O pierdułach -- Odc. 106 :-)

26.02.10, 07:31
Otwieram.

Tu link do poprzedniego:
forum.gazeta.pl/forum/w,14420,107476539,107476539,O_pierdulach_Odc_105_.html
    • jutka1 TGIF... 26.02.10, 08:05
      Jak dobrze, że już piątek. Jeszcze tylko jedną rzecz skończę pisać, i skreślę z
      listy "rzeczy do zrobienia w tym tygodniu" ostatnią pozycję. Yessss yessss
      yessss... :-)
      Za oknem deszcz i silny wiatr. Błeee.

      Tyle pierduł. Miłego dnia życzę.
      • ewa553 Re: TGIF... 26.02.10, 09:20
        wczoraj slonce, dzisiaj slonce, niebo blekitne - Karaiby jakie czy
        co?
        Piatek pelen zalatwiania, lista dluga....Zobaczymy ile z tej listy
        uda mi sie zalatwic, zanim wszystko rzuce i pojde do ogrodu:))))
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 26.02.10, 13:39
      Nawiązując do tego co Kan doradza, to dzięki Kanie :) Pokochać
      pierdołowatą płaczliwą siebie jest świetną radą, wykonać trochę
      trudniej, ale chyba da się. Najtrudniej było po prostu siebie taką
      móc dostrzec, zdiagnozować że to dziwne nocne duszenie, cisnąca
      obręcz wokół brzucha i napady senności - to właśnie owe strachy,
      płaczliwość i wątpliwość. Szczerze mówiąc, to przyjemnie sobie dać
      prawo do rozlazłości i płaczliwości skoro się całe życie od siebie
      wymagało bycia czujną, superszybką i superzwartą. Zauważam, że w tej
      rozlazłości się rozleźle ale jednak dość łatwo załatwia pewne
      sprawy, które w stanie super-zwartym wydawały się kompletnie nie do
      ruszenia.

      Luiza tutaj pisze, że gdyby nie pewnie odpowiedzialności i pewnie
      opory dotyczące osób trzecich, to pewnie by leciała jak strzała. No
      pewnie. Ja natomiast mam opory własne, co jest tak samo lub może
      nawet bardziej ograniczające, hahaha.

      Nie wiem skąd się wzięły, część nabyłam sama, część są jakieś
      przekonania rodzinne, nawet nie wiedziałam że jestem dumną
      posiadaczką tego wszystkiego, jak coś mi się uda zdiagnozować i
      przyłapać, to się wyzbywam.


      --
      wasza pierdo
      • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 26.02.10, 15:21
        pierdoklecja_prutka napisała:

        > Nawiązując do tego co Kan doradza, to dzięki Kanie :) Pokochać
        > pierdołowatą płaczliwą siebie jest świetną radą, wykonać trochę
        > trudniej, ale chyba da się. Najtrudniej było po prostu siebie taką
        > móc dostrzec, zdiagnozować że to dziwne nocne duszenie, cisnąca
        > obręcz wokół brzucha i napady senności - to właśnie owe strachy,
        > płaczliwość i wątpliwość. Szczerze mówiąc, to przyjemnie sobie dać
        > prawo do rozlazłości i płaczliwości skoro się całe życie od siebie
        > wymagało bycia czujną, superszybką i superzwartą. Zauważam, że w
        tej
        > rozlazłości się rozleźle ale jednak dość łatwo załatwia pewne
        > sprawy, które w stanie super-zwartym wydawały się kompletnie nie
        do
        > ruszenia.
        >
        > Luiza tutaj pisze, że gdyby nie pewnie odpowiedzialności i pewnie
        > opory dotyczące osób trzecich, to pewnie by leciała jak strzała.
        No
        > pewnie. Ja natomiast mam opory własne, co jest tak samo lub może
        > nawet bardziej ograniczające, hahaha.
        >
        > Nie wiem skąd się wzięły, część nabyłam sama, część są jakieś
        > przekonania rodzinne, nawet nie wiedziałam że jestem dumną
        > posiadaczką tego wszystkiego, jak coś mi się uda zdiagnozować i
        > przyłapać, to się wyzbywam.
        >
        ODP: A czy potrzebujesz wiedziec skad sie wzielo w chwili obecnej??
        Pewnie jak sie juz uporasz, to wtedy Ci kliknie skad - to taka
        musztarda po obiedzie.
        Moj chlop jak nie byl gotowy, to probowal tlumaczenia ze to dla mnie
        i 'dziecka'. Niewiele nawet pomagalo moje od ponad roku
        odpowiadanie, ze nawet jesli moim sposobem wyjdzie z roboty,
        ktoregos dnia to tez nic sie nie stanie...nawet jesli 'bank' mialby
        Nas skasowac to i tak bedziemy zyc. Bylo to na serio z mojej strony
        i nie byla to nonszalancja. Maz lubil swoja prace oraz ludzi ale
        toksyczne byly polityki i podgryzanie obserwowane...wiec rozkladalo
        Go w ostatnim czasie ostro.

        Caly dowcip polega tylko na tym aby sie pozbyc tego ograniczenia z
        glowy. Glownie chodzi o akceptacje tych domniemywanych konsekwencji.
        Tak wiec, otwierajac biznes doskonale zdaje sobie sprawe ze
        statystyk hihi. I co z tego? Zawsze mozna wrocic do pracy...albo sie
        przeprowadzic do innego miasta, kraju..mozna kupic przyczepe
        drzymaly i objechac Australie itp.
        Strach wlasny powstrzymuje i wazne jest go tylko zidentyfikowac.
        Nie ma nic zlego w otworzeniu biznesu i go zamknieciu. Zreszta nie
        sadze abysmy my mogli jakos dluzej pracowac z korporacjami. Jesli
        wyjdzie rok, poltora to bedzie cud.

        Dzisiaj przyszedl kontrakt, ktory wyglada jak wytnij-wklej robota,
        niezgodny z zadnymi ustaleniami - nie tylko z Nami, ale kolidujacy z
        innym kontraktem z tej firmy, wrecz dzialajacy na szkode...nawet nie
        ma co wyslac do prawnika aby poprawil...i uwaga przygotowany przez
        drugiego po CEO specjalizujacego sie w milionowych kontraktach,
        ktory jakies pol roku temu wydawal niezwykle bystrym i rzeczowym
        facetem!

        Jak to bedzie szlo w takim tempie, to czesc chyba sama sie
        zbankrutuje..albo co?

        Kan
        PS Masaze 'shiatsu' sa niezle...
    • pierdoklecja_prutka Pyt! rzecz straszna 26.02.10, 13:49
      Przygotowując materiały do zajęć napatoczyłam się na ten oto artykuł:

      www.guardian.co.uk/world/2010/feb/25/france-bistros
      roztaczający dupomarszczące "visions of doom" degrengolady i atrofii
      bistro znikających z krajobrazu w tempie kurwa ptaka dodo.

      To straszne. To nie może być prawda. Może stowarzyszenie założyć,
      coś jak "Save the Whales", jakieś rezerwaty może, macdonalds' free
      zones czyco. Qrv.
      --
      wasza pierdo
      • maria421 Wizyta o homeopaty czyli co Wy na to? 26.02.10, 15:46
        Po wczorajszej kolejnej wizycie mojej corki u laryngologa poszlam do apteki z
        recepta na lekarstwo. Lekarstwa nie mieli, ale natychmiast zamowili i bylo do
        odebrania za kilka godzin.
        Ania wczoraj czula sie podle, znow zawroty glowy, znow mdlosci, wymioty. Kiedy
        poszlam odebrac lekarstwo obsluzyl mnie wlasciciel apteki ktory zna nas od wielu
        lat. Spytal jak sie Ania czuje, opowiedzialam o tych mdlosciach , on poszedl na
        zaplecze i w malenkim opakowaniu przyniosl 9 malenkich kuleczek ktore ona miala
        wziac 3 razy po 3. Powiedzial tez ze bardzo chcialby z nia osobiscie
        porozmawiac. Kuleczki pomogly i dzisiaj rano poszlysmy do pana aptekarza ktory
        jest rowniez dyplomowanym homeopata (o czym wczesniej nie wiedzialam), pan wzial
        nas na zaplecze i rozmawial z nami przez dobra godzine w czasie ktorej widzialam
        jak moja corka wraca do siebie, zdrowieje! Tylko przez to ze wreszcie ktos nie
        badal jej przyrzadami, okularami, komputerami, tomografami lecz interesowal sie
        tym co sie z nia dzieje i jak ona to odbiera i przetwarza? Tylko dlatego ze ktos
        interesowal sie nie tylko jej jednym nerwem gdzies w okolicach ucha lecz nia
        sama jako istota z ducha i ciala?
        Pan powiedzial ze musi przez weekend popracowac nad zebranymi informacjami i
        sporzadzi jej jakis srodek homeopatyczny na poczatku przyszlego tygodnia.

        Macie jakies doswiadczenia z leczeniem srodkami homeopatycznymi?
        • pierdoklecja_prutka Re: Wizyta o homeopaty czyli co Wy na to? 26.02.10, 16:18
          Nie,nie korzystałam z homeopatii, za to z powodzeniem leczę się
          medycyną chińską. Gdzie też się interesują mną jako całokształtem,
          nie badają przyrządami, za to dostaję specjalnie dobrane dla mnie
          zestawy ziół.

          Warto spróbować, jeśli pan budzi zaufanie, a pierwszy kontakt z
          lekami był pomyślny. Na pewno nie zaszkodzi, a możliwe bardzo, że
          będzie skuteczne.

          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: Wizyta o homeopaty czyli co Wy na to? 26.02.10, 16:51
            ja owszem, korzystam i owszem, pomaga. Czuje sie slaba, to przez
            dluzszy czas lykam Arnica C200. Jestem naprawde chora, to zamiast
            antybiotykow (no, chyba ze koniecznie trza wziasc), to lykam
            intensywnie Propolis D6. I pomaga, a jakze! I to nie tak, ze po
            prostu w to wierze! Jak mi pierwszy raz homeopatka to polecila, to
            bylam pelna watpliwosci. Dopiero jak pomogly, to uwierzylam. Polecam.
            • sabba Re: Wizyta o homeopaty czyli co Wy na to? 26.02.10, 18:34
              jak mowi moj homeo: jakbys nie wierzyla i tak by ci pomoglo:)
            • maria421 Re: Wizyta o homeopaty czyli co Wy na to? 26.02.10, 18:34
              Dzieki, dziewczyny. Ja tez uwazam ze sprobowac nie zawadzi.
        • sabba Re: Wizyta o homeopaty czyli co Wy na to? 26.02.10, 18:33
          mario od roku chodze do homeopaty ze wzgl na migrene i widze postepy. to dziala
          oczywiscie! trzeba miec szczescie i trafic na dobrego ktory w miare szybko
          wywnioskuje co potrzeba na dana chorobe.. nie wiem co konkretnie chcesz
          wiedziec, mnie wizyty pomagaja bardzo na psyche no i na inne rzeczy.
          • maria421 Re: Wizyta o homeopaty czyli co Wy na to? 26.02.10, 18:44
            Sabbo, ja po prostu chce zebrac pare opinii bo sama nigdy z pomocy homeopaty nie
            korzystalam.
      • jutka1 Re: Pyt! rzecz straszna 27.02.10, 10:32
        Ano, 100Krotko. Mam nadzieję, że scenariusze doom and gloom się nie sprawdzą...
    • jutka1 Słoneczna sobota 27.02.10, 11:28
      Za oknem słońce i bezchmurne niebo, ma być 10-12 C. Cudeńko.
      Pójdę chyba na taras na couscousa. Potem małe zakupy. Trzeba też trochę
      poczytać, ale tylko trochę. Postanowiłam odpocząć, za dużo się ostatnio działo,
      za szybko. Trza zwolnić. :-)

      Tyle pierduł. Miłej soboty :-)
    • jutka1 Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 09:31
      Wieje, pada, jest ciemno, zimno i nieprzyjemnie. Nigdzie dziś nie wychodzę, nie
      ma mowy.
      Będę sobie poczytywać, pisać i mościć się. Zakupy wczoraj zrobiłam, nic nie
      muszę poza domem, i tyszpiknie.

      Miłej niedzieli i lepszej pogody życzę. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 15:03
        Tu niestety wielka przykrosc sie stala, bo chlopu sie wlamali do
        studia i wyczyscili wsio. Od 10 lat gromadzony warsztat pracy.
        Wiecej nie bede pisac o tym, bo wstrzas jest zbyt wielki.

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 16:12
          Strasznie, strasznie przykre. :-(((((
          • xurek Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 16:22
            bardzo wspolczucje i po czesci sie wczuwam, bo nam dwa lata temu
            obrabowano mieszkanie, ale nie do tego stopnia. Czy uda wam sie
            przynajmniej odzyskac finansowa rowowartosc (mysle o ubezpieczeniu).

            Strasznie przykre, tym bardziej ze emocjonalej wartosci utraconych
            rzeczy zrekompensowac sie nie da....
            • maria421 Re: Niedziela, deszcz i wichura 28.02.10, 17:41
              To musi byc faktycznie szok. Wspolczuje.

              Nad nami orkan szaleje. Paskudztwo.
              • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela, deszcz i wichura 01.03.10, 00:39
                Bleh, jakoś dochodzimy do siebie... Głównie chłop jest biedny, ja
                spełniam funkcję pocieszawczą. Kotlety robię schabowe i takie tam.

                Niestety, żadnej rekompensaty nie uzyskamy, chłop jako anarchista i
                antysystemowiec nie był ubezpieczony. Zresztą wartość niektórych
                rzeczy jest kompletnie niewycenialna, były to maszyny na przykład
                robione na zamówienie specjalnie dla niego. Ech...


                Ja na szczęście fuchę jakąś dostałam koordynując program unijny, a
                bóg da i forum kciuki potrzyma to i może drugą fuchę dostanę. Jutro-
                pojutrze ma się rozstrzyc, więc o Wasze wibrancje pozytywne i
                energie się ubiegam.


                --
                wasza pierdo
                • jutka1 Re: Niedziela, deszcz i wichura 01.03.10, 07:50
                  Wysyłam fluidy za fuchy!

                  Chłopa ode mnie pogłaszcz po głowie z wyrazami współczucia. Okropność mu się
                  przytrafiła i fuj.
              • kan_z_oz Re: Niedziela, deszcz i wichura 01.03.10, 00:41
                Trzymaj sie 100.

                Pogoda mocno jesienna, jest chyba obecnie tylko 18 C z gruba warstwa
                chmur. Jest wiec milo, chociaz nietypowo.
                Tsunami Nas ominelo. Plaze wczoraj w wiekszosci byly pozamykane ale
                nie widzialam zadnej najdzwyczajnej aktywnosci oprocz
                zwyklej 'pralki'.

                Poza tym 'golaski' na schodach opery;

                www.smh.com.au/news/entertainment/spencer-tunick/2010/03/01/1267291832800.html

                Kan
        • luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela, deszcz i wichura 01.03.10, 01:16
          pierdoklecja_prutka napisała:

          > Tu niestety wielka przykrosc sie stala, bo chlopu sie wlamali do
          > studia i wyczyscili wsio. Od 10 lat gromadzony warsztat pracy.
          > Wiecej nie bede pisac o tym, bo wstrzas jest zbyt wielki.

          Co za wstretne, swinskie swinstwo! Bardzo mi przykro, Stokrotko, kradziez jest
          zawsze wstrzasajacym przezyciem, co dopiero, gdy przepada dorobek artystyczny!

