O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-)))

23.04.10, 20:45
Otwieram.

Poprzedni odcinek tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/w,14420,109748797,109748797,O_pierdulach_Odcinek_110_.html
    • jutka1 Sobota pracujaca :-/ 24.04.10, 09:08
      Jeszcze wczoraj o 17:30 miałam perspektywę normalnego weekendu, bez pracy. No i
      masz babo placek, nagle się zakotłowało przez jeden mail zza oceanu i ostałam
      się z kupą roboty na cito. QRV. Zwalić na nikogo mojego vqrvienia nie mogę, bo
      działka moja, i nikt mi tu nic nie pomoże.

      Co mi po pogodzie, ładnie ma być i ciepło, ale jakoś mnie to dziś nie dotyczy.

      BR\ BR\ BR\
      • maria421 Re: Sobota pracujaca :-/ 24.04.10, 09:34
        Wspolczuje , Jutka.
        A przy okazji sie zastanawiam, czy tu JUZ dwa lata od Twego wyjazdu do Paryza?
        DWA lata? Niemozliwe...

        • jutka1 Re: Sobota pracujaca :-/ 24.04.10, 09:41
          Dwa lata będą na początku czerwca. Też mi trudno uwierzyć...
        • jutka1 Re: Sobota pracujaca :-/ APDEJT 24.04.10, 22:00
          Nie do wiary. Pracowałam 9, prawie 10 godzin. W sobotę! QRVJESTEMVQRVIONA!!!!!!!
          Ludzie w pewnych częściach globu nie wiedzą, że so-bo-ta i nie-dzie-la to dni
          WOLNE? Nie. Nienienie. Jeszcze dzisiaj godzinę po skończeniu "planowanej" (od
          wczoraj) pracy na dziś, pilne cośtam (zam.). Pilne - na za 3 godziny. Jaja
          jakieś czycuś? BR\ BR\ BR\

          W ogóle, jestem zmęczona i wkurzona. Bez wdawania się w szczegóły, chyba na
          jakąś jogę się zapiszę czycuś?
          Nic to. Piwonie pachną, jeszcze 3 weekendy i przeprowadzka, jutro przychodzi
          kumpel od damskich butów na obcasach i sobie posiedzimy na patio, śmieszny jest
          to i może mnie porozśmiesza. Swoją drogą, nagle się ludziska dopominają o
          odwiedziny, no bo czas nadszedł na przeprowadzkę...

          Miłej reszty wieczoru życzę. Pa. :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Sobota pracujaca :-/ APDEJT 25.04.10, 14:38
            Biedny Pyt. Jak dziewczęciem byłam, to w USA rozpętano kampanię
            skierowaną do młodocianych pod hasłem JUST SAY NO. Nie wiem czy
            chodziło o dragi, a może o seks? W każdym razie dobrze wiedzieć, że
            takie słowo w repertuarze jest a i używać od czasu do czasu nie
            zawadzi - coby nie zadzerwiało. Może na początek od małych rzeczy
            zacznij Pyt, a jak praktyki nabądziesz to i z lekkością większym
            kobyłom odmawiać będziesz w stanie. Practice makes perfect! Nie
            upadaj na d(uchu).
            Ja także wczoraj czynność pracową musiałam wykonać i chociaż
            czynność jest to planowana i tylko ok. godzinne spotkanie to było,
            to cała moja wewnętrzność protestuje, bo po prostu jednodniowy
            weekend to za mało. Więc też z lekka stęchnięta jestem, chociaż na
            dworze pogoda wielkiej cudowności panuje.
            Odkryłam wczoraj rzecz straszną, mianowicie sprzątając taras
            odkryłam, że straszne stworzenia co się tam do niedawna lęgnęły, w
            miejscu gdzie przesiadywały - waliły kopy. Niniejszym ogłaszam, że
            to nie mogły być w związku z tym koty. Koty bowiem są czyste, a już
            pod siebie w miejscu gdzie siedzą - nie srywają. Nie wiem jakie
            zwierze to w ogóle robi, chyba nawet przysłowiowa świnia w
            normalnych warunkach tak nie czyni. Zbulwersowałam się i
            zbrzydziłam, i bogudziękuję, że owych stworzeń udało się pozbyć.
            Wczoraj odbyłam pogawędkę telefoniczną z kumpelą, która mieszka w
            Teksasie i jej nie widziałam od lat stu, a i z jakichś powodów
            kontakty były sporadyczne, żeby nie powiedzieć - żadne. I tu nagle
            sobie gadamy i jest to tak jakbyśmy nigdy gadać nie przestawały.
            Zdumiewające jest to z niektórymi ludźmi - odnawiasz kontakt po iluś
            tam latach i jest to jakby się czas cofnął.


            --
            wasza pierdo
            • kan_z_oz Re: Sobota pracujaca :-/ APDEJT 25.04.10, 15:29
              U mnie dlugi weekend. Zerwalismy sie wiec dzisiaj rano aby dokonac
              zakupow, a tu caly 'shopping'zamkniety. Okazuje sie, ze swieto ANZAC
              czyli zolnierzy, dzisiaj wypadlo. Poniedzialek natomiast jest tylko
              dniem wolnym z powodu tego, ze w niedziele wypadlo...hahah
              No wiec, wrocilismy i pod wrazeniem tego drastycznego odkrycia
              uwalilismy sie z powrotem do lozka. Pospalismy do poludnia, aby
              odkryc, ze nalezy wstac i pochodzic - co uczynilismy w parku
              olimpijskim. Po czym okazalo sie, ze poniewaz lodowka jednak jest
              ogolocona a zakupy nie dokonane - to nalezy do restauracji...

              Jutro, dzien wolny znowu - a potrzebuje roboczy gwaltownie aby
              przelac pieniadze do Polski dla mamy w szpitalu. Rodzina pracujaca w
              Polsce bez grosza, w Irlandii zachorowala i tez nie ma, a ta ze
              Szwajcarji tez nie ma...No i co...okazuje sie, ze Ja nie pracujaca
              zawodowo je ma. No i jak kurna chata nie cieszyc sie zyciem?...hihihi
              Jestem bardzo przyjemnie zaskoczona i oczywiscie z przyjemnoscia
              przeleja, bo nie ma to jak sie dzielic sie z bliskimi...hihihi

              Pozdrawiam
              Kan
              • fedorczyk4 Re: Sobota pracujaca :-/ APDEJT 25.04.10, 16:14
                Kanie, to właśnie tak bywa z "niepracującymi" zawodowo:-)
                Biednaś Jutek, biedna, ale Twoje działania są przynajmniej
                konstruktywne:-) Ja za to kręcę sie jak gówno w przelęblu (bli?)
                Tu coś załatwię, tam coś uprasuję, owędyś przetłumaczę, gdzieś
                zawiozę, ińdzieś wyślę, czas mija, a guzik z tego widać i jeszcze
                większy guzik z tego wynika!
                Pogoda w Warszawie zrobiła sie zupełnie nieziemska. Odstawiłam
                Rodziców na dworzec. Pojechali na pogrzeb. A ja zostałam na straży
                zwierząt wszystkich i umierającego 18 letniego kotka:-(
                • pierdoklecja_prutka Re: Sobota pracujaca :-/ APDEJT 25.04.10, 20:46
                  Nie mędzijcie koleżanko Fed. Konstruktywnego robicie bardzo dużo,
                  konstruując konstrukty grup rodzinnych, towarzyskich, ludzkiego i
                  zwierzęcego dobrostanu i ogólnej życzliwości. Jedyne co należy
                  zrobić, to wykreować z tego wszystkiego źródło godziwego dochodu.


                  --
                  wasza pierdo
            • jutka1 Niedziela APDEJT 25.04.10, 16:29
              Wstałam o ósmej, z poranną kawą obejrzałam cudny film "Villa Amalia" z Isabelle
              Huppert, po czym poszłam na patio szykować je (patio) do obiadu dla kumpla od
              żeńskich butów na obcasach. Podcięłam bluszcz wdzierający się zewsząd, inne
              rośliny też, wytarłam stół i krzesła. Na obiad zrobiłam sałatkę z małych
              pomidorów, bazylii, smażonego czosnku i vinaigrette, do tego tartę ze
              szpinakiem, orzeszkami piniowymi i parmezanem, a na koniec ser kozi i sałatę.
              Wszystko podlane różowym Rotszyldem i potem Saumur Champigny. Smaczne, rozmowa
              była przemiła. Kota pobuszowała w zieloności, a ja zaczęłam się żegnać z patio.

              Znów w rozkroku, znów na rozdrożu, i tak się zastanawiam. Co wybrać, w którą
              stronę pójść. Czy tez poddać się fali i popłynąć gdzie poniesie? Chyba to drugie...

              Miłej reszty niedzieli życzę :-)
              • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela APDEJT 25.04.10, 20:53
                Najlepiej się poddać fali i praktykować art of nondoing :)))

                Twoja tarta brzmi smakowicie, ja się zawczasu zapisuję.

