chris-joe
02.06.10, 20:13
jak zwykle siedze sobie i trzaskam krzyzowke, w pewnej chwili doslyszalem
jakies mlodziezowe cwierkanie. Moja uwage zwrocilo glownie to, ze dziewczyna
nie mowila joualem, ktory po tylu juz tu latach nadal ledwo rozumiem, lecz
calkiem ladna francuszczyzna.
Przyjrzalem sie parce, oboje mieli okolo 14 lat, ona zwykly podrostek, on zas
stereotypowy, przegiety i dziewczecy gej. Prowadzili zwykle dziewczynskie
ploty, piszczeli, lapki im lataly, perlil sie chichot.
Gdy do wagonu wszedl przystojny rosly Murzyn, oboje -nie przerywajac
swiergotu- zlustrowali go aprobujacym wzrokiem po czym kontynuowali ploty.
Przyjrzalem sie pasazerom wagonu: para Arabow, jakas mamusia z bachorem, caly
asortyment biurowcow, jakies staruszki. I NIKT, absolutnie NIKT nie zwracal
na ta parke najmniejszej uwagi. Zadnego gapienia sie, szturchania sie
lokciem, zadnych grymasow, szeptania do uszek. NIC.
Zdalem sobie sprawe, ze takich chlopcow widuje w miescie codziennie wielu,
lecz ich po prostu nie zauwazam. Tak jak nie zauwaza ich w Montrealu nikt
inny. Sa czescia pejzazu, jak cala reszta miejskiego tlumu.
Quebec, Kanada- odwalili w ciagu kilku ostatnich dekad kawal dobrej roboty.