O pierdułach -- Odcinek 115 :-)))

04.06.10, 20:59
Otwieram.

Link do poprzedniego odcinka:
forum.gazeta.pl/forum/f,14420,Polonia_9788_2_9788_.html
    • jutka1 TGIF x 5 04.06.10, 21:19
      Melduję, że przeżyłam. Ledwie.
      Teraz idę oglądać Dextera (dzięki, BratSister!), jutro odeśpię i po odwałkowaniu
      pracowego obiadu z waszyngtońskim członkiem rady nadzorczej oddam się
      weekendowi. To znaczy zacznę się rozpakowywać od nowa. :-)
      Szkocka psiapsiółka znalazła mieszkanie, i w poniedziałek się przenosi.
      We wtorek świętuję drugą rocznicę powrotu. KJAP.
      Wracam między żywych.
      Jipppi.
      Tyle pierduł. Miłego wieczoru życzę :-)
    • ewa553 co jest grane??? gdzie jestescie???? 05.06.10, 11:05
      ja juz wrocilam z targu: uwielbiam sobotni markt; masa kwiatow,
      ziol, zagranicznych (greckich, wloskich u tureckich) specjalow,
      owoce, jarzyny: kolorowo i pachnaco. Mam dzis po poludniu gosci w
      ogrodzie, bedziemy grilowac. Mieso mialam, ale dokupilam: tzatziki
      (bo mieso kurze, dosc suche), oliwki z czosnkiem i pietruszka,
      peperoni w jakichs ziolach pachnacych, z przewaga czosnku no i
      sycylijski chleb. Pycha. Pan Sycylijczyk przyjezdza w soboty az z
      Freiburga i sprzedaje chleb na wage. Tak wiec zrobilam odpowiednie
      zakupy, nasycilam oczy kolorami i nos zapachami i wracajac do domu
      zrobilam jeszcze jeden wazny zakup: nabylam hiszpanska duza flage,
      bo mnie wkurza ze coraz wiecej ludzi wywiesza niemieckie. Czy
      wszyscy kibole na calym swiecie musza miec fiola? Ja nie mam. Jestem
      kibicem Barcy, ale nie musza wygrac, choc by mnie to oczywiscie
      cieszylo:)))) Zobaczymy co sie bedzie w Afryce dzialo. Ale poki co
      musze wymyslic jak moja flage wywiesic na kiju od miotly, bo flaga
      byla tylko z tasiemkami:))))
      • jutka1 Re: co jest grane??? gdzie jestescie???? 05.06.10, 12:27
        Jezde jezde :-)))

        Spałam do ósmej trzydzieści, joj! :-) Potem przyszedł Pan Od Balkonu i
        rozmawialiśmy co ma być i jak. Po południu wyślę mu łacińskie nazwy roślin
        rekomendowanych przez najbliwsze Forum, a on opracuje plan nasadzania. W
        poniedziałek muszę zapytać zarządcy budynku, czy da pozwoleństwo na
        doprowadzenie wody i zamontowanie kranu na balkonie, żeby zrobić automatyczne
        podlewanie. To wszystko fajnie i pięknie, ale - słusznie zresztą - PoB sugeruje
        nasadzanie dopiero we wrześniu. Lato, gorąco, etc. Może i lepiej, bo teraz
        jestem nieco spłukana przeprowadzką.

        Zaraz idę na obiad "roboczy" z waszyngtońskim członkiem rady nadzorczej. Ciekawa
        jestem, co chce załatwić - ani on mi brat, ani swat, widzieliśmy się dwa razy w
        życiu i mailowo-służbowo się kontaktowaliśmy, więc ta prośba o spotkanie w
        weekend mnie nieco zaintrygowała. Coś z Bergamutami i Ameryką Łacińską, wiem
        tylko tyle.

        Po obiedzie kontynuuję rozpakowywanie pudeł, a w przerwach oglądam Dextera.
        Staram się wyrzucić z głowy pracę i wrogów narodu z zespołu. Za poradą Kana będę
        dużo oddychać. :-)

        Aha, i na szczątkach pieczonego kurczaka ugotuję zupę. Jeszcze nie wiem, jaką.

        Chyba wystarczy jak na dzień odpoczynku? :-)))

        Miłej soboty życzę wsiem. :-)
        • pierdoklecja_prutka Re: co jest grane??? gdzie jestescie???? 05.06.10, 14:51
          Hłe hłe hłe!
          To ja - skowronka!
          Swoją drogą, następną sprawą do załatwienia z Jolą (moja opiekunka
          duchowa) jest moje spanie. Ok. północy się naprawdę czuję zmęczona,
          więc idę spać. I albo zasypiam od razu, albo się przewalam do rana.
          Ale wstaję zawsze ok. południa, albo później, z wielkim szumiącym
          łbem i kompletnie nieprzytomna. To mnie się podoba coraz mniej, bo
          różne sprawy tu mam swoje i potrzebuję więcej nie-sennego czasu,
          ponadto chciałabym się budzić wypoczęta i pogodna. Nie wymagam
          tryskania wigorem o piątej rano, bo nie znoszę takich ludzi. Ale
          wstawać pomiędzy 9 a 10 z dobrym samopoczuciem to nie jest "too much
          to ask".

          Pyt, niezmiernie podekscytowana się poczułam tą jakąś tajemniczą
          sprawą owego gościa do Ciebie. Ale pls! pls! Nie pisz
          więcej "waszyngtoński członek rady nadzorczej" bo mi się zaczęło
          wydawać, że w końcu dostałaś w tym Sajgonie granatem w głowę, lub
          też w ogóle przeszłaś na ciemną stronę mocy.

          Dziś w Warszawie pogoda rozkoszna, w planie jest leniwe leżakowanie
          na tarasie, być może nawet opalanie. Wczoraj się przejadłam pizzą i
          dzisiaj to ja się czuję jak pyton. A widział ktoś pytona miotającego
          się czyteż jakieś sprzątania czy porządkowania w szafie wykonującego?

          Moja bardzo dawna przyjaciółka się ujawniła i od razu okazało się,
          że jest mistrzem jakiejś amerykańskiej metody rozwojowej. Którą chce
          w Polsce wdrażać. No i przez skpye ze mną robi bardzo fajne
          ćwiczenia na ukryte przekonania. Nie wyobrażacie sobie (bo mnie
          nawet jest trudno) jakie debilne przekonania w sobie zbunkrowane
          miałam. Ale mnie uspokoiła, że każdy ma, co najmniej, lub nawet
          bardziej dziwaczne. Trochę mnie to dotknęło, bo już się jakby dumna
          poczułam, że takich dziwacznych jak ja nikt nie ma. No trudno. Ale
          co Was może zaciekawić bardziej niż mój wewnętrzny śmietnik, to to,
          że ona już zrobiła ten program z wieloma Polakami i Polkami,
          zamieszkałymi w kraju i zagranicą. I większość z nas, ma takie
          ukryte przekonanie, że trzeba się męczyć. Z tym że ci co mieszkają w
          kraju się męczą dumnie, soczyście i powiewając tą męką jak
          proporcem, że "nikt się tak nie umie męczyć, jak my się męczymy" "w
          tym męczeniu jesteśmy najlepsi", "dziady się męczyły, ojce się
          męczyły, my się męczymy i uczymy swoje dzieci, że też sie mają
          męczyć" itede. A ci za granicą się męczą półdupkiem, i ukradkiem,
          oraz z poczuciem winy, że się nie męczą razem wespół w zespół, że
          chcieli ogólnomęczeniu jakoś się wymknąć. Oczywiście, nie oczekuję,
          że ktoś z Was tu przyjdzie i się przyzna, że takie odczucie sam ma,
          bo właśnie taka jest natura ukrytych przekonań, że są ukryte. Haha!
          Ale coś mojem zdaniem jest na rzeczy, czyco.

          Do tego wszystkiego Wam podrzucam zdjecie pangolina. Bo czemużby nie?

          https://www.vulkaner.no/n/africa/somalia/pangolin.jpg
          • jutka1 Ciemna strona mocy :-))) 05.06.10, 16:31
            W życiu, 100K, w życiu, ale tak go tego onego maskuję, bo podejrzewam, że różne
            takie z pracy buszują po forach GW - więc na wsiakij pożarnyj słuczaj.... :-)))

            Ciemna strona mocy tak się podekscytowała moimi badaniami, że chce użyć,
            podłączyć się, a nawet dać na to jakiś grosz. KJAP. :-)

            Po obiedzie poszłam i kupiłam stelaż do suszenia bielizny, oraz młotek i
            gwoździe. Czas wieszać (pranie i obrazy).

            Lajfyzgud. :-)
            • pierdoklecja_prutka Re: Ciemna strona mocy :-))) 05.06.10, 17:21
              Grosz tak. Najlepiej dużo. Z góry, w keszu, w walizce. Nielimitowany
              account na podróże wyłącznie pierwszą klasą do tego, służbowe limo,
              asystent albo dwóch w każdym mieście ale każdy musi mieć na imię Max
              ewentualnie Borys, służbowy manicure, pedicure i fryz, codzień
              świeże cięte kwiaty wyłącznie białe. Dom Perignon i trufle perigord
              na śniadanie. A potem niech se używa, podłącza się, i łotnot, nie
              widzę inaczej.

              Mnie miotawka wzięła bo zapragłam jechać na pewien konwektykiel aby
              zrealizować marzenie wiośnianej młodości chmurnej i durnej, bilet
              mam wykupić w 72h, a tu na koncie pusto, wpływy nieoczekiwane, keszu
              niet, walizki niet, ciemnej siły na horyzoncie też niet. Kurwa mać,
              co się dzieje z tym światem, jakoś się totalnie spierdolił i wyzuł z
              przygody i szumu tropikalnych mórz.


              --
              wasza pierdo
              • fedorczyk4 Pangolin 05.06.10, 18:17
                I wszystko jasne. Od razu widać kto czytał ostatnią Chmielewską
                :-))))
                Śliczne zwierzatko!
                • pierdoklecja_prutka Re: Pangolin 06.06.10, 13:46
                  Oczywiście że czytał, Chmielewską uwielbiam od zawsze, i czytam
                  większość tego co napisze. To akurat mi szczególnie pasowało,
                  chociaż trochę się można przyczepić, że od samego właściwie początku
                  można się było domyśleć kto zabił. Więcej suspensu by się przydało.
                  Natomiast sądzę, że w kwestii kreślenia tych postaci doszła do swego
                  rodzaju maestrii. We wszystkm innym się zgadzam z autorką tego o
                  artykułu, i więc nie będę plagiatować:

                  www.chmielewska.art.pl/wywiady/wyw5_14.html

                  --
                  wasza pierdo
    • chris-joe Niezwykle przyjemna sobota 06.06.10, 01:29
      mimo, a wlasciwie dlatego, ze pada deszcz. Swiatlo za oknem przycmione,
      delikatny szum deszczu padajacego na pelne, mlode liscie klonu miesza sie z
      szelestem lekkiego wiatru targajacego drzewo.