                Tutaj taras wytrawiony czerwonym Domestosem, chałupa wyodkurzana,
                wyświeżona, tylko niezapominajek nie zdążyłam posadzić. Bo
                zaprzeszłoroczne, co się tak pięknie rozsiewały, wzięły z tego
                wszystkiego i wykiełkowały zeszłej jesieni. No i chuj je strzelił i
                tym roku nimo. Za to przjęła się przywieziona z Kampinosu leśna
                paprotka i nawet odkłączenie jedno wyprodukowała. Już się cieszę na
                paproci chaszcze.


                --
                wasza pierdo
                • fedorczyk4 Re: Niedziela APDEJT 25.04.10, 21:00
                  Ja na chaszcze takoż mlaszcze:-) Prawie trzydzieści zielonych nosów
                  groszkowych, juz mi sie wydobyło z gleby. Połowę źle posadziłam i
                  jak znam zycie i bestię, to Krowisia je zaraz zeżre, tak jak zeżera
                  trawy:-(
                  Pierdoklecjo masz rację, a masz może pomysl jak by to zrobić? Bo ja
                  niestty nie.
                  • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela APDEJT 26.04.10, 14:28
                    O "jak" to by trzeba Kana zgewałcić, może powie.
                    Chociaż, wiem, pewnie każe oddychać :)))

                    Może samo wyjdzie, ja na przykład zwykle spędzam dużo czasu gmerając
                    w necie i trochę gadając przez telefon oraz udzielając porad
                    różnistych. No to teraz taką robotę mam. Dochód co prawda jest
                    raczej niezbyt godziwy, ale jest i mam nadzeję go uchodować jak te
                    nosy groszku. Hahaha. Więc jeśli ja mam dochód z tego co robiłam
                    normalnie - bez dochodu, to czemu Ty nie masz mać?

                    Apropos, załóżmy Ansamble Fałszujących Bab. Wtedy bezkarnie też
                    będzie można Fałszować, a jeśli i opłaty zaczniemy of publiki
                    pobierać, to fałszowanie się uprawomocnione stanie. Bowiem żyjemy w
                    dziwnym świecie, gdzie pieniądze uzasadniają wyprawianie różnych
                    nieprzystojnych i dziwacznych brewerii.
                    • kan_z_oz Re: Niedziela APDEJT 26.04.10, 16:54
                      O to 'jak' to ja gwalcilam 'gore' bez umiaru. Po czym mi wytknieto,
                      ze jak mam dostep do bankowych, to mam pieniadze. A jesli martwi
                      mnie skad one plyna, to moj problem, bo wg nich to znaczenia nie ma.
                      Czytaj - jednym z najbardziej prawdopodobych wydarzen jest
                      calkowity 'cabum' wszystkich systemow elektronicznych w ramach
                      zmieniajacego sie pola magnetycznego ziemi. Calkowity powrot
                      do 'Amish time'.

                      Rozszerzylabym to pojecie 'bankowe' na inne dostepne zrodla, wam
                      zreszta tylko wiadome...hahaha

                      Krotko mowiac, jak jedno zrodlo usycha, to inne sie otwiera - zawsze
                      pod fakcie; Jak mowia - jak chcesz dostac pomoc - wyskocz z samolotu
                      a my dopiero wtedy rzucimy Ci spadochron...tylko zreszta wtedy gdy
                      jestes zbalansowany/na, czyli na ten przyklad oddychasz.
                      Wtedy to jest to naprawde nudne; obserwuje chlopa wlasnego i wyglada
                      to w filmie "matrix" Loe z realizacja, ze to tylko pragram
                      komputerowy.

                      Moja rola w tym; jestem leniwa, wiec jako rodzinny 'garfild'
                      dopielam sie do cudzego. Bez cudzego, otwieram z latwoscia swoj
                      wlasny...oddycham tak gleboko i spokojnie oraz bezwstydnie, ze az
                      strach.
                      Oddech drogie Panie, w jednej z faz doprowadza do embrionicznego
                      oddechu w ktorym cala kreacja wszechswiata sie laczy ze soba - to
                      jest to Biblijne powracanie owiec do domu, to jest Samsara, raj na
                      ziemi - holly grail, czy moment kreacji, gdy wszystkie pragnienia
                      duszy sa realizowane, a my jestesmy chodzacymi Boga po tej ziemi,
                      swiadomymi.

                      Ja obecnie wlacze tylko z wlasna plykoscia, bo w miejscu czego
                      pragniesz wychodzi mi - nic. Czyli, ze plytka jezdem wg
                      intelektualnych wymogow.

                      Tak wiec, cierpliwosci.

                      Kan
    • jutka1 Poniedziałek 26.04.10, 07:41
      No, początek nowego maratonu. Damy radę, damy radę, spoko.

      Meteoparis zapowiada 18-19 C, słońce i chmury na zmianę. Może być. Za to jutro i
      pojutrze ma być 22-24 C! Yesssss......

      Miłego dnoa :-)
      • maria421 Re: Poniedziałek 26.04.10, 09:24
        Po wczorajszym przepieknym dniu z ktorego korzystalam pelna geba i plucami, w
        nocy popadalo, dzisiaj jest pochmurno i troche chlodniej.
        Wydaje sie ze mojej leszczynie liscie wyrosly w ciagu 24 godzin.
    • luiza-w-ogrodzie Po ślicznym weekendzie 27.04.10, 02:58
      Odweekendowalam sie za wszystkie czasy a dzis rano znowu zasiadlam na werandzie przed firmowym laptopem. Ble. Ale za to weekend sie udal i jest co powspominac.

      W sobote odbylam rytulna kapiel w oceanie - chyba ostatnia tej jesieni, bo wieczorem w sobote lunelo i przyszlo zapowiadane przez meteorologow ochlodzenie. Po powrocie z plazy zdazylam jeszcze popracowac w ogrodzie a wieczorem gdy zaczelo padac poddalam sie i padlam na twarz w lozko.

      Zerwalam sie wczesnie rano niedzielnego ranka, umowiwszy sie z synem na Skype o 6 rano. Opowiadal o swoich przygodach wakacyjnych i o powrocie do Anglii zakloconym przez wiadomy wulkan. Przegadalismy przeszlo godzine, pod koniec ktorej Buszmen znaczaco krecil sie poza moimi plecami, zeby przyspieszyc wyjazd na grzyby :o) Pojechalismy w Gory Blekitne - najpierw kupilismy wspanialy chleb w piekarni w Blackheath, potem dojechalismy na nasze stale grzybne miejsce. W ciagu godziny z jednego akra zebralismy jakies 8 kilo rydzow i ze dwa kilo maslakow.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/CWt8HDY6BA48HbcaWA.jpg

      Potem sie nam znudzilo, zaladowalismy grzyby do samochodu i pojechalismy dalej, za Gory Blekitne na Ironfest. Bylo chlodno i wietrznie, ale nie padalo, przez kilka godzin chodzilismy po terenie festynu ogladajac wyczyny i produkty kowali artystycznych, wystepy konnych Amazonek, rekonstrukcje dziewietnastowiecznej bitwy (Buszmen jak kazdy chlopiec polecial tam, gdzie strzelano z najwiekszej armaty), prawdziwy turniej rycerski, wieszanie lotrzyka polaczone z rozpruciem brzucha, zawody drwali, pieknych chlopakow (rabanie drewna na szybkosc, na liczbe ciosow, rzucanie siekiera) i inne tego typu ludyczne rozrywki.

      Amazonki:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/HBaL8id30xb8Lod0aB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/3OzbO9vlWZqc1WtvbB.jpg

      Rycerze turniejowi (na pierwszym zdjeciu widac zlamana od ciosu lance):

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/4aDBmYMfuSlkM56ClB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/3Qn4yGUbn4Ef5KopIB.jpg

      Wracalismy inna droga i jak zawsze jesienia wpadlismy do wioski Bilpin, slynnej z sadow owocowych gdzie zaopatrzylismy sie w jablka. Samochod a teraz dom pachna jesienia: suszacymi sie grzybami, goracym chlebem i swiezutkimi jablkami. Wstapilismy do przyjaciol zeby zostawic im koszyk grzybow i dwa chleby. W domu siedzialam do pozna obierajac i krojac maslaki, segregujac rydze (male na marynaty, wieksze do mrozenia) a potem probujac domyc rece po tym zajeciu.

      Wczoraj byl wolny poniedzialek i razem z Buszmenem spedzilismy dzien w ogrodzie pokrywajac trawnik grubymi kartonami i sciolka z niekonczacego sie stosu zmielonej kory. Potem wzielam sie za pielenie i nawozenie cytrusow oraz przekopywanie ugoru wzdluz starego chodnika zarosnietego perzowata trawa kikuyu, gdzie chce posiac jednoroczne kwiaty i posadzic szalwie. I dzien zlecial na ogrodniczych zajeciach.

      Jak widac u mnie zawsze to samo :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Po ślicznym weekendzie 27.04.10, 08:11
        Fajnie miałaś. U nas do długiego weekendu jeszcze dwa tygodnie, ale będzie to
        mój ostatni weekend przed przeprowadzką i na pewno część weekendu spędzę na
        przygotowaniach.

