O pierdułach -- Odcinek 134 :-)))

14.01.11, 10:31
Przepraszam za spóźnienie - zagapiłam się, a wyście w ciągu godziny strasznie dużo napisały.
    • jutka1 Podatki 14.01.11, 10:32
      Xurku, wbij w Google "podatek CIT".
      Masz np. tu:
      www.bankier.pl/firma/podatki/cit/
      • ewa553 Re: Podatki 14.01.11, 10:53
        Xurku, czy mozesz troche wiecej o tym - przyszlym - campingu napisac? np.: czy to teren uzbrojony, a jesli nie, to jak daleko do zabudowan?
        • xurek Re: Podatki 14.01.11, 12:51
          dzekuje za llinka, zaraz sie podwiesze i zobacze, co mie czeka.
        • xurek Re: Podatki 14.01.11, 13:04
          Teren jest nad morzem w malutkiej miescinie niedaleko Jaroslawca. Polozony jest i dobrze i zle: dobrze, bo jest tylko 10 min. pieszo do morza (pierwszy kwadrat zabudowy po pasie ochronnego lasu), zle poniewaz miescina rozwija sie jak jakis Klondyke w goraczce zlota, czyli bez ladu, skladu i urody, wiec zrobilo sie tam jak na moj gust doscyc brzydko (w sasiednich wsiach nasza nazywana jest „Rumunia“, co chyba mowi samo za siebie :)). Uzbrojony jest on „teoretycznie“, bo gmina przeksztalcila teren w budowlany, zrobila plan zagospodarowania przestrzennego i zabrala sie za podlaczanie mediow, ale z kanalizacja jest jeszcze „dwie ulice od mojej“ a biorac pod uwage, ze kazda ulica zajmuje jej kilka lat, nie ma co sie ludzic, ze w tej pieciolatce do nas dotrze. Jest prad, woda i zrobilismy szamba, ktore da sie pozniej podlaczyc do kanalizacji. Teren byl do zeszlej jesieni polem ornym, teraz jest krajobrazem ksiezycowym, ktory zaczynamy przeksztalcac w wielka lake z ociupinka lasu. To plus zbudowanie budynku sanitarnego oraz malej knajpki planujemy na nastepne dwa lata – pole chcemy otworzyc latem 2013.
    • xurek Internat cd. 14.01.11, 12:54

      Gdybym chciala opisac wszystko, co w ciagu ostatnich czterech miesiecy przezylismy, przedyskutowalismy i przemyslelismy na temat Piranhowej szkoly, to wystraczyloby na pare watkow.
      Szkola podstawowa dla dzieci ponadprzecietnie inteligentnych jest nawet w naszym miescie i byla pierwszym adresem, pod ktory psycholog Nr 1 wyslala Piranhe. Piranha jednak uparla sie, ze chce isc do naszej „szkoly za plotem“ bo tam sa jego przyjaciele i udalo mu sie przekonac pania psycholog, ze aspekt socjalny jest w jego sytuacji wazniejszy, wiec poszedl do naszej szkoly. Po tygodniu bylismy na pierwszej rozmowie w szkole, po miesiacu burz Piranha na uslilne zyczenie szkoly i polecenie psychologa Nr. 2 wyladowal w Talentii. Po trzech dniach dostalam pismo z nowej szkoly, ze sa nim zachwyceni, Pirahna byl zadowolony a ja omal nie rozplakalam sie ze szczescia mimo 2'800 CHF miesiecznie, ktore musielismy bulic. Pod koniec pierwszego tygodnia wiatr powial z innej strony i Piranha wrocil ze szkoly z komentarzem „Mama, das ist keine Schule für Hochbegabte, das ist ein Asyl für Hochbekloppte und da gehöre ich nicht hin“ (tlumaczenie nie odda sedna tak dokladnie: mama, to nie jest szkola dla nadprzecientie inteligentnych tylko Refugium dla nadprzecientnie „szurnietych“ i nie jest to miejsce dla mnie“. Po dwoch tygodniach Talentia skapitulowala mowiac, ze nie sa w stanie uczyc dziecka, ktore szkole do tego stopnia odrzucua, wiec Piranha wrocil na stare smieci (z blogoslawienstwem psychologa Nr 2 oczywiscie).

      Psycholog Nr. 3 potwierdzil, ze dziecko nalezy zostawic w szkole, ktora lubi i swietym spokoju az mu sie mankamenty wyrownaja, dojdzie ze soba do ladu i zaakceptuje porzadek swiata. Niestety psycholog twierdzi, ze zajmie to spokojnie nastepne 5 lat a Piranha ma tylko 2, zanim zapadnie klamka na temat szkoly sredniej, ktora to do psychologa go wyslala ale do jego rad zastosowac nie ma sie zamiaru.

      Abstrahujac od tego problem i tak by sie nie rozwiazal, jezeli Piranha nie zaczalby przynosic dobrych ocen bo rowniez owa szkola dla utalentowanych zmuszona jest przez wladze kierowac sie systemem ocen w podejmowaniu decyzji o rodzaju szkoly sredniej. Szkol srenich dla jajoglowych w naszym kraju niet, sa tylko „normalne“ szkoly prywatne, ktore tak jak szkola do ktorej Piranha uczeszczal przez ostatnie lata przepychaja dzieci z klasy do klasy bez szemrania jezeli placi sie czesne, wiec bylaby to jakas alternatywa, ale nie stac nas na 4'000 CHF miesiecznie a od takich cen zaczyna sie rozmowa w prywatnych collegach. Pozostaje wiec albo lepsze oceny i lepsza szkola panstwowa, albo zawodowka, albo szukanie szkoly sredniej z internatem poza granicami Szwajcarii w cenie mozliwej do zaplacenia. Plus pomysly, ktore jeszcze nie przyszly nam do glowy :).

      Co do korepetytora: tez juz na to wpadlismy i mamy takiego licealiste, ktory jest tez w klubie karate i gra na keybordzie, wiec Piranha go bardzo lubi (i on go tez) i tez liczymy na to, ze I. bedzie w stanie go zmotywowac, ale jak na razie efekty sa nie za duze.

      PS: troche razniej mi sie zrobilo widzac, ze nie tylko ja mam uparte i odporne na edukacje dziecko. I podziwiam Was, ze mimo problemow z dzieckiem potraficie miec swoje prywatne zycie, hobbies, przyjemosci. Mnie do tego stopnia te problemy absorbuja i doluja, ze czasami mam wrazenie, ze ja jako ja zupelnie przestalam istniec i to dodatkowo mnie przytlacza i wnerwia…..
      • maria421 Re: Internat cd. 14.01.11, 13:56
        Xurek, a moze Ty sie po prostu za bardzo na Piranhi i jego szkole skupiasz? Moze on to wyczuwa i dlatego zachowuje sie tak jakby caly swiat sie wkolo niego mial krecic, jakby pani miala zrozumiec ze skoro rozwiazal czesc zadan, to znaczy ze reszte tez by rozwiazal i jakby to Talentia miala sie do niego dostosowac a nie odwrotnie?

