O pierdułach -- Odc. 105 :-)))

18.02.10, 10:28
Otwieram.

Tutaj link do poprzedniego pierdulum, nie mam czasu kopiować dzisiejszych wpisów.

forum.gazeta.pl/forum/w,14420,106938695,106938695,O_pierdulach_Odc_104_.html
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 10:39
      Fajny prezent dzisiaj dostalam: kurs sushi we Frankfurcie. Termin moge sobie wybrac.
      To tak na oslode starzenia sie....
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 11:26
        Aaaaaa, to wszystkiego najlepszego! :-D
        • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 14:17
          Ja rowniez zycze wszystkiego naj. Znaczysie Wodnik jak moja mama
          jestes?
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 14:34
            xurek napisała:

            > Ja rowniez zycze wszystkiego naj. Znaczysie Wodnik jak moja mama
            > jestes?

            Dziekuje. Tak, Wodnik jestem. Jak nasza Dorotka- Stokrotka i Twoja mama:)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 11:43
      Sciskam urodzinowo, Mario! A wiec wreszcie osiagnelas
      piecdziesiatke! Gratuluje:)))
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 14:15
        Dzieki:)
        Piecdziesiatke co prawda osiagnelam 7 lat temu, ale kto by sie tym pprzejmowal:)
        • blues28 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 15:10
          Wszystkiego najlepszego Mario :-) Przed Toba wiele, wiele pieknych
          lat :-)

          Zauwazylam, z irytacja, ze dluga nieobecnosc na forum spowodowala
          niejako "zardzewienie" mojego jezyka pisanego. Bo w zasadzie, po
          polsku, poza niewielka liczba majli, pisze tylko tutaj. W wiekszosci
          pisze po hiszpansku. A jezyk mówiony, to jezyk ulotny, nie da sie go
          sprawdzic. Toporne i malo klarowne wypowiedzi to skutek dlugiego
          milczenia, a takze pisania z marszu, bo mozna przeciez napisac tekst
          na wordzie, wycyzelowac, skorygowac bledy i wtedy zamiescic. Tylko
          komu by sie chcialo? Mnie na razie nie :-)

          Ach, wpadla mi w rece seria ksiazek Donny Leon. Chyba pisaly o niej
          swego czasu Maria i Fed. Czyta sie wartko i lekko, a juz najbardziej
          lubie chodzic za nia po Wenecji i patrzec troszke okiem cudzoziemca
          na otaczajace realia. Bardzo polecam na dalekie podróze (krótsze
          tez) jak i dlugie wieczory.
          • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 15:52
            Mario Sto lat!!!!
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 16:11
              a Ty Fedoro co jej tak zle zyczysz? Sto lat to przeciez horror!
              Dla mnie juz mysl o osiemdziesiatce jest przerazajaca.....
              • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 19:08
                Wszyskiego Najlepszego Marysiu!
                A Ty Ewa byś się wstydziła, przed chwilą lałaś krokodyle łzy, na
                temat ujawiania w internecie prywatnych danych, a tu sama jakieś 50-
                tki ludziom wywlekasz! No wiesz!

                I protestuję, o Donnie Leon i cudownym Komisarzu Brunettim pisałam
                ja!

                --
                wasza pierdo
                • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 20:34
                  I ja chyba tez pisalam, ze nasza telewizja nakrecila mnostwo filmow
                  z Komisario Brunetti i sa to nawet dobre kryminalki.

                  Za moja niedyskrecje przepraszam Maryske:))
                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 18.02.10, 21:10
                    Dzieki wszystkim.
                    Nigdy z mojego wieku nie robilam tajemnicy , ale jakby jeszcze ktos nie wiedzial
                    to dzisiaj stuknelo mi 57 wiosen:)

                    Dzien minal przyjemnie, w milym towarzyswie i wszystko gra i buczy.
    • blues28 To juz piatek :) 19.02.10, 09:04
      Wrócilam z porannego spaceru. Tu widze jak Stokrotka z troska
      pochyla sie nad ludzkimi zboczeniami, ale ja tam mam :-) Lubie
      poranne, w miare spokojne miasto, na wpól rozbudzone, rzeskie i
      jeszcze niehalasliwe. No bo tutaj nie zaczyna sie pracy o szóstej,
      siódmej czy nawet ósmej. Godzina rozruchu to dziewiata. Dzis
      nawyrazniej bedzie ladny, pogodny dzien.
      Zauwazam, ze Luiza nie zostawila ogrodu do przechadzki ani królika –
      ekonoma, który to nadzoruje pilnie Zlota Raczke. No, niedobrze.
      Zasypaly ja tam down under raporty? A moze zbiera sie juz na
      grzybobranie?
      Dochodze do wniosku (po raz kolejny), ze bardzo lubie moja tutejsza
      zime. Wcale mi sie nie pali do lata. Ba, nawet do wiosny...
      Tegoroczna zima wcale zla nie jest (u nas), ot, pare dni mrozu,
      troche sniegu, troche deszczu, a poza tym ladne, rzeskie, sloneczne
      dni, które moglyby trwac i trwac.
      Od ponad tygodnia mamy juz truskawki w sklepach, mówie o normalnym
      wysypie wczesnej odmiany z Huelvy, kobialka 2kg za 5 Euro. Za
      tydzien-dwa, ta sama kobialka stanieje do trzech – dwóch i pól euro.

      Stokrotna stokrotnie przepraszam za konfuzje i zwracam honor w
      sprawie Donny Leon i komisarza Brunettiego. Czyta sie swietenie, juz
      jade czwartym tomem :-)
      A czytal kto Camille Láckberg (szwedzka pisarka)? Szczerze
      polecam "Ksiezniczke Lodu".

