O pierdułach -- Odcinek 122 :-)))

11.08.10, 10:50
Otwieram. Dzieisiejsze wpisy poniżej:

Kjap, już środa!
jutka1 11.08.10, 09:18 Odpowiedz

Ani się człek obejrzy... Kjap.

Po wczorajszej dekadencji kosmetyczno-masażowej spałam jak zabita. Obudziło
mnie słońce, i tak już dziś ma być przez cały dzień: słonecznie i 30 C. A
przynajmniej tak gada pogodynka.

Plany na dziś dość banalne: zakupy, przymiarka, czytanie w ogrodzie. No i po
południu przychodzi pan od kominka i zaczyna destrukcję (przed rekonstrukcją :-D).

Tyle pierduł, i miłego dnia życzę. :-)


Re: Kjap, już środa!
ewa553 11.08.10, 09:31 Odpowiedz
U nas dzis bezslonecznie, w nocy padal deszcz, ale wielkiego
ochlodzenia nie czuje. Wczoraj wracalam do domu o 19-tej to jeszcze
bylo 27 stopni. Wlasnie zadzwonili z ogrodnictwa, ze zamowione
przeze mnie drzewka (renkolda i czeresnia) sa do odebrania. Poploch.
Auto mam pelne kartonow kolezanki, ktorej obiecalam asystowac na
pchlim targu. Ale odlozylysmy ten targ na 21. sierpnia, wiec musze
wszystko wyladowac:(((( cholera, po co jej obiecalam? Ciesze sie na
drzewka jak cholera. Juz nastepnego lata bede miala owoce!!!! A
renklod u nas dostac nie mozna, to co czasami na targu proponuja
jako r. to nie ma tego niebianskiego smaku renklod. Wprawdzie mam do
granicy francuskiej niedaleko, a tam r. sa popularne, ale jakos nie
moge sie zdecydowac na jazdy 60 km po zakup sliwek:)))) No, czekaja
mnie pracowite dni!!! I dobrze. Tak lubie.
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 11.08.10, 11:52
      Pytko mi ćwieka zabił na wątku bobowym, i teraz zwróciłam uwagę na
      mojego psa. Gdy wyjeżdżaliśmy na Mazury, psem zaopiekowali się
      znajomi mieszkający na obrzeżach Kampinosu. Wcześniej zabrałam psa
      na szczepienie i namaszczanie preparatem przeciwkleszczowym, no i
      jakoś tak zerknęłam do jego książeczki zdrowia a tam jak byk stoi,
      że pies już 7 lat ma! Właśnie wczoraj mu stuknęło. A ja ciągle w
      przeświadczeniu żyję, że pies ma ok. 5 lat, co i tak mi się wydaje
      dużo bo mam go ciągle za pół-szczeniaka. Pies w trakcie pobytu był
      bardzo grzeczny, jedyne czego się dopuścił to wyłudzenie kanapek od
      panów budowlańców. No i w padlinie się wytarzał, ale jaki pies sobie
      odpuści taką przyjemność? Znajomi byli psem zachwyceni, on nimi
      chyba też, bo od powrotu jest marudny i jakby obrażony na nas.

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 11.08.10, 12:01
        To my 100K, też 7 lat się znamy, KJAP!!!
        • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 11.08.10, 12:45
          No jakoś tak będzie w listopadzie lub grudniu Pytko. Notabene,
          wczoraj robiłam ćwiczenia z moją nauczycielką Avatar, i mi wyszło,
          że mam głęboko zakorzenione przeświadczenie o 7 latach chudych i 7
          tłustych. I w ogóle o cykliczności wszystkiego. Co w sumie jest
          bardzo niedobre, bo oczekujesz, że za pozytywne zdarzenia przyjdzie
          Ci w końcu beknąć. Z drugiej strony co prawda, daje nadzieję. Że syf
          się kiedyś musi skończyć. Tak jak w I-Cing: Nie ma korzyści, nie ma
          pożytku. Jest koniec.
          Ja mam takie odczucie, że ostatnio mi się zaczęło (bardzo pomału,
          lecz jednak) - że tak powiem, darzyć. Więc się Magda pyta - kiedy w
          takim razie darzyć się przestanie? I czy się musi przestać? A jeśli
          musi, to czy nie może być to jednak taka sinusoida wznosząca się? Ja
          optuję za sinusoidą wznoszącą, bo jako osobie zakorzenionej w
          kulturze krzyżowo męczeńskiej, gdyby to była równa wznosząca to
          pewnie by mi mogło odbić. Czyco.


          --
          wasza pierdo
          • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 11.08.10, 15:12
            Latka leca, krocie poznalam wirtualnie 8 lat temu a w maju minelo 7
            latek jak w realu. Z Jutka wirtualna znajomosc jest nieco krotsza
            ale realna dluzsza dwa miesiace ;)
            Co do cyklicznosci lat tlustych i chudych to nie zgadzam. Twierdze
            ze kazde decenium mojego zycia jest lepsze od poprzedniego
            zaczynajac od tego drugiego ktore chyba gorsze nie moglo byc.
            No i w kazdej dziesiatce byly wzloty i upadki.
            Tak jak powiedzialam wczoraj: bardzo sie ciesze ze Ci sie wreszcie
            udalo z robota, ze sie Tobie prostuje. Bardzo, bardzo ;)
            • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 11.08.10, 17:08
              A to ja też tak kcem. Niniejszym wprowadzam nową świecką tradycję -
              każde kolejne decenium mojego życia będzie lepsze od poprzedniego.
              Howgh. Pierdut. Czyco?
              Cieszę się, że się cieszysz, i się cieszę że się cieszę.

              --
              wasza pierdo
    • ewa553 rocznice 11.08.10, 18:11
      jak juz tak podliczacie to pozwole sobie skromnie zauwazyc, ze
      niektore z Was znam juz ponad 6 lat i to osobiscie
      • jutka1 Re: rocznice 11.08.10, 18:21
        No, 100K osobiście od prawie 7 lat - bo wirtualnie sie w niej kochałam długo
        wcześniej. :-))) O kurde, kopa lat.

        A w TV leci Czterdziestolatek, odcinek jak jedzie do Budapesztu, i właśnie mijał
        sklep pt. Cipocośtam. :-)))))))
    • jutka1 Czwartek 12.08.10, 10:24
      Znów słoneczny dzień. :-)
      Mam dziś kilka wizyt, i tutaj i "w mieście". Te "tutaj" będą w ogrodzie, bo w
      salonie zamiast kominka jest dziura ze sterczącymi rurami, a i słońca szkoda. :-)

      Zaczynam mieć rajzefiber. :-/
      I na myśl o powrocie do biura i do "frakcji francuskiej" boli mnie brzuch. BR/
      No nic, na razie staram się o tym nie myśleć. Do poniedziałku jeszcze kupa czasu.

      Tyle pierduł na dzisiejszy poranek. Miłego dnia :-)
      • jutka1 ZD o świcie 12.08.10, 11:29
        Obiecałam, to zapodaję. :-) Zdjęcia Jakotakoty - ja o takich barbarzyńskich
        porach śpię. :-)))


        http://i34.tinypic.com/5vqbsk.jpg


        http://i35.tinypic.com/2ldc749.jpg


        http://i37.tinypic.com/14tbp5t.jpg


        http://i36.tinypic.com/wat3rn.jpg


        http://i34.tinypic.com/33ddudy.jpg


        http://i37.tinypic.com/oush9x.jpg


        http://i34.tinypic.com/394yo.jpg


        http://i36.tinypic.com/1zdt3ko.jpg
        • ewa553 Re: ZD o świcie 12.08.10, 11:46
          wielka pochwala dla Jakokoty czy jak:))) Ogromna ta Twoja
          posiadlosc! Oj, byloby gdzie kolejne drzewka sadzic!! Wytlumacz mi
          prosze co to za duze budowle na piatym zdjeciu? Sasiedzi? A jak sie
          te domy maja do Twojego?
          • pierdoklecja_prutka Re: ZD o świcie 12.08.10, 11:55
            To jest miejsce gdzie Pyton miał kapryśnie sprzedawać a to nalewki
            domowe, a to wypiekane własnoręcznie chleby, tudzież fasować do
            kanek zupę, a kolejki przyjechanych z daleka limuzynami notabli
            miały się tłoczyć po te specjały na wiejskiej drodze. Pyton miał z
            petem w ustach podawać towary przez okno, po czym robić długie
            przerwy krzycząc "wszyscy won" i zatrzaskjuąc okiennice. Ale się
            wykręcił od tego i wyjechał do Paryża. I teraz jęczy, że go brzuch
            boli.

