chris-joe
14.08.10, 14:54
Pamiec rzadzi sie dziwacznymi prawami, zwlaszcza pamiec szczeniakow, badz
pamiec nasza z okresu szczeniactwa.
Kogos tam pamietamy, bo w dziecinstwie zobaczylismy babola wychynajacego z
jego nosa, kogos innego zas, bo dala nam lizaka. I tyle. Reszty nie
pamietamy, chocby we wczesnym dziecinstwie bywali wokol nas czesto.
O tym to myslalem na montrealskim bruku, albowiem odwiedzila mnie zakolegowana
sasiadka z corunia okolo lat 5-6. W czyms tam mialem pomoc sasiadce na
internecie, wiec udalismy sie do pokoju komputerowego. A tam bajzel
niewypowiedziany, bo wlasnie bylem w trakcie podpinania dwoch pecetow pod
jeden system klawiatury/myszy/glosnikow. Dziecie az zakrzyknelo z wrazenia
nad nieladem. Sprawe zalatwilismy, sasiadka z dziecieciem poszla do domu.
I wtedy wlasnie ta straszna refleksja mnie naszla: a co bedzie, jesli dziecie
po latach bedzie mnie pamietalo tylko przez ten bajzel? Jesli tylko ten
bajzel pozostanie w jej pamieci, jako identyfikator mojej osoby?
Drama! I co? Mam jej kupic lizaka?