      Czasem, na chwile zapada cisza, promien swiatla zdola sie przebic do ziemi, po
      czym wraca do siebie, gasnie, znow odzywa sie wiatr.

      Atmosfera najswietszego spokoju. Okna i balkon pootwierane, zadnej muzyki,
      ledwo rozmawiamy. W ciszy krzatamy sie wokol domowych dupereli.
      • ewa553 Re: Niezwykle przyjemna sobota 06.06.10, 08:04
        przeczytalam "swiatlo za oknem przycmione" i pomyslalam
        blyskawicznie, ze Ci sie brat za oknem zalal:))))
        I moja sobota byla sliczna. Mimo upalu. Gril byl w przednim
        towarzstwie, ktore na dodatek nie lenilo sie i wspolnymi silami
        usunelo uschniete drzewko migdalowe, co wymagalo nie lada sily i
        techniki. Wracalam do domu o 20-tej i termometr pokazywal ciagle
        jeszcze (w cieniu) 28 stopni.... Dzisiaj wedrowka w gorkach. Mam
        nadzieje nie rozplynac sie z goraca.
        • maria421 Re: Niezwykle przyjemna sobota 06.06.10, 10:31
          Goscie moi odjechali dzis po sniadaniu do Polski, ja sobie dzisiaj zarzadzilam
          slodkie nicnerobienie.

          Pogoda wymarzona.
          • jutka1 Niedziela 06.06.10, 14:39
            Rano obudziły mnie grzmoty i ulewa, teraz się już przejaśniło.
            Szwałędam się po domu, tu rozpakuję, tam rozłożę, tam coś powieszę. Jakoś mało
            mam dziś energii.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 06.06.10, 20:10
      Piekna pogoda juz sie skonczyla, wlasnie jest burza i pada.
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek z przeblyskami slonca 07.06.10, 04:09
      Wrocilam na moj posterunek na werandzie i pracuje. Powoli zaczyna sie
      rozpogadzac, choc po slonecznym poranku teraz widze nadciagajace ciezkie chmury.
      Ten tydzien ma byc bez deszczu, sloneczny i prawdziwie zimowy, z temperaturami w
      zachodnim Sydney spadajacymi do 1-3 stopni.

      W weekend jeszcze odchorowywalam zapalenie zatok, ale w sobote podnioslam sie
      zeby kupic kalosze ;o) a wczoraj wsadzilam wszystkie truskawki do jednej z
      wielkich donic. Do drugiej donicy wsadze inna odmiane, ktoras z grupy owocujacej
      przez kilka miesiecy, bo te juz posadzone ("Cambridge Rival") maja krotki choc
      intensywny okres owocowania. Wyszorowalam tez ogrodowe laweczki i postawilam je
      przy tylnej scianie po obu stronach drzwi do ogrodu. Sprzatanie tego miejsca
      odbywalo sie juz przy akompaniamencie deszczu.

      Chora kroliczka wiecej sie rusza i wiecej je, przestala sie mnie bac i
      przestawia karton sluzacy jej za domek do spania. A kroliki ogrodowe dostaly
      koszyk (ze starej lodowki) na zielenine, bo tak sie o nia przepychaly, ze
      zadeptywaly wszystko. Szukajac zieleniny dla nich odkrylam duze zachwaszczone
      miejsce wzdluz parceli uzywanej przez modelarzy-hobbystow i teraz zrywam tam
      stosy mlecza, babki, koniczyny i trawy a kroliki pozeraja to wszystko i
      produkuja kompost (od razu w granulkach!).

      Nadchodzi dlugi weekend, nie wiem, czy gdzies pojedziemy bo oboje jestesmy
      podziebieni. Poza tym jezeli bedzie slonecznie, pewnie troche poryjemy w
      ogrodzie przygotowujac miejsce pod ziemniaki, krzewy jagod, czarnej porzeczki i
      malin. Te wszystkie rosliny sadzi sie w srodku zimy - w lipcu.

      No to zabieram sie do platnej pracy, dopoki ja mam :o)
      Pozdrawiam

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • maria421 Re: Poniedzialek z przeblyskami slonca 07.06.10, 08:48
        Mam nadzieje ze u nas tez bedzie z przeblyskami slonca bo narazie , po
        wczorajszej burzy, jest ponuro.

        • ewa553 Re: Poniedzialek z przeblyskami slonca 07.06.10, 09:11
          zawsze mowie Marysiu ze mieszkasz w gorszej czesci Niemiec:))) U
          mnie po wieczornej burzy i ulewnym deszczu (podlalo cudownie moje
          wlosci!) dzis od bladego switu kontynuacja upalnej, slonecznej
          pogody z ostatnich dni.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 11:58
      Czy wiecie ze obok Ground Zero, w jednym z budynkow uszkodzonych przez atak z
      9/11 ma powstac 13 pietrowe "Cordoba House", czyli mega meczet?
      Czy wiecie ze inauguracja budowy tego meczetu odbedzie sie dnia 11 wrzesnia
      2011, w dziesiata rocznice atakow na WTC?

      Tu pare zdjec ze wczorajszej manifestacji w Nowym Jorku:

      picasaweb.google.com/deletefrance/GroundZeroProtest?feat=directlink#5479760878405086802,
      ja osobiscie podpisuje sie pod plakatem ktory mowi ze meczet w tym miejscu to
      plucie na groby ofiar...

      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 12:26
        Marysiu, coś mi się wydaje, że na poprzednim pierdulum nazwałaś
        Xurka anty-semitką. Mam nadzieję, że uczyniłaś to w ferworze
        dyskusji, albowiem Twój pogląd wydaje mi się niesłuszny. Chyba, że
        posiadasz jakieś informacje, niedostępne dla reszty z nas.

        Jeśli jednak Twój pogląd na antysemityzm Xurka wypływa z faktu jej
        krytyki polityki państwa Izrael, to myślę, że w takim razie mnie
        także możesz do antysemitów/tek zaliczyć, wraz pewnie z gromadą
        innych osób, w tym także i wielu Żydów, bowiem polityka ta jest
        kontrowersyjna i wiele osób się z nią nie zgadza.



        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 13:30
          Nie nazwalam Xurka antysemitka, napisalam "antysemityzm pozostaje antysemityzmem
          rowniez pod teczowa flaga".

          Jezeli ktos kuma sie z IHH ktora zostala uznana w 2007 przez Danish Institute
          for International Studies za badaca na uslugach islamskiego terroryzmu , ten
          wspomaga antysemityzm. Kto kuma sie z Hamasem, posrednio czy przez IHH , ten
          wspomaga antysemityzm, a wspomagajac go sam staje sie antysemita i zadne
          tlumaczenia ze "pacyfista" z definicji antysemita byc nie moze na nic sie nie zdaje.

          Europejczycy ktorzy brali udzial w tej akcji to ludzie wyksztalceni, mozna by
          przypuszczac. Wystarczajaco doswiedczeni zeby czuli sie w obowiazku poinformowac
          sie z kim maja do czynienia. Wystarczajaco wyksztalceni zeby znac historie, zeby
          pamietac o tym ze Izrael sie w 2005 r wycofal i Gazy. Wiec jezeli wolaja teraz
          "Free Gaza" to jakiej wolnosci dla Gazy sie domagaja? Chyba nie wolnosci od
          Hamasu ktory sie nimi wysluguje? Ci ludzie sa (powinni byc!) wystarczajaco
          wyksztalceni zeby zapoznac sie ze statutem Hamasu:

          pl.wikipedia.org/wiki/Hamas
          Jezeli sa zbyt leniwi i daja sie manipulowac, to sa uzytecznymi idiotami. Jezeli
          natomiast swiadomie wspieraja Hamas to sa antysemitami.

          • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 13:48
            Marysia, jak wiesz, każdy ma prawo do swoich poglądów. Tym niemniej
            przesadzasz ze swoim ekstremizmem.

            Wszystko nie jest wyłącznie czarne i białe. A kij czasem miewa
            więcej niż dwa końce. Chodzenie i wrzeszczenie "kto nie z nami, ten
            przeciw nam!" jest mało konstruktywne, co więcej, jest dowodem na
            dosyć ograniczone pojmowanie świata. Owi ludzie, jak sama
            powiedziałaś, Europejczycy i wykształceni, raczej nie są więc
            idiotami. Mają swoje racje w tym co robią.

            Wolałabym abyś nie nadużywała słowa "antysemityzm" (mniej grzeczne
            wyrażenie jest "wycierać sobie gębę"), określając tym mianem
            sprzeciw wobec polityki państwa, bo umniejszasz i bagatelizujesz
            prawdziwe zjawisko "antysemityzmu", który niestety istnieje i ma się
            dobrze.

            Ponadto obrażasz osoby ten sprzeciw wyrażające, to z naczy w tym
            przypadku Xurka i mnie i robisz to w sposób zawoalowany i
            tchórzliwy. Jeśli chcesz powiedzieć, iż z powodu tęczowej flagi
            (czyli poparcia dla sprzeciwu pacyfistów wobec polityki Izraela)
            jestem antysemitką to powiedz mi to wprost. A nie kręć i udawaj że
            nie powiedziałaś tego co właśnie powiedziałaś.
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 14:33
              Dorota, jezeli cos napisalam niejasno w moim poprzednim poscie to powiedz,
              postaram sie wyrazniej.

              NIGDZIE nie napisalam ze kazdy kto krytykuje polityke Izraela jest antysemita.
              Napisalam ze ci, ktorzy mniej lub bardziej swiadomie stawiaja sie po stronie
              Hamasu i jego poplecznikow , czyli partii ktora w swoim statusie ma jawny
              antysemityzm tak samo jak Hitler w swoim Mein Kampf tez staja sie antysemitami.

              Pewne rzeczy sa tylko czarne albo tylko biale. Status Hamasu jest tylko czarny,
              podobnie jak Mein Kampf byl tylko czarny.

              Pisanie "ja tylko krytykuje polityke Izraela" jest latwym sloganem, ogolnikiem
              ktory ja slysze w kazdym konflikcie izraelsko-palestynskim niezaleznie od sytuacji.
              W tej konkretnej sytuacji mozna dyskutowac czy taka akcja Izraela byla sluszna
              czy nie, mozna dyskutowac czy bylo inne wyjscie i jakie. Ale tego ja tu nie
              widze, natomiast widze od razu gotowa formulke "ja tylko krytykuje polityke
              Izraela"...


              • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 16:51
                “W tej konkretnej sytuacji mozna dyskutowac czy taka akcja Izraela
                byla sluszna
                czy nie, mozna dyskutowac czy bylo inne wyjscie i jakie. Ale tego ja
                tu nie widze,”

                No ja tez nie widze, szczegolne patrzac na Twoje wypowiedzi Mario.
                Pozwole sobie przypomniec poczatek owego tematu. Byl nim moj
                humorystyczno-ironiczny wpis o przeslankach konca swiata:

                “nie zapomniec prosze o ropie co sie leje od miesiecy do oceanu i
                zastrzelonych / uprowadzonych przez Izraela "pomagaczy Palestynie"
                (min. moj ulubiony autor H. Mankell). Koniec siwata sie zbliza
                duzymi krokami....”

                Na ktory to Ty, zwolenniczna “konstruktywnej krytyki jednego
                faktu/zdarzenia” odpowiedzialas nastepujaco:

                “"Pomagacze Palestynie" to zgraja uzytecznych idiotow na uslugach
                Hamasu. Sa w
                tej zgrai dwie poslanki do Bundestagu z ramienia partii "Die Linke",
                czyli ze zreformowanej NRD-owskiej SED...”

                Mario, Twoj arbitralny sposob wypowiedzi polaczony z nazywaniem
                kazdego o odmiennym zdaniu “zmanipulowanym idiota” jest naprawde
                trudny do przelkniecia. Ja po prostu zamilklam, bo walenie glowa w
                beton (co w moich oczach oddaje sedno dyskusji z Toba na kazdy temat
                chociazby lekko ocierajacy sie o cokolwiek zwiazane z Islamem) grozi
                wstrzasem mozgu i jest bolesne.

                Sledzac media na temat abordazu statku spotkalam sie z cala masa
                wypowiedzi politykow i przeroznej prominencji krytykujacych zbrojne
                zajecie statku na neutralnych wodach: czy oni wszyscy Twoim zdaniem
                sa idiotami czy tez antysemitami czy tez jednem z drugiem?

                No a jak juz slysze o Izraelu pomagajacym Palestynczykom to, na mysl
                mi sie cisnie pytanie, jakim trzeba byc hm…… idiota? by w swietle
                faktow ostatniego polwiecza w takie bajki uwierzyc……

                I to, ze w swietle historii doskonale rozumiem leki i pobudki
                dzialania Izraela w niczym nie zmienia faktu, iz Palestynczycy
                znajduja sie w stytuacji nie do pozazdroszczenia i ze iteresy
                Izraela sa sprzeczne z interesami Palestyny a kompromis pozytywny
                dla obu stron prawie niemozliwy do osiagniecia. Opowiadanie sie
                jednoznacznie po jednej stronie jest czasem rownoznaczne z
                zamknieciem oczu na polowe prawdy.
                • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 17:49
                  Xurku, nie nazywam nikogo o odmiennym niz moje zdanie "zmanipulowanym idiota".
                  Nazwalam "pozytecznymi idiotami" tych "pomagaczy Palestynie" ktorzy dali sie
                  wkrecic w ostatnia IHH-owsko-hamasowka akcje.
                  Nie nazwalam tak ani Czerwonego Krzyza, ani zadnej innej organizacji ktora
                  udziela pomocy Palestynczykom.

                  Hamas to jest takie wspolczesne NSDAP, wystarczy przeczytac ich statut, ponownie
                  zamieszczam link:
                  pl.wikipedia.org/wiki/Hamas#Statut
                  Czy krytyka tego towarzystwa i pomagaczy temu towarzystwu oznacza bycie betonem?
                  Zamykanie oczu na prawde? Prawda jest taka ze po objeciu wladzy przez Hamas w
                  Gazie rowniez Egipt zamknal calkowicie przejscie graniczne z Gaza. Jednakze
                  dzielni "pomagacze Palestynie" nie sforsowali przejscia w Rafah, ani nie uzyli
                  oficjalnych drog ktorymi codziennie dochodzi pomoc do Gazy lecz wzieli sobie za
                  cel przelamanie akurat izraelskiej blokady morskiej i to we flotylli
                  organizowanej przez IHH ktora nawet w Turcji byla na celowniku sluzb bezpieczenstwa.

                  Jezeli to ma byc pomoc, to ja naprawde jestem glupia i nic nie rozumiem .
            • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 15:10
              Hahaha - czy to Swieta Bozego Narodzenia sie 100k zbliza sie do?

              Otoz, Stokrotka - jak wiesz - mam mamusie w szpitali, ktora w
              przeblysku manipulacji swiatem wymyslila sobie, ze corka/corki sie
              Nia zajma i tym samym wypelnia Jej dziure w zyciu wlasnym.

              Corki nie zjechaly sie, bo zloscliwoscia rzeczy martwych siostre
              szlag trafil w tym samym tygodniu co operacja sie odbyla. Ja nie
              bylam w stanie - i nadal nie jestem - i chooj co chca inni czy
              mamusia.

              Dzisiaj rozmawiam z mamusia normalnie; chce chodzic!!! Jedyne koorwa
              Jej zyczenie, zupelnie nie pamietajac, iz przed chodzila zwawo i
              wszedzie.
              Odnalazla sie jakos. Dostrzegla, ze inni maja problemy.
              Dziekuje..koowra, pierwszy raz w zyciu.
              O dzieki Ci God, ze nie dalam sie wessac...
              Marysia czy podobny poglad wssysa kazdego i kazdym temacie - to Jej
              urok. Mnie wessala ze jestem religijna..haha. Chrisa, ze jest
              chisterycznym Gejem.hihihi
              Xureka przerobila na../nie wiem co, co bo nie sledzilam -
              antysemite - hahaha.
              Ciebie na...nie wiem co...takich jest tych ssawek urok.
              Na koniec jest tylko Twoje podejscie do tematu - bo Marys wiele i ni
              kuta widoku na zmiany.

              Kan
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 16:09
                No wlasnie, nie sledzilas, Kanie, ale wiesz ze Xurka na antysemite przerobilam.
                I chocbym jeszcze tysiac razy powtorzyla ze nigdy nic podobnego nie napisalam,
                co latwo sprawdzic, to i tak bedzie ze przerobilam.

                • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 17:57
                  Ale mnie nikt nie wsysa, ja po prostu pasjami lubię dyskusje z Marią.

                  Nikt tutaj nikogo nie przerabia, o ile się ktoś sam przerobić nie
                  zechce, ale ta zawoalowana sugestia, że Xurek jest antysemitką, mi
                  się wydała tak absurdalnie śmieszna, że po prostu nie mogłam, no nie
                  mogłam przepuścić. Już miałam nadzieję, że Maria się rozpędzi i ją
                  rasistką nazwie i w cichości ducha chichotałam na tę myśl i
                  przebierałam nogami mentalnie, no ale się to nie stało.

                  Co natomiast mnie zafrapowało w tym wszyskim, to dylemata, czy może
                  być antysemitą Żyd. Czy może Murzyn być uprzedzony rasowo do innych
                  Murzynów. Czy może kobieta być anty-kobiecą szowinistką. Moim
                  zdaniem, jak najbardziej może. Ale to tylko moje zdanie jest.

                  Niemniej, gratuluję Kanie uniknięcia wessania. Ja też coraz
                  dzielniej się różnym wessaniom opieram, z drugiej jednak strony,
                  czasem się z lubością wessać daję, tak jak w Marysine dywagacje.
                  Człek bowiem się daje wessać nie bez kozery. Nie bez powodu,
                  chyłkiem, boczkiem, skradając się, zbliża, zbliża, no i łup! Już
                  wessany jest, czemu niby protestować się stara, niby wrzeszczy, niby
                  się opiera i gewałtu woła, a tak naprawdę - to przecież po to tam
                  lazł. Ja na przykład uwielbiam się dawać wsysać w Marysi arabskie
                  trąby i huragany bo przez to sama się sobie wydaję niezmiernie
                  tolernacyjna, zdystansowana, i rozważna, no poprostu boska! Hahaha!
                  Się sobie wydaję przez kontrast i sama to czytam potem wiele razy
                  się dziwię że to ja, pierdoklecja, napisałam i z dumy puchnę ;)))

                  --
                  wasza pierdo
                  • akawill Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 18:18
                    Tak to rzeczywiście jest zaleta pisania Marii: fajny kontrast dla
                    własnych wypowiedzi.
                    Ja jednak bardziej widzę to że wypowiedzi Marii są zaletą samą w
                    sobie. Rzetelne i bardzo konsekwentne. Więc można sie z Marią nie
                    zgadzać ale spójność poglądów i argumentów powinny przynajmniej
                    skłaniać do rozważenia że ma rację.
                    Ha, Xurek pisał nie raz ze dużo się z forum uczy(ła). Oczywiście w
                    danym momencie tego nie napisze, bo ona Kameleon.
                    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 19:20
                      Akawillu, schlebiasz mi. Ale to nie ja mam racje tylko fakty. Ja je tylko
                      przytaczam.
                    • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 22:17
                      No to ja sie teraz zupelnie pod prad i niemodnie odezwe. Bo ja nie
                      potrzebuje ani tla, na ktorym wydalabym sie sobie tolerancyjna, ani
                      tez z mojej tolerancji nie jestem dumna. Moje „tolerancyjne“
                      wypowiedzi czytam co prawda wielokrotnie, ale nie po, lecz przed ich
                      wyslaniem, coby wyeliminowac wszystkie kanty o ktore zaczepic by sie
                      mogly forumowe czepiacze. I „betonowe“ wypowiedzi naginajace wszstko
                      do wlasnych racji jak rowniez szpikowanie wypowiedzi wybiorczo i
                      tendencyjnie dobranymi faktami/cytatami/linkami wkurza mnie szczerze
                      i nie na pokaz. To nie jest moim zdaniem wymiana zdan, z ktorej
                      czegokolwiek, procz udoskonalenia upierdliwej demagogii mozna by sie
                      bylo nauczyc.

                      Tak na przyklad razem z Maria chcialam sie oburzyc
                      trzynastopietrowym „megameczetem“ obok groud zero. Ale poniewaz
                      mojemu zdrowemu rozsadkowi trudno bylo pojac sens trzynastu pieter
                      zaslanych dywanikami, postanowilam sie upewnic. No i co? “obok”
                      okazalo sie byc 45 Park Place New York: odleglosc okolo 300m pelnych
                      wiezowcow. No i miast 13 pieter swiatyni znalazlam opis funkcji:
                      centrum socjalne, kutlurowe, artstyczne, basen, plac do gry w
                      koszykowke, sale banietowe, wystawy malarstawa, centrum kongresowe
                      itp itd otwarte dla wszystkich plus meczet. Podejzewam ze ow nie
                      zajmie nawet jednego z owych 13 pieter.

                      Mimo wszystko, gdyby ktos zapytal mnie o zdanie, to nie bylabym
                      umiejscowieniem owego projektu zachwycona. Ale jeszcze mniej
                      zachwycona jestem demagogiczna propaganda typu “megameczet”. I w
                      miedzyczasie wyrobil mi sie na forumie taki “odruch Pawlowa”: Maria
                      pisze w zwiaku z Islamem --> olej albo znajdz inne zrodlo
                      informacji.