        Tutaj w miarę ciepło, ma być 20 C. Dzień wypełniony, ale do przerobienia, a po
        pracy spotkanie z kumpelką. Zwykły dzień. :-)

        Miłego życzę. :-)
        • luiza-w-ogrodzie Ech, dobry weekend nie jest zly... 27.04.10, 09:21
          jutka1 napisała:

          > Fajnie miałaś. U nas do długiego weekendu jeszcze dwa tygodnie, ale będzie to
          mój ostatni weekend przed przeprowadzką i na pewno część weekendu spędzę na
          przygotowaniach.

          Oj, dobry byl ten weekend, nie powiem. Wyjatkowo udany. A gdy nadejdzie Twoj,
          przynajmniej bedziesz na przygotowania miala dluzszy weekend niz 2 dni i
          spokojnie zrobisz co trzeba. U nas kolejny dlugi weekend dopiero na poczatku
          czerwca :o(

          > Tutaj w miarę ciepło, ma być 20 C. Dzień wypełniony, ale do przerobienia, a po
          pracy spotkanie z kumpelką. Zwykły dzień. :-)

          Trzymam kciuki zeby nie przerodzil sie w kolejny Sajgon!

          > Miłego życzę. :-)

          I nawzajem!

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
          się. Całe życie? Załóż ogród...
    • ewa553 Luizo, 27.04.10, 08:57
      jest wiele kobiet cierpiacych z powodu za malych piersi, a "Wasi"
      wybrali na amazonke taka piersiatke! Blad...
      Co to oznacza, ze okrywasz trawnik kartonami? Chetnie poslucham
      dlaczego.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Luizo, 27.04.10, 09:18
        ewa553 napisała:

        > jest wiele kobiet cierpiacych z powodu za malych piersi, a "Wasi"
        > wybrali na amazonke taka piersiatke! Blad...

        Nikt nikogo nie wybieral, to byla kobieta z klubu jezdzieckiego ktory
        specjalizuje sie w pokazach p.t. "Barbarzynki" albo "Amazonki". Jezdza konno,
        pieknie wygladaja i strzelaja z luku do tarczy z konia (i trafiaja!). Podobnie
        jak turniejowi "rycerze" i "zolnierze" odtwarzajacy bitwy, sa to wszystko
        hobbysci i niezle sie przy tym bawia.

        > Co to oznacza, ze okrywasz trawnik kartonami? Chetnie poslucham
        > dlaczego.

        Chce wykonczyc trawnik i zamiast niego zrobic ogrod z australijskimi roslinami.
        Mowa tu o jakichs 200 m.kw. wiec troche za duzo na przekopanie i reczne
        odchwaszczanie. Poza tym pokrywanie trawnika jest sposobem kompostowania i
        zagluszania trawy i nawet najodporniejszych odrastajacych chwastow.

        Procedura jest taka: rzuca sie nawoz zwierzecy (moze byc w granulkach) prosto na
        zielona trawe (nie musi byc skoszona) i obficie podlewa (albo robi sie to po
        solidnym deszczu, tak jak ja wczoraj). Potem kladzie sie na trawnik kartony albo
        cale gazety tak zeby zachodzily na siebie jakies 10 cm. Na to kladzie sie 10-20
        cm sciolki (w moim przypadku zmielone cale drzewa, razem z liscmi). Mozna wyciac
        dziury i wsadzac w nie rosliny, albo poczekac z pol roku, az wiekszosc papieru i
        sciolki sie skompostuje. I tyle. Zdjecia nastapia...

        Z ogrodniczym pozdrowieniem
        Luiza-w-Ogrodzie
        Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
        • ewa553 Re: Luizo, 27.04.10, 09:25
          pomysl przedni. ale przekopanie na koncu i tak Cie czeka? I przy tak
          duzym trawniku to chyba przelecisz go jakas maszyna, anie bedziesz
          kopac recznie/noznie?
          • luiza-w-ogrodzie Re: Luizo, 27.04.10, 09:36
            ewa553 napisała:

            > pomysl przedni. ale przekopanie na koncu i tak Cie czeka? I przy tak duzym trawniku to chyba przelecisz go jakas maszyna, anie bedziesz kopac recznie/noznie?

            Diabel siedzi w szczegolach a w tym wypadku glowny "strzegol" to taki ze nie bede kopac. Wcale. W ogole. Nada. Wsadze rosliny w dziury w kartonach a one rosnac beda sie zywic uzupelniana co rok warstwa prochnicy powstalej ze sciolki. Tak samo zrobilam paprociowisko. Zdjecie pokazuje jak wygladalo zaraz po zasadzeniu paproci, teraz sa znacznie wieksze:

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/JYhpdbgJhcJb02NDzB.jpg

            Z ogrodniczym... etc...
            Luiza-w-Ogrodzie
            Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
            • ewa553 Re: Luizo, 27.04.10, 09:49
              a to strasznie chytry i przebiegniety sposob! Bede o tym pamietac
              gdyby mi przyszlo na mysl likwidowac trawnik.
    • ewa553 chwalem siem 27.04.10, 10:32
      jestem tak dumna z mojego ukochanego siostrzenca (ktorym Wam tu od
      czasu do czasu zawracam glowe), ze i tym razem pochwale sie tutaj:
      w konkursie Fundacji Shalom, w ktorym wzielo udzial kilkaset
      gimnazjastow z calej Polski, zajal pierwsze miejsce!!!! Temat
      konkursu: "Historia i kultura Zydow Polskich". Wygral tygodniowa
      objazdowke po Israelu, miesieczny platny staz w Fundacji i...indeks
      na historie UW! Pekam z dumy:))))) Konkurs byl organizowany przez
      Fundacje, ale patronat mialo Ministerstwo Edukacji Narodowej.
      • maria421 Re: chwalem siem 27.04.10, 10:45
        Gratulacje dla Siostrzenca!
        • ewa553 Re: chwalem siem 27.04.10, 11:00
          dzieki Mario! ide do ogrodu tam pekac z dumy:))))
          • fedorczyk4 Re: chwalem siem 27.04.10, 11:18
            Tylko nie zniszcz trawnika:-) Wielkie brawa dla Siostrzeńca Ewo!
            W Warszawie znowu zrobiło się jesiennie. Nie powinno mnie to
            specjalnie martwić bo i tak siedzę w robocie. I tez marzę o długim
            łykendzie.
            • pierdoklecja_prutka Re: chwalem siem 27.04.10, 14:21
              Gratuluję Ewa, tylko może nie pękaj, bo co prawda jest to wiosna,
              ale Ty nie jesteś pąkiem, na szczęście, bo jakbyś była i pękła to
              byś miała pręcik i pyłek i by się do Ciebie zleciały bąki. A to
              upierdliwe, bo latają, bzykają i się tłoczą, więc po co Ci to?

              Też marzę o długim weekendzie, a tymczasem pochmurno, wietrznie,
              szaro i pitowo.


              --
              wasza pierdo
              • ewa553 Re: chwalem siem 27.04.10, 14:36
                hola, hola, "bzykaja i sie tlocza" brzmi wielce obiecujaco:)))
    • luiza-w-ogrodzie Sloneczna kwietniowa sroda 28.04.10, 02:20
      Okazuje sie ze zgodnie z wczesniejszymi zapowiedziami synoptykow i stanem przyrody mamy najcieplejszy kwiecien od 88 lat! Dzisiaj ciag dalszy, slonecznie, ponad 25 stopni. Noce za to sa juz zimne, ponizej 10 stopni, wczoraj wyszorowalam miedziane kociolki na drewno opalowe i wypelnilam piec drzewny papierami i galeziami, chyba zainaugurujemy sezon grzewczy :o) ale to dopiero po powrocie z pracy. Dzisiaj w planie spokojne dziubanie numerkow, joga a potem sloneczna godzina w ogrodzie zanim rozpale ogien.

      Nie moge sie doczekac powrotu do ogrodu gdzie Zlota Raczka konstruuje luksusowy kurnik, tak ciekawa jestem co dzisiaj zrobi. To miniaturowy domek z oszklonym oknem, drewnianymi sciankami i dachem pokrytym dachowkami. Gdy go pomaluje, postawie na parapecie korytko z pelargoniami i powiesze znak "Chook House" kupiony na Ironfest, kury z wrazenia pewnie beda znosic jajka jak z karabinu maszynowego!

      Pozostajac w szacunku do forum kresle sie z powazaniem
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Słoneczna kwietniowa środa 28.04.10, 07:54
        Tutaj też słonecznie ma być, 24-25 C. Lato, paniedziejku. :-)
        Same pierduły dziś, praca praca praca. Może tylko jakiś szybki obiad się uda na
        słońcu?

