O pierdułach -- Odcinek 131 :-)))

17.12.10, 08:55
Otwieram. :-)

Wpis Basi:

o kurcze!!!!
ewa553 17.12.10, 06:49
zasypalo nas po uszy!!!! W calych Niemczech alarm sniegowo-lodowy, straszne wypadki i te rzeczy. Mam nadzieje, ze odsnieza Mannheim do poludnia: ide do kina na The Tourist.
    • jutka1 TGIF :-))) - w oczekiwaniu na śnieg 17.12.10, 09:16
      Tutaj też zapowiadają opady - może nie pandemonium jak 10 dni temu, ale kij go wie. Krewni i znajomi królika nerwowo sprawdzają prognozy pogody: "dolecę na święta, czy nie dolecę"? Jorstruli na razie nie panikuje, bo na wtorek zapowiadają bezśnieżnie, a ponieważ lecę bezpośrednio, to i żadne lotniskowe korki w Monachium czy Frankfurcie mnie nie dotyczą. Chyba, żeby Wrocław zatkało... No ale na to nie mam wpływu, więc się na zapas nie denerwuję.

      Dzisiaj wzięłam dzień urlopu i poświęcam się zdrowiu i urodzie, czyli idę do fryzjerki. Potem do domu odpocząć, a wieczorem na koktajl świąteczny. Wreszcie zaczynam się relaksować, wszystko co było do zrobienia - zrobiłam, i przestawiam mózg na sprawy pozazawodowe.

      Tyle pierduł. Miłego piątku :-)
      • maria421 Re: TGIF :-))) - w oczekiwaniu na śnieg 17.12.10, 09:37
        Odkopalam sie spod nowej warstwy sniegu, narazie nie pada.

        Temeratura w grudniu jest o 6 stopni ponizej sredniej. To tak a propos globalnego ocieplenia...
        A gdzies czytalam ze przepowiadaja nowa mala epoke lodowcowa.

        • maria421 Ciarki po plecach 17.12.10, 10:08
          www.clipfish.de/special/supertalent/video/3462362/supertalent-2010-michael-holderbusch-singt-waltzing-matilda/
          Kogo Wam przypomina?

          Nawet jezeli w jutrzejszym finale nie wygra to i tak juz jest gwiazda. Zasluzenie.
          • ewa553 Re: Ciarki po plecach 17.12.10, 12:50
            noooo. faktycznie. Ja ten program zaczynm i koncze na finale, caly przebieg konkursu jest zbyt meczacy. A wiec jutro tez bede ogladac.
            • maria421 Re: Ciarki po plecach 17.12.10, 13:12
              Ja jutro nie bede ogladac bo ide na "festa di Natale", nie wiem czy zdaze do domu na ogloszenie wynikow, ale jezeli nie to sprawdze w internecie.
              Trzymam kciuki za tego wlasnie kandydata.
              • ewa553 Re: Ciarki po plecach 17.12.10, 15:25
                a znasz innych kandydatow? Bo ja nie, wiec musze ich najpierw obejrzec, a potem kciuki trzymac:))))
                Maryska, napisz mi prosze jakies ladne zyczenia po wlosku od Zia Ewa:)))
                Dla mojej bratanicy (Ola), jej meza (Luca) i coreczki (Nicole). Prosze!!!
                • maria421 Re: Ciarki po plecach 17.12.10, 16:43
                  Ewa, ja nie potrafie skladac ladnych zyczen ani po polsku ani po innemu, zawsze pisze krotkie i dosyc stereotypowe zyczenia. Napisalabym:
                  "Carissimi! Vi auguro un sereno Natale e felice Anno Nuovo. Zia Ewa"
                  Albo : "A tutti Voi sinceri auguri di buon Natele e felice Anno Nuovo"
                  Albo: " Vi faccio i miei piu´ sentiti auguri di Buone Feste".
                  • ewa553 Re: Ciarki po plecach 17.12.10, 16:50
                    Grazie, Bella! Tak oto mam wzory az do 2012:)))
                    • maria421 Re: Ciarki po plecach 17.12.10, 16:57
                      Spodziewam sie ze Luca odwzajemni sie zyczeniami po polsku dla "ciocia Ewa" :)

                      Chlopak Ani na moje urodziny zyczyl mi "sziskiego najlepsziego".
                      • ewa553 Re: Ciarki po plecach 17.12.10, 17:04
                        Luca jest wloski macho, wiec tylko podpisal polsko-angielskie zyczenia od Oli:)))
                        Ale Twoj przyszly ziec jest o niebo lepszy! Solidny Niemiec. Ot co.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 17.12.10, 10:02
      dzwonil wlasnie moj brat. Powiedzial, ze w Jeleniej Gorze bylo wczoraj -27 stopni. A u niego "tylko" -14, ale za to przenikliwy wiatr, a wiec wyczuwalne pewnie -20.
    • jutka1 Sobota przedświąteczna 18.12.10, 09:47
      Za oknem szaro, resztki wczorajszego śniegu walają się po dachach samochodów. Ma być dziś 0-1 C, i po południu znów ma sypać. Niedługo, jak dopiję drugą kawę, powlokę się na zakupy. Niekcemalemuszem.

      Resztę dnia spędzam w zaciszu domostwa, zaczynam przygotowania do wyjazdu: pranie, porządki, pakowanie prezentów. Jutro przychodzi kumpel na pożegnalny aperitif - wyjeżdża do pracy do Szanghaju. W poniedziałek pracuję pół dnia, no a potem już laba.

      Prognoza pogody mówi, że w poniedziałek i wtorek śniegu już nie będzie, i tego się będę trzymać. :-)

      Miłego weekendu życzę :-)
      • ewa553 Re: Sobota przedświąteczna 18.12.10, 10:30
        dobrze ze tym razem masz (jesli dobrze zrozumialam) bezsposredni lot do Polski. Bo na lotniskach w dalszym ciagu dzieja sie okropnosci i konca nie widac. Codziennie u nas sypie. Wczoraj w Monachium skreslono 120 lotow. 120 lotow razy x ludzi = masa zawirowan sluzbowych i prywatnych. Nota bene auto jest najgorsza z mozliwych alternatyw (wiem, wiem, alternatywa moze byc tylko jedna:))) W wiadomosciach widzialam wczoraj auta ktore miedzy ciezarowkami po 12 godzin stoja i jedynym ratunkiem jest roznoszona przez Czerwony Krzyz goraca herbata i cieple koce.... Na stacjach benzynowych brakuje powoli paliwa.... A to dopiero grudzien. Zima przed nami, haha, jakby skomentowal Kan:)))
        • jutka1 Re: Sobota przedświąteczna 18.12.10, 10:52
          Mam lot bezpośredni, więc najbardziej mnie interesuje, żeby Paryż wypuszczał, a Wrocław przyjmował. Zawirowanie w Monachium już przerabiałam w środę w drodze z Kaukazu, i podziękuję. :-)
          • ewa553 Re: Sobota przedświąteczna 18.12.10, 11:33
            W gruncie rzeczy mialas szczescie: Twoja przesiadka w M. nie zostala skreslona:))))
            • jutka1 Re: Sobota przedświąteczna 18.12.10, 13:02
              Została skreślona, została. Następny lot, na który mnie zabukowali też został anulowany. Dopiero trzecim (po 5 godzinach czekania) udało się wylecieć.
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota przedświąteczna 18.12.10, 11:59
        Tutaj -8, śnieg prószy. Zimowo i cicho, chociaż wczoraj dałam się namówić na kawę z koleżanką w Złotych Tarasach i miałam okazję obserwować gawiedź w konsumpcyjnym szale. Moim zdaniem, albo ludzie mają trochę więcej pieniędzy, albo się ucywilizowali - odrobinę. Bo w ostatnich latach był to szał wkurwiony. A teraz, ot - szał jak szał. Kupują co popadnie, niby na prezenty, a tak naprawdę obkupują głównie siebie w jakieś zbędności.

        Ja niestety dydlemat z rodzaju nieprzyjemnych mam. Otóż w jednej z moich prac się zmienił ośrodek szefowania. I z tamtym gościem tam się nie dogaduję, a w ogóle zapanowała rozszalała biurokracja, wymogi stąd do Karachi, a z wypłatą kasy - problem. Przykre to jest, bo dotychczas było fajnie, a teraz się spieprzyło. I im bardziej Puchatek zagląda, tym bardziej się sytuacja pierdoli. Ot co.

