O pierdułach -- Odcinek 109 :-)))

23.03.10, 20:32
Otwieram i przepraszam za spóźnienie :-)

Link do poprzedniego odcinka:
forum.gazeta.pl/forum/w,14420,108766231,108766231,O_pierdulach_Odcinek_108_.html
    • jutka1 Wiosna c.d. 23.03.10, 20:38
      Raportuję, co widziałam dzisiaj. Kwitną hortensje, stokrotki haha! :-),
      magnolie, drzewka owocowe (o żonkilach i fiołkach już pisałam). Niektóre
      kasztanowce już mają liście. Oficjalnie ogłaszam: wiosna zawitała DooPaRyża! :-)))
      • maria421 Re: Wiosna c.d. 23.03.10, 21:09
        U nas tez wiosna. Posadzilam kwiatki w donicach przed domem i na tarasie,
        powymiatalam zeszloroczne liscie z roznych zakatkow. Tego mi bylo potrzeba,
        ruchu na swiezym powietrzu, czuje ze wracam do formy po zimowym skostnieniu.
        • ewa553 Re: Wiosna c.d. 23.03.10, 22:28
          Widzialas Jutus kwitnace hortensje???? Dosc trudno mi uwierzyc.
          Mysle ze albo byly sztuczne, albo pomylilas kwiatki:)))
          • jutka1 Re: Wiosna c.d. 23.03.10, 22:59
            Oczywiście, że forsycje, popinkoliło mi się :-)))))))))
    • luiza-w-ogrodzie Sroda nieokreslona 24.03.10, 06:32
      Niby jest cieplo, ale onoz zimnym wiatrem podszyte, pochmurno, ni to slonce, ni to burza, w marcu jak w garncu :o)
      Pracuje dzisiaj z domu, nie bylo sensu jechac do biura gdy tam nikogo nie ma. Managerka ma Ross River Fever, czyli wirusa roznoszonego przez komary, atakujacego stawy. Kolezanka ma grype a druga kolezanka urlop. Skoczylam tylko do pracy na joge, po drodze zrobilam zakupy, wrzucilam obiad na piec a teraz nadrabiam opuszczony czas pracujacy i czekam az sie upiecze ryba barramundi. Mam tyle planow, jesienia jak zwykle mnie rozpieraja a tu trzeba robic wykresiki, duperelki i inne takie... Natomiast kroliki sa w wiosennym nastroju i obdarzaja sie caluskami - piekna narzeczona pokornie dopieszcza swego pana i wladce (mniejszego od niej o 1/3).
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/zwaC754RqNbvByfEZB.jpg

      Pozdrawiam forum i odplywam w strone obiadu

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • blues28 Re: Sroda nieokreslona 24.03.10, 08:01
        Ano nieokreslona jakas i bedzie pochmurna. Choc ciepla.
        Nie raz i nie dwa juz mówilam, ze poklosiem kryzysu sa liczne grupy
        proszacych o datki na kazdej rogatce, przejsciu w co zasobniejszym
        barrio. Ludzie grajacy na instrumentach, sprzedajacy chusteczki
        higieniczne, zaplniczki, gazety, siedzacy na rogu, kleczacy,
        blagajacy... Dzga to w oczy, w sumienie, idzie za toba dreczacym
        uczuciem winy czy niesprawiedliwosci. Zalezy od dnia:-(
        Wczoraj bardzo pózno wracalam z badan, tak okolo wpól do dziesiatej.
        Bardzo piekna, ciepla, wiosenna noc, spokojne barrio residencial,
        ludzie spacerujacy z psami i nagle, na lawce czwórka bezdomnych ze
        swoimi torbami ba kólkach, plus cos na ksztalt spiworów i ... czysta
        polska mowa. Poczulam sie jakby mnie ktos walnal w plecy. Dlaczego
        bardziej boli zobaczyc krajana w biedzie? Ludzie, którzy szukali
        innego zycia a znalezli tylko troche cieplejsze niebo? Szybko
        rzucilam o wiele wiekszy niz normalnie datek i zwawym krokiem
        odeszlam. Czulam sie okropnie:-(

        A teraz w porannym dzienniku slysze, ze drastycznie wzrosly
        kradzieze zywnosci w supermarketach. Anonimowy inzynier (!) mówi, ze
        wykorzystuje swoja wiedze, zeby oszukac bramki anty-kradziezowe i
        tym sposobem wyzywic swoja rodzine (cos o folii aluminiowej która
        neutralizuje chipy – nie wiem dokladnie bo poszlam zalac kawe).
        A zaraz potem, postac przyklejona do usmiechu, czyli nasz przezydent
        wyszedl zeby znowu cos belkotac na temat, ze juz, juz zaraz
        wychodzimy z kryzysu. Naszla mnie ochota dac mu w morde, tak
        naprawde, od serca, siarczyscie, zeby zmyc go z ekranu i ze sceny
        politycznej. Nie jestem osoba gwaltowna, nie wierze w zalatwianie
        spraw waleniem w morde ale ten facet wyzwala we mnie najgorsze
        instynkty. Bieda polega na tym, ze nawet alterantywy tu nie ma.
        Nikogo sensownego, kto by wyciagnol ten piekny kraj z nedzy. :-((

        Zatem zanim zajme sie tropieniem wiosny( a bucha wszedzie dookola),
        to rozwazam teraz problem antypodów podrzucony przez Luize. Otóz
        zauwazam pewna prawidlowosc: one zawsze sa pokazne a oni to jakies
        pokurcze takie. I wcale nie wiem czy zycze sobie by ta plaga
        rozeszla sie na caly swiat i na wszystkie gatunki. Zle! Wiem
        napewno, ze sobie nie zycze! Bynajmniej nie za mojego zycia please!
        :-)
        • jutka1 Re: Sroda nieokreslona 24.03.10, 08:39
          U nas ciągle ciepło, 17 C dzisiaj. Niestety, prognoza na weekend jest marniutka,
          ma się ochłodzić i padać. Szkoda.

          Dzień zapowiada się do zniesienia, tfu przez lewe ramię. Z takim też
          nastawieniem odpełzam krocząc, i ryjem do przodu.

          Miłego dnia życzę. :-)
          • ewa553 Re: Sroda nieokreslona 24.03.10, 09:01
            wypilam dopiero pierwsza kawe i czuje ze jeszcze nie dojrzalam do
            jakichkolwiek prac. A czeka mnie zapieprz w ogrodzie - jak to wiosna.
            Wczoraj wycieniowalam duza, podwojna sciane bluszczu no i dzis mam
            do wywiezienia 7 pojemnikow zielska, bo juz zbieram od dwu tygodni.
            No a potem a piac, wyrywanie, wycinanie i te rzeczy. Martwi mnie
            moje jezioro labedzie, bo na gwalt trzeba przetrzebic zdziczale
            kompletnie irysy, a jak tu zabrac sie do robot ktore polegaja
            najpierw na oproznieniu jeziorka (recznie, bo nie mamy pradu), skoro
            nam jeszcze wody nie podlaczyli? Podobno pompy trzeba najpierw
            przeczyscic. W zeszlym roku mieli inny pompowy problem, niech ich
            licho! Wiosna ich koncem marca zaskoczyla, drani!
            Wieczorem ide na Matt Damona do kina. Tysz piknie!
        • maria421 Re: Sroda nieokreslona 24.03.10, 09:59
          Bluesie, to ze Ty klniesz na Zapatero ale nie widzisz alternatywy oznacza ze w
          Hiszpanii macie taki sam problem jak chyba w calej Europie, a mianowicie problem
          klasy politycznej ktora jest zbiorowiskiem miernot i karierowiczow niezaleznie
          od partii.
          W Niemczech tez jest sytuacja patowa, a jestesmy zaledwie pol roku po wyborach.
          W sytuacji kiedy stare, duze partie sie wala, kompromituja, rosnie zagrozenie ze
          do wladzy dojda partie ktore wczesniej znajdowaly sie na marginesie sceny
          politycznej. W Niemczech rosnie w sile skrajna lewica, partia "Die Linke" ktora
          mozna uznac za kontynuacje NRD-owskiej SED. Rosnie skokowo liczba przestepstw
          politycznych popelnianych przez skrajna lewice, wszelkie grupy anarchistyczne,
          autonomiczne itp. I rosnie tez zadluzenie panstwa, w tym roku osiagnie rekord.

          Po 26 latach spedzonych w Niemczech mam ochote wykrzyczec tym oderwanym od zycia
          miernotom "ludzie, co wy z tym krajem robicie?!"
          Z krajem, ktory 26 lat temu byl mlekiem i miodem plynacy.
          • pierdoklecja_prutka Słoneczna i piękna środa 24.03.10, 14:03
            Mnie wczoraj jakieś samopoczucie znękało marne, najpierw mnie
            żołądek rozbolał, potem wątroba, nerki i na końcu - palec u nogi!
            Jakoś się przez dzień przetrajdałam, wieczorem na kanapie zległam i
            dzisiaj sobie chorobowe do popołudnia dałam. Dzisiaj trochę lepiej,
            lecz daleko do stanu optymalnego. Wiosenne przesilenie, czyco?


            --
            wasza pierdo
            • chris-joe Re: Słoneczna i piękna środa 24.03.10, 21:06
              Tu caly marzec byl slicznosci niebianskie, a tu nagle glut sie z nosa wysunal,
              od paru dni deszcz, zimnica i przymrozy, noca snieg i wszystkoogarniajaca
              zmarzlina. Dzis nagle ladnie i slonecznie, jutro do +12, pojutrze -7, w sobote
              ponoc 0, a pozniej kolejna proba wiosny. W te i wewte. Daaajcie spokoj!

              Tyle choc tego, ze gospodarka w naszym kraju z grubsza bez ran szarpanych, a i
              to -wszyscy mowia- juz za nami.

