O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)))

31.07.10, 15:33
Otwieram i linkuję poprzedni odcinek:
forum.gazeta.pl/forum/w,14420,114520154,114520154,O_pierdulach_Odcinek_120_.html
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 31.07.10, 18:49
      ktos kiedys powiedzial, ze symetria jest pieknem glupca...
      A wracajac na Sycylie, pardon, na prowincje: jak oceniasz jedzenie?
      Czy jest takie jak jestes przyzwyczajona z wloskich lokali na
      swiecie, czy tez dostosowali troche do polskich podniebien?
      Czy dobrze im idzie? (czego im zycze). Czy maja dobry punkt?
      Kurde, ale ciekawska jestem!!
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 31.07.10, 18:50
        jeszcze a propos sycylijskiego lokalu: jak moj siostrzeniec
        przyszedl do domu z wiadomoscia, ze chce otworzyc koszerna knajpke,
        to go rodzice zgodnym chorem zapytali: a ile my na tym stracimy?
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 31.07.10, 19:08
        No Basiu, napisałam przecież "jedzenie wyśmienite". :-) Tak dobrych kalamarów i
        papardelle con polpettine dawno nie jadłam.
        Polskich dań nie mają, a swoich nie dostosowują.
        • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 31.07.10, 19:08
          Aha, i sami pieką chleb :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 01.08.10, 07:45
      "idziemy na wycieczke, bierzemy misia w teczke" - znacie?
      A wiec pakuje plecaczek a w nim najwazniejsze: kurtka
      przeciwdeszczowa:((( Mimo cudownej pogody - wieczorem jeszcze bylo
      26 stopni, w nocy spadl deszcz, oczyscil powietrze i wg. zapowiedzi
      moze nas zlapac w gorkach po poludniu. Ale i tak bedzie pieknie,
      czego i Wam zycze!
      • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 01.08.10, 08:45
        Sie ostatnio dalem masowac w Brazylii. Wiec oczekiwalem tez jakiegos wielkiego
        ciemnego chlopa, az sie na zas obawialem, bo przeciez mialem byc jedynie w
        reczniczku wokol bioder, czyli nic do ukrycia ten-teges, a tu sie zjawila
        slicznosci blondyna, taka jak z jakiejs polnocnej Norwegii czyco, a jednak
        Brazylijka czystej wody mowie wam. Niby niepozorna, ale dala mi straszny
        wycisk, po jakim pewnie zaraz na masaz sie udala.

        Z innej strony ciekawi mnie strasznie, czy polscy chrzescijanie dadza krzyz
        wyniesc spod Palacu.

        Z kolejnej zas juz ostrze zeby na Muzeum Powstania Warszawskiego, bo film 3D z
        lotu ptaka zapowiada sie niesamowicie.
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 01.08.10, 09:41
          chris-joe napisał:

          > Z innej strony ciekawi mnie strasznie, czy polscy chrzescijanie dadza krzyz
          > wyniesc spod Palacu.

          GW donosila ze 3 sierpnia krzyz ma byc przeniesiony sprzed palacu do kosciola
          sw. Anny zdaje sie.
          Nie boj sie, Chris, napewno po ten krzyz pod palac przyjdzie ksiadz, wiec
          "polscy chrzescijanie" jak nazywasz te grupke oszolomow na ksiedza sie pewno nie
          rzuca...

          • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 01.08.10, 10:17
            A czemu mieliby sie nie rzucic? Moga go okrzyknac Zydem podeslanym przez wiemy
            kogo, ubekiem z KGB. Wsrod ich postulatow jest nawet rzadanie odebrania
            dokumentacji o "ludobojstwie" z 10 kwietnia (tak tam stoi!) od... CIA. I nie
            taka znowu grupka oszolomow, jak mowisz, za nimi sa naprawde rzesze polskich
            chrzescijan.
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 01.08.10, 10:34
              Jakie tam rzesze, Chris. Rzesze to tam byly w kwietniu i nie po to zeby krzyza
              pilnowac.

              Boze, jak ja juz mam tego dosyc, tej ciaglej wojny polsko-polskiej, tego
              wiecznego nawalania sie nawet krzyzem... Tego pieniactwa, tego przerzucania sie
              pomowieniami kto ma krew na rekach, kto jest po slusznej stronie a kto tam gdzie
              ZOMO. Brrrr ....
              • chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 01.08.10, 10:41
                You said it. Niestety w PL sa naprawde wielkie masy, co mysla tak jak ta
                "grupka oszolomow"...
                • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 01.08.10, 13:19
                  Masy niech sobie mysla co chca, wolno im.

                  Mnie do rozpaczy doprowadzaja polscy politycy- warcholy ktorzy zamiast robic to,
                  do czego zostali wybrani i za co podatnik im pensje placi, czyli zamiast
                  pracowac dla dobra podatnika, dla dobra kraju, jakas wolna amerykanke uprawiaja
                  gdzie wszystkie chwyty dozwolone. Politycy ktorych jedynym programem jest dostac
                  wladze i utrzymac wladze najlepiej poprzez demonizowanie przeciwnika.
                  Do niedawna myslalam ze tylko PiS jest specjalista w tej dziedzinie, ale po
                  wystepach Palikota widze ze i PO nie lepsze i to mnie cholernie boli.


    • jutka1 Niedziela półpracująca 01.08.10, 10:14
      Za oknem słłooońńceeeeeee! :-) Bezchmurne niebo, to lubię!

      Niestety, szefostwo miało wczoraj tzw. "pilny pomysł", i muszę dziś ten pomysł
      ubrać w formę słowną. Nic to, godzinka czasu i się zrobi. A potem szefostwo
      idzie na urlop bez dostępu do internetu, hahaha.

      Dzisiaj mam plany różniste: obiad u mamy, potem załatwienie jednej sprawy na
      mieście, kolacja z koleżanką. Nic takiego, takie tam pierduły.

      Miłej niedzieli życzę. :-)
      • chris-joe Re: Niedziela półpracująca 01.08.10, 10:37
        Za oknem ksiezyc i mily chlodek po nogach, ja zas na nich, bom spal 12 godzin
        wczoraj.

        Ciezko pracuje (sluchaj swiatlo!) nad weselnym wideo.

        Wczoraj tez dobukowalismy juz wiekszosc eurowycieczki- Bruksele, Cypr, Mediolan,
        Gdansk, Wieden. Zostala jeszcze dziura miedzy Wiedniem a Paryzem, ale to juz
        bedlka.
        Najbardziej chyba sie ciesze na najdluzszy postoj, ten na Cyprze, w Pafos, 9-o
        dniowy, gdziesmy cale mieszkanie wynajeli od Brytyjczykow. Co prawda nie bedzie
        to plaza brazylijska, ale jednak srodziemnomorze. Do Gdanska zas lecimy cala
        piatko (!), bo i mama, i ciotka, i Braz, i ja, i nasza Quebekczanka, co w
        Europie po raz pierwszy. Tam tez caly apartament nagralismy na 2 doby na samej
        Starowce. Tyle, ze jeszcze ponad miesiac trzeba odczekac...

        Zaraz do wyra, a jutro znow trudno bedzie zasnac tak, by sie do poniedzialkowej
        szychty o swicie przysposobic, bo jutro bede pewnie spal do poludnia.
        • jutka1 Re: Niedziela półpracująca 01.08.10, 10:40
          Daj mi daty paryskie please. :-)
          • chris-joe Re: Niedziela półpracująca 01.08.10, 11:19
            Jeszcze nie bardzo je znam, tzn. do Wiednia przylatujemy 2.10, z Paryza zas
            wylatujemy do Kanady 10.10. Byc moze te osiem dni rozlozymy po rowno na oba
            miasta, wiec z grubsza Paryz bylby miedzy 6.10 a 10.10.
            I -juta- serce mnie sie rozmywa wedle twego zaproszenia do siebie, ale bede z
            Quebekczanka (Braz przybywa do EU wczesniej, wczesniej tez wraca, w Paryzu go
            juz nie bedzie) wiec na 4 dni we dwoje sie tobie napewno nie wpakujemy w
            piernaty. Za to pare spotkanek sobie juz z toba bukuje. Jesli, oczywizda,
            bedziesz w tym czasie w Paris. Czego sobie zdecydowanie zycze! :)
            • jutka1 Re: Niedziela półpracująca 01.08.10, 11:39
              OK, zakonotowałam. Jeszcze nie wiem, czy będę wtedy w mieście - ale jeśli daty
              wyjazdów będą zależeć ode mnie (bo czasem są mi narzucane), to będę kombinować
              wokół dat Waszego przyjazdu.
        • maria421 Re: Niedziela półpracująca 01.08.10, 13:26
          Chris, macie juz dokladne plany na Mediolan? Przypominam ze zeby obejrzec
          "Ostatnia wieczerze" nalezy wykupic bilety z 3-miesiecznym wyprzedzeniem.