        Żeby jednak nie kończyć na nucie jojczącej, zapodam, iż otwarto w końcu w Warszawie sklep który się stał moją piętą Achillesa, Mekką i Golgotą za razem (Golgota jest jak stoję do kasy:))). Powinni mi zabronić chodzić tam! Kilka dni temu sprzedałam dziewczynom z pracy trochę gotowej biżuterii po cenach wybitnie promocyjnych - bo dziewczyny lubię, a biżu - co ma tak leżeć? Niech ludzie noszą i radochę mają. I zarobione w ten sposó pieniądze przeznaczyłam na wyjście do knajpy greckiej oraz zakup śmiesznych butów w celu noszenia po domu (które wypatrzyłam w owym sklepie).

        cdn bo muszę natychmiast wyjść :)))
        --
        wasza pierdo
        • ewa553 Re: Sobota przedświąteczna 18.12.10, 12:04
          o kurde! dlaczego nie wiedzialam o tym sklepie???? Wyjechalam z Warszawy bez jednego nowego buta! Bylo mnostwo, ale zaden mnie nie rzucil o sciane, wiec sie nie zdecydowalam. Widze, ze musze jeszcze raz leciec do W. Poczekam jednak na koniec zimy:)))
          W tzw, miedzyczasie mozesz zapodac Dorota gdzie ten sklep i jak sie zowie.
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 18.12.10, 12:17
      przed chwila w wiadomosciach: o autostradzie ktora jest calkowicie zamknieta, bo zatkalo ja autami. I z Frankfurtu: tysiace pasazerow czeka na lotnisku od wczoraj na polaczenia. Biedacy. Tym w Warszawie przynajmniej dawano bony na hotel i taksowke.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 18.12.10, 12:58
        Nihil novi, czyli znow zaczelam dzionek od odsniezania.

        Moja corka wczoraj po poludniu pojechala z chlopakiem na weekend do Würzburga, dzisiaj obchodza druga rocznice chodzenia. Dzwonila ze dojechali szybko i bez problemow i cala autostrada byla czarna i bez korkow.

        Oby do wiosny!

    • kielbie_we_lbie_30 Tez mamy duzo sniegu... 18.12.10, 18:02
      I zimno ale bywalo gorzej. Byle w tygodniu by ustabilizowalo bo dziecko ma przyleciec w czwartek. Tu nie ma problemow ale jak Angliki se poradza z zima?

      Nic mi sie nie chce. Tylko jezdzic konno mi sie chce. Dzisiaj jezdzilam na oklep a nawet zagalopowalo mi konisko i fajnie bylo...

      Trzymajta sie cieplo robaczki, Zakladajcie porzadne barchanowe gacie abyscie wilka nie zlapaly...
      Pa
      • jutka1 Re: Tez mamy duzo sniegu... 18.12.10, 19:17
        Podziwiam, Kiełbiu. I zazdraszczam. :-)
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Tez mamy duzo sniegu... 18.12.10, 20:18
          Jeszcze wiele przed Toba Jutek. A ja strasznie zaluje ze nie zaczelam wczesniej...
          Nie rozumiem, czemu nie zaczelam wczesniej?
          • ewa553 Re: Tez mamy duzo sniegu... 18.12.10, 21:31
            nie narzekaj kielbiu. najwazniejsze ze odkrylas i ze masz jeszcze wiele, wiele lat przyjemnosci przed soba. To jest piekne w zyciu (moim zdaniem), ze ciagle sie jeszcze odkrywa nowe pasje,
            zainteresowania. Niezaleznie od wieku. To czyni zycie ciekawym.
            • ewa553 niedzielny raport 19.12.10, 08:56
              swiat cudownie bialy, w nocy znow sypnelo. Podoba mi sie to, ze pada co nocy a nie za dnia.
              Ide z psipsiolami na wielki spacer po lesie, a potem mamy zamowiony stolik w ulubionej restauracji (kolo mojego ogrodu, wiec super lokejszn:))) i zamowiona pyszna ges. Mily dzien bedzie. Czego i Wam zycze, jak tu niektorzy mawiaja:)))
              • jutka1 Re: niedzielny raport 19.12.10, 09:45
                Tutaj sypie od wczoraj, non-stop, ale temperatury są plusowe - termometr na balkonie pokazuje + 3 C. Monitoruję ruch na wrocławskim lotnisku, i jak na razie tylko Monachium i Frankfurt mają zakłócenia. Poczekam do wieczora na wieści z trasy Paryż-Wrocław-Paryż.

                Zaraz zabiorę się za prace domowe, ale na razie patrzę na płatki śniegu za oknem, radio FIP cicho gra, dopijam drugą kawę. Spokój i relaks.

                Miłej niedzieli :-)
    • pierdoklecja_prutka cd. 18.12.10, 18:39
      ...a tu tych śmiesznych butów po domu - nie ma już! Zaczęłam się głodnym wzrokiem w półki wpatrywać - i wypatrzyłam. Ostatnią parę w rozmiarze 36 (noszę 39). Rozczarowana i rozżalona zaczęłam inne półki przeglądać, ot tak, z ciekawości, a też i z nadzieją, że te buty w moim rozmiarze jakoś swoim chciejstwem sprowadzę na półki. No i gmeru gmeru, tego tamtego, takie draczne buty wypatrzyłam w kolorze wrzosowym. Jeszcze w życiu takich odlecianych butów nie widziałam, więc dla jaj, postanowiłam zmnierzyć, i jeszcze jedne tej firmy się pokazały, kolor burnt orange, wzięłam ot tak, i nagle patrzę - jest! Jest ten but, ale tylko jeden but! Hahaha! Wyczarowałam sobie jeden but, pewnie drugi gdzieś też jest. Poszłam mierzyć. No i te draczne buty leżą jak ulał, są wygodniutkie, pięknie wykonane, a ten "wyczarowany" założyć się nie daje i uwiera w piętę. Bu. Dracznych nie kupię bo jeśli w ogóle mam wychodzić poza budżet to w kierunku butów na zimę - a to pantofle były. I nagle podnoszę wzrok - a tu w podobnym stylu, chyba tej samej firmy, stoją piękne szarne botki za kostkę! Szał! Odleciane, ale nie za bardzo. Czarne z okuciami z mosiądzu. Na szczęście rozmiar nie mój, uff... Bo cena choć na takie buty - śmiesznie niska, to jednak w odniesieniu do budżetu - absolutnie nie do przyjęcia. No ale co mi szkodzi zmierzyć dla fanu, takich butów fajnych w życiu nie widziałam, nie myślałam w ogóle że robią takie. Mierzę i za duże są - dzięki bogu (dziękuję w duszy) bo inaczej budżet srudżet byłabym zmuszona je kupić lub żałować na wieki jak sprzed 20 lat cudownej flauszowej marynarki w kolorze gołębim, leciutkiej jak puch. Której nie kupiłam sobie, chociaż wcale nie była aż taka droga. No więc tak bogudziękując przechadzam się w tych butach w których się czuję bosko, no niebiańsko po prostu, stylowo, atrakcyjne, seksownie, interesująco i...

      Z przerażeniem, nosz kurwa mać! widzę, że na półce gdzie jak wół jest napisane 39 stoją te buty w moim rozmiarze!!! JA PIERDOLĘ.

      cdn.
      • jutka1 Re: cd. 18.12.10, 19:16
        O matko. Czekam na c.c.d. z zapartym tchem! :-)))
      • pierdoklecja_prutka Re: cd. 19.12.10, 12:44
        JA PIERDOLĘ.
        Ale cóż robić, słowo się rzekło, kobyłka u płotu - muszę kupić.
        I wiecie co, w tym momencie mnie coś w rodzaju spirytualnego olśnienia wzieło. Nie śmiać się. Albo śmiać się, co mi tam.
        Otóż egzystujesz w tym świecie, w którym się już przyzwyczaiłaś, że rzeczy są jakieś. Na przykład buty, ładniejsze, brzydsze, ale wszystkie w powiedzmy Twoim przedziale geograficzno-finansowym - są powiedzmy takie sobie. Nic nadzwyczaj podniecającego. I tu nagle doznajesz objawienia, bo pojawia się coś, co tak doskonale odzwierciedla tajemne porywy Twojej obuwniczej duszy, że myślałaś, że albo istnieć nie może albo istnieje na Rodeo Drive za milion pińcet dolców za sztukę, czyteż - gram. Właśnie teraz, właśnie tutaj, i właściwie dostępne. Bo cena dość wysoka, ale masz teraz takie pieniądze i nie zdechniesz z głodu wydając je. Poczułam, jak przeciera się szara sukienka świata jakim go znam i spod niej zaczyna wyzierać - kawałkami i nieśmiało - inny świat. Do którego zawsze tęskniłam, marzyłam o nim, lecz mi się wydawał nierzeczywisty po prostu. Świat świetnie wykonanych fantazyjnych rzeczy, jedynych w swoim rodzaju, będących dumą swoich producentów, a potem swoich właścicieli, świat wspaniałych spotkań z przyjaciółmi, kraj egzotycznych przygód, zaskakujących wydarzeń, bajkowych pustych plaż, spadających z nieba intratnych zleceń, i bówieczego jeszcze. A się nagle okazuje, że jest, właśnie tutaj, właśnie teraz - i butami we mnie rzuca!!!!
        Słuchajta, stałam w kolejce do kasy (była długa) przyciskając do biustu te buty i czułam, że jeśli je odstawie na półkę - to coś strasznego się stanie. Rozpłaczę się, nigdy wiecej nic takiego mnie nie spotka, nie zajrzę pod szarą nudną kieckę świata, nie zobaczę czarów, skażę się na beznadzieją, monotonną i smutną egzystencję i dokonam żywotu w plastykowych chińskich butach ze śmierdzącymi stopami. Duchowe sepuku!