              • chris-joe Re: Słoneczna i piękna środa 24.03.10, 21:11
                Ale, ale, rzucilem okiem na 2tyg. prognoze i zdaje sie, ze od piatku wychodzimy
                na prosta
                www.theweathernetwork.com/fourteenday/caqc0363?ref=qlink_lt_14day
                • luiza-w-ogrodzie Chris, wiosna Ciebie obudzila? 26.03.10, 06:20
                  Chris, odezwales sie, wyszedles z zimowej hibernacji czy co?
                  Fajnie, ze masz wiosne, po takich zimach jak ostatnia wiosna musi cieszyc
                  bardziej niz zazwyczaj. Faktycznie wyglada ze bedzie u Ciebie cieplo,
                  zapowiadaja temperatury ponad przecietna, chyba caly Montreal szaleje w
                  kwiatach! To tak jak u nas - po suchym i cieplym marcu ma przyjsc suchy i ciepy
                  kwiecien :o)

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
                  • chris-joe Re: Chris, wiosna Ciebie obudzila? 28.03.10, 05:19
                    Ta! Kwiaty i truskawy na kazdym trawniku. Gowno, luiza. Znow zimno jak w
                    piwnicy, tyle ze pierwsze krokusy sie pokazaly.

                    Od poweekendzia ma sie prostowac, zas Wielkanoc ma byc niemal letnia, +20!
                    Moze wreszcie?
          • blues28 Re: Sroda nieokreslona 25.03.10, 09:11
            Dlatego, Marysiu, wolalabym nauczyc sie zyc w mikroswiecie i nie
            pozwalac makroswiatu wkraczac do mikro z brudnymi butami. Ale tak
            sie nie da :-(
            Zatem generalnie wole o wiosnie, bo piekna i nieskorumpowana.
            • maria421 Re: Sroda nieokreslona 25.03.10, 10:28
              Bluesie, pamietasz motto do "Komu bije dzwon"?

              John Donne

              "Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek
              kontynentu, część lądu.
              Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa
              będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich
              przyjaciół czy twoją własną. Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem
              jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on
              Tobie."

              Trzeba miec pancerz zeby sie moc zamknac i oddzielic od swiata. Ale pancerz tez
              w koncu zacznie uciskac.
              • luiza-w-ogrodzie Jestem dobry dla siebie i bezpośredniego otoczenia 25.03.10, 11:44
                Tu cisnie mi sie na klawiature moj ulubiony cytat na ten temat z wiedzminskiej sagi Sapkowskiego:

                "Jestem jednak rozsądnym krasnoludem i wiem, że wszystkim wyświadczyć dobra nie zdołam. Gdybym próbował być dobry dla wszystkich, dla całego świata i wszystkich zamieszkujących go istot, byłaby to kropelka pitnej wody w słonym morzu, innymi słowy: stracony wysiłek. Postanowiłem zatem czynić dobro konkretne, takie, które nie idzie na marne. Jestem dobry dla siebie i dla mego bezpośredniego otoczenia."

                Nie jest to taka klasyka, jak "Komu bije dzwon", ale bardzo pragmatyczne podejscie ;o)

                Luiza-w-Ogrodzie
                Forum AUSTRALIA
                • blues28 Re: Jestem dobry dla siebie i bezpośredniego otoc 25.03.10, 14:26
                  No jak juz nam sie na cytaty zebralo, to ja sypne Ivo Selimovicem:
                  "Dzbanem morza nie wyczerpiesz, ale to co zaczerpniesz tez jest
                  morzem".
        • luiza-w-ogrodzie Bues, "one" nie zawsze sa pokazne... ;o) 25.03.10, 00:42
          blues28 napisała:

          > Zatem zanim zajme sie tropieniem wiosny( a bucha wszedzie dookola), to
          rozwazam teraz problem antypodów podrzucony przez Luize. Otóz zauwazam pewna
          prawidlowosc: one zawsze sa pokazne a oni to jakies pokurcze takie. I wcale nie
          wiem czy zycze sobie by ta plaga rozeszla sie na caly swiat i na wszystkie
          gatunki. Zle! Wiem
          > napewno, ze sobie nie zycze! Bynajmniej nie za mojego zycia please!
          > :-)

          Blues, z ta plaga niedoborow plciowych w AU przesadzilas, pajaki to zrozumiale -
          on ma tylko zapladniac a ona znosic jajka albo rodzic setki malych pajaczkow
          (przy okazji, wszystko co oprocz pajakow wisialo na pajeczynie to byla ich
          spizarnia, jak zauwazyla Stokrotka). Natomiast u krolikow dysproporcja rozmiarow
          to przypadek gdyz sa mieszankami roznych ras i tak sie zlozylo ze ona jest
          wieksza niz on. Wracajac do Australii, na przyklad nasze herbowe zwierzaki
          wygladaja OK: kangurze samce sa okazale i bardzo "macho", to samo z emu :o) tak
          ze nie obawiaj sie, malosc panow to nie jest w AU powszechne zjawisko i na pewno
          nie zarazliwe!

          Duzy kwiatek dla osoby, ktora wie, dlaczego w herbie mamy kangura i emu :o)

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
          • blues28 Re: Bues, "one" nie zawsze sa pokazne... ;o) 25.03.10, 09:16
            No to mnie uspokoilas :-))))

            Odnosnie herbu, to nie bede udawala madrali, tylko najpierw
            pomaszerowalam do wiki, ale zgodnie z oczekiwaniami gledzila o
            Dzordzu, zas o kangurze i emu ani slowa (pardon: poza tym ze
            instieja na herbie).
            Zatem wnosze, ze sa to najbardzie znane, zjawiskowe (poza koala)
            zwiarzeta Australii. Tak to obstawiam.
            :-)
            • luiza-w-ogrodzie Re: Bues, "one" nie zawsze sa pokazne... ;o) 25.03.10, 10:15
              blues28 napisała:

              > No to mnie uspokoilas :-))))
              >
              > Odnosnie herbu, to nie bede udawala madrali, tylko najpierw
              > pomaszerowalam do wiki, ale zgodnie z oczekiwaniami gledzila o
              > Dzordzu, zas o kangurze i emu ani slowa (pardon: poza tym ze
              > instieja na herbie).
              > Zatem wnosze, ze sa to najbardzie znane, zjawiskowe (poza koala)
              > zwiarzeta Australii. Tak to obstawiam.
              > :-)

              Cieplo, cieplo, ale nie goraco :o) Jako ze ani emu, ani kangur nie potrafia isc do tylu 9a przynajmniej sie tak mowi), wybrano te zwierzeta jako symbole Australii kroczacej zawsze naprzod.

              https://www.eurekacouncil.com.au/Australian-Unity-Pride/Unity-Images/coat-of-arms.jpg

              Angielskojezyczne Wikipedia o tym wspomina:
              en.wikipedia.org/wiki/Coat_of_arms_of_Australia
              Z kolonialnym pozdrowieniem z glebi pizamy
              Luiza-w-Ogrodzie
              Forum AUSTRALIA
              • blues28 Re: Bues, "one" nie zawsze sa pokazne... ;o) 25.03.10, 14:31
                Dzieki za wyjasnienie :-) Widac, Twoja wiki duzo madrzejsza od
                mojej, iberyjskiej, a tak naprawde to dzis rano napisalam
                oczywistosc tak oczywista, ze az wstyd. Nie to pójdzie na karb
                nieprzespanej nocy (mielismy pierwsza wiosenna burze).
                A teraz ide myc glowe przed popoludniowym zyciem socjalnym :-)
                • blues28 NieCH to pójdzie /NTX 25.03.10, 14:32
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek calkiem cieply 25.03.10, 00:35
      Biuro meteorologiczne zapowiada wiatry z polnocy, czyli od rownika, wiec po
      zachmurzonym poranku bedzie slonecznie i cieplo. Nawet za cieplo - na jutro
      prognozuja 34 stopnie. W cieniu, rzecz jasna. Sobota rowniez ma byc ladna co
      mnie cieszy bo Buszmenowa urodzinowa impreze planuje w ogrodzie.

      Jutro po poludniu wpadna mieszkajacy kilka domow nizej sasiedzi z dziecmi,
      ktorymi moja corka opiekuje sie kilka razy w miesiacu jako babysitterka (jest na
      to polskie slowo?). Dzieciaki beda ogladac kury i kroliki a ja sie zapoznam z
      sasiadami :o) Corka twierdzi ze to bardzo sympatyczna rodzina, az szkoda ze
      przez przeszlo 3 lata jakos sie nie zaznajomilismy. Niestety tak jest ze
      mozliwosci osobistego kontaktu sa ograniczone - wszyscy z domow wyjezdzaja
      samochodami, nie ma kiedy zatrzymac sie i pogadac, w sumie znam sasiadow z
      czterech najblizszych domow a reszte zaledwie na tyle, zeby sie pozdrawiac na ulicy

      Oddalam sie w glab laptopa popracowac zanim przyjdzie ekipa sprzatajaca,
      pozostawiajac Was z Wasza wiosna.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • luiza-w-ogrodzie Czwartek wrecz goracy 25.03.10, 07:30
        Juz czwarta po poludniu, czas leci gdy sie dobrze bawic :o) Pilnie pracuje, a w tak zwanym miedzyczasie wpadl Zlota Raczka z moja przyjaciolka, przyjelam ich kawa, po czym poszlismy da kata ogrodu gdzie ma byc nowy kurnik i kurzy "smietniczek", czyli miejsce gdzie bede wrzucac chwasty nie nadajace sie na kompost zeby kury mogly w tym grzebac. Na razie wyglada tam nieszczegolnie, stoi ohydna stara szopka, ktora zostanie rozebrana a na jej fundamentach stanie nowy kurnik. Nowe tarasy przed szopka nie sa jeszcze wybrukowane (Buszmen dzis bedzie jechac po plytki jakichs ktos sie chce pozbyc) tylko wiata na drewno stoi i jest wypelniona po brzegi. Widok na ten naroznik ogrodu jest wiec na razie nieciekawy:
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/hxAbsxZFh5BPOJEQeB.jpg
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/slnTY3K0FhM4iiObaB.jpg
        Zlota Raczka na ten widok zatarl raczki po czym od reki machnal podrecznym olowkiem stolarskim rysunek prawie ze techniczny projektu kurnika

        Wrocilam z ogrodu podekscytowana temi plany :o) a tu pod drzwiami czekala paczka a druga w skrzynce na listy. To przyszly zamowione rosliny w doniczkach i nasiona, warzywa i kwiaty do nowego ogrodka wiejskiego. Wszystko odmiany jakich nie ma w sklepach, cuda-dziwy, wianki na kiju: naparstnica, jezowka, czerwony kosmos i inne. Cholera, chyba rzuce prace teraz zaraz i wezme sie za przekopywanie ogrodu...

