ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 126 :-))) 14.10.10, 08:28 i ja witam, pozdrawiam i zycze wszystkim milego dnia. U nas w dalszym ciagu przepieknie, slonecznie, ale wiatr zimny jak cholera. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 14.10.10, 08:30 Szaaarooo..... Meteoparis zapowiada 12-14 C, ale wczoraj też tak zapowiadali i było chłodniej. A może tak się wydawało, bo był silny wiatr. W robocie spoko (tfu przez lewe ramię), do ogarnięcia. Żadnych rewelacji ani nowinek. Dzień jak co dzień. Miłego czwartku :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek 14.10.10, 08:55 Mgla i zaledwie 2 stopnie. Czas na zimowa kurtke. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 14.10.10, 11:54 Zimno.... I już nie tak słonecznie... Wczoraj jakieś wyjście firmowe było, nawet tenteges. Tyle że serwis do dupy, czekaliśmy eony na główne danie a kelner dupiato tłumaczył, że kucharze są zajęci gotowaniem dla innej grupy. Potem jeszcze nie przyniósł nam zamówionego tortu bezowego wyjaśniając że inna grupa go zjadła...Co za baran. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Czwartek 14.10.10, 13:00 Szaro buro w Londynie tyz... przejde sie teraz do Clarksa sklepu fabrycznego ktory jest w poblizu a wieczorem z dzieciakami na do sardynskiej restauracji... no obaczym.. Pa robaczki Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 14.10.10, 13:33 Clarks brzmi nieźle, sardyńska tyż. Zreferuj tu potem co tam dają za jedzenie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek 14.10.10, 14:14 W sardynskiej restauracji nic tylko sardynki ;) Uwielbiam sardynski pan carrasau: i oczywiscie pecorino sardo Mniej lubie bottarga , jest to prasowana i suszona ikra, najczesciej z tunczyka. Po ususzeniu cos takiego sie sciera i dodaje do sosow do spaghetti , na przyklad. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Czwartek 14.10.10, 16:55 Fajnie by bylo poszlajac sie z Toba tutaj w okolicy. Dzielnica niedaleko polozona od centrum i kolorowa niesamowicie. Wszystko tu znajdziesz. Uliczka tylko z ciuchami, chyba tutaj kupuja ciuchy ksiezniczki z "tysiaca i jednej nocy" ;) Niemozliwe jakie kreacje, a dodatki!!! W glowie sie nie miesci ze ktos to kupuje...bo jesli sa sklepy to chyba potrzeba tez. Takich slubnych kreacji w zyciu nie widzialam... wszystko to tandetne niemozliwe ale...kurioza. Sklep za sklepem. Z jedzenia tez oczywiscie wszystko, polskie oczywiscie tez..pewex stoi na szylcie. Posiedziec i pogapic sie jest naprawde gdzie :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 14.10.10, 19:14 Zaraz przychodzi kumpelka z kolacją :-))) - kapusta kiszona z różnymi rodzajami mięsa (choucroute garnie), i idziemy do sąsiadów na spożywanie. Pogoda akurat na taką strawę, jesienna trochę, powietrze lekko pachnie dymem... Zapuściłam Camarona i wspominam Andaluzję. Kiełbiu, idź do pewexu i kup mi puszkę szynki Krakus :-))) Nigdy nie jadłam sardyńskiego. Hmm. :-) Pierdutko, do takich knajp już się wracać nie powinno. :-) No, letę. Baj i miłego wieczoru. :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Czwartek 15.10.10, 12:07 Jak mozna bylo przypuszczac bylo tam najwiecej seafood a wiec nic dla mnie :( Ale tez cos znalazlam, baranie ragu i pasta z pesto...Pasta byla obledna a ragu bardzo dobre. Zaraz do city wymiatam Pa robaczki Odpowiedz Link
ewa553 Mily dnia poczatek 15.10.10, 07:53 wlaczam compa, a tu wiadomosc, ze czeka na mnie jeszcze nowsza wersja adobe, 10,1. No to zak, i w ciagu paru sekund jestem Wielka Pani na Adobie:))) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF! :-D 15.10.10, 09:03 Kurdebalans, nareszcie piątek. Wprawdzie sporo mam dziś do zrobienia/dokończenia, ale powinnam dać radę bez większych problemów. Pogoda normalna jak na połowę października, czyli szaro i chłodno. Lepiej nie będzie, więc trza się przyzwyczaić. No i tyle. Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: TGIF! :-D 15.10.10, 13:42 Niby piątek, ale jutro rano prowadzę szkolenie, a potem mam zajęcia na Uniwerku bo się zaczął semestr. Ten tydzień jakiś męczący i nieinspirujący beł. Zaczyna mi doskwierać zmora wszystkich wołków roboczych - brak czasu. W rzeczy samej by było miło się z Kiełbiem poszwędać tu i ówdzie. Po ulicy posnuć, o sklep ten i ów zawadzając. Muzeum lub galerię zaliczyć, z kawą w pomiędzy. Lunch chapsnąć, po jakimś parku lub bulwarze nóżką zakręcić... -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: TGIF! :-D 15.10.10, 19:21 Dzis pojechalam do Covent Garden...jak zawsze zaliczylam market...tam zawsze jacys wariaci pokazuja rozne sztuczki...i rozne kramy z osobliwosciami. Odwiedzilam znajome i nieznajome sklepy. W ulubionej Zarze nic tym razem nie znalazlam ale w Mango super spodnice. Poszlajalam sie troche po okolicy, zjadlam luncz po hiszpansku..tapas i rioja..coz potrzba wiecej? stokroci pewnie :) A pozniej dalam do Hyde Parku gdzie sie tez poszlajalam i...wyladowalam na uliczce jakby ze sredniowiecza...no cudo po prostu, w centrum wielkiego miasta cosik takiego znalesc no i stajnia obok z ponnys. I jak tu nie kochac Londynu ktory zaskakuja wciaz i wszedzie. A teraz czekam na mlodych i pojdziemy cos wtrynic... nie wiem jakie klimaty dzisiaj beda. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 126 :-))) 16.10.10, 09:07 ciemno, zimno, siompi (zam):(((((( jesien..... Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 126 :-))) 16.10.10, 09:50 ewa553 napisała: > ciemno, zimno, siompi (zam):(((((( jesien..... Tu tez tak :( Odpowiedz Link
jutka1 Sobota 16.10.10, 10:40 Tutaj wprawdzie zimno, ale jasno i słonecznie. Na noc po raz pierwszy włączyłam ogrzewanie. Plany na dziś jeszcze niesprecyzowane do końca. Na pewno jakieś jedzenie kupię i będę pichcić, może jakąś zupę? Żur może? Krupnik? Zobaczę. Poza tym się zobaczy. Sąsiad ma mi pomagać w wierceniu betonu pod obrazy, chcę skończyć książkę, no i doktor House domaga się atencji. :-) Miłej soboty życzę :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota 16.10.10, 15:05 Wczoraj tu nastal dzien poznolistopadowy- ulewa i wichura; mokro, zimno, leca plomby. Ponadto, ledwo co rozpakowana walizke trzeba na nowo pakowac, bo sie tygodniowy wyjazd na Kube przydarzyl zupelnie niespodziewanie... No to lece za kilka godzin. Solo, bo Braz juz w kieracie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota 17.10.10, 14:47 sie jezdzi, sie przezywa i uzywa i sie nie ma czasu na reportaze z podrozy:((((( Odpowiedz Link