        Ja tez wychowywalam jedynaczke wiec wiem jak to jest dla rodzicow i dla dziecka. Z pewnoscia jest lepiej jak sie uwaga rodzicow rozklada na dwojke czy trojke dzieci a nie koncentruje tylko na jednym.
        Moja corka co prawda nie jest geniuszem (zreszta, bo ja wiem? nigdy zaden psycholog jej nie badal), ale do skonczenia studiow potrzebna jest bardziej pracowitosc niz geniusz.
        • xurek Re: Internat cd. 14.01.11, 14:46
          Mario, nie wydaje mi sie. Ja sie kupiam, bo musze, bo szkola wciaz na cos narzeka, czegos oczekuje, o czyms "musi porozmawiac", konsultuje jakichs psychologow, ktorzy wzywaja nas na rozmowy itp itd. Moze moglabym powiedziec "odwalcie sie" i odczekac co bedzie daleje, ale cos mam wrazenie, ze nie skonczylo by sie to dobrze. Ten nacisk jest z zewnatrz - ja sama z siebie bym go nie robila, poniewaz Piranha w domu zachowuje sie calkowicie akceptowalnie - ma swoje obowiazki, ktore wykonuje, jest uparty, ale w granicach dla mnie do stolerowania i ja tez mysle, ze decyzja "o calym przyszlym zyciu" w wieku 12 lat jest za wczesna. I zgadzam sie, ze sam geniusz nie wystarczy, by cos osiagnac. Pirania jednak nie jest leniwy - on potrafi byc nawet bardzo zazarty, jezeli chodzi o rzeczy, ktore go interesuja, jest jedak rownie konsekwenty w nierobieniu tego, co go nie interesuje. Gdybym wiedziala, ze ma wiecej czasu, by "dorosnac do obowiazkow" to bym mu go dala, ale jezeli do konca przyszlego roku sam tego nie zrobi wciaz uwazam "zmuszenie go" za mniejsze zlo niz ta zawodowka....
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Internat cd. 14.01.11, 14:43
        To jest typ mojego mlodszego syna. Jesli cos nie idzie za jego aprobata to bedzie jedynie fiasko. Jest niesamowicie zdolny szczegolnie w scislych przedmiotach. Jak go cos interesuje to ma super oceny, jesli nie to ma to w nosie. Jestem za psychologiem nr.3. Niech idzie do szkoly ktora lubi. Najwieksza szansa aby cos z tego wyszlo. Ale...musisz za to cos zadac..
        Mlody zaczal IB (International Baccalaureate) wlasnie po to aby go przygotowac do studiow samodzielnych. Po pol roku stwierdzil ze to mu nie lezy i przestal chodzic do szkoly.Na jesieni poszedl do szwedzkiej szkoly o scislym programie. Ja bylam przeciwko bo sadzilam ze beda te same problemy co na IB ale.. Matematyke i fizyke zdawal w szkole sredniej na egzaminach no i to mu bardzo dobrze poszlo. Chemiczki nie cierpial wiec tez sie sam przygotowal i zdal na trojke aby tylko na lekcje nie chodzic. No ale ukonczyl szkole i dostal sie na studia ktore chcial ale juz zawalil jeden egzamin i juz zaczyna kombinowac i wymyslac jak tu sie nie uczyc a dostac dobra prace. Drze bardzo ze studiow nie skonczy. Szkoda by bylo... jest niesamowicie zdolny, blyskotliwy...
        Z jednym sie zgadzam, pirania musi pojsc do szkoly sredniej gdzie koledzy beda na tym samym poziomie intelektualnym. To go podciagnie, zmusi do jakiejs pracy.

        Lacze sie w bolu...
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Internat cd. 14.01.11, 14:51
        Ciekawam co pirania mowi o alternatywie ze bedzie musial isc do zawodowki po ktorej bedzie pracowac jako co? spawacz, budowlaniec?...
        A jak nie skonczy nic to co? Pojdzie sprzatac?
        Moim zawsze mowilam ze sprzataczy tez potrzeba lecz z tego niewiele pieniedzy a ja im dokladac ze swoich nie bede bo gdy dorosna i beda pracowac to chce wreszcie uzywac moich zarobkow na siebie, hulanki i swawole ;)
        • xurek Re: Internat cd. 15.01.11, 09:09
          do Piranhii to nie dociera. To tak, jakbym rozmawiala z nim o wyborze zony :) - przyszlosc tak daleka, ze jeszcze nienamacalna. Ja mowie mu to samo, ze zawodowka i zamiatanie ulic to nic zlego, ale ze watpie szczerze, iz mozna z tego sfinansowac snowboard, surfboard, wii-games, samochod, podroze, partys etc. i ze ja po zakonczeniu jego edukacji na niego lozyc przestane i zaczne wydawac na siebie :).
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Internat cd. 15.01.11, 15:12
            No ba, jak sie mialo 10-12 lat tez sie nie myslalo o tym.
            Przyznaje ze to bardzo glupi system szkolnictwa ktory zamyka droge dzieciom jak pirania. Przeciez jezeli dziecko nie da rady w jakiejs szkole to mozliwosc zmiany na slabsza zawsze jest. Trudniej jest odwrotnie...
            Widze ze walczysz niesamowicie...no nic, trzymam kciuki bo wiem jak boli gdy sie widzi ze dziecko nie wykorzystuje swoich mozliwosci.
      • kan_z_oz Re: Internat cd. 14.01.11, 15:05
        Xurku - temat chlopcy w systemie edukacji to rzeka bez widocznego brzegu. Ja kwalifikowalabym sie raczej zdaniem twojego psychologa jako 'matka' niezdatna, ojciec moze nieco lepiej ale ogolnie tez nie.
        Mimo to jakos nam wyszlo przepchnac 'dziecko' przez szkoly. Metodami zupelnie nie pedagogicznymi zreszta.
        Wymyslalismy wiec systemy nagrod wlasnych - dobre stopnie w semestrze dostawal to co go naprawde interesowalo, jak np; konsola jakiejs gry lub wakacje z wizyta w jakims parku itp. Nagrody byly ustalane na poczatku semestru i ustalalismy tygodniowe cele do osiagniecia. Porazki nie dyskwalifikowaly ale byly dyskutowane. Jakos to chwycilo i tak przebrnelismy do wieku starszego, gdzie moglam powiedziec - 'synu masz nasza milosc bezwarunkowa i bedziemy Cie kochac tak samo kopiacego rowy jak i robiacego inne rzeczy - Twoj wybor'.
        Zdecydowal sie pomeczyc i zdac mature - na poziomie, ktory nie dawal mu wiekszych szans na studia. Kupilismy kurs prywatny, ktory sam wybral - zassal, uczyl sie i jest obecnie w profesji, ktora studiowal.
        Generalnie, gdy nie fakt, ze nie mial predyspozji zadnych do prac manualnych, to bysmy az tak nie cisneli...i poszedlby do zawodu - gdybym widziala jakikolwiek talent manualny.

        A, ciezka praca fizyczna - wygonilam go chyba w 11-tej klasie. Pracowal w lokalnym zieleniaku i pomoglo mu to wielce. Ot - taka rola rodzica. Stymulowac, kierowac itp.

        Daj sobie wiec spokoj z ocenianiem czy jestescie dobrymi rodzicami. Internat bedzie wiec dobra opcja, jesli czujecie, ze wyczerpaliscie wy sami wszystkie mozliwe srodki i najlepsza mozliwoscia dla dzieciaka jest aby ktos inny przejal czesc waszych obowiazkow i w tym edukacje.

        Nalezy tylko podac to 'malemu' do wiadomosci - wlasnie tak jak jest, ze czujecie sie niezdatnymi rodzicami i w zwiazku z tym z milosci do niego proponujecie internat. Sluchaj co maly odpowie...nie sadze aby reflektowal...ale z drugiej strony, kto wie???

        Kan

        PS; Fedora ma tez sporo racji w pomysle z innymi szkolami nieco bardziej 'alternatywnymi'
        • maria421 Xurku 14.01.11, 15:36
          znalazlam link, moze Ci sie przyda:

          www.ehk.ch/
          • xurek Re: Xurku 15.01.11, 09:11
            dziekuje Mario, mam juz tego linka od Psycholozki Nr. 1, ta organizacja prezentuje sie jednak lepiej w internecie niz w rzeczywistosci. :)
    • pierdoklecja_prutka TGIF... 14.01.11, 13:01
      Omajgod...
      Czołgam się...

      HAHAHA

      TGIF!!!


      --
      wasza pierdo
    • xurek Re: O pierdułach -- Odcinek 134 :-))) 15.01.11, 09:12
      u nas totalna wyprzedaz, obnizki cen do 70%, wiec idem rzucic sie w wir shoppingu :). Wam tez milego dnia zycze.
      • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 134 :-))) 15.01.11, 09:31
        Plus siedem stopni i dosyc pogodne niebo. Musze pomyslec co zrobic z tym pieknym dniem.
        • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 134 :-))) 15.01.11, 09:52
          jak to co, Mario? Wpadnij do mnie. U nas tez szalone obnizki, ale nie mam sil przepychac sie w tlumie i stac dlugo w kolejce do przymierzalni. Chcialabym ze 2-3 pary nowych spodni kupic, ale potrzebna mi jest calkowita uwaga pani doradzajacej, ktora ma mi jak zwykle przynosic kolejne spodnie do kabiny, obtykac nogawki do skrocenia itd. Wychodzi na to, ze zaplace kupe forsy, jak sie wyprzedaze skoncza:((((
          • maria421 Re: O pierdułach -- Odcinek 134 :-))) 15.01.11, 12:32
            Ewa, ja moze lepiej wpadne jak juz sie wyprzedaze skoncza :)
        • jutka1 Sobota 15.01.11, 10:03
          Ma być dzisiaj 11-12 C. Prawie jak wiosna czycuś.
          Na wyprzedaże (tutaj też się w środę zaczęły) się nie wybieram, ale na zakupy spożywcze: owszem. :-)
          Trochę dziś pracuję, tylko trochę. Poza tym odpoczywam. Od tego jest weekend...