        Wlasnie zadzwonil Buszmen, szykuje sie jutro do wyjscia na gielde samochodow, cos mowil o Hondzie Jazz, chyba mu sie sprzykrzylo dzielenie samochodu ze mna.

        Wracam do obiadu, pozdrawiajac slonecznie

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
        • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek wrecz goracy 25.03.10, 15:06
          Luiza, a co Ty robiłaś jak nie miałaś ogrodu? I w ogóle, jak to się
          zaczęło wszystko? Do bazylii w doniczce, czyli pomalutku, czy wzięło
          Cię z naglła i pewnego pięknego dnia wstałaś rano i jeszcze w
          gaciach rzuciłaś się z motyką na 10 arów ugoru? Czy jeszcze inaczej?

          Ja siedzę przy otwartych drzwiach, słucham świergolenia ptaszków i
          obserwuję mój ciągle łysy spłachetek. Na razie u nas kwitną jedynie
          krokusy i przebiśniegi.

          Chyba zrobiłam OD z blissowaniem, nastrój mnie obecnie nostalgiczno
          melancholijny wzion podsycany kłepotami żołądkowymi.



          --
          wasza pierdo
          • fedorczyk4 Re: Czwartek wrecz goracy 25.03.10, 21:51
            A ja ma podniesiony poziom wkurwieliny we krwi. Szłam sobie brzegiem
            Wisły lawirując pomiędzy puszkami po piwie, butelkami po rozmaitych
            napojach wyskokowych, resztkach z KFC i i innych fast food`ów i tak
            to zbliżyłam się niepostrzeżenie do grupy 5/6 młodych ludzi, którzy
            siedzieli na betonowych schodkach, popijali i puste rzucali za
            siebie. No i prosto pod nogi poleciała mi puszka po piwie. Bez
            namysłu (niestety jak zwykle) wkopałam ją miotaczowi w plecy, potem
            następni siedzący w szeregu, dostali tym co mi wpadło pod nogi.
            Wszyscy!
            Strasznie się wzburzyli, poderwali i zaczeli mi ubliżać. No to
            wyjelam słuchawki z uszu, zdjełam Krowisi kaganiec i kazałam
            wszystko pozbierać i zanieść do najbliższego śmietnika. Grzecznie
            wypełnili moją prośbę. Posiadanie psa który działa jako argument
            silniej od kija bejsbolowego, naprawdę ma bardzo wiele dobrych
            stron, ale litości kto tę gówniarzerię wychował:-(
            • maria421 Re: Czwartek wrecz goracy 25.03.10, 21:58
              Fedoro, wielkie brawa!
            • luiza-w-ogrodzie Fed, piekna akcja 25.03.10, 23:14
              Fed, piekna akcja, po takiej fantastycznej interwencji poziom wkurwieliny na
              pewno Tobie opadl :o) Mam pytanie: - czy przy okazji edukowalas gownarzerie,
              czy po prostu zmusilas ich do sprzatania pod grozba Krowisi? Moze sie czegos
              nauczyli?

              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
              się. Całe życie? Załóż ogród...
              • fedorczyk4 Re: Fed, piekna akcja 25.03.10, 23:28
                luiza-w-ogrodzie napisała:

                > Fed, piekna akcja, po takiej fantastycznej interwencji poziom
                wkurwieliny na
                > pewno Tobie opadl :o) Mam pytanie: - czy przy okazji edukowalas
                gownarzerie,
                > czy po prostu zmusilas ich do sprzatania pod grozba Krowisi? Moze
                sie czegos
                > nauczyli?
                >
                > Luiza-w-Ogrodzie
                > Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się.
                Kilka lat? Ożeń
                > się. Całe życie? Załóż ogród...

                Luizo, chamstwa nie da sie wyedukować. Niemniej zwracałam się do
                gnojków per panowie i nie zniżałam do ich poziomu. Oczywiście
                poganiając towarzystwo Krowisią, starałam się wytłumaczyć, językiem
                przystępnym, acz nie rynsztokowym, o co i dlaczego mi chodzi.
                Niemniej gdyby nie ona, cała akcaja skończyła by się prawdopodobnie
                na mordodarciu, bo Krowisia, czy nie, ja jak muszę dać głos to daję.
                Inaczej udławiłabym się furią.
                Podejrzewam że jezeli się czegokolwiek nauczyli, to tylko tego że
                należy wystrzegać sie wielkich bab z wielkimi psami.
                A poziom mi opadł tylko w połowie, bo wiem jak mikre są rezultaty
                takich "siłowych" akcji:-(
                Ja nie wurzyłam się na tę konkretną gówniarzerię, tylko
                na "rzeczystan" ogólny i jego totalna bezczelność. W końcu nie ja
                jedna tamtędy chodzę!
                Tyle że ja z "bejsbolem"
                • blues28 Re: Fed, piekna akcja 26.03.10, 09:10
                  Tez dokladam moje brawa!
                  Ale niestety, tez jestem sceptyczna co do skutecznosci:-(
                  Znikniesz Ty (i Krowisia) a smieci i chamstwo znowu zalegna :-(
                  A swoja droga czemu tyle szumu o psie kupy a cisza o ogólne
                  zasmiecenie wszem i wobec, he???
                  Nie zebym byla za zaleganiem kup (tu sa darmowe woreczki w takich
                  ulicznych koszach na smieci), ale kupa przynajmnie jest nawozem co
                  sie rozlozy, a taka puszka czy tacka, worek plastikowy to guzik!
          • luiza-w-ogrodzie Co robilam jak nie mialam ogrodu 25.03.10, 23:10
            pierdoklecja_prutka napisała:

            > Luiza, a co Ty robiłaś jak nie miałaś ogrodu? I w ogóle, jak to się zaczęło
            wszystko? Do bazylii w doniczce, czyli pomalutku, czy wzięło Cię z naglła i
            pewnego pięknego dnia wstałaś rano i jeszcze w gaciach rzuciłaś się z motyką na
            10 arów ugoru? Czy jeszcze inaczej?

            Stokrotko, ogrod i przestrzenie przyrody sa we mnie odkad pamietam. Zawsze
            mialam ciagoty do obserwacji roslinek, zuczkow i ptaszkow, jako dziecko
            mieszkalam na wsi, mielismy ogrody i zwierzaki, ukladalam zielniki i praktycznie
            mieszkalam w ogrodzie. Jako nastolatka w duzym miescie wloczylam sie z lornetka
            po chaszczach obserwujac ptaki. W zyciu malzenskim trafilam do bloku i tam
            ograniczalam sie do doniczek oraz do ochotniczego pomagania mojemu Tacie na
            dzialce. Kiedy ja dostal, byla zarosnieta perzem, ktory wykonczylismy herbicydem
            a potem razem przekopalismy ponad 300 m.kw. tego ugoru (ale nie w gaciach, tylko
            w szortach). Z innych drastycznych akcji pamietam przycinanie malin po zebraniu
            z nich 30 kg owocow.

            Potem wyemigrowalam, uczylam sie nowego kraju, mialam drugie dziecko, mieszkalam
            w mieszkaniu bez ogrodka ale z balkonem pelnym doniczek. Kiedy zaczelam
            wynajmowac domy, zaczelam tez znowu grzebac w ziemi. To bylo zupelnie inne
            doswiadczenie niz ogrody w Europie - inny klimat, gleba, nawet chwasty (do lez
            smiechu doprowadzilam kolezanki w pracy wstawiwszy do wazonu w biurze peczek
            ladnych bialych "lilijek"; uswiadomily mnie ze to byly kwiaty znienawidzonego tu
            chwastu "onion weed").

            No a odkad mamy wlasny kawalek gliny z lupkiem a dzieci podrosly i nie wymagaja
            tyle czasu, pasja ogrodnicza rozrosla sie we mnie jak bluszcz i niemal zadusila
            wszystko inne :o)

            > Ja siedzę przy otwartych drzwiach, słucham świergolenia ptaszków i
            > obserwuję mój ciągle łysy spłachetek. Na razie u nas kwitną jedynie krokusy i
            przebiśniegi.

            Jakie "jedynie"? U mnie nie ma ich wcale! Lata ich nie widzialam!

            > Chyba zrobiłam OD z blissowaniem, nastrój mnie obecnie nostalgiczno
            melancholijny wzion podsycany kłepotami żołądkowymi.

            Pozostajac w konwencji "greenie" cioci Kloci polecam kleik ryzowy z gotowanym
            jablkiem i suszone jagody :o)

            Fluidy posylajac, pozdrawiam

            Luiza-w-Ogrodzie
            Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
            • fedorczyk4 Re: Co robilam jak nie mialam ogrodu 25.03.10, 23:17
              No i co ja moge poradzić na błgostan w który wprowadzają mnie posty
              Luizy. Jesteś miodem na moja serdło (jak mawiał w dzieciństwie Syn
              Podstawowy)
              To jest cudowna historia ogrodnika który dorzewał do ogrodu który na
              niego zasłużył:-)

              Mario, to było głupie, ale musiałam!
              • luiza-w-ogrodzie Re: Co robilam jak nie mialam ogrodu 25.03.10, 23:41
                fedorczyk4 napisała:

                > No i co ja moge poradzić na błgostan w który wprowadzają mnie posty Luizy.
                Jesteś miodem na moja serdło (jak mawiał w dzieciństwie Syn Podstawowy)

                Ciesze sie Fed, ze moglam dostarczyc Tobie troche blogostanu :o)
                Wiem, nudna jestem piszac w kolko o ogrodzie, pogodzie i wodzie, ale
                przynajmniej wiadomo czego sie po mnie spodziewac.

                > To jest cudowna historia ogrodnika który dorzewał do ogrodu który na niego
                zasłużył:-)

                Kazdy ogrod zasluguje na ogrodnika i vice versa...

