O pierdułach -- Odcinek 116 :-)))

12.06.10, 14:28
Otwieram. :-)
Link do poprzedniego tutaj (Kan i jorstruli wpisały się ostatnie, w tym samym
czasie :-) )
forum.gazeta.pl/forum/w,14420,112457961,112457961,O_pierdulach_Odcinek_115_.html
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 12.06.10, 15:43
      Henio byl i zreperowal antene, zdazyl przed deszczem. Ja go musze chyba ozlocic
      bo co ja bym miala jakbym jego nie miala w takich przypadkach.
      Jest ciemno i ponuro. Kolezanka, slomiana wdowa, z ktora mialysmy dzisiaj
      zaszalec w miescie zadzwonila ze nie moze bo ja alergia dopadla i ledwo dyszy.
      Na szczescie znow mam wszystkie programy telewizyjne na ekranie.

      • jutka1 Też bym chciała... 12.06.10, 16:13
        ... mieć pana Henia. Ale tutaj jakoś trudno o panów Heniów, a może źle szukam. :-)
        • maria421 Re: Też bym chciała... 12.06.10, 16:21
          Tak miedzy nami, to calkiem atrakcyjny chlopak. I do tego wolny:)
          • jutka1 Re: Też bym chciała... 12.06.10, 16:57
            Ehem, jakoś nie szukam. :-) To znaczy przystojnego i wolnego pana Henia nie
            szukam. Wolę takiego, co tylko robotę ma robić. :-)))
            • maria421 Re: Też bym chciała... 12.06.10, 18:19
              jutka1 napisała:

              > Ehem, jakoś nie szukam. :-) To znaczy przystojnego i wolnego pana Henia nie
              > szukam. Wolę takiego, co tylko robotę ma robić. :-)))

              Zawsze to przyjemniej jak do roboty przyjdzie pan o milej powierzchownosci, nespa?:)
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 12.06.10, 16:50
      No to zapraszam do ogladania jak moje rosną: bazylia kupiona w
      spożywczaku i przesadzona, pietruszka też ale się sfrąkła,
      pomidorki, oregano i okra (ki flute? ktoś wie?), maciejka
      własnoręcznie zasiana:

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/cf/uc/enwv/t7Bog840qIHmly64bB.jpg

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 OKRA!!! 12.06.10, 16:56
        Omajgod! 100K! Toż będziesz mogła gumbo gotować! :-)
        southernfood.about.com/library/weekly/aa081401b.htm
        • jutka1 Re: OKRA!!! PS 12.06.10, 17:01
          Masz tu jak toto wygląda w różnych daniach :-)
          tinyurl.com/3a9v7dr
          • jutka1 Re: OKRA!!! PS 12.06.10, 17:03
            Zeżarło wpis pt. OKRA!!! ????
            QRV

            Jeszcze raz: Gumbo będziesz mogła gotować :-)
            southernfood.about.com/library/weekly/aa081401b.htm
            • jutka1 Coś się GW biesi :-/ ntxt 12.06.10, 17:04

              • pierdoklecja_prutka Re: Coś się GW biesi :-/ ntxt 12.06.10, 17:22
                Nie!
                To okrę zżera! Właśnie zauważyłam, że się mszyce rzuciły i roślinka
                więdnie. Trudno, oprysk dzisiaj się zrobi. Pomidory też.

                A te papryczko-fasolki to widziałam w sklepie. Tylko nie wiedziałam
                co to! Przepisy apetyczne, dzięki Pyt!

                Apropos Pyta, to dzisiaj znalazłam w ogródku coś w rodzaju mini-
                pytona.



                --
                wasza pierdo
                • pierdoklecja_prutka pytonek 12.06.10, 17:27

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/cf/uc/enwv/VY9VuhabBZNO8DPhoB.jpg


                  Muszę uważać, bo mi Tofika wpieprzy!


                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: pytonek 12.06.10, 17:37
                    Uuuuuuu. Słabo mi.... :-)
                    • maria421 Re: pytonek 12.06.10, 18:21
                      Beeeee, nie lubie....
      • sabba Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 12.06.10, 21:08
        oo ale pracowita jestes!:) niech ci bujnie rosnie. a ja sie musze pokajac bo
        "kazalam" ci posadzic rucole w doniczce. teraz po wlasnych nowych
        doswiadczeniach mowie, prosze zamien doniczke na donice (duzo duzo ziemi) i
        bezdie git:)
      • jutka1 100gródek 13.06.10, 09:30
        Zapomniałam wczoraj napisać, że ślicznie masz w ogródku. :-)
    • ewa553 zamowienie 12.06.10, 18:18
      Dorotko: przyslij pieknego pytona do mnie na roboty! Dzdzownice,
      zwane glistami sa u mnie milo widziane!

      Mario, przyslij pana Henia, mam od roku rozne lazienkowe ustrojstwa
      zamiast wisiec na scianie, to stoja rzadkiem pod sniana:(((( Moj
      poprzedni pan Henio, czyli pan Krzysio, ten to sie dopiero zbiesil!
      Chcial zebym ogrodek na niego przepisala, a jak odmowilam, to sie
      obrazil i tyle go widzialam:(((((

      Fedoro, przyjedz do mnie. Zamieszkasz w ogrodku, gdzie jest biezaca
      woda zimna, klop jak trza, nie ma pradu. Bedziesz mieszkac swojsko,
      samotnie i jeszcze pozwole Ci zjadac wisnie, ktore wlasnie
      dojrzewaja:))))
      • maria421 Re: zamowienie 12.06.10, 18:45
        Ewa, ja Henia podsylam roznym moim znajomym i wszyscy sa bardzo zadowoleni, ale
        do Ciebie musialabym go eksportowac za granice Landu. Nie da rady:)
        Chyba ze za obfitom oplatom:)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 13.06.10, 09:22
      dziendobry, Moje Drogie Panie! (panow jakos na horyzoncie nie widze).
      Pozdrawiam wszystkich przypominajac, ze niedziela jest dniem wolnym
      od pracy, ale nie od pisania!!!
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 13.06.10, 09:45
        No to pisz, Ewa, bo ostatnio leniuchowalas i masz tutaj duzo do nadrobienia:)

        Donosze ze znow jest szaro i chlodnawo, wiecej nie mam do doniesienia.
      • jutka1 Niedziela 13.06.10, 10:11
        Świeci słońce, ale ma być chłodniej - 19-20 C. Znów leniwie będzie dzisiaj -
        tyle, że zrobię chłodnik (bez botwinki, tylko na burakach). Bulion kurzęcy się
        gotuje, potem dodam buraki etc. - żeby do popołudnia zdążył się schłodzić.
        Będziemy spożywać w sąsiedzkim towarzystwie.
        Poza tym porozpakowuję trochę pudeł, coś tam powieszę na ścianie, ale spokojnie
        i bez presji. No i oczywiście książka, "Wired" i muzyka. Niedziela taka jakcza. :-)

        Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
        • ewa553 Re: Niedziela 13.06.10, 10:30
          u mnie smiesznie zachmurzone niebo, ale cieplo. o 12-tej przyjada
          kolezanki na grillowanie, a pozniej fajny znajomy na kawe. Wczoraj
          zrobilam dwa prania i mam gore do prasowania (czego mi ortopeda
          zakazal), a pani od prasowania ma problem i nie moze chwilowo wpasc.
          Poza tym na FriendScout dowala sie do mnie jakis malarz. Nie jestem
          zainteresowana facetem, ale malarza szukam na gwalt (do malowania a
          nie te rzeczy!). Nie uwierzycie jak trudno znalezc kogos kto by mi
          wytapetowal i wymalowa dwa pomieszczenia zaledwie!!! Ze tez mi sie
          ten pan krzysio zbiesil:(((((
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Niedziela 13.06.10, 17:51
            A ja dzisiaj mialam przejazdzke na grzbiecie konnym w terenie 2 godziny.
            Sloneczko swiecilo, wiaterek troche wial...bylo wspaniale, bosko, oblednie. W
            najblizszym tygodniu proba jezdziecka mnie czeka. Dostane moze prawo jazdy na
            konia hahahaha

            No i na to konto zaplanowalam do reszty moj tegoroczny urlop. Kumpel z technikum
            mi sie objawil ostatniej jesieni z pensjonatem na Mazurach i zaproszenie ponowil
            jakie trzy tygodnie temu. Na dokladke stadnina w poblizu wiec zamowilam sie tam
            na tydzien. Kumpel juz obmysla mase atrakcji a mnie to w raj.
            A potem w Bory Tucholskie na weekend do przyjaciolki bydgoskiej.
            Stamtad nad morze tydzien gdzie mam zamiar blusa i kwiatka sciagnac..
            Zapracowanam strasznie planami urlopowymi...

            ---------------------
            30 stoi za wiek oczywiscie
            • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 13.06.10, 18:51
              Dzisiaj chłodniej, wieje wiaterek, jest słonecznie. Najpierw
              wylegiwałam się w łóżku z książką, potem zjadłam jajecznicę z
              kurkami (pierwsze w tym roku!)i poszłam na koncert do Łazieniek.
              Teraz działam sobie w ogródeczku.

              Bardzo interesujące spostrzeżenie poczyniłam dzisiaj. Mianowicie
              zwykle Pyton jak ma wolny dzień, to pisze jaki ma plan. To i to,
              gotuje zupę, potem się byczę, potem znajomi, potem cośtam. Pranie z
              pralni, albo coś.

              Ja natomiast absolutny miałam opór zawsze przed robieniem takich
              planów. I jednocześnie zauważyłam, że często w dni wolne muszę
              walczyć z dość paskudnym nastrojem, który się bieże niewiadomo skąd.
              No więc dzisiaj przeczytawszy co napisał Pyt i leżąc w łóżku z
              książką, lecz nie czytając, pomyślałam o tych wszystkich rzeczach,
              które przez cały powiedzmy tydzień sobie odkładałam na weekend.
              Wyszło mi, że "zaplanowałam" zrobić pranie, poprasować, posprzątać
              całe mieszkanie, przesadzić zamię, przesadzić zioła, pomalować sobie
              paznokcie od stóp, iść na Szopena, iść z Piotrem do kina, skończyć
              prezentację mojej biżu, zrobić koleżance kolczyki, ugotować obiad,
              ugotować żarcie psu, wymyśleć skąd wziąć kasę na moją planowaną
              eskapadę i chuj wie jeszcze co, i też w tym samym dniu nic
              kompletnie nie robić, wybyczyć się, bo to jedyny w tym tygodniu
              wolny dzień (wczoraj pracowałam). Nosz kurwa mać! W takim razie,
              mając takie oczekiwania na dodatek wzajemnie się wykluczające -
              oczywiste jest że jedyne co mi się udaje osiągnąć, to czuć się od
              samego rana źle! Uśmiałam się z siebie, a zarazem mi się smutno
              zrobiło, że tak sama siebie kąsam w łydki, i kopię po kostkach.

              Obiecałam sobie, że teraz, tak jak Pyt, będę sobie robić na wolny
              dzień plan, taki normalny, do zrobienia. Ha! Oto są korzyści z
              czytania forum!
              • jutka1 Re: Niedziela 13.06.10, 21:56
                Też tak kiedyś miałam, 100K. Ale przestałam się dręczyć, bo tak jak Ty - miałam
                sfrąknięte weekendy wiecznym poczuciem niewypełniania planu. A teraz nawet jeśli
                porannych planów nie da się zrealizować, to spoko. Innym razem.
                • maria421 4:0 czyli kibic mimo woli 13.06.10, 23:42
                  Wybralam sie dzisiaj z wloskimi kobitkami do hiszpanskiej knajpki na kolacje a
                  tam, jak wszedzie indziej, zbiorowe ogladanie meczu Niemcy -Australia bylo,
                  czegosmy nie przewidzialy...
                  Nie przewidzialysmy tez co sie bedzie po meczu dzialo. Ulica zablokowana, po
                  jezdni tlumy kibicow lataja, policja kieruje ruch na boczne uliczki, udaje mi
                  sie w koncu zlapac moj kierunek, wciskam sie w kolumne oflagowanych samochodow,
                  po krotkim czasie sama zaczynam trabic, moje pasazerki opuszczaja szyby i
                  zachowuja sie tez jakby im wszystkim nagle po 20 lat ubylo i spiewaja na cale
                  gardlo "Notti magiche" :-) Czyli to:
                  www.youtube.com/watch?v=wm9bbkjrePo&feature=related


                  • ewa553 Re: 4:0 czyli kibic mimo woli 14.06.10, 09:19
                    fajna piosenka Mario i taka mloda Nannini! Czy ona jeszcze spiewa?

                    Co do "planow do wykonania", to ja mam taka metode, ze robie sobie
                    liste spraw do zalatwienia. Nawet jesli uda mi sie z takiej listy
                    tylko 2-3 rzeczy zalatwic, to skreslanie ich sprawia mi przyjemnosc.
                    A reszta bedzie kiedys tam zalatwiona i juz!
                    • maria421 Re: 4:0 czyli kibic mimo woli 14.06.10, 10:32
                      Nannini jeszcze spiewa, ale nie jestem na biezaco z jej repertuarem, ja sie
                      zatrzymalam na :

                      www.youtube.com/watch?v=pArbuL6CJhA&feature=related
    • jutka1 Poniedziałek 14.06.10, 09:26
      Zrobiłam sobie leniwy poranek - trochę się spóźnię do pracy ale co tam.
      Jestestwo się domaga, to jestestwo dostaje. :-)
      Za oknem słońce, ale w ciągu dnia i wieczorem ma popadywać. 19-21 C.