      No to milego piatku Wam zycze :-)
      • maria421 Re: To juz piatek :) 19.02.10, 09:18
        Slonce i az plus trzy na termometrze. Ptaki cwierkaja najwyrazniej z tego
        zadowolone a w ogrodku przez snieg na klombie przebijaja sie irysy.
        Wiosna idzie!
        • ewa553 Re: To juz piatek :) 19.02.10, 11:59
          u nas deszczyk popaduje od rana, a ja wreszcie zmylam w myjni poklad
          soli z auta. Bo mialam termin kontroli technicznej, przez ktora
          zreszta przeszlam bez szwanku, dostajac pieczatke na nastepne 2
          lata. Fajnie.
          Dalszy ciag moich przygod milosnych: poznalam zabojczego faceta:))))
          Moze tym razem bedzie to wlasciwy? Narazie siedzimy godzinami w
          internecie i gadamy. Bo on jest w tej chwili w...Santiago de
          Chile:))) Zawodowo. Pilot. Wraca za tydzien i wtedy spotkamy sie po
          raz pierwszy. Jest zabojczo przystojny i zupelnie nie rozumiem ze
          sie mna zainteresowal.... Trzymajcie kciuki. Szczegolnie Ty bluesie,
          zamiast pisac ze znowu Cie nie zawiodlam:))))
          • blues28 Re: To juz piatek :) 19.02.10, 14:29
            Trzymam kciuki jak najbardziej i wspieram, ale upraszam o tryb
            langsam, langsam :-)
            Najpierw, dzielac przez 250 to co on mówi, trza zobaczyc co to za
            ptica. W internecie az sie roi od zabójczo przystojnych pilotów i
            dopóki na wlasne oko nie zobaczysz czy ten akurat faktycznie jest
            pilotem (na dodatek przystojnym), to póki co lepiej traktowac go
            jako milego i baaardzo niezobowiazujacego znajomego.
            • ewa553 Re: To juz piatek :) 19.02.10, 14:48
              jasne, bluesie! Narazie sa te dlugie rozmowy, a spotkamy sie za
              tydzien, jak bedzie znowu w Niemczech (tez na tydzien tylko).
              A to mi przypomina, ze moja psipsiola poznala przez internet pilota,
              ktory przysiegal ze jest stanuwolnego i pilot i ze ja kocha nad
              zycie. Dzwonil po kilka razy dziennie, umawial sie, ze - poniewaz ma
              wolne loty jako pilot - poleca w marcu gdzies tam, a w jesieni
              jeszcze gdzie indziej. Az powiedziala, ze ma ochote go zaraz
              odwiedzic, a byla to niedziela, dzien rodzinny. Poprosila o adres, a
              on odlozyl sluchawke i wymeldowal sie natychmiast z portalu
              randkowego:)))) My sie tymi sprawami niezle bawimy. A corka
              psipsioly napisala nam zabawny regulamin randkowania internetowego
              w ktorym sa m.in. sposoby na szybkie wykrycie ukrytej malzonki
              itepe:))) Tak wiec jak widzisz, nie traktuje tego smiertelnie
              powaznie. Ale uwielbiam flirtowac, a wiec im dalej "kandydat"
              mieszka, tym lepiej, bo mozna dluzej poflirtowac w internecie.
              No i tym razem, po wpadce po ostatnim posycholu mam nadzieje, ze
              jesli nowy kandydat jest faktycznie pilotem, to oni sa regularnie
              badani rowniez przez psychologow:)))
              • xurek Re: To juz piatek :) 19.02.10, 15:26
                Basiu, ja czytam te Twoje netowe przygody milosne z b. mieszanymi
                uczuciami, szczegolonie jak piszesz o psycholach. Moja znajoma
                zostala zamordowana przez "internetowa milosna przygode" prawie dwa
                lata temu - pewnie pisalam o tym - byla to mama najlepszego
                przyjaciela Piranhii. Mam nadzieje ze spotykasz sie z nimi w
                publicznych miejscach i ze ktos oprocz Ciebie zna ich personalia i
                namiary? Przepraszam, ze psuje nastroj, ale to w dobrych intencjach.
                • ewa553 Re: To juz piatek :) 19.02.10, 15:42
                  masz absolutnie racje, spotykam sie w miejscach publicznych, a dane
                  osobnikow dostaje moja psipsiola. Z psycholem zrobilam blad, dalam
                  mu moja wizytowke, a na niej byl adres, stad te leki wtedy. Teraz na
                  pewno nie zrobie tego bledu. Poza tym, ze lubie flirtowac (zawsze
                  lubialam), do poznania sie z osobnikami dochodzi bardzo rzadko.
                  Z pierwszym internetowym poznalam sie pare lat temu, i spotykalismy
                  sie przez 2 lata, az mi sie znudzil:))) drugi byl psychol i teraz
                  lotnik. Tak wiec jak widzisz, nie narazam sie zbytnio. Pamietam, ze
                  cos wtedy pisalas o znajomej. Mozesz przypomniec co sie wtedy stalo?
                  • xurek Re: To juz piatek :) 19.02.10, 16:44
                    M-J rozwiodla sie z mezem i zyla sama ok 2 lat. A poniewaz byla
                    mloda, to chciala sobie ulozyc zycie na nowo. Czasu nie miala za
                    wiele, bo zostala sama z trudnym dzieckiem (ex byl bardzo OK jezeli
                    chodzi o chlopaka, ale mimo wszstko glowny ciezar spoczywal na jej
                    glowie), wiec zaczela szukac przez net. No i znalazla tego faceta,
                    ale nie chciala nikomu powiedziec, kto to (w prasie pozniej pisalo,
                    ze spotkala go po raz pierwszy, co nie bylo prawda). Umowila sie z
                    nim w pewna letnia sobote, syn byl u ojca, ex mial go odstawic w
                    niedziele. Jak przywiozl dziecko to M-J nie bylo w domu i od tego
                    czasu nikt jej nie widzial. Policji zajelo ponad rok stwierdzenie,
                    co stalo sie z M-J - rok, przez ktory Ch. nie wiedzial, co stalo sie
                    z jego mama, snul przypuszczenia, ze go zostawila itp itd. Po chyba
                    roku (nie pamietam juz dokladnie) faceta zlapano, znaleziono u niego
                    komorke i karty kredytowe M-J, w koncu przyznal sie, ze ja zabil i
                    zwloki wrzucil do Renu. Ch chodzi do dzisiaj na terapie, jego tata
                    wrocil do mieszkania, w ktorym Ch mieszkal z mama i zajmuje sie nim
                    najlepiej jak potrafi, ale facet ma juz 60 lat, nigdy przedtem nie
                    zajmowal sie ani domem ani dziecmi (ma za soba dwa malzenstwa) a Ch
                    jest nadpobudliwy no i smierc mamy zachwiala dodatkowo jego
                    rownowaga psychiczna. Z Pranha przyjaznia sie od "zlobka", czyli jak
                    Piranha mial 3 a Ch. 6 lat, co wtedy bylo superdziwne i nadal jest
                    dziwne, ze przetrwalo, chociaz od trzech lat nie chodza ani do
                    wspolnej szkoly ani "przechowalni po" i spotykaja sie tylko
                    prywatnie. Jakas karma czycus, mnie ta ich przyjazn bardzo wzrusza -
                    zycze im, by nadal trwala.
                    • ewa553 Re: To juz piatek :) 19.02.10, 18:32
                      makabryczna historia, Xurku. Czy ten facet zrobil to w celach
                      rabunkowych? Czy tez moze byl wariatem sexualnym?
                      Biedne dziecko. Dzieci sa w takiej sytuacji najbiedniejsze.
                      Moja siostra jak juz kiedys pisalam, jest wolontariuszka w pewnym
                      hospicjum. W grudniu dostala pacjenta, ktory bedac wdowcem mieszkal
                      ze swoim nadpobudliwym 10-letnim synkiem u swojej matki. Siostra na
                      ich prosbe odprowadzala malego do szkoly i stamtad go odbierala.
                      W Swieta pan zmarl. Dziecku zawalil sie swiat, bo dwa lata wczesniej
                      zmarla jego matka. Siostra jeszcze przez 2 tygodnie opiekowala sie
                      malym, bo sie strasznie do niej przykleil. Tydzien temu kolejny
                      cios: babcia poszla na pilna operacje serca i maly zamieszkal...u
                      mjej siostry. Co bedzie jesli babcia nie przezyje, albo nie bedzie
                      sie mogla malym zajac? Moja siostra ma 74 lata i powazne problemy
                      zdrowotne, a maly jest nadpobudliwy, czyli jak go rodzina
                      nazywa "zywiol"......
                      • xurek Re: To juz piatek :) 19.02.10, 23:16
                        jak sie pozniej okazalo, facet byl psychopata...

                        www.blick.ch/news/schweiz/zentralschweiz/ich-habe-sie-noch-vor-dem-treffen-gewarnt-94735

                        dla dzieci to straszne przezycie, najgorsze jest chyba to, ze sa
                        jeszcze za male na to, by przezyc tragedie swiadomie i bez
                        pozniejszych psychicznych szkod: Ch do dzisiaj zachowuje
                        sie "nienormalnie", kiedy opowiada o swojej mamie, co robi
                        nieslychanie rzadko i zawsze w momentach zupelnie mnie
                        zaskakujacych.
                        • maria421 Re: To juz piatek :) 20.02.10, 10:13
                          Xurku, to jest potworne....

                          Przy okazji warto sie jednak zastanowic nad naszym wlasnym zaufaniem wobec
                          obcych. Ja jestem z tych ufnych wlasnie, z tych ktorzy nie podejrzewaja zadnych
                          zlych intencji u nikogo, z tych ktorzy z usmiechem otwieraja drzwi domu jak
                          szeroko zanim zobacza kto za nimi stoi. Mam w drzwiach taki zamek ktory otwiera
                          je tylko na szpare 20 cm, ale go nie uzywam bo wydaje mi sie to jakas glupia
                          przesada.
                          Mam nadzieje ze sie nigdy nie zawiode.
                          • ewa553 Re: To juz piatek :) 20.02.10, 10:32
                            Mario, ja tez tak mam. Sto razy sobie obiecywalam nie otwierac drzwi
                            obcym i stale ten blad powtarzam...
                        • ewa553 Re: To juz piatek :) 20.02.10, 10:31
                          okropne. miala pecha ze sie zakochala, bo inaczej bardziej trzezwo
                          by sytuacje widziala i przezywala. Ale obserwuje to teraz u mojej
                          sasiadki, ktora tez jest w tym wieku: opuszczona przez meza chce
                          bardzo sobie i jemu udowodnic, ze jeszcze ma szanse, ze sie podoba
                          i te moze sobie zycie ulozyc bez exa... Zwierza mi sie (jestesmy
                          zaporzyjaznione przez to, ze opiekuje sie od lat moimi kotami), ja
                          nieraz mam ochote cos powiedziec, ale wiem ze to nie ma sensu...
                          • maria421 Re: To juz piatek :) 20.02.10, 13:19
                            Dla poprawy humoru, fragment protokolu z kongresu feministek:

                            Helga z Niemiec opowiada "Powiedzialam mu : Peter, nie bede ci wiecej prasowala
                            koszul. Pierwszego dnia nic nie widze, drugiego tez nie, trzeciego widze ze sam
                            prasuje"

                            Jeanette z Francji opowiada : "Powiedzialam mu : Jacques, nie bede za ciebie
                            wiecej sprzatala. Pierwszego dnia nic nie widze, drugiego tez nie, trzeciego
                            dnia widze ze sam sprzata"

                            Aisza z Turcji opowiada "Powiedzialam mu : nie bede wiecej dla ciebie gotowala.
                            Pierwszego dnia nic nie widze, drugiego tez nie, trzeciego dnia widze ledwo
                            ledwo na lewe oko"....
                            • pierdoklecja_prutka Re: To juz piatek :) 20.02.10, 14:30
                              Oj Marysia, mało to śmieszne. Raczej smutne.

                              W ogóle dziewczyny jakoś popadłyście w ton minorowy, z tymi
                              morderstwami i zdesperowanymi kobietami.

                              A tu ja wczoraj wiosnę poczułam! To miałam przyjść i napisać.
                              Wieczorem zaś była prawdziwa wiosenna ulewa, strugi deszczu po
                              prostu. Warszawa płynie. Dzisiaj już mniej fajnie, szaro jakoś.
                              Niemniej to, że zima się kończy jest niezbitym faktem.



                              --
                              wasza pierdo
                              • ewa553 Re: To juz piatek :) 20.02.10, 14:47
                                a czy deszcz pachnial, Dorotko? Bo wiosenny musi pachniec i jest to
                                taki boski zapach, ze nie da sie go opisac. Tak troche pachnialo
                                poranne powietrze w Madrycie...
                                • pierdoklecja_prutka Re: To juz piatek :) 20.02.10, 15:03
                                  Pachniał! Tak, to dziwne, i nie zwróciłam uwagi. Ale mimo, że
                                  wszędzie leżą kupy śniegu i nic na wiosnę nie wskazuje, to deszcz -
                                  pachniał.