        I nic więcej. Miłego dnia życzę. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Sloneczna kwietniowa sroda 28.04.10, 09:09
        Środa wstała pochmurna, ja tyż, bo musiałam wstać rano czego nie
        lubię i nie stosuję.
        Musisz Luizo uważać z tymi jajami, bo Twój ogródek się może zamienić
        w ukraiński parlament. Się tam ponoć wczoraj jajami naparzali,
        ciekawe o co poszło. Ja ostatnio kupuję na straganie jaja wiejskie,
        i są to bardzo wielkie jaja. Tak wielkie, że myślałam nawet że
        kacze. Ale nie - kurze są. Takie jedno duże jajo kurze wystarcza na
        cały momlet.
        W każdym razie jest środa, czyli humpday. A więc będzie z górki, co
        powitam z ulgą bo jakiś ten tydzień zbyt naćkany czynnościami jak na
        mój gust. Ponadto weekendu nie było normalnego, człowiek nie
        wypoczął normalnie. Ja tam Pyta podziwiam, za zdrowie końskie,
        energię niespożytą i cierpliwość anielską, że od dwóch lat w tym
        Sajgonie przebywa, szykana pracujących weekendów znosi, i poranne
        wstawania i jajami jeszcze rzucać nie zaczął.
        • ewa553 Re: Sloneczna kwietniowa sroda 28.04.10, 09:14
          bo pyton kazda cene gotow zaplacic za mozliwosc pieknego mieszkania
          w pieknym miejscu:))) cos za cos, nie?
          • maria421 Re: Sloneczna kwietniowa sroda 28.04.10, 09:41
            Sloneczny dzien sie zapowiada i mnie juz rece swedza zeby zabrac sie za sadzenie
            kwiatkow, ale jeszcze poczekam do przyszlego tygodnia.

            Dorotko, w parlamencie ukrainskim poszlo o przedluzenie o cale 25 lat zgody na
            stacjonowanie krasnomorskiej floty na ukrainskich wodach. Za to Ukraina ma miec
            30% znizki na dostawy gazu z Rosji.

            Dla tych na Ukrainie ktorzy marza o wejsciu do UE i do NATO jest to zdrada
            interesow narodowych.
        • luiza-w-ogrodzie (Ty)dzien z gorki 28.04.10, 12:07
          pierdoklecja_prutka napisała:

          > Środa wstała pochmurna, ja tyż, bo musiałam wstać rano czego nie
          > lubię i nie stosuję.

          Ech, masz to samo co ja kiedy czas wstac do pracy. Natomiast w buszu
          albo z perspektywa ogrodniczenia potrafie budzic sie z kurami i z
          piesnia na ustach. Kwestia motywacji, I presume...

          > Musisz Luizo uważać z tymi jajami, bo Twój ogródek się może
          zamienić w ukraiński parlament. Się tam ponoć wczoraj jajami
          naparzali, ciekawe o co poszło.

          Jeszcze zaden Ukrainiec nie wizytowal moich wlosci, dzieki za
          ostrzezenie, nie bede ich wpuszczac :o[+]

          Ja ostatnio kupuję na straganie jaja wiejskie, i są to bardzo
          wielkie jaja. Tak wielkie, że myślałam nawet że kacze. Ale nie -
          kurze są. Takie jedno duże jajo kurze wystarcza na cały momlet.

          A co powiesz na cale ciasto zrobione z jednego jaja emu? Takie jajo
          na wydmuszke otwiera sie przy pomocy wiertarki :o)

          > W każdym razie jest środa, czyli humpday. A więc będzie z górki,
          co powitam z ulgą bo jakiś ten tydzień zbyt naćkany czynnościami jak
          na mój gust. Ponadto weekendu nie było normalnego, człowiek nie
          > wypoczął normalnie.

          Moge polecic Tobie moja metode - uwazam srode za "weekend w srodku
          tygodnia" i w ten dzien oprocz pracy zarobkowej pozostaly czas
          wypelniam przyjemnosciami - joga, dlugie kapiele, leniuchowanie z
          ksiazka, kosmetyczka - you get the drift.

          >Ja tam Pyta podziwiam, za zdrowie końskie,
          > energię niespożytą i cierpliwość anielską, że od dwóch lat w tym
          > Sajgonie przebywa, szykana pracujących weekendów znosi, i poranne
          > wstawania i jajami jeszcze rzucać nie zaczął.

          Taaa, lud pracujacy miast i wsi jest wsrod nas, co nie? Stokrotko,
          nie masz pojecia co sie robi dla pieniedzy - za dolary sama jestem w
          stanie zgodzic sie na poranne wstawanie i wrzucanie sobie na grzbiet
          nadmiaru pracy :o) Nie imputuje tu, ze taka jest Jutkowa motywacja,
          ale w wiekszosci wypadkow potrzeba pieniedzy np. splaty pozyczek
          jest w stanie podniesc z lozka nawet takiego umyslowego poltrupa jak
          ja, gdy obudzona przed siodma rano.

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
          Australia-uzyteczne linki
          • jutka1 Motywacje 28.04.10, 21:05
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > pierdoklecja_prutka napisała:
            > >Ja tam Pyta podziwiam, za zdrowie końskie,
            > > energię niespożytą i cierpliwość anielską, że od dwóch lat w tym
            > > Sajgonie przebywa, szykana pracujących weekendów znosi, i poranne
            > > wstawania i jajami jeszcze rzucać nie zaczął.
            >
            > Taaa, lud pracujacy miast i wsi jest wsrod nas, co nie? Stokrotko,
            > nie masz pojecia co sie robi dla pieniedzy - za dolary sama jestem w
            > stanie zgodzic sie na poranne wstawanie i wrzucanie sobie na grzbiet
            > nadmiaru pracy :o) Nie imputuje tu, ze taka jest Jutkowa motywacja,
            > ale w wiekszosci wypadkow potrzeba pieniedzy np. splaty pozyczek
            > jest w stanie podniesc z lozka nawet takiego umyslowego poltrupa jak
            > ja, gdy obudzona przed siodma rano.
            ************
            Przepraszam, ale. Pisałam tu od prawie roku, że odeszła nam dwójka pracowników i
            przybyło roboty, więc wszyscy robimy bokami. Ma się podobno pod koniec miesiąca
            poprawić.
            Pożyczek nie posiadam na stanie.
            No, na nowe mieszkanie trza zarobić, fakt. Ale tak ogólnie to lubię tę robotę,
            jest ciekawa i daje wyzwania, a że kolektyw jest jaki jest - nigdy nie ma się
            wpływu do jakiej grupy się trafi. :-)

            Reasumując, nic tu do podziwiania nie widzę, robię swoję, czasem jest za dużo, a
            pojojczyć to gdzie mam jak nie na najbliwszym forumie? :-)))

            • pierdoklecja_prutka Re: Motywacje 28.04.10, 21:53
              No masz, i skumplementuj tu kogo człowieku... Myślałam, że z dumy
              spuchą, a tu się obruszyli.

              Ja dziś za to zmęczona jestem, po zmiędleniu dwóch ludzkich kompów
              co się naszemu programowi haj tek i tebest - opierały. Jeden
              zmiędliłam z sukcesem, drugi - bez. W rezultacie sama się zmiędlona
              czuję, dobrze że jutro przedpołudniowych zajęć nie mam.
              Przyszłam do domu, zjadłam grzybową zupę i siedzę jak ta kupa.

              Tak, generalnie rozumiem motyację spłaty kredytów, wyżywienia
              potomstwa, i zakupu wielkiej plazmy, podnoszącą z łóżek wiele
              półtrupów, które potem wędrują ulicami, siedzą za kierownicami aut i
              za biurkami. Gdyby tego naglącego imperatywu nie było wielu by wcale
              z łóżek nie wstało a inni by wstali i na przykład zaczęli się
              nawzajem mordować i pożerać z braku czegoś lepszego do roboty. Tak
              więc dobrze może że te kredyty, potomstwo i plazma są, bo pozwalają
              nam egzystować w czymś w rodzaju cywilizacji, zamiast ganiać z gołą
              dupą i nogą bliźniego w zębach.

              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: Motywacje 29.04.10, 07:27
                Wcale się nie obruszyłam, jeno chciałam Luizie wy-jaśnić (wyja-śnić? :-D)
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek w jesiennym rozkwicie 29.04.10, 01:09
      Ciepla jesien trwa, choc wczoraj wieczorem bylo na tyle chlodno, ze mialam
      pretekst zeby inauguracyjnie odpalic kominek. Za oknem widze ogrod w sloncu,
      kwitna tibouchiny a ta pozna rozowa ktora zasadzilam dwa lata temu jest teraz
      niemal metrowym drzewkiem i ma paczki, nie moge sie doczekac kiedy zakwitnie. Na
      pelnej zimowych kwiatow banksii rano i wieczorem pasa sie papuzki lori a w nocy
      obwieszaja ja wielkie skrzeczace owocozerne nietoperze, niezdarnie ladujace na
      czubku metoda rzuconej szmaty.

      Zlota Raczka dzis przyjdzie dalej pracowac nad kurnikiem, bede go dopingowac
      (metoda "panskie oko konia tuczy"). Gdy w poludnie przyjda sprzatacze wyjde na
      godzine do ogrodu zeby dalej przekopywac miejsce na kwiatowa rabate. Dzien
      roboczy zapowiada sie spokojnie, zatem oddalam sie bez pospiechu w glab laptopa,
      co jakis czas rzucajac okiem na zawartosc Internetu.

      Ze slonecznym pozdrowieniem
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Czwartek w wiosennym rozkwicie 29.04.10, 08:56
        Ma być dziś 27 C!
        KJAP.

