O pierdułach -- Odc. 136 :-)))

29.01.11, 08:09
Otwieram
    • jutka1 Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 08:15
      My tu gadu gadu, a tam walizki same po peronie. :-)

      Za oknem jasno, słychać gwar ulicy. Dobudzam się z trudem, nie wiedzieć czemu, bo swoje 7.5 godziny przespałam i niby powinno wystarczyć a nie wystarczyło.
      Za kilka godzin z powrotem na lotnisko. Jeśli wszystko pójdzie (poleci :-) ) zgodnie z planem, to wczesnym wieczorem dotrę do domu. Jutro będę spać do oporu i bez budzika, a co!

      Miłego weekendu życzę. :-)
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 09:07
        Ops. Wpisałam się na nieaktualnym Pierdulum.


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 09:20
          Nie szkodzi, kopiuję niżej :-)
          A co Ty Stokrocie robisz na nogach o tej porze, w sobotę???

          Re: Dziwna sprawa
          pierdoklecja_prutka 29.01.11, 09:03 Odpowiedz
          To na kutafona komu taki laptop, Pyt? Żeby se człek skajpa, ertha czycoś nie mógł ściągnąć? Oddaj im to! Powiedz, że takiego laptopa to se mogą wsadzić! Hahaha

          Re: Dziwna sprawa
          jutka1 29.01.11, 09:17 Odpowiedz
          Cyberataków się boją, hahaha! :-)
        • jutka1 Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 09:31
          Jasna cholera, leje. Nici ze spaceru. I Bazar Egipski nie po drodze na lotnisko... Ale, ale. Nawet jeśli nie po drodze, to taxi może mnie tam zawieźć, pójść ze mną kupić nasiona roki i anty-złe oko, i potem odwieźć mnie na lotnisko. Tylko cenę trza wynegocjować, i trochę wcześniej wyjechać. :-)
          • maria421 Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 09:49
            U nas piekne slonce, blekitne niebo i minus szesc stopni.

            Jutka, mowilas ze nazwa Bazar Egipski stad sie bierze ze tam Egipcjanie ongis handlowali.
            A skad sie bierze nazwa Promenade des Anglais w Nicei? Anlicy tam sie przechadzali czy co?

            Te zamazania w telewizji biora sie pewno z tego ze Erdogan ostatnio postanowil zwalczac nieislamskie wplywy w Turcji, podobno jakies mocne ograniczenia dotyczace alkoholu wprowadzil.
            Ale nasze powiedzenia "to smoke like a Turk", czy "fumare come un Turco" i tak sie pozostaja :)


            • jutka1 Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 10:07
              Marysiu, co ma alkohol do wymazywania papierosów? Zakaz palenia w miejscach publicznych zaczął tu nie od tak dawna obowiązywać, może to o to chodzi...
              Co do Promenade des Anglais, jest od Anglików:
              www.whatsonwhen.com/sisp/index.htm?fx=event&event_id=97666
              Historia Bazaru Egipskiego nie jest starożytna, tylko późniejsza:
              www.topkapispice.com/page_1/page_1_index.htm
              • maria421 Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 10:45
                Dzieki za linki, Jutka, ale ten o Bazarze Egipskim wyjasnia historie powstania ale nie etymologie.

                Alkohol do wymazywania papierosow moze miec jeden wspolny mianownik- cenzura zachowan uznawanych za nieobyczajne.
                • chris-joe Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 13:38
                  To u nas szariat w pelni. Fajki niby sa, ale tylko spod lady, z szuflad i zza zaslon, bo absolutnie nie moga byc widoczne. Reklam to, cho cho, najstarsi nie pamietaja.
                  • maria421 Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 13:51
                    U nas reklam papierosow tylko w TV nie ma, w sklepach przy kazdej kasie jest automat z papierosami.

                    Ja juz pisalam ze jako niepalaca solidaryzuje sie z palaczami i uwazam ze mogliby swoje przedzialy w pociagac miec tudziez swoje czesci restauracji jak to jeszcze niedawno bywalo.

                • jutka1 Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 19:50
                  Etymologia jest taka, że Egipcjanie przywozili do Turcji przyprawy i w tym właśnie miejscu nimi handlowali. Przecież już to pisałam. :-)
                  • pierdoklecja_prutka Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 20:02
                    A kupiłaś oko?