          Czy jest szansa ze zlodziej maszyny porzuci, bo sa na tyle unikalne ze nie
          nadaja sie do wykorzystania przez kogos, kto artysta nie jest?
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy dzien administracyjnej jesieni 01.03.10, 01:12
      Do rownonocy jeszcze trzy tygodnie, ale dzisiaj jest pierwszy dzien admnistracyjnej jesieni. Zreszta pogodowo tez jest jesiennie - po przejsciu burzy od wczorajszego popoludnia oziebilo sie, jest pochmurnie i szaro. Szkoda, ze burza nie przyszla w piatek, bo weekend byl tak goracy, ze znowu niewiele zrobilam w ogrodzie. Przynajmniej wyczyscilam zagrode krolikow i wczoraj wieczorem wprowadzilam do niej krolowska pare :o) Zajrzalam dzisiaj rano i zachowywali sie spokojnie, zadnych dzikich gonitw.

      Krolowska para przy sniadaniu:
      https://images8.fotosik.pl/224/2eb38c293b3be8d9med.jpg

      Piekna krolicza narzeczona estetycznie pozujaca:
      https://images8.fotosik.pl/224/c07a3b907b66ca8bmed.jpg

      Zjawilam sie dzis rano w pracy i okazalo sie ze dolozyli mi nowych obowiazkow - bedzie troche ciekawiej.

      No to zabieram sie do owych obowiazkow, pozdrawiajac z dzis niewatpliwie jesiennego Sydney

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 01.03.10, 09:33
      kroliki bardzo fajne, Luizo. Ale ciekawa jestem jak
      zaplanowalas "zagospodarowanie" licznego potomstwa?

      Kanie, nie znam angielskiego, wiec prosze mi powiedziec jaki byl
      cel nagusow pod opera? Jakis rekord czy tez jakies ciekawe zdjecie?
      Moze i ciekawe, ale nic nowego, byly juz takie.

      Dorotko, nie wiem po prostu co powiedziec. Na mysl o tym ze ktos by
      mnie mial okrasc nawet nie z cennych, ale osobistych rzeczy, noz mi
      sie w kieszeni otwiera. Trzymam kciuki, aby od teraz wszystko szlo
      wylacznie pomyslnie!

      Moja wczorajsza randka zostala porwana przez orkan: nie moglismy sie
      spotkac:(((( Mam nadzieje, ze dzis nic nam juz nie przeszkodzi
      w polaczeniu bratnich dusz (a raczej body and soul).
      • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 01.03.10, 10:25
        ewa553 napisała:
        > Kanie, nie znam angielskiego, wiec prosze mi powiedziec jaki byl
        > cel nagusow pod opera? Jakis rekord czy tez jakies ciekawe zdjecie?
        > Moze i ciekawe, ale nic nowego, byly juz takie.
        >
        ODP: To jest nastepne z serii - byly juz takie. Praca Spencera
        Tunicka, ktory organizowal juz kilka podobnych.
        Cel? Artystyczny, chociaz jeden z uczestnikow - a tym razem bylo ich
        5200, czyli o jakies 3000 tys wiecej niz przewidywano - wyrazil, ze
        celem bylo poczuciem czlowieka w czyms co przypomina mu rytual
        jednosci. W pierwszym rzedzie byly znane osobistosci, sportowe, TV
        itp.

        Kan
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 01.03.10, 10:38
          "zycie plemienne na schodach opery", albo "instynkt pierwotny w
          zetknieciu z wysublimowana kultura" - hehe, niezle:)))
          • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 01.03.10, 12:56
            Podziwiam zapal tej akcji i uczestnikow. Zdjecia byly skoro swit,
            czyli o 6-tej rano. Wyruszyc wiec nalezalo w nocy...do tego
            poniedzialek, przed praca na schody opery w poranek, ktory do
            cieplych nie nalezal...cel to chyba kazdy mial swoj wlasny.

            Kan
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 01.03.10, 22:16
              Testuję nowego laptoka. O kurdebalans, działa! I poslkie litery jak trzeba.

              Jak na razie, to Windows7 wymiata. :-)))
      • luiza-w-ogrodzie Kroliki adoptowane sie nie rozmnazaja 03.03.10, 00:25
        ewa553 napisała:

        > kroliki bardzo fajne, Luizo. Ale ciekawa jestem jak
        > zaplanowalas "zagospodarowanie" licznego potomstwa?

        Ewo, potomstwa nie bedzie, jako ze zwierzeta brane do adopcji od weterynarzy i z
        osrodkow dla bezdomnych zwierzakow sa chirurgicznie pozbawiane mozliwosci
        rozmnazania sie. Takie sa tu przepisy, z ktorymi sie zgadzam. Weterynarze po
        odkarmieniu i wyczyszczeniu wykonuja operacje, oprocz tego szczepia,
        odrobaczaja, przycinaja pazury itp i wystawiaja zwierzeta do adopcji za
        pieniadze bedace ulamkiem tego, co placiloby sie za mlode zwierze ze sklepu lub
        hodowli. Wszystko po to, zeby zachecic ludzi do adopcji porzuconych niegdys
        ulubiencow.

        Oprocz tego w wypadku kroliczyc sterylizacja przedluza im zycie, jako ze starsze
        kroliczyce nagminnie choruja na raka narzadow rodnych.

        Tak ze nie musisz sie obawiac, ze ogrod stanie miejscem hodowli kroliczych
        tlumow...
        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
    • luiza-w-ogrodzie Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 00:48
      Wciaz mamy jesienna pogode, w nocy bylo okolo 15 stopni a teraz niebo zasnute
      szarymi chmurami. Ale podobno to tylko chwilowy atak zimna, bo synoptycy
      zapowiadaja dla Sydney ciepla i sucha jesien. Tegoroczne lato bylo jednym z
      pieciu najgoretszych i najbardziej deszczowych w historii pomiarow
      meteorologicznych. Swietne lato dla ogrodnikow, ogrody sa bujnie zielone a
      zbiorniki deszczowki pelne wody. Zdaje sie iz jesien rzeczywiscie bedzie ciepla,
      widze ze teraz kwitna wiosenne rosliny.

      Snuje ogrodnicze opowiesci a rzeczywistosc biurowa skrzeczy glosem mojej
      managerki, ktora przed chwila do mnie dzwonila niemal z placzem, bo nie moze
      przebic sie do mozgu swojej manadzerki z logicznymi poradami. Owa kobieta jest
      nowa, pierwszy raz dostala etat gdzie zarzadza ludzmi i nie potrafi tego robic,
      probujac na sile forsowac swoje rozwiazania nawet gdy nie maja sensu. Sytuacje
      pogarsza to, ze ona wie, iz moja managerka mialaby lepsze szanse na przejecie
      jej etatu, gdyby chciala startowac do niego. Jednym slowem, zamieszanie, wojna
      ego i kto wie, moze PMS na dokladke :o)..

      Nie bede tez miala dzis spokoju do ktorego jestem przyzwyczajona pracujac w domu
      we wtorki jako ze i corka i Buszmen wroca wczesniej niz zwykle. Corka ma mniej
      lekcji w szkole (za to w tzw. czasie wolnym robi dwa przedmioty poza szkola) a
      Buszmen bedzie mial za kwadrans wyrywany zab trzonowy i pewnie dlugo w biurze
      nie posiedzi, gdy tylko znieczulenie zejdzie. I tak dobrze, ze nie pojechal
      rowerem - moglby sie nabawic krwotoku wracajac!

      To tyle u mnie; pozdrawiajac znad klawiatury rzucam sie z powrotem w odmety
      pracy...

