pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 30.10.10, 23:24 A teraz zjadłam kolację, to znaczy dwa plastry upieczonej przez chłopa przed wyjazdem szynki, apetyczny sosik, talarki ziemniaczane, zielony groszek i samodzielne małosolne (pewnie w tym roku ostanie). Do tego kieliszek chianti. Swoją drogą, jak to łatwo jest zbelwersować ludzi. Wystarczy napisać, że się wypiło wino przed posiłkiem zamiast po, albo zjadł ktoś kukułki przed kanapką z boczkiem zamiast po. I już bulwers na maks. A co by było, jakbym napisała, że ogórka spożyłam odwrotnie to znaczy zamiast w otwór gębowy wepchałam go sobie - powiedzmy, gdzie indziej? W ucho, czyteż nos? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 30.10.10, 23:32 Jak to było w tej piosence? "Have I ever told you that I love you?"... Hahahahahahahahahahahahaha :-))))))))))))))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 31.10.10, 00:51 pierdoklecja_prutka napisała: > > Swoją drogą, jak to łatwo jest zbelwersować ludzi. > > Wystarczy napisać, że się wypiło wino przed posiłkiem zamiast po, albo zjadł kt > oś kukułki przed kanapką z boczkiem zamiast po. I już bulwers na maks. A co by > było, jakbym napisała, że ogórka spożyłam odwrotnie to znaczy zamiast w otwór g > ębowy wepchałam go sobie - powiedzmy, gdzie indziej? > W ucho, czyteż nos? > Zaden bulwers, kukulki a potem boczek popijany mlekiem na sniadanie to jest juz legenda, to jest kult:) Ta sama osoba wslawila sie tez tym ze tlukac koltety wtlukla w kotlet szpilke, po czym taki koltet usmazyla i zjadla, ze szpilka. No i wyladowala w szpitalu of course, wiec Ty juz z tymi ogorkami w ucho czy w nos lepiej nie eksperymentuj ;) Moja kolacja byla udana; posprzatalam, pozmywalam, przestawilam zegarki, wiec u mnie jest dopiero 23.50, ale i tak czas juz spac. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 31.10.10, 08:10 No ładnie, ja zaczynam dietę, a Wy nic tylko o żarciu. Pierdoklecjo, świetnie Cię rozumiem. Kilka lat temu sprzedawałam mieszkanie i dom po dziadkach. Szlag mnie mało nagły nie trafił po kilkuset wizytach pseudo klientów i agentów. Koniec końców i jedno i drugie sprzedałam bezpośrednio i bezproblemowo i za tyle za ile sobie wymyśliłam. Umieram z ciekawości na temat Twojej przyszłej nieruchomości. Odpowiedz Link
jutka1 Dietowanie 31.10.10, 08:26 Fedo, nie przejmuj się, ja od jutra też dietuję. Trza się do Świąt przygotować. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, ma być deszczowo 31.10.10, 08:24 Na razie jest dość jasno i nic nie zapowiada deszczu, ale Meteoparis gada inaczej. Zobaczymy. Tak czy siak, nie robi mi różnicy. Leniuchowania c.d., yes yes yes... :-) Nawet gotować nie muszę, bo wczoraj już napichciłam. Cudo. Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
ewa553 demokracja w jadalni 31.10.10, 08:42 czyli kazdy moze jesc co chce i kiedy chce, ale i postronnym wolno sie dziwic. Ja sie np.zastanawiam jak Ci Doroto wino smakowalo w zestawieniu z winem. Ja sobie osobiscie czerwonego wina z ogorkiem nie wyobrazam - moze brak mi wyobrazni? Ale czerwone wielbie, mam zapas przywieziony z Pfalzu, wiec trzeba bedzie w tych dniach nabyc dobrych serow i zrobic sobie mily, winny wieczor w jeszcze milszym gronie... Odpowiedz Link
jutka1 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 08:44 "Wino w zestawieniu z winem" zwykle mi bardzo smakuje. :-)))))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 09:21 masz racje Jutka, to najlepsze z zestawow jakie znam:)))) natomiast ogorek zmienia smak wina i o to mi chodzilo:))))) Odpowiedz Link
maria421 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 09:53 "Albowiem wiedza wszelkie narody od Morza Czarnego az do Lamansza"... ze ogorek do wodki pasuje, nie do wina :) Co do dietowania- zarzadzilam sobie dwa tygodnie diety, potem zrobie jednodniowa przerwe na ges sw. Marcina. Dzis rano wypilam rumianek zamiast kawy z mlekiem, tak mi jakos moj sfatygowany po wczorajszej kolacji zoladek podpowiadal. Odpowiedz Link
jutka1 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 10:05 Świat się kończy - Maryśka ma kaca! :-))) Odpowiedz Link
maria421 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 10:41 Tak to jest, moje drogie, jak sie wino tylko okazyjnie spozywa ;) A ja sama wina pic nie potrafie. Zostala mi z wczorajszej kolacji jeszcze prawie cala butelka, otwarta, przedniego sycylijskiego "Nero d´Avola" i zadnej ochoty na napicie sie. Odpowiedz Link
jutka1 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 11:03 Eee tam, Maryśka, walnij sobie klina i wszystko wróci do normy! ;-)))))))))))) Odpowiedz Link
ewa553 "resztki" wina 31.10.10, 12:53 pewien warszawski kucharz podyktowal mi przepis na sos z czerwonego wina (bez miesa). jeszcze nie wyprobowalam, ale moge podac, jesli sa zainteresowani? a ja jestem zainteresowana dobrym ciastem serowym i makowcem w Warszawie. Bo chce przywiezc tutaj znajomym do sprobowania. po gnocie ktory zeserwowala im w maju moja bratowa (kupny), musze polskie ciasta zrehabilitowac. a wiec gdzie mam nabyc, warszawianki? Odpowiedz Link