          Miłego dnia :-)
          • ewa553 Jutka, 15.01.11, 10:45
            Ty sie kinem interesujesz, wiec mam pytanie: czy we francuskich kinach znani sa aktorzy: Senta Berger i Bruno Ganz? ide jutro na film z ta dwojka, chyba jedyny ich wspolny film, ale oboje bardzo lubie. Zainteresowalo mnie szczegolnie, ze Bruno Ganz (Szwajcar) zupelnie nie jest znany w Polsce, a to naprawde swietny aktor grajacy w dobrych filmach. OK, niemiecka kinematografia nie jest jakas wielka i znana, ale myslalam, ze przynajmniej on...
            Ciekawa jestem Twojej odpowiedzi.
            • jutka1 Re: Jutka, 15.01.11, 10:58
              We Francji nie wiem, ale na stronach kinowo-filmowych o pani informacje nie są zbyt pełne:

              www.allocine.fr/personne/fichepersonne_gen_cpersonne=3492.html
              cinema.encyclopedie.personnalites.bifi.fr/index.php?pk=46166
              Ganz jest chyba bardziej znany. Ja go pamiętam z "The Reader".
              • ewa553 Re: Jutka, 15.01.11, 11:04
                mnie wlasnie chodzilo o stopien popularnosci w kinach. a wiec i u Was niekoniecznie...
                Tak, niemieckojezyczne kino nie przebilo sie do Europy. Czasami szkoda.
                • jutka1 Re: Jutka, 15.01.11, 11:12
                  To niekoniecznie prawda, bo - przynajmniej w Paryżu - kin jest multum, repertuar jest naprawdę bogaty, jest dużo "kin niezależnych" z ciekawym repertuarem z całego świata, które często organizują "festiwale kina [xyz]". Bardzo wiele osób do tych kin chodzi, bo Francuzi są jak by nie było niesłychanymi kinomanami (w 2010r. pobity rekord: 206.5 miliona biletów, wzrost o prawie 3 procent w porównaniu do 2009).
                  • fedorczyk4 Xurku, 15.01.11, 12:30
                    przeszłam z moimi synami gehennę. Zwłaszcza ze starszym, bo wyjatkowo dawał w kość. Całkowicie aszkolny, traktował szkołę i całe swoje postępowanie jako bat na mnie. Dążył z uporem do samozniszczenia:-(Walczyłam z nim, z systemem edukacji, ze szkołą, walczyłam równiez z całą rodziną która obarczała mnie winą za wszystko i z uporem kontestowała i wypominała mi wszystkie decyzje. Zresztą szkoła, i wszyscy na "psy" też. Czułam sie jak jakiś potwór koszmarny niszczący wszystjkich na swojej drodze. A gówniarz, wybitnie inteligentny, manipulował równio wszystkimi. Wykończył dwóch (sławnych i świetnych ponoć)psychiatrów, psychologa/logopedę, niezliczoną ilość nauczycieli i korepetytorów i prawie udało mu sie wykończyć mnie. Do tego w przeciwieństwie do Piranhii, nie można było go nazwać dobrym dzieckiem. Miał w sobie wyraźny rys scjopatycznego sadyzmu wobec tych których uważał za slabszych od siebie, czyli tych którym na nim zależało. Im więcej sie dla niego robiło, poświęcało mu czasu, wysiłku pieniędzy, tym dramatyczniejsze były rezultaty na wszystkich polach. I zero refleksji na własny i przyszłości własnej temat. Zaczeło się (oczywiście chodzi mi o problemy, a nie ich ew. przyczyny) jak miał 7/8 lat i trwało właściwie do 19/20 roku życia. Włosy rwałam z głowy przekonana że on sie załatwi, wykończy, skończy w więzieni w najlepszym razie!
                    Wiem że Twoje problemy niezupełnie na tym polegają, ale piszę Ci o tym, żebyś wiedziala, że taki zamknięty krąg koszmaru pomiędzy szkołą, dzieckiem, społeczeństwem, poczuciem (straszliwym!) winy, kiedyś się kończy.
                    Mojemu przeszło jak ręka odjął po półtorarocznym pobyciwe w kanadyjskiej dziczy. W ramach kolejnej szkoły z internatem, przed przyjęciem do którego musiał spędzić 2 miesiące u leśnika, pracował jak wół, jadł to co upolował, albo zdobył inną drogą i nagle stanął nos w nos z samym sobą. Tak go to zafascynowało, że odmówił powrotu do cywilizacji i chociaż autor jego dni nie zapłacił za szkołę, on sobie załatwił funkcję pomocnika leśnika i został tam do końca pobytu w Kanadzie.
                    Takie przełomy następują z różnych powodów i w różnym wieku. Młodszemu też się przekręciło pomimo, że miał zupełnie inne problemy i z innych powodów. Doktoratów to oni nie porobią, Nobli nie dostaną, ani nie zajmą prezydencji, ale są obaj normalnymi, szczęśliwymi facetami i obaj rozwijają się zawodowo i umysłowo (choć czasem mam watpliwość;-)
                    • maria421 Re: Xurku, 15.01.11, 12:57
                      Moje drogie, zycie jest niesprawiedliwe. Jeden moze jesc wszystko i pozostaje chudy, inny tyje od samego patrzenia na jedzenie i musi sie meczyc cale zycie.

                      Pewno z dziecmi jest podobnie.

                      Moi znajomi maja dwoch synow. Starszy zrobil mature ze srednia 1,0 (czyli maximum) , zaczal studia w Monachium tam dostal Fullbrighta do MIT gdzie zrobil dyplom, przechwycila go NYSE na staz, po czym Deutsche Bank w Londynie.
                      Mlodszy (kolega mojej corki z przedszkola) tez przelatuje przez studia i przerozne zagraniczne praktyki jakby mu kto skrzydla przyprawil.

                      Jaki jest specjalny wklad rodzicow w sukcesy synow? Zaden. Nie zrobili nic wiecej co kazdy przecietny rodzic robi dla wlasnych dzieci. Zadne z nich nie skonczylo studiow.

                      Inni rodzice natomiast wkladaja heroiczne wysilki w bardzo mierne rezultaty wlasnych dzieci.

                      Trzeba sie z tym pogodzic i tyle.
                      • kielbie_we_lbie_30 Re: Xurku, 15.01.11, 15:23
                        Zycie jest ogolnie niesprawiedliwe bo jedne dzieci walcza aby miec dobre oceny mimo ze nie maja zdolnosci inne zdolne nie robia nic ino jada na swoich zdolnosciach.

                        Czasem wydaje sie ze rodzice (nie wazne czy maja studia czy nie) nic nie robia a dzieciom sie udaje ale...wazne sa rowniez inne czynniki. Poczucie milosci, stabilnosci, atmosfera w rodznie gdzie dzieci moga liczyc na MADRE wsparcie rodzicow.
                        Dzieci sa rozne i to co funkcjonuje u jednego nie funkcjonuje u drugiego. Mam dwojke ktora jest uzdolniona matematyczno-fizycznie i te uzdolnienia sa jedyne cechy wspolne dla nich.
                        • maria421 Re: Xurku, 15.01.11, 16:05
                          Szwedziu, ja wychodze z zalozenia ze przeogromna wiekszosc rodzicow daje dzieciom milosc i madre wsparcie a jadnakze rezultaty sa badzo rozne.

                          Kiedy rezultaty sa doskonale, to sie wychwala dzieci i rodzicow. Kiedy rezultaty sa zle, to sie zawsze szuka winy u rodzicow, bo moze powinni inaczej, bo za bardzo rozpieszczali, bo za malo kochali, bo byli za surowi, bo nie przewidzieli a powinni byli ... itd. itp.