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • sabba Re: Chlodny jesienny wtorek 02.03.10, 08:28
        piekny wiosenny poranek z lekkim mrozkiem. antybiotyki czynia cuda jednak:) w
        powrownaniu z wczoraj mam ochote podbijac swiat i ba, nawet wierze ze mi sie
        uda:)) dobrego dnia!!
        • jutka1 Słoneczny wiosenny wtorek 02.03.10, 09:31
          Za oknem słońce, ma być dziś 9-11 C. Czuć już wiosnę.

          Od wczoraj testuję nowego laptoka. Sprawuje się dobrze, ale muszę się do
          niektórych rzeczy przyzwyczaić: ekran jest wprawdzie tak szeroki jak w starym,
          ale "niższy"; Windows 7 owszem, dobrze działa, ale muszę rozgryźć różne funkcje,
          no i trochę inaczej jest rozłożona klawiatura. Nic to, przyzwyczaję się. Duży
          plus: śmiga jak koń na westernie i nic nie muli. :-)

          W robocie cisza (przed burzą?). Po południu mam spotkanie z serii Golgota, ale
          nic to, dam radę, ryjem do przodu.

          Miłego dnia życzę :-)
          • pierdoklecja_prutka Dziwny wichurzasty wtorek 02.03.10, 12:15
            A ja mam zjazd energetyczny, po tym włamaniu jakaś energia mnie
            naszła, szumiałam, pocieszałam, byłam nieustraszona i niezłomna, a
            teraz się rozlazłam w galaretowatość spiczniałą. Czuję się jak flak.
            Za oknem duje niepokojąco. W środku jakieś zbełtanie.



            --
            wasza pierdo
    • ewa553 marcowy raport z ogrodka 02.03.10, 18:03
      zolte krokusy kwitna jak oszalale. czosnek i zonkile rosna jak na
      drozdzach. paczki (ponczki) odkrylam na rozach, bzie i jakims
      krzaczku ozdobnym, ktorego nazwy zapomnialam. slonce swieci jak
      oszalale, wiec wszystko wspina sie do niego.
      jutro wygrabianie resztek lisci spomiedzy roslin.
    • luiza-w-ogrodzie Marcowa sroda 03.03.10, 00:17
      Sroda, czyli dzien biurowy z perspektywa jogi. Po powrocie do domu pewnie
      zabiore sie za malowanie slupkow kroliczego plotu jakie dzis mial osadzic Zlota
      Raczka. Gdy beton wyschnie, bedzie robil poprzeczki i furtke. Nie moge sie
      doczekac kiedy to bedzie skonczone, bo przemykanie sie do zagrody krolikow
      zagraconym ogrodem w przykurczu pod galeziami banksii jak na razie obdarzylo
      mnie siniakami, glownie na ramionach i goleniach. Glowe i plecy mam za to
      podrapane. Wygladam jak ofiara napasci, jeszcze tylko podbitego oka mi brakuje :o)

      W pracy od rana sie zastanawiamy, ktora z nas pierwsza zrezygnuje i przeniesie
      sie gdzie indziej: managerka, moja kolezanka czy ja. Morale zespolu upada, gdyz
      managerka nie daje sobie rady z wdrozeniem przez innych managerow akcji
      rekomendowanych w naszych analizach. Jednym slowem, analizujemy i rekomendujemy
      a potem okazuje sie ze nikt nie uzyl tych informacji. Ech, poprzednia managerka
      szla jak burza, miala sile przekonywania. A obecna nie dorasta jej do piet. Taki
      lajf...

      Wracam do zarabiania pieniedzy. Dzis ostatni dzien w biurze tego tygodnia, wroce
      tu dopiero w poniedzialek, hurra!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • pierdoklecja_prutka Re: Marcowa sroda 03.03.10, 00:42
        Bah, no fatalne to jest, jak się człowiek narobi, a psu się to
        okazuje na budę nawet nieprzydatne. Cierpliwości i wytrwałości
        życzę. Wiktoriańskie matrony ponoć swoim córkom radziły przed nocą
        poślubną aby zacisnęły powieki i myślały o Anglii. Ja Tobie zaś
        radzę głębokie oddechy i myślenie o przyszłym biznesie ogrodowym:)

        Mój chłop, skoro jest na przymusowym urlopie, dzisiaj rano się wziął
        i spełnił nasze groźby zimowe. Nastąpiła eksmisja kotów spod
        balkonu. Szpara pod balkonem została zablokowana płytami, i zasypana
        ziemią. Oczywiście po wcześniejszym uważnym sprawdzeniu, czy się tam
        jakiś nieszczęśnik nie zadekował w kącie. Ciekawe, czy to wystarczy
        by koty się wyniosły, czy też po prostu się przeniosą całkiem na
        nasz balkon. Ale po znalezieniu przed kilkoma dniami pod drzwiami
        balkonowymi dwóch ogryzionch skrzydeł zdechłego gołębia - moja
        determinacja pozbycia niechcianych sąsiadów stała się granitowa.
        --
        wasza pierdo
        • luiza-w-ogrodzie Koty 03.03.10, 00:50
          pierdoklecja_prutka napisała:

          > Bah, no fatalne to jest, jak się człowiek narobi, a psu się to
          > okazuje na budę nawet nieprzydatne.

          Na szczescie jeszcze mi za to placa :o) wiec moja praca mimo ze firmie czesto
          nieprzydatna, przydaje sie nam finansowo.

          >Cierpliwości i wytrwałości
          > życzę. Wiktoriańskie matrony ponoć swoim córkom radziły przed nocą
          > poślubną aby zacisnęły powieki i myślały o Anglii. Ja Tobie zaś
          > radzę głębokie oddechy i myślenie o przyszłym biznesie ogrodowym:)

          Dokladnie tak robie!

          > Mój chłop, skoro jest na przymusowym urlopie, dzisiaj rano się wziął
          > i spełnił nasze groźby zimowe. Nastąpiła eksmisja kotów spod
          > balkonu. Szpara pod balkonem została zablokowana płytami, i zasypana
          > ziemią. Oczywiście po wcześniejszym uważnym sprawdzeniu, czy się tam
          > jakiś nieszczęśnik nie zadekował w kącie. Ciekawe, czy to wystarczy
          > by koty się wyniosły, czy też po prostu się przeniosą całkiem na
          > nasz balkon. Ale po znalezieniu przed kilkoma dniami pod drzwiami
          > balkonowymi dwóch ogryzionch skrzydeł zdechłego gołębia - moja
          > determinacja pozbycia niechcianych sąsiadów stała się granitowa.

          W pelni rozumiem i popieram. Nie daloby sie owych kotow przekazac do Towarzystwa
          Opieki nad Zwierzetami albo podobnej instytucji?

          Pozdrawiam marcowo
          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
          się. Całe życie? Załóż ogród...
          • ewa553 Re: Koty 03.03.10, 08:54
            no to mnie uspokoilas Luizo. Czyli u Was z krolikami jest tak, jak u
            nas z kotkami.
            Co do kotow Doroty: Warszawa jeszcze pewnie do tego nie dojrzala,
            ale w Andaluzji np. Towarzystwo Milosnikow Kotow czy innych zwierzat,
            wylapuje bezdomne koty i je po kastracji wypuszcza na wolnosc.
            I to jest chyba najlepsze wyjscie, bo jest tych kotow zbyt wiele aby
            liczyc na rodziny zastepcze. Koty zyja sobie fajnie, ale nie
            rozmnazaja sie w nieskonczonosc. Do tego kocury wykastrowane nie
            maja tego cuchnacego "wytrysku"....
            Mysle Dorota ze pozbyliscie sie kotow, bo one przeciez nie Ciebie
            tak nieziemsko kochaja, tylko to przytulne schowanko pod balkonem.
            Mam nadzieje ze plyty sa z solidnego materialu, ktorego zadne
            zwierzeta nie wydrapia/wygryza?
            • pierdoklecja_prutka Re: Koty 03.03.10, 09:07
              Otóż kotów wyłapać i nigdzie przekazać nie można! Dowiadywałam się.
              Straż Miejska lub Straż dla Zwierząt zabiorą koty pod warunkiem, że
              są to koty domowe przez kogoś porzucone. Natomiast dzikich kotów
              wyłapwyać nie wolno. Tak mnie poinformowano gdy ubiegłej zimy
              chciałam aby zabrali spod balkonu kociaki. Bo koty się pochopnie
              rozmnożyły już w lutym a wtedy przywalił właśnie mróz i spadł śnieg.
              Także uważam, że najlepiej koty kastrować i puszczać wolno. Taki
              dziki kot źle by się chyba czuł siedząc zamnknięty w mieszkaniu.