jutka1 Re: "resztki" wina 31.10.10, 13:05 To najpierw wypróbuj :-))) Przez "ciasto serowe" masz na myśli sernik? Ja nie warszawianka, ale myślę, że możesz po prostu kupić u Bliklego, nie? :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: "resztki" wina 31.10.10, 13:18 wyprobuje, jasne. ale Ciebie to przeciez nie dotyczy Jutencjo: nie moge sobie wyobrazic, zeby Ci jakas reszta wina zostala:)))) A co do Bliklego: w mlodosci uwielbialam, ale juz wiele lat temu przestalam wielbic. Jego ciasta sa mi za ciezkie. Chcialabym cos bardziej puszystego, ale zeby mialo i smak sera i smak maku, a nie jakies tam mieszanki aromatyczne. Siostra mi wlasnie zaproponowala, ze bedziemy po prostu chodzic od cukierni do cukierni i probowac. Znakomity pomysl:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: "resztki" wina 31.10.10, 13:33 A przepraszam, czasem zostaję, i dodaję do sosów. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: "resztki" wina 31.10.10, 13:57 po Tobie spodziewalam sie innego scenariusza, Jutka. Jak w tym dowcipie: otwierasz wino, probujesz czy nie ma korka, probujesz jeszcze raz aby stwierdzic czy jest dostatecznie wytrawne no i na koncu wlewasz tych kilka kropli ktore zostaly po degustacji:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 13:46 jutka1 napisała: > Eee tam, Maryśka, walnij sobie klina i wszystko wróci do normy! ;-)))))))))))) > Stalo sie jako rzeklas, Jutka, ale cos bardzo powoli do normy wracam. To pewno przez ten cieply wiatr ktory od wczoraj wieje ;) Odpowiedz Link
ewa553 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 13:59 o kurde Maryska, niezle musialas dac gazu, skoro ten zimny wiatr nazywasz cieplym:))) Odpowiedz Link
maria421 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 16:18 ewa553 napisała: > o kurde Maryska, niezle musialas dac gazu, skoro ten zimny wiatr nazywasz ciepl > ym:))) Jaki zimny skoro mowia ze Föhn wieje? :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 14:20 Czy pasuje, czy nie, to może zależy od kolejności kęsów? Ja na ten przykład przed i po winie brałam kęsy mięsa, ziemniaków, lub groszku, a ogórek w pomiędzy. Nie zauważyłam żeby mi jakoś smak wina psuł znacząco. Wczoraj do późna słuchałam na youtubie różnych kawałków i czytałam kryminał koci. Bardzo sobie cenię te kilka dni samotności i naprawdę żałuję, że tak rzadko się trafiają. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 16:31 Dorota, nie bierz sobie za bardzo do serca moich uwag na temat co do czego i kiedy. Jadlas sama to co Ci pasowalo i co, jak mysle, dobrze strawilas, wiec mnie nic do tego, tylko tak mi sie przy okazji to sniadanie z kukulek i boczku popijanego mlekiem skojarzylo;) Ja jestem zoladkowiec, wiec reaguje dosyc wrazliwie i dlatego po wczorajszej dosyc ciezkiej kolacji do tej pory dojsc do siebie nie moge. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 16:59 Ale coś Ty, Marysia, ja się sama z siebie śmiałam, że z mojej "wolnej chaty" korzystam w taki sposób i się podniecam faktem wypicia wina - na czczo. Podczas gdy mogłabym tu urządzić niewyobrażalną balangę z udziałem na przykład dużej ilości ogolonych całkowicie i pomalowanych na niebiesko młodzieńców, jedzeniem krwawych ochłapów mięsa na surowo, dupczeniem zwierząt i/lub staruszków, ze śpiewem na ustach na przykład Highway to Hell lub (bo czemużbynie?) Ave Maria, nie mówiąc już o wyuzdanych praktykach z pomocą ostatnich w tym roku samodzielnych małosonych. Ot co. Potem bym mogła leżeć przez tydzień i dojść do siebie nie móc, a potem wyjechać na rekonwalescencję do Ciechocinka do sanatorium. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: demokracja w jadalni 31.10.10, 17:45 Mam nadzieje, ze zaprosiłabyś mnie:-) Ja wczoraj zeżarłam ze łzami w oczach "malosolne" grzybki. Zamarynowane przez moja Kuzynkę i ofiarowane na postanie. Postały, jak najbardziej, co najmniej 2 godziny! Ale ło matko jakie były pyszne, jeszcze prawie nie ruszone marynantą, tylko z jej podtekstem w tle, delikatna sugestią że może kiedyś. Jeśli Dado mi da (nieźle brzmi, zwlaszcza bez oddechu:Dadomida) jeszcze kilka takich sloiczkow, to moze nawet napiszę pierwszy w zyciu wiersz! A nawet w najbardziej podatnych na wierszowanie okresach nastolectwa, nie zdobyłam się na taka bezczelność wobec muzy. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 31.10.10, 12:58 mam snieg, pierwsz co sie ostal na skrzynkach i trawnikach Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek, wolne 01.11.10, 07:25 Wstałam o ósmej, ale to teraz siódma. Tyszpiknie. Pierwsza kawa już dobrze nadpita, siedzę i układam sobie w głowie dzień. Pranie to na pewno, a cala reszta jest opcjonalna. Czyli nadal mogę sobie fundować zabawę w lemura. :-) Fedo, Twoja kuzynka o mistrzyni przetworów! Zazdraszczam grzybków - u mnie w lodówce jeno dwa słoiki dadowych ogórków się ostały... W radio FIP Lou Reed śpiewa "Take a walk on the wild side", za oknem się rozjaśnia, jest dobrze. Czego i Wam życzę :-) (c) m.k. Odpowiedz Link
ewa553 poniedzialek, Swieto 01.11.10, 09:14 pogodny, sloneczny dzien, jak to najczesciej 1.listopada bywa. Ide zaraz na cmentarze ze swieczkami. Coraz wiecej znajomych odwiedzam w tym dniu... Jest czas na refleksje. Glebsze, ale bynajmniej nie smutne. Dobrze, ze tutaj nie ma tlocznych szalenstw jak w Polsce. A po poludniu ide znowu odwiedzac kogos w domu starcow. Nie wiem czy pisalam, ze ostatnio "rozmawialam" z panem J. pochodzacym z Raciborza, ktory mowil m.in. o bandach ktore kradly u nich krowy i pedzili je het, za Warszawe, do Rzeszowa:)))) Odpowiedz Link