                          Tymczasem jest tak ze nawet z dwoch braci, z "jednej krwi", przy takim samym wychowaniu i takich samych warunkach jeden wyrosnie na porzednego czlowieka a drugi na bandyte.

                          Ja mialam szczescie ze moja corka byla dosyc latwa do wychowania. Glab w matematyce, fizyce , chemii za to duza ambicja i pracowitosc zeby nawet te znienawidzona matme pokonac. Moja corka nie jest orlem, jest typowym Koziorozcem- ze skalki na skalke krok po kroku, skok po skoku, wyzej, do celu.
                    • pierdoklecja_prutka Sobota 15.01.11, 13:17
                      Dotrwałam...

                      Czytam i czytam, brzmi to istotnie jak jakiś krąg piekielny. Ja generalnie jestem przeciwko robieniu dzieci, jako dosyć bezsensownej czynności a też i jako sposób przedłużania gatunku jest to generalnie mało finezyjne i chyba stać nas na coś więcej.

                      Natomiast cieszę się, że normalnym, fajnym ludziom jak Fed i Xurek coś w młodości pada na mózg i się temu robieniu dzieci oddają, bo świat zaludniony całkowicie przez potomków idiotów byłby doprawdy miesjcem fatalnym.

                      W mojej pracy na sześć odzieconych osób damskich - jedna matkuje z upodobaniem, druga z nonszalancką elegancją, trzy są matkami umęczonymi a jedna jest idiotką. Zważywszy na specyficzny charakter firmy, sądzę że w populacji dużo większy jest odsetek umęczonych oraz skretyniałych. Nie wiem co z tego wynika, i czy da się zamienić umęczenie lub skretynienie na upodobanie i nonszalancką elegancję.

                      I dzięki Fed za "autora jego dni", polałam się po majtach :)))

                      --
                      wasza pierdo
                      • jutka1 Re: Sobota 15.01.11, 13:22
                        Ty się posikałaś, a ja nie zrozumiałam... :-(
                        • pierdoklecja_prutka Re: Sobota 15.01.11, 14:19
                          A kto Ci przychodzi na myśl, jak Fed mówi "nie zapłacił"?
                          Podpowiadam, że nie jest to Portugalczyk Oscutlati :)))


                          --
                          wasza pierdo
                          • jutka1 Re: Sobota 15.01.11, 14:49
                            No właśnie oprócz Starszych Panów nic mi nie przychodzi. Chyba że chodzi o państwa starszych? Hę?
                            • ewa553 Re: Sobota 15.01.11, 14:57
                              o! Osculati ne zaplatil:))))
                    • xurek Re: Xurku, 15.01.11, 18:00
                      Fedo, wspolczuje i rownoczesnie zazdroszcze, ze masz to juz za soba majac cicha nadzieja, ze moj przypadek bedzie nieco lzejszy :).

                      Pirahna jest kochajacym dzieckiem z duzym poczuciem "socjalnej odpowiedzialnosci", ale rownoczesnie bardzo upartym indywidualista z wlasnymi pomyslami na wszystko i duza porcja wewnetrznego przekonania, ze pozjadal wszystkie rozumy i wszystko wie lepiej. Do tego dochodzi prawie calkowity brak strachu (zarowno fizycznego jak i emocjonalnego) graniczacy moim zdaniem z zanikiem instyntku samozachowawczego objawiajacy sie stawianiem siebie na rowni z doroslymi i nie okazywaniem zadnego "ryczaltowego szacunku", ktory wiekszosc dzieci ma niejako przyrodzony (fizycznie zas masa mniejszych i wiekszych wypadkow przy jezdzie na nartach, surfingu, skakaniu z trampoliny itd). Piranha ma szacunek tylko do osob, ktore (jego zdaniem) na ow "zasluguja", co bardzo czesto odbierane jest jako szczyt arogancji, dodaktowo utrudniajacy (mnie) zycie.
                      • ewa553 Re: Xurku, 15.01.11, 18:19
                        niezupelnie na temat, ale moze jednak? w znajomej rodzinie argumentuje swiezo upieczony 18-.latek. uwazajacy ze zadnej rady nie potrzebuje i ze wszystko i tak wie lepiej, argumentuje
                        "jestem przeciez dorosly, a poza tym jestem z 21-wieku". Jasne, ze dorosli, ci z 20-wieku nie maja o niczym pojecia.
                        • kielbie_we_lbie_30 Re: Xurku, 15.01.11, 18:34
                          Dorosly?
                          Moje kochane malenstwo powiedzialo jak mialo 3 latka ze on za siebie decyduje. Calkiem powaznie wtedy zapytalo dlaczego by mial robic tak jak my (rodzice) tego chcemy...I to caly czas powtarzal...
                          Hahaha
                          • maria421 Re: Xurku, 15.01.11, 18:55
                            Mark Twain powiedzial ze w wieku lat 14 uwazal swego ojca za idiote a w wieku lat 21 dziwil sie ile ten stary przez ten czas sie nauczyl:)

                            Zdaje sie ze wszyscy przez to przechodzilismy, prawda?
                            • ewa553 Re: Xurku, 15.01.11, 19:14
                              cudne, Mario:))) Nie znalam
                  • maria421 Re: Jutka, 15.01.11, 12:35
                    Jutka, czy widzialas niemiecki film o ostatnich dniach Hitlera? Niemiecki tytul "Der Untergang", na angielski to przetlumaczyli jako "Downfall". Tam Bruno Ganz gra Hitlera i jest to najbardziej genialna kreacja Hitlera ze wszystkich mi znanych.

                    • jutka1 Re: Jutka, 15.01.11, 12:38
                      Nie widziałam, ale czytałam recenzje. Dodaję do listy filmów do obejrzenia. :-)
                      • maria421 Re: Jutka, 15.01.11, 12:45
                        jutka1 napisała:

                        > Nie widziałam, ale czytałam recenzje. Dodaję do listy filmów do obejrzenia. :-)
                        >
                        Absolutnie polecam.
                      • kan_z_oz Woda 15.01.11, 15:06
                        Temat wody dominuje. Jak ma nie dominowac jak leje wszedzie jak z cebra?
                        Dziecko wlasnie dzisiaj wylecialo na zapalanowane i oplacone miesiace temu wakacje do Bayron Bay, czyli na granice niemalze z QLD. Dal wlasnie znac, ze widok z samolotu to zalane miasta i miasteczka oraz ogolny syf w oceanie na Gold Coast.

                        Front przesunal sie w dol i przejachal - czyli wylal lokalnie w Melbourne, Tasmanii oraz polnocnej czesci NSW. Dostalo sie nawet kawalkowi SA, chociaz tam zwykle bywalo sucho jak pieprz.

                        U mnie parno. Czuje sie jak w Cairns w porze deszczowej. Nie narzekam, bo w sumie zawsze mialam ryczace i suche czterdziestki wiec urozmaicenie 26C na okraglo przy calkowity zachmurzeniu oraz mzawce jest mile. Lepko ino...haha oraz palme musze 'kosic' juz co miesiac.

                        Z praca tachlowanie. Odwolana oczywiscie podroz do Brisbane. Firma z ktora w poniedzialek rusza miedzynarodowa konferencja w Sydney jeszcze nie zlokalizowal 'whereabouts' jednego pracownika. Wiadomo tylko, ze mieszka gdzies w poblizu rzeki. Jak doleci jutro to znaczy, ze wszystko ok, jak nie - to moze byc jednym z 55,000 ochotnikow sprzatajacych Australie po powodzi.

                        Ale czasy nastaly...ciekawe.

                        Kan
    • kielbie_we_lbie_30 Wyprzedaze... 15.01.11, 15:32
      Dalam sie skusic. Moja towarzyszka kursow jezdzieckich powiedziala ze jest wyprzedaz w sklepie jezdzieckim...no i nie wytrzymalam, pojechalam z mysla o nowych bryczesach no i wrocilam do domu z kurtka (cudna jest), dwoma parami bryczesow, dwie bluzki...
      No i po co? hahaha
      • kan_z_oz Re: Wyprzedaze... 15.01.11, 15:48
        kielbie_we_lbie_30 napisała:

        > Dalam sie skusic. Moja towarzyszka kursow jezdzieckich powiedziala ze jest wypr
        > zedaz w sklepie jezdzieckim...no i nie wytrzymalam, pojechalam z mysla o nowych
        > bryczesach no i wrocilam do domu z kurtka (cudna jest), dwoma parami bryczesow
        > , dwie bluzki...
        > No i po co? hahaha

        Hahaha - powinnas zobaczyc nas na wyprzedazy w Japonii, kupujacych narty. Po co? Przy odpowiednim sniegu stajesz na nich na sotku i plyniesz w dol bez wysilku zadego miedzy najpiekniekszymi widokami na swiecie, przemierzajac przestrzenie nie do wyobrazenia miara zadna.
        Podobne uczucie mialam tylko gdy swojego czasu zeglowalam, plywalam na desce windsurfingowej lub przypadkowo skakalam ze spadochronem.