      Więcej pierduł nie pamiętam. :-)
      Miłego dnia życzę :-)
      • maria421 Re: Poniedziałek 14.06.10, 10:33
        Pogoda ladna, musze jaks plan obmyslec:)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 17:12
      wlasnie przeczytalam, ze amerykanski producent chce sfilmowac
      Mistrza i Malgorzate u Jeta-Jones w roli Malgorzaty. I pisza, ze to
      byloby juz szosta(!!!!) wersja filmowa tej powiesci! Czy ktos z Was
      widzial, albo przynajmniej slyszal o tych pieciu zrealizowanych? Ja
      sobie to tylko jako koszmar moge wyobrazic, amerykanski Bulhakow -
      brrrr! A moze sie myle?
      • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 17:55
        Znam trzy ekranizacje. Wajdy "Piłat i inii", Vladimira Bortkova pod
        oryginalnym tytułem z 2005 i wiem ze część filmu nakręcił Polański,
        ale nie wiem na jakim etapie zatrzymał się, jeśli się zatrzymał. Nie
        wiem też czy serial który oglądałam na kompie jest telewizyjną
        wersja Bortkowa, bo nie chce mi sie sprawdzać, ale jest bardzo
        fajny:-)
        Tak czy inaczej raczej na ekranizacje nie pójdę do kina, bo ten film
        który mam nakręcony w głowie, ciagle jeszcze nie skończyłam
        definitywnego montażu, i tak jest i będzie najlepszy!!!
        • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 18:23
          I tarasowo siem pochwalem:
          Tę zołzę obserwuje, bo mam zamiar ją zeżreć:

          http://images39.fotosik.pl/299/331847cf22bc97eamed.jpg

          Tak miewam po deszczu, kiedy Fryś w słońcu zapuszcza korzenie:

          http://images49.fotosik.pl/304/b02d3d5319126f0bmed.jpg

          To widzę jak odrywam błękit ócz od ekranu:

          http://images44.fotosik.pl/304/3fd3b183a7537ba6.jpg
          • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 18:29
            I to nie koniec:-(
            Tak wygląda gąszcz ogólny:

            http://images35.fotosik.pl/158/9335b88bf2eccf4b.jpg

            A tak okno kuchenne:

            http://images44.fotosik.pl/304/e14f0dbc6daed3bbmed.jpg

            To natomiast jest Krowisia z wolnożyjacym ogonem:-)

            http://images40.fotosik.pl/297/0e788a04edc11881med.jpg
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 19:33
              Piekna oaza zieleni , Fedoro.
              • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 20:03
                W gąszczu uroczynu, hahaha! Ale to widzę nie tylko u mnie się w
                roślinności stwory lęgną i gnieżdżą! Podobywuje mi się to. U mnie
                kwiatów mało, ale za to mam melisę miodunkę nową. Boże, jak to
                pięknie pachnie!
                Dzisiaj spędziłam cały dzień na szkoleniu, co jest w sumie ok, bo
                temat mnie ęteresuje. Z tym, że cały dzień - to jakieś
                nieporozumienie. Po 15 już nic do głowy nie wchodzi. W stuporze
                wszyscy siedzą i głupawką czkają. Zimno znowu bisajds.
                Piję więc piwo pod sałatkę bobową (błogosławiąc Fed za każdym razem,
                bo to z jej inspiracji ta sałatka, nie mówiąc już o tarcie z serem
                pleśniowym, którego to wyczynu nie potrafię powtórzyć, więc tylko
                tęsknie kląskam, lecz sałatkę owszem, udaje mi się jakieś
                reminiscencje, pewnie blade i warjanty w temacie itd.) w poczuciu
                dobrze spełnionego obowiązku.
                • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 20:16
                  Tarta serowa zakonotowana:-)
                  Ze zjadalnych wew tarasie mam: Miętę, rozmaryn, estragon,tymianek,
                  bazylię zwykłą i miętową, miętę, pietruszkę, drzewko laurowe któremu
                  liście nieustannie obrywam. No nieodmiennie groszek, który radośnie
                  podjadam i truskawki któtre spokojnie pęcznieją:-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 20:22
      co za piekna dzungla kwiatowa, fedoro! Marze o takim nieladzie
      artystycznym i nigdy mi sie jeszcze nie udal, bom za glupüia, nie
      mam zylki artystycznej:((( Wyslalam dzis do Dorotki pare zdjec z
      mojego ogrodu (niestety ze mna wlacznie) i teraz sie wstydze takiego
      ubostwa......
      • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 20:29
        Ewa, nieład artystyczny na moim tarasie, jest po prostu nieładem.
        Artyzmm w nim nie wystepuje, jedynie moje lenistwo i indolencja, bo
        na kwiatach i innych roślinach nie znam się kompletnie.A i
        zapomniałam o niecierpliwości. Sadzę na widoku to co lubie widzieć i
        co szybko i wcześnie idzie w górę:-)
        • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 14.06.10, 23:38
          wlasnie skonczylam prace zawodowa, przerwana na trzy godziny by
          zajac sie malym, cos skonsumowac i otrzasnac kumpele (i siebie) z
          szoku jakim bylo zwolnienie jej z pozycji CEO bez "ostrzezenia" po
          27 latach pracy dla firmy......

          Mnie znow zaczynaja szantazowac "albo do Zurychu albo...." i nie
          wiem, co z tym fantem zrobic ale wylot na bruk biorac pod uwage co
          sie wokol mnie dzieje musze chyba przyjac za calkiem realnie
          istniejaca opcje.

          Mam tego "zycia zawodowego" powyzej cebulek wlosowych ale niestety
          zadnej zlotej mysli jak tu szybko zaczac zarabiac wystarczajaca
          ilosc mamony w sposob do zaakceptowania.
          • jutka1 Xurku, 15.06.10, 08:28
            strasznie przykre. :-/
            A do Zurychu masz daleko, m.w.?
            Jeśli nie za bardzo, to może byś się ugięła?
            • maria421 Re: Xurku, 15.06.10, 09:58
              Xurek jest zuch dziewczyna i napewno sobie poradzi. Trzymam kciuki.
            • xurek Re: Xurku, 15.06.10, 10:30
              przeniesienie sie do Zurychu oznacza dla mnie (lacznie z dojazdem)
              12 godzin poza domem, czyli prawie zero kontaktu z dzieckiem, ktore
              wlasnie zmienia szkole i ma przed soba bardzo wazny dla niego rok,
              gdzie musze "trzymac reke na pulsie". Teraz pracuje tylko 4 dni w
              tygodniu, reszte z domu, wiec moge zrobic przerwe, by sie nim zajac
              i pracowac dalej jak juz spi. Dojazd zajmuje mi gora pol godziny i
              maly moze przyjsc tutaj po szkole. W Zurychu musialabym przejac
              znacznie wiekszy departament niz ta filia, ktora teraz kieruje, wiec
              praca na 80% i z domu bylaby niemozliwa. Krotko mowiac przenosiny
              odbylyby sie kosztem mojego dziecka w momencie dla niego dosc
              krytycznym. Poza tym jezeli juz do Zurychu, to sa tam znacznie
              bardziej interesujace prace niz to co mi oferuja.

              Miewam dosyc czesto propozycje pracy z Zurychu, wiec nie boje sie
              tego bruku az tak bardzo, chociaz to, co w ostatnim czasie zdarza
              sie wokol nieco przygasza moj optymizm. Nie widze jedak zadnej
              mozliwosci innej pracy na miejscu tudziez 80% badz z domu w Zurychu.

              Jezeli sie nie ugne to moze sie zdarzyc, ze mnie zwolnia i wtedy
              bede musiala znalezc cos bradzo szybko, gdyz moj zasilek dla
              bezrobotnych nie wyniesie nawet polowy moich dochodow, nasze rezerwy
              sa dosyc skromne a dochody meza bardziej kaprysne niz pogoda tego
              lata :). Tego obawiam sie najbardziej: co jezeli wtedy nie uda mi
              sie znalezc szybko innej pracy albo bede musiala wziac byleco, bo
              bede pod czasowa presja. Teraz moglabym szkukac w spokoju i wybrac
              to dla mnie najlepsze, no ale pozbawilabym sie w ten sposob sama
              mozliwosci dalszej pracy na miejscu, a to, ze mnie wywala nie jest
              przeciez pewne (oceniam niebezpieczenstwo na jakies 30%). Tak
              naprawde potrzebuje jeszcze minimum dwoch, optymalnie 4 lat na
              miejscu, by wyprowadzic moje dziecko na prosta…..