                                  --
                                  wasza pierdo
                                  • ewa553 Re: To juz piatek :) 20.02.10, 15:07
                                    a to fajnie. teraz jeszcze poczekaj na pierwsza wiosenna burze
                                    i wszystko pojdzie blyskawicznie i ani sie nie obejrzysz, jak
                                    wszedzie bedzie zolto od zonkili...
                                  • jutka1 W prezencie dla anglojęzycznych :-))) 20.02.10, 16:22
                                    To jest śmieszne! :-)

                                    www.youtube.com/watch?gl=US&v=cIDv1jJhoxY
                                    • ewa553 mam nadzieje, ze Was moja historia nie nudze? 20.02.10, 17:06
                                      jesli tak, to adminie pomoz i wytnij:)))
                                      Ale to co odkrylam, powalilo mnie! Pomyslalam sobie, ze moze o
                                      moim "pilocie" cos jest w internecie? I co sie okazalo: cale strony
                                      sa na jego temat! Jest bardzo znany, ale tylko w lotniczym
                                      srodowisku. Ma wlasna firme cargo, a poza tym jest "Kunstflieger",
                                      nie wiem jak sie to nazywa: akrobatyka lotnicza? Dwa lata temu na
                                      mistrzostwach Niemiec zdobyl 3 miejsce.....
                                      Mozecie mi powiediec, co taki przystojny i ciekawy facet szuka na
                                      portalu randkowym? Moze jedno zdanie z wywiadu z nim cos tlumaczy:
                                      powiedzial, ze jest zonaty z lataniem, samolotem.... To jego
                                      najwieksza namietnosc. Rany, facet gada ze mna godzinami i slowem
                                      o tym wszystkim nie wspomnial. Jezeli sie okaze taki fantastyczny jak
                                      sobie wyobrazam, to chyba umre ze szczescia.....
                                      • pierdoklecja_prutka Re: mam nadzieje, ze Was moja historia nie nudze? 20.02.10, 20:11
                                        A co Was wzięło na te szowinistyczne i bezsensowne generalizacje!
                                        Zboczeńca i mordercę można równie dobrze spotkać w necie jak i w
                                        knajpie. I tak samo atrakcyjni, mili ludzie mogą korzystać z portali
                                        randkowych! Na litość boską! Ja tak swojego faceta poznałam, a oboje
                                        jesteśmy mili, normalni, byliśmy też w owym czasie nieżonaci/mężaci.
                                        Obrażona się czuję Waszymi sugestiami, że portale randkowe są pełne
                                        oszustów/ek i świrek.

                                        --
                                        wasza pierdo
                                        • maria421 Re: mam nadzieje, ze Was moja historia nie nudze? 20.02.10, 22:52
                                          Przeciez nikt nie generalizuje tylko ostrzega.
                                          A faktem jest ze zboczenca mozna spotkac czesciej w necie niz na imieninach.
                                      • maria421 Re: mam nadzieje, ze Was moja historia nie nudze? 20.02.10, 22:42
                                        Ewa,pamietasz jeszcze piosenke dla lotnika?:)

                                        www.youtube.com/watch?v=E3Ze4JxX1gs
                                        :)
                                        • ewa553 Re: mam nadzieje, ze Was moja historia nie nudze? 21.02.10, 10:13
                                          nie wiem czy to bylo dla lotnika, Mario. Ale jedno jest pewne: w
                                          latach 60-tych haslo "przelec mnie" oznaczalo cos zupelnie innego
                                          jak dzis:))))
                              • maria421 Re: To juz piatek :) 20.02.10, 16:58
                                pierdoklecja_prutka napisała:

                                > Oj Marysia, mało to śmieszne. Raczej smutne.

                                Dowcip jest calkiem udany. Rzeczywistosc jest calkiem smutna.
                                • pierdoklecja_prutka Re: To juz piatek :) 20.02.10, 20:13
                                  Dowcip jest równie nieświeży i nieudany, jak kampania niby-dla-dobra-
                                  kobiet pod tytułem "Piersi moich pracownic kontroluję sam". Miało
                                  być śmiesznie, a zabrzmiało jak w towarzystwie puszczony bąk.


                                  --
                                  wasza pierdo
                                  • maria421 Re: To juz piatek :) 20.02.10, 22:53
                                    Kazda metoda jest dobra zeby zwrocic uwage na maltretowanie kobiet.
      • fedorczyk4 Re: To juz piatek :) 22.02.10, 10:41
        blues28 napisała:


        > A czytal kto Camille Láckberg (szwedzka pisarka)? Szczerze
        > polecam "Ksiezniczke Lodu".
        >
        A czytał, czytał. I to całą trylogię. Po Lodowej Księżniczce jest
        Kaznodzieja i Kamieniarz. Mniam:-)
        W marcu ma wyjść kolejna (w języku bla, bla)już zacieram rączki.
        • blues28 Oooo, to swietnie! 23.02.10, 09:56
          U mnie w jezyku (najwijmy go ple,ple,ple) drugi tom, który posiadam
          na wlasnosc i czeka w kolejce na czytanie nazywa sie "Krzyki z
          przeszlosci". Wszyszedl tez juz trzeci tom, zapewne kupie po
          przeczytaniu drugiego. Ale, chwilowo wciela mnie na amen Wenecja,
          Donna Leon i komisarz Brunetti :-)
    • jutka1 Sobota, trochę pracująca 20.02.10, 13:24
      Odespałam deficyty, wypiłam poranny przydział kawy, i mogę się zabrać do roboty.
      Niedużo tego, ale muszę dziś skończyć jedną upierdliwość.
      Za oknem słońce, zapowiadają 5-6 C. Obiad w domu, po obiedzie zakupy z dostawą
      do domu, bo muszę sporo ciężkich rzeczy kupić.
      No i jak skończę upierdliwość, to będę dalej czytać Val McDermid.

      I tyle pierduł, miłej soboty życzę. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota, trochę pracująca 20.02.10, 20:19
        A kogoż to będziesz czytać Pyt? Jakieś kryminały to? czyco.


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Sobota, trochę pracująca 20.02.10, 20:39
          Val McDermid - twórczyni duetu: Carol Jordan i Tony Hill. Autorka "Fire in the
          Blood", i innych kryminałów o seryjnyc mordercach. Świetnie pisze, postaci
          cudne, mniód malyna.
          Mogę Ci pożyczyć kilka.
          :-)
    • sabba Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 20.02.10, 20:21
      wiosna idzie juz naprawde bo wzielo mnie potezne przeziebienie. nie czuje nic, a
      najgorsze to ze stracilam tez smak. bylam dzis u koleznaki na obiedzie - na
      malzach. i co? nawet nie wiem czy byly swieze...;)
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 20.02.10, 20:39
        Cały dzień dziś kicham. Wiosna, znaczysia?
        • sabba Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 21.02.10, 09:57
          cyt.: "nie widze inaczej" ;)
          • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 21.02.10, 10:12
            cz to znaczy Sabciu ze malze byly nieswieze? :))))
            • sabba Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 21.02.10, 19:19
              ze byly swieze okazalo sie pozniej kiedy to nie rozbolal mnie zoladek:) nie
              podjerzewalam ze moglyby takowe byc ale nie czuc co sie je to - okropnosc dla mnie!
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 105 :-))) 20.02.10, 20:53
      najpozniej w nocy poczujesz Sabciu, czy malze byly nieswieze:)))
    • jutka1 Niedziela 21.02.10, 10:15
      Uffff. Skończyłam pisać upierdliwość, i wysłałam. Uf uf uf.

      Za oknem szaro. Meteoparis zapowiada 7-8 C i bez deszczu. A w najbliższych
      dniach ma być nawet 12 C! I ciągle kicham, czyli wiosna idzie! :-D

      Tak się zastanawiam, jak sobie dzień ułożyć. Mam stosik rzeczy do poczytania,
      gar krupniku, i mogłabym właściwie nie ruszać się z domu... Ale mam też ochotę
      połazić. Hm. Zobaczymy.

      A w międzyczasie miłej niedzieli wszystkim. :-)
      • ewa553 Re: Niedziela 21.02.10, 10:39
        u nas paskudnie, szaro, mokro. Az sie z domu wychodzic nie chce.
        Po poludniu jestem umowiona na karty. Gdyby nie to, przelezalabym
        chyba caly dzien na kanapie z ksiazka. Dorwalam starego Updika
        "Ozen sie ze mna". Po 30 latach od pierwszego czytania, widze
        wszystko jakby inaczej. Chyba zaczne czytac wszystkie dawno temu
        przeczytane ksiazki jeszcze raz. Dobrze, ze ksiazek nie wyrzucam!
        PS Jak wtedy, zachwycam sie polskim tlumaczeniem amerykanskiej
        literatury. Mielismy wtedy super tlumaczy!
        • maria421 Re: Niedziela 21.02.10, 11:00
          Niedziele zaczelam od odsniezania. Przez noc spadlo jakies 15 cm nowego sniegu.
          Teraz niesmialo slonce wychodzi ale ja juz wychodzic z domu nie bede.
      • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 21.02.10, 14:43
        Od rana świeci piękne słoneczko, ptaki się drą. Czuje się w
        powietrzu wiosnę :) Jak przyjemnie!