        Buty mam, mój chłop dostał na ich punkcie jobla (projektował i robił buty wiele wiele lat temu, więc się zna), ja też, są tu i dają świadectwo, że to co się zdarzyło się zdarzyło a nie mnie się tylko to zdawało.

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: cd. 19.12.10, 12:56
          Stokrotko, już dawno nie czytałam równie pięknego wpisu. Natchnęłaś mnie. Po prostu.
          • pierdoklecja_prutka Re: cd. 19.12.10, 13:02
            :)

            --
            wasza pierdo
            • ewa553 Re: cd. 19.12.10, 16:43
              wiem chyba o czym mowisz. to nie tylko kwestia modelu i koloru, ale i dotyk delikatnej skorki, przeciagniecie dlonia po pieknej linii buta, ich zapach. Tak, w butach mozna sie zakochac do szalenstwa. myslisz ze moglabys zrobic butom zdjecie i pokazac nam?
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 19.12.10, 20:53
      Wynajelam mieszkanie mojej corki.
      Ale po kolei- w ubiegla niedziele znalazlam ogloszenie ze mloda para szuka takiego mieszkania. Bylo to juz po tym jak my dalysmy nasze ogloszenie ktore sie ukazalo w srode i dzisiaj.
      Pani do ktorej ja dzwonilam okazala sie bardzo zainteresowana wiec zaraz dla niej umowilam termin do zwiedzenia mieszkania, na dzisiaj. W srode ukazalo sie nasze pierwsze ogloszenie i do tej pory dzwonilo okolo 30 osob ! Na dzisiejsze zwiedzanie mieszkania zaprosilam wiec 3 pierwszych zainteresowanych. W tzw. miedzyczasie dzwonil moj fryzjer z pytaniem czy to ja wynajmuje mieszkanie. Okazalo sie ze ta mloda para poszukujaca mieszkania (czyli nr. 1 na mojej liscie) to jego kuzyn z dziewczyna i moj Figaro za nich gwarantuje.
      Dzisiaj zobaczyli mieszkanie i w godzine pozniej juz mialam telefon ze biora.
      Czyli wszyscy ktorzy zwiedzali mieszkanie po nich musza sie obejsc smakiem.

      A teraz- niech antyrasisci nie czytaja ;)

      Moj "Mahomet" (niech mu bedzie tak jak go Dorotka nazwala) bardzo milo nas przyjal i udostepnil zwiedzanie wszystkich zakamarkow. Ze jego zona w chustce, to wiadomo, ale...wchodzimy do pokoju najstarszej corki, dziewczynka ma 10-11 lat, mala, chuda, w okularach i tez w chuscie na glowie :(. Siedzi cicho i czyta ksiazke. Wiem o niej ze chodzi do dobrego gimnazjum w Kassel, musi wiec byc bardzo zdolna. Po wyjsciu wszystkich zwiedzajacych troche ja zagadnelam w stylu "widze ze lubisz czytac, wiesz juz co chcialabys kiedys studiowac?" Ona niesmialo "medycyne albo weterynarie" na co matka ze weterynaria to jest brudna robota ze zwierzetami a poza tym na uniwersytecie w Kassel nie ma ani jednego ani drugiego kierunku. Ja na to, ze jest w Getyndze, a to tylko 50 km stad, ale matka ze to za daleko. Potem dziewczynka mowi ze lubi malowac i pokazala mi obraz jaki sama namalowala, wisi w jej pokoju na scianie. Obraz taki, ze sama nie wstydzilabym sie powiesic go na scianie. Pochwalilam ja i zyczylam zeby mogla dalej sie realizowac.

      Wyszlam i smutek mnie ogarnal straszny bo baaardzo sie obawiam ze z planow tej zdolnej dziewczynki zakutej w chuste w wieku lat 10 czy 11 nie bedzie nic. Ze zamiast na studia pojdzie wczesnie za maz i bedzie mogla mowic o szczesciu jezeli sama sobie meza wybierze.

      • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 09:52
        nie bardzo widze zwiazek z chusta u 10-latki a jej przyszlym losem, Mario. Jezeli jhest taka zdolna i rodzice tylko o weterynarii wyrazaja sie niechetnie, to moze jednak pozwola jej studiowac, tyle ze pod czujnym okiem matki. Mialam takich znajomych w Grecji. Jezdzilismy do wynajmowanego przez nich bungalow przez kilka lat i zaprzyjaznilismy sie. Mieli corke i syna.
        I jak corka postanowila studiowac w Atenach (a mieszkali na wyspie Kos), to zgodzili sie ze zgrzytaniem zebow i zmuszajac syna do przeprowadzki do Aten, zeby mial siostre na oku caly czas. Wiec moze tak byc u tej malej, ze sie po prostu przeniosa za nia do tej odleglej zaledwie o 50 km Götingen? I dziewczyna bedzie mogla studiowac i mieszkac dalej pod opieka rodzicow. Nie patrz wiec tak ponuro na ta historie.
        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 10:31
          Ewa, jezeli ta dziewczynka juz w 6 klasie musi chodzic w chuscie, to ona nigdy nie bedzie wolna, bedzie zawsze poddana woli ojca, brata (mlodszego) a pozniej meza.
          Oczywiscie, moze jej pozwola studiowac. Moze jej pozwola nawet dojezdzac codziennie do Getyngi, polaczenie jest idealne, 20 min ICE. Moze jej potem pozwola pracowac.
          Ale to bedzie zawsze zalezalo od pozwolenia innych. A gdzie jej wlasne samostanowienie?

          W naszej kulturze dziewczyna sama decyduje o tym co i gdzie chce studiowac i jedyne ograniczenia sa natury finansowej, czy rodzicow na to stac czy nie. A jezeli nawet rodzicow nie stac to jest przeciez Bafög, a reszte studentka sobie dorabia przez jakis mini-job ktorego sama sobie szuka i ktory sama wybiera i czesto jest to kelnerowanie w knajpie gdzie, o zgrozo, trzeba podac facetom piwo i pracowac do poznych godzin wieczornych.
          W naszej kulturze rodzina jest dumna z dziewczyny ktora studiuje, dorabia i sama sobie radzi. W ich kulturze rodzina jest dumna glownie z cnoty corki .....


          W ciagu nocy snieg zamienil sie w lod, nie dalo sie tego usunac z chodnika, wiec posypalam resztkami soli.
          Jade do miasta na ostatnie placki kartoflane w tym roku.
          • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 11:48
            Mario, a ja zachodzę w głowę, skoro Cię wkurzają muzułmanie i skoro jest w Twej okolicy taki popyt na mieszkania - to czemu na bladego kutafona wynajęłaś mieszkanie córki ortodoksyjnej muzułmańskiej rodzinie? Chyba żeby się wkurzać regularnie, czyco?

            Ja jechałam autokarem do Durbanu i obok siedziało muzułmańskie małżeństwo - on z krzaczatą brodą do pasa, ona w czadorze. Kątem oka obserwowałam jak przynieśli sobie lunch na postoju bo mnie ciekawiło - jak ona będzie jadła. No więc jedną ręką unosiła tę szmatkę, a drugą wtykała sobie małe kawałki pod to. A co by było gdyby na przykład coś oburęcznego chciała zjeść? Bardzo to dziwaczne, niewygodne i ograniczające mi się wydało. Rozumiem Twój dyskomfort.
            Ale jeśli chodzi o tę dziewczynkę, to w sumie jest jedynie/aż kwestia jej własnej decyzji. Żyje bowiem w wolnym kraju gdzie młode kobiety robią co chcą i może mieć te studia, w Getyndze lub gdziekolwiek. Trzeba się jednak odważyć i sięgnąć. Rodzina się sprzeciwi? Odsądzi od czci i wiary? Wyklnie? Ojciec i brat będą chcieli ją zabić? Ba. Wolność kosztuje i to słono. My na Zachodzie lubimy się epatować nieszczęściem muzułmańskich kobiet - pewnie po to żeby nie musieć się zajmować kwestią równości płci na naszym własnym podwórku, gdzie, powiedzmy - nie jest różowo. Tymczasem, prócz nielicznych wyjątków, muzułmańskie kobiety tolerują taki stan rzeczy, ponieważ tak im wygodniej. I tyle. Wiele ludzi nie chce wolności, odpowiedzialności i decydowania o samym sobie. Wiele ludzi świetnie się czuje, gdy za nich decydują inni.
            Nie ma co ich uszczęśliwiać na siłę, mniemając że skoro my tak mamy, to oni muszą mieć tak samo.