        Miłego dnia! :-)
        • fedorczyk4 Re: Czwartek w wiosennym rozkwicie 29.04.10, 10:10
          27 to chyba jednak już lekka przesada ze strony wiosny. Chyba bierze
          się za lato;-)
          W Warszawie wiosennie, ale ciągle w tle mozna domyślić sie groźby
          ochłodzenia. Kwiecień plecień...
          • ewa553 Re: Czwartek w wiosennym rozkwicie 29.04.10, 12:07
            u nas tez goraco i bedzie jeszcze gorzej:(((( Bylam o bladym swicie,
            czyli o 9-tej w ogrodzie, to juz byly 22 stopnie....
            Ale a propos zimna w Warszawie, to mielismy w rodzinie ubaw: nasz
            najstarszy wnuk 23-letni wracal z zagranicznych wojazy samolotem do
            Warszawy. Odbierano go pare dni temu, jak bylo tak potwornie zimno,
            a on w...japonkach! Okazalo sie, ze musial sie pare razy przesiadac
            a z doswiadczenia wiedzial, ze zawsze kaza mu buty do kontroli
            zdejmowac. No to sobie ulatwil:))))
            • kan_z_oz Re: Czwartek w wiosennym rozkwicie 29.04.10, 12:28
              Hahha - w Japonkach spotkasz autralijczykow o kazdej tez porze roku
              w Australii. Bez wzgledu na temperature na zewnatrz. Japonki z duzej
              litery,bo sa Japonki wyjsciowe, Japonki na plaze, Japonki na
              codzien...obowiazkowe w podrozy, wraz ze spodenkami do kapieli. Z
              malej australijczyk, bo ten tylko dodatkiem do Japonek w takim
              ukladzie.
              Stroj narodowy, patriotyzm...hihihi

              W styczniu tego roku widzialam Australijczyka w krotkich spodenkach
              czekajacego na pociag z lotniska do centrum Tokyo. Mial do tych
              spodenek zalozony czarny dlugi plaszcz biznesowy...i byl na stale
              mieszkajacym Ozz w Japonii.

              Kan
              • ewa553 Re: Czwartek w wiosennym rozkwicie 29.04.10, 12:45
                teraz rozumiem niejedno, kanie:))) otoz jak jeszcze pracowalam to
                przylecial do nas na miesieczna wymiane kolega Australijczyk z
                naszej firmy tam. I nasz kierowca dlugo jeszcze odgrywal scene
                zaskoczenia/przerazenia ktore poczul widzac w styczniu pana w
                krotkich, kolorowych spodniach:))))
                • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek w wiosennym rozkwicie 29.04.10, 13:57
                  W Południowej Afryce burowie chodzą chętnie boso. Obojętnie, czy
                  wcentrum handlowym, po ulicy, czy gdzieś na wsi po wertepach czyteż
                  buszu. Nawet jeśli jest zima, co może oznaczać przymrozki w nocy,
                  nad ranem i wieczorem. Jeżdżą zaś półciężarówkami zwanymi bakkie.
                  Psy, bachory i murzyńskich robotników wozi się luzem na pace. Jest
                  to straszne, nie do pomyślenia i jak tak można, ale okazało się w
                  jakichś badaniach które przeprowadzili, że w razie wypadku ww.
                  inwentarz żywy i ruchomy doznaje mniejszego uszczerbku wylatując z
                  paki jak jabłka z koszyka niż gdyby był okiełznany jedynie słuszną,
                  stosowaną u nas uprzężą. Co kraj to obyczaj. Czy muszę mówić, że
                  biegając boso po szronie - złośliwie nie zaziębiają się . A u nas,
                  pamiętacie jaką panikę wywoływał kiedyś przeciąg?
                  Inna ciekawostka, to że murzyńskie na przykład dzieci - nie drą się.
                  Moja więc szwagierka spacerując drącą się jak opętana (czyt.
                  normalne, zdrowe europejskie dzicko) córkę swoją - ciągle nagabywana
                  była przez zatroskane Murzynki i Murzynów pytających czemu ono tak
                  krzyczy.

                  --
                  wasza pierdo
                  • ewa553 Re: Czwartek w wiosennym rozkwicie 29.04.10, 14:09
                    marzenie: dzieci ktore nie wyja, nie dra sie, nie zdzieraja sobie
                    gardla a mnie nerwow! To bylby raj na ziemi.....
                    Dzis zgadalysmy sie z nowa sasiadka ktora z troska zwrocila mi
                    uwage, ze nasz dom ma jakas magiczna sile przyciagania dla dzieci z
                    calej okolicy. Dom otoczony trawnikami, placami zabaw itd, a bachory
                    dra sie pod naszym domem. Usmialam sie, bo mieszkam tu od 30 lat
                    wiec wiem ze tak bylo i bedzie, przezywam chyba z osme pokolenie
                    dracych sie koszmarkow:((((( i to nie koszmarkow wlasnych, z naszego
                    domu. Koszmarkow z calej okolicy! Ratunku!!!!!
                  • kan_z_oz Re: Czwartek w wiosennym rozkwicie 29.04.10, 14:18
                    Stokrocie - chodze boso od lat. Boso i bez rekawczek w ogrodzie. Jak
                    cos upirdoli, tak bulwa rosnie i nastepnego dnia ginie. Dzisiaj
                    wlozylam japonki/ogrodowe, bo z rana juz zimno w nogi ciagnelo.

                    A oprocz tego; mamusia w szpitalu w Polsce jest Ok. Siostra w
                    Irlandii
                    natomiast juz ktorys raz z rzedu mnie nie poznaje..i Jej sytuacja
                    mnie najbardziej denerwuje, bo moze kitnac...pierdolony anurizm.

                    Kan
                    • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek w wiosennym rozkwicie 30.04.10, 02:39
                      kan_z_oz napisała:

                      > Stokrocie - chodze boso od lat. Boso i bez rekawczek w ogrodzie. Jak cos
                      upirdoli, tak bulwa rosnie i nastepnego dnia ginie. Dzisiaj
                      wlozylam japonki/ogrodowe, bo z rana juz zimno w nogi ciagnelo.

                      A ja wrecz przeciwnie - w domu boso, zas w ogrodzie zawsze w klapkach/kaloszach
                      (glownie z powodu kurzych pozostalosci :o) no i zeby uniknac gryzacych stworow).
                      Zawsze rekawiczki do grzebania w ziemi i wycinania, bo nie znosze miec
                      podrapanych rak.

                      Ostatnio Buszmen znalazl w garazu martwego jadowitego pajaka - redbacka. W
                      ogrodzie ich nigdy nie widzialam. Hm.

                      > A oprocz tego; mamusia w szpitalu w Polsce jest Ok. Siostra w
                      > Irlandii natomiast juz ktorys raz z rzedu mnie nie poznaje..i Jej sytuacja
                      mnie najbardziej denerwuje, bo moze kitnac...pierdolony anurizm.

                      Oj, wspolczuje. Podobnie do Ciebie mam chorowita siostre w Irlandii i Mame w
                      Polsce (odstukac, na razie zdrowa i samodzielna). Posylam fluidy...

                      Luiza-w-Ogrodzie
                      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
                      się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Piatek zaczynajacy sezon grzewczy 30.04.10, 02:34
      Po nieoczekiwanie goracym kwietniu w jego ostatni dzien nie pozostalo niemal
      sladu. Jest pochmurno, wilgotno, wieje zimny wiatr a ciezkie chmury zagrazaja
      deszczem. Zaladowalam oba piecyki drewnem i bede je niedlugo rozpalac. Goscie
      zaproszeni na piatkowy obiadek tez skorzystaja z kominkowego ciepla.

      Zapowiada sie za to sloneczny weekend, znowu zagine w ogrodzie :o) Zycze Wam
      podobnej pogody na Wasz dlugi weekend (choc 27 stopni w kwietniu to przesada!).

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
    • jutka1 Sobota pracujaca :-/ 01.05.10, 10:36
      Nie na darmo nazywa się 1 maja świętem pracy. HAHAHA.
      No nic to. Nie jojczę.

      Zapomniałam, że dzisiaj święto, i po lodówce hula halny. Ciekawe, czy
      jakikolwiek sklep w okolicy jest dziś otwarty. Jak się dobudzę, to wypełznę
      sprawdzić.

      Na razie widzę nieśmiałe słońce zza chmur, gra radio FIP, piję drugą kawę, i
      pozwalam sobie na trochę leniuchowania zanim wrócę z obchodu okolicy i siądę do
      roboty.

      No i tyle pierduł. Miłego dnia :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota pracujaca :-/ 01.05.10, 15:53
        Ja w końcu dotrajdałam do długiego weekendu się. Jadowity był ten
        tydzień, a na koniec jeszcze w pracy mnie przewiało i lumbago mi
        wlazło pod łopatkę. Z tym że szybko załadowałam się w domu do wanny,
        wysmarowałam Amolem, nałykałam aspiryny i wlazłam do wyra. Dzisiaj
        lumbago prawie niewyczuwalne, a już się bałam że cały weekend mi
        zepsuje.
        Współczuwam Pyt, kolejny weekend pracujący, to już kompletne
        przegięcie. Może to nawarstwienie jakieś energetyczne przed
        przeprowadzką?
        Ja wygrzebałam z regału książkę Trzej Towarzysze, która była moją
        ulubioną we wczesnym nastolectwie. Czytałam ją chyba z 10 razy jak
        miałam te 14-15 lat. Teraz widzę jak niestosowna to była lektura dla
        tak młodej osoby, i jak wielki na mnie wpływ wywarła. Jakieś moje
        przekonania dziwne, które mam, odnajduję w tej książce. A może
        książka była po prostu lustrem przekonań które już wtedy miałam? I
        dlatego tak mnie frapowała, bo odnajdywałam w niej kawałek swojej
        prawdy? Who knows, ale się cieszę, że teraz mogę to przeczytać jako
        osoba dorosła.

