O pierdułach -- Odcinek 112 :-))

07.05.10, 08:21
Otwieram. I kopiuję wpis Luizy:

No to wykanczam pierduly
luiza-w-ogrodzie 07.05.10, 01:27 Odpowiedz
Piatek, powtorka z wczorajszej pogody: rosisty poranek, slonce
wypolerowane,kazdy cien i kontur ostry, bezwietrznie, w prognozie 22 stopnie.
Weekend tez ma taki byc.

Dzisiaj jak zwykle praca w domu, troche ogrodnictwa i gotowanie obiadu.
Wieczorem wyjscie na wernisaz - otwarcie konkursu malarskiego, na ktory
dostaly sie tez 2 prace psiapsiolki. Jutro zakupy, dziecko wyjedzie na oboz
szkolny w przyszlym tygodniu i potrzebuje nowych cieplych ubran. Mam nadzieje
ze wreszcie przestanie rosnac! A w niedziele boski dzien w ogrodzie od rana do
wieczora!

Pozdrawiam z ciszy i spokoju wiejskiej egzystencji
    • jutka1 TGIF 07.05.10, 08:34
      Tradycyjnie tytułuję. Chociaż w sumie nie ma się co cieszyć na weekend, bo znów
      muszę papióry wysmarowywać. Zbliża się termin wysyłania materiałów na radę
      nadzorczą, i nie ma zmiłuj. A następny, tutaj długi, weekend przeznaczam na
      przygotowania do przeprowadzki. Chyba rzeczywiście po radzie nadzorczej wezmę
      kilka dni urlopu, bo do jasnej cholery się wykończę!

      No i tyle. Miłego dnia życzę. :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 09:06
      wspominacie Wasze paryskie spotkanie i mysle, ze musialo byc juz 7
      lat temu, bo chyba 6 lat temu bylo nasze spotkanie z Lalka. I to
      jest dla mnie ciekawy temat, bo Lalka sie urwala z forum po
      przeniesieniu do Polski, co bylo dla nich (rodziny) dlugo rozwazanym
      problemem (rozmawialismy wtedy o tym we Freiburgu) i bardzo by mnie
      interesowaly jej losy po powrocie do Polski. Jak to jest, wrocic z
      zupelnie innej kultury z innego poziomu zycia, spowrotem do Polski.
      Jak sie ich losy potoczyly? Jak przyzwyczaily sie ich dzieci do
      zycia bez luksusu, bez konnej jazdy itepe? Nieraz o tym mysle.
      Szkoda, ze nie miala czasu? ochoty? podzielic sie z nami tymi
      przezyciami.
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 09:34
        Może w kupie wielkiej tak wylądowali, że odzywać się nie chce?

        Wiesz Ewcia, tutaj w Polsce też konno jeżdżą. Nawet dosyć sporo, bo
        tańsza to rozrywka, 25 czy 30 złotych godzina z instruktorem
        kosztuje.

        Ty Pyt żadnego urlopu brać nie możesz. Kto to widział? Urlopu jej
        się zachciewa. Coś podobnego. Jedynie możesz się pochrować ciężko i
        na przykład się dać lumbago skręcić. Moja jedna koleżanka z pracy
        tak zrobiła. A i też przychodzi do pracy, cierpiętniczo skurczona,
        siedzi w kucki na krześle i złorzeczy. Inna zaś znajoma po kilku
        tygodniach jakiejś ruchawki gdzie w wir się rzucała zgrzytając
        zębami z okrzykiem na ustach "Tylko ja to mogę załatwić! Ja! Tylko
        ja!" jakiegoś zapalenia stawów doznała i w łóżku leżąc przyjmuje
        wizyty biznesowe, papióry podpisuje i oczywiście złorzeczy. Bierz
        przykład z tych dzielnych niewiast Pyt, a nie się tam na urlopy
        jakieś wybieraj. W ogóle urlop nie jest słowem, które powinno
        przechodzić przez usta Twoje. Gdyż jest to słowo z niemieckiego
        (urlaub czyco), więc przez Ciebie nieakceptowanego. Hahaha!


        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 09:43
          faktycznie Dorotko moglo dosc glupio zabrzmiec co o koniach
          napisalam. Bo to byl skrot myslowy:))) Otoz z rozmow z Lalka i jej
          mezem wiedzialam, ze w Polsce czeka go nie tylko ukochana wprawdzie
          praca na UJ, ale na aparaturze przedpotopowej, wiec jako naukowcowi
          nie usmiechalo mu sie to. Ale przede wszystkim czekala ich w Polsce
          o wiele gorsza sytuacja finansowa, a maja trojke dzieci. Wiec nie
          wyobrazam sobie ze maja w Polsce dwa auta, zeby Lalka mogla dzieci
          na wszelakie zajecia wozic, ale przede wszystkim nie maja dosc forsy
          na taki standart jaki tutaj mieli. To mialam na mysli.
        • jutka1 A własnie że na złość... :-) 08.05.10, 09:10
          Na złość wezmę urlaub(p?). A co. :-)))
        • pierdoklecja_prutka Ups... 08.05.10, 14:09
          Przeczytałam znowu ten swój wpis, i zrobiło mi się głupio. Miało być
          śmiesznie, a brzmi tak jak bym się wywredziła. Sory Pyt. Urlopu Ci
          oczywiście życzę, a przedewszystkim unormowania tego obłożenia
          pracą.



          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Ups... 08.05.10, 14:19
            Ależ ja się uśmiechnęłam na Twój wpis, i wcale nie odebrałam tego jako
            wywredzanie! :-)))
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 11:55
      chodzi mi po glowie kawalek jakiejs piosenki i nie moge sobie ani
      calej piosenki przypomniec, ani nawet kto spiewal. Pomozcie!
      Chodzi o: ..Anastazja Pietrowna, Anastazja, pol na pol Europa i
      Azja..."
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 13:19
        Mariusz Lubomski. Chyba to, bo nie mogę odsłuchać (usiłując poprawić
        jakość dźwięku w kompie osiągnęłam to, że głośniki buczą i piszczą,
        więc je chwilowo wyłączyłam, aż mnie najdzie vena żeby znowu w tym
        grzebać):
        www.youtube.com/watch?v=BJklOuh-PS0
        No tak, z pensji wykładowcy się w Polsce nie wyciągnie, choćby to
        był sam ujot. A już zwłaszcza z trójką dzieci. Ale na to chyba byli
        przygotowani, więc pewnie sprawy inne niż finanse były decydujące.
        No ale co innego hipotetyzować a co innego, a na własnym
        nieuzbrojonym tyłku odczuć efekty pauperyzacji.

        Mnie jakaś przyducha dusi, zalergizowałam się, czyco? Bo innych
        objawów nie mam, czuję się dobrze. Mimo przyduchy kupiłam sobie
        bukiecik konwalii, spożyłam tartę z fetą i pomidorami w Green
        Coffee, zakupiłam kadzidło Kajetan oraz kolejny winofilski kryminał
        Michaela Bocklera i się nieśmiało blissuję :)
        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 14:06
          tak, to ta piosenka. A nie ten czlowiek spiewa i
          interpretacja/aranzacja okropna dla mojego ucha. "za moich czasow"
          spiewal to niewatpliwie ktos inny i kto wie czy nie w Kabarecie
          Starszych Panow. Tak mi sie skojarzylo, bo Twoj link pokazuje toto
          wsrod kabaretowych piosenek. Oczywiscie natychmiast zaczelam sluchac
          o Osk..ulati i inne piekne piosenki Sarszych Panow. Potem przeszlam
          na Ordonke i tak dzieki Tobie w przemily sposob stracilam mase
          czasu:))))
          • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 16:02
            Moja rodzine w Polsce/innych ogarnela glatwa haha.

            Dzisiaj dodzwonilam sie do siostrzenca numer 2 w Szwajcarii, ktory
            mnie opieprzyl, ze sie malo staram wzgledem mamusi.
            No wiec przez godzine wyjasnialam, ze goowno prawda, bo od miesiecy
            kilku probowalam odwiesc Ja od tej ochotniczej operacji biodra
            wlasnie ze wzgledu na Jej samopoczucie oraz intencje z ta operacja
            zwiazane. Uwazalam, ze nie powinna isc pod noz, bo mentalnie nie
            byla zupelnie przygotowna.
            Z sisotrzncem numer dwa, dyskutowalam to, gdyz geograficznie bedac
            ulokowany w tym samym miescie, On jeden mogl lekarzowi wylozyc,
            ze 'babcia' ma jakies samobojczo-inne plany.
            Ok. Zooperowali, bo sie mama zaparla, siostrzeniec 2 uznal, ze to
            kosmetyka.
            Babcia nie dala sie namowic na to by miesiac pomieszkac w domu
            opieku, az Jej na nogi w zupelnosci nie postawia - zadeklarowalam
            zalatwienie i pokrycie wszystkich kosztow...