                > Mario, to było głupie, ale musiałam!

                Pewnie ze musialas, inaczej bys sie udusila!

                Pozdrawiam z werandy

                Luiza-w-Ogrodzie
                Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
                • blues28 Re: Co robilam jak nie mialam ogrodu 26.03.10, 09:18
                  Ja tez jak ten bluszcz (wylacznie wirtualnie, realnych bluszczy nie
                  lubie i sie wystrzegam) owijam sie wokól Twoich opowiesci
                  ogrodniczych. Sa nadzwyczaj kojace.
          • luiza-w-ogrodzie Co ja robilam nie majac ogrodu? 26.03.10, 06:30
            pierdoklecja_prutka napisała:

            > Luiza, a co Ty robiłaś jak nie miałaś ogrodu?

            Stokrotko, obszernie wyjasnilam jak to sie wszystko zaczelo, ale zapomnialam odpowiedziec na pierwsza czesc pytania. Hm, co ja wlasciwie robilam jak nie mialam ogrodu? Dzieci wychowywalam. Czytalam duzo ksiazek. Wiecej chodzilam po buszu. I to chyba wszystko.

            Teraz dzieci duze, czytam mniej, po buszu rzadko chodze, bo rok temu Buszmen sie zepsul a potem ja bylam niezdrowa, pozniej pojechalam do Europy i tak jakos zeszlo. Ech, rok temu bylismy w Warrumbungles, alez pieknie bylo, mimo strasznych ulew na poczatku pobytu... Zapodaje kangura w locie, zdjecie wlasnie tam zrobione.

            https://images6.fotosik.pl/458/10fd15aa017f9e01med.jpg

            Posylam zdrowotne fluidy
            Luiza-w-Ogrodzie
            Forum AUSTRALIA
    • blues28 Piatek przed Semana Santa 26.03.10, 09:32
      Mamy piatek przed Semana Santa. Dzis na autostrady rzuca sie 14
      milionów samochodów. Lekka paranoja. A Madryt zamienia sie w bliss
      czyli blogostan. Spokojny, mily, dostepny, bez korków, absolutnie
      spacerowy.
      Wczoraj bylam (dalam sie namówic) na spektaklu tanczacych koni. Ze
      szkoly andaluzyjskiej z Jerez de la Frontera. Znam to dobrze, bo
      Jerezie bywalam xxx razy jakoze Jerez to wino (sherry) i konie.
      Hiszpanskie konie sa piekne (blizniaki arabów), zgrabne, smukle i
      naturalnie z duzym wdziekiem wykonywaly rózne kabriole (bez zadnych
      batów czy innych grózb, brr), skoki, holubce, ale ja zawsze w duchu
      myslalam, ze jakby je zapytac to wybralyby swobodny galop. Taki
      swobodny galop po plazy,o zachodzie slonca widzialam w któryms z
      Pueblos Blancos i to byl o wiele piekniejszy widok niz te wycwiczone
      kabriole. Oczywiscie dla mnie.

      Po burzy i ochlodzeniu powoli wraca slonce i pogodne, wiosenne
      temperatury.
      Stokroci zycze wyzdrowienia, polecajac napary z rumianku zamiast kaw
      i herbat.
      A wszystkim, milego weekendu!
      • chris-joe -20C!!!! Ocipieli?! n/t 26.03.10, 10:31

      • maria421 Re: Piatek przed Semana Santa 26.03.10, 12:15
        Oj Bluesie, ale Ci zazdroszcze tego spektaklu...

        Ja sobie moge tylko w youtubie popatrzec:

        www.youtube.com/watch?v=z2YXkbq6fFA&feature=related
        P.S. Sa to konie "czystej rasy hiszpanskiej", moze maja arabow jako
        praprapradziadkow, ale nie sa ich blizniakami, maja inna budowe, inny charakter
        i inne zdolnosci.
        Co Ci , jako stara koniara i matka koniary mowie:)
        • pierdoklecja_prutka Re: Piatek przed Semana Santa 26.03.10, 12:51
          No i masz! Cały tydzień mnie miąchało i zmiąchało. Wata w głowie,
          ból gardła, gnatów oraz kaszel. A tu niemal letnie 19C.

          Bosko się ubawiłam opowieścią Fed i dumna jestem z Ciebie. I wcale
          bym nie była taka pewna, czy i długofalowego skutku jednak nie
          wywołasz. Duża baba z dużym psem stanowi duży autorytet, którego
          często pragną młodzi ludzie. Ba, nawet baba mała ale wrzaskliwa może
          być bardzo skuteczna co obserwowałam kiedyś gdy przedająca pod
          Juniorem jedwabne sweterki "sweterkowa pani", kobieta drobna,
          niepozorna i przemiła nagle wypadła zza swojego stolika i rozdarła
          się głosem tak przeraźliwo, urągająco opresyjnym, że gnojki co
          międlili innego gnojka plecak mu usiłując wyrwać, najpierw do ziemii
          przykucli, a potem spieprzali jak z propellerem, nie mówiąc o innych
          przechodzniach co ze strachu się pod ścianą zbili, a niejeden by
          chętnie pod zaparkowane auto wlazł. HAHAHA!
          --
          wasza pierdo
    • ewa553 pogoda ocipiala, jawohl! 26.03.10, 14:36
      rano wyszlam przy upojnych 18 stopniach ciebniutko ubrana i udalam
      sie jak codzien do ogrodu, gdzie wprawdzie nie tak malowniczo i
      egzotycznie jak u Luizy, ale rownie pieknie, kochanie i wogole.
      Wczoraj nota bene jak mnie sasiad przy ciezkiej pracy uslyszal
      stekajaca (nawet nie zauwazylam, ze stekam), to zauwazyl
      filozoficznie ze nikt by nam nie uwierzyl jak ciezko sie napracujemy
      aby byc szczesliwymi:))))
      No wiec wyszlam w niemalze wiosenny upal, a tam po niewielu
      godzinach w ogrodzie zaczelo lac, wiec siadlam z gazeta przy
      otwartym oknie czekajac na zakonczenie przelotnego(jak mialam
      nadzieje) deszczyku. Niestety, deszczyk zamienil sie w ulewe, a
      temperatura spadla do...8 stopni! Ucieklam wiec do domu wsciekla, bo
      tyle jeszcze mialam w planie zadan do wykonania! A jutro wycieczka,
      a w niedziele nie bede ludzi gorszyc pracami ciezkimi (musze
      wykpopac i obrobic 6 dolow pod roze), tak wiec narastaja zaleglosci:
      (((( Zebym choc mogla juz na balkonach popracowac, ale i tu za
      wczesnie:((( Chce wreszcie ladnej pogody, takiej jak byla w
      ostatnich dniach!!! Pogodo, wroc!!!!!
      • fedorczyk4 Re: pogoda ocipiala, jawohl! 26.03.10, 18:57
        ewa553 napisała:


        > (((( Zebym choc mogla juz na balkonach popracowac, ale i tu za
        > wczesnie:((( Chce wreszcie ladnej pogody, takiej jak byla w
        > ostatnich dniach!!! Pogodo, wroc!!!!!

        Tak, tak i jeszcze raz!!
        • maria421 Re: pogoda ocipiala, jawohl! 26.03.10, 21:07
          U nas dzisiaj ok. godziny 16 byl koniec swiata. Najpierw zerwal sie straszny
          wiatr, potem w mig zrobilo sie ciemno, a potem byla burza gradowa, akurat bylam
          w samochodzie i az sie balam jak grad walil w dach. Brrr...
    • jutka1 Sobota i wolny weekend, znowu :-)))) 27.03.10, 14:45
      Spałam do dziesiątej - znak, jak straszliwie byłam zmęczona po tym tygodniu
      sajgońskim. :-/
      Po tradycyjnych 2 kubasach espresso z mlekiem i miodem udało mi się wstrzelić
      między dwa deszcze, poszłam na zakupy z dowiezieniem do domu. No, te wszystkie
      ciężkie rzeczy jak H2O, płyny do prania/płukania, zapasy tuńczyka czy kawy...
      Uświadomili mi nowy system: można płacić w domu przy dostawie, i nie trzeba stać
      w kolejce do kasy. Daję im namiary, zostawiam w wózku z zakupami, i idę dalej.
      Co za oszczędność czasu! Cudo.

      Cały weekend mam dla siebie, zero nadrabiania pracowych zaległości. W planach:
      skończenie Kathy Reichs, przeczytanie dowiezione z PL Polityki, Przekroje i
      Zwierciadło, przeczytanie pierwszych 100 stron manuskryptu książki psiapsiółki.
      Plus ugotowanie zupy ogórkowej (a, coś mnie wzięło), jakiś film, jakaś muzyka.
      Pogoda ma być do kitu w ten weekend, więc mogę się bez wyrzutów sumienia mościć
      w domu.

      Aha, wczoraj byłam w przyszłym nowym mieszkaniu, już po wywiezieniu z niego
      rzeczy aktualnych lokatorów. Jeszcze bardziej mi się podoba. :-D

      Tyle pierduł. Miłego weekendu wszystkim. :-)

      PS. 100K, czy czujesz się lepiej?
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota i wolny weekend, znowu :-)))) 28.03.10, 15:07
        Nie! Wcale mi nie lepiej, wszystko mnie napierdala, ostatnie dwa dni
        spędziłam w wyrze... Chuj by to strzelił, a tak czekałam na weekend.
        Idę spowrotem w bety, pierdolę to.


        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: Sobota i wolny weekend, znowu :-)))) 28.03.10, 22:25
          ch.. mi strzelil wpis:((( nie chce mi sie jeszcze raz pisac.
          pozdrawiam nieobecne i mniej obecne kolezenstwo.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Sobota i wolny weekend, znowu :-)))) 29.03.10, 01:35
          pierdoklecja_prutka napisała:

          > Nie! Wcale mi nie lepiej, wszystko mnie napierdala, ostatnie dwa dni
          spędziłam w wyrze... Chuj by to strzelił, a tak czekałam na weekend.
          > Idę spowrotem w bety, pierdolę to.

          Stokrotko, coz to Ciebie nawiedzilo? Niemoc wiosenna spotegowana przez grype czy
          co? Posylam cieple fluidy...