jutka1 Niedzielnie zazdraszczam Karaibów... 17.10.10, 11:18 ... bo tutaj jesień. Jasna szarość, wiatr, zimno. Nie chce mi się wychodzić z domu. Niekcemalemuszem. Ale to trochę później. No, ale czuję się produktywna od rana: obudziłam się po ósmej, po 2 kawach zabrałam się do pracy: pranie, po-przeprowadzkowe doprowadzenie sypialni do porządku (włącznie z przestawianiem mebli), bo niedługo odbędzie się wiercenie ścian i wieszanie obrazów; przewieszenie - niestety - letnich ciuchów do innej szafy, coby zrobić miejsce w garderobie. Teraz przycupnęłam na chwilę i słucham radia. Może jeszcze jedną kawę? Tyle pierduł porannych. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedzielnie zazdraszczam Karaibów... 17.10.10, 13:27 Wow, to są informacje jakie lubię najbardziej - nieoczekwiany tydzień na Kubie, karaibskie przygody solo, delikatny aromat ryzyka, tropików i niedozwolonych pokus (oczywiście chodzi mi o palenie cygar, hahaha!). Dobrze wiedzieć, że są i zdarzają się takie rzeczy a my mamy jeszcze trochę ikry aby z nich korzystać. Apropos ikry, mój chłop w celu zabawienia mnie rozmową w trakcie szykowania wczorajszej kolacji opowiadał mi jak to mieszkał w Grecji i razem z zaprzyjaźnionym Grekiem uczęścił na targ mięsny gdzie sprzedawano bycze jaja! Cała tradycja tam ponoć jest, te jaja się sprzedaje cuzamen z worem, sprzedawcy latają z okrawkami na ostrzu noży i namawiają do skosztowania. Na targu są sami mężczyźni, zarówno sprzedający, jak i kupujący. Wczoraj, choć pracowity, to jednak był fantastyczny dzień. Mój debiut trenerski bardzo udał mi się, lecz do tej pory nie rozumiem - co jest za różnica pomiędzy nauczycielem a trenerem? Prócz ewidentnego rozziewu w stawkach wynagrodzeń? Potem zajęcia na uniwerku z moją ulubioną wykładowczynią, która znowu sypnęła bulwersem i dała czadu udzielając różnych informacji wskazujących na to, że to jak faktycznie funkcjonuje świat - a to co się nam w mainstreamie sprzedaje i w co lubimy wierzyć bo tak nam wygodniej - to to są dwie kompletnie różne sprawy. Niektóre świeżynki się bardzo pultały, między niedowierzaniem a świętym oburzeniem, a my, starzy wyjadacze Zofkowych rewelacji - kiwaliśmy głowami z kontentem i uśmiechaliśmy się z zadowoleniem. Bowiem może to jest i bolesne, ale im bardziej poszerza się świadomość tym większa szansa że się da coś zrobić z tym. A poza tym wstałam dzisiaj późno, sączę kawę, klepię w kompa i obserwuję cudny, wczesnojesienny krajobraz za oknem, a drzwi na taras, uwaga! uwaga! są jeszcze otwarte. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Niedzielnie zazdraszczam Karaibów... 17.10.10, 14:29 Wybralismy sie wczoraj na obiad do restauracji. Restauracja okazala sie klubem nocnym - a znajomy, ktory nas zaprosil byl w niej disc-jokejem. Siedzielismy przy stole z Jego znajomymi w skladzie 3 Rosjan, jeden Grek i jeden Peruwianczyk...Na parkiecie szalaly stada 20-to latek w sukienkach, ktore nie zakrywaly praktycznie zadnej czesci ich bielizny...co Ja gledze...wiekszosc takowej nie posiadla.hahaha Program rozrywkowy prowadzila Pandora - traswesteta (czy dobrze przeliterowalam)? Bylo belly-dancing, w wykonaniu meskim!!! oraz brazylijskie akrobacje - tez meskie. Mialam dzisiaj kaca - po wczorajszym jednym kieliszki wina i jednej szklance wody!!!shit. Na przyszlosc - moge sie na taka zabawe zalapac ale jedna godzine wczesniej i zniknac godzine wczesniej...zanim mlodziez zacznie brac...narkotyki chyba jakowes, bo inczej nie moge wytlumaczyc dobrej poczatkowej atmosfery w zupelna strefe 'zombi'... Dzisiaj sie musielismy odreagowac gorami i natura. Pozdrawiam Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedzielnie zazdraszczam Karaibów... 17.10.10, 15:26 Obrazy w sypialni, kuchni i w małym holu powieszone. Jeszcze tylko zostało doprowadzenie gabinetu do stanu używalności i to będzie wszystko. :-) Kan, ja już dawno przestałam do klubów chodzić, bo też źle mi robią. 100K, zazdroszczę, że możesz spać do południa. Nie umiem, budzę się najpóźniej o dziewiątej (najczęściej między 7-8), bez względu na porę zaśnięcia. br\ Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niedzielnie zazdraszczam Karaibów... 17.10.10, 17:59 A to kara boska straszna Pytonie. Ja kompletnie nie wiem co ze sobą zrobić o tak diabelskiej porze. Gdybym się obudziła sama z siebie o 7 rano i nie miawszy imperatywu pognania gdzieś na samolot, pociąg lub do pracy - nie mogła spowrotem zasnąć, to chyba bym strzeliła samobuja. Co do klubów, to bo ja wiem? Raczej towarzystwo i używki nie te. Ja się doskonale widzę szalejącą do białego rana w towarzystwie odpowiednim, z muzyką na żywo, z czerwonym winem, cygaretką w zębach i tropikalną plażą w tle. Byłam kiedyś w takim nocnym klubie pod gołym niebem we Włoszech, wtedy mi się wydawał zaludnionym przesadną ilością starych zgredów - teraz bym się tam czuła znakomicie. Natomiast głośny łomot w pomieszczeniu piwnicznym oświetlanym łyskami stroboskopów i tłumem goławej i otumanionej hormonami i chemią młódzi, a już zwłaszcza przesadnie spełniającej potrzeby fizjologiczne w klopie (czytaj: dupczącej się i rzygającej zamiast grzecznego pudrowania nosa, siusiu, a w najgorszym razie, kupka) - raczej mnie nie interesuje. Ale daleka jestem od uogólniania, że ja się do klubów nie nadaję. Raczej, niektóre kluby nie spełniają moich (wysokich, było nie było) oczekiwań. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Niedzielnie zazdraszczam Karaibów... 17.10.10, 23:10 Ja ani do klubow ani na dyskoteki... Niedawno mielismy impreze fabryczna...pojechalismy sobie stakiem, dali jesc i pic i wejsciowke na dalszy ciag na ugi bugi. Poszlo jakie 30 sztuk i jak dlugo te sztui na parkiecie razem w kolku wywijaly to bylo wzglednie a jak sie towarzycho rozpierzchlo, rozejrzalam sie i ...pojechalam do dom. Siem juz nie nadajem ale... Gdy bylam nad morzem pobrykac na koniach to wieczorami byly ubawy we wlasnym sosie...ilem sie wyskakala!!! I do rana urzedowalam... Odpowiedz Link
