O pierdułach -- Odcinek 119 :-)))

14.07.10, 20:04
Otwieram
    • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 14.07.10, 22:37
      W związku z 14 lipca, w czasie dnia brakowało mi huku Mirages i innych
      bombardierów, ale znienacka wieczorem dopadł mnie pokaz ogni sztucznych. Okna
      mojego pokoju i balkon wychodzą na pałac prezydencki, a miasto jest pełne
      europejskich oficjeli przed jutrzejszym spotkaniem wysokiej rangi nad Morzem
      Czarnym, więc i gest facet zrobił. Albo rzeczywiście do Europy chce się zbliżyć,
      czycuś?

      Powiem w sekrecie, że mimo wariackich temperatur i ganiania jak koń na
      westernie, zaczynam odpoczywać psychicznie. Jestem tu sama, ktoś tam słucha co
      mam do powiedzenia i jakichś małych inspiracji dostaje, paryskie koleżeństwo
      mobbujące mnie na co dzień jest daleko, no i ten urlop na horyzoncie...
      Wzruszyłam się dziś, jak pani Zija weszła do "mojego" biura coby zapytać, ze
      smutną miną, czy prawdą jest jakobym była tu tylko dwa tygodnie, a Angola
      zostawiała na całe 9 miesięcy? Zapewniłam, że za 2-3 miesiące wrócę na chwilę, a
      potem za następne 2-3 miesiące, no i potem... :-D

      W weekend lecę do Muzeum Narodowego obejrzeć starożytne wyroby ze złota, które
      po raz pierwszy były wystawiane za granicą, w Anglii, 1,5 roku temu - ale nie
      zdążyłam obejrzeć. Wynajmę sobie też przewodnika i połażę po mieście. Z
      aparatem, bięsjur. :-)

      I tyle na dziś. Idę spać, bo jednak czasowo jestem do przodu, a rano pobudka
      Dobranoc
    • luiza-w-ogrodzie Czwartek lipcowy, czyli powrot zimy 15.07.10, 08:16
      Jest sucho, slonecznie i wietrznie (wieje z zachodu) co w lipcu oznacza piekne
      dni i zimne noce. Chyba jutro rano i przez nastepnych kilka dni beda w ogrodzie
      przymrozki. Jest to znakomita pogoda dla czosnku, malin i porzeczek. Te ostatnie
      jeszcze nie wsadzone, ale zrobi sie w weekend. Dzis obsadzilam kolejny
      truskawkowy "garnek". Na weekend mam typowe zimowe plany: sadzenie, przycinanie
      i nawozenie :o) Jednym slowem, u mnie nie dzieje sie nic nowego, o czym z
      zadowoleniem oznajmiam, rozpalajac w kominku.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kan_z_oz Re: Czwartek lipcowy, czyli powrot zimy 15.07.10, 09:41
        Rzeczywiscie, ze sie jakos zwierzaki Nam forumowo porozkladaly -
        Fedoro, zdrowia Krowisi zycze...Tobie tez.

        Moj ptak zniknal jakis juz czas temu. Mialam golebia, ktory
        wysiadywal na moim kredensie przez jakies poltora roku. Jednego dnia
        nie wrocil...a wraz z nia cale stado. Zalobe swoja odbylam - o fakcie
        nie informowalam, bo i o czym?

        Albo gdzies tam lata albo zezarl ja kat sasiada...tfu, wole nie
        wnikac.

        U Nam spoko. Rower, spacery, wycieczki, przygptowywanie
        programow...koniec roku finansowego, wymaina 'wierzy komputera' i
        calego biura - normalka i na luzie.

        W Polsce sie dalej kotluje; mamusia wyszla ze szpitala i zaczela
        chodzic. Po paru dniach znalazla sie znowu w szpitalu na urojony atak
        serca...Przestalam dzwonic, bo jedna i ta sama spiewka...biedna
        jestem...
        Lazienka wyremontowana na super duper i czeka. Rehabilitant prywatnie
        zalatwiony, obecnie odstawiony...albo serce albo cwiczenia aby
        chodzic - nie da sie pogodzic jednego z drugim, za chooja.

        Generalnie to akceptuje pierdolca czyjegos...ale wybralam nie
        uczestniczyc w ciaglym wciaganiu mnie i angazowaniu w cos co mnie
        rozbija - dosc mam bycia chusteczka do smarkania codzien o 10 -tej
        wieczorm, po czym spac nie moge, bo sie nie da...
        Nie mam zamiaru utonac razem z tym kto przyslowiowo chwytajac sie
        brzytwy tonie z wlasnej woli - sorry kazdy mam wybor, mamusia tez -
        przestac pierdolic i narzekac - nic sie Jej nie dzieje oprocz
        meczarni we wlasnej glowie.

        Mam zamiar jezdzic na nartach do 83 roku zycia...jeszcze tylko 20 lat
        do pierwszej powaznej znizki na bilety...hihih i cieszyc sie, i
        jeszcze raz cieszyc...boze jakie zycie jest piekne.

        No i snieg zaczal padac na serio...hahaha

        Kan
        • fedorczyk4 Re: Czwartek lipcowy, czyli powrot zimy 15.07.10, 10:50
          U nas upał nad upały. Osobiście mi to nie przeszkadza, tylko
          Krowisia cierpi. Niemniej pomimo upału dochodzi do siebie i można
          uznać że jest dobrze! Ma psia szczęście. Takie skręty przeważnie
          kończą się zejściem, albo ciężkimi schorzeniami nerek i wątroby, a
          jej, tfu, tfu, tfu, przez lewe ramie, najwyraźniej poza pozbawieniem
          śledziony, mimo trzygodzinnej bardzo silnej narkozy, nic nie jest i
          nie będzie. Dzisiaj zaczeła okazywać zainteresowanie żarełkiem:-) No
          i wyprowadziwszy mnie o 4 rano na spacer zrobiła bardzo energiczny
          obchód swoich terenów.
          A w klinice byłysmy traktowane jak królowa i jej dwórka (królowa
          Krowisia i ja jako dwórka). To jest czysta przyjemność (nawet w
          takiej sytuacji) mieć do czynienia z kompetentnymi, ludzkimi,
          zaangażowanymi ludżmi. Nie piszę weterynarzami, bo dokładnie to samo
          dotyczy pielęgniarzy i dziewczyn w administracji. Obym w potrzebie,
          na to samo trafiła w "ludzkim" szpitalu
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 15.07.10, 11:12
      Oj, jak sie ciesze ze Krowisia wraca do zdrowia.

      W ogole dobrze otworzyc pierduly i same dobre wiadomosci przeczytac´- ze Jutka
      sie z Sajgonu wyrwala i sie zawodowo relaksuje w blizej niekreslonym miescie w
      czernomorskim rejonie, Kana mama zdrowieje, Krowisia tudziez.