            --
            wasza pierdo
            • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 13:30
              No zesz, Stokrotko...bardzo 'milo' sie czyta o rasizmie na pierdulum...

              A skoro juz przeczytalam i sie uraczylam to sie Ci zrewanzuje...haha

              Ci moi znajomi wizytujacy Nas??? Rano 7:30 w kuchni. Moje oczy zaspane, tesknie rozgladaja sie za kawa, gazeta. Mile pogawedki z kumplem az do memntu obudzenia zony...i jazda mniej wiecej w pierwszej minucie...a te pierdolone Hindusy, a te jebane Araby...

              Mysle sobie - stres - minie po paru dniach. Et tam.
              Bush i my w nim. Poranek na plazy, gdzie skacza kangury. Kumpel skacze z nimi, my obserwujemy robaki, slimaki i wszystko co pelza - niestety do znanego pierdolone Araby i Pakusy jebane...pozniej byly Czarnuchy i zoltki - rewaz za prace w szpitalu podobno.

              Tak samo bylo dzien w dzien przez bite 3 tygodnie. Koorwa bylam tak zmeczona, ze pomyslalam sobie, ze dobrze zrobilam blokujac rasizmi i nie chce mi sie o nim czytac, bo zycie jest piekne i ludzie tez. Niech sie ten co Go produkuje z nim meczy bo ja mam dosyc wymowek w tym temacie.
              "Znajoma' przeleciala tez w miedzyczasie wszystkich znajomych...co mnie tylko upewnilo, ze sa rzeczy z ktorymi napewno nie chce sie spotykac. Przyjelam, dziekuje - raz kazdy ma szanse. Poza tym nie chce. I nie, nie chce wiedziec co o mnie mysli...wiem..pierdolona Kan...haha

              Jak ktos zebow nie myje i o higiene jamy ustnej nie dba - to mu smierdzi. Tak samo ma sie do rasizmu - kontrolowac co sie wpisuje tylko nalezy. Xurek ladnie i z klasa o tym gdzies napisala.

              Kan
            • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 13:40
              Dorota , dobre pytanie dlaczego wynajelam wtedy, 4 lata temu, mieszkanie muzulmanom, czyli dlaczego wybralam akurat mojego "Mahometa".

              Bo najbardziej mi o to mieszkanie dziure w brzuchu wiercil. Bo mowil ze chce sie wyprowadzic z mieszkania socjalnego i ja te jego chec zamieszkania w lepszej dzielnicy, wsrod Niemcow, naiwnie interpretowalam jako krok do integracji. Bo mial te "Pizza Taxi" niedalako stad i bralam to jako gwarancje. Bo w koncu, wbrew powszechnie panujacej opinii na tym forum , mam serce dla mniejszosci.

              Tym razem tez dzwonili kandydaci o roznych tureckich nazwiskach. I co? Mialam ich zupelnie nie brac pod uwage? Od razu skreslac? To byloby wbrew mnie samej bo przeciez ich nie znam, bo przeciez taki turecki lokator moze sie okazac bardziej solidnym lokatorem niz Niemiec.
              Na szczescie juz mam ten problem za soba, bo -daje slowo- nie nadaje sie na selekcjonera.

              Co do muzulmanskich kobiet - latwo powiedziec ze dziewczyna powinna wybrac wlasna wolnosc wbrew przemocy rodziny. Na taki krok stac tylko te najsilniejsze lub najbardziej zdesperowane. Reszta po prostu rezygnuje, poddaje sie i dla ratowania resztek wlasnej godnosci mowi ze robi to z wlasnej woli. Nikt mi nie wmowi ze 10-latka z wlasnej woli zaklada chuste podczas kiedy jej rowiesniczki moga sie ubierac jak chca. Nikt mi nie wmowi ze to ona nie chce chodzic na gimnastyke, basen czy jezdzic na wycieczki szkolne.

              Nasze problemy typu parytety itd. to jest nic w porownaniu do ich problemow. I uwazam ze zamiast patrzec sie tylko na koniec wlasnego nosa powinnysmy zwrocic wiecej uwagi na losy kobiet z innych kregow kulturowych. Uwazam ze francuskie rozwiazanie zabraniajace chust w szkolach oraz zakrywania twarzy w miejscach publicznych za wzor do nasladowania. Niestety, Niemcy sie boja ze znow ich oskarza o nazizm...
              • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 16:41
                Kan, współczuwam. Wydaje mi się, że ogólne niezadowolenie tej pani wykraczało poza grupy mniejszościowe i rozciągało się na cały ludzki gatunek. Skoro i własnych znajomych nie oszczędziła, a rozumiem że są oni biali. Tak czy owak, słuchać hadko i towarzyszyć komuś w tak bolesnym procesie zalewającej nienawiści do...czego? kogo?...samej siebie chyba? bo jak wszyscy, to wszyscy w końcu - babcia też. No więc być obecnym przy takiej auto-kaźni - jeszcze hadziej.

                Marysia, co Ci mam powiedzieć? Zaryzykowałaś, i się nie udało. Myślałaś, że facet chce się zintegrować - a on nie chciał. A może też chciał, ale mu się nie udało. Mogło być inaczej, mogłaś trafić na cudowną muzułmańską rodzinę, światłą, tolerancyjną i kulturalną. Trafiłaś na chama, który Cię pouczał w sprawach Twojej własnej religii i chamkę w chuście, która mu sekundowała. Koniec, kropka.
                I oczywiście, odrzucać ludzi tylko dlatego, że mają jakieś tam nazwiska - niefajnie. Ale co Ci szkodzi jasno wyłożyć zasady? Że jesteś chrześcijanką i wymagasz szacunku dla swojej religii, nienawracania Cię na Islam, i że nie wynajmiesz mieszkania kobietom w chustach bo się to kłóci z Twoim poczuciem sprawiedliwości na świecie. Może zamiast rządać aby rząd Cię wyręczył i babom chodzenia w chustach zabronił generalnie i ogólnie - miej odwagę wdrażać swoje zasady na swoim podwórku.
                Co do "własnej woli" u 10-latek to sądzę że często robią różne rzeczy nie z własnej woli, i bynajmniej nie chodzi tutaj o małe Arabki ale o wszystkie dzieci. Natomiast jeśli chodzi o dorosłe kobiety, to może przemyśl swój punkt widzenia. Bo myślę, że jest możliwe, iż wiele kobiet nosi chusty dobrowolnie. I owszem, nam się to nie mieści w głowie, ale tak jest. Więc zakaz noszenia chusty nie ma na celu dobra Arabek i większej dla nich wolności. Ma on na celu nasz komfort. Po prostu nie chcemy widzieć kobet w chustach bo nam to przeszkadza.

                --
                wasza pierdo
                • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 17:29
                  Dorotka, kochanie, chcialabys zebym miala skarge o dyskryminacje na karku? Tak by sie moglo skonczyc gdybym wylozyla muzulmanskiemu kandydatowi moje chrzescijanskie warunki :)
                  Ale zreszta nie o to chodzi, bo ja mam tylko trzy wymagania wobec kazdego lokatora: ma punktualnie placic, dbac o mieszkanie i nie zaklocac spokoju sasiadom. Tylko tyle. Poglady mnie nie interesuja. Byc moze kiedys znow bede miala starcie ideologiczne z jakims lokatorem ktory sie okaze np. weganem (weganinem?) i bedzie mnie pouczal ze nie powinnam nosic butow ze skory?

                  Opisalam tutaj te historie bo czulam ze musze to przezycie jakos z siebie wyrzucic. Bo do tej pory nie rozumiem jak ktos kto z wlasnej woli wyjechal z Afganistanu (!), zamiast codziennie calowac niemiecka flage za wolnosc i ochrone prawna jaka mu tu gwarantuja, zamiast odzegnywac sie od islamu (jak ja po moim wyjezdzie odzegnywalam sie od komunizmu, socjalizmu czy od "demokracji ludowej") ten islam tutaj szerzy i jeszcze marzy o tym ze kiedys caly swiat bedzie islamski.