                    --
                    wasza pierdo
                    • jutka1 Re: Sobota, i znowu w drogę... 29.01.11, 20:22
                      Dla Ciebie też :-)
                      • maria421 Re: Sobota, i znowu w drogę... 30.01.11, 09:27
                        Minus siedem stopni i piekna sloneczna pogoda.
                        Zaprosilam Henia na obiad, upieke lasagne. Potem sie zobaczy.
                        • jutka1 Niedziela, odespana 30.01.11, 10:14
                          Odespałam niedobory związane z różnicą czasu i wcześniejszym wstawaniem, teraz delektuję się południowoafrykańską kawą od 100K. Pycha! :-)
                          Za oknem szaro, ma być dzisiaj 0-2 C i mgliście. Brrr. A muszę skoczyć do sklepu na zakupy spożywcze. Nie mam pomysłu, co ugotować, ale jakoś tak chodzi za mną barszcz ukraiński. Jeśli będzie w sklepie kapusta i biała fasola, to zrobię. :-)

                          Poza tym z zadowoleniem stwierdzam, że nie muszę dzisiaj pracować, mam dobry kryminał zaczęty w podróży, po południu miła wizyta, może być. :-)))

                          C-J, na Google Earth to nie ja. Nie mam takiego ciucha, a i ta blond baba nie jest mi znajoma. :-)
                      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota, i znowu w drogę... 30.01.11, 11:29
                        O boże Pytko! Bo ja właśnie się wgapiałam w te zdjęcia i mi się pomyślało, że przydałoby mi się takie oko na moje "złe" oko:))) A to pysznie! Ale się cieszę!

                        --
                        wasza pierdo
                        • jutka1 Re: Sobota, i znowu w drogę... 30.01.11, 11:46
                          To jeden z Twoich prezentów imieninowych, wręczę osobiście za tydzień z haczkiem. :-)
    • ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 136 :-))) 30.01.11, 10:29
      fajnie Was znowu czytac po dwu dniach (prawie) przerwy.
      W piatek bylam na fajnych urodzinach, byly ciekawe rozmowy, tyyyle ciekawostek sie dowiedzialam i z polityki i z zycia, ze warto bylo zaproszenie przyjac. A potem osobisty zaskoczyl mnie i zamiast do mnie do domu, zabral mnie do siebie gdzie mnie totalnie zaskoczyl, bo nie podejrzewalam go o romantyzm. A tu pokoj caly w zapalonych swiecach, dobre winko i gadanie, gadanie, gadanie. Oj fajnie bylo, ale na sobote mialam zaplanowana wycieczke w gorkach. Wiec po 3 godzinach snu pakowanie plecach itp.przygotowania i fiu! na wycieczke. Kolega ktory te wycieczki planuje, nie wiedzial ze w gorkach lezy masa sniegu.
      Zaplanowal wiec srednio ciezkie 20 km, ktore okazaly sie niemalze ponad nasze sily, szlismy w sumie 6 godzin, z przerwa na obiad, ale ostatnie metry szlismy juz podpierajac sie broda. Kto z Was wie, jak sie chodzi po sniegu?? Ale: niebo blekitne jak tylko moze byc, drzewa w snieznych ozdobach, bajecznie pieknie. Wspanialy dzien, po ktorym spalam 11 godzin:))))
      Jak to fajnie, ze sie nasz Theo pomylil i taka duza wycieczke zaplanowal!! Zycie jest piekne.
      Nota bene: chyba nie pisalam ze w srode byl wernisaz Theo, wystawa piekna z wprowadzeniem przez historyka sztuki itd. Serdecznie zapraszam, jest jeszcze sporo obrazow bez czerwonych punktow:))))
      • ewa553 zanim sie Dorota posmieje: 30.01.11, 10:30
        pakowanie plecaka, a nie plecach:)))
      • pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odc. 136 :-))) 30.01.11, 11:40
        No wiesz, Ewa, takiej przyjemności mi odmawiasz!
        Apropos wycieczki nieoczekiwanie długiej i w śniegu, to niedawno z Kiełbiem sobie wspominałyśmy naszą "przechadzkę" na Morskie Oko. Gdzie ja zapamiętałam sprzed poprzedniej bytności (latem, sto lat wcześniej), że to niewielki odcinek. A się okazało 10 km w jedną stronę, pod górę i oczywiście w końcu zaczął padać morky marcowy śnieg, a my w jakimś obuwiu z zamszyku! Ale się wlazło, zlazło i potem była zakrapiana kolacja w góralskiej knajpie z góralską kapelą i obsługą przystojną męską. A potem spanie! Tak tak, to są pamiętne przygody.

        --
        wasza pierdo
        • kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdułach -- Odc. 136 :-))) 30.01.11, 21:18
          Oj, fajnie bylo w Zakopanem wtedy, oj fajnie ;)

          A teraz czekam na odiwedziny u mnie ;)

          Pod koniec marca oczekuje innej bylej forumistki u mnie. Juz dawno sie nie widzialysmy wiec cieszem sie ogromnie.