      Ja tez mam dobra wiadomosc- po wczorajszej burzy mamy ochlodzenie. W koncu jest
      czym oddychac.
    • fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 15.07.10, 12:40
      W ramach pierduł i polskiej polityki:
      wyborcza.pl/Polityka/51,103835,8138147.html?i=0
      • blues28 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 15.07.10, 12:54
        Fedorko droga, najpierw wielkie hurrrra na czesc dzielnej Krowisi. Niech pilnie
        dobrzeje i dlugo, dlugo sie trzyma!
        A tu, moj osobisty wq..rw tez z wyborczej:
        wyborcza.pl/1,75478,8139133,To_juz_jest_wojna_pod_krzyzem.html
        Jaki moze byc stopien oszolomstwa? Czy upaly rozmiekczaja mozgi czy tez mamy 7,5
        mln obywateli specjalnej troski z uwagi na niedorozwoj umyslowy?

        Z inszej beczki: drogim dziewczyna dziekuje za troske. Jak tylko noga (pal szesc
        lokiec) dojdzie do siebie, wracam na rower. Ale juz z kaskiem! Zawsze mialam
        siebie za "gniotsa - nie lamiotsa", ale lepiej nie kusic fortuny.

        Tymczasem, choc upal szaleje ide przedziezgnac sie w biala szate i lete na
        spotkanie z Kielbiem.

        Bywajcie zdrowi!
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 15.07.10, 13:43
          Dziewczyny, pamietajcie o moich wrzodach na zoladku, nie podsuwajcie mi przez
          jakis czas niczego na temat polskiej polityki, na temat tego czy to Tusk czy
          Kaczynski ma krew na rekach, kto dla kogo jest kolejnym oszolomem, kto cierpi na
          niedorozwoj umyslowy , kto jest zdrajca narodu, slugusem Moskwy a kto slugusem
          Rydzyka.
          Ja na taki jad, obojetnie czy sieje go PiS czy Palikot reaguje sciskiem zaladka
          a jednoczesnie piesc mi sie zaciska i mam zamiar trzasnac nia w jakis okragly
          stol i zagnac panow politykow do roboty, czyli do tego, do czego zostali przez
          wyborcow wybrani i za co podatnik im niezle placi.

          Do roboty, warcholy. Albo idzcie za stodole, wezcie ze soba pare sztachet i tam
          sie nawalajcie ile wlezie- tam jest wasze miejsce, nie u sterow panstwa.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 15.07.10, 13:03
      melduje sie, ze wrocilam. z przygodami: poniewaz przy wczorajszej
      wieczornej burzy, huraganie, orkanie, zamknieto "powietrze" dla
      samolotow na kilka godzin, spedzilam upoje cztery godziny na
      lotnisku w Gdansku, a do domu dotarlam o 4 rano:(((( No i
      wylatywalam przy temp.kolo lub powyzej trzydziestki, a na lornisku
      tutaj bylo 16 stopni i silny wiatr....
      W Jastrzebiej Gorze bylo goraco, nigdy ponizej 35 stopni, no chyba w
      nocy, bo bylo tylko 25 stopni. Na szczescie dom mojej siostry jest
      milo chlodny. Na plaze chodzilysmy o 8 wieczorem. Bylo slicznie, bo
      okolo 21.30 byl zachod slonca ktory ogladalysmy z masa innych ludzi.
      Bo zaobserwowalam sliczny zwyczaj: jest tam ogromna ilosc kolonii
      dla dzieci i mlodziezy i oni chodza po kolacji jeszcze poplywac i
      poogladac zachod slonca. Fajne to bylo.
      Po raz pierwszy ogladalam JG w pelnym sezonie (podobno najpelniejszy
      zaczyna sie dzis) i chwale sobie ze przez te wszystkie lata bywalam
      tam w czerwcu lub wrzesniu. Sezon to dno. I tez to, co mowi blues:
      po glownej ulicy, ktora - na chodnikach - jest rowniez promenada
      pelna ludzi, pelna dzieci, auta jada jak szalone, az strach, ze
      jakies dziecko wyskoczy na ulice. Mozna powiedziec ze to auta co
      maja 100 koni mechanicznych i jednego osla - za kierownica.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 15.07.10, 13:44
        Ewa, fajnie ze wrocilas.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 15.07.10, 22:31
      Kolejna dobra wiadomosc dzisiaj- zatkali wreszcie te dziure:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8144137,BP__ropa_nie_wycieka_juz_do_Zatoki_Meksykanskiej.html
      • swiatlo Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 16.07.10, 00:01
        maria421 napisała:

        > Kolejna dobra wiadomosc dzisiaj- zatkali wreszcie te dziure:

        To dobrze. Wczopraj moja córka pojechała na podróż poślubną na Karaiby, i
        chociaż Karaiby chyba nie są w ropie, to jednak mimo to dość blisko.
    • jutka1 TGIF!!!!! 16.07.10, 06:50
      Kurdebalans, ależ to był pracowity tydzień!... Dzięki Niebiosom, wyrobiłam 120%
      normy, pożar już się tylko tli, a we wtorek-środę jest szansa kompletnego
      zagaszenia. Ufff. Jak by nie mówić, zasłużyłam na urlop.
      Będę siedzieć na świeżo pomalowanych fotelach ogrodowych, pić piwo tyskie i
      patrzeć jak trawa rośnie a bocian klaka (zam.). Opalać miastowy kadłubek, czytać
      manuskrypt przyjaciółki, który się ma pod koniec roku ukazać, przyjmować gości
      włącznie z Jakotką, i ogólnie: nie patrzeć na blackberrego, nie myśleć o
      robocie, dużo spać imało robić. Planuję bycie cudownym dzieckiem leniwca
      pospolitego i lemura. :-)))

      No, tyle pierduł piątkowych. Całuski i trzy rybie łuski. Baj. :-)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 17.07.10, 09:04
      Spadl deszcz i mamy calkiem przyjemne 18 stopni. Wreszcie jest czym oddychac.
      • jutka1 Sobota i wolny weekend 17.07.10, 09:26
        Weekend spędzę leniwie i zwiedzająco. Wynajęłam przewodniczkę, niech mi
        poopowiada. A jutro jadę na targ, posmakuję, pogapię się, jakieś lokalne
        specjały kupię.
        Za tydzień o tej porze będę w drodze do domu. Jiipppiiii. :-)

        Tyle pierduł. Miłego weekendu życzę.
    • maria421 Kanadyjczycy, uwaga 17.07.10, 13:00
      na chwasty:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8148287,Kanada_tez_ma_swoj_trujacy__barszcz_Sosnowskiego_.html
      • chris-joe Re: Kanadyjczycy, uwaga 17.07.10, 20:18
        Wyglada na to, ze to ja go z BC na wschod przywloklem.
        Na szczescie jednak mnie to nie dotyczy, bo niemal nie ogladam wiadomosci...
    • jutka1 Pytanie do niemieckojęzycznych 17.07.10, 20:01
      Jak przed wojną mógł się nazywać niemiecki bauer na Dolnym Śląsku?
      Proszę wytężyć wyobraźnię, to ważne.
      Danke :-)
      • chris-joe Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 17.07.10, 20:28
        Wklejam nazwiska bylych mieszkancow Reichenbach, jakie mi wpadly na necie:
        BAUER, BRENDEL, ELTER, FLEISSIG,
        GRINTER, GRUENDER, HEINTZ, HILLGNER, HIPPE, HOLZ, HEBEL, JULLIANE, LAMPERT,
        MARX, RABIG, RADECK, RANN, RHEINBERGER, ROUSETTE, SCHMIDT, SCHNEIDER,
        SCHNELL, SUESSMANN, WEISS, WERRICH, WIESNES, WUENDISCH

        a takze:
        Rummler, Gustav Launer, Johann Carl Gottlieb...
        • jutka1 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 17.07.10, 20:48
          Chodziło mi o kogoś ze wsi... Sorry, nie dopowiedziałam.
          • chris-joe Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 10:46
            Uojezu maryjko najswintsza, Reichenbach to bylo male miasteczko.
            Reichenbachowski aptekarz, kupiec blawatny, urzednik powiatowy, czy mlynarz
            najpewniej mial uojca, czy dziada tyz chlopa z okolicy, czyli najprawdopodobniej
            toz samo nazwisko. A i mody na imiona az tak szelenie szybko sie nie zmienialy
            w ciagu 50/80 lat, jak i w Polsze- Marianna, Wladek, Teresa, Antoni.