                  Co do chust jeszcze- dorosla kobieta niech sobie nosi chuste (burki czy niqabu nie, z przyczyn chyba oczywistych) , ale niech jej nie forsuje skarzac o dyskryminacje pracodawce ktory chust nie toleruje.
                  • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 20:44
                    Ależ skąd, nie życzę ci żadnej skargi. Chodzi o jakąś spójność - przeszkadzają mi kobiety w chustach, to ich unikam po prostu oszczędzając obu stronom nieprzyjemności wzajemnego obcowania. Żywnie mi przypominasz moją Babcię Lusię, której ulubionym zajęciem było zaglądanie politykom w spodnie w poszukiwaniu braku napletków, po czym raz na jakiś czas rzewne i tajne siąpienie w chusteczkę za koleżankami ze szkoły - Żydówkami wymordowanymi w Holokauście. Tak nas ta odkryta po wielu latach babci dychotomia jakaś niesamowita zdumiała, żeśmy z ciotką zaczęły się zastanawiać, czyteż babcia nie miała pochodzenia Żydowskiego może, czyco. No bo skąd inaczej taka miotanina bolesna. Jak nie przymierzając Twoja z Arabami Marysiu. Już Cię nie będę pytać, czy może jakiegoś Maura masz genealogii, lecz wszystko jest możliwe, odkryli bowiem ostatnio powstańca warszawskiego - Murzyna.


                    --
                    wasza pierdo
                    • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 21.12.10, 09:59
                      Dorotka, a coz Ty mi za rasistowskie rady dajesz piszac ze mam unikac kobiet w chustach ? ;-)

                      Reszty Twojego postu, tego o Babci Lusi, nie komentuje, bo nie znajduje w tym zadnego sensu.
                      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 21.12.10, 14:00
                        Zdroworozsądkowe raczej. Jeśli coś mi przeszkadza to tego unikam, a nie gmeram w tym z upodobaniem i wielkim smakiem jak mucha gównianka w kupie. Z tą jednak różnicą, że mucha nie łapie się za nos i nie krzyczy "fuj, śmierdzi" tylko z przyjemnością i wielkim gusto zajada.
                        Jeśli zaś się ma taki imperatyw, żeby i w tym gmerać i krzyczeć że "fuj, śmierdzi" jest to sygnałem czegoś głębszego w nas, i bardzo "naszego" co ta sprawa porusza. O to chodzi w moim poście o Babci, powstańcu O'Brownie i Twoich domniemanych arabskich korzeniach.





                        --
                        wasza pierdo
                        • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 21.12.10, 15:05
                          Wybacz, Dorota, ale to co napisalas jest dalej bez sensu.

                          Jak ja niby w tym "gmeram"??? Ze sie normalnie kontaktuje z moim lokatorem ktory okazal sie byc islamskim fanatykiem?
                          A moze ze o tym na forum opisuje?

                          Bez sensu....
                • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 20:21
                  Spoko, dziecko ma przeciez 10, dojdzie do 15 i zacznie sie rodzicom sprzeciwiac a jak dojdzie do tych 19 to rodzicow juz okreci naokolo palca. Tak jest zawsze, tak jest wszedzie. Mlodzi ida swoimi drogami a rodzice nawet jak im nie po drodze to i tak nic nie moga zrobic.
                  Ja sama pamietam moich kolezanek walke z konserwatywnymi katolickimi rodzicami. Co prawda nie chustke chcieli im zakladac ale na sile rozaniec do reki albo pasy cnoty.
                  Nie udalo im sie...
                  Oczywiscie te najbardziej pesymistyczne tudziec "czarnowidzace" wyobrazaja sobie ze ojciec czy bracia zamorduja siostre jesli pojdzie na wterynarie ale...tak faktycznie mordy rytualne sie zdarzaja ale nie czesto.
                  Tak samo jak katolicy maja prawo do swojego kosciola i do swoich tradycji w innym kraju tak samo maja muzulmanie. Maja prawo wychowywac dziecko w swojej wierze i do niego nalezy czy pojdzie ta droga czy nie.
                  • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 20.12.10, 22:10
                    Kielbiu - mam pytanie, ciagle zapominam; czy Ty jezdzisz zima na koniu po sniegu??
                    Glupie moze...ale ja z krainy wiecznego slonca...czy mu w kopytka nie zimno i mozna tylko do pewnej temperatury? czy tez to moze jakies 'arktyczne' konie pokryte wlosiem jak mamuty? a na nogach maja buty? hihi

                    Kan
                    • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 21.12.10, 09:42
                      Kanie, i zima i latem jezdzimy na krytej ujezdzalni. Zdaza sie ze na wiosne lub na jesieni jezdzimy na powietrzu ale najwiekszym powodem do jezdzenia na ujezdzalni jest to ze jest to najodpowiedniejsze na nauke. Konie sa spokojniejsze wiec mozna sie bardziej skupic na samej jezdzie.
                      Mimo to snieg i mroz dla koni nie jest problemem. Maja swoje kopytka w ktorych czucia nie maja ale zaklada im sie (niektorym przynajmniej) plaszczyki aby zimno im nie bylo.
                      Prywatni na ogol nie maja krytej ujezdzalni i jezdza zawsze jedynie na zewnatrz obojetnie czy wichura czy sniezyca...tacy sa koniarze hahaha

                      30 stoi za wiek oczywiscie
                      • kan_z_oz Dzieki Kielbiu...ntx 22.12.10, 05:32
                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 131 :-))) 21.12.10, 10:07
                    kielbie_we_lbie_30 napisała:
                    ..
                    > Oczywiscie te najbardziej pesymistyczne tudziec "czarnowidzace" wyobrazaja sobi
                    > e ze ojciec czy bracia zamorduja siostre jesli pojdzie na wterynarie ale...tak
                    > faktycznie mordy rytualne sie zdarzaja ale nie czesto.

                    Morderstwa honorowe, nie rytualne. Szczegolnie obrzydliwe ze dokonuja sie za zgoda calej rodziny. Ojciec nakazuje, najmlodszy syn wykonuje, matka i siostry i tak nie maja nic do powiedzenia.

                    > Tak samo jak katolicy maja prawo do swojego kosciola i do swoich tradycji w inn
                    > ym kraju tak samo maja muzulmanie. Maja prawo wychowywac dziecko w swojej wierz
                    > e i do niego nalezy czy pojdzie ta droga czy nie.

                    Gdyby islam ograniczal sie tylko to sfery duchowej, to nie byloby zadnego problemu. Niech muzulmanie modla sie jak chca, ile razy chca, niech poszcza, niech jedza i pija to co chca.
                    Ale islam to rowniez prawo koraniczne, szariat, obejmujacy kazda dziedzine zycia i sprzeczny z naszymi prawami.
    • ewa553 to nie takie proste, Dziewczyny! 21.12.10, 08:45
      Kielbiu, w tym sek (a w seku dziura), ze kosciol katolicki nie jest tolerowany w panstwach takich jak Turcja. A Turki stawiaja jeden meczet za drugim w Niemczech.
      Dorotko, unikanie kobiet w chustach jest w moim miescie prawie niemozliwe.
      Natykasz sie krok za krokiem na (glownie) Turkow i ich liczne rodziny. Co ciekawe, zauwazylam ze w soboty jest ich w miescie jakby mniej. A moze po prostu przyjezdzaja do Mannheim w soboty Niemcy z okolicznych miasteczek? Pewnie tak.

      A ja mam powod do radosci: widac juz skutki sypiania przeze mnie w maseczce: nie jestem stale spiaca w ciagu dnia, a i na nocny sen nie potrzebuje 10 godzin!! Hurra, wygralam kawalek zycia i z przyjemnoscia dziele sie z Wami ta wiadomoscia.
      No i wniosek z tego taki, ze nawet z taka blahostka jak chrapanie nalezy chodzic do lekarza, bo za czyms takim kryje sie czesto cos, co mozna naprawic. Co zreszta okazalo sie tez wczoraj u mojej psipsioly: miala w lecie lekki wylew i od tego czasu miala bole w barku i brak czucia w palcach lewej reki. Twierdzila ze to pewnie ze zuzycia stawu barkowego itd. Az ja pogonilam do ortopedy i co sie wczoraj okazalo? Ani zuzycie, ani skutki wylewu, tylko nerw gdzies wlazl, jest stan zapalny i teraz pomoze jej neurolog i dziewczyna bedzie jak nowa! Bardzo sie ciesze z nia.
      • kielbie_we_lbie_30 Re: to nie takie proste, Dziewczyny! 21.12.10, 09:47
        ewa553 napisała:

        > Kielbiu, w tym sek (a w seku dziura), ze kosciol katolicki nie jest tolerowany
        > w panstwach takich jak Turcja. A Turki stawiaja jeden meczet za drugim w Niemcz
        > ech.

        Turcy a nie Turki.
        Ewa, ze inni ludzie sa nietolerancyjni nie znaczy ze ja musza byc nietolerancyjna w stosunku do nich.
        Mnie chusty czy turbany nie przeszkadzaja. Lecz jestem absolutnie za zakazem noszenia burek ale to z innych powodow.
        • maria421 Re: to nie takie proste, Dziewczyny! 21.12.10, 10:13
          kielbie_we_lbie_30 napisała:
          .
          > Ewa, ze inni ludzie sa nietolerancyjni nie znaczy ze ja musza byc nietolerancyj
          > na w stosunku do nich.