              Dzisiaj mam wazny meeting “wewnetrzny” a w czwartek z CEO naszego
              headquarter. Caly czas mysle, czy mam sie ugiac, czy podlizywac i
              skamlec czy tez opieprzyc i zaszantazowac czy tez w ogole ich
              dzisiaj olac i zaczac bezposrednie negocjacje z centrala pomijajac
              moich bezposrednich zwierzchnikow. Jedno oznacza zachowanie
              niezgodnie z moim charakterem, drugie wojne z nowym szefowstem a
              wyniku nie potrafie oszacowac, wiec dostalam z tego wszystkiego
              biegunki i nie spalam przez pol nocy. A jak juz zasnelam to mnie sie
              snilo ze to mnie wyrzucili z pracy i laze z moim notebookiem po
              miescie i nie wiem dokad mam pojsc :).
              • jutka1 Re: Xurku, 15.06.10, 15:53
                A, to rozumiem Twoje obiekcje. Trudny orzech do zgryzienia. Daj cynk, jak poszło
                na spotkaniu z CEO.
          • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 15.06.10, 08:52
            Xurku, współczuwam serdecznie. To koszmarnie stresujaca sytuacja.
            Tzymaj się i nie daj się.
            Jutka, w przyszłym roku będziesz miała lepiej, bo zaplanowane z
            głową, wyobraźnią i fachowo. U mnie to jest naprawdę radosna
            tffuurczość polegajaca na sadzeniu co popadnie, tam gdzie stoję.
            Gdybyś zobaczyła taras Maćmy. Starannie przemyślany, zakomponowany
            zadbany, to jest Czarodziejski Ogród w miniaturze! Tam są drzewa,
            krzewy, kwiaty, jak się siedzi na ławeczce to wierzyć sie nie chce
            że to piate piętro, a nie zakątek starego przepieknego ogrodu!
            • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 15.06.10, 09:10
              Fedo, na tym wlasnie artystyczny nielad polega, ze ktos ma cos
              takiego w sobie, ze od niechcenia komponuje (podswiadomie) takie
              cudownosci jak Twoj taras. Prosze o zdjecia tarasu Macmy!

              Xurku, serdecznie wspolczuje. Pamietam taki wieczny stress z zycia
              zawodowego i wiem jak to destrukcyjnie na mnie wplywalo - pod kazdym
              wzgledem. Trzymaj sie. Na szczescie jestes osoba przebojowa, ktora
              nie da sie calkiem zdolowac.
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 15.06.10, 15:56
              NO nie wiem, pan od balkonu się nie odezwał po wizycie :-(
              • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 15.06.10, 18:45
                Drogie Panie, 30 lipca biorę na siebie (jeśli mi pozwolicie):-)
                Stokroć, Kiełbie i Luiza zaświadczą za mnie (mam nadzieję). Czto w
                knajpie, czto w domu, to zależy od Was!
                • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 16.06.10, 16:08
                  no to ja zeklepywuje tego 30 na tak fest jak tylko sie da, mam
                  nadzieje ze Stokrotka i Blues sie podlacza i pytam, czy moje chlopy
                  ewentualnie moga zjesc w kaciku razem z nami czy tez muszem im
                  zajecie znalezc (czy targ na stadionie na ktorym strzelaja do
                  Nigeryjczykow :) jeszcze istnienie :)?
                  • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 16.06.10, 16:52
                    1)Mogą:-))

                    2)Teoretycznie to tego bazaru nie ma juz od ponad roku, a
                    praktycznie, tak owszem.
                • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 16.06.10, 16:55
                  Zaswiadczam ;)

                  Tydzien wczesniej i bym przybyla bo bendem zjezdzac z Mazur.
                  Niestety 30 bede nad morzem i niezbyt mi po drodze :(
        • jutka1 Fedo, 15.06.10, 08:28
          taras imponujący. Zazdraszczam jakniewiemco. :-)
          • maria421 Re: Fedo, 15.06.10, 09:17
            Znow szaro, znow chlodno czyli nic nowego. Przy takiej pogodzie na taras
            wychodze tylko po to zeby pozamiatac i wytrzec stol i krzesla.
            Trawa znow wybujala, pan od koszenia pojechal na urlop, peonia sie zwiesila
            pomimo podporki i pecznieje, wiec moze na niedziele sie rozwinie.
            Dzien jak codzien.
    • blues28 Wchodze na forum... 15.06.10, 09:36
      ...i co widze? Lesmianowski Malinowy Chrusniak u Fedo na balkonie!
      Przepiekny! Ale mnie, jak zwykle najbardziej zachwycily dwa
      rudzielce! No... dwa Michaly wprost: jeden duzy, drugi maly. Sa
      cudnie fotogeniczne. Jak dla mnie Fedo, kazdy Twój wpis mozesz
      ilustrowac Frysiem i Krowisia. Temat postu obojetny ;-)

      Xurku, strasznie mi przykro z powodu chwiejby w pracy. Jak trafiaja
      sie zwolnienia dlugotrwalych pracowników, to nie sposób pozbyc sie
      uczucia niestabilnosci:-( Moze faktycznie (jesli to nie jest
      strasznie daleko, a koleje w Szwajcu – o ile pamietam – sa dobre)
      podojezdzaj do Zurychu. Az nie znajdziesz innego sposobu zarabiania.
      W koncu odejsc z korporejszyn zawsze mozna, a lepiej jak sie ma
      zaplecze. Mnie szlag trafial jak firma wyniosla sie poza Madryt i
      trzeba bylo dojezdzac w korkach nawet i przez póltorej godziny. Wiec
      rozumiem stres tracenia czasu (zycia) na dojazdy. Ale dopóki nie
      masz zlotej mysli na dobre zycie, to...

      Ja siedze na walizkach i koncze sprawy, bo juz w tym tygodniu jade
      do macierzy. Na cale lato. Mam nadzieje zlapac Kielbia i Kwiatka za
      kapoty i wypic kawe np na Dlugiej w Gdansku, na Monciaku w Sopocie
      albo na Skwerze w Gdyni... wsio ryba ;-) Pewnie tez wybiore sie do
      Warszawy i moze warszawianki tez sie ze mna czegos napija? No?
      W rodzinnym kotle jak zwykle sajgon, wiec jade ze wsparciem od
      moralnego do kazdego innego.

      Widze, ze wrza dyskusje na forum, ale sie nie dopisze z braku czasu.