        Miałam ostatnio następującą przygodę z biżuterią. Otóż, na razie
        zawiesiłam jej wykonywanie, jak już pisałam. Robię tylko dla siebie,
        przyjaciół i znajomych. A ponieważ dawno już obiecałam coś sobie, a
        nie zrobiłam, to wszystkie zrobione ostatnio dla kogoś kawałki się
        lekko borsuczą. A to wypisują jakieś blasfemie w
        swoich "książeczkach", a to się rozmontowują w transporcie, a to
        śmo, a to tamto, więc solennie sobie przyrzekłam, że następna rzecz
        będzie naprawdę dla mnie. Po czym... zgodziłam się zrobić naszyjnik
        dla koleżanki z roku. Zrobiłam, wyszedł pięknie, ale też sobie
        obiecałam, że jej nie dam zanim sobie coś nie wykonam.
        Jednak "oszustewko" zostało przejrzane, jakoś coś stwierdziło we
        mnie, że naszyjnik nie jest mój i zareagowało na niego straszną
        wysypką na szyi! Chociaż rzemień z którego jest wykonany jest
        totalnie hypoalergeniczny, mam z niego od dawna bransoletkę, którą
        często noszę i nic mi mie robi! Ha! Więc od wczoraj robię coś
        specjalnie dla siebie, bez ściem, a naszyjnik oddaję koleżance.
        Znaczy od-sprzedaję :) Na Galerii jest foto, jakby kto chciał. Te
        wisiory na rzemieniu to moja ostatnia innowancja.

        --
        wasza pierdo
      • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 21.02.10, 22:35
        Wiecie co, wiosna idzie i chyba czas nadchodzi aby znowu przeczytać
        MiM...
        Już się cieszę.
        --
        wasza pierdo
        • luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela 21.02.10, 23:19
          pierdoklecja_prutka napisała:

          > Wiecie co, wiosna idzie i chyba czas nadchodzi aby znowu przeczytać MiM...
          > Już się cieszę.

          Czytasz MiM co wiosne z powodu kwiatow o niepokojaco zoltym kolorze?


          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Goracy weekend przeleeecial... 21.02.10, 23:17
      ..i znowu jest poniedzialek :o(

      W piatek mialam tyle pracy, ze nie zdazylam sie wpisac na forum, poza
      obrzadzeniem gospodarska reka forum Australia. A poniewaz wskrzesilam piatkowe
      obiadki z przyjaciolmi, piatek zakonczylam juz w sobote :o) wesolo bylo...

      Sobota i niedziela przeszly gorace dzieki wiatrom z polnocy. Nie zrobilam w
      ogrodzie tego, co planowalam, bo bylo za cieplo. W sobote wsialam nastepna
      skrzynke salaty, wypielilam jeden taras i zrobilam dwa prania. A wieczorem na
      21:30 poszlismy na film "The Road", najbardziej realistyczna wersje konca swiata
      jaka widzialam. Fantastyczna sceneria i ponura historia, Viggo Mortensen w
      glownej roli to strzal w dziesiatke. Nie polecam ogladania tego filmu zima i
      wieczorem.

      Niedziele odsypialam, po kilku lekkich robotkach w ogrodzie zdecydowalam sie na
      wykoszenie pol metra kwadratowego bazylii, z ktorej lisci zrobilam pesto. Wyszlo
      go ze dwa litry, porozdawalam znajomym i sasiadom. Bazylie przycielam jakis 25
      cm nad ziemia i nawiozlam, wiec powinna dac drugi plon. Siedzac wsrod ziol i
      patrzac na blekitnie kwitnacy plozacy rozmaryn wpadlam na pomysl, zeby go
      posadzic w kroliczym ogrodzie, gdzie mam juz kilka roslin o blekitnych kwiatach:
      agapanty i szalwie. Bede mnozyc rozmaryn gdy sie troche ochlodzi.

      Dzis ma byc jeszcze gorecej, jakies 36 stopni w cieniu. Jak zwykle w upalne dni
      kroliki sa zamkniete w domu a kury wypuszczone na ogrod. Na szczescie w lutym
      noce sa juz chlodniejsze, jutro ma przyjsc przelotny deszcz i przzez nastepny
      tydzien temperatury beda w okolicy 25-26 stopni, co mi sie bardzo podoba. Moze
      wreszcie zaczne przekopywac potwornie zachwaszczone miejsce na ogrodek w stylu
      wiejskim, na co sie czaje od dwoch tygodni!

      Pewnie znowu zrobie mizerie do obiadu - jedyny ogorek, jaki zasadzilam owocuje
      jak szalony i nie nadazamy jesc!

      Pozdrawiam goraco
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • kan_z_oz Re: Goracy weekend przeleeecial... 22.02.10, 06:06
        Ogorki tez jakos rosna mi w ogrodku jak glupie; mam wiec ogorki
        malosolne w gliniaku, zielone do jogurtu lub na mizerie...i
        najnowszy wynalazek - miele na sok wraz z innymi warzywami/owocami i
        pije.

        Kan
    • jutka1 Znów poniedziałek... 22.02.10, 07:45
      Znowu początek tygodnia, weekend zleciał jak z bicza trzasł. Jak zwykle zresztą.
      Za oknem drą się ptaki, ma być dziś prawie wiosennie - 11-12 C.
      W robocie sporo na tapecie, ale spokój, bo drużyna przetrzebiona wyjazdami. A to
      oznacza mniej maili, więcej czasu bez spotkań czy rozpraszania. Planuję nie
      tylko zrobić tzw. aktualności, ale też pójść do przodu i nadrobić "na zaś".

      Poza tym nic takiego sie nie dzieje. Tyszpiknie. :-)

      Miłego dnia życzę :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Znów poniedziałek... 22.02.10, 14:01
        Świeci piękne słońce i wszystko płynie. Memłały mnie w nocy sny, i
        rano się czułam jak rozbitek który całą noc walczył z rozszalałym
        żywiołem a rano się budzi na piaszczystej ciepłej plaży... Oniemiały
        wstaje, moczy twarz w szemrzącym nieopodal źródełku, zjada zwisający
        nieopodal soczysty owoc, a tu już widzi z ogniska dym, to reszta
        ocalałej załogi z uratowanych zapasów robi śniadanie oraz kawę i
        ryczy głośno dojona na mleko do tej kawy złapana dzika kozA....


        --
        wasza pierdo
    • ewa553 jestem szczesliwa!!! 22.02.10, 18:48
      zainaugurowalam sezon ogrodkowy!!!! Pracowalam dzis dwie godziny w
      pieknym sloncu i pod blekitny, niemalze madryckim niebem. jak o
      piatej wracalam do domu, to termometr pokazywal jeszcze 10 stopni
      PLUS!!! tak sie da znowu zyc. narazie mnostwo prac porzadkowych.
      dzis glownie przycinalam to i owo. jutro bedzie to samo. do tego
      z wilgotnej ziemi bede mogla powyciagac rozne "listki bobkowe" i
      inne zielskie pozostalosci po jesieni. Mam zadan po uszy i dobrze
      tak. to mnie naprawde uszczesliwia. a jak tam wasze ogrody i
      balkony? dalej tu, meldowac!!!
      Zapomnialam o najwazniejszym: tulipany maja juz 7 cm. specjalnie
      mierzylam:))) rownie wysoki czosneczek:))))
    • luiza-w-ogrodzie Goracy wtorkowy poranek 22.02.10, 23:39
      Czekam na zapowiadane ochlodzenie, ktore przyniosa wiatry w poludnia. Po
      poludniu moze spadnie troche deszczu. Na razie jest na tyle goraco, ze wzielam
      kroliki do domu. Kroliczka siedzi w kuchni, krolik w pralni, oddzieleni sa
      dwiema kratkami wstawionymi w rame drzwi, przez ktore sie widza, ale nie moga
      pogryzc. Udaja ze sie ignoruja, co u krolikow jest znakiem, ze moze sie
      zaprzyjaznia. Damy im sie spotkac "twarza w twarz" w weekend i zobaczymy, czy
      sie beda bily.

      Siedze na werandzie, patrze za okno i udaje ze ignoruje koniecznosc dalszego
      produkowania raportow, managerka co chwile wprowadza zmiany, wiec musze zmieniac
      formaty i dane, uch, jak ja tego nie lubie! No nic, czas wrocic do pracy -
      jeszcze tylko podleje doniczki i wypuszcze kury. Moze przy okazji zerwe kilka
      dojrzalych malin...