          Do pewnych granic. Nie mozna wszystkiego tolerowac.

          > Mnie chusty czy turbany nie przeszkadzaja. Lecz jestem absolutnie za zakazem no
          > szenia burek ale to z innych powodow.

          .... domyslam sie ze z takich samych powodow jak ja. Czyli ze w naszej kulturze jestesmy tak wychowani ze pokazujemy twarz, czyli to, co nas identyfikuje, dlatego tez chcemy widziec twarze innych ludzi. Oraz dlatego ze burka to jest ruchome wiezienie dla kobiety.

          Chusty na ulicach, niech sobie beda. Ale w miejscu pracy to pracownica dostosowuje sie do warunkow pracodawcy, nie odwrotnie. Wiec jezeli pracodawca sobie nie zyczy chusty, to kobieta ma wybor- albo praca albo chusta a nie sad i skarga o dyskryminacje.
    • maria421 Zasypuje nas! 21.12.10, 10:22
      Juz sie raz dzisiaj odkopalam, ale poniewaz nadal pada, to bede musiala po poludniu jeszcze raz powtorzyc.

      Wczoraj wieczorem zaczelam ogladac druga czesc "Ojca chrzestnego". Film sie zaczal o 21.15, usiadlam w fotelu w salonie , przykrylam sie kocykiem i jakos tak mi sie sennie zrobilo. W pierwszej przerwie na reklame pobieglam do lazienki umyc zeby i sie zdemakijazowac i wskoczylam do lozka zeby reszte filmu obejrzec w sypialni. Obejrzalam moze 10 minut i obudzilam sie na koncowke filmu i po to zeby zgasic telewizor i lampke na stoliku.
      • jutka1 Re: Zasypuje nas! 21.12.10, 10:55
        A u nas odpukać przestało. Śnieg stopniał, ociepliło się. Szanse na wylot normalnie i zgodnie z planem wzrosły. Nie powiem, że do 100%, żeby nie zapeszyć, ale...

        Mam kilka godzin na spakowanie się. Spox, jak mawiają co poniektórzy. :-)

        Tyle pierduł przedwyjazdowych. Miłego dnia :-)
        • maria421 Re: Zasypuje nas! 21.12.10, 11:30
          Jutka,wlasnie myslalam o Twojej podrozy, bo wczoraj mowili ze z Paryza trudno bylo wyleciec.

          Zycze Ci szczesliwego dotarcia do ZD.
          • jutka1 Re: Zasypuje nas! 21.12.10, 11:52
            Biorąc pod uwagę dzisiejszą pogodę, ruch lotniczy z Paryża powinien stopniowo wrócić do normy. Monitoruję "live" lotnisko we Wrocławiu, i jak na razie tylko Frankfurt jest odwołany. Reszta przylatuje i wylatuje. Zobaczymy...
            • pierdoklecja_prutka Re: Zasypuje nas! 21.12.10, 14:05
              No i jak tam Pytko? Jak monitoring?
              Tutaj strasznie leniwie się zrobiło, to znaczy ja się zrobiłam.

              --
              wasza pierdo
              • jutka1 Re: Zasypuje nas! 21.12.10, 14:37
                Na razie nic takiego się nie dzieje. Za jakieś dwie-trzy godziny będzie wiadomo, czy lot z Wrocławia wyleci o czasie, czy nie. Inne loty z WRO (oprócz odwołanego Frankfurtu) wylatują o czasie albo z niewielkim opóźnieniem. A suivre...
    • jutka1 KJAP!!! 22.12.10, 00:18
      Anulowali mi lot. :-(((
      Przesunęli na jutro... Jestem w jakimś zapyziałym hotelu koło lotniska, dotarłam tu pół godziny temu, wstaję o 7:30. No chyba się pochlastam. :-(((
      Jeśli jutro mi znowu anulują, to pindolę, nie jadę i spędzam święta w Paryżu. A żeby ich obesrało. Pardon.
      BR///
      • kan_z_oz Re: KJAP!!! 22.12.10, 05:38
        No. My mamy narazie anulowane wakacje w gorach - powod ten sam - spadl snieg w wysokich partiach pomimo tego, ze to juz prawie srodek lata. Tam gdzie mielismy kempowac temperatura spadla do zera w nocy - zadna przyjemnosc. Moze jutro wyruszymy wiec? jak nie to SB w domu i nic nie przygotowane ani nie kupione....haha

        Kan
      • maria421 Re: KJAP!!! 22.12.10, 09:03
        Biedny Jutek . Na Twoim miejscu jeszcze gorzej bym im zyczyla.

        Trzymam kciuki zebys mogla dzisiaj poleciec.

        A u nas... NIE pada! Nie musze odsniezac!
        • ewa553 Re: KJAP!!! 22.12.10, 09:24
          Popatrz pani, a monitorowanie tak pozytywnie wygladalo....Teraz to juz pewnie "mniejsze" loty skreslaja nie tylko z powodu sniegu, ale z powodu zamieszania jakie powstalo ze skreslenia wielkich lotow. Kogos trzeba puscic przodem.... Trzymaj sie Jutka!
      • kielbie_we_lbie_30 Re: KJAP!!! 22.12.10, 10:48
        Wspolczuje naprawde...nic wesolego :(
        Mam znajomego ktory koczowal na Heatrow ale znalazl polaczenie z Gatwick przez Bruksele. No i masz racje, nic na sile. Jesli masz tak sie meczyc to lepiej zostac w Paryzu.

        Ja oczekuje dziecko jutro. Bylam troche niezby zadowolona ze kupil bilet na Ryanair lecz okazalo sie ze Stansted nie ma problemow z odsniezaniem a na Heatrow chaos posniegowy nadal trwa.

        Zimno u nas jakcholera -24 stopnie. Az z domu sie nie chce wychodzic. Dobrze mi w cieple ale na zakupy bede musiala sie wybrac.

        Trzymajcie sie robaczki
        • pierdoklecja_prutka Re: KJAP!!! 22.12.10, 11:28
          Pyt zeznaje, że może poleci koło pierwszej. Tutaj zaś sielanka niczym nie zakłócona, śnieg, cisza i światło jakieś takie różowołososiowe.
          Wczoraj pierwszy raz poszłam do pracy w Nowych Butach, i okazały się cudowne, wygodne tak, że niemal się w nich unoszę nad ziemią. A potem nastąpił zlot gwiaździsty polskich avatarowych mistrzów, bo na święta doleciała z wysp szósta z nas i najpiew łamaliśmy się bułką, potem jedliśmy pierogi z barszczem. Potem plotkowaliśmy i robiliśmy ćwiczenia do 3 rano.
          Dzisiaj obudziła mnie Fed, która przywiozła zamówione znad morza wędzone ryby, cudownie pięknie pachnące i jeśli dalej się tak będę blissować to się przeniosę w inny wymiar już teraz a nie w 2012.
          Żeby więc trochę się odkręcić, to powiem Wam, że się dowiedziałam iż brat teraz zeznaje, że nie rozpoznał brata i kto wie kto jest pochowany na Wawelu. W tym momencie "ciszej tam nad tą trumną" jest niestety nieskuteczne, bo już nie tyle że się kłócą co po prostu napierdalają się wyrwaną z tej trumny nogą na dodatek - nie wiadomo czyją.
          --
          wasza pierdo
          • ewa553 Re: KJAP!!! 22.12.10, 18:52
            tak, ale ziec (odziedziczony po bracie) twierdzi, ze pochowali wlasciwego.
            Ten brat co zostal, to naprawde nadaje sie na psychiatrie: jest gotow zaklocic
            spokoj wieczny (jak sie to mowi) ukochanego brata, zeby narozrabiac. Ciekawe co powie,
            jak z trumny wyjrzy brat i go opierdoli (pardon).

            Rany, miala Jutencja wyleciec kolo pierwszej, ale sie jeszcze nie melduje, wiec chyba jednak
            nie odleciala/doleciala? Az mam ochote zadzwonic do ZD zeby to sprawdzic....

            Dorota, sfotografuj do cholery te buty, zanim je zrujnujesz na warszawskiej chlapie!!!!!
            • ewa553 Fedoro, 22.12.10, 18:54
              Ty tak co roku po Warszawie smigasz z rybami? Co to za zrodlo? Myslalam ze wedzone ryby mozna juz kupic wszedzie, a nie organizowac?
            • jutka1 Re: KJAP!!! 22.12.10, 20:30
              Wyleciałam o 15:00, też z przygodami, bo po przejściu przez security i do bramki, kiedy samolot już stał na zewnątrz i witałam się z gąską, wypuścili nas na płytę i znowu zatrzymali wejście do samolotu, bo "problemy techniczne". QRV.
              Dodam jeszcze, że to wszystko odbywało się po nieprzespanej nocy w syfiastym hotelu, bo sąsiedzi obok zrobili sobie imprezę do 6 rano. A wcześniej, zanim impreza się zaczęła o 1:30, miałam nad wyraz dziwne sensacje, ale o tym na snulum.