            A czy nazwiska i imiona chlopow z Niederschlesien roznily sie szalenie od
            analogow z Nadrenii, Hesji, czy Bawarii?

            Ciekawe tez, wiec pytam, bo w QC sa nazwiska, ktore automatycznie sa kojarzone
            wlasnie z QC, a nie z Francja.
            • maria421 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 10:59
              chris-joe napisał:


              > A czy nazwiska i imiona chlopow z Niederschlesien roznily sie szalenie od
              > analogow z Nadrenii, Hesji, czy Bawarii?
              >
              > Ciekawe tez, wiec pytam, bo w QC sa nazwiska, ktore automatycznie sa kojarzone
              > wlasnie z QC, a nie z Francja.
              >

              W Niemczech tez sa nazwiska ktore wystepuja czesciej w jednych regionach niz w
              innych. Ten temat tez mnie ciekawi wiec jak tylko znajde jakies informacje to
              sie z Wami podziele.

              Podobnie jest z nazwami miejscowosci- w Hesji jest mase miejscowosci konczacych
              sie na -hausen (Vollmarshausen), w Bawarii na -ing (Aibling), w okolicach
              Berlina na -ow (Storkow) itp.
              • chris-joe Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 11:18
                No, ale tez pozniejsze Niemcy powstaly ze zlepku wysp etnicznie mieszanych w
                czasach najazdow tzw. barbarzyncow, stad te roznice, jak i w W.Brytanii np.

                W QC sprawa jasna- w czasie francuskiej kolonizacji niewiele statkow raptem
                przywiozlo tu Francuzow, material genetyczny jest obliczany na pare tysiecy glow
                (stad tez i pewne choroby czesciej tu wystepujace, niz w reszcie Am.Pln.),
                nazwiska wiec sila rzeczy jedne z wielu we Francji, tu akurat nagle staly sie
                regula.
                W angielskojezycznej Kanadzie nazwiska sa zupelnie wymienne z nazwiskami na wyspach.
            • jutka1 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 18:07
              No tak, ale niektóre nazwiska w każdym kraju kojarzą się z "ludem". I tak co
              innego aptekarz z miasteczka, który ma nazwisko "populaire" (czyli wspiął się),
              niż dać chłopu ze wsi nazwisko, które się kojarzy z wyższą klasą (np. jakiś von
              Dupencwajg), bo blamaż będzie. :-)

              Na razie za poradą Basieńki kucharz się zwie Friedel, a doktor Tanenbaum.
              Ko-narrator, jeszcze nie wiem, bo jest zarządcą, więc może się nazywać
              jakkolwiek. :-)
              • maria421 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 18:36
                Jutka, Ty wreszcie powiedz co Ty produkujsz. Jak nie powiesc, to co? :)

                Niemieckie nazwiska, podobnie jak polskie , maja rozne pochodzenia- od zawodow,
                od miejsc , miejscowosci, od imion ojcow, od wygladu czy cech, poza tym maja
                wplywy dialektalne i migracyjne.
                Fritzl, Eckl, Krampl, Reischl to raczej nie bedzie Prusak a Jansen, Hansen,
                Peterson raczej nie bedzie Bawarczykiem.

                Najsilniejsze wplywy migracyjne sa chyba polskie - Mattusek, Tyralla,
                a zaraz za nimi francuskie- mamy politykow o nazwiskach Lafontaine i de Mezière.

                Kucharz Friedel moze byc. Ale gdzie on wystepuje?
                • jutka1 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 19:04
                  Na razie piszę wstęp Klausa. Bo to się dzieje u mnie w domu, tylko ma kilka
                  wątków. Nie jest to powieść, tak sobie tylko popierd..am. :-))))))
                  Klaus wyjaśnia skąd się wziął, co tam robi - i opisuje różnych lokatorów. Jestem
                  w latach siedemdziesiątych, kiedy nowy właściciel Pan Kreatura przemienił ogród
                  na 21 szklarni. :-)))
                  • ewa553 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 19:40
                    von Dupenzwei to wspaniale nazwisko, tylko by sie pisal: von
                    Duppenzweig:))))
                  • maria421 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 19:51
                    Ach, no tak ! Klaus to ten Twoj duch w Zoltym Domu.

                    Pisz , Jutka, pisz, ale potem daj przeczytac, co? :)
                    • jutka1 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 20:44
                      Dam przeczytać, ale tylko pod warunkiem, że: a) 100K zatwierdzi, że się nadaje,
                      i b) tylko drogą prywatną, nie tutaj :-)))
                      (już teraz 4 razy jest słowo QRV, wiec może się nie nadawać.... :-D )
                      • maria421 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 18.07.10, 22:10
                        Ok, czekam niecierpliwie :)
      • maria421 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 17.07.10, 20:42
        Wytezam wyobraznie, ale nie moge sobie wyobrazic o co biega.

        Niemiecki Bauer na Slasku przed woja mogl sie tez nazywac Bauer, na przyklad.
        Hans Bauer, albo Joseph Bauer.
        • jutka1 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 17.07.10, 20:49
          Mario, napisałam "bauer" z małej litery. Nie chodziło mi o imię kogoś o nawisku
          Bauer. :-)
          • maria421 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 17.07.10, 20:54
            Chodzi Ci wiec o wiesniaka? Po niemiecku to jest Dörfler, ale nie wiem czy na
            Dolnym Slasku przed wojna jakos inaczej wiesniakow nazywano.
            • jutka1 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 17.07.10, 20:59
              Chodzi mi o to, jak mógł po niemiecku nazywać się wieśniak. Imię, nazwisko.
              Dlatego napisałam, żeby wytężyć wyobraźnię.
              • maria421 Re: Pytanie do niemieckojęzycznych 17.07.10, 21:40
                jutka1 napisała:

                > Chodzi mi o to, jak mógł po niemiecku nazywać się wieśniak. Imię, nazwisko.
                > Dlatego napisałam, żeby wytężyć wyobraźnię.