            --
            wasza pierdo
            • maria421 Re: ZD o świcie 12.08.10, 12:30
              Piekna posiadlosc, Jutka.

              A u nas lato juz sie chyba skonczylo :(

              • ewa553 Re: ZD o świcie 12.08.10, 12:56
                ciekawa acz nierealna wizja, Dorotko. No bo jak miala to Jutka
                robic, skoro rece zawsze ma zajete: jedna winem, druga petem.
                Powiedzmy ze po "wszyscy won" zatrzasnelaby okno kolanem, ale
                jak miala wykonywac nalewanie, podawanie? Nawet jesli by sie
                nauczyla chodzic caly czas z petem w zebach, to jednak widze problem
                we wszelakiej obsludze jednom renkom. A propos peta w zebach:
                pamietacie jak Dobrowolski nie tylko mial zawsze peta w zebach, ale
                i potrafil go przesuwac z lewej na prawa blyskawicznie i bez uzycia
                reki? Ach, obejrzalabym znowu ta zakazana morde:)))) Chyba se
                puszcze Nie ma rozy bez ognia...
            • jutka1 Re: ZD o świcie 12.08.10, 17:02
              To była piękna wizja, 100Krocie, piękna wizja! :-)
              Chodziłam dziś po obejściu i żegnałam się z każdym drzewem, pogłaskując im
              gałęzie. I gapiłam się na lipę w przerwach w opalaniu. Szkoda, że teleportacja
              jeszcze nie istnieje, bo bym po prostu wzięła to wszystko dooParyża i już.
          • jutka1 Re: ZD o świcie 12.08.10, 16:55
            Ten folwark to sąsiedzi z boku. Jak się jest na tarasie, to w ogóle ich nie
            widać. :-)
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 12.08.10, 18:01
      Czyzby juz koniec hecy pod palacem? Zostala odslonieta tablica pamiatkowa ,
      episkopat powiedzial jasno ze to juz koniec zabawy- krzyz do kosciola a
      krzyzowcy do domu; co prawda ci wariaci jeszcze wolaja "hanba" , ale pewnie
      niedlugo beda wolac coraz cienszym glosem.
    • ewa553 Kielbiu!!!!! 13.08.10, 10:30
      Mam nadzieje ze tu szybko zajrzysz - mimo urlopu. Mam ogrodniczy
      problem. Zamowilam dwa drzewka owocowe - pisalam tu o tym, a tu
      ogrodnictwo dzwoni, ze juz sa. Faceta mam zamowionego na jutro,
      bedzie kopal doly w trawniku, a teraz ktos mi zabil klina: podobno
      absolutnie nie wolno w lecie sadzic drzewek!! Co o tym wiesz/sadzisz?
      Jesli powiem to w ogrodnictwie, to beda te drzewka trzymac do
      jesieni dla mnie i kto wie czy im to dobrze zrobi. Ratuj dobra
      rada!!!
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Kielbiu!!!!! 13.08.10, 15:00
        Prezciez juz jesien za pasem... Jasne ze na ogol troche pozniej sie drzewka sadzi
        gdy juz nie maja lisci ale sierpien jest juz ok. Podlewaj duzo i zraszaj jesli by
        bylo goraco. Sadze tez ze nie beda nagie korzenie jesli to teraz.
        Powodzenia
    • jutka1 Piątek 13.08.10, 10:37
      Ostatni dzień przed wyjazdem, czyli ostatnie sprawy do załatwienia i początek
      pakowania. No i trzeba będzie posprzątać po panu od kominków, który dzisiaj po
      południu kończy pracę.
      A jutro fru. :-)
      Gdzie i jak te 3 tygodnie minęły, nie wiem.

      Lecę z powrotem z siostrą, która pobędzie u mnie 5 dni, a dzień po jej wyjeździe
      lecę na Bergamuty. Aj.
      A potem już będzie wrzesień...

      No nic to. Ryjem do przodu. Miłego dnia :-)
      • ewa553 Re: Piątek 13.08.10, 10:49
        No, na nudy nie mozesz narzekac? Czy jest polaczenie WRO-Paryz?
        • jutka1 Re: Piątek 13.08.10, 11:00
          Są połączenia bezpośrednie. :-)

          Na nudę nie mogę narzekać, fakt. Szkoda tylko, że na Bergamuty znów lecę w porze
          deszczowej. :-(
          • ewa553 Re: Piątek 13.08.10, 13:27
            a daleko masz tam z hotelu do zaprzyjaznionego baru? :)))
            • jutka1 Re: Piątek 13.08.10, 16:19
              Toż ja tam do roboty jadę, a nie żeby się po barach szwałędać, nawet w deszcz :-)))
          • pierdoklecja_prutka Re: Piątek 13.08.10, 17:16
            A ja sobie chwalę porę deszczową, jak byłam na Florydzie, to też
            akurat była. Szczególnie jedna noc była udnana, bo po całym dniu
            kursu poszłam wieczorem na jacuzzi - a tu, z powodu domniemaniej
            burzy i walących pierunów, zamknięte. I już się miałam odwrócić i
            odejść ale mię skusiło jakieś pohukiwanie stamtąd dochodzące. Otóż
            się okazało, iż radosne grono wolnych Amerykanów (okazuje się, że
            jeszcze są tacy, co ich dupościsk i paranoja nie zmiędliły) przez
            płot przelazło i nuże się nurzać nielegalnie w jacuzzi, piwo pić i
            pety palić oraz okrzyki zachęcająco sprośne wydawać. Przez płot mnie
            pomogli przeleźć i do nich dołączyłam, po czym jeszcze przelazło
            innych osób kilka, i się rozpadało i pieruny zaczęły walić a ja
            siedziałam po szyję w ciepłej wodzie konwersując z tym i owym i z tą
            i z ową i obserwując padający deszcz, walące pieruny, wiejący wiatr
            i było cudownie.

            Ponadto pora deszczowa jest dobra, bo nie wali ostre słońce, jest
            ciepło, parno i egzotycznie.
            • jutka1 Re: Piątek 13.08.10, 19:14
              No widzisz, a ja nie lubię wilgotności powietrza typu Floryda czy Bergamuty. Od
              razu jakieś wysypki mi się wdają, psiakość, jak nie przymierzając psu w studni.
              Lubię słońce, do 35 C, suche powietrze i najlepiej z jakimś wiatrem od jakiejś
              wody. :-)
              • fedorczyk4 Re: Piątek 13.08.10, 23:41
                Witojcie, fajne i pozytywne sa te "pierdułki". Dla mnie to istny
                balsam na duszę!Jak to dobrze że bywa ładnie, fajnie i dobrze. U
                mnie chwilowo jest na odwyrtkę. Moja Ukochana Przyjaciółka, która
                właśnie jutro rano odlatuje, jest w tak złym stanie, że w zasadzie
                nie przyjaciółka jej byłam na czas pobytu, a pielęgniarką, katem,
                kierowcą i nieudolnym analitykiem. Na powrót musiałysmy zalatwić
                jej "powrót asystowany medycznie" czyli już u nas fotel na kółkach i
                obsługę, a potem ambulans od Paryża do miejsca zamieszkania.
                Świetnie jej te wakacje w Polsce zrobiły:-(
                W morde jeża, jak ja nienawidzę niemocy:-(
                • pierdoklecja_prutka Re: Piątek 14.08.10, 13:08
                  Fed, muszę Cię opieprzyć. Zrobiłaś dla swojej Przyjaciółki maksimum
                  tego co człowiek może zrobić - zaoferowałaś swoją Obecność,
                  Życzliwość, Troskę i Czas. Nie, nie uzdrowiłaś jej poprzez
                  nakładanie rąk i nóg na przykład, bowiem, nie wiem czy zauważyłaś,
                  ale NIE jesteś Jezusem. Nie byłaś też w stanie zmienić osób z jej
                  otocznia, a tego nawet Jezus nie potrafiłby, bo kiedyś próbował i
                  się to dla niego skończyło marnie.