              Moja podróż trwała od wyjścia z domu do wejścia do domu 25 godzin. KJAP. :-///

              Dom zastałam jakcza, ciepło, choinka od szwagra czeka na ubranie, w lodówce jedzenie wszelakie, włączając domowy krupnik mojej psiapsiółki, opiekującej się domem. Już miseczkę spożyłam, za chwilę zjem drugą, i popijam piwem tyskim. O!. :-)

              Już jest dobrze. Jeszcze posiedzę trochę, zrelaksuję się, dojrzeję do snu. No i poczekam na współspaczke od krupniku i domu, bo ciepła mżonkiem i tu pomieszkuje. Jutro razem ubierzemy choinkę. :-)

              No. Przeżyłam. Ale coraz mniej lubię podróżowanie, szczególnie Wizzairem i z lotniska Beauvais. Nigdy więcej. :-)
              • maria421 Re: KJAP!!! 22.12.10, 20:36
                Dobrze ze juz jestes na miejscu, Jutka.

                Moja corka tez juz dojechala do domu, zamiast 1,5 jechala 2,5 godziny, ale juz jest, cala i zdrowa.
                • ewa553 Re: KJAP!!! 22.12.10, 20:41
                  Jutka, jestes w domowych pieleszach i o to chodzilo. Nacieszaj sie modlac o to, aby sniegu nie bylo jak bedziesz wracac:)))
          • kielbie_we_lbie_30 Re: KJAP!!! 22.12.10, 19:39
            No dodajmy jeszcze ze brat ufundowal bratu i bratowej nagrobek na Powazkach. Zlotymi literami wypisano wszelkie godnosci, tytuly i honory i teraz brat jezdzi na Powazki sie modlic przy pustym grobiee.
            Nie zdziwie sie jesli brat zacznie krzyczec ze pomysl pochowania brata na Wawelu to byl pomysl Tuska ktory sadzil ze w ten sposob odsunie brata od stolicy. No a samo gadanie o niepoznaniu brata to pewnie pomysl jak sprowadzic brata (albo czesci tegoz) do warszawy i polozyc w pustym grobie. Bo teraz trzeba bedzie go wyciagnac z Wawelu , zawiesc do Wawy na rozpoznanie (przeciez brat do Krakowa nie bedzie sie trudzil) a potem nie bedzie sensu wozic do Krowa znowuz i tak zostanie brat w Wawie i grob juz nie bedzie pusty.
            I tak sie ukroci plany Tuska i Putina , ot co!!
            I basta.
            • ewa553 Re: KJAP!!! 22.12.10, 19:44
              genialne kielbiu! wreszcie zrozumialam o co tu chodzi:)))
              • maria421 Re: KJAP!!! 22.12.10, 19:57
                Kaczynski jest niepoczytalny. Inaczej tego nazwac sie nie da.

                • maria421 "Inwazja porywaczy cial" 22.12.10, 20:07
                  polecam:

                  www.krytykapolityczna.pl/CezaryMichalski/Inwazjaporywaczycial/menuid-291.html
    • kielbie_we_lbie_30 Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 22.12.10, 22:47
      Wlasnie wrocilam z jazdy konnej. Ubralam sie cebulkowato: najpierv podkoszulke welniana, potem sweter welniany potem kurtke a na nogi welniane rajstopy pod bryczesy no bo zimno na zewnatrz. Za dnia bylo - 22 ... Kurtke musialam zdjac tak siem spocilam.

      No ale jak juz szlam z garazu do domu w paluszki u rak zimno mi sie zrobilo mimo ze mialam rekawiczki i ok. 100 m do przejscia. Sprawdzilam temperature na zewnatrz... - 27 celsjuszow.
      Powtarzam MINUS DWADZIESCIA SIEDEM!!!!
      Jutro ma byc ok. 30...minus oczywiscie.

      A tu na zakupy trzeba, po miescie polatac i prezenty sprawic...
      • ewa553 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 08:52
        u nas chyba cieplo, ostatni termometr na balkonie pokazuje od paru dni +7 stopni, czyli wyuional ducha. Zycze wszystkim milego dnia i oddalam sie do fryzjera.
        • maria421 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 09:02
          Minus 27 to jest , faktycznie, nie do przebicia. Rok temu bylo u nas minus 17 zaledwie.
          Dzisiaj jest zero stopni, nie pada, ale zapowiadaja nastepne sniezyce i spadek temperatury.
          Zabieram sie za gotowanie kapusty z grochem na jutro.
          • morsa Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 10:10
            U nas pada, pada, pada i wieje. Ma byc gorzej.
            Corka ma dzis leciec z Heathrow; jezeli doleci do
            Kopenhagi, to obawiam sie, ze bedzie jej trudno
            dojechac do domu. Odwolano juz 40 % pociagow((
            • morsa Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 10:15
              Pada snieg oczywiscie
              • jutka1 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 10:51
                Nie narzekam, bo uroczyście nie wychodzę dziś z domu. :-) Nie wiem, ile jest stopni, ale sądząc po szadzi, jest lekko na minusie.

                Spałam 10 godzin non-stop... Jeszcze po południu sobie walnę sjestę, a co.
                Plany na dziś: czytać babską prasę i książkę, ubrać choinkę, ugotować zupę. Nic więcej. :-)

                Zaraz pójdę porobić zdjęcia szadzi. :-)))

                Miłego dnia :-)
                • jutka1 Cud, że doleciałam... 23.12.10, 11:46
                  wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8861009,Mgla_sparalizowala_wroclawskie_lotnisko.html
                  • maria421 Re: Cud, że doleciałam... 23.12.10, 11:51
                    Czytalam i to samo pomyslalam- cud ze Jutka doleciala.

                    Kapusta na jutrzejsza kolacje juz gotowa, teraz sie bedzie "przegryzac".
                    • fedorczyk4 Re: Cud, że doleciałam... 23.12.10, 12:21
                      Ano cud!!! Mojej rodziny ten cud nie objął!! Zostali na Roissy i zdecydowali, że zamiast do Warszawy będą przebijali się do domu na wyspę Reunion. Strasznie mnie to zmartwiło jak sie domyślacie;-) A Teściowa przyleciała w zeszły piątek bez problemów nijakich. I dobrze, bo ją naprawdę lubię.
                      Ewa, oczywiście,że wszdzie kupisz każdą wersję ryby. Tyle że te są prosto od krowy, to znaczy mąż je łowi, a matka i żona wędzą, więc to jest najwyższa półka smakowa i najniższa cenowa. Dwa razy do roku, przed Wigilią i przed Wielkanocą zbieraja zamówienia i przysyłają transport do Wawki.
                      Kiełbiu, zazdroszczę Ci niewymownie. Może jak już się odchudzę i odćwiczę, to na wiosne powrócę też do konnej jazdy. Od dziecka był to mój ulubiony sposób spędzania czasu. Jak miałam okresy, że nie jeździłam ( ciężarną będąc), to grałam na wyścigach:-)
                      • ewa553 wedzone ryby 23.12.10, 12:30
                        rozumiem to Fedo. Sama, mloda lekarka bedac:))) czyli w maju nabylam wedzone ryby prosto od gorala. Wybralam kilka roznych, zeby moi niemieccy towarzysze mieli tzw. pelen wachlarz.
                        No i zrobilismy wyzerke. Pycha, po prostu pycha, takie swiezutko wedzone, jeszcze pachnace dymem.
                        A w Jastrzebiej Gorze bylam na dwu obiadach w takim lokalu na dworze, gdzie przy samych stolikach byly te "szafy" wedzarskie. I od czasu do czasu drzwi szafy otwierano, a w nas uderzal upojny zapach wedzenia....
                      • pierdoklecja_prutka Re: Cud, że doleciałam... 23.12.10, 12:44
                        Gdzie na litość boską jest wyspa Reunion?? Czy to nie pod Madagaskarem gdzieś? Tak czy owak, pobłogosławiło Ci w tym roku :)))
                        Co do ryb, to też widziałam Twoje pytanie, Ewa i się dziwuję. Czy nie jest tradycją w cywilizowanych krajach specjalne produkty zamawiać prosto od producenta? Albo nawet jechać po nie samemu? Nie czytałaś "Roku w Prowansji" gdzie się tym głównie zajmował, że jechał gdzieś po specjalną oliwę, albo grzyby, czyteż ser? Musi Ci się wszystko z komuną kojarzyć i załatwianiem, jak szeregowemu z dupom?
                        Ryby, chciałam powiedzieć, pachą niebiańsko, chłop nie wytrzymał i spróbował łososia i pedzioł, że czegoś takiego w życiu nie jadł! Boskość totalna i tyle.