      Pozdrawiam wciaz niewatpliwie letnio
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • luiza-w-ogrodzie Wietrzne wtorkowe popoludnie 23.02.10, 06:32
        Doslownie pol godziny po tym, jak napisalam o goracym wtorkowym poranku, zaczelo
        wiac! Pootwieralam wszystkie okna, chlodny wiatr hula po domu, corka dzis
        ugotuje obiad i przyniesie do wieczornego ogladania film "Prestige", jest dobrze
        :o)

        Pozdrawiam popoludniowo
        Luiza-w-Ogrodzie
        .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
        Australia-uzyteczne linki
        • blues28 A Madryt zaplakany deszczem 23.02.10, 10:00
          Od wczoraj Madryt wstal bardzo zaplakany, lejacy strugi deszczowych
          lez na miasto. Dzis to samo. Ale my to drobnostka. Andaluzja i
          Extremadura zalane sa groznymi powodzami i wylewami rzek i
          strumyków :-((
          Wczoraj mialam maraton róznych badan krwi i pól dnia stracilam na
          umykanie od wampirów w bialych fartuchach. Nastepne pól dnia zajelo
          mi wysledzenie i zdobycie cennego leku, który bedzie mi potrzebny od
          poczatku marca. Ja wiem, ze terapia jest bardzo nowoczesna, ale
          wciaz zdumiewa mnie, ze pacjent musi sie zainteresowac zeby napewno
          ów cenny specyfik byl na czas.
          Ha, czy niedlugo juz bedziemy sami sobie cerowali rany po operacji?
          Kazdy dowolnym sciegiem jakim lubi?
          Za oknem ciemnawo i brzydko jakos. Dobrze ze Luiza zostawila dzis
          ogród na spacery i króliki do podgladania. Bede kibicowac króliczej
          love story :-)
          • maria421 Re: A Madryt zaplakany deszczem 23.02.10, 11:13
            Nie tylko Madryt, u nas tez leje.
            Corka ma znowu zawroty glowy, wczoraj ja zawiozlam do laryngologa ten ja
            skierowal na tomografie komputerowa ktora my byc dzisiaj o 16.00.
            • kan_z_oz Re: A Madryt zaplakany deszczem 23.02.10, 13:20
              A mnie urosla doopa - nie wiem jakim cudem, bo waga pokazuje to samo
              co zwykle...spodnie twierdza inaczej...hahaha
              Cud to jakis, czy tylko z uplywem czasu zlosliwosc spodnii???

              Kan
              • jutka1 Re: A Madryt zaplakany deszczem 23.02.10, 16:44
                Złośliwość spodni :-)))

                Tutaj cały dzień pada albo leje. BR\
                Latam z jednej części miasta do drugiej, tam spotkanie, tam obiad, tam znowu
                biuro. BR\

                Mam zły humor. BR\

                Chcę wiosny!

                :-)
                • ewa553 dla milosnikow Chopina - i nie tylko 23.02.10, 19:34
                  e mamy rok szopenowski, to wiemy. ale wiecie, ze w warszawie
                  obchodza od wczoraj "najdluzsze urocziny", czyli 7-dniowe koncerty
                  non-stop? W tej chwili slucham transmisji rewelacyjnego jazzu
                  szopenowskiego. koncert trwa do 22-giej. posluchajcie koniecznie!
                  pod tym linkiem mozecie przez caly tydzien sluchac tych koncertow.
                  Milych przezyc!
                  www.najdluzszeurodziny.pl/
    • luiza-w-ogrodzie Srodowy powiew jesieni 24.02.10, 00:04
      Poniedzialkowa noc byla podobno najgoretsza w Sydney od 13 lat, ale wydawalo mi sie ze byly cieplejsze. Coz, pozostaje wierzyc meteorologom. Na szczescie wczoraj przyszlo ochlodzenie, dzisiaj jest troche ponad 20 stopni, pochmurno, i tak ma byc az do weekendu. W poludnie pojde na joge, zapowiada sie spokojny dzien.

      Z nadejsciem chlodnych nocy czuje sie jesien w powietrzu. W sprzedazy pojawily sie swieze jablka, od poniedzialku zacznie sie administracyjna jesien (na prawdziwa, wyznaczona przez astronomiczna rownonoc trzeba jeszcze poczekac ponad 3 tygodnie). Chcialabym spedzic popoludnie w ogrodzie, ale chyba nie zdaze, bo w planie mam wizyte u przyjaciol. Zawioze im nadmiar pesto i pozycze film "Pan Tadeusz" dla corki, ktora przerabia go w szkole.

      Pozdrawiam u progu jesieni

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • ewa553 Re: Srodowy powiew jesieni 24.02.10, 09:40
        piekna poniedzialkowa pogoda nie byla niestety zapowiedzia, ze teraz
        tak juz bedzie.... To byl wyjatek. cieplo jest wprawdzie dalej, ale
        popaduje raz po raz. dobrze ze tyle mi sie udalo w sloneczku
        popracowac. padac ma do konca tygodnia:(((( a ja w niedziele mam
        pierwsza randke z pilotem: nastawilam sie na dlugi spacer z rownie
        dlugimi rozmowami. Ale jak tak dalej bedzie, to bedzie kilka kaw w
        kawiarni:(((((( Dzis sieje na oknie moje pomidory. bede pierwszy raz
        sama chodowac, bo trudno o ta odmiane. zobaczymy co wyrosnie...
      • jutka1 Re: Srodowy powiew jesieni 24.02.10, 11:40
        U nas też pada i pada i pada. A czasem leje. Wieczorem zapowiadają silne wiatry,
        do 100 km/h. BR\

        Czytam i piszę w spokoju, korzystając z pustek w biurze. Lubię takie dni, kiedy
        nikt nie zawraca gitary i można się skupić, a nie ganiać jak koń na westernie.

        Poza tym nic się nie dzieje. I tyszpiknie.

        Miłego dnia :-)
        • ewa553 czy mam zly charakter? 24.02.10, 11:46
          stwierdzam, ze o wiele lepiej znosze Luizy przygotowania do jesieni,
          jak jej opisy zblizajaceh sie wiosny:)))) fakt ze u mnie sie teraz
          wiosna zbliza nastraja mnie radosnie. natomiast nasza podla jesien i
          bajkowe opisy wiosennego ogrodu luizy, deprymuja mnie:)))
          • pierdoklecja_prutka Re: czy mam zly charakter? 24.02.10, 12:49
            Tak Ewa, jesteś niewyobrażalnie złą kobietą ponieważ Cię wiosenne
            ogrody Luizy deprymują. Powinnaś się cieszyć, być ubogacona i
            uwznioślona. Wstyd. HAHAHA!

            Ja się też może przyznam za jednym zamachem do bycia osobą niezwykle
            podłą ponieważ deprymuje mnie nie tylko jak Luiza pisze o ogrodzie
            wiosennym, ale też jesiennym, bowiem takiego ogrodu nie mam, i
            pewnie nie będę mieć, zważywszy na to że preferuję "trucie trzona"
            cycat, w necie nad działania ogrodowe, a także irytuje mnie jak
            Pyton pisze o Sajgonie pracowym , bo ja przyzwoitej pracy nie mam a
            bym chciała, tudzież mnie irytuje jak Marysia wypisuje o dogadzaniu
            córci, bo mnie ani nie dogadzali ani nie dogadzają, i też mnie
            irytuje jak ktokolwiek pisze o podróżach, bo ja uwielbiam, a nie
            używam. HAHAHA. A teraz obnażywszy mój prawdziwy, ohydny charakter,
            spokojnie udaję się dopijać kawę.

            --
            wasza pierdo
            • ewa553 Re: czy mam zly charakter? 24.02.10, 12:52
              Boszszszsz, a wiec jestem w doborowym towarzystwie:)))))
              • xurek Re: czy mam zly charakter? 24.02.10, 20:52
                a ja moje drogie jestem tak zajeta, ze nawet nie mam czasu doczytac
                do konca, nie mowiac o takiej kupie czasu, ktora trzeba by bylo
                miec, by moc sobie o odcisku przypomniec. No i zajecia, ktore mnie
                wypelniaja sa tak wkurwiajace, ze mi juz adrenaliny by nie
                starczylo, by siem czyims dolce vita na forumie wkurzyc :)).

                Ale pochwale sie: jak juz nie ogrodem ani nie podroza ani nawet
                sloneczna pogoda to przynajmniej mezem: w kwietniu bedzie wystawial
                w budynku ONZ-tu jak rowniez na targach sztuki w Genewie jako jeden
                z "mlodych utalentowanych artystow" sponsorowanych przez komitet
                organizatorski targow. On sie cieszy a ja klne probujac wyslac jego
                mapy prasowe i zdjecia obrazow, ktore sa przewaznie za grube na
                maila i siem niewysylaja.