jutka1 Ponie........ 18.10.10, 08:32 Te kropki to był ziew poniedziałkowy. :-) Szykuje się dzień jak co dzień, tyle tylko, że chyba dopinam dziś negocjacje moich badań. Matkobosko, ile czasu potrafi trwać proces akuratnych i uczciwych przetargów, a potem negocjacji. A przedtem pisania "założeń", konspektów, ToR... Temat wymyśliłam rok temu (!), kontrakt będzie podpisany na dniach. Ech. Ale (tfu przez lewe ramię), dzisiaj wysyłam ostatnią uzgodnioną wersję kontraktu, i dalej już z górki (mam nadzieję, odpukać). Zastanawiam się nad długością grudniowo-styczniowego pobytu w PL (bilet trza kupić). Tydzień? Dwa? 10 dni? Hmm. No i tyle pierduł. Miłego dnia życzę, i tygodnia. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Ponie........ 18.10.10, 11:43 Ojezuzmario, jeśli Pyt snuje rozważania okołoświąteczne to znaczy że jesień się usadowiła na dobre. W rzeczy samej dzisiaj nie jest już nawet słonecznie, a jedynie - bardzo zimno. Wczoraj w ramach obchodów 3-lecia udaliśmy się z chłopem do greckiej knajpy Santorini, gdzie spożyliśmy rożki z fetą i krewetkami, souvlaki oraz kotlety jagnięce zapiekane z pomidorem i fetą. Wszystko było pyszne, w kanjpie gości mało, obsługa poprawna. Złorzecząc więc na fakt, że nie mieliśmy na co złorzeczyć udaliśmy się spacerkiem do domu. Zwodniczo świecił bardzo jasny księżyc i chyba było koło zera. Po powrocie do domu postanowiłam w końcu schować do domu roślinę doniczkową, którą dostaliśmy w ubiegłym roku w formie dwóch malutkich dydktów z czterema może listkami, a obecnie jest jakimś monsterem zajmującym chyba z metr sześcienny. I chuj w ogóle wie - co to jest? Ma listki bordowo oberżynowe od spodu, z wierzchu ciemna zieleń, pachnie trochę jak lemongras. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ponie........ 19.10.10, 07:36 Zrób zdjęcie monstera, 100K, bo coś mi lata po głowie. Odpowiedz Link
jutka1 (Po)Wto(ó)rek(rka) z rozrywki 19.10.10, 08:12 Ciemno, chłodno. Pojechałabym gdzieś do ciepłych krajów, ale nie mogę. br\ Za to w listopadzie i w grudniu mam co najmniej dwa wyjazdy do zimnych krajów. Każdemu to, na co ma najmniej ochoty. ;-) Co do powtórki z rozrywki: w robocie jak wczoraj, sporo do przerobienia. A w temacie nowości: orchidea mi wypuściła pęd i zalążki pąków. Jeszcze z miesiąc i zakwitnie. Chyba się przeziębiłam. Kicham i kicham, jak karabin maszynowy. Poza tym rację ma 100K - jak zaczynam planować grudniowy wyjazd do PL, to znaczy, że już jesień. Jedyna optymistyczna wiadomość: po zimie będzie wiosna. :-))) Tyle pierduł, miłego wtorku. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: (Po)Wto(ó)rek(rka) z rozrywki 19.10.10, 13:17 Wczoraj po robocie powędrowałam na masaż, i gdy wracałam ok. 23.00 na mieście było naprawdę baśniowo. Pojawiła się lekka mgła, opar osiadł na chodniku i ulicy, więc odbijały się od tego światła neonów i samochodów a tu i ówdzie pojawiały się drzewa w czerwonożółtych liściach. Niestety chyba tych doznań zbyt dużo o tak późnej porze więc zasnąć nie mogłam do rana bo mnie myślówa wzięła. Naprawdę nie cierpię myślówy, bo jest to jakieś takie kompletnie jałowe i skrajnie wyczerpujące. Siedzę więc taka otumaniona i wyczerpana, na szczęście z tego wszystkiego zamówiłam sobie nowy zestaw soczewek. Co z niejasnych powodów odsuwałam ciągle na zaś. Zauważyliście ten fenomen odkładnaia z niejasnych powodów różnych rzeczy na zaś? I nie chodzi tu bynajmniej o rzeczy jakieś szczególnie nieprzyjemne albo trudne. Nie! Chodzi o zwykłe sprawy, jak na przykład przeniesienie karty telefonicznej i rozpoczęcie wreszcie korzystania z nowego aparatu. Pójście na pocztę i wysłanie przesyłki. Uporządkowanie ciuchów w szafie. Itede itepe. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: (Po)Wto(ó)rek(rka) z rozrywki 19.10.10, 14:35 Zauwazylam fenomen odkladania. Doprowadzam wiec teraz do szalu meza, bo wg Niego robie na wyrost... Zauwazylam tez, ze czy sie odklada, czy robi na wyrost i tak jest balagan. Nalezy wiec tylko znalezc siebie jakos w tym i generalnie sie nie przejmowac. Mnie dzisiaj odwolala fryzjerka, ktorej wysiadl samochod. Mialam nadzieje wygladac 'szalowo' na czwartkowe spotkanie. Spotykamy wreszcie wlasciciela firmy farmaceutycznej, ktory ma fantastyczne produkty - uzywam. Przylatuje z NZ. Mamy wylacznosc na trening Jego AU czesci i oczywiscie chcielisbysmy tez NZ. Wiem tylko, ze jest surferem i narciarzem oraz malo korporacyjny...ma na imie Heartly, co jakos dobrze kojarzy mi sie z Naszym treningiem, ktory jest 'droga serca'...bedzie ciekawie...haha Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: (Po)Wto(ó)rek(rka) z rozrywki 19.10.10, 14:59 firma farmaceutyczna to medykamenty i kosmetyki - kombinuje. Probuje dalej kombinowac jak sie TO trenuje i nijak mi nie wychodzi. Opowiesz? Bo wyobraznia podsuwa mi obraz podrzucania tabletek i lapania ich do otwartych ust. Albo masowanie specjalnym kremem prawej strony twarzy lewa reka, ruchem koilistym przy rownoczesnym zakreslaniu kol prawa noga. Itd. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: (Po)Wto(ó)rek(rka) z rozrywki 20.10.10, 11:07 W rzeczy samej, nie czyta, ale za to jakie ma wizje... Trening drogi serca dla firmy kosmetycznej prowadzonej przez faceta o imieniu Heartly brzmi nieźle. Może nawet fryzura szałowa nie jest potrzebna do tego? Czycoś. Wracając do fenomenu odkładania, to gdy już się wzięłam i te soczewki zamówiłam, to zaraz mi się znalazł bilet w bardzo dobrej cenie do Afryki - którego zakup też odkładałam. Bilet dzisiaj pewnie kupię, aczkolwiek zgrzytając zębami. Bo gdybym NIE ODKŁADAŁA założenia działalności, to bilet bym sobie wrzuciła w koszty znacznie redukując tak zwane obciążenia podatkowe. Grr...... -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: (Po)Wto(ó)rek(rka) z rozrywki - odkładanie 20.10.10, 13:11 Coś w tym jest, 100K. Jak domino - jedno się ruszy, to i cała reszta się zwiaduje i staje na baczność, żeby też: "ja też, ja też, ja też kcem pszepani!" :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Piekna wiosenna sroda widziana z lozka 20.10.10, 00:56 Wiosna panuje i panoszy sie. W weekend odwalilismy z Buszmenem wielkie wiosenne porzadki w ogrodzie. Drewutnia zostala uporzadkowana, wysuszone eukaliptusowe liscie na rozpalke wpakowalismy do workow, zebralismy niepotrzebne resztki materialow budowlanych i ulozylismy drewno zbierane przez Buszmena do palenia nastepnej zimy. Potem przenieslismy sie do ogrodowej wiaty i ja tez posprzatalismy. Wreszcie jest miejsce na rowery. Wystawilismy przed dom wszystkie rupiecie zeby zabraly je ciezarowki, co organizuje nasza gmina 6 razy do roku. Przy okazji znowu objechalismy okolice i zebralismy swiezo sciete galezie wystawione przez sasiadow. Ulozylismy z nich ladny stos i zamowilam darmowa usluge mielenia owej zieleniny. W