        --
        wasza pierdo
        • roseanne Re: Sobota pracujaca :-/ 01.05.10, 16:34
          snieg co byl spadl dwa dni temu i polamal mase galezi w okolicy juz sie roztopil
          tulipany, pelagonie i liscie na drzewach nie ucierpialy,
          magnolie niestety tak

          jakas manifesta antykapitalistyczna sie ma odbyc - nie wybieram sie
          weekend jak najbardziej normalny
          • jutka1 Re: Sobota pracujaca :-/ 01.05.10, 18:12
            Rose, ja rozumiem, że Kanada, ale śnieg pod koniec kwietnia???
        • jutka1 Re: Sobota pracujaca :-/ 01.05.10, 18:10
          Pracę przełożyłam na jutro, bo w robocie jak się okazuje robią konserwację
          systemu i nie można się połączyć. No i tyszpiknie.

          Byłam na targu, kupiłam jakieś warzywa plus kwiaty: krwistoczerwone piwonie
          (cięte) i doniczkę z konwaliami (1 maja we Francji = konwalie). Za dwa i pół
          tygodnia wyprowadzka, akurat piwonie podupadną a konwalie wezmę ze sobą i dodam
          do dżungli na balkonie. Poza tym uszczknę szczepkę lilii i krzaczorka liścia
          laurowego, patio nie ubędzie a dla mnie akurat. Właścicielka powiedziała, że
          mogę. :-)

          Tyle apdejtu. Miłego wieczoru :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 01.05.10, 18:06
      dwa dni temu kupilam za ciezkie pieniadze nowe buty wedrowkowe.
      Mialy byc na sto pro nieprzamakelne. "chocby pani dwie godziny w
      wodzie stala", powiedzial sprzedawca. Dzis je chcialam rozchodzic,
      wiec wybralismy sie mimo szalonego deszczu na godzinny spacer.
      Buty przemokly:(((( Szkooooda, bo niezwykle wygodne (od Maindla).
      Musze isc wybrac inny model.
      Deszcz jak tylko wrocilismy ze spaceru ucichl, tak wiec grilowalismy
      na tarasie ogrodowym jak zaplanowano, gralismy w karty i bylo fajnie.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 01.05.10, 19:09
        Buty reklamuj , Ewa.

        U nas dzisiaj sucho, podobno jutro ma padac.

        Konwalie w ogrodku tez juz maja pierwsze dzwoneczki.

        A poza tym nic.
        • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 01.05.10, 23:41
          Mam nowe śliczne:
          http://images42.fotosik.pl/201/6ef980bc0a0ffdbbmed.jpg

          Ciekawe jak Krowisia go zniesie.
          Dzisiaj zwiedził mieszkanie, taras i nas.
          Cwany tupeciarz. Urokliwy, gadatliwy, ale nie agresywny.
          Z Krowisią i Toulą jeszcze się nie widział.
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 02.05.10, 08:26
            Piękne kocię, Fedo. Ciekawe jak reszta zwierzyny zareaguje. :-)
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 02.05.10, 09:21
              ale fajna rudawa blondynka! Prosze o wiecej danych: wiek, plec, skad
              masz? Ile wazy? Oby sie wszystkie zwierzeta polubily! Ale moje
              ciagle walcza i tez jest fajnie:))))
              • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 02.05.10, 10:22
                Ewo tyle pytań naraz:-) Płeć ex męska (wykastrowany), pochodzenie
                polne, Syn Podstawowy znalazł go zimą, pod gminnym sklepam
                umierającego na zapalenie płuc. Weterynarze dawali mu 15/20% szans
                na przeżycie. Syn i Synowa dali z siebie wszystko i uratowali go. Ma
                około 7 miesięcy i niestety nie mógł u nich zostać. Klosz na głowie
                zabezpiecza miejsce po zastrzykach, które Fryś usiłuje sobie
                wydrapać z uporem maniaka. Charakter ma silny, dominujący, ale
                przyjazny i rozrywkowy. Mam nadzieje znajdą modus vivendi:-)
                • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 02.05.10, 11:15
                  fajny facet, Fedo i taki mlodziak jeszcze! Klosza nawet nie
                  zauwazylam, bo w kolorze futerka:)))) I masz racje, jakos dojda do
                  ladu, czyli jak mawiala moja kolezanka z pracy o swoich zwierzakach:
                  one to musza miedzy soba zalatwic:))))
    • jutka1 Niedziela tez pracująca :-/ 02.05.10, 08:25
      Tytuł mówi sam za siebie i nie będę się więcej rozwodzić w temacie. :-/

      Jutro rano wyjeżdżam na dwa dni na jakiś spęd zawodowy, potrzebny mi teraz jak
      dziura w moście, ale trza. br\ Może przynajmniej uda mi się wyrwać z sali
      konferencyjnej i jakieś zdjęcia porobię, bo miejsce wygląda ładnie na folderach.

      W nocy padał deszcz, teraz jest pochmurno i ciemno. Czuję się wymiędlona i
      przememłana, miałam okropne sny i się nie wyspałam. Fuj.

      Tyle pierduł jojczących. Miłej niedzieli życzę. :-)
      • fedorczyk4 Re: Niedziela tez pracująca :-/ 02.05.10, 10:23
        Biedny Jutek:-(
        Kiedy urlop?
        • jutka1 Re: Niedziela tez pracująca :-/ 02.05.10, 10:30
          W drugiej połowie lipca :-(((
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela tez pracująca :-/ 02.05.10, 14:19
            Tak siem zastanawiam Jutka. Czy Wy tam nie podlegacie przepisom o prawach i
            obowiazkach pracownika?
            Nie ma nic o 40 godzinnym tygodniu pracy oraz prawie do wypoczynku?
            • jutka1 Re: Niedziela tez pracująca :-/ 02.05.10, 15:50
              Są przepisy, ale robota ma być zrobiona na poniedziałkowo-wtorkowy spęd, i nie
              ma zmiłuj. A roboty mam za dużo bo mamy o 2 osoby mniej personelu i więcej
              pracy, i większość zespołu już bokami robi.
              • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela tez pracująca :-/ 02.05.10, 16:38
                Mus to mus.
                Weź jakieś wolne sobie zaplanuj potem. Człek odsapnąć musi inaczej
                go pokręci.

                --
                wasza pierdo
                • jutka1 Re: Niedziela tez pracująca :-/ 02.05.10, 21:06
                  pierdoklecja_prutka napisała:

                  > Mus to mus.
                  > Weź jakieś wolne sobie zaplanuj potem. Człek odsapnąć musi inaczej
                  > go pokręci.
                  ************
                  Na pewno nie w tym tygodniu, na pewno nie w przyszły weekend.
                  • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela tez pracująca :-/ 03.05.10, 00:21
                    Hm, ok.

                    --
                    wasza pierdo
                    • jutka1 Ja pierdziacze 03.05.10, 01:11
                      15 minut temu skończyłam galery. KJAP. Ponad 13 godzin. :-((((
                      A jutro rano pobudka i nawet nie mogę odespać. KJAP.
                      100Krocie ratuj. Wszyscy ratujcie. Już nie mogę. :-((((

                      Kjap kjap kjap kjap kjap.
                      • pierdoklecja_prutka Re: Ja pierdziacze 03.05.10, 14:59
                        O jezu, Pytko! Wytrwaj jakoś. I wymyśl jak wziąć krwawy odwet z
                        korzyścią własną. Koniecznie.


                        --
                        wasza pierdo
                        • jutka1 Re: Ja pierdziacze 04.05.10, 00:53
                          Donoszę, że przeżyłam, a nawet cuśbąkłam niemal genialnego.
                          Donoszę też, że pierwszy dzień warsztatów skończył sie graniem na
                          gitarach i śpiewami, gdzie prym wiódł wielce szacowny przedstawiciel
                          globalnej organizacji, i grał jak parazawodowiec. KJAP. Co to sie w
                          ludziach nie kryje. :-)))

                          I na koniec donoszę, że nie wiem, skąd biorę energię na to wszystko.
                          Pewnie z Kosmosu. :-)

                          Odpełzam kroczonc, i dobranoc posyłam,
                          J.
                          • luiza-w-ogrodzie Widze ze odpierdziaczylo sie! 04.05.10, 02:24
                            jutka1 napisała:

                            > Donoszę, że przeżyłam, a nawet cuśbąkłam niemal genialnego.

                            Ha! Inaczej tego nie widze, jeno odetkal sie kanal tworczy.

                            > Donoszę też, że pierwszy dzień warsztatów skończył sie graniem na
                            > gitarach i śpiewami, gdzie prym wiódł wielce szacowny przedstawiciel globalnej
                            organizacji, i grał jak parazawodowiec. KJAP. Co to sie w ludziach nie kryje. :-)))

                            Wiecej szczegolow prosze - spiewalas czy gralas?