            Wyszla do domu i nastepnego dnia przewrocila sie, miazdzac kosc
            biodrowa.
            Wrocila wiec do szpitala na wyciag oraz czekanie czy nie jest
            potrzebna kolejna operacja...

            W miedzyczasie siostre moja 'trafil szlag' i zylka Jej pekla w
            Irlandii. Doprowadzilo to do stanu amoku wiec siosterzenca 1 oraz 2.
            Sprawa jest na tyle powazna, ze nie mozna Jej sprowadzic do Polski.

            No i sie zaczelo..hahah
            Siostra uwaza, ze powinnam rzucic wszystko, leciec do Polski i
            poswiecic sie Mamusi - sama nie ujwazala, ze powinna.
            Siostrzeniec 2, ze jest to moim obowiazkiem oraz mojej siostry zajac
            sie matka...a poniewaz ta ostatnia nie jest w stanie to glownie
            moim - jakos, ale gdy spytalam jak - nie mogl dac mi odpowiedzi.

            Numer 1 ze mna nie rozmawia, bo mialam podobno zbyt zrelaksowane
            podejscie do pelknietej zylki siostry oraz wykrecilam sie przesylac
            im pieniadze, ktorych im juz obecnie nie brakuje...

            Mamusia jest natomiast kwitnaca i zadowolona - dzwonie codziennie na
            komorke...podobnie jak i do Szwarcarii, Irlandii, Polski - bo skype
            wylaczony a telefon nie modny...

            Dostalam tez instrukcje aby nastepnym razem wysylac pieniadze tylko
            przez Western Union, oraz przygotowac sie, ze w kazdej chwili moge
            byc potrzebna aby osobiscie przeknonac 'babcie' o koniecznosci
            jakiejs, ktora bedzie wymagala mojej natychmiastowej obecnosci w
            Polsce.

            Maja tez dosyc czyszczenia goowna po mnie i mojego oczekiwania, ze
            przyjade na gotowy pogrzeb...hahaha
            Love my family

            Kan

            • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 16:08
              Moge powiedziec tylko jedno - biedna Mama.
              • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 16:27
                maria421 napisała:

                > Moge powiedziec tylko jedno - biedna Mama.

                Marysiu tez mi Jej zal. Ale obiektywnie patrzac od jakis 40
                lat...wykoczyla szwagra, siostra jest jedna noga w grobie, numer 1
                ma nadcisnienie i stan zdrowia na zawal natychmiastowy, numer 2
                zakotwiczone przez mamusie poczucie winy z powodu smierci ojca...a
                Ja wyszlam jakos pomimo depresji calego zycia. Mamusia bedzie zyla
                unieruchomiona i przyzyje wiekszosc dzieci i wnukow.

                Viva zatem koorewskie ego.

                Ogladam tylko rozklad i agonie wlasnej rodziny - robie to zreszta od
                lat, bo nic innego nie moge. Bacia ostatnio probowla zjebac mnie
                przy okazji skaldania Jej zyczen wigilijnych - nie powiem
                szczegolow, bo to pierudy tylko... i guzio kogo obchodzi.

                Jesli juz bede musiala odbyc wycieczke to w kolejnosci; siostra w
                Irandii, sistrzeniec w Szwajcarii oraz ten w Polsce. Babcia na
                koncu - w ramach, kto potrzebuje.

                Kan
                • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 16:42
                  Kanie, nie mam prawa sie wtracac, ale jezeli Ci jej zal, to pojedz do niej.
                  Wiem, rozumiem, strasznie to daleka podroz, meczaca i kosztowna, rozumiem ze Ty
                  masz prace, obowiazki. Rozumiem ze to nie jest latwe.
                  • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 16:58
                    maria421 napisała:

                    > Kanie, nie mam prawa sie wtracac, ale jezeli Ci jej zal, to pojedz
                    do niej.
                    > Wiem, rozumiem, strasznie to daleka podroz, meczaca i kosztowna,
                    rozumiem ze Ty
                    > masz prace, obowiazki. Rozumiem ze to nie jest latwe.

                    Marysiu - zeby bylo 'happy ending', to moja mamusia musialaby dojsc
                    do konkluzji, ze Ona jest zakala rodziny, ktora ropierdzielia na
                    dobre. Mamusia nie doszla do tego punktu jeszcze. Nie jest nawet w
                    poblizu. Jej obecny stan zdrowia tez jej do tej konkluzji jeszcze
                    nie doprowadzil.

                    Po to odbylam podroz w 1994 roku, gdzie mnie wypierdzielia z
                    mieszkania w wigilie. Podobnie bylo w 1995.
                    W 2000 roku spowadzilam Ja na Nasz koszt do Australii i robila
                    wszystko aby rozpierdzielic moje malzenstwo. Chlop mial niemalze
                    depresje, jej wnuk od tego czasu nie chce Jej znac. W 2006 zebralam
                    sie - 6 tygodni - wypiela sie doopa i widzial sie z Nia 2 dni. Rok
                    pozniej mojego pobytu w Polsce w 2007 to samo, obrazila sie w
                    pojawila w przeddzien mojego wyjazdu.

                    Nie mam uprzedzedzen do Niej z tego powodu. Kwestia pojedz do Niej
                    poprostu nigdy nie dzialala. Nie wyklaczam jej, ale nie widze checi
                    zadnej z drugiej strony.
                    Nie mam z tego powodu zalu, bo poprostu zaakceptowalam, ze taka jest
                    i taka moze umrzec.
                    Nie wyklaczam, ze moja obecnosc w tym roku, gdzies w trakcie bedzie
                    potrzebna, wlasnie z tego powodu; pojedz i posiedz z Nia.
                    W ciagu ostatnich 20-30 lat lat bylo to marnowanie Jej czasu...hahah

                    To jest ego.

                    Kan
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 16:14
              Kanie, nie Tys pierwsza i nie ostatnia z taka kochana rodzinka,
              niestety. Wczoraj stawialam na nogi przyjaciolke tutejsza, ktora ma
              podobna sytuacje. Obled. Chocbys na uszach stawala aby pomoc z
              daleka, nic nie bedzie docenione, bo kazdy jest pewien ze moglabys z
              siebie wiecej dac... Trzymaj sie!
              • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 16:44
                ewa553 napisała:

                > Kanie, nie Tys pierwsza i nie ostatnia z taka kochana rodzinka,
                > niestety. Wczoraj stawialam na nogi przyjaciolke tutejsza, ktora ma
                > podobna sytuacje. Obled. Chocbys na uszach stawala aby pomoc z
                > daleka, nic nie bedzie docenione, bo kazdy jest pewien ze moglabys
                z
                > siebie wiecej dac... Trzymaj sie!

                Ewciu - dziekuje. Nigdy nie bylam pod tak zmasowanym atakiem.
                Rozpoznaje tez, ze atak nie wynika ze zlych intencji tylko raczej
                wlasnej frustracji atakujacych. Niemniej wypelnia to spora czesc
                dnia.
                Biorac tez pod uwage, ze wyszlam z domu w 1984 roku na stale z
                powodu wyraznego rozdzwieku, po czym wyjechalam za granice w 1992,
                nie wiem czego ode mnie oczekuja???

                Moge oplacic stala opieke na jakis czas, pielegniarke/opieke na 3-4-
                razy w tygodniu i zorganizowac jesli sie zdecyduja...
                Przyleciec na 7-10dni jesli potrzeba pocieszenia.

                Troche sie gryze, bo nie chce przekresilc calosci jednym
                pociagnieciem - chociaz jestem blisko tego punktu, jak mnie beda
                cisnac. Nie ma co cisnac.

                Pozdrawiam
                Kan
                • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 18:40
                  Kan trzymaj się i nie daj się wkręcić. Jak ktoś ma jazdę, to
                  wszystkie próby pomocy, współczucie, serdeczność, źle mu robią.
                  Odczytuje to odwrotnie i się nakręca. Nie ma co.
                  Ciężko obserwować jazdę całej swojej rodziny po zakręconej spirali w
                  dół, ale nic im nie pomoże jeśli tę podróż odbędziesz z nimi.