          Tu troche wiecej, po wlosku:

          www.vivaticket.it/evento.php?id_evento=298097&op=cenacoloVinciano
          • chris-joe Re: Niedziela półpracująca 01.08.10, 21:28
            Zara po wlosku! Jest na twojej stronie i opcja angielska :)
            I, w istocie, moje daty oczywiscie nieosiagalne. Zreszta my w Mediolanie
            bedziemy po drodze tylko i w biegu, ledwo ponad dzien w drodze z Cypru do PL
            (takze przez Stambul:). Wiec tyle tylko by na garsc najglowniejszych hajlajtow
            rzucic okiem po czym siasc na jakiejs piazzy przy zastawianonym stoliku i piwie
            i sie pogapic.
            • maria421 Re: Niedziela półpracująca 02.08.10, 09:37
              Czyli bedziecie mieli czas na Castello Sforzesco , Duomo i La Scala, jedno od
              drugiego w odleglosci rzutu beretem.
              W tym regionie nie ma zadnych piazza ze stolikami, za to jest Galleria Vittorio
              Emanuele laczaca Piazza Duomo z Piazza della Scala, kiedys ta galleria byla
              nazywana "il salotto di Milano", mediolanskim salonem , teraz zyje z turystow.

              https://www.tropicalisland.de/MIL_Milano_Galleria_Vittorio_Emanuele_interior_2.jpg
    • jutka1 Poniedziałek, tydzień 2 urlopu 02.08.10, 08:09
      Zapowiada się słoneczny i gorący dzień. Spędzam go w domu i ogrodzie.
      Pod wieczór przyjedzie siostra na kolację i pogaduchy.
      Poza tym cisza i spokój. :-)

      Miłego dnia:-)
      • ewa553 Re: Poniedziałek, tydzień 2 urlopu 02.08.10, 08:13
        wczoraj cudowna wedrowka przez pagorki, lasy i strumyki... 28
        stopni. na zakonczenie, brodzenie po kolana w strumyku z lodowata
        woda. Boskosc. Dzis popaduje i dobrze, podleje za mnie ogrodek:)))
        • maria421 Re: Poniedziałek, tydzień 2 urlopu 02.08.10, 09:26
          W nocy troche popadalo. Wiecie jak cudnie pachnie powietrze rankiem po deszczu?
      • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek, tydzień 2 urlopu 02.08.10, 12:37
        Mnie się znienacka sfrąkły weekendowe plany. I poza-weekendowe. W
        związku z tym postanowiliśmy umilić sobie weekend warszawski.
        W sobotę była degustacja wina organizowana przez naszego ulubionego
        Pana Maćka z winniczki dobrewina przy Paryskiej. U Pana Maćka zwykle
        się gromadzi doborowe, przyjemne grono (ludzkie) i pojawiają się też
        ciekawe osobowości. Byli na przykład dwaj przysadkowaci Hiszpanie
        opowiadający o swojej winnicy gdzie produkcja wina odbywa się
        wewnątrz wydrążonej góry. Przy okazji podali też przepis na
        szczęśliwe i zdrowe życie - picie dwóch butelek wina dziennie. Był
        też raz Ludwik Lewin, smakosz i znawca win, opowiadał przy okazji
        win francuskich o jedzeniu tak smakowicie, że wszyscy się rzucili na
        kawałki bagietki i je pożarli z tego wszystkiego.
        Teraz zaś Pan Maciek wprowadzić postanowił innowancję, mianowicie
        urządził degustację w nieopodalszym ogródku kawiarnianym.
        Mieszczącym się w prawdziwym ogródku przydomowym willi na ul.
        Zakopiańskiej. I niby wszystko było cacy, ale właściwie nie.
        Przedewszystkim nalazła się kopa ludzi sproszonych przez
        właścicielkę kawiarenki - jakichś kompletnie od czapy. A to
        przybywszy spóźnieni o godzinę usiłowali otrzymać wino z początku
        degustacji, a to narzekali że im się polewa za mało (a zwykle u Pana
        Maćka polewają - jak na degustację - dość sporo), w końcu przyszli
        jedni z trzema dziećmi, spoźnieni półtorej godziny, rozwrzeszczani i
        jacyś ekstremalnie roszczeniowi. Mnie jednak zafrapowała
        właścicielka, latając płaczliwym głosem jęczała "a tamci Państwo z
        tyłu jeszcze nie dostali", "a ja nic nie dostałam", "ale to za
        mało", "ale to za wolno", "a tego pewnie nie starczy dla
        wszystkich", że aż niezwykle spokojny zwykle Pan Maciek popadł w
        lekką nerwowość i sam nie zdegustował jednego z win! Ale się połapał
        w czas, degustowanie nadrobił i spokój odzyskał.
        Wychodząc z owego przybytku, zobaczyliśmy w gablotce właścicielkę w
        objęciach jakichś niesprecyzowanych osób oraz wydrukowany
        bałwochwalczy "song" o "cudnym ogrodzie pani Hanki, gdzie przy
        stoliku siadł znany pan z radia, a przy drugim pani z telewizji,
        srutu tutu dupa z malowanego drutu, a wszystko strasznym rymem
        częstochowskim". Wina jednak były ze wszechmiar godziwe, zakupiliśmy
        włoską malvasię bianca - wytrawną! Panią Hankę będziemy omijać
        szerokim łukiem i mamy nadzieję, że Pan Maciek czym prędzej się
        wywikła z tego niesmacznego aliansu.
        • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek, tydzień 2 urlopu 02.08.10, 12:51
          W niedzielę zaś, czyli wczoraj, postanowiliśmy odbyć rejs po Wiśle.
          Zawsze to chciałam zrobić, ale nie wiadomo czemu - nie robiłam.
          Przejrzałam więc listę dostępnych rejsów - a jest np. 8 godzinny
          rejs statkiem Zefir do Serocka, i 4 godzinny rejs przyrodniczo
          ornitologiczny do Wilanowa, wybraliśmy wersję 1,5 godzinną od
          Cytadeli przez Podzamcze do Grubej Kaśki. I wszytko by było gucio,
          ale po drodze postanowiliśmy spożyć kanapkę, a potem przejść traktem
          Królewskim piechotą, a na dziedzińcu Uniwersytetu był koncert, więc
          przystaneliśmy na chwilkę dosłownie no i po przybyciu na nabrzeże
          pod Zamkiem zobaczyliśmy jak Tramwaj Wodny Wars oddala się
          pohukując.

          https://www.warszawa.pl/_apache/upload/80/55/8055.JPG


          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: Poniedziałek, tydzień 2 urlopu 02.08.10, 14:17
            brak zakonczenia: jak wrociliscie? Bo nie znam odleglosci...

