Zakaz palenia

16.11.10, 20:01
No i jak moi drodzy pierwsze wrażenia z życia w niepalącym kraju?
    • ewa553 Re: Zakaz palenia 16.11.10, 20:13
      uzyles liczby mnogiej i zastanawiam sie, kogo masz na mysli? Tylko Dorocie wprowadzono zakaz, my wszyscy zyjemy w krajach w ktorych juz dawno uwolniono nas od przymusowego wdychania smrodu.
      • jutka1 Re: Zakaz palenia 16.11.10, 20:51
        Jako palacz w Paryżu mam się ciągle nieźle, dzięki ogrzewanym tarasom. A w Polsce nie będę zimą chodzić po knajpach - latem będę siadywać w "ogródkach". :-))))

        Tak więc: spoko, :-P
        • maria421 Re: Zakaz palenia 16.11.10, 21:13
          Nie pale od ponad 20 lat ale teraz solidaryzuje sie z dyskryminowanymi palaczami :)
    • akawill Re: Zakaz palenia 17.11.10, 16:57
      Eee tam, Światło, myślałem że zaczniesz jakąś ciekawą dyskusję na temat czy palenie jest tylko sprawą palaczy w sytuacji zintegrowanej społecznie służby zdrowia. No bo załóżmy jak najbardziej hipotetyczną sytuację że ćmisz na szczycie, no jaką tam masz górę w pobliżu? Mt. Shasta, Mt. Rainier?, i nikomu nie wadzisz, nawet Sierra Club, ale później Cię leczą za moje pieniądze i to mi się nie podoba.
      • jutka1 Re: Zakaz palenia 17.11.10, 17:38
        I tu Cię rozczaruję - poważne studia tematu dowodzą bez wątpienia, że "palacze płacą za siebie". Biorąc koszt papierosów i ile publiczne budżety z tego mają wpływów a palacze wydatków, z jednej strony, i koszty: opieki medycznej, koszty społeczne przedwczesnej śmierci, nawet koszty ew. leczenia wdychających i nawet koszty strat emocjonalnych najbliższych podczas choroby i po śmierci palacza, nikt oprócz palaczy do tego nie dopłaca.
        Najbardziej Ciebie po kieszeni biją koszty wynikające z siedzącego trybu życia, przede wszystkim koszty chorobliwej otyłości (obesity). Przebadane, przeliczone, dowiedzione. Przez dobrych kilka szanowanych i niezależnych instytucji.

        • akawill Re: Zakaz palenia 17.11.10, 18:02
          Nie rozczarowałaś mnie. Przecież zabrałaś głos w dyskusji. Wygląda na to że naukowo/ekonomicznie jest cacy. Nie wiedziałem i przyjmuję argument. Ale teraz tylko trzeba żeby wszyscy uznali te racje, włączając oczywiscie polityków. Jak na pewno wiesz, w JUSA to bardzo polityczne zagadnienia.

          Z otyłoscią oczywiście jest większy problem. Także dlatego, że problemy zdrowotne palacza łatwiej powiązać z paleniem, jakby system opieki zdrowotnej chciał nie leczyć. Z otyłością nie jest tak prosto.
          • jutka1 Re: Zakaz palenia 17.11.10, 18:31
            Jeden z pierwszych raportów tej sprawie, A.D. 1992, opublikowany przez moją hamerykańską alma mater, był całe lata blokowany. Dopiero później inne ośrodki, w Stanach i w Europie, potwierdziły.
            A co do kosztów chorobliwej otyłości, są do oszacowania, metody proxy - cukrzyca B, choroby wieńcowe, wątroba, raki wszelakie, etc. etc. etc. Raporty mam w biurze, więc piszę z pamięci, ale jutro zerknę. :-)
        • maria421 Re: Zakaz palenia 17.11.10, 20:24
          jutka1 napisała:

          > I tu Cię rozczaruję - poważne studia tematu dowodzą bez wątpienia, że "palacze
          > płacą za siebie". Biorąc koszt papierosów i ile publiczne budżety z tego mają w
          > pływów a palacze wydatków, z jednej strony, i koszty: opieki medycznej, koszty
          > społeczne przedwczesnej śmierci, nawet koszty ew. leczenia wdychających i nawet
          > koszty strat emocjonalnych najbliższych podczas choroby i po śmierci palacza,
          > nikt oprócz palaczy do tego nie dopłaca.

