O pierdułach -- Odcinek 135 :-)))

20.01.11, 20:25
Otwieram :-)

Jeszcze raz witam Bluesa i kciuki trzymam. :-)
    • jutka1 Sajgon zażegnany, odpukać 20.01.11, 20:32
      Wypchnęłam dzisiaj duży i upierdliwy niemożebnie dokument, który nade mną wisiał 2 tygodnie. Sajgon poszedł na chwilę do lamusa. Puk puk puk.

      A jutro już piątek, a potem miły weekend tylko trochę pracujący, a potem tylko 2.5 dnia w biurze bo w środę Ziuuu. Do soboty. :-)

      No i tyle pierduł. :-)
      • kan_z_oz Re: Sajgon zażegnany, odpukać 21.01.11, 04:36
        U mnie juz piatek i do tego porzadnie popoludniu.

        Bluesie - trzymaj sie
        U mnie w ogrodku papugi codziennie ogryzaja drzewka z kwiatow.

        birdsinbackyards.net/species/Alisterus-scapularis
        Ciesze sie bardzo z ich obecnosci, bo piekne to stworzenia. Krzycza tylko przerazliwie juz od wschodu slonca pobudzajac psy sasiada do jeszcze glosniejszego ujadania...niz ich 'spiewania'
        W dzien cykady bombarduja jednoglosnym bzykaniem...w sumie to halas jak cholera ale poniewaz 'halas natury', to cieszy...

        Kan
    • blues28 Piatek - weekend! 21.01.11, 07:41
      Bron Bóg, nie zabieram Jutce TGIF!!

      Mimo nocnomarkowania jestem tez rannym ptaszkiem. Spanie stalo sie towarem deficytowym.
      Musze, jak zwykle odbyc wizyte lekarska, ale potem pójde na spacer. Zapowiada sie krystalicznie czysty i piekny dzien. Zimny, z blekitnym niebem i sloncem niczym ksiezyc w pelni. Pogoda doprawdy rozpieszcza nas tego roku, do polowy listopada chodzilam w lekkim zakiecie i plawilam sie w lagodnym sloncu. Teraz niby jest zima, ale ubiegly weekend byl wrecz wiosenny, 16 stopni i slonce, slonce, slonce...
      Teraz nadciaga bardzo zimne powietrze z pólnocy ale blekitne niebo i promienie sloneczne beda.

      Wieczorem pójde na kolacje w serdecznym gronie i bedzie pogodnie i wesolo.

      Dostalam chyba obsesji na punkcie zwierzyny, ale nic mnie tak nie cieszy jak zwierzeta i ptaki wiec jak beda nowe zdjecia to wstawiajcie :)

      Milego piatku!
      • jutka1 TGIF! :-) Piatek - weekend! 21.01.11, 08:54
        I wreszcie piątek. Jippiiiiiii... :-)

        Jako że wczoraj wypchnęłam kobyłę, więc i Sajgon się na razie skończył. Mam trochę grządek do obrobienia, ale spokojnie i bez bezdechu.

        Meteoparis zapowiada 3-5 stopni, w miarę słonecznie. Może być, tylko kiedy się wreszcie ociepli?

        Miłego piątku! :-)
        • ewa553 Freitag-Wochenende:)))) A jak sie u Was nazywa? 21.01.11, 09:21
          Lubie piatki, kolega ma wtedy duzo czasu i zaczynamy wspolny dzien juz o 11-tej.
          Ma byc od dzisiaj slonecznie, ciesze sie. Moze uda sie go namowic na spacer wiekszy jak
          z parkingu do restauracji:)))
          A propos Jutki "grzadek" do obrobienia: doczekac sie nie moge prac ogrodowych!
          Zaraz po powrocie z Rzymu zaczne siac na oknie pomidory i rozne inne cudownosci.
          A potem liczyc dni do przesadzenia ich do ogrodu. Wiosno! Czekam!!!!!
          • maria421 Re: Freitag-Wochenende:)))) A jak sie u Was nazyw 21.01.11, 09:51
            Zanim przyjdzie wiosna , najpierw zima wroci. Tak zapowiadaja.
            Ewa, kiedy lecisz do Rzymu? Pewno juz zaczynasz dni odliczac.
            • ewa553 Re: Freitag-Wochenende:)))) A jak sie u Was nazyw 21.01.11, 10:10
              Warszawa wlasnie mi doniosla, ze snieg pada!!!!
              Do Rz.lecimy 7.2. na tydzien. Doczekac sie nie moge. Ciesze sie, ze siostra leci po raz pierwszy, bo przygotowujac sie, swiezym okiem zauwazyla kilka rzeczy, na ktore ja do tej pory nie zwrocilam uwagi. Ona odgrywa wazna role w moim zyciu: w Mannheim i okolicy pokazala mi tez kilka ciekawych miejsc:)))) Wiadomo, najciemniej pod latarnia.
      • pierdoklecja_prutka Re: Piatek - weekend! 21.01.11, 13:22
        Bluesie, wiesz co :) Pisałam Ci.
        Okazuje się, nie mam zdjęć psa Tofika!!! Muszę natychmiast porobić, a tu jak na złość zgubiłam łądowarkę do baterii gdzieś! Może w Afryce została, podejrzewam.

        Dopełzłam jakoś do piątku, czuję się miernie. Jakieś nadziębienie mi wędruje po ciele, głowa boli, to tu to tam. Dr. Cent dała jakieś supermocne zioła, z tajemniczą instrukcją użycia. Kuracja zaczyna się we wtorek. Czemu we wtorek? Bo tybetańscy mnisi, którzy sporządzili zioła, wtedy zbierają się i wspólnie odbywają modły dla uzdrowienia wszystkich przyjmujących te leki. To znaczy mnisi się zbierają w poniedziałek, ale w u nas wtedy jest wtorek, 6.00 rano dokładnie. Wtedy mam leki zażyć, co do minuty. Ciekawe jaka jest wtedy godzina w Tybecie? No taką medycynę - to ja rozumiem. A nie facet w stroju lodziarza wsadzający człowiekowi w dupę pręt. Czycoś. Hahaha!

        Będę z szefostwem negocjować skrócenie godzin. Te półtora godziny dłużej w nocy, jest jednak krytyczne. Nie wyrabiam i źle się czuję. Proszę trzymać kciuki za pomyślne załatwienie sprawy.

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Piatek - weekend! 21.01.11, 19:57
          Kochanie, ja się na Tybecie nie znam, ale oni są z czasem do przodu, więc poniedziałek u nich to może być niedziela u nas, albo tez poniedziałek, nigdy wtorek. Zadzwoń Ty do Centowej i dowiedz się, o której i kiedy oni się będą namadlać, co? :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Piatek - weekend! 21.01.11, 20:50
            Przestańta mnie tu namotywać! We wtorek o 6.00 mam zażyć MOJEGO czasu! I już! Nie będę dzwonić nigdzie!