maria421 Re: poniedzialek, Swieto 01.11.10, 09:43 Polskie cmentarze "zaliczylam" tydzien temu, czyli przed nalotem tlumow. Ostatnio GW wkurzyla mnie artykulami na temat kiczu na polskich cmentarzach. Owszem masa zniczy jest kiczowata , ale co z tego jezeli to nie jest zaden staly element wystroju grobu. Gdyby komus przyszlo do glowy postawic na grobie moich rodzicow np. znicz w ksztalcie choinki, bo takie sa na Boze Nardozenie, to co z tego, niech sobie postoi, poswieci, po paru dniach zostanie uprzatniety. Co do grobowcow natomiast, to jedyne co mi przeszkadza to brak rownych, zadbanych alejek wokol nich, do niektorych dochodzi sie sciezkami ubitej ziemi. Ale poza tym, jezeli sa utrzymane przepisowe wymiary, to niech kazdy robi jak chce, a nie pod jakis dyktat samozwanczych estetow. Jak komus sie podobaja zlote litery na czerwonym granicie to jest jego sprawa. I juz. Odpowiedz Link
ewa553 Re: poniedzialek, Swieto 01.11.10, 15:28 o ile mi wiadomo, nie ma obowiazku chodzenia na groby, a juz zupelnie nie "zaliczania" ich. Kazdy ma prawo do takiego stosunku do grobow czy umarlych, jaki sobie wybierze. Samemu z soba trzeba sie umowic. Sa tacy, ktorzy ida raz w roku z potrzeby serca ale i tacy co ida zaliczyc, odwalic obowiazek i miec caly rok spokoj. Ich sprawa. Sa tacy ktorzy najwyrazniej czuja sie dobrze przepychajac sie w tlumie - tez ich sprawa. Nie ma o czym dyskutowac. Czesto jest przeciez tak, ze ktos bardzo boleje po stracie, nosi przez lata cale zalobe w sercu, ale nie ma potrzeby ani ochoty chodzenia na cmentarz. No a gdzie mieliby chodzic ci, ktorzy prochy swych zmarlych rozsypali z wiatrem? Czy zawsze trzeba miec konkretne miejsce, do ktorego sie chodzi? Tez przeciez kwestia umowna. Odpowiedz Link
maria421 Re: poniedzialek, Swieto 01.11.10, 16:29 Obowiazek dbania o groby bliskich niewatpliwie jest. Jakies dwa lata temu postanowilam zaadoptowac jeden grob na naszym cmentarzu. Musiala byc tam pochowana jakas kobieta z tutejszego domu starcow, sadzac po wiencach na swiezej mogile. Potem wience zdjeto, myslalam ze za jakis czas ktos sie tym zajmie , jakies kwiaty zasadzi czy cos. Ale nic podobnego sie nie dzialo, grob zaczal porastac trawa po ktorej ludzie chodzili, co mi sie bardzo nie podobalo, wiec postawilam tam duzy kubel kwiatow. Zeby bylo widac ze tam jest jakis czlowiek pochowany, ktory pewno nie ma nikogo kto by mu kwiatki zasadzil czy znicz zapalil. Ale najwyrazniej naszej Gminie, ktora zarzadza cmentarzem, to sie nie podobalo, bo po jakims czasie donice z kwiatami, pieknie kwitnacymi, uprzatnieto i trawke rowno przystrzyzono. No coz, dobre intencje mialam. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 wybiorcze czytanie 01.11.10, 16:20 GW napisala artykul gdyz pewien arcybiskup czy biskup wypowiedzial sie na ten temat... Odpowiedz Link
maria421 Re: wybiorcze czytanie 01.11.10, 16:38 kielbie_we_lbie_30 napisała: > GW napisala artykul gdyz pewien arcybiskup czy biskup wypowiedzial sie na ten t > emat... > Gdzie? Pewno slepa jestem wyborcza.pl/1,75478,8591919,Kicz_cmentarny__zlote_litery__pozytywki__figurki.html Odpowiedz Link
ewa553 Re: wybiorcze czytanie 01.11.10, 17:54 troche mnie posypalo bulwersem: wiec wyryte w marmurze litery pokryte zlotem, sa kiczem i dramatem? Moze tak to odebralam, bo tak jest na moim grobie. Mozna bylo oczywiscie zrobic litery biale albo z metalu, ale te zlote najbardziej pasowaly mi do tego rodzaju marmuru jaki wybralismy. Moze jednak facetka przesadzila, dramatyzujac? Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 TU... 01.11.10, 19:01 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8594048,Bp_Kiernikowski__sztuczne_wience_i_znicze_to_kicz_.html Odpowiedz Link
maria421 Re: TU... 01.11.10, 19:12 To teraz postaraj sie, Kielbiu, dowiesc ze GW napisala artykul do ktorego ja sie odnioslam dlatego ze biskup Kiernikowski uznal sztuczne wience i znicze za kicz. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: TU... 01.11.10, 19:43 A to dobre, biskup, czyli facet który ubiera się w czapę przypominającą głowę cukru , na ramionach ma bieżnik a dołem kawałek firanki i to wszystko haftowane obficie na złoto, się wypowiada w temacie kiczu! Hahaha! Trudno mojem zdaniem niż kicz większy niż biskup. No może jest to kilku biskupów. Nie mówiąc już o synodzie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: TU... 01.11.10, 19:47 Dorota, Ty przeczytalas tylko tytul, prawda? To przeczytaj tez reszte i powiedz czy sie z biskupem zgadzasz czy nie kiedy mowi "mniej plastiku, wiecej ducha". Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 01.11.10, 14:11 A ja żadnych cmentarzy nie "zaliczam", świeczkę w domu na parapecie zapalę. Kotłować się w rozżartym tłumie z chryzantemą w zembach nie zamierzam. Wczoraj rozsierdziłam się, bo baba z badań rynku co była umówiona ze mną na wtorek (a już drugi raz przekłada), żeby odebrać kwestionariusz i wypłacić moje honorarium, znowu jakieś migi robi. A mówiłam, że teraz, bo potem do Afryki jadę. Że niby na chorobowym jest, tu, śmu. To jest duża organizacja, jak jest na chorobowym to niech zastępstwu przekaże. Co mnie to obchodzi? Robotę wykonałam i mam dostać pieniądze. Na wyjazd zbieram i są mi pilnie potrzebne teraz a nie za dwa tygodnie. Co za zidiocenie jakieś totalne z tymi ludźmi! Ponadto trochę się nudzę, przeczytałam kryminał koci, Graham jakaś nudna tym razem się trafiła, słucham sobie piosenek Carli Bruni na youtubie i się zastanawiam - czy może faktycznie istnieć taki ktoś? Bogaty, inteligentny, piękny, utalentowany, sławny, a przy tym jakoś ewidentnie normalny, zrównoważony i zadowolony? Może to wytwór naszych zbiorowych jaźni jakiś? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Carla B. 01.11.10, 14:21 "słucham sobie piosenek Carli Bruni na youtubie i się zastanawiam - czy może faktycznie istnieć taki ktoś? Bogaty, inteligentny, piękny, utalentowany, sławny, a przy tym jakoś ewidentnie normalny, zrównoważony i zadowolony? Może to wytwór naszych zbiorowych jaźni jakiś?" Wytwór, a raczej projekcja. Inteligentna chyba nie jest zbytnio, zrównoważona i normalna chyba też nie do końca. Modliszka, interesowna, etcetera. Ale to tylko moje prywatne zdanie. :-) Są jej 2 płyty, które lubię bardzo. :-))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Carla B. 01.11.10, 15:18 Eeee, modliszka, interesowna - co to właściwie znaczy? Nikogo nie zjadła, wszyscy przeżyli, cieszą się dobrym zdrowiem, i chyba wspominają z rozrzewnieniem. A o tym zrównoważeniu, ect. to piszę przez powrównanie do innych celebrities ostentacyjnie ćpających, golących głowy i pokazujących robiąc zakupy w sklepie brudne majtki :) Nikt nie jest idealny, ale tutaj jest na czym oko zawiesić i posłuchać też się da. Tak trochę przez kontrast, się mi to podoba, bo będąc otoczona ostatnio w pracy przez zagonione, umęczone, z odrostami we włosach matki-polki, to jakoś mnie taka postać pociąga :) A Ty, Pyt, co byś wybrał mając wybór? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Carla B. 01.11.10, 15:43 So I thought, hłe hłe hłe :))) A ja sobie teraz spożyłam posiłek w formie mozarelli, koktajolwych pomidorków, rukoli i grzanki w towarzystwie kieliszka hiszpańskiego wytrawnego czerwonego wina Finca La Amalia, słuchając radia PiN online. I powiem Wam, to towarzystwo mi niezmiernie odpowiada. Mimo, że jest dopiero po 15.00, słońce pomału zachodzi i zapada zmrok. Jutro niestety muszę podjąć mój żywot wołka roboczego, bez kieliszka wina na śniadanie, bez Carli B., bez czytania kryminałów późno w noc i oglądania na discovery dokumentu o mrożących krew w żyłach obyczajach Azteców. Niemniej wdzięczna jestem za te dwa i pół dnia tylko moich. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Carla B. 01.11.10, 15:52 A ja oglądam nowoodkryty serial "White Collar", którego maraton mi zapodają dzisiaj, plus zrobiłam sobie sałatkę pt. jajko na twardo+szczypiorek+ogórek kiszony+majonez+pieprz. Popiję małym chianti, i też z zadumą będę się szykować na powrót do żywota wołka roboczego. Oh well. :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Carla B. 01.11.10, 15:59 a propos Twojej salatki Jutka: jak nie mam niczego na chleb, co by mnie pociagalo, to sobie wlasnie siekam jajko, szczypiorek, duzo cebuli, majonez i oczywiscie sol+pieprz. czyli Twoja salatka tylko ogorka zastepuje cebula. tysz piknie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Carla B. 01.11.10, 16:09 do tej salatki smakuje tez pysznie "wsiekany" sledzik! Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 01.11.10, 16:24 Wy leniuchujecie a ja pracuje. W Szwecji Wszystkich swietych przypada na pierwsza niedziele w listopadzie i za to mamy 4 godziny wolne w piatek... a ja sobie popracuje wiecej w tygodniu aby piatek miec caly wolny a dzis...zapale swieczke...albo dwie...40 lat jak tato zmarl bedzie w tym miesiacu... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 02:42 W Australii nie ma wszystkichswietych - cale szczescie. Dzisiaj 'dzien konia', ktory przypadkowo tylko wypada w tym roku akurat dzien po 1-ym. Caly narod przerywa wszystko na pol godziny i swietuje...pijac, jedzac, lulki palac i na hazardzie. Pogoda za to listopadowa. Zimo i mokro. Za dwa dni przylatuja znajomi. Jedno chce nurkowac na rafie za Cairns - 3000km od Sydney. Drugie wchodzic na Kosciuszke - 500km na poludnie od Sydney. w tym samym tygodniu...hihihi Zobaczymy na co pogoda pozwoli. Prognoza na najblizsze 10 dni zapowiada cieple i slonecznie dni tylko w Uluru...hihihi Nie wiem wiec zupelnie, gdzie pojedziemy...oprocz Vanuatu od 13-tego. Pozdrawiam Kan Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 08:03 dlaczego piszesz "cale szczescie"? Co Ci szkodzi ze ludzie ktorzy odczuwaja taka potrzebe, swiezuja ten dzien? Mamy sie tu w Europie cieszyc, ze "na szczescie" nie obchodzi sie u nas dziwnych swiat obchodzonayhc na drugiej polkuli? Smieszne. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 08:59 Basiu, co się turbujesz - przecież w domyśle było "całe szczęście dla mnie", ja to tak zrozumiałam. Nie ma co się stawiać w pozycji "obronnej", jeśli żadnego "ataku" nie było... Miłego dnia wszystkim życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 09:28 no cos Ty, ja wcale nie stanelam na tylnych lapach (jak mawiaja Niemcy). Po prostu wyrazilam swoje zdanie bo mi sie wydawalo, ze Kan fulnol, jak sie na Slasku mawialo. Fulnol (fulnou) to tyle, co palnol jak lysy o beton:))) Nic mi sie nie chce i to juz od wczoraj. Czy ma ktos nadmiar energii zeby mi odstapic? potrzebuje pilnie, bo juz dostalam upomnienie z sadu, ze mam moj sierpniowy raport moze wreszcie oddac..... Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 09:51 ewa553 napisała: > dlaczego piszesz "cale szczescie"? Co Ci szkodzi ze ludzie ktorzy odczuwaja tak > a potrzebe, swiezuja ten dzien? Mamy sie tu w Europie cieszyc, ze "na szczescie > " nie obchodzi sie u nas dziwnych swiat obchodzonayhc na drugiej polkuli? Smies > zne. Ewa, po prostu osoby postepowe i wyzwolone nie potzrzebuja tradycji, tym bardziej katolickiej Sa ponad to ;) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 10:11 a niech sie wyzwalaja i postepuja, Marysiu:)))) tylko niech nie wzdychaja z wyzszoscia nad tymi, ktorzy nie postapili jeszcze:))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 12:03 Ojezu, ależ Was wzięło od samego rana na upierdliwie. Nie pomyślałyście, że ktoś z jakichś powodów osobistych może tego święta nie lubić i nie ma to nic z krytykowaniem innych ludzi? Ja toleruję, a wręcz dziko wielbię wszystkichświętych na cmentarzu na Ku Słońcu w Szczecinie, i tylko tam. Szczególnie wieczorem, przy blasku świeczek, w ciszy przechadzających się spokojnie alejkami ludzi. Tłoczne zamieszki pod warszawskimi cmentarzami mnie natomiast nie odpowiadają i nie życzę sobie uczestniczyć. Jak kto lubi - to niech ma, włącznie z budami z hotdogami i watą cukrową, zniczami z pozytywką i wieńcami ze sztucznych róż aromatyzowanymi. Natomiast całkowicie już wrogo jestem nastawiona do świąt bożegonarodzenia, z ryczącymi od listopada przyśpiewkami, nachalnymi reklamami i kompletnym amokiem kupowania i żarcia jaki na wszystkich pada. Ponieważ dominuje i zawłaszcza to kompletnie publiczną przestrzeń i wdziera się w moją własną przestrzeń prywatną. W tym roku mi się to jeszcze nie uda, ale mam nadzieję od następnego już co rok wypierdalać w tym czasie na koniec świata, tam gdzie o dżinglebelsach nikt nie słyszał, lub przynajmniej, w dupie je ma. Głęboko. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 12:11 mysle, ze niezbyt precyzyjnie sie wyrazasz (wiem, ze jestem upierdliwa, i co?). Bo w gruncie rzeczy nie mozesz miec nic przeciwko Swietom jako takim, tylko Cie do szalu doprowadza (jako i mnie i innych) to co ludzie i handel z tego swieta zrobily. Jak ja wczodze w pazdzierniku do sklepu i widze pierniczki i mikolaje, to mi sie obrzydliwie odbija i mam tez ochote uciec na drugi koniec swiata. Tylko podejrzewam ze bedac na tym drugim koncu tylko turysta, uchronie sie jeszcze, ale zamieszkujac tam bede predzej czy pozniej z innymi upierdliwymi zwyczajami "tubylcow" skonfrontowana. Bo nie wierze w to, aby bylo gdzies miejsce idealne, gdzie wszystko nam odpowiada, nikt i nic nas nie meczy, nudzi czy co. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 12:16 No ale Ewa, co to w końcu są święta jako takie? Przecież nie sposób tego oddzielić od zachowań ludzkich, obyczajów i tego co się w związku z tym dzieje. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 12:29 alez Dorotko, takich ludzi jak my, co to nie "gupnom" z okazji Swiat, jest wiele! tylko nikniemy w tym rozkrzyczanym tlumie, ktory potrzebuje glosnej, kolorowej zabawy, ktorzy wogole nie mysla o co z tymi swietami chodzi. A o co chodzi nie bede Ci tlumaczyc, bo skoro nie jestes praktykujaca katoliczka, to i swiat jako takich nie obchodzisz. jesli Ci zalezy, to moge Ci przy okazji wytlumaczyc, czym te Swieta sa dla mnie:)))) zapros mnie na dobra herbatke na Nowym Swiecie, to Ci opowiem:)))) Dla rozweselenia opowiem Ci, ze byl kiedys taki reportaz w tutejszej TV. Reporter pytal poszczegolnych przechodniow na takim swiatecznym bazarze, kto to byl Jezus, Maria i Josef. Nie wiadomo bylo czy sie smiac czy plakac jak ludzie najpowazniej zastanwiali sie czy Jezus byl mezem czy synem Marii i kto to wlasciwie byl Jezus. O tempora o mores, moznaby wykrzyknac. Tylko po co? Unikam jak ognia wszelkich takich i zamykam sie w tym okresie w moim prywatnym swiecie. Czego i Wam zycze, jak niektorzy tu mawiaja/cytuja. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 12:49 Pare lat temu Zyta zalozyla tu watek narzekajacy na Boze Narodzenie, watek w ktorym mi sie oberwalo za to ze zapytalam dlaczego ateisci obchodza to swieto. Bo jest tak ze wszyscy narzekaja, ale potem kazdy choinke w domu stawia, prezenty pod nia kladzie i kolacje wigilijna przy niej spozywa. A przeciez przymusu zadnego nie ma, no nie? Ewa, tez nie lubie jak juz w pazdzierniku sklepy sie przestrajaja na bozonarodzeniowo. Tez nie lubie jak juz pod koniec wrzesnia w sklepie sa pierniki czy Spekulatius. Po prostu nie kupuje i juz. Ale lubie grudzien, lubie te swiatla w oknach i na ulicach, lubie choinki , mikolaje, jarmarki , prazone migdaly, grzane wino, placki kartoflane i atmosfere wkolo tego. Nie lubie wtedy robic zakupow w sklepach, wiec prezenty staram sie kupic do konca listopada. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 12:19 pierdoklecja_prutka napisała: > W tym roku mi się to jeszcze nie uda, ale mam nadzieję od następnego już co ro > k wypierdalać w tym czasie na koniec świata, tam gdzie o dżinglebelsach nikt ni > e słyszał, lub przynajmniej, w dupie je ma. Głęboko. Bardzo dobry pomysl. W tym roku sami myslimy o wyjezdzie w Gory Sniezne. Bedziemy chodzic po szlakach gorskich, wachac kwiatki, piknikowac sie kazdego dnia, pgladac wscjody lub zachody. Wrocimy do miasta jak histeria sie skonczy. Podobnie to tysiecy innych tubylcow. Kan Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 02.11.10, 12:39 pierdoklecja_prutka napisała: > Ojezu, ależ Was wzięło od samego rana na upierdliwie. > Nie pomyślałyście, że ktoś z jakichś powodów osobistych może tego święta nie lu > bić i nie ma to nic z krytykowaniem innych ludzi? Przeciez Ciebie nikt nie krytykowal ze wolalas zostac w domu zamiast isc na cmentarz. To jest Twoje osobiste podejscie do tego swieta - Ty nie idziesz, ale to z powodu tlumow i ogolnych uciazliwosci z tym dniem zwiazanych, ale , jak dalej piszesz, tolerujesz. > Ja toleruję, a wręcz dziko wielbię wszystkichświętych na cmentarzu na Ku Słońcu > w Szczecinie, i tylko tam. Szczególnie wieczorem, przy blasku świeczek, w cisz > y przechadzających się spokojnie alejkami ludzi. Tłoczne zamieszki pod warszaws > kimi cmentarzami mnie natomiast nie odpowiadają i nie życzę sobie uczestniczyć. > Jak kto lubi - to niech ma, włącznie z budami z hotdogami i watą cukrową, znic > zami z pozytywką i wieńcami ze sztucznych róż aromatyzowanymi. Ja nie mam zadnego stosunku do Wszystkich Swietych, pamiec o moich bliskich zmarlych celebruje bardziej w rocznice ich smierci niz we Wszystkich Swietych. Ale uwazam ze takie swieto raz do roku jest potrzebne dla refleksji nad zyciem i smiercia. I tez lubie polskie cmentarze we Wrzystkich Swietych o zmierzchu, kiedy nad cmentarzami unosi sie luna swiatla z tysiecy zniczy. > Natomiast całkowicie już wrogo jestem nastawiona do świąt bożegonarodzenia, z r > yczącymi od listopada przyśpiewkami, nachalnymi reklamami i kompletnym amokiem > kupowania i żarcia jaki na wszystkich pada. Ponieważ dominuje i zawłaszcza to k > ompletnie publiczną przestrzeń i wdziera się w moją własną przestrzeń prywatną. > W tym roku mi się to jeszcze nie uda, ale mam nadzieję od następnego już co ro > k wypierdalać w tym czasie na koniec świata, tam gdzie o dżinglebelsach nikt ni > e słyszał, lub przynajmniej, w dupie je ma. Głęboko. O, to musisz chyba gdzies do Chin albo krajow muzulmanskich wyjechac. Odpowiedz Link
ewa553 co jest, Dziewczyny? 02.11.10, 16:04 rzuccie jakims ciekawym tematem. Pogadaloby sie.... Odpowiedz Link
maria421 Re: co jest, Dziewczyny? 02.11.10, 16:57 Powiedz o czym Ty chcialabys pogadac. Dla mnie wlasciwie kazdy temat jest ciekawy, ale nie na kazdy mam cos do powiedzenia. Np. na temat ogrodnictwa mam malo do powiedzenia, tylko tyle ze w przyszlym tygodniu ma przyjsc ogrodnik i radykalnie przyciac wszystko w ogrodzie. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Co jest, Ewa? 03.11.10, 08:11 nic, Maryska:))) mialam liczne telefony, a poniewaz nikt tu nie zapodal ciekawego tematu, wiec rozumiesz.... Na drugi raz od razu do Ciebie zadzwonie i zapytam co slychac:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Spadają liście 03.11.10, 08:21 Jak na listopad przystało - opadają liście. Ale ładnie jest. :-) Oddalam się na front w Kongu, stawiać czoła podziemnej partyzantce. :-))) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Spadają liście 03.11.10, 08:46 oj spadaja, spadaja. szczegolnie u mnie w ogrodzie:((( Jedyna ogrodowa praca ktorej nie lubie, to grabienie tych cholernych lisci. To zdaje sie nie miec konca. A na jabloni i gruszy pelno ich jeszcze:(((( Za to pogodniejsza okolicznosc: dostalam wczoraj propozycje z RyanAira i chyba polece z siostra w lutym znowu do Rzymu. Za 30 Euro od lebka:)))) Trudno odmowic takiej propozycji, nespa? Bede zaraz szukac hotelu zeby byl blisko centrum (ach, te rzymskie wieczory!) i nie zrujnowaly nas. Wrzymie bylam wiele razy, w tym dwa razy na przelomie stycznia i lutego i mialam zawsze piekna, sloneczna pogode. Mam nadzieje ze i tym razem tak trafimy. Odpowiedz Link
maria421 Re: Spadają liście 03.11.10, 09:21 Liscie spadaja tonami, milionami. W poniedzialek zgrabilam co sie dalo, dzis znow caly trawnik i caly taras przykryty. Ewa, Rzym w lutym to cudownie brzmi. Odpowiedz Link
maria421 Mr Perfect 03.11.10, 10:24 traci poparcie : wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8603344,Koniec_snow_Obamy__Demokraci_traca_wiekszosc_w_Kongresie,,ga.html Czyli, jak chcecie, to macie temat do pogadania :) Odpowiedz Link
jutka1 Dziwaczne... 04.11.10, 09:08 No coś niesamowitego. W przeprowadzce zawieruszyła mi się sakieweczka z kolczykami (przeprowadzka była w końcu maja). Szukałam, przetrząsnęłam różne kąty, walizki, torby i torebki, nic. Wstaję dziś, a ktoś (coś??) położył sakiewkę na szafce w łazience. Wczoraj jej tam nie było, przysięgam. Kifjute??? Scary.... Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 04.11.10, 09:10 Zaspałam, więc muszę biec i tylko na chybcika się witam. I, oczywiście, miłego dnia życzę. :-))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 04.11.10, 12:47 Interesujące Pyt. Czyżby jakiś Klaus II się objawił? Czy ta kamienica jest stara? Poza tym, nie da się już absolutnie zaprzeczyć, że nastała totalna jesień. Już się robi ciemno około 3 po południu, wiatr wiejący od wczoraj skutecznie postrząsał większość pięknych żółtych i czerwonych liści, a dzisiaj na domiar złego od rana pada, więc jest też od rana ciemno. Na to wszystko kryminał Caroline Graham (co poprzedni z tej serii był dobry) jest kompletnie beznadziejny. Połowę już przeczytałam, a jeszcze nie ma trupa, mało tego, nawet zarysu intrygi nie ma, tylko nieprzyjemne zamieszki między nieapetycznymi postaciami. Chyba zarzucę w połowie. Wczoraj zjadłam za dużo pizzy, i chyba pójdę w ślady Pajtona i Fed i się zdajetuję. Czyco. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek 04.11.10, 16:26 Plus szesnascie stopni, silny wiatr i mzawka. Bylam w miescie, przelecialam sie po sklepach , ale zimowe ciuchy w taka pogode nie zachecaja do przymierzania wiec kupilam pare innych drobiazgow, niekoniecznie potrzebnych i wrocilam do domu. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 04.11.10, 17:35 u nas tez 16 stopni, ale bezdeszczowo. Wreszcie skonczylam moj raport!!!! Nawet bylam we wsi i zrobilam konieczne kopie. Jutro pojade do sadu, oddam i bede miala znowu przez wiele miesiecy spokoj. Uffff! Stych nerw zrobilam sie glodna, rozwazalam pojscie do McD. na wykwintne danie, ale w koncu zrobilam liczne zakupy. W drodze, z tego glodu, zjadlam lapczywie 3 parowki ze skora i tak bylam dzika, ze nie zauwazylam ze przejechalam czerwone swiatlo. Zdaje sie ze w tym miejscu nie maja "fotografa". No a teraz dochodza w piekarniku male pizze, czyli piczki i bede dalej konsumowac. Potem czekoladowe lody ze swiezymi malinami.... a jutro zal wielki jak wejde na wage..... Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek 04.11.10, 17:54 Ewa, probowalas kiedys jakiegos pana zaprosic na piczki ? :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 04.11.10, 18:45 to by tylko zadzialalo u polskich panow, a nie znam tu takich:))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 04.11.10, 18:46 No jeśli już, to chyba na piczkĘ??? Hahahahahahahaha Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 04.11.10, 19:25 musowo liczba mnoga, Jutencjo. Piczunie sa tak malutkie (przekroj 5 cm), ze wstyd porzadnego chlopa zapraszac na jednom. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek -- Klaus 2? 04.11.10, 18:51 Eeee, chyba nie? Kamienica z lat 80. i nic nie słyszałam, żeby jakieś zgony tutaj zaliczali. :-) Tak czy siak, jestem przeszczęśliwa, że znalazły się kolczyki (w tym te Twoje z brązowych pereł!) i nie będę kręcić nosem na ten fakt. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek -- Klaus 2? 04.11.10, 19:04 No wlasnie, Jutka, co z tym Klausem? Napisalas juz ? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek -- Klaus 2? 05.11.10, 08:01 Wstęp mam, a na resztę nie miałam czasu :-( Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek -- Klaus 2? 05.11.10, 08:15 sprawa jasna, Jutencjo: Klas Ci zrobil tego psikusa z kolczykami aby przypomniec ze czas dalej o nim pisac. Wiesz, jacy faceci sa na sobie skoncentrowani, a Ty go lekcewazysz! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek -- Klaus 2? 05.11.10, 08:49 No może masz rację, Ewciu, tylko muszę jeszcze sprawdzić, czy duchy mogą podróżować. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 127 :-))) 05.11.10, 11:49 No i nastał piątek tego krótkiego tygodnia, niby ciepło ale jest wichura, drzewa kompletnie już łyse. Listopad, i nie ma tuśmu. Ubawiła mnie Ewa swoimi przygodami żywnościowymi, pożerając te parówki ze skórą i piczki. Swoją drogą ja tutaj już dawno parówek nie jem, straszliwie się zepsuły, nie wiem czemu akurat to? Po prostu tak niedobre robią, że się jeść nie da. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Zimny prysznic 05.11.10, 12:01 dzisiaj wzielam. Wlazlam pod prysznic, a z niego tylko zimna woda leci. Oplukalam sie jakotako i zaczelam bluznic jak nie wiem co ze co to znaczy , piec nowy, zaledwie 2,5 roku i juz awaria i oczywiscie w piatek przed weekendem. Potem zeszlam do piwnicy zeby pokombinowac czy sama cos z tym moge zrobic. Moj piec sie automatycznie wylacza na noc, mozna sobie ustawic godziny ogrzewania i cieplej wody. Wczoraj przestawilam w nim zegar na czas zimowy i przy okazji niechcacy skasowalam ustawienie grzania wody. Teraz wszystko znow gra i buczy i goraca woda jest. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Zimny prysznic 05.11.10, 12:17 lepiej zimnom wodom splukana, niz w goracej wodzie kapana (kompana) - mowia:))) A propos parowek: to najgorsze swinstwo, a u mnie w ostatnich tygodniach jakis nalog: nie dosc ze je kupuje, to jeszcze lapczywie polykam po drodze:(((( Nie wiem czy juz opowiadalam, ze bylam kiedys wynajeta przez polskich rzeznikow jako tlumaczka; chcieli tu kupic maszyny. Przy okazji zapytali sie tutejszego rzeznika co robic, bo maja za duzo sloniny. No to on im poradzil robic parowki....Bueeeee. Odpowiedz Link