ten sposob bedziemy miec znowu z 10 wielkich workow darmowej sciolki, do tego zrobionej z czegos, co sami moglismy sprawdzic. Jak widac, oddajemy sie rozkoszom recyclingu :o) Kupilam tez kilka ton porzadnej ziemi ogrodowej ktora razem z tona ziemi zorganizowanej z Freecycle posluzy do wypelnienia metalowych podniesionych rabat na warzywa. Buszmen wypelnil najwieksza rabate, strasznie sie uszargal ale jest juz skonczona i moge sadzic pomidory, bazylie, papryke i towarzyszace rosliny: cebule, nagietki i smagliczke. W czasie gdy Buszmen wozil ziemie, ja pielilam zaniedbany ogrod rodzimych roslin. Wyciagnelam kolo 10 duzych kubelkow onion weed. Mam stos kartonow do zagluszania trawy (tez zebranych z okolicznej wystawki) i kiedy w przyszlym tygodniu bede miala swieza sciolke, znowu rozbuduje te czesc ogrodu, zakrywajac trawnik i sadzac australijskie krzewy, drzewa i trawy. W pracach towarzyszyl nam spiew srokacza, ktory glosowo jest odpowiednikiem europejskiego kosa lub drozda a spokrewniony jest z krukowatymi. To tyle pozytywnych wiesci. Poza tym od piatku mam znowu zapalenie zatok, jestem na zwolnieniu przez caly tydzien i tym razem grzecznie lykam antybiotyk. Od miesiaca mam infekcje za infekcja. Corka choruje wlasciwie bez przerwy od 6 tygodni, wczoraj zaczelo ja bolec ucho, dzis idziemy do lekarza. Mam juz tego serdecznie dosc. Tfu, tfu, jakas zla karma mnie dopadla. Na razie spedzam dni na sposob krolikow, czyli glownie rozplaszczona horyzontalnie: Pozdrawiam forum i odplywam w strone lozka Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Piękna jesienna środa widziana z kanapy :-) 20.10.10, 15:29 Dzisiaj mam dzień rentgenowo-lekarski. To znaczy byłam na prześwietleniu i echografii kolana, a niedługo idę po wyniki i - uzbrojona w nie - do lekarza. Nic takiego, po prostu to powypadkowe kolano ostatnio mnie pobolewa, więc sprawdzam co i jak. A między wizytami medycznymi siedzę na kanapie i patrzę na słoneczny dzień na balkonie i poza. Coś tam pracowego dłubię, czytam następny rozdział manuskryptu przyjaciółki, słucham radia FIP. Jak wrócę od lekarza to ugotuję gar żuru/zalewajki, jak zwał tak zwał, na jutrzejszą kolację z jedną z ulubionych kumpelek. Menu zapodam na kulinarum, jeśli uda mi się wątek znaleźć. :-) Tyle pierduł. Czirs. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Piękna jesienna środa widziana z kanapy :-) 20.10.10, 16:08 Ponury jesienny dzien widziany zza biurka. Na szybie krople deszczu, za szyba kolysze sie tuja i watr gwizdze. Moj znajomy malarz ma dzisiaj wernisaz w naszym ratuszu, wiec musze isc. Kto chce niech sobie obejrzy: www.ejkuhnert.de/index.html Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piękna jesienna środa widziana z kanapy :-) 20.10.10, 17:24 Link się nie otwiera... Odpowiedz Link
maria421 Re: Piękna jesienna środa widziana z kanapy :-) 20.10.10, 17:42 Moze ten link sie otworzy: www.ejkuhnert.de/ Odpowiedz Link
maria421 Re: Piękna jesienna środa widziana z kanapy :-) 20.10.10, 22:48 Wrocilam z wernisazu, bylo jak zawsze, tylko obrazy inne. Artysta byl oblegany, ale znalazl tez dla mnie chwilke wypatrzywszy mnie wsrod gosci. Bufet i oprawa muzyczna tez dopisala. No i poznalam osobiscie poetke z ktora sie poprzez Artyste wirtualnie na FB "zaprzyjaznilam". Pogoda w dalszym ciagu pod psem. Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, prawie piątek 21.10.10, 09:11 Zaspałam, i muszę lecieć. Za oknem słońce, ale zimno. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, prawie piątek 21.10.10, 09:14 U nas tez slonecznie ale zimno. Jade dzisiaj zmienic opony z letnich na zimowe. Bylam umowiona dopiero na przyszly piatek, ale poniewaz pogoda nagle sie zmienila, pomyslalam ze lepiej bedzie jak do Polski pojade juz na zimowych oponach. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek, prawie piątek 21.10.10, 12:37 Leje! leje! No to teraz jest naprawdę przesrane. Zimno, ciemno i leje! Wczoraj wrócił do informatyka nasz komputer ze świeżo skalibrowanym panoramicznym monitorem! Ale odlot, dosłownie się czuję jakbym była wewnątrz internetu. Ponadto komuś w końcu puściły newry i "poleciał pocztowo" w biurze poselskim PiS. Tak to niestety jest, kto sieje wiatr, zbiera burzę. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Czwartek, prawie piątek 21.10.10, 13:23 Taki monitor to i nie dziwne ze sniadania nie zjadlas ;) Bylo do przewidzenia ze moze sie cos stac ... a ten maly Hitlerek bez wasa nadal podsyca ogien. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek, prawie piątek 21.10.10, 13:31 Ano, gdyby tak jak normalny człowiek zapierdalał na fejsie, to by nie miał czasu podsycać :) Chyba jednak się wyrwę i sobie coś zjem, bo niedługo trzeba wyjść do roboty. A w robocie - Sajgon :) Wczoraj zborsuczyła się nam platforma i wszystko przerobiła na hiszpański. W tym czasie prowadził szkolenie dla nowej grupy nasz trener i byłam obiektem rozpaczliwych telefonów. Za to przyszedłwszy do domu zastałam ugotowaną koperkową zupę oraz schab ze śliwką. Takie tam małe frajdki ludzkie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, prawie piątek 22.10.10, 08:29 Co to jest "świeżo skalibrowany panoramiczny monitor"? Odpowiedz Link
jutka1 TGIF!!! :-))) 22.10.10, 08:37 Wreszcie piątek. Wprawdzie mam dziś sporo do pozamykania, ale powinnam zdążyć i pokończyć, co trzeba. Za oknem szaro i chłodno. Wczorajsza kolacja z kumpelka udała się znakomicie. Nagadałyśmy się, naśmiałyśmy. Ani się nie spostrzegłyśmy, a zrobiła się prawie północ. Aj. Dzisiaj planuję spokojny wieczór z doktorem Housem. Miałam iść na piątkowy spęd w wiadomej knajpie, ale mi się nie chce. :-) Tyle pierduł piątkowych. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: TGIF!!! :-))) 22.10.10, 09:21 pracowalam wczoraj 5 godzin w ogrodzie, bez chwili spoczynku. wole nie mowic jak sie moj kregoslup czuje. ale jestem z siebie zadowolona, bo w nocy zlapal mroz. musze isc zobaczyc co sie stalo z moimi artischockami ( nie wiem jak po polsku), bo nie zabezpieczylam na zime, nie wyczulam mrozu:(((( moze jeszcze uratuje? nota bene musze zaraz na ibeju zobaczyc lopaty: wczoraj w zapale wygielam lopate w zla strone:))) trzeba kupic nowa. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: TGIF!!! :-))) 22.10.10, 13:38 Spotkanie czwartkowe sie odbylo. Zostalo ustalone - od wczoraj istnieje firma miedzynarodowa, ktora bedzie robila rzeczy jak powinny byc robione; dbac o ludzi jako glowny 'asset'...dostosowujac do tego cele, targety i trening...bez kompromisow - jak do tej pory bywalo. Tak wiec; GM, wlasciciel oraz trening (MY)w postaci trojcy swietej ustanowil, ze nie po to wszystko skladal aby sie nagle zborsuczyc...na koniec uscikalam Hearltey, co bylo malo konwencjonalnym zakonczeniem. Calosc AU i NZ jest wiec pod wplywem; treningu droga serca... Cieszymy sie jak dzieci...hahaha Kan Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF!!! :-))) 23.10.10, 08:56 Kanie, no to bosko! Działajcie, działajcie, pokażcie innym jak można (i trzeba) :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, wreszcie weekend 23.10.10, 09:25 Wczoraj dostałam wiadomość, że wykonawcy "moich badań" wreszcie podpisali kontrakt. Ufff. Ponad 5 tygodni twardych negocjacji. I wreszcie prace ruszą z kopyta, a i mnie się zwolni czas na inne rzeczy. :-D Za oknem bezet: jasnoszaro, chłodno. Za 1.5 godziny wpadnie kumpela z Beneluksu, mamy do obgadania jedną, dość ważną dla niej, sprawę, a że przez resztę week-endu musi się motać z dzieciakiem po lekarzach, to i pora wizyty może nieco nietypowa. Mnie tam nie robi. Potem tak sobie myślę, że pójdę na jakieś zakupy i do szewca, a resztę weekendu mam zamiar spędzić spokojnie: jakieś pranie, pichcenie, porządkowanie papierów w gabinecie i może złożenie wreszcie "dużego" komputera, książka, spacer. Wolno i bez stresów. No i tyle. Pierduły, ot co. :-) Miłej soboty :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sobota, wreszcie weekend 23.10.10, 14:08 Nareszcie w rzeczy samej. Ufff. Co za tydzień... Za to dzisiaj słoneczko ślicznie świeci, mimo że zimno. Cieszę się, że wszyscy się cieszą. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, wreszcie weekend 23.10.10, 18:31 Kurdebalans! BURZA! Z pierunoma! W końcu października?.... Dziwne. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sobota, wreszcie weekend 23.10.10, 20:16 Dziwny jest teeeen świaaaat... gdzie w październiku pieruny waląąąąąą....aaaaaaa..... Wiecie co, przemęczyłam się. Za dużo trochę tego dobrego. Spiczniałam i się snuję. Wszystko mnie łupie i napierdala. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
i.p.freely Re: Sobota, wreszcie weekend 27.10.10, 20:35 pierdoklecja_prutka napisała: > > Dziwny jest teeeen świaaaat... gdzie w październiku pieruny waląąąąąą....aaaaaa > a..... > U mnie. Nawet w grudniu. Przysiegam! Sobota byla piekna choc zapowiadali tyle zlych mocy. W moje okolice jednak nie dotarly. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Deszczowa niedziela 24.10.10, 07:20 Od srody, kiedy ostatnio sie wpisalam, zdazylam czesciowo wygrzebac sie z zapalenia zatok (ale chyba posymuluje jeszcze pare dni LOL), corka wygrzebuje sie z zapalenia ucha srodkowego, zarejestrowalam biznes, negocjuje kupno domeny internetowej, umowilam sie z kroliczym schroniskiem na randke z potencjalnym malzonkiem dla naszej niewidomej Buni, posadzilam pomidory, bazylie, papryke, cebule-dymke i nagietki, wyprawilam Buszmena do buszu na 10 dni (= bloga cisza w domu). Na dzisiejsze popoludnie zostalo mi pielenie i zrobienie zeznania podatkowego. Wczoraj przed poludniem w temperaturze 28 stopni sadzilam warzywka w metalowym duzym obramowaniu, pod specjalnym siatkowym namiotem. Podlalam od niechcenia, bo choc zapowiadano burze, niebo bylo czyste. Kolo pierwszej atak sennosci tak nagle scial mnie z nog ze malo nie zasnelam z rekami w ziemi. To znak, ze spadlo cisnienie. I rzeczywiscie, na niebie pokazaly sie chmury burzowe a po drugiej lunelo jak z cebra. W ciagu niecalej godziny spadlo 20 mm deszczu, niestety, nic z tego nie poszlo do ziornikow z woda, bo burza spowodowala wylaczenie pradu na jakas godzine i pompa nie dzialala :o( Ale od wczoraj bez przerwy pada gesty, drobny deszcz i nastepne 30 mm opadow zostalo wpompowane do zbiornika. Mamy w tej chwili 7500 litrow z mozliwych 15000. Patrze na ogrod moknacy w siapiacym deszczu. Kroliki wyszly i szybko wrocily, siedza w suchej krolikarni i spia, od czasu do czasu podjadajac trawe. Bobeck jest taki porzadny, ze gdy drzwi sa otwarte, nawet nie korzysta z kuwety w krolikarni, tylko leci w kat ogrodu i tam buduje piramidki nawozu. Kury laza po deszczu i wygladaja jak zmokle kury. Podebralam jajka i zanioslam sasiadom ich przydzialowy tuzin. Jest szaro i sennie, trzeba sie ruszyc, zeby nie zasnac. W kuchni szumi zmywarka, z pokoju slychac chrupanie Buni i czuc zapach majeranku i tarragonu, jakie przezuwa. Zieeew.... Zaraz polece do ogrodu i skoncze pielenie, przy okazji patrzac czy kury nie poszly gdzie nie powinny. Corka domaga sie ciasta z rabarbarem, wiec rabarbar zerwe przy okazji. Podrzucam dwa zdjecia ze slonecznego dnia: widok z okna goscinnej sypialni na kroliczy ogrod (na gorze widac dach krolikarni): ..i vice versa, czyli widok zza plotu kroliczego ogrodu na okno goscinnej sypialni :o) Pozdrawiam, poziewujac Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
ewa553 Re: Deszczowa niedziela 24.10.10, 08:33 Luizo, powinnas zmienic nick na Luiza-w-raju. Odpowiedz Link
jutka1 Poburzowa niedziela 24.10.10, 09:31 Po burzy zrobiło się jasno i słonecznie. No, słonecznie jak na koniec października. :-) Meteoparis zapowiada 10-12 C, i tyszpiknie. Plany na dziś mam proste i nieskomplikowane, czyli niedzielna wersja dolce farniente. OK, OK, coś tam upichcę, coś tam uporządkuję, ale ogólnie zero pracy i maximum oddechu. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-D Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Poburzowa niedziela 24.10.10, 14:04 Nie jestem dzisiaj zadowolona, wczoraj źle się czułam i nic nie zrobiłam w fuchowego tłumaczenia. W związku z tym cała kobyła jest dzisiaj do zrobiena. A ja wcale się nie czuję wypoczęta ani nic, raczej jak zmiętolona ścierka. Grrrr.... -- wasza pierdo Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poburzowa niedziela 24.10.10, 16:07 Po wczorajszym upalnym letnim dniu - 32C, dzisiaj z powrotem zimowego 13C. Cisnienie krwi swoje robi - cudow nie ma - czy sie zdrowym jest jak byk, czy nie. Trzeslam sie dzisiaj jak osika. Namowilam chlopa aby uzupelnic zapasy gazu na kemping...i koorna wykupiny. Nie wiem, ostatnio jak wpadam na jakis pomysl, to okazuje sie, ze wpadlo na niego juz cale miasto...haha Mamy znajomych z Kanady od 4-go listopda - ten znajomy z ktorym sie slizgalam sie na nartach zamiast meza...hahaha W programie; Vanuantu - nurkowanie i snorklowanie...wczesniej wycieczka na poludnie - Gory Sniezne, oraz Great Ocean Road...oprocz tego, to nie wiem. Samochod przygotowany, spiwory tez, namioty, sprzet na kemping... Kan Odpowiedz Link