                      PS: no i zeby nie bylo: jak napisze cos, co wydaje mi sie dowcipne,
                      to i owszem, czytam to pare razy a nieraz nawet sobie skopiuje na
                      pozniej.

                      PS 2: moglabym tutaj wymienic cala liste tyranow / terrorystow /
                      mordercow badz “mesjaszy religii przeroznych”, ktorych poglady
                      cechowaly sie zelanza konsekwencja i niesamowita wrecz spojnoscia.
                      Nie potrafie jednak dostrzec korelacji owej spojnosci z “mieniem
                      racji”…….
                      • akawill Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 00:01
                        BRAAVO! (Poczułem ten vibe w Twojej wypowiedzi, który sprawia że
                        słowa same lecą...)

                        Ale powiedz ...po co piszesz skoro przyznajesz:

                        > To nie jest moim zdaniem wymiana zdan, z ktorej
                        > czegokolwiek, procz udoskonalenia upierdliwej demagogii można by
                        > sie bylo nauczyc.

                        Pierdo przynajmniej podała swój cel pisania. No chyba że Twoim
                        celem jest doskonalenie upierdliwej demagogii.

                        A do Pierdo: czy już wiesz jak to jest z tymi łysymi koniami?
                        • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 00:11
                          celem pisania jest oczywiscie w wiekszosci wymiana zdan.
                          niekoniecznie jednak na tematy w jakikolwiek sposob zwiazane z
                          islamem z Maria. Co jednakze jest trudne, gdyz takiemu tematowi
                          Maria rzadko podaruje :)
                      • kielbie_we_lbie_30 A zeby namieszac w kotle jeszcze bardziej to... 08.06.10, 00:47
                        Musze sie zapytac dlaczego nie moze byc meczetu w poblizu tego miejsca? Bo
                        oprawcy nalezeli do tej wlasnie religii? Czy to znaczy ze w poblizu Oswiecimia
                        nie powinno byc kosciola katolickiego? Niemcy napisali nawet sobie nad brama
                        "Gott mit uns". I co z tego? Acha, zaraz dostane obuchem ze ofiary to rowniez
                        katolicy byli...ale czy w zamachu 11 wrzesnia nie zgineli zadni muslimi? Nigdy
                        nie widzialam zadnej statystyki bo wlasciwie do tej pory nawet o tym nie
                        myslalam ale sadze ze i muslimi byli wsrod ofiar.
                        • maria421 Re: A zeby namieszac w kotle jeszcze bardziej to. 08.06.10, 09:05
                          kielbie_we_lbie_30 napisała:

                          > Musze sie zapytac dlaczego nie moze byc meczetu w poblizu tego miejsca? Bo
                          > oprawcy nalezeli do tej wlasnie religii? Czy to znaczy ze w poblizu Oswiecimia
                          > nie powinno byc kosciola katolickiego? Niemcy napisali nawet sobie nad brama
                          > "Gott mit uns". I co z tego? Acha, zaraz dostane obuchem ze ofiary to rowniez
                          > katolicy byli...ale czy w zamachu 11 wrzesnia nie zgineli zadni muslimi? Nigdy
                          > nie widzialam zadnej statystyki bo wlasciwie do tej pory nawet o tym nie
                          > myslalam ale sadze ze i muslimi byli wsrod ofiar.
                          >

                          Kamikadze ktorzy uprowadzili samoloty pasazerskie 11 wrzesnia 2001 roku i
                          rozbili je o WTC powodujac smierc ok 3 tys. osob robili to w imie islamu,
                          (polecam lekture testamentu Mohameta Atty) najprawdopodobniej z okrzykiem
                          "Allahu Akbar" na ustach.

                          Dziesiec lat po tym fakcie muzulmanie zbuduja prawie na zgliszczach WTC meczet w
                          ktorym beda glosic te sama ideologie ktora doprowadzila do zniszczenia WTC, beda
                          glosic te sama ksiege ktora byla inspiracja do ataku na WTC.

                          To jest tak, jakby w Oswiecimiu dokonywano legalnie odczytow Mein Kampf.
                          • kielbie_we_lbie_30 Re: A zeby namieszac w kotle jeszcze bardziej to. 08.06.10, 09:27
                            Nie, to nie jest to samo. Sama religia nie nakazuje ataku w stylu WTC.
                            A ze sa uzurpatorzy? Ze sa sekty? Ze sa fanatycy? W kazdej religii sa.
                            I katolicy zrobili tez duzo zlego, mordowali w imie boga i z imieniem boga na
                            ustach. Nie ma zadnej roznicy.
                            • maria421 Re: A zeby namieszac w kotle jeszcze bardziej to. 08.06.10, 09:54
                              kielbie_we_lbie_30 napisała:

                              > Nie, to nie jest to samo. Sama religia nie nakazuje ataku w stylu WTC.
                              > A ze sa uzurpatorzy? Ze sa sekty? Ze sa fanatycy? W kazdej religii sa.
                              > I katolicy zrobili tez duzo zlego, mordowali w imie boga i z imieniem boga na
                              > ustach. Nie ma zadnej roznicy.

                              Islam jest jedyna religia ktorej immanentna czescia jest jihad, wojna swieta z
                              niewiernymi. Wojna ktora odbywa sie "sercem, jezykiem, reka i mieczem".
                              Dzisiaj oczywiscie nikt mieczem wojny nie prowadzi lecz innymi, bardziej
                              nowoczesnymi metodami, z uzyciem nowoczesnej technologii lub .... wykorzystujac
                              samoloty pasazerskie jako pociski przeciw budynkom pelnym ludzi. Terroryzm
                              islamski jest wspolczesna forma "jihadu mieczem", co muzulmanie otwarcie mowia i
                              na co Zachod w wiekszosci zatyka uszy i zamyka oczy.

                              Islam jest jedyna religia w ktorej tylko meczennik (shahid) czyli ktos kto sam
                              zginie zabijajac niewiernych, ma zagwarantowane miejsce w raju, w Ogrodach
                              Allaha gdzie czekaja na niego 72 hurysy i rzeki wina, za zycia zabronionego.

                              Jezeli znajdziesz podobne doktryny w innych religiach, czy to w judaizmie czy
                              tez w chrzescijanstwie czy buddyzmie to wtedy mozesz powiedziec "nie ma zadnej
                              roznicy".
                      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 08:55
                        xurek napisała:


                        > Tak na przyklad razem z Maria chcialam sie oburzyc
                        > trzynastopietrowym „megameczetem“ obok groud zero. Ale poniewaz
                        > mojemu zdrowemu rozsadkowi trudno bylo pojac sens trzynastu pieter
                        > zaslanych dywanikami, postanowilam sie upewnic. No i co? “obok”
                        > okazalo sie byc 45 Park Place New York: odleglosc okolo 300m pelnych
                        > wiezowcow. No i miast 13 pieter swiatyni znalazlam opis funkcji:
                        > centrum socjalne, kutlurowe, artstyczne, basen, plac do gry w
                        > koszykowke, sale banietowe, wystawy malarstawa, centrum kongresowe
                        > itp itd otwarte dla wszystkich plus meczet. Podejzewam ze ow nie
                        > zajmie nawet jednego z owych 13 pieter.

                        Trzeba bylo jeszcze Xurku sprawdzic czym jest meczet.

                        Chocby tutaj : de.wikipedia.org/wiki/Moschee
                        Nie jest to tylko swiatynia, dom modlitwy. Sala modlitw w meczecie jest tylko
                        jedna czescia calego kompleksu, obok niej istnieje caly kompleks roznych innych
                        pomieszczen. Np. w megameczecie ktory ma byc budowany w Kolonii , oprocz glownej
                        sali modlitwy (dla mezczyzn , oczywiscie, bo kobiety w jednej sali z mezczyznami
                        sie modlic nie moga), beda sklepy, fryzjer, bank, biuro podrozy, szkolka
                        koraniczna. W Kolonii bedzie to turecka enklawa, w Nowym Jorku bedzie to arabska
                        enklawa o rzut beretem od Ground Zero.

                        Tak wiec, to bedzie mega-meczet, Xurku, nawet jezeli zewnetrznie nie bedzie
                        wygladal jak typowy meczet.

                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 19:19
                    Ha! Dorotko, potwierdzilas moje przypuszczenia ktore w sobie nosilam ale ktorych
                    nie smialam tu glosno powiedziec. Przypuszczenia ktore nie dotycza tylko Ciebie
                    zreszta.

                    Przypuszczalam wlasnie ze wiele postow tutaj napisanych jest tylko po to zeby na
                    nie spojrzec i sie zachwycic wlasna tolerancja i ze jest to cel sam w sobie, a
                    za dyskusje starczy poklepywanie sie w stylu "tak tak , Gerwazy- tak tak,
                    Protazy. Tak tak, Gerwazenku - tak tak Protazenku" ;)




                    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 21:53
                      Mario, cieszę się niezmiernie, iż Twój wzrok sokoli i przenikliwość
                      niezmierna zgłębiła te tajemnice naszych dusz.
                      Słowo stało się ciałem a przypuszczenie granitową pewnością. Wśród
                      nas, pretensjonalnych półgłówków, antysemitów i użytecznych (lub
                      najpewniej bez-) idiotów, Ty lśnisz skromnością, solidnością i
                      mądrością niedościgłą. We własnym mniemaniu, oczywiście. Hahaha!

                      Co do tego co tutaj napisał aka, zwany też drwalem (nie wiem czemu,
                      bo ani drwa, ani dziękibogu siekiery, nie przyniósł) to owszem, ja
                      także cenię Marii konsekwencję, chociaż ani rzetelności, ani
                      spójności to niestety za grosz nie ma. Gromadzi co prawda
                      interesujące fakty, wszystkie popierające jej tezę, lecz argumenty
                      własne stosuje już kompletnie niespójnie i od sasa do lasa,
                      zapędzając się w maliny, pokrzywy i kozie rogi. Po czym wije się jak
                      uwidoczniony przeze mnie pangolin, aby broń boże nie dać po sobie
                      znać, iż wypowiadane przez siebie samą głupoty przyprawiają ją o
                      sromotę i palpiatacje.



                      --
                      wasza pierdo
                      • xurek Pierdoklecjo 07.06.10, 22:28
                        jak przeczytasz ten post, to pewnie pekniesz z dumy i przeczytasz go
                        jeszcze dobre pare razy :):

                        Otoz ja czesto Twoje posty czytam parokrotnie, gdyz wiele z nich
                        albo bardzo mnie bawi albo szokuje swa szczeroscia badz trafnoscia
                        oceny kogos tudziez czegos.
                      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 09:07
                        Dorotko, jezeli chcesz dyskutowac na temat mojej osoby, to bardzo chetnie, ale
                        moze rozdzielmy tematy?