                I tym optymistycznym akcentem koncze przerwe, lece czytac ksiazke na
                dobranoc, potem polece umyc wlosy bo jutro mitingi i jak czlowiek
                wygladac musze a potem sprawdze co sie nie wyslalo i zaczne wysylac
                od nowa, potem zobacze maile pracowe i napewno cos nowego znajde, bo
                nie jestem jedyna pacujaca na nocnej zmianie a potem moze znow tutaj
                zajrze nim padne.

                aha, przeprowadzilismy sie wreszcie wewnatrzbiurowo, wiec
                przynajmniej burdel sensu stricto sie skonczyl i znow mamy ladnie,
                aczkolwiek ciasniej.
                • ewa553 Re: czy mam zly charakter? 24.02.10, 22:05
                  gratuluje malzonkowi wystawy a Tobie meza! Tez wolalabym sie chwalic
                  utalentowanym mezem jak sloneczna pogoda:))))
                • blues28 Xurku, gratulacje! 25.02.10, 09:46
                  Jak w tytule, Xurku, gratulacje dla meza, ale i dla Ciebie, bo polowa sukcesu
                  mezowskiego nalezy do Ciebie, za nieustanne wspieranie, pomysly i caly
                  backstage, który spoczywa na Twoich ramionach.
                  Zycze jak najlepszych wrazen z wystawy.
                  • jutka1 Re: Xurku, gratulacje! 25.02.10, 10:09
                    Xurek, pogratuluj małżonkowi ode mnie. :-) Tobie też gratuluję, wiem jak bardzo
                    go wspierasz od lat. :-)
            • kan_z_oz Re: czy mam zly charakter? 24.02.10, 14:33
              pierdoklecja_prutka napisała:

              > Tak Ewa, jesteś niewyobrażalnie złą kobietą ponieważ Cię wiosenne
              > ogrody Luizy deprymują. Powinnaś się cieszyć, być ubogacona i
              > uwznioślona. Wstyd. HAHAHA!
              >
              > Ja się też może przyznam za jednym zamachem do bycia osobą
              niezwykle
              > podłą ponieważ deprymuje mnie nie tylko jak Luiza pisze o ogrodzie
              > wiosennym, ale też jesiennym, bowiem takiego ogrodu nie mam, i
              > pewnie nie będę mieć, zważywszy na to że preferuję "trucie trzona"
              > cycat, w necie nad działania ogrodowe, a także irytuje mnie jak
              > Pyton pisze o Sajgonie pracowym , bo ja przyzwoitej pracy nie mam
              a
              > bym chciała, tudzież mnie irytuje jak Marysia wypisuje o
              dogadzaniu
              > córci, bo mnie ani nie dogadzali ani nie dogadzają, i też mnie
              > irytuje jak ktokolwiek pisze o podróżach, bo ja uwielbiam, a nie
              > używam. HAHAHA. A teraz obnażywszy mój prawdziwy, ohydny
              charakter,
              > spokojnie udaję się dopijać kawę.
              >
              ODP: To nie charakter - to opis 'odciskow'. A z tymi wiadomo co
              robic, mniej lub wiecej tylko; moczenie, okladanie, smarowanie...az
              sie polepszy.
              Jak ktos nie ma 'odciskow' to juz nie zyje.

              Ja na ten przyklad bardzo lubie martwic sie na zapas...musze wiec
              klepac sie aby zlapac sie w momencie 'zaczynania sie martwienia', bo
              jak juz nakrece film pt; co bedzie...to koniec swiata brzmi jako
              rozsadne zakonczenie.
              Boje sie tez samochodow. Zeby bylo dziwniej nie boje sie samolotow!!
              Nie mam tez zadnego powodu ktorego jestem swiadoma dlaczego. Jezdze
              wiec normalnie, dopoki mi sie nie przypomni, ze sie boje...
              Chyba tez juz urodzilam sie z tym strachem, bo pamietam, ze balam
              sie przechodzic przez ulice juz jako bardzo male dziecko...hahaha

              Kan

              Kan
            • jutka1 Re: czy mam zly charakter? 24.02.10, 19:25
              No to już cicho siedzę :-)))
          • luiza-w-ogrodzie Eee tam, zaraz " zly charakter" 25.02.10, 01:53
            ewa553 napisała:

            > stwierdzam, ze o wiele lepiej znosze Luizy przygotowania do jesieni, jak jej
            opisy zblizajaceh sie wiosny:)))) fakt ze u mnie sie teraz wiosna zbliza
            nastraja mnie radosnie. natomiast nasza podla jesien i bajkowe opisy wiosennego
            ogrodu luizy, deprymuja mnie:)))

            Co sie tak biczujecie, kobiety, roznicami klimatu? W Europie w kazdej porze roku
            jest cos nowego, innego, nie tak jak u nas. Macie prawdziwa wiosne, lato, jesien
            i zime - a my mamy bardzo gorace lato, zielona jesien i nastepujaca po niej
            wiosne. Zamiast myslec ze trawa jest zielensza u sasiada, trzeba sie uwazniej
            przyjrzec wlasnej :o)

            Pisze wkurzajaco czesto o ogrodzie, bo to mnie najbardziej interesuje, rajcuje i
            podnieca. Nie wojny i njusy polityczne, nie nawalnice islamskie zagrazajace
            Europie ani nie wystawy i zabytki, ktorych u nas nie ma, w szale rycia w ziemi
            nawet filmy i ksiazki schodza na drugi plan (poza ogrodniczymi, oczywiscie).
            Nudna jestem i tyle, piszac w kolko o tym samym, az dziwne ze jeszcze sie Wam
            chce to czytac!

            W kazdym razie teraz odmeldowuje sie w kierunku pracy.

            PS. Xurku, gratuluje Twojemu mezowi wystawy oraz posiadania fantastycznej,
            wszechstronnie utalentowanej zony, ktora go tak wspaniale popiera!

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
            Australia-uzyteczne linki
            • blues28 Re: Eee tam, zaraz " zly charakter" 25.02.10, 09:53
              Ja tam lubie czytac o ogrodach Luizy niezaleznie od sezonu, co oczywiscie wynika
              z krysztalowego piekna mojego charakteru i nie ma nic wspólnego z tym, ze
              jesien, zima i wiosna w Madrycie sa cudne :-)
              A to, ze pozwalam Luizie zasuwac w ogrodzie, sobie pozostawiajac spacery
              (wirtualne), tegoz chrakteru nie spacza OFC :-)
    • ewa553 pogoda dla bogaczy 24.02.10, 18:30
      wbrew prognozie w mannheim swiecilo dzis slonce jak oszalale.
      mielismy najwyzsza temperature z calych niemiec: 14 stopni PLUS!!
      • xurek Sister Rosemary do Najdrozszego w Chrystusie.... 24.02.10, 22:58
        czyli mnie :).

        Kopiuje tutaj mail, ktory dostalam wlasnie od Sister Rosemary. Ktos
        czai o co Siostrze biega :)?

        Najdroższy w Chrystusie:

        bardzo miły dzień dla ciebie,

        Proszę należy zrozumieć, że nie jestem doskonały w języku polskim,
        ale udało mi się przetłumaczone na moje wiadomości do języka
        polskiego dla lepszego zrozumienia.

        Ja pani Aisha Al-Rasheed islamskich nazwę zanim skruchę i nazwie
        (siostra Rosemary) w imię chrześcijaństwa. Jestem z Arabii
        Saudyjskiej i ożenił się późno pan Mohammed Ahmad al-Rasheed, który
        był ambasadorem Arabii Saudyjskiej na Wybrzeże Kości Słoniowej,
        zanim został zamordowany. Pobraliśmy się wzajemnie do dobrych
        jedenaście lat bez dziecka.

        Można kliknąć na poniżej stronie internetowej, aby przeczytać
        wiadomości na temat mojego byłego męża.

        www.abc.net.au/news/stories/2003/03/28/819242.htm
        Po ceremonii pogrzebowej było prowadzone przez braci muzułmanów i
        wyraził skruchę i został w pełni nowo narodzonym chrześcijaninem
        poprzez głoszenie Rev podczas jego wizyty kondolencyjną do mnie.
        Byłem wzruszony przez Ducha Boga poprzez nauczanie i nawrócili się
        jako chrześcijanin i dano mi siostra Rosemary jako ochrzczony nazwą.
        Postanowiłem więc nie ożenić się ponownie lub dziecka poza moim domu
        małżeńskich, które Biblia jest przeciwko według doktryny
        chrześcijaństwa, bo w pełni wierzy, czy mój mąż żyje, będzie miał
        także skruchę i się ochrzcić too.

        Kiedy mój mąż żył on zamierzają ustanowić fundację pomocy
        niepełnosprawnym i sierociniec i złożone $ 4,950,000.00 dolarów
        tutaj w Abidżanie Wybrzeża Kości Słoniowej i aż do daty ceny nadal
        pozostał nietykalny jeśli miałbym darować fundusze tutaj na Wybrzeżu
        Kości Słoniowej, ale z powodu do kwoty zepsucie były Wybrzeże Kości
        Słoniowej rząd malwersacji niektóre pomocy Unii Europejskiej dla
        organizacji charytatywnych, stałem się ich obawiać, aby darować
        fundusze tutaj. Aby uzyskać więcej informacji, kliknij poniżej
        stronie internetowej, aby przeczytać wiadomości z Wybrzeża Kości
        Słoniowej rząd defraudacji przez siebie.

        news.bbc.co.uk/2/hi/africa/443903.stm
        Ostatnio mój lekarz upajał mi się, że będę o około kilku latach
        życia z powodu mojej śmierci na raka i zaznawszy mój obecny stan
        zdrowia będzie wynik. Postanowiłam zostać dawcą pieniędzy, jak mój
        duch skierowane do mnie.

        Chcę do korzystania z pieniędzy na pomoc dla wdów,
        niepełnosprawnych, sierot i kościołów, aby zobaczyć, że dom Boży
        jest dobrze utrzymany.

        Biblia się nam zrozumieć, że błogosławiony jest ręka, która daje,
        dlatego skorzystałem z tej decyzji do zakończenia mojego
        męża "będzie", zanim umarł, bo nie mają dzieci, które dziedziczą
        majątek i naszych bliskich nie są chrześcijanami i I nie chcę, aby
        mój mąż zmierzające do wykorzystania przez niewiernych.