          Ale to chyba tylko w sytuacji kiedy koszty leczenia palacza sa pokrywane z panstwowej kasy, tzn. z jakiegos budzetowego funduszu zdrowia a nie z innych srodkow takich jak ubezpieczalnie prywatne lub nie.
          • jutka1 Re: Zakaz palenia 17.11.10, 22:42
            maria421 napisała:
            > Ale to chyba tylko w sytuacji kiedy koszty leczenia palacza sa pokrywane z pans
            > twowej kasy, tzn. z jakiegos budzetowego funduszu zdrowia a nie z innych srodko
            > w takich jak ubezpieczalnie prywatne lub nie.
            ************
            Nie, Mario. Szacunki, modele i obliczenia brały pod uwagę ubezpieczenia różnego typu, choć przede wszystkim prywatne, bo bazowały na systemie amerykańskim.
            • maria421 Re: Zakaz palenia 18.11.10, 00:10
              Jutka, jezeli palacze zasilaja budzet panstowy, bo to panstwo naklada podatek na kazda paczke papierosow, a potem prywatna ubezpieczalnia pokrywa koszty leczenia palaczy to te koszty sie przeciez nie pokrywaja.
              Czyli, np. prywatnie ubezpieczony Akawill pokrywa koszty leczenia prywatnie ubezpieczonego palacza.
              • jutka1 Re: Zakaz palenia 18.11.10, 07:54
                Mario, to nie jest takie proste, ale niestety nie mam czasu żeby szczegółowo tłumaczyć całą metodologię badan i jak to funkcjonuje.
                To, co palacze wkładają do kasy publicznej to mniej, niż z niej dostają w formie opieki zdrowotnej, plus płacą większe składki w prywatnych ubezpieczeniach zdrowotnych, etc. etc. Gdzieś ktoś bąkał, że dochody z papierosowej akcyzy umożliwiają utrzymanie przy życiu brytyjskiego NHS...
                • maria421 Re: Zakaz palenia 18.11.10, 09:56
                  Bardzo mozliwe ze dochody z akcyzy papierosowej utrzymuja NHS czyli narodowa (panstwowa) sluzbe zdrowia.

                  W systemie niemieckich kas chorych gdzie skladka uzalezniona jest od wysokosci zarobku niepalacy placa za palaczy.
                  W prywatnych ubezpieczalniach jest inaczej, bo te uzalezniaja wysokosc skladki od roznych faktorow ryzyka i okresowo te dane weryfikuja.
        • fedorczyk4 Re: Zakaz palenia 17.11.10, 21:12
          Ja mogę odpowiedzieć "z kraju". Wyraźna zmiana nie rzuca sie w oczy. Moi synowie którzy są knajpiarzami palącymi, rzucają mięsem, a jedna znajoma rzuca palenie.
          • ewa553 Re: Zakaz palenia 17.11.10, 21:24
            pociesz synow knajpiarzy fedoro, ze z czasem troche sie to poluzni. Pamietam ze u nas na poczatku pare knajp wystawilo na podworka ogrzewane namioty dla palaczy. Dostali oczywiscie zezwolenie na to. Potem w niektorych lokalach wyodrebniono pokoje dla palaczy.
            W kazdym razie nie slyszalam o tym zeby jakakolwiek knajpa zbankrutowala z powodu tego zakazu. Jezeli komus brak kultury i dmucha nie-palaczowi w twarz (przenosnia+cytat)
            to trzeba go do kultury zmusic. Mialam w pracy pare palaczy co to jednego od drugiego odpalali i jeszcze byli oburzeni jak sie skarzylam. Potem nagle sie okazalo, ze jak musieli na papierosa wychodzic, to palili duzo mniej. I tu nie zaobserwowalam zadnego wypadku smierci z niedoboru nikotyny.
      • swiatlo Dobre stare czasy 17.11.10, 23:17
        Kocham dawne czasy kiedy to się paliło jak komin. Ach, co za przyjemność! Co za smak! Co za rozkosz!
        Nie palę już od ponad 15 lat. I się cieszę, choć papierosy miło powspominać.
        Czasy już inne. Palacze się tutaj kojarzą z dołami społecznymi, tzw. white trash. Ludzie którzy dbają o reputację nie palą. Palenie to jak nie mycie się i publiczne śmierdzenie. Albo robienie lubieżnych rzeczy publicznie. Jak zobaczysz kogoś palącego to tracisz szacunek do osoby. Czasami się widuje gdzieś kogoś przed biurem z papieroskiem w ręku, i człowiek myśli - jak tak można upaść!
        No tak to jest tutaj widziane. Ale w Polsce chyba inaczej. Tam więcej ludzi pali.
        No inne czasy.
        No i pomimo miłych wspomnień z czasów palenia, to stoję po stronie niepalących. Czasy inne. Nie można innym uprzykrzać życia swoją abnegacją. Bo palenie nawet na otwartej ulicy jest problemem. Nawet na ulicy ten dymek nie znika, ale się rozchodzi dookoła i co najmniej dziesięć postronnych ludzi to musi wdychać. Tak nie powinno być.
        Tak samo niby to gadanie że restaracje powinny same decydować. Guzik prawda! A co jeśli paląca jest ta jedyna restauracja która ma widok na rzekę, albo restauracja jedyna w danej wiosce, albo restauracja do której akurat mam najbliżej? I stoi taka krowa, zajmuje miejsce innej restauracji w której by się nie paliło, i powoduje że muszę dalej chodzić i szukać. A jeśli nie mam ochoty szukać tylko chcę pójsć do tej właśnie? Bo ma dobre jedzenie. To nie mogę.
        Dlatego uważam że wszystkie restauracje powinny mieć zakaz. Wszystkie. To nie jest sprawa prywatnej decyzji właściciela.
        Właściciel nie może przecież oficjalnie napisać na drzwiach że nie wpuszcza czarnych, prawda? Bo pójdzie do pierdla. Tak samo z paleniem. To wykracza poza tzw. "prywatność decyzji". Nie chcę być dyskryminowany z tego powodu że nie palę.