julia30bb Re: Deszczowa niedziela 26.10.10, 14:43 >powinnas zmienic nick na Luiza-w-raju. Też tak uważam, lepiej pasuje gdzie w tym raju byłam, urocze miejsce. pozdrawiam Odpowiedz Link
ewa553 Hej! Znowu cos przegapilam? 26.10.10, 17:12 znacie Julie a ja nie? Ja tez chce Cie Julio poznac. Powiedz ze dwa slowa o sobie. A tak wogole, to dziendobry ode mnie. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie "Raj" 27.10.10, 01:43 julia30bb napisała: > >powinnas zmienic nick na Luiza-w-raju. > Też tak uważam, lepiej pasuje gdzie w tym raju byłam, > urocze miejsce. Ewo, Julio, ciesze sie ze sie Wam moj ogrod podoba, ale do raju mu jeszcze daleko :o) No i te praktyczne elementy, jak kurnik czy kompostownik chyba do raju nie pasuja? Na zdjeciu kompostowniki za ogrodem ziolowym, zrobione z kratownic po zbiornikach na chemikalia i wyscielone blacha falista ze starej szopki, czyli kolejna pochwala recyclingu: Julio, kiedy planujesz znowu wpasc do AU? Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
ewa553 Re: "Raj" 27.10.10, 09:29 dla mnie Luizo raj nie istnieje bez wszelakiego "zwierzynca". Tak wiec wszystko co masz, z przepieknym kurnikiem na czele, zabieram do mojego raju:)))) A propos kompostownikow, to ja powinnam sobie skonstruowac niskie, takie w ktorych by mi sie udawalo "moncic" widlami czy co. Bo moj kompost jest nieruszany, za mala i za slaba jestem aby w moich kompostownikach przewracac zawartosc:(((( Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: "Raj" czyli znowu o komposcie :o) 27.10.10, 11:14 ewa553 napisała: > dla mnie Luizo raj nie istnieje bez wszelakiego "zwierzynca". Tak wiec wszystko > co masz, z przepieknym kurnikiem na czele, zabieram do mojego raju:)))) O, takiego! (tu gest Kozakiewicza), nie oddam nawet glizdy, a co dopiero krolikow albo kurnika! A zwierzyniec przyrasta. Wlasnie adoptowalam czwartego krolika (korzystajac z nieobecnosci Buszmena buszujacego w buszu). Bialy krolik jak z kapelusza magika zamieszkal w domu razem z niewidoma Bunia. > A propos kompostownikow, to ja powinnam sobie skonstruowac niskie, takie w ktor > ych by mi sie udawalo "moncic" widlami czy co. Bo moj kompost jest nieruszany, > za mala i za slaba jestem aby w moich kompostownikach przewracac zawartosc:(((( Moze lepiej kup sobie plastikowy kompostownik z klapa na dole, skad bdziesz wyciagac gotowy kompost, bez mieszania i przerzucania? Na gorze bedzie nieprzekompostowana warstwa a na dole kompost. www.kompostowniki.pl/kompostowniki.php Uzywalam czegos podobnego gdy zaczelam kompostowac w ogrodzie, tyle ze bez klapy na dole. Zamiast tego trzeba bylo caly kompostownik rozkladac na pol: Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek :-/ 25.10.10, 08:38 Błłłeeeeee.... Ciemno, zimno, ponuro, i trzeba wychodzić. Błe. Kurdebalans, jak mi się nie chce. Buuuuuu.......... :-) Odpowiedz Link
jutka1 Jetukto? 26.10.10, 08:37 Halny jakiś wywiał, czycuś? Znów mam niechcieja. Jeszcze tylko myśl o długim weekendzie mnie jakoś utrzymuje w pionie, inaczej bym odpełzła krocząc w jakiś kąt i spiczniała kompletnie. Cholerna jesień. No nic to. Damy radę. Ryjem do przodu. Czego i Wam życzę (c) m.k. Odpowiedz Link
maria421 Re: Jetukto? 26.10.10, 09:41 Melduje sie po powrocie z Polski. W sobote byla cudna zlota polska jesien, lepszej pogody nie moglam sobie wymarzyc. Od granicy do Poznania jechalam 3 godziny przez korki z powodu budowy autostrady do Swiecka, cierpliwie to jednak znosilam wyobrazajac sobie jak to bedzie za dwa lata- jak wjade na autostrade tutaj i zjade z niej dopiero w Poznaniu. Zrobilam rozne zakupy, m.inn. kupilam makowiec i zaraz po powrocie do domu go zamrozilam, na Wigilie powinien byc jak swiezy. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Jetukto? 26.10.10, 11:14 pacz pani, ale sie uwinelas! Ty wiesz, ze makowiec musze przemyslec? Wprawdzie mak mam juz zakupiony (mielony, vacuum), ale moze w Wawie dostane jakis dobry, domowy? Tylko siostrze nie moge zdradzic planu, bo natychmiast upiecze:)))) Wogole wizja Swiat troche mnie przesladuje: Osobisty cos za bardzo osobisty sie zrobil, a miualam calkiem inne plany swiateczne:(((( Mnie naprawde trudno dogodzic.... Odpowiedz Link
maria421 Re: Jetukto? 26.10.10, 11:38 Ewa, kupilam w Polsce mase makowa w puszce, podobno jest o wiele lepsza niz ta masa makowa ktora tutaj mozna w sklepach dostac w torebkach. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Jetukto? 26.10.10, 11:42 myslalam ze przywiozlas gotowe ciasto. Ta mase w puszkach kupuje systematycznie od lat moja psipsiola. Mnie to jest zbyt perfumowane, wole mimo wszystko moja wlasna mase. Wiec lepiej troche postoje przy tym maku; masa makowa to nie tyle praca ile uwazanie przy wolnym smazeniu, zeby sie mak nie przypalil. Odpowiedz Link
maria421 Re: Jetukto? 26.10.10, 12:49 Ewa, przywiozlam swiezy makowiec, ktory zaraz zamrozilam i przywiozlam tez mase makowa w puszce. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Jetukto? 26.10.10, 14:00 A mnie się najlepiej podoba, że Ewie smakuje najlepiej jej własna masa, hahaha! Mnie tam teraz nic nie smakuje, nic nie podoba się, spiczniałam i też bym się w pytunim kuncie schowała. W ogóle nic mi się nie chce, wszystko mnie labo wkurwia albo, gorzej jeszcze, zasmuca. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 126 :-))) 27.10.10, 11:52 Dzisiaj znowu wyszło słońce, chociaż nie zaprzestaje być przenikliwie chłodno. Ostatnio zrobiłam błąd kupując w Dedalusie dwie książki naraz co się skończyło siedzeniem po nocach i wybałuchem. Hm. Chyba znowu dzisiaj muszę pójść. Ostatnio mam wenę do czytania jedynie kryminałów, dzięki bogu trafiają się co i raz to całkiem niezłe. Wczoraj miałam przypływ twórczej weny i wykonałam kolczyki z rzemyka i kryształów. Oraz prawie cały naszyjnik z rzemienia i fluorytu. W pracy trwa Sajgon, generalnie mam stereo, bo ludzie dzwonią w tym samym czasie telefonem i skypem. Mimo że się dużo dzieje, mam wrażenie - że nic się nie dzieje. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Kompost - do Luizy 27.10.10, 18:40 Ja mam dwa takie plastikowe kompostowniki z klapa na dole. Ale to nie jest tak jak mowisz, Luizo. Bo jak niedoswiadczona wlasnie wyciagalam przez klape juz gotowy kompost, to do powstalej dziury wpadly z gory nieprzerobione "elementy" zanim dostalam sie do tylnej czesci kompostownika. Tak wiec stal sobie ze dwa lata a ja kupujac kompost czekalam, az cala zawartosc k. bedzie gotowa. No i w tym roku wyciagnelam i stwierdzilam, ze wlasnie wszystko bylo niby gotowe, ale jednak w niektorych miejscach byla inna konsystencja, inny kolor. Bo nie da sie w takim k. mieszac. Dzis w firmie do ktorej wywoze nadmiar zieleni widzialam, jak maszyna poniekad przemiela ten gotowy k. i wtedy jest ladna, sypka ziemia kompostowa. Musze sobie cos wiec takiego wymyslic. Moze mieszac po wyjeciu z k.? albo przecierac przez sito? Masz inny pomysl? Odpowiedz Link