        Nie chcę sytuacji, w której pieniądze będą korzystać bezbożnych.
        Dlatego jestem podejmowaniu tej decyzji. Nie, że boję się śmierci,
        więc wiem dokąd idę. Wiem, że będę się w łonie Pana. Exodus 14 vs 14
        mówi, że Pan będzie walczył mojej sprawy i będę trzymać mój pokój.

        W tradycji muzułmańskiej opisać, jeśli przez pomyłkę wrócić do
        Arabii Saudyjskiej, uwierzył, będę skradziony w nocy przez mojego
        byłego męża, krewnych, a nawet własne rodzic będzie wspierać ich w
        działania zdecydowali się podjąć w stosunku do mnie są one takie
        same muzułmańskie . Więc dlatego nie chcę, by wiedzieli o tym
        projekcie.

        Jak tylko otrzymamy odpowiedź, dam Ci dalszych informacji na temat
        ceny, bo nie można dowiedzieć się, co może zdarzyć się obok mnie,
        specjalistów w dziedzinie medycyny obserwowano u mnie. Ale proszę
        zawsze należy się modlić za moje przeżycia ale moje największe
        szczęście dziś jest to, że żyję życiem godnym chrześcijańskiego,
        ponieważ stałem się nowo narodzonym chrześcijaninem, a kto chce
        służyć Bogu należy służyć Mu w prawdzie i ducha BIBLIA powiedział.

        Z niecierpliwością oczekujemy na.

        Dziękujemy i nadal błogosławił w Panu.

        Pozdrawiam w Chrystusie
        Siostra Rosemary
        • maria421 Re: Sister Rosemary do Najdrozszego w Chrystusie. 24.02.10, 23:24
          Ten tekst to tortura dla czytajacego, ale na odleglosc przekretem smierdzi.

          Xurku, gratuluje sukcesow meza.
          • blues28 Re: Sister Rosemary do Najdrozszego w Chrystusie. 25.02.10, 09:55
            Niestety, nie moglam przebrnac przez ten belkot.
            Mario, jak córka? Jak wyszly badania?
            • maria421 Re: Sister Rosemary do Najdrozszego w Chrystusie. 25.02.10, 10:55
              Dzieki za zainteresowanie, Bluesie.
              Tomografia komputerowa nic zlego nie wykazala, co bylo raczej do przewidzenia,
              ale dobrze ze ja zrobili dla naszej pewnosci.
              Dzisiaj rano zawiazlam ja znow do laryngologa, najpierw proponowal serie
              kroplowek (ambulatoryjnie), ale stanelo na tabletkach przez nastepne dwa
              tygodnie no i dalej ma intensywnie cwiczyc rownowage.
              W niedziele ma przyjechac po nia jej chlopak (Ania oczywiscie samochodu nie moze
              prowadzic) bo 1 marca zaczyna sie "Repetitorium", czyli intensywny kurs
              przygotowawczy do egzaminow panstwowych i ona nie chce nic z tego stracic. Ja
              wolalabym zeby jeszcze z tydzien zostala w domu, ale ostatecznie to ona sama
              musi zdecydowac czy czuje sie na silach czy nie.
        • kan_z_oz Re: Sister Rosemary do Najdrozszego w Chrystusie. 25.02.10, 12:41
          Mnie sie wydaje, z to nowa wersja starego 'nigeryjskiego planu
          naciagania'...A siostra to kartel przerzucajacy narkotyki i
          szukajacy w bardziej wyrafinowany sposob kontaku z mozliwoscia na
          konto...
          Do kosza chyba - na papier oczywiscie...hihi

          Kan
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek pelen planow 25.02.10, 01:30
      Po wczorajszym wieczorze z przyjaciolmi glowe rozsadzaja mi rozne plany
      dotyczace wlasnego biznesu. Od jakiegos czasu nosze sie z pomyslem otwarcia
      doradczej firmy ogrodniczej, wczoraj obgadywalysmy z przyjaciolka aspekty
      marketingowe i techniczne. Ona jest managerem marketingu internetowego w duzej
      firmie i oprocz tego zalozyla juz jeden biznes a teraz namysla sie nad drugim,
      wiec cenie sobie jej rady. Teraz czas mi usiasc i przetrawic dokladnie jakie
      uslugi i jaka specjalizacje sobie wybiore, bo od tego zalezy strategia i uzyte
      narzedzia. Pewnie potrwa z rok, zanim zaczne, bo tyle trzeba przygotowac i
      doedukowac sie! Na szczescie mam dostep do dobrych programistow, wiec jak juz
      bede gotowa, to techniczna strona przedsiewziecia pojdzie jak z platka.

      Trudno powraca sie z krainy planow do rzeczywistosci pracy zarobkowej, no ale
      jakos wrocilam, siedze na werandzie i przerabiam stos numerkow na wykresy i
      teksty. W kuchni kroliczka skrobie karton, jakim zastawilam drzwi zeby nie
      myszkowala po calym domu. Wstapil w nia nowy duch odkad wczoraj corka bez mojej
      wiedzy zabrala oba kroliki na randke w lazience (jedyne neutralne terytorium w
      domu) i okazalo sie ze sa do siebie dobrze nastawione. Byly zrelaksowane, lezaly
      obok siebie, lizaly sie i generalnie przez godzine nie probowaly sie gryzc ani
      gonic. Corka nawet nakrecila film z czulosci, jakimi sie obdzielaly. Dzis znowu
      zrobimy im lazienkowa randke :o) a w weekend sprobujemy je wpuscic razem do
      zagrody w ogrodzie.

      Wieczorem planuje poszalec w wielkim sklepie z materialami i narzedziami (cos
      jak Castorama w Polsce), zeby wybrac slupki i poprzeczki na tradycyjny drewniany
      plotek, jakim chce ogrodzic kroliczy ogrodek od strony nowego kamiennego
      chodnika. Zlota Raczka skonczyl wszystkie schody, chodniki i murki, ma jeszcze
      tylko poprawic zapadniety po ulewach chodnik i zamontowac kran podlaczony do
      malego zbiornika deszczowki za kuchnia letnia.

      Jak widzicie, mam pelna glowe planow a rece roboty!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • jutka1 Czwartek pelen pisania 25.02.10, 08:07
        Dzisiaj stukam w klawiature cały dzień.
        Pogoda jak wczoraj: szaro, buro i mokro.
        Dajcie już tę wiosnę!

        Miłego dnia :-)
      • jutka1 Re: Czwartek pelen planow 25.02.10, 10:15
        A propos planów, to wygląda, że masz zamiar połączyć swoją pasję z zarabianiem
        na życie, co już samo w sobie brzmi świetnie. :-)
        • kan_z_oz Re: Czwartek pelen planow 25.02.10, 12:52
          Nie znosze sie zastanawiac - co jest w zupelnej przeciwnosci z
          moim 'ulubionym' martwieniem.
          Zawsze robilam najpiew a pozniej myslalam.

          Otworzylismy biznes juz jakis czas temu. Chlop mi narescie dorosl do
          pomyslu pracowania dla siebie samego - alleluja.

          No wiec, dalej trenuje tylko w ramach nie bycia na etacie, robi tez
          wiecej tego co powinien - uczy ludzi w korporacjach jak cieszyc sie
          zyciem...w ramach oddychania oczywiscie.
          Bzyknelismy website, karty, kontrakt, sprzet rozny i wszystkie
          dooperele potrzebne w miesiac. Odgrzane zostaly stare kontakty -
          pali az sie pod nogami od nadmiaru.
          No wiec sie nie nudze, ale wciaz mam czas na lazenie po gorach, co
          jest priorytetem - dzisiaj bylismy w Victoria Falls...hahaha

          Kan
          • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek pelen planow 25.02.10, 13:42
            O kurde, no patrzcie! Luizo gratuluję pomysła, jednak proszę zważyć,
            że jak nasza pasja staje się pracą, to trzeba na gewałt
            szukać...nowej pasji! Hahaha.

            Kanie, pod wrażeniem jestem. W miesiąc!

            Ja też kiedyś uwielbiałam się niezastanawiać, coś mnie ciągnęło, a
            inne wypychało i szłam. Teraz bezustannie kombinuję, kalkuluję, wiję
            się, biję ze stutysięcznymi wątpami, potykam o własne nogi, a
            strachy prześladują mnie nawet we snach. Ogólnie się zrobiłam
            wątpliwa, płaczliwa i strachliwa. Fuj, powiadam.