        Uuuu - lubilabys tutaj - jest park narodowy, gdzie mozna na jego terenie jezdzic konno, po trawiastych obszarach w towarzystwie dzikich koni...nazywaja sie 'brumbies'. Autentyczne stada dzikich koni...

        Dla mnie to jest to, to samo co ww wymienione, tylko inna forma. Kontakt z przyroda czy natura na maksa.

        Ile? wiekszosc naszych pieniedzy tam wlasnie idzie...nic innego nie jest tego warte.hahaha

        Kan
        • kielbie_we_lbie_30 Re: Wyprzedaze... 15.01.11, 19:20
          Oj lubilabym, lubilam i moze kiedys? Ale musze sie jeszcze troche podszkolic...
          ;)
      • xurek Re: Wyprzedaze... 15.01.11, 17:47
        wrocilam przed pol godzina ledwo zywa, stopy bola mnie tak, ze chyba przez tydzien nie wyjde z domu. Okupilam przede wszystkim Piranhe na przyszla zime: robie tak co roku, dzieki czemu Piranha jest bardzo ladnie ubrany za te sama cene, za ktora ubrany bylby bylejak w normalnej sprzedazy.

        Sobie sprawilam nowa bielizne, rajstopy, legginsy, jedna pare butow i taki niesymetryczny dlugi sweatshirt. Wszystko czarne :) Dobrze, ze wyprzedaze sa tylko dwa razy w roku i ze do tej letniej zdaze zapomniec, jak zmeczyla mnie ta zimowa.
    • ewa553 dla matek; dlugie 15.01.11, 20:10

      Pewna matka wraca wieczorem do domu i znajduje taki liścik:
      Kochana mamusiu,
      Przykro mi, że muszę ci powiedzieć, że wyprowadzam się z domu do mojego chłopaka.
      To miłość mojego życia. Powinnaś go poznać, jest taki cudny z tymi swoimi tatuażami, piercingiem, a w dodatku ma super motor.
      Ale to jeszcze nie wszystko, kochana mamo.
      Wreszcie udało mi się zajść w ciążę, a Abdoul mówi, że będziemy wieść cudowne życie w jego przyczepie pośrodku lasu. Abdoul chce mieć ze mną dużo dzieci. Ja też o tym marzę.
      Zdałamsobie wreszcie sprawę z tego, że marihuana jest zdrowa i uśmierza ból. Będziemy ją uprawiać i rozdawać naszym przyjaciołom, żeby nie cierpieli, gdy będą na głodzie (jak im zabraknie heroiny, czy kokainy). W międzyczasie, mam nadzieję, naukowcy wynajdą wreszcie jakieś lekarstwo na AIDS, żeby Abdoul poczuł się trochę lepiej. Wiesz, on naprawdę na to zasługuje.
      Nie martw się o mnie, mamusiu, mam już 13 lat i mogę sama się o siebie zatroszczyć. A nawet, gdyby mi brakowało trochę doświadczenia, to rekompensuje to Abdoul, w końcu ma 44 lata...
      Mam nadzieję, że niedługo będę mogła cię odwiedzić, żebyś poznała swoje wnuki. Ale najpierw jadę przyczepą z Abdoulem do jego rodziców, żebyśmy mogli wziąć ślub. To mu się przyda, żeby dostał wreszcie kartę stałego pobytu.
      Twoja kochająca córka
      PS
      Plotę bzdury, mamusiu. Jestem u sąsiadów ! Chciałam po prostu ci powiedzieć, że w życiu zdarzają się gorsze rzeczy, niż karteczka z ocenami, którą znajdziesz na nocnym stoliku...

      A oto odpowiedź tatusia:
      Przekazałem list twojej matce. Czytając go dostała zawału serca i musieliśmy zawieźć ją do szpitala. W tej chwili leki jeszcze utrzymują ją przy życiu. Kiedy wyjaśniłem naszym adwokatom co się stało, polecili nam się ciebie wyrzec. Nie jesteś już więc naszą córką i wykreśliliśmy cię z naszych testamentów. Wyrzuciliśmy do śmieci wszystkie twoje rzeczy i zaadaptowaliśmy twój pokój na graciarnię. Zmieniliśmy również zamki w drzwiach. Będziesz musiała znaleźć sobie jakieś mieszkanie, ale nie próbuj nawet użyć naszej karty kredytowej - anulowaliśmy ją.
      Zamknęliśmy też twoje konto w banku (pieniądze, które na nim były, pójdą na leczenie twojej matki). Nie próbuj do nas dzwonić i prosić o pieniądze, zresztą i tak rozwiązaliśmy umowę na twoją komórkę. Twoje stare zabawki, instrumenty muzyczne, kolekcję CD i zdjęcia sprzedaliśmy sąsiadowi (temu, co mówiłaś, że podgląda cię przez okno jak się ubierasz). Ach, oczywiście będziesz musiała znaleźć sobie jakąś pracę, bo nie będziemy dłużej płacić ani za ciebie, ani za twoją naukę, ani za lekcje muzyki. Gdybyś nie mogła znaleźć pracy i mieszkania, radzę ci skontaktować się z Paulo. To gość, którego poznałem w wojsku, nie wiem dokładnie czym się zajmuje... ale wysłałem mu twoje zdjęcie i odpisał mi, że taka dziewczyna jak ty nie będzie miała żadnych problemów z utrzymaniem się w niektórych krajach afrykańskich, które on akurat dobrze zna. Zresztą mógłby ci pomóc.
      Mam nadzieję, że będziesz bardzo szczęśliwa na twojej nowej drodze życia.
      Człowiek, którego nazywałaś Tatusiem
      PS
      Kochanie, to tylko żart. Oglądam właśnie telewizję z twoją matką, która czuje się świetnie. Chciałem tylko ci uświadomić, że w życiu zdarzają się gorsze rzeczy niż 8 tygodniowy szlaban na telewizję i wszystkie wyjścia z domu za fatalne oceny i za twój malutki żarcik.
    • jutka1 Niedziela 16.01.11, 09:36
      Za oknem jasno, nawet jakiś błękit tam się wychyla nieśmiało zza chmur. Ma być 10-11 C, i bez deszczu.
      Dzisiaj trochę popracuję, coś tam przeczytam i skomentuję, a potem laba.

      Przypomniałam sobie nad kawą sen sprzed 2 dni, no to idę na snulum.

      Miłej niedzieli :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Niedziela 16.01.11, 15:22
        Ludzie! Wczoraj poszliśmy do LeroyMerlin kupić nowy kran i do kuchni żyrandol. Co mnie zainspirowało do przemyśleń jakie by tu małe zmiany w domu przeprowadzić, i wiosną - w ogrodzie. Tak mnie to podnieciło, że nie mogłam zasnąć, w końcu pogoniło mnie do kibla.
        A jak wstałam - to w ogródku znaleźliśmy ogromny strupieszały fotel, który ktoś ewidentnie zrzucił z jednego balkonu powyżej. Szlag mnie straszny trafił i policję zawezwałam.

        Niemniej, patrząc na sytuację z dystansu, zauważam że często jak mnie coś zainspiruje, nakręci, i podnieci - to właśnie świat tak odpowiada mi - atakiem, czymś odwrotnym, lub oporem. Fuj. Planować w ogródku sadzić kwiaty a znaleźć rozpierdalający wielki fotel (co z tego - że zielony) to, przyznacie, ogromna losu ironia!

        --
        wasza pierdo
        • xurek Re: Niedziela 16.01.11, 16:47
          a moze fotel to prezent od opacznosci, ktory by sie jakos artystycznie na cos pieknego przerobic dalo :)?