          Jak pomysle ile sie zdarzylo w moim zyciu przez to oto forum!!! Ok, nie to ale Polonia najpierw.
          Niesamowite ... 9 latek teraz stuknie mi na forumie.
    • jutka1 Poniedziałek 31.01.11, 08:21
      No i zaczynamy nasz teatrzyk, znowu poniedziałek.
      Meteoparis zapowiada poranne mgły, słonecznie ale zimno: 0-2 C. Niech już przyjdzie wiosna pliz!

      W robocie sporo, ale do przejścia, spokojnie. Za tydzień znów ruszam w drogę i trzeba przygotować wyjazd, poza tym trza napisać raport z Istambułu, popisać inne rzeczy, odbębnić kilka spotkań. Spoko, odpukać i przez lewe ramię.

      Takie tam pierduły. Miłego dnia! :-)
      • ewa553 Re: Poniedziałek 31.01.11, 09:23
        moj dzien zaczal sie mroznie: otwarlam drzwi na balkon zeby wywietrzyc sypialnie i az mnie cofnelo: minus 12 stopni. brrrr! zachcialo nam sie w styczniu wiosny, a jusci!
        musze zadzwonic do siostry, zeby zabrala pare swetrow. ciekawe jaka pogoda bedzie za tydzien w Rzymie..... no, ale lepiej mroz jak chlapa, nespa?
      • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek 31.01.11, 11:54
        Ja mam od dwóch ponad tygodni jakiś impas zdrowotny. Pamiętam, że tak ostatnio chorowałam rok temu, jak dostałam tę pracę. Chyba z miesiąc, albo i dłużej się tak snułam jak zombie.


        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Poniedziałek 31.01.11, 23:25
          Przeżyłam, nawet poszłam do przodu jako kuń wyścigowy. Ufff, reszta tygodnia wydaje się do przejścia. :-)

          Dobra nowina - sucz od marca idzie do innego departamentu. Ach, nie widzieć tej gęby codziennie, błogość! Nie widzieć niemówienia dzień dobry, nie słuchać jazgotu na szefa, nie być "świadkiem" knowań za zamkniętymi drzwiami, nie wyczuwać ogólnej nienawiści. Niech się z tym mota dziewucha po innych korytarzach.

          W poniedziałek lecę na Kaukaz. Już piszę, czytam, mailuję. To chyba przedostatnia moja wizyta - w kwietniu/maju zamykam projekt. Będzie mi ich brakować, fajna ekipa.

          No i w ogóle, z tygodnia na tydzień coraz bardziej kończymy. W czerwcu gaszę światło. :-)

          Tyle na dzisiaj. Dobranoc. :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Poniedziałek 02.02.11, 12:31
            Pyt, dopieroż doczytałam to - no to pięknie! Odczepiła się jak kleszcz!

            Ja tam czuję, że się nowy projekt już kotłuje pod drzwiami, więc nie tak szybko z tym gaszeniem świateł! Jednakowoż Ci życzę, jakiegoś kilkumiesięcznego "sabbatical" między projektami abyś się mogła nasiedzieć w ŻD po czym po świecie powłóczyć przyjaciół nawiedzając oraz stare i nowe konty (ort.zam.).

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Poniedziałek 02.02.11, 18:58
              Jeszcze nic nie podpisała, coś tam usiłuje negocjować, cholera jedna. Czekam jak kania dżdżu, żeby już się wyniosła wreszcie i oczu nie kłuła. :-)
    • jutka1 Wtorek... 01.02.11, 08:06
      Ciągle zimno, 1-3 C. :-/
      Durna jestem, bo zgodziłam się na spotkanie o 9:30, czyli muszę wyjść z domu pół godziny wcześniej niż zwykle. Błe.
      Poza tym cisza, spokój, i tak trzymać.

      Miłego dnia życzę. :-)
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Wtorek... 01.02.11, 10:44
        Mam gorzej jutro. Musze wyjsc 1h wczesniej...
        Nie wiem jak ja to wyrobie :(
      • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek... 01.02.11, 11:55
        Dzisiejszej nocy, następna dawka super-kuracji ziołowej! Każda kulka ziół jest zawinięta we fioletowy jedwab i schowana w maleńkiej kasetce. Po ciemku trzeba rozciąć jedwab, rozkurszyć kulkę w moździerzu, zalać wrzątkiem. I wypić o szóstej rano, po czym pójść dalej spać! Takich kulek dostałam pięć. To chyba jedyna interesująca i ekscytująca sprawa jaka mi się ostatnio zdarzyła. Bo reszta to sama upierdliwość i dolegliwości :(