                  Jeśli takie mocarne swoje działania nazywasz "niemocą" to chyba Cie
                  pogieło z posraniem.


                  --
                  wasza pierdo
                  • kielbie_we_lbie_30 Re: Piątek 14.08.10, 14:04
                    stokroc jest uzdrawiajaca dla wszystkich ;)
                    • fedorczyk4 Re: Piątek 15.08.10, 09:12
                      kielbie_we_lbie_30 napisała:

                      > stokroc jest uzdrawiajaca dla wszystkich ;)
                      >
                      Zgadzam się całkowicie:-))))
                  • jutka1 Re: Piątek -- +powrotnie 15.08.10, 00:55
                    100K, wyjeżdżałam z ZD niechęcią - ale do domu w DoopaRyża wróciłam z chęcią
                    (minus jedno ściśnięcie serca, bo to pierwszy przyjazd z podróży, kiedy Kota już
                    nie czeka na mnie pod drzwiami).

                    Tak czy siak. Jest OK, doleciałyśmy, zjadłyśmy kolację, i jutro zaczynamy
                    program zwiedzania, szwałędania się i biesiadowania. To ostatnie delikatnie, bo
                    jednak w poniedziałek do roboty...
    • jutka1 Sobota wyjazdowa 14.08.10, 10:25
      Za oknem słońce. Walizki rozbebeszone i nijak się zabrać nie mogę za skończenie
      pakowania. Syndrom wyparcia, kurdebalans.
      Wstałam lewą nogą, nic mi się nie chce, nawet Carmen Linares na cały regulator
      nie pomaga. Błe.
      To tak w temacie Fedory, że tutaj zawsze jest miło i fajnie.

      Tak czy siak, miłej soboty życzę.
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota wyjazdowa 14.08.10, 13:14
        Pytko, bardzo Ci współczuję niechęci powrotu do domu. Niestety sama
        to odczuwam boleśnie, po prostu nie lubię tu wracać. A mój chłop,
        jak wróciliśmy z weekendu, to go zaraz brzuch rozbolał. Znaczy - on
        nie lubi też. To jest przykre, że taką sobie rzeczywistość codzienną
        człowiek zmontował, że jej generalnie nie lubi. Ja sobie za cel
        postawiłam, żeby jednak jakoś tak zrobić, aby w przyszłości się
        cieszyć z powrotu do domu. Bo jak byłam dzieciakiem i wracałam z
        długich wakacji, to się cieszyłam z powrotu do domu. To było uczucie
        bardzo przyjemne.

        --
        wasza pierdo
      • chris-joe Re: Sobota wyjazdowa 14.08.10, 14:59
        Ach, dzieki wielkie za ten wpis, bo ja nigdy nie moge zapamietac polskiego
        odpowiednika denial (not the river in Egypt!).

        WYPARCIE. Jakos to z zaparciem musze skojarzyc...

        A przy okazji: czy slowo "syndrom", ktore w koncu "zespol" oznacza, funkcjonuje
        w polszczyznie dzisiejszej prawomocnie?
        • roseanne Re: Sobota wyjazdowa 14.08.10, 16:00
          medycznie, zwlaszcza neurologicznie, tak, od wieeeelu lat
          • maria421 Re: Sobota wyjazdowa 14.08.10, 16:07
            Zespol to sie moze bardziej z kapela weselna kojarzyc czy cos, natomiast syndrom
            zupelnie nie:)

            Jestem w trakcie przygotowywania kolacji na "5 widelcy" i se troche przysiadlam
            dla odpoczynku a i paznokcie nad klawiatura pomalowalam.
        • jutka1 Re: Sobota wyjazdowa 15.08.10, 00:03
          Jułelkam. :-)

          No i melduję, że dotarłam bez problemów.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 15.08.10, 01:06
      O tej porze mnie jeszcze nigdy na forum nie bylo.
      Kolacja sie udala, juz wszystko posprzatalam , kieliszki umylam, reszta sie myje
      w zmywarce. No to chyba pojde spac. Pa!
      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 15.08.10, 09:36
        musi zasiedzieli sie goscie, a wiec fajnie bylo. Mialas Wlochow?
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 15.08.10, 10:25
          ewa553 napisała:

          > musi zasiedzieli sie goscie, a wiec fajnie bylo. Mialas Wlochow?

          Byla zaprzyjazniona para niemiecko wloska stad plus trojka jego krewnych z
          Toskanii, ktorych juz wczesniej znalam.
      • roseanne Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 15.08.10, 16:28
        podasz menu?
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 15.08.10, 17:22
          roseanne napisała:

          > podasz menu?

          1. szynka parmenska z melonem
          2. pasta z lososiem w smietanie
          3. pstrag lososiowy pieczony
          4. sery
          5. sorbet cytrynowy z malinami i mieta
          6. kawa

          Wina:
          biale: Greco di Tufo
          czerwone: Ripasso di Valpolicella
          • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 15.08.10, 21:27
            Valpolicella, a raczej ta nazwa, kojarzy mi sie ze slodkim winem
            (brrrr) - czy slusznie?
            Maryska, podaj przepis na ten sorbet, bo i miete w ogrodzie mam i
            moje pozne maliny wlasnie dojrzaly.
          • roseanne Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 15.08.10, 21:52
            fajny zestw
            sorbet swoj? jak tak to chce przepis
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 15.08.10, 23:12
              Sorbet wlasnorecznie kupiony i doprawiony malym prosecco.

              Wlasnie wrocilam z kolacji u innych znajomych- wiecie co podali? Mieso z
              kozlecia, czyli kozline czy jak to sie nazywa, po raz pierwszy jadlam ale
              zachwycona nie jestem, moze dlatego ze mialam te mala kozke zywa przed oczami a
              moze dlatego ze ja ostatnio coraz mniej mieso lubie.

              Ewa, Valpolicella ma jedno doskonale wino deserowe: Recioto della Valpolicella,
              ale poza tym jednym gatunkiem ma wszystkie wina wytrawne w calej gamie cenowej.
              • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 16.08.10, 07:58
                No i z tego rejonu pochodzi najlepsze wino wloskie "Amaranoe", ktore produkuje sie
                z czesciowo suchego winogrona. Z pierwszej fermentacji winogron robi sie "Amarone"
                a z drugiej "Ripasso" ktore tez jest swietne ;)
                Mniam...
                • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 16.08.10, 09:14
                  Dokladnie tak, Kielbiu.

                  A u nas lato chyba naprawde sie juz skonczylo.
    • ewa553 co jest grane????? 17.08.10, 09:39
      gdzie jestescie? macie znowu jakies nowe forum, o ktorym jeszcze nie
      wiem?