    • jutka1 QR.... 07.06.10, 20:49
      Rano zrobiłam wpis, patrzę i nimo. Coje? Ostatnio GW się narowi, zauważyłam.
      Donoszę apolitycznie, że dzień minął. Ufff.
      Wywinęłam się z bardzo późnej kolacji zawodowej, i mam wieczór tylko dla siebie.
      Jippi. A jutro dzień urlopu. Jippi. :-)))

      I nic więcej nie mam do zakomunikowania, hahaha.

      Miłego wieczoru! :-)))
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 22:18
      przeczytalam calodzienne wpisy i pozwole sobie Marysi podziekowac.
      Otoz: sama nie znam sie w temacie na tyle, aby zabierac glos w
      dyskusji. Mam swoje zdanie, ale tym nie czuje potrzeby dzielenia
      sie. Natomiast dzieki Marysi linkom i rzeczowej argumentacji wiele
      sie dowiedzialam. Podziwiam Twoj spokoj, opanowanie. Bo jako
      kontrargumenty pojawiaja sie jedynie dalekie od rzeczowosci albo
      inwektywy, albo ironia, ani cienia czegokolwiek co by mowilo o tym,
      ze nie masz racji. Chce Ci sie na tym poziomie "dyskutowac"?
      • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 07.06.10, 22:24
        Basiu,

        czy moglabys "w skrocie i wlasnymi solwami" napisac, czego to
        konkretnie nauczylas sie z wypowiedzi Marii na tym konkretnym watku?
        Pytanie moje, aczkolwiek ujete ironicznie, gdyz ten sposob wyrazu
        bardzo jest mi bliski, cechuje szczera chec pojecia owej nauki i
        nadzieja, ze ja tez sie czegos naucze.
      • jutka1 Argumentacja, podpierana tzw. faktami 07.06.10, 23:35
        Sorry, już o tym pisałam kiedyś, ale muszę powtórzyć. Mam niejako skrzywienie
        zawodowe, i poproszę rozmówczynie/rozmówców, żeby się wzięli
        zastanowili/dowiedzieli co to jest wikipedia i kto toto pisze.

        I na litość boską przestali uważać wikipedię za wiarygodne źródło informacji. Bo
        wezmę i tam też tendencyjnych rzeczy dopiszę, coby mnie cytowano jako prawdę
        objawioną w tematach wszelakich, Phe-lhi-zzzz!
        • kan_z_oz Re: Argumentacja, podpierana tzw. faktami 08.06.10, 05:44
          Hahah - Jutka, nie ogladalas "Men in black"? Przeciez kazdy
          szanujacy sie agent wywiadu X, zawsze znajdowal wszystkie tajne
          informacje na pierwszych stronach brukowcow...sorry, ale nie moge w
          temacie utrzymac powagi...zadnej, a Ty tutaj
          jakims 'profesjonalizmem' po oczach dajesz...hihihi

          Kan
          • kan_z_oz Sugestia 08.06.10, 07:07
            tylko...
            Moze ogolnie byloby zdrowiej wrocic do podstaw;
            Zastawic "Pierduly" na pierduly i wrocic do starego zwyczaju
            zakladania watkow tematycznych?
            Ogolnie to chyba intencja watku tego bylo, aby poruszac tematy
            lekkie; kij wie jakie, byle lekkie?

            Omijam tyrady na pierdulach; w postaci imie-imie, o ile sama w nich
            nie uczestnicze. Te mi nie przeszkadzaja, bo po pierwszym wpisie
            widze, inni chyba tez? ze sa to prywatne rozmowy niejako. Jesli juz
            wiec uczestnicze w tych, to staram sie, czytam, cenzuruje siebie
            sama, aby nie wyslac dziadostwa...gdy przypadkowo sie nadziewam -
            niestety - wale na odlew...nie mam zamiaru wiele zmienic w tej
            dziedzinie, bo tak samo jak ktos oczekuje od mojej osoby wpisow na
            poziomie, to powinnien tez przyjac, ze Jego wlasne wpisy sa ogolnie
            drazniace.

            Ja na ten przyklad nie mam ochoty ostatnio zadnej rozmawiac z
            Maryska o islamie, czy religii. Nie jest to tez atak na Maysie. Nie
            chce i basta.
            Znam zdanie Marysi we wszystkich glownych punktach. O ile pamietam
            to samo od lat.
            Nie chce mi sie czytac. Przeczytalam kilka razy poprzednio -
            pamietam. Wpisy sa przewidywalne a argumenty te same od lat.

            Ostatnio nie mam tez zadnej potrzeby na dyskutowanie spraw izraelsko-
            palestynskich, islamu czy meczetow obok ground zero z innymi
            forumowiczami. Tych w zadnym ukladzie do pierdul zaliczyc tez nie
            umiem.
            Wchodze na pierduly glownie, aby zobaczyc/poczytac co ogolnie
            slychac...u znajomych.

            Ciesze sie, gdy widze watki tematyczne, bo ludzie moga sie wygadac
            obok - Ja nie musze wcale istniec na wszystkich watkach, czy
            uczestniczyc ww wszystkich dyskusjach.

            Jesli wiec wchodze na watki tematyczne, i wpisuje glupoty, zachowuje
            sie niekulturalnie to przyjmuje konsekwencje. Sama wlazlam i sie
            zaangazowalam wiec jakis poziom dyskusji musi zostac utrzymany.

            Wydaje mi sie wiec, ze problemem glownie jest wrzucanie na pierduly
            tematow, ktore chyba umieralyby smiercia naturalna - czytaj brak
            wpisow na watkach osobnych???
            Serio...czy jest tutaj ktos chetny aby dyskutowac uklad Palestyna-
            Izrael, czy slusznosc budowy meczetu w NY?

            Jesli tak - czy moge poprosic o osobny watek/naglowek w
            pierdulach...bym Ja czytac nie musiala.

            Bo generalnie to jest mi obojetne, co ktos mysli, byle mnie nie
            papka na ktora nie mam checi...a czuje, ze niejako jestem...w tym
            chyba glowny gwozdek jest zabity.

            To moje zdanie, tylko.

            Pozdrawiam
            Kan
          • jutka1 Re: Argumentacja, podpierana tzw. faktami 08.06.10, 08:40
            Sorki, miałam migrenę :-)))
            • kan_z_oz Re: Argumentacja, podpierana tzw. faktami 08.06.10, 09:01
              Tylko kac czy jakis swinstwo Ci sie przyplatalo?

              Kan
        • maria421 Re: Argumentacja, podpierana tzw. faktami 08.06.10, 09:14
          Wikipedii mozna bardzo duzo zarzucic Jutka, ale my tu nie jestesmy na
          konferencji specjalistow w roznych dziedzinach ani nie jestesmy specjalistami :)
          • jutka1 Re: Argumentacja, podpierana tzw. faktami 08.06.10, 10:29
            Nie mówię, że mamy być tzw. specjalistami w dziedzinach. Ale tak samo jak
            zajmuje kilka sekund wstukanie w gugla i znalezienie stronki wikipedii, tak samo
            kilka sekund zajmie w tym samym guglu wyszukanie strony na ten sam temat, która
            ma mniejsze szanse być niezgodna z faktami czy wręcz pełna bzdur. Trzeba tylko
            troszeczkę (3 sekundy więcej?) wysiłku.
            • kielbie_we_lbie_30 Re: Argumentacja, podpierana tzw. faktami 08.06.10, 10:35
              Znajduje sie to co sie chce znalesc ;)
              • maria421 Re: Argumentacja, podpierana tzw. faktami 08.06.10, 12:41
                kielbie_we_lbie_30 napisała:

                > Znajduje sie to co sie chce znalesc ;)

                Oczywiscie. Jak sie nie pamieta np. kiedy Izrael sie wycofal z Gazy, to sie
                znajduje akurat te wiadomosc.
                Jak sie nie pamieta z jakimi panstwami Gaza graniczy, to tez sie znajduja akurat
                te wiadomosc.
                itd.itp.
            • maria421 Re: Argumentacja, podpierana tzw. faktami 08.06.10, 12:39
              Pewlna zgoda Jutka, dlatego juz sluze pelnym tekstem statutu Hamasu po angielsku:

              www.thejerusalemfund.org/www.thejerusalemfund.org/carryover/documents/charter.html
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 09:11
        ewa553 napisała:

        > przeczytalam calodzienne wpisy i pozwole sobie Marysi podziekowac.
        > Otoz: sama nie znam sie w temacie na tyle, aby zabierac glos w
        > dyskusji. Mam swoje zdanie, ale tym nie czuje potrzeby dzielenia
        > sie. Natomiast dzieki Marysi linkom i rzeczowej argumentacji wiele
        > sie dowiedzialam. Podziwiam Twoj spokoj, opanowanie. Bo jako
        > kontrargumenty pojawiaja sie jedynie dalekie od rzeczowosci albo
        > inwektywy, albo ironia, ani cienia czegokolwiek co by mowilo o tym,
        > ze nie masz racji. Chce Ci sie na tym poziomie "dyskutowac"?

        Ewa, o to chodzi ze wlasnie chce mi sie dyskutowac:) Nie poklepywac sie po
        ramieniu "tak tak Gerwazy- tak tak Protazy" tylko dyskutowac, sprzeczac sie,
        wymieniac poglady.
        • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 09:46
          No tak, przyszedł Kan i nas zjechał :(((
          Ale moim zdaniem nasza dyskusja podpada pod pierduły. I nie potrafię
          nawet tego uzasadnić, ale czuję, że tak jest.

          Co do dyskusji, to wątpię czy o to Ci Marysiu chodzi. Raczej sądzę,
          że czerpiesz przyjemność z uprawiania na tym forum swojego hobby
          jakim jest głoszenie swoich poglądów na Islam.

          Ja to bardzo dobrze rozumiem, bowiem są tematy na które mogę chętnie
          dyskutować. Na przykład czy może być Murzyn rasistą. Bo nie jestem
          pewna, chociaż mam pewną opinię na ten temat.

          Natomiast mam kilka swoich hobby, czyteż prawd objawionych które
          głoszę i chociaż oczywiście odpowiadam na argumenty, to jednak
          absolutnie nie jestem zainteresowania wymianą poglądów (czyli zmianą
          moich na cudze). Jedną z moich prawd objawionych, jest że banki to
          samo zło, przyczyna niezrównoważonego rozwoju, ekologicznych
          katastrof, wyzysku pracowników w krajach trzeciego, drugiego i
          pierwszego świata, oraz zaniku życia jakiegokolwiek w centrach
          polskich miast ostatnio. Inna, to że KK jest zbędną, pasożytniczą
          instytucją zainteresowaną wyłącznie swoim dobrobytem finansowym i
          gotową do wszelkich świństw i podłości. Jeszcze inna, że medycyna
          konwencjonalna rzadko pomaga i a często wręcz szkodzi ludziom.
          Generalnie te swoje przekonania lubię, jestem do nich przywiązana,
          odpowiadają mi i nie chcę ich zmieniać. Ale bardzo chętnie będę je
          głosić, każdemu kto chce lub nie chce słuchać.