                  --
                  wasza pierdo
                  • blues28 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 07.05.10, 19:17
                    Kanie, trzymaj sie mocno!
                    Moja przyjaciólka przechodzila podobne historie rodzinne i
                    przyplacila to poranieniem psychicznym. Niech Twoje decyzje beda
                    twoje wlasne a nie wynikiem presji i oskarzen.
                    Posylam cieple mysli z Iberii.
                  • jutka1 Kanie 08.05.10, 09:29
                    Podpisuję się pod 100Krotką. Nie dawaj się wessać w spiralę, i odseparuj się od
                    toksyczności. Jak widać, mamy nie zmienisz, reszty towarzystwa też nie.
                    PS. Czy to Ty dzwoniłaś wczoraj na pracowy numer?
                • luiza-w-ogrodzie Kan, sily zycze 08.05.10, 12:18
                  Kan, straszne jest to co opisalas, musisz miec duzo sily, zeby sie
                  obronic i uodpornic. Znam taka rodzine, gdzie matka byla pozeraczka
                  zyc nie tylko swoich dzieci ale i rodzenstwa. Pozostawila po sobie
                  grupe kalek. Brr.
                  Trzymaj sie...

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                  Australia-uzyteczne linki
                  • kan_z_oz Re: Kan, sily zycze/zbiorowy 09.05.10, 08:00
                    Jutka - nie dzwonilam.

                    Ok - wiem juz dokladnie gdzie stoje. Siostra nie moze i poza tym nie
                    chce na temat nawet slyszec. Siostrzency tez.

                    Tak wiec, proboje obecnie zlokalizowac kogos w Radomiu, kto
                    mialby 'uklady' albo znal kogos kto zna kogos kto ma uklady aby
                    znalesc jakis osrodek rehabilitacyjny w ktorym mamtka moglaby
                    zamieszkac i miec tez 24 godzinna opieke...
                    Na okres na razie nieokreslany, czyli zakladaja, ze wstanie i bedzie
                    sie samodzielnie poruszac.
                    Mam kontakt do kumpla ze szkoly sredniej, z ktorym sie zlalezlismy
                    na naszej klasie pare lat temu i nie widzielismy lat 30...hahaha

                    Jak cos zlokalizuje byc moze, to wtedy byc moze bede musiala
                    poleciec na tydzien/10dni aby osobiscie dopiac.
                    Reszte pierodle...w milosci oczywiscie - nie mam ochoty dac sie
                    wessac...niech tez w doope sobie wsadze mole te 6000 PLZ, ktore
                    przeslalam, aby dac lapowki na pielegniarki i rehabilitanta w
                    szpitalu.Poszlo sie chyba jebac 'anyway' bo jedno i drugie wlasnie
                    wylecialo z roboty.

                    Poza tym, jestem ok. Bylismy na rowerach nad rzeka. Za chwile
                    udajemy sie obiad rodzinny - urodziny syna, oraz dzien matki.
                    Na szczescie mam ogromne poparcie ze strony meza i syna, wiec jakos
                    mnie nie zalatwilo 'goowno plynace z Polski'.

                    Pozdrawiam
                    Kan
                    • jutka1 Re: Kan, sily zycze/zbiorowy 09.05.10, 08:48
                      Kanie, przynajmniej wiesz na czym stoisz.
                      Niestety nie znam nikogo w Radomiu.
                      Jeśli będziesz lecieć w te strony, to może byś rozważyła lot przez Paryż z małym
                      przystankiem tutaj? Hę?
                      • kan_z_oz Re: Kan, sily zycze/zbiorowy 09.05.10, 09:28
                        jutka1 napisała:

                        > Kanie, przynajmniej wiesz na czym stoisz.
                        > Niestety nie znam nikogo w Radomiu.
                        > Jeśli będziesz lecieć w te strony, to może byś rozważyła lot przez
                        Paryż z mały
                        > m
                        > przystankiem tutaj? Hę?

                        No wlasnie mam ten sam 'problem' - wyjechalam z Radomia w 1984 roku -
                        kontakow wiec wielkich nie mam.
                        Patrzylam tylko na loty KLM, nie sprawdzalam nic poza nimi...
                        Musze wyleciec na poczatku czerwca i wrocic w polowie - mam na
                        glowie biznesowe kwartalne rozliczanie GST do 28-go czerwca),
                        ktorego nie moge ani olac, ani wsadzic radosnie na chlopa...

                        lub na poczatku lipca...

                        Pozdrawiam
                        Kan
                        • jutka1 Re: Kan, sily zycze/zbiorowy 09.05.10, 11:09
                          Sprawdź ErFrancę. :-)
                          Do 4 czerwca jestem wyjęta przez radę nadzorczą, ale może w drodze powrotnej byś
                          u mnie przystanęła na kilka dni, żeby odetchnąć po PL?
                    • maria421 Re: Kan, sily zycze/zbiorowy 09.05.10, 17:11
                      Kan, popieram decyzje pojechania i wlasnorecznego dopiecia spraw.
                      To zawsze lepsze niz szarpanie sie na odleglosc.
                      • pierdoklecja_prutka Re: Kan, sily zycze/zbiorowy 09.05.10, 21:08
                        Tak, niestety wydaje się to nieuniknione, bowiem Twoja rodzina
                        ewidentnie jest gotowa pochorować się, stracić pracę, paść ofiarą
                        pożaru, gwałtu, utraty wszystkich rąk oraz nóg byleby uniknąć
                        rozkosznego tete a tete z seniorką rodu. Być może jesteś jedyną
                        osobą, która jest w stanie tego dokonać nie doznając kolosalnego
                        uszczerbku na zdrowiu i umyśle. Zrób i miej to z głowy.


                        --
                        wasza pierdo
    • luiza-w-ogrodzie Przesadnie pracowita sobota 08.05.10, 12:00
      Wlasnie zajrzalam w ekran, zeby zobaczyc czy dziecko sie pojawilo na
      Skype. Nie pojawilo sie, ale nie mam sily wstac i zwlec sie do
      lozka, posiedze tu troche az zasne na klawiaturze.

      Jestem zmeczona bo chyba przesadzilam z pracowitoscia tej soboty.
      Zamiast odsypiac wczorajszy wernisaz, wstalam rano i pobejcowalam
      kurnik. Potem zawiozlam corke do szkoly polskiej na egzamin i
      pojechalam dalej odebrac porcelanowa zastawe kupiona na Ebay (mam
      teraz zastawe na 10 osob). W drodze powrotnej skrecilam do
      weterynarza po krolicze przysmaki.

      W domu zjadlam male conieco i wrocilam do ogrodu zeby pobejcowac
      kurnik po raz drugi. Buszmen przyszedl i nie mogl oczu oderwac, tak
      mu sie podoba nowa kurza rezydencja. No i tak pracowalismy - ja z
      pedzlem, a on obok z siekiera, rabiac drewno do kominka. Po
      malowaniu rozlozylam z pol metra szesciennego sciolki przywleczonej
      przez Buszmena z malejacego stosu na podjezdzie. Powoli zarysowuje
      sie rozklad tej czesci ogrodu gdzie sadzimy rozne ciekawe rosliny
      australijskie w celu utworzenia gaszczu dla ptakow.

      Wczesnym popoludniem corka wrocila ze szkoly i wlasnie gdy w
      najlepsze zabralam sie do rycia wokol strelicji, rzucila haslo
      wyjazdu na zakupy ciuchowe przed szkolnym obozem. Zatem rzucilysmy
      sie do wielkiego centrum sklepowego, gdzie okazalo sie ze w
      wiekszosci miejsc sa rozne znizki z okazji Dnia Matki i obkupilam
      sie w bawelniane koszulki, spodnie dresowe itp ciuchy stosowne do
      ukladania sie zima na kanapie przed kominkiem. Corka zalapala sie
      tylko na dres i kozaczki po czym zamknieto sklepy. Wracajac
      kupilysmy sushi w najlepszym miejscu w Sydney (wg zdania nie tylko
      rodziny, ale i wszystkich moich znajomych, ktorzy tam jedli) i
      zaleglysmy na sofie ogladajac nagrany kolejny odcinek serialu "Flash
      Forward", wyjatkowo nawet jak na ten serial pasjonujacy.

      Corka przed chwila wyszla na karaoke a ja dogorywam przed
      komputerem. Jutro Dzien Matki, chyba poloze sie dzis wczesnie,
      wstane o swicie i zagine na caly dzien w ogrodzie. Weekendowe
      wypoczywanie jest czasami cholernie meczace... Wam w kazdym razie
      zycze leniwego weekendu!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • pierdoklecja_prutka Re: Przesadnie pracowita sobota 08.05.10, 14:27
        No właśnie, ja nie rozumiem o co ta cała hopa z Flashforwardem.
        Pomysł ciekawy, ale całość do dupy. Snujowata, zagmatwana i
        męczliwa.

        Ja na przykład lubię seriale na BBC. Waking the dead jest fajny,
        Judge John Deed też, albo taki serial, nie pamiętam tytułu gdzie
        glina się cofnął do lat '70.

        Dzisiaj ktoś się nad nami zlitował i jest dzionek słoneczny i
        ciepły. Zaraz też sobie poduchy wezmę i w słońcu z książką usiądę.
        Mam teraz na tapecie ten "winny" kryminał, "Dom Małgorzaty" Ewy
        Kujawskiej świetną, lecz do refleksyjnego czytania i Prawo
        Przyciągania Hicksów - relację z rozmów z Abrahamem.


        --
        wasza pierdo
    • ewa553 Warszawianki, 09.05.10, 12:53
      mala prosba: za tydzien wioze moje niemieckie towarzystwo do Polski.
      Wiec prosze o podanie mi jakiegos linka do sprawdzonej przepowiedni
      pogody na Polske. Druga prosba: jakie polskie piwo jest najlepsze?
      Koniecznie polskie, bo zachwalalam! Wprawdzie zabieramy pare butelek
      czerwonca na dlugie wieczory przy canascie, ale w lokalach bedziemy
      sie piwoszyc.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Warszawianki, 09.05.10, 17:10
        Zywiec jest taki nijaki wiec Tyskie lub Lech.
        • ewa553 Re: Warszawianki, 09.05.10, 19:09
          Zapisalam oba, dzieki. A pamietasz takie piwo zwe sliczna etykieta
          na ktorej Krakowiak z Krakowianka tancza? Efektownie wygladalo, ale
          nie wiem czy jeszcze jest i czy da sie pic.
          • maria421 Re: Warszawianki, 09.05.10, 19:38
            Ewa, nie wiem czy dobre bo sie na piwach nie znam, ale napewno warto Niemcom dac
            sprobowac piwa Warka i opowiedziec te anegdote:

            pl.wikipedia.org/wiki/Warka_%28piwo%29
          • pierdoklecja_prutka Re: Warszawianki, 09.05.10, 19:39
            Niestety piwa polskiego już prawie nie ma. Żywiec to po prostu
            skundlony Heineken (tak samo jak Leżajsk i Warka) , Tyskie, Dojlidy
            i Lech należą do koncernu SABMiller, Okocim i Bosman to Carsberg.
            Mówienie o "polskim" piwie jest obecnie ponurym żartem.
            Jeśli ktoś lubi ciemne to mogę polecić piwo Koźlak (jedno z niewielu
            zostałych jeszcze piw polskich). My osobiście przerzuciliśmy się na
            wschodnie piwa i pijemy litewskiego Utenosa i ukraińskiego Magnata.

            --
            wasza pierdo
            • ewa553 Re: Warszawianki, 09.05.10, 20:08
              Dorota, wpisuje Twoje dwa piwa wschodnie na liste tych do
              wyprobowania. Dzieki.
              Mario, probowac zlego piwa nie bedziemy, nawet gdyby bylo
              z dodatkiem wielu anegdot!
              • maria421 Re: Warszawianki, 09.05.10, 21:48
                ewa553 napisała:

                > Dorota, wpisuje Twoje dwa piwa wschodnie na liste tych do
                > wyprobowania. Dzieki.
                > Mario, probowac zlego piwa nie bedziemy, nawet gdyby bylo
                > z dodatkiem wielu anegdot!

                Ale ja nie mowie ze ono jest zle, tylko ze ja sie nie znam.
                Dla mnie wszystkie piwa sa mniej wiecej jednakowo zle:)
                • fedorczyk4 Re: Warszawianki, 10.05.10, 10:01
                  Ewa, Warka zła nie jest:-) Ostatnio pojawiły się piwa "ekologiczne"
                  i regionalne. W knajpach raczej ich nie ma, ale kupić można bez
                  problemu. To są piwa ważone według starych przepisów i naprawdę
                  niezłe.
                  Kanie masz najwyraźniej matkę modliszkę która nie trafiła na dosyć
                  sycącego partnera i wszystko dookoła pożera. Trzymaj sie mocno.
                  Tylko obojetną grzecznością i trzeźwym rozumowaniem można pokonać
                  takie szantaże emocjonalne. Zgadzam się w pełni z Pierdoklecją i
                  Bluesem i trzymam za Ciebie kciuki. To nie jest łatwa, ani przyjemna
                  sytuacja.
    • roseanne znow snieg 09.05.10, 14:30
      niewielki po prawdzie
      bardzo dziwnie wygladaja platki wirujace miedzy w pelni rozwinietymi liscmi klona



      a wczoraj bazylie wysadzilam na balkonie i szlag ja trafi :(
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 09.05.10, 17:08
      Dzis Dzien Matki, corcia przyjechala rano, poszlysmy na pyszny obiad bo tradycja
      u nas taka, ze ja w Dzien Matki nie gotuje, pogoda taka sobie, slonce nie ma
      odwagi wyjsc zza chmur, deszcz nie ma odwagi padac.
      Corcia juz jest w drodze powrotnej do siebie, a ja sobie teraz zasluzenie odpoczne:)

      Wulkan znowu kopci, niektore lotniska znow zamkniete , mam nadzieje ze tym razem
      na krotko.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek, slonce, 26 stopni, jest bosko 11.05.10, 02:27
      Pogoda, ze nic dodac, nic ujac. Cos szwankuje kabel telefoniczny pod ulica,
      kilkukrotnie juz naprawiany w tym roku, wiec polaczenie internetowe sie zrywa,
      pisze w pospiechu, moze uda sie wyslac.

      Na razie tylko pozdrawiam, bo nawet nie moge poczytac co sie u Was dzieje.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • jutka1 Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 08:18
        Pogoda jak w tytule. Ale co mi tam, humor dopisuje, a to najważniejsze.
        Jest wtorek, ale tak jakby czwartek, bo od pojutrza jest długi czterodniowy
        weekend. Wprawdzie wątpię, żeby udało mi się prześliznąć zupełnie bez pracy, ale
        może bite dwa dni wolnego się uda wreszcie?
        No i dla mnie to ostatni weekend przed przeprowadzką, hahaha. Uporządkuję
        papiery i w piwnicy złożę na kupkę moje rzeczy. Resztą zajmie się firma
        przeprowadzkowa.

        Tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-)
        • maria421 Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 09:58
          Tez 9 stopni, ale bez deszczu.

          Po poludniu ma przyjsc facet i zmienic moj caly system telekomunikacyjny, mam
          nadzieje ze gladko to pojdzie.

        • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 10:00
          Tutaj domniemane 12C, mokrawo, pochmurnawo, za to wczoraj przeszła
          nad Warszawą wiosenna burza. Obserwowałam sobie z pracy przewalające
          się chmury, prześwitujące słońce i łyskające pieruny. Rozleniwienie
          czuję i chciałoby się na pomoście siedzieć i patrzeć w jezioro.

          Bardzo się cieszę Pyt, że przeprowadzka tuż. No i te parę dni
          wolnego koniecznie wywalcz. Może dlatego Ci się śnił ten tygryzł,
          żebyś dla siebie wygryzła i wyszarpała wolne, choćby zembami. I
          choćby miano sądzić, że zachowujesz się w sposób naganny, hahaha!
          Tylko do wanny nikomu nie właź, bo się zakleszczyć można, lub woda
          od spodu może zassać.

          Ja ostatnio złapałam bakcyla zakupów na allegro, i tak się
          rozemocjonowałam zakupem skórzanych balerinek z dziobami, że Fed
          zjebałam via sms nawołując ją by paszła won. Bo mi się wydawało, że
          to ona mnie przebija w licytacji! Hahaha! Oczywiście nie przyznała
          się, lecz licytant paszoł sobie ;))) Poza tym wybieram legowiska dla
          mojego psa, bez końca rozważając zalety kupna leża typu kanapa
          versus ponton, latając po domu, mierząc kąty, mierząc psa, a
          ponieważ wcięło gdzieś metrówkę, więc pomarów dokonuję parasolem, no
          i latam z tym parasolem za psem bo jedno leże ma być dla psa w
          rozciągu a drugie dla psa w kłębku. A jeśli kupię 75x60 to drzwi
          mogą lekko zawadzać o leże, a jeśli 60x50 to może być za małe i się
          pies wylewał będzie bokami, no mówię Wam w zamęt taki popadłam
          jakbym co najmniej rezydencjem nad ziejorem Cuomo kupowała. Hahaha!
          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 10:25
            nie wiem jak jest u piesow (zam) Dorotko, ale koty musza miec
            legowisko conajmniej o numer za male:))) Wtedy czuja sie znakomicie.
            Wbijaja sie na sile do takiego kartonika czy innego koszyka, czasami
            im wystaje to czy owo, ale sa szczesliwe. Mam dwa koszyki kolo
            siebie stojace. Zrujnowalam sie na wiekszy, elegancki, z extra
            materacykiem, te rzeczy. No i co? Moje najwieksze kocisko, czyli
            Charly wbija sie co nocy dalej do tego malego i zwisa naprawde z
            wszystkich stron. Wazy 7 kg, a koszyk jest dla kociego niemowlaka...
            Tak wiec przemysl to, czy nie uszczesliwisz psa na sile, a on sie na
            legowiska wypnie i dalej bedzie do Ciebie do lozka czy na kanape
            wchodzil:))))
            • maria421 Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 11:37
              Kurka wodna! Przez ten glupi wulkan musze byc jutro w Berlinie juz o osmej rano
              zamiast o 14.00.
              No i chyba zamiast jechac pociagiem pojade samochodem wyruszajac o 4 rano z domu.
              Bilet na pociag juz mam, ale tym razem zamiast rezerwowac on-line, co zawsze
              robie, kupilam na dworcu, bo akurat mi bylo po drodze...
              No wiec musze tez oddac na dworcu, czyli jechac specjalnie na dworzec, jeszcze
              dzisiaj, ale przeciez po poludniu ma przyjsc facet i zmieniac mi telekomunikacje.