                            > I na koniec donoszę, że nie wiem, skąd biorę energię na to wszystko. Pewnie z
                            Kosmosu. :-)

                            Albo z forumowych fluidow :o)

                            Spij dobrze!
                            Luiza-w-Ogrodzie
                            Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
                            się. Całe życie? Załóż ogród...
                            • jutka1 Re: Widze ze odpierdziaczylo sie! 04.05.10, 08:30
                              Odpukać, chyba się odpierdziaczyło. :-)
                              Wczoraj w większości słuchałam, hociaz zagrać i pośpiewać tez mi się
                              zdarzyło. Haha.

                              Miejsce jest miłe, nie powiem, w lasku, za laskiem pola, na polach
                              muczą krowy. :-) Wielkie chyba stuletnie wisterie kołyszą się na
                              wietrze, ptactwo sie drze, nawet basen podobno jest (nie
                              skorzystałam).

                              Notoletę dalej. Milego dnia. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela tez pracująca :-/ 02.05.10, 14:54
        Daj spokój Pyt, przynajmniej robisz coś konstruktywnego. Ja mam niby
        weekend długi, a zamiast uczestniczyć w ogólnej szczęśliwości, czyli
        cieszyć przyrodą i tarzać na natury memłonie, ja się czuję zmęczona,
        zmarznięta (chociaż wcale nie jest zimno), połamana, stara i
        znechęcona. I nie mam na to żadnej wymówki, ani winą obarczyć nie
        mogę nikogo. Co chyba jest najgorsze w tym.


        --
        wasza pierdo
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy majowy poniedzialek 03.05.10, 05:38
      To juz maj - nie do wiary! Czuje sie jak w marcu, jest ciagle cieplo, ale
      podobno od srody ma przyjsc lodowate powietrze z poludnia i w dzien temperatura
      spadnie do 21 stopni zas w nocy bedzie mniej niz 10 stopni a nawet 5.

      Poza tym melduje ze corka sie do mnie nie odzywa od trzech dni, obrazona na mnie
      ze zle obliczyla sobie czas potrzebny na dojazd na zarobek i kiedy ja zawiozlam,
      juz jej nie przyjeli. Marudzenie w samochodzie ucielam powiedzeniem jej ze jest
      juz dostatecznie duza zeby umiec zaplanowac sobie nie tylko wyjscia na imprezy i
      ze w innych sprawach jest leniwa i nieporzadna. Ciekawe, kiedy jej przejdzie
      ciezka obraza po takiej tyradzie. Hmmm... w przyszla niedziele Dzien Matki.

      Buszmen za to zwija sie jak mroweczka, wymienil czesc w nowym samochodzie,
      pomogl mi sadzic kilkumetrowy zywoplot i z piesnia na ustach wwiozl na nasz
      pagor kolejne 2 kubiki sciolki. Nagle okazalo sie ze 10 kubikow nam nie
      wystarczy! Stosuje nowa taktyke - chwale chlopa za kazda duperele i rozkwita w
      oczach :o)

      Wracam do zarabiania. Jutko, przeczytalam z przerazeniem Twoje KJAPy. Nie jestem
      pewna czy w czerwcu dadza Wam nowych pracownikow, czy tez widzac, ze dajecie sie
      wykorzystac nawet w weekendy pozostaniecie w starym skladzie...

      Po powrocie do domu pewnie znowu ugrzezne w ogrodzie, prace nad rabata posuwaja
      sie wolno, bo zawsze cos nieoczekiwanie wyskakuje. A wieczorem zabiore sie do
      dokonczenia ostatniego numeru "Twojego Stylu" - chce dokonczyc wywiad z
      Tokarczuk, ktora nie wytrzymala na odludziu i wrocila do miasta.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: Pierwszy majowy poniedzialek 03.05.10, 07:29
        Jeden nowy właśnie dołączył, ale jest zupełnie "świeży" i trochę czasu upłynie
        zanim się wdroży. Na razie samodzielny nie jest, to i różnicy żadnej nie robi.
      • jutka1 Odmeldowuję się 03.05.10, 08:13
        I miłych 2 dni życzę. :-)
        • maria421 Re: Odmeldowuję się 03.05.10, 09:16
          Tobie tez, Jutka, milych dni i wiecej czasu dla siebie w najblizszej perspektywie.

          Planowalam od dzis zabrac sie za sadzenie kwiatkow, ale pogoda sie zepsula, wiec
          nic z tego.
          Wczoraj bylam w Gießen, pogoda byla taka ze w ciagu jednej godziny bylo sloce,
          burza i ulewa. Ale widoki w podrozy cudne- zolte polacie kwitnacego juz rzepaku
          w swiezutkiej zieleni zboz i traw, w lasach swiezutka, jasna zielen drzew
          lisciastych przemieszana z ciemna zielenia drzew iglastych.

          Dzis ochlodzenie i zapowiadaja deszcze, w srode ma byc lepiej.

      • pierdoklecja_prutka Re: Pierwszy majowy poniedzialek 03.05.10, 15:09
        Tokarczuk się odwsiła?

        Ja takie wrażenie mam, że rzadko który miejski człowiek się tak
        naprawdę na wieś nadaje - permanentnie. Pewnie, co innego posiedzieć
        kilka lat, odtajać, wyciszyć się i przemyśleń dokonać. A co innego
        siedzieć permanentnie i na zawsze. Podkreślam, że piszę tutaj o
        polskiej wsi, z długimi ciemnymi zimami, mokrymi pluchowatymi
        jesieniami i wiosnami, brakiem infrastruktury, dużym rozziewem, bo
        ja wiem, ideologiczno/kulturowo/umysłowym między ludnością napływową
        a lokalnym elementem wiejskim. Trudno jest to moim zdaniem na
        dłuższą metę wytrzymywać.




        --
        wasza pierdo
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy wtorek maja w rozkwicie jesieni 04.05.10, 02:10
      Wczorajszego wieczoru przegadalam chyba ze dwie godziny na Skype z synem i jego
      dziewczyna, obejrzelismy 200 zdjec z ich wakacji i moje zdjecia z Lithgow. Rano
      nie chcialo mi sie wstac, no ale dopoki jestem zatrudniona, wypada podniesc sie
      rano i wsadzic twarz w ekran.

      Patrzac z werandy na lokalne uliczki zobaczylam ze przyroda wreszcie sie ocknela
      i zauwazyla ze jest jesien. Klony, ambrowce i persimony poczerwienialy, zakwitly
      jesienne krzewy: hibiskusy, kamelie, roze i pozne rozowe tibouchiny. Pelargonie
      tez koloruja okolice. Dzis jest chlodno, pochmurno i jak to jesienia, mam
      strasznego powera na zycie :o)

      Corka mnie uswiadomila ze dzisiaj jest "Star Wars' Day". Po angielsku "may the
      Force be with you" [niech Moc bedzie z Toba] i "May the fourth be with you"
      [niech czwarty maja bedzie z Toba] brzmi bardzo podobnie...

      No to "niech Moc bedzie z Wami", drogie forumostwo :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • pierdoklecja_prutka Re: Pierwszy wtorek maja w rozkwicie jesieni 04.05.10, 10:08
        Tutaj niby maj na całego, tak to wygląda, jednak co to za wiosna jak
        jest 9C? W związku z tym wczoraj sprzątałam szafę.
        Przedwczoraj odwiedziliśmy sklep L.Merlin co się obok otworzył i
        zatopiliśmy w kontemplacji przepięknych płytek ceramicznych co je
        teraz produkują. Jak sobie porównam ze standardem mojego
        dziecięctwa, to postęp cywilizacyjny jest zdumiewający.
        Oglądałam też przeróżne kozy rozmyślając sobie o Tobie Luizo i
        Twojej werandzie, czy gdzie tam indziej swoje kozy trzymasz. Ja bym
        koniecznie chciała taką werandę z kozą mieć. Żeby sobie siedzieć w
        chłodne jesienne, lub wiosenne wieczory.


        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: Pierwszy wtorek maja w rozkwicie jesieni 04.05.10, 16:07
          Luiza ma koze? Pierwsze slysze. Poza tym koza chyba smierdzi? i sa
          tez kozie bobki, wiec nie wiem czy bym chciala na tarasie.... Zalatw
          sobie kota przyjaznego Tofikowi, to bedziesz miala milo i wesolo.
          Koza! Tez Ci sie zachcialo...
        • jutka1 Re: Pierwszy wtorek maja w rozkwicie jesieni 04.05.10, 19:08
          U nas tez zimno jak diabli, wieje i jest okropnie. Wczorajszy dzień w psiarni na
          polu chyba przypłaciłam choróbskiem. Kicham, kaszlę i czuję się do dupy.

          Ale najważniejsze, że wróciłam i jestem w domu.

          Idę dochodzić do siebie. Baj,
    • luiza-w-ogrodzie Sroda jeszcze ciepla ale z koza w tle 05.05.10, 02:04
      Rano popadal deszcz (swietnie - nie trzeba bylo podlewac doniczek), teraz na niebie sie kotluje, widac ze nadchodzi zmiana. Zimne powietrze z poludnia ma przyniesc nam prawdziwa jesien i jednocyfrowe temperatury w nocy. Teraz juz naprawde zaczniemy regularnie palic w piecykach.