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Piatek - weekend! 21.01.11, 22:33
              OK, OK, nie turbujsja! :-)))

              U mnie z kolei po powrocie do domu zastałam koszmarek: zimno, a na junkersie (który jest i od wody, i od ogrzewania mieszkania) czerwone światło, czyli zepsuty. Piątek wieczorem, wizja weekendowej zimnej psiarni, a tu Malaria na kolację jutro przychodzi, etc...
              Pognałam do sąsiadów po poradę, kazali włączać i wyłączać do skutku. I po 16 (!) razach zadziałało! Uffff. Przynajmniej zaoszczędziłam 150 euro za nocne wizyty pogotowia junkersowego. :-)))

              Idę myśleć, co jutro podać na kolację, bo jak na razie nie mam zielonego pojęcia...
              • fedorczyk4 Re: Piatek - weekend! 21.01.11, 23:12
                Ja już wymyśliłam:-) Zamarynowałam jajeczka przpiórcze, obrałam krewetki do szaszłyczków z selerem naciowym, napiekłam papryki, zrobię mini pomidorki na połówkach mini mozzarelli, guacamole, a na danie głowne tartiflette. Pyry w kostkę krojone w piekarniku duszone w biwlym winie z sola i pieprzem. Potem dodaję zeszkloną cebulę ze skwareczkami z boczku, okładam pociętym w poprzeg, specjalnym serem i zapiekam. Ser puszcza dołem w kartofle, a górą przyrumienia się cudowna skórka. Tia, będzie co jeść, jeszcze się zastanawiam nad sałatką z serc karczochów. A na deser grejpfuty na pół przcięte, ponacinane w ćwiertki, posmarowane miodem, posypane cynamonem i zpieczone lekko w piekarniku. Chyba mi goście z głodu nie umrą:)
                • jutka1 Re: Piatek - weekend! 21.01.11, 23:28
                  Tartiflette lubię, szczególnie zimą, ale Malaria nie jada ziemniaków.
                  Wymyśliłam pierwsze danie: crepes (oh, galettes bretonnes) z czerwonym kawiorem, jajkiem na twardo, cebulą, śmietaną. Na drugie chyba uduszę jakieś mięso, a do tego fasolka szparagowa na parze i vinaigrette z olejem z pestek dyni.
                  Prosto i nieskomplikowanie :-)))
                • fedorczyk4 Special Bleus 21.01.11, 23:50


                  Romatyczna Krowisia w plałatkch dzisiejszegi sniegu
                  http://images41.fotosik.pl/545/668afe366b1632b0med.jpg

                  Całkiem nie romantyczny Fryś Zakapoir pentrujący odchlanie wodne srscza po których dużo się espodziewa
                  http://images41.fotosik.pl/545/668afe366b1632b0med.jpg
                  - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot
                  • fedorczyk4 Re: Special Bleus 21.01.11, 23:54
                    http://images37.fotosik.pl/525/c4c9e097b2e5435e.jpg-
                    - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kothttp://images37.fotosik.pl/525/c4c9e097b2e5435e.jpg
                    • blues28 Re: Special Bleus 22.01.11, 08:40
                      Fedo, Twoje zwierzaki sa cudne :)
                      Wyrobilam sobie taka opinie: Krowisia frasobliwa, Frysiek nieustraszony i mocno swiadam swojej wartosci, a Rany Boskie pewnie z nieustannej paniki nigdy nie miesci sie w kadrze :)
                      • ewa553 dzieki Bluesie, 22.01.11, 08:51
                        ze dzieki Tobie moge sie nacieszyc Fedorowymi zwierzakami:)))) Krowisia jest przeurocza i moglabym ja mietolic i obcalowywac bez przerwy:))) Frysio ubawil mnie do lez. Akurat wczoraj musialam tlumaczyc koledze, dlaczego moje koty, majace zawsze miseczke wody,
                        rozsuwaja roze w wazonie, siegaja lapka az do pachy w dol, do wody i oblizuja lakomie lapki. Kto nie ma kota, nie zrozumie kociej duszy:)))

                        Jutka, zaciekawilas mnie: fasolke podaje zawsze z maslem, na mysl by mi nie przyszlo z winegretem". Musze sprobowac. Jest na pewno ciekawe.
                        Musze tez cos innego wyprobowac: do czerwonej kapusty wkrawam czasami drobniutko jablko. A znajoma dodala ostatnio suszone wisnie i podobno byla kapusta wspaniala!
                      • fedorczyk4 Re: Special Bleus 22.01.11, 12:20
                        blues28 napisała:

                        > Fedo, Twoje zwierzaki sa cudne :)
                        > Wyrobilam sobie taka opinie: Krowisia frasobliwa, Frysiek nieustraszony i mocno
                        > swiadam swojej wartosci, a Rany Boskie pewnie z nieustannej paniki nigdy nie m
                        > iesci sie w kadrze :)

                        Ano:-) Krowisia jako mieszanka pasterza z ratownikiem (podhalan i bernardyn, czyli bernardynopodhalańczyopolitańczykowianeczka) czuje się odpowiedzialna za bezpieczństwo i ład świata:-) Fryś jest potworem!!! Dzisiaj w nocy pozrzucał obrazki ze ściany, nie wiem jakim cudem. A Rany Boskie rzeczywiście jest ciężka do uchwycenie, bo jak tylko podejrzewa że ktooś na nią patrzy, to daje natychmiast nogę. Za to jak tylko siadam przed ekranem, to natychmiast pojawia sie na moich kolanach, albo klawiaturze. To ona, a nie ja oczywiście, jest odpowiedzialna za wszystkie literówki;-)
                        Tym razem przytrzymalam ją specjalnie żeby zrobić zdjęcie:

                        http://images43.fotosik.pl/551/ab7f3b3fa8024f62med.jpg

                        I nie była zachwycona:

                        http://images43.fotosik.pl/551/ab7f3b3fa8024f62med.jpg

                        Za to Fryś od rana udaje, że nie ma nic wspólnego z niczym:

                        http://images37.fotosik.pl/526/a42cd660600d0912med.jpg

                        Ach, ja o nich mogę bez końca! Idę obierać pyry:-)
                        • fedorczyk4 Re: Special Bleus 22.01.11, 12:21
                          Nie wiem co ja mam z tymi podwojeniami. Przepraszam:-(
                          • jutka1 Re: Special Bleus 22.01.11, 12:37
                            Właśnie miałam zapytać, czy to Gazeta ma czkawkę? :-)))
    • blues28 Sobota pelna slonca :) 22.01.11, 09:06
      Za oknem jasnieje kolejny dzien. Zimny, ale pelen slonca.

      Poczytalam Wasze propozycje kulinarne i zastrzyglam uchem. Atoli mnie czeka porzadny filet i buraki czerwone, bo trza pilnie na hemoglobine zarabiac :)

      Jutki przeboje z junkersem przypomnialy mi niedawne moje turbacje z drzwiami. Otóz mam trzy zamki, górny fichett i dwa dolne otwierane tym samym kluczem. Niedawno, piatek, weekend, a jakze, wracajac z zakupów i otworzywszy górny zamek i wziawszy sie za pierwszy dolny nagle zostalam z lebkiem klucza w reku, a jego zasadnicza “czesc otwierajaca” czysciutko ulamana i wcisnieta w zamek. Zimno, glodno i drzwi zamkniete. Pora obiadowa portiera. Siatki u nóg + rozpacz.
      Zjechalam do holu i z rozlicznych ulotek tam umieszczonych wylowilam pogotowie slusarskie. A i owszem, przyjechali, drzwi otworzyli i skasowali mnie na 230 Euro. Potem portier, nakazujac dzwonic niezaleznie od dnia i godziny, na moich oczach wyjal czysciutko ulamany klucz z wykreconego zamka i skwitowal, ze miejscowy slusarz zrobilby to za 40-50, o ile jemu, zlotej raczce – za darmo – by sie nie udalo.
      Niby mialam zlozyc w Urzedzie Miejskim wniosek o zwrot ewidentnej nadplaty, ale akurat mam inne zmartwienia i nie bede sie babrac z naciagaczami.

      Nie chce mi sie isc na snulum, ale snil mi sie CJ!! Ja teraz sypiam srednio i z doskoku i w jakim momencie naplynal ten sen. Chris bardzo przystojny i jakos tak turystycznie “elegancki”, a ja w starym kozuszku i na dodatek zapomnialam butów wiec bylam w klapkach. Pokazywalam mu cos a la witraze Sainte-Chapelle (w Madrycie!!) i nagle mi znikl w tlumie. Szukalam, szukalam i nie znalazlam i doszlam do wniosku, ze moze taka oberwana to nie chcial sie ze mna pokazywac? :))

      Mam tez troche ochoty pogadac o filmach, ale jak najdzie natchnienie to pójde na ogladactwo.