          Ponadto chciałam napisać, że jest ładna pogoda, świeci słońce,
          szeleści liśćmi lekki wietrzyk, i jestem wkurwiona bo mam w końcu
          już dosyć dawania lekcji po tych wszystkich latach, a jeszcze mi
          zostało dwóch męczenników. Zionąc więc nienawiścią pójdę zaraz
          nauczać i mam nadzieję że mój słuchacz padnie trupem. Pewnie mi
          powiecie, że łatwiej by było po prostu z lekcji zrezygnować, ale ja
          się uparłam być konsekwentna.


          --
          wasza pierdo
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 10:03
            Dorotko, islam jest takim samym tematem jak banki, wszystko inne co wymienilas i
            kazdy inny temat.
            Na tym forum jednak islam jest uznawany za temat-tabu i tylko ja jedna,
            desperatka sie go podejmuje liczac sie z tym ze mi sie za kazdym razem oberwie
            za samo poruszenie tego tematu, ze z tematu "islam" natychmiast sie zrobi temat
            "Maria beton, Maria demagog, Maria islamofobka, Maria moherowy beret" :)
            • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 16:16
              maria421 napisała:

              > Dorotko, islam jest takim samym tematem jak banki, wszystko inne
              co wymienilas
              > i
              > kazdy inny temat.
              > Na tym forum jednak islam jest uznawany za temat-tabu i tylko ja
              jedna,
              > desperatka sie go podejmuje liczac sie z tym ze mi sie za kazdym
              razem oberwie
              > za samo poruszenie tego tematu, ze z tematu "islam" natychmiast
              sie zrobi temat
              > "Maria beton, Maria demagog, Maria islamofobka, Maria moherowy
              beret" :)

              ODP; Marys, kochanie jestes beton i demagog w temacie islamu/kk.
              Wystarczy, ze ktos wypowie iii/kkk i jestes gotowa go zadusic.
              Generalnie to nikomu chyba nie przeszkadza tutaj, ze taka jestes.
              Przeszkadza chyba tylko, ze Ty sama zapierasz sie, ze masz islamsko-
              kk,fobie/inne.
              Problem nie wiec w co wierzysz, tylko czemu zaprzeczasz.

              Maryska - kazdy ma jakos fobie. Ja mam fobie przed samochodami -
              kurna jakby nie patrzyl, trzyma mnie, jestem swiadoma i
              minimalizuje... nie przepadam gdy ktos zwracajacy mi uwage ma kuku
              samochodowe....ale je mam - ful stop.
              Mialam onegdnaj tez fobie lub potrzebe na temat KK - ok, przeszlo mi
              generalnie - nie zaliczam do zadnych osigniec - ogolnie dzisiaj
              moge, ale nie musze pisac.

              Mam pierdolca ostatniego na temat Mamusi - moj prywatny biznes -
              nikt pomoc mi nie moze. Jesli patrzylabym na calosc jako
              podsumowanie mojej osoby - to wg norm, bylabym chyba 'bitch'?
              Nie jestem - nie sadze abys Ty byla. Masz swoje i koniec. Islam i KK
              jest scisle na liscie Twoich 'hobby'negatywnych wg moich spostrzezen
              od lat paru...i nie daje nikomu diagnozy na podstawie wrozenia z
              fusow.
              Rozpoznaj wiec kobito na milosc boska, ze masz - i tylko tyle.
              Ja jestem tutaj chyba tylko dziesiata osoba Ci to mowiaca?

              Wpis Twoj na watku Xurka - jest tym o czym mowie. Okreslasz gdzie
              jestes. Brawo - wszystko jedno, ze Ja sie nie zgadzam czy nie mam
              inne. Zaczynasz od punktu gdzie jestes - jestem nie tolerancyjna. To
              punkt wyjsciowy Marysiu...stad mozesz w kazdym kierunku.
              Prawda zyciowa - jestem konserwatywna, chodze do kosciala
              katolickiego, mam homofobiczne wciaz podejsie do...x.y...to jest
              prawda zyciowa.
              Wychodzac stad mozezs wziasc gdzie chcesz...np;

              Moim zyczeniem jest swiat bez klotni i wasni, gdzie ropa nie wycieka
              galonami na sekundy do oceanu. Podroze moje nie odbywaja sie poprzez
              sciganie mnie tornadem. Moja i wszystkich innych rozdziny w koncu
              osiagaja poziom harmonii...sasiad rozpoznaje sasiada i szanuje go.
              Dadaj - wykresl potrzebne.

              Ty wiesz...

              Kan
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 17:55
                Kanie, fobia to zdaje sie nieracjonalny strach. Ty mi powiedz jak ja moge miec
                fobie na punkcie KK???? :)))

                Moim hobby jest historia i religie i, odrzucajac skromnosc, stwierdzam ze
                dysponuje w tych tematach ciut wieksza wiedza niz inni uczestnicy tego forum.
                Zawsze w rozmowach cierpliwie przytaczam fakty, konkrety. Te z historii, ze
                zrodel, a nie wizje ktore maja byc najprawdziwsza prawda, bo to jest Twoje poletko.

                Kazdy tu sie jakos identyfikuje i kazdy swojego broni a inne krytykuje. Nie
                chcesz mi chyba powiedziec ze istnieje bardziej lub mniej poprawne
                identyfikowanie sie (kreowanie sie?) oraz bardziej lub mniej poprawne
                traktowanie roznych tematow? ;)
                • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 18:38
                  ale z cala pewnoscia istnieje kreowanie sie ktore jest bardziej lub
                  mniej "in" :)
                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 19:07
                    xurek napisała:

                    > ale z cala pewnoscia istnieje kreowanie sie ktore jest bardziej lub
                    > mniej "in" :)

                    Z tym sie absolutnie zgadzam:)
          • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 115 :-))) 08.06.10, 13:47
            Haha - wcale nie zjechal Kan nikogo. Patrzylam tylko na praktyczne
            mozliwosci i rozwiazania.

            Kan
    • jutka1 Wtorek 08.06.10, 10:22
      Za oknem słońce zza chmur, ma być 20-22 C i bez deszczu. Tyszpiknie.
      Dzień zapowiada się dość luźny i przyjemny, odpukać. Wieczór też spokojny.
      Ładuję akumulator. :-)

      Więcej pierduł nie pamiętam. :-)
      • maria421 30 lat temu 08.06.10, 19:08
        8 czerwca byla niedziela, nie wtorek. Poznalam wtedy mojego meza....
        • swiatlo Re: 30 lat temu 08.06.10, 19:13
          maria421 napisała:

          > 8 czerwca byla niedziela, nie wtorek. Poznalam wtedy mojego meza....

          Opowiedz jak to było Mario! :)
          • maria421 Re: 30 lat temu 08.06.10, 19:24
            Z poczatku nie zwracalam na niego uwagi, ale w miare uplywu czasu zauwazalam ze
            calkiem fajnie mi sie z nim rozmawia. Poprosil o numer telefonu, dalam. Po
            imprezie odwiozl do domu, po gentlemensku i powiedzial ze zadzwoni. Nie liczylam
            ze zadzwoni, ale zadzwonil dwa dni pozniej wieczorem i zaproponowal spotkanie.
            Odmowilam bo wlasnie ogladalam "La Strada" w telewizji. Zadzwonil znow za dwa
            dni i tym razem zgodzilam sie na spotkanie. I tak sie zaczelo.
            • swiatlo Re: 30 lat temu 08.06.10, 19:32
              maria421 napisała:

              > Z poczatku nie zwracalam na niego uwagi, ale w miare uplywu czasu zauwazalam ze
              > calkiem fajnie mi sie z nim rozmawia. Poprosil o numer telefonu, dalam. Po
              > imprezie odwiozl do domu, po gentlemensku i powiedzial ze zadzwoni. Nie liczyla
              > m
              > ze zadzwoni, ale zadzwonil dwa dni pozniej wieczorem i zaproponowal spotkanie.
              > Odmowilam bo wlasnie ogladalam "La Strada" w telewizji. Zadzwonil znow za dwa
              > dni i tym razem zgodzilam sie na spotkanie. I tak sie zaczelo.

              No i fajna historia. Dawne dobre czasy.
              Za moich lat (też 30 lat temu) telefony nie były dostępne, więc się wsiadało na
              rower i jechało do dziewczyny domu. Albo pisały liściki.
              Albo zapraszało do tańca na zabawach klasowych.

              Teraz chłopaki siedzą i grają w gry wideo, a dziewczyny im ślą sms-y.
              Albo wysyłają im na komórkach coś jeszcze gorszego...
              Ale chłopaki i tak nie zwracają uwagi i dalej grają w gry..
              • maria421 Re: 30 lat temu 08.06.10, 20:01
                Ech, Swiatlo... tak, to byly czasy...
                Pozniej swietowalismy co roku rocznice naszego poznania. Ostatnio piec lat temu,
                25 rocznice , w cudnej restauracji tylko my dwoje. Cztery lata temu moj maz byl
                juz w szpitalu ale obiecywalismy sobie ze jak tylko wyjdzie to bedziemy
                swietowac. Niestety, juz ze szpitala nie wrocil :(
    • jutka1 Pierduły 08.06.10, 21:23
      No to siedzę sobie na balkonie, Kota boi się wyjść, a ja rozmyślam. Dzień
      wolnego ma to do siebie, że człek ma czas na zastanawianie się. I pierdułowato
      doniosę, że nie nadaję się na wyrobnika z szefem i zespołem. Trza wymyślić inny
      sposób na życie.

      I tym optymistycznym akcentem kończę, życząc miłego wieczoru. Baj.
      • pierdoklecja_prutka Re: Pierduły 09.06.10, 00:07
        Pyt, ja Ci nieśmiało chciałam przypomnieć, że szansonistką Irish-
        bendu miałaś zostać.



        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Pierduły 09.06.10, 07:34
          A ja pisałam potem (chyba), że bend się pokłócił i rozleciał, zanim zaczęłam
          chodzić na próby. :-)
      • maria421 Re: Pierduły 09.06.10, 09:15
        jutka1 napisała:

        > No to siedzę sobie na balkonie, Kota boi się wyjść, a ja rozmyślam. Dzień
        > wolnego ma to do siebie, że człek ma czas na zastanawianie się. I pierdułowato
        > doniosę, że nie nadaję się na wyrobnika z szefem i zespołem. Trza wymyślić inny
        > sposób na życie.

        Zostan szefem!, pardon, szefowa.
        To chyba bardziej realistyczne niz bycie szansonistka w Irish bandzie?