          Ja kupilam sobie kiedys taka machine do scanowania negatywow i dias i zupelnie o niej zapomnialam. Dzisiaj robilam porzadki w jednym kacie i machine znalazlam. Teraz bede probowac zescanowac negatywy. Powiem wam, co z tego wyszlo
          • xurek machina piekielna zaiscie 17.01.11, 11:57
            kazala sie za pomoca CD zainstalowac na compie i owego ponownie zastartowac. Zainstalowalam, machina powiedziala, ze z sukcesem, potem zastartowalam ponownie i..... nic. Comp nie dal sie w zaden sposob zastartowac. Zdechl totalnie. Dzisiaj jest u pana doktora a ja mam nadzieje, ze reanimacja sie powiedzie bo jak nie, to sie chyba zastrzele :)
    • jutka1 Grrr 17.01.11, 08:47
      Podobno dzisiaj najbardziej zdołowany dzień roku:
      www.emetro.pl/emetro/1,85648,8956579.html
      No i tak też się czuję, fuj i błe.
      • ewa553 nie dajmy sie zwariowac! 17.01.11, 09:02
        Jednym z powodow "depresji" - jak mowi pan Anglik, jest swiadomosc, ze to najgorszy dzien. Czyli autosugestia. Jednym slowem jak mantre powtarzajmy sobie dzisiaj: slonce swieci (u mnie np.), slonce zaswieci (u niektorych), wiosna nadchodzi, mrozy sie skonczyly, jestem zdrowa, zrobie sie na bostwo, ubiore ulubiony ciuszek itd. Kazdy moze wykazac sie tu jakims dobrym pomyslem.
        Ja nie wiedzac ze mam byc dzisiaj zdolowana, zaczelam dzien milo: zadzwonil Nowy Model,
        zapowiedzial ze mnie po poludniu odbierze i pojedziemy gdzies spedzic mile popoludnie,
        o 11-tej jestem umowiona z piosenkarzem, ktory bedzie mi podpisywal CD i bedziemy milo i wesolo gawedzic, a o 12-tej jestem jak prawie w kazdy poniedzialek umowiona z niedoszlym narzeczonym, z ktorym sie bardzo, bardzo lubimy i dlatego spotykamy sie w poniedzialki na kawie. O czym meldujac zycze Wam, aby i Wasz poniedzialek byl kreatywny, mily. Nie sztuka byc szczesliwym w jakis zapowiedziany szczesliwy dzien. Pokazmy swiatu, ze olewamy zapowiedzi i nie bedziemy sie dolowac na komende. Amen!
        • maria421 Re: nie dajmy sie zwariowac! 17.01.11, 09:42
          Ewa, swieta prawde rzeklas. Nie bedziemy sie poddawac ! :)
      • maria421 Re: Grrr 17.01.11, 09:05
        Cos w tym jest bo ja tez dzisiaj w minorowym nastroju, pomimo ze wczoraj naladowalam sie wspanialym marszem w promieniach styczniowego slonca.
        Dzisiaj znow szaro i ponuro, ale oby do wiosny.
      • xurek Re: Grrr 17.01.11, 11:59
        slonce jak zwykle o tej porze dnia przebilo sie przez mgle, czuje sie tak samo jak przez wiele ostatnich dni, czyli ani zle ani dobrze, w firmie spokoj niesamowity: nikt nie dzwoni, nikt nic nie chce, moze wszyscy zdeprymowani zaszyli sie w kat :)?
        • pierdoklecja_prutka Re: Grrr 17.01.11, 13:18
          Dajcie mi spokój z autosugestią, ja nie miałam pojęcia o najbardziej zdołowanym dniu, a się czuję najbardziej zdołowana od miesięcy albo może lat. Rano mnie obudził autentyczny napad paniki!
          Co do fotela, Xur, to jest to zrobiony z dykty i gąbki produkt z dolnej półki, kilkunastoletni na oko, w momencie zakupu już prezentujący nieodwracalny i fatalny stopień brzydoty oraz tandety. Zrobić się z tym zdecydowanie nic nie da, oczywiście prócz mojego genialnego pomysłu, aby go wepchać do windy i wkleić tam klejem cyanopan. Niech autorzy jego podróży w dół (pół-cycat), hahaha, mają na stałe nierprzyjemność obcowania z nim przy swoich podróżach.
          Wracając do 'autora dni' Pyt, to chodzi o sprawcę czyjegoś pojawienia się na tym świecie - w tym przypadku jest to ojciec.
          Chciałam jeszcze dodać, że od kilku dni google tutaj przy forum mnie namiętnie namawia abym leczyła grzybicę pochwy oraz wynajęła adwokata w Niemczech od spraw karnych. HM.
          --
          wasza pierdo
          • xurek Re: Grrr 17.01.11, 13:26
            moze postaw przed winda albo wejsciem do domu i napisz cos w stylu "ten, ktoremu fotel nieopatrznie wypadl z mieszkania do mojego ogrodu proszony jest o odbior zguby" :). Albo wyznacz nagrode dla tego, kto zakapuje sprawce a potem mu przyklej fotel do gleby przed jego drzwiami wejsciowymi :)

            nic mi sie nie chce.
            • xurek Re: Grrr 17.01.11, 13:27
              ewentualnie zrob z fotela ognisko z podtruj wszystkich w pionie :)
              • pierdoklecja_prutka Re: Grrr 17.01.11, 13:32
                Ewentualnie przełam swoją panikę, załóż firmę, zarób kasę i wyprowadź się do owego domu w ogrodzie, o którym tutaj wszystkim trujesz aż im uszy więdną. Wtedy co prawda będziesz musiała tak jak Marysia odśnieżać, no i istnieje oczywiście szansa, że ktoś Ci wrzuci do ogrodu mebel - ale jedynie przez płot a nie z 10 piętra, hahaha!


                --
                wasza pierdo
                • pierdoklecja_prutka Re: Grrr - urządzenia 17.01.11, 13:36
                  Wczoraj chłop przeczyszczał drukarkę. Taki program się włącza i urządzenie się czyści. Potem się robi wydruk testowy. No i czyści, czyści, już wydruk testowy prawie idealny, tylko brakuje kropeczki. Chłop się cieszy, zapuszcza czyszczenie raz jeszcze, aby było już kompletnie perfect. I drukarka się zesrywa kompletnie. Nic nie drukuje, miga wszystkimi światełkami, nie reaguje na nic. Włącz i wyłącz nic nie daje, odczekanie nic nie daje.

                  --
                  wasza pierdo
                  • xurek Re: Grrr - urządzenia 17.01.11, 13:49
                    moze jak to kiedys z telewizorami robili, walnij piescia w drukarke albo nia potrzasnij :)
                • xurek Re: Grrr 17.01.11, 13:48
                  Ty to do siebie czy do mnie (czyba jednak to siebie, bo ja juz zakladalam a o domu raczej nie pisuje :))
                  • pierdoklecja_prutka Re: Grrr 17.01.11, 15:52
                    Sama ze sobo godo, po ataku paniki teraz mam fazę osobowości mnogich.

                    --
                    wasza pierdo
                    • jutka1 Re: Grrr 17.01.11, 19:22
                      Ja tu pisze, ja tu czytam, i ja się śmieję... :-)
                      • ewa553 Pozdrowienia dla Warszawianek 18.01.11, 09:14
                        obudzil mnie dzis sms z Wa-wy: pogoda w Warszawie jak rok temu w Madrycie.
                        Czyli pieknie, slonecznie i cieplo. Ciesze sie z Wami. Ja to wczoraj mialam. Lazilismy przy 10 stopniach w cieniu, slonce swiecilo i zyc sie chcialo. Tusze wiec, ze i Wam dzis ochota na zycie wroci.
                        • pierdoklecja_prutka Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 18.01.11, 12:09
                          Gdzie jest to ciepło i słonecznie? Szaroburo, 3C przenikliwe i nieprzyjemne.


                          --
                          wasza pierdo
                          • ewa553 Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 18.01.11, 12:18
                            To dziwne. Radosnego sms-a dostalam o 7.30. Moze tylko u Kuby bylo tak ladnie? Mieszka
                            bardzo daleko od Ciebie....
                            • maria421 Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 18.01.11, 12:45
                              Poniewaz jeszcze jest plus 7 ale zapowiadaja powrot zimy, postanowilam umyc samochod, przy okazji zatankowalam placac Euro 1,5 za litr ...
                              Bylam tez u fryzjera i w paru sklepach po drodze, wiec teraz nalezy mi sie chwila odpoczynku.
                            • pierdoklecja_prutka Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 18.01.11, 12:46
                              Albo się urżnął od rana. Z rozpaczy. Hahaha.

                              --
                              wasza pierdo
                              • ewa553 Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 18.01.11, 12:52
                                rozpacz panowala przeciez wczoraj, Dorotko! Dzis wolno nam sie znowu cieszyc zyciem.
                                Choc przy 1,50 Euro za litr benzyny dosc trudno o ta radosc:))))
                                • maria421 Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 18.01.11, 13:30
                                  Taka cena benzyny to jest skandal. Ja tankuje normalnie 60 litrow, czyli przy takiej cenie wynosi to 90 Euro za taknowanie do pelna, wystarczy na jakies 600 km. Tymczasem moje kolezanka zaplacila za bilet samolotowy Dortmund-Lodz-Dortmund polowe tego co ja za pelny bak.

                                  Rozumiecie cos z tego? Bo ja nie.
                                  • xurek Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 18.01.11, 14:20
                                    od rana gram z naczalstwem w mailowego pingponga i brakuje juz bardzo niewiele, az puszcza mi nerwy i napisze im bez bawelny, co o nich mysle. Ostatni wyczyn: zaproponowali mojemu praktykantowi, ktory konczy praktyke w lutym i ma zostac przejety jako asystent pensje, ktora wynosi 85% tego, co zarabia w naszym kantonie robotnik niewykwalifikowany zatrudniony przez firme wynajmujaca pracownikow na godziny. Coz za powalajaca logika: najpierw jedenascie lat szkoly, potem dwa lata "Ausbildung", potem rok praktyki za grosze by w koncu zarabiac mniej niz ktos, kto nie ma absolutnie zadnego wyksztalcenia i doswiadczenia. Wlasnie im to o tej logice i tym niewykwalifikowanym napisalam i czekam na odpowiedz.
                                    • kan_z_oz Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 19.01.11, 01:21
                                      Haha - Xurku, przeciez Panowie nawet nie beda wiedzieli o co Ci chodzi. Jak ktos siedzi w 'ego' tak gleboko, to apelowanie do emocji czy etycznego postepowania wg ludzkich zasad jest dla nich bekotem pijanego...

                                      Zazycz sobie, ze jesli ten praktykant zrezygnuje na skutek za niskiej pensji, to natychmiastowo wynajmiesz juz wykwalifikowanego i ze stazem - za godziwym wynagrodzeniem...a prace w miedzyczasie zrzucisz na ich asystenta...koniecznie tez wynajmiesz przez agencje zatrudnienia, bo Ty nie masz czasu szukac - a wszyscy szefowie uwielbiaja placic ich zawaliste oplaty...hahaha

                                      Kan
                                      • xurek Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 20.01.11, 11:46
                                        Kanie, masz racje, ze to by pewnie lepiej poskutkowalo, ale nie zrobie tak z obawy o wlasna d... tudziez stolek, na ktorym owa siedzi. Caly poprzedni rok ryzykowalam ten stolek i juz bardzo powaznie sie chybotal. W koncu nastapilo pare pozytywnych dla mnie zrzadzen Boskich i stolek wbrew woli CFO i przy zgrzycie zebow CEO sie ustabilizowal, ale rownoczesnie opuscila mnie odwaga na to, by go tak rozchustac, jak poprzednia razom. Wiec teraz tylko malutkimi kamyczkami bede rzucac, przynajmnie do czasu, az wroci sila, by znow przywalic jakas ceglowka :)

                                        PS: zupelnie wypadlo mi z glowy, chy "hustac" czy tez "chustac". Pomozcie, rodacy :)
                                        • blues28 Re: Pozdrowienia dla Warszawianek 20.01.11, 14:27
                                          Xurku, hustac od hustawki :)
    • jutka1 Środ-ek tygodnia 19.01.11, 08:50
      Od lunchu już z górki, bliżej niż dalej do weekendu. Jipppi. :-)
      Lunch będzie, niestety, w postaci kanapki przy biurku, bo roboty huk a po nocach przecież nie będę w biurze siedzieć. Coraz bardziej konstatuję, że zamykanie programu jest związane z większą ilością pracy, niż normalne funkcjonowanie...

      Poza tym ochłodziło się, ma być dziś 5-6 C. A w sobotę zapowiadają 3 C i deszcz ze śniegiem. BR/

      Miłego dnia życzę, bez względu na temperatury. :-)
      • xurek Re: Środ-ek tygodnia 19.01.11, 12:39
        co oznacza zamykanie programu? Jakiegos konkretnego projetku w jednym z Twoich podopiecznych krajow czy tez calej dzialalnosci w jakims kraju?
        • ewa553 autosugestia - jest albo nima? (zam, bo cytat) 19.01.11, 12:56
          Jutka zameldowala o lekkim oziebieniu, moj dziennik rowniez. Wyszlam do wsi i powialo zimnem. skoczylam szybko do solarium zeby sie ogrzac, ale jak wyszlam - znowu zimno. poszlam do apteki a tam wisi solidny termometr: PLUS 8 stopni!!!! Kon by sie usmial, czyli cieplo, a ja sugerujac sie meldunkami trzeslam sie z zimna. No nie, czas abym wreszcie kupila sobie porzadny termometr na balkon i wymislila dla niego dobre miejsce: nie na sloncu, nie jak dotychczasowy w cichym kaciku itd. Wtedy bede wiedziala juz w domu, czy sie trzasc, czy raczej pocic:)))
          Abyscie nie myslaly, ze to tylko to: ja kladac sie spac (szczegolnie w poludnie) MUSZE popatrzec na zegar, bo inaczej nie wiem czy sie wyspalam:))) Tez tak macie?
          • maria421 Re: autosugestia - jest albo nima? (zam, bo cytat 19.01.11, 13:21
            Ewa, jakbys mnie np. o 11.30 zapytala czy jestem glodna, to bym sie najpierw spojrzala na zegarek a potem odpowiedziala ze dopiero za godzine bede glodna:)

            Dzisiaj moja corka ma urodziny, wiec sie do niej wybieram, wieczorem idziemy w trojke (tzn. z jej chlopakiem) na kolacje. Potem u niej przenocuje i jutro wroce do domu.
        • kan_z_oz Re: Środ-ek tygodnia 19.01.11, 14:02
          Musze chyba w koncu dorobic zapasowy klucz do domu i zagrzebac gdzies w ogrodku. Dzisiaj znowu musialam wchodzic przez okno.

          Wyskoczylam tylko na pol godzinki do sklepu, wracam z pelnym bagaznikiem i co? klucz do domu zniknal z 'peku kluczy do samochodu', bo technicznie to syna, a ten zabral klucz od domu ze soba na wakacje...
          Wprowadzilam wiec samochod do garazu z zakupami, bo duszno i parno - garazu za to nie zamykamy juz od lat kilku, bo inaczej to bysmy juz wogole nie dostali sie do niego...hahaha

          Siadlam z ogrodku i kontemplowalam czy czekac na chlopa, ktory mial sie zjawiac za pol godziny czy wlazic?
          Siedze sobie, a tutaj wpada znajoma do ogrodka, ktora przejazdzala wlasnie kolo mojego domu i zdecydowala sie wpasc na kawusie...haha
          Zabralam sie z nia do niej...bo blisko.
          Dzwonie do domu, zeby sprawdzic czy juz w domu...a tu wlacza mi sie automatyczna sekretarka firmy telekomunikacyjnej, ktorej w zyciu nie mielismy.

          Pozyczylam wiec nozyk aby podwazyc siatke w oknie i wrocilam do domu. Wgramolilam sie przez lazienke, bo tam okno akurat zostawilam na oscierz otworzone po spryskaniu prysznica swinstwem na wilgoc. Odkrylam w miedzyczasie, ze tak brudnego okna i zaluzji to chyba jeszcze nigdzie w domu nie mialam - a przysiegam, ze mylam prawie wszystkie przed swietami.