              A dzisiaj słoneczko świeci, jakichś zajęc mam gromadę, więc się
              oddalam pomału.
              --
              wasza pierdo
    • ewa553 jeszcze raz koty 03.03.10, 09:37
      Fedoro, (milczaca Fedoro!), Ty masz przeciez kontakty zwierzece,
      moze bys temat kastrowania bezdomnych kotow poruszyla, podrzucajac
      pomysl? Przeciez ktos musi zaczac temat drazyc, to wtedy cos sie
      ruszy....
      • kan_z_oz Re: jeszcze raz koty 03.03.10, 10:22
        ewa553 napisała:

        > Fedoro, (milczaca Fedoro!), Ty masz przeciez kontakty zwierzece,
        > moze bys temat kastrowania bezdomnych kotow poruszyla, podrzucajac
        > pomysl? Przeciez ktos musi zaczac temat drazyc, to wtedy cos sie
        > ruszy....

        ODP: Ewo - mialam kiedys takiego dzikiego kociaka - damskiego, po
        sterylizacji? Upierdliwe bylo, bo sikala w kazdym kacie mozliwym,
        jesli weszla do domu. Polowala na ptaki, kroliki oraz wszystko co
        sie ruszalo, pomimo tego, ze dostawala jedzenie.
        Na koniec prysnela gdzies w sina dal...
        W Australii, niestety nalezy takie koty usypiac, bo zniszczenia
        jakie powoduja sa ogromne - glownie na rodzimych gatunkach ptakow
        oraz zwierzat.

        Kan
        • ewa553 Re: jeszcze raz koty 03.03.10, 10:34
          kanie, kocia sytuacja w Twoim kraju nie jest mi znana. ale jedno
          jest chyba jasne: jesli "mialas" tego kota, tzn. ze probowalas go
          udomowic. a nie o to mi chodzilo. jasne, kot przyzwyczajony do zycia
          na wolnosci, nie wie jak uzywac toalety, przyzwyczajony jest
          sikac gdzie akurat stoi. mnie chodzi o to, zeby sterylizowac i
          wypuszczac spowrotem na wolnosc. gdyby to konsekwentnie stosowano
          (w Warszawie, zaznaczam), to kocia populacja zmniejszala by sie
          systematycznie.
          Moj najmlodszy kot, ktorego wzielam z ogrodu jest najlepszym
          przykladem tego, ze koty lubia czystosc, wola ja od sikania byle
          gdzie. Mowie o kotach domowych. Moj kot pojawil sie w ogrodzie na
          poczatku lata i wloczyl sie tam ze 3 miesiace. Najwyrazniej ktos
          wyjezdzajac na urlop, pogonil malenstwo w sina dal. No i Kika mimo
          ze przez te 3 miesiace sikala w nature, nie odzwyczaila sie od
          czystosci. Po wzieciu do domu mialam z nia problem chyba przez 3 dni,
          potem zaczela korzystac z kuwety. Zapamietala z "poprzedniego",
          domowego zycia, ze tak robi grzeczna panienka:))))) Od dzikiego kota
          nie mozna tego wymagac.
          • ewa553 pilot ante portas..... 03.03.10, 10:36
            przyjezdza dzis do mnie, przyjazn rozwija sie ciekawie, choc po
            pierwszym spotkaniu bylam rozczarowana: jedyny temat - prowokowany
            zreszta moimi pytaniami, to byl jego zyciorys, samoloty i latanie.
            Dzis ma jeszcze jedna szanse zainteresowac sie mna:))))
            • xurek Re: pilot ante portas..... 03.03.10, 14:34
              Piranha ma prawie obiecanego zwierza w tym roku. Caly czas mial byc
              pies, a tu nagle zrobil sie z tego kot a raczej koty dwa. Maly
              wygrzebal gdzies stare zdjecia moich kotow i zdecydowal sie na Maine
              Coony. Chce miec "parke" i hodowac male :))). Tata omal zawalu nie
              dostal a mnie sie w nocy inwazja kocia snila. Ale jeden kot bylby w
              zasadzie latwiejszy w obsludze niz jeden pies. Zobaczymy co z tego
              wyniknie do lata: mam nadzieje, ze nie krokodyl :)
              • jutka1 Maine Coony 03.03.10, 16:07
                W temacie Maine Coonów wal do mnie jak w dym, jeśli masz pytania... :-) (chociaż
                pamiętam, że znasz tę rasę).

                Jeśli mogę doradzać - weźcie oba koty w tym samym czasie, a najlepiej
                rodzeństwo. Wtedy nie będą się prać, jak Daisy z Maurycym.

                A jeśli poważnie zaczniecie rozważać i będziecie szukać hodowli - "moi" w PL są
                cudni. Daj znać i przyślę namiary.
                • xurek Re: Maine Coony 03.03.10, 18:24
                  rodzenstwo nie bardzo, bo Piranha je chce hodowac :). Ja myslalam
                  najpierw kotka a jezeli Pirahna koniecznie sie uprze to potem kocur,
                  powod bardzo prozaiczny: jeden Maine Coon kosztuje w Szwajcu od 100
                  CHF (750 Euro), wiec dwa na raz to mi troche przyduzo. Myslisz, ze
                  to glupi pomysl? Chce je wypuszczac wolno (po okresie
                  aklimatyzacji), bo uwazam, ze kot bedzie bardziej szczesliwy w
                  ogrodzie niz w mieszkaniu. Na osiedlu sa juz inne koty, ale z
                  doswiadczen z moja Maine Coon to powinny sobie z tymi "starymi
                  kotami" dac rade?
                  Mowisz o hodowli, z ktorej kupilas? Jakiego koloru maja?
                  Czy Ty je wciaz obydwa masz i gdzie one teraz sa?
                  • jutka1 Re: Maine Coony 03.03.10, 20:25
                    Xurku, najgorszy scenariusz to najpierw kotka a potem kot. Kot będzie rosnąć w
                    cieniu kotki, ona go będzie tłuc na początku, a on się będzie mścić potem.
                    Przerobiłam ten scenariusz z Daisy i Maurycym, koszmar. Wyjadał jej jedzenie,
                    tłukł bez powodu, Daisy była zestresowana do imentu, przestała się myć (ilekroć
                    chciała wylizać się w spokoju, przychodził i ją prał :-( ) i chodziła z
                    kołtunami - a czesania nie lubi i się nie daje.

                    Jak tylko po wyjeździe do Paryża i diagnozie alergii na koty znalazłam Maurycemu
                    kochający dom i przywiozłam Daisy tutaj, kotka odżyła.