            --
            wasza pierdo
            • kan_z_oz Re: Czwartek pelen planow 25.02.10, 14:18
              pierdoklecja_prutka napisała:

              > O kurde, no patrzcie! Luizo gratuluję pomysła, jednak proszę
              zważyć,
              > że jak nasza pasja staje się pracą, to trzeba na gewałt
              > szukać...nowej pasji! Hahaha.
              >
              > Kanie, pod wrażeniem jestem. W miesiąc!
              >
              > Ja też kiedyś uwielbiałam się niezastanawiać, coś mnie ciągnęło, a
              > inne wypychało i szłam. Teraz bezustannie kombinuję, kalkuluję,
              wiję
              > się, biję ze stutysięcznymi wątpami, potykam o własne nogi, a
              > strachy prześladują mnie nawet we snach. Ogólnie się zrobiłam
              > wątpliwa, płaczliwa i strachliwa. Fuj, powiadam.
              >
              ODP: Strachliwa i placzliwa jest Ok - kochaj sie w takim wlasnie
              stanie...hahaha. To jest czescia Ciebie, mnie i innych. Kochaj i
              oddychaj glebiej, gdyz gdy to robisz uwalniasz strach, watpliwosci
              oraz inne zmory. No, coz Ja to robie, bo administracja jest moja,
              ale wykonanie w innych rekach...hahah

              Miesiac mi zajelo zorganizowanie, bo od lat jestem, ze tak
              powiem 'sterem zeglarzem, okretem'...po tym jak opisalam gdzies
              tutaj jak wyszlam z pracy etatowej w ktoryms tam roku...hahaha
              Przelecialam kilka budow na wlasna reke - dobre doswidczenie.

              Od lat wiec wielu mam biznes w glowie. Mezowi w ciagu ostanich 2,5
              lat skrystalizowalo sie dlaczego ma otworzyc wlasny.
              Prowadzi programy, od tych wlasnie 2.5 lat, ktore sa unikalne.
              W ciagu ostanich paru miesiecy wystapila tez krystalowa jasnosc co
              ma byc z tych programow - dla ludzi z nich korzystajacych glownie.

              Nie wyszlo to zreszta z tego, ze tacy madrzy jestesmy. Wyszlo dosyc
              naturalnie. Oddychanie jest tylko jednym ze sposobow ustawiania sie
              w linii - bardzo skutecznym zreszta. Jesli ktos zna inne, czy
              skuteczniejsze - hej, nalezy korzystac z takowch. Ja sie nie
              spotkalam.

              Kan



            • luiza-w-ogrodzie Pierdukrotko 25.02.10, 23:40
              pierdoklecja_prutka napisała:

              > O kurde, no patrzcie! Luizo gratuluję pomysła, jednak proszę zważyć, że jak
              nasza pasja staje się pracą, to trzeba na gewałt
              szukać...nowej pasji! Hahaha.

              Stokrotko, pomysl sie wykluwal od dosc dawna, wiekszosc znajomych znudzonych
              moim ciaglym gledzeniem o ogrodzie mowilo mi ze czas sie zajac tym zarobkowo.
              Nie moge jednak rzucic pracy etatowej ze wzgledow finansowych (mam corke do
              wychowania i nie chce polegac na Buszmenie, on sie nie nadaje do dzialanosci
              pozaetatowej, zreszta wole liczyc na siebie, chlopy raz sa, raz ich nie ma... ).
              Wole miec na razie stale zrodelko dochodu, gdy bede powoli rozwijac wlasna
              dzialanosc. Chyba, ze mnie zwolnia, po czym moja firma skrystalizuje sie
              wzglednie szybko, bo bede miala czas!

              Mam nadzieje, ze pasja po staniu sie praca nie przestanie byc pasja, zreszta w
              ramach posiadania hobby zawsze moge sie przerzucic na wyszywanie krzyzykami albo
              nurkowanie :o)

              > Kanie, pod wrażeniem jestem. W miesiąc!

              Miesiac zalatwiania to tak na spokojnie. Wiele rzeczy (np. rejestracja firmy,
              numer ACN, numer podatkowy, nowe konto bankowe) mozna zrobic przez Internet.

              > Ja też kiedyś uwielbiałam się niezastanawiać, coś mnie ciągnęło, a
              > inne wypychało i szłam. Teraz bezustannie kombinuję, kalkuluję, wiję się, biję
              ze stutysięcznymi wątpami, potykam o własne nogi, a
              > strachy prześladują mnie nawet we snach. Ogólnie się zrobiłam
              > wątpliwa, płaczliwa i strachliwa. Fuj, powiadam.

              A dlaczego? Czy powodem jest to ze dotychczasowe pomysly oparte na
              "niezastanawianiu sie" nie wypalily i teraz boisz sie zaczynac na nowo?

              Moje watpliwosc wynikaja z obciazenia dwiema osobami, gdybym tego nie miala,
              tobym poszla i zrobila, rozkrecajac firme mozna sie zywic przez czas jakis
              suchym chlebkiem i pic wode. Natomiast gdy sie ma dziecko na utrzymaniu i
              Buszmena w charakterze motywacyjnego kamienia u szyi, trzeba wiecej wysilku.

              Stokrotko, kazdy ma strachy mniejsze lub wieksze, nalezy je wydychac i szukac
              nowych drog dojscia do tego w soibie, co nas rajcuje, motywuje i uszczesliwia.
              Tez nad tym pracuje :o)

              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
              się. Całe życie? Załóż ogród...
          • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek pelen planow 25.02.10, 23:23
            kan_z_oz napisała:

            > Nie znosze sie zastanawiac - co jest w zupelnej przeciwnosci z
            > moim 'ulubionym' martwieniem.
            > Zawsze robilam najpiew a pozniej myslalam.

            Chyba niedokladnie tak jest? Wyglada na to ze od kilku lat sie zastanawialiscie,
            bo w nastepnym poscie piszesz ze "Od lat wiec wielu mam biznes w glowie. Mezowi
            w ciagu ostanich 2,5
            lat skrystalizowalo sie dlaczego ma otworzyc wlasny.
            Prowadzi programy, od tych wlasnie 2.5 lat, ktore sa unikalne."

            Samo zalatwienie formalnosci faktycznie nie zajmuje wiecej niz miesiac,
            szczegolnie, ze Ty nie pracujesz na etacie. Widze, ze w Sydney zapanowal jakis
            trynd do pojscia "na swoje" :o) Pomyslnosci zycze.

            Luiza-w-Ogrodzie
            .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
            Australia-uzyteczne linki
            • kan_z_oz Re: Czwartek pelen planow 26.02.10, 14:31
              luiza-w-ogrodzie napisała:

              Chyba niedokladnie tak jest? Wyglada na to ze od kilku lat sie
              zastanawialiscie,
              > bo w nastepnym poscie piszesz ze "Od lat wiec wielu mam biznes w
              glowie.

              ODP: Luzio - decyzje odejscia z moich 3 miejsc zatrudnienia byly
              podjete dosyc spontanicznie. Generalnie w ciagu dnia jednego -
              wydaje mi sie, ze przecietnie zajmuje to innym osobom dluzej.
              Moja obawa finansowa jakos mi nie przeszkodzila 'wyjsc' raz z pracy
              oraz dwa razy 'postawic sie', co zaowocowalo tez natychmiastowym
              rozstaniem. Nikomu tez nie sugeruje aby tak zrobil - ja tam nie mam
              wyrzutow sumienia z tego powodu, chociaz kosztowalo to mnie/nas
              sporo glowkowania po fakcie...warto bylo.

              Mialam wiec dosyc przejrzysta sytuacje wzgledem mojej osoby odnosnie
              bycia na swoim oraz zyczenie aby w przyszlosci maz tez sie dolaczyl -
              czyli mniej wiecej od 2005 roku. Zastanawial sie wiec maz...

              > Mezowi
              > w ciagu ostanich 2,5
              > lat skrystalizowalo sie dlaczego ma otworzyc wlasny.
              > Prowadzi programy, od tych wlasnie 2.5 lat, ktore sa unikalne."
              >
              > Samo zalatwienie formalnosci faktycznie nie zajmuje wiecej niz
              miesiac,
              > szczegolnie, ze Ty nie pracujesz na etacie. Widze, ze w Sydney
              zapanowal jakis
              > trynd do pojscia "na swoje" :o) Pomyslnosci zycze.

              ODP: Dziekuje za zyczenia.
              Zalezy jaki biznes, takie formalnosci.
              Czesc rzeczy byla robiona przez innych ludzi - jak np; kontrakt, czy
              dogranie schematu finansow z ksiegowym wg planu biznesowego mu
              przedstawionego haha.
              Karty kredytowe - osobne od tych na ktore robi sie zakupy domowe
              oprocz konta - ktorego otworzenie zajmuje 5 min. Tak wiec jazda byla
              wg rozkladu jazdy innych glownie...nie mojego.

              Kan


    • luiza-w-ogrodzie Pochmurny piatek 25.02.10, 23:04
      Po chlodnej nocy przyszedl pochmurny poranek, co mnie cieszy, bo pracujac na
      werandzie nie musze sie zaslaniac od slonca zaluzjami i moge patrzec na panorame
      za oknem. Mam na dzisiaj znowu pokazny stos pracy, wiec dzien roboczy minie
      szybko a potem nadejdzie weekend :o) Nie pojechalam wczoraj po slupki do budowy
      plotu, bo Buszmen zasiedzial sie w pracy i wrocil na tyle pozno, ze mnie sie juz
      nie chcialo jechac.

      Wypuscilam kroliki w kuchni, niech sie bawia. Moze zrobie im kilka zdjec jak juz
      sie najedza i oddadza poludniowej sjescie. Murek w stanie niedokonczonym tez
      pstrykne.

      Poza tym niczego wiecej nie mam do raportowania. Zycze spokojnego piatku!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
    • jutka1 No to chyba zamknę na zaś... ntxt 26.02.10, 07:29

Pełna wersja