jutka1 12.06.10, 14:28 Otwieram. :-) Link do poprzedniego tutaj (Kan i jorstruli wpisały się ostatnie, w tym samym czasie :-) ) forum.gazeta.pl/forum/w,14420,112457961,112457961,O_pierdulach_Odcinek_115_.html Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 12.06.10, 15:43 Henio byl i zreperowal antene, zdazyl przed deszczem. Ja go musze chyba ozlocic bo co ja bym miala jakbym jego nie miala w takich przypadkach. Jest ciemno i ponuro. Kolezanka, slomiana wdowa, z ktora mialysmy dzisiaj zaszalec w miescie zadzwonila ze nie moze bo ja alergia dopadla i ledwo dyszy. Na szczescie znow mam wszystkie programy telewizyjne na ekranie. Odpowiedz Link
jutka1 Też bym chciała... 12.06.10, 16:13 ... mieć pana Henia. Ale tutaj jakoś trudno o panów Heniów, a może źle szukam. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Też bym chciała... 12.06.10, 16:21 Tak miedzy nami, to calkiem atrakcyjny chlopak. I do tego wolny:) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Też bym chciała... 12.06.10, 16:57 Ehem, jakoś nie szukam. :-) To znaczy przystojnego i wolnego pana Henia nie szukam. Wolę takiego, co tylko robotę ma robić. :-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: Też bym chciała... 12.06.10, 18:19 jutka1 napisała: > Ehem, jakoś nie szukam. :-) To znaczy przystojnego i wolnego pana Henia nie > szukam. Wolę takiego, co tylko robotę ma robić. :-))) Zawsze to przyjemniej jak do roboty przyjdzie pan o milej powierzchownosci, nespa?:) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 12.06.10, 16:50 No to zapraszam do ogladania jak moje rosną: bazylia kupiona w spożywczaku i przesadzona, pietruszka też ale się sfrąkła, pomidorki, oregano i okra (ki flute? ktoś wie?), maciejka własnoręcznie zasiana: -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 OKRA!!! 12.06.10, 16:56 Omajgod! 100K! Toż będziesz mogła gumbo gotować! :-) southernfood.about.com/library/weekly/aa081401b.htm Odpowiedz Link
jutka1 Re: OKRA!!! PS 12.06.10, 17:01 Masz tu jak toto wygląda w różnych daniach :-) tinyurl.com/3a9v7dr Odpowiedz Link
jutka1 Re: OKRA!!! PS 12.06.10, 17:03 Zeżarło wpis pt. OKRA!!! ???? QRV Jeszcze raz: Gumbo będziesz mogła gotować :-) southernfood.about.com/library/weekly/aa081401b.htm Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Coś się GW biesi :-/ ntxt 12.06.10, 17:22 Nie! To okrę zżera! Właśnie zauważyłam, że się mszyce rzuciły i roślinka więdnie. Trudno, oprysk dzisiaj się zrobi. Pomidory też. A te papryczko-fasolki to widziałam w sklepie. Tylko nie wiedziałam co to! Przepisy apetyczne, dzięki Pyt! Apropos Pyta, to dzisiaj znalazłam w ogródku coś w rodzaju mini- pytona. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka pytonek 12.06.10, 17:27 Muszę uważać, bo mi Tofika wpieprzy! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
sabba Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 12.06.10, 21:08 oo ale pracowita jestes!:) niech ci bujnie rosnie. a ja sie musze pokajac bo "kazalam" ci posadzic rucole w doniczce. teraz po wlasnych nowych doswiadczeniach mowie, prosze zamien doniczke na donice (duzo duzo ziemi) i bezdie git:) Odpowiedz Link
jutka1 100gródek 13.06.10, 09:30 Zapomniałam wczoraj napisać, że ślicznie masz w ogródku. :-) Odpowiedz Link
ewa553 zamowienie 12.06.10, 18:18 Dorotko: przyslij pieknego pytona do mnie na roboty! Dzdzownice, zwane glistami sa u mnie milo widziane! Mario, przyslij pana Henia, mam od roku rozne lazienkowe ustrojstwa zamiast wisiec na scianie, to stoja rzadkiem pod sniana:(((( Moj poprzedni pan Henio, czyli pan Krzysio, ten to sie dopiero zbiesil! Chcial zebym ogrodek na niego przepisala, a jak odmowilam, to sie obrazil i tyle go widzialam:((((( Fedoro, przyjedz do mnie. Zamieszkasz w ogrodku, gdzie jest biezaca woda zimna, klop jak trza, nie ma pradu. Bedziesz mieszkac swojsko, samotnie i jeszcze pozwole Ci zjadac wisnie, ktore wlasnie dojrzewaja:)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: zamowienie 12.06.10, 18:45 Ewa, ja Henia podsylam roznym moim znajomym i wszyscy sa bardzo zadowoleni, ale do Ciebie musialabym go eksportowac za granice Landu. Nie da rady:) Chyba ze za obfitom oplatom:) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 13.06.10, 09:22 dziendobry, Moje Drogie Panie! (panow jakos na horyzoncie nie widze). Pozdrawiam wszystkich przypominajac, ze niedziela jest dniem wolnym od pracy, ale nie od pisania!!! Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 13.06.10, 09:45 No to pisz, Ewa, bo ostatnio leniuchowalas i masz tutaj duzo do nadrobienia:) Donosze ze znow jest szaro i chlodnawo, wiecej nie mam do doniesienia. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 13.06.10, 10:11 Świeci słońce, ale ma być chłodniej - 19-20 C. Znów leniwie będzie dzisiaj - tyle, że zrobię chłodnik (bez botwinki, tylko na burakach). Bulion kurzęcy się gotuje, potem dodam buraki etc. - żeby do popołudnia zdążył się schłodzić. Będziemy spożywać w sąsiedzkim towarzystwie. Poza tym porozpakowuję trochę pudeł, coś tam powieszę na ścianie, ale spokojnie i bez presji. No i oczywiście książka, "Wired" i muzyka. Niedziela taka jakcza. :-) Czego i Wam życzę (c) m.k. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela 13.06.10, 10:30 u mnie smiesznie zachmurzone niebo, ale cieplo. o 12-tej przyjada kolezanki na grillowanie, a pozniej fajny znajomy na kawe. Wczoraj zrobilam dwa prania i mam gore do prasowania (czego mi ortopeda zakazal), a pani od prasowania ma problem i nie moze chwilowo wpasc. Poza tym na FriendScout dowala sie do mnie jakis malarz. Nie jestem zainteresowana facetem, ale malarza szukam na gwalt (do malowania a nie te rzeczy!). Nie uwierzycie jak trudno znalezc kogos kto by mi wytapetowal i wymalowa dwa pomieszczenia zaledwie!!! Ze tez mi sie ten pan krzysio zbiesil:((((( Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela 13.06.10, 17:51 A ja dzisiaj mialam przejazdzke na grzbiecie konnym w terenie 2 godziny. Sloneczko swiecilo, wiaterek troche wial...bylo wspaniale, bosko, oblednie. W najblizszym tygodniu proba jezdziecka mnie czeka. Dostane moze prawo jazdy na konia hahahaha No i na to konto zaplanowalam do reszty moj tegoroczny urlop. Kumpel z technikum mi sie objawil ostatniej jesieni z pensjonatem na Mazurach i zaproszenie ponowil jakie trzy tygodnie temu. Na dokladke stadnina w poblizu wiec zamowilam sie tam na tydzien. Kumpel juz obmysla mase atrakcji a mnie to w raj. A potem w Bory Tucholskie na weekend do przyjaciolki bydgoskiej. Stamtad nad morze tydzien gdzie mam zamiar blusa i kwiatka sciagnac.. Zapracowanam strasznie planami urlopowymi... --------------------- 30 stoi za wiek oczywiscie Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 13.06.10, 18:51 Dzisiaj chłodniej, wieje wiaterek, jest słonecznie. Najpierw wylegiwałam się w łóżku z książką, potem zjadłam jajecznicę z kurkami (pierwsze w tym roku!)i poszłam na koncert do Łazieniek. Teraz działam sobie w ogródeczku. Bardzo interesujące spostrzeżenie poczyniłam dzisiaj. Mianowicie zwykle Pyton jak ma wolny dzień, to pisze jaki ma plan. To i to, gotuje zupę, potem się byczę, potem znajomi, potem cośtam. Pranie z pralni, albo coś. Ja natomiast absolutny miałam opór zawsze przed robieniem takich planów. I jednocześnie zauważyłam, że często w dni wolne muszę walczyć z dość paskudnym nastrojem, który się bieże niewiadomo skąd. No więc dzisiaj przeczytawszy co napisał Pyt i leżąc w łóżku z książką, lecz nie czytając, pomyślałam o tych wszystkich rzeczach, które przez cały powiedzmy tydzień sobie odkładałam na weekend. Wyszło mi, że "zaplanowałam" zrobić pranie, poprasować, posprzątać całe mieszkanie, przesadzić zamię, przesadzić zioła, pomalować sobie paznokcie od stóp, iść na Szopena, iść z Piotrem do kina, skończyć prezentację mojej biżu, zrobić koleżance kolczyki, ugotować obiad, ugotować żarcie psu, wymyśleć skąd wziąć kasę na moją planowaną eskapadę i chuj wie jeszcze co, i też w tym samym dniu nic kompletnie nie robić, wybyczyć się, bo to jedyny w tym tygodniu wolny dzień (wczoraj pracowałam). Nosz kurwa mać! W takim razie, mając takie oczekiwania na dodatek wzajemnie się wykluczające - oczywiste jest że jedyne co mi się udaje osiągnąć, to czuć się od samego rana źle! Uśmiałam się z siebie, a zarazem mi się smutno zrobiło, że tak sama siebie kąsam w łydki, i kopię po kostkach. Obiecałam sobie, że teraz, tak jak Pyt, będę sobie robić na wolny dzień plan, taki normalny, do zrobienia. Ha! Oto są korzyści z czytania forum! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 13.06.10, 21:56 Też tak kiedyś miałam, 100K. Ale przestałam się dręczyć, bo tak jak Ty - miałam sfrąknięte weekendy wiecznym poczuciem niewypełniania planu. A teraz nawet jeśli porannych planów nie da się zrealizować, to spoko. Innym razem. Odpowiedz Link
maria421 4:0 czyli kibic mimo woli 13.06.10, 23:42 Wybralam sie dzisiaj z wloskimi kobitkami do hiszpanskiej knajpki na kolacje a tam, jak wszedzie indziej, zbiorowe ogladanie meczu Niemcy -Australia bylo, czegosmy nie przewidzialy... Nie przewidzialysmy tez co sie bedzie po meczu dzialo. Ulica zablokowana, po jezdni tlumy kibicow lataja, policja kieruje ruch na boczne uliczki, udaje mi sie w koncu zlapac moj kierunek, wciskam sie w kolumne oflagowanych samochodow, po krotkim czasie sama zaczynam trabic, moje pasazerki opuszczaja szyby i zachowuja sie tez jakby im wszystkim nagle po 20 lat ubylo i spiewaja na cale gardlo "Notti magiche" :-) Czyli to: www.youtube.com/watch?v=wm9bbkjrePo&feature=related Odpowiedz Link
ewa553 Re: 4:0 czyli kibic mimo woli 14.06.10, 09:19 fajna piosenka Mario i taka mloda Nannini! Czy ona jeszcze spiewa? Co do "planow do wykonania", to ja mam taka metode, ze robie sobie liste spraw do zalatwienia. Nawet jesli uda mi sie z takiej listy tylko 2-3 rzeczy zalatwic, to skreslanie ich sprawia mi przyjemnosc. A reszta bedzie kiedys tam zalatwiona i juz! Odpowiedz Link
maria421 Re: 4:0 czyli kibic mimo woli 14.06.10, 10:32 Nannini jeszcze spiewa, ale nie jestem na biezaco z jej repertuarem, ja sie zatrzymalam na : www.youtube.com/watch?v=pArbuL6CJhA&feature=related Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 14.06.10, 09:26 Zrobiłam sobie leniwy poranek - trochę się spóźnię do pracy ale co tam. Jestestwo się domaga, to jestestwo dostaje. :-) Za oknem słońce, ale w ciągu dnia i wieczorem ma popadywać. 19-21 C. Więcej pierduł nie pamiętam. :-) Miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 17:12 wlasnie przeczytalam, ze amerykanski producent chce sfilmowac Mistrza i Malgorzate u Jeta-Jones w roli Malgorzaty. I pisza, ze to byloby juz szosta(!!!!) wersja filmowa tej powiesci! Czy ktos z Was widzial, albo przynajmniej slyszal o tych pieciu zrealizowanych? Ja sobie to tylko jako koszmar moge wyobrazic, amerykanski Bulhakow - brrrr! A moze sie myle? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 17:55 Znam trzy ekranizacje. Wajdy "Piłat i inii", Vladimira Bortkova pod oryginalnym tytułem z 2005 i wiem ze część filmu nakręcił Polański, ale nie wiem na jakim etapie zatrzymał się, jeśli się zatrzymał. Nie wiem też czy serial który oglądałam na kompie jest telewizyjną wersja Bortkowa, bo nie chce mi sie sprawdzać, ale jest bardzo fajny:-) Tak czy inaczej raczej na ekranizacje nie pójdę do kina, bo ten film który mam nakręcony w głowie, ciagle jeszcze nie skończyłam definitywnego montażu, i tak jest i będzie najlepszy!!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 18:23 I tarasowo siem pochwalem: Tę zołzę obserwuje, bo mam zamiar ją zeżreć: Tak miewam po deszczu, kiedy Fryś w słońcu zapuszcza korzenie: To widzę jak odrywam błękit ócz od ekranu: Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 18:29 I to nie koniec:-( Tak wygląda gąszcz ogólny: A tak okno kuchenne: To natomiast jest Krowisia z wolnożyjacym ogonem:-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 19:33 Piekna oaza zieleni , Fedoro. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 20:03 W gąszczu uroczynu, hahaha! Ale to widzę nie tylko u mnie się w roślinności stwory lęgną i gnieżdżą! Podobywuje mi się to. U mnie kwiatów mało, ale za to mam melisę miodunkę nową. Boże, jak to pięknie pachnie! Dzisiaj spędziłam cały dzień na szkoleniu, co jest w sumie ok, bo temat mnie ęteresuje. Z tym, że cały dzień - to jakieś nieporozumienie. Po 15 już nic do głowy nie wchodzi. W stuporze wszyscy siedzą i głupawką czkają. Zimno znowu bisajds. Piję więc piwo pod sałatkę bobową (błogosławiąc Fed za każdym razem, bo to z jej inspiracji ta sałatka, nie mówiąc już o tarcie z serem pleśniowym, którego to wyczynu nie potrafię powtórzyć, więc tylko tęsknie kląskam, lecz sałatkę owszem, udaje mi się jakieś reminiscencje, pewnie blade i warjanty w temacie itd.) w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 20:16 Tarta serowa zakonotowana:-) Ze zjadalnych wew tarasie mam: Miętę, rozmaryn, estragon,tymianek, bazylię zwykłą i miętową, miętę, pietruszkę, drzewko laurowe któremu liście nieustannie obrywam. No nieodmiennie groszek, który radośnie podjadam i truskawki któtre spokojnie pęcznieją:-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 20:22 co za piekna dzungla kwiatowa, fedoro! Marze o takim nieladzie artystycznym i nigdy mi sie jeszcze nie udal, bom za glupüia, nie mam zylki artystycznej:((( Wyslalam dzis do Dorotki pare zdjec z mojego ogrodu (niestety ze mna wlacznie) i teraz sie wstydze takiego ubostwa...... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 20:29 Ewa, nieład artystyczny na moim tarasie, jest po prostu nieładem. Artyzmm w nim nie wystepuje, jedynie moje lenistwo i indolencja, bo na kwiatach i innych roślinach nie znam się kompletnie.A i zapomniałam o niecierpliwości. Sadzę na widoku to co lubie widzieć i co szybko i wcześnie idzie w górę:-) Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 23:38 wlasnie skonczylam prace zawodowa, przerwana na trzy godziny by zajac sie malym, cos skonsumowac i otrzasnac kumpele (i siebie) z szoku jakim bylo zwolnienie jej z pozycji CEO bez "ostrzezenia" po 27 latach pracy dla firmy...... Mnie znow zaczynaja szantazowac "albo do Zurychu albo...." i nie wiem, co z tym fantem zrobic ale wylot na bruk biorac pod uwage co sie wokol mnie dzieje musze chyba przyjac za calkiem realnie istniejaca opcje. Mam tego "zycia zawodowego" powyzej cebulek wlosowych ale niestety zadnej zlotej mysli jak tu szybko zaczac zarabiac wystarczajaca ilosc mamony w sposob do zaakceptowania. Odpowiedz Link
jutka1 Xurku, 15.06.10, 08:28 strasznie przykre. :-/ A do Zurychu masz daleko, m.w.? Jeśli nie za bardzo, to może byś się ugięła? Odpowiedz Link
maria421 Re: Xurku, 15.06.10, 09:58 Xurek jest zuch dziewczyna i napewno sobie poradzi. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link
xurek Re: Xurku, 15.06.10, 10:30 przeniesienie sie do Zurychu oznacza dla mnie (lacznie z dojazdem) 12 godzin poza domem, czyli prawie zero kontaktu z dzieckiem, ktore wlasnie zmienia szkole i ma przed soba bardzo wazny dla niego rok, gdzie musze "trzymac reke na pulsie". Teraz pracuje tylko 4 dni w tygodniu, reszte z domu, wiec moge zrobic przerwe, by sie nim zajac i pracowac dalej jak juz spi. Dojazd zajmuje mi gora pol godziny i maly moze przyjsc tutaj po szkole. W Zurychu musialabym przejac znacznie wiekszy departament niz ta filia, ktora teraz kieruje, wiec praca na 80% i z domu bylaby niemozliwa. Krotko mowiac przenosiny odbylyby sie kosztem mojego dziecka w momencie dla niego dosc krytycznym. Poza tym jezeli juz do Zurychu, to sa tam znacznie bardziej interesujace prace niz to co mi oferuja. Miewam dosyc czesto propozycje pracy z Zurychu, wiec nie boje sie tego bruku az tak bardzo, chociaz to, co w ostatnim czasie zdarza sie wokol nieco przygasza moj optymizm. Nie widze jedak zadnej mozliwosci innej pracy na miejscu tudziez 80% badz z domu w Zurychu. Jezeli sie nie ugne to moze sie zdarzyc, ze mnie zwolnia i wtedy bede musiala znalezc cos bradzo szybko, gdyz moj zasilek dla bezrobotnych nie wyniesie nawet polowy moich dochodow, nasze rezerwy sa dosyc skromne a dochody meza bardziej kaprysne niz pogoda tego lata :). Tego obawiam sie najbardziej: co jezeli wtedy nie uda mi sie znalezc szybko innej pracy albo bede musiala wziac byleco, bo bede pod czasowa presja. Teraz moglabym szkukac w spokoju i wybrac to dla mnie najlepsze, no ale pozbawilabym sie w ten sposob sama mozliwosci dalszej pracy na miejscu, a to, ze mnie wywala nie jest przeciez pewne (oceniam niebezpieczenstwo na jakies 30%). Tak naprawde potrzebuje jeszcze minimum dwoch, optymalnie 4 lat na miejscu, by wyprowadzic moje dziecko na prosta….. Dzisiaj mam wazny meeting “wewnetrzny” a w czwartek z CEO naszego headquarter. Caly czas mysle, czy mam sie ugiac, czy podlizywac i skamlec czy tez opieprzyc i zaszantazowac czy tez w ogole ich dzisiaj olac i zaczac bezposrednie negocjacje z centrala pomijajac moich bezposrednich zwierzchnikow. Jedno oznacza zachowanie niezgodnie z moim charakterem, drugie wojne z nowym szefowstem a wyniku nie potrafie oszacowac, wiec dostalam z tego wszystkiego biegunki i nie spalam przez pol nocy. A jak juz zasnelam to mnie sie snilo ze to mnie wyrzucili z pracy i laze z moim notebookiem po miescie i nie wiem dokad mam pojsc :). Odpowiedz Link