      Odezwe sie znad Baltyku. Bywajcie zdrowi!!
      :-)
      • maria421 Re: Wchodze na forum... 15.06.10, 09:59
        Bluesie, dawno Cie nie bylo.
        Milej podrozy nad Baltyk! :)
        • fedorczyk4 Re: Wchodze na forum... 15.06.10, 10:09
          Czekam Bluesie:-)))
      • xurek Re: Wchodze na forum... 15.06.10, 10:38
        Blusie, ja bede rodzinnie dwa pierwsze tygodnie sierpnia w Darlowie.
        Chetnie bym sie spotkala. Moze cos wykombinujemy? Mamy tez zamiar
        zatrzymac sie na godzin kilka w Warszawie, najprawdopodobniej w
        piatek, 30 lipca. Jakby Warszawianki byly na miejscu i mialy czas i
        ochote na wspolny obiadek to ja tez bardzo chetnie.
        • blues28 Re: Wchodze na forum... 15.06.10, 11:47
          O rany, ja bym sie tez na tego 30 lipca pisala!! Bym chycnela w
          pociag do W-wy :-))
          A jesli cos sie nie zgra, to Xurku, strasznie chetnie sie pisze na
          spotkanie w 1 polowie sierpnia. Cos wymyslimy :-)

          Mam wybebeszone na lózko pól szafy. Dylemat pakowania, choc ja mam
          dobra wprawe i umiem zmiescic duzo. Mam pare imprez rodzinnych i
          musze dodatkowo zabrac stosowne ciuchy, buty, dodatki...

          lete, baj!
          • jutka1 Re: Wchodze na forum... 15.06.10, 15:55
            Baw się dobrze, Bluesie, tylko nie daj się za bardzo wessać w rodzinne
            przepychanki. Jedziesz odpoczywać, a nie robić za terapeutę czy mediatora. Nio! :-)
    • jutka1 Środa 16.06.10, 08:49
      Za oknem słońce, ale ma być dość chłodno, 18 C. Właściwie mi nie robi, i tak
      siedzę w robocie. Dobrze chociaż, że nie ma padać, to przynajmniej parasola nie
      muszę tachać.

      Nastrój dopisuje, energia się odnawia, i ciekawa jestem tylko na ile mi jej
      wystarczy.

      Więcej pierduł nie pamiętam. Miłego dnia życzę. :-)
      • maria421 Re: Środa 16.06.10, 09:12
        Pogoda jeszcze ladna, ale ma sie pogorszyc. Poza tym nic nowego.
      • ewa553 Re: Środa 16.06.10, 09:20
        U nas slonecznie, cieplo, ale od wczoraj pizdzi wiatr, jak w
        kieleckiem. Pojecia nie mam jak sie to skonczy, ale na wszelki
        wypadek pendzem do ogrodu popracowac.
        • xurek Re: Środa 16.06.10, 17:59
          No wiec wygramolilam sie z wyra i dogramolilam do roboty. Zasiadlam
          polprzytomna zleubrana i bylejakuczesana przed kompem i zaczelam
          czytac i pisac setki mailow. W ktoryms z nich chodzilo o jakowys
          termin ,wiec zajrzalam do kalendarza.

          A w kalenadrzu piatek co prawda jeszcze pusty ale dzisiaj
          zakonotowane: 13:30 Dr. Kemper Blumenstrasse 15. Zerknelam na
          zegarek, byla 13:23. Mozg na przyspieszonych obrotach przypomnial
          sobie, ze Dr. Kemper to ten od operacj obszarow intymnych odbytej w
          zeszlym roku. Nie bardzo mogl co prawda skojarzyc, po co ja do niego
          mam isc, ale wymyslil napredce, ze chodzi pewno o jakas kontrole.
          To zajelo mu 2 minuty. W nastepnych sekundach doszedl do wniosku, ze
          w takim razie obszar intymny nalezy poddac gruntownej dezynfekcji,
          bo ja takiego przedlekarzowego spleena mam, No wiec polecialam do
          lazienki, wyszorowalam jak trzeba, nachlapalam jak nieprzymierzajac
          Piranha w wannie i polecialam pedem do lekarza, oddalonego ode mnie
          o 10 minut pieszo. Lecac mozg nie mial nic do roboty, wiec zaczal
          sie jakos tak nieswojo czuc i cus zaczelo niepasowac. No bo ten
          doktor Kemper to powinien siedziec na Wiesenstrasse, wiec tera nie
          wiadomo: albo sie przeprowadzil i ja zupelnie nie wiem, gdzie go
          teraz szukac i lece w zle miejsce, albo mnie sie te sztrasy
          pomerdaly. Doleciam, stanelam przed drzwami budynku, szukam po
          nazwiskach a tutaj zadnego Kempera. Jest za to Baumann. I to cos mi
          mowi: Baumann to wlasnie ten od owej operacji i wszystko sie zgadza:
          siedzi na Wiesenstrasse.

          Zerkam na zegarek, jest 13:35 i pytam sie siebie, who the f…. is Dr.
          Kemper. Dzwonie do meza, bo moze on wie. On nie wie, wie za to,
          gdzie jest Blumenstrasse. Jak mi tlumaczy, to mnie swita: Kemper to
          moj nowy ortopeda co zastapil tego, co to zwial z kochanka (ale to
          inna historia i pewnie ja tutaj juz opisalam) i z tego by wynikalo,
          ze wydezynfekowac nalezalo prawa stope miast d…y. No i wynika z
          tego, ze ten termin jest wazny, bo ze stawem byly powazne problemy i
          musi byc co pol roku rzetelnie obstukany, obfotografowany i oddany
          do ponownego uzytku badz nie. Jest 13:40.

          W panice ogladam sie wokolo, zastanawiam co robic i stwierdzam, ze
          stoje na przystanku autobusowym a przede mna stoi autobus, co za
          minut trzy podwiezie mnie prawie pod samego Kempera. Wsiadam z ulga
          i natychmiast wpadam w obsesje smierdzacej stopy i braku warunkow do
          dezynfekcji. A jak sobie uzmyslawiam, ze wlasnie przebieglam na tej
          stopie 10 minut to mam wrazenie, ze tak smierdzi, iz caly autobus
          sie na mnie gapi. Ukradniem rozgladam sie wokol z nadzieja, ze
          pasazerow niet i ze stope bede mogla skontrolowac rozbierajac but,
          skarpete i przytykajac ja w autobusie do nosa. Ale nie. Pasazerowie
          niestety sa. Glupieje zupelnie. Z jednej strony niepohamowany odruch
          niejako sam sciaga buta i skarpete i kaze stopie uniesc sie do nosa,
          z drugiej niepohamowane uwarunkowanie socjalne stope trzyma w bucie
          i na ziemi. Siedze w potrzasku, autobus jedzie. Decyduje sie zuzyc
          czas kreatywnie : szukam w torbie materialu dezynfekujacego i
          znajduje: flakonik perfum Lancome Senses co go dostalam od klyenta.
          Wydaje mi sie byc idealnym rozwiazaniem. Wysiadam, wlatuje to windy
          u lekarza, sciagam buta, skarpete, leje peruma na stope, wiceram,
          zakladam skarpete, zawiazuje buta i lece do lekarza.

          On siedzi i zzera bulke. Tlumacze, ze meeting sie przedluzyl, on
          konczy rzuc i wchodzimy do gabinetu. Najpierw rozmowa o duperelach,
          potem o bolach w owym stawie a potem mowi, ze mam mu staw goly
          pokazac. Rozbieram buta, skarpete i…. Senses zalewaja gabinet z
          powalajaca intensywnoscia (podsmierdywaly juz przedtem, ale
          zacisnelam reke w piesc i bylo lepiej). Lekarz patrzy na mnie
          oslupialy a ja sie zastanawiam, czy mu nie powiedziec, ze no co,
          takie mam mydlo. Ale nie, robie sie tylko czerwona, nie mowie nic a
          on ironicznie sie usmiecha. Po zbadaniu recznym wysyla mnie do
          rentgena, gdzie przychodzi pomagierka, ktora po pewnym czasie
          zaczyna sie dziwnie rozgladac i pociagac nosem.