        --
        wasza pierdo
        • morsa Re: Wtorek... 01.02.11, 23:34
          Witam forumowiczow. Dawno mnie tu nie bylo...Praca, odsypianie,
          rodzinne wizyty (m.in. corki) a takze troche badan kontrolnych. Jako kobieta
          pracujaca na nocne zmiany musialam sie poddac kontroli zdrowotnej
          i nie wiem z jakiego powodu, ale "dochtory" wyslaly mnie na mnostwo badan.
          Ja sie czuje swietnie, ale badania cos tam wykazaly i musze przeprowadzic szereg dodatkowych badan, bleeeeee...
          Od czasu do czasu podczytuje forum, jakos nie mam nic do dodania, wiec wrzucam
          jedynie pare linkow:
          100-krotka pisala o jakiejs kuracji ziolowej.
          Jezeli kogos ten temat (alternatywna medycyna) interesuje, to obecnie w szwedzkiej TV
          "leci" naprawde ciekawy program. Oto link do obecnie nadanych 4 programow
          -del = czesc
          svtplay.se/v/1769462/tradgardsapoteket/del_1_av_6?cb,a1364145,1,f,-1/pb,a1364142,1,f,-1/pl,v,,1796998/sb,p119870,1,f,-1
          Mam nadzieje, ze link dziala -
          • jutka1 Re: Wtorek... 02.02.11, 08:01
            Cześć Morso :-)
            Nie zazdroszczę ani pracy w nocy, ani korowodu badań lekarskich. Trzymaj się! :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Wtorek... 02.02.11, 12:27
            Hej Morso, link owszem działa, ale pojawia się napis, że jestem spoza Szwecji, więc programu mi udostępnić nie mogą :(((
            Swoją drogą, jak to jest, że nadal działają te ograniczenia terytorialne dotyczące mediów?


            --
            wasza pierdo
            • morsa Re: Wtorek... 02.02.11, 16:15
              Tutaj www.jameswong.co.uk/#/tv-video/4547450069
              mozesz zobaczyc czesci programu
          • blues28 Re: Wtorek... 02.02.11, 13:41
            Witaj Morso :)) Towarzysze wirtualnie w badaniach, bo ja tez je mam, zbrzydly mi juz szpitale :(
    • jutka1 Środa 02.02.11, 08:32
      Środek tygodnia, i jakoś w Sajgoniku udaje mi się zdążać na czas i wypychać sprawy zgodnie z harmonogramem. Tyszpiknie. :-)
      Meteoparis zapowiada 3-4 C. Czy mogłabym zamówić porcję wiosny pliz?

      Po drodze do roboty muszę iść na pocztę i odebrać paczkę z nowym telefonem, jipppi.
      Wieczorem babska nasiadówka. :-)
      Ogólnie wszystko (chyba) gra i buczy, czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • ewa553 Re: Środa 02.02.11, 08:40
        za oknem mrozno i - znowu bialo. Od wczoraj obserwuje mape pogody Rzymu: plus 8 i slonce. Oby sie utrzymalo do przyszlego tygodnia!!! Zaraz lece do urzedu zbadac, czy moj nowy paszport, a raczej dowod osobisty gotowy. Bo inaczej nie wpuszcza mnie do samolotu:((((
        • maria421 Re: Środa 02.02.11, 09:41
          Znow musialam zaczac dzien od przymusowej gimnystyki na swiezym powietrzu z miotla i lopata.
          Ja chce wioooosnyyyy !!!!
          • chris-joe Re: Środa 02.02.11, 11:15
            Wiosny sie wam zachciewa w poczatku lutego?!
            Tu znowu niemal trzydziecha na minusie, wiatr i snieg. O w morde!

            Jednak znow winienem sie cieszyc, ze wiekszosc tego sie ulokowalo nad Chicago i brnie wlasnie na wschod; nam sie tylko dostana resztki echa...
            • maria421 Re: Środa 02.02.11, 11:42
              Chris, a kiedy ma nam sie wiosny zachciewac jak nie w lutym? W maju to nam sie bedzie lata zachciewalo :)

              Podobno idzie ocieplenie, do Was do Montrealu tez kiedys dojdzie, nie traccie nadziei :)
            • roseanne Re: Środa 02.02.11, 13:25

              taka jedna, w kropki
              biedronka
              przespacerowala sie po salonie
              dzis
              wprowadzajac Kicke w oslupienie
      • pierdoklecja_prutka Re: Środa 02.02.11, 13:03
        Obudziłam się dziś ze straszną migreną, ale po kawie odpuściła. Puk, puk.
        Wspominaliśmy sobie rano z chłopem różne wyczyny szkolne - u mnie się na przykład pastowało tablice, żeby potem na nich pisać nie można było. Ot, nic takiego.

        Wczoraj odniosłam "sukcesik" bo udało mi się uruchomić komórkę, którą sobie zablokowałam myśląc - że zgubiłam. Miłe też było to, że zadzwoniła jedna z uczestniczek naszego programu, żeby spytać czy wszystko ok u mnie, bo moje okienko w służbowym skype ostatnio się dawno nie zieleniło.