      Jutka, czytalas dzisiaj GW? Pisza ze zdaniem Francuzow sierpien
      istnieje jedynie po to, aby wyjezdzac. A kto w tym miesiacu nie
      wyjechal, ma prawi sie obujac? Co Ty na to?
      • ewa553 Re: co jest grane????? 17.08.10, 09:40
        pardonezmua, nie obujac, lecz obijac:))))
        • maria421 Re: co jest grane????? 17.08.10, 11:33
          Bylam u dentysty, wszytsko OK, deszcz leje, lato sie pewnie juz skonczylo.
          I nic poza tym.
          • pierdoklecja_prutka Re: co jest grane????? 17.08.10, 11:57
            Marysiu, to, że lato się skończyło, obwieściła nam już Ewa mniej
            więcej miesiąc temu. Obecnie więc, jedynie możesz nas bardziej
            zdołować twierdząc, że zima tuż tuż.

            Tutaj do wczoraj panował upał nieziemski, ok. 36C parne i duszne.
            Schroniliśmy się więc u przyjaciół którzy mieszkają pod Kampinosem.
            Chodziliśmy więc po lesie i pływaliśmy w stawie, a nasz pies
            doskonalił swoją technikę pływacką. Bowiem obecnie ma jakiś system
            pływania "na rozpaczliwca" - gdzie waląc mocno przednimi łapami,
            wystaje prawie do połowy z wody, ale tkwi w miejscu. Chyba zapomina
            przebierać tylnymi łapami. Czyco.

            Dzisiaj na szczęście jest przyjemnie 25C i piękne słońce, a na
            nieszczęście od rana chłop kosi trawę. Więc o spokojnej kawie na
            tarasie - nie ma mowy.

            Apropos, słowo "obujać" też mi się podoba, jako
            skrzyżowanie "obijania się" z "bujaniem w obłokach". Bardzo
            przyjemne.

            --
            wasza pierdo
            • ewa553 Re: co jest grane????? 17.08.10, 12:38
              plywania na rozpaczliwca nie znalam. Znany mi z mlodosci styl
              nazywal sie "po siekiersku na dno".
              U nas dzis zimno, chodze po mieszkaniu w shircie i majtkach, ale za
              to w grubych skarpetach. Na co mi siostra opowiedziala o jakiejs
              chinskiej lekarce ktora zrobila sie popularna w Polsce, ktora mowi
              po polsku ale smiesznie. Podobno powiedziala ze Chinczycy ubieraja
              sie inaczej jak Polacy, nosza grube nogi, bo to zdrowe. No wiec
              chodze dzis w grubych nogach:)))
      • jutka1 Re: co jest grane????? 17.08.10, 21:03
        W sierpniu akurat lubię pracować, bo nikogo nie ma (prawie) i nikt mi doopy nie
        zawraca. :-)))
    • jutka1 Środa 18.08.10, 08:54
      Króciutko się melduję, bo muszę biec do roboty.
      Nie ma szczęścia moja siostra do pogody: pada z przerwami od soboty. :-/
      A i meteoparis coś kręci, bo nic a nic im się prognozy poprawy nie sprawdzają.

      Dzisiaj biorę popołudnie wolne, i idę z siostrą w miasto. Les Halles i dzielnica
      łacińska.

      A jutro ona już wyjeżdża. :-(
      A pojutrze ja wyjeżdżam. Jedno wielkie walizkowanie.

      Tyle pierduł. Miłego dnia życzę. :-)
      • ewa553 Re: Środa 18.08.10, 09:08
        wyjezdzacie akurat na lepsza pogode. U nas zapowiadaja, ze w piatek
        bedzie 30 stopni. trudno uwierzyc jak sie spoglada za okno. jest
        cieplo, ale szaro-buro, popadujac co jakis czas. na wszelki wypadek
        nastawiam sie na grilla sobotniego. zeby choc sucho bylo!! Ach,
        marzy mi sie prawdziwe ognisko na sciernisku, z pieczonymi
        ziemniakami.....
        • pierdoklecja_prutka Re: Środa 18.08.10, 19:10
          Dzisiaj szaro, ochłodziło się i poszłam do pracy w rajstopach. Ble.
          Chyba Marysia z Ewą w końcu wykrakały. Z drugiej strony mogłam
          założyć nową boską spódnicę z mięsistej szarobeżowej skóry nabytą za
          jakąś zbereźnie niską kwotę. Biegam w amoku załatwiania spraw
          formalno urzędowych, jeszcze chwila, a odwiedzę Sajgon. Gdzie na
          dodatek ostatnio Pytona nie ma, więc bez sensu, zwłaszcza że mnie
          ciągnie geograficznie w kompletnie inną stronę.


          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: Środa 18.08.10, 20:13
            po pierwsze odszczekuje ra jesien, jest pieknie letnio a od piatku
            ma byc bosko. Miesiw wszelakich nakupilam na grillowanie, salatki
            zamowilam, takoz napoje.
            po drugie: ty dorota nie mow zagadkami, nie draznij mojej
            ciekawosci: gdzie jedziesz, gdzie cie ciagnie i dlaczego jedziesz
            tam a nie gdziestam. o!
            • ewa553 tlumaczenie: 18.08.10, 20:14
              ra jesien = tom jesien :))))
          • jutka1 Re: Środa 18.08.10, 23:43
            Że gdzie mnie nie ma?
        • jutka1 W lepszą pogodęęęę?????? 18.08.10, 23:48
          Ma na Bergamutach być ponad 30C, 90% wilgotności, burze i huragany, i to ma być
          w lepszą pogodę? HĘ???
          • pierdoklecja_prutka Re: W lepszą pogodęęęę?????? 19.08.10, 11:06
            W Sajgonie, Pyt, dawno nie pisałeś, że Sajgon. Więc domniemałam, że
            chwilowo przebywasz poza i/lub ponad. Co do siostrzyczki, to
            przykro, ale może taką karmę lub wewnętrzną potrzebę posiada, aby
            nie używać lub wręcz się męczyć. Ciesz się, że gorzej nie było,
            mogła na przykład się zatruć lub uczulić jak jedna baba z
            książki "Rok w Prowansji" czycoś, gdzie przyjechawszy w wiadome
            miejsce spędziła urocze dwa tygodnie na, przy i pod kiblem.

            Apropos podróży i ciągnień, to mnie ciągnie obecnie spowrotem na
            Florydę, bo jak pisałam poprzednio (a może zapomniałam) uzyskałam
            rekomendację do rozpoczęcia kursu avatar na poziomie masters. No i
            chcę jechać, a tutaj się nie zapowiada. Tyż ciągnie mnie na
            południe, aby Afrykę a w niej ojca i ciotkę nawiedzić oraz w oceanie
            się umoczyć, a tymczasem na razie jestem na etapie negocjowania ojca
            przyjazdu tutaj. Nominalnie się zgodził, lecz na poziomie
            energetycznym jakieś trudności i glątwy produkuje z pozoru
            obiektywne, lecz ja, stary avatar, nie dam się złapać na te plewy
            jak ślepa kura.
            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: W lepszą pogodęęęę?????? 20.08.10, 09:45
              To z Sajgonem to zrozumiałam - Baśka natomiast nie, i dlatego pyt-ała ;-D
              Na razie jestem poza i ponad, jak słusznie się domyśliłaś.
              Letę się szykować. :-)
    • jutka1 Czwartek 19.08.10, 08:48
      Za oknem słoooońceeee.....
      Moja biedna siostrzyczka, dzisiaj właśnie wyjeżdża. :-/ Pogodowo użyła tutaj,
      jak pies w studni.
      A u mnie ostatnie pół dnia fizycznie w biurze, bo po południu biorę urlop, a
      jutro się pakuję i fruuu. Mam tylko do skończenia dwie rzeczy, powinnam zdążyć.