          Potem siedze w poczekalni i chociaz mam na nodze skarpete i buta to
          wydaje mi sie, ze nawet gazeta smierdzi Lancomem. Po pewnym czasie
          wracam do gabinetu, gdzie lekarz ogladajacy zdjecia mowi, ze ma
          dobra wiadodmosc, nekroza sie zmniejsza i pewnie sama zasklepi, wiec
          staw nie potrzebuje przez nastepne pol roku zadnej terapii.
          Usmiechajac sie dodaje: zapachowej rowniez nie.

          (nazwiska i ulice oczywiscie pozmienialam, reszta jest
          autentyczna:) )
          • jutka1 Re: Środa 16.06.10, 19:32
            Heheheheheheheeeeeeee :-)))))))))))
            • maria421 Re: Środa 16.06.10, 19:41
              Xurku, zamiast nie spac po nocach rozmyslajac Zurych- nie Zurych zmien branze-
              pisz teksty do kabaretu :)
              • ewa553 Re: Środa 16.06.10, 20:45
                Xurku, oplulam compa jak za dawnych czasow:))))
          • pierdoklecja_prutka Re: Środa 16.06.10, 22:04
            Omajgod, omajgod, czkwkawki dostałam!
            Ale co się stało z lekarzem od d....? Czy napróżno Cię czekał we
            łzach i twrodze?

            --
            wasza pierdo
            • xurek Re: Środa 16.06.10, 22:25
              nie, apojntment byl tylko u tego od stopy. Z tym od d.... nie mam
              juz nic wspolnego, ale bezblednie znalazlam jego umiejscowienie.
              Pomylily mi sie te doktory, ot co.

              A ten od stopy fajny jest. Jak sie spoznilam to siedzial sobie z
              pomagierkami za lada i przezuwal buly. No i oni wszyscy u tego
              ortopedy sa grubi, wiec czuje sie tam jak ryba w wodzie (lub raczej
              mors badz wieloryb).

              Siem zastanawiam, czy tez nie zaczac dobierac sobie personelu podlug
              tuszy. Ale musialabym wyrzucic wszystkich oprocz Behemota i
              ewentualnie programisty bo tez juz obrasta no i gdzie znajde tylu
              tlustych planistow na raz?
              • xurek Re: Środa 16.06.10, 22:39
                a jako ze mam dobry humor to wam opowiem jeszcze jedno bardzo
                smieszne i bardzo prawdziwe zdarzenie, tom razom z niemieckiej
                telewizorni.

                No wiec grasowal ostatnio w Konstanz taksowkarz - gwalciciel siejac
                poploch wokol. Jedna zgwalcana nawet zamordowal. Ale byl
                nieostrozny, wiec odciski palcow znalezli i go w statystykach
                przestepcow namierzyli i zdjecie jako poszukiwanego opublikowali. No
                i ktos go rozpoznal i dal cynk ze ukrywa sie w kolonii ogrodkow
                dzialkowych w okolicach Lipska. Ten ktos podal nawet adres.

                No i policja zrobila oblawe, zaatakowala altanke, rzucila cala
                zgromadzona ekipa o glebe (slady widoczne byly na twarzach
                udzielajacych wywiadu ofiar) i potrzebowala dwoch godzin na to, by
                skonstatowac, ze oblawila altanke obok rzucajac o glebe mezem
                swietujacym dziesieciolecie zaslubin jak rowniez goscimi mu w tym
                pomagajacymi.

                Na cale boze szczescie Niemcy wygrywaly wlasnie mecz a przestepca i
                jego kumple w altance obok kibicami zagorzalymi byli, wiec
                wrzeszczeli i trabili i z tego wszystkiego dwugodzinna oblawe
                altanki sasiada przegapil i policja choc spozniona zaaresztowac go
                na czas zdazyla.
          • sabba Re: Środa 17.06.10, 09:59
            rozumiem ze rzeczony perfum od tego wdarzenia stal sie ulubionym;) ale
            gratulacje dla zdrowiejacej stopy!
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek to brzmi dobrze 17.06.10, 08:12
      Nawal rzeczy do zalatwienia plus zimowa hibernacja powoduja ze malo sie udzielam
      na forach. Jak zawsze weekendy spedzam w ogrodzie, tydzien w pracy, niestety, po
      pracy jest juz za ciemno na ogrod :o( ale za to moja szefowa (ta z ktora sie
      skonfliktowalam) wyjezdza we wtorek na kilkutygodniowe wakacje!

      Kroliki pracowicie powiekszaja nore pod jacaranda, chora kroliczka nabiera sil,
      ale pozostanie niemal niewidoma. Dziecko swietnie zaliczylo na polrocze jezyki
      zas matematyke troche gorzej :o) Buszmen zabawia sie dlubanina przy swojej
      terenowce. Zaczal sie sezon narciarski w Gorach Snieznych. Za tydzien zacznie
      sie astronomiczna zima. Tyle njusow z zadupia swiata...

      Ide rozpalic w kominku, zyczac Wam napawania sie cieplem lata

      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • ewa553 Re: Czwartek to brzmi dobrze 17.06.10, 08:38
        U mnie nie brzmi dobrze: brzmi uderzaniem kropli deszczu o
        parapety... A zmeczona przerwalam wczoraj wazne prace porzadkowe w
        ogrodzie z nadzieja na dokonczenie dzisiaj. Poza tym jestem w
        trakcie corocznego pedzenia leczniczej wodki z bialego bzu i jak
        wieczorem przeszlam do etapu przedkoncowego, czyli zmieszania tego
        co do tej pory zrobilam ze spirytusem i wspynia do tego pewnego
        skladnika, ktory mialam z Polski, to sie okazalo ze ni h... nie moge
        tego skladnika znalezc:(((( Przeszukalam wszystkie mozliwe konty,
        wiem ze sie opakowanie rozwalilo i przelozylam to do jakiegos
        pojemniczka, ale jaki to byl pojemniczek? Gdzie go postawilam?
        Szlag mnie trafia. Czyzby cala praca na nic? U nas tego choilerstwa
        nie ma. Zaraz skocze do znajomej apteki, moze oni to beda mogli
        zamowic? To moje balaganiarstwo! Te moje zaniki pamieci jak czegos
        szukam! Nawet tego na starosc nie moge zwalic, bo zawsze taka bylam:
        ((((
        • fedorczyk4 Re: Czwartek to brzmi dobrze 17.06.10, 08:51
          Xurku, poprawiłaś mi porannie humor:-)
          Kiełbie, dziękuję za zaświadczenie o cnocie. Lepszego nawet biskup
          nie wystawiłby:-)
          Jutro i część pojutrza spędzam na Kongresie Kobiet, więc
          dzisiaj "robię" za jutro i muszę jakimś cudem przygotować choć
          częściowo żarcie na babski spęd który organizuję w sobotę
          korzystając z chwilowej nieobecności le Mężą:-)
          Pogoda jest bardzo fajna. Słońce,ale nie ma dzikiego upału.
          Nareszcie jakaś normalność.
          Ewa, nikt chyba nie może równać się ze mną pod względem
          bałaganiarstwa. I jeśli może Cię to pocieszyć, to jeszcze niczego mi
          nie zjadło definitywnie. Za to po każdej próbie systematyzowania,
          sprzątania etc.. dokumenty, ważna ręczna drobnica i inne gineły
          zawsze i definitywnie. Dlatego poddałam się i idę na własny żywioł.
          Luizo, czy niedowidzenie króliczki może przeszkodzić jej w
          szczęśliwym króliczym życiu?
          • ewa553 Re: Czwartek to brzmi dobrze 17.06.10, 09:03
            Hurra! Zadzwonilam i moja apteka ma arcydziegiel! Jestem uratowana.
            No i teraz jak juz nie szukam, znajde w najblizszym czasie to
            pieprzone "ziolko" z Polski....
        • luiza-w-ogrodzie Szukanie zwieksza poziom wkurwieliny 17.06.10, 10:07
          ewa553 napisała:

          > [...] sie okazalo ze ni h... nie moge
          > tego skladnika znalezc:(((( Przeszukalam wszystkie mozliwe konty,
          > wiem ze sie opakowanie rozwalilo i przelozylam to do jakiegos
          > pojemniczka, ale jaki to byl pojemniczek? Gdzie go postawilam?
          > Szlag mnie trafia.