                Roznie sie mogl nazywac, ale wytezenie wyobrazni raczej nic tu nie da. Znalazlam
                taka liste:

                freepages.genealogy.rootsweb.ancestry.com/~bgwiehle/wiehle/bahlow.htm
    • ewa553 Re: Np.:O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 17.07.10, 21:58
      Np.:

      Hans Müller
      Franz Herzog
      Adolf Piffke
      Johann Weisgerber
      Udo Kübler
      Egon Frey

      Czy mam dalej przytaczasz czy moze powiesz dokladnie o co chodzi?
      • maria421 Re: Np.:O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 17.07.10, 22:48
        Moze Jutka powiesc pisze?
        • jutka1 Re: Np.:O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 18.07.10, 07:10
          Nie powieść. :-)

          Dzięki! :-)
    • blues28 Niedzielny poranek 18.07.10, 07:11
      Wczoraj po najbardziej upalnym dniu tego lata (36 w cieniu = feels like 40)
      przyszla burza. Ale jakas taka cieniutka i mikra, zatoczyla daleki luk, bo choc
      blyskawice rozdzieraly niebo to grzmoty docieraly wytlumione i mocno spoznione.
      Za to deszcz spadl miarowy i ogrodniczo - rolniczy, podlewajac spragnione rosliny.
      Noc nie schlodzila sie wystarczajaco i bardzo zle spalam, bo goraco i
      niewygodnie. O piatej dzwignelam sie na chwile, ale w tym momencie dopadl mnie
      maly lobuz i zaczal sie przymilac, czolgac, popiskiwac i lizac po rekach, zatem
      nie bylo wyjscia tylko wyprowadzic go na dwor. Dzien wstal bardzo wymyty, rzeski
      i mily. Chodzilismy po mokrej trawie, po wypucowanych chodnikach i patrzylismy
      na przeswitujace zza chmur slone. Tu i owdzie juz ludzie, jedni zaczynajacy
      dzien, inni konczacy. Dziewczyna i chlopak, dedukuje, wracali z wesela. On w
      garniturze (no, gdzie jak nie na wesele idzie mlody chlopak w garniturze przy 36
      st??) a ona w rozkloszowanej sukni typu lata 50-te, z golymi plecami. Zdjela
      szpilki i niespiesznie, boso wedrowala po umytych chodnikach. Obrazek jak z
      czarno-bialej fotki.

      Co zrobic z tak pieknie i tak wczesnie rozpoczetym dniem? Gdyby nie mocno
      uszkodzona noga moglaby byc cudna wycieczka rowerowa. Ale jeszcze
      niedostatecznie zginam ja w kolanie. Zatem zobaczymy, zabawa w chowanego przed
      sloncem skonczyla sie, przynajmniej na kilka dni.
      A teraz pada ciepla mzawka, bliss!

      Milej niedzieli:)
      • jutka1 Re: Niedzielny poranek 18.07.10, 07:35
        Też wcześnie zaczęłam czasu paryskiego, wcześnie jak na niedzielę ofkors, bo w
        czasie tygodnia wstaję o szóstej czasu eur. BR/
        Plany na dziś dość proste: łażę, czytam, i jadę na targ nazywany targiem
        kolejowym. W niedzielę zjeżdżają się tu rolnicy i producenci specjałów z całej
        okolicy, i z przyjemnością pobuszuję wśród straganów.
        Jeszcze tylko 6 dni...
        Bluesie, dbaj o kontuzję. Pełna rehabilitacja zabiera trochę czasu, więc przez
        dobrych kilka miesięcy będziesz musiała uważać.

        Miłej niedzieli :-)
        • chris-joe Re: Niedzielny poranek 18.07.10, 07:54
          Ja zas wrocilem od zaprzyjaznianych sasiadow Moldawian. Szalenie przyjemnie i
          dlugie nocne ex-erwupeegistow rozmowy.

          Lipiec najgorszy odkad siegam pamiecia- nieprzerwana, opresyjna duchota. Byla
          burza tropikalna jakiej dotad nie widzialem nawet w tropikach. I gowno, nadal
          nie ma czym oddychac.

          Jutro ma rzekomo byc juz tylko "feels like 31"- nie wierze.

          Oregon ma przynajmniej rozkoszne chlodne wieczory, tam nawet pledem sie
          okrywalem w ogodku mimo dziennych wielkich upalow. Ale juz 3 godzinny postoj
          nikotynowy na lotnisku Newark byl spowolnionym umieraniem... PIEKLO!
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 18.07.10, 07:44
      i ja wstalam wczesnie aby przy mocnej kawie dobudzic sie i
      przeczytac poczte. idziemy dzis na faqjna wycieczke, ktora w polowie
      drogi ma jezioro. tam zrobimy piknik z plywankiem. bo zapowiada sie
      kolejny, upalny dzien. na szczescie w odroznieniu od polskiego
      wybrzeza (biedny bluesiku!), w nocy zawsze jest mile ochlodzenie.

      Zasypialam powtarzajac sobie: Albin Friedel, Achim Schulze, Peter
      Sommer, usw.:)))))
      • jutka1 :-))))))))))))) ntxt 18.07.10, 07:58

    • jutka1 Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 06:46
      No to rozpoczynam drugi tydzień na robotach. Jeszcze tylko 5 dni pracy i fruuu
      na urlop.
      Za oknem słońce, ma być 31 C - ale po zeszłotygodniowych 46 stopniach nic mi już
      nie jest straszne. Ha.

      Wczoraj miałam fajny dzień... Najpierw wycieczka na prze-o-grom-ny targ - tak
      dużego targowiska chyba jeszcze nie widziałam. A tam piętrzące się owoce i
      warzywa, lokalne specjały: słodkości, sery... No i przyprawy. Mniam.

      Po targu byłam tu i tam, obejrzałam i dostojną katedrę, i odremontowaną część
      starówki, i boczne wąziutkie uliczki z pochylonymi ze starości domami (często z
      podwórkami, na których pnąca winorośl robi za dach, a winogrona zbierają się
      właśnie do dojrzewania).

      Dziś już poniedziałkowo i zawodowo. Tyle, że po pracy idziemy z lokalnymi
      współpracownikami na przysłowiowe piwo.

      Więcej pierduł nie pamiętam. :-)

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Poniedziałek, tydzień 2 19.07.10, 09:21
        Slonecznie ale narazie chlodno, czyli OK, jeszcze odpoczywamy przed nawrotem upalow.
        O 11.00 mam dosyc wazne spotkanie z bardzo milym panem (prosze sobie nie
        domyslow nie snuc bo pan w wieku nadajacym sie najwyzej na ziecia), potem musze
        sie zajac tutejszym mieszkaniem mojego dziecka bo obecny lokator do Londynu sie
        wynosi i musze nowego szukac.

        Jutka, czy nam zdradzisz w jakiej to Krainie Czarow obecnie przebywasz?

        Milego dnia.
    • xurek spotkanie w Warszawie 19.07.10, 12:07
      to co? aktualne? Ja juz wszystko zaklepalam i moge byc w Warszawie
      30-go kolo poludnia. Gdzie sie spotykamy i w jakim skladzie?

      Pozdr dla calego foruma z wciaz slonecznej Szwajcarii
      • blues28 Re: spotkanie w Warszawie 19.07.10, 20:13
        Xurku, ja pisalam się „na bank”, ale tydzien temu wywalilam się sromotnie na
        rowerze i mocno stluklam noge i lokiec. Początkowo nic sobie z tego nie robiłam,
        nawet potruchtałam radosnie na spotkanie z Kiełbiem, ale już od piatku noga
        mocno spuchla i nabrala strasznych barw.
        Dzis spędziłam caly dzien u specjalistow i okazuje się, ze mam jakies wylewy
        wewnętrzne: suma sumarum, noga w gore, nie forsowac, okłady, naświetlania,
        heparyna, i jak cos nie tak – klusem do lekarza. Do 30 co prawda jeszcze
        (technicznie) 11 dni, wiec się nie skreślam definitywnie – cieszyłam się na taki
        realny virtual – ale mój przyjazd jest pod bardzo dużym znakiem zapytania.
        A w ogole to kiepscizna, bo nie jechałam tutaj żeby noge do gory trzymac :( Ale
        trudno.
    • luiza-w-ogrodzie Wtorek zimowy i sloneczny 20.07.10, 00:55
      Tyle jest do zrobienia, ze nie mam nawet czasu na czytanie forow. W weekend
      sialam salate i rzodkiewke, sprzatalam kroliczy ogrod i malowalam belki jakie
      uzyjemy do renowacji starej lawki ogrodowej.

      Poza tym rozpoczelismy prace nad lazienka, ktore przeciagaja sie niemilosiernie
      z powodu pogody i plataniny kabli. Zimna pogoda powoduje ze farba nie wysycha
      tak szybko jak powinna. Czeka mnie jeszcze pomalowanie drzwi i okna, moze w
      ciagu dnia jesli sie ociepli.

      Natomiast co do kabli, przy okazji zakladania lampy Buszmen odkryl, ze oprocz
      tych, ktore sa potrzebne do podlaczenia lampy, jest tam jeden luzny pod
      napieciem a do innego z kabli podlaczona jest lampka w korytarzu. Sledztwo i
      rozrysowywanie schematow polaczen trwalo 4 godziny, ale lampa jest wreszcie
      zalozona, grzejnik na scianie tez. Buszmenowi pozostalo zainstalowanie
      wentylatora i wymiana armatury na nowa. Lazienka bedzie lsnic.

      W pracy managerka wrocila z wakacji, na szczescie ma taki jet lag, ze na razie
      siedzi cicho. Zaraz jade na lotnisko po corke, po powrocie rozpale koze na
      werandzie i bede pilnie pracowac. Za oknem swieci jaskrawe slonce i troche
      bialych chmurek od strony lotniska, firma przycinajaca trawniki przed domami
      szaleje z kosiarkami, ktore zagluszaja nawet kakadu.

      Pozdrawiam, zyczac wszystkim na polnocnej polkuli pieknej ale nie goracej pogody
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Wtorek upalny 20.07.10, 07:06
        Ma być dziś 36 C. Jasna cholera, już miałam nadzieję na ochłodzenie (na jednej
        stronie www podawali, że ma się ochłodzić...). W biurze ciągle zepsuta
        klimatyzacja. Ughhhhh.

        Sny miałam okropne, nie pamiętam ich na tyle, żeby zrobić wpis na Snulum, ale
        straszne były. Gubienie kluczy, walący się projekt, szamotanina z jeżdżeniem po
        mieście w poszukiwaniu owych kluczy, hackerstwo jakieś i wsadzenie nam w opis
        projektu obrazków/filmików z babami na rurze, no i punkt kulminacyjny (to dla
        100K)... wywalenie szamba w moim mieszkaniu i wtargnięcie zawartości wraz z
        rozpędzonymi rurami na ruchome schody w budynku, którymi akurat i ja, i wszyscy
        sąsiedzi w zjeżdżaliśmy do wyjścia. Błeeee.

        Jeszcze tylko 4 dni robocze...

        Tyle pierduł dzisiejszych. Miłego dnia :-)
        • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek upalny 20.07.10, 15:05
          Omajgod Pytonie, być gonionym przez potoki szitu i pędzące rury
          kanalizacyjne, to ja nie aspiruję nawet do takiego poziomu śnienia
          Wow!
          W Warszawie nadal ciepło, pomidory rosną jak na drożdżach. W pracy
          doznałam irytacji, bo mój nabyty na kursie szwung i rozmach domaga
          się jakiegoś ujścia, którego moja praca w tej chwili nie zapewnia.

          Za to się odetkałam i zrobiłam sobie naszyjnik do łapania marzeń -
          jak się bateryjki do aparatu naładują to zawieszę zdjęcie.




          --
          wasza pierdo
          • xurek Re: Wtorek upalny 20.07.10, 15:23


            Stokrotko, co ze spotkaniem? Zaczynam juz miec rajzefiber dlatego
            tak dopytuje :)
            • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek upalny 20.07.10, 18:17
              Xurek, ja nie wiem, właśnie mnie się Ojciec zborsuczył. Rano
              najpierw powiedział, że już natychmiast chce jechać, a za kilka
              godzin powiedział, że wcale nie przyjedzie. W związku z tym
              wszystkie dotychczasowe plany mogą wziąć w łeb i nic nie wiadomo.


              --
              wasza pierdo
              • ewa553 Re: Wtorek upalny 20.07.10, 20:01
                tak to jest z planowaniem: nigdynie wiesz co wypadnie. wiec pare
                zlotych mysli: czlowiek strzala, Pan Bog kule nosi. albo niemieckie:
                man denkt, Gott lenkt (czlowiek mysli, Pan Bog kieruje). I ostatnio
                przeczytane: jesli chcesz Pana Boga rozsmieszyc, to zrob dokladne
                plany na jutro.
              • xurek Re: Wtorek upalny 20.07.10, 21:56
                no to czekam na Fedo i na wyklarowanie Twojej sytuacji. Mam
                nadzieje, ze do przyszlego wtorku sie wszystko powyjasnia. A ojciec
                ma do Warszawy przyjechac?

                Boze, tu jest taki upal, ze sie jeszcze o tej porze pot ze mnie leje.
    • sabba przeprowadzkowo, a raczej... 20.07.10, 08:17
      pakujaco i remontowo od 1 lipca w tej czesci niemiec. i tak bedzie do poczatku
      sierpnia. ok, jest upal, ok, chyba w lecie powinno sie miec urlpo, ok, cos tam
      cos tam. mam werwe i jestem pelna zapalu a to chyba dobrze:)
    • luiza-w-ogrodzie Srooda, joooga, zieeeew.... 21.07.10, 07:50
      Managerka zrobila mi mila niespodzianke i sie zwinela gdy bylam na jodze, wiec
      siedze teraz sama w pracy poziewujac. Chyba sie szybciej zbiore do domu i
      zabiore za malowanie okien lazienki. Jak widac, nie dzieje sie u mnie nic w
      porownaniu z Waszymi wakacyjnymi wojazami, upalami i zamieszaniami
      rodzinno-zdrowotnymi.

      Corka wrocila z Szanghaju, ogromnie sie jej podobalo zwiedzanie, jedzenie i
      targowanie sie :o) Lazily wszedzie malownicza trojca: czarnowlosa pol-Azjatka,
      blondynka z zadartym nosem i chuda jasnoruda. Co jeszcze sie dzialo, mozecie
      sobie wyobrazic: trzy dziewczyny w wieku 16-17, puszczone prawie samopas w
      wielkie miasto (ciotka tej Chinki niby nadzorowala i oprowadzala, ale mieszkaly
      same w hotelu), majace mozliwosc wchodzenia do klubow, palenia hookah i
      kupowania alkoholu (u nas legitymuja, trzeba miec 18 lat). Na szczescie sie
      pilnowaly, przezyly, wrocily, teraz maja sie skupic na nauce, matura za poltora
      roku!

      Pozdrawiam

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
    • jutka1 Środa 21.07.10, 07:57
      Bosszzzz. Jeszcze tylko 3 dni pracujące...

      Wczoraj było 40 C. :-/ I cały tydzień ma być powtórka z rozrywki. Ręce i cycki
      opadają (cycat, hahaha). :-))))

      Notoletem do roboty. Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Środa 21.07.10, 09:45
        Po kilku dniach odpoczynku dzis znow wraca upal, ale ponoc tym razem na krotko.

    • luiza-w-ogrodzie Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 11:13
      Poranek przepracowalam na werandzie przy zapalonym piecyku (a.k.a. napalonej kozie). W poludnie zabralam sie za malowanie lazienki przy otwartych drzwiach i oknach, zimno bylo jak w psiarni, ale uparlam sie i zrobilam co chcialam, po czym biegiem wrocilam na ciepla werande. Zostalo mi jeszcze polozenie jednej warstwy farby na drzwi i pomalowanie okien z zewnatrz (ale inna farba), co zrobie w weekend. Mam nadzieje ze goscie zaproszeni na jutrzejszy piatkowy obiadek sie nie przykleja, bo w tym zimnie farba olejna bardzo wolno schnie.

      Gdy sie ociepli, zajme sie podpicowaniem pralni i drugiej toalety, w ktorej zainstalujemy muszle ze zbiornikiem zasilanym z umywalki, dla oszczednosci miejsca i wody (tyl domu jest podlaczony do zbiornikow deszczowki). Mam na mysli ten model:
      https://www.scooper.com.au/i/Toilets/Caroma_Profile_5_Toilet_Suite_with_Integrated_Hand_Basin.jpg

      A poza tym dzis przyszla przesylka z trzema gatunkami ziemniakow do sadzenia. Wyglada na to ze w weekend bedzie pretekst zeby zaszalec w ogrodzie :o)

      Ide teraz negocjowac z Buszmenem zeby zalozyl lazienkowy wentylator i reszte nowych kranow. Zyczcie mi szczescia...

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu.
      • ewa553 Re: Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 13:01
        zeby umyc rece trzeba klekac na klopie, lub siadac na nim okrakiem,
        jesli sie jest odpowiedniego wzrostu???
      • pierdoklecja_prutka Re: Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 13:30

        Hahaha, dobrze, że uściśliłaś, że chodzi o piecyk. Inaczej Ewa
        gotowa wyobrazić sobie prawdziwą rozerotyzowaną kozę, usiłującą na
        przykład rumchać Ci na dodatek nogę, czyco.


        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 13:38
          cicho Dorota, kurdemol! Przeciez na zdjeciu jest najwyrazniej klop i
          umywalka w tak popularnym wydaniu "2 in 1"!
          • maria421 Re: Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 13:59
            Moi znajomi tez sobie zainstalowali w domu spluczke wykorzystujaca wode
            deszczowa, ale ta woda nie jest taka czysta jak z wodociagu, wiec nie najlepiej
            to wszystko wyglada.
            Urzadzenie ze zdjecia moze praktyczne, ale do mycia rak niewygodne.
            • ewa553 Re: Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 14:08
              to troche jak urzadzenie u pewnej grupy ludzi, ktorych nie nazwe,
              aby mnie nie posadzono o rasizm: oni maja klop i bidet w jednym.
              bueeeee
              • jutka1 Re: Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 20:11
                Ty o Japończykach, oczywiście :-)
                • ewa553 :)))))) ntxt 22.07.10, 20:23
                • pierdoklecja_prutka Re: Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 20:26
                  U moich znajomych na Mokotowie klozet jest vis a vis drzwi
                  wejściowych, tak, że wchodząc z rozmachem można do muszli wpaść. A
                  znajomy na Brooklynie miał klozet w kuchni pomiędzy kuchenką i
                  zlewozmwakiem. Natomiast u mojego Dziadka w cukierni klozety były
                  bez drzwi, bo Dziadek się bał, pracownicy się po kiblach będą
                  dekowac. Hahaha. A ten kibel do siedzenia okrakiem i mycia rąk
                  fajny.

                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: Czwartkowy wieczor po pracowitym dniu 22.07.10, 20:48
                    Też się zastanawiałam, jak stawać, coby sobie ręce umyć. :-)))
                    Wychodzi, że trza stawać w rozkrouku, bo z moim kręgosłupem nie mogłabym się
                    regularnie tak przekręcać. A, można zupełnie z boku stawać. Fakt.
                    A znajoma w Paryżu w czasach studenckich mieszkała w pokoiku, gdzie sracz był na
                    półpiętrze. 6 mieszkań miało do dyspozycji. To dopiero jazda!
                    • luiza-w-ogrodzie Temat toaletowy cieszy sie popularnoscia :o) 23.07.10, 03:22
                      Widze, ze forum sie ozywilo, widac neutralny fizjologiczny temat jednoczy opinie
                      i lagodzi obyczaje :o) Spiesze wyjasnic kilka punktow, jakie kolezenstwo
                      poddalo pod dyskusje:
                      ** to jest druga toaleta w domu, uzywana tylko gdy pierwsza jest zajeta albo gdy
                      ktos wpada z ogrodu i potrzebuje jeno moment w WC, zeby nie musiec leciec za
                      potrzeba w gumiakach i z liscmi we wlosach do glownej lazienki :o)
                      ** pomieszczenie WC jest tak male ze nie ma mowy o zainstalowaniu osobnej
                      umywalki, chyba ze calkowicie usunelibysmy drzwi :o)
                      ** model z fotki zostal wielokrotnie wyprobowany u znajomych. Przy moich nieco
                      ponad 170cm zeby umyc rece nie musialam stac okrakiem, kucac na klapie ani wic
                      sie kregoslupem - a jestem najnizsza w domu. Wystarczy nacisnac przycisk do
                      spuszczania i w czasie gdy woda wylatuje z cysterny, wlacza sie kran, pod ktorym
                      myje sie rece lekko sie pochyliwszy.
                      ** zasilanie deszczowka niczym sie nie rozni od zasilania woda z sieci, poza tym
                      ze deszczowka jest bez chemikaliow. W rurze zbierajacej wode z dachu mamy
                      zainstalowany tzw. "first flush", czyli osobne gromadzenie pierwszej brudnej
                      wody ktora splywa z dachu po rozpoczeciu deszczu. Polozylismy tez oslony na
                      wloty do zbiornikow, zeby nie wpadal do nich kurz.

                      Pozdrawiajac czekam na dalsze wspomnienia o nietypowych wucetach :o)
                      Luiza-w-Ogrodzie
                      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
                      • maria421 Re: Temat toaletowy cieszy sie popularnoscia :o) 23.07.10, 09:14
                        Luizo, tak tez myslalam ze ta toaleto-umywalka to takie rozwiazanie
                        gospodarczo-ogrodowe, w sumie bardzo fajne:)
        • kan_z_oz Piatek 22.07.10, 17:10
          Cisza i spokoj. Mam nadzieje, ze nie przed burza??? tfu - na psa urok.

          Kan
          • jutka1 Re: Czwartek 22.07.10, 20:38
            U mnie powoli posuwa się do przodu. Czkawki jakieś po drodze, ale biorę głęboki
            oddech, czekam i przechodzą.
            Jutro ostatni dzień pracy w lokalnym biurze. Pojutrze rano do domu, wreszcie.
            Ufffff. Sama sobie chyba order nadam, czycuś.

            Poza tym spoko. Nic takiego się nie dzieje. Miłego wieczoru. :-)
            • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek 23.07.10, 03:33
              jutka1 napisała:

              > U mnie powoli posuwa się do przodu. Czkawki jakieś po drodze, ale biorę głęboki oddech, czekam i przechodzą.
              > Jutro ostatni dzień pracy w lokalnym biurze. Pojutrze rano do domu, wreszcie.

              Jeszcze tylko jeden dzien i jestes wolna, to piekne uczucie! Czekam na sprawozdanie jak teraz wyglada w ZD.

              > Ufffff. Sama sobie chyba order nadam, czycuś.

              A nadawaj sobie, zasluzylas. Moze torcik orderowy, taki jak ten?
              https://kreatywnycukier.pl/wp-content/uploads/2009/04/zdjecie0405-630x561.jpg

              LOL, oczywiscie

              Pozdrawiam i zycze szczesliwej podrozy do ZD

              Luiza-w-Ogrodzie
              Forum AUSTRALIA
              • jutka1 Re: Czwartek + TGIF + fajrant 23.07.10, 06:53
                No, jutro o tej porze będę mknąć z Pragi do ZD. Juppi.
                Niestety, poniedziałek jeszcze będę mieć pracujący, bo z powodu wyjazdu jednej
                osoby coś tam czeka na jego uwagi, ale ogólnie.... FAJRANT!!!!!
                :-)))
              • jutka1 PS, dziękuję za torcik, spocznij! :-)))))) ntxt 23.07.10, 06:54

                • luiza-w-ogrodzie Spoczelam :o)))))) n/t 23.07.10, 07:52
                  jutka1 napisała:

                  >
        • luiza-w-ogrodzie Nieprawdziwa rozerotyzowana koza 23.07.10, 03:26
          pierdoklecja_prutka napisała:

          >
          > Hahaha, dobrze, że uściśliłaś, że chodzi o piecyk. Inaczej Ewa
          > gotowa wyobrazić sobie prawdziwą rozerotyzowaną kozę, usiłującą na
          > przykład rumchać Ci na dodatek nogę, czyco.

          Uscislilam, bo kiedy na innym forum napisalam ze "siedze przy rozpalonej kozie",
          mozesz sobie wyobrazic komentarze :o) Wolalabym uniknac przypisywania mi
          kontaktow z rumchajacymi kozami...

          Ide dorzucic drewna do piecyka :o)

          Luiza-w-Ogrodzie
          Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
    • luiza-w-ogrodzie Odmeldowuje sie na weekend 23.07.10, 07:50
      Wykanczam ostatni raport na dzisiaj i zaraz sie odmelduje. W kuchni stoja dwie
      brytfanny, jedna z zamarynowanymi nozkami kurzecemi, druga z platami lososia
      pokrytymi sokiem z limonek sasiadki i swiezym tymiankiem z ogrodu. Piernik
      pachnie na caly dom, zupa cebulowa perkocze, lazienka lsni, stol nawoskowany,
      przy kominku lezy stos drewna. Troche ogarne dom po porannym rozgardiaszu,
      zrobie sie na bostwo i wsadziwszy brytfanki do piekarnika uwale sie z ksiazka
      czekajac na gosci.

      Caly weekend bede w ogrodzie, jakby co, prosze wchodzic od razu przez ogrodowa
      brame, nie ma co pukac do glownych drzwi!

      Milego, spokojnego i nizebyt upalnego weekendu Wam zycze.
      <a rel="nofollow"
      href="fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,56871806,56871806.html"
      target="_blank">Luiza-w-Ogrodzie</a>
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 23.07.10, 07:52
      Na dworze piekna pogoda: ani sladu slonca, wilgotno. A mnie glowa
      boli jak cholera i do niczego zabrac sie nie moge. Glowa boli, bo
      mialam ciezka noc, przewracalam sie z boku na bok z tysiac razy. Ale
      tez byl powod do zdenerwowania: mielismy przesiadke ze statku na
      statek, maz gdzies zniknal szukajac tego statku na ktory mamy sie
      przesiasc, a port byl w budowie i niczego znalezc nie mozna bylo. Ja
      sie miotalam z rozwalona walizka i z siostrzenica, ktorej trzeba
      bylo uczesac przedziwne wlosy, ktorych sie czesac nie dalo. A
      wszystko w dzikim poplochu, bo zapomnielismy sobie budzik nastawic
      na ta przesiadke. Rany, ale sie nadenerwowalam! No i teraz mam:
      kark, glowa i wogole...
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 23.07.10, 09:12
        U nas pada deszcz, taki rowny zdrowy, jakby prysznic z nieba na rozpalona i
        wysuszona upalami ziemie.
        Termometr na tarasie wskazuje tylko 16 stopni co mi calkiem odpowiada i nawet
        szare niebo dzis mi sie podoba.
        • maria421 Problem 23.07.10, 13:13
          Pamietacie jak Wam pisalam ze zerwalam kontakt z moja przyjaciolka z lat
          szkolnych dlatego ze mnie oklamywala?
          Dzis dostalam od niej dlugi list w ktorym pisze ze o mnie mysli, ze mnie ceni,
          ze zaluje ze nie mamy kontaktu itp. itd.

          Co z tym fantem zrobic? Zignorowac? Odpowiedziec?
          Mnie przez ostatnie 3 lata od kiedy zerwalam te znajomosc zlosc przeszla bo ja
          sie, kurka wodna, nie potrafie dlugo gniewac.
          Z drugiej strony nie chce sie znowu dac wmanewrowac w niemoje sprawy,
          wmanewrowac w rozwiazywanie jej wyimaginowanych problemow.
          • pierdoklecja_prutka Re: Problem 23.07.10, 14:15
            A czy Ty o niej myślisz, cenisz i żałujesz że nie macie kontaktu?

            Apropos pogwarek kiblowych, to właśnie mi Fed opowiedziała historię
            o babie tak skąpej, że rodzina w odwiedziny do niej jeździła z
            własną wałówką. Baba tę wałówkę pożerała złorzecząc, że objadająca
            rodzina potem wali kopy w jej klozet i wodę spuszcza! A to kosztuje!
            Ha!



            --
            wasza pierdo
            • ewa553 Re: Problem 23.07.10, 14:29
              Marysiu, jesli Ci ona brakuje, to mozesz przeciez nawiazac kontakt
              nie angazujac sie w przyszlosci w jej realne lub zmnyslone problemy.
              Jesli masz ochote na powierzchowna znajomosc, to tak. Jesli bys sie
              miala znowu wrabiac, to lepiej daj sobie spokoj, napisz do niej, ze
              nie ma w Tobie jeszcze gotowosci do nawiazania kontaktow. To
              formulka, ktorej niestety pare razy musialam w zyciu uzyc...

              Stokrociu/Fedoro, ale dlaczego na litosc boska ci ludzie z walowkami
              odwiedzali skompczynie????
              • pierdoklecja_prutka Re: Problem 23.07.10, 14:56
                A co? O suchem pysku mieli tam siedzieć? Przecież piszę, że skąpa
                była. Przy czem zamieszkiwała rodzinną posiadłość w korzystnem
                nadmorskim otoczeniu.

                --
                wasza pierdo
              • maria421 Re: Problem 23.07.10, 15:21
                Wyslalam jej smsa na numer jaki mi podala ze potrzebuje czasu zeby pomyslec.

                Przyrzekam sobie ze nie dam sie wiecej wciagnac w role psychoterapeuty i doradcy
                zyciowego ani sie nie dam wykorzystac w zaden inny spoosb.
            • maria421 Skapstwo 23.07.10, 15:25
              Ja slyszalam o jednej babie ktora swojej siostrzenicy mowila zeby po siusianiu
              nie spuszczac wody bo to kosztuje. Wode sie u niej spuszczalo tylko po kupie.
    • ewa553 Dorota, 23.07.10, 15:35
      mnie wlasnie o to chodzilo, po cholere tam jezdza, jak baba-jedza
      jest gospodynia? Ale cos za cos: jak chca korzstac z pieknego
      miejsca, to musza babe znosic -. nie widze inaczej:)))

      Marysiu, w Polsce teraz bendonc czytalam w Wysokich Obcasach wywiad
      z kilkoma osobami ktore zyja ekologicznie. I mowili o roznych swoich
      oszczednosciach. No i apropos tego co mowisz, to jedna taka mowila
      ze wode w klopie spuszczaja nie po kazdym, tylko zbiorowo.... Pewnie
      ustawiaja sie w kolejke co godzine, odlewaja, spuszczaja wode i "do
      zobaczenia za godzine!". Ludzie gupnom (zam) czasami....
      • pierdoklecja_prutka Re: Dorota, 23.07.10, 15:44
        Nieno, dlatego tam w końcu jeździli.
        A na przykład u mnie w rodzinie był taki przypadek, że Dziadek ze
        swoim bratem do spółki wybudowali dom w Zakopanem. I pradziadka tam
        osadzili, żeby na całość oko mniał. Pradziadek był skąpy a prababcia
        była religijną dewotką - nie dość że bez przerwy pościła, to
        jeszcze "suszyła". I jak mój Ojciec z Matką po ślubie tam pojechali
        sobie na kilka dni, to nie dość że żadnego żarcia ani nic nie
        dostali to jeszcze pradziadek ich usiłował skasować za pokój!
        --
        wasza pierdo
      • maria421 Re: Dorota, 23.07.10, 16:25
        Ciekawe czy tez sie na kolejki kapia w tej samej wodzie jak to ongis bywalo. I
        oszczednie i ekologicznie.
        • jutka1 Re: Dorota, + FAJ-RANT !!!!!!!! 23.07.10, 17:05
          Jessssssussss, jakie rodziny bywają kolorowe... :-)))

          Melduję, że fajrant. Kuń-ec. Jeszcze tylko w poniedziałek napiszę raport z
          wyjazdu, i już.
          Do domu jadę jak do głodującego kraju: 3 okrągłe lokalne sery (jeden zrobiony
          przez teściową mojego tutejszego partniora-dyrechtora; w sumie 4.5 kilo sera),
          sos do mięsa z mirabelek z chili, flaszka bimbru (70%!) z winogron (tak, tak,
          coś typu grappy jeno domowej produkcji ojca szwagra lokalnej współpracownicy),
          przyprawy. :-D
          Ser według instrukcji mamy współpracownika i jej koleżanek, żeby doszedł do
          oryginalnego stanu i konsystencji, trzeba namoczyć po przyjeździe. I tak:
          pierwsza instrukcja była, że do litra przegotowanej wody dać tyle soli żeby
          jajko zaczęło się unosić. HĘ??? Druga instrukcja, dla debila co nie rozumie: na
          5 litrów wody kilo soli niejodowanej. Dwa dni w solance, i sery będą jak nowe. A
          potem się je w tej solance trzyma, żeby nie wyschły.
          Jeszcze po drodze w Czechach nakupię piwa i wina, i będę gotowa na rozpoczęcie
          urlopu, hahahahahaha :-)))))))))

          Tyle pierduł na dziś. Zaraz się idę przespać przed podróżą. Baj. :-)
          • ewa553 Re: Dorota, + FAJ-RANT !!!!!!!! 23.07.10, 17:26
            jak Ty to Dziewczyno przewieziesz samolotem???? Czy na tych liniach
            nie ma limitu kilowego?
            No a jakbys miala tego wszystkiego za duzo, to daj znac: na pewno
            znajdzie sie kilka osob na forumie ktore zglosza sie na wspomagajaca
            konsumpcje:)))) Serek plus czerwone wino = mniam, mniam!
            • jutka1 Re: Dorota, + FAJ-RANT !!!!!!!! 23.07.10, 17:32
              W bagażu ręcznym sery wiozę. :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 23.07.10, 17:49
      przypomnialas mi moja psipsiole ktora wracala w czerwcu z Polski
      rajanerem, ktory ma bardzo surowe przepisy. Miala wszystkiego za
      duzo, wiec ubrala mimo wysokiej temp.kurtke i po kieszeniach upchala
      sery i wedliny...... Ja z Madrytu - na szczescie w zimie - mialam
      tez po kieszeniach rozne rzeczy, np. taka duza szklana kule z
      padajacym sniegiem. ciezkie to cholerstwo, ale moja wloska znajoma
      zbiera takie - nie moglam jej odmowic....
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 23.07.10, 18:18
        No tak, na to żeby ważyć pasażerów i ich kasować za "nadwagę"
        jeszcze nie wpadli...Co prawda ja w samolocie z Atlanty do Detroit
        siedziałam obok niemożliwie grubej Murzynki, która zajmowała całe
        swoje i połowę mojego siedzenia. A że samolot pełen, więc możliwości
        przesiądnięcia się nie miałam. I średnio mnie to cieszyło powiem
        szczerze.

        Co do pomysłów "kiblo-oszczędności", to najlepiej od razu wrócić do
        korzeni i wykopać sobie sraj-dołek. To mi przypomina, że w Ameryce
        na powrót mnie zszokowały amerykańskie sracze. Znaczy muszla prawie
        full wypełniona wodą. Zalatwiasz się, obracasz aby spuścić wodę, a
        tu coś żegluje pośrodku tej bali zwycięsko. U nas jakoś to mniej
        jednak weksponowane jest.

        Ale o czym my tu, aha, Pytko ser będzie wiózł w podręcznym. No, no,
        no. A czy on, ten ser, waniajet?
        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 119 :-))) 23.07.10, 22:35
          Dotora, doswiadczenia ze srajdolkiem tez mam, a raczej z latryna wieloosobowa. Z
          obozu harcerskiego nad morzem. Teraz pewnie harcerze nie wiedza nawet co to
          takiego:)

          Jutka, czy ten ser hermetycznie zapakowany na podroz w bagazu podrecznym?
          • jutka1 Ser nie waniajet :-))) ntxt 23.07.10, 23:29

          • jutka1 No to zamknę, na zaś... 24.07.10, 00:19
            ... cobyście mieli na rano nowe Pierdulum. :-)
Pełna wersja