maria421 Re: Zimny prysznic 05.11.10, 12:47 Od czasu do czasu wszystko mozna zjesc, rowniez parowki. Mnie zima regularnie napada apetyt na Blutwurst , Leberwurst i chleb ze smalcem. Nie wszystko naraz, oczywiscie. Wiec kupuje sobie raz maly kawalek jednego, raz drugiego wursta i zaspokajam apetyt do nastepnej zimy. Podobnie chleb ze smalcem zjedzony raz w roku zaspokaja moj apetyt na smalec na caly rok. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Zimny prysznic 05.11.10, 12:59 uwielbialam smalec, sama go robilam ze sloniny. Bylo to niezwykle niebezpieczne: jak sie u mnie przypadkiem trafil swiezy chleb i smalec, to potrafilam zjesc pol bochenka:(((( Teraz niestety moj organizm buntuje sie przeciwko wszelakim tluszczom, wiec jedna przyjemnosc mniej. Ale od czasu do czasu nabywam u rzeznika polskiego kaszanke /po slasku: krupnioki) i urzadzam sobie wielkie zarcie:))) Odpowiedz Link
ewa553 lutowy Rzym 05.11.10, 18:10 hurra, wszystkie loty zabuchowane, hotel zamowiony. Hotel zmienilam juz trzeci raz od wczoraj, ale teraz - mam nadzieje, bede zadowolona. Skromny, fajny i w super-miejscu. Ciesze sie juz baaaardzo! Odpowiedz Link
maria421 Re: lutowy Rzym 05.11.10, 19:21 Fajnie masz, Ewa, oby pogoda w Rzymie i tym razem Ci dopisala. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Sobota :-))) 06.11.10, 10:30 A wieczorem koncer wielkiej cantaory Carmen Linares... A tymczasem popijam kawe i slucham: www.youtube.com/watch?v=VuhusthsUWM Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota :-))) 06.11.10, 12:10 Strasznie zazdraszczam! Byłam na jej 2 koncertach, coś cudnego. Kto na gitarze/gitarach? Będzie Tomatito? Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, deszcz, szaro... 07.11.10, 12:58 Pogoda jak w tytule. Trochę się teraz przejaśnia, ale całe rano lało i chlipiło. Zlało mnie w drodze na i z zakupów, i już więcej dziś nie wychodzę, o nie. Gotuję zupę kalafiorową z groszkiem i fasolką szparagową, odpoczywam. Miałam dziś pracować, ale mi się nie chce i chyba skończy się na płonnych zamiarach. :-))) Wierzyc mi się nie chce, że już prawie połowa listopada... Jakoś tak ostatnio sporo myślę o upływie czasu. Jesienność nie odpuszcza, ot co. Miłej niedzieli życzę :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela, deszcz, szaro... 07.11.10, 17:57 U nas nie padalo, choc po mokrej nocy mozna bylo oczekiwac okropnosci. Pojechalismy na wedrowke do pfalzu czyli Palatynatu Renskiego, bylo pieknie i totalnie pusto. Gruba warstwa zlotych lisci szeleszczacych pod nogami - bajka po prostu! Przez te zlote liscie bylo jasno, mimo ze bezslonecznie. Na jutro zamowilo sie az dwoch chetnych do zakupu moich zimowych kol (mialam w gazecie ogloszenie). Mam nadzieje, ze choc jeden przyjdzie naprawde:))) A na zupe to ja Jutka tez dostalam ochote, oil wedrowki rozmawialysmy o tym z czego ugotujemy sobie jarzynowy Eintopf:)))) Bo teraz jest najlepsza pora na talerz pysznej zupuni:))) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialkowy raport z zeszlego tygodnia 08.11.10, 01:56 Wykaraskalam sie z zapalenia zatok a na weekend pojechalam z corka do Central Coast (na polnoc od Sydney) do hotelu nad woda. Poszlysmy na masaz i wylegiwalysmy sie w spa, duzo chodzilysmy po plazy, zeby sobie wyleczyc zatoki i inne oddechowe przypadlosci. Po tygodniu deszczu (ktory wypelnil wszystkie nasze ogrodowe zbiorniki po brzegi) w niedziele wyszlo slonce i zdolalysmy sobie nawet troche spalic twarze :o) Nie pamietam czy pisalam o zaadoptowaniu niechcianego krolika-albinosa jako meza dla niewidomej Buni. Jest bardzo oswojony i zachowuje sie jak piesek, nawet Buszmen go lubi. W zeszlym tygodniu zarejestrowalam tez firme i odpowiednie strony internetowe, dostalam kupe dokumentow do przeczytania i bede je studiowac. Szefostwo zatwierdzilo moje podanie o urlop od 24 grudnia do 26 stycznia. Corka bedzie pracowac od polowy grudnia do 9 stycznia, wiec wyjedziemy z Sydney rodzinnie pod koniec wakacji. Zaczelam porzadkowac i ozdabiac dom na lato i na okres Swiat. Kupilam od znajomej stary drewniany regal, gdzie zmieszcza sie kartony dotychczas upchniete na werandzie. Chce tez kupic nowa duza kanape do pokoju telewizyjnego (pewnie w czasie poswiatecznych przecen). Wczoraj z Buszmenem wstawilismy na werande "lozko dzienne" zamiast kanapki (ktora zaanektowala corka) i w ten sposob powstalo miejsce do wylegiwania sie z ksiazka pod oknem a jesli bedziemy miec gosci, bedzie sluzylo do spania. Jacys chetni? Co do spraw ogrodowych, donosze ze zaczely owocowac maliny i truskawki, zielenina rosnie na potege, dynia i ogorki wykielkowaly, kury niosa jak trzeba. Z drugiej strony kroliki zjadly mlode fasole, wiec dzisiaj wsieje je jeszcze raz i dobrze ogrodze. Rabarbar wszedl w drugi sezon, zerwalam kilka lodyg i zrobilam fantastyczne zapiekane jablka z rabarbarem pod warstwa kruszonki zrobionej z masla, cukru, maki, platkow owsianych i wiorkow kokosowych. Ciasto zostalo przetestowane przez rodzine i znajomych i zaakceptowano je jako przeboj tej wiosny, ale musze sie powstrzymac z jego robieniem, zeby nie wykonczyc rabarbaru! Od dzisiaj razem z wiatrem z polnocy przyszla letnia pogoda i przez caly tydzien ma byc 30+ stopni a przez najblizsze 4 dni deszcze i burze. Ogrod pewnie eksploduje, ogrodowe kroliki bedzie trzeba zabierac do domu no i zacznie sie jezdzenie nad ocean po pracy. Pozdrawiam letnio! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link