          Takie bezplodne szukanie znacznie zwieksza poziom wkurwieliny. Wspolczuje, sama
          mam to od dwoch dni, tyle ze jesli nie znajde, to nie da sie tego czego szukam
          znalezc w najblizszej aptece... Szczesciara jestes, Ewo.

          Otoz potrzebowalam aktow urodzenia corki i mojego. Wszystkie wazne dokumenty,
          historie mego zycia i edukacji jak i oficjalne wszelakie papiery moich dzieci
          mam w jednym specjalnym skoroszycie, zawsze stojacym na polce. Poszlam od polki.
          Nie ma. Przerylam wszystkie pokoje. Nie ma. Wkurwieliny mam po kite, bo co jak
          co, ale papiery mam zazwyczaj dobrze zorganizowane. Przy okazji odkrylam jakies
          stare rachunki i inne dokumenty z kilku(nastu) lat. Teraz szukam znajomych z
          niszczarka, bo chce wszystkie ja pozyczyc, te papiery przez nia przepuscic i
          zasilic kompostownik :o) Jestem w nastroju bojowej agresji - skoro papiery
          robia mi na zlosc, to ja im pokaze!

          Uff... ide zjesc obiad. W kominku napalone, zwale sie na sofe z powiescia
          Mankella "Czlowiek z Pekinu". Recenzja wkrotce.

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
          się. Całe życie? Załóż ogród...
          • fedorczyk4 Zaraz zabiję się własna pięścią 17.06.10, 20:20
            Wczoraj, na żądanie szefostwa, zprojektowałam ulotkę(a raczej ulotę
            biorąc pod uwagę że jest to format A4), bez pomocy power pointów i
            innych dobrych cioć elektronicznych, bo na cudzym kompie i nie
            ukrywam, przy całkowitym braku umiejętności komputerowych. Po
            zatwierdzeniu przez szefostwo, wydrukowałam ją w najtańszym punkcie
            jaki znalazłam, w 400 kolorowych jednostronnych egzemplarzach.
            Zapłaciłam i odebrałam. Na własne nieszczęście wykazałam
            się "inteligencją" i stwierdziłam brak dość podstawowej informacji,
            czyli ew. kontaktu. Ok. Stworzyłam osobny adres mailowy, i gwoli
            oszczędności przpuściłam 400 ulotek przez prywatną, domową ale
            całkiem niezłą drukarkę, w postaci papieru do druku, na którym
            dodałam odpowiednio umieszczony w Wordzie w/w adres mailowy. Użyłam
            jak pies w studni, bo drukarka drukowała na co drugim arkuszu, więc
            musiałam przy niej siedzieć i podbierać co drugi egzemplarz z
            adresem i te z niewydrukowanym, podkładać znowu do drukarki. Nic to,
            ale przed chwilą okazało się że jedna z osób, której nazwisko jest
            na ulotce nie życzy sobie....
            Teraz musze pomyśleć jak tanio powtórzyć całą operację.
            Żesz.....
            • jutka1 Re: Zaraz zabiję się własna pięścią 17.06.10, 21:03
              Bidulu..... :-(
    • jutka1 Czwartek 17.06.10, 08:36
      Za oknem szaro, ma być tylko 17-18 C i ma kropić z przerwami cały dzień. Błe.
      Dobrze, że niedługo weekend. Chociaż będzie dość intensywny: sobota z kumplem z
      dawnych lat, wizytującym z dalekich krajów, niedziela wyborcza. Ale i tak
      dobrze, że - odpukać przez lewe ramię - nie będę musiała pracować.

      Tyle pierduł. Miłego dnia :-)
    • ewa553 cown down.... 17.06.10, 08:46
      jeszcze trzy dni do wyborow. Czytam wszelkie sprawozdania z wiecow,
      rozpraw itd i coraz bardziej sie denerwuje, ze mi jakas holota
      wybierze jednak nie tego co trzeba. a perspektywa Polski mi sie
      marzy takiej, ze bedzie prowadzona wreszcie bez destruktywnego
      wplywu pana od veta... Jesli wybiora tego co trzeba, to bedzie
      Polska idaca naprzod, Polska prawdziwie europejska... Wiem ze jeden
      glos niewiele znaczy, ale naprawde zal mi ze nie moge wybierac...
      • sabba Re: cown down.... 17.06.10, 10:02
        a ja moge i nawet chcialam ale nie jestem pewna czy to zrobie. czy w koncu
        znajdzie sie jakis kandydat ktory bedzie najbardziej odpowiedni a nie tylko
        najmniej szkodliwy z podsrod wszystkich innych?
        • chris-joe COUNT DOWN... :) 17.06.10, 22:47
          Tyle juz razy obiecywalem sobie, ze z wyborami polskimi skonczylem i za kazdym
          razem ktos mnie znow przekonuje, ze jednak powinienem, ze ojczyzna w potrzebie,
          a ja spie :)
          Wiec chyba sie znow przekonac dalem i sie nawet juz wprowadzilem na liste
          wyborcow w montrealskim konsulacie.
          Jednak znow bede glosowal negatywnie, dla ojczyzny ratowania, nie na tego kogo
          bym sobie chcial wybrac, lecz na mniejsze zlo...

          A ty ewka czemu nie mozesz? Nie masz polskiego paszportu?
          • fedorczyk4 Re: COUNT DOWN... :) 17.06.10, 22:55
            W imieniu w Polsce mieszkających, jestem Ci głęboko wdzięczna! Nie
            interesuje mnie na kogo zagłosujesz, myślę że wiem na kogo nie
            zagłosujesz i to już mi wystarczy. Zreszta przyznam się cichutko, że
            też głosuje przeciw, a nie za. Nie ma nikogo za kim naprawdę i od
            serca byłabym:-(
            • chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 17.06.10, 23:03
              Wiec w Montrealu bede glosowal (w sobote) w polskich wyborach, zas -by sie
              wyrownalo- w pazdzierniku bede glosowal w kanadyjskich w Europie. Wedlug
              dotychczasowych wyliczen chyba w Wiedniu :)