      100: zbiore sie i napisze :)

      Milej soboty wszystkim
      • maria421 Re: Sobota pelna slonca :) 22.01.11, 09:24
        Z przyjemnoscia przeczytalam o Jutki i Fedory planach kulinarnych.
        Ewa, suszone wisnie w modrej kapuscie napewno sie dobrze komponuja. Ja mam zamiar zrobic piersi kaczki w sosie wisniowym, kolezanka mowila ze to jest rewelacja, ale narazie nie mam w planie zadnej okazji na takie gotowanie.

        Pogoda zimna i ponura. Oby do wiosny!
        • jutka1 Re: Sobota pelna slonca :) 22.01.11, 10:21
          Tutaj też jasno i prawie słonecznie. Jak dopiję poranną porcję kawy, to pójdę do rzeźnika po eskalopki cielęce i do warzywniaka po sałaty, a potem już będę mogła dolcefarnieńcić. :-)

          Basiu, fasolkę szparagową gotuję na parze al dente, zlewam zimną wodą żeby zachowała kolor, i mieszam z winegretem jak jest letnia. Taką letnią serwuję.

          Bez wezwania magika od junkersa chyba się nie obejdzie, byle nie z "pogotowia" bo tak jak z Bluesa zerżną ze mnie jak z pijanej kobyły.

          Bluesie, pij sok z surowych buraków, szklankę dziennie.

          Miłej soboty wszystkim życzę. :-)
        • ewa553 Re: Sobota pelna slonca :) 22.01.11, 11:21
          rzuc Maryska prosze tym przepisem: mam juz piersi francuskich kaczek w zamrazalniku i chcialam je zrobic na przyjecie siostry. Fajnie bedzie zablysnac nowym przepisem:)))
          • maria421 Re: Sobota pelna slonca :) 22.01.11, 11:48
            Ewa, jezeli dobrze pamietam to jest tak: wisnie ze sloika i troche plynu z tegoz, lyzka konfitury wisniowej, pol szklanki wisniaku, ocet balsamiczny do smaku, sol , pieprz, wszystko razem podgrzewac zeby zgestnialo, jezeli nie gestnieje, mozna dodac troche zageszczacza (Saucenbinder)
            • ewa553 Re: Sobota pelna slonca :) 22.01.11, 12:01
              konfiture mam walsnego wyrobu, z wlasnych wisni, ha! Ale wisniak kupowac na ten sos? Musze przeanalizowac, jak mawia bratowa. A w tym wszystkim dusic kaczke, czy to sie robi po uduszeniu?

              Twoja fasolka Jutus, to jednak nie moj smak: przypomnialo mi sie, ze w Niemczech podaje sie to, sa to Saure Bohnen, czyli kwasna fasolka. I niekoniecznie, choc dobre. Ale ja jednak lubie tradycyjnie smak masla w takich rzeczach. I tak tez bedzie dzisiaj, bede dla kolezanki gotowac kalafiora: ona uwielbia, ale nie znosi tego smrodku w mieszkaniu, wiec zawsze do mnie na kalafiora przychodzi:))))
              • jutka1 Re: Sobota pelna slonca :) 22.01.11, 12:37
                No paczpani, a ja preferuję taką od tej z masłem. :-)

                Zakupy zrobione, eskalopki ładne i apetyczne, teraz tylko się zastanawiam jak je zrobić. Na grillu z sokiem z cytryny i z kaukaskimi przyprawami, czy tradycyjnie w panierce? Hmmm.

                Swoją drogą, już nie mogę się doczekać wiosny i lata, i sezonu na normalne lokalne warzywa i owoce...
              • maria421 Re: Sobota pelna slonca :) 22.01.11, 12:49
                Ewa, jezeli nie masz wisniaku, to dodaj czerwone wino. Albo sprobuj dodac po prostu wodke, efekt bedzie taki sam. Oczywiscie nie pol szklanki a kieliszek wodki:)
      • chris-joe Re: Sobota pelna slonca :) 23.01.11, 20:16
        Ta przystojnosc i turystyczna elegancja szalenie mi do gustu przypadly! Snij wiecej, prosze.

        Ciekaw tez jestem, czy nawiedzilem cie w Madrycie tejze samej nocy, gdy bodaj pierwszy raz od lat bylem (takze) sennie w Warszawie i tam Niemcy mnie zatlukli na moscie Poniatowskiego.
        Ja sie z Niemcami dawno pogodzilem, wiec zaskoczyl mnie nieco ten archetyp wiecznie zywy. Zreszta, okazalo sie, ze tak do konca to oni mnie nie zatlukli, bo jednak dotarlem do domu i tam z mama ogladalismy w telewizyjnym dzienniku, jak bylem zatlukiwany.

        Wole wiec odwiedziny w Madrycie, nizli w Warszawie, nawet jeslis w absolutnie niewybaczalnym kozuszku i klapkach.
    • jutka1 Niedziela 23.01.11, 12:41
      Wczorajsza kolacja była znakomita - i nie mówię o jedzeniu, ale o rozmowach, nastroju, śmiechu, o całokształcie. Malaria wyszła koło pierwszej, co jak na nią jest bardzo późno. Pospałam do dziesiątej, co z kolei jak na mnie jest bardzo późno :-), poszłam na małe zakupy, i teraz się byczę. Gotować nie muszę, bo mam "resztki z pańskiego stołu", pracować nie muszę... Boskość, Inc. :-)

      Przechodząc dziś koło kwiaciarni zobaczyłam duży wybór ciętych tulipanów i doniczkowych żonkili czy hiacyntów. Tak jakby pierwszy powiew wiosny poczułam... Wprawdzie ten tydzień ma być zimny, nawet momentami ze śniegiem, ale może to już końcówka? Tak czy siak, od środy będę w Turcji, więc śnieg mnie ominie... :-)))

      Miłej niedzieli życzę :-)
      • ewa553 Re: Niedziela 23.01.11, 14:41
        Turcja??? Tam Cie jeszcze nie bylo... Dolozyli Ci nowe panstwo? I do jakiego miasta konkretnie sie udajesz? Mam nadzieje, ze do jakiegos atrakcyjnego, z hotelem posiadajacym taras sloneczny do kultywacji piegow.
        • jutka1 Re: Niedziela 23.01.11, 15:09
          Do Istanbułu. :-) Nigdy nie byłam, poza przesiadką na lotnisku, kiedyś tam dawno temu.
          Szkoda tylko, że na zwiedzanie będę mieć tylko pół dnia. No ale lepsze to niż nic. :-)
          I nie, nie zajmuję się Turcją, tylko na konferencję jadę. :-)
          • ewa553 Re: Niedziela 23.01.11, 16:22
            a owszem, bylam. Poza oczywistymi zabytkami, ktore zrobily na mnie wrazenie, podziwialam autobusy wypelnione po ostatnia szparke, z licznymi pasazerami wiszacymi na drzwiach i zderzakach. Obled. Do tego jak oni tam jezdza! Jeszcze gorzej, jak w Israelu:))))
            Oraz stan przewodow elektrycznych, wiszacych lianami nad ulicami - tez zrobilo to odpowiednie wrazenie. Przejazdzka stateczkiem po Bosforze tez mi sie podobala. Lubie wszedzie ogladac miasta od strony wody.
            • chris-joe Re: Niedziela 23.01.11, 21:57
              Pol dnia na Istanbul zas- hmmm, rejs po Bosforze odpada, bo to przynajmniej pol dnia, zwlaszcza, ze jednak nawet w Istanbule zima, a nalezy ogladac z pokladu. Wiec tylko Starowka, czyli Sultanahmet: dawny Hipodrom, dzisiejszy deptak; tam zas Hagia Sofia oraz meczet Sultanahmet, czyli Blue Mosque; nieopodal palac Topkapi, ale by wejsc, pewnie czasu za malo, chyba ze... jesli nie, nawet nie podchodz; boski meczet Suleymaniye, pieszo, badz taksowka w 5 minut spod Hipodromu.
              More than enough na pol dnia.

              Akurat czytam z luboscia "Istanbul" Orhana Pamuka. Ale do srody nie przeczytasz. Tak, czy siak, na kiedy indziej wszystkim gremialnie polecam. Rozkosze!

