2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne

09.12.10, 17:16

Marysia na Pierdolum solennie postanowiła odbyć podróż zamorską. Ja się podpisuję pod takim postanowieniem rękami i oboma nogami.

A poza tym, jaki był dla Was ten rok? Czy przyniósł jakieś niespodzianki, nowe fascynacje, odkrycia? A może rozczarowania, niezrealizowane plany, zwątpienie? Może był zwykły? Może był niezwykły?

I co dalej maturzysto? Postanowienia, że coś zrobimy napewno. I że tegotam - nigdy więcej.
Albo co. Schudnąć, wzbogacić się i odmłodnieć. Przestać pić, palić i się szlajać. Lub też - zażyć przygody, zaszaleć?

I co dla forum? Pisać nadal? Przestać pisać? Zrobić coming-out i ujawnić (wiek, wagę, kolor włosów, płeć, orientację, miejsce zamieszkania, prawdziwe poglądy)? Powiedzieć wszystkim co o nich myślimy? Czy nie? Spotkać kogoś kogo się jeszcze nie zna, lub przeciwnie - zerwać kontakty?

Bardzo proszę o obfite wypowiedzi

--
wasza pierdo
    • maria421 Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 09.12.10, 18:38
      Moje solenne postanowienie na rok 2011 juz znacie.

      Moje podsumowanie roku 2010 jest takie ze byl to najkrotszy rok w moim zyciu.

      Co dla forum? Pisac. Stopniowego coming outu juz tu dokonalam, wiecie ile mam lat (57), jak mam na imie (jak polska krolowa) , ze mieszkam na przedmisciach Kassel, ze mam ciemne wlosy. Co do wagi to oznajmiam ze takowa posiadam i z niej regularnie korzystam:)

      Wiecej grzechow nie pamietam.
      • fedorczyk4 Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 09.12.10, 19:09
        Fajne podsumowanie roku Mario:-)
        Mój rok był dziwny i obfitujacy w zdarzenia rozmaite. Zwierzęce, rodzinne i inne. Zresztą 02 stycznia minie rok odkąd wróciłam do pracy "etatowej" i przez rok utwierdziłam się w przekonaniu, że takowej nienawidzę żywiołowo! Postanawiam na rok 2011: wymyślić sobie i stworzyć etat na którym będę sterem, żeglarzem i okrętem!! Zresztą jestem na dobrej drodze:-)
        Postanawiam wrócić do francuskiego rozmiaru 38 i jest to postanowienie baaardzo długo falowe, biorąc pod uwagę koszmarną ilość rozmiarów do stracenia, ale też jestem na drodze, mam nadzieję, że dobrej.
        Ponadto po 2 latach od ostatniego i niespecjalnie wakacyjnego wyjazdu mimo, że odbył się pod tym tytułem, postanowiłam, że w maju biorę samochód i znikam z rodznnych i zawodowych radarów na miesiąc. Może zniknę całkiem i wszystkim na ten miesiąc.
        Na forum mam zamiar nadal straszyć od czasu, do czasu;-)
        Mam 51 lat, mało siwych włosów, a sporo pozostałych w trudnym do zdefiniowania kolorze, mam nierówno pod sufitem. I jestem teściową, to jest chyba największa moja wada!
        • pierdoklecja_prutka Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 10.12.10, 11:22
          No właśnie, jak Wam to zgrabnie poszło!
          Ja się chyba muszę pomiędlić trochę z tym. Dużo się zdarzyło, i różnie. A przyszłość w jakimś nieokreślonym nebulum się miącha. Mam takie poczucie, że za szybko starając się wtłoczyć to w jakieś konkretne ramy planów oraz postanowień przerwę ten jakby magiczny proces.

          Fed, też Ci stwierdzenie. To co, przedtem nie wiedziałaś, że etatowej nienawidzisz?


          Ja też na forum postanawiam trwać niezłomnie, jeśli zajdzie potrzeba, będę tu ostatnią osobą i będę rozmawiać sama z sobą :)
          --
          wasza pierdo
          • fedorczyk4 Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 10.12.10, 12:38
            pierdoklecja_prutka napisała:

            >
            > Fed, też Ci stwierdzenie. To co, przedtem nie wiedziałaś, że etatowej nienawidz
            > isz?

            Od ostatniego etatu mineło tyle czasu, jak policzyć na palcach to wychodzi 15 lat, że zdążyłam prawie zapomnieć. Odczucia negatywne mi się z czasem zacierają.
            • kielbie_we_lbie_30 Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 10.12.10, 13:53
              Tez juz mam dosc byc etatowa ale mozliwosci zmiany zerowe. Chetnie zostalabym gospodynia domowa ale brak kandydatow ktorych by bylo stac na utrzymanie mnie ;)
              Przeciez sprawilam sobie dosc drogie hobby: jazda konna ktore nie mam jak na razie ochoty odpuszczac sobie. Jezdze trzy razy dziennie i szykuje sie na rajdy konne. Moje urlopy beda pod konska gwiazda...
              Fedo, na zmiejszenie obwodow (nie nazywam to odchudzaniem) polecam jazde konna. Patrzac na ostatni rok nie zmiejszylam wagi ale mam numer mniejszy obwod. A w zamiarach mam zejscie do jeszcze jednego mniej...
              Zima tu niesamowita, juz dawno tyle sniegu w listopadzie, grudniu nie widzialam. No ale fajniej jest jak jest bialo i jasno.

              Sciskam Was robaczki i obiecuje ze Was nie opuszcze choc moje tu wystapienia sporadyczne sa..
              Pa
              • maria421 Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 10.12.10, 15:11
                Kielbiu, gdzie Ty jezdzisz zima? tylko w hali, czy wyjezdzasz w teren?
              • kan_z_oz Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 11.12.10, 04:20
                U Nas nastapily ogromne zmiany. Od roku obydwoje operujemy w ramach bycia samozatrudnionymi. Nastapila wiec kompletna zmiana stylu zycia - pracujemy z domu, jezdzimy na rowerach w poniedzialki rano...itp.

                Tak wiec, pierwsza polowa roku uplynela wciaz pod znakiem 'szarpanie sie' z klientami pozostalymi z lat zatrudnienia. Szarpanie sie z jakimis kwadratowymi decyzjami rodziny w Polsce.
                Druga polowa - cisza i spokoj w tych dwoch dziedzinach. Pozyskanie ciekawych kontaktow i ogolnie poczucie wyplyniecia na szerokie wody. Rodzinne kwestie ucichly same, rozwiazajac sie tak czy inaczej. Za to nastapilo jakies 'szarpanie sie' w kwestiach osobistych...i ostatnio baaardzo dziwna wizyta znajomych z Kanady, ktora zakonczyla sie zalamaniem nerwowym zony kumpla juz w drodze na lotnisko...czegos takiego to jeszcze nie widzialam - wciaz w szoku.
                Ogolnie to nawet nie wiemy, czy jest ok bo znikneli z horyzontu i nie odpowiadaja.

                W podsumowaniu - rok byl ciekawy i udany. Mamy dalsze plany odnosnie osiaganego obrotu/dochodu z biznesu. Zalozenia odnosnie bazy klientow zostaly w zasadzie juz wykonane, chociaz i tak dalej nad nia pracujemy.
                Mamy plany na kontynuowanie hobbby narciarskiego w Japonii oraz wszedzie indziej gdzie sie da w sierpniu oraz dalsze podrozowanie po Australii oraz Nowej Zelandii.

                Kan

      • swiatlo Z prądem 14.12.10, 00:26
        maria421 napisała:

        > Moje solenne postanowienie na rok 2011 juz znacie.
        >
        > Moje podsumowanie roku 2010 jest takie ze byl to najkrotszy rok w moim zyciu.

        Haha, uwielbiam Twoją klasę Mario! :)
        Pocieszę Cię że następny rok będzie jeszcze krótszy. I tak przez cały czas.... :)

        Jak się człowiek ranu budzi i mu się wydaje że się czuje fatalnie, to niech sobie pomyśli że jak za 10 lat sobie wspomni jak się czuł 10 lat temu, to będzie to się wydawało żey wtedy to jakby był nowonarodzony!

        A co do mnie?
        Właśnie tydzień temu stuknęło 52. Orientacja - normalna. Co do wagi, to wyglądam tak jak powinienem w swoim wieku... :) Czyli nie udaję żadnego Piotrusia Pana, którym nie jestem.

        Zmęczyło mnie płynięcie pod prąd. Zmęczyły mnie konkflikty, spieranie się, udawadnianie, zmęczył mnie strach i niepewność.
        Już miałem nadzieję że mam ciepłą posadkę na której jakoś bez wysiłku prześlizgnę się do emerytury, a tutaj firma ma problemy i do licha żebym jeszcze na starość nie musiał młodziaka udawać i pracy szukać!
        Co do rezulucji? Nauczyć się słuchać innych ludzi. Zamiast samemu gadać, to słuchać innych. Zamiast samemu mieć opinię, to słuchać opinii innych.
        A, no i nauczyć się nie mieć złych myśli.
        Nie wiem czy to się uda. Strasznie trudna te rezulucja.
        Ale można się postarać....
        • maria421 Re: Z prądem 14.12.10, 14:51
          Swiatlo plynie z pradem, bez pradu nie ma swiatla :)

          Czasami dobrze jest polozyc sie na fali i dac sie jej poniesc, i tak doniesie do brzegu.

          "Like as the waves make towards the pebbled shore,
          So do our minutes hasten to their end;
          Each changing place with that which goes before,
          In sequent toil all forwards do contend."
    • ewa553 Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 10.12.10, 16:46
      no dobra, przyznaje sie: jestem wysokim brunetem wiedczorowom porom. Na spotkania forumowe wysylam takom malom kluche, zeby Was zmylic. Ale postanowilem z tym skonczyc
      i jak tylko bedzie okazja, to sie ujawnie. To jest moje postanowienie na 2011.
    • xurek Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 12.12.10, 19:22
      Ten rok byl bardzo trudny, meczacy i smutny i najlepiej zeby juz sie skonczyl.
      Niby udaly sie w nim materialnie prawie niemozliwe rzeczy, niby udalo sie raz na (oby) zawsze wygrac psychologiczna wojne z aparatem szkolnym i niby sytuacja pracowa uporzadkowala sie w kierunku pozytywnej stabilizacji, ale moje odczucia sa takie, ze nie ma wokol mnie niczego, z czego moglabym sie cieszyc. Czuje sie stara, gruba, brzydka, zmeczona, samotna, glupia, nundna, biedna jak mysz koscielna i kompletna zyciowa niedolega.

      Co do nastepnego roku to nie mam ani oczekiwan ani postanowien.

      Co do forum: jak wyzej.

      Co do outujacych deteali to nie mam zmarszczek, nie mam siwych wlosow, nie mam piecdziesiatki, nie mam wiecej kilogramow niz mialam, nie mam hobby ani czasu na takowe, nie mam w planach fascynujacych podrozy ani przyjemnych spotkan, nie mam choinki na gwiazdke i nie bede miala zadnych gosci, nie mam……….. (cokolwiek by nie dopisac napewno bedzie pasowac). Ochoty na cokolwiek nie mam rowniez. Mam za to meza, ktory czuje sie mnw. tak samo jak ja, wiec niby kupa powinno nam byc razniej, ale jakos nie jest.
      • fedorczyk4 Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 13.12.10, 09:42
        Xurku, to nie brzmi najlepiej. Powinnaś chyba brać serotoninę dożylnie;-) W zasadzie mogłabym podpisac się pod Twoim jojczeniem z tym że musiałabym wprowadzić poprawki np. wiekowe (na gorsze). Też czuję się samotna, głupia, nudna, biedna jak...... i albo nie mam, albo tego czego mi trzeba jak dziury w moście mam w nadmiarach. Zdecydowanie mam poczucie, że zwalczać muszę to uczucie!!!! Już od kilku lat nie mam oczekiwań i postanowień i pewnie w związku z tym (między innymi) ostatnie trzy/cztery lata były do wymiotu nudne, trudne, i każdy rok taki sam jak poprzedni. W tym przyszłym, postanowiłam że dosyc tego. Mam oczekiwania, plany i wymagania. A jak mi nie wyjdzie to rok, za 12 miesięcy oberwie po ryju!
      • swiatlo Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 14.12.10, 00:40
        xurek napisała:

        > Czuje sie stara, gruba, brzydka, zmeczona, samotna, glupia, nundna, biedna jak mysz kos
        > cielna i kompletna zyciowa niedolega.

        Cholera, chętnie by się powiedziało jakąś pozytywną mądrość dla pocieszenia, ale nic do głowy nie przychodzi...
        Jest taki kanał filmowy "Hallmark", no taki dla mam i teściowych. Taki zawsze pozytywny, zawsze pozytywna muzyczka na pianinie, zawsze ten sam schemat - ktoś się czuje samotny i niekochany, ale na końcu zawsze się okaże że miłość jednak istnieje. Moja małżonka zawsze to ogląda pomimo moich żartów i docinków. Ale coś tam mi zawsze do głowy z tych filmów wpadnie.
        I na tych filmach jest że jak ktoś tak powie jak Xurek właśnie powiedziała, to wtedy ktoś ma jakąś strasznie ciepłą, mądrą i prostą odpowiedź po której wszyscy się trzymają potem za ręce i patrzą się sobie w oczy.
        Ale to jest na filmie. Tam scenarzysta ma czas aby sobie taką mądrą odpowiedź wymyśleć.
        A ja tutaj nie potrafię...
        • kan_z_oz Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 14.12.10, 01:19
          Dawno temu jeden z moich znajomych zwykl mowic, ze zycie przypomina mu jeden wielki basen w ktorym my wszyscy siedzimy lub plywamy. Jedni dzielnie na srodku, inni po bokach ale wiekszosc cupi tuz przy krawedzi trzymajac sie obydwoma rekami z obawy aby nie utonac. Ten basen tak naprawde wcale nie jest gleboki, kilka-kilkanascie cm ponad glowa.
          Teoretycznie kazdy moglby zanurzyc sie pod wode i odbic od dna...po to aby przekonac sie, ze w tej pozycji cupienia trzymaja nas tylko nasze wlasne percepcje na temat tego co jest ponizej. Wyobraznia podpowiada, ze jest tam otchlan niezmierzona, pelna dzikiego zwierza gotowego nas upolowac.

          Ci, ktorym rece nie wytrzymaly i ze znurzenia puscili juz ta 'krawedz', przekonali sie o tym i z nowym zapalem zyciowym zaczynaja przebierac znowu rekami aby przypomniec sobie lub nauczyc sie plywac.

          Mnie ta wizja zawsze jakos poprawia humor. Przypomina mi, ze wlasne strachy, ograniczenia, wyobraznia sa glownie w moje glowie i tam jest najwieksza praca do wykonania.

          Generalnie nie ma tez nic zlego w chwilowym czuciu sie ble, ble - czyli cupieniu przy krawedzi basenu - zalezy tylko kto i jak definiuje chwile...haha
          Oby nie cale zycie...hihihi bo oprocz tego to czasu wystarczy wszystkim aby chociaz raz zanurkowac...

          Kan
          • pierdoklecja_prutka Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 14.12.10, 11:22
            Amen. Jakiś czas temu nie z własnej kompletnie woli odczepiono mnie od mojej bardzo komfortowej (w owym czasie tak mnie się wydawało) krawędzi basenu, po czym po długotrwającej rozpaczliwej taplaninie zanurkowałam. A wynurzywszy chyciłam się zembami czegoś co się unosiło na powierzchni więc mi się wydawało konkretne i stałe, a w istocie się okazało jakimś zmurszałym kawałkiem czegoś. Co jednak miało tę dobrą stronę, że nauczyłam się trochę pływać i teraz sobie odpływam na coraz dalsze kawałki samodzielnie. Bardzo mi z tym fajnie i mam mnóstwo frajdy. A niedawno towarzyszyłam bliskiej osobie z rodziny, która puściła się krawędzi basenu i chociaż myślała że utonie, to przyjacielskie obecności nie pozwoliły jej nawet na zamoczenie sobie całej fryzury.

            Co do Ewy, to ja to zawsze wiedziałam, tylko nic nie mówiłam :)))


            --
            wasza pierdo
            • xurek Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 14.12.10, 11:58
              Uproszczenia maja to do siebie, ze z racji braku przeszkadzajacych detali wygladaja bardziej imponujaco, latwiej sie zapamietuja i ex post wydaja sie pasowac do calej masy sytuacji.