              Zas final Mundialu bede ogladal w OR- czyli w Oregonie, ewka :)
              • ewa553 Re: COUNT DOWN... :) 18.06.10, 11:04
                Jak w 1975 dostawalam niemieckie obywatelstwo, musialam zrezygnowac
                z polskiego. Nie zalezalo mi zreszta wtedy na podwojnym. Za polskim
                zatesknilam dopiero jak rodzinnie wybieralismy Tuska i teraz, zeby
                wybierac przeciwko.
                Wiec bardzo Was prosze, abyscie za mnie postawili krzyzyki w
                odpowiednim miejscu!!!! Czytaliscie dzisiaj w Wyborczej o trudiu
                pisowskim w radiu maryja? Wlosy demba staja....
                • chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 22:49
                  Wlasnie spelnilem obywatelski. Co to jest "o trudiu"?
                  • jutka1 Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 22:53
                    U Was się głosuje przed oficjalnymi godzinami????
                    • chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:10
                      Na naszej polkuli glosowanie dzis ze wzgledu na roznice stref czasowych, psze pani :)

                      Zalaczam material dowodowy sprzed paru godzin:

                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/DJsex0qtyCxOrQawsB.jpg
                      • jutka1 Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:23
                        O kurde. Kiedys się głosowało dokładnie w tym samym czasie.
                        Chyba, że mi się Alzheimer wdał...?
                        • chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:32
                          Swoja droga fajnie bylo. Jedna sie awanturowala, ze nie ma jej na liscie- bo
                          sie nie zarejestrowala... Trafila mi sie tez parka odpierdolona na to
                          wydarzenie ze hej i poczulem sie, jakbym tam tylko sprzatal.
                          Ty masz kreacje wyprasowana na jutro, cheri? Wlos zrobiony? :))
                          • jutka1 Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:40
                            O cholera, nie pomyślałam o kreacji! Suknia wieczorowa? Tiule i boa? Złote
                            sandały na 20cm obcasie? Czycuś???
                            Eeeeeeeeee. Łotewer. :-)
                            • chris-joe Re: COUNT DOWN... :) 19.06.10, 23:59
                              Musi byc tak, jakbys szla na dancing, tylko o cien bardziej casual. Obcas
                              zdecydowanie wysoki + mala, zgrabna i elegancka torebeczka kopertowa, jak na
                              popoludniowy (nie galowy) koncert w operze. I wlos! Wytrefuj, double-combed
                              (kurwa, zapomnialem jak to polsku, przypomnij mi w try miga, bo bedzie mnie
                              meczyc!).

                              A w miedzyczasie lec otworz nowe pierduly, bo jak nie to sam sie wepchne.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 17.06.10, 22:54
      Spedzilam fajny wieczor z kolezanka w Casa Colombiana przy fajnej muzyce i
      tapas. W domu pachna peonie ktore dzis wlasnorecznie scielam i wstawilam do wazonu.
      Dobrze jest.
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 17.06.10, 23:08
        Kilka peonii to bys mogla kopsnac. Bardzo lubie :)
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 17.06.10, 23:14
          Mam tylko jeden krzak pieknych, ciemnorozowych peonii. Starczy na to zeby raz w
          roku miec peonie w wazonie.
          Raz w roku mam tez wlasny bez w wazonie i wlasne konwalie w wazonie.
          Bez i konwalie juz dawno przekwitly, peonia w tym roku pozno zakwitla.
          Zapach cudny.
          • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 116 :-))) 17.06.10, 23:22
            Powyzszy wpis jest podly i niecenzuralny! Admin, wyciac!!!! Zlosliwa wycieczka
            personalna!
    • luiza-w-ogrodzie Piatek, za 25 minut weekend 18.06.10, 07:36
      Nic sie nie dzieje i tak powinno byc. Za niecale pol godziny zaczyna sie dla mnie weekend. Pogoda jest sucha, sloneczna i zimna a i weekend ma byc takowyz. Spedze go na ogrodnictwie a jutro wieczorem pewnie pojde do City na festiwal typu swiatlo i dzwiek Vivid Sydney zas w niedziele o swicie bede ogladac mecz naszych z Ghana... jesli przegraja, to nieutulona w zalu pojde spac.

      Zycze wszystkim rownie nudnego i spokojnego weekendu, gdy czytam forum a szczegolnie przeboje Xurka i Fed, wydaje mi sie ze takiego potrzebujecie :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 TGIF 18.06.10, 08:57
        Dzięki Niebiosom, że już piątek!
        Niestety, nie mam czasu się teraz rozpisywać. Więcej jak wrócę wieczorem.
        Miłego dnia! :-)
        • ewa553 Xurku, 18.06.10, 11:06
          od lat albo czytam przez telefon rodzince Twoje teksty, albo
          przesylam je mailem. Wczoraj dostalam kolejna odpowiedz:
          to jest po prostu rewelacyjna historyjka i Twoja znajoma powinna
          zamiast siedzieć w biurze pisać książki albo zabawne felietony np.
          do pism babskich

          No i co? Masz przynajmniej gdzies swoje wpisy odlozone? Z samych
          opowiesci o P. zlozylaby sie ksiazeczka....
          • fedorczyk4 Koszmar 18.06.10, 22:29
            mojego syna. Rano wparowałam do niego do pokoju i zażądałam
            kluczyków i papierów do mojego auta, a on zostawił poprzedniego
            wieczoru, całość u Dziecinki, czyli swojej siostry. Dostał opier...
            Lemurek, czyli jego dziewczyna chichotała jak szalona pod kołdrą:-)
            Dobra, poszłam na szychtę, autko dostarczyła Dziecinka. Synuś wybył
            i powrócił dodom w słodkim przekonaniu, że tak zaraz to ja nie
            wrócę.A tu Gucio, wróciłam bo miałam przerwę. Drukarnia drukowała
            kolejną (tym razem definitywną wersję) i miałam godzinę żeby sie
            uprać. No to skorzystałam z okazji i opieprzyłam go za bajzel w jego
            pokoju:-) Poczem znowu poszedłam won.
            Zaczem po dłuższym czasie został wysłana z Kongresu Kobiet, żeby coś
            tam i gdzieś tam załatwić.
            Jadę sobie Świętokrzyską i co widzę: mojego Synusia który po
            nieudanej próbie skrętu w lewo, rozkracza sie na środku
            skrzyżowania. Niby nic, zwyczajnie miał nadzieję, że jeszcze zmieści
            się na żółtym. Nie zmieścił się. Kochająca mamusia, łapię za komórkę
            i dzwonię. On odbiera jakby nigdy nic i słyszy: MELEPETO CHOLERNA!
            JAK JEŹDZISZ GÓWNIARZU! CAŁE SKRZYŻOWNIE BLOKUJESZ!!!! O mało łbem
            nie zrobił sobie z samochodu kabrioletu:-)))
            Biedne dziecko które gdzie się nie ruszy, tam piekielna mamusia jest!
            Myślę że już uwierzył raz na zawsze, że wszędzie jesteśmy śledzeni.
            Zwłaszcza niektórzy!
            • maria421 Re: Koszmar 19.06.10, 11:35
              Biedny synek, nie dosc ze sie na skrzyzowaniu rozkraczyl to jeszcze
              natychmiastowy opierdantus od "Mama´s Watching You" oberwal.
              To sie moze kozetka o psychoanalityka skonczyc, bo jak wiadomo matki sa zawsze i
              wszystkiemu winne:)

              Jest chlodno i ponuro, jutro ma byc jeszcze gorzej. Na jutro jestem zaproszona
              do corci, do jej nowego mieszkania.
Pełna wersja