jutka1 Re: Xurku, 15.06.10, 15:53 A, to rozumiem Twoje obiekcje. Trudny orzech do zgryzienia. Daj cynk, jak poszło na spotkaniu z CEO. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 15.06.10, 08:52 Xurku, współczuwam serdecznie. To koszmarnie stresujaca sytuacja. Tzymaj się i nie daj się. Jutka, w przyszłym roku będziesz miała lepiej, bo zaplanowane z głową, wyobraźnią i fachowo. U mnie to jest naprawdę radosna tffuurczość polegajaca na sadzeniu co popadnie, tam gdzie stoję. Gdybyś zobaczyła taras Maćmy. Starannie przemyślany, zakomponowany zadbany, to jest Czarodziejski Ogród w miniaturze! Tam są drzewa, krzewy, kwiaty, jak się siedzi na ławeczce to wierzyć sie nie chce że to piate piętro, a nie zakątek starego przepieknego ogrodu! Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 15.06.10, 09:10 Fedo, na tym wlasnie artystyczny nielad polega, ze ktos ma cos takiego w sobie, ze od niechcenia komponuje (podswiadomie) takie cudownosci jak Twoj taras. Prosze o zdjecia tarasu Macmy! Xurku, serdecznie wspolczuje. Pamietam taki wieczny stress z zycia zawodowego i wiem jak to destrukcyjnie na mnie wplywalo - pod kazdym wzgledem. Trzymaj sie. Na szczescie jestes osoba przebojowa, ktora nie da sie calkiem zdolowac. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 15.06.10, 15:56 NO nie wiem, pan od balkonu się nie odezwał po wizycie :-( Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 15.06.10, 18:45 Drogie Panie, 30 lipca biorę na siebie (jeśli mi pozwolicie):-) Stokroć, Kiełbie i Luiza zaświadczą za mnie (mam nadzieję). Czto w knajpie, czto w domu, to zależy od Was! Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 16.06.10, 16:08 no to ja zeklepywuje tego 30 na tak fest jak tylko sie da, mam nadzieje ze Stokrotka i Blues sie podlacza i pytam, czy moje chlopy ewentualnie moga zjesc w kaciku razem z nami czy tez muszem im zajecie znalezc (czy targ na stadionie na ktorym strzelaja do Nigeryjczykow :) jeszcze istnienie :)? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 16.06.10, 16:52 1)Mogą:-)) 2)Teoretycznie to tego bazaru nie ma juz od ponad roku, a praktycznie, tak owszem. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 16.06.10, 16:55 Zaswiadczam ;) Tydzien wczesniej i bym przybyla bo bendem zjezdzac z Mazur. Niestety 30 bede nad morzem i niezbyt mi po drodze :( Odpowiedz Link
maria421 Re: Fedo, 15.06.10, 09:17 Znow szaro, znow chlodno czyli nic nowego. Przy takiej pogodzie na taras wychodze tylko po to zeby pozamiatac i wytrzec stol i krzesla. Trawa znow wybujala, pan od koszenia pojechal na urlop, peonia sie zwiesila pomimo podporki i pecznieje, wiec moze na niedziele sie rozwinie. Dzien jak codzien. Odpowiedz Link
blues28 Wchodze na forum... 15.06.10, 09:36 ...i co widze? Lesmianowski Malinowy Chrusniak u Fedo na balkonie! Przepiekny! Ale mnie, jak zwykle najbardziej zachwycily dwa rudzielce! No... dwa Michaly wprost: jeden duzy, drugi maly. Sa cudnie fotogeniczne. Jak dla mnie Fedo, kazdy Twój wpis mozesz ilustrowac Frysiem i Krowisia. Temat postu obojetny ;-) Xurku, strasznie mi przykro z powodu chwiejby w pracy. Jak trafiaja sie zwolnienia dlugotrwalych pracowników, to nie sposób pozbyc sie uczucia niestabilnosci:-( Moze faktycznie (jesli to nie jest strasznie daleko, a koleje w Szwajcu – o ile pamietam – sa dobre) podojezdzaj do Zurychu. Az nie znajdziesz innego sposobu zarabiania. W koncu odejsc z korporejszyn zawsze mozna, a lepiej jak sie ma zaplecze. Mnie szlag trafial jak firma wyniosla sie poza Madryt i trzeba bylo dojezdzac w korkach nawet i przez póltorej godziny. Wiec rozumiem stres tracenia czasu (zycia) na dojazdy. Ale dopóki nie masz zlotej mysli na dobre zycie, to... Ja siedze na walizkach i koncze sprawy, bo juz w tym tygodniu jade do macierzy. Na cale lato. Mam nadzieje zlapac Kielbia i Kwiatka za kapoty i wypic kawe np na Dlugiej w Gdansku, na Monciaku w Sopocie albo na Skwerze w Gdyni... wsio ryba ;-) Pewnie tez wybiore sie do Warszawy i moze warszawianki tez sie ze mna czegos napija? No? W rodzinnym kotle jak zwykle sajgon, wiec jade ze wsparciem od moralnego do kazdego innego. Widze, ze wrza dyskusje na forum, ale sie nie dopisze z braku czasu. Odezwe sie znad Baltyku. Bywajcie zdrowi!! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wchodze na forum... 15.06.10, 09:59 Bluesie, dawno Cie nie bylo. Milej podrozy nad Baltyk! :) Odpowiedz Link
xurek Re: Wchodze na forum... 15.06.10, 10:38 Blusie, ja bede rodzinnie dwa pierwsze tygodnie sierpnia w Darlowie. Chetnie bym sie spotkala. Moze cos wykombinujemy? Mamy tez zamiar zatrzymac sie na godzin kilka w Warszawie, najprawdopodobniej w piatek, 30 lipca. Jakby Warszawianki byly na miejscu i mialy czas i ochote na wspolny obiadek to ja tez bardzo chetnie. Odpowiedz Link