        No i tak, pierdu pierdu, chlastu chlastu, trajdam się przez ostatni miesiąc zimy, oraz moje fatalne samopoczucie, byle do wiosny.


        --
        wasza pierdo
        • maria421 To chyba kpiny? 02.02.11, 13:52
          Do Prima Aprilis jeszcze daleko...

          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9041681,Portal_WikiLeaks_nominowany_do_Nagrody_Pokojowej_Nobla.html
        • blues28 Re: Środa 02.02.11, 14:19
          Stokrociu, dobrze, ze choc sa male "sukcesiki". Mala rzecz a cieszy :)
          Ja wylaze z czarnego dola, w który wpadlam w piatek i mimo porannej wkurwieliny w szpitalu (Boszszsz, jakie trzeba miec zdrowie zeby sie leczyc!), spacer w pieknym sloncu zaltawil sprawe i rozwial zlosc.
          Znacie to jak sie cos zlego stanie to nagle sprzysiagaja sie zle moce i dokladaja ci z kazdej strony? Prawie widzisz szydercza morde losu?
          Otóz w piatek mialam konsultacje z super specjalista, pania dr, która przewrócila do góry nogami z trudem ulozone klocki mojego zywota. Zakazala operacji jako interwencje wysokiego ryzyka w moim przypadku. Zalecila dwumiesieczna, ostra terapie, bo jest szansa, ze obejdzie sie bez operacji, lub odlozy sie na dalszy plan. No, a jak nie poskutkuje, to wtedy dopiero pod nóz. Dzis ide do mojego pierwszego dochtora i powiem mu, ze pani dr stanowczo odradzila operacje. Pewnie bedzie malo milo, ale zdecydowalam posluchac pani doktor, a nie pana doktora.
          Skopana i przemielona, wracajac do domu, zatrzymalam sie przy bankomacie i telepnelo mnie, ze cos bardzo malo mi wplacili. Natychmiast zadzwonilam do placacego i zazadalam wyjasnien. Otóz, przez dwa lata firma za mnie placila podatki, a od stycznia place sama. A poniewaz nie maja stanu moich kosztów (skladki emerytalne, skladki tut. ZUS), to dowalili mi maksymalny podatek. Dane kosztów bede mogla podac dopiero na koniec lutego, bo wczesnie komputery ZUS nie beda mialy ustawionych widelek, zatem styczen i luty beda mi okrajali pensje jak <Rockefelerowi. Nosz kurnia! Oczywiscie potem zwróca nadplaty, tylko juz nie gwarantuja kiedy. W morde jeza!
          Jak sie dotelepalam do domu, to trza bylo zadzwonic, bo na wyniki konsultacji czekala rodzina i przyjaciele w PL. Ja do kompa, a on mignal, smignal, ekran czarny i maly komunikat na niebiesko. Tak raz, drugi i trzeci.,, biore komórke zeby rozeslac SMS-y, (dzien wczesniej dostalam nowa od upierdliwca z Vodafone, który nie dawal mi zyc tylko za punty wciskal nowa Nokie- wzielam i nawet jej nie sprawdzilam), a tu kurnia ustawiony jest autoedytor tekstów i nijak nie rozumie co ja chce napisac po polsku!!! Stychnerf (jak mawia Jutka), nie umialam drania wylaczyc i po raz pierwszy od stu lat wykonalam telefony zagraniczne z tel domowego. Podejrzewam, ze bardzo sie uciesze jak przyjdzie rachunek.

          No, ale Murphy chwilowo zasnal i dal mi spokój. Kumpel informatyk stwierdzil, ze siadl twardy dysk, ze mój komp za plot, a ze teraz mam wazniejsze sprawy na glowie, to pozyczyl mi jednego ze swoich laptopów. Tyle tylko, ze nie mam jeszcze pakietu office, ale lacznosc ze swiatem jest. Moja drukarka tez jest niekompatybilna, ale najwyzej kupie nowa i juz.

          A póki co ciesze sie sloncem. Jak wracalam, to akurat blisko szpitala zjawila sie madrycka policja konna. Przepiekne konie, takie smukle i zgrabne, ba nawet policjanci wygladali na chlopców jak malowane. Kielbiowi by sie podobalo. Mnie tez:)
          • maria421 Re: Środa 02.02.11, 16:58
            Bluesie, dobrze ze teraz nie musisz isc po noz.

            Kupilam nowy aparat fotograficzny, przynioslam do domu, wszystko OK do momentu kiedy chcialam zainstalowac nowy software na tym komputerze i okazalo sie to niemozliwe.
            Dopiero teraz zdalam sobie sprawe ze korzystam z muzealnego WIN2000 , za starego na nowe wynalazki.
            Na szczescie mam laptopa z Wndows XP i tam sie wlasnie laduje software do mojego nowego aparatu.
          • jutka1 Re: Środa 02.02.11, 19:08
            No właśnie, małe sukcesiki cieszą. Też kilka dziś miałam, no, może nie sukcesików ale załatwionych spraw, lista rzeczy do zrobienia w tym tygodniu skurczyła się o 90%, jutro i pojutrze pracuję normalnym, niesajgońskim rytmem.

            Stokrotko, trzymaj się i nie daj się. A Ty Bluesie zarówno takoż.

            Co do sabbatical, to zobaczymy czy się uda już latem, czy kilka miesięcy później. Wyrokować za wcześnie.

            Czy dzisiaj jest dzień komórek, nie dzień świstaka? Bo jorstruli rano odebrała na poczcie wypasionego Samsunga Galaxy S, i będę musiała się pouczyć, bo i ekran dotykowy, i ja od lat do Nokii przywiązana. Ale jak na razie spisuje się i nie wierzga. :-)

            No, idę barszcz ukraiński podgrzewać, bo dwie kumpelki na babskie ploty przychodzą. :-)
          • pierdoklecja_prutka Re: Środa 02.02.11, 21:33
            YUCK!!! Bluese, a niech to szlag!
            Jakieś plamy na słońcu, czycoś? U mnie od dwóch tygodni straszy w ogrodzie rozjebany fotel, który zdążył już wielokrotnie oszczać mój pies oraz okoliczne koty. Ja mam każdego dnia inną dolegliwość, gała straszy, kuracja jeszcze nie zadziałała, chłopu chrupie w kolanie i odwołują klienci. Mojego Ojca wyrzucili z mieszkania, więc teraz się wprowadza do pustego domu obok - w ramach opieki nad owymż. Tyle, że w międzyczasie zamieszkali tam bezdomni. Moja Ciotka od bojfrienda z piłą tarczową się nie odzywa więc nie wiadomo czy ją już zarżnął czy jeszcze jest narzeczeński bliss. Dom cośmy go chcieli nabyć drogą kupna lub zamiany poszedł się paść chyba, do jakichś bezsensownych ludzi, co pewnie wyjebią autentyczne art-deco żeliwne wanny i posadzkę w mozaikę i dadza akryl i panele. Niech to szlag, na pochybel, ja pierdolę.

            Trzeba chyba trwać. Czyco?
            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Środa 03.02.11, 08:44
              Ojej, 100K! :-///
              No ale już w poniedziałek będziesz mieć anty-złeoko, może pomoże.
    • jutka1 Czwartek, cisza i spokój 03.02.11, 08:23
      Już prawie weekend. Uffff.
      Trochę się ociepla: dzisiaj ma być 7-9C, jutro i pojutrze nawet do 12 stopni. Nie śmiem mieć nadziei, że to może już początek przedwiośnia...
      W robocie prognozuję spokój, tfu przez lewe ramię, wieczór też spokojny. Ładuję baterie przed wyjazdem i harówką.
      I tyle pierduł na dzisiejszy poranek. Miłego dnia. :-)
      • blues28 Re: Czwartek, cisza i spokój 03.02.11, 08:45
        Stokrociu, sister in arms, nic innego nie pozostaje jak przetrwac. A z gala marsz do dochtora!

        Mnie morda spuchla, to jest uboczny skutek terapii i kurnia tak mysle, ze skoro to dwa miesiace, to w marcu bede straszyla po ulicy :(

        Poza tym, pogoda wciaz i niezmiennie piekna a w weekend ma byc +15 przy pelnym sloncu, tylko gdzie ja z taka paszcza pójde? Ale, zawszec to lepiej niz deszcz i chlapa.
        Truskawki tez juz coraz dorodniejsze.

        Dlaczego nikt nie dostarcza zywca na rynek forumowy?
        I gdzie jest Luiza?

        • maria421 Re: Czwartek, cisza i spokój 03.02.11, 09:20
          Straszna slizgawica. Najpierw, patrzac z okna i nie widzac nowego sniegu, ucieszylam sie ze nie bede musiala odsniezac, potem zadzwonila moja corka mowiac "Mama, czy u was tez tak slisko? Uwazaj jak bedziesz wychodzila", odpowiedzialam ze spoko, u nas jest OK, po czym zeszlam na dol, podciagnelam zaluzje i sie zdziwilam dlaczego ten podjazd przed garazem tak sie dziwnie swieci? Otworzylam drzwi wejsciowe a tu schody cale oblodzone....
          Zaopatrzona w sol kuchenna, lapiac sie czego moglam i podpierajac sie czym moglam posypalam najpierw schody, potem caly chodnik dookola.
          No i oczywiscie narazie nigdzie wyjezdzac nie bede.

          Ja chce wioooosnyyy!
          • pierdoklecja_prutka Re: Czwartek, cisza i spokój 03.02.11, 13:06
            Śnieg pada! Czyteż jest to zamarzająca mżawka???
            Ciekawe, czy ja też będę miała pierdolca ze śniegiem, jak Marysia, jak ten dom już będę miała? Łopatą tak machać z samego rana?
            Dzień się zaczął od awantury chłopem urządzonej, bo ja ciągle tej działalności nie rejestruję. No a ja po prostu fobię mam straszliwą, urzędów i różnych instytucji. W końcu się umówiliśmy, że chłop pójdzie ze mną w ramach wsparcia.
            Co do doktorów, Bluese, to dr. Cent to jest normalna doktor, a moja przychodnia to jest normalna przychodnia ZOZ tyle że leczą wykorzystując także medycynę chińską. Oczywiście, jeśli kuracja nic nie da, to pójdę pod nóż z gałą lub się lejzorować. Wszystko byle gałę ratować. Tyle, że to w ostateczności. Na razie więc - zioła tybetańskich mnichów!
            Pytko, na oko bardzo liczę, już sobie zamyślam, jakie tu "zawieszenie" mu dorobię :))

            --
            wasza pierdo
            • jutka1 Re: Czwartek, cisza i spokój 03.02.11, 18:47
              Ojej, 100K, a ja Ci takie wybrałam już ozdobne... ale zawsze możesz z breloczka zrobić naszyjnik, czycuś :-)
            • jutka1 Re: Czwartek, cisza i spokój, c.d. 03.02.11, 19:10
              Skończyłam w pracy dzisiaj wszystko prócz jednej rzeczy do przeczytania, co zrobię jutro.
              Na jutro też zamówiłam fachowca, coby mi wreszcie lampy do prądu podwiesił i karnisz zamontował.
              Jednym słowem: pół dnia pracuję (w domu), pół dnia mam urlop. Tyszpiknie.
        • pierdoklecja_prutka Apropos spuchłej mordy 03.02.11, 13:13
          Przeżywając tutaj różne fobie zdrowotne, wróciłam pamięcią do czasów nastoletnich kiedy mnie trapiła niezdefiniowana choroba tarczycy. Teraz by pewnie powiedziano, że to Hashimoto, wtedy - diagnozy były od sasa do lasa. Jeden debil podejrzewał mononukleozę, a inny - potajemną ciążę. Hahaha (na ponuro). A człowiek w dwa miesiące cały spuchł, dostał wola i wytrzeszczu i prawie że nie miał siły chodzić. Bardzo niemile i niechętnie to wspominam, ale na fali obecnych fobii rozważałam i tę, że mi wróci ta choroba i na przykład na następy zjazd avatru pojadę jako ślepy, opuchnięty avatar z wytrzeszczem i wolem. Szczerze mówiąc, tak mnie rozbawił ten pomysł, że tak w środku tego uduchowionego, pozytywnego, buzi-dupci i "jest cudownie" zjazdu się by takie ropuchło pojawiło szczając im jawnie w na paradę - że aż mi fobie odpuściły odrobinę.
          --
          wasza pierdo
          • blues28 Re: Apropos spuchłej mordy 03.02.11, 14:36
            No to ja sluze jako opuchly model! Wola nie gwarantuje, ale i nie wykluczam, bo w perspektywie jeszcze dwa miesiace. To tak w konwencji ponurego dowcipu.
            Natomiast cieszy mnie fakt, ze oko jest pod kontrola. Jak dlugo trza te ziola pic? I czy zawsze o szóstej! No i jak Ty sobie z tym radzisz (tzn z ta szósta rano)? Przecie to dla Ciebie pólnoc :(

            Wrócilam z miasta i juz o sloncu i oszalalym ludzie, który wypelznal z kazdego zakamarka zatlaczajac wszystkie ulice mówic nie bede. Podkresle tylko, ze blogosc owa ma trwac do konca tygodnia. A pózniej sie zobaczy, bo szczególowe prognozy nie wykraczaja poza niedziele.