        Pogoda od samego rana piekna, mam duzo do roboty, na nic nie mam ochoty.
        • pierdoklecja_prutka Re: Pierduły 09.06.10, 13:36
          A w tej kwestii to Pyton jest beton, Marysiu. Od lat jej to
          powtarzam. Od lat. Ale nie. Uparł się, że on szara myszka, pi pi,
          szara eminencja, szur szur, no i o. To są efekty opłakane. Robotę za
          wszystkich robi, i jeszcze im wmawia, że to oni zrobili. Żeby
          przypadkiem się nie poczuli źle. Szkoda gadać.

          I ja się w końcu doczekałam. Upał jest upojny, 28C.


          --
          wasza pierdo
      • xurek Re: Pierduły 09.06.10, 13:00

        Jutko,

        jak cos wymyslicie to dajcie znac, bo u mnie podobnie i to od czasu
        dluzszego ale sensowna alternatywa (procz budowania domkow nad
        morzem na ktore wciaz jeszcze ciulamy :)) nie przyszla mi jeszcze do
        glowy.
        • kan_z_oz Re: Pierduły 09.06.10, 14:10
          Chyba najprzyjemniejsza i najbardziej relaksujaca praca w zyciu,
          jaka mialam, to byla praca w wypozyczalni nart. Pracowalam z jedna
          Irlandka, ktora palila skrety - kto tak wiem co w nich bylo...oraz w
          parywach do 10-ciu surowego australijskiego chlopstwa. Wszyscy kleli
          jak szewcy - dzieki czemu do pefekcji opanowalam - niestety
          mozliwosc przeklinania bez przerwy kilka dobrych minut, w odmianach
          jakis na zadnym kursie nie ucza. Dopracowalam tez technike
          zakladania wiazan i smarow.
          Poporanej szychciej - glownie miedzy 7 rano - 9ta, w czwartki i
          weekendy od piatej...hahah
          Popoludniowa od 5-tej popoludniu do dziesiatej. Czwartki i weekendy
          do polnocy...hihihi

          Szkola syna zaczynala sie od 10-tej - pozno, aby rodzice mogli
          otworzyc biznesy i odwiesc dzieci...do 4:15 po poludniu.

          Dzien spedzalam jezdzac na nartach, korzystajac z za grosze
          wykupionego dla lokalnych karnetu na caly sezon...Testowalam kazda
          nowo zakupiona pare nart, zakupiona do wypozyczalni....i to chyba
          byl moj moment bycia szansonistka...Dobrze, ze sezon trwal tylko 4
          miesiace.

          Chociaz nie wiem - mialam kilka innych, tez dzikich prac dorywczych,
          stalych czy dluzszych...wiec moze nie...

          Kan
    • ewa553 Uff!!! 09.06.10, 19:32
      Madre niemieckie powiedzenie mowi: jesli najdzie cie ochota zeby
      popracowac, to usiadz i poczekaj az ci przejdzie".
      Niestety, naszla mnie, ale nie odczekalam tylko zlapalam za potezne
      nozyce i w upale ponad 30 stopni przycielam moich 8 olbrzymich kul
      bukszpanowych w ogrodzie. Od conajmniej roku im sie to nalezalo,
      wiec mozecie sobie wyobrazic jak sie naciachalam. Pot lal mi sie z
      czola jak u gornika dolowego. A potem jeszcze to cholerne
      sprzatanie: wszedzie na grzadkach i miedzy kulami, czyli w barwinku,
      wszedzie pelno scinkow. Co mnie napadlo? Moze jest pelnia alboco?
      • kan_z_oz Re: Uff!!! 10.06.10, 03:48
        Nie przypominaj nawet - mam przed domem dwie palmy z Fiji. Musze
        obcinac im regularnie liscie - kazdy ze trzy metry dlugosci, bo sa
        blisko skrzynki na listy i 'posti' moze sie nadziac...wlasnie znowu
        gotowe sa do strzyzenia...

        Kan
        • jutka1 Re: Uff!!! 10.06.10, 07:35
          A nie lepiej przesunąć skrzynkę na listy? :-)))
          • kan_z_oz Re: Uff!!! 10.06.10, 08:31
            Wbetonowana w dziure wypelniona dwoma workami cementu.
            Ktos musialby wykopac.

            Zima. Siedze w swetrze welnianym. Na dworze w sloncu bylo dosyc
            cieplo. Teraz wlasnie juz zaczyna zachodzic wiec spadnie chyba do
            zera...snieg podobna juz proszy w gorach.

            Kan
            • jutka1 Re: Uff!!! 10.06.10, 08:54
              A no to rzeczywiście musisz ciachać tę palmę. :-)
    • jutka1 Czwartek 10.06.10, 08:51
      Już czwartek... Za oknem szaro, ma być 25 C i wieczorem burza.
      Po pracy mam zawodowe spotkanie, niekcemalemuszem. :-/
      I tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-)
      • ewa553 Czwartek 10.06.10, 08:57
        Co to sie wczoraj wieczorem dzialo!!! Przez trzy godziny pioruny i
        blyskawice jakich jeszcze nie widzialam. Jedna za druga, wogole nie
        bylo co odliczac. Strach isc do ogrodu i liczyc polamane nowe
        roslinki:(((( Przez pol nocy slychac bylo syreny karetek a moze
        strazy pozarnej? Bo w takich wypadkach zalewa ludziom piwnice, wali
        w dachy...Ale powietrze sie wyczyscilo, znowu mozna normalnie
        oddychac. W poludnie mam fryzjera a potem lunch:))) z psipsiolami.
        Wam tez zycze milego dnia.
        • maria421 Re: Czwartek 10.06.10, 09:18
          U nas wczoraj wieczorem troche grzmialo i blyskalo ale prawdziwa burza, krotka
          ale intensywna, z silnym wiatrem i ulewa przeszla dopiero po polnocy. Dzisiaj
          rozejrzalam sie dookola ale zadnych szkod nie stwierdzilam.
          Ja przed burze i w czasie burzy zle sie czuje, puchne i jestem jak mucha w smole.
    • luiza-w-ogrodzie Czwartkowy wieczor 10.06.10, 09:54
      Jest wyraznie zimowo, noce ponizej 10 stopni, dnie sloneczne. Wlasnie rozpalilam
      w kominku i relaksuje sie. W pracy kaszana, przemowilysmy sie z managerka (ona
      ze niezadowolona z mojej pracy, a ja ze jest pierwszym managerem, ktory tak
      uwaza na co ona ze jest rozczarowana moim nastawieniem a ja na to ze moze lepiej
      sie zwolnie? he he he). W kazdym razie juz blizej niz dalej. Stanowczo zycie
      korporacyjne nie jest dla ludzi. :o)

      Jutro ostatni dzien tygodnia przed dlugim weekendem. Bedzie slonecznie, sucho i
      zimno, moze wyskoczymy w Gory Blekitne. Jutro albo pojutrze wpadna przyjaciele
      na kolacje. Jesli zdobedziemy sie na wtoczenie kamieni na gore ogrodu, moze
      wreszcie zrobimy tam ognisko?

      Jest tez troche zaleglosci do przerobienia w ogrodzie, przede wszystkim
      przygotowanie grzadek na jagody, czarne porzeczki, maliny, ziemniaki i
      truskawki. Przedwczoraj sciagnelismy od sasiadow do domu cztery kosze (po 240
      litrow kazdy) pelne lisci ambrowca, zrobimy z nich kompostowe nadzienie do
      toreb, w jakich posadzimy ziemniaki.

      Za dwa tygodnie najkrotszy dzien roku, trzeba sadzic czosnek. Od Swietego Jana
      bedzie juz z gorki, dni zaczna sie wydluzac. ;O) Jest dobrze. Czego i Wam
      zycze, ofkoz.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • fedorczyk4 Re: Czwartkowy wieczor 10.06.10, 18:41
        Luizo, jak mówią franceusze, usunięcie z opracy za zgodą stron,
        indemnizacją i okresem urlopu, to jest cale zło którego Ci życzę.
        Sobie też bym tego zyczyła gdybym mogła:-)
        W Warszawie upały i burze. Jak powiedziała córka przyjaciól: u nas
        nic nie może być normalne. Z jednej skrajności w drugą. Z SLD na
        PiS, z jesieni w tropiki.
        Krowisia zbuntowana wcale nie chce chodzić, koty szaleją nocami.
        Politycy daja sobie po razie równo.
        Syn Średni któremu zaproponoałam na harce z dziewczyną, puste (do
        końca sierpnia) mieszkanie U.P. za nic nie chce daje się odstawić od
        rodzinnej lodówki i sprzątacopracza w postaci le Męża.
        A że le Mąż wybyła na dnie 10, bardzo chciałam zostać całkiem sama i
        tylko z żywiną.
        Ech, raz się człowiek rozmnoży i potem całe życie musi znosić
        konsekwencje.
        • ewa553 Fedoro, 10.06.10, 19:06
          nie ma zlego co by nie moglo byc jeszcze gorsze: 30-letnia corka
          mojej psipsioly wprowadzila sie nagle spowrotem do mamuski.
          Wypowiedzieli z kolega pare miesiecy temu (!) mieszkanie, ale nie
          znalezli jeszcze nowego. Na dodatek wprowadzila sie - bez
          uzgodnienia z matka, ze swoim kolega. Tak wiec jak widzisz, nie masz
          najgorzej.
          • ewa553 Luizo, 10.06.10, 19:07
            nic nie rozumiem co to za worki, komposty pod ziemniaki itd. Prosze
            o jasniejsze tlumaczenie! Narazie rozumiem ze bedziecie chodowac
            kartofle na lisciach i to w workach.
            • luiza-w-ogrodzie Ziemniaki w beczkach 11.06.10, 03:49
              ewa553 napisała:

              > nic nie rozumiem co to za worki, komposty pod ziemniaki itd. Prosze o
              jasniejsze tlumaczenie! Narazie rozumiem ze bedziecie chodowac kartofle na
              lisciach i to w workach.

              Ewo, dobrze rozumiesz :o)

              Ta metoda jest bardzo stara i swietnie sprawdza sie w mniejszych ogrodach a
              nawet na tarasach. Ziemniaki kladzie sie na warstwie kompostu w beczce lub
              torbie. Rosliny te rosna w ten sposob, ze po przysypaniu lisci wypuszczaja na
              ich miejscu bulwy a lodyga rosnie w gore i wypuszcza nastepne liscie. Jak
              wyrosnie, znowu sie ja troche przysypuje. Na polach widzialas na pewno ziemniaki
              posadzone w dlugich kopczykach, prawda? Stosujac zasade obsypywania
              ziemniaczanych krzakow w ogrodzie mozna uzywac specjalnych beczek do ziemniakow
              (bez dna, otwieraja sie z boku, nie w poprzek) albo toreb z perforowanym dnem. W
              ten sposob nie trzeba wykopywac ziemniakow widlami wiec sie ich nie uszkadza, no
              i mozna spietrzac kompost/liscie/slome/papier z niszczarki wyzej niz na polu,
              czyli z jednego ziemniaka bedzie wiekszy plon.

              Beczki moga byc metalowe, drewniane lub plastikowe:
              https://www.greenfingers.com/images/superstore/LS4466D_l.jpg

              ..a torby wygladaja tak:
              https://2.bp.blogspot.com/_ZOJlAPa-luE/SsH2dAJiOwI/AAAAAAAAAao/G1KEB0ssuoQ/s320/_IGP6364.JPG

              Jak posadze swoje, bede zdawac sprawozdanie :o)
              Luiza-w-Ogrodzie
              Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
          • fedorczyk4 Re: Fedoro, 10.06.10, 20:54
            Ewa, teoretycznie wiem, zgadzam się i wszystkie etcetery. Tylko że,w
            mankiet zdradzę Ci tajemnicę mojego zycia: ja niecierpię dzieci,
            (nawt własne znoszę wyłącznie w zależnośni od ich "przystajalności"
            do mojej zwichrowanej psychologiczności).I bardzo źle znoszę ludzi
            którzy zaszczepiają się na drzewku "szczęścia" mojego życia. Jestem
            straszliwą egocentryczką i całkiem całkowicie nie chcę żeby
            kiedykolwiek, ktokolwiek traktował mnie, tak , jak moje dzieci,i
            reszta rodziny traktują moich rodziców!
            Ja sobie nie życzę szacunku, jeśli nie zasłużyłam na sympatię i
            uśmiech!
        • luiza-w-ogrodzie Usuniecie z pracy - ach, to nielatwe 11.06.10, 03:25
          fedorczyk4 napisała:

          > Luizo, jak mówią franceusze, usunięcie z opracy za zgodą stron,
          > indemnizacją i okresem urlopu, to jest cale zło którego Ci życzę.
          > Sobie też bym tego zyczyła gdybym mogła:-)

          Fed, to jest moje zyczenie, ale problem w tym ze firma nie chce mnie zwolnic z
          powodu transferu mojego etatu za granice, bo musieliby placic tzw. redundancy,
          plus zalegle urlopy (ktorych akurat nie mam). A ze pracuje dla nich niemal 13
          lat, owa splata bylaby dosc pokazna, a korporacja nie chce wydawac pieniedzy. W
          takiej sytuacji modus operandi jest zazwyczaj taki, ze beda mi
          ofiarowywac jakies gowniane (pardon my French) prace w nadziei ze sie poddam i
          zrezygnuje. Poniewaz jedna managerka wlasnie pojechala na dwumiesieczne wakacje
          a moja szefowa wyjedzie na kilka tygodni do USA, i tak bede jakis czas tkwila
          sobie jako ich zastepstwo. Mam zamiar przebimbac jeszcze pare miesiecy i
          zobaczymy czy podda sie firma, czy ja zrezygnuje. Najlepiej na wiosne, bo wtedy
          jest duzo pracy w ogrodzie :o)

          > Ech, raz się człowiek rozmnoży i potem całe życie musi znosić
          > konsekwencje.

          Ha ha, to jest to co moja corka podaje jako koronny argument na to ze nie bedzie
          miec dzieci!

          Pozdrawiam sympatyzujac
          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
          się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Piatkowe popoludnie, 19 minut do dlugiego weekendu 11.06.10, 07:41
      Dokanczam rozne pracowe duperele, patrze z przyjemnoscia za okno, bo dzien byl
      sloneczny i suchy choc w cieniu bardzo zimny. W nocy byly olbrzymie gwiazdy i
      tylko 6 stopni, brr. Dzis ma byc podobnie. Zaraz pojde po drewno do kominka i go
      rozpale, wstawie obiad i umoszcze sie z kieliszkiem shiraza i ogrodniczymi
      magazynami, gotowa na dlugi weekend.

      Zycze Wam slonca i spokojnego weekendu!

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • kan_z_oz Re: Piatkowe popoludnie, 19 minut do dlugiego wee 11.06.10, 08:03
        Tez spokojnego Luizo zycze...chlop wraca za chwile z pracy w Gorach
        Blekitnych. Kura wskauje do garczka na rosol. Ja wrocilam od
        fryzjera i kosmetyczki,.Zaraz tez sie usadowe z shirazem z Mudgee.

        Przyjemnego weekendu wszystkim zycze.

        Kan
        • maria421 Re: Piatkowe popoludnie, 19 minut do dlugiego wee 11.06.10, 09:21
          O drugiej w nocy znow byla straszliwa burza z ulewa i huraganem. Tego sie nie
          dalo spokojnie w lozku przeczekac, wiec wstalam, podnioslam zaluzje i patrzylam
          sie na to co wygladalo jak koniec swiata i na szczescie po okolo pol godziny
          poszlo sobie dalej.

          Dzis widac efekty- polamane galezie , peonia na klombie zgieta w pol.
          Teraz jest ponuro, chlodno i pada.
          • jutka1 Re: Piatkowy wieczór 11.06.10, 22:32
            Było dziś ciepło, a nawet gorąco. W pracy pełen dzień roboty, potem miałam iść
            na garden party, ale byłam zmęczona, chciałam do domu... a psiapsiółka szkocka
            za włosy mnie wyciągnęła do swojej nowej dzielnicy czyli na Montmartre. No i
            cudo. Jak wieczór na wsi gdzieś. Mała brukowana uliczka, zieleń, kwiaty, małe
            domeczki, miła knajpa, odsapnięcie przy dobrym jedzeniu i fajnej rozmowie. Tego
            mi było trzeba - oderwania się, innej scenerii i relaksu.

            Jest OK. Jest weekend. :-))
            • fedorczyk4 Re: Piatkowy wieczór 11.06.10, 23:07
              Bardzo by mi się przydała "szkocka psiapsióla" z całą resztą. Czuję
              się z letka zdeptana. A i week end nie zapowiada sie lepiej. To
              znaczy teoretycznie zapowiada sie znakomicie. Znowu rodzinnie. A ja
              marzę o całkowitej samotności. Żeby nie przychodziło, nie wychodziło
              z zakamarków mieszkania, nie dzwoniło i nie zmuszalo mnie do
              istnienia. Pod domem mam piknik naukowy, oczywiście Wnuczę i
              Synusiową mam przewlec przez. Potem nakarmić etc...Niby nic i w
              sumie lubię, ale jak ja marzę o tym zeby spędzić w zupelnej ciszy i
              samotności dwa (najmarniej) tygodnie!!!!!!!!!!
              • maria421 Re: Piatkowy wieczór 12.06.10, 09:16
                W czasie wczorajszej nocnej nawalnicy ucierpiala moja antena satelitarna,
                odbieram tylko Hot Bird a Astry nie.
                Dzisiaj przyjdzie Henio , wejdzie na dach i mam nadzieje ze zreperuje. Przy
                okazji zjemy razem obiad.

                Fedoro, zamienimy sie? Ja Ci podrzuce troche mojego bycia sama :)
                Zawsze lubilam byc sama z soba, ale tylko przez troche. Teraz szukam towarzystwa
                tak jak Ty samotnosci.

                Jutka, fajnie ze znalazlas takie refugium z dala od zgielku, ale ciagle w Paryzu.
                • pierdoklecja_prutka Re: Piatkowy wieczór 12.06.10, 12:17
                  No tak, czyli każdemu to, na czym mu mniej zależy. Fed drży i rży do
                  bycia samej, a Marysa ma owego po kokardę. Ja się rwę do wyjazdu,
                  mam dokąd i z kim, a nawet wolne z roboty dostałam, ale się
                  zaczopowałam na bilecie (a ściśle mówiąc, na kasie na bilet). Boję
                  się, że mój brawurowy plan eskapady się sfrąknie :(((

                  Na sczęście jest od kilku dni boska pogoda, panuje upał, można
                  siedzieć na tarasie i patrzeć jak rośnie bazylia, pomidorki i
                  poziomki.





                  --
                  wasza pierdo
                  • maria421 Re: Piatkowy wieczór 12.06.10, 12:45
                    Fedora pewnie powinna nauczyc sie mowic "NIE".

                    Fedoro, naucz sie mowic "NIE" :)

                    Wszyscy potrzebuja wlasnego katka gdzie moga byc sami z soba, samotnosci nawet
                    od osob ktore sie kocha. Troche izolacji dobrze wplywa na stosunki rodzinne.
                    • kan_z_oz Re: Piatkowy wieczór 12.06.10, 13:59
                      Uprawialam jazde na rowerze. Dzisiaj kupilam sobie tez 'skins' na
                      nogi - u Nas jest zima!!! aby jazda mozliwa byla, nalezy trzymac je
                      w miare wygodnie, czyli cieplo.
                      Jazde mam zamiar praktykowac codziennie lub co drugi dzien - nie ma
                      glupich, narty wymagaja dobrych nog...
                      Reszta jest drugoplanowa.hhahaha

                      Dzisiaj jezdzac na rowerach widzielismy weselne przyjecie; nie wiem
                      chrzescijansko-muzulmanskie? Panna mloda w tradycyjnej sukni slubnej
                      do KK do slubu koscielnego z tradycyjnym na glowie muzulmanskim
                      odzieniem.
                      Goscie weselni - od tradycyjnie odzianych muzulmanskich, do bardzo
                      skapo - nawet jak na moj gust przyodzianych dziewczyn urody
                      wschodniej i arabskiej w zachodnie ciuchy...bylo to cieple, ciekawe,
                      bo ten widziany slub byl kompilacja wszystkiego...nazwalam to
                      widowisko - katolicko-muzymanska wariacja z domieszka szalenstwa.

                      luv Australia

                      Pozdrawiam
                      Kan

                      Kan
                  • jutka1 Sobota 12.06.10, 13:52
                    Wprawdzie nie mam roślin do oglądania jak rosną, ale i tak jest dobrze. Wstałam
                    o dziewiątej, poszwałędałam się z kawą, i ruszyłam na sąsiednią ulicę. Ciuchy do
                    pralni chemicznej, kremy w aptece, papierosy w tabacu, warzywa i inne w sklepiku.
                    Świeci słońce, nie muszę pracować, mogę poczytać "Elegancję Jeża" (polecam):
                    czytelnia.onet.pl/0,30036,0,0,0,0,elegancja_jeza,nowosci.html
                    - strzelić sobie sjestę, pooglądać "Wired" na DVD, jednym słowem luz blues.
                    Czujnie też z nikim się na wieczór nie umówiłam, mam caaaaaaały dzień wyłącznie
                    dla siebie. Jiipppiiii.

                    Zgadzam się, że trzeba móc mieć takie dni. A jak trzeba, to trza wyszarpywać
                    siłom i godnościom osobistom, czyli tupać nóżką albo perswadować. FEDO! Naucz
                    się mówić NIE. STP....

                    Miłej soboty :-)))
Pełna wersja