      Siedze w biurze i spisuje czego bede uczyc mojego nastepce, juz mu wspolczuje. Za kilka godzin skonczy sie na Ebay licytacja porcelany, na jaka sie czaje a potem wroce do domu i nie bede chodzic do biura do nastepnego poniedzialku. Znowu sie pokrece w ogrodzie - mam kurnik do pobejcowania i rabate kwiatowa, ktora nie moze sie doczekac swojej kolejki.

      Skoro zimno idzie, chyba czas wyciagnac z pudel welniane skarpetki i swetry. Bede tez palic w piecach, uwielbiam pracowac na werandzie z plomieniem trzaskajacym w kozie (ponizej zdjecie dla Stokrotki) i zimnym deszczem zalewajacym szyby.
      https://www.stovesareus.co.uk/catalog/images/Morso_Squirrel_1410_Multifuel_Woodburning_Stove.jpg

      Ewo, jak widzisz, chodzilo nie o koze od bobkow, ale o koze z rura - mam identyczna jak na powyzszym zdjeciu. Stokrotko, lubie piecyki Morsø, ten na zdjeciu to model 1410 z plaskorzezba wiewiorki na galezi po bokach. Maja tez nowoczesniejsze, zajrzyj na ich strone www.morsoe.com/

      Corka sie zaczela do mnie odzywac wczoraj kiedy potrzebowala podwiezienia na stacje :o)

      Pozdrawiam jesiennie, ciepla zyczac - wczoraj rozmawialam z Mama i mowila ze jest za zimno zeby pracowac w ogrodzie.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 05.05.10, 10:10
      zezarl mi ktos dlugi wpis:(((( szlag by trafil...
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 05.05.10, 10:56
        Siedze z zimnym okladem na ramieniu i mam na dzisiaj zwolnienie od robot w ogrodku.
        Wczoraj wybralam sie do ortopedy z moim od miesiecy pobolewajacym barkiem.
        Okazalo sie ze staw jest zwapniony, na co pan doktor chcial mi zaraz kortyzon w
        staw wstrzyknac, ale sie nie zgodzilam bo po czyms takim nie moglabym
        samodzielnie wrocic samochodem do domu. Zgodzilam sie na alternatywna terapie,
        czyli rozbicie tego zwapnienia ultra-falami. Jedno posiedzenie za € 50,-, a
        potrzebne sa minimum trzy.
        Ale lepsze to niz zastrzyk w staw.

        Poza tym lepsze zwapnienie stawu niz innych narzadow, co mnie calkiem
        optymistycznie nastraja:)
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 05.05.10, 11:44
          jako expertka od cortisonu (od lat wiele, wiele razy faszerowana
          nim) zastanawiam sie, dlaczego bys nie mogla potem jechac autem?
          Ja zawsze moglam...
          Gratuluje umiejscowienia wapienka:)))) Iles cm do gory i byloby
          marnie:)))
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek śliczny, 111 :-))) 05.05.10, 12:11
            ewa553 napisała:

            > jako expertka od cortisonu (od lat wiele, wiele razy faszerowana
            > nim) zastanawiam sie, dlaczego bys nie mogla potem jechac autem?
            > Ja zawsze moglam...

            Ja dostalam pare razy kortyzon w staw kciuka , zawsze potem kciuk byl sztywny
            przez jakies 2 godziny, wiec balam sie ze tak samo mi sie bark usztywni.

            > Gratuluje umiejscowienia wapienka:)))) Iles cm do gory i byloby
            > marnie:)))

            No wlasnie:)
    • luiza-w-ogrodzie Zimny, sloneczny czwartkowy poranek 06.05.10, 02:13
      No i pogoda zrobila sie jak normalnie o tej porze roku - zimna noc i rosisty,
      sloneczny poranek. Pracuje popatrujac na jesienny widok za oknem - niskie
      slonce, kwitnace zimowe krzewy...

      Poza tym nie dzieje sie nic. Ot, troche zakupow itp na Internecie. Wczoraj
      zaczelam dzialac na Freecycle - stronie internetowej przeznaczonej na oddawanie
      za darmo roznych rzeczy. Udalo mi sie tez kupic na Ebay talerze i inne drobiazgi
      brakujace do kompletu codziennie uzywanej porcelany. Teraz czyham na buty Zensu.
      Zamowilam podrecznik japonskiego dla corki i tusz do drukarki. Internet jest wielki!

      I tym reklamowym akcentem koncze, bo czas popracowac, zanim przyjda sprzatacze.
      Pozdrawiam slonecznie.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • maria421 Re: Zimny, sloneczny czwartkowy poranek 06.05.10, 10:08
        U nas tez poranek zimny, ale wcale nie sloneczny, deszcz leje i nie zamierza
        chyba przestac.

        • ewa553 Re: Zimny, sloneczny czwartkowy poranek 06.05.10, 11:03
          zimno, mokro po nocnym deszczu, brrr:(((( ale przynajmniej ta
          straszna wichura ustala. Dobre i to. A moze wogole byla to
          przedwczesna zimna zoska? I jak 16. pojedziemy nad morze, to bedzie
          fajnie i slonecznie? Trzymajcie prosze kciuki za moja wyprawe!!!
    • kielbie_we_lbie_30 Cze robaczki... 06.05.10, 11:31
      Od wczoraj w LOndynie. Synek zrobil mi niespodzianke i zaprowadzil
      mnie do swojego nowego mieszkanka. Sliczne i fikusne dwa pokoje
      na poddaszu z zakamarkami i schowkami. Wpowadzil sie tydzien temu.
      Teraz to tu czesciej bywac bede.

      No i wybywam na miasto...

      bye robaczki
      • pierdoklecja_prutka Re: Cze robaczki... 06.05.10, 12:49
        Wszystko ładnie pięknie, tylko dlaczego jest tak zimno? Zima dawno
        minęła, a ciepło jakoś się nie chce zrobić. Mokrość jednak dobrze
        działa na rośliny i ogródeczek nurza się w szmaragdowej zieleni.




        --
        wasza pierdo
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Cze robaczki... 06.05.10, 20:23
          Mnie tu prognozy londynskie deszczowo nastawily a tu sloneczko
          swiecilo, i cieplo bylo...
          Shopping zakonczyl sie dzis pomyslnie ciuchami letnimi a teraz
          siedzem, pijem wino i robiem obiad dla dziecka..
          Jak tak se tu siedzem i patrzem to przypomina mi siem to piekne
          jutkowe mieszkanko w Paryzu zas...tylko ze tu widoku na wieze nie ma.
          A zaskoczenie numer dwa..rano chce zrobic kanapke jakom, patrze i
          oczom nie wierzem. Moje dziecko kupilo chlebek francuski...i to taki
          jakem zem jadala u juci w Paryzu...
          • jutka1 Re: Cze robaczki... 06.05.10, 21:46
            Ile to już lat? 5? 6?
            Matkobosko...
            • pierdoklecja_prutka Re: Cze robaczki... 06.05.10, 22:57
              O jezu, ten Pytkowy chleb, i warzone przez Pytona zupy... Nie
              wiadomo jak, bo Pyt siedział z nami, pił wino i rechotał szyderczo,
              a tu się co i raz to pojawiały pyszności jakieś... Czary panie...

              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: Cze robaczki... 06.05.10, 23:05
                Oj, kiedy to było..................
                Idemsiempochlastać, Szfedka poruszyła struny, kurde.
                • kielbie_we_lbie_30 Re: Cze robaczki... 07.05.10, 09:55
                  Pierwszy raz bylam u Ciebie w marcu 2007...
                  Kurde jak ten czas leci
                  • jutka1 Re: Cze robaczki... 07.05.10, 20:10
                    Co Ty pindulisz? W grudniu 2004 wyjechałam z Paryża do Polski.
                    • morsa Re: Cze robaczki... 08.05.10, 00:51
                      To ile lat temu morsa tam byla?
                      • jutka1 Re: Cze robaczki... 08.05.10, 08:36
                        Ty byłaś 6 lat temu, a Kiełbie pierwszy raz - 7 lat temu. HA. :-)))))
    • luiza-w-ogrodzie No to wykanczam pierduly 07.05.10, 01:27
      Piatek, powtorka z wczorajszej pogody: rosisty poranek, slonce wypolerowane,
      kazdy cien i kontur ostry, bezwietrznie, w prognozie 22 stopnie. Weekend tez ma
      taki byc.

      Dzisiaj jak zwykle praca w domu, troche ogrodnictwa i gotowanie obiadu.
      Wieczorem wyjscie na wernisaz - otwarcie konkursu malarskiego, na ktory dostaly
      sie tez 2 prace psiapsiolki. Jutro zakupy, dziecko wyjedzie na oboz szkolny w
      przyszlym tygodniu i potrzebuje nowych cieplych ubran. Mam nadzieje ze wreszcie
      przestanie rosnac! A w niedziele boski dzien w ogrodzie od rana do wieczora!

      Pozdrawiam z ciszy i spokoju wiejskiej egzystencji

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja