Sny i inne zdarzenia cz. VIII

15.12.10, 18:53
Pod koniec ostatniego snulum śniły się różne zwierzęta, drzewa pomidorowe oraz chata w krajobrazie środziemnomorskim - lecz konkretnie gdzie? - nie wiadomo.

Ja nieustająco cieszę się, że ludziom się śnią sny, że mnie się śnią sny, że Wam się śnią i że Wam się chce pamiętać i opisywać je tutaj na snulum, a także sobie swoje sny nawzajem czytać i je interpretować. Bo coraz bardziej jestem pewna (właściwie granitowo), że to co kiedyś myślałam że ma sens (robić karierę, robić pieniądze, mieć drogie ciuchy, martwić się o przyszłośc i interesować polityką) - nie ma sensu, a to co myślałam że jest bezsensowne (na przykład klepać na forum o snach) bo nie ma z tego dochodu, ani żadnego materialnego lub mierzalnego efektu, ani prestiżu, ani pożytku większego - to teraz czuję, że głęboki sens posiada. Jedyny, powiedziałabym, sens. HAHAHA. HA. HA.




--
wasza pierdo
    • jutka1 O małpie 15.12.10, 18:59
      100K, ciągle nie wiem, bom i czasu na otworzenie trzeciego oka nie miała. Idzie weekend... :-)
    • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 22.12.10, 11:36
      Śniło mi się, że kolega Avatar kopnął mnie w dupę. Co ciekawe, poprzedniego wieczora, było dużo gadania, bo coś mu się zrobiło w stopę i mu spuchła. Więc były rady okładów z kapusty, sików i czegotam jeszcze. Więc mi się śniło, że mnie kopnął właśnie tą stopą, i tak, że wyleciałam przez wszyskie warstwy stratosfery, a zarazem przeleciało mi przed oczami moje życie, zrozumiałam je, i przeszłam kompletną przemianę duchową. No może nie kompletną bo spadając miałam jednak nadzieję spaść dokładnie na tego kolegę - w odwecie za tego kopa.


      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 22.12.10, 20:33
        hehehehehehe...... avatar shmavatar, huh? ;-)))))
    • jutka1 Pół-senne jaja 22.12.10, 21:02
      Otóż, donc. Zanim wczoraj zaczęłam odpływać w pół-jawę, pół-sen, w syfiastym okropnym zimnym pokoju "hotelowym" (przerwane po jakiejś godzinie przez imprezowiczów, BR///).
      Zamknęłam oczy, i nagle zaczęłam widzieć twarze i czuć odczucia. Jakieś dzieci przestraszone, faceci zapuchnięci, kobity - jak w kalejdoskopie. Obrazki, ciach, ciach, ciach. A potem słyszałam głos "o, a co w kuchni się dzieje!" i jakiś prąd nieprzyjemny przeszedł. A potem jakby ktoś się w tym samym wąskim łóżku rozpychał, i znów prąd nieprzyjemny, łomotnie serca ze strachu.
      Itepe.
      Kifijute???
      • maria421 Re: Pół-senne jaja 22.12.10, 22:08
        Znam takie stany , Jutka. Do dzis pamietam jeden sen/jawe sprzed moze 40 lat. Widze w polmroku moj pokoj, sufit, okno i nade mna dwie czyjes rece, jakby ktos stal za lozkiem i trzymal nade mna rece, nie wiedzialam kto i dlaczego, potem nastapil moment kiedy sobie uswiadomilam ze ja spie i ze musze sie zbudzic...Wkladam caly straszliwy wysilek w to zeby sie zbudzic i slysze wlasny krzyk w momencie przebudzenia.
        Brr...
        • jutka1 Re: Pół-senne jaja 22.12.10, 22:10
          O to to to to to.
          Brrr.
      • pierdoklecja_prutka Re: Pół-senne jaja 23.12.10, 12:17
        Tia, wygląda na przebitkę ze świata "wpomiędzy". Ponoć taki jest, pełen żałosnych uwięzionych tam bytów. Dywagować nie warto Pyt, nie brzmi to jak Twoje. Ot, wypadek w podróży, jakbyś w glut jakiś wdepnęła butem lub Ci bagaż zginął.

        --
        wasza pierdo
    • jutka1 Hep, hep, hep... 28.12.10, 09:15
      Hepało mi się dziś robotą - miałam sen z cyklu spanikowanych. Szef mi zlecił zorganizowanie spotkania na jakiś tam temat, które ja zrozumiałam jako takie tam godzinne pogaduszki kilku osób, spoko. Dzień przed szef pyta, czy sala konferencyjna i tłumacze są zarezerwowani, ja opad szczęki i okazuje się, że on miał na myśli dużą międzynarodową konferencję! A tu ani programu nimo, ani uczestników, ani tłumaczy kabinowych, ani naszych referatów, ani wystąpienia - NIC. I ma 24 godziny, żeby to wszystko załatwić i napisać...
      Obudziłam się zlana potem. :-/
      • jutka1 Re: Hep, hep, hep... 28.12.10, 09:16
        " I maM 24 godziny" miało być.
      • pierdoklecja_prutka Re: Hep, hep, hep... 28.12.10, 12:48
        Ja się też niepokoiłam nocnie czymś, ale nie wiadomo czym.

        Apropos roboty. Odkryłam kilka dni temu "jak" pięknie mnie wkręcali. To znaczy, wiedziałam, że wkręcają, ale nie wiedziałam "jak". Otóż opowiadano, że w matczanej firmie jest moderatorka co samotrzeć moderuje 500 uczestników kursu. Hm. Dużo. Dużo za dużo. Mało tego - wyniki rewelacyjne ma. No wiedziałam, że to wkręt, lecz mimo to się spinałam. Trochę. No i rypło się. 500 ale w ciągu roku, czyli na semestr 250. Na dodatek jest pracownikiem pełnoetatowym, a nie pół - jak ja. Ale najciekawsze jest, że jej "moderacja" polega na zrobieniu listy dla call-center (20 osób siedzi i dzwoni non-stop) do obdzwonienia i zmięglenia. Hahaha! Teraz siedzę i się zastanawiam, co ona robi przez pozostałe 7 i pół godziny dnia, bo zrobienie takiej listy to mniemam - jest pół.
        Niemniej, co jest ciekawe, to mimo, że byłam świadoma, że to wkręt, to i tak się dałam wkręcić. Trochę.
        Jasne jest, że takie zadanie jakie Ci się przyśniło - to klasyczny "wkręt". Czyli coś co zlecający wie, jest kompletnie niemożliwe do zrobienia. Więc zlecając, obserwuje, na ile się dasz wkręcić.
        Zastanawiałam się, co mnie nakłoniło, żeby się pozwolić wkręcić. Trochę. Myślę, że chęć udowodnienia sobie samej, że jestem zajebista :))) No więc jestem. Tylko, zaraz potem przydreptało drugie pytanie, mianowicie - na chuj mi to???

        HAHAHA!



        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Hep, hep, hep... 28.12.10, 13:09
          To raczej ja zapomniałam/nie zrozumiałam, a potem była panika...

          Z ta "manadżerką", to rzeczywiście jaja jakies i wkręt. :-/
          • pierdoklecja_prutka Re: Hep, hep, hep... 28.12.10, 13:18
            Noooo, jaja:) Ubawiłam się...


            Co do zapominania, to tym pikantniejszy wkręt. Znaczy - sama siebie, podświadomie:))) Hahaha! A tak serio, nie doczytałam. Myślałam o swojej sytuacji ofkoz.


            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Hep, hep, hep... 28.12.10, 13:42
              Ani Twojej sytuacji, ani w moim śnie nic zabawnego tak naprawdę... Rzeczywiście, może podświadomie sama się wkręcałam. :-)
              • pierdoklecja_prutka Re: Hep, hep, hep... 28.12.10, 14:48
                Wręcz przeciwnie Pytko, jest to tak właściwie dosyć śmieszne. I tutaj na zasadzie luźnych skojarzeń, przyszła mi do głowy wyczytana w ostatnim Bluszczu anegotoda, otóż do garderoby Czesława Niemena przychodzi Maryla Rodowicz i mówi "Witaj Czesławie, za dwa miesiące mam ogromny festiwal". Na to Czesław " A na chuj ci on?". Niezbita z tropu Maryla ciągnie dalej "Najpoważniejszy w tej części Europy, i chciałabym Czesławie, abyś mi na ten festiwal napisał piosenkę". Czesław na to "A na chuj mi to?" Ona dalej: "Będą krytycy z całej Europy, setki tysięcy ludzi to usłyszy", na co Czesław "A na chuj im to".
                W Avatarze (i pewnie nie tylko) są trzy podstawowe pytania prowadzące do oświecenia: Skąd się tu wziąłem/ełam?, Gdzie jestem?, Co mam robić? IMHO można je wszystkie z powodzeniem zastąpić czesinym "A na chuj mi to?"

                Na chuj mi to wkręcanie - no po to, że lubię wszystko robić zajebiście, ale nie chce mi się. Więc wkręcam innych, żeby mnie wkręcali :)

                cd bo muszę iść do roboty...


                HA HA HA
                !
    • jutka1 Ptak 02.01.11, 11:41
      Zapamiętałam ostatni fragment mojego dzisiejszego snu. Jest noc, jestem w ciemnym mieszkaniu, wiem, że to moje mieszkanie ale nie znam go.
      Z jednego z pokojów słyszę jakiś dźwięk, zaglądam a tam po dywanie idą muchy, a za nimi maleńki ptak. Zerwał się jak mnie zobaczył i zaczął gorączkowo latać, poćwierkując przerażony. Poszłam do okna, mówiąc mu cicho: "nie bój się, nie bój się", otworzyłam mu okno i wyleciał.
      Kurtyna.
      • jutka1 Re: Ptak 02.01.11, 12:01
        Już zupełnie na jawie, w tzw. aproposie, przed chwilą spędziłam 5 minut przy oknie w kuchni, obserwując ogromniastego bażanta, przechadzającego się dostojnie po moim ogrodzie. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Ptak 02.01.11, 15:54
        Hm, ptak nie mucha, chociaż mu się tak może wydawać. Na przykład jeśli się znajdzie wśród much. Ale jeśli ma szansę wylecieć przez okno, to co wylatuje małym przestraszonym ptaszkiem może wrócić pięknym bażantem.
        Jednym słowem, unikać niewłaściwego towarzystwa, a jeśli ktoś życzliwy uchyli okno, lub też okazja się sama napatoczy - to się nie bać i lecieć!


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 A dzisiaj ostatnie zdanie... 03.01.11, 11:59
          ... przed przebudzeniem: "Toutes les lignes de votre correspondant sont occupees... Toutes les lignes de votre correspondant sont occupees... Toutes les lignes de votre correspondant sont occupees...".
          Kifijute?
          • pierdoklecja_prutka Re: A dzisiaj ostatnie zdanie... 03.01.11, 12:02
            Może, ktoś z kimś się usiłujesz dogadać - nie odbiera Twojej informacji. Całkiem możliwe, że tym ktosiem co nie odbiera jesteś Ty i Twoja podświadomość się do Ciebie w ten sposób dobija. "Dośnij" wyobrażając, że telefon jest odbierany, zwróć uwagę na kto odbiera i co mu/jej masz do powiedzenia.


            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: A dzisiaj ostatnie zdanie... 03.01.11, 12:07
              Nie "nie odbiera", ale telefon jest zajęty. A dzwoniłam chyba na główny numer (centralę) w pracy. I nawet się we śnie zastanawiałam, czy jakiegoś cyberataku tam nie było. :-)
              • maria421 Re: A dzisiaj ostatnie zdanie... 06.01.11, 17:48
                Snilo mi sie ze moja corka za maz wychodzila i ja sie dziwilam kiedy ona to wszystko zalatwila i dlaczego ja wczesniej o tym nie wiedzialam. Mialam sie ubrac na ten slub i znalazlam w moim kuferku na bizuterie rozne klejnoty ktorych wczesniej tam nie bylo, pamietam naszyjnik z wielu polaczonych ze soba sznurkow drobnych korali spietych piekna klamra ktora wygladala jak ze starego zlota.
                • pierdoklecja_prutka Re: A dzisiaj ostatnie zdanie... 07.01.11, 22:12
                  No to sen pracowy, Pyt, zajęte czy nie odbiera, to samo oznacza - że chcesz się z jakąś informacją przebić a nie możesz. Co Ty im tam chcesz powiedzieć, dzwoniąc? Biorę dwa tygodnie wolnego? Zwalniam się? O to mi chodziło.

                  Marysia, to jest sen piękny. Myślę, że okrywasz że Twoja córka sobie radzi świetnie sama organizując różne rzeczy i mimo że niby to wiesz, to nadal jest zaskoczeniem. Znalezienie różnych skarbów, które się ma a o których nie wie, to też piękny sen archetypowy. Koral pozwala rozwiać obawy innych ludzi na nasz temat, przynosi ulgę jeśli martwimy się "co inni powiedzą". A sny o koralu, znalazłam w internecie, zwiastują koniec długiej choroby. O!


                  --
                  wasza pierdo
                  • maria421 Re: A dzisiaj ostatnie zdanie... 07.01.11, 22:15
                    Ja tez odebralam bardzo pozytywnie ten sen o pieknych koralach.
                    • maria421 Re: A dzisiaj ostatnie zdanie... 08.01.11, 09:32
                      Snil mi sie dzisiaj moja Pierwsza Wielka Milosc, strasznie do siebie palalismy, ale bardzo duzo ludzi bylo.
                      • jutka1 Re: A dzisiaj ostatnie zdanie... 08.01.11, 10:34
                        Nono, Marysiu, robisz postępy! :-)))))))))))))
                        • maria421 Re: A dzisiaj ostatnie zdanie... 08.01.11, 12:46
                          jutka1 napisała:

                          > Nono, Marysiu, robisz postępy! :-)))))))))))))

                          Powoli sie demaskuje na szanownym forumie ;)
                          • jutka1 Re: A dzisiaj ostatnie zdanie... 08.01.11, 13:39
                            Tak trzymać! :-)
    • ewa553 mialam sen:niewazny, nie trza tlumaczyc, 09.01.11, 11:56
      ale jednak opowiem wlaczajac sie do tematu "co nam sie w glowie nocami dzieje".
      Otoz byl Brynow, dzielnica Katowic w ktorej spedzilam dziecinstwo. Bylam bardzo dorosla, czyli teraz. Byly w odwiedziny: Jutka, Dorota i Moni, ktorej nie znacie, tutejsza psipsiola. Wyskoczylam po cos na astme do pobliskiego Zielonego Oczka, ktore w rzeczywistosci gdzie indziej lezy. Knajpa, a ja po lekarstwo. Nagle wchodzi za mna Dorota z Jutka, bo niby glodne, a u mnie tylko frykadele z wisniami, na slodko!!! Siadamy wiec do stolika, a tu wtacza sie Moni, juz na fleku. Jutka mi na ucho zdradza, ze Moni z rozpaczy upija sie po kryjomu.
      Zamawiamy roznosci, a Moni wychodzi raz po raz i jak sie okazuje, po kryjomu w bufecie strzela setki. Efekt wiadomy. I jak juz przyniesli nasze dlugo wyczekiwane jedzenie, to Moni myk-myk, szybciutko podkradla nam mieso z talerzy i pokrajawszy kladla na podlodze psu, ktory sie tam nagle znalazl. Wkurzylysmy sie strasznie i postanowilysmy nie placic, niech Moni sama placi. A ona w placz, ze przeciez miala dopiero co (we wrzesniu) wielkie urodziny i moglybysmy jej darowac. Wiec dolozylysmy jej po 10 Euro i na tym sie sen skonczyl.
      Jeszcze siedzac i czekajac na zamowione jedzenie meczylam sie bardzo, bo nie umialam zdjac dziwnych rekawiczek, ktore jak szata Dejaniry okleily mi rece. I tlumaczylam Dorocie, ze nieraz mi sie snilo, ze czegos wlasnie w taki sposob zdjac nie moge...
      Meczacy sen. A o tych siekanych na slodko z wisniami musze pomyslec. moze to pomysl:)))
      • jutka1 Re: mialam sen:niewazny, nie trza tlumaczyc, 09.01.11, 12:07
        Bardzo ciekawy sen, Basiu. I frykadele z wiśniami, i po leki do knajpy, i podkradanie mięsa, i setki chyłkiem w bufecie, i rękawiczki których ściągnąć się nie da, i oczywiście "lustro w lustrze" czyli sen z myślami, że to już się kiedyś śniło. Fajny. Wszystkie punkty powyżej do przemyślenia przez Ciebie, bosz to symbole i metafory są. :-)
        • maria421 Re: mialam sen:niewazny, nie trza tlumaczyc, 09.01.11, 13:03
          Nie bede dociekac znaczenia, ale sen bardzo fajny:)
          • ewa553 Re: mialam sen:niewazny, nie trza tlumaczyc, 09.01.11, 13:39
            fajny??? Moni naprana, rekawiczki przyklejone, w zoladku burczy a pies zre moj Jägerschnitzel:)))
        • kan_z_oz inception 10.01.11, 12:01
          Sni mi sie duzo. Rano nie pamietam nic, zazwyczaj.
          Od dawna miewalam sen z serii powtarzajacych sie. Podroz malym kutrem rybackim z Sydney do Amsterdamu chyba, przez oceany rozne z zawijaniem do egzotycznych portow, postoje na wyspach.
          Dzisiaj snilo mi sie, ze mi sni ten sen. Obudzilam sie wiec z tego snu i siedzac gdzies z mezem w nieznanej mi okolicy pytam go, czy naprawde kiedys odbylam podroz takim kutrem?
          Odpowiedzial mi, ze tak.
          Za chwile sni mi sie, ze budze sie z tego snu i leze w moim lozku w moim domu, gdzie maz wchodzi rano do pokoju z kawa - znowu pytam czy rzeczywiscie kiedys odbylam taka podroz, czy to tylko sen, Znowu odpowiedz, tak plynelas tym kutrem.

          I za chwile budze sie...i lece do kuchni, po kawe oczywiscie jak i rowniez z opowiescia snu i pytaniem czy ja rzeczywiscie plynelam kiedys kutrem???
          Oczywiscie nie...ale zajelo mi kilka godzin aby naprawde wyjsc z tego snu w snie o snie - inception mowie wam.
          Pranie mozgu i pogubienie zupelnie, co jest realne. Do tej pory, chociaz juz wieczor mam usmieszek przy temacie 'realne' czy wysnione.

          Kan
      • pierdoklecja_prutka Re: mialam sen:niewazny, nie trza tlumaczyc, 12.01.11, 18:12
        Mnie się to ukradkowe strzelanie setek oraz podkradanie mięsa podoba. Mnie się właśnie śniło, że rozmawiam z kimś, to chyba znajomy ktoś i ten ktoś ma moje bursztyny na szyi! Po czym przyszłam i na forum przeczytałam co Xurek napisał o tej kuzynce co jej rzeczy z domu kradnie. Jakaś taka kompletnie radosna i kompletna bezczelność z jednej strony, i moje/nasze osłupiałe zdumienie bezradne - z drugiej!

        Śniło też mi się że mam ogród i w tym ogrodzie kłócę się z rodzicami, bo mi jakieś wazy stamtąd wyrzucili, i zniszczyli bluszcz hedera uwielbiany i kultywowany czule. I mimo że dostrzegam, że jednocześnie jakieś piękne inne rośliny zasadzili oraz wstawili bramę z ażurowo kutego żelaza to jednak ich, a właściwie mamę z mojego ogrodu wyrzucam. Tak jestem oburzona, że mi nie pytając te wazy wywalili. No jak można! - śniło mi się, że wykrzykuję. Hm.

        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: mialam sen:niewazny, nie trza tlumaczyc, 12.01.11, 18:52
          patrze, wpis senny poznym popoludnie, wiec sobie pomyslalam: hoho, ktos miewa tez sny podczas drzemki popoludniowej! Bo moje takie drzemki sa chyba za krotkie na sny. No ale sie wyjasnilo.
    • jutka1 Przez nieuwagę 16.01.11, 09:42
      Właśnie mi się sen sprzed 2 dni przypomniał: robiłam manicure i przez nieuwagę odcięłam sobie palec wskazujący prawej ręki. Tak w połowie. I tak chodziłam z tym kikutem, dziwując się dlaczego nie krwawi. Hahaha.
      • pierdoklecja_prutka Re: Przez nieuwagę 16.01.11, 15:16
        Omajgod. Yuck! A cóż to znaczyć może, Pytko?

        Mnie się w nocy śniło, że mój wuj jest chory, zatrzymał się u kuzyna. I mu prąd pobrał! Całą masę prądu mu pobrał, żeby chorobę, znaczy się, zwalczyć. Hm.


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Przez nieuwagę 16.01.11, 18:17
          Może to znaczyć, że odcięcie się (robota, inne) będzie bezproblemowe, choć ku memu zadziwieniu :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Przez nieuwagę 17.01.11, 13:24
            Bah, a to z pewnością masz rację Pyt - oczywiste! Nie pomyślałam o tym.

            Mnie się z kolei śniło, że rozkosznie się pluskam w stawie, inni też się tam taplają, głównie rodzina moja. Staw jest mały, dość błotnisty, ale wszyscy włącznie ze mną się tam z upodobaniem wielkim i przyjemnością kotłują, wpław, na materacach ect. W pewnym momencie ja wyczuwam przez mój materac miętki coś okrągłego i twardego i od razu wiem - to jest głowa topielca. Proszę mamę, żeby zajrzała - i ona potwierdza to. Topielec to jest, jakoś wiadomo też, że dość dawny oraz że młody płci męskiej.

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Przez nieuwagę 17.01.11, 19:12
              I co? I co? Na tym się kończy sprawa topielca?

              Bajmi, to przerabiasz różne rodzinne sytuacje. Najpierw wściekła jesteś i walczysz za te rośliny, teraz mały staw z taplającą się rodziną, a tu pod powierzchnią nieprzyjemna niespodzianka z przeszłości. Może coś, co Ciebie dotyka, pardon - dotyczy? :-)
              • pierdoklecja_prutka Re: Przez nieuwagę 17.01.11, 20:18
                Coś musi na rzeczy jest, nie bez kozery mnie ten autentyczny atak paniki straszny dzisiaj rano dopadł. Na tle zdrowotnym, okropność. Do dr. Cent natychmiast zapisałam na jutro się, przy okazji dowiadując, że moja przychodzia jest zarejestrowana jako ZOZ, więc chyba mogę tam na książeczkę zusową chodzić. A to by było.

                --
                wasza pierdo
                • jutka1 Re: Przez nieuwagę 17.01.11, 20:46
                  Na ZUS do doktor Cent? Łał! :-)
                  • pierdoklecja_prutka Re: Przez nieuwagę 18.01.11, 12:30
                    No muszę to sprawdzić jeszcze i się upewnić ale na to wygląda.

                    Dzisiaj taki zaś miałam sen, otóż do lasu czyteż dużego parku uwalniali laboratoryjne świnki morskie. Znaczy, morskie, tyle że ogony miały i takie spore uszy. W czarno białe krowie łaty. A tym świnkom się wcale nie paliło być uwalnianymi co nie ma dziwne bo co czeka świnkę morską w lesie - zaraz ją coś zeżre i tyle. I kilka tych świnek się do mnie przyczepiło, gdzie ja poszłam tam one natychmiast dreptu dreptu za mną, jak usiadłam to się gramoliły na mnie, moszcząc wygodnie lub domagając miseczki mleka czy czegotam.

                    Ktoś czekał na dalszyciąg z trupem, no więc w tym śnie dalszego ciągu nie było, po prostu topielec wypłynął i już.
                    --
                    wasza pierdo
                    • jutka1 Re: Przez nieuwagę 18.01.11, 22:34
                      Mnie się śnił Kwaśniewski, więc what do I know. :-)
                      • ewa553 Re: Przez nieuwagę 19.01.11, 09:47
                        Kwasniewski i czosneczek?:)))))
                        • ewa553 usmialam sie 19.01.11, 09:50
                          Otoz dawno temu snilo mi sie, ze moj ukochany Maz opuscil mnie dla innej, ze cierpialam, ale on sie z ta druga ozenil. Sen bardzo dawny, zapomniany. Tymczasem dzisiaj mi sie snilo ze opowiadalam komus swoje zycie i moich mezow, ze jeden mnie opuscil, a drugi umarl i nagle mi sie przypomina (w tym snie), ze przeciez jakis maz mnie opuscil dla innej i jak on sie cholera nazywal?!? Meczylo mnie to, ze pamietam jak wygladal, jak to bylo, a za nic nie moge sobie przypomniec jak sie nazywal, a przeciez to i moje nazwisko przez jakis czas bylo. No mowie Wam, jeden sen wygrzebal drugi, jak to sie juz zdarzalo. Smieszne doprawdy. Nota bene do konca sobie nie moglam przypomniec tego rozwiedzionego dokladnie:)))
                        • jutka1 Re: Przez nieuwagę 19.01.11, 18:24
                          Bez czosneczku :-)))
                          • maria421 Re: Przez nieuwagę 21.01.11, 09:55
                            Snilo mi sie ze weszlam do sklepu w ktorym czesto bywam, ale wygladal inaczej, wiec chcialam wyjsc, ale wyjscie mi jakos uciekalo, a to drzwi sie zwezaly, a to schody uciekaly, wiec szlam dalej jak w labiryncie i wyszlam na jakas warszawska ulice i myslalam sobie "glupi sen, jak bede chciala to sie obudze".
                            • ewa553 Re: Przez nieuwagę 21.01.11, 10:14
                              a mnie sie dzisiaj snilo tsunami. Wiedzialam ze nadchodzi, wiec bylam przygotowana: wlazlam jak wiele innych ludzi na drzewo, nawet sie jakimis sznurami przywiazywalam. O sznur walczylam z koleuanka ze Sztokholmu:))) Moj brat wlazl na jakies strasznie cienkie drzewo i mimo moich ostrzegawczych krzykow nie chcial przyjsc na nasze. Gdzies potem zniknal i bylo mi smutno. Meczylam sie na tej galezi strasznie, bo trzymalam w ramionach ktoregos z moich kotow. Jak koty sie w przewalajacej olbrzymiej fali daja trzymac, to wie kto ma kota. Okropnie mnie ten sen zmeczyl, ale kilka przewalen fal wyzszych od drzewa przezylam i nauczylam sie wstrzymywac oddech i oddychac dopiero po przewaleniu fali.... Zaraz zadzwonie do brata jak sie czuje:)))
                              • pierdoklecja_prutka Re: Przez nieuwagę 21.01.11, 13:35
                                Mnie się śnił dzisiaj sen, że jestem w mieszkaniu moich rodziców z kolegą z dawnej pracy i ten kolega się do mnie przystawia. I jest chory na nerkę, ma coś podłączone z jakąś rurą. Z tej rury od czasu do czasu coś tam wypuszcza i ja go proszę aby to wypuszczał do klozetu. Poza tym jest mi całkiem miło, że tak o mnie zabiega, idę do kuchni a tam gary po kolacji pomyte. I się dziwię, bo w realu sprawiał wrażenie domowego roszczeniowca - a tu proszę. Potem w tym mieszkaniu się jakiś kran z wodą psuje i woda się wlewa do jakichś urządzeń elektrycznych powodując zwarcie, ja koledze tłumaczę, że mnie dawno nie było a rodzice mieszkanie zapuścili, po czym wracają starzy, kolega się pozuje na legalnego narzeczonego, mnie jest trochę głupio bo jakiegoś innego faceta stałego przecież mam. I go starzy znają, ale co mi tam, w sumie to dalej jest miło, i się budzę.
                                • maria421 John Lennon 06.02.11, 20:30
                                  mi sie snil. Jakis taki nieduzy byl i opowiadal co czul po tym jak do niego Chapman strzelil.
    • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 16.02.11, 08:22
      Śniło mi się, że pod podłogą w łazience żeśmy pochowali babcię - poprzednią właścicielkę. Bo się nam pogrzebu organizować nie chciało. I pod drzwiami jacyś sąsiedzi stali, co ją znali, a ja kombinowałam - co tu im nakłamać w sprawie lokalizacji grobu?
      A potem, jak to we śnie, się obróciło wszystko, i się okazało, że pod sraczem żeśmy nie wbetonowali babci, wręcz przeciwnie - jakiś jej pamiętnik znaleźli. I zdjęcia. I tym jej dawnym znajomym pokazujemy, żeby wiedzieli. Bo okazuje się, babcia synów dorosłych miała, ale jej nie chcieli znać.

      Ot takie senne fifryfaszki.
      --
      wasza pierdo
    • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 16.03.11, 09:45
      znowu mialam dzisaj sen tak dziwny, ze nawet nie bede opowiadac. Co chce opowiedziec to to, ze w tym snie mowie do kogos, ze mnie sie czesto tak sni, a potem na szcvzescie sie budze i moze to wlasnie sen a nie jawa? i siedzialam myslac intensywnie, jakby sie tu obudzic...
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 18.03.11, 14:37
        Śniło mi się, że ze złości rzucałam w chłopa mrożonymi pierogami. A przedtem rozważałam żeby sobie takiego pieroga w oko wsadzić - zamiast soczewki. A kilka dni temu, mi się śniło, że sobie faktycznie wsadziłam w oko, ale nie pieroga tylko plasterek krakowskiej. O!

        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 18.03.11, 15:02
          te sny znacza pierdoklecjo, ze bardzo konsumpcyjnie wszystko widzisz. Przemysl to i przejdz na bardziej duchowy poziom:))))
    • pierdoklecja_prutka Diabeł! 28.03.11, 23:51
      Śniło mi się, że diabeł przez ekspansywną cywilizacją ludzką się schronił w takiej rezydencji w sosnowym lesie przy zatoczce na skraju jeziora. I mimo, że wszystko dobrze zakamuflowane i obwarowane tabliczkami "private! no trespassing" to jednak już gdzieś od lasu buldożery szły i diabłu cudne sosenki tratowały w celu wybudowania apartamentowców i handlowych centrów. I już leśna rezydencyjka diabła, cała sielska i rozkoszna w stylu wiktoriańskim z drewnianą werandą naokoło, z wieżyczkami i okiennicami, już ledwo ledwo się kryła w przerzadzanym gwałtownie lesie. I już ludzka ekspansywność rozbuchana i brutalna diabłu w jego sielski zakątek się wpierdalała na chama. Bardzo dziwny sen.

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Diabeł! 29.03.11, 00:30
        Sen arcyciekawy. Przeczuwasz, że chłopaki z góry złe rzeczy (Ci) z drogi usuwają. A te rzeczy czasem mają postać ładnych, ujutnych domków... Tylko to co usuwa, też nie jest zbyt pozytywne. Bardzo ciekawe. Tym bardziej, że ja się dzisiaj obudziłam z muzyką w głowie, standardem jazzowym "It ain't necessarily so". Trzymał przez 3 godziny. It ain't necessarily so...
        :-)
        • ewa553 Re: Diabeł! 29.03.11, 08:10
          co mnie w tym snie zastanawia to fakt, ze w tym pieknym uroczysku, w cudownej willi itd. mieszkal...diabel. Diabel i takie piekne miejsce? Pomylilas cos, czy tez diabel jest w Twojej podswiadomosci kojarzony z romantycznym milosnikiem natury i piekna?
          • pierdoklecja_prutka Re: Diabeł! 29.03.11, 11:11
            Też mnie ten sen zastanowił i raczej zagrożenie odczuwałam ze strony tych buldożerów. Owszem, zależało mi by się pozbyć diabła i zagospodarować po mojemu uroczy zakątek, ale wrażenie było takie, że jeśli te napierające buldożery i rozżarte masy ludzkie diabła nie uszanowały - to jakie ja mam szanse na to aby w uroczym zakątku im odpór dać!
            A diabeł jak to diabeł, chichocząc ponuro się z całą wieżyczką domostwa przeniósł do slumsów Buenos Aires i tam rezydencję podjął.

            --
            wasza pierdo
            • xurek Re: Diabeł! 29.03.11, 12:37
              mnie pierwsze co sie na temat snu skojarzylo to "kto pod kim dolki kopie..." czyli ze diabel, naklaniajacy ludzi do zlego sam staje sie owego ofiara. Albo "uczen przerosl mistrza" w diabelskich poczynaniach :)
    • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 29.03.11, 09:06
      Bezsennosc znow, qurva... Po 5 godz. prozne kotlowanie.

      Ale za to mialem sen. Dla wyjasnienia: tatus slynal z tego, ze byl zrob-to-sam, czym zadreczal nas strasznie za dawnego zycia.
      Wiec tym razem zakupil sobie nie tam domek do przerobki, ale od razu piekna gotycka katedre! Wiec prowadzalismy sie po niej zachwyceni, caly dookolny ciag kruzgankow podziwialismy, olbrzymi "pokoj glowny"... Tylko dekoracje do koniecznej przerobki, te chrystusy, swiete i swieci... ale stwierdzilismy, ze sporo dupereli sie jednak wykorzysta, z tego stol gotowy, w tej niszy salonik jak z marzenia, jakies wspaniale kanapy z II cesarstwa sie nawet znalazly!
      Przy tym oprowadzaniu w kredensie jakims wodeczke znalezlismy, wiec bylo tez po maluszku.
      I drzewa wielkie byly, jakies platany, sycamory w tej katedrze, jak w oranzerii jakiejs i skakalismy po nich, jak kocieta.
      A pozniej mama poszla na wieze i tak szla wysoko, wysoko ku kopule schodkami, a kopula cudnie swiatlem dziennym iluminowana.
      • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 29.03.11, 09:09
        Pare dni temu, byly tatusine urodziny...
        • ewa553 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 29.03.11, 09:27
          moja mama bedzie miala w kwietniu setne urodziny....
      • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 29.03.11, 11:12
        Bezsenności współczuwam, bo to zaraza straszna. Szczególnie gdy człowiek się niecierpliwie kotłuje.

        Natomiast sen niezwykle piękny...

        --
        wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Dlaczego lubię sny? 31.03.11, 11:59
      Czytam tak te śniące się sny, i zastanawiam - co mnie w tym wszystkim tak interesuje i pociąga? No bo serio, może sen taki jak miał Kris, to jest jakaś boskość boska. Ale przecież zdarzają się też nieprzyjemne śnidła, na przykład to moje o zjedzeniu dwóch kawałków kupy.

      Sądzę, że porywa mnie w snach ich zmienność i płynność. Śpisz i śnisz, że jesteś starą babą nad morzem, a zaraz potem jesteś młodzieńcem (lub dupczysz młodzieńca) w krzakach. Jesteś w starym domu, a zaraz potem grasujesz po pustyni. Gonisz niedziwiedzia, a za chwilę Ciebie gonią. Niezmiernie lekko się przemieszczasz, z miejsca na miejsce, sytuacji w sytuację, z postaci w postać się przemieniasz.

      Tymczasem w życiu często się zdarza, coś co opisała mi wiele lat temu moja przyjaciółka. Mianowicie wstajesz rano, idziesz do lustra a tu ciągle jest ta sama gęba. Możesz sobie włosy obciąć, umalować się, opalić, możesz wyczyniać rozmaite fanaberie, lecz i tak każdego dnia morda mniej więcej ta sama Cię wita w lustrze.

      Takie to moje rozmyślania przy kawie, bo w nocy mi się śniło między innymi:
      -że coś mi się wbiło w stopę i buczę do mamy żeby przyszła wyciągnąć (z całą świadomością moich lat 45 buczę!)
      -że przyszedł do mnei do domu młodociany wampir żeby mnie nastraszyć, a to ja nastraszyłam go bo też jestem wampir tyle że - starociany (czyco?)
      - że w domu rodziców mojego kolegi zostawiłam dokumenty jakieś oraz rower
      - że .....i tutaj się jeszcze śńiło kilka sytuacji, spraw i miejsc, jedno po drugim

      No i wstaję ja po tym wszystkim, w lustrze ta sama gęba i do roboty trzeba iść.


      --
      wasza pierdo
      • maria421 Re: Dlaczego lubię sny? 31.03.11, 12:43
        Snilo mi sie ze bylam w Indiach, w jakims slumsie takim jak pokazuja w telewizji, w tlumie chudych, biednych ludzi w ichnich strojach. W pewnym momencie podszedl do mnie z tylu jakis hinduski znachor czy inny czart i zaczal mnie po glowie masowac i w kark mi dmuchac i myslalam sobie w tym snie ze mi to bardzo dobrze robi, i nawet czulam jak mi to dobrze robi.
        • ewa553 Re: Dlaczego lubię sny? 31.03.11, 12:48
          Maryska, to znak zebys przeszla na alternatywna medycyne.

          Dorota, ja lubie sny, ale nie kazde: wielokrotnie powtarzajacy sie moj se o tym ze stoje w grupie ludzi ktorzy beda zaraz rozstrzelani, nie sprawil mi najmniejszej przyjemnosci. Natomiast po prostu uwielbiam jak mi sie (czesto) powtarza sen o fruwaniu. Jest to wspaniale uczucie unosic sie wysoko i obserwowac ludzi i wydarzenia z gory. Albo leciec tylko leciutko nad ziemia i tak biegac miedzy ludzmi nie dotykajac stopami ziemi. I jeszcze takie momenty kiedy fruwam i wkurzam sie na ludzi ktorych to nie dziwi i nie podziwiaja mnie. itd.itd.
          • maria421 Re: Dlaczego lubię sny? 16.04.11, 14:42
            Snila mi sie s.p. Oriana Fallaci, bylam u niej w mieszkaniu i dziwilam sie ze jest takie malutkie.
            Potem snil mi sie Prince William i Kate, dali mi mikroskopijne zaproszenie na slub, wielkosci polowy znaczka pocztowego z tak mikroskopijnym drukiem ze przeczytac sie nie dalo.
            • ewa553 Re: Dlaczego lubię sny? 16.04.11, 15:50
              czy zaproszenie jest tez dla osoby towarzyszacej? Wez lupke i przeczytaj, bo chetnie bym spedzila z Toba Wielkanoc w Londynie:)))
              • morsa Re: Dlaczego nie pamietam... 17.04.11, 22:08
                co mi sie sni?
                Czy dlatego ze rzadko dochodze do REM-u?
                Spie dwie, trzy godziny, budze sie, patrze na zegar,
                zasypiam, budze sie, mysle ze minelo wiele godzin;
                w rzeczywistosci minela jedna, albo dwie godziny;
                zasypiam, budze sie, zasypiam, znow sie budze i tak
                abarot...
                • jutka1 Re: Dlaczego nie pamietam... 18.04.11, 08:53
                  Morso, dlaczego tak masz? Ze zmęczenia?
    • ewa553 poniedzialek 18.04.11, 08:19

      slonce swieci mocno, moze wreszcie nadejdzie zapowiedziane ocieplenie?
      Moze nastapi cud i wreszcie zaczniecie tu wiecej pisac, zebym wiedziala co sie u Was dzieje?
      Fedora juz od miesiecy nic nie skrobnela...
    • pierdoklecja_prutka Sen o beznadziejnym ojcu 08.05.11, 12:00
      I doprawdy nie mam pojęcia czemu się to śniło mnie, ale oto leci:

      Facet emigruje do Ameryki i zostawia dzieci gromadkę. Potem, dorobiwszy nieco, zaprasza te dzieci po jednym na wakacje. To i tamto im kupuje, wozi, pokazuje. W zasadzie wszystko robi, aby zająć czas, aby nie było ani jednej wolnej godziny. No i ja jestem jakimś dzieckiem kolejnym u tatusia na wakacjach, i tatuś decyduje że on sobie na weekend wyjedzie, a ze mną ktoś tam zostanie. I mnie w tym momencie puszcza wszystko i zaczynam ryczeć, że nawet godziny jednej, nawet jednej godziny mi nie dał żebym mógł (bo we śnie chyba chłopakiem jestem) powiedzieć, że tak strasznie, okropnie mi go od jego wyjazdu brakuje, tak strasznie okropnie tęsknię i zaczynam buczeć grobowo i się budzę.

      No i to jest kompletna ambiwalencja i abstrachacja, bo ani ja w życiu bliższym i dalszym nie miałam takiej historii ani też mi nikt niczego takiego nie opowiadał ostatnio. Nijak się to ma a mimo to cała jestem rozmiąchana tym snem.
      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Sen o beznadziejnym ojcu 08.05.11, 13:52
        Muszę to przemyśleć, więc spadam na balkon.
      • jutka1 Re: Sen o beznadziejnym ojcu 14.05.11, 11:17
        A nie masz czasem poczucia, że coś "jest Ci wydzielane"? że coś się należy, a nie dostajesz tyle, ile byś chciała? że byś chciała a nimo?
        Tak sekoncypuje (cycat, OMG jak to dawno było, i nieprawda, i w innym kraju, i w innym matriksie...)
        • maria421 Re: Sen o beznadziejnym ojcu 16.05.11, 08:58
          Czesto mi sie sni ze wracam na uniwersytet i sie okazuje ze nie skonczylam studiow . Teraz mi sie snilo ze spotkalam pania prof . (za moich czasow pania dr ) ktora mnie namawia zebym u niej pisala doktorat z Bruno Schulza. Gdzie Rzym, gdzie Krym mysle sobie i mowie pani prof. ze mnie prawie 30 lat nie bylo i nie tylko mi zainteresowania poszly w inna strone, ale i cele sie poprzestawialy, z drugiej strony czuje ze pani prof. to jest jakos potrzebne i nie wiem jak odmowic.
          • jutka1 Re: Sen o beznadziejnym ojcu 16.05.11, 11:48
            A mnie się często śni, że jestem znowu w LA i ze skrzynki wyjmuję sinoniebieską kopertę z kuratorium oświaty. A w środku kartka na maszynie przez kalkę, a na niej zawiadomienie, że zrobili błąd te lata temu i wcale nie zdałam matury z fizyki, i że mam się następnego dnia rano stawić na pisemnej maturze... Panika, strach, niemoc i beznadzieja. :-)
        • pierdoklecja_prutka Re: Sen o beznadziejnym ojcu 16.05.11, 09:40
          Oczywiście, że mam! Mam takie wrażenie, że jest wydzielane, jest mało, albo nie ma w ogóle, a jak jest i się dopiero zaczynam przyzwyczajać że jest i sobie pozwalać cieszyć tym - to sru-pierdut! I już nie mam!
          Ino na co mi taki sen, ja to przecież wiem???


          --
          wasza pierdo
          • jutka1 Re: Sen o beznadziejnym ojcu 16.05.11, 11:45
            Ten sen to po prostu przerabia, przegryza i trawi, tylko inną formę temu daje. :-)
            • kan_z_oz Re: Sen o beznadziejnym ojcu 21.05.11, 15:52
              Bardzo malo snow pamietam. Ogolnie tylko uczucia. Przewaznie sa to uczucia przyjemne lub bardzo. Jak mi sie zdarza malo spokojny sen to sie budze i kontynuuje dalej juz przyjemnie.
              Minusem jest, ze moge w lozku dosypiac do oporu wlasnie w ramach kontynuuowania jakiegos snu. Jakos mi sie tak zmienilo pare lat temu.
              W zwiazku z czym nie mam absolutnie o czym pisac...kiedys to miewalam sny...haha
              Obecnie to demencja...hihi
              Bardzo mi nia dobrze.
              Kan
    • chris-joe Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 24.05.11, 03:13
      Lecialem wiec dokads samolotem, a tu straszne jakies problemy z maszyna, groznie, niebezpiecznie i straszno. Wyladowalismy jednak awaryjnie w Edmonton (ki diabel? nigdy nie bylem w Edmonton...) i tam mnie pasazerowie delegowali do jakichs pertraktacji, bo jako jedyny mowilem po polsku. Wiec sie uroczyscie, z tlumem sputnikow w odwodzie tloczacym sie za moimi plecami, na te pertraktacje udalem do... kiosku Ruchu. A pani kioskarka -taka typowa jak z PRLu z misternym kokiem na glowie- na to mnie opierdolila, ze mowie do niej po polsku, czy tez po angielsku, juz nie pamietam. No zbesztala mnie strasznie! Tyle. Co niniejszym donosze.
    • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 25.05.11, 12:37
      Jest to sen z kategorii namolniakujących, czyli często śniących się. Co ciekawe, dawno się nie śnił a tu dzisiaj w nocy - masz! Znamolniakował mnie do sfrąknięcia.
      Otóż, śni mi się że jestem z rodzicami na wakacjach nad ciepłym morzem. I wszystko jest fajnie, pięknie, tylko że z zaplanowanych i wyczekiwanych przeze mnie wycieczek, zwiedzania - nici! Siedzimy po prostu na kempingu, rodzice grają w karty i odpoczywają. A ja się pultam. Chcę iść na plażę - ale za późno wstałam. Chcę wskoczyć do basenu, ale z niejasnych przyczyn nie robię tego. Mam ochotę przelecieć faceta z którym przyjechałam, ale chuj wie po co - gdzieś idę. A wakacje do końca dobiegają, jeszcze tylko trzy dni zostały.
      Męczące niezmiernie, zwykle w takiej konwencji się to śni, że są cudowne wakacje, spędzam je z rodzicami i to co ja chcę nie zostaje zrealizowane. Ciekawe w tym jest, że we snach jestem osobą młodą, lecz dorosłą, więc kompletnie nie ma powodu abym sama sobie te rzeczy robiła, lub w towarzystwie jakiejś zapoznanej młodzieży. A ja nic, pultam się, mymlam, pełna frustracji i pretensji.


      --
      wasza pierdo
      • maria421 Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 26.05.11, 09:38
        snila mi sie Pierdoklecja , ale we snie wlasciwie jej nie widzialam, cieszyla sie ze jakas kolezanka przywiezie jej z Brazylii pudelko krotkich, kolorowych sukienek.
        • pierdoklecja_prutka Re: Sny i inne zdarzenia cz. VIII 27.05.11, 00:04
          Hahaha, zgadza się ta Brazylia i koleżanka. Bo koleżanka mi ostatnio usiłowała zrobić smaka na jakiegoś apetycznego Brazylijczyka zamieszkałego w Polsce.

          --
          wasza pierdo
      • pierdoklecja_prutka Sen o wrzodzie.... hm... 31.05.11, 12:55
        Śni mi się że mieszkam w jakimś domu studenckim czy hostelu, w dużym mieście, gdzie się przetoczyło jakieś niewiadomoco. Zamieszki? Parademarsz? W każdym razie ulica jest zasłana do kolan (serio!) zielonym szkłem z potłuczonych butelek. No a następnego dnia ja odkrywam, że na udzie nad samym kolanem mi się wielki wrzód (fuj!) zrobił. I jakaś kobieta starsza, moja ciotka, czy też jakaś przyjaciółka po prostu zabiera mnie na folwark gdzie kanciapie obok stajennych boksów przyjmuje lekarz armii carskiej w oficerkach, białym mundurze, srebrne włosy na jeża a z tyłu trzy warkoczyki nie przymierzając jak Johnny Dupa w Piratach z Karaibów. I mi pytania zadaje, diagnostyczne, skąd się ten wrzód mógł wziąć, to, śmo, i na końcu się pyta czy ktoś stawiał warunki nie do przyjęcia. I się budzę z tym zdaniem w głowie, "czy ktoś stawiał warunki nie do przyjęcia". I co? Wrzoda żadnego nigdy nie miałam, dokotrów jak wiadomo nie używam, w armii carskiej (o ile mi wiadomo) nie służyłam, a folwark zwierzęcy to mi się jedynie kojarzy z powieścią Orwella .
        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: Sen o wrzodzie.... hm... 01.06.11, 22:13
          No i czy ktos stawial warunki nie do przyjecia? Moze odrzucilas cos, i nie bylas do konca pewna czy slusznie postapilas i to Cie wrzodem we snie przesladowalo?

          Ostatni moj sen jaki pamietam to bylo jak mnie wybudzali z narkozy w poniedzialek. Snilo mi sie ze dostaje jeden po drugim maile o tej samej tresci "Frau........ , bitte aufwachen" ale w realu byla to pielegniarka ktora mowila "prosze sie obudzic".
          • pierdoklecja_prutka Re: Sen o wrzodzie.... hm... 02.06.11, 11:45
            A wiesz, Marysia, istotnie tak było. To znaczy ktoś stawiał warunki nie do przyjęcia, a ja się zastanawiałam czy może to co ja chcę jest takie nie do przyjęcia właśnie. Więc sobie na kartce napisałam jakie są moje warunki, tak sobie pozwoliłam wyartykułować, i wyszło że to co ja chcę jest kompletnie normalne, właściwe i absolutnie do przyjęcia.

            Wybudzania z narkozy współczuwam, bo nie wiem jak Ty, ale ja to zawsze fatalnie znosiłam.


            --
            wasza pierdo
            • maria421 Re: Sen o wrzodzie.... hm... 02.06.11, 13:16
              Tym razem przeczytalam "Sen o wzwodzie" zamiast "Sen o wrzodzie" :)

              Przebudzenie z tej narkozy bylo bardzo lagodne, nieporownywalne z wybudzaniem sie po duzych operacjach.
              • pierdoklecja_prutka Re: Sen o wrzodzie.... hm... 10.06.11, 23:55
                Hm... Snu o wzwodzie nie miałam, natomiast miałam taki oto dziwny sen. Mianowicie wykonuję jakiś taniec z kimś w rodzaju Tomcia Palucha skaczącego po moim ciele. Coś jak ten facet u Almodovara co wniknął swojej kochance do cipki. Tyle, że ten mi nie wniknął nigdzie, i w ogóle nie było to bardzo erotyczne, ale jednak niezwykle jakoś przyjemne.


                maria421 napisała:

                > Tym razem przeczytalam "Sen o wzwodzie" zamiast "Sen o wrzodzie" :)
                >
                > Przebudzenie z tej narkozy bylo bardzo lagodne, nieporownywalne z wybudzaniem s
                > ie po duzych operacjach.
                • jutka1 Re: Sen o wrzodzie.... hm... 18.06.11, 17:40
                  A gdzie obiecany sen o namolniaku?
                  • pierdoklecja_prutka Sen o namolniaku :) 19.06.11, 13:12
                    Sen zaczyna się w moim mieszkaniu, gdzie odbyła się erotyczna balanga pomięszana z remontem, tak domniemywam. Bo się poniewierają malarskie folie, rynienki do farby oraz duże ilości różnych bielizn. Wyglądam za drzwi, a tam jakiś facet stoi, przyjazny i misiowaty ale nie w moim typie i coś zagaja, że może te bielizny on sprzątnie czyco. Wracam do mieszkania a tam w kuchni stoi jakiś facet, w skórze i z podbitym okiem, ale też nie w moim typie. I pies bardzo fajny jest przywiązany do kaloryfera. Facet sobie przykłada do lima lód wyjęty z lodówki, i mówi że przyszedł po psa, i zaraz sobie idzie spędzić noc siedząc na tarasie. Więc ja mu mówię że może spać na kanapie, a ten zaraz torbę suchych bułek wyciąga i mówi że w takim razie to sobie zje na kolacje bo nic innego nie ma. Więc ja zaglądam do lodówki, i daję mu jakiś ser, a on ten ser rzuca na stół twierdząc, że przeterminowany. I ja się budzę, i natychmiast mnie szlag jasny trafia - bo nie cierpię jak ktoś coś w taki sposób niewprost, pokrętny ze mnie wymiędla i na dodatek żadnej wdzięczności nie okazuje. Poza tym - co kurwa ten gość w ogóle robił u mnie w domu? Jak tam wlazł? Jakim prawem mi po lodówce buszował i lód wygmerzał??? Taka wkurwiona się przez ten sen zrobiłam, że aż teraz jak piszę mnie szlag trafia! Hahaha!
                    --
                    wasza pierdo
                    • maria421 Re: Sen o namolniaku :) 19.06.11, 14:11
                      He he he , fajny sen:)
                    • jutka1 Re: Sen o namolniaku :) 20.06.11, 14:41
                      Sen - cudo. :-)
                      U mnie niestety Alzheimer się wdał, i od jakiegoś czasu nie pamiętam swoich snów (choć chcę).
Pełna wersja