              Jak sie wali, to sie wali...
              • ewa553 Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 16:23
                shit taka bieganina. Uwazaj jutro na drodze! Pamietaj ze moze byc
                ruch, bo wiele ludzi wzielo wolny piatek i sa juz jutro po drodze.

                Meldunek: Mannheim, dzis godz.15-ta: zabojcze slonce i 19 stopni.
                Tak trzymac!
                • maria421 Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 18:18
                  Facet od telekomunikacji byl, wszystko przeinstalowal jak trza, od dzis za
                  €3,95/mies. moge bez ograniczen telefonowac do calej UE i do USA.

                  Bylam w miescie oddac bilet na pociag. Ludzi wszedzie masa, a przeciez dopiero
                  pojutrze zaczyna sie dlugi weekend.

                  Kolega z ktorym jutro mam sie spotkac w Berlinie potwierdzil ze doleci dzis
                  poznym wieczorem i jutro w poludnie chce sie zalapac na lot powrotny bo
                  wieczorem moga znow zamknac lotniska.

                  Budzik nastawiam na 3.00.
                  • ewa553 Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 18:34
                    a u kogo jest takie tanie telefonowanie? Ja za 5 eurosow miesiecznie
                    mam flat na Polske i tutaj.

                    U nas wybuch - nie wulkanu, ale jakiejs innej sily natury. Burza,
                    grzmoty i blyskawice, a leje faktycznie jak z wiadra. Do tego
                    jeszcze silny wiatr, bo ta plachta deszczu za oknami wyprawia dziwne
                    fikolki. Zeby mi tylko nie wymylo nasion, co wczoraj powsadzalam do
                    ziemi!!!!!
                    • maria421 Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 19:28
                      Telekom ma takie tanie telefonowanie. Ja mialam strasznie stara i droga taryfe,
                      do tego mialam stary kontrakt z 1&1 na internet i flat na Niemcy, bo kiedys 1&1
                      mial takie oferty, a Telekom nie nadazal. Teraz biore caly pakiet z Telekomu i
                      rezygnuje z 1&1.

                      Narazie widze ze mi drukarka nie idzie, bo byla podlaczona do kompa tak, ze faxy
                      szly na nia bezposrednio, teraz wcale nie drukuje, ale nie mam ochoty tym sie
                      tarez zajmowac.
                      • fedorczyk4 Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 11.05.10, 21:04
                        Stokrotna, słowo że to nie ja:-) Zdaje mi się zresztą, że nie mamy
                        tego samego numeru stopy. A po pojawieniu się w domu 170 pary butów,
                        dostałam szlaban od kompletu rodziny, która oświadczyła mi na
                        piśmie, podpisanym przez Maćmę, Tatę, le Męża i całokształt
                        przychówku, że jeszcze jedne buty i zamykają mnie w Tworkach.
                        Zwłaszcza że chodzę w 5, góra 6 parach. Reszta wychodzi z domu
                        sporadycznie, a kilkanaście par nigdy nie doświadczyło noszenie,
                        tylko wzrok nimi pasę i czekam na okazję.
                        • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 12.05.10, 13:40
                          Hahaha, no przecież jaja sobie robię Fed. Współczuję Ci zero-
                          zumienia ze strony rodziny, powinni wiedzieć iż są pasje gorsze,
                          znaczy droższe, i niebezpieczniejsze dla umysłu, zdrowia oraz
                          (proszę zważyć) życia. Teraz w kryminale "winnym" czytam o jednym
                          takim kolekcjonerze win co nie mogąc zdobyć jakiejś wymarzonej
                          butelczyny do kolekcji wziął i się dopuścił mordu.
                          Ponadto, kolekcję, w czasie poruty i posuchy, można spieniężyć i
                          utrzymywać się z tego wraz z przygległościami.
                          Ja Twoją pasję butów popieram, chociaż niedobrze jak coś co służy do
                          użytku w ogóle używane nie jest. Wiem to z autopsji, bo tak mam z
                          moją biżuterią. Sposób jakiś obmyśl aby te "nieużytki" puścić
                          spowrotem w obieg z korzyścią oczywiście dla siebie.


                          --
                          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Wtorek, deszcz, 9 stopni, jest BŁEEE :-) 12.05.10, 00:09
            Wszystko dzieje się tak szybko, że sama nie wiem - za 9 dni będę już w nowym
            miejscu! A klucze i mieszkanie odbieram pojutrze! KJAP. :-) Na dobry początek w
            czwartek po odbiorze przejdę się 5 metrów korytarzem do psiapsiółki-sąsiadki z
            flaszką szampana, a co. :-)))))

            POS nie będzie mnie rozpakowywał. Potrzebuję sama. Zosia samosia. :-)

            I tyle. Kisses :-)
            • luiza-w-ogrodzie Jutko, zycze bezstresowej przeprowadzki 12.05.10, 02:08
              jutka1 napisała:

              > Wszystko dzieje się tak szybko, że sama nie wiem - za 9 dni będę już w nowym
              miejscu! A klucze i mieszkanie odbieram pojutrze! KJAP. :-) Na dobry początek w
              czwartek po odbiorze przejdę się 5 metrów korytarzem do psiapsiółki-sąsiadki z
              flaszką szampana, a co. :-)))))
              >
              > POS nie będzie mnie rozpakowywał. Potrzebuję sama. Zosia samosia. :-)

              Fajnie masz, lubie przeprowadzki a szczegolnie okres moszczenia sie,
              zasiadywania przestrzeni i urzadzania. Zycze dobrej zabawy bez stresu i zeby nic
              sie nie stluklo/zagubilo!

              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
              Australia-uzyteczne linki
    • luiza-w-ogrodzie Srodowe tchnienie zimy 12.05.10, 02:06
      Po luksusowo dlugiej i cieplej wczesnej jesieni wiatr sie odwrocil na poludniowy
      i powialo zimnem od Antarktydy. Wczoraj bylo 26 stopni, dzis bedzie 18.
      Czwartkowa noc ma byc zimna - 1 stopien na zachodzie Sydney, u nas pewnie ze
      3-4. Ale jest slonecznie i w tym chlodzie latwiej sie pracuje w ogrodzie.

      Wczoraj znalazlam ogloszenie ze ktos chce sie pozbyc roznej wielkosci polupanych
      kawalkow piaskowca. Pojechalismy z Buszmenem na zwiad i jestesmy oczarowani -
      pelno kawalkow do wielkosci ludzkiej glowy (dobrych na budowe scianki oporowej w
      warzywniku) oraz kilkanascie glazow do 200 kg, ktore nadadza sie do obramowania
      planowanego stawku a na razie beda lezaly wsrod rodzimych roslin. Teraz trzeba
      zorganizowac przyczepe do wozenia, bo kilka ton kamlotow to nieco za duzo jak na
      jedna osobe. Bedzie budowanie tej zimy!

      No to ide pomalowac skrzynke na listy zanim przyczepie numerki. Pozdrawiam.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • luiza-w-ogrodzie Rozpiera mnie jesienna energia! 12.05.10, 07:44
        Nowy kurnik juz zostal postawiony i pobejcowalam go trzy razy na zlotobrazowy
        kolor. Zlota Raczka wykonczy wnetrze arkuszami blachy falistej pozostalej ze
        starej szopy na ktorej fundamentach stanal kurzy domek. Na koniec jeszcze
        pomaluje listwy i obramowanie okna na pastelowy blekit zas okno na bialo a na
        parapecie postawie korytko z pelargoniami. Na tym etapie prac zdania znajomych
        co do tego projektu sa podzielone - czesc uwaza,ze wyglada jak sauna, czesc ze
        jak norweski domek rybacki a moim celem jest zrobienie slodkiego do przesady
        domku Baby Jagi ;o) Zastanawiam sie nad firankami... Sprobuje zrobic zdjecie
        jutro rano, bo po poludniu musialabym je robic pod slonce.