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
          • ewa553 Re: Sobota i wolny weekend, znowu :-)))) 29.03.10, 08:37
            ja dzis jestem z moja Edda umowiona na piekne zakupy: idziemy do
            mojego ulubionego centrum ogrodowego zeby wybrac dla mnie prezent
            urodzinowy. Moja trojka wedrownicza chce mi cos wiekszego wspolnie
            kupic, mam sobie wyszukac. Nie mam pomyslu, ale jestem pewna: jak
            tylko wejde do tego ogrodowego krolestwa, to cos wspanialego znajde!
            A potem jedziemy pobuszowac w Ikei, a wiec same przyjemnosci dzisiaj!
            Czego i Wam zycze, jak to niektorzy tu mawiaja:)))
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek przedswiateczny 29.03.10, 01:23
      Odpoczywam za biurkiem po meczacym weekendzie. Meczacym w mily sposob: w
      sobotnie popoludnie zaczelismy impreze urodzinowa Buszmena i siedzielismy w
      ogrodzie do polnocy. Byla piekna pogoda i mile towarzystwo, kroliki petaly sie
      pod nogami a dzieci gonily kury. W niedziele odespalam i "robilam nic", az po
      poludniu zebralismy sie z Buszmenem do przeniesienia stolu, wystawionego do
      ogrodu na impreze. Jest to stuletni, ciezki drewniany stol, ktory po kupnie
      wstawilismy pod dach do ogrodu i stal tam od chyba poltora roku. Wczoraj cos nas
      tknelo zeby go jednak wstawic do domu, nie czekajac, az wybudujemy nowa jadalnie
      :o) Po poltorej godzinie, wspinaczce po waskich schodach, odkreceniu klamki u
      jednych drzwi i wystawieniu drzwi wejsciowych zawleklismy potwora do pokoju
      kominkowego. Uff. Bola mnie ramiona i dlonie ale stol stoi gdzie powinien i
      cieszy oko swiezo naolejowana powierzchnia.

      Poza tym bylo bardzo cieplo i nic nie zrobilam w ogrodzie, w przeciwienstwie do
      tych z Was, jakie tkwiah w wiosennym szale kupowania i sadzenia :o)

      Pozdrawiam zza biurka
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Poniedzialek przedswiateczny 29.03.10, 08:55
        Ma być dziś 15-17 C, wieczorem burze. Wiosna, paniedziejku, wiosna. :-)

        Poza tym nic takiego się nie dzieje.
        Miłego dnia i tygodnia życzę (a 100Krocie wyzdrowienia). :-)
        • maria421 Re: Poniedzialek przedswiateczny 29.03.10, 11:38
          Leje jak z cebra.
          W moskiewskim metrze dwa zamachy terrorystyczne.

          Ponuro sie zaczyna "Semana Santa".
          • kan_z_oz Re: Poniedzialek przedswiateczny 29.03.10, 14:54
            Pranie, sprzatanie po tygodniowej nieobecnosci w domu oraz
            zbieranie 'zwlok wlasnych'po wizycie w Adelaide i Perth.
            Nie wiem, dokladnie co tam sie dzieje, energetycznie obydwa zblizone
            do slumsow Limy w Peru.
            Guzik prawda - wiem - kopalnie oraz zwiazany z tym tlum.
            Jakby nie patrzyl - tydzien, ktory odbyl sie pod znakiem bycia
            kopana w zoladek.
            No coz - wyslalam tyle milosci ile mozna w sytaucji zoladkowej...haha
            Adelaida ciepri na susze straszliwa a Perth zmlocil grad wiekosci
            orzechow oraz burza jakiej jeszcze tutaj nie bylo dzien przed
            przylotem - jakby sie ktos pytal, czy to co robimy ma wplyw na
            srodowisko - ma, nawet co myslimy.

            Jedno i drugie do odpisania - czyli tylko wizyt sporadycznych.

            Kan
            • jutka1 Re: Poniedzialek przedswiateczny 30.03.10, 08:22
              To teraz rozumiem, czemu Cię nie było. :-)
              • kan_z_oz Re: Poniedzialek/ Jutka prywata 30.03.10, 09:34
                jutka1 napisała:

                > To teraz rozumiem, czemu Cię nie było. :-)

                Pojawiam sie i znikam...w czwartek robimy znowu brum, brum na piec
                dni.
                Jakby co to chlopa mobile/e-mail. Mobile tym razem nie bedzie
                odbieralo, bo nie ma recepcji tam gdzie jedziemy. Nie mam pojecia
                czy bedzie jakas siec internetowa dostepna? powinna byc chyba.

                Kan
                • jutka1 Re: Poniedzialek/ Jutka prywata 30.03.10, 13:00
                  Fajnie macie. Tylko mam nadzieję, że tym razem nie wrócisz tak wymiąchana jak z
                  poprzedniego wyjazdu.
    • jutka1 Wtorek 30.03.10, 07:57

      • luiza-w-ogrodzie Re: Wtorek 30.03.10, 08:00
        Jutko, co tak lakonicznie? :o)

        Po upalnych dniach poczatku jesieni wreszcie przyszedl deszcz i to calkiem dobry
        - rowno popadujac napadalo od wczorajszego wieczoru 15mm i ciagle jeszcze mzy.
        Chyba posadze kilka roslin w ogrodzie. Potem bede czytac ksiazke, zeszlorocznego
        Zafona (gruba i pasjonujaca).

        A na Wielkanoc nie mamy planow - wyjazd corki na wedrowny oboz skautowski i
        pozostawienie wolnej chaty na 4 dni jest wystarczajaco dobra rzecza :o)
        Poniewaz przez caly weekend ma popadywac, nie sadze, zebysmy robili cokolwiek
        innego, niz wycieczki po buszu polaczone ze "skinny dipping", zbieranie grzybow
        i obfotografowywanie jesiennych ogrodow: botanicznego w Mt Tomah i prywatnych w
        Mt Wilson. No i grzebanie w ogrodzie... po prostu tortura, nie wiem, jak ja to
        przezyje :o) Dlatego zeby odpoczac po swietach biore tydzien wolnego w drugim
        tygodniu kwietnia, ktory jest rowniez drugim tygodniem ferii jesiennych.

        Pozdrawiam mzawkowo

        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • jutka1 Wtorek 30.03.10, 08:21
        Zeżarło mi wpis. :-/
        No to jeszcze raz: Mamy ochłodzenie, 11-12 C i deszcz, jutro 8-9 C i deszcz. Błe.
        Ale przynajmniej zaczyna się robić zielono. No, seledynowo.
        W pracy bezet, nie ma co się nad tym rozwodzić, dużo i szybko trzeba przerabiać
        i tak będzie do połowy czerwca.

        Takie tam pierduły. Miłego dnia życzę. :-)
    • ewa553 faktycznie, juz wtorek! 30.03.10, 08:56
      czas leci jak opetany. Wczoraj wieczorem zadzwonila Pani od Okien
      i okazalo sie ze nie mam juz czasu przed Swietami, zeby myla! Tego
      nie bylo. Moze nie bedzie pogody i slonce nie bedzie mi wytykac
      promieniami niedbalstwa? W nadziei jednak na lato kupilam wczoraj w
      Ikei nowa letnia koldre (w domu stwierdzilam, ze wyprodukowano ja
      w...Polsce) i dzis jade zmieniac kola na letnie.
      Poza tym podjelam meska decyzje zrobienia SOBIE w tym roku pasztetu
      na Swieta, jako edynej swiatecznej potrawy. Mam wiec latania po
      sklepach celem nabycia roznosci i do pasztetu i do sosu tatarskiego.
      Odwiedze polski sklep, bo tylko tam dostane marynowane grzybki.
      Niemcy nie znaja. Cieleca watrobkle tez musze zamowic, bo nie lezy i
      nie czeka. Wzielabym kurze watrobki, ale troche duzo czyszczenia....
      No, zobaczymy! Ciekawe co mi wyjdzie, chyba z 25 lat nie robilam!
      Macie jeszcze okazje szybko dopisac jakies ciekawe przyprawy, ktore
      Wy dajecie, moze z podpowiedzi skorzystam.
    • luiza-w-ogrodzie Jesienna sroda 31.03.10, 04:41
      Od poniedzialkowego wieczoru spadlo 30 mm deszczu uzupelniajac zbiorniki. Trawa
      rosnie w oczach, Buszmen niezadowolony z tego jako ze znow trzeba kosic. Za
      oknem jest szaro i wieje zimny poludniowy wiatr, ale zaczelo wychodzic slonce.
      Co najmniej przez tydzien maja byc przelotne deszcze i do 25 stopni. Jesien.
      Fantastyczna pogoda, az sie trzese zeby wpasc w ogrod, ale chyba nie dzisiaj, bo
      jakos sie dziwnie czuje - jestem slaba, drapie mnie w gardle, kreci sie w glowie
      i dzwoni w uszach. Albo to jakis wirus, albo zlapalam odre od Buszmena. Wrocilam
      w poludnie do domu, zaraz wezme aspiryne i bede sie w lozku zmagac z niemoca.

      Nowy samochod zostal dostarczony i stoi w garazu. Buszmen tylko wymieni w nim
      akumulator, zarejestrujemy go i bedzie mozna jezdzic. Corka tez sie z tego
      cieszy, bo chce niedlugo zdac teoretyczny egzamin na prawo jazdy a potem zacznie
      ze mna jezdzic. Ciekawe, jak jej to bedzie szlo - samochod jest z reczna
      dzwignia biegow, wiec nie jest tak latwy do nauki jak automatyczny.

      Odpelzam w strone lozka, zyczac Wam przyjemnej srody
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • blues28 E, wiosenna sroda 31.03.10, 07:48
        Odra, Luizo? To chyba jedyna choroba dziecieca,która przeszlam;
        pamietam jak lezalam zlozona niemoca w zaciemnionym pokonu, bo
        swiatlo razilo mnie w oczy.
        Mimo wszystko mam nadzieje, ze nie jest to odra. Ale, jesli tak to
        kuruj sie i nie daj sie! Pij herbatki (soki, zwlaszcza te kwasne nie
        sa wskazane), mleko z miodem i czosnkiem, witamina A, i nie mecz
        oczu! I lezec, lezec, lezec... az do wydobrzenia. Odra u doroslych
        to nie zarty.

        U mnie wiosna pochlodniala, ale idzie do przodu. Wybrzeza
        Sródziemnego zaroily sie plazowiczami (tam cieplutko :-)
        Mocno zajeta sprawami rodzinnymi nawet nie zauwazylam, ze to Semana
        Santa. Zastanawiam sie kiedy stalam sie rodzinnym Ojcem Chrzestnym i
        nie pamietam tej daty. Faktem jest, ze nim jestem. Nie tylko w
        sprawach wielkich i ciezkich, bo to oczywiste, ale i pomniejszych. I
        nie umiem (i pewnie nie chce) wyplatac sie z tej roli. Sami sobie
        nakladamy uprzeze.

        Nie lubie zmian czasu. Pomijam, ze latam ustawiajac multum zegarków
        na nowo - niektóre winny ustawiac sie automatycznie, ale za chiny
        ludowe nie chca - najbardziej upartym elementem jest mój osobisty
        biorytm i to rozczarowanie jak patrze rano, ze zamiast jasniejacego
        poranka wita mnie czarna noc!!
        Nie wszczynam dyskusji o oszczednosci energii ani tez nie boleje w
        sposób szczególny. Po prostu suchy fakt: w pierwszym tygodniu nie
        lubie zmiany, potem zwyczajnie zapominam, ze takowa miala miejsce.

        No to do przodu z ta sroda! Milego :-)
        • luiza-w-ogrodzie Re: E, wiosenna sroda 01.04.10, 06:39
          blues28 napisała:

          > Odra, Luizo? To chyba jedyna choroba dziecieca,która przeszlam;
          > pamietam jak lezalam zlozona niemoca w zaciemnionym pokonu, bo
          > swiatlo razilo mnie w oczy.
          > Mimo wszystko mam nadzieje, ze nie jest to odra. Ale, jesli tak to
          > kuruj sie i nie daj sie! Pij herbatki (soki, zwlaszcza te kwasne nie
          > sa wskazane), mleko z miodem i czosnkiem, witamina A, i nie mecz
          > oczu! I lezec, lezec, lezec... az do wydobrzenia. Odra u doroslych
          > to nie zarty.

          Wyglada na to ze nie odra, tylko zapalenie ucha wewnetrznego. Odre, rozyczke,
          swinke, ospe wietrzna mialam (ospe nawet dwa razy).


          > Nie lubie zmian czasu. Pomijam, ze latam ustawiajac multum zegarków
          > na nowo - niektóre winny ustawiac sie automatycznie, ale za chiny
          > ludowe nie chca - najbardziej upartym elementem jest mój osobisty
          > biorytm i to rozczarowanie jak patrze rano, ze zamiast jasniejacego
          > poranka wita mnie czarna noc!!

          Takiej zmiany tez nie lubie, ale my przesuwamy zegarki w druga strone, wiec w
          niedziele pospimy godzine dluzej. Za to po poludniu bedzie wczesniej ciemno :o(
          Od niedzieli miedzy Polska i Sydney bedzie 8 godzin roznicy.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Zimna sroda 31.03.10, 07:58
        Meteoparis gada, że będzie tylko 8-9 C, a na popołudnie zapowiadają bardzo silne
        wiatry i... śnieg. :-///
        W pracy sporo do zrobienia jak zwykle, normalka. A po południu mam spotkanie z
        zarządcą nowego mieszkania w samym, już pustym mieszkaniu, i będziemy spisywać
        zakres robót remontowych przewidzianych na kwiecień i część maja. Potem pan
        zarządca (a raczej pełnomocnik właściciela) wpisze to do umowy najmu, i szlus -
        będziemy podpisywać. :-)

        Tyle pierduł środowych. Miłego dnia. :-)
        PS. 100Krocie, przeszło?
    • blues28 Stokrociu, jak zdrowie?/ ntx 31.03.10, 07:59
      • pierdoklecja_prutka Re: Stokrociu, jak zdrowie?/ ntx 31.03.10, 15:28
        Nieeee! Nie tylko nie przeszło, ale się gorzej zrobiło! Przedwczoraj
        było lepiej, a wczoraj nagle się pogorszyło i na dotatek rzuciło na
        gały. Dzisiaj pognałam (właściwie powlokłam się) do chińskiej
        przychodni, dostałam pięć pak ziół i się będę kurwoać (miałobyć
        kurować, ale to słowo mi się podoba, więc zostawiam). Proszę o
        energetyczne wsparcie i w ogóle. Dosyć tego chorowania mam.

        --
        wasza pierdo
        • blues28 Re: Stokrociu, jak zdrowie?/ ntx 31.03.10, 19:10
          Strasznie to przykre Stokrociu :-(((
          Moze jednak rozwaz, poza medycyna alternatywna, wizyte u medyka bo
          trwa to podejrzanie dlugo i nieladnie wyglada. Daj sie porzadnie
          przebadac!
        • jutka1 Re: Stokrociu, jak zdrowie?/ ntx 31.03.10, 22:37
          Wiesz co, a pognaj też do pani profesor, co?
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek, czyli 5 dni wolnych 01.04.10, 06:43
      Dzisiaj jestem na zwolnieniu lekarskim. Jak sie spodziewalam, mam zapalenie ucha wewnetrznego, czyli kreci mi sie w bolacej glowie i dzwoni w uszach, ale poza tym nie mam innych objawow. Zatem moja przerwa wielkanocna wydluzyla sie do pieciu dni - fantastycznie! U nas podobnie jak w Hiszpanii, nie obchodzi sie Swiat uroczyscie, raczej jest to okazja zeby w czasie dlugiego weekendu wyjechac gdzies za miasto.

      Po porannej wizycie u lekarki poszlam do "mojego" wloskiego fryzjera zapytac sie czy mialby dzis "okienko" i okazalo sie ze moze mnie ostrzyc natychmiast, podczas gdy inna klientka siedziala przez 20 minut pod farba. Poprosilam o krotka fryzurke dajac mu wolna reke (z nozyczkami) i po raz pierwszy od jakichs 20 lat mam tak krotkie wlosy i do tego asymetryczna grzywke! Bardzo jestem zadowolona, rowniez z tego ze mnie tknelo aby akurat w tym momencie zajrzec do salonu, bo okazalo sie ze fryzjer wyjezdza po Wielkanocy na Bali na 2 tygodnie i musialabym czekac na jego powrot. W drodze powrotnej wstapilam do wspanialej ciastkarni prowadzonej przez Kanadyjke ksztalcona cukierniczo w Paryzu i nakupilam wielkanocnych slodkosci na niedziele. Idziemy do przyjaciolki na sniadanie wielkanocne i zabiore te ciasteczka, moze tez upieke mazurka.

      Po powrocie posiedzialam na tarasie pod banksia nadzorujac sprzataczy, patrzac na kroliki i spisujac co chcialabym zrobic w ogrodzie w ciagu nastepnych 3 tygodni. A teraz dostojnie, nie krecac zbytnio glowa udaje sie do lozka na aspirynowa drzemke. Nie wiem, czy bede dobierac sie do klawiatury w ciagu wielkanocnej przerwy. Jesli bede chora, nie bede pisac poniewaz sledzenie ekranu powoduje gorsze zawroty glowy i mdlosci a jesli wyzdrowieje, tez nie zamierzam pisac na forum, bo bede albo w ogrodzie, albo w buszu :o)

      Zatem zycze Wam wstrzemiezliwosci w szalenczym przedswiatecznym sprzataniu, pieknej wiosennej Wielkanocy i duzo zdrowia!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • blues28 Re: Czwartek, czyli 5 dni wolnych 01.04.10, 09:37
        Do fryzjera mówisz? Z zapaleniem ucha?
        Dobrze, ze jest choc troche o lezeniu i ze jest zwolnienie.
        Luizo, kuruj sie! Ogród i busz nie uciekna!Uff!!!

        Stokrociu: a Ty idz naprawde do lekarza! Zobacz, jesli Jutka i ja
        myslimy o Tobie w tym samym czasie (vide nasze wpisy wczoraj
        rano, poprawka na Jutki szybszy komputer) to to jest znak, ze masz
        sie soba zajac doglebnie i profesjonalnie. Bez zwloki!

        Udzieliwszy tych porad ze starej Iberii udaje sie w rzeski, zalany
        sloncem Madryd.

        Bye i milego!
        • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek, czyli 5 dni wolnych 01.04.10, 14:16
          Ależ ja się sobą zajmuję dogłębnie i profesjonalnie :)I chodzę
          naprawdę do lekarza. Takiego, który mnie pomaga.

          Trochę się zaniedbałam, bo nie chodziłam do przychodni od listopada,
          ale teraz już będę.

          Dzięki za troskę i dobre myśli.

          --
          wasza pierdo
    • jutka1 TGIF :-) 02.04.10, 08:05
      Tylko pół dnia pracy, i 3.5 dnia wolnego. Boskość.
      Ma być chłodno, 9-11 C, i po południu ma popadywać. Cały weekend ma być chłodny,
      ale co tam. Kiedyś się w końcu przecież ociepli?
      Tyle pierduł.
      A, i wesołych Świąt życzę. :-)
      • maria421 Re: TGIF :-) 02.04.10, 08:56
        Jest slonecznie ale zimno, zero stopni.
        Zbudzilam sie z bolem glowy, wzielam tabletke i czekam a z przejdzie.

        Wesolych Swiat!
        • ewa553 Re: TGIF :-) 02.04.10, 09:59
          widzisz Jutka, gdyby Paryz lezal w Alzacji, to mialabys juz dzisiaj
          wolne:))))
          U nas tez slonecznie i lodowato, Marysiu, wiec mamy raz wspolna
          pogode.
          Lotnik dzis wraca, odwiedzi, a ja jak za kazdym razem mowie sobie
          ze juz takiego zwiazku na odleglosc nie chce i znowu ulegam.....
          Brak charakteru to okropna rzecz....
          • fedorczyk4 Re: TGIF :-) 02.04.10, 13:27
            ewa553 napisała:

            > Brak charakteru to okropna rzecz....