blues28 Re: Wchodze na forum... 15.06.10, 11:47 O rany, ja bym sie tez na tego 30 lipca pisala!! Bym chycnela w pociag do W-wy :-)) A jesli cos sie nie zgra, to Xurku, strasznie chetnie sie pisze na spotkanie w 1 polowie sierpnia. Cos wymyslimy :-) Mam wybebeszone na lózko pól szafy. Dylemat pakowania, choc ja mam dobra wprawe i umiem zmiescic duzo. Mam pare imprez rodzinnych i musze dodatkowo zabrac stosowne ciuchy, buty, dodatki... lete, baj! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wchodze na forum... 15.06.10, 15:55 Baw się dobrze, Bluesie, tylko nie daj się za bardzo wessać w rodzinne przepychanki. Jedziesz odpoczywać, a nie robić za terapeutę czy mediatora. Nio! :-) Odpowiedz Link
jutka1 Środa 16.06.10, 08:49 Za oknem słońce, ale ma być dość chłodno, 18 C. Właściwie mi nie robi, i tak siedzę w robocie. Dobrze chociaż, że nie ma padać, to przynajmniej parasola nie muszę tachać. Nastrój dopisuje, energia się odnawia, i ciekawa jestem tylko na ile mi jej wystarczy. Więcej pierduł nie pamiętam. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 16.06.10, 09:12 Pogoda jeszcze ladna, ale ma sie pogorszyc. Poza tym nic nowego. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Środa 16.06.10, 09:20 U nas slonecznie, cieplo, ale od wczoraj pizdzi wiatr, jak w kieleckiem. Pojecia nie mam jak sie to skonczy, ale na wszelki wypadek pendzem do ogrodu popracowac. Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 16.06.10, 17:59 No wiec wygramolilam sie z wyra i dogramolilam do roboty. Zasiadlam polprzytomna zleubrana i bylejakuczesana przed kompem i zaczelam czytac i pisac setki mailow. W ktoryms z nich chodzilo o jakowys termin ,wiec zajrzalam do kalendarza. A w kalenadrzu piatek co prawda jeszcze pusty ale dzisiaj zakonotowane: 13:30 Dr. Kemper Blumenstrasse 15. Zerknelam na zegarek, byla 13:23. Mozg na przyspieszonych obrotach przypomnial sobie, ze Dr. Kemper to ten od operacj obszarow intymnych odbytej w zeszlym roku. Nie bardzo mogl co prawda skojarzyc, po co ja do niego mam isc, ale wymyslil napredce, ze chodzi pewno o jakas kontrole. To zajelo mu 2 minuty. W nastepnych sekundach doszedl do wniosku, ze w takim razie obszar intymny nalezy poddac gruntownej dezynfekcji, bo ja takiego przedlekarzowego spleena mam, No wiec polecialam do lazienki, wyszorowalam jak trzeba, nachlapalam jak nieprzymierzajac Piranha w wannie i polecialam pedem do lekarza, oddalonego ode mnie o 10 minut pieszo. Lecac mozg nie mial nic do roboty, wiec zaczal sie jakos tak nieswojo czuc i cus zaczelo niepasowac. No bo ten doktor Kemper to powinien siedziec na Wiesenstrasse, wiec tera nie wiadomo: albo sie przeprowadzil i ja zupelnie nie wiem, gdzie go teraz szukac i lece w zle miejsce, albo mnie sie te sztrasy pomerdaly. Doleciam, stanelam przed drzwami budynku, szukam po nazwiskach a tutaj zadnego Kempera. Jest za to Baumann. I to cos mi mowi: Baumann to wlasnie ten od owej operacji i wszystko sie zgadza: siedzi na Wiesenstrasse. Zerkam na zegarek, jest 13:35 i pytam sie siebie, who the f…. is Dr. Kemper. Dzwonie do meza, bo moze on wie. On nie wie, wie za to, gdzie jest Blumenstrasse. Jak mi tlumaczy, to mnie swita: Kemper to moj nowy ortopeda co zastapil tego, co to zwial z kochanka (ale to inna historia i pewnie ja tutaj juz opisalam) i z tego by wynikalo, ze wydezynfekowac nalezalo prawa stope miast d…y. No i wynika z tego, ze ten termin jest wazny, bo ze stawem byly powazne problemy i musi byc co pol roku rzetelnie obstukany, obfotografowany i oddany do ponownego uzytku badz nie. Jest 13:40. W panice ogladam sie wokolo, zastanawiam co robic i stwierdzam, ze stoje na przystanku autobusowym a przede mna stoi autobus, co za minut trzy podwiezie mnie prawie pod samego Kempera. Wsiadam z ulga i natychmiast wpadam w obsesje smierdzacej stopy i braku warunkow do dezynfekcji. A jak sobie uzmyslawiam, ze wlasnie przebieglam na tej stopie 10 minut to mam wrazenie, ze tak smierdzi, iz caly autobus sie na mnie gapi. Ukradniem rozgladam sie wokol z nadzieja, ze pasazerow niet i ze stope bede mogla skontrolowac rozbierajac but, skarpete i przytykajac ja w autobusie do nosa. Ale nie. Pasazerowie niestety sa. Glupieje zupelnie. Z jednej strony niepohamowany odruch niejako sam sciaga buta i skarpete i kaze stopie uniesc sie do nosa, z drugiej niepohamowane uwarunkowanie socjalne stope trzyma w bucie i na ziemi. Siedze w potrzasku, autobus jedzie. Decyduje sie zuzyc czas kreatywnie : szukam w torbie materialu dezynfekujacego i znajduje: flakonik perfum Lancome Senses co go dostalam od klyenta. Wydaje mi sie byc idealnym rozwiazaniem. Wysiadam, wlatuje to windy u lekarza, sciagam buta, skarpete, leje peruma na stope, wiceram, zakladam skarpete, zawiazuje buta i lece do lekarza. On siedzi i zzera bulke. Tlumacze, ze meeting sie przedluzyl, on konczy rzuc i wchodzimy do gabinetu. Najpierw rozmowa o duperelach, potem o bolach w owym stawie a potem mowi, ze mam mu staw goly pokazac. Rozbieram buta, skarpete i…. Senses zalewaja gabinet z powalajaca intensywnoscia (podsmierdywaly juz przedtem, ale zacisnelam reke w piesc i bylo lepiej). Lekarz patrzy na mnie oslupialy a ja sie zastanawiam, czy mu nie powiedziec, ze no co, takie mam mydlo. Ale nie, robie sie tylko czerwona, nie mowie nic a on ironicznie sie usmiecha. Po zbadaniu recznym wysyla mnie do rentgena, gdzie przychodzi pomagierka, ktora po pewnym czasie zaczyna sie dziwnie rozgladac i pociagac nosem. Potem siedze w poczekalni i chociaz mam na nodze skarpete i buta to wydaje mi sie, ze nawet gazeta smierdzi Lancomem. Po pewnym czasie wracam do gabinetu, gdzie lekarz ogladajacy zdjecia mowi, ze ma dobra wiadodmosc, nekroza sie zmniejsza i pewnie sama zasklepi, wiec staw nie potrzebuje przez nastepne pol roku zadnej terapii. Usmiechajac sie dodaje: zapachowej rowniez nie. (nazwiska i ulice oczywiscie pozmienialam, reszta jest autentyczna:) ) Odpowiedz Link