      Więcej pierduł nie pamiętam. :-)
      • ewa553 Re: Czwartek 19.08.10, 09:11
        Jak juz pisalam, u nas od wczorajszego poludnia boska pogoda. Slonce
        swieci jak na Karaibach. Tak ma byc do niedzieli, wiec trzeba to
        wykorzystac, naladowac baterie sloneczne na zapas:)))
        Zaraz przyjdzie pan od computera, ale potem ide na wiele godzin do
        ogrodu. Nie moge sie doczekac! Zycie jest znowu piekne!!!
    • ewa553 Piatek, a jakze!!! 20.08.10, 08:20
      to ja Wam musze przypominac, ze dzis TGIF jest??? Wstawac spiochy do
      raportu! Slonce swieci jak oszalale, niektorzy z nas ida na pare
      godzin do ogrodu, a Wam zycze - gdziekolwiek i cokolwiek robicie,
      milego dnia!!
      • jutka1 Re: Piatek, a jakze!!! 20.08.10, 09:28
        Co mi tu krzyczy i budzi?! :-)))
        Tutaj słońce, zapowiadają falę upałów - która mnie ominie, bo będę w innej fali
        upałów. Za 4 godziny wyruszam na lotnisko, oczywiście jestem jeszcze nie
        spakowana, ale co tam, spoko. Ileż można napakować na tydzień?

        Poza tym wszystko gra i buczy, czego i Wam życzę (c)m.k. :-)))
        • pierdoklecja_prutka Re: Piatek, a jakze!!! 20.08.10, 19:32
          Pyt, koniecznie załóż wątek gdzie nam będziesz relacjonować Twoje
          bergamudzkie katastrofy - tylko dla czytaczy o mocnych nerwach. Na
          pierdulu możesz wersję lajtową, ocenzurowaną puszczać!

          Ja natomiast proszę i się domagam "nie pomijaj żadnych szczegółów"
          cycat! Wal tutaj bez żenady o gryzuszczych watahach mega moskitów,
          strasznej oblepiającej parnej aurze, szykanach hotelowych wobec
          palaczy, padających internetach, fukających klimatyzatorach,
          spaźnających się samulotach, ginących walizekach, ryczacych
          tropikalnych burzach i inne łotnoty, czekam niecierpliwie!
          • jutka1 Re: Piatek, a jakze!!! 21.08.10, 03:47
            Hmmm, jak na razie, tfu odpukać, wszystko idzie zgodnie z planem.
            Doleciałam na Martynikę, bagaż też, w tym samym hotelu gdzie
            poprzednio popełniałam zbrodnię - bo hotel niby dla niepalących -
            dali mi pokój dla palących, budzenie zamówiłam i taxi takoż, no i
            rano ruszam dalej. To znaczy dla mnie rano, a dla Europejczyków po
            południu.

            Nawet sobie mailowo w hotelu manikjur zamówiłam na jutrzejsze
            popołudnie (czasu lokalnego). W niedzielę natomiast mam w planie
            lasy tropikalne (rain forest) i inne wodospady.

            No i mam tylko nadzieję, że jutro (dziś) loty będą latać jakcza,
            cobym o czasie i z bagażem dotarła. W przeciwnym razie będę zakładać
            sugerowany wątek hardkorowy. :-)))

            Czirs (cycat) :-D
    • pierdoklecja_prutka Sobota i skandal 21.08.10, 11:36
      Żeby to ja, Stokrotka, otwierała dzień swoimi wpisami skoro świt w
      wpół do dwunastej w południe? Gdzie są te ranne fifaszki co tu
      zwykle od ósmej rano pirlikają? Ja pierdykam, upadek i degrengolada.
      Aprops, słyszeliście że jeden starszy pan rzucił w tablicę ku
      pamięci słoikiem z fekaliami a inny zaś granatem - chciał? Co
      ciekawe, jeden był pro-krzyżowy a drugi - anty. Dzisiaj rano
      doszliśmy do następującego wniosku. Że bałagan urzędowy i ogólna
      trudność życia w Polsce ma pewien głęboki sens, bo naród
      zapieprzając od rana do wieczora od jednego urzędu do drugiego, z
      małymi przerwami na siku, kanapkę i pracę, generalnie zajęty jest,
      zmęczony i to jest bardzo korzystne. Bo inaczej to cały naród by się
      pod tą tablicą kłębił rzucając naprzemian kwiatami i gównem w siebie
      i w nią. Bowiem chyba ludność nasza jak za dużo wolnego czasu ma,
      jeść co ma, spać gdzie ma, czyli generalnie - dobrze ma, to wtedy
      jej (ludności naszej, za przeproszeniem, w dekiel wali. Hej. Czyco.
      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Sobota i skandal 21.08.10, 13:18
        No co, no co? Przestawiałam się na czas lokalny, czyli spałam. :-)))
        Za pół godziny wybywam na lotnisko, więc się odmeldowuję. Dam znać
        jak dolecę na miejsce. Baaajjjj. :-)
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Sobota i skandal 21.08.10, 16:21
          A ja po sobotniej jezdzie, swiezokapana i pachnaca. Do sklepu musze zakupy robic
          bo we wtorek bede miala gosci zza oceanu.
          Moja jeszcze nie spotkana kuzynka podrozy poslubnej po Skandynawii jest i we
          wtorek bedzie u mnie w Uppsali.
          I tak sobie mysle ze w czasie lazenia po Uppsali zarosze ich na lunch na szwedzkie
          jedzenie a potem do domu mojego na obiad na ktory mam zamiar polskie jedzenie:
          zrazy zawijane z kasza gryczana i buraczki...
          Dobre czaerwone wino do wolowiny ale piwo tez bedzie...
          Mam nadzieje ze beda zadowoleni.
          Ja najbardziej sie ciesze ze dowiem sie moze wiele. Kuzynka jest najstarsza z
          moich hamerykanskich kuzynow a wiec najdluzej miala naszego dziadka...najwiecej
          musi pamietac.
          Niedawno jej brat zrobil mi wielka radosc i nagral na dvd stare filmy rodzinne z
          lat 50- i 60-tych

          Pedze robaczki, pa...
          • jutka1 No to siem zameldujem... 21.08.10, 21:55
            Jasna cholera, no i nie mogę wątku hardkorowego założyć! Wszystko
            zgodnie z planem co do minuty, bagaż we własnej nienaruszonej osobie
            doleciał, na lotnisku szofer czekał, w hotelu wporzo, deszcz jeszcze
            nie padał, właśnie zatłukłam trzy komary. I zaraz idę na manikjur -
            z pedikjuru zrezygnowałam, bo za długo by to wszystko trwało.
            Jedyny minus - moja prywatna komórka ni huhu nie chce tu działać. To
            znaczy niby jest w zasięgu, ale smsów nie wysyła. Oh well.
            Blackberry działa, więc też nici z hardkoru.
            I jak widać internet gra i buczy.

            Jutro rano jadę wgłąb wyspy podglądać rainforest, potem lunch w
            znanym i lubianym towarzystwie, potem trochę pracy, potem długi
            spacer po plaży. W sumie laba, nie?

            Niom. Tom się zameldowała. :-)

            Kiełbiu, niniejszym zostajesz moim idolem du jour. :-) Najpierw te
            genealogie i flamenco, teraz konie... Podziwiam. :-)

            Lete na manikjur. Wrócę zaniedługo. :-)
    • jutka1 Niedziela 22.08.10, 15:18
      Za oknem pada, a właściwie leje tropikalnie. A tu na śniadanie trza
      dojść (restauracja jest osobno od pokoi), a i do lasów deszczowych
      dojechać. Jasny gwint. :-/
      A właściwie żaden gwint, bo właśnie znalazłam w szafie parasol.
      Hehehe. :-)))

      Przespałam kolejną noc, więc od jutra powinnam już normalnie
      funkcjonować w lokalnym czasie. Dzięki Niebiosom, bo jutro zaczynam
      maraton. Wprawdzie nie Sajgon, ale takie bardziej Kongo. :-)

      Miłej niedzieli życzę. :-)
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 122 :-))) 23.08.10, 12:41
      Skoro prawdą jest, że tak jak obwieściły kilka tygodni temu Marysia
      i Ewa, że lato się skończyło i nastała zima, to pewnie oznacza, że
      już minął rok. Bo u mnie lato znowu jest. Jak ten czas leci!