        Jeszcze kury sie nie przeprowadzily a ja juz snuje nowe plany zwiazane ze
        zdobycznymi kamieniami. Kiedy tylko przeniesiemy kury do nowego domu, ruszy
        budowa tarasow pod warzywnik i zrobimy tez obramowanie ogniska, hej! Przyda sie
        na zime.

        Dzisiejsza poczta przyszedl kwartalny katalog z Digger's Club, zgadnijcie co
        robie, zamiast pracowac ;o)

        Z ogrodniczym pozdrowieniem
        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
        • fedorczyk4 Re: Rozpiera mnie jesienna energia! 12.05.10, 09:31
          Luizo ten serial ogrodowo/domowo/króliczo/kurny jest pasjonujący!
          Uwielbiam go czytać.
          Ja Ci Jutko nie zazdroszczę bo w przeciwieństwie do Luizy po 16
          przeprowadzkach życia dorosłego, znienawidziłam je serdecznie.
          Nimniej trzymam mocno kciuki za gładki przebieg akcji i skuteczne
          moszczenie sie na nowych pieleszach:-)
          U mnie na kocim froncie zapanował jako taki spokój. Przestały na
          siebie nieustannie napadać. Mam nadzieję że jest to podpisany
          traktat pokojowy, a nie świąteczne zawieszenie broni, bo mam już
          dosyć odgrywania roli murów Jerycha. Krowisia natomiast jak pisałam
          na rodzimym forum, uznała Frysia za swój ogon (kolor prawie ten sam)
          który wybrał wolność, odpadł i zaczął zyć własnym zyciem. A że jest
          psią mądrą i tolerancyjną to przyznała mu wolną wolę i obserwuje z
          serdeczną cierpliwością Matki Ziemi:-)
          • ewa553 Re: Rozpiera mnie jesienna energia! 12.05.10, 13:16
            tez z wielka przyjemnoscia czytam Wasze opowiesci i doczekac sie nie
            moge zdjecia Kurnika.
            Co do zwierzatek domowych: ja teraz rzadko daje sie nabrac na kocie
            wrzaski. Bo dawniej rzucalam sie wrzeszczac na wszelki wypadek
            wszystkie trzy imiona i ratujac raz tom raz tamtom panienke z
            opalow. A potem one pekaly ze smiechu ze taka jestem naiwna, bo to
            byly ich zaloty.... tak wiec teraz wrzeszcze tylko imiona, ale nie
            lece juz na pomoc.
            Jutka, przez pare pierwszych lat tutaj mieszkalam prycza w prycze z
            moja przyjaciolka. To bylo strasznie fajne. No ale po 4 latach ona
            wyemigrowala do USA (mamy kontakt do dzis), a ja do innej czesci
            Mannheim. Ale to byly wariackie czasy pelne imprez , palenia haszu i
            te rzeczy. Noce pelne wina, muzyki i gier towarzyskich:)))
            • maria421 Re: Rozpiera mnie jesienna energia! 12.05.10, 15:21
              Mnie tez energia rozpiera po dzisiejszej podrozy nach Berlin und zurück, jakies
              ok.900 km wte i wewte i dwugodzinny meeting, krotki ale bardzo konkretny.
              Wszystko razem w niecale 11 godzin.
              Taka jestem dumna z tego mojego wyczynu, ze az sobie snickersa na obiad
              zafundowalam:)
              • fedorczyk4 Re: Rozpiera mnie jesienna energia! 12.05.10, 16:03
                Brawo Mario:-)
                Ewa, ja nie mieszam sie w ich wrzaski, tylko obserwuję. W razie
                pojawienia sie pierwszej krwi leję zimną wodą!
                Pierdoklecjo, wiedziałam ze żartujesz, ale u mimo jak chodzi o buty
                to...
                • fedorczyk4 P.S. 12.05.10, 16:04
                  Świetny jest ten kryminał i cała seria:-)
                  • kan_z_oz Re: Rower 12.05.10, 16:13
                    Jutro od rana - sciezka nad rzeka w kierunku Parku Olipmpijskiego,
                    atrakcji po drodze tyle, ze az szkoda gadac...
                    Zycie jest piekne...powtarzam sobie to codziennie.

                    Kan
    • ewa553 dopiero co 12.05.10, 16:53
      wspominalam tu rano z lezka w opku dzikie lata 70-te, a tu czytam w
      gazecie, ze nasza wielka milosc z tamtych czasow, Carlos Santana
      bedzie w pazdzierniku w Mannheim!!! Jasne ze ide. Jak uslysze live
      jego slynna Sambe, to chyba zejde....
      • maria421 Re: dopiero co 12.05.10, 17:16
        Ewa, je tez chce na Santane. Kiedy to ma byc? I czy tylko w Mannheim?
        • maria421 Mam, znalazlam: 12.05.10, 17:19
          www.ticketstarter.de/tickets/santana?gclid=COK--rjyzKECFYyT3wodGwpKfQ
        • ewa553 Re: dopiero co 12.05.10, 17:24
          Chetnie pojde z Toba, 13.10.2010.
          Gdzie jeszcze jest to sobie zobacz w internecie, jego objazdowka
          nazywa sie "Universal Tone Tout".
          • maria421 Re: dopiero co 12.05.10, 19:40
            ewa553 napisała:

            > Chetnie pojde z Toba, 13.10.2010.
            > Gdzie jeszcze jest to sobie zobacz w internecie, jego objazdowka
            > nazywa sie "Universal Tone Tout".

            OK, jeszcze pogadamy, bo to dopiero za 5 miesiecy.
    • luiza-w-ogrodzie Promienny czwartek 13.05.10, 01:51
      Wstalam cala w skowronkach dzisiejszego promiennego ranka i popedzilam do ogrodu
      zeby zrobic przyrzeczone zdjecie kurnika. Niestety, okazalo sie ze wysiadla
      bateria w aparacie i teraz ja laduje, ponuro lypiac na swiatelko ladowarki,
      ktore wciaz sie czerwieni. Nic to, jak bedzie gotowe, zrobie kolejne podejscie
      do dokumentacji fotograficznej.

      Dziubie prace od niechcenia, juz czuje sie na wylocie. Prawie nikt do mnie nie
      dzwoni, he he he. Powinnam miec syndrom opuszczenia zawodowego, ale nie mam.
      Widac czas na bezrobocie!

      Pracujac na pol gwizdka bladze po Necie i znowu znalazlam porcelane jakiej
      szukalam zeby uzupelnic wytluczony serwis. Smieszne, w momencie gdy zdecydowalam
      ze kupie cos innego, najpierw wygralam zeszlotygodniowa aukcje na Ebaju a teraz
      ktos sprzedaje ten sam wzor i mimo ze w innym stanie, o dziwo jest chetny do
      wysylki, nie wymaga osobistego odbioru! Bije sie z myslami, kupic czy nie, ale
      chyba kupie. Na zapas. Bardzo lubie ten wzor a od kilku lat zaprzestano jego
      produkcji.

      Cisza, spokoj, w poludnie przyjda sprzatacze a ja wowczas pojde w ogrod z
      aparatem. Pozdrawiam forum majowo, zyczac Wam podobnej pogody: 21 stopni,
      slonce, kilka bialych chmur...

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • jutka1 Czwartek, a jakby sobota 13.05.10, 09:50
        Zaczynam niniejszym długi weekend. Yessssss........

        Mam już trochę planów: odbiór mieszkania i kluczy, i szampan z sąsiadką
        dzisiaj; lunch z psiapsiółką i zakupy jutro; w sobotę wycieczka do IKEI i
        spotkanie z POSem w nowym mieszkaniu (kuchnię i łazienki trza przygotować, umyć
        lodówkę, podłogi, te rzeczy). W niedzielę nie wiem, chyba skoncentruję się na
        porządkowaniu papierów i pakowaniu do torby podróżnej dokumentów, bijou i
        innych, które wolę przewieźć na nowe miejsce własnoręcznie.