maria421 Re: Środa 16.06.10, 19:41 Xurku, zamiast nie spac po nocach rozmyslajac Zurych- nie Zurych zmien branze- pisz teksty do kabaretu :) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Środa 16.06.10, 22:04 Omajgod, omajgod, czkwkawki dostałam! Ale co się stało z lekarzem od d....? Czy napróżno Cię czekał we łzach i twrodze? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 16.06.10, 22:25 nie, apojntment byl tylko u tego od stopy. Z tym od d.... nie mam juz nic wspolnego, ale bezblednie znalazlam jego umiejscowienie. Pomylily mi sie te doktory, ot co. A ten od stopy fajny jest. Jak sie spoznilam to siedzial sobie z pomagierkami za lada i przezuwal buly. No i oni wszyscy u tego ortopedy sa grubi, wiec czuje sie tam jak ryba w wodzie (lub raczej mors badz wieloryb). Siem zastanawiam, czy tez nie zaczac dobierac sobie personelu podlug tuszy. Ale musialabym wyrzucic wszystkich oprocz Behemota i ewentualnie programisty bo tez juz obrasta no i gdzie znajde tylu tlustych planistow na raz? Odpowiedz Link
xurek Re: Środa 16.06.10, 22:39 a jako ze mam dobry humor to wam opowiem jeszcze jedno bardzo smieszne i bardzo prawdziwe zdarzenie, tom razom z niemieckiej telewizorni. No wiec grasowal ostatnio w Konstanz taksowkarz - gwalciciel siejac poploch wokol. Jedna zgwalcana nawet zamordowal. Ale byl nieostrozny, wiec odciski palcow znalezli i go w statystykach przestepcow namierzyli i zdjecie jako poszukiwanego opublikowali. No i ktos go rozpoznal i dal cynk ze ukrywa sie w kolonii ogrodkow dzialkowych w okolicach Lipska. Ten ktos podal nawet adres. No i policja zrobila oblawe, zaatakowala altanke, rzucila cala zgromadzona ekipa o glebe (slady widoczne byly na twarzach udzielajacych wywiadu ofiar) i potrzebowala dwoch godzin na to, by skonstatowac, ze oblawila altanke obok rzucajac o glebe mezem swietujacym dziesieciolecie zaslubin jak rowniez goscimi mu w tym pomagajacymi. Na cale boze szczescie Niemcy wygrywaly wlasnie mecz a przestepca i jego kumple w altance obok kibicami zagorzalymi byli, wiec wrzeszczeli i trabili i z tego wszystkiego dwugodzinna oblawe altanki sasiada przegapil i policja choc spozniona zaaresztowac go na czas zdazyla. Odpowiedz Link
sabba Re: Środa 17.06.10, 09:59 rozumiem ze rzeczony perfum od tego wdarzenia stal sie ulubionym;) ale gratulacje dla zdrowiejacej stopy! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek to brzmi dobrze 17.06.10, 08:12 Nawal rzeczy do zalatwienia plus zimowa hibernacja powoduja ze malo sie udzielam na forach. Jak zawsze weekendy spedzam w ogrodzie, tydzien w pracy, niestety, po pracy jest juz za ciemno na ogrod :o( ale za to moja szefowa (ta z ktora sie skonfliktowalam) wyjezdza we wtorek na kilkutygodniowe wakacje! Kroliki pracowicie powiekszaja nore pod jacaranda, chora kroliczka nabiera sil, ale pozostanie niemal niewidoma. Dziecko swietnie zaliczylo na polrocze jezyki zas matematyke troche gorzej :o) Buszmen zabawia sie dlubanina przy swojej terenowce. Zaczal sie sezon narciarski w Gorach Snieznych. Za tydzien zacznie sie astronomiczna zima. Tyle njusow z zadupia swiata... Ide rozpalic w kominku, zyczac Wam napawania sie cieplem lata Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek to brzmi dobrze 17.06.10, 08:38 U mnie nie brzmi dobrze: brzmi uderzaniem kropli deszczu o parapety... A zmeczona przerwalam wczoraj wazne prace porzadkowe w ogrodzie z nadzieja na dokonczenie dzisiaj. Poza tym jestem w trakcie corocznego pedzenia leczniczej wodki z bialego bzu i jak wieczorem przeszlam do etapu przedkoncowego, czyli zmieszania tego co do tej pory zrobilam ze spirytusem i wspynia do tego pewnego skladnika, ktory mialam z Polski, to sie okazalo ze ni h... nie moge tego skladnika znalezc:(((( Przeszukalam wszystkie mozliwe konty, wiem ze sie opakowanie rozwalilo i przelozylam to do jakiegos pojemniczka, ale jaki to byl pojemniczek? Gdzie go postawilam? Szlag mnie trafia. Czyzby cala praca na nic? U nas tego choilerstwa nie ma. Zaraz skocze do znajomej apteki, moze oni to beda mogli zamowic? To moje balaganiarstwo! Te moje zaniki pamieci jak czegos szukam! Nawet tego na starosc nie moge zwalic, bo zawsze taka bylam: (((( Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek to brzmi dobrze 17.06.10, 08:51 Xurku, poprawiłaś mi porannie humor:-) Kiełbie, dziękuję za zaświadczenie o cnocie. Lepszego nawet biskup nie wystawiłby:-) Jutro i część pojutrza spędzam na Kongresie Kobiet, więc dzisiaj "robię" za jutro i muszę jakimś cudem przygotować choć częściowo żarcie na babski spęd który organizuję w sobotę korzystając z chwilowej nieobecności le Mężą:-) Pogoda jest bardzo fajna. Słońce,ale nie ma dzikiego upału. Nareszcie jakaś normalność. Ewa, nikt chyba nie może równać się ze mną pod względem bałaganiarstwa. I jeśli może Cię to pocieszyć, to jeszcze niczego mi nie zjadło definitywnie. Za to po każdej próbie systematyzowania, sprzątania etc.. dokumenty, ważna ręczna drobnica i inne gineły zawsze i definitywnie. Dlatego poddałam się i idę na własny żywioł. Luizo, czy niedowidzenie króliczki może przeszkodzić jej w szczęśliwym króliczym życiu? Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek to brzmi dobrze 17.06.10, 09:03 Hurra! Zadzwonilam i moja apteka ma arcydziegiel! Jestem uratowana. No i teraz jak juz nie szukam, znajde w najblizszym czasie to pieprzone "ziolko" z Polski.... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Szukanie zwieksza poziom wkurwieliny 17.06.10, 10:07 ewa553 napisała: > [...] sie okazalo ze ni h... nie moge > tego skladnika znalezc:(((( Przeszukalam wszystkie mozliwe konty, > wiem ze sie opakowanie rozwalilo i przelozylam to do jakiegos > pojemniczka, ale jaki to byl pojemniczek? Gdzie go postawilam? > Szlag mnie trafia. Takie bezplodne szukanie znacznie zwieksza poziom wkurwieliny. Wspolczuje, sama mam to od dwoch dni, tyle ze jesli nie znajde, to nie da sie tego czego szukam znalezc w najblizszej aptece... Szczesciara jestes, Ewo. Otoz potrzebowalam aktow urodzenia corki i mojego. Wszystkie wazne dokumenty, historie mego zycia i edukacji jak i oficjalne wszelakie papiery moich dzieci mam w jednym specjalnym skoroszycie, zawsze stojacym na polce. Poszlam od polki. Nie ma. Przerylam wszystkie pokoje. Nie ma. Wkurwieliny mam po kite, bo co jak co, ale papiery mam zazwyczaj dobrze zorganizowane. Przy okazji odkrylam jakies stare rachunki i inne dokumenty z kilku(nastu) lat. Teraz szukam znajomych z niszczarka, bo chce wszystkie ja pozyczyc, te papiery przez nia przepuscic i zasilic kompostownik :o) Jestem w nastroju bojowej agresji - skoro papiery robia mi na zlosc, to ja im pokaze! Uff... ide zjesc obiad. W kominku napalone, zwale sie na sofe z powiescia Mankella "Czlowiek z Pekinu". Recenzja wkrotce. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Zaraz zabiję się własna pięścią 17.06.10, 20:20 Wczoraj, na żądanie szefostwa, zprojektowałam ulotkę(a raczej ulotę biorąc pod uwagę że jest to format A4), bez pomocy power pointów i innych dobrych cioć elektronicznych, bo na cudzym kompie i nie ukrywam, przy całkowitym braku umiejętności komputerowych. Po zatwierdzeniu przez szefostwo, wydrukowałam ją w najtańszym punkcie jaki znalazłam, w 400 kolorowych jednostronnych egzemplarzach. Zapłaciłam i odebrałam. Na własne nieszczęście wykazałam się "inteligencją" i stwierdziłam brak dość podstawowej informacji, czyli ew. kontaktu. Ok. Stworzyłam osobny adres mailowy, i gwoli oszczędności przpuściłam 400 ulotek przez prywatną, domową ale całkiem niezłą drukarkę, w postaci papieru do druku, na którym dodałam odpowiednio umieszczony w Wordzie w/w adres mailowy. Użyłam jak pies w studni, bo drukarka drukowała na co drugim arkuszu, więc musiałam przy niej siedzieć i podbierać co drugi egzemplarz z adresem i te z niewydrukowanym, podkładać znowu do drukarki. Nic to, ale przed chwilą okazało się że jedna z osób, której nazwisko jest na ulotce nie życzy sobie.... Teraz musze pomyśleć jak tanio powtórzyć całą operację. Żesz..... Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 17.06.10, 08:36 Za oknem szaro, ma być tylko 17-18 C i ma kropić z przerwami cały dzień. Błe. Dobrze, że niedługo weekend. Chociaż będzie dość intensywny: sobota z kumplem z dawnych lat, wizytującym z dalekich krajów, niedziela wyborcza. Ale i tak dobrze, że - odpukać przez lewe ramię - nie będę musiała pracować. Tyle pierduł. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 cown down.... 17.06.10, 08:46 jeszcze trzy dni do wyborow. Czytam wszelkie sprawozdania z wiecow, rozpraw itd i coraz bardziej sie denerwuje, ze mi jakas holota wybierze jednak nie tego co trzeba. a perspektywa Polski mi sie marzy takiej, ze bedzie prowadzona wreszcie bez destruktywnego wplywu pana od veta... Jesli wybiora tego co trzeba, to bedzie Polska idaca naprzod, Polska prawdziwie europejska... Wiem ze jeden glos niewiele znaczy, ale naprawde zal mi ze nie moge wybierac... Odpowiedz Link
sabba Re: cown down.... 17.06.10, 10:02 a ja moge i nawet chcialam ale nie jestem pewna czy to zrobie. czy w koncu znajdzie sie jakis kandydat ktory bedzie najbardziej odpowiedni a nie tylko najmniej szkodliwy z podsrod wszystkich innych? Odpowiedz Link
chris-joe COUNT DOWN... :) 17.06.10, 22:47 Tyle juz razy obiecywalem sobie, ze z wyborami polskimi skonczylem i za kazdym razem ktos mnie znow przekonuje, ze jednak powinienem, ze ojczyzna w potrzebie, a ja spie :) Wiec chyba sie znow przekonac dalem i sie nawet juz wprowadzilem na liste wyborcow w montrealskim konsulacie. Jednak znow bede glosowal negatywnie, dla ojczyzny ratowania, nie na tego kogo bym sobie chcial wybrac, lecz na mniejsze zlo... A ty ewka czemu nie mozesz? Nie masz polskiego paszportu? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: COUNT DOWN... :) 17.06.10, 22:55 W imieniu w Polsce mieszkających, jestem Ci głęboko wdzięczna! Nie interesuje mnie na kogo zagłosujesz, myślę że wiem na kogo nie zagłosujesz i to już mi wystarczy. Zreszta przyznam się cichutko, że też głosuje przeciw, a nie za. Nie ma nikogo za kim naprawdę i od serca byłabym:-( Odpowiedz Link
chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 17.06.10, 23:03 Wiec w Montrealu bede glosowal (w sobote) w polskich wyborach, zas -by sie wyrownalo- w pazdzierniku bede glosowal w kanadyjskich w Europie. Wedlug dotychczasowych wyliczen chyba w Wiedniu :) Zas final Mundialu bede ogladal w OR- czyli w Oregonie, ewka :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: COUNT DOWN... :) 18.06.10, 11:04 Jak w 1975 dostawalam niemieckie obywatelstwo, musialam zrezygnowac z polskiego. Nie zalezalo mi zreszta wtedy na podwojnym. Za polskim zatesknilam dopiero jak rodzinnie wybieralismy Tuska i teraz, zeby wybierac przeciwko. Wiec bardzo Was prosze, abyscie za mnie postawili krzyzyki w odpowiednim miejscu!!!! Czytaliscie dzisiaj w Wyborczej o trudiu pisowskim w radiu maryja? Wlosy demba staja.... Odpowiedz Link
chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 22:49 Wlasnie spelnilem obywatelski. Co to jest "o trudiu"? Odpowiedz Link
jutka1 Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 22:53 U Was się głosuje przed oficjalnymi godzinami???? Odpowiedz Link
chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:10 Na naszej polkuli glosowanie dzis ze wzgledu na roznice stref czasowych, psze pani :) Zalaczam material dowodowy sprzed paru godzin: Odpowiedz Link
jutka1 Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:23 O kurde. Kiedys się głosowało dokładnie w tym samym czasie. Chyba, że mi się Alzheimer wdał...? Odpowiedz Link
chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:32 Swoja droga fajnie bylo. Jedna sie awanturowala, ze nie ma jej na liscie- bo sie nie zarejestrowala... Trafila mi sie tez parka odpierdolona na to wydarzenie ze hej i poczulem sie, jakbym tam tylko sprzatal. Ty masz kreacje wyprasowana na jutro, cheri? Wlos zrobiony? :)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:40 O cholera, nie pomyślałam o kreacji! Suknia wieczorowa? Tiule i boa? Złote sandały na 20cm obcasie? Czycuś??? Eeeeeeeeee. Łotewer. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:59 Musi byc tak, jakbys szla na dancing, tylko o cien bardziej casual. Obcas zdecydowanie wysoki + mala, zgrabna i elegancka torebeczka kopertowa, jak na popoludniowy (nie galowy) koncert w operze. I wlos! Wytrefuj, double-combed (kurwa, zapomnialem jak to polsku, przypomnij mi w try miga, bo bedzie mnie meczyc!). A w miedzyczasie lec otworz nowe pierduly, bo jak nie to sam sie wepchne. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 17.06.10, 22:54 Spedzilam fajny wieczor z kolezanka w Casa Colombiana przy fajnej muzyce i tapas. W domu pachna peonie ktore dzis wlasnorecznie scielam i wstawilam do wazonu. Dobrze jest. Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 17.06.10, 23:08 Kilka peonii to bys mogla kopsnac. Bardzo lubie :) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 17.06.10, 23:14 Mam tylko jeden krzak pieknych, ciemnorozowych peonii. Starczy na to zeby raz w roku miec peonie w wazonie. Raz w roku mam tez wlasny bez w wazonie i wlasne konwalie w wazonie. Bez i konwalie juz dawno przekwitly, peonia w tym roku pozno zakwitla. Zapach cudny. Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 17.06.10, 23:22 Powyzszy wpis jest podly i niecenzuralny! Admin, wyciac!!!! Zlosliwa wycieczka personalna! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piatek, za 25 minut weekend 18.06.10, 07:36 Nic sie nie dzieje i tak powinno byc. Za niecale pol godziny zaczyna sie dla mnie weekend. Pogoda jest sucha, sloneczna i zimna a i weekend ma byc takowyz. Spedze go na ogrodnictwie a jutro wieczorem pewnie pojde do City na festiwal typu swiatlo i dzwiek Vivid Sydney zas w niedziele o swicie bede ogladac mecz naszych z Ghana... jesli przegraja, to nieutulona w zalu pojde spac. Zycze wszystkim rownie nudnego i spokojnego weekendu, gdy czytam forum a szczegolnie przeboje Xurka i Fed, wydaje mi sie ze takiego potrzebujecie :o) Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 18.06.10, 08:57 Dzięki Niebiosom, że już piątek! Niestety, nie mam czasu się teraz rozpisywać. Więcej jak wrócę wieczorem. Miłego dnia! :-) Odpowiedz Link
ewa553 Xurku, 18.06.10, 11:06 od lat albo czytam przez telefon rodzince Twoje teksty, albo przesylam je mailem. Wczoraj dostalam kolejna odpowiedz: to jest po prostu rewelacyjna historyjka i Twoja znajoma powinna zamiast siedzieć w biurze pisać książki albo zabawne felietony np. do pism babskich No i co? Masz przynajmniej gdzies swoje wpisy odlozone? Z samych opowiesci o P. zlozylaby sie ksiazeczka.... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Koszmar 18.06.10, 22:29 mojego syna. Rano wparowałam do niego do pokoju i zażądałam kluczyków i papierów do mojego auta, a on zostawił poprzedniego wieczoru, całość u Dziecinki, czyli swojej siostry. Dostał opier... Lemurek, czyli jego dziewczyna chichotała jak szalona pod kołdrą:-) Dobra, poszłam na szychtę, autko dostarczyła Dziecinka. Synuś wybył i powrócił dodom w słodkim przekonaniu, że tak zaraz to ja nie wrócę.A tu Gucio, wróciłam bo miałam przerwę. Drukarnia drukowała kolejną (tym razem definitywną wersję) i miałam godzinę żeby sie uprać. No to skorzystałam z okazji i opieprzyłam go za bajzel w jego pokoju:-) Poczem znowu poszedłam won. Zaczem po dłuższym czasie został wysłana z Kongresu Kobiet, żeby coś tam i gdzieś tam załatwić. Jadę sobie Świętokrzyską i co widzę: mojego Synusia który po nieudanej próbie skrętu w lewo, rozkracza sie na środku skrzyżowania. Niby nic, zwyczajnie miał nadzieję, że jeszcze zmieści się na żółtym. Nie zmieścił się. Kochająca mamusia, łapię za komórkę i dzwonię. On odbiera jakby nigdy nic i słyszy: MELEPETO CHOLERNA! JAK JEŹDZISZ GÓWNIARZU! CAŁE SKRZYŻOWNIE BLOKUJESZ!!!! O mało łbem nie zrobił sobie z samochodu kabrioletu:-))) Biedne dziecko które gdzie się nie ruszy, tam piekielna mamusia jest! Myślę że już uwierzył raz na zawsze, że wszędzie jesteśmy śledzeni. Zwłaszcza niektórzy! Odpowiedz Link
maria421 Re: Koszmar 19.06.10, 11:35 Biedny synek, nie dosc ze sie na skrzyzowaniu rozkraczyl to jeszcze natychmiastowy opierdantus od "Mama´s Watching You" oberwal. To sie moze kozetka o psychoanalityka skonczyc, bo jak wiadomo matki sa zawsze i wszystkiemu winne:) Jest chlodno i ponuro, jutro ma byc jeszcze gorzej. Na jutro jestem zaproszona do corci, do jej nowego mieszkania. Odpowiedz Link