              Tak tez sie to ma z tym plytkim basenem, ktory trzymajacym sie krawedzi wydaje sie gleboki. Dla tego stojacego z boku badz tego co sie od owego latwego do osiagniecia dna odbil obraz jest spojny i logiczny, ale taki trzymajacy sie krawedzi co na przyklad ma ubrane olowiane buty badz nogi wbetonowane w wiadro doskonale wie, ze sie utopi, nawet jezeli stojac na dnie nie zamoczy sobie czubka wlosow. Co chce przez to powiedziec to to, iz z tych trzymajacych sie krawedzi basenu nie wszyscy trzymaja sie ze strachu badz nieswiadomosci na temat glebokosci basenu jak rowniez ze nie kazdy moze nauczyc sie plywac.

              A abstrahujac od rozkladania basenu na kawalki badz kafelki to ja siebie w tym przykladzie nijak nie widze: ani jako tego trzymajacego sie basenu ze strachu ani tez tego, ktory wie, ze ma ubrane olowiane buty. Jak juz koniecznie musialabym sie w ten basen wtloczyc to czuje sie raczej jak ktos, kto wyplynal na jego srodek, utrzymuje sie bez problemu na powierzchni i usiluje przekonac reszte, ze rowniez ma to zrobic badz co najmniej ohowac i ahowac na temat jego osiagniecia. A ta reszta miast plynac badz chwalic nadal trzyma sie brzegu i patrzy na tego w srodku z mieszanina niecheci, zawisci, negacji i zalu i to z taka intensywnoscia, ze lepiej sie dobrowolnie utopic niz dalej znosic te spojrzenia plywajac jak ten samotny glupek na samym srodku bez zadnej mozliwosci schowana sie za czyimis plecami chociazby na chwilke.

              A teraz przyslo mi do glowy cos znacznie lepiej obrazujacego moj stan ducha. Zaczyna sie od powiedzonka… „wyindywidualizowalem sie z rozentuzjazmowanego tlumu“…… i dalej idzie tak „ i zostalem wylkuczony z entuzjazmu i towarzystwa konstatujac, iz indywidualnosc nie jest ani piekna, ani madra, ani pozyteczna ani napawajaca szczesciem“.

              A poza tym wszystko ma to do siebie, ze podlega ciaglej zmianie, wiec zgodnie z rachunkiem prawdopodobienstwa moje podsumowanie 2011 powinno wypasc zupelnie inaczej.
          • xurek Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 14.12.10, 11:22
            alez ja nie oczekuje zadnego pocieszenia jak rowniez watpie, iz od takowych czlowiek moze poczuc sie lepiej. Co najwyzej zamydlic sobie moze oczy, ale kiedys to mydlo i tak trzeba zmyc, bo zacznie piec....
            • maria421 Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 14.12.10, 13:25
              Xurku, pocieszenia nie bedzie, bedzie diagnoza- jezeli kobieta czuje sie stara, brzydka itp. to jest to wina meza ktory jej nie docenia, psychicznie nie podbudowuje, nie dopieszcza.

              Ja chyba nie musze powtarzac ze Twoja aktywnosc na wszystkich frontach podziwiam? I raz Cie na zdjeciu widzialam co je sama tu zamiescilas i wiem ze wcale nie jestes stara, gruba, brzydka.
              • xurek Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 14.12.10, 14:19
                Mario, maz stara sie jak moze, to wiec nie jego wina. Ja niby WIEM, ze nie jestem stara, nie jestem glupia itp itd ale tak wlasnie sie czuje. Powodow jest tyle, ze zbily sie w jeden wielki gordyjski wezel i juz zupelnie nie wiadomo, gdzie jego poczatek, srodek badz koniec i jak sie zabrac za jego rozplatywanie. Intuicja mi podpowiada, ze najlepiej nie robic nic i po prostu przeczekac, az sie wszystko jakos samo we mnie w jakis nowy akceptowalny lad pouklada. NIe ma co dalej na temat debatowac, lecz uzywajac slow Jutki "ryc do przodu" :). Tym bardziej ze znow ogonek mlodych, preznych, pienkych i mundrych czeka przed drzwiami, by mi wyluszczyc, jak wszystko mozna zrobic lepiej. Jezuuuu, jak oni mnie mecza!
                • maria421 Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 14.12.10, 14:37
                  Jezli maz sie stara, to znaczy ze nie mozesz czuc sie brzydka, czyli z listy odczuc negatywnych juz jedna pozycje mozesz skreslic.

                  Pomysl troche a zobaczysz ze kazde inne negatywne odczucie bedziesz mogla skreslic z listy.
            • kan_z_oz Re: 2010 podsumowanie i postanowienia noworoczne 14.12.10, 14:40
              Ja sobie abstrahuje tylko na prosbe 100-krotki. Na moj temat glownie.
              Nie mialam na celu pocieszania...moje zycie kreci sie dla mnie kolem, gdzie raz jestem na srodku basenu, czesciej przy brzegu, a najchetniej trzymam sie brzegu...haha
              Bez wzgledu jak to ambitnie lub raczej malo moze wygladac. Marzenie czycia na emeryturze - dawno temu wpis 'Laweczka' -hahaha???

              Odkrycie tejze malo tez ambitnej prawdy o samej sobie pozwala mi spokojnie spac, wstawac, zyczyc sobie samej udanego dnia - bez wzgledu na to co ma sie w nim dziac lub nie.
              Prawda moja o mnie samej jest malo widowiskowa; haha
              Malo delikatnie bylaby; 'leniwa bitch', wole wersje rozpuszczona... eratycznie pracujaca osoba o wyraznych sklonosciach anlizowania wszystkiego - i na ogol malo pozadanego.
              W aneksie zamieszczam; ale pracujem nad soba i sie rozluznilam juz...and I am willing to change...hihihi

              Mam pewna granice poza, ktora wyjsc sie niestety nie da, bo wtedy zaczyna sie 'trade off' czyli udawanie.
              Oszukac siebie samego sie nie da...lub da albo na krotko tylko i tyle.

              Odnosnie kwestii wyizolowania; moje spostrzezenia w temacie - kazdy jest sobie tylko sterem, zeglarzem, okretem. Im bardziej sie wystaje tym bardziej odczuwa sie izolacje, co jest percepcja tylko, bo bedac tzw. wrosnietym w tlum mozna odczuwac jeszcze wyrazniej.
              Odczuwanie izolacji jest ewolucyjnym stadium rozwoju kazdego z Nas.

              W tym wszystkim zauwazam pewna prawidlowosc; prawdziwa zmiana zaczyna sie zawsze w momencie czucia sia najgorzej. Jest to ten moment gdy zazwyczaj puszczaja pewne stereotypowe przekonania. Przelacznik jest w tym momencie w glowie tylko...nic wiecej i nic sie na zewnatrz nie dzieje. Samo stwierdzenie potrzeby na zmiane, jest juz zmiana w tworzeniu.
              Pozniej potrzebny jest czas na realizacje. W niektorych przypadkach 2-3 razy w zyciu jest to pojscie prosto w dym za czyms/kims...inne sie rodza w rozterkach, niepewnosci i po pewnym czasie.

              Tak wiec; czucie sie ble,ble jest uderzeniem w dno basenu w przededniu wspanialosci - tej nalezy tylko pozwolic rozkwitnac i zejsc jej z drogi.
              To jest tez natrudniejsza rzecza dla analityczno-decyzyjnej osoby, ktora np, ja jestem. Nie przeszkadzac, przestac kontrolowac i stopowac, udowadniac.
              To jest trudne, dla kazdego melancholika-choleryka...ale do zrobienia.

              Bylam w momencie niesamowitego bolu w 2004/2005 - bez powodu zadnego wyraznego zreszta. Bol byl tak ogromny, ze gdyby nie moj chlop, to nie wiem gdzie i czy dzisiaj bym byla...hehe
              Oddech mnie zreszta wyprowadzil - przypominam tylko - nie namawiam.

              Obecnie trzyma mnie na nogach wizja stworzenia korporacji/organizacji, gdzie pracuje sie lekko, przyjemnie w godzinach cywilizowanych i ludzie chca, bo jest to przyjemnosc - nie do konca zycia, ale na czas jakis.
              To robimy i robic bedziemy...hahaha a chetnych przybywa.
              Jak to skonczymy, to chyba wszystko inne tez? no chyba, ze wyjdzie, ze bedziemy miec nowego 'buga'...i to jest 'mistery of life'...enjoy.

              Kan

Inne wątki na temat:
Pełna wersja