                    Btw, rodzeństwo kocie może mieć młode :-)

                    Btw 2, koszt u moich hodowców jest niższy, napisz maila jakby co. Kolory jakie
                    chcesz :-)
                    • pierdoklecja_prutka Got it! 03.03.10, 20:53
                      Dostałam robotę nr. 2! Będę miała legalne wakacje, oczekuję
                      purpozycji :)
                      Pieniądze nie są duże, ale projekt ciekawy, nauczę się nowych rzeczy
                      i będę pracować od popołudnia do wieczora czyli w ulubionej porze.
                      Ponadto będę sobie sama w biurze wtedy z widokiem na Warszawę z 29
                      piętra. Tutaj można składać gratulacje :)


                      --
                      wasza pierdo
                      • jutka1 Re: Got it! 03.03.10, 21:00
                        NO! Cieszę się! :-)))
                        Gratulacje, 100K! :-)
                        • pierdoklecja_prutka Re: Got it! 03.03.10, 21:21
                          Sękju, właśnie mam tu butelkę chardonnay i selebruję se :)

                          --
                          wasza pierdo
                          • kan_z_oz Re: Got it! 04.03.10, 01:34
                            pierdoklecja_prutka napisała:

                            > Sękju, właśnie mam tu butelkę chardonnay i selebruję se :)
                            >
                            ODP: Haha - spadochron zawsze jest rzucony, gdy czlowiek juz zaczal
                            spadac...i naprawde grozi mi rozbicie.

                            Juz wiele razy probowalam przekonac 'gore' aby rzucali zawczasu hihi.

                            Maja to generalnie gdzies i z dokladnoscia zegarka szwjcarskiego
                            rzucaja po swojemu, czyli jak sie juz spada.

                            Gratuluje 100K.

                            A ja czekam teraz na przelew, ktory jako rezultat podpisanego
                            kontraktu juz jest opozniony 5 dni!!!
                            Wczoraj probowalam przekonac 'Gore', ze juz umieramy z
                            glodu...slyszalam tylko chichot na widok krewetek, bialego z nowej
                            zelandii. Wkurzylam sie troche i posplacalam wszystkie rachunki juz
                            na zapas - nawet te z date 15-go.
                            Ba, zadzwonilam nawet do ksiegowego z zapytaniem dlaczego urzad
                            skarbowy sie spoznia z rozliczeniem, przeciez to my tym razem
                            jestesmy winni pieniadze, i chcemy zaplacic jak najszybciej...hehehe
                            Nie wiadomo tez dlaczego urzad skarbowym jest opozniony, bo ten
                            nigdy sie nie spoznia z pobieraniem oplat...hihi

                            Nalezy sie z tego smiac...dlugo i glosno.

                            Kan

                      • blues28 Gratuluje Stokrociu!!! 04.03.10, 08:54
                        Serdecznosci z okazji angazu, sprzyjajacego rozkladu a nawet widoków:-)
                        Bardzo sie ciesze.

                        Za oknem pieknie, slonecznie i cieplo.
                        Moje dni troche ble, ale bylo do przewidzenia wiec schodze do podziemi.

                        Baj!
                        • maria421 Re: Gratuluje Stokrociu!!! 04.03.10, 09:28
                          Ja tez Dorotce gratuluje a Blusowi posylam moje cieple mysli na zejscie do
                          podziemia.

                          • ewa553 Re: Gratuluje Stokrociu!!! 04.03.10, 10:20
                            Gratuluje Dorotko! Tak trzymac!

                            Marysiu, jak kuracja Ani?
                            • maria421 Re: Gratuluje Stokrociu!!! 04.03.10, 13:14
                              ewa553 napisała:

                              > Gratuluje Dorotko! Tak trzymac!
                              >
                              > Marysiu, jak kuracja Ani?

                              Jest duza poprawa, od poniedzialku jest juz "u siebie" i zaczela Repetitorium,
                              tzn. 11 miesieczny kurs przygotowawczy do egzaminow panstwowych.

                      • kielbie_we_lbie_30 Re: Got it! 04.03.10, 09:21
                        O kurde alem siem cieszem...

                        Sciskam...
                      • xurek Re: Got it! 04.03.10, 11:51
                        rowniez gratuluje i sie ciesze razem z Toba. W jakiej dziedzinie
                        jest ten projekt?
                        • ewa553 Re: Got it! 04.03.10, 12:10
                          haha, jak sie tu mowi. Twoje pytanie Xurku przypomnialo mi scene z
                          Barei: facetka mowi do znajomego, ze dostala prace w telewizji. A
                          on: bravo Luska, a w charakterze czy tak? a ona: w charakterze, w
                          charakterze. Narazie gonca:)))))
                          Pamietacie? Nie ma rozy bez ognia. moj ulubiony Bareja.
                          • pierdoklecja_prutka Re: Got it! 04.03.10, 13:22
                            A dzięki, dzięki wszystkim :)
                            Wczoraj w Warszawie nagle nastąpił z minuty na minute napad zimy.
                            Słoneczny choć chłodny dzień nagle zmienił się w makabrę gęstej
                            śnieżnej zamieci. Co odpowiadało mojemu stanowi ducha, bo się
                            odezwała ta częsść mnie, która nie chce pracować, nie chce się nic
                            uczyć, nie chce nic zmieniać, boi się, że da dupy, że się zmęczy,
                            moje obecne życie niemal sielanką mi się wydało i na myśl o rychłym
                            końcu owej niemal w depresję wpadłam. Na szczęście wieczorem
                            odrobina chardonnay i kurczak w sosie kremowo pieczarkowym z
                            odrobiną Metaxy oraz przyjacielskie pogwarki mi humor wybitnie
                            poprawiły. A dzisiaj świeżutki wstał z łóżka, bo pamięć, bo pamięć
                            nie ta (cycat) i nowy słoneczny dzionek powitał(ała). Medytować będę
                            nad myślami Kana o spadochronie, istotnie to jest tak, widocznie owo
                            spadanie bez spadachronu czemuś ma służyć, tylko czemu?

                            Projekt to unijny jest, e-learningowy. Będzie fun, bo ja i tak dużo
                            czasu siedzę memłając na necie, a teraz zawodowo będę to robić :)

                            --
                            wasza pierdo
    • luiza-w-ogrodzie Czwaartek! 04.03.10, 03:51
      Czwartek,jak to pieknie brzmi... Robie rozne nowosci w pracy zatem czas szybko
      leci. Zlota Raczka wczoraj nie wbetonowal slupkow do plotu (bo nie mogl znalezc
      cementu ukrytego przez Buszmena w garazu) ale zrobil to dzis, wiec jutro bede
      malowac rozne slupki i poprzeczki. Najwyzszy czas skonczyc plot i posprzatac
      kroliczy ogrod, bo juz sie niezle poobijalam czolgajac sie po ciemku pod stara
      banksia i potykajac o cegly i deski rzucone luzem!

      Jak dotad mam spokojny dzien, sprzatacze zrobili swoje, w domu jest przyjemnie i
      porzadnie, dopoki nie wroci dwojka balaganiarzy. Pomalowalam odrdzewiaczem
      ruszty i rozne metalowe kawalki werandowej kozy w przygotowaniu do zimy. A poza
      tym nic sie nie dzieje... czego i Wam zycze.

      PS. Wielkanoc juz za trzy tygodnie! Planuje wynajac jakis domek w gorach i
      skrzyknac ekipe na zbieranie grzybow, chodzenie po chaszczach, koncerty,
      zwiedzanie ogrodow i swietowanie.

      Milego czwartku wszystkim!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Czwaartek! 04.03.10, 07:49
        No czwartek, czwartek. Nie mam wprawdzie w planie żadnych prac ogrodowych,
        hahaha, ale za to i tak mam trochę koksu do przewalenia. Taki lajf, co robić.
        Za oknem wstaje słoneczny dzień, ma być 6-8 C. Może być.
        Obiad dziś jem zawodowy, a po pracy spotykam się z koleżanką.

        Takie tam pierduły. Dzień jak co dzień. Miłego czwartku życzę.
    • chris-joe Oglaszam zime 04.03.10, 11:14
      za zamknieta.
      W Montrealu wymaga to co prawda sporej dozy bezczelnosci, by na samym poczatku
      marca posuwac sie tak daleko. Jednak od tygodnia temperatury dzienne sa u nas
      na plusie, slonce niemal w pelnej krasie, snieg znika w stalym tempie, prognozy
      dlugoterminowe zapowiadaja, ze tak bedzie przynajmniej do 10 marca.
      Ucha cha, nasza zima w tym roku nie byla zla i juz precz po-szla!
      • maria421 Re: Oglaszam zime 04.03.10, 13:16
        U nas po wtorkowym ociepleniu do plus dziewieciu stopni znow zmino, ale widac ze
        to juz ostatnie podrygi zimy.
        Sasanki rosna i krokusy zaczynaja kielkowac.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 04.03.10, 17:41
      powtarzam sobie caly czas zdanie z przeczytanego wlasnie Updika:
      "..skoro ma to, czego chciala, zastanawia sie nad tym, czego chce
      naprawde". Dokladnie tak mi idzie i dlatego pelna jestem niepokoju,
      watpliwosci, niepewnosci. Pelna pytan bez odpowiedzi. Kiedy mi to
      przejdzie? Znacie to uczucie?
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 07:46
        Co się stało Basiu, pilot Ci się przestał podobać? :-)))
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 08:10
          podoba mi sie jak najbardziej. ale juz nie jestem pewna, czy jest
          idealnym rozwiazaniem dla mnie:(((( z jednej strony nie chce nikogo
          kto by mial za duzo czasu i komu musialabym moj cenny :))) czas
          poswiecac, z drugiej strony: jutro znowu wylatuje w swiat i bedzie
          trzy tygodnie tylko na chacie i mailach - czy to nie za malo skolei?
          i jeszcze kilka takich drobiazgow.... wolalabym kogos z kim mozna
          prowadzic dlugie polakow rozmowy.... zaloze sobie dzisiaj listy
          plusow i minusow i trzecia strone: co ja wlasciwie chce????
          PS zapomnialas zalozyc wpis TGIFU!!!! wic Ci przypominam: dzis jest
          piatek!!!
          • jutka1 TGIF :-) 05.03.10, 08:21
            Nie zapomniałam, że piątek. :-) Czas strasznie szybko płynie, za szybko.

            Co do pilota, to jest to zagwozdka wielu osób, podejrzewam. Jak znaleźć złoty
            środek. Nie znam odpowiedzi.

            Miłego piątku.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 09:59
        Ewa, to jest syndrom ktory przechodzi tylko wtedy kiedy juz sie niczego nie chce
        i do niczego nie dazy. Bardzo pozytywny syndrom bo tak dlugo jak on trwa, tak
        dlugo trwa pasja, trwaja pragnienia, trwa dazenie do czegos. Czyli trwa cos, co
        jest esencja naszego zycia.
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 10:13
          dobrze by bylo Mario! Ja to jednak inaczej przezywam/odczuwam, cos
          na ksztalt "czy ja wiem?".
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 10:22
            Ja powyzsze odnioslam do cytatu z Updike, nie do Twojej znajomosci z pilotem, co
            do ktorej uwazam ze postawa "czy ja wiem?" jest absolutnie normalna, zdrowa
            postawa w tej fazie znajomosci.
            Gdybys zamiast "czy ja wiem?" zaczela swiergotac jak podlotek za napewno wiesz
            itp. to wtedy zaczelabym sie martwic:)

            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 10:26
              zdanie z updika wyjelam z kontekstu, bohaterka tak jak ja miota sie
              nieco. co zreszta jest typowe dla jego bohaterow, ktorych ukazuje
              jako slabeuszy miotajacych sie, nie bedacych w stanie podjac decyzji
              nie wiedzacych tak naprawde czego cjca.
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 10:49
                ewa553 napisała:

                > zdanie z updika wyjelam z kontekstu, bohaterka tak jak ja miota sie
                > nieco. co zreszta jest typowe dla jego bohaterow, ktorych ukazuje
                > jako slabeuszy miotajacych sie, nie bedacych w stanie podjac decyzji
                > nie wiedzacych tak naprawde czego cjca.

                Ewa, to jest szerszy temat.
                Watpliwosci sa oznaka tego ze czlowiek mysli, rozwaza, zastanawia sie, analizuje.
                Ale jak juz przemyslil, rozwazyl, zastanowil sie i przeanalizowal to decyzje
                podjac musi na wlasne ryzyko i odpowiedzialnosc.
                Tak wiec nie jest slabeuszem ten kto sie miota miedzy "i chcialabym i boje sie"
                przed podjeciem decyzji, lecz tylko ten ktory tak sie czuje zagubiony ze nigdy
                nie jest w stanie podjac zadnej wlasnej decyzji i tylko daje sie biernie niesc
                falom zycia.
                • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 11:02
                  no i tacy sa Mario bohaterowie Updika: miotajacy sie, niezdolni do
                  podjecia jakiejkolwiek decyzji, czekajacy na to, ze los za nich
                  dokona wyboru. a i wtedy nie jest pewne ze odetchna z ulga, bo
                  zaczynaja sie zastanawiac czy to byl naprawde dobry wybor dla nich.
                  I dlatego w tej chwili identyfikuje sie z nimi, co nie jest mile...
                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 11:16
                    Ewa, jezeli Ty w tej chwili sie z takimi bohaterami indentyfikujesz to nie
                    znaczy przeciez ze patrzac na cale Twoje zycie sie z nimi identyfikujesz, prawda?
                    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 12:29
                      Marysiu, mam cale zycie sklonnosc do tego, zeby sie identyfikoac z
                      bohaterami akurat czytanych ksiazek:)))) tak juz mialam we wczesnej
                      mlodosci. ja nawet Timurem bylam:)))) mysle ze w roznych sytuacjach
                      zyciowych powinnam unikac pewnych lektur, wtedy bedzie mi latwiej
                      zyc... smieszne, bo troche pozne stwierdzenie.
                      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 12:44
                        Och, ja tez kiedys bylam Tomkiem Sawyerem i Tomkiem na bezludnej wyspie:)
                        Teraz mam dystans, czego i Tobie zycze i radze na jakis czas zmienic gatunek
                        literacki:)
    • ewa553 errata: 05.03.10, 08:11
      to sie nazywa "dlugie rodakow rozmowy":)))
    • maria421 Czy Lucja 05.03.10, 12:50
      obrazila sie na nasze Forum czy na Jutke ze juz tu nie zaglada? ;)
      • ewa553 Re: Czy Lucja 05.03.10, 13:12
        Lusja? Aaaa, pamietam, byla tu taka jedna:)))) a myslalam o Lucji
        mieszkajac w Madrycie kolo Caixa Forum, bedac tam dwukrotnie i
        zgadzajac sie z Lucja, ze to fantastyczna "instytucja". Temu
        tematowi mozna by poswiecic caly watek, ale: Lucja znikla, a ja i
        tak nie bylabym dla niej partnerem do rozmowy, bo nie ten poziom
        architektoniczny:)))))
        • maria421 Re: Czy Lucja 05.03.10, 13:20
          Dla Lucji nikt tutaj, oprocz Jutki, nie byl partnerem do rozmowy tylko obiektem
          do polajanek, wiec moze Jutka cos wie jakie to muchy w Lucji nosie sprawily ze
          tu nie zaglada;)
          • jutka1 Re: Czy Lucja 05.03.10, 17:43
            Przepraszam, ale wbrew charakterowi muszę Was obie ochrzanić. Te kąśliwe uwagi
            "za plecami" są doprawdy nie na miejscu, jak tak to sobie możecie przez telefon
            plotkować, a nie publicznie. :-(((

            Jeśli Łucja nie pisze, to albo nie chce, albo nie może, więc zostawcie to w
            spokoju, OK? :-/

            BR/
            • maria421 Re: Czy Lucja 05.03.10, 18:31
              Plotki???
              To co napisalam tutaj o Lucji to jest to samo co pisalam kiedy ona byla tu stala
              bywalczynia.

              Z Twojej reakcji wyczuwam jednak ze Ci, zupelnie niechcacy, na odcisk
              nadepnelam, czyli ze cos nie tak....
              • jutka1 Re: Czy Lucja 05.03.10, 23:18
                Przeczytaj proszę Waszą dzisiejszą "wymianę".

                A potem pomyślcie. A jeśli Łucja nie może? Wasze uwagi są OK? Dla mnie BR/
                • ewa553 Re: Czy Lucja 06.03.10, 08:15
                  nie rozsmieszaj mnie, Jutus. nasze kasliwe uwagi jak to nazywasz, sa
                  najdelikatniejsze z delikatnych. sa niczym w porownaniu z tym, czym
                  tu czestuje "poszukiwana". ja nawet wykrztusilam prawdziwy
                  komplement, wiec o co chodzi???
                  • jutka1 Re: Czy Lucja 06.03.10, 08:29
                    O to, że robicie to za plecami i pod nieobecność.
                    • ewa553 Re: Czy Lucja 06.03.10, 08:57
                      nie przesadzaj. nie bylo zadnych wielkich zlosliwosci, raczej
                      odczulam ironie w tym copisala Maria. i to ze niby "my" obgadujemy?
                      Nie odnislam wrazenia, ze Maria to do mnie pisala, przypadkowo tylko
                      ja na jej pytanie zareagowalam. Zapewniam Cie, ze jesli chcemy z
                      soba porozmawiac, to robimy czesto uzytek z telefonu. wiec jesli ja
                      tu cos pisze to nie do Marii lecz ogolu. Co ona miala na mysli, czy
                      tylko mnie, to niech juz sama powie, nie jestem jej alter ego, zeby
                      sie wypowiadac.
                      Lepiej powiedz czy u Ciebie tez snieg lezy, czy Bozia oszczedzila
                      Paryzowi tego wstydu?
                    • maria421 Re: Czy Lucja 06.03.10, 09:05
                      Jutka, wybacz, ale nie rozumiem Twego oburzenia.
                      Na moje pytanie o Lucje moglas, jako jedyna osoba majaca z nia kontakt poza
                      forum, odpowiedziec ze nie wiesz co sie z nia dzieje , ze Lucja nie moze lub ze
                      Cie to nie obchodzi. Moglas tez wcale nie odpowiadac.
                      Ale Twoje oburzenie o plotki poza plecami Lucji, choc te "plotki" to jest to ,
                      co Lucja juz ode mnie osobiscie uslyszala jest, wybacz, strasznie przesadzone.
                    • chris-joe Re: Czy Lucja 07.03.10, 05:49
                      Daj zyc, jutka. Dziewczyny sie zaintrygowoly nieobecnoscia lucji i wyrazily to
                      w sposob wierny stylowi dialogow miedzy nimi a nia i wicewersal. Tak jest dobrze.
                      I nic za plecami, bo wlasnie tu na forum jest "w twarz". Za plecami to maria z
                      ewka moga sobie pozaforumowo lucje obgadac.

                      Lucje lubie, ma swoj sznyt, podoba sie czy nie, i trzyma przyjety fason. I
                      czesciej sie z nia zgadzam, niz nie. Tez wazne.

                      Nie bronmy na sile tej, kto obrony nie wymaga.
                      • maria421 Re: Czy Lucja 07.03.10, 08:27
                        chris-joe napisał:

                        > Daj zyc, jutka. Dziewczyny sie zaintrygowoly nieobecnoscia lucji i wyrazily to
                        > w sposob wierny stylowi dialogow miedzy nimi a nia i wicewersal. Tak jest dobrz
                        > e.
                        > I nic za plecami, bo wlasnie tu na forum jest "w twarz". Za plecami to maria z
                        > ewka moga sobie pozaforumowo lucje obgadac.


                        Chris, zareczam Ci ze w naszych dosyc rzadkich rozmowach telefonicznych
                        obgadujemy z Ewa zupelnie inne tematy, bo na temat Lucji wlasciwie wszystko
                        mozna w jednym zdaniu powiedziec i na tym koniec:)
                        Poza tym, ja nie znam osobiscie nikogo z forum, nawet Ewe widzialam tylko raz,
                        wiec jak obgadywac kogos kogo sie nie zna?

                        • chris-joe Re: Czy Lucja 07.03.10, 08:47
                          Nie musisz nic zareczac- jak czesto, z kim, o kim, na jakie tematy i za
                          posrednictwem jakiego medium sie porozumiewasz.

                          Co sie dzieje!?
                      • jutka1 Re: Czy Lucja 07.03.10, 08:32
                        Może przereagowałam, ale jeśli ktoś forum nie czyta i nie pisze, to w moim
                        rozumieniu takie coś jest "za plecami". Każdemu swoje rozumienie w takim razie i
                        zakończmy ten temat, dobrze?
                        • chris-joe Re: Czy Lucja 07.03.10, 08:52
                          " i zakończmy ten temat, dobrze?"
                          -the sooner the better
    • iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 05.03.10, 18:18
      Dzisiaj byłam na szkoleniu online z obsługi oprogramowania którego
      mam używać w nowej pół-pracy. Oprogramowanie służy do nauki języka
      angielskiego, wyprodukowała go firma francuska, licencję wykupiła
      zaś firma hiszpańska, która teraz w Polsce będzie nim uczyć ludzi, a
      szkolenie prowadził Portugalczyk:)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 06.03.10, 08:07
      spadl w nocy snieg:((((( na moj wiosenny ogrod, na kwitnace krokusy -
      nawet tam nie ide zobaczyc, bo bym chyba plakala... za oknem
      trawniki biale, drzewa biale - ja tak nie chce!!!! Protestuje!!!!
      Zwroce sie do Strassbourga z nota protestacyjna. O!
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 106 :-) 06.03.10, 08:57
        U nas tez snieg, niech go szlag trafi:(
    • jutka1 Sobota 06.03.10, 09:51
      Za oknem szaro, ma być dziś zimno: 4-6 C.
      Po raz pierwszy od nie wiem kiedy mam cały weekend wyłącznie dla siebie. Zero
      pracy, zero zawodowych papierów, relaks i luz. Ufff.

      Idzie wiosna. Oprócz krokusów w Maison de Balzac widziałam też 10-centymetrowe
      liście żonkili w pobliskim parku. Kamelia na moim patio ma białe pąki - za jakiś
      tydzień zakwitnie.

      No i w ogóle nie jest źle. Jakkolwiek by nie było, nie jest źle.

      Czego i Wam życzę. (c) m.k.
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota 06.03.10, 13:20
        Nosz kurwa, Pyt. A co to za wypowiedź jakaś, nie przymierzając, z
        dupy? Wolny weekend, wiosna, Paryż, a ten tu beka coś, że niby
        tegośmego, nie jest źle!

        Tutaj też śnieg spadł, dalej co chwila poprószywuje, jest -1 /-2C.
        Wczoraj nawiedziliśmy wieczorem znajomych w ich świeżo
        odremontowanym mieszkaniu, odbyliśmy nocną Polaków rozmowę, a dziś
        się wylegiwałam w łóżku do południa, tak jak lubię.
        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Sobota 06.03.10, 15:55
          No przecież nie napiszę, że jest do dupy, bo nie jest. :-)
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Sobota 06.03.10, 18:25
            No to dobrze ze nie jest do dupy. U mnie tez nie jest do dupy a
            arzcej jest ab solutnie nie do dupy ;)
            A za chwile popedze na koncert Diego El Cigala.
            • maria421 Niedziela 07.03.10, 08:21
              Slonecznie ale minus siedem na termometrze. A juz sie ludzilam ze zima sobie
              poszla precz:(
              • jutka1 Pierdulum się zaraz przeleje... 07.03.10, 08:33
                ... idę więc otworzyć nowe.
Pełna wersja