jutka1 Raport poniewczaśny 27.10.10, 19:08 Musiałam wstać o 6:00, bo na 9:00 musiałam być po drugiej stronie miasta na spotkaniu. :-/// Ponieważ chyba powszechnie wiadomo, że szósta rano to dla mnie pora barbarzyńska, można sobie łatwo wyobrazić, że cały dzień miałam nasRUj (zam. ;-) ) jak, nie przymierzając, szerszeń. Dobrze, że nikt z kandydatów mi się nie napatoczył, bo byłoby źle. No i byłam cały dzień śpiąca i zmęczona, robota szła mi jak krew z nosa, masakra. Za chwilę przychodzi kumpelka na kolację z "pyjama party" :-), będzie zupa i wielka micha sałaty z mozzarella, rukolą, pomidorami i wędzoną szynką. do tego bagietka i dobre wino, i już. :-) Notolete. Baj. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek, prawie piątek 28.10.10, 08:44 Jeszcze tylko dwa dni do długiego weekendu. Dzięki Niebiosom. A potem następne 10 dni i będzie czterodniowy weekend, bo 11 listopada jest w czwartek. Trza się będzie dobrze doładować, bo od drugiej połowy listopada do połowy grudnia będę mieć maraton sajgoński, włącznie z dwoma wyjazdami - niestety nie na Bergamuty... Miłego dnia życzę :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek, prawie piątek 28.10.10, 09:24 Jutka , przeczytalam Twoj raport poniewczasny i straszny apetyt na bagietke , taka prawdziwa paryska bagietke mnie ogarnal. Moze byc sucha, bez niczego lub tylko lekko maslem, najlepiej slonym posmarowana. Tutaj sa tyko nedzne podrobki , kluchowate jakies takie. Poza tym, wiatr, szaro i ponuro. Jesien. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek, prawie piątek 28.10.10, 12:36 No właśnie, dziekibogu za długie weekendy. Inaczej człek by wykończył się. Też jesień, też zimno. Sen co mi się dzisiaj śnił - zapomniałam. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, prawie piątek 28.10.10, 13:29 Jutencjo, jakie swieto jest w Paryzu 11.listopada? Bo siem zgubilam. Marysiu, nasz regionalny, super-piekarz (Grimminger) ma paryska bagietke, ze palce lizac! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek, prawie piątek 28.10.10, 21:32 Nie po raz pierwszy zadajesz mi tutaj to pytanie, hahaha. :-) I nie po raz pierwszy odpowiadam: rocznica końca pierwszej wojny światowej. Armistice. Nie dziwota, że w DE nie świętują, hahahahahahahaha.... :-)))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek, prawie piątek 29.10.10, 08:50 owszem, przypomnialas mi ze co roku sie dziwie:)))) myslalam tylko, ze Ci sie z Polska pomylilo, bo tam przeciez to swieto. Moze tym razem zapamietam? Na swoje usprawiedliwienie przypomne tylko, ze wreszcie odkryto u mnie co jest przyczyna wielu dolegliwosci, m.in.slabej pamieci - bo mozg niedokrwiony. To sie u nas nazywa Schlafapnoe. Za dwa tygodnie ide do kliniki dopasowac maske i mam wielka nadzieje, ze po jakims - chocby najdluzszym okresie, moje dolegliwosci znikna..... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 126 :-))) 29.10.10, 22:18 Ufff... Koniec długiego tygodnia pracy, a w perspektywie trzy dni wolne. Chłop jedzie uprawiać rodzinne groby, a ja zamierzam przemieszczać się pomiędzy łóżkiem, kompem, wanną i kanapą. Nabyłam dwie książki, w tym jeden kryminał koci przedstawianego tu już pisarza, i jeden kryminał Caroline Graham, też już czytanej i lubianej. I będę je czytać polegując podczas gdy naród tłoczy się w pociągach, na drogach i cmentarzach złorzecząc, okładając po łydkach zniczami i ginąc w drogowych wypadkach, którym i tak nie dadzą rady zapobiec policjanci w ramach akcji Znicz. Odpowiedz Link
jutka1 No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 09:09 Też mam w planie dolce farniente, poza dzisiejszym obiadem, wydawanym pożegnalnie dla zawodowej znajomej i jej męża. Co mi przypomina, że muszę lecieć do rzeźnika po mięso na gulasz. :-))) Więcej później. Baj. :-) Odpowiedz Link
jutka1 PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 11:14 Nieśmiałe nieco słońce się pokazało po porannej ulewie, która - oczywiście - złapała mnie w drodze z zakupów, z czterema ciężkimi torbami plus bagietką wystającą z jednej z nich. :-/ A propos, przypomniało mi się, że coś w podobie bagietki za peerelu nazywało się "bułka paryska", hahahahaha :-))) Potem wyszło, że zakupy zrobiłam niewiadomopoco, bo goście obiadowi rozłożyli się na grypę żołądkową. Odebrałam wiadomość za późno, kiedy już nie tylko wszystko było już kupione, ale nawet wołowina się już dusiła. Hmmm. :-/// Długi weekend spędzam na bezwstydnym leniuchowaniu. :-D Jutro tylko wybiorę się do ulubionej księgarni i kupię trochę czytadeł, a poza tym się nie ruszam. Bawię się w lemura. :-))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 13:53 Leniwca chyba Pytuniu, lemur to takie malutkie zwierzątko z wytrzeszczonymi oczkami. Ja się dziś rozkosznie wylegiwałam, śniło mi się mnóstwo snów, pamiętam jedynie fragmenty ale było przygodowo, podróżniczo i uwodzicielsko - więc chyba dobrze. Dzisiaj zaś, słonecznie, ciepło, siedzę przy otwartych drzwiach na taras. I myślę. Bo domek cośmy namierzyli w Aninie i zostawili tam kartkę z ofertą - znowu zamieścili agenci na stronie www jako do rozpaczliwie pilnej sprzedaży. Więc czemuż nikt na kartkę nie odpowiedział??? Hm... -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 15:21 bo kartka zostawiona na/w domu doszla do rak wlasciciela a nie agenta, Dorotko. Zglos sie u agenta. A ja myslalam ze Jutka bawi sie w lemura ze wzgledu na Pierre La Mur, ktorego "Milosc niejedno ma imie" zachwycala mnie wiele, wiele lat temu:))) A ogolnie: Panienki!!! Pamietajcie dzis spac o godzine dluzej!!!! Odpowiedz Link
jutka1 PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 15:24 Lemura, lemura - bo on cały czas śpi. :-))) Co do oferty - czy kartka była dla właścicieli? Jeśli tak, to biuro nieruchomości wyrzuciło, bo przecież przy sprzedaży bezpośredniej nie dostaliby swojej działki. :-/ Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 16:33 No co Ty? A tak wyglądał ruchliwie i żywotnie na tych zdjęciach. Ten lemur. Kartka była dla właścicieli, i dom jest zamieszkany, więc powinna do właścicieli trafić. Biura nieurchomości staram się unikać jak ognia, bo z mojego doświadczenia zajmują się (tutaj w Polsce) tym osoby niezrównoważone i niekompetentne. Moje nieruchomości nabyłam i sprzedałam zawsze bezpośrednio, a co miałam do czynienia z biurami to jedynie utrudniali jakiekolwiek transakcje forsując swoje widzimisię i uniemożliwiając dojście do porozumienia. Chyba że dom zamieszkany jest przez kogo innego niż właściciel i ten ktoś stara się sprzedaż udareminić - więc wyrzucił. W kropce jestem bo ten dom wystawia tak najmarniej ze 20 agentów, ja bym wcale nie miała nic przeciwko, żeby na rzeczowego agenta trafić coby zamianę dla nas na korzystnych warunkach wynegocjował i mu za to zapłacić. Tyle, że raczej mam szansę na to, że trafię na idiotę kompletnego i/lub histeryka, i jeśli mi się mimo tego uda do transakcji doprowadzić, to będę miała ciężki ból dupy żeby jeszcze takiemu agentowi płacić (a tutaj prowizje są horrendalne). Więc na pomysł taki wpadliśmy, żeby przeczesać okolicę, dom (na czuja, nosa i instynkt) znaleźć i właściciela bezpośrednio skontaktować. No i jakimś kompletnym cudem ten dom żeśmy odnaleźli, stwierdzili że jest zamieszkany, ale akurat nikogo nie było. Więc kartkę w skrzynce na listy zostawiliśmy, domniemając że właściciel tam mieszka. Ale się nikt nie odezwał. Ja wiem, że normalnym ludziom żyjącym w normalnych krajach się to dziwaczne wydaje, ale niestety ja się nauczyłam że często tutaj różne agencje, urzędy i funkcje wykonują działania odwrotne i zamiast ułatwiać i umożliwiać - utrudniają i zapobiegają. Na dodatek koszty generując niewspółmierne. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka ponadto 30.10.10, 16:45 Więc bardzo proszę, kciuki za mnie trzymajcie żebym mogła doprowadzić do upragnionej transakcji w jakikolwiek sposób korzystny dla mnie. A poza tym, oddaję się dzisiaj clandestinnym czynnościom nielegalnym, mianowicie spałam do wpół do (a nawet, do zapiętniaćie) drugiej, potem wypiłam snując się w szlafroku po ogródku i zbierając pomidorki - kawę, potem na pusty żołądek przed śniadaniem wypiłam kieliszek chardonnay, a potem z drugim kieliszkiem zjadając rukolę z cytryną, grzankę, ser korycki (vide opis na wątku kulinarnym) i kilka płatków cieniutkich ogonówki brandenburskiej - psu tłuszczyk z plasterków oddarty rzucałam przez stół na podłogę, gdzie (o ile nie zostały złapane w locie) zostały zżerane natychmiast. Ponadto wkręciłam się wraz z przyległoscią na święta Wielkanocne w przyjazną gościnę i się rozkoszuję myślą ubicia nie tyle że dwóch, co raczej trzech lub czterech przepiórek jednym szczałem. A to primo, ulubioną osobę z dawna nie widzianą zobaczę i mam zamiar monopolizować przez dni kilka, secundo, czas spędzę w boskim miejscu, tertio, świąt strasznych z całym rytuałem uniknę i czwarto i piato (pionto) i szosto (szusto) + (cos mnie sie w klawiatura przestawila, to chyba kara boska, hahaha). -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 16:50 Moja siostra wystawila swoj dom (Jastrzebia Gora) w lecie do sprzedazy. Nie chce sie tym sama zajmowac, wiec wyszukala biuro nieruchomosci. Maja siedziby w roznych miastach. Ci ktorzy sa nad morzem, zadowalaja moja krytyczna siostre. Tez prawnicy, wiec rzeczowi itd. Cene jej sami podbili mowiac, ze jak przyjdzie co do czego, to bedzie miala z czego opuscic. Siostra - gdyby ja ktos naszedl, to skierowalaby do panow. Tak postanowila, nie chce sie tym sama zajmowac. W Twoim wypadku wyglada na to ze masz racje: mieszkaja lokatorzy ktorzy chca sprzedaz udaremnic lub utrudnic. Chyba musisz polubic agentow. Skoro ich jest tylu, to mozesz swoje zainteresowanie zglosic w kilku biurach i wybrac panow, ktorzy Ci najbardziej odpowiadaja. Nadzieje na to ze wynegocjuja lepsza dla Ciebie cene, porzuc jak najpredzej. Cena domu ma przeciez bezposredni zwiazek z ich prowizja! Zycze - tak czy siak, powodzenia. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 17:11 No tak, Ewcia, pewnie zadowalają Twoją siostrę, ale wydaje mi się, że jej nie zależy na pilnej sprzedaży. To trochę co innego. Ponadto tutaj jest niestety takie prawo, że jeśli się zgłoszę do kilku agencji które w ofercie mają ten dom, to w przypadku gdy go kupię - muszę im wszystkim płacić. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Na razie więc będziemy poszukiwać jakiejś bezpośredniej okazji. Bo się trafia. Teraz mam na oku jeszcze jeden dom, nawet lepiej mi się podoba, ale wyceniony trochę wyżej. Ponadto wici rozpuściliśmy wśród znajomych tam mieszkających, że szukamy. Coś się trafi! Już się nie mogę doczekać ktołowania się z remontem, przerabiania po swojemu, zagospodarowywania nowego zupełnie terytorium. No i własnego dachu, furtki, schodów... -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 17:45 Urzadzanie nowego mieszkania czy domu to jest wielka frajda. Planowanie, jezdzenie po sklepach, kupowanie, ustawianie a potem wszystko pieknie pachnie swiezoscia i nowoscia. A moze jezeli wlasciciele tego domku powierzyli sprzedaz agentowi to nie moga sie przez jakis czas z tego wycofac? A tak w ogole co ty , Dorota, na pusty zoladek w siebie wrzucasz? Matkobosko to prawie jak moja kolezanka ktora kiedys rano najpierw najadla sie kukulek, potem zjadla chleb z boczkiem i popila to wszystko mlekiem. Wczoraj byl u nas cudowny dzien, cieplo i slonecznie, dzisiaj nadal cieplo ale mniej slonecznie. Corcia wczoraj przyjechala i wyciagnela mnie na shopping, dzisiaj zmienila opony w swoim samochodzie i pojechala a ja czekam na gosci, kolacja juz prawie ze gotowa. Beda przywiezione z Polski kabanosy na przystawke, potem lasagne, potem bitki wolowe w sosie grzybowym i polenta z grzybami, sery i na koniec do kawy polskie michalki. Odpowiedz Link
ewa553 PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 18:01 bravo Maryska, najpierw zjadasz polente - bombe kaloryczna, a potem bedziesz narzekac na przytycie! Odpowiedz Link
maria421 PS --- Re: No właśnie, długi weekend :-) 30.10.10, 18:09 Trudno , Ewa, musze sie dla gosci poswiecic ;) Odpowiedz Link