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/tV1ep7FqMrBjolQUBB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/EqU0BImMb3jo0ZTbmB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/jwx7tA3ARBGW4eBVRB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/gubUm6MUeGNV4GDu1B.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/9HuePnyJebUBwb2PZB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/v9E2dsWgChItROr1jB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/TZQBbgMp4Wv98gVq8B.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/L49z7BTtPJfWw93uDB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/ekEdLDb87S1aArrzTB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/fInhuTICx5qRuouw7B.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/tSc5dowtJ8Je8glyIB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/BIeIp2sqg55BqJklZB.jpg

              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/WaHg8ur8FD59ByaaZB.jpg

              Piec lat temu, tam bylem, wierzyc sie nie chce...

              Miasto jest bezpieczne, wiec mozesz sie wloczyc raczej beztrosko. Jedynie zelaznej cierpliowsci zycze w oganianiu sie od napedzaczy do restaruracji, sklepow itp. ("Beautiful carpets! Cheap! We can ship! Come in and see!")
              • jutka1 Re: Niedziela 24.01.11, 08:09
                Dzięki, CJ. Wiem, że czasu będzie mało, więc tylko trochę się poszwałędam, a kiedy indziej wybiorę się z prawdziwą wizytą. :-)
                • maria421 Istanbul 24.01.11, 09:11
                  Pytanie do tych ktorzy byli- jak daleko jest z lotniska do centrum? Czy jest jakies polaczenie metrem?
                  Moja corka razem z 3 innymi osobami ma leciec w drugiej polowie maja na Krym przez Istanbul gdzie ma 5 godzin czasu. Zdaza w tym czasie pojechac z lotniska do centrum, cos zobaczyc i wrocic na lotnisko?
                  • chris-joe Re: Istanbul 24.01.11, 11:13
                    Maria, wywachaj wpierw na ktorym lotnisku beda mieli postoj, bo sa dwa: Sabiha Gokcen, po stronie azjatyckiej, dalej od miasta i z dluzszym i bardziej pokomplikowanym dojazdem, na tym 5 godzinny postoj raczej nie pozwoli im na wyskok; Ataturk, po stronie europejskiej, blizej miasta, z dogodniejszym dojazdem, tu juz mozna ewentualnie taki wyskok ryzykowac.
                    • maria421 Re: Istanbul 24.01.11, 11:21
                      Dzieki, Chris.
                      • chris-joe Re: Istanbul 24.01.11, 11:33
                        Ataturk ma kod IST, Sabiha Gokcen- SAW.
                        • maria421 Re: Istanbul 24.01.11, 13:22
                          chris-joe napisał:

                          > Ataturk ma kod IST, Sabiha Gokcen- SAW.
                          >

                          Dzieki.
    • jutka1 Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 08:38
      Wychodzi na to, że znów Sajgon w robocie będzie, sądząc po kilku mailach co przypełzły wczoraj. Ech...
      Na zewnątrz szaro i zimno, 3 stopnie. Błe.
      Może przynajmniej uda mi się zjeść umówiony lunch u ulubionego Japończyka. Odkładałyśmy już dwa razy, ale może dzisiaj się da wreszcie?

      Miłego poniedziałku :-)
      • blues28 Re: Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 09:08
        Poniedzialek szklisty i przezroczysty. -4 stopnie mrozu, acz dzien zakonczy sie na plusie, ot jakies +5 ºC.
        Na odcinku zdrowotnym niestety pogorszenie i jesli sie nic nie poprawi, to jutro definitywnie znowu do szpitala :(

        Fedorce nieustajaco dziekuje za cudne zdjecia. Zakochalam sie w Twoim przychówku :)

        Jutka, oby Sajgonu bylo mniej a spacer po Istambule bedzie niewatpliwa frajda. Choc pozostawi niedosyt, ale ja mam zawsze niedosyt nowych miejsc nawet jak jestem gdzies dluzej, to zawsze wydaje mi sie zbyt krótko.

        A wszystkim milego poniedzialku zycze!
        • maria421 Re: Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 09:13
          Bluesie, Tobie szczegolnie dobrego poniedzialku, dobrego calego tygodnia, dobrego calego miesiaca, dobrego calego roku.
        • xurek Re: Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 16:55
          Bluesie, na jak dlugo musisz do tego szpitala? I co beda w nim robic? Bedziesz miala jakies dojscie do netu? Trzymaj sie cieplo i mysl o czyms bardzo milym :).
      • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 13:48
        Jakość moich poniedziałków uległa dramatycznej poprawie od kiedy nie muszę się zrywać rano do roboty. W ogóle jakość mojego życia w wyniku braku potrzeby wstawania się polepszyła 100-krotnie. Hahaha. Teraz sobie siedzę, piję wczesnopopołudniową herbatę i cieszę się statusem najwcześniejszego w moim domu wstawacza! Bo chłop jeszcze śpi, a pies zawsze śpi co najmniej do wtedy do kiedy śpi ostatnia osoba, która śpi.

        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 13:54
          Hehehe, Dorotko, miedzy "zrywaniem sie rano do roboty" a wstawaniem kiedy inni juz sa po lunchu jest roznica 6-7 godzin :)

          Szkoda dnia na tak dlugie leniuchowanie ! :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 16:27
            Marysiu, za to kiedy Ty rozkosznie leniuchujesz pod pierzyną, my akurat wracamy z pracy, gotujemy obiad, karmimy psa i robimy pranie. Mnie się wydaje, że szkoda pięknego wieczoru na chodzenie spać z kurami:)

            Dzisiaj na pierwszej stronie jako wiadomość jest podane "atak hakerów na profil Sarkozy'ego na facebooku". Co to jest za wydarzenie niech mi kto powie?

            --
            wasza pierdo
            • maria421 Re: Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 16:43
              Ja chodze spac okolo polnocy, wiec jezeli Ty o tej porze dopiero pierzesz i gotujesz to o ktorej Ty z pracy wracasz? :)

              Masz wazniejsze wydarzenie z pierwszej strony niz Sarkozy na FB:

              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8995923,Wybuch_na_lotnisku_w_Moskwie__Sa_ofiary.html
              • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 17:15

                No przecież od tygodnia tu jęczę, że pracuję teraz do 22.00 i to jest za długo! W domu jestem przed jedenastą. Lepiej mi pasowało, kończyć o wpół do dziewiątej i na dziewiątą w domu być.

                Co do Moskwy, toteż właśnie! Tutaj wybuch bomby, a tutaj atak hakerów na co? właściwie? Czy to się w ogóle kwalifikuje jako fakt? Napaść na czyjś profil na facebooku? Może nowa kategoria przestępstwa? Bezczeszczenie profilu, napaść na profil, kradzież profilu (w całości lub fragmentów), wreszcie morderstwo profilowe czyli usunięcie czyjegoś profilu bez jego wiedzy oraz zgody???

                --
                wasza pierdo
                • maria421 Re: Poniedziałek i Sajgon :-/ 24.01.11, 17:26
                  A to pardon jesli pracujesz do 22.
      • xurek A po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj ... 24.01.11, 16:57
        Pamietacie te piosenke?
        Od srody zeszlego tygodnia swiat zaczal nam sie walic wielkimi kawalami na leb.
        W szkole nastapil zamet totalny, w ktorego konsekwencji zostalismy wezwani na rozmowe do rektoratu szkol naszej gminy, w pracy nastapilo zawirowanie zenitalne grozace tym, ze strace jednego z moich “dobrych asystentow” a tego, ktory kosztowal mnie dotad bol glowy, zoladka i przedproze zalamania nerwowego nie da sie pozbyc przez najblizsze 8 miesiecy, co stanowiloby obciazenie dla pozostalych nie do udzwigniecia, piniondz w Polsce (pozyczony przeze mnie naiwna idiotke bez zdanej umowy) nie wrocil na konto a jest pilnie potrzebny i jeszcze pare na tle tych glownych zaiste pomniejszych przypadlosci jak minus na koncie, stwierdzenie, ze nie mamy ubezpieczenia dentalnego dla dziecka itp itd.
        Od czwartku przestalam spac a w sobote nad ranem wydawalo mi sie, ze strzelenie sobie w leb jest jedynym mozliwym wyjsciem z sytuacji. Rano zas wpadlam w taka wscieklosc na caly swiat, ze napisalam bez zastanowienia, wywazenia, przemyslenia i przetrawienia maile do pani nauczycielki i do naczalstwa i do kasy chorych.
        Nauczycielka zadzownila prawie od razu i siem wyjasnilo, ze ona napisala skarge na mnie do rektoratu, ze jestem niekooperatywna i uniemozliwiam jej szkolenie mojego dziecka, gdyz dziecko jej powiedzialo, ze....... mamusia napisala na nia skarge do “dyrektora”, ze mu daje za duzo zadan i zdecydowanie za duzo kar i ze teraz to ona dopiero zobaczy (chyba nie musze dodawac, iz skargi takowej nie napisalam). Dziecko sie przyznalo i przeprosilo (tez chyba nie musze dodawac, ze zagrozilam ukamieniowaniem i ukrzyzowaniem, jezeli nie przeprosi).
        Naczalstwo zameldowalo sie przed godzina i zaproponowalo kompromis, uwalniajac mnie do tej nicnierobiacej kuli u nogi i dajac mi mozliwosc zatrudnienia kogos nowego i robiac mojemu “dobremu asystentowi” nieco lepsza propozycje (wciaz dupiasta, ale mniej).
        Kasa chorych przyznala, ze mogla mnie poinformowac na czas a nie po czasie i zaproponowala kompromis w postaci placenia polowy za ewentualne druty czy inne aparty do prostowania, jezeli takowe byloby konieczne i 75% za “normalne uslugi”.
        Zostal juz tylko piniondz i prawdopodobnie tylko dlatego, ze nie mam odwagi zadzwonic i sie wydrzec albo napisac takiego maila jak w tych innych sprawach. Ale powiedzialam mezowi, ze jezeli jeszcze raz przyjde do niego z propozycja, ze pozycze cus badz zrobie jakas przysluge rodzinie, to ma mnie natychmiast ubezwlasnowolnic.
        Czasem piescia w stol jest zdecydowanie lepsze niz owijanie bawelny w zamszowych rekawiczkach i hodowanie tym samym wrzodow zoladka.
        • maria421 Re: A po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj 24.01.11, 17:32
          Xurku, walniecie piescia w odpowiednim momencie popieram bo sama te wyprobowana metode stosuje.

          Od wrzodow na zoladku jednak mnie ta metoda nie uchronila...
        • pierdoklecja_prutka Re: A po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj 24.01.11, 17:40
          Xur, jest to zdecydowanie lepsze. A jeszcze lepsze jest reagowanie zanim się wkurwisz. Tyle, że to chyba najtrudniej. Ja mam dużą praktykę w ekzekwowaniu cierpliwie, lecz uproczywie i nieprzejednanie moich pieniędzy, gdyż nie pracując na etat ciągle tego musiałam pilnować. A już szczególnie dobrą szkołę dostałam (lub dałam) językowej szkole, która od czasu przeniesienia biura z Warszawy do Krakowa w niezmierną opieszałość jeśli chodzi o wypłacanie owych popadła. Wydobycie zaległych 350 złotych mnie kosztowało 5 maili o rosnącym stopiniu zgryźliwości oraz 3 telefony. W ostatnim miesiącu nie znalazłwszy wynagrodzenia na koncie ani 10, ani 11 ani 12, zadzwoniłam i szalenie mile oraz niezwykle jadowicie zapytałam czy w tym miesiącu szkoła zamierza się rozliczać, czyteż zrzuciła obyczaj wypłacania wynagrodzeń (w ramach upraszczania procedur, dla dobra pracowników, ofkoz) hahaha!
          Teraz zaś dla odmiany mi coś wlazło w prawy bark! Tfu cholera, od dwóch tygodni najmniej, nie czuję się wcale dobrze.


          --
          wasza pierdo
        • jutka1 Re: A po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj 24.01.11, 20:37
          Xurek, w GW z rok temu były wyniki sondażu, gdzie pytano Polaków, jaka wagę przywiązują do zwracania długów komu. W temacie "rodzinie i przyjaciołom" był to priorytet dla 2%. Słabo?
          • maria421 Re: A po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj 24.01.11, 20:40
            "Dobry zwyczaj-nie pozyczaj". Czesto jest tak, ze nie dluznik sie wstydzi ze nie oddal, ale wierzyciel sie wstydzi dopominac zwrotu pozyczki.
          • kan_z_oz Re: A po nocy przychodzi dzien, a po burzy spokoj 25.01.11, 04:33
            Czyli inaczej mowiac zycie.
            Jak sie rozwiaze jeden 'supelek' to natychmiastowo pojawia sie nastepny do rozwiazania.
            W miedzyczasie - czy sie te supelki rozwiazuje spokojnie czy wkurzajac, to tylko kwestia czy sie jest w balansie czy poza. Jak sobie rano poodycham to mi wisi i powiewa wkurzania, jak mi sie nie chce to mnie rzuca przy rozwiazywaniu na prawo i lewo...hahaha

            Wlasnie koncze 'sage' pt montowanie paneli slonecznych...maja przyjsc w czwartek...pol roku temu podpisana umowa i zaplacony depozyt w wysokosci $ 1000AUD...tysiace wymowek po drodze oraz treminow...w koncu poprzez lokalny urzad, gdzie mozna skladac skargi a urzad interweniuje, wytropilam, ze;

            Duza firma energetyczna, z ktora mamy kontrakt podpisany, wedlug panstwowej agencji do walki z nielegalna dzialanoscia biznesowa poinformowala mnie, ze nic zrobic nie moze...moga sie tylko upominac o zwrot depozytu, bo firma ma licencje tylko na jednostkowe i komercyjne dostawy pradu - NIE na sprzedaz paneli - na taka dzialalnosc potrzebna licencja elektryczna - ktorej nie posiadaja.
            Jesli wiec nie posiadaja, to dzialaja nielegalnie i jak dzialaja nielegalnie to nie mozna zmusic ich do zamontowania paneli...hahaha tylko do oddania pieniedzy...

            Nie mam zamiaru uzdrowiac systemu. Zalezy mi na panelach, wiec dusilam ta firme energetyczna o numer licencji elektrycznej, az sie ktos wkurzyl tam i kazal mi natychmiastowo zainstalowac te panele. Elektryk licencje ma - wiec mam nadzieje, ze pojdzie juz do przodu...Firma energetyczna korzysta przy montowaniau z panstwowych dostacji...haha, wiec reka reke myje...firma dziala nielegalnie, panstwowa firma, ktora teoretycznie ma nadzorowac i interweniowac w takich przypadlkch nic nie robi...i wszystko razem powiazane ulgami rzadowymi z kieszeni podatnika.

            Wygladaja mi takie sytuacje na przechodzenie przez pole minowe, usrane tylko goownem nie minami. Mozna przejsc starajac sie omijac wszystkie zeby sie nie ubabrac...ale pomimo tychze wysilkow i tak czlek wychodzi z lajnem na butach...z usmiechem na twarzy proponuje.

            Kan
    • pierdoklecja_prutka A w ogóle to... 24.01.11, 21:08
      ...happy birthday to me.
      45
      Ja pierdolę. HAHAHAHA.
      Znaleźliśmy się już w wieku, trudna rada,
      Gdzie się człowiek przestał dobrze zapowiadać,
      Ale z drugiej strony cieszy się...

      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: A w ogóle to... 24.01.11, 21:18
        Happy B-day, Sweetums! :-)
      • xurek Re: A w ogóle to... 24.01.11, 21:49
        no to jedna trzecia masz juz za soba :):):):). Zycze udanych pozostalych 90-ciu :).
        Robisz jakis bal czy tez swietujesz te "prawie okragla rocznice" kameralnie?
        • maria421 Re: A w ogóle to... 24.01.11, 23:00
          Wszystkiego najlepszego!
        • kan_z_oz Re: A w ogóle to... 25.01.11, 04:09
          Wesolych urodzin - 100krotko.
      • chris-joe Re: A w ogóle to... 25.01.11, 11:07
        Sto lat, sto lat! Niech zyjen mloda panna!
    • blues28 Stokrociu, kwiecie nasz forumowy :) 25.01.11, 08:36
      Nich Ci sie szczesci na kazdej niwie czy to zdrowotnej czy emocjonalnej (ach, ta odrobina szczescia na codzien) i materialnej, a jakze!
      Piekny wiek, mówi to forumowiczka, która... hm... ma ten etap juz za soba :)

      Xurku, jakby to ujac w skrócie i bez gore details.
      Operacja naznaczona na 21 lutego, bo z powodu krwotoków moja krew jest fatalna, a hemoglobina lezy i kwiczy, wiec trza pilnie troche poprawic, bo operacja raczej powazna.
      Poniewaz w niedziele krwotoki wrócily, juz wybieralam sie do szpitala, ale dalam na przetrzymanie i dzis juz ani sladu. Wiec moze mi sie uda zyskac lepsza krew a nie tracic ja stopniowo w tzw miedzyczasie. Zwlaszcza, ze taka krew sprawia, ze jestm bardzo slaba. Pewnym problemem jest lek (jakies ochydne sterydy), który interaktuuje z innymi, które musze brac i krwotok moze wrócic. A moze nie. Zobaczymy.

      A propos pozyczek pienieznych w rodzinie i bliskich. Tez to mam i, jak mówi Kan, przezywajac stres i wstyd poprosilam o zwrot. Nie uzyskalam tegoz, za to otrzymalam stek kretactw, oszustwa... no, nagle ujrzalam w nagim i brzydkim swietle osobe, której wierzylam. Mala, mialka, tragicznie rozczarywujaca. Duzo gorsze to niz brak zwrotu gotówki :(

      A za oknem kolejny lsniacy dzien jak marzenie. Zimny ale pelen slonca.

      Milego wtorku :)

      • fedorczyk4 Re: Stokrociu, kwiecie nasz forumowy :) 25.01.11, 09:28
        Ponieważ wczorajszy dzień cały gały moje przespały, to dopiero teraz doszlusowuję do churu życzeń urodzinowych. Sto lat Smarkata:-))))))
      • xurek Re: Stokrociu, kwiecie nasz forumowy :) 25.01.11, 13:22
        jestem pewna, ze jezeli uda Ci sie wewnetrznie postanowic, ze krwotok nie wroci, to nie wroci. Ja trzymam wewnetrznie kciuki i przesylam energetyczne postanowienie, ze nie wroci :).
        Nie znam sie na medycynie, ale czy nie mogly by pomoc transfuzje? Rozpieszczaj sie i jedz same krwiorobne potrawy.
    • jutka1 Wtorek przedwyjazdowy 25.01.11, 08:44
      Ostatni dzień w biurze, bo jutro przed południem pracuję z domu. Jak można się domyślić, dzień zapakowany po kokardkę. :-/
      Za oknem, jak zwykle ostatnio, szaro, buro i zimno. Po południu ma padać deszcz. W Istambule 6-7 C i pada. :-/

      Bez względu na wszystko, miłego dnia (sobie również) życzę. :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odcinek 135 :-))) 25.01.11, 09:41
      nie bylo mnie tu wczoraj, wiec dopiero dzis dowiedzialam sie o Twoim Wielkim Dniu, Stokrotko. A wiec spoznione (niewiele), niemniej serdeczne usciski urodzinowe.
      I pamietaj, 45 to fantastyczny wiek!!
    • ewa553 pada:(((((( 26.01.11, 09:55
      pogoda deprymujaca. A ja kolo poludnia jade do odleglego miasteczka na wernisaz kolegi-wedrowniczka. Bedzie ciekawie, jakis prof wprowadza, dobra muzyka, ciekawe rozmowy
      i ogladanie obrazow ktore dobrze znam, bo czasami odwiedzamy kolege w atelier:)))
    • jutka1 Środa przedwyjazdowa 26.01.11, 10:17
      Zgodnie z planem do obiadu pracuję dziś z domu, a po obiedzie wyruszam w drogę. Niestety, w Istambule pogoda do kitu, deszcz i zimno, i do soboty wcale się nie poprawi. :-/
      No ale nic to, co tam pogoda, ważne, żeby wszystko się udało, żeby moja prezentacja poszła OK, i żebym chociaż trochę miasta zobaczyła.

      Poza tym gra i buczy, czego i Wam życzę (c)m.k. :-D
    • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 135 :-))) 27.01.11, 11:35
      Przychodzi człowiek na forum pogadać sobie, dowiedzieć się co na świecie się dzieje, i tepe, a tutaj nic! Mordy w kaloryfer, cisza kompletna. Od wczoraj rano!

      Ja wczoraj i przedwczoraj prowadziłam specjalistyczne treningi, co od lat chciałam robić - ale mi się jakoś udać nie chciało. No więc w końcu się dobiłam, i poszło fajnie. Więc przedwczoraj wracając do domu po pierwszym dniu, idąc sobie przez moje osiedle w takim pięknym śniegu, wstyd powiedzieć, ale się tak wzruszyłam że się prawie poryczałam. No dobra, nie prawie tylko całkiem. Mimo marnego od dwóch tygodni sampoczucia, które jakoś nie chce odpuścić, jakichś tam zmartwień zdrowotnych jeszcze, tak się jakoś uszczęśliwiłam, no mówię Wam.

      A wczoraj, na początku szkolenia rano, zauważyłam że komórki nie wzięłam z domu! No więc jak wróciłam, przejrzałam mieszkanie, a skoro nie leżała w widocznym miejscu - zadzwoniłam. Lecz - telefonu nie usłyszałam!!! Ha! Zadzwoniłam więc do miejsca gdzie były szkolenia, żeby sprawdzili czy przypadkiem jednak tam gdzieś mi przed zajęciami nie wypadła. Ale nie! W domu rano ją miałam, potem tylko 15 minut bezpośrednio do sali szkoleń - nic nie kupowałam, nigdzie nie stawałam, no nic kompletnie. Lecz jednak telefonu nie ma. No nic, zgłosiłam u operatora, telefon zablokowano.
      I wtedy mnie naszła myśl, że ja wieczorem zwykle przełączam komókę na "milczy". Może rano jej nie przełączyłam, więc jeśli dalej w tym trybie jest to dzwoni ale bezdźwięcznie. W związku z tym jest w domu, chociaż jej nie słychać i natychmiast poszłam do łazienki, gdzie w kieszeni szlafroka oczywiście byłą milcząca komórka!!!


      --
      wasza pierdo
      • ewa553 nie taka pierdola.... 27.01.11, 11:58
        zabralam sie za "sortowanie" papierow ktore od roku rzucalam na kupke. I na samym dnie znalazlam wydrukowany w sierpniu 2003 wontek pt." Archiwum Dat Waznych" zalozony przez ertesa. Ludzie, ile nas wtedy jeszcze bylo!!! Niektore nicki nic mi juz nie mowia, niektore wspominam, pamietam itd. Gdzie sie to towarzystwo rozbieglo???
        Przy okazji sprawdzajac te Daty Wazne stwierdzilam, ze chyba za rok dostaniemy zaproszenie do Kanady??? Jak myslicie?:)))))
        • blues28 Re: nie taka pierdola.... 27.01.11, 13:07
          To bylo przed moja "dzialalnoscia" forumowa, wiec nie mam pojecia :)

          Slonce poszlo precz i nadciagnely chmury. Pada deszczosnieg, czy cos w tym rodzaju. Dzien wizyt lekarskich, wiec nie ma o czym rapartowac, chyba o tym, ze trzeba miec zdrowie zeby byc chorym. A u mnie to towar deficytowy.

          Za to teraz sobie kaze w domowym home cinema The King's Speech. Bardzo sobie ostrze zeby na ten film, bo od dawien dawna Colin Firth to mój ulubieniec. A potem moze jeszcze sobie dam Morning Glory.
          • pierdoklecja_prutka Re: nie taka pierdola.... 27.01.11, 13:30
            Ja tam się cieszę, Ewa, że są ci co są. Bo to jest ewenement, że ta garstka tak wytrwale tutaj klepie i wygląda na to że będzie tak klepać jeszcze długo.
            Kino domowe, Bluesie, kanapa i koc do najlepsze czasem pacaneum:) Ja gdzieś czytałam, że facet zwalczył chorobę nowotworową śmiechem. Od rana do wieczora oglądał stare komedie z Charlie Chaplinem, Haroldem Lloydem, ect. Ja tam wierzę w cudowne samoulecznia. Fed mi ostatnio opowiadała taką historię, no miód malina i uchachałam się po pachy!
            Poza tym mam w głowie watę, ucisk w zatokach i pierwszy raz w życiu chyba doświadczam sytuacji, że złe fizyczne samopoczucie oraz okołozdrowotne strachy u mnie nie powodują totalnego doła oraz ołowiano-lodowatej paniki. Wręcz przeciwnie, humor mam dobry, poczucie szczęśliwości w średnim stanie stanów wysokich i chęć do życia - sporą.
            Musząc wygrzebać jakieś potrzebne w pracy dokumenty, siłą rzeczy natknęłam się na stare papiery co przywiodło stare wspomnienia. Mnóstwo przemyśleń z tego powstało i też pomysłów na dalsze czynności. Wspomnienia były przykre, ale przemyślenia uzdrawiające :)


            --
            wasza pierdo
        • chris-joe Re: nie taka pierdola.... 27.01.11, 18:52
          Jezu! Co bedzie w Kanadzie w przyszlym roku? O czyms zapomnialem?!
        • jutka1 Re: nie taka pierdola.... 27.01.11, 21:31
          Sierpień 2003? I ja już byłam? O qrv...
      • jutka1 Ode mnie cisza była... 27.01.11, 21:28
        ... bo jechałam. Istambułem najpierw się zachwyciłam w taksówce z lotniska, późnym wieczorem. Potem dzisiaj - słoneczny krystaliczny dzień, świetna widoczność, wszystko aż iskrzyło, no cudo.
        Ale po całym dniu i trochę zarwanej nocy jestem padnieta, więc dzisiaj wcześnie(j) lulu. Jutro znów to samo, tyle że może wskoczę do Egipskiego Bazaru - miniaturki wielkiego bazaru, po nasiona zieleniny, w której się dzisiaj przy obiedzie zakochałam. Roka się zwie, po angielsku rocket albo "kind of watercrest"... Hmmm, rukoli to nie przypomina, ale smaczne jest i podobno na balkonie w doniczce jak głupie rośnie. :-)

        No i tyle wiadomości znad Bosforu. :-)
        Czirs. :-)
        • chris-joe Re: Ode mnie cisza była... 27.01.11, 21:51
          Jak wlatywalem do Istambulu po raz pierwszy, na Sabihe, a pozny wieczor byl takze, to samolot kolowal nisko nisko akurat nad Zlotym Rogiem i Sultanahmetem. Patrze i patrze, a tu buch, Hagia Sofia tuz moim lewym posladkiem, cala rozswietlona, nikt inny, tylko Ona.

          Lubie takie pokazowy, legenda sie cala ucielesnia, slowo cialem sie staje.
          Pamietam swietnie, jak przed cwierc wiekiem wjezdzalem do wysnionych Aten po raz pierwszy i rozgladalem sie podniecony, kiedy to Akropol sie wychynie. Skrecam w jakas ulice, a tu zza winkla- jest! Czyli prawde mowili, tfu tfu, nikt nie klamal, a foty to nie byl pic i fotomontaz, ale prawda najswietsza. Amen.
          • maria421 Re: Ode mnie cisza była... 27.01.11, 22:30
            Czytalam kiedys ksiazke na temat historii Hagia Sophia, o probach zbudowania kopuly i o tym jak architekci uczyli sie na wlasnych bledach w czasie budowy. Hagia Sofia byla przez tysiac lat najwiekszym kosciolem chrzescijanskiego swiata z pierwsza, najwieksza wowczas na swiecie kopula. Byl to cud sredniowiecznej architektury. Wszelkie inne znane kopuly na swiecie - bazylika sw. Piotra, londynski St Paul´s czy Capitol w Waszyngtonie opieraja sie na doswiadczeniach zdobytych przez budowniczych Hagia Sophia.
            W 1453 roku w czasie oblezenia Konstantynopola przez Turkow tysiace ludzi schronilo sie wlasnie w Hagia Sofia liczac na ocalenie. Wszyscy zostali zmasakrowani przez wojska sultana Mehmeta II ktory potem osobiscie zamienil Hagie Sophie na meczet, czego zewnetrznym znakiem staly sie cztery minarety.

            Nigdy tam nie bylam, ale jezeli kiedys pojade do Istambulu, to glownie po to, zeby zobaczyc ten architektoniczny cud poznego antyku.
            • jutka1 Re: Ode mnie cisza była... 28.01.11, 07:27
              A Egipski Bazar tak się nazywa, bo Egipcjanie tam handlowali, kiedy przypływali tu przyprawami handlować. Hahaha :-)
    • blues28 Nie zebym miala kluc w oczy... 27.01.11, 15:15
      ...ale nabylam pierwsze truskawki z Almerii (Almería to cieplarnia Hiszpanii). Owszem, wole te z Huelvy, bo sa gruntowe, ale one pojawia sie pod koniec lutego.
      Póki co, obecny zakup pycha!! I tylko 4€ za kilo!
      • ewa553 Re: Nie zebym miala kluc w oczy... 27.01.11, 16:23
        oj klujesz, klujesz, ale niech Ci bedzie:))) w koncu tez moglam wyjechac do Hiszpanii a nie - po linii najmniejszego oporu, ulokowac sie tutaj gdzie jestem.
        Bluesie, czy zagladasz regularnie do skrzynki GW czy tez nalezy Cie informowac o przesylce? Wyslalam dzis rano pare fajnych kocich zdjec.
        A moja Najmlodsza zezarla mi przed chwila wieksza ilosc pysznej wedliny, ktorej nie zdazylam schowac do lodowki. Przyszlam do kuchni, szukam gdzie kielbaska i juz myslalam ze mi sie cos snilam, jak znalazlam opakowanie - puste - na podlodze.....Sama jestem winna. Ona sie dopraszala, a ja zamiast jej dac kawalek, zrobilam sobie kanapke i poszlam do compa. No to sie sama obsluzyla.
      • chris-joe Re: Nie zebym miala kluc w oczy... 27.01.11, 22:03
        U nas truskawy ida po jakies $4 za funta, czyli drozej niz u was. Ale i z Kaliforni dalej do nas, niz z Almerii do Madrytu.
        Za to obzeramy sie strasznie pomaranczami i klementynami. Zwlaszcza te ostatnie sie udaly. Wiec jablka gala, nasze ulubione, poszly nieco w odstawke

        I tesknie szalenie za czeresniami. Sa niby, ale ostatni zakup byl jakis czerstwawy i sie zrazilem.
        • kan_z_oz Re: Nie zebym miala kluc w oczy... 28.01.11, 01:07
          Nie ma co raportowac...u mnie...kupilam skarpety narciarskie na necie dla chlopakow. Sledze wlasnie ich podroz...opuscily US 26-go...dolecialy do CA Ontario 27-go...nastepnie do Honolulu...wlasnie wyladowaly w Botany AU...czy to znaczy, ze dzisiaj mi je dostarcza??? hahaha

          140AUD taniej niz zakupione w lokalnym sklepie...q..wa mac.

          Kan
          • kan_z_oz Re: Nie zebym miala kluc w oczy... 28.01.11, 05:38
            ...dzisiaj mi juz nie dostarcza. Moze wiec w poniedzialek???

            Kan
            • jutka1 Kanie 28.01.11, 07:34
              Śniło mi się dzisiaj, że przysłałaś mi maila, w którym proponujesz w imieniu swoim i Gorala, cobym została adminką jakiegoś Waszego forum czy strony netowej czycuś, "bo nigdy nie wiadomo". I hasła mi podajesz: Level 1 ...xyz..., Level 2: ...abc...
              Hahaha :-)
              • kan_z_oz Re: Kanie 28.01.11, 13:50
                Zupelnie ostatnio nie pamietam moich snow Wiem tylko, ze snie duzo i przyjemnie bo moment wstawania odkladam aby dokonczyc kazdy sniony sen. Dokladnie co, to zapominam jakies 3 sekundy po przebudzeniu. Hahaha

                Nie moge sie wiec w zaden sposob wypowiedziec w sprawie ww snu....hihi

                Kan
            • pierdoklecja_prutka Re: Nie zebym miala kluc w oczy... 28.01.11, 12:03
              Hm, a mnie się NIE śniło że mi Kan z Góralem dają tajne hasła. Poruszona i zbulgotana się czuję!
              Poza tym jestem pod wrażeniem peregrynacji Kanowych skarpet obieżyświatów! Oraz nasunął mi się wniosek iż dobrawdy coś nie tak jest z naszą gospodarką na świecie, że skarpety podróżując pół świata samolotem są dale kupę tańsze niż te nabyte w lokalnym sklepie. I pewnie qwadrylion tańsze niżby je wykonał lokalny producent. Coś tu nie śmiga bajmi.


              --
              wasza pierdo
              • kan_z_oz Re: Nie zebym miala kluc w oczy... 28.01.11, 14:19
                Ja jestem pod wrazeniem dokladnosci informacji na temat podrozy tejze skarpety. Ponizej - czytajac od dolu - przyklad rozkladu. Podobna dokladnosc z kazdej lokalizacji...hahaha

                Salt Lake City, UT, United States 01/26/2011 8:50 P.M. Departure Scan
                01/26/2011 6:53 P.M. Arrival Scan
                01/26/2011 6:30 P.M. Departure Scan
                01/26/2011 5:57 P.M. Origin Scan
                01/26/2011 1:40 P.M. Pickup Scan
                United States 01/26/2011 12:01 P.M. Order Processed: Ready for UPS

                Juz jak doleca, to czuje sie w obowiazku zorganizowac obiad powitalny, bo tak pieczolowicie dopracowanego programu i realizowanego przelotu to podrozujac ekonomia w zyciu nie widzialam. Skarprty VIP-y musza jakies byc...hahah
                Zaluje teraz, ze w rozmiarach stop kangura tylko zamowialam, czyli nie na moje stopy...

                Kan
    • ewa553 jak powstaja legendy 28.01.11, 08:36
      zaskoczylas mnie informacjami o Hagia Sofia, Mario. Zrobila na mnie rowniez wielkie wrazenie, ale jesli chodzi o architekture....We wszystkich przewodnikach czytalam do tej pory, ze wzorem dla wszelakich architektow, wzorem budowania wolno "stojacej" kopuly, jest ta we Florencji! Budowana przez 130 lat, dokonczona przez Brunelesci. I caly czas stojaca w cieniu
      HS, ktora "zawalajac" sie postawila przed architektami wielkie zadanie zbudowania pewniejszej kopuly.
      • maria421 Re: jak powstaja legendy 28.01.11, 09:37
        Ewa, ja napisalam ze budowniczy wszystkich innych kopul opieraja sie na doswiedczeniach budowniczych kopuly Hagia Sophia, nie ze ona jest wzorem architektonicznym dla pozostalych, bo to widac ze nie jest. Kopula Hagia Sophia jest "plaska", inne kopula , poczawszy od florenckiej Santa Maria del Fiore sa wysokie, ale nalezy pamietac ze ta florencka jest o prawie tysiac lat mlodsza.

        Czytalam tez kiedys ksiazke o tym jak powstawaly gotyckie katedry, z jakimi trudnosciami borykali sie architekci usilujac budowac wysokie sciany z ogromnymi pustymi przestrzeniami na okna. Paryska Notre Dame musieli podeprzec zewnetrznymi lukami zeby sie nie rozleciala :)
        I, faktycznie, pieknie im to wyszlo.

        • maria421 Ewa 28.01.11, 11:00
          Zajrzyj tutaj:
          de.uncyclopedia.org/wiki/Polnisz
          i przeczytaj Grußformeln

          poryczalam sie ze smiechu :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: jak powstaja legendy 28.01.11, 11:58
        A ja się zaskoczyłam tymi zdjęciami z Istambułu, które Kris zamieścił - bardzo apetyczne i zachęcające. Co prawda pewnie nie oddają namolności Turków, no ale przecież nie w każdym miejscu chyba jest człowiek nagabywany? A zresztą. Ja chyba ostatnio zmieniłam swój stosunek do nagabywania, bo w mojej pracy albo ja nagabuję ludzi żeby się uczyli albo oni mnie nagabują żeby im kurs podłączyć albocoś, więc jakoś stosunek bardziej bezosobowy i luźny do tego nabyłam. Oczywiście telefonowanie to nie to samo, jak na przykład ktoś Ci wyskakuje z wrzaskiem zza winkla i za mankiety ciągnie :)))
        --
        wasza pierdo
        • maria421 Re: jak powstaja legendy 28.01.11, 13:10
          A propos nagabywania- od kilku lat nie widze juz w Polsce nagabujacych romskich dzieci. Gdzie sie podzialy?
        • jutka1 Re: jak powstaja legendy 28.01.11, 15:48
          100K, żadnej namolności nie doświadczyłam, nikt mnie nie ciągał za mankiet - ale z drugiej strony nie chodziłam po suku ani po typowo turystyczno-handlowych dzielnicach, więc nie wiem, jak tam jest.
          Zdjęcia Krisa są piękne, a na żywo jeszcze piękniej. :-)
          • chris-joe Re: jak powstaja legendy 28.01.11, 19:06
            Ach, koniecznie zakup sobie cos z nazarem, czyli kontrokiem na zle oko. Mi nie pomaga, ale tobie moze akurat...
            Znajdziesz to wszedzie w wersjach od uliczno-plebejskich po biju z salonu!

            Tfu, tfu, na psi urok!

            U nas Ormianie przy wejsciowych drzwiach to sobie nawet umieszczaja.

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/jQTqQKt3LaDN9kwmwX.jpg

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/cd/kj/u2vx/w10DdrfvVOEyQMBFaX.jpg
            • jutka1 Re: jak powstaja legendy 28.01.11, 19:33
              Miałam w planie i jutro kupię. :-)
              • jutka1 Dziwna sprawa 28.01.11, 22:08
                W hameryce jak cycek pokazują w TV, to zamazują go mgiełką. A tutaj zamazują papierosy i cygara. Kifijute?
                • chris-joe Re: Dziwna sprawa 29.01.11, 01:46
                  Sluchaj, sluchaj jutka, przegladalem wlasnie google.earth street view i szwedalem sie troche po Paryzu, do ciebie tez wpadlem, tam patrze: czy to nie ty przypadkiem do taryfy sie pakujesz i z jakas baba konwersujesz?
                  Zerknij, kochana.
                  • jutka1 Re: Dziwna sprawa 29.01.11, 07:41
                    Zerknę w domu, bo na pracowego laptoka nie mogę ściągać programów. :-)
                    • pierdoklecja_prutka Re: Dziwna sprawa 29.01.11, 09:03
                      To na kutafona komu taki laptop, Pyt? Żeby se człek skajpa, ertha czycoś nie mógł ściągnąć? Oddaj im to! Powiedz, że takiego laptopa to se mogą wsadzić! Hahaha!

                      --
                      wasza pierdo
                      • jutka1 Re: Dziwna sprawa 29.01.11, 09:17
                        Cyberataków się boją, hahaha! :-)
Pełna wersja