            Etam, czasem znakomita:-)
            w Warszawie jeszcze jest wspaniała pogoda, ale powoli, powoli
            zaczyna się chmurzyć.
            Mam wolniejszy piatek bo Szefowa miała plany pozarobocze, więc
            siedzę przy kompie i tłumaczę, ale okna mam pootwierane na czysty i
            miejscami zieleniący sie taras.
            Przegoniłam Krowisię przez pół miasta. To zarośnięte pół. Nad Wisłą,
            Port Czerniakowski, przy kanale pod Zamkiem Książąt Mazowieckich,
            Agrykolę i Ujazdów, przegalopowałyśmy Placem Trzech Krzyży, potem
            zmiana kierunku "z dupy strony" muzeum Wojska Polskiego i jeszcze
            raz, ale z drugiej strony, nad Wisłą. Chyba mnie nie lubi, Krowisia,
            nie Wisła. Leniwiec jeden.
            Jutro nie robię nic! No prawie nic, bo idę ze święconką niesioną
            wnuczęciem. Na zyczenie Synusiowej.
            W niedzielę przytupta rodzinka. Dostanie jeść i wont! W poniedziałek
            przyjmuje nas Maćma.
            Byłam w bibliotece i uzupełniłam lekturę na wolne, świąteczne, dni.
            mam zamiar lenić sie ochydnie:-)
            Czego i Wam życzę!
    • jutka1 Sobota 03.04.10, 09:37
      Pada deszcz, a ja muszę pojechać do nowego mieszkania i spotkać się z panem od
      remontu, żeby wybrać parkiet. Niekcemalemuszem. :-)
      Potem zakupy i pichcenie, książka, jakiś film. Dolce farniente.

      Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • chris-joe Re: Sobota 04.04.10, 03:24
        A tu straszne zboczenie zapanowalo- wczoraj 26C, dzis dobilo do 30C. Na plusie,
        zeby nie bylo watow. Mi takie zboczenie bardzo pasuje.
        • jutka1 Niedziela 04.04.10, 08:32
          Fajnie masz! Tutaj tylko 10-12 C i ciągle deszczowo. Coś moja wycieczka z
          kumpelką do parku Butte Chaumont zaczyna stać pod znakiem zapytania. :-(

          Wczorajsze przedpołudnie miałam dość pracowite: pojechałam do nowego mieszkania,
          wybrałam parkiet i jeszcze raz z szefem ekipy przeszliśmy przez wszystkie kąty,
          żeby potwierdzić co gdzie i jak ma być zrobione. Potem postałam w kolejce u
          "rzeźnika" (tak, tak... :-D), kupiłam kwiaty, warzywa, po czym przyjechałam z
          powrotem, ugotowałam gar żuru (mniam). W ramach kontrastu po południu i
          wieczorem oddałam się lenistwu. :-)

          Dzisiejsze plany zależą od pogody. Na pewno spotkam się z kumpelką, ale co
          będziemy robić to się zobaczy.

          Tyle pierduł wielkanocnych :-)))
    • pierdoklecja_prutka Poniedziałek 05.04.10, 15:42
      Wczoraj nastąpiło uroczyste otwarcie sezonu tarasowego,
      wylegiwaliśmy się w leżakach w intensywnym słońcu. Rozkwita
      nieśmiało forsycja, zielenieje żywopłot a koło poziomek zalęgła się
      śliczna szafirowa przylaszczka. Czytałam sobie Zwierciadło, które po
      chwilowym opadzie standardu, nabrało skrzydeł i wigoru, gapiłam się
      w przestrzeń, i na brzozowe bazie.
      Czuję się już zupełnie dobrze, chociaż trochę jeszcze chrypię. Zioła
      są obrzydliwe, lecz skuteczne. Dzisiaj natomiast pada wiosenny
      deszczyk, bo to w końcu lany poniedziałek. Pachnie wiosną i szemrze
      sobie.


      --
      wasza pierdo
      • pierdoklecja_prutka Zbawienne rady dla kobiet 05.04.10, 15:49
        Do pośmiania:
        www.youtube.com/watch?v=MMb8Csll9Ws&feature=related

        --
        wasza pierdo
      • jutka1 Re: Poniedziałek 05.04.10, 18:18
        U nas dzisiaj było dość słonecznie, koło 12 C.
        Na obiad dojadłam żur. Szkoda, że tak mało zrobiłam. :-)
        Potem dwa telefony zawodowe za ocean (niestety, tylko dzisiaj mogłam ich
        złapać), ale tak w ogóle to uprawiam cały dzień dolce farniente.
        Też czytam Zwierciadło, ale numer marcowy. Rzeczywiście, poprawiło się.

        Dobrze 100Krocie, że się lepiej czujesz, już się zaczynałam martwić.

        Tyle pierduł na dziś :-)
    • jutka1 Wtorek poniedzialkowy 06.04.10, 07:36
      Dziwnie mi jakoś wracać do roboty po 3 dniach przerwy. Wszystko ładnie pięknie i
      tylko 4 dni do weekendu, ale to też oznacza przerabianie tygodnia pracy w 4 dni, BR\

      Meteoparis gada, że ma być słonecznie, 18-20 C. Łał! :-)

      Poza tym wszystko gra i buczy, czego i Wam życzę (c) m.k. :-D

      • maria421 Re: Wtorek poniedzialkowy 06.04.10, 09:29
        Swieta, swieta i po swietach i dobrze ze juz po. Pogoda sliczna, zapowiada sie
        ladny dzien i dobrze jest.
        • fedorczyk4 Re: Wtorek poniedzialkowy 06.04.10, 09:43
          Wczoraj piorun walnął w wieżyczkę mostu Poniatowskiego. Burza była
          aż miło. A Synuś Średni akurat pojechał po swoja dziewczynę i mówił
          ze jeden strzelił tuż koło niego, podobno całe autko zadygotała ze
          strachu:-)
          • blues28 Wtorkowy wtorek... 06.04.10, 10:12
            ... z tej prostej przyczyny, ze u nas wczoraj poniedzialek byl
            zwyczajnym, pracujacym dniem.
            Pogoda piekna, sloneczna, wiosenna, w poddrygach chce byc prawie
            letnia.
            A wczoraj, w wielkiej pompie, wsród notabli i z królewska para
            (mniej wdzieczna niz ta Luizy, och, obrazam majestat), ta prawdziwa,
            odbyly sie obchody 100 lecia ulicy Gran Via. Basia bedzie wiedziala
            która to! To bardzo emblematyczna ulica Madytu. Na okolicznosc, ten
            niby Brodway madrycki zostal wypucowany, ozdobiony a pogoda,
            oczywiscie byla jak na zamówienie. Madrytczycy rzucili sie wielkim
            szpalerem czcic swoja ulubiona ulice i pomachac lapkami królowi i
            królowej. Ja Gran Vie bardzo lubie, para królweska jest mi
            absolutnie obojetna, w tloku nie gustuje, wiec uczce rocznice
            spacerujac po awenidzie jutro i wstepujac do Casa del Libro, czyli
            najwspanialszej ksiegarni - 6 pieter ksiazek, literatury pieknej,
            specjalistycznej, jezyki, wsio! Uwielbiam szperac w Casa del Libro!

            Xurku: obudzilam sie dzis w nocy myslac o Tobie. Jak sprawy? Czy juz
            powoli "resetujesz" pamiec i startujesz na swiezo i spokojniej?
            Jesli mozesz, napisz. Oczywiscie, jesli masz ochote wspominac o tym.
            Pozdrawiam serdecznie :-)

            A wszystkim, milego dnia :-)
            • kan_z_oz Re: Wtorkowy wtorek... 06.04.10, 10:59
              A Ja spedzilam swieta na wsi w chalupince na hektarach. Za ta
              chalupa ogrodku gora cala stala, przynalezaca do Gor Blekitnych.
              Cisza, spokoj, dolina gdzie w ciagu dnia tak ciepla jak w Sydney a w
              nocy chlodno.

              Chyba sie przeprowadze - chociaz nie wiem jeszcze jak.

              Kan
            • xurek Re: Wtorkowy wtorek... 06.04.10, 18:18
              Blues,

              Tak mi ta sytuacja przywalila, ze wpadlam w myslowy stupor.
              Mobilizujac resztki masy myslacej wyliczylam, ile czasu moge sobie
              dac na zupelnie niereagowane lacznie z „ignorowaniem przeciwnika“,
              po czym postanowilam czas ten wykorzystac na dojscie do siebie i
              jakichs sensownych wnioskow poprzez zupelnie niemyslenie o
              zaistnialej sytuacji.

              No i okalazo sie, ze przeciwnik mial albo znacznie slabsze nerwy
              albo glupsza strategie i „pekl“ robiac mi nowa propozycje, ktora co
              prawda wciaz jeszcze odbiega od moich zyczen, ale juz nie az tak
              bardzo. Nie odpowiedzialam na nia jeszcze, bo moj czas niemyslenia o
              sprawie jeszcze nie minal.

              W miedzyczasie problem stal sie nieco „przestarzaly“, bo w moim
              zawodowym otoczeniu nagle pekl wor ze zmianami, ktore wszystkie w
              jakichs sposob beda mialy na mnie wplyw. Szefostwo zostalo wyrzucone
              (chociaz twierdzi z glupim polusmieszkiem na twarzy, ze samo chcialo
              sie oddac innym zajeciom), i zastapione nowym, pozycje
              zdecentralizowane, wiec teraz miast dwoch jest szefow pieciu i nie
              bardzo czaje czy i ktory w ogole jest moim szefem, u klyenta odeszla
              polowa PM’ow i przyszli nowi, pelni energii i glupich pytan, bylam w
              Genewie i raz jeszcze stwierdzilam, ze mieszkam w niewlasciwym
              miejscu i zaczelam mylsec jakby tu te sytuacjie zmienic. Jestem
              zupelnie skolowana i trudno mi sie w tym nowym ukladzie polapac i
              wymyslic, czy on jest dla mnie dobry czy zly i czy powinnam
              wykonywac jakies manewry a jezeli to jakie.