                        --
                        wasza pierdo
                        • ewa553 Re: Cud, że doleciałam... 23.12.10, 12:48
                          nie karc mnie Dorotko. Wlasciwie chodzilo mi o to, dlaczego Fedo sobie to na glowe bierze. Jest bowiem okropnie zajeta, jak pisala. A pamietam jakie szopki miala w zeszlym roku z rozwozeniem wedzonki. No ale to zapewne jej znajomi. A wedzonego lososia bardzo lubie w Sylwestra, wiec mozecie podrzucic:)))
                          • pierdoklecja_prutka Re: Cud, że doleciałam... 23.12.10, 12:54
                            No coś Ty , Ewa, gdzieżbym ja Cię miała karcić! Żartuję sobie.
                            Dlaczego to sobie bierze? A dlaczego Ty się ze staruszkami uganiasz?
                            To się nazywa bezinteresowny serwis dla ludzkości :)))

                            --
                            wasza pierdo
                • pierdoklecja_prutka Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 12:13
                  Pyt, wspaniale że jednak dotarłaś! Mimo, że nie wygląda, to jednak jest wielki sukces, bo wielu nadal jest nie dotartych. Zdaje się, że zaraz po Twoim wylądowaniu w ogóle zamknęli Wrocław z powodu mgły. Rozumiem, że masz w ŻD lokatorkę, ciekawe, czyli tak niespodziewanie przyjeżdżasz do swojego domu, a tu baba mieszka? Ale jaja. Z drugiej strony, może być całkiem miło, bo ten krupnik, i kompanija jakaś przyjemna, no i zawsze odmiana od codzienności.

                  Czytam Elegancję Jeża, i powiem Ci, że opada szczęka. Zaraz obok moich NB jest to kolejny ostatnio dowód na istnienie Tego Świata.

                  Z rzeczy przyziemnych. Odwiliż! Yuck! Siąpi i plumka.

                  A wczoraj szklanka, ludziska jeździli na butach, wywijali kozły i jechali na dupach, gramolili się aby wstać i jechali gramoląc na czworakach.

                  --
                  wasza pierdo
                  • jutka1 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 12:54
                    Ano, 100K, cudśfinty. Fedowe szwagrostwo ciągle koczuje na Roissy-Charles de Gaulle, tym razem żeby już wrócić do domu i pal sześć święta w Warszawie... :-(

                    Elegancja Jeża zaiste wielce cudowną książką jest. Cieszę się, że Tobie też się podoba.

                    Z rzeczy upierdliwych, Skype od wczoraj nie działa, podobno mega-awarię mają. br/

                    A tak u mnie wygląda dzisiaj:


                    http://i55.tinypic.com/rivgw1.jpg

                    http://i55.tinypic.com/sg1vlv.jpg

                    http://i55.tinypic.com/2m512qh.jpg


                    Ajnsztajn przywiózł prasę i kosmetyki (oczywiście jedyną rzeczą, jakiej zapomniałam w Paryżu, jest makijażownia :-( ), zaraz zacznę ubierać choinkę, potem ugotuję rosół, i będę siedzieć, czytać, jeść i pić. :-)))

                    Aha, to nie "baba jakaś", tylko moja psiapsiółka dizajnerka, i fajnie jest mieć jej towarzystwo wieczorami. No bo całymi dniami to ona pracuje w swojej pracowni. :-)

                    Wejdź na snulum 100K, i powiedz mi co o tych wizjach sądzisz... Bo ja byłam przerażona. :-/
                    • jutka1 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 12:58
                      Długo mi ajęło pisanie tego posta, więc nie załapałam, że w międzyczasie już byłaś na snulum. Rzeczywiście, po prostu wdepnęłam w energię tego pokoju i tyle. :-)
                    • maria421 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 12:58
                      Jutka, widze ze droga u Ciebie pieknie odsniezona.

                      Kurcze, ja chyba dostaje jakiegos zboczenia z tym odsniezaniem ;)
                      • ewa553 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 13:08
                        Bajecznie u Ciebie Jutka! Ja tak mialam jeszcze pare dni temu....
                        • jutka1 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 13:21
                          Mario, podobno jeszcze 5 dni temu nie dało się przejechać - a to i Matka Natura, i służby powiatowe są sprawcami tego stanu rzeczy. A mówią, że po Świętach znów ma być atak zimy... BR/

                          Basiu, jest bajkowo, a szczególnie kiedy człek nie musi wychodzić i tylko to widzi z okna. ;-)

                          Moje jedyne dzisiejsze wyjście będzie za chwilę do sklepiku wiejskiego, i na tym dziś poprzestanę. W planie mam jedynie ubranie choinki, czytanie prasy babsko-politycznej, sjestę i gotowanie zupy jakiejś. Może ogórkową? Może kapuśniak? Zobaczymy, co mają w sklepiku.

                          Jest mi błogo... Czego i Wam życzę, ofkoz (c) m.k. :-)
                          • pierdoklecja_prutka Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 13:39
                            A skąd ja miałam wiedzieć, że to dizajnerka-czarodziejka? Wyimaginowałam hipotetyczną sytuację i się ubawiłam nią, zresztą obok jest alternatywna sytuacja - czyli przyjemnościowa! Ale jak to dizajnerka-czarodziejka to insza inszość! Pozdrów serdecznie ode mnie, i powiedz, że ja się na klientkę hoduję i z przyjemnością wielką czekam na moment aby móc moję osobę obsprawiać w jej cudowności. No bo wiesz, NB zobowiązują mnie:)

                            Poza tym, cudnie pięknie masz, no bajka po prostu :)


                            Jak mają w sklepiku to są fajne zupy w mrożonkach Hortexu. Grzybowa z przyzwoitą ilością podgrzybków, ogórkowa z koperkiem albo barszcz ukraiński. Wrzucasz na 20 minut z kostką bulionową albo na bulion własny, i pycha. Barszcz trzeba trochę koncentratem barszczowym dosmaczyć ni i ja wyrzucam (blasfemia!) kawałki szparagowej fasolki i w zamian wrzucam białą fasolę.
                            --
                            wasza pierdo
                            • ewa553 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 13:51
                              ciekawe czy w sklepiku maja jeszcze kielbase wojta lub inne przysmaki:)))
                              • jutka1 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 14:00
                                Basieńko, pij olej rybny na pamięć :-)))
                                Po raz kolejny tłumaczę, że te nazwy to nie w sklepiku wiejskim, tylko w powiecie w Rynku w sklepie mięsnym... :-)))
                            • jutka1 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 14:08
                              Zupy w mrożonkach z Hortexu sprawdzę, choć wątpię czy tutaj mają, ale jak dotrę "do miasta" to nabędę - dzięki za info!

                              Aha, no i świeczki kupię ofkoz.
                              I czerwońca. :-)
                            • jutka1 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 15:12
                              Pozdrowię na pewno, Stokrocie, i zapowiem przyszłą klientkę. Noblesse oblige! :-)

                              Wróciłam ze sklepiku, gdzie nakupiłam wiktuałów za 100 zeta. W ramach zupy zrobię kapuśniak z kapusty prosto z beczki, na kurczaku, z kminkiem i jakcza.

                              W ramach cyklu "idzie Grześ przez wieś czyli dialogi na cztery nogi":
                              Pomocnik w sklepiku, który jest znajomym kolegi (czyli jesteśmy na "ty") -
                              - Na długo przyjechałaś?
                              - Na dwa tygodnie.
                              - A, no to może być.... No to ile Ci tam jeszcze zostało?
                              - Nie wiem, pół roku, rok...
                              - Oj, to długo... Tęskni się, co?
                              - No tęskni...
                              Kurtyna.
                              :-)
                              • maria421 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 15:48
                                Tez mialam dzisiaj kapusniak na obiad, bo przeciez gotowalam kapuste wigilijna , to tak mi wlasnie konweniowalo.

                                Po Swietach ugotuje grochowke i na ten cel zostawilam juz troche ugotowanego dzisiaj do kapusty wigilijnej grochu.
                                • morsa Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 16:06
                                  A tu zima u nas dzis:
                                  fotoforum.gazeta.pl/u/morsa.html
                                  Moje choinki, ktore od wielu lat mam przed domem i na tarasie
                                  musielismy dzis wygrzebac spod sniegu,
                                  mamy tylko lampki i troche bombek, reszte i tak przysypie snieg.
                                  • ewa553 Re: Zebyscie mi na zime nie narzekaly... 23.12.10, 16:31
                                    jak Kolezanka Poprzedniczka powiedziala: zima ogladana przez okno jest przepiekna!
                                    Mam nadzieje Morso, ze Was do wiosny odkopia z tych zasp?
Pełna wersja