        Za oknem szaro, ma być dziś 11-13 C. I tyszpiknie. :-)

        Więcej grzechów nie pamiętam. Miłego dnia :-)))
        • ewa553 Re: Czwartek, a jakby sobota 13.05.10, 10:02
          czy to literowka, czy masz wiecej jak jedna lazienke? To jak duze
          jest to mieszkanie?
          • jutka1 Re: Czwartek, a jakby sobota 13.05.10, 10:05
            Nie literówka, ale przejęzyczenie - mam jedną łazienkę i dwa wucety. :-)
            • fedorczyk4 Re: Czwartek, a jakby sobota 13.05.10, 10:18
              Istne Bizancjum:-)))
              Bardzo jestem ciekawa Twojego nowego locum.
              • jutka1 Re: Czwartek, a jakby sobota 13.05.10, 10:51
                Zupełnie inne od aktualnego - budynek jest - jak na Paryż - nowy (lata 80.),
                mieszkanie jest racjonalnie i dobrze rozplanowane, z głową. Wiesz jak to czasem
                jest z mieszkaniami w starych kamienicach: jeśli są małe to często oznacza, że
                były wydzielone z większego mieszkania. Co z kolei widać, że rozkład jest nie do
                końca racjonalny albo wygodny.
                Inna różnica to oczywiście brak stiuków i innych duperelek typowo paryskich,
                troszkę niższy sufit.
                No i w nowym jest duży balkon zamiast mojego teraz patio.
                I oczywiście jest większe.
                Aha, i w ramach remontu zdarli wykładzinę i położyli jasny parkiet.
                Ma garderobę i 3 wbudowane szafy. Okna mojej sypialni wychodzą na ogród. :-)))
                • ewa553 Re: Czwartek, a jakby sobota 13.05.10, 10:58
                  trzy wbudowane szafy! Obled. Chyba bedziesz musiala dokupic ciuchow,
                  nie widze inaczej:)))) Ile qm ma mieszkanie?
                • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek, a jakby sobota 13.05.10, 11:04
                  Jutko, mialam sie wlasnie zapytac ile masz lazienek, ale Ewa mnie
                  uprzedzila :o) Z Twojego opisu sadze ze to mieszkanie jest b. ladne
                  i dosc duze - poltorej lazienki! balkon! garderoba! trzy wbudowane
                  szafy! Za to nadal nie moge wypatrzyc ile sypialni i co
                  najwazniejsze, ile osob mozesz u siebie nocowac.
                  :o)

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
                  lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
                  • jutka1 Re: Czwartek, a jakby sobota 13.05.10, 11:09
                    Dwie sypialnie, nocować mogę do 2 osób, więcej nie. :-p

                    Co do metrów kw. to nie powiem, sorry. :-P
    • luiza-w-ogrodzie Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 13.05.10, 08:19
      Zdjecia kurnika! Kto nie chce - niech nie patrzy (zeby nie bylo ze nie uprzedzalam).

      Zlota Raczka szalal przy kurniku od rana, obijajac go od srodka blacha falista odzyskana ze starej szopki i montujac parapet owiniety galwanizowana blacha z odzysku. Korzystajac z przerwy na lunch pomalowalam do konca niebieskie slupki plotu ograniczajacego kroliczy ogrod. Potem nalalam sobie i Zlotej Raczce pszennego piwa i spedzilismy mily kwadransik dyskutujac dalszy rozwoj prac. Zgodzilismy sie ze listwy kurnika beda pomalowane na zielono a nie na niebiesko, zeby pasowaly do kolorow ogrodu w tym miejscu oraz do koloru wiaty na drewno. Po czym on poszedl do domu a ja po aparat i po krotkiej i zacietej walce z oprogramowaniem aparatu na trzech kolejnych komputerach udalo mi sie zaladowac zdjecia stanu poczatkowego, "pod wieche" oraz przed robotami wykonczeniowymi.

      Stara szopa na gorze ogrodu, jakiej uzywalismy do skladowania drewna. Zdjecie z marca:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/hxAbsxZFh5BPOJEQeB.jpg

      Szkielet kurnika stanal na fundamentach po szopce pod koniec kwietnia:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/P7ak1v7YkSc82slMBB.jpg

      Dzisiejsze zdjecia: czy wyglada to na domek Baby Jagi?
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/w14D7k8O0n0cpnSJDB.jpg

      Widok na kurnik przez australijska sekcje ogrodu
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/ePyiTv6a6SMjpweqyB.jpg

      Tyle sprawozdawczosci na dzis, oddalam sie przyniesc drewno do piecykow, zrobic obiad i nieco posprzatac, czyli w proze zycia :o) zyczac Wam pogodnego cieplego czwartku

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • ewa553 Re: Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 13.05.10, 09:25
        Luizo, jestem pod wrazeniem! Nie wiem czy bardziej kurom zazdroscic
        luksusu, czy Tobie Zlotej Raczki. Kurzy Domek wyglada tak, jakbys
        tam miala umieszczac gosci:)))) Co kury na to powiedzialy? Nie czuly
        sie oniesmielone nadmiarem piekna? Po obejrzeniu dokumentacji
        absolutnie popieram pomysl powieszenia firanek i postawienia
        skrzynki z kwiatami:)))) A co: jak juz, to juz!
        • luiza-w-ogrodzie Re: Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 13.05.10, 11:13
          ewa553 napisała:

          > Luizo, jestem pod wrazeniem! Nie wiem czy bardziej kurom
          zazdroscic luksusu, czy Tobie Zlotej Raczki.

          Z tym zazdroszczeniem uwazaj, bo Zlota Raczka to artysta, rzuca sie
          na projekt, po czym znika gdy mu sie wyczerpuje wena. Stad wszystkie
          roboty w jego wykonaniu ciagna sie straszliwie. Wykonczenie tez nie
          jest jego mocna strona, bo wtedy juz jest znudzony. Ale pod moim
          czujnym okiem i pojony piwem z Mudgee moze sie zepnie... i kurnik
          zostanie oddany do uzytku w pierwszym polroczu 2010.

          >Kurzy Domek wyglada tak, jakbys tam miala umieszczac gosci:))))

          Jestes trzecia osoba chetna na zamieszkanie tam. Buszmen byl
          pierwszy!

          >Co kury na to powiedzialy? Nie czuly sie oniesmielone nadmiarem
          piekna?

          Kury podejrzliwie jecza i wcale nie chodza w tamta okolice ogrodu z
          powodu halasu i balaganu, jaki robi Zlota Raczka. Wola chowac sie
          pod filodendronem i palma i stamtad sledzic postepy prac. Chyba jest
          zbyt luksusowo dla takich wiesniaczek jak one.

          >Po obejrzeniu dokumentacji
          > absolutnie popieram pomysl powieszenia firanek i postawienia
          > skrzynki z kwiatami:)))) A co: jak juz, to juz!

          Parapet na skrzynke juz jest, pojutrze pojade kupic pelargonie,
          koniecznie czerwone :o) Myslalam o sfaldowanej krotkiej firance z
          surowki bawelnianej u gornej krawedzi okna. Teraz mam zagwozdke, w
          jaki wzor? Moze wyszyje ja w koguciki?

          Jak widzisz, mam nieziemska zabawe z tym kurnikiem, zupelnie jak z
          domkiem dla lalek. Nastepny projekt, czyli ogrod warzywny, to bedzie
          ciezka robota - kamienie, ziemia i kompost, wiec bawie sie poki moge.

          Zycze rownie zabawnego czwartku

          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
          • ewa553 Re: Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 13.05.10, 11:22
            firanka w koguty? Czy kury nie beda urazone? To tak jakbys w
            wiezieniu powiesila firanki z wyhaftowanym straznikiem:))))
            • luiza-w-ogrodzie Re: Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 13.05.10, 11:46
              ewa553 napisała:

              > firanka w koguty? Czy kury nie beda urazone? To tak jakbys w
              > wiezieniu powiesila firanki z wyhaftowanym straznikiem:))))

              Nieee, to tak jakby zakonnicom powiesic zdjecie aktu meskiego :o)
              No dobra, skoro nie kogut, to co?

              Apropos kogutow, zapomnialam powiedziec ze na Ironfest kupilismy
              znak wyciety z blachy w rdzawym kolorze, na ktorym jest kogut i
              napis "Chook Shed" (czyli "Kurza szopka"). Jeszcze jeden element do
              wkomponowania! Chyba trzeba zatrudnic dekoratora wnetrz...

              Luiza-w-Ogrodzie
              Forum AUSTRALIA
              • ewa553 Re: Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 13.05.10, 11:48
                Kury wyhaftuj, po prostu kury!
            • pierdoklecja_prutka Re: Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 13.05.10, 11:50
              No kurnia, ale kurnik...
              Forum się widzę zapienił wiosenno/jesienną aktywnością, Luiza
              rychtuje kurniki, Pyt się przeprowadza a Maria z Ewą się zmawiają na
              Santanę.
              Ja wczoraj wieczorem miałam taką "przygodę", mianowicie umościłam
              się wygodnie w łóżku z kryminałem coby przed snem trochę poczytać
              sobie. Po kilku chwilach usłyszałąm bzyczenie, które przybierało na
              sile, a po dalszych kilku chwilach zaczął mnie atakować pikując mi w
              okolice nosa i odlatując wielki, tłusty muchacz. Bzyczał przy tym
              coraz grubiej i głośniej. Oczywiście chlasnąć gazetą się nie dał. W
              końcu urządziliśmy na muchacza polowanie razem z chłopem i psem, ale
              nic to nie dało. Zwycięski muchacz unikał naszych zapędów. Na
              szczęscie chłop wpadł na pomysł, zgasił w sypialni światło, i
              wywabił muchacza do przedpokoju. Więc mogłam w spokoju zabrać się za
              kryminał.

              Dzisiaj jest dość ciepło, ale pochmurno i mokrawo. Grożą burzami.
              Dalej mnie leniwość jakaś błoga ogarnia i chęć siedzenia na pomoście
              i gapienia w jezioro się umacnia.
              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 13.05.10, 12:25
                Też jestem pod wrażeniem kurnika :-)))
                Luizo, trza będzie przyjechać i te cuda zobaczyć! Mam metę na Bali po
                preferencyjnej cenie (kumpel otworzył swoją willę z basenem na wynajem :-D), i
                zastanawiam się, czy by tam nie pojechać, no to do Sydney by był rzut beretem :-)))
                • luiza-w-ogrodzie Re: Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 13.05.10, 12:31
                  jutka1 napisała:

                  > Też jestem pod wrażeniem kurnika :-)))
                  > Luizo, trza będzie przyjechać i te cuda zobaczyć! Mam metę na Bali
                  po preferencyjnej cenie (kumpel otworzył swoją willę z basenem na
                  wynajem :-D), i zastanawiam się, czy by tam nie pojechać, no to do
                  Sydney by był rzut beretem :-)))

                  Dżizas, na co czekasz? Zebym wiedziala ze mozna Ciebie na kurnik
                  skusic, to bym zbudowala go wczesniej! Tylko nie mysl ze tak bez
                  problemu bedziesz spac w kurniku - jest juz na to dluga lista
                  zapisow :o)
                  Willa na Bali dobrze brzmi a skok stamtad do Sydney jeszcze lepiej...

                  Pozdrawiam

                  Luiza-w-Ogrodzie
                  .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
                  Australia-uzyteczne linki
                  • jutka1 Re: Zdjecia kurnika! Kto nie chce - nie patrzy! 14.05.10, 09:11
                    Na razie spłukałam się przeprowadzką, ale może pod koniec roku? Zobaczymy jak mi
                    się czas wolny ułoży. :-)
              • jutka1 Muszory 13.05.10, 12:28
                Nienawidzę tych wielkich, tłustych i bzyczących, fuj. Tez bym za nimi ganiała i
                spokoju nie mogła zaznać. Na szczęście Daisy uważa je za przysmak, więc mam
                spokój. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Promienny piatek 14.05.10, 03:20
      Pracujac na werandzie za oknem widze okolice oswietlona jaskrawym sloncem. Przed chwila wyszlam zerwac bazylie, zanim zwiednie na nocnym chlodzie zapowiadanym na te noc. Teraz moje rece i kuchnia pachna bazylia i kroliki pachna tak samo, bo dostaly lodygi, pedy kwiatowe i troche lisci. Bede robic pesto, kiedy przyjda goscie to sie zalapia na pare sloiczkow.

      Dzis w planach mam znowu piatkowy obiadek dla gosci, zrobie wegetarianskie curry z brazowym ryzem, srodziemnomorska zapiekanke (ziemniaki, cebula, fetta, czosnek, szpinak i szalwia) i australijskie ciasto bananowe. Wreszcie stol bedzie zastawiony talerzami z jednego kompletu :o) Przyniose drewno do piecykow, nabuzujemy i bedziemy sie weselic.

      Dla wiekszego rozweselenia wstawiam zdjecia naszyjnika z kamieni polszlachetnych, jaki kupilam od przyjaciolki, ktora z kolei zdobyla go na targowisku. Jest tak dziecieco radosny, ze usmiecham sie za kazdym razem, kiedy patrze na niego. Moze i Wy sie usmiechniecie?

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/GtO2uombFjKotICPHB.jpg

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/c61zntyaBqWv6afxHB.jpg

      Poza ogolna radoscia zycia nic nie mam do zameldowania, czego tez i Wam serdecznie zycze!

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Piątek, c.d. długiego weekendu 14.05.10, 07:59
        Apdejt - klucze odebrałam, mieszkanie już jest moje. :-)))
        Potem nad szampanem szykowałam strawę w postaci tortilla de patatas, cebolla y
        bacon czyli tortillę z jajek ze śmietaną z ziemniakami, cebulą i boczkiem.
        Wyszła pyszna, i spożyłyśmy całą przy babeczkowaniu.

        Za oknem szaro. Kota nie wie, że mam długi weekend, więc mnie obudziła o
        siódmej, jak zwykle. Trudno. Ciągle zimno, na dziś zapowiadają 12-13 C, brrrrrr.
        Jedyny pewny plan na dzisiaj to lunch z psiapsiółką, co do reszty jeszcze nie
        wiem. Jeśli będzie mi się chciało, to uporządkuję rzeczy w piwnicy, żeby ułatwić
        przeprowadzaczom (i sobie). Poza tym laba.

        Miłego dnia życzę. :-)
        • kan_z_oz Re: Piątek, c.d. długiego weekendu 14.05.10, 08:18
          Slonecznie i 'mrozno'. Dzisiaj byla tylko krotka runda na rowerach
          oraz szybki lunch nad rzeka.
          Zakupilismy tez sprzet do nagrywnia studyjnego i mamy zamiar
          rozbudowac strone internetowa.

          Moze kino wieczorem?

          Pozdrawiam
          Kan
    • ewa553 Luizo, 14.05.10, 08:43
      ogolna radosc zycia to wspaniale uczucie i fajnie, ze je znasz:)))
      Polecam wszystkim!
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 112 :-)) 14.05.10, 09:01
      Ile-z to ja planow mialam na dzisiaj! Kupic ziemie i kwiatki, skopac klomb, sadzic.

      Nic z tego. Jest zaledwie 8 stopni i ma padac.

      Planu B nie mam.
    • ewa553 A to co?? 15.05.10, 07:36
      czyzbym byla dzis pierwszym "powstancem" na forum? A to u mnie
      Reisefieber: od dwu dni nie moge wieczorewm zasnac, za to rano coraz
      wczesniej wstaje... Od paru lat tak mam.
      Koty markotne, chyba wolalyby jeszcze pospac? A moze martwia sie na
      zapas ze je opuszczam? Zawsze mi wstd przed nimi, ze taka jestem
      egoistka....
      Zycze wszystkim milego dnia!
      • jutka1 Re: A to co?? 15.05.10, 07:56
        Dzisiaj lecisz?
        • ewa553 Re: A to co?? 15.05.10, 08:01
          przed lataniem nie mam rajsefiberu, Jutencjo. Ja jade jutro o bladym
          swicie z trojka przyjaciol autem do rewala! 900 km!!! I to autem
          zaladowanym po dach:))) Bedzie wesolo.... Kazdy ma kilka butelek
          wina...
          • jutka1 Re: A to co?? 15.05.10, 08:57
            Tylko niech przynajmniej kierowca nie pije wina w podróży... :-)))
            • ewa553 Re: A to co?? 15.05.10, 09:24
              ja jestem kierowca, wiec sie jakos opanuje:)))) Ciesze sie ze to
              moje auto, bo strasznie meczace jest tyle km nie za kierownica tylko
              obok.
              • jutka1 Zamykam na zaś... 15.05.10, 09:43
                ... bo niedługo wychodzę na dobrych kilka godzin. I idę otworzyć nowe pierdulum. :-)
    • jutka1 Sobota 15.05.10, 08:56
      Po dwóch dniach wolnego chyba zaczęłam dochodzić do siebie. Odpukać.
      Dzisiaj wycieczka do IKEI, potem do nowego mieszkania odbierać dostawę i
      spotykać się z macherem od karniszy i z POSem.
      Wezmę laptoka i zobaczę czy uda mi się podpiąć pod sąsiadkę. Za jej wiedzą i
      zgodą oczywiście.

      Tyle pierduł sobotnich.

      Miłego dnia życzę. :-)
Pełna wersja