              Wernisaz meza w budynku UNO zaowocowal nieoczekiwanymi
              perspektywami, ktore dla mnie oznaczaja wiecej czasu sam na sam z
              moja praca i Piranha. W ogole to chyba skonczyla sie jego zla passa,
              bo trzy wystawy w tym roku i na kazdej cos sprzedal i z kazej
              wyrosla jakas nowa perspektywa. No i dobrze, bo juz byl powaznie
              podlamany.

              Swieta byly nieoczekiwanie cudowne: w niedziele zostalismy
              zaproszeni do nowych „UNO-politycznych“ znajomych meza, ktorzy
              okazali sie superfajni, w poniedzialek wydalam pozegnalny brunch dla
              kolezanki, ktora za dwa tygodnie emigruje do Egiptu i bylo
              przesympatycznie.

              Czuje sie dziwnie: troche tak, jakbym ledwo nadazala za tym, co sie
              dzieje, nastroje mam dosc skrajne: raz popadam w niesamowice dobry
              humor a zaraz potem w czarna rozpacz. Chcialabym sobie tak naprawde
              odpoczac: zdala od pracy, rodziny, znajomych: tylko ja i nic godnego
              uwagi wokol. Moze uda mi sie w lecie……
              • blues28 Xurku! 07.04.10, 07:48
                Tylko spokój moze nas uratowac, mawial ktos tam i mial racje.
                Wiesz, mnie sie nic nie sni, albo jak mawia Stokrotka, zapominam o
                tym, zatem jesli pojawilas mi sie noca w myslach, bylo to w jakims
                celu :-)

                Bardzo, bardzo sie ciesze z pozytywnego oddzwieku wystawy meza. I to
                w takim miejscu! No, swietnie naprawde! A za tym juz pójda kolejne
                wystawy i sukcesy. Byc moze, te lokalne wystawy to byle za male i
                plytkie wody aby Twój maz mógl wyplynac :-) A teraz, nareszcie
                wyszedl z bloków startowych.

                Zmiany w pracy: Take it easy. Nowa miotla mocno miecie wiec wszyscy
                rzucaja sie i sie wykazuja az im przejdzie. Na dodatek musza sie
                dowiedziec wielu rzeczy, bo ich po prostu nie wiedza, wiec
                upierdliwie zadaja pytania. Po czasie sie okaze ile jest wart kazdy
                z tych nowych dyrechtorów. Boze, co za maniactwo obsadzania dyrekcja
                tylu stanowisk! U mnie tez tak bylo. I zawraca ci doope zeby
                udowodnic, ze sa potrzebni :-( Szkoda, ze trafilo to na Twój
                prywatny czas niezupelnie spokojny.

                I najwazniejsze: Ty jestes bardzo madra dziewczyna, wiec Ci to nawet
                niepotrzebne, ale duuuzy dystans do jakiejkolwiek propozycji od tej
                osoby, która zawiodla. Ja nie namawiam do skreslania, do wieszania,
                ale do podchodzenia z rezerwa do osób, które w sposób ewidentny
                zawodza zaufanie. Kiedys to przezylam i nie umialam odbudowac
                przyjazni. Uprzejme relacje owszem, przyjazni i zaufania, nie. Nie
                wiem co bylo przyczyna takiego zachowaniania tej Twojej ex-
                przyjaciólki; nielojalnosc to jednak ciezkie przewinienie, ale ja
                nie lubie byc w peletonie egzekucyjnym.
                Gdybys mogla wyskrobac pare wolnych dni, tylko dla siebie, na
                przyklad w tym cudnym spa blisko Twojego domu, odpoczac, zrelaksowac
                sie i wrócic zdystansowana do sytuacji i tej kobiety.
                Bardzo Ci tego zycze :-)
    • roseanne wtorek, ale za to jaki :) 07.04.10, 00:33
      pozaliczalam absolutnie wszystkie egzaminy, w poniedzialek pierwszy lokalny
      szpitalny staz,
      jestem z siebie bardzo zadowolona, a co, nie kazdy tak potrafi
      • kan_z_oz Re: wtorek, ale za to jaki :) 07.04.10, 04:21
        Niemoc papierzana jakas...dzisiaj wisi nade mna. Probowalam dzisiaj
        rozliczyc kwartalna naleznosc na necie, ktora jest odpowiednikiem
        VAT-u w Polsce.
        No wiec, wygladalo latwo i przyjemnie. Potrzebna tylko rejestracja,
        ktora jak wyczytalam dostaje sie prawie
        natychmiastowo...zarejestrowalam sie/nas, przechodzac przez strony
        cale wyjasnien co dla kogo i po co...uff

        Na koncu wyskoczylo mi, ze teraz mam czekac na listy z kodami oraz
        oprogramowanie na maila. Natychmiastowosc wiec poszla w krzaki, jak
        rownie latwosc z dostepnoscia...

        Nadzieja na wykonanie telefonu na zalaczony numer - linia zajeta
        dzisiaj i z nikim nie gada ale automat dal inny numer. Inny numer
        okazal sie nastepnym automatycznym serwisem, ktory z braku podania
        mu informacji o ktore wlasnie chcialam sie dowiedziec ze mna
        rozlaczyl sie...buuu

        Jestem bogatsza dzisiaj w doswiadczenie, ktore mozna sprowadzic do;
        wplace wyliczona kwote przed wyznaczona data jesli sie papierow nie
        da i guzio - niech sie inni martwia...wdech-wydech hahaha

        Kan
        • blues28 Re: wtorek, ale za to jaki :) 07.04.10, 07:53
          Kanie, wychodze na spacer pooddychac, jednak bez obciazenia rozmów z
          automatami. Mam nadzieje, ze sie dodzwonisz. Powodzenia :-)
      • blues28 Re: wtorek, ale za to jaki :) 07.04.10, 07:51
        Rose, gratulacje :-)
      • maria421 Re: wtorek, ale za to jaki :) 07.04.10, 08:47
        roseanne napisała:

        > pozaliczalam absolutnie wszystkie egzaminy, w poniedzialek pierwszy lokalny
        > szpitalny staz,
        > jestem z siebie bardzo zadowolona, a co, nie kazdy tak potrafi

        Gratuluje!
      • jutka1 Re: wtorek, ale za to jaki :) 07.04.10, 08:50
        Gratulacje, Rose! :-)))
        • pierdoklecja_prutka Re: wtorek, ale za to jaki :) 07.04.10, 12:08
          Hm, ja też wszystkim gratuluję, współczuję, polecam się i dziękuję,
          niepotrzebne skreślić.

          Obudziło mnie dziś rano jakieś nieokreślone poczucie niepokoju.
          Zauważyłam, że takie uczucia się u mnie pojawiają, nie jak u
          normalnych ludzi - kiedy jest coś nie tak. Ale wtedy, kiedy wszystko
          się bardzo dobrze układa. Wczoraj był przemiły dzień, byłam w celach
          zawodowych na Zamku Królewskim, co oznaczało spacer w dawno
          nieodwiedzanej okolicy Placu Zamkowego, w pracy też było fajnie,
          wieczorem też. Może mój organizm jest chemicznie nieprzystosowany do
          nadmiaru fajności i reaguje na to dziwnie? Pamiętam jak pracowałam w
          korporacjach i jeździłam na wyczekiwane i planowane cały rok
          wakacje - to na tych wakacjach zawsze mnie jakaś przypadłość zmogła.
          A to zapalenie spojówek, a to atak wątroby lub alergii. Człek to
          konstrukt dziwaczny jest i funkcjonuje na zasadzie odwrotnej. Czyli
          chce i uparcie dąży do tego czego tak właściwie nie chce ani nie
          potrzebuje, jest w swoim żywiole podczas zdarzeń chujowych, a czuje
          się źle w trakcie zdarzeń przyjemnych. Takie są oto moje
          przemyślenia przedpołudniowe, a teraz idę zjeść kanapkę i wypić kawę.
          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Środa 07.04.10, 19:43
            Też się kłaniam w pas. :-)

            Niestety, mam jakoś tak teraz, że z pracy nie udaje mi się pisać. Przychodzę do
            domu, a tu bura od 100Krocia, że cicho. No to piszę, bo już mogę, no to wtedy
            100Kroci nie ma. I tak w kółko...

            No to w ramach zmiany treści z "za dużo mam pracy" czy "wreszcie weekend",
            zapodam straszliwą rzecz z wczoraj. Otóż byłam na obiedzie z dwiema kumpelkami.
            Siedzimy, gadamy, nagle jedna na mnie patrzy i mówi: masz włos na czole". No to
            chcę ręką odgarną i natrafiam, na samym środku czoła, sterczący jak nie
            przymierzając - wyrastający włos długości 2.5-3 cm!!! KJAP!!! Ile ja czasu
            musiałam z tym łazić po świecie, i nikt mi nic nie powiedział??? I ja nie
            zauważyłam??? OKJAP... :-\\\\
            A dzisiaj jedna z nich przysyła do mnie i do drugiej maila, coby się umówić na
            kolacje, i w nagłówku pisze: "My dear Lady Unicorn..." Hahaha.

            Over :-)
            • jutka1 Re: Środa - za literówki przepraszam ntxt 07.04.10, 19:44

              • pierdoklecja_prutka Re: Środa - za literówki przepraszam ntxt 08.04.10, 00:05
                A to dopiero!

                No wiesz, skoro przeciętnie włosy rosną ok. 1 cm na miesiąc to
                najmarniej dwa, a może nawet trzy miesiące tak chodziłaś. Czyli
                gdzieś tak zaraz po Nowym Roku Ci wyrósł? W każdym razie. Dobrze, że
                to tylko włos. Bo gorzej by było gdyby na przykład - ząb wyrósł.
                Czy Ucho. Lub inny OTWÓR! HAHAHA!





                --
                wasza pierdo
                • jutka1 Re: Środa - za literówki przepraszam ntxt 08.04.10, 00:14
                  Albo trzeci cycek na plecach! HAHAHA
                  • jutka1 No to... 08.04.10, 00:22
                    ... zamykam i idę otworzyć nowe zanim odpełznę krocząc do łóżka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja