moja sobota miła. Pospałam do 9:30 (jak na mnie długo). Niestety, absolutnie nie umiem wylegiwać się z książką - ani rano, ani wieczorem, tzw. śniadania w łóżku w ogóle nie wchodzą w grę. Tak już mam, co na to poradzę. :-) Enyłej. Po wypiciu zwyczajowych 2 kaw z mlekiem i miodem poszłam na małe zakupy, wróciłam. Na obiad kupiłam sobie tabuleh i kefkedes (uprzedzając ewentualne pytania: www.chefkoch.de/rezepte/1459351250855595/Keftedes.html), i ingrediencje na kolację (taką potrawkę z quinoa i piersią kurczaka wymyśliłam sobie). Rano świeciło słońce, jak szłam ze sklepu zaczął prószyć śnieg, teraz znów słońce. Może nawet zacząć sypać, więcej juz z domu nie wychodzę. Miłej soboty życzę :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 30.01.10, 14:25 Pogoda fatalna. To, co sie wczoraj w dzien roztopilo, mroz scial wieczorem, a w nocy na to snieg popadal. Pokryte niewinna biela ulice sa straszliwie zdradzieckie, jeden nieostrozny krok i laduje sie na lodzie. Usunac tego nie ma jak, chyba ze kilofem. Soli do posypywania nie ma w calej okolicy, ja dzisiaj zuzylam rezerwe, co mialam na czarna godzine. Corcia dzisiaj zbudzila sie z zawrotami glowy i z wymiotami i do tej pory lezy, choc mowi ze juz sie lepiej czuje. A jutro czeka ja podroz do Strasburga i jak tam dojedzie jezeli nie dojdzie do siebie i pogoda sie nie poprawi, to naprawde nie wiem. Ja chce wiosny!!! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sobota 30.01.10, 14:46 A tu słoneczko wylazło i sobie świeci! Zaraz herbatę sobie z cytryną uparzę. Nie wiem czy zauważyłyście, ale z pewnymi osobami łatwo nam przychodzi powiedzieć co nam na wątrobie leży i nie pasuje, a inne osoby jakieś takie coś produkują, że trudno z nimi takie sprawy normalnie omawiać. Nawiązuję do tego co opisałam na "snulum". Jakąś taką barierę budują z, bo ja wiem? wyniosłości? uników jakichś? To niezmiernie przeszkadzające i upierdliwe. Chorzy w łóżku Mario niech leżą, a nie się po szosach rozbijają. Do rozumu przemów. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 30.01.10, 15:31 Dorota, ona do tego Strasburga nie dla przyjemnosci ale do pracy jedzie. Na miesieczna praktyke. Zobaczymy jak bedzie jutro, moze pojedzie pociagiem. W sprawie stosunkow miedzyludzkich- nie kazdy z kazdym moze. Kwestia chemi, roznych dlugosci fal, nie wiadomo, ale tak juz jest ze z pewnymi osobami mozna konie krasc a z innymi trudno nawet o pogodzie rozmawiac. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sobota 30.01.10, 16:13 Rozumiem. Z tego co pisałaś wyglądało jak dość poważna choroba. Wiesz, ja nie piszę tutaj o kimś z kim generalnie się nie dogaduję. Tę osobę znam z 7 lat i jak jest to bywa naprawdę fantastyczna, ale to o czym piszę coraz bardziej mi przeszkadza. I ani nie można z nią o tym pogadać jak jest, bo jak powiedziałam - jakąś taką blokadę na tego typu komunikaty wyczuwam super mocną. Ani też jak jej nie ma, to nie pogadasz, bo masz wrażenie, że jesteś dla niej tylko bełkotem gwiezdnego pyłu. Nie wiem czy się jasno wyrażam. Zależy mi na tej znajomości, zarazem jest coś jak sterczący w bucie gwóźdź. Niby rzecz mała, lecz w tych butach chodzić się już nie da. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota 30.01.10, 16:47 pierdoklecja_prutka napisała: > Rozumiem. Z tego co pisałaś wyglądało jak dość poważna choroba. Przypuszczam ze te zawroty glowy to od kregoslupa, efekt ostatnich tygodni sleczenia nad ksiazkami, zimna, braku ruchu. Nasmarowalam ja, zrobilam masaz i zobaczymy jakie beda skutki. > Wiesz, ja nie piszę tutaj o kimś z kim generalnie się nie dogaduję. > Tę osobę znam z 7 lat i jak jest to bywa naprawdę fantastyczna, ale > to o czym piszę coraz bardziej mi przeszkadza. I ani nie można z nią > o tym pogadać jak jest, bo jak powiedziałam - jakąś taką blokadę na > tego typu komunikaty wyczuwam super mocną. Ani też jak jej nie ma, > to nie pogadasz, bo masz wrażenie, że jesteś dla niej tylko bełkotem > gwiezdnego pyłu. Nie wiem czy się jasno wyrażam. Zależy mi na tej > znajomości, zarazem jest coś jak sterczący w bucie gwóźdź. Niby > rzecz mała, lecz w tych butach chodzić się już nie da. Moze to kwestia tego, ze ludzie sie po prostu zmieniaja. I za albo to ona sie zmienila, albo Ty sie zmienilas i zaczelas ja inaczej odbierac. Ja ostatnio dostrzeglam ze jedna z osob z ktora mialam od lat calkiem fajny kontakt okazala sie zupelnie inna niz ja przez cale lata odbieralam. Przykre to bo z biegiem lat (he he, ciagle ten sam temat) coraz trudniej o nowe przyjaznie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 30.01.10, 19:30 Bylismy dzis na wedrowce w Odenwaldzie, to pobliskie, niewysokie gorki. Rany, jaki bajkowy jest zimowy las, to az dech w piersiach zapiera. Szlismy przewaznie po nieprzedeptanych jeszcze sciezkach, co bylo szczegolnie piekne. A potem zrobilo sie ciemno (w samo poludnie) i nagle zaczal padac snieg. Brak mi slow aby opisac piekno tego sniegu. Lekki, gesty, pachnacy i jakos taki cieply, jesli rozumiecie co przez to chce powiedziec. Oczywiscie zanim zdecydowalam sie na zalozenie kaptura (kto by w takim bajkowym momencie myslal o prozaicznym kapturze!!!), to wlosy mialam mokre jak po kapieli. A potem piknik pod daszkiem, Aqua Vita na deser i ptasie mleczko i moi Niemcy probujacy powiedziec "ptasie mleczko". Cudny dzien....Ja chce takich wiecej!!!! Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 31.01.10, 09:14 Meteoparis gada, że ma być 3-5 C i bez opadów. Może być, czemu nie. Niedzielę mam częściowo pracującą, niestety. Br\ Nie chce mi się jak jasna cholera. Br\ Ale przynajmniej odespałam i doszłam do siebie, dzięki Niebiosom. Tyle pierduł. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela 31.01.10, 09:21 wielogodzinne sypanie sniegu widac dzis jak na dloni:))) swiat naokolo bialy, az oczy bola. o 11-tej chce jechac na lotnisko, o wiele za wczesnie, ale nie mam pojecia co mnie po drodze czeka. i ciekawe czy uda mi sie wogole wyjehac z garazu (pod gorke), bo w niedziele pewnie nikt nie odsnieza.... Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela 31.01.10, 09:35 Ania znow sie zbudzila z zawrotami glowy i mdlosciami. Dzwonilam do lekarza dyzurnego, polecil mi kupic "Vertigo-vomex". Pojechalam do apteki, kupilam, Ania to wziela i narazie spi. A za 24 godziny ma rozpoczac praktyke w Strasburgu... Swiat caly sciety lodem. Zeby dostac sie do mojego samochodu, musialam odsunac Ani samochod stojacy przed garazem. Zeby go odsunac musialam go jako tako odsniezyc. Drzwi od strony kierowcy zamarzly i nie daly sie otworzyc, musialam wlazic z drugiej strony. Co bedzie dalej dzisiaj nie wiadomo. Jezeli jej ten "Vertigo-vomex" pomoze to i tak jej samej w podroz w takim stanie i w taka pogode nie puszcze. Wiec pewno sama ja do tego Strasburga odwioze. Jak to Jutka mawia? KJAP :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela 31.01.10, 09:45 przeczytalam w guglach (a jak, nauczylyscie mnie!) ze o lekarstwo na zawroty glowy. Ale przeciez najwazniejsze zeby znac przyczyne tych zawrotow! Te trzeba zwalczac. Ja bym jej odradzala wyjazd w tym stanie, lepiej zeby sie jutro u lekarza przebadala. Kariera- karierom, praktyka-praktykom, ale zdrowie chyba wazniejsze? Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela 31.01.10, 09:54 Jak ja kiedys mialam zawroty glowy to mnie przez miesiac odsylali od Annasza do Kajfasza , od internisty do ginekologa, od ginekologa do ortopedy, od ortopedy do laryngologa i dopiero ten stwierdzil ze mialam zaburzenia blednika. Ale wtedy zawroty juz same dawno ustapily, nawet bez zadnych tabletek. Ten "Vergtigo-vomex" ona moze brac przez jakies 5 dni, a w razie czego moze pojsc do lekarza w Strasburgu. Wlasnie mowila ze juz jest lepiej. Zobaczymy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela 31.01.10, 10:06 no tak, wlasnie dlatego ze tyle moze byc przyczyn, bylas wysylana od A. do K. co mi przypomina, jak cierpialam na okrutne bole uszu. Na szczescie juz trzeci laryngolog wyslal mnie do dentysty i tam okazalo sie, ze to przez...zgrzytanie w nocy zebami:))) Musialam dluzszy czas nosic plastikowe nakladki na gorne zeby i dlugo trwalo az sie zgrzytac odzwyczailam. W tym czasie przegryzlam (!) az trzy kolejne nakladki! Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela 31.01.10, 11:29 Strasburg nie zajac, nie ucieknie. Nie ma zadnego sensu zeby ona w takim stanie dzisiaj tam jechala, nawet ze mna. Jutro rano do lekarza, a potem sie zobaczy. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 31.01.10, 14:19 Dostałam piątkę i mam kaca -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela 31.01.10, 16:35 No co Ty! Nie wstydz sie. Jestes dobra ;) Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela 31.01.10, 17:31 Piatki gratuluje, a co do kaca to przypominam- klin klinem:) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 31.01.10, 21:39 Nieno, kaca mam po winie:))) cośmy go z Fed obaliły, hahaha. Doszło w ogóle do scen gorszących, oglądania Demarczyk i Okudżawy na youtubie i siąpieniu sobie w mankiety. I to jeszcze było w miarę ok, ale potem było gorzej. Naszło mnie na nenufary Barbary. No sory. Gdybym była chłopem to pewnie bym w takich chwilach oglądała gołe młode dupy, złote gole Kazimierza Deyny. czyco. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela 31.01.10, 22:58 Hahaha...szkoda ze mnie tam nie bylo z Wami :( A na Demarczyk zeszlo mnie dzis nagle i myslalam o Okudzawie (kurde sciagnelyscie mnie myslami czy co?) ze mam przeciez jego longpleja gdzies tam u eksia. Bede musiala go poprosic zeby przegral na zwykla plytke. Z moimi Wysockimi juz to zrobil. A tak wogole znalazlam wywiad z Ewa, jezdzi po Polsce i daje recitale choc juz nie ta sama Ewa. Cienko finansowo przendzie. Jak Ewa to Krakow, jak Krakow to wspomnienia ale juz nie na smutno... Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela 31.01.10, 23:04 A za miesiac czeka mnie gratka. Diego el Cigala do Uppsali zjezdza...wow... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 01.02.10, 07:53 Nenufary Barbary właśnie pokazali w Kawie czy Herbacie. Hahaha. :-))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Podsumowanie wakacji ;o) 01.02.10, 02:19 Czas spedzony poza Australia: 7 tygodni (w tym tydzien spedzony w samolotach, pociagach itp oraz tydzien choroby) Liczba przelotow: 15 Liczba odwiedzonych i zwiedzonych miast: 7 (Poznan, Oslo, Tromso, Praga, Berlin, Warszawa, Cambridge) Odwiedzone kraje: 5 (Polska, Norwegia, Czechy, Niecy, UK) Bagaz w drodze powrotnej (na dwie osoby): 88kg (53kg w luku, 35 kg podrecznego) Zrobionych zdjec: ponad 700 Wydanych pieniedzy: [---] Uczucie powrotu do domu: bezcenne! Luiza-z-powrotem-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Poniedzialek powrotny 01.02.10, 08:00 No to zaczynam dziś Sajgon. Ciiiii, już nie będę. :-) Meteoparis gada, że ma padać śnieg, a po południu śnieg z deszczem. Brrr. Więcej pierduł nie pamiętam. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 08:57 nie chce mi sie szukac: dajcie link do nenufarow barbary, bo nie znam Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 09:08 Czekamy na wizyte domowa lekarza. Ania nie jest w stanie pojsc do przychodni, ten Vertigo-vomex cos slabo dziala. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 09:15 Znajdź na youtube "Noce i dnie". Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 09:35 Tu jest: www.youtube.com/watch?v=0o38F0zfTHU Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 09:44 Hi, hi, hi, też miałam kaca, ale śmiesznie było, oj było. Dobrze ze nas latorośle (jedna moja, druga przyjaciółki) nie nakryły, ale oni dzielni wojownicy wrócili koło 6. W niedzielę ochroniarze z troską w głosach pytali jak się czuję, bo widzieli jak o 4 rano psia i ja odprowadzałyśmy Pierdo do taryfy. Ach te nenufary Barbary:-)))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 10:27 dzieki Mario za link, milo bylo sobie przypomniec:))) A z Ania - jak juz ma zle byc (choroba) to jednak lepiej ze u Ciebie a nie w S. Wychodzimy zaraz z Kuba do miasta itd., ale bede tu zagladac wiec donies co dottore medico powiedzial. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 17:27 Ania w szpitalu. Najpierw przyszedl lekarz, zbadal i zadzwonil do laryngologa z natychmiastowym skierowaniem. Jakos ja do tego laryngologa dowiozlam, tam ja zbadali i wezwali transport do szpitala. Przyjechalam do domu zeby spakowac jej pare rzeczy i zaraz do niej jade. Jakas infekcja blednika czy cos kolo tego i ma dostawac kroplowki. Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 18:40 Mario, trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 18:52 Ajaj, a to przykre. To rodzaj powikłania chyba jakiś? Od ucha? Czyco? Tak czy siak, życzę szybkiego wyzdrowienia. Apropos naszych z Fedorką ekscesów, to jej napisałam, że rzeczona młódź miała w ogóle wielkie szczęście nie nakrywając nas. Bo nenufary barbary to pypeć, że tak powiem, człowiek się tego bo starych babach spodziewa. Chociaż pewnie jest to gorszące. Ale mogli nas na przykład nakryć na napadzie anarcho-punkowskim, ryczące "I am the Antichrist & I am an Anarchist" skacząc hop siup po kanapie lub szczając przez tutkę z balkonu sąsiadom na paradę i/lub w kwietnik. I to jest gorsze niż gorszące bo to już stanowi dysonans poznawczy, a tego się tak łatwo nie wybacza. Hahaha. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 19:29 rozne rzeczy przezywqwlam w moich dzikich latach, ale ani ja ani nikt z moich znajomych nie wpadl na siuranie z balkonu!!!! Czuje, ze sie nie spelnilam.... Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 19:30 Marysiu, a czy to nie jest Morbus Meniere? Tez mnie z pracy przed wielu, wielu laty zabrano do szpitala.... Jutro zadzwonie do Ciebie. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 20:02 Wlasnie wrocilam te szpitala, Anie juz podlaczyli pod kroplowke i mowi ze juz sie lepiej czuje. Jutro maja jej robic badania, ale jak dobrze pojdzie to przewiduja 5 dni w szpitalu , potem 3 tygodnie nie bedzie jej wolno prowadzic samochodu, a po 6 tygodniach badania kontrolne. Musze anulowac hotel w Strasburgu i zadzwonic jutro do Rady Europy odwolac te praktyke. Odpowiedz Link
swiatlo Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 01.02.10, 20:31 maria421 napisała: > Wlasnie wrocilam te szpitala, Anie juz podlaczyli pod kroplowke i mowi ze juz > sie lepiej czuje. Dobrze że zidentyfikowali chorobę. Życzę jej szybkiego powrotu do zrowia! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorek bez przytupow 02.02.10, 04:44 Wtorek bez przytupow a wrecz preciwnie, jakby powloczacy nogami. Rano zawiozlam corke do nowej szkoly, zakupilam mundurek szkolny codzienny i sportowy, wypelnilam jakies formularze, pogadalam z dyrekcja, zaplacilam za lekcje jezykow poza szkola i wrocilam do domu, gdzie zasiadlam na werandzie z zamiarem podlaczenia sie do pracy. Zamiary zamiarami, najpierw walczylam z programem laczacym mnie z siecia firmy, potem spedzilam przeszlo godzine na telefonie z pomoca techniczna w Indiach, w koncu sie poddali i zalecili wizyte u technicznych chlopakow w biurze firmy, wiec spakowalam manatki i pojechalam do biura, gdzie mi wszystko ladnie ustawili. Wrocilam do domu po poludniu. Niech to szlag, zeby skonczyc co mam na dzisiaj do zrobienia, bede siedziec do wieczora! Nie mam nawet czasu poczytac forow, poblogowalam tu i owdzie, i tyle tego bedzie na dzis... Ale w sumie nie jest zle, moge i do wieczora siedziec na boso, wygladajac na ulice. Za oknem jest 27 stopni, wietrznie i pochmurno (to slady cyklonu Olga). Z ogrodu dolatuja odglosy lupania, to kumpel Zlota Raczka trzaska w kamienie konczac piaskowcowa sciane i niedlugo zacznie ukladac ostatnie odcinki chodnika. Wszystko wrocilo do lutowej sydnejskiej normy. Pozdrawiam znowu do gory nogami :o) Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek i deszcz 02.02.10, 08:20 Ma być dziś 5-7 C, deszcz ze śniegiem, potem deszcz. Silny wiatr. Błeee. Chcę już wiosny! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 09:54 Mario, życzę Córce szybkiego powrotu do zdrowia. Paskudnie jej sie to złożyło, ale mogło dopaść ją już na praktykach i byłoby jeszcze gorzej! W Warszawie nadal śnieg i mróz. Stokrotna, Ty nie doceniasz moich dzieci. No fakt, że na laniu balkonowym nigdy mnie nie nakryły, ale na przykład wyciągały mnie z mordobicia którego byłam jeśli nie inicjatorką, to w kazdym razie jednym z najaktywniejszych uczestników. One juz mi kiedyś powiedziały że z mojej strony nic, ale to nic, ich juz nie zdziwi i nie zaskoczy:-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 10:14 Sodom i Gomor, jakby powiedzial Niemiec:)))) Marysiu, wiadomo juz cos nowego? List gonczy: widzial ktos bluesa? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 12:41 Tutaj straszą bezprecedensowymi opadami i zamieciami śnieżnymi. Na razie rześko, lekko zamglone słońce, śnieżek poprószył trochę wczoraj. Fed, dobrze, w takim razie dzieci doceniam a nawet im współczuję. Bo w takim razie mają z Tobą jak ja ze Starymi. Nic co robią nie jest w stanie mnie zaskoczyć, i jedno tylko mam marzenie - aby w pijanym widzie wyciąć taki numer który by zaskoczył moich Starych. Obecnie nie jestem nawet blisko, i chyba sobie już spokój dam. Bluesa ja widziałam. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 17:55 Dzieki wszystkim za cieple slowa, corcia ma sie o wiele lepiej. A propos tego zdania: "szczając przez tutkę z balkonu sąsiadom na paradę i/lub w kwietnik." prosze o dokladniejszy opis wydarzenia:) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek i deszcz 02.02.10, 19:39 Mailem widziałam. I nie drążmy tej sprawy na forum, ok? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek bez przytupow 02.02.10, 19:40 No i tak dopełzł ten wtorek do wieczora. Dzień właściwie nijaki, ani dobry ani niedobry. Spać mi się chcę. Cieszę się na zaleganie w łóżku z kryminałem Marty Grimes. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie No prosze, juz sroda? 02.02.10, 22:52 Rzucilam sie w dzien wczesnie i z entuzjazmem, w biurze pojawilam sie przed czasem i tluke w klawiature jak szalony dzieciol. Ciekawe, na jak dlugo starczy mi rozpedu? Dzis jest sroda, czyli w poludnie znikam na sesje jogi. Po poludniu bede robic nic, czyli przegladac zdjecia zrobione w czasie wakacji. Pogadalam wczoraj z Mama i obiecalam, ze jej przysle wydrukowane zdjecia i dwie pary welnianych rajstop, bo na luty w Polsce zapowiadaja jakies dzikie sniegi. Pozdrawiam ze srodka tygodnia w zadupiu swiata Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: No prosze, juz sroda? 03.02.10, 08:15 Przysyłanie wełnianych rajstop z Australii do Polski wydaje mi się raczej zaskakujące. Wy tam w ogóle macie coś takiego? A u nas ciepłych rajtek ile chcieć. Dzisiaj Radio mi powiedziało że w Australii zanika charakterystyczny dla niej "postbrytyjski" akcent i że młodzież mówi akcentową nowomową wynikającą z nadmiaru multikulti. Prawda to? Odpowiedz Link
xurek pytania dwa do Stokrotki 03.02.10, 14:11 pytynie jeden to podlaczenie sie do pytania Marii o wiecej szczegolow dotyczych zajscia na balkonie Fedory: mnie tez bardzo zafrapowalo :)) pytanie dwa musze zaczac od opisu zdarzenia: otoz corka mojej przyjaciolki bawiac sie moimi kamolami zrobila naszyjnik, ktory bardzo mi sie spodobal: jesc caly z onyxow a z przodu ma turkus, co do ktorego ja mam powazne podejrzenia, ze jest raczej howlitem. Ubralam naszyjnik wczoraj do pracy i panie na meetingu sie zachwycaly i prosily, by im pokazac, wiec zdjelam i dalaj jednej pani, ktora zauwazyla i zapytala, czy jest to jakis "specjalny energetyczny naszyjnik", bo ten niebieski kamien w srodku jest taki goracy. Wzielam od niej naszyjnik i rzeczywiscie: onyxy mialy temperature "troche ponizej temp. ciala" a ten niebieski kamien byl naprawde goracy. Wsadzilam naszyjnik do torebki, wrocilam do firmy, sprwdzilam, wszstkie kamienie byly tak samo zimne. Ubralam naszyjnik i po jakiejs pol godzinie "turkus" byl znow znacznie cieplejszy od otaczajacych onyxow. Zrobilam tak jeszcze dwa razy i wciaz to samo. Masz pomysl, na czym to polega i dlaczego ten kamien tak sie nagrzewa? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: pytania dwa do Stokrotki 03.02.10, 14:42 To było hipotetyczne zdarzenie z gatunku "cobygdyby". Natomiast obecnie wśród pewnego rodzaju feministek nastawionych na spektakularne acz trochę idiotyczne działania (typu palenie cyckonoszów w latach '70-tych ubiegłego wieku) jest to teraz rzecz numero uno, dziewczyny ogłosiły nawet Girl Standup Pissing Manifesto. Najsprawniejsze szczają swobodnym sikiem nakierowanym na cel, a reszta używa szczajo-tutek. Hahaha! Jeśli chodzi o kamole, to właściwość o której piszesz jest faktem. Fizyka to pewnie jakoś wyjaśnia, natomiast praktycznie, na przykład do masażu kamieniami używa się kamieni bazaltowych gdyż bardzo powoli oddają ciepło a to oznacza iż ciepłe pozostają bardzo długo.Pewnie możliwe jest działanie odwrotne, że szybko się któryś kamień nagrzewa. Z drugiej strony, na przykład prawdziwy kryształ górski między innymi się rozpoznaje po tym, że w dotyku jest bardzo chłodny, chłodniejszy niż inne kamienie. Z "magicznego" punktu widzenia, kamień się rozgrzewa bardziej gdy następuje jakaś szczególna interakcja, kiedy kamień "pracuje" bardzo mocno. Howlity generalnie pomagają korzystnie współistnieć w grupach. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: pytania dwa do Stokrotki 03.02.10, 17:29 pierdoklecja_prutka napisała: > To było hipotetyczne zdarzenie z gatunku "cobygdyby". Natomiast > obecnie wśród pewnego rodzaju feministek nastawionych na > spektakularne acz trochę idiotyczne działania (typu palenie > cyckonoszów w latach '70-tych ubiegłego wieku) jest to teraz rzecz > numero uno, dziewczyny ogłosiły nawet Girl Standup Pissing > Manifesto. Najsprawniejsze szczają swobodnym sikiem nakierowanym na > cel, a reszta używa szczajo-tutek. Hahaha! > Kobity na stojaco, chlopy na siedzaco, koniec swiata bliski:) Odpowiedz Link
maria421 Re: No prosze, juz sroda? 03.02.10, 17:26 Tak, juz sroda... i wreszcie slonce i wreszcie temperatura powyzej zera i snieg i lod sie topi! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Szalenie mokry czwartek 04.02.10, 06:35 Przez cala noc lalo, spadlo ponad 30 mm deszczu a w ciagu dnia przechodzily krotkie, ale bardzo rzesiste ulewy, podlewajace ogrod i kumpla Zlota Raczke tamze dzialajacego. Skorzystalam z pogody i wsadzilam w ogrodku ziolowym sadzonki rukoli (ktore jak zwykle rozsialy sie w przypadkowych miejscach) oraz posialam pietruszke. Oczekuje, ze wszystko sie przyjmie. Gdy zrobi sie sucho, przytne lawendowy zywoplocik ograniczajacy ogrod ziolowy od strony kompostownikow, zbiore bazylie i zrobie z niej pesto. Przytne ja do jednej trzeciej, zeby miec drugi plon lisci za miesiac. Jest parno, wietrznie i cieplo. Ogrod odzyje po styczniowych upalach i wszystko bedzie roslo jak dzikie, co mnie niezmiernie cieszy. Altanka stoi juz na fundamencie, piaskowcowy murek powieksza sie w oczach (wg zasady ze "panskie oko konia tuczy"). Geniusz Zlota Raczka zasugerowal zalozenie kranu przy zbudowanych przez niego malych kamiennych schodkach i podlaczenie go do zbiornika deszczowki z dachu letniej kuchni, zeby mozna bylo podlewac taras, jaki powstal po zbudowaniu murku. Rozpieraja mnie ogrodowe plany, wreszcie jestem w swoim zywiole. Pozdrawiam i lece robic obiad Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 04.02.10, 08:11 Szaro, rozjaśnia się. Ma być dziś 9-10 C, wieczorem deszcz. Normalny paryski lutowy dzień. Obrabiam dzisiaj cały dzień pracy w pół dnia. Ufff. Po południu biorę wolne. I tyle pierduł. Miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek 04.02.10, 09:10 Gdyby tak można było zrobić z życiem. Przeżywam następne trzy miesiące w półtora, a wygospodarowaną resztę przesypiam! Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 04.02.10, 12:06 Proszę mi nie mówić o przesypianiu! Mnie w nocy wymęczył sen podróżny tak okropnie, że jestem ledwie żywa. Na dodatek mi się śniło, że nagle się w środku lutego stała wiosna, z doniczek zaczęły wyrastać zioła, jedne na drugich, trzeba było je przesadzać, nie miałam ziemii, i w ogóle konsternacja jakaś. W głowie mi huczy, a na dodatek świeci piękne słońce, śnieg lśni i drą się ptaki. A tu luty. I co? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 04.02.10, 20:04 Mam ochotę przespać następne pół roku. Albo i dłużej. KJAP. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 04.02.10, 21:25 Czwartek w końcu dotrajdał się do wieczora. Dzisiaj miałam swoją pierwszą lekcję niemieckiego. Ależ to jest przyjemne uczyć się nowego języka! Bawić się kompletnie nowymi zestawieniami dźwięków i doszukiwać ich znaczeń. Czuję się odmłodnięta :) I co za ulga dla odmiany - być uczonym! Poza tym nic nowego. Nadal zima. Gdzie gorące morza? Gdzie przygoda? Gdzie gruszeczka, chociaż malutka? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek 05.02.10, 00:56 jutka1 napisała: > Do kitu. > Do bani. > Baj Oj Jutko, musi byc rzeczywiscie do bani, skoro nawet piszesz telegraficznie. Poprawy zycze, tryskajac fluidami w Twoja strone. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Gdzie gorące morza? 05.02.10, 05:40 pierdoklecja_prutka napisała: > Czwartek w końcu dotrajdał się do wieczora. Dzisiaj miałam swoją > pierwszą lekcję niemieckiego. Ależ to jest przyjemne uczyć się > nowego języka! Bawić się kompletnie nowymi zestawieniami dźwięków i doszukiwać ich znaczeń. Czuję się odmłodnięta :) I co za ulga dla > odmiany - być uczonym! Widze ze podzielasz moje zdanie, ze starosc nastepuje wtedy, kiedy czlowiek przestaje sie uczyc :o) Co do niemieckiego, bedac przez kilka dni w Berlinie codziennie przypominalam sobie nowe slowa - a moj niemiecki zostal niemal kompletnie wytarty z pamieci gdy zaczelam sie uczyc angielskiego! Podrzucam przesladujaca mnie w Berlinie piosenke oniejakiej Emanueli, ktora sprowadza na manowce panow ja emablujacych. Sa tam krzepkie germanskie twarze niemieckich raperow, marszowa kapela deta i mundury, jak na niemiecka piosenke przystalo, a jednak... something different, pardon, etwas anderes > Poza tym nic nowego. Nadal zima. Gdzie gorące morza? Gdzie przygoda? O tej porze roku gorace morza to u mnie albo na rowniku. Ale za pare miesiecy bedziesz sie plawic w sloncu a ja tkwic w okowach zimy :) odwagi! > Gdzie gruszeczka, chociaż malutka? A moze byc passiflora zamiast gruszeczki? Polecam sie na przyszlosc Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek, ach, piatek! 05.02.10, 00:44 Wierzyc mi sie nie chce, ze dopiero tydzien temu przylecialam z Europy! Siedze na werandzie czyli w domowym biurze i poziewuje, troche z powodu pogody (28 stopni i podobnej temperatury przelotne deszcze) a troche dlatego ze sie nie wyspalam, bo wieczor zamiast na przegladaniu zdjec spedzilam czytajac swiezo przyslany angielski podrecznik weterynaryjny o krolikach. Czy wiecie, ze krolicze nory moga dochodzic do 3 m glebokosci i 45 m dlugosci, z komorami o szerokosci 50-60 cm? Albo ze kroliczycom daja sie na wychowanie piskleta strusi? Ja nie wiedzialam... Jestem zafascynowana ksiazka a przeczytalam dopiero 2 rozdzialy, posilkujac sie przywolywana z otchlani czasow studenckich nomenklatura z obszaru fizjologii zwierzat i biochemii. Cos czuje ze bede Was przymusowo dokarmiac takimi bzdetami na temat krolikow ("bezuzyteczne ciekawostki" czyli "useless trivia" jak to nazywa syn)! A poza tym jest piatek, za kilka godzin koncze prace i rzucam sie w ogrod skad pewnie nie wyjde do niedzielnego wieczora, wygladajac jak cos wygrzebanego spod ziemi przez psa :oP Na 2010 mam przede wszystkim plany ogrodowe: zalozyc ogrodek "wiejski" (czyli cottage garden) na nowy zbudowanym tarasie, zbudowac nowy, duzy kurnik, zalozyc warzywnik, posadzic kilka krzewow borowek i zrobic poletko ziemniaczane. Dobra, popisalam, teraz czas wrocic do pracy i robienia zakupow. Dzis kupuje dwa laptopy (Maca dla corki i Lenovo dla nas, zeby zastapic nim stary desktop), poltorej tony piasku i zamawiam maszyne do szycia (za punkty nagromadzone na karcie kredytowej, czyli za darmo). Za oknem dra sie szczesliwe po deszczu lori, z pokoju dolatuja dzwieki skrzypiec Nigela Kennedy (plyta "East Meets East" kupiona u Merlina). Pracowac mi sie nie chce, no ale trzeba zarobic na te zakupy! Milego piatku wszystkim! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek, mokry piatek! 05.02.10, 04:00 Rany, alez lunelo! Pompa do deszczowki chodzila na okraglo przez 5 minut a na radarowej mapie, ktora pokazuje nadchodzace deszcze widac ze wiatr z polnocy przyniesie jeszcze wiecej gwaltownych opadow za jakies pol godziny. Jest bardzo wilgotno i niemal 30 stopni w cieniu, istne tropiki, wszystkiemu zawinil wiatr od rownika. Ide sprawdzic czy krolik i kury nie utonely... bo pranie chyba mi zgnije, mimo ze wisi pod dachem! A w ogole to nie moge sie przyzwyczaic ze gdy pisze na forum, wszyscy jeszcze spia. Czuje sie jak gadajaca do lustra :o( Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 05.02.10, 08:30 Za oknem szaro i mokro. Ma być dzisiaj 8-10 C, pochmurno i od czasu do czasu deszczowo. Piątek, czyli kończenie spraw z tego tygodnia, planowanie przyszłego tygodnia, kilka telefonów, takie tam pierduły. Wieczorem zwyczajowe piątkowe spotkanie w zwyczajowej knajpie, nie byłam od 3 tygodni, więc trochę się nazbierało historii i opowieści. Week-end, niestety, pół-pracujący. Chyba czas się do tego przyzwyczaić, czycuś. Tyle pierduł. Miłego dnia. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: TGIF 05.02.10, 09:37 Jezuzmario a Was co napadło we dwie? Luiza się nie może (po stu latach mieszkania w Oz) przyzwyczaić do różnicy czasu, a Pyton do trwającego od kilku lat nawału pracy. To ja może przyjdę i powiem że się przyzwyczaić nie mogę, że ciemno mam w domu, czycoś. Ludzie, ponoć żaba się może przyzwyczaić do tego że ją gotują, hahaha! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 05.02.10, 10:11 Masz rację, 100Krocie. Trzeba się do wielu rzeczy przyzwyczaić, i chyba nie widzę inaczej. Swoją drogą, zazdroszczę nauki nowego języka. W ramach tej zazdrości zacznę się też rozglądać za kursami włoskiego, coś o czym myślę od dawien dawna, ale na myśleniu się kończyło. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: TGIF 05.02.10, 11:06 pierdoklecja_prutka napisała: > Jezuzmario a Was co napadło we dwie? Luiza się nie może (po stu > latach mieszkania w Oz) przyzwyczaić do różnicy czasu, a Pyton do > trwającego od kilku lat nawału pracy. To ja może przyjdę i powiem że się przyzwyczaić nie mogę, że ciemno mam w domu, czycoś. Zara, zara, przez prawie dwa miesiace mieszkalam w Srodkowej Europie i forumowalam swobodnie w czasie realnym, ze o spotkaniach w realu nie wspomne. Teraz jestem w domu, ale jeszcze sie nie przyzwyczailam do samotnosci gadania na pustych forach. Dajcie mi jeszcze z tydzien... > Ludzie, > ponoć żaba się może przyzwyczaić do tego że ją gotują, hahaha! Ale tylko wtedy, gdy ja gotuja powoli, natomiast przy naglej zmianie temperatury zaba wyskakuje z garnka! Dziwisz sie ze przeniesiona gwatownie silami awiacji przez pol swiata z zimy w lato tez podskakuje jak ta zaba? ale coraz slabiej - w koncu dam sie ugotowac sydnejskiemu sloncu... Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 05.02.10, 11:29 Jakoś niedobrze mi się zrobiło, jak przeczytałam o tej żabie. :-/ Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: TGIF 05.02.10, 12:46 Hłe, hłe, apropos niedobrze. Jak tu Marysia pisała o swojej córki dolegliwościach, to już miałam po stokrotkowemu pierdolnąć (czyli faux pas popełnić zwane też foot in the mouth)o ciąży jako możliwym sprawcy przypadłości, lecz mi się udało cudem powstrzymać. Tak samo jak Luiza mnie cudem powstrzymała też od pieprznięcia jakiegoś innego ciążowego idiotyzmu przy naszym biesiadnym stole. Za to teraz mnie nikt nie postrzyma, przed sugestią, Pytonie. Może to ciąża, a nie żaba? Tak czy siak, i nadmiaru pracy, i gadania do lustra współczuwam. Ja w tej chwili się pławię w jasnościach niebiańskich bo śnieg plus niskie zimowe słońce to chyba akurat jedyna kombinancja mogąca oświetlić moje mroczne czeluście mieszkalne. Tym bardziej mi będzie dolegać przedwiośnie, gdy błotnistość, łysość i szarawość znowu zapanuje. Co ciekawe, letnia mroczność mi nie dolega, lubię nawet się zanurzyć z rozsłonecznionej ulicy w zielony, jakby akwaryjny półmrok i chłodność przyjemną mojego mieszkania. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF 05.02.10, 15:15 Gadanie o ciąży w moim przypadku jest co najmniej inappropriate, Stokrotko. :-D Tak czy siak, podczas lunchu na tarasie świeciło słońce, rozmowa była li-tylko o sprawach zawodowych (czyli zero stresów i zero nerwacji), dostałam w czasie lunchu telefon, że wierzyciel ma dla mnie (po roku od terminu zwrotu!) kupę kasy - co z punktu widzenia przeprowadzki na horyzoncie ma duże znaczenie. Czyli, więc, donc... Oprócz tego, co jest źle - reszta się układa dobrze. Tak jakby Niebiosa chciały mi zrekompensować, coby bilans wyszedł na zero. Pyt. Odpowiedz Link
maria421 Torebki do wynajecia 05.02.10, 16:10 czyli, czegoz to Polak nie wymysli:) dostalam na skrzynke pocztowa GW oferte internetowej strony luksusowej (Wy pewnie tez macie, sprawdzcie) , a tam wsrod wielu ofert rowniez oferty luksusowych torebek... do wynajecia. www.goldo.pl/luksusowe/1959/Pozostale_Louis_Vuitton_Wynajem_Torby_Monogram_Canvas_320PLN?criteria=4|||12|ActivatedDate%2CDescending&offset=40 Taka np. Loius Vuitton torbe mozna se wypozyczyc za jedyne 260 zlotych polskich na weekend . Tylko po co? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Torebki do wynajecia 06.02.10, 08:40 No jak to po co? Żeby dać po oczach przyjaciółkom, przy okazji sobotniej kawki i herbatki:-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Torebki do wynajecia 06.02.10, 13:13 fedorczyk4 napisała: > No jak to po co? Żeby dać po oczach przyjaciółkom, przy okazji > sobotniej kawki i herbatki:-) Stressujaca to kawka i herbatka jak trzeba pilnowac zeby sie wypozyczony Vuitton nie zarysowal czy tez kawka czy herbatka nie poplamil :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Torebki do wynajecia 06.02.10, 10:04 To nie Polak wymyślił, tylko zgapił. www.locsac.com/ www.sacdeluxe.fr/ www.sacdunjour.com/ www.feelchic.fr/ www.revolushion.com/ Etc. etc. etc. .... Odpowiedz Link
maria421 Re: Torebki do wynajecia 06.02.10, 13:15 Moj fryzjer ma oryginalnego meskiego Vuittona. Teraz nie wiem czy kupil, czy wypozyczyl :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Stokrotko! :-D 06.02.10, 10:15 Serdeczności imieninowe ślę, wszystkiego najnajnaj! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 11:06 Ode mnie tez najlepsze zyczenia imieninowe dla Dorotki-Stokrotki. Moja corka juz w domu, przywiozlam ja przed godzina. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 11:39 I ode mnie najlepszego:-))) Mario, czyli wszystko jest dobrze? Odpowiedz Link
maria421 Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 13:06 Mysle ze wszystko bedzie dobrze. Narazie ma jeszcze przez 10 dni brac tabletki (kortyzon, w szpitalu dostawala dozylnie), ktore ma powoli redukowac wedlug planu. No i ma zalecone specjalne cwiczenia na rownowage. Zwolnienie do konca miesiaca a za 6 tygodni na kontrole. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 13:18 Rozebralam wreszcie choinke...hihi Oprocz tego prawie 100% moich znajomych, wlacznie z nami ma klopoty z uszami...haha Kan Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 13:43 Dzięki, dzięki. Właśnie czytam o świętych Dorotach, znalazłam trzy: z Cezarei, z Alexandrii i z Mątowów. Żywoty wiodły upierdliwe, nie zamieniłabym się z żadną z nich. Co do usz, to na kłopoty z nimi mam od dziecięctwa, obecnie się to manifestuje lekką głuchotą. Upierdliwe, ale da się żyć. Wg. medycyny chińskiej, poprzez uszy manifestują się problemy nerkowe. W sferze emocjonalnej, problemy nerkowe są związane z uczuciem lęku. Córka Marysi, idąc tym tropem, może się stresowała tymi praktykami? Czego się boją wszyscy znajomi Kana, to strach pytać. Dzisiaj sobota, douczam się frenetycznie i internetowo. Ten internet to wspaniała rzecz! Znalazłam kurs on-line na nowojorskiej uczelni dokładnie taki jak potrzebuję, a także opis techniki zarządzania dokładnie taki jaki mi jest potrzebny. Oraz konspekt warsztatów opartych na tym. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 15:58 U mojej corki zdiagnozowali neuropathia vestibularis, czyli zaburzenia nerwu rownowagi. Przyczyna moze byc wirus. I tu by sie zgadzalo, bo byla przeziebiona i to przeziebienie przechodzila leczac sie aspiryna i kroplami do nosa , do tego doszedl stres przed egzaminem. Praktyka w Strasburgu sie nie stresowala, bardzo sie na nia cieszyla. Mam nadzieje ze za miesiac juz o tym zapomni. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Stokrotko! :-D 06.02.10, 16:16 No właśnie, mnie się to też dziwne wydało, byłam w Strasburgu i poznałam trochę stażystów unijnych. Nikt się raczej nie stresował, wszyscy byli nadzwyczaj zadowoleni, a po godzinach korzystali z kwitnącego życia towarzyskiego. Więc pech to tylko był i powikłania po przeziębieniu, nic innego. Może praktyki da się odbyć w innym terminie. Ja się tutaj zarykuję nad piosenką a Emanueli co to ją mi Luiza podrzuciła! Nie rozumiem nic w ząb, ale ta maszerująca orkiestra dęta w mundurach i taki uchachany jak koń arabski kierowca autobusu - też w mundurze ofkoz, no sikam po majtach. Faktycznie, coś innego trochę. Niby to, a jednak nie to. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Stokrotko! :-D 07.02.10, 01:13 Stokrotko, widze, ze posylajac Emanuele niechcacy trafilam z prezentem imieninowym :o) Wszystkiego najweselszego! Za pierwzsym razem niewiele rozumialam z tej piosenki, raperzy spiewaja potocznym niemieckim, polykajac zgloski, ale filmik jest piekny, i ten kierowca tez mi wpadl w oko, LOL. Podaje Tobie zadanie z niemieckiego: Lass die Finger von Emanuela, Lass die Finger von Emanuela, Alle Mädels alle Jungs sagen No!, Deines lebens wirst du nicht mehr froh ...czyli po naszemu: Keep your hands off Emanuela, Keep your hands off Emanuela, All the lasses, all the lads say NO!, Your life, you won't be happy anymore Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 06.02.10, 16:20 Włoski dobry Pytko, czemu sobie jakichś lekcji w necie nie znajdziesz? Tu są takie śmieszne, ze śmieszną parką: www.youtube.com/watch?v=ycgl-6m6n5Y A tu Monty Python: www.youtube.com/watch?v=Q3iAqxNpQ-A Ja znalazłam takie lekcje niemieckiego, po 6 minut mają. Odsłuchuję sobie po kilka razy, robiąc coś innego. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 103 :-) 06.02.10, 19:31 Lekcja wloskiego gastronomicznago:) www.youtube.com/watch?v=FhAlcx6SCyM&feature=related Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Blotnista niedziela 07.02.10, 01:05 Wczoraj spadlo 120 mm deszczu a ostatniej nocy 30 mm. O 10 wieczorem odbieralam corke z imprezy z dzielnicy polozonej na polnoc od nas i jadac tam wpadlam w oberwanie chmury; sciana deszczu zalewala szyby, jechalam 20 km na godzine, czesto przystajac, bo nie widzialam, gdzie jestem. Cale Sydney i wiekszosc stanu bylo zalane: www.smh.com.au/national/mopup-has-begun-but-more-storms-on-way-20100207-nk95.html O zgrozo, prognoza na dzisiaj jest taka sama, jutro tez ma padac, potem zapowiadaja kilka dni slonca i na nastepny weekend znowu spodziewane sa deszcze. Czuje, ze niedlugo bedzie grzybow, ze hej, juz rozpuscilam wici na ten temat po forum Australia. Ogrod jest nasiakniety jak gabka, ale teraz na chwile sie przejasnilo, wiec zaraz wskakuje w kalosze zeby rzesadzic kilka rzeczy, pielic i zasypac wykopy pozostale po Zlotej Raczce. Pozdrawiam cieplo, acz blotniscie Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Szara niedziela 07.02.10, 09:53 Za oknem szaro. Znów idzie ochłodzenie, ma być dziś 4-6 C, jutro 3-4 C. W sumie mi nie robi różnicy - i tak nie wychodzę, bo mam robotę do skończenia. Tyle pierduł. Miłej niedzieli życzę. :-) Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Szara niedziela 07.02.10, 18:41 A tu co tak pusto? U nas niedziela była słoneczna, więc wytarzałam Krowisie w śniegu. Strzeliłyśmy sobie 3 godzinny spacer z biegiem Wisły. A potem zajełam się stukaniem w klawisze i w ramach przerw wygrywaniem aukcji na Allegro. Moją Mać złapała bakcyla, ale licytowanie pozostawia na mojej głowie;-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Szara niedziela 07.02.10, 22:23 Sen zimowy, nie widzę inaczej. Zwlekłam się przed południem, posnułam leniwie, wypiłam kawę, po czym zaliczyłam ścinkę, Pyt mnie przyłapał na jedzeniu jajek sadzonych na śniadanie około siedemnastej, hahaha! Niech już ta wiosna przyjdzie, bo się hibernatusem stanę czyco. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Szara niedziela 07.02.10, 23:23 Eeetam, od razu "przyłapałam". Z życzeniami imieninowymi dzwoniłam, bo wczoraj nie zastałam. :-) Tak czy siak, idę otworzyć nowe pierdulum. Odpowiedz Link