      Sobota była boska, natomiast niedziela mnie wymęczyła srodze. Nie
      wiem czy to opóźniony kac po nadmiernej ilości spożytej w piątek w
      Składzie Butelek pysznej kawówki popijanej piwem Rześkie. Czy może
      ogólna spiczniałość ogólnoludzka.

      Dzisiaj natomiast już lepiej, spało się w miarę dobrze, wstało się w
      miarę w dobrym humorze, pomysły i plany są, więc że tak
      powiem, "wszystko gra i buczy" cycat.

      --
      wasza pierdo
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek w wiosennym szale 23.08.10, 13:57
      Strasznie zaniedbalam forum, nie bylo mnie tu od dwoch tygodni,
      odkad meldowalam ze podpieram sie nosem. Oczywiscie winny jest szal
      wiosenny ktory ogarnia mnie z coraz wieksza sila, jako ze dni robią
      sie coraz dluzsze. W tym roku mam wyjatkowo ciezkie objawy, nie
      robie nic poza pracami ogrodowymi i malarsko-renowacyjnymi (i
      ewentualnie praca zarobkowa) po ktorych padam twarza w lozko i
      natychmiast zasypiam. Przyznaje sie bez bicia, ze nie nadazam z
      czytaniem forow, zagladam jedynie z ciezka gospodarska reka na forum
      Australia.

      Dzis bylam w biurze, kolezanka wziela mnie na strone i powiedziala
      mi ze moja managerka zwierzyla sie jej ze walczy o to, zeby utrzymac
      moj etat. Chyba teraz sie zorientowala ze moj zastepca z Malezji to
      nie to samo... w tej chwili dwie i pol osoby robi to, co robilam
      sama, he he he. No i tak chyba prysna moje sny o wycyganieniu
      odprawy. Z drugiej strony, jesli zaofiaruja mi prace, moze powinnam
      powiedziec ze owszem, moge pracowac za te same pieniadze, ale cztery
      dni w tygodniu. A nuz wtedy mnie wyrzuca... Jutro bede rozmawiac z
      dzialem personalnym, zobaczy sie jakie mam opcje.

      Po pracy pojechalam odebrac cud-toalete 2-in-1, jeszcze lezy w
      bagazniku. Buszmen zostanie zaangazowany/ przymuszony/ wykorzystany
      (niepotrzebne skreslic) do jej zainstalowania a potem ja skoncze
      malowanie scian pralni i toalety. Sufity pewnie pomaluje jutro
      jeszcze raz podkladem a pojutrze sufitowka.

      Piekna pogoda trwa i jest coraz cieplej, mielismy juz dwa dni z 25
      stopniami w cieniu, ten tydzien ma byc "normalny", tzn jakies 18
      stopni w cieniu. W piatek z Buszmenem wzielismy wolne i poszlismy na
      wystawe ogrodnicza Gardening Australia Expo, oczywiscie wrocilismy
      obladowani sadzonkami. Wsadzilam czesc z nich a reszte wsadze jutro.

      Poza tym usypalam z kompostu szesciometrowej dlugosci grzadke na
      dynie, ogorki i cukinie, przerzucilam reszte kompostu (jakies 200kg)
      i wypelnilam jedna z komor kompostownika scieta trawa i suchymi
      liscmi przywleczonymi onegdaj przez sasiada. Potem pomalowalam
      metalowe boki laweczki ogrodowej na rozowo a polke na sadzonki na
      bialo. Dwa tygodnie temu objechalismy okolice bo byla wystawka i
      Buszmen przywiozl dwie przyczepy scietych galezi. Potem przywlokl
      stos galezi od sasiada z rogu ulicy. Ulozylismy to w stos 3 na 3
      metry, poltorametrowej wysokosci i zadzwonilismy do rady Gminy, jako
      ze oferuja darmowe mielenie ogrodowych galezi. Przyjechali i
      stwierdzili ze nie wiedza, czy zmiela wszystko bo maja limit - 10
      workow sciolki. Pieknie sie usmiechnelam, grzecznie poprosilam i
      zmielili wszystko... wyszlo 17 piecdziesieciokilowych workow, ktore
      wtaszczyli na nasz podjazd. Zuzylam juz 4 z nich na sciolkowanie
      ogrodu.

      Poza tym wyszorowalam jakies 200 doniczek, wsadzilam kolo 30 cietych
      galazek do doniczek rozsadnikowych, zeby sie ukorzenily (szalwie
      jasno i ciemnoniebieskie, czerwona lawende, plozaca hardenbergie i
      kennedie i biale papierowe stokrotki. Jeszcze pomnoze fioletowe
      stokrotki i bialo-fioletowe fiolki (obie rosliny australijskie) a
      potem zaczne wysiewac do rozsadnika pomidory (ze 3 gatunki),
      bazylie, czerwona slodka papryke, dynie, ogorki, cukinie i turki.
      Troche na to za wczesnie, ale i wiosna jest wczesna.

      Kopie, odchwaszczam, sciolkuje, rozsadzam, maluje, przesadzam itp
      itd. Wiem, wiem, ciagle to samo...

      Pozdrawiam

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • ewa553 koniec zimy, Dorociu:)))) 23.08.10, 14:42
        mamy lato znowu. ze 4 dni byly 30-stopniowe, co sie wczoraj poznym
        popoludniem skonczylo takim huraganem, ze hej! I popadalo i fajnie.
        Dzis bezsloneczne 23 stopnie. Tysz piknie.
        W sobote wielkie grillowanie, wczoraj wielka wedrowka z radosnie
        rozochoconym naszym rodzynkiem, ktory jest swiezo zakochany, wiec
        bryka. Zna wszystkie drogi w Pfalzu (wedrownicze), ale czasem je
        myli. Wczoraj musielismy wlazic na stroma gorke (jako ze od
        polnocnej strony) i to na przelaj, bo sciezka ktora wzial przez
        pomylke, skonczyla sie w dziczy. I jeszcze powtarzal sluszmie, ze
        gdyby nie ta mala pomylka, nie zobaczylibysmy tych pieknych miejsc.
        Racje ma. Oby sie ta milosc utrzymala, bo go takim lubie:))))
        • fedorczyk4 Re: koniec zimy, Dorociu:)))) 23.08.10, 18:31
          A owszem, tej zimy mało było:-) Mnie tam wszystko jedno jaka jest
          pogoda, jeśli za nią nie płacę (typu deszczowy pobyt w Tunezji). Z
          każdą się polubię. Hibiskus mi kwitnie jak szalony, suka ma futro
          jak zwariowany baran, koty leniwie topią się na słońcu, albo pod
          moją kołdrą. Korzystam z ostatnich dni wolności, bo niedługo
          nadciagnie le Mąż. Ponadto podjełam się zadnia będącego kompletnie
          wbrew mojej szczurzej naturze, czyli zobowiązałam sie zapewnić
          babcię Wnuczęciu na najbliższy rok. Będę odbierała Człowieczka z
          przedszkole koło 16/17 i hodowała do 21. Synusiowa idzie do pracy,
          średnio płatnej, za to w godzinach w których opiekunki słono sobie
          liczą. A niekoniecznie ich na to aktualnie stać. Wrąbali sie dwa
          lata temu w kredyt(nie muszę oczywiście dodawać, że całkowicie wbrew
          mojemu cichutko szeptanemu zdaniu), kupili kawałek szeregowca w
          miejscowości o proroczej nazwie Zamienie. Wykończyli, wychuchali i
          zwariowali kompletnie w tym zaściankowym polu kapusty. Celem
          odwrócenia procesu zwariowawczego, wynajeli mieszkanie w Warszawie.
          W sumie jak na miejsce i standig nie jakoś straszliwie drogo, tyle
          że po dodaniu płatności kredytu, utrzymania szeregowca (nie do
          sprzedania chwilowo), oraz czynszu i ceny wynajmu, po prostu nóż im
          spoczął na białych gardłach. Trudno Ojczyzna mnie wezwała i zażądała
          spłacenia długu za rozmnożenie się. Nie ma nic darmo w zyciu!
          • ewa553 Re: koniec zimy, Dorociu:)))) 23.08.10, 18:42
            widze same pozytywy, Fedoro. Taki Mlody Czlowiek strasznie odmladza.
            Bdziesz miala zapewnione rozrywkowe wieczory. Dziecko bedzie sie
            wychowywalo wsrod licznych zwierzat. Nie bedziesz zmuszona ogladac
            zlej telewizji. Miedzy Wami nawiaze sie nic tak silna, ze nie zerwie
            jej zadna wichura zyciowa. No?