        Naprawdę nie ma nic gorszego jak wdychanie cudzego dymu.
        No czasy się zmieniły, a z nimi perspektywa...

        • ertes Re: Dobre stare czasy 17.11.10, 23:33
          Przesadzasz z tym "white trash" i palaczami. I watpie zeby palacz kojarzyl sie z dolami spolecznymi. Palenie w parkach, na plazach itp miejscach to raczej brak kultury. W lecie jest najgorzej gdy jest pelno turystow , uzywajacych z reguly ktoregos z europejskich jezykow.
          Ale to tez zalezy od miejsca.
          W takim Oceanside niedaleko San Diego gdzie mieszkalem przez jakis czas palaczy bylo sporo.
          Moze dlatego ze to zolnierze ale na pewno nie "doly spoleczne".
          A jesli chodzi o knajpy z calkowitym zakazem palenia, plus plaze, plus parki, plus miejsca publiczne to zapraszam do Kalifornii.
          Byznes sie kreci bez problemu. I co najwazniejsze coraz rzadziej czuc smrod papierosow.
          Tyle ze u nas czuc teraz zupelnie inny dymek ktory staje sie coraz bardziej legalny...
          • maria421 Re: Dobre stare czasy 18.11.10, 00:02
            Jasne ze budynki uzytecznosci publicznej powinny miec calkowity zakaz palenia, ale nie rozumiem calkowitego zakazu palenia w pociagach, na przyklad. Dawniej byly wagony dla palacych i dla niepalacych i bylo OK, teraz cale pociagi z zakazem palenia, wiec co ma taki biedny palacz zrobic w ciagu kilkugodzinnej podrozy?

            W przestrzeni otwartej zapach dymku z papierosa wcale mi nie przeszkadza. Nigdy natomiast nie znosilam zakopconych pomieszczen, nawet w czasach kiedy sama palilam.
          • swiatlo Re: Dobre stare czasy 18.11.10, 06:44
            ertes napisał:


            > Tyle ze u nas czuc teraz zupelnie inny dymek ktory staje sie coraz bardziej legalny...

            A ja właśnie nawet nie wiem jak to pachnie. Nigdy czegoś takiego nawet nie wąchałem.
            Ja coś powiem. Jak kiedyś stanie się to legalne, zupełnie legalne, to sobie spróbuję.
            Ale raz i koniec.
    • ewa553 Re: Zakaz palenia 18.11.10, 10:42
      oczywiscie kazda dyskryminacja jest karygodna. Ale zanim sie zaczniemy litowac nad biednymi palaczami, przypomnijmy sobie cale lata kiedy to my, niepalacze bylismy przez nich dyskryminowani. Malo bylo kulturalnych palaczy ktorzy starali sie swoja przyjemnoscia nie zatruwac naszego zycia.
      jesli natomiast mowicie o haszu, to pachnie milo, slodko: wybierzcie sie na ulice Amsterdamu:)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja