O pierdułach -- Odcinek 130 :-)))

30.11.10, 07:32
Otwieram.

Dyskusja o Szwajcarii i cudzoziemcach na poprzednim pierdulum.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 130 :-))) 30.11.10, 09:05
      Jestem juz po porannej gimnastyce z miotla i szufla na swiezym powietrzu. Dobra nowina- snieg przestal padac. Zla nowina- znow ma padac, a ja jutro mam bardzo wazny wyjazd, samochodem.
    • ewa553 Ratunku!!!! 01.12.10, 08:08
      Lece jutro z Frankfurtu do Warszawy. Lece? To sie okaze. Coraz wiecej lotow skreslonych
      z powodow meteorologicznych. Trzymajcie kciuki za mnie. Wprawdzie jest szalenstwem leciec teraz do Warszawy gdzie maja -15 stopni, ale ja chce!!!!!
      • maria421 Re: Ratunku!!!! 01.12.10, 08:13
        U nas minus 10 ale snieg nie pada. Juz jestem gotowa do wyjazdu, mam nadzieje ze drogi sa dobrze oczyszczone, rowniez te boczne.
        No to pa!
        • ewa553 Re: Ratunku!!!! 01.12.10, 08:36
          cos przegapilam: gdzie Ty jedziesz?
          • maria421 Re: Ratunku!!!! 01.12.10, 16:45
            ewa553 napisała:

            > cos przegapilam: gdzie Ty jedziesz?

            Juz wrocilam, nie bylo tak zle na drogach, autostrada sucha, boczne drogi przejezdne.
            Bylam w trasie Kassel-Paderborn (lotnisko)-Brilon-Paderborn (lotnisko)-Kassel.
            Razem jakies 300 km, nic takiego, balam sie odcinka Paderborn-Brilon , cudowne okolice, lasy, pagorki i krete drogi, ale jak zwykle dalam prowadzic koledze ktorego odebralam z lotniska.

            Temperatura minus 9, ciesze sie ze jestem juz w domu.

            Szczesliwej podrozy do Polski zycze.
            • fedorczyk4 Raport spod śniegu 02.12.10, 08:44
              W Warszawie istne pandemonium:-) Zbierają się komisje kryzysowe, ludzie dostaja małpiego rozumu, a śnieg jak padał, tak pada. U mnie niedługo zapada taras tak dokładnie że znikną okna. Jest bardzo śmiesznie. Zwłaszcza na forach warszawskich na których można się dowiedzieć że zima i śnieg to wina Gronkiewicz-Waltz i jej wyborców.
              Ide unurzać się!!
              • maria421 Re: Raport spod śniegu 02.12.10, 10:59
                Fedoro, jak sie urznac w taka pogode to tylko grzancem:)

                Ja dzis rano znow mialam gimnastyke z lopata na swiezym powietrzu, potem pojechalam zalatwiac rozne roznosci, ciezko sie jezdzi ale snieg nie pada, slonce swieci. Narazie.
                • jutka1 Re: Raport z Kaukazu 02.12.10, 14:10
                  Wczoraj było 20 stopni, dziś "tylko" 18. :-) Pogoda jak w październiku w Paryżu, liście zaczynają opadać, powietrze jest świeże i szkliste... Ładnie.

                  Mam małą przerwę w pracy, za pół godziny następne spotkanie. Jutro wieczorem będę już w domu, i cieszę się. Weekend nicnierobienia sobie zaordynowałam. O!

                  Nie zazdroszczę zasypania pod śniegiem. W Paryżu ma sypać w sobotę przed południem, ale w piątek powinnam wylądować bez problemów. A po tygodniu znów tu wracam, tyle że spędzę dzień urodzinowy w Warszawie, w doborowym towarzystwie. :-)))

                  Co mi przypomniało, że w marcu miną trzy lata od mojego ostatniego tam pobytu. Dżizas...

                  Miłej reszty dnia życzę. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy dzien lata (kalendarzowego) 01.12.10, 09:52
      Dzisiaj jest pierwszy grudnia i najbardziej deszczowy poczatek lata od 60 lat! Tegoroczna wiosna jest tez najbardziej deszczowa w dziejach notowania pogody w Australii - w tym roku cwierc metra opadow czyli dwa razy ile wynosi wiosenna przecietna. Lato zapowiada sie deszczowe i dosc chlodne z powodu La Nina. Cale szczescie ze nie pochowalam wszystkich ciuchow z dlugimi rekawami :o)

      Ostatni rzut wody w Sydney to deszcze i ulewy od niedzieli ale podobno w weekend maja byc tylko przelotne opady. To idealna pogoda do sadzenia drzew i krzewow, co planuje robic w sobote. Zbiorniki na deszczowke sa oczywiscie pelne wody i beda sie wolniej oprozniac, jako ze zamowilismy nowa, wodooszczedna pralke (po przejrzeniu wynikow testow roznych pralek z wrzesnia tego roku). Juz nie moge sie doczekac bo stara pralka powoli dogorywa.

      Przyjaciolka zadzwonila do nas kilka dni temu ze wlasciciel domu na rogu jej ulicy scial tasmanski gumowiec (drzewo o srednicy jakichs 60 cm), pocial pien i konary na plasterki i mozna wszystko sobie zabrac. Od tego czasu Buszmen po pracy jezdzi tam i przywozi po dwie pelne terenowki drewna. Bedzie sie pieknie palilo w piecyku zima.

      Przygotowania do Swiat trwaja, jutro zaczynie ciasto na pierniczki, kupilam tez miod, mak i pszenice na kutie. W tym tygodniu zrobie tez uszka z grzybami i poczekaja na Wigilie w zamrazalniku. Niemal skonczylam swiateczne zakupy, jeszcze mam do odwiedzenia dwa sklepy i koniec. Potem zajme sie porzadkowaniem i ozdabianiem domu i oczywiscie pakowaniem i wysylaniem prezentow.

      Do wakacji jeszcze 22 dni, o czym z usmiechem powiadamiam, pozdrawiajac
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kan_z_oz Re: Pierwszy dzien lata (kalendarzowego) 01.12.10, 13:25
        Przeoczylam pierwszy dzien lata. Myslalam, ze wciaz jeszcze listopad...hihi
        Przygotowania do Swiat tez w lesie...i na swieta chyba wybedziemy. Dokladnie to jeszcze nie wiem gdzie - chociaz ciagnie Nas w Gory Sniezne.

        Po 'wakacjach' tez ostatnio czuje sie wyjatkowo wyzzuta i pozbawiona energii. W tym tygodniu z zapalem rzucilam siewiec do 'pracy'...Mamy ostanio jakies odwrocenie - wakacje Nas mecza. W pracy wypoczywamy i sie regenerujemy.

        Ogorki doszly - jutro zostana zakiszone, hurrra.
        Jezdzilismy tez cale popoludnie w deszczu na rowerach...przez kaluze...chichoczac, ze potrzebne Nam tylko okularki do plywania lub maski do nurkowania...
        Homebush jest cale okratowane przed weekendowym koncertem/wystepami/moto-show i kto tam wie czym jeszcze. Impreza musi sie tam szykowac jakas ogromna, bo w zyciu czegos takiego jesczez tam nie bylo...moze Oprah??? hahha
        Sorry - sekret zdradzony...

        Kan
        • jutka1 Re: Pierwszy dzien lata (kalendarzowego) 01.12.10, 15:41
          Tutaj było dziś 20 stopni i słońce, hahaha :-)
          Doleciałam, choć mogłam nie dolecieć, bo w Monachium przez śnieżycę namiętnie odwoływali loty. W końcu dotarłam na miejsce o 4:30 czasu lokalnego, złapałam 6 godzin snu, i do roboty.
          Teraz jeszcze kolacja zawodowa, i może uda mi się odespać braki.
          Pozdrawiam :-)
          • xurek Re: Pierwszy dzien lata (kalendarzowego) 02.12.10, 21:03
            tutaj to teraz jest gdzie? jeszcze na Kaukazie juz w Paryzu czy tez moze w Zoltym Domu 20 stopni zapanowalo :)?

            Jak ten Kaukaz teraz wyglada (chodzi mi o duze miasta) nowoczesnie-zglobalizowany "jak wszedzie" czy tez zachowal swoj lokalny charakter? Pytam, bo pokazywali ostatnio w naszej telewizorni reportarz ze stolicy Kazachstanu i futurystyczne wierzowce miast oczekiwanego przez ze mnie czegos na ksztalt Samarkandy ze zdjec zrobionych przez moja mloda mame bardzo mnie zdziwily.
            • jutka1 Re: Pierwszy dzien lata (kalendarzowego) 02.12.10, 21:18
              Kazachstan to nie Kaukaz :-)))
              Tu gdzie jestem jest miks pięknej starej zabudowy (klify otulone zwieszającą się roślinnością, drewniane wille z balkonami na klifach, secesyjne kamieniczki) i sowieckiej mizerii (blokowiska etc.).

              "Tutaj" czyli na Kaukazie. DooParyża dolecę jutro wieczorem.
              Żołty Dom zasypany, jak donoszą donosiciele. Cóż, najważniejsze dojechać z lotniska 21 grudnia, i dokopać się do drzwi wejściowych. :-)

              Czirs, i gudnajt :-)
              • jutka1 PiEs Re: Pierwszy dzien lata (kalendarzowego) 02.12.10, 21:20
                Ale też jest sporo architektury 22 (zam.) wieku :-)))
    • luiza-w-ogrodzie Subtropikalny sydnejski piatek 03.12.10, 03:21
      Jestem pod wrazeniem zdjec z zimowej Europy, jakie pojawiaja sie TV i na Internecie. Tyle sniegu! I jak pieknie to wyglada, choc zyc z takim zasniezenim i mrozem nielatwo. Mieszkajac w Polsce na wsi lubilam uczucie zasypania i izolacji, ale tylko gdy lodowka byla pelna. Nie ma nic lepszego zima niz leniwe dni w domu, przy kominku i swiecach i bez telewizji!

      Ciesze sie ze zobaczylam prawdziwa zime rok temu, widoki byly niezapomniane! Przypomnialo mi sie przy okazji jak sie czlowiek czuje po kolana w sniegu i przy minus 20 stopniach. Z upodobaniem robilam "orly' czy "anioly" na sniegu i lepilam balwany. Wyszlam z zimowego pobytu w Europie bez szwanku, jedynie z malym odmrozeniem czubkow dwoch palcow, no i blada, bez typowej grudniowo-styczniowej opalenizny. Ale tego lata nie planuje zadnych podrozy, chce sie nacieszyc latem w Sydney. Moze dorzuce tygodniowy trek gdzies w gorach z Buszmenem i drugi tydzien nad oceanem z corka, plywajac w masce i nurkujac.

      Jak widzicie, zyje juz wakacjami a czas szybko mija przy nawale pracy zarobkowej (zwlaszcza ze robie teraz ciekawsze projekty) i niedluga beda Swieta! W Sydney jest w tej chwili 25 stopni i bardzo wilgotno, ale nie pada, pierwszy raz od tygodnia widzialam slonce! Korzystajac z przerwy w ulewach w sasiedztwie co najmniej kilka osob kosi wlasnie trawe. Moj sasiad skosil wczoraj ogrodowy trawnik i przyniosl mi dwa worki a przed chwila kolezanka z pracy z ktora czatowalam powiedziala ze mi odlozyla wielka torbe skoszonej trawy dla mnie. Czesc pojdzie na kompost, czesc bedzie wysuszona na sciolke dla kur. Zas przyjaciolka zadzwonila ze ma pudeleczko swiezo zebranych slimakow - Buszmen, ktory akurat wozil drewno opalowe wpadl do niej i zabral ten kurzy przysmak. Wczoraj zajrzalam na Freecycle i ktos oglaszal sie ze ma do oddania pudelko 200 slimakow :o) co mnie zupelnie rozlozylo. Ot, rozkosze wiejskiego zycia...

      We wtorek odwiedzilam z corka dziewczyne, ktora zajmuje sie ratowaniem zwierzakow z wielkich schronisk, gdzie wpisano je na liste do eutanazji. Zabiera te zwierzeta do swojego domu, gdzie ma pelno klatek i wybiegow w ogrodzie. Oblaskawia je, leczy i przysposabia do zycia z ludzmi. Od niej adoptowalismy naszego ostatniego krolika, ktory jest bardzo inteligentny, wiec bede go trenowac w wakacje gdy przyjdzie zamowiony przeze mnie klikacz od tresowania. Oto jego ostatnia przygoda:
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/jb/ze/4zgn/vC2JOWNMHVCd93G8UB.jpg

      Ratowniczce dalysmy w prezencie swiatecznym dwie nowe klatki i wsparcie finansowe. Zaprosila nas do domu i pogadalysmy z nia i jej mama, siedzialybysmy do wieczora, ale corka miala nastepnego dnia egzamin, wiec z zalem opuscilysmy mile towarzystwo.

      Odchodzac od tematow ogrodowo-zwierzecych w strone sztuki, czy pamietacie lalki Mariny Byczkowej, ktore kiedys tu pokazywalam? Jedna z nich (model zwany Ruby), trafila na eBay. Marina co roku wstawia jedna lalke na eBay, normalnie sprzedaje je przez galerie oraz na zamowienie. Aukcja skonczy sie za jakas godzine i ktos bedzie mial piekny prezent swiateczny:

      https://www.enchanteddoll.com/ebay/ruby/ruby%202.jpg

      Ruby siedzaca na rece partnera Mariny:
      https://www.enchanteddoll.com/ebay/ruby/ruby%204.jpg

      A tu jest aukcja:
      cgi.ebay.com/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&item=330500804771
      Moge sobie tylko powzdychac, ale popatrzec jest przyjemnie.

      Pozdrawiam letnio i kolorowo, jedna noga w weekendzie.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • jutka1 TGIF :-) 03.12.10, 07:58
        Króciutko, bom w biegu. TGIF, TGIF, TGIF! :-)))

        Za oknem słońce, nie wiem ile stopni, ale siedzę przy otwartym oknie i wydaje się ciepło.

        Właśnie zauważyłam, że nie mam biletu powrotnego, hahaha. Napisałam do asystentki, niech się tym mota. :-)

        I tyle. Mam nadzieję, że uda mi się dziś wrócić. :-D
        • xurek Re: TGIF :-) 03.12.10, 10:38
          a tutaj zima pelna para. Pracuje dzisiaj z domu i ustawilam laptopa tak, ze patrze na zasnierzony ogrod. Bardzo uspokajajacy widok, tylko ta sniegowa sielanka tak jakos nijako sie ma do turbulencji odbywajaycych sie w moim pracowym mailu. Tak se mylse, ze moze by tak ustrojstwo wylaczyc :)?
          • maria421 Re: TGIF :-) 03.12.10, 14:02
            Slonce i minus 8 stopni. Wszystko co mialam do zalatwienia poza domem juz zalatwilam, ptaszki w ogrodku nakarmilam i terez juz nawet nosa za drzwi nie wystawie.

            Luizo, fajne to zdjecie krolika z pyszczkeim w filizance.
            • jutka1 Re: TGIF :-) 03.12.10, 22:56
              Doleciałam. :-)
    • jutka1 TGIW :-) 04.12.10, 12:50
      Za oknem sypie śnieg... Ładnie jest. Fajnie też było, pierwszy raz tej zimy, iść tak w tej skromnej śnieżycy, zasłaniając się parasolem. :-))) Wiem, wiem, nie walcie bezłep, wielu z Was śnieg bardzo doskwiera.

      Na Dolnym Śląsku, z doniesień siostry, przepiękna zima: dzisiaj świeci piękne słońce, jest mnóstwo śniegu, jak z kiczowatego landszaftu.

      Gotuję krupnik z grzybami. Comfort food. :-)

      Tyle pierduł powrotnych. Miłej soboty. :-)
      • jutka1 Re: TGIW :-) 05.12.10, 09:42
        Zima wszystkich wywiała? :-)

        Tutejsza zima już stopniała. Coś tam w tygodniu ma popadywać, ale bardziej śnieg z deszczem niż śnieg. Breja jednym słowem.
        Dzisiaj c.d. dolce farniente. Czytanie, TV i muzyka. Nawet może sobie sjestę strzelę? A co.

        I tyle pierduł. Miłej niedzieli życzę. :-)
        • roseanne Re: TGIW :-) 06.12.10, 00:09
          mialo byc 4 cm sniegu
          popruszylo jak pudrem po paczkach, w kuchni skapej kuchty
          • maria421 Re: TGIW :-) 06.12.10, 09:49
            Roseanne, chetnie podrzuce troche naszego sniegu, mam w nadmiarze :)

            W sobote przyjechala moja corka, pociagiem, punktualnie co do minuty, co w taka pogode jest godne odnotowania. Odebralam ja z dworca i pojechalysmy prosto na jarmark Bozego Nardodzenia, na przepyszne placki kartoflane i potem na zakupy. Lubie te przedswiateczna atmosfere w miescie pomimo tlumow, jeszcze bardziej lubie wrocic po takiej wyprawie do domu na ciepla herbate i cos do herbaty. Upieklam miodownik, pycha.
            W niedziele od rana pieklysmy ciastka, po poludniu, walczac ze sniezyca, odwiozlam corke zaopatrzona w ciasto i ciastka w ilosci wystarczajacej na pokrycie apetytu wszelkich mozliwych kolezanek i kolegow. Pociag na szczescie tez nie mial opoznien, co znow w tych warunkach idzie na korzysc Deutsche Bahn.

            No a dzisiaj znow dzien zaczelam od gimnastyki z lopata na swiezym powietrzu i chyna nie musze mowic ze mam tego absolutnie dosyc.



            • jutka1 Re: TGIW :-) 06.12.10, 10:39
              Wpis Roseanne czyta się prawie jak haiku :-)))

              Odśnieżania nie zazdroszczę, mnie to czeka (chyba) po przyjeździe do ŻD.
          • chris-joe Re: TGIW :-) 07.12.10, 11:32
            Chcialem wpisac rozannie, ze spokojnie, dopada, ale wlasnie w miedzyczasie dopadalo...
            W Montrealu do wielu rzeczy mozna nie miec zaufania, jest jednak jedna, na ktora co roku mozna liczyc: ZIMA.
            • roseanne Re: TGIW :-) 07.12.10, 13:39
              zapowiadali 2-4 cm, spadlo ponad 20,
              szkol jednak nie zamkneli - mlodziez bardzo rozczarowana
    • jutka1 Monday, bloody Monday... 06.12.10, 12:38
      Zimno, ciemno, deszczowo i ponuro. Pracuję dziś z domu, bo nie chcę się znowu zachrypić na amen.
      Mam spadek formy, pewnie przez te podróże i zmiany klimatu.
      Wykrzesuję tylko energię na pisanie raportu z wyjazdu i jakiejś prezentacji, cała reszta pt. życie codzienne będzie musiała poczekać...

      Milszego poniedziałku życzę :-)
      • maria421 Miedzy nami Lodzianami... 06.12.10, 17:52
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88722,8774205,John_Godson__Dla_mnie_Lodz_jest_priorytetem_.html?v=1&obxx=8774205#opinions
        Panie Godson, powodzenia !:)
    • jutka1 Wtorek zaspany :-) 07.12.10, 08:52
      Zaspałam, hahahahaha.... :-)
      I najważniejsze, że nie śniły mi się koszmarki pracowe, typu że siedzę w biurze i nagle zauważam, że nie mam na sobie ubrania (albo że mam przezroczystą sukienkę i zapomniałam o desusach), hahahahaha.... :-))) To autentyki z ostatnich 2 tygodni. :-)

      Idę się pindrować, bo już jestem lekko spóźniona. Miłego dnia! :-)
    • luiza-w-ogrodzie Sroda - 16 dni do Swiat, hurra! 08.12.10, 01:23
      Srodek tygodnia, w pracy spokojnie, za dwie godziny ide na joge. Jak zwykle w srode, czuje ze nadciaga weekend, bo przez reszte tygodnia bede pracowac w domu. Niemal codziennie do domu przychodza paczki z prezentami kupionymi przez Internet. Dzieki wysokiemu kursowi naszego dolara oplaca sie kupowac w Ameryce Pn i w Europie i korzystam z tego ile sie da. Dzis chce zrobic spis co dla kogo kupilam i wyslac prezenty idace za granice - ale najpierw znajde wszystkie z nich, poutykane po roznych zakamarkach :o)

      Uwielbiam sezon przedswiateczny - koncerty, imprezy, spotkania ze znajomymi i spiewanie koled. Wczoraj bylam na szkolnym koncercie, gdzie spiewala corka przyjaciolki - zdumialam sie sila i glebia jej glosu. W sobote mamy w planach Christmas Party u Buszmena w pracy, z ktorej to okazji poszlam do fryzjera do City skad wrocilam bardzo zadowolona i z ciecia, i z koloru. W przyszly weekend idziemy na koncert Australian Brandenburg Orchestra i tak dalej...

      W ostatni weekend przed Swietami chce dokonczyc sprzatanie domu. Posortowalam rozne rzeczy, ale nie mam gdzie ich wlozyc, bo choc kupilam stary drewniany regal z rzezbieniami, stoi od dwoch tygodni w garazu. Chyba zadzwonimy po syna znajomego, zeby pomogl nam wtargac go na gore do domu, jest cholernie ciezki bo to solidna stara robota, pelne deski. Poza tym czekam na zamowiona nowa pralke.

      Zdecydowalam sie dekorowac werande roznymi przedmiotami zwiazanymi z ptakami, wydaje mi sie ze pasuje do tego pokoju pelnego swiatla i polozonego wysoko nad ulica. Mam kolorowy linoryt (autoportret artystki z ptakami) i haitanska dekoracje "Drzewo Zycia" wycieta z dna blaszanej beczki, o taka jak tutaj:
      https://www.talariaenterprises.com/6600_6799/6745a.jpg

      Kupilam tez porcelanowe budki dla ptakow i zaczelam zbierac poduszki z ptasimi motywami do ulozenia na werandowej lezance. Rozne drobne rzezby i figurki w ksztalcie ptakow, rozrzucone po calym domu, znajda na werandzie swoje miejsce.

      W Sydney bylo kilka dni ciaglego zachmurzenia i deszczu, czasem porzadne ulewy. Przez tydzien w naszym ogrodzie spadlo 60 mm deszczu. Przy temperaturach okolo 25-28 zielen wrecz wybucha, wszystkie drzewa i krzewy maja widoczne nowe liscie, trawe trzeba kosic dwa razy w tygodniu a ja sromotnie przegrywam bitwe z chwastami. Wszystkie zbiorniki na deszczowke (16 tys litrow) sa pelne. Jest pieknie!

      Niestety w glebi ladu wyglada o wiele gorzej, nie dosyc ze juz sa wielkie powodzie, to nadciaga nowy front burzowy i od dzis zapowiadane sa ulewy zdarzajace sie raz na 50 lat, 10 cm deszczu w jeden dzien. Szkoda mi farmerow, po dekadzie suszy wrocily deszcze ale w nadmiarze. Nie wiem, czy ten front zahaczy o Sydney. Oby nie lalo w weekend, to moze uda mi sie nadrobic zaleglosci w pieleniu.

      Pozdrawiam letnio i dziele sie swiatecznym nastrojem!
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • jutka1 Re: Sroda - 16 dni do Swiat, hurra! 08.12.10, 08:43
        Dla kogo hurrra, dla tego hurrra... :-)
        Nie mam jeszcze ani jednego prezentu, a w międzyczasie lecę jeszcze raz na Kaukaz. Zostanie mi weekend 18-19.12 - na zakupy, pakowanie, wszystko...
        Tak też można, prawda? :-)))
        • jutka1 Środa 08.12.10, 09:04
          Jeszcze tylko dziś i jutro pracuję, w piątek biorę dzień urlopu.
          A w sobotę fru.

          Za oknem szaro i mokro, po południu ma padać śnieg. Brrr.
          Ale po pracy idę z miłym koleżeństwem na świątecznego drinka, jutro spotykam się z kumplem z Moskwy, pojutrze w ogóle świętuję, w sobotę też - mimo, że w podróży. Tyszpiknie. :-)))

          Życzę miłego dnia i spadam. Baj. :-)
    • pierdoklecja_prutka Wróciłam z wojaży! 08.12.10, 11:38
      Jestem już od wczoraj w domu, po powrocie z Afryki. Były przygody południowych mórz, spacery po plaży, rejsy statkiem, wizyty na plantacji kawy, przejazdy coachem przez kontynent, pluskanie w falach oceanu, jazdy murzyńską taksówką, śledzenie i pogonie, nocne akcje i emocje. Nieoczekiwane spotkania w podróży. Podróżować doprawdy jest bosko, i wrócić do domu jest bosko, siedzę teraz kontemplując zaśnieżony, cichy zimową ciszą ogród, tak jak trzy dni temu siedziałam na bujance kontemplując Ocean Indyjski i rzucające się w jego falach wieloryby.
      Przepraszam szacowne fourm za niepisanie, lecz musząc robić wszystko ww. plus pracować zdalnie - postanowiłam "obrabianie" forum zostawić na długie zimowe wieczory i ranki.

      --
      wasza pierdo
      • kan_z_oz Re: Wróciłam z wojaży! 08.12.10, 13:26
        Mam przedswiateczny etap niekonczoncych sie biznesowo-towarzyskich lunchy. Wczoraj byl na plazy. Jutro z rana biznesowe sniadanie, ktore odpuszczam!!! Chlop sie poswieci...zartuje oczywiscie ale nie chce mi gnac z rana nigdzie.

        Prezenty w lesie. Nie mam ani jednego. W miedzyczasie sa tez urodziny meza, ktore swietuje przez trzy dni, ze wzgledu na rozbieznosci miedzy datami prawdziwych i tych w dokumentach...haha
        Beda goscie wpadali niezapowiedziani i zapowiedziani.

        Mam za to juz miejsce na choinke, co jest osiagnieciem. Dziecko pracuje tez z domu w ramach tego, ze zaczelo na wlasna reke. Zajelo wiec caly obszar domu swoimi komputerami/innymi przyrzadami, ktory zwykle byl wolny i drzewko tam stawalo.

        Moze jutro ubiore???
        Powstala tez pierwsza zupa ogorkowa z wlasnorecznie zakiszonych wlasnych ogorkow, ktora byla przerywnikiem do zup botwonkowych z wlasnych burakow. Ta ostania jest chyba jakas odmiana tak dobrego barszczu, ze bedzie leciala co drugi dzien - az do konca burakow...i marchewki.

        Kan
        • maria421 Re: Wróciłam z wojaży! 08.12.10, 14:12
          Ciesze sie ze wrocilas, ale jak moglas wyjechac bez zawiadomienia o tym naszego dostojnego Forum? Zawiadomione Forum by ci bylo zyczylo choralnie bon voyage i dusza sie przenosilo w afrykanskie krajobrazy zamiast sie glowic gdzie sie nasza Dorotka-Stoktrotka podziala.

          No! Niech mi sie to wiecej nie powtorzy! ;)

          Oznajmiam ze mam dosyc zimy, po czubki wlosow elektryzujacych sie na mrozie.
          Dzisiaj juz dwa razy pracowalam lopata, wyrzucilam nie wiem ile soli i to kuchennej na chodnik bo tej od odsniezania juz w sklepach zabraklo. A to przeciez dopiero poczatek grudnia.

          Prezenty pod choinke mam i to nawet juz zapakowane. Pod choinke to znaczy dla corki, bo Wigilie spedzam tylko z nia. Prezentow jest sztuk 7 bo musi byc duzo paczek pod choinka.
          Inne prezenty gwiazdkowe (temu flaszke wina, temu ksiazke, innemu paczke zywnosciowa) jeszcze kompletuje.

          Przydaloby sie okna na Swieta umyc. Ale jak przy takiej pogodzie?

          Wlasnie wypilam filizanke pysznej zimowej herbaty o smaku punchu. Wlasciwie nie lubie herbat smakowych, ale w taka pogode lubie.

          Trzymajcie sie cieplo.

          • jutka1 Pandemonium 08.12.10, 16:38
            W Paryżu śnieżyca i pandemonium. Eksodus z biur i w ogóle z miasta. Zaspy, zatory i korki. Ludziska nerwowe na drogach. :-)
            Ponieważ rano bardzo mądrze poszłam do biura w czółenkach na obcasie, więc się wcześniej ewakuowałam ze zmotoryzowaną koleżanką. I pracuję z domu. Za oknem pada śnieg, i jest pięknie. :-))) (sorry Marysiu ;-) )
            • maria421 Re: Pandemonium 08.12.10, 20:43
              Dosyyyyc!!! baaastaaa!!!

              Poszlam dzis na fajny podwieczorek swiateczny z muzyka, spiewami i lakociami. I co? I jak wyszlam to musialam samochod odkopywac spod sniegu. Na szczescie rekawice do skrobania szyb mialam w bagazniku, ale co z tego jak ja nie siegne do polowy szyby, juz nie mowiac o dachu. Na szczescie pani ktora parkowala obok mnie byly zaopatrzona w szczotke na kijku i mi ja uprzejmie pozyczyla.
              Z miasta wracalam z predkoscia 30 km/h, na kawalku autostrady rozpedzilam sie az do 60 km/h. Wykrecilam wszystkie zakrety do domu, na jednym mnie troche zarzucilo, ale dojechalam . Znacie to uczucie kiedy wchodzicie do domu i macie ochote podloge calowac?
              Teraz pije herbate punchowa i jest mi dobrze pomimo swiadomosci ze jutrzejszy dzien zaczen od gimnastyki na swiezym powietrzuz lopata.

              Ludzie, ja mam chyba z 70 m chodnika :(
              • jutka1 Re: Pandemonium 08.12.10, 22:18
                Naszej asystentce przejechanie 2.5 km zajęło dzisiaj 3 godziny. :-(((
                A miała do przejechania następne 70 km.
                Czekam na wieści.
                • maria421 Re: Pandemonium 09.12.10, 09:30
                  Odkopalam sie, przerzucilam chyba z tone sniegu i nadal pada.
                  • pierdoklecja_prutka Re: Pandemonium 09.12.10, 10:40
                    W Warszawie wilgotna odwilż. Prezydent Komorowski pojechał do USA i - nie załatwił zniesienia wiz. Co z tego - napisał ktoś na forum - Polacy co prawda muszą mieć wizy do USA, za to do Afganistanu, nie muszą. Także podróż tam i spowrotem, jest za darmo. Co z tego, że często spowrotem jest w foliowej torbie?

                    Nie zdążyłam wczoraj do Dedalusa, w jednej pracy jakieś biurokratyczno-finansowe kontredanse, w drugiej - szefowa znienacka poważnie chora. Hiszpański właściciel upoważnień nikomu innemu nie chce dać, w kasie jest 50 złotych, nawet znaczków żeby rozesłać uczestnikom dyplomy nie można kupić. Jakaś niekorzystność.

                    Boże Narodzenie w tym roku wypada w weekend, także Nowy Rok. Nici więc z dłuższych weekendów. A tu aż się prosi aby zapaść w półsen zimowy pod kocem z książką i gorącą herbatą lub kieliszkiem wina.

                    Mówiąc o winie, korzystałam namiętnie z afrykańskich lokalnych win, naprawdę godziwej jakości są to napitki. Nic przyjemniejszego niż siedzenie na bujance, ze spotniałym kieliszkiem dobrze schłodzonego chardonnay, obserwując i słuchając baraszkującego w dole oceanu.
                    --
                    wasza pierdo
                    • maria421 Breaking news! 09.12.10, 11:56
                      Snieg przestal padac!
                      • fedorczyk4 Re: Breaking news! 09.12.10, 13:05
                        Wino z widokiem na ocean indyjski. To dla mnie jakaś abstrakcja:-)
                        W Warszawie zimno, wieje lodowaty wiatr i zaczął padać śnieg.
                        Jutka, zdążysz z zakupami jestem pewna. A Żółty Dom powita Cię radośnie.
                        W zasadzie też mam już wszystko kupione i przygotowane. Głównie ze strachu. Takie mi się jakieś szaleństwa przewalają po życiorysie, że w obawie przed kontynuacją "ciekawych czasów", każdą wolną chwileczkę poświecam na szykowanie, kupowanie, pakowanie i inne etcetery.
                      • pierdoklecja_prutka Re: Breaking news! 09.12.10, 13:44
                        Maria pierdolca dostałaś z tym śniegiem czyco! Weź się opamiętaj. Wynajmij jakiegoś gucia niech szuflą macha. Może ten nawiedzony Mahomet Twój najemca by chciał dorobić? Bo coś piszesz, że bezrobotny a dzieci kupa. Zrobisz dobry uczynek, bo se chłop dorobi, a zarazem wyżyje fizycznie i psychicznie to mu się przestanie chcieć świat islamem zbawiać. Na religijne wapory nie ma to jak ciężka fizyczna praca przy minusowej temperaturze.

                        --
                        wasza pierdo
                        • maria421 Re: Breaking news! 09.12.10, 14:03
                          Dorota, ja o tym mysle co roku. Kazdej zimy sobie przyrzekam ze kogos wynajme i potem wraz z pierwszym sniegiem budze sie z reka w ... sniegu.

                          Problem w tym, ze trzeba wynajac kogos kto mieszka blisko, czyli sasiada jakiegos a ci albo wczesnie do pracy jada albo sa juz na emeryturze, wiec glupio cos takiego starszemu panu proponowac. A znajac siebie, jak mialabym czekac az "Mahomet" do mnie dojedzie, to sama bym sie brala za lopate.

                          A propos "Mahometa" to w ubieglym tygodniu przyniosl wymowienie. Wyprowadza sie pod koniec lutego. Defekt kibla zglosil, bo sie bal ze jak ja sama to potem odkryje, to go obciaze kosztami czyli pojade mu po kaucji.
    • maria421 Postanowienia noworoczne 09.12.10, 14:42
      czy to jeszcze za wczesnie na postanowienia? Nie wiem, ale juz sobie postanowialm. Dostalam dzisiaj dwie pocztowki- jedna z Wyspy Wielkanocnej, druga z Pekinu. Dorota opisuje o chradonnay pitym w nad Oceanem Indyjskim, Jutka jedzie na Krym czy Kaukaz czy Bergamuty.
      Wiec ja sobie postanawiam w przyszlym roku odbyc daleka podroz zamorska.
      • pierdoklecja_prutka Re: Postanowienia noworoczne 09.12.10, 17:08
        Okurde! Jeszcze czasu trochę zostało, ale można już chyba zacząć te podsumowania, i noworoczne postanowienia robić. Może wątek otworzę, co?
        --
        wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka W zastępstwie: TGIF! 10.12.10, 11:39
      Ponieważ Pytko jest w przedpodróżnym amoku a potem w transferach więc ja obwieszczam:

      Hura hura. TGIF!
      Po podróżach i zamorskich ekscytacjach nie mogę się doczekać tych dwóch dni weekendu. Żeby pozalegać na kanapie, poczytać, posnuć przemyślenia. Ściągnąć z aparatu zdjęcia, pozawieszać do wglądu. Może kilka afrykańskich historii poopowiadać na forum? Pogoda sprzyja, bo dzisiaj w Warszawie mróz i prószy drobny śnieżek.
      Więc po południu do pracy, a od wieczora laba. Tylko muszę odbyć wizytę w Dedalusie, bo do tej pory się nie udało.


      --
      wasza pierdo
      • maria421 Re: W zastępstwie: TGIF! 10.12.10, 12:09
        Chetnie poogladam pere zdjec afrykanskich:)

        Donosze ze u nas slonecznie i ze mnie napadl zapal do robienia porzadkow.
      • jutka1 Re: W zastępstwie: TGIF! 11.12.10, 08:12
        Noooo. TGIW. :-)
        Ciągle nie jestem spakowana, szukam większej walizki, w domu pandemonium, o kurde. :-)
        100K, do zobaczenia o 16:30 :-)))

        Miłego dnia :-)
        • ewa553 Re: W zastępstwie: TGIF! 11.12.10, 08:41
          obys nie miala przygod samolotowych!!!
          A mnie sie przydarzylo: zrobilam sobie w P. dwie pary pieknych okularow i nie moge ich znalezc:(((( kamien w wode. U siostry podobno nie zostawilam, zgubienie wykluczam....
          Chyba wywale brudy z pojemnika, bo tylko czesc rzeczy wypralam wczoraj, moze wiec sa zaplatane w pozostale ciuszki?
          • ewa553 Re: W zastępstwie: TGIF! 11.12.10, 12:39
            kurcze, sa okulary! Jak sie cudnie czyta na compie w nowych (lekko silniejszych!). Byly na dnie nowej torebki:))))) A przy okazji zauwazylam, ze mi za torebke policzono o 50 zlotych za duzo.
            Niby niewiele, ale nie lubie.... Nie lubie tez sprawdzac dokladnie co place i teraz mam nauczke.
            Szczegolnie przy placeniu karta nie uwazam... To pisze, Wam ku przestrodze.
            • fedorczyk4 Re: W zastępstwie: TGIF! 12.12.10, 10:29
              Nikt tego nie lubi! Ja niestety ma odruch i to już od lat, sprawdzania ile płacę. Nawet w hipermarketach, liczę plus minus ile powinno wyjść przy kasie. Tyle razy byłam rolowana że mi to już w krew weszło:-(
              Jutka międzylądowanie odbyła bez przygód samolotowych, za resztę już ręczyć nie mogę. Wczoraj w Warszawie znowu padał śnieg, ale był wilgotny i nie blokował ani lotniska, ani dróg.
              • ewa553 Re: W zastępstwie: TGIF! 12.12.10, 10:55
                masz racje fedoro, ten drobny przypadek nauczyl mnie i bede teraz uwazala. A i tak jestem dobra, bo placac karta zachowuje wszystkie rachunki do czasu otrzymania rachunku. Wtedy porownuje. I choc nigdy bledu nie znalazlam, to sie tego trzymam: slyszalam o licznych przypadkach pomylek visowych.
                Fajnie ze Jutka sie tym razem przesiadala w Warszawie. Milo to spotkac kolezanke. A w dotychczasowych przesiadkach monachijskich byla tego pozbawiona.
                U nas odwilz, chyba wiosna nadchodzi:))))
                Milej niedzieli wszystkim zycze!
                • jutka1 Re: W zastępstwie: TGIF! 12.12.10, 11:57
                  W przesiadkach Monachijskich mam zwykle 1-1.5 godziny na lotnisku. Tutaj miałam 7 godzin :-)
                  Samolot miał na Okęciu spóźnienie jedyne 30 minut, bo odladzali skrzydła, ale poza tym wszystko poszło gładko, i nawet odespałam te swoje 7 godzin po przylocie.
                  Jest dość słonecznie, z 10 C na plusie, i bez względu na obecność w mieście elementów zawodowych spróbuję sobie zrobić wolną niedzielę. Bo od jutra bladym świtem zaczynamy trzydniowy maraton.

                  A jak wrócę do Paryża, to 4 dni i fruuu do Polski na prawie dwa tygodnie. Cudo, nie mogę się doczekać.

                  Tyle pierduł weekendowych. Miłej niedzieli :-)
                • maria421 Re: W zastępstwie: TGIF! 12.12.10, 14:27
                  Ja nigdy nie wiem ile ma wyjsc plus minus przy kasie w supermarkecie, nigdy nie sprawdzam ile mi reszty wydaja i juz sie chyba tego nie naucze. Oczywiscie duze pomylki wpadaja mi w oczy. Kiedys cos kupilam za 20 DM, dalam banknot 100 DM, a kasjerka wydala mi z 50 DM. Oczywiscie zareagowalam, kasjerka najpierw mowila ze to niemozliwe i zeby sprawdzic to musi zamknac kase i zrobic rozliczenie, a ja na to ze poczekam. Potem przeprosila, oddala 50 DM i jeszcze jakis drobiazg dolozyla.
                  Innym razem w jednym z polskich hoteli dopisali mi o jedno zero za duzo i zamiast 1.250.000 zl (to bylo jeszcze przed wymiana) napisali 12.500.000. Placilam AmEx-em, podpisalam w pospiechu, rachunek wrzucilam do torebki , ale cos mnie nurtowalo ze cos na nim bylo nia tak jak powinno byc. Po powrocie do domu natychmiast interweniowalam i udalo sie to odkrecic.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 130 :-))) 10.12.10, 16:41
      Wrocilam z Warszawy. Z poslizgiem. Wczoraj po kilku przesunieciach lot zostal skasowany.
      Dzis musialam juz o 2.30 w nocy wstac, ale warto bylo, bo wreszcie dolecialam do domu.
      Pobytem warszawskim jak zwykle jestem zachwycona. Trafilam na zapalenie choinki na Placu Zamkowym, Krakowskie cale w swietlanych dekoracjach: bajka. Bykam na Placu Grzybowskim. Pilam pyszna herbate w Pozegnaniu z Afryka (znacie?), zjadlam pyszne "piemieni" (nie jestem pewna czy tak sie nazywaja) Pod Golebiami. Nakupilam sobie kupe ciuszkow korzystajac z tego, ze w W. jest sporo francuskich filii, a wiec inne rzeczy jak u mnie. Kupilam ladna torebke. Jadlam jak szalona przysmaki mojej siostry. I gadalysmy, gadalysmy bez konca. Oj, lubie to Wasze miasto, Warszawianki!!!
      Tyle ze czasu zabraklo na polowe zaplanowanych zwiedzan i lazen (chodzenia). Jak zwykle.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 130 :-))) 10.12.10, 19:06
        Ewa, dobrze ze jestes, martwilam sie ze gdzies utknelas w jakiejs zaspie sniegu.
    • pierdoklecja_prutka Niedziela... 12.12.10, 11:58
      Wczoraj był cudny, prószący śniegiem wieczór.
      Z innej beki. Omijajcie szerokim łukiem lokal Zielona Gęś w Warszawie. Jest to miejsce zaiste upiorne, na dodatek jakiś omen mnie opętał żeby tam coś zjeść po czym mnie żołądek rozbolał i nadal pobolewa.
      Humor więc mam skwaszony i nie jestem w stanie opisać przyjemności Pytoniego towarzystwa :(((

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Niedziela... 12.12.10, 12:05
        To pewnie te skrzydełka, bo Twoją imienniczkę też rozbolał żołądek. :-(((
        Strasznie sie cieszę, żeśmy się wszystkie zobaczyly! I na miły Bóg, nie pozwalajmy już więcej na takie długie przerwy, bo to perwersja, ruja i poróbstwo. :-)
        • ewa553 Re: Niedziela... 12.12.10, 12:16
          tak, prz<yjaznie nalezy pielegnowac. I mysmy sobie z siostra przyrzekly czesciej sie teraz odwiedzac. Zaznaczam ze w moim wypadku siostra=przyjaciolka. W kazdym razie po pierwsze ucieszylysmy sie z dodatkowego wieczoru (ten skreslony lot) no i w lutym sie zobaczymy: siostra na tydzien do mnie i na tydzien razem do Rzymu. Warto zyc:)))
    • jutka1 QRV!!! :-((( 12.12.10, 17:45
      Mail dzisiaj od naszego "konsultanta", że ma grypę i nie dotrze tutaj, coby zrobić to szkolenie. Musiałam odwoływać całą impreze, i po kiego grzyba leciałam tu? :-///
      OK OK, jutro jeszcze jedna konferencja, we wtorek spotkania, a pobyt skróciłam o jeden dzień, i wylatuję w środę nad ranem.
      Grrrr.
      • xurek Re: QRV!!! :-((( 12.12.10, 19:53
        w srode prosto do ZD czy jeszcze do Paryza?

        Tutaj snieg byl, stopniaj, znow spadl, znow stopnial. Wahania temperatur do 15 stopni w ciagu doby. Bardzo dziwna pogoda...
        • jutka1 Re: QRV!!! :-((( 12.12.10, 20:09
          Dooparyża. Do ZD 21 grudnia.
          I będę na miejscu prawie 2 tygodnie - Luksus jak na moje życie ostatnio.
    • jutka1 Nie lubię poniedziałków 13.12.10, 05:30
      Szczegolnie poniedziałków pracujących na Kaukazie... Musiałam wstać o czwartej naszego czasu, BR///
      No i cały dzień będę zamknięta w sali konferencyjnej, potrójne BR///
      Dobrze chociaż, że wrócę o dzień wcześniej, bo mi się program pozmieniał. Jipppiiii. Czyli jeszcze tylko dziś i jutro do przetrwania.
      Miłego dnia życzę :-)
      • maria421 13.12 13.12.10, 09:26
        Juz 29 lat minelo.

        Poza tym po weekendowej odwilzy znow mroz zlapal , jak zwykle przed swietami pietrzy sie robota przeplatana roznymi spotkaniami, kawami, ciastami itp. czyli jest jak co roku o tej porze.

        • ewa553 brrrr... 13.12.10, 09:37
          slonce cudownie swieci, niebo czyste, wiec bez spogladania na termometr chcialam ubrac wiosenna kurtke. Dobrze ze zadzwonila psipsiola informujac mnie, ze mamy -9 stopni!
          No, lepiej taka zimowa temp.od wiosennej ulewy w grudniu.
          A ja ciesze sie moimi nowymi (odnalezionymi) okularami. Niesamowite jaka masa optykow w Warszawie i jaka masa wspanialych oprawek, jak niska cena i rekordowe tempo w wykonaniu.
          Z dnia na dzien doslownie robia. Nosilam przez ostatnie lata te tytanowe nie-oprawki i zatesknilam za kolorowymi dla odmiany. No to sobie troche poszalalam:)))
      • pierdoklecja_prutka Re: Nie lubię poniedziałków 13.12.10, 11:40
        Ja też zwykle nie lubię poniedzielnych poranków, ale ten jest taki chichy, zaśnieżony i świeci mi nisko zimowym słońcem koloru ecru w okno - no po prostu go nie mogę nie lubić.
        Przedwczoraj wysprzątałam pięknie mój regał z książkami i bibelotami tak, że znowu przypomia właśnie regał z książkami i bibelotami a nie jakieś składowisko poupychanego bógwieczego.

        Wczoraj natomiast się przydarzyła śmieszna historia, mianowicie przyjechała trenerka Avataru z USA aby z naszą polską grupką-kupką popracować nad przyjazdem na kurs Czarodzieja. Inni trenerzy się łączyli przez skype. Jest taki jeden, powiedzmy Buck, który wszystkichy już zdążył wkurwić. I nikt z nim nie chce pracować. No i nie był wśród trenerów, którzy się mieli z nami łączyć, ale nagle się okazało - że jest! Tyle, że komputer przez który go mieli podłączyć - odmówił współpracy. Potem - wysiadł telefon. Potem drugi. Hahaha! Nie ma to jak siła połączonych świadomości. Wracałam późnym wieczorem przez ośnieżony Nowy Świat, pięknie...
        • xurek pytanie angoljezyczne i pytanie do Stokrotki 13.12.10, 11:50
          pytanie jeden: jak sie mowi po angeilsku skosne oczy (takie azjatyckie)

          pytanie dwa: Stokrotko, co to jest ten kurs Avatarow?
          • pierdoklecja_prutka Re: pytanie angoljezyczne i pytanie do Stokrotki 13.12.10, 11:58
            Xur, wyrażenie "slant-eye" jest obraźliwe, więc lepiej chyba powiedzieć "asian type eyes".

            Avatar to taki kurs rozwojowy. Jest ostro krytykowany, ale dla mnie bomba.


            --
            wasza pierdo
            • xurek Re: pytanie angoljezyczne i pytanie do Stokrotki 13.12.10, 13:47
              hm, ciekawe kiedy "skosnooki" tez stanie sie obrazliwe....
              Sa do tego Avatara jakies linki? Fajnie, ze znalazlas cos, co Ci rozwojowo pomaga i sprawia przyjemnosc.
              • pierdoklecja_prutka Re: pytanie angoljezyczne i pytanie do Stokrotki 14.12.10, 11:28

                Skośnooki nie, u nas już jest obraźliwe "żółtek" :))

                Jeśli codzi o Avatar to tutaj masz linka z opisem kursów:

                theavatarcourse.com/en/courses/courses.html
                Początek, czyli odkrycie "przezroczystych przekonań" - czyli takich które kształtują nasze życie, ale o których nie wiemy że je mamy, to można zrobić przez skype i jest bezpłatne. Polecam, bo moim zdaniem opisy na tej stronie są małomówiące.

                --
                wasza pierdo
    • jutka1 Wykańczam się... 14.12.10, 05:16
      Drugi dzień z rzędu pobudka o 4:00 mojego czasu (a jutro nieprzespana noc, bo wracam). No nie, kurdebalans, nie daję już rady. Gdybym była sama, to bym sobie układała spotkania według czasu paryskiego, a tak...
      BR///

      No nic to. Ryjem do przodu. Miłego dnia :-)
      • fedorczyk4 Re: Wykańczam się... 14.12.10, 09:18
        Czymam kciuki za Ryj, bo taki tryb zycia nie ułatwia doprzoda. Żebyś tylko nie przypłaciła tego potem grypskiem w Ż.D, bo organizm lubi się zemścić za takie nieludzkie traktowanie. A w Warszawie coraz zimniej, coraz bielej i coraz bliżej do Świąt. Brrrrrr, jak ja bym chciała zeby juz było po. Tyle mojego że nie marznę, bom sie w zeszłym roku wzbogaciła o paletko które chba zostało przewidziane dla mieszkańców bieguna północnego i jak dotąd nie mogłam go nosić bo było mi w nim za gorąco.
      • pierdoklecja_prutka Re: Wykańczam się... 14.12.10, 11:45
        A fuj. To są rzeczy obleśne Pytonie. Trzymaj się i trwaj.

        Tutaj nadal bajkowa zimowość, cisza jakaś i spokój nastały. Po sklepach nie chadzam, więc amok przedświąteczny mnie jakoś omija.



        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: Wykańczam się... 14.12.10, 13:18
          Trzymaj sie , Jutka, wytrwaj.

          Bylam u fryzjera, potem krotko w miescie, kupilam sobie bombowy sweterek, teraz musze troche odsapnac, za dwie godziny przychodzi znajoma na pogaduszki.
          • jutka1 Re: Wykańczam się... 14.12.10, 18:37
            Za pół godziny kładę się na 4 godziny, po czym się budzę i jadę na lotnisko. BR///////////
            Mam nadzieję, że mnie śnieżyca gdzieśtam nie zatrzyma tutaj na dodatkową dobę, bo inaczej się pochlastam.
            Dzisiaj mail od przyjaciółki szkockiej: a może bym jutro wpadła na przedświątecznego drinka z noclegiem?
            Odpowiedziałam: sorry, but no, sorry. :-)
            Przeniosłyśmy na czwartek.

            Zerknęłam tez na prywatny kalendarz w notesie. O KQRV. Jak ja mam dać radę???

            Nic to, ryjem do przodu, biorę witaminy, może z tego wszystkiego mnie grypsko w ŻD nie dopadnie.

            Dobranoc :-)
            • kan_z_oz Re: Wykańczam się... 15.12.10, 01:26
              Jutus - przylec do mnie koniecznie. Ja ostatnio jestem specjalistyka od turystycznego organizowania wycieczek. Specjalnosc moja polega na tym, ze obiekt wakacyjny albo odpuszcza albo peka.
              Mam w zanadrzu wyspe na Vanuatu, gdzie mozna doleciec tylko samolotem lokalnym....linii Air Vanuatu. Na tej wyspie nie ma zadnych hoteli, agentow czy innego cywilizacyjnego zanieczyszczenia. Zjawiasz sie tam poprostu i na miejscu ludznosc miejscowa Cie kwateruje...

              Nie musze chyba dodawac, ze bysmy ze wzgledu na pogode siedzialy na tej wyspie, tak dlugo az zostana uregulowane raz i na zawsze wszystkie problemy Twoje z praca, moje ze wszystkim jeszcze co tam mi sie klebi...i zeby nie wiem co sie dzialo...to mozna wyleciec tylko tym jednym samolotem, ktory przy zlej pogodzie poprostu nie operuje.haha

              Kan
              • jutka1 Re: Wykańczam się... 15.12.10, 16:14
                Na Vanuatu chętnie, tym chętniej, że...

                Moje ostatnie 18 godzin (operuję czasem europejskim, nie kaukaskim):
                4 godziny snu (około, trochę mniej) miedzy 19:00-23:00
                23:00 pobudka
                24:00 wyjazd z hotelu na lotnisko
                lot do Monachium, ponad 4 godziny bez snu - samolot opóżniony o ponad godzinę i napakowany do pełna, bo wczorajszy odwołali (śnieżyca w Monachium). Posadzono mnie w rzędzie powiedzmy 37, a rzad 36 - 37 oprócz mnie zajmowały dwie amerykańskie rodziny wielodzietne (jedna 4 dzieci, jedna 3, najmłodsze ok. miesiąca, najstarsze z 8 lat). Rodziny się znały i oba rzędy prowadziły dyskusje. Zero snu. :-(((((((
                Opóźniony przylot do Monachium, nie złapałam połączenia (potem i tak się dowiedziałam, że odwołali bo śnieżyca). Następny lot odwołany (ibid.). Czekanie na jeszcze następny (opóżniony 1.5 godziny), potem już na pokładzie czekanie jeszcze 45 minut na odlodzenia samolotu (kolejka do odladzania).
                Miałam wylądować o 8:00, wylądowałam ok. 15:00.
                Zero snu.
                KJAP.
                Kurtyna
                :-(
                • maria421 Re: Wykańczam się... 15.12.10, 16:52
                  Serdecznie wspolczuje, Jutka.
                  Mysle ze juz jestes w lozku i obudzisz sie dopiero jutro rano.
                  Slodkich snow.
                  • xurek Re: Wykańczam się... 15.12.10, 17:04
                    wspolczuje i zycze dlugiego rekalsujacego snu.
                    • ewa553 Re: Wykańczam się... 15.12.10, 18:23
                      przezylam jedna setna tego co Ty Jutencjo, a mialam serdecznie dosyc.
                      Nie daj sie na zadne dalsze eskapady namowic. I zacznij cos lykac
                      profilaktycznie, zebys nie przelezala urlopu w ZD.
                • pierdoklecja_prutka Re: Wykańczam się... 15.12.10, 18:42
                  Jezusmario, biedny Pytun. Może jakiś taniec dla Ciebie wykonać, okadzić, coś? Naprawdę serdecznie Ci współczuję i życzę jak najszybszego znalezienia w ŻD, w dobrym zdrowiu, spokoju, przed kominkiem, na kanapie z książką, gorącą herbatą i perspektywą nie robienia nic.

                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: Wykańczam się... 15.12.10, 18:56
                    Jessu, dzięki za współczucie i tańce obiecane. 100K, okadź, bo to się zaczyna już dziwnie robić. Scenka rodzajowa, na spotkaniu wczoraj (problemy różne z partnerami, ich nieruchawość spowalnia nasz projekt etc.):
                    Szefostwo: - Jak będą problemy, to wam moją wunderwaffe wyślę w lutym na tydzień - 10 dni i po sprawie
                    Ja, unisono z resztą: - Wunderwho?
                    Szefostwo: - No wunderwaffe, Jutkę
                    Ja ( w myślach): KJAP BR Jezusiemaryjojózefieśfinty :///////

                    Kurtyna

                    -
                    • pierdoklecja_prutka Re: Wykańczam się... 15.12.10, 19:07
                      Wiesz co Pyt, to nie jest dobrze. Jakaś forma się tutaj zaciera i wpada w przaśną kabaretowość. Coś w rodzaju inżyniera Młodziaka, który najpierw był wysportowany, elegancki i nowoczesny, a potem wpadł w rozlazłą, facecyjną kabaretowość i w szlafroku plaskając gołemy pienty jakieś przaśne komentarze swojej żonie czynił. Ten podchorąży, potem gladiatorzy, teraz to luft czy też inne -waffe. Może pigułki na mózg podrzucaj do drinków? Ajajaj.


                      --
                      wasza pierdo
                      • jutka1 Re: Wykańczam się... 15.12.10, 19:17
                        Jestem instrumentem dochodzenia do tzw. sukcesu, i tyle. Nic to 100K, jeszcze tylko pół roku. Potem odeśpię (mam nadzieję?).
                        • ewa553 Re: Wykańczam się... 15.12.10, 21:14
                          wracasz za pol roku znowu do ZD?
                          • jutka1 Re: Wykańczam się... 15.12.10, 21:32
                            Od razu: "wracam do ŻD za pół roku" :-)

                            Dobranoc :-)))
                            • ewa553 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 09:04
                              ale Ty sobie pieknie zyjesz! Naprawde moznba pozazdroscic, mimo tych wszystkich wolt ktore teraz przezywasz.
                              • jutka1 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 09:13
                                Niezbyt klarownie się chyba wyraziłam (werbalnie byłoby jasno) - nie, nie planuję powrotu do ŻD za 6 miesięcy. :-)))
                                • maria421 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 09:20
                                  Jutka, wyspalas sie? dzisiaj chyba wzielas sobie dzien wolny?

                                  U mnie od wczoraj telefon sie urywa, mam bardzo dlugo liste chetnych do wynajecia mieszkania Ani. Moze sie uda wylowic jakiegos rozsadnego lokatora.

                                  Poza tym sprzatam, piore firanki etc.
                                  • ewa553 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 09:46
                                    sorry Jutka, zle zinterpretowalam Twoja uwage, ze za 6 miesiecy odetchniesz.
                                    I juz Ci zazdroscilam wiosny/lata w ZD:)))) Ciagle jeszcze jestem pod wrazeniem Twoich zdjec z ktorych zobaczylam jak ogromna to posiadlosc. I wiesz czego Ci najbardziej tam zazdroszcze? Jezdzenia traktorkiem do koszenia trawy:))) Moj trawnik 2x100qm jest na to za maly:((((

                                    Maryska, wynajmij mieszkanie takiemu, co bedzie Ci snieg odgarnial spod domu:))))
                                    • maria421 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 10:00
                                      Ewa, na to sie nie zanosi, bo ja wynajme komus kto jest regularnie zatrudniony, a tacy jada wczesnie rano do pracy i zaden nie bedzie chcial przyjechac najpierw do mnie i przez pol godziny odsniezac.
                                      Lokator zreszta bedzie mial przed budynkiem odsniezone, bo tam mamy Winterdienst w pakiecie servisu.
                                      Tu gdzie ja mieszkam trzeba by sie skrzyknac razem z innymi sasiadami zeby cos takiego zamowic, ale znajac ich wiem ze to raczej nie przejdzie.
                                      • ewa553 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 10:22
                                        bo ludzie sa beznadziejni. Przed laty bylam w Israelu i wlasnie tam znajomy majacy domek
                                        mowil mi o tym, ze cala ulica zatrudnia jedno ogrodnika, ktory im pielegnuje trawniki itd.
                                        Wtedy nie jest to za drogie, a "brudna robote" zalatwia ktos za nas.
                                        • pierdoklecja_prutka Re: Wykańczam się... 16.12.10, 10:50
                                          A ja właśnie słyszałam, że po niemieckiej stronie (w Szczecinie to opowiadali), to się sąsiedzi zbierają i kupują opał na zimę razem, żeby było taniej. I narzędzia ogrodnicze we wsi, sobie pożyczają, żeby nie musiało być że każdy ma wszystko. Tylko ten ma mieć to, a ów - owo. Tak to niby jest po niemieckiej stronie, nie to co u nas - zero sąsiedztwa, zero współpracy, zero porozumienia jakiegoś. Tylko chamówa i sobiepaństwo. Powiedzano.

                                          A tu słyszę, że po niemieckiej stronie też chamówa i sobiepaństwo i żeby naprawdę mieć porozumienie jakieś i sąsiedzką współpracę - to trzeba jechać do Izraela. Co mnie się wydaje odrobinę surrealne, zważywszy na "dobrosąsiedzkie" relacje całego tamtego państwa - no ale nic. Może to po prostu jest na zasadzie trawy bardziej zielonej.

                                          --
                                          wasza pierdo
                                        • maria421 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 10:51
                                          Ewa, przeciez wiesz jak to jest w Niemczech, do wykonywania najglupszej czynnosci musisz miec "Schein" i podatki placic bo inaczej, o zgrozo , bylaby to Schwarzarbeit.
                                          Wiec kazdy pojedynczo moze sobie kogos do odsniezania zatrudnic i w razie czego powiedziec ze to w ramach nieodplatnej pomocy sasiedzkiej, ale jak juz jest wiecej zleceniodawcow i zamiast lopaty potrzebny jest plug , to wtedy zaczynaja sie biurokratyczne schody.
                                          • ewa553 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 10:56
                                            Maryska ma racje.
                                            Dorota, a moze to byla tylko ta jedna ulica w Tel Avivie, ktora sie skumala?
                                            A moze to tylko jedna wies na zachod od Szczecina tak ma?
                                            Co do opalu, czyli Oleju, to owszem, znam taki przypadek - ale moze to tez tylko ten jeden?
                                            Jak w kazdej innej sprawie - i tu nie mozna generalizowac.
                                            Np. firma ktora przesylam paczki do Warszawy, to ludzie ze Slaska. Co oni sie nanarzekaja, ze w Warszawie sasiedzi wzajemnie sie nie znaja, nie swiadcza wzajemnych uslug itd. Na Slasku to zupelnie inaczej - mowia. A moze to tylko u nich, w Chorzowie jest lepiej?
                                            • pierdoklecja_prutka Re: Wykańczam się... 16.12.10, 11:27
                                              Bah, żeby to człowiek wiedział...
                                              Co do biurokratycznych kontredansów, to niedawno w sprawie dobrosąsiedzkiej pomocy wypowiadał się Pan z urzędu skarbowego.
                                              Chodziło mianowicie o wymianę usług i przysług. Urząd utrzymuje, że taką wymianę opodatkować należy, bo wszystko co otrzymasz (rzecz, usługa czy przysługa) stanowi korzyść majątkową o którą się ubogacasz. Fajny ten wywiad był bo reporter sobie robił dość finezyjne lecz kompletnie ewidentne jaja z Pana a Pan się zupełnie nie połapał tylko brnął w to jak krowa w szkodę - dalej i dalej i końca nie było widać. Mianowicie, reporter zaczął podrzucać przykłady, powiedzmy dwie firmy się wymieniają usługami (no to jest znany od dawna barter - i się to podatkuje bez mrugnięcia okiem, normalka). Potem - firma komuś daje coś (bon gwiazdkowy, nagrodę promocyjną) - też normalka, też się niby powinno podatkować i się czasem to robi, a czasem nie. Potem ktoś komuś daje auto - no też jasne, też się to podatkuje. Potem więc, sąsiad Ci naprawia komputer. Korzyść jasna - gdyby Ci nie naprawił, to byś musiał kupić nowy, albo zapłacić za za naprawę. Pan się nadyma i obwieszcza konieczność opodatkowania. Dalej - chorujesz i koleżanka robi dla Ciebie zakupy w spożywczaku i przynosi. Pan zaczyna brnąć. Tak, tak, korzyść majątkowa, sama byś musiała iść, lub zamówić dostawę. Dalej - dajesz stare ciuchy swojego dziecka rodzinie wielodzietnej. Pan dalej brnie - tak, tak, ewidentna korzyść majątkowa - płacić! płacić! płacić!
                                              Już generalnie zabrnął, ale reporter postanawia go dobić.
                                              Przytrzymujesz drzwi autobusu buksującej w zaspie staruszce i ją do drzwi podsadzasz. Pan się sroma, bo zdecydowanie jest to korzyść majkowa. To dla niego nie stanowi żadnej wątpliwości. Ktoś musi za to beknąć. Tylko jak to wycenić? - dywaguje Pan. Uczynny reporter więc podrzuca mu - że dla ułatwienia życia sobie i urzędom obywatel powinien wstrzymać się więc od podsadzania busujących staruszek i na tym się wywiad kończy.
                                              Wśród Polaków z tego wywiadu zapanowała radość wielka, jak zawsze gdy urzędnik z siebie zrobi niezaprzeczalnego wała, i się posypały facecje o korzyściach majątkowych ze starych gaci, z seksu, dawania w mordę, ect.

                                              --
                                              wasza pierdo
                                              • jutka1 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 11:50
                                                Hehehehe, dobre! :-)
                                                Czy ten wywiad gdzieś na youtubie można obejrzeć?
                                  • jutka1 Re: Wykańczam się... 16.12.10, 11:37
                                    Spałam 8 godzin, ale jeszcze nie czuję się w "top-formie". Wolnego nie wzięłam, bo planuję jutro dzień wolny, ale za to pracuję dziś z domu, żeby nie musieć wychodzić (pogoda do bani).

                                    Wieczorem przychodzi szkocka psiapsiółka na kolację z noclegiem, czyli pidżamaparty. :-)

                                    I tyle pierduł. Miłego dnia życzę :-)
    • ewa553 o kurcze!!!! 17.12.10, 06:49
      zasypalo nas po uszy!!!! W calych Niemczech alarm sniegowo-lodowy, straszne wypadki i te rzeczy. Mam nadzieje, ze odsnieza Mannheim do poludnia: ide do kina na The Tourist.
Pełna wersja