            A ja mialam przygode z najmlodszym kotkiem. Polozylam sie na prawym
            boku na kanapce, celem odbycia sjesty. Kotek wlazl mi na bok, a
            nastepnie zaczal szperac w wycieciu shirtu. Odchylilam dekolt chcac
            jej pokazac, ze nic tam ciekawego nie ma. A ona wlazla w calosci w
            shirt, pokrecila sie, polozyla na moim boku, glowke i lapki
            skladajac mi na piersi i tak spalysmy slodko pol godziny:))))
            Calkiem nowe kocie doswiadczenie:)))
            • jutka1 Re: koniec zimy, Dorociu:)))) 23.08.10, 21:56
              Baśka zoofilka! ;-))))))))))))
              • ewa553 Re: koniec zimy, Dorociu:)))) 23.08.10, 22:24
                przyznaj Kochana:pekasz z zazdrosci:)))))
    • luiza-w-ogrodzie Wiosenny wtorek 24.08.10, 03:11
      Po sobotnim glosowaniu Australia jeszcze przezywa wybory federalne: przy
      idealnej rownowadze dwoch glownych partii o tym, kto bedzie rzadzil zadecyduje
      pieciu niezaleznych poslow, ktorzy moga wejsc z koalicje z jedna z tych partii.
      Parlament w zawieszeniu - pierwszy raz od 50 lat. Historyczne wydarzenia, ktorym
      przygladam sie gdy mam czas podniesc glowe znad grzadek :o)

      Czesc tego co bylo zrobione w ogrodzie przez ostatnie dwa weekendy mozna
      zobaczyc na fotach zrobionych dzisiaj rano. Slonce jest juz ostre, wiec sa duze
      kontrasty.

      Osiem ziemniakow zostalo posadzonych w specjalnych torbach a szesnascie w ziemi
      wzdluz chodnika. Ciekawe co z tego wyjdzie.
      http://images8.fotosik.pl/433/5a7f1ca4a4dbbe17med.jpg

      ...dwie komory kompostownika wypelniony...
      http://images8.fotosik.pl/433/cf20c61500a41a19med.jpg

      ...pierwsze malowanie ramy lawki zakonczone...
      http://images8.fotosik.pl/433/38c9153f280f09bfmed.jpg

      ...mozna spoczac i przyjrzec sie kolorom wiosny w okolicy tylnego plotu. Pod ta
      palma i filodendronem zazwyczaj siedza kury w czasie poludniowej sjesty.
      http://images8.fotosik.pl/433/9f185ee6edf34897med.jpg

      Pozdrawiam wiosennie i wracam do zarabiania $$ :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • pierdoklecja_prutka Wtorek poźnoletni 24.08.10, 14:03
        Słuchajta, jestem skończonym wałem. Łosiem dupiatym i beznadziejnym
        jestem. Otóż po kilku latach udzielania lekcji, na początku z pewną
        dozą przyjemności i akceptacji, lecz jednak w miarę płynących lat, z
        rosnącą nieprzyjemnością i znużeniem, doszłam do momentu gdzie
        gotowa jestem się rozstać z niemi definitywne. Bo jeszcze dwóch
        słuchaczy indywidualnych sobie zostawiłam i ich mam, lecz czekałam
        aż mi się sytuacja pracowa wyklaruje na tyle by ich mać móc
        przestać. No i otóż sytuacja się klaruje, od października wręcz
        optymistycznie wygląda. I właśnie z nienawiścią idąc dzisiaj na
        lekcje, w planach mając walnąć najpierw słuchacza w głowę pagajem a
        potem mu obwieścić, że moja noga więcej tutaj nie postanie - zamiast
        tego uśmiechnięta mile się zgodziłam na dodatkowe z nim lekcje! Co
        za diabeł mnie opętał??? Po co, na co i dlaczego???
        Skonfundowana jestem i siedzę jak ten czopek. Co kurwa...
        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Wtorek poźnoletni 24.08.10, 14:33
          Eeeeee tam, od razu wałem i łosiem dupiastym, no wiesz? Jakiś powód
          musiałaś mieć, nawet jeśli nie zdajesz sobie z niego sprawy. Może
          jeszcze nie czas, i tyle.
          • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek poźnoletni 24.08.10, 17:49
            Powód miałam taki, że zachowuję się dokładnie odwrotnie do tego jak
            bym się chciała zachować. I od kilku dni w związku z tym wqrv we
            mnie narasta - hardkorowy! Nawet tik w lewym oku mi się zrobił!
            Mile się uśmiecham i przyjmuję więcej lekcji, gdy naprawdę mam
            ochotę się ich pozbyć z wielkim łomot!, rodzinną uroczystość
            uzgadniam, ładzę, gładzę i w przykucznych prysiudach się miotam, a
            tymczasem mam ochotę wszystkich opierdolić i trzaskając drzwiami
            wyjechac w kibinimater albo na Bergamuty! Pierdolę księdza, mszę,
            kurwa, rodzinne zbiorowiska, winszowania babuni, kongratulacje na
            nową drogę życia i inne ecie pecie!
            W dupie mam i mi się majta!

            --
            wasza pierdo
            • fedorczyk4 Re: Wtorek poźnoletni 24.08.10, 20:26
              Znaczy bunt "nastoletni" w Tobie narasta. To jest ten
              byt "niewybyty" ktory byl, jest i bedzie i jesli nie da mu
              sie "wydziac" to staje sie niszczycielski. Zbyt wiele koszuje bycie
              normalsem, jesli nie ma sie "ogrodowej", albo "spitytualnej",
              albo "codziennorodzinnej" odskoczni. Z calym szacunkiem dla wyzej
              wymienionych!
    • jutka1 Środa, jutro ruszam dalej 25.08.10, 15:07
      Dziś ostatni dzień pracy tutaj, jutro rano ruszam na sąsiednią
      wyspę. Do końca dnia okaże się, czy udalo mi się załatwić to, po co
      tu przyjechałam - jesli nie wszystko, to chociaż częściowo?

      Za oknem pochmurno, zbiera się na deszcz.

      Tyle pierduł. Miłego dnia :-)
      • fedorczyk4 Re: Środa, jutro ruszam dalej 25.08.10, 17:40
        A ja nadal przebieram nozkmi w miejscu. Wysiadl mi komputer. Na moje
        oko definitywnie. Nic to, le Maz twierdzi, ze jak wroci to wszystko
        co w nim bylo odzyska. A potem pewnie skopiuje, albo na nieuzywanego
        kompa Dziecinki, albo mojego latptopa. Chwilowo uzywam kompa Synusia
        Sredniego i szlag mnie nagly trafia, bo jestem przyzwyczajona do
        muskania klawiszy, a u niego trzeba walic jak mlotem:-( I tak zawsze
        popelniam setke literowek na jeden post, ale teraz sama siebie z
        trudem odczytuje. Ze nie wspomne o tym, ze to nie jest polska
        klawiatura do ktorej od kiedy przestalam pracowac regularnie w
        jezyku bla-bla, zdazylam sie starczo przyzwyczaic.
        --

        - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
    • ewa553 co za jezyk!!! 25.08.10, 19:01
      25-letnia krewna, warszawianka z ktora dzis rozmawialam, powalila
      mnie swoim jezykiem. Otoz opowiadajac mi jakas straszna afere w
      towrzastwie powiedziala, ze ja "normalnie przysypalo bulwersem"!!!!!
      Rany boskie, czy tak sie naprawde mowi????
      • fedorczyk4 Re: co za jezyk!!! 25.08.10, 19:56
        Nie, nie i jeszcze raz nie. Mowie to na podstawie rozmow z moimi: 30
        letnim synem, 22 letnim synem i 20 letnia corka, wraz ze wszelkimi
        przyleglosciami. To znaczy owszem, sa takie jakies dziwne
        powiedzonka, ale one Ewo, sa tylko ulotne jak puch i moda oraz Doda.
        Przysypalo ja bulwersem, na swoj sposob piekne:-)))
        • ewa553 Re: co za jezyk!!! 25.08.10, 20:13
          dzieki Fedoro. Juz sie chcialam zapisac na kursy jezykowe, coby
          zrozumiec ludzi w Polsce:)))
    • ewa553 sloneczny czwartek 26.08.10, 08:44
      ale ten tydzien przelecial! Za oknem slonce prazy, ma byc dzisiaj
      znowu 31 stopni. Do ogrodu ide wczesnym popoludniem, bo teraz musze
      sie zabrac za pomidory: wszystkie ogrodki maja ten sam problem,
      grzyba na pomidorach:((((( zebralam co sie dalo, bede przerabiac
      takie rozowe na sos a raczej sosy. mam nadzieje, ze beda mimo
      wszystko smakowac. narazie obcinalam im scherniale lekko dupki
      i reszte jadlam - byla pyszna. ciezkie jest zycie rolnika. czeka sie
      radosnie na plony, a tu popatrz, psinco, jak sie mowilo w
      dziecinstwie (nie wiem czy to tylko na slasku bylo to psinco?)
      • maria421 Re: sloneczny czwartek 26.08.10, 09:23
        Ewa, u nas szaro i zaledwie 15 stopni. Licze godziny do wyjazdu do slonecznej
        Italii.

        U nas na pytanie "no i co?" odpowiadalo sie "nico"
        • pierdoklecja_prutka Re: sloneczny czwartek 26.08.10, 10:10
          No właśie, mnie pomidor podsycha w takie biało-żółte ciapki, na
          krzakach i na owocach. Musi ten grzyb, czyco? Owoce jednak dobre,
          chociaż stosunkowo mało do rozmiaru krzaków. Jeden to nawet wyrósł
          na półtora metra produkując dwa pomidorki. Pomidorzy impotent.

          Wczoraj zaczytałam się kryminałem niejakiego Lipnego, trzeba
          powiedzieć, że tym razem nie omen nomen, bo naprawdę pierwszej klasy
          wciągająca lektura. W związku z tym lekko niedospana jestem, bo i
          tak po zgaszeniu świateł nie mogłam zasnąć.

          Wczoraj w pracy rozmawiałam z koleżanką, która w wieku
          przedemerytalnym (czyli w okolicach 40-stki) nagle zaciążyła, i tak
          się w tym zaciążaniu rozsmakowała, że wyprodukowała już troje
          bachorów. Lubię ją, i fajnie się z nią rozmawia, natomiast
          potwierdziło się coś co wyczytałam niedawno w artykule jakimś.
          Mianowicie niemożliwe jest wejść w jakikolwiek kontakt z kobietą i
          uniknąć informacji, że jest ona matką. Przeważnie "w pierwszych
          słowach mojego listu". I to prawda jest. W naszym programie
          poprawiania kwalifikacji zawodowych osób 45+, gdy się ludzie
          przedstawiali to facet mówił "jestem -ski, jestem (zawód), jestem z
          (miejsce zamieszkania) - opcjonalnie, "w wolnym czasie łowię ryby").
          Kobieta - jestem -ska, mam jedno/dwoje/troje cudownych dzieci,
          jedno/dwoje/troje wnuków, jestem z (miejsce zamieszkania) -
          opcjonalne "pracuję tutajśmutaj".
          Takie coś. Nie oceniam, tylko spostrzeżenie czynię. Poranne.
          --
          wasza pierdo
        • fedorczyk4 Re: sloneczny czwartek 26.08.10, 10:13
          A u nas "smo":-)) Ewa, pozwolilam sobie zacytowac wypowiedz Twojej
          krewniaczki na 40+ i wzbudzila absolutny zachwyt:-))))
          Wrecz przysypalo nas zachwytem.
          Grzyba wspolczuje, ja juz niczego jadalnego nie uprawiam na tarasie
          (poza truskawkami, bo te sa na wysokosciach)jako ze Krowisia
          zajmowala sie plonamoi jako pierwsza. I tak zezarla: pomidorki,
          jagody amerykanskie, poziomki, i probowala dobierac sie do groszku,
          ale ten tez byl za wysoko.
          • ewa553 Re: sloneczny czwartek 26.08.10, 13:47
            nie Fedoro, "smo" to chyba nie to co psinco. Psinco oznacza
            absolutne nie! Psinco dostaniesz! No i co? No i co? Psinco!
            Co do bulwersa to wstyd przyznac, ale i mnie zaczyna bawic.
            • jutka1 Re: sloneczny czwartek 26.08.10, 14:37
              Owszem, słoneczny. Już teraz, o 8 rano, nie da się oddychać (na
              chwilę wyszłam na balkon, po czym się natychmiast schowałam).
              Zaraz wyjeżdżam na lotnisko, lecę na sąsiednią wyspę. Tam po
              południu 2 spotkania, jutro cały dzień spotkań, w sobotę rano
              zaczynam długą podróż do domu.
              Jestem niewyspana.
              Łydki mam w bąblach.
              Chyba wstałam lewą nogą, rozmiąchana jakaś się czuję.

              No, ale nie będę narzekać. Jak powiedział wczoraj mój "przewodnik":
              It doesn't make sense to complain - nobody wants to listen, and
              everybody knows your situation. :-)))

              Miłego dnia :-)
              • pierdoklecja_prutka Re: sloneczny czwartek 26.08.10, 15:35
                No to ja w takim razie, muszę się z Wami podzielić hardkorem, skoro
                Pyt nam skąpi. Hahaha. Idę na wątek "hardkorowy"

                --
                wasza pierdo
    • jutka1 Piatek 27.08.10, 03:10
      Tutaj wprawdzie czwartek, ale u Was piątek.
      Siedzę na balkonie pokoju na Barbadosie, jest 21:00 i ciagle się nie
      da z goraca - ale pokój dla niepalących i trza wychodzić.
      KJAP!
      Rano idę na plażę - pierwsze spotkanie o 11:00, więc między
      śniadaniem i spotkaniem nie ma lekko. Moje pierwsze od przylotu na
      Bergamuty przywitanie z plażą! (Nie było czesu wcześniej)

      Nie mogłabym żyć w tym klimacie, sorry. :-/

      I tyle pierduł, miłego dnia/wieczoru/poranka :-)
      • jutka1 I zamykam ntxt 27.08.10, 03:19

Pełna wersja