            Co do ogrodka pani H. W Rewalu bylismy ze dwa razy w lokalu tam
            strasznie modnym, taka restauracjo-kawiarnia, z ogrodkiem, a jakze,
            wychodzacym dokladnie na malenkie ale uczeszczane rondo, wiec pijesz
            drinki z dodatkiem spalin samochodowych. Jedlismy (niezbyt smacznie)
            dwa razy w srodku i podpadl nam pan. ktory stale sie tam krecil,
            wchodzil, wychodzil, zagladal za bar i do kuchni. Byl wzrostu
            slusznego, tuszy takowej i mial wiecznie tluste wlosy zwiazane w
            lichy ogonek. Myslelismy ze to jakis penner (clochard) miejscowy,
            ktorego wlasciciele dokarmiaja i ma specjalne prawa. Za drugim razem
            przeczytalismy wielkie peany w karcie dan na koncu, ze to
            wlasciciel, a wogole to znany konferansjer czyco z lat 1960/70 (ale
            nigdy nie slyszalam) i ze w lokalu przewijaja sie ludzie telewizji i
            wogole. Jakosci jedzenia to nie podnioslo, nijakosc obslugi tez
            jakby nie pasujaca do tych opisow. Zenujace.
            • pierdoklecja_prutka peregrynacje warszawskie, cd. 02.08.10, 15:13
              No bo to nie koniec wyprawy, tylko cdn. zapomniałam dopisać. Ale
              sama rozumiesz, jaki to "klimacik" u tej pani Hanki panował, lekko
              powiedzmy drugiej świeżości.

              cd.
              Ponieważ ja się bardzo na tę wyprawę wodną nastawiłam, więc żeby już
              tak całkiem ten pomysł się porażką nie zakończył - postanowiliśmy
              wskoczyć w autobus i pojechać Wisłostradą do Portu Czerniakowskiego
              skąd odprawia się prom na naszą stronę, czyli okolice Saskiej Kępy.
              Jak wymyśliliśmy tak uczyniliśmy, przy okazji z rozbawieniem
              odczytując informację, że z okazji wyścigu kolarskiego Tour de
              Pologne "w pewnych godzinach", "pewne linie" zostaną skierowane
              na "najbliższe ciągi komunikacyjne" czyli informacja tak
              enigmatyczna, że kompletnie nieprzydatna. Rechotaliśmy nad tym
              chwilę, sądząc iż info innego dnia dotyczny niż wczoraj, bo Tour de
              Pologne akurat w dniu rocznicy Powstania nawet i nam się wydał jakby
              zbyt surrealny. A jednak... Okazało się, że surreal rządzi, i akurat
              jest "pewna godzina" a my znajdujemy się w autobusie "pewnej linii"
              z tym że tutaj się ta zgodność kończy bo wcale nie zostaliśmy
              skierowani na "najbliższy ciąg" tylko na Marszałkowską. Więc się
              znaleźliśmy po dłuższym czasie przebijania przez zakorowaną
              Warszawę, zupełnie nie w pobliżu jakiejkolwiek wody, lecz na
              skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich z Marszałkowską. Gdzie opuściliśmy
              feralny środek komunikacji bo a) nie wiadomo dokąd by nas w końcu
              wywiózł, b) zrodziło się w nas podejrzenie, że prom może w ogóle nie
              kursować (bo prom z Podzamcza płynący na Pragę w okolice zoo - nie
              kursował z powodu wysokiego stanu wody). Zmieniliśmy więc w biegu
              plan i postanowiliśmy się udać do Parku Skaryszewskiego. Gdzie w
              końcu dotarliśmy wypijając po drodze naprawdę dobre esspresso
              macchiato. W Parku osiągnęliśmy w końcu stan nirwany do której
              uporczywie dążyliśmy, wypiliśmy białe lekko schłodzone wino i
              wynajęliśmy łódkę którą pływaliśmy sobie po Jeziorku Kamionkowskim
              obserwując zachód słońca, wiosłując na zmianę, próbując wiosłować
              razem (co się niestety zakończyło wpłynięciem w nenufary), oraz
              mocząc nogi z rufy.

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/qg/ka/9xao/bEAFCZ7xbJV8OV5A8X.jpg


              koniec


              --
              wasza pierdo
              • ewa553 Re: peregrynacje warszawskie, cd. 02.08.10, 15:42
                a nenufary Pan zerwal??????
                O Parku Skaryszewskim nasluchalam sie juz .....wiele obietnic, ze
                koniecznie mnie tam rodzina zabierze:))) Sa milosnikami. Wiec pewnie
                dzien mialas uratowany.
                Dzien Powstania byl naprawde surrealny: czytalam dzis sprawozdanie z
                Powozek i o buczeniu na widok panow Bartoszewskiego (!!) i
                Komorowskiego. Boszszsz....
              • jutka1 Re: peregrynacje warszawskie, cd. 03.08.10, 11:33
                Niezła wycieczka, 100K! :-D
                Najważniejsze, że zakończyła się błogo. Zazdroszczę tej łódki. :-)
                • maria421 Re: peregrynacje warszawskie, cd. 03.08.10, 13:37
                  Mnie sie skojarzylo z piosenka o parostatku, albo z "karuzela karuzela na
                  Bielanach co niedziela"
    • ewa553 smutno mi.... 02.08.10, 18:45
      od balkonu dochodzi chlodne...jesienne powietrze. Czy to aby nie za
      wczesnie? Wczoraj jeszcze upal, dzis goraco, ale ten jesienny
      wietrzyk.. Jesien ma dosc specyficzny zapach i ja sie na pewno nie
      myle.
      Na dodatek zadzwonila psipsiola, ktora odebrala wyniki tomografii.
      Nagle miesiac temu stwierdzila, ze nie moze plywac, bo ja znosi na
      jedna strone. I pisala dosc niezrozumiale maile, bo jakos nie miala
      sily w jednej rece. Sportsmenka, byla nauczycielka gimnastyki.
      Ciagle zmeczona itd. No i cieszy sie z wyniku: nie ma guza. Miala
      tylko...wylew.... Mam nadzieje, ze neurolog u ktorego ma termin w
      piatek, przepisze jej poza tym medykamenten ktory bierze teraz (na
      rozcienczenie krwi?) jakas terapie, zeby zniwelowac skutki wylewu.
      Bardzo mi naprawde smutno.
      • maria421 Re: smutno mi.... 02.08.10, 22:01
        Ewa, co moge zrobic zeby Ci nie bylo smutno?

        U mnie w ogrodku spadlo juz pare lisci...
        • pierdoklecja_prutka Re: smutno mi.... 02.08.10, 23:24
          No proszę Was.

          Smucić się w środku lata, bo będzie jesień oraz dlatego że koleżanka
          nie ma nowotwora, to mi wygląda po prostu na bezzasadną chandrę. A
          na to pomaga na przykład energiczny spacer, prysznic zimny na
          przemian z gorącym, może być też z szorowaniem całego ciała ryżową
          szczotą, ręczne zmywanie całej podłogi, czy coś w tym rodzaju.

          Po to ja się produkuję z opisami moich peregrynacji kilometrowymi,
          miałam nadzieję jakiś humor komuś poprawić, a nie pogorszyć. Mogłam
          nic nie pisać tak jak reszta tutaj, siedzieć w ogrodzie i pierdzieć
          w wiklinowy fote. Eeee. Idę zobaczyć czy małosolne się zrobiły.
          • ewa553 Re: smutno mi.... 03.08.10, 08:29
            wczoraj naprawde zapachnialo jesienia. I choc jesien bardzo lubie,
            to w powiazaniu z kolejna chora bliska osoba, zasmucilo mnie wielce.
            Pisze o kolejnej chorobie, bo od miesiaca wiemy, ze moj maly
            braciszek ma nowotwora.... I on i lekarze zachowuja sie dziwnie,
            nie moge sie w tym wszystkim odnalezc. Ale masz racje: ide pod
            prysznic a potem wezme sie energicznie do roboty. I nie waz sie
            popierdzac w wiklinowy fotel, czekam na wiele wesolych opowiesci.
          • kan_z_oz Re: smutno mi.... 03.08.10, 09:12
            U kogo lato to lato - u mnie srodek zimy. Czarne chmury nadciagnely
            nad Sydney dzisiaj, tfuj z wiatrem, ktory glowe urywa. Siedze wiec
            przy na maksa wlaczonej klimatyzacji w domu. Snieg zaczal padac
            wczoraj w gorach - jak tak dalej pojdzie to ciocia Kan bedzie sie w
            tym miesiacu slizgac z gorki..huuurra

            Przepraszam - czytam peregrynacje kilometrowe...staralam sobie
            przypomniec gdzie lezy ulica paryska...i czy oby sie gdzies tam w
            dawnych latach nie szwedndolilam?
            Bardzo mi sie tez zdjecia podobaly i zdecydowanie humor
            poprawily...haha

            Kan
            • jutka1 w sprawie jesieni... 03.08.10, 12:01
              ... to u mnie za oknem leje od rana (a właściwie od nocy). Dobrze że wczoraj Pan
              Od Ogrodu zdążył skosić 80% trawnika. I wykonał mnóstwo prac typu ciachanie
              krzaczorów, obcinanie odrostów drzewom, takie tam.

              Od dzisiaj wieczorem przyjmuję. Dzisiaj przyjaciółka z drugiej strony góry, z
              noclegiem, a od jutra przez kilka dni Jakotkakotka. :-) Grono miało być nieco
              większe, ale się nie udało. Szkoda.

              Na razie jednak kończę zobowiązania wobec szefostwa, i po południu zamykam ten
              teatrzyk. Kurdebalans.

              Miłego dnia :-)
              • pierdoklecja_prutka Re: w sprawie jesieni... 03.08.10, 14:04
                A z tym gronem to faktycznie, przykre niezmiernie.
                Ja się natomiast dzisiaj trochę lepiej poczułam, bo jakiś straszny
                opór przed pewnymi czynnościami, jakby odpuszcza ...
                Pytko, jak tam opowieści Klausowe?


                --
                wasza pierdo
                • jutka1 Re: w sprawie jesieni... 03.08.10, 15:35
                  Się piszą na razie w głowie, bo ganiam jak kot z pęcherzem i jeszcze nie miałam
                  czasu się skupić tak naprawdę.
    • pierdoklecja_prutka Pies Schroedingera 03.08.10, 11:52
      Może ktoś z Was słyszał o kocie Schroedingera, bo to jest mój
      ulubiony kot. Kot ten może być naraz żywy i martwy i jest dowodem na
      to, że cząsteczka może się znajdować na dwóch miejscach naraz.
      Ja natomiast zaobserwowałam zjawisko natury podobnej, choć nie
      takiej samej. Mianowicie, idę do łazienki, a tam na kafelkach się
      chłodzi mój pies. Idę więc do kuchni zrobić kawę, a tam pies z kolei
      już pod stołem leży. A dałabym słowo, że jak przechodziłam przez
      korytarz to tam na swoim miejscu leżał pies. Idę się ubrać do
      sypialni, rozciągnięty koło łóżka jest pies. Wychodzę więc
      posiedzieć na taras i tam co prawda psa nie ma, ale za to cała woda
      którą przed chwilą wyniosłam do podlania kwiatów - jest wypita. Są
      genralnie więc dwie możliwości tego dziwnego zjawiska, albo mam
      bardzo dużo identycznych psów albo to jest pies Schroedingera czyli
      może być w wielu miejscach naraz.

      --
      wasza pierdo
      • pierdoklecja_prutka Równoległe rzeczywistości 03.08.10, 17:24
        Owa teoria kwantowa, w ramach której egzystuje pies i kot
        Schoredingera, obejmuje także zagadnienie równoległych
        rzeczywistości. Dzisiaj także doświadczyłam tego fenomenu, bo
        wsiadłwszy do windy na parterze mojego biurowaca, z upalnej,
        spalonej słońcem Warszawy, nagle się przeniosłam do miasta jakiegoś
        spowitego czarnymi chmurami z których zaraz zaczęły lać się strugi
        deszczu, walić kule gradu i napierdalać pieruny. Bardzo zaskakujące
        zjawisko to jest, i się ciąglę zastanawiam, czy gdybym wsiadła do
        innej windy to gdzie bym się znalazła? Może by śnieg padał? Albo
        latały pterodaktyle?
        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Równoległe rzeczywistości 03.08.10, 17:49
          Niewykluczone :-)))
          • pierdoklecja_prutka Re: Równoległe rzeczywistości 03.08.10, 19:00
            Snując dalej moje rozważania, zauważyłam, że napisałam "biurowac"
            zamiast biurowiec, i zaraz mi się unaoczniło coś w rodzaju
            skrzyżowania budynku z chujem (popularnym "wackiem"). I dalej, tym
            tropem, rozważając powody do bulwersacji (z wątku obok) i mięszając
            je z obrazem dziwno-chuja, przyszło mi na myśl takie coś co w
            Ząbkowicach Śląskich wystawili "obrnońcy życia poczętego":

            www.gazetawroclawska.pl/fakty24/287744,pomnik-dzieci-
            poczetych-i-nienarodzonych-w-zabkowicach-sl,id,t.html

            Moim skromnym zdaniem jest to rozwidlony kutas z cycami ze
            sterczącymi po bokach połówkami niemowląt. Inni natomiast twierdzą,
            że to pół baby z krokiem i nogami zamiast głowy.

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Równoległe rzeczywistości 03.08.10, 19:16
              Czytałam o tym pomniku, ale nie przemogę się coby to "cudo" zobaczyć - mimo że
              rzut beretem mam :-)))
            • maria421 Re: Równoległe rzeczywistości 04.08.10, 09:41
              Dorota, ale Ty masz skojarzenia...
              Mnie sie "biurowac" skojarzylo calkiem niewinnie- pracowac w biurze. Ja biuruje,
              ty biurujesz, on biuruje :)
              • ewa553 Re: Równoległe rzeczywistości 04.08.10, 12:47
                i stad sie bierze Mario biurwa:)))
    • jutka1 Środa, slońce 04.08.10, 09:11
      Deszcz popadał i poszedł sobie. Zapowiada się słoneczny dzień.
      Po południu przyjeżdża Jakota, coś tam sobie upichcimy i będziemy babeczkować do
      upadłego. :-)
      Niestety, wieczory w ogrodzie czy ognisko nie wchodzą w rachubę - gozyliony
      komarów skutecznie to uniemożliwiają, BR/
      No i tyle pierduł. Miłego dnia życzę :-)
      • maria421 Re: Środa, slońce 04.08.10, 09:39
        Moze i do ns slonce przyjdzie z Zachodu, bo jest szaro i ponuro.Jesiennie.
        • pierdoklecja_prutka Re: Środa, slońce 04.08.10, 13:01
          Ja wczoraj odstałam pewną ilość czasu w kolejce do do byłego
          dostawcy internetu aby oddać modem, kabelek i ładowarkę. Zbędny
          szykan moim zdaniem, bo i tak przecież użytku z tego nie będą mieli
          żadnego, nowym abonentom zawsze przecież nowe modemy dają.
          Spostrzeżenie uczyniłam następujące, że kolejka w Polsce zawsze jest
          wkurwiona. Dla porównania mam tę kilometrową kolejkę w Atlancie do
          przebukowania, w której stałam ponad 3 godziny. Tamta kolejka była,
          że tak powiem różnoraka - były fazy żartobliwe, towarzyskie, fazy
          spicznienia i znużenia, fazy nerwowe, fazy drepczące - falami to
          szło, albo od końca, albo od początku, albo od środka. Ale polska
          kolejka ma tylko jedną fazę - faza wkurwienia. Wkurwienie człowieka
          opada od momentu zajęcia miejsca w kolejce, ma funkcję falową, lecz
          rosnącą. Im bliżej okienka tym gorzej. Ludzie do obsługującego
          podchodzą jak żołnierze na froncie do okopów wroga. Ja właściwie
          tylko ten modem miałam oddać, z usługi już nie korzystam, jest
          odłączona, fakturę ostatnią dostałam nie zawyżoną, lecz jednak tę
          godzinę sterczenia w kolejce cały czas mnożyłam w głowie
          hipotetyczne problemy, które obsługa może wytworzyć, i je zwycięsko
          zwalczałam. A to powiedzą, że dzień za późno sprzęt oddaję, a to że
          kabelka nie ma, albo kwitka jakiegoś.
          Myślę, że ze strony usługodawców też jest taka potrzeba aby z
          klientami walczyć, bo inaczej przecież by nie tworzyli uporczywie
          sytuacji gdzie klient musi do tego punktu obsługi się udawać. A
          tworzą.

          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: Środa, slońce 04.08.10, 13:21
            kolejki bywaja rozne. Takie jak polskie tworza sie u nas u Telekom -
            jednego z dostawcow tel/comp. tam sie stoi niezaleznie od tego kiedy
            sie przyjdzie, bo albo czesc zalogi ma przerwe sniadaniowa lub
            obiadowa, albo jest zmiana warty, albo ktos chory. natomiast moj
            obecny dostawca ma kolejki telefoniczne. Dzwonisz pod numer, a tam
            automacik zadaje ci kolejne pytania kazac w odpowiedzi naciskac
            rozne liczby. i jak wreszcie przebrniesz przez to sito, to rozlega
            sie muzyczka prtzerywana od czasu do czasu przez glos ktory cie
            uspokaja ze jak tylko jakis pracownik bedzie wolny, to natychmiast
            cie obsluzy. najdluzsze, niestety konieczne czekanie, trwalo ok.2
            godzin. na szczescie mialam wtedy znajomego, ktorego rowniez to
            polaczenie dotyczylo, wiec po pierwsze puscilismy glosnik, zeby nie
            musiec siedziec ze sluchawka przy uchu, po drugie na zmiane
            siedzielismy w zasiegu muzyczki.
            wole kolejke realna. Mozna sie wyladowac robiac miny, stekajac,
            demonstracyjnie rzucajac sie na pobliskie fotele /telekom ma) i na
            koncu mozesz obsludze powiedziec dokladnie, w wyszukanych slowach
            (przygotowanych podczas stania w kolejce) co myslisz o telekomie
            (lub tepe) itd. Nic to nie pomaga. niczego nie zmienia, ale mozna
            sie wyladowac. No a co mozesz zrobic z telefonem i automatem? No
            wlasnie, nic. Tak ze mysle Doroto, ze mozesz sie cieszyc iz nie
            musialas tego przez telefon zalatwiac.
            • pierdoklecja_prutka Re: Środa, slońce 04.08.10, 15:23
              Ba, no wiem o czym mówisz. Bo na końcu tej telefoniczno-automatowej
              gehenny odbiera telefon pracownik call-centeru, nie decydujący o
              niczym, o niczym nie mający pojęcia, często call-center w ogóle jest
              jakąś firmą zewnętrzną (plotka głosi, że obecnie jest moda na
              umiejscawianie call-centerów na Ukrainie czy gdzieś), człek ten sam
              jest pod ciężką presją konieczności odbycia 10 rozmów w ciągu jednej
              milisekundy i siedzi tam pewnie w pieluchogaciach. Jak się tu
              wyżywać na takim?

              Z moim byłym dostawcą akurat, to inna bajka, bo się na info-linii
              nie czeka zbyt długo. No chyba, że jest gremialna awaria i wszyscy
              dzwonią. Ale to może się raz zdarzyło.


              --
              wasza pierdo
              • kan_z_oz Re: Środa, slońce 04.08.10, 15:48
                Mowiac o telefonicznej gehennie; to dla jest tym automatyczny
                rozczytywacz glosu, czyli automatyczna sekretarka.
                Siedze sobie ostatnio i slucham rozmowy telefonicznej meza. Zadzwonil
                aby podlaczyc internet do telefonu komorkowego na czas gdy Jego
                'blueberry' znalazla sie w serwisie do naprawy. Siedze i slysze
                hasla; internet - baza danych - dupa Jasiu.hahaha

                Okazaluje sie, ze automatyczna sekretarka o wdziecznym imieniu 'Lara'
                dostaje bzika na komende, ktorej w zaden sposob nie moze
                zidentyfikowac i od razu przalacza do operatora - o co mezowi glownie
                chodzilo...dupa Jasiu, lub pewnie inne podobnego rodzaju okazuje sie
                najszybszym sposobem uzyskania polaczenia...inaczej czlowiek kisnie i
                automatycznie jest przerzucany po calym mozliwym menu...lary.

                Kan
    • pierdoklecja_prutka Czwartek 05.08.10, 13:30
      Przyjemnie i ciepło.

      Apropos tego co pisała Kan - to jest to! Magiczne
      zaklęcie "dupajasiu". Gdyby tak człowiek znał więcej takich...

      Dzisiaj dziękibogu, druga z kolei noc normalnie przespana. Bo od
      jakichś dwóch tygodni zmora nocna mnie męczyła. Znaczy dość łatwe
      zaśnięcie a potem pobudka o 3 lub 4 nad ranem i dalej już tylko
      kotłowanie się w jakiejś męczącej malignie. No a rano - głowa jak
      bania wypchana watą, humor do tej bani,no normalnie rzucić się głową
      w dół z parteru.


      --
      wasza pierdo
    • luiza-w-ogrodzie Rzeski piatkowy poranek 06.08.10, 03:03
      Za oknem widze kilka chmur daleko na poludniu i jaskrawe slonce. Jacaranda juz
      zzolkla, ci oznacza ze wiosna przyszla miesiac wczesniej - a razem z nia
      wiosenne porzadki. W poniedzialek jest "wystawka", co oznacza ze weekend
      spedzimy porzadkujac ogrod i wyrzucajac co niepotrzebne (stary piecyk tez!).
      Przewiduje pojedynek z Buszmenem, ktory broni swoich przydasiow jak skarbca Inkow.

      Maly wiosenny remont powoli przenosi sie na tyl domu, do pralni, toalety i
      dzielacego je korytarzyka. Zlota Raczka polozyl tam juz nowe gipsowe sufity,
      jeszcze tylko wypelni szczeliny miedzy nimi a scianami i jak to wyschnie, bedzie
      mozna je malowac. Mam tez przed soba szlifowanie dwoch scian o farbie
      zniszczonej wilgocia, szlifierka i maski przeciwpylowe juz narychtowane. Na
      szczescie sciany sa wykafelkowane do wysokosci 1.2 metra, wiec bedzie mniej
      szlifowania i malowania. Sciany pomaluje na bezowo, zeby pasowaly do kafelkow
      (sa w bezowo-biale plamy, wzor popularny w latach 80-tych) a ramy drzwi i okien
      beda biale. Toaleta 2-in-1 zamowiona, bedzie za niecale 2 tygodnie.

      Pisalam ze w zeszly weekend kupilismy z ogloszenia w pracy uzywany dwuletni
      piecyk kuchenny, bo nasz ma jakies 30 lat i ani nie jest piekny, ani nie dziala
      jak powinien. Piecyk jest od tygodnia w naszej terenowce, bo Buszmen mial jakis
      paraliz decyzyjny :o) Bedzie walczyl w weekend z jego instalacja zas stary
      piecyk pojdzie precz.

      Przelecialam forum szybko i po lebkach, przepraszam za brak komentarzy, ale
      jestem zajeta. Jeszcze tylko podrzuce Wam krotki filmik z YouTube na temat Czym się różni mózg mężczyzny od mózgu kobiety i zmykam do
      platnej pracy, pozdrawiajac w przelocie.

      Luiza-w-Ogrodzie

      Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy wukryciu.
      • kan_z_oz Re: Rzeski piatkowy poranek 06.08.10, 12:20
        Sniegu napadalo w gorach - hurrra. Jedziemy w poniedzialek rano
        poslizgac sie. Pomyslalam o poniedzialu, bo bedzie milo w kierunku
        przeciwnym niz caly sydejski 'korek'....taka malpa jestem zlosliwa.
        Poza tym nie znosze weenendowych kolejek na wyciagach!
        Przypniemy sobie narty na dach i trala la la w przeciwna strone.

        Juz sie nie moge doczekac.


        Kan
    • jutka1 Sobota 07.08.10, 09:38
      Od środy byłam zajęta spędzaniem czasu z Jakotką, to i mniej czytałam/pisałam.
      Niestety, czas już na nią. :-(
      Odwiozę na dworzec, zrobię zakupy na jutrzejszy obiad rodzinny, i będę się
      kokonić w domu. Tym bardziej, że leje deszcz, więc pod pledem z książką baaardzo
      mi pasuje. :-)

      Miłej soboty :-)
      • ewa553 Re: Sobota 07.08.10, 18:12
        U nas dalej cudowna, sloneczna pogoda. Skosilam dzis trawe w
        ogrodzie, troche popracowalam, bo jutro przyjda kumoszki na grilla
        (nikomu sie nie chce gotowac, wiec to swietne wyjscie) i na gry
        ludowe typu Romme czy co. Jakos mi dobrze dzisiaj. Oby sie to zle
        nie skonczylo - powiedzialaby pesymistka. Ja powiem raczej: tak
        trzymac!
        • maria421 Re: Sobota 07.08.10, 20:33
          U nas tez pogoda wymarzona, troche sie pokrecilam po ogrodku. Jutro przyjezdza
          corcia.
          • ewa553 podobno prawda. 07.08.10, 21:00
            mam to z wiarygodnego zrodla. Otoz w Krakowie byla podobno afera. Na
            wprost Wawelu wisi od bardzo dawna reklama piwa. I ostatnio reklame
            zmieniali i - naprzeciw Wawelu - zawisla reklama: na upaly najlepszy
            zimny Lech:))))) Podobno potem przepraszano, reklame po krotkim
            czasie zdjeto, ale co sie ludzie ubawili, to ich. Czarny humor
            zawsze mi sie podobal.
            • maria421 Re: podobno prawda. 07.08.10, 21:06
              Tez o tym slyszalam.
              • jutka1 Re: podobno prawda. 07.08.10, 21:22
                No to od krakowiaków: reklama Lecha wisi i od wielu lat wisiała na hotelu Forum.
                NIE JEST to w pobliżu Wawelu.
                Sprawdźcie na mapie.
                • ewa553 Re: podobno prawda. 07.08.10, 21:29
                  no to widzisz jak to jest: ktos opowiedzial o wiszacej reklamie, a
                  ktos dodal lokejszn. ale jak to Jutka, zdjeto z hotelu?
                  • jutka1 Re: podobno prawda. 07.08.10, 21:34
                    Producent piwa Lech ma tam od lat wykupione miejsce reklamowe. Wieszają i
                    zdejmują reklamy tego samego piwa, w zależności od potrzeb i kampanii
                    reklamowej. A "zimny Lech" był kampanią rekl wymysloną dawno, na lato. Bo gorąco.
                    • blues28 Raczej jednak prawda :( 08.08.10, 07:43
                      Niezaleznie od tego jak chore to jest, to sama czytalam w prasie i widzialam w
                      TV dyskusje na temat reklamy. I zostala zdjeta :(
                      O tu:
                      wyborcza.pl/1,76842,8206943,Lech_przeprasza_PiS_za__zimnego_Lecha_.html
                      Podobno wlasnie okres reklamowy sie skonczyl:
                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,8205687,_Zimny_Lech__znikl___Zawsze_bierzemy_pod_uwage_uczucia.html
                      • jutka1 Re: Raczej jednak prawda :( 08.08.10, 08:01
                        Ale w telewizji Polsat ciągle ta reklama "chodzi". :-)
                      • ewa553 Re: Raczej jednak prawda :( 08.08.10, 08:08
                        no i po krzyku. faktycznie niefortunna lokalizacja, skoro sie to
                        widzialo wychodzac z Wawelu. Czy piwo Lech zmieni teraz nazwe, zeby
                        w zadnym wypadku nie urazic tych czy tamtych?
                        Przyokazji Twoich linkow Bluesie, znalazlam uroczy cytat dnia:

                        Zaprzysiężenie jest wynikiem śmierci mojego brataJ. Kaczyński

                        niezle.
                        • jutka1 Re: Raczej jednak prawda :( 08.08.10, 08:28
                          A propos cytatu i nie tylko - swoją drogą to on durny jest. Powinien wiedzieć że
                          mógł sobie zyskać zwolenników, gdyby pokazał klasę i się pojawił "bo tak mi
                          dyktuje protokół i kindersztuba", i tam na miejscu, po cichu, pokazać swoje
                          cierpienie. Hamowane oczywiście... A tak to tylko pokazał swoje chamstwo i brak
                          kultury politycznej. Oraz oczywiście nieumiejętność przegrywania. Ejment.
    • jutka1 Niedziela, deszcz, chłodno 08.08.10, 08:00
      Całą noc padał deszcz, ciągle pada. Na Dolnym Śląsku powodzie - wprawdzie moja
      okolica jest jak na razie bezpieczna, ale wszyscy tutaj na deszcze reagują już
      dość nerwowo.

      Plany na dziś dość proste: przyjmowanie rodziny na niedzielnym obiedzie, a potem
      odpoczynek i lektura. Obiad nieskomplikowany i niezbyt czasochłonny - kurczak
      pieczony w cytrynach i świeżym oregano, plus młode ziemniaki z koperkiem, plus
      mizeria. Do tego jakieś chilijskie chardonnay.

      A za lekturę służy mi "maszynopis" książki pióra mojej przyjaciółki, pierwsza
      jej książka, ma się ukazać pod koniec roku. Fantastyczna! Czytam z
      przyjemnością, podziwem i wypiekami na twarzy. :-)

      Tyle pierduł niedzielnych. Idę na snulum. Miłego dnia życzę. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Po weekendzie... podpierajac sie nosem... 09.08.10, 05:12
      Przez caly weekend byla piekna pogoda, z Buszmenem rzucilismy sie w wir zwany
      ogrodem i wessalo nas na dobre. Kopalam, przesadzalam, sadzilam, pielilam,
      przycinalam, sciolkowalam i malowalam. Buszmen skrecil lawke ogrodowa,
      zainstalowal nowy piecyk, przywiozl 8 workow sciolki (50 kg kazdy) i dwie
      przyczepy galezi do zmielenia na wiecej sciolki.
      Tyle njusow z zadupia swiata, na wiecej nie mam sily :o)
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • ewa553 fajnie jest 09.08.10, 08:19
        wykorzystalam wczoraj piekna pogode. grilowalismy, gralismy,
        gadalismy. Bylo pieknie. Sasiadowi obrodzily ogorki jak glupie, wiec
        do moich nielicznych przyniosl nam wieksze ilosci pysznych, takich
        ze skrzyzowania wezowych i tych do zaprawiania. Wsrod dodatkow
        zrobilam miche mizerii, wszystkim smakowalo, wszyscy zapisali sobie
        jak robic:))) milo. Od dzisiaj ciezkie czasy: po tym jak mi
        towarzystwo doprowadzilo rower do porzadku, musze codziennie
        cwiczyc, bo na niedziele zapowiedzieli zamiast wedrowki, wycieczke
        rowerowa:(((( moj zachwyt jest umiarkowany, ale moze wreszcie
        przelamie sie i zaczne uzywac roweru? Kto z Was - poza Bluesem i
        Kielbiem jezdzi na rowerze?
        • jutka1 Re: fajnie jest 09.08.10, 09:05
          U nas wczoraj większość dnia lało, padało, albo kropiło. Teraz też mży. br/
          Ale za to rodzinny obiad udał się świetnie, a mamusia, po raz pierwszy
          konsumująca mojego kurczaka w cytrynie i ziołach, była zachwycona i poprosiła o
          przepis. :-) Do kuraka zgodnie z planem podałam młode ziemniaki z masłem i
          koprem, no i też mizerię. :-))) Swoją drogą tak się zastanawiam, dlaczego ta
          sałatka się nazywa "mizeria"?

          Od dzisiaj ostatni tydzień urlopu, i mnóstwo rzeczy do załatwienia:
          okulista/optyk, przebudowa kominka, zakupy, przymiarki, ostatnie spotkania
          rodzinno-towarzyskie... Za to jutro jest "dzień Spa", dobrze mi zrobi. :-)

          Basiu, od wypadku z kolanem na rowerze nie jeżdżę, ale może zacznę. Zadzwonię do
          mojego ortopedy i zapytam, czy teraz już mogę.

          Tyle pierduł. Miłego dnia :-)
          • maria421 Re: fajnie jest 09.08.10, 09:33
            Jutka podrzuc przepis na kurczaka w cytrynie i ziolach na watek kulinarny , s´il
            te plais.

            Ewa, u nas wczoraj pogoda byla kiepska, z obiadu na tarasie nic nie wyszlo.
            Melduje ze rower owszem posiadam, prawie nieuzywany:)
            • jutka1 Re: fajnie jest 09.08.10, 10:52
              Już go podawałam na wątku kulinarnym :-)))
              forum.gazeta.pl/forum/w,14420,96060910,98243644,Kurczak_pieczony_a_la_Jutka.html?wv.x=2
              • maria421 Re: fajnie jest 09.08.10, 11:00
                Dzieki, Jutka, wyprobuje.
          • ewa553 Re: fajnie jest 09.08.10, 09:38
            Twoje pytanie powinna odpowiedziec nasza forumowa Wloszka, ale sie
            sama powymadrzam:))) "miseria" po wlosku to nedza, bieda. Poniewaz
            wszystkie jarzyny i salaty przywiozla do Polski krölowa Bona, wiec
            mysle ze taka potrawa ogorkowa byla wtedy czyms nedznym? No, moze
            nie w wydaniu ze smietana, ale tez znam mizerie wlasnie nedzna, bez
            smietany. Zgadza sie Mario?
            A propos Twoich deszczy i drzdrzuw (zam) mysle wlasnie jak biedni ci
            zalani ludzie. Bylam w maju w Polsce, to akurat donosili stale o
            powodziach, a teraz znowu na polsko/niemiecko/czeskiej granicy
            tragedia....Biedni ludzie.
            • jutka1 Re: fajnie jest 09.08.10, 10:58
              Tak myślałam z tą mizerią. :-)

              Co do powodzi, to jest rzeczywiście dramat tutaj. Jak czytałam i oglądałam w TV
              o Bogatyni, to wierzyć własnym oczom nie mogłam. Biedni ludzie. :-/
              • maria421 Re: fajnie jest 09.08.10, 11:06
                Potwierdzam ze po wlosku miseria to nedza. Bieda jest poverta´.

                Dante pisal w Boskiej Komedii:
                "Nessun magior dolore che ricordarsi del tempo felice nella miseria"

                Nie ma wiekszego bolu niz w nedzy pamiec o szczesliwych czasach.
                Zgadzacie sie z tym?
                • ewa553 Re: fajnie jest 09.08.10, 11:19
                  Chyba trudno na to pytanie odpowiedziec Mario, jesli sie nie
                  przezylo ani skrajnej nedzy, ani skrajnego bogactwa. Moge tylko
                  powiedziec ze bedac w nedzy mesko-damskiej, nie z bolem, ale z
                  najwyzsza radoscia wspominalam cudowne czasy mojego zwiazku.
                  • maria421 Re: fajnie jest 09.08.10, 14:05
                    ewa553 napisała:

                    > Chyba trudno na to pytanie odpowiedziec Mario, jesli sie nie
                    > przezylo ani skrajnej nedzy, ani skrajnego bogactwa. Moge tylko
                    > powiedziec ze bedac w nedzy mesko-damskiej, nie z bolem, ale z
                    > najwyzsza radoscia wspominalam cudowne czasy mojego zwiazku.

                    Dantemu wlasnie o to chodzi.
                    • ewa553 Re: fajnie jest 09.08.10, 19:28
                      nie wiem jak Dante myslal, ale odczuwal inaczej jak ja, bo ja przy
                      tych wspomnieniach nie odczuwam bolu, lecz wielka radosc z tego co
                      przezylam.
    • ewa553 Jutki kura 09.08.10, 11:34
      zrobilam ja pare lat temu, trzymajac sie Jutki przepisu raczej
      scisle. I wyszlo nic, mdla kura:(((( Cos sknocilam, do dzis nie wiem
      co, ale nie odwazylam sie jeszcze raz sprobowac.
      Natomiast wczoraj wyprobowalam cos nowego na grillu: kurze piersu
      lekko rozbilam piescia, +sol+pieprz+galazke rozmarynu do srodka.
      Zawinelam w plasterki bekonu. Pycha byla, kolezanka ktora bekonu nie
      lubi dostala kurza piers w stanie nagim, i miala suchemieso, jak to
      drob. Natomiast nasze zawijaki byly aromatyczne, soczyste, pycha.
      • jutka1 Re: Jutki kura 09.08.10, 11:43
        Jeśli wyszła mdła, to:
        za mało soli
        za mało cytryny lub nie podlewałaś wystarczająco często (aaaa, może przy
        podlewaniu nie naciskałaś łyżką na tę cytryny w środku kuraka, żeby sok wypuścić
        do brytfanny?...)
        za mało ziół
        wszystko, j.w. :-)))
    • ewa553 ale jaja!! 09.08.10, 19:35
      bylam wlasnie u laryngologa i przynioslam sobie aparature na noc.
      Nie. nie wibrator. Otoz rodzina stwierdzila ze chrapie
      niemilosiernie (ciekawe ze osobisty narzeczony temu zaprzecza:)))
      i ze cos z tym trzeba zrobic. Wiec bylam u lekarki domowej, ta mnie
      do laryng. Dostalam aparacik ktory ma rozmiar pierwszych telefonow
      komorkowych:)))) aparature ta musze pasami przyczepic do korpusu na
      wysokosci biustu i na wysokosci pepka. Nastepnie dwie rurki
      zakonczone czymstam mam wsadzic do nosa:))) a dwie pozostale rurki
      przyczepione do czegos jak duzy gumowy naparstek, na palec
      wskazujacy prawej reki. Aparat wlaczy sie sam o 23.00 i wylaczy po 8
      godzinach. Przymierzali mi to ustrojstwo aby mnie poinstruowac i
      wygladam jak kosmonauta. Obiecalam rodzinie zrobic sobie w lustrze
      zdjecie w uprzezy:)))) Ciekawa jestem jak ta noc przebiegnie. Czy
      bede umiala z tym spac? Co bedzie jak wstane 3 razy sikac? No i
      najwazniejsze: czy koty nie zaczna z ciekawosci rzuc (zam) te
      miekkie rurki? Opowiem Wam jutro jak bylo.
      • roseanne Re: ale jaja!! 10.08.10, 00:36
        czekam na opis z przezycia eksperymentu, o samym owym czytalam i slyszalam, ale
        nigdy z pierwszej reki, tylko sucha medyczna relacje
        • ewa553 Re: ale jaja!! 10.08.10, 08:37
          jestem wsciekla, bo zepsul mi sie nagle aparat:(((( a wygladalam
          naprawde pysznie! Nie jestem pewna czy cala noc mialam rurki w
          nosie:))) okaze sie jak pojde za godzine do laryng. oddac aparature
          i omowic wyniki. Mam nadzieje, ze choc troche opanuja moj problem,
          bo zamierzamy z siostra odbyc kilka podrozy i wolalabym buchowac
          tylko jeden pokoj dla nas:)))
          Ale z innej beczki: czytaliscie juz dzisiaj relacje z nocnego zlotu
          pod krzyzem? Swietna impreza, ale obawiam sie ze "krzyzakow" to nie
          odstraszy, moze nawet poczuja sie meczennikami i kaza sie wyswiecic
          na swietych?
          • maria421 Re: ale jaja!! 10.08.10, 09:36
            Ewa, ta impreza pod krzyzem to tylko dolewanie oliwy do ognia i dodawanie
            "krzyzakom" powodu zeby tam dluzej tkwili.

            Czytalam ze Kaczynski zlozyl tam wieniec. Teraz beda pewno wienca bronic dopoki
            nie uschnie, a jak uschnie to beda uschnietych kwiatow bronic. No i wstegi
            bialo-czerwonej, bo przypuszczam ze taka wlasnie jest na wiencu. Kto ruszy
            wstege, ten barwy ojczyste szarga,

            Nie ma w Polsce nikogo kto by potrafil w koncu piescia w stol walnac?
    • ewa553 sprytny aparat! 10.08.10, 13:02
      otoz pan dr pokazal mi na compie co wszystko zanotowal aparacik dzis
      w nocy. byly 4 krzywe, kazda na inna okolicznosc: doplywu tlenu,
      oddychania, chrapania i cos tam jeszcze. I co sie okazalo? Tylko w
      pierwszej fazie snu oddycham normalnie i nie chrapie, natomiast jak
      tylko gleboko zasne to sie zaczyna: mam regularne przerwy w
      oddychaniu, brak doplywu tlenu wtedy, chrapanie. Te przerwy w
      oddychaniu prowadza tez do tego, ze jestem caly dzien senna,
      oklapla. A ja od 2 lat pytam roznych lekarzy co mi jest, czy to
      hormony (a raczej ich brak), czy tarczyca czy co! Wreszcie sie
      wyjasnilo. Na 2 pazdziernika dostalam termion w klinice, gdzie
      spedze noc w Schlaflabor czyli sennym laboratorium (?) Nie wiem jak
      to inaczej przetlumaczyc. Kurcze, wreszcie sie cos dzieje w tym
      kierunku! A wiec jesli ktos z Was chrapie, nie musi sie tu
      przyznawac, bo obciach, ale czym predzej do laryngologa!!!!
      • roseanne Re: sprytny aparat! 10.08.10, 15:12
        wlasnie o to chodzi - wykrycie przerw w oddychaniu, a nie uciszenie chrapacza
        dostaniesz aparacik by regulowal twoj poziom tlenu czy jak?
        • ewa553 Re: nsprytny aparat! 10.08.10, 19:47
          nie wiem czy dostane aparacik, to sie okaze po tej nocy w klinice
          gdzie bede spala podlaczona do wiekszej ilosci aparatow. I nie
          odbieraj mi prosze nadziei na wyciszenie. Musi byc jakis zwiazek
          miedzy tymi rzeczami, bo przeciez poszlam do lekarza z chrapaniem, a
          on zbadal wszystko. Musze sie wiec uzbroic w cierpliwosc. Ciag
          dalszy nastapi:)))
          • roseanne Re: nsprytny aparat! 10.08.10, 20:51
            pomaga, sprawdzilam na sobie plaster na nos, takie specjalne fikusne sa, co to
            odciagaja platki nosa, przy przeziebieniach i zatkanym nosie alergicznym
            naprawde super

            ale bezdech senny to juz zupelnie inna sprawa,
            • roseanne Re: nsprytny aparat! 10.08.10, 20:55
              tu link do plasterkow
              www.breatheright.com/
              • ewa553 Re: nsprytny aparat! 10.08.10, 21:26
                Pokazuje sie niestety Server Error Applikation:((((
                Ale ja sie teraz uzbroje w cierpliwosc, a jesli po tych badaniach
                lekarz nie bedzie mial pomyslu jak mi pomoc, to siegne po plasterki.
                Dzieki za informacje!
                • roseanne Re: nsprytny aparat! 11.08.10, 00:28
                  hm, u mnie sie otwiera bez klopotu
                  wpisz w googla ta nazwe bez ".com"
              • ewa553 Re: nsprytny aparat! 11.08.10, 08:58
                obejrzalam. w Niemczech to - okazuje sie - rowniez popularne. Tylko
                ze nigdzie nie tlumacza na jakiej zasadzie to dziala, a to by mnie
                bardzo interesowalo. Bo trudno mi uwierzyc ze przyklejenie plasterka
                na nosie dziala cuda. Wiesz cos na ten temat?
                • roseanne Re: nsprytny aparat! 11.08.10, 15:08
                  jak pisalam wczesniej, uzywalam z sukcesem w czasie napadow alergii i przeziebien
                  "otwieraja" nozdrza przez odciagniecie ich w gore - do naturalnego stanu,
                  niebolesne, niedokuczliwe

                  bywa bowiem tak, ze opuchnieta sluzowka zmienia troche strukture platkow nosa,
                  ktore to "furkocza" w czasie snu
                  • ewa553 Re: nsprytny aparat! 11.08.10, 18:07
                    ale ja chrapie "pelnom gembom", a nie nosem:(((((
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 10.08.10, 18:26
      W zeszły weekend w ramach odfrąkania pojechaliśmy na Mazury do
      poleconego przez Kiełbia miejsca nad rzeką Krutynią. Było zaiste
      bosko, pływaliśmy kajakami, łódką, a nawet kanoe, nie pobiwszy się
      przy tym wiosłami, pływaliśmy w opakowaniu i bez, zbierali grzyby i
      łowili ryby. W przerwach obżerali się pysznym jedzeniem. Powrócili
      niechętnie, a tu się okazało, że jakaś trąba powetrzna nad naszym
      osiedlem przeszła wyrywając drzewa z korzeniami. Nasz świerk
      przetrwał na szczęście, ale wichura go mocno od pionu odchyliła!


      --
      wasza pierdo
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek symetryczny 121 :-)) 10.08.10, 19:45
        a dzialo sie, dzialo! siostrzenica z piatego pietra donosila, ze
        deszcz ze straszliwa sila padal...w poprzek:))))
    • jutka1 Kjap, już środa! 11.08.10, 09:18
      Ani się człek obejrzy... Kjap.

      Po wczorajszej dekadencji kosmetyczno-masażowej spałam jak zabita. Obudziło mnie
      słońce, i tak już dziś ma być przez cały dzień: słonecznie i 30 C. A
      przynajmniej tak gada pogodynka.

      Plany na dziś dość banalne: zakupy, przymiarka, czytanie w ogrodzie. No i po
      południu przychodzi pan od kominka i zaczyna destrukcję (przed rekonstrukcją :-D).

      Tyle pierduł, i miłego dnia życzę. :-)
      • ewa553 Re: Kjap, już środa! 11.08.10, 09:31
        U nas dzis bezslonecznie, w nocy padal deszcz, ale wielkiego
        ochlodzenia nie czuje. Wczoraj wracalam do domu o 19-tej to jeszcze
        bylo 27 stopni. Wlasnie zadzwonili z ogrodnictwa, ze zamowione
        przeze mnie drzewka (renkolda i czeresnia) sa do odebrania. Poploch.
        Auto mam pelne kartonow kolezanki, ktorej obiecalam asystowac na
        pchlim targu. Ale odlozylysmy ten targ na 21. sierpnia, wiec musze
        wszystko wyladowac:(((( cholera, po co jej obiecalam? Ciesze sie na
        drzewka jak cholera. Juz nastepnego lata bede miala owoce!!!! A
        renklod u nas dostac nie mozna, to co czasami na targu proponuja
        jako r. to nie ma tego niebianskiego smaku renklod. Wprawdzie mam do
        granicy francuskiej niedaleko, a tam r. sa popularne, ale jakos nie
        moge sie zdecydowac na jazdy 60 km po zakup sliwek:)))) No, czekaja
        mnie pracowite dni!!! I dobrze. Tak lubie.
        • jutka1 Re: Kjap, już środa! 11.08.10, 10:16
          Nie pamiętam, jak smakują renklody :-(
          Ale zainspirowałaś mnie - w przyszłym roku zamówię w starostwie powiatowym kilka
          tradycyjnych odmian drzewek owocowych, mają co roku taką akcję. Te nowe odmiany
          chorują i są mało odporne, a tradycyjne są "nie gniotsa nie łamiotsa". :-)
          Szczególnie chodzi mi o wiśnie, czereśnie i śliwki. No, może jeszcze jedna szarą
          renetę posadzę. :-)
          • ewa553 Re: Kjap, już środa! 11.08.10, 10:39
            zanim zamowisz, sprobuj gdzies renklode. Padniesz na kolana, takie
            pyszne!
            Co Ci moge rowniez polecic, to drzewka ktore nie rosna jak dzikie,
            mniejsze odmiany. Ja mam np. taka jablon, ktora ma najwyzej 20
            jablek:))) To mi wystarcza, a wielkosc drzewka pozwala na zasadzenie
            dalszych. Nota bene kiedys jablon bedzie miala wiecej owocow, ale
            moj ogrodnik przycina mi ja tak, zeby nie wyskoczyla poza 2 m
            wysokosci.
            • jutka1 No to zanim wyjdę... 11.08.10, 10:46
              ... otworzę nowe pierdulum, a dzisiejsze wpisy tam wkleję. :-)
Pełna wersja