          Maz wrocil dwie godzinie po czasie z okrzykiem - wiesz co - mamy sekretarke automatyczna!!!
          Tak, juz teraz rozumiem zal kilku znajomych, ktorzy od pewnego czasu mowia nam, ze zostawiali nam wiadomosci, a my nic... Dziwilismy sie nieco, bo zazwyczaj fax bywa wlaczony, wiec' beep' jest ale zeby zaraz zostawiac wiadomosc....haha, to trzeba byc malym matolkiem.

          Kan
        • jutka1 Re: Środ-ek tygodnia 19.01.11, 18:25
          Mój cały program się kończy zgodnie z planem. :-)
          • xurek Re: Środ-ek tygodnia 19.01.11, 22:42
            a jak sie skonczy, to co go zastapi :)?
            • jutka1 Re: Środ-ek tygodnia 19.01.11, 23:38
              Nic :-)))
              • xurek Re: Środ-ek tygodnia 20.01.11, 11:24
                ah, czyli imprezy, balangi, podroze, dolcefarniente, kultywowanie piegow i inne milusinskie rzeczy az Ci sie znowu znudza :)? Juz teraz zazdraszczam :)
                • jutka1 Re: Środ-ek tygodnia 20.01.11, 19:53
                  Na to wygląda :-)))
    • blues28 Powrót marnotrawnej 20.01.11, 08:28
      Podobno po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokój, lub na odwrót. Ja zanurzylam sie calkowicie w real popchnieta jakos niepohamowana potrzeba brania garsciami zycia i wciaz jeszcze mam pod powiekami jesien tak piekna, chyba najpiekniejsza z dwudziestu lat, które tu spedzilam. I uzupelniona pieknem muzyki, ogrodów impresjonistów w muzeach czy fascynujacych spotkan literackich (Paul Auster, Mario Vargas Llosa).
      Ale taki stan nie moze trwac wiecznie, nawet dlugo.
      Znowu musze zmierzyc sie ze zmorami, znowu operacja i wojna. Juz przeszlam stan, w którym decydowalam, ze tym razem spasuje, ilez mozna, nikt nie jest wieczny. Teraz jednak przymierzam sie jeszcze raz do walki. Pewnie, mimo marnotrawnej-nieobecnej poprosze o trzymanie kciuków jak przyjdzie czas. Niedlugo.

      Moze Fedo znajdzie chwilke i wrzuci Frysia i Krowisie, albo CJ swoja kotke ninfomanke? A moze Stokrocia Tofika? Nic tak mi nie dziala na dusze jak taki zwierzak. Bardzo bym chciala miec zwierzaczka, ale z moja “trayectoria vital” to sie nie sprawdza. Zwierzak to nie zabawka.

      Podczytuje Was ostatnio, ale nie bylo mi do pisania. Xurka sciskam wyjatkowo mocno i wierze, ze wszystko wyjdzie na prosta.

      A wszystki zycze dobrych dni :)
      • ewa553 Re: Powrót marnotrawnej 20.01.11, 08:40
        Kochany Bluesie, mysle o Tobie czesto, wspominam nasze mile spotkanie w cudownym miejscu rok temu. Mieszkasz we wspanialym miescie, ktore az "kapie" od muzeow i innych miejsc/wydarzen kulturalnych. Mozna Ci pozazdroscic. Zycze Ci wielu slonecznych dni w Madrycie. Przeslalabym Ci chetnie zdjecia moich trzech drani, ale nie umiem tak fajnie fotografowac jak Szanowni Forumowicze. Sciskam.
        • jutka1 Re: Powrót marnotrawnej 20.01.11, 08:55
          Bluesie, trzymam za Ciebie kciuki nieustannie. Bon courage!
          • fedorczyk4 Re: Powrót marnotrawnej 20.01.11, 10:32
            Och Bleusie!
            http://images41.fotosik.pl/356/69a64e2c53284ddfmed.jpg

            http://images37.fotosik.pl/521/901c3398745715b8med.jpg

            http://images35.fotosik.pl/381/ea76e4cf7c58819dmed.jpg

            A generalnie tu sobie możesz pooglądać do woli:
            www.fotosik.pl/moje_obrazki.php
            • maria421 Re: Powrót marnotrawnej 20.01.11, 11:35
              Bluesie, dobrze ze sie odezwalas, myslalam o Tobie. Walcz, nie poddawaj sie. Trzymam kciuki.
      • xurek Re: Powrót marnotrawnej 20.01.11, 11:37
        Blusie,

        napewno znasz to uczucie, jakby nagle ktos Ci kamieni do zoladka nawkladal. Tak sie poczulam czytajac Twoj post. Ciezko i smutno i rownoczesnie zezloszczenie na to, jak niemily potrafi byc los.

        Moj maz zawsze powtarza, ze najczarniejsza godzina jest ta przed wschodem slonca, ja zecydowalam sie w to wierzyc, wiec Ty tez uwierz i przejdz prze te ostatnia godzine wypatrujac tego slonca i WIEDZAC, ze napewno wzejdzie. Inaczej po prostu byc nie moze, bo nie mialo by to najmniejszego sensu.

        Ciesze sie, ze znow tu jestes, zwierzat nie posiadam zadnych, wiec nie moge zamiescic zdjec, no chyba, zeby Piranhe uznac za zwierza (moze to nawet nie takie glupie :))?
    • jutka1 Czwartek, szaro 20.01.11, 08:53
      Szaro, zimno, 3-4 C.
      Zaspałam, bo śniło mi się dużo i interesująco - ale nic nie pamiętam.
      W robocie Sajgon. Czyli: nihil novi...

      Miłego dnia życzę. :-)
      • maria421 Re: Czwartek, szaro 20.01.11, 11:37
        Wlasnie wrocilam do domu z wczorajszych urodzin corki, po drodze mialam zamiec sniezna, ale tylko na krotkich odcinkach, do tego zlapal mnie radar i niebawem przyjdzie mandat do zaplacenia. Coz, sama sobie jestem winna.

        Po poludniu ide na urodziny do starej sasiadki, ale nie zabawie dlugo.
        • xurek Re: Czwartek, szaro 20.01.11, 11:40
          tutaj snieg pada juz od wczoraj, ale temperatura jakos nie moze sie zdecydowac, czy jest pro czy kontra, wiec snieg troche lezy, potem topnieje, potem znow troche jest....

          Teraz leca takie ogromne platy, zasypaly juz cale dachy otaczajacych mnie budynkow i sa tak geste, ze na horyzoncie nie widac ani gor ani jeziora. Mnie osobiscie sie podoba, przynajmniej tak dlugo, az nie bede musiala stad wyjsc :)
    • ewa553 Bluesie, 20.01.11, 12:22
      wlasnie dostalam uroczy filmik o kotku. Wyslalam Ci natychmiast na skrzynke GW.
      Dlugi usmiech gwarantowany!!!!

      Xurku, piekne jest powiedzenie Twojego meza. Mam nadzieje o tym pamietac, jak mi znowu bedzie ciezko.
      • ewa553 Fedo, 20.01.11, 12:24
        zazdraszczam ze masz aparat w odpowiednim momencie pod reka. Mnie sie to jeszcze nie udalo, a przeciez tzw. momentow jest u mojej trojki naprawde wiele.
        Spojrzenie z gory, Krowisi na kotka jest bardzo wymowne. A spojrzenie z dolu kotka przypomina mi spojrzenie malenkiej Kiki w kierunku olbrzyma-Karola: on ja olewa, ona marzy o akceptacji i milosci.....Poddaje sie.
    • blues28 Dzieki za dobre slowo :) 20.01.11, 14:35
      Dziekuje Wam za dobre, zyczliwe slowa. I za zwierzaki na zdjeciach i w filmiku:)
      To moze glupie, moze wyda sie dziwaczne, ale mnie wzruszaja zwierzaki, odwracaja moja uwage od problemów, rozczulaja. Tak juz mam i Fedowy Frysiek wyglada mi na stworzenie asertywne i bardzo swiadome swojej wartosci.
      Wrócilam z porannej odysei po lekarzach, odpoczne i po poludniu nastepna runda. Jakie to trzeba miec zdrowie zeby byc chorym!

      U mnie nieustannie pieknie i slonecznie. Zapowiadaja ostry spadek temperatur od weekendu, ale slonce dalej bedzie trwalo na posterunku :)
    • jutka1 No to chyba zamknę?... ntxt 20.01.11, 20:23

Pełna wersja