            Ale zbulwersowalam sie! Otóz zamierzalam wstapic do sklepu z dzieciecymi ciuszkami, takie sliczne i fikusne mieli, bo dziedziczka za póltora miesiaca bedzie dmuchala 1 swieczke.
            A tu zonk! Sklep jest, ale asortymentet: tanie ciuchy chinskie. Nagle zdalam sprawe, ze otoczeni jestesmy sklepami Chinczyków z butami, ciuchami, torebkami, badziewiem i mydlem powidlem. Uprzedzam grzecznie, ze nic mi do przedsiebiorczosci innych narodowosci, niech im sie darzy, ale podlamuje mnie i zasmuca absolutny zalew tandety, kiczu i fatalnej jakosci. Jest to ewidentne cofanie sie, bieg wsteczny, bo myslalam ze plastikowe buty i smierdzace kauczukiem torebki mam juz za soba, ze zginaly wraz z komuna. Ale nie! Tandetny interes kwitnie i rozwija sie i, ewidentnie musi byc zapotrzebiwanie na ten chlam, bo inaczej tylu tych sklepów by nie bylo. A one sa i sie mnoza i nie zamykaja nigdy.

            Z tym pozytywnym akcentem ide spozywac zupe kapusciana. Baj!
    • pierdoklecja_prutka Piętaszek :))) 04.02.11, 12:34
      ...i forumowy skandal!!!
      Siada człek aby sącząc kawę poczytać forum, a du - dupah blada i kosmata! Nic! Ani słowa! Ani że łopatą, ani że koty, ani że ktoś wkurwił się, ucieszył a innego oświeciło (lub osrało, co nierzadko wychodzi na jedno). Nawet TGIF nie napisali, co doprowadziło mnie do letkiej paniki - że może nie? Może nie TGIF tylko całkiem inny dzień?
      Ha.
      --
      wasza pierdo
      • maria421 Re: Piętaszek :))) 04.02.11, 13:10
        Nie bylo dzisiaj ani lopata, ani sola, za to byla wichura w nocy tak silna ze sie balam ze znow mi obroci antene na dachu czyli odetnie odbior telewizji. Na szczescie sie nie stalo.

        Poza tym od rana walcze z papierami na biurku i mysle sobie ze moze by je miotla i lopata potraktowac jak ten snieg albo moze by je tak na te wichure wystawic...
      • jutka1 Re: Piętaszek :))) -- TGIF!!! :-)))))))))) 04.02.11, 13:15
        TGIF, TGIF, nie panikuj. Tylko ja od rana mam pana elektryka, który co rusz prąd odcina, a z nim dostęp do netu. :-)
        Myślałam, o święta naiwności!, że na 2 plafoniery, jeden abażur i dwa kinkiety to szurum burum, godzinka i już, a tu masz babo placek - już ponad trzy godziny tu siedzi, a jeszcze karnisz został. :-/ Dobrze chociaż, że prąd przywrócił. :-)
        Sparło mnie na te roboty z nagła, bo wczoraj z ręką w przysłowiowym nocniku mnie obudzono, że wizyta przyjaciółki i ukochanej pisarki jest nie w marcu - tak jak stoi, pardon, jak byk w moim kalendarzu, tylko miesiąc wcześniej, czyli za tydzień! Popierdziakało mi się... A tu pokój gościnny bez zasłon, bez lampy, czyli panika i chaos!

        Idę nadziewać zasłony na kija. :-)))
        • pierdoklecja_prutka Re: Piętaszek :))) -- TGIF!!! :-)))))))))) 04.02.11, 13:37
          Uffff...

          To mi przypomina, jak będąc w Prowansji obserwowałam pracę strącicela szyszek! Pierwszy cały dzień, to było podciąganie gaci, przynoszenie sprzętu, dyskusje z bufetową, picie kawy, oglądanie szyszek oraz frasobliwe drapanie głowy i brody wydając burkliwe "bof" "bof". Potem wyjechałam, ale myślę, że to jedno drzewo piniowe to chyba z tydzień obstręczał, jeśli nie miesiąc:)

          Polak by wpadł, tłukąc szyby w hotelowych oknach i kurwując rzucił na patio sprzęt, po czym by się okazało, że zapomniał jakiegoś narzędzia, wsiadłby w auto, pojechał, na drodze złapał gumę, przygnałby po dwóch godzinach - spocony i wkurwiony, pokłócił by się z bufetową, wygonił z basenu gości, wieczorem zajadle zaatakowałby drzewo, utrącił trzy gałęzie, które by wpadły do basenu, sam by wpadł do basenu, kurwując wylazł, strącił kilka szyszek które by spadły kompletnie nie tam gdzie trzeba, przyczyniając wielkich szkód, miotałby się do rana hałasując i łomocząc, cały hotel by nie spał. Wkurwieni goście wynieśli by się rano, właściel opierdoliłby delikwenta, ten by się obraził i poszedł sobie zostawiając cały sprzęt lecz kradnąc butelkę koniaku z bufetu któryby niechybnie spożył, spił się jak nieboskie stworzenie, padł w kącie, i zarzygał patio. To się nazywa inna etyka pracy. Czyco.

          --
          wasza pierdo
          • maria421 Re: Piętaszek :))) -- TGIF!!! :-)))))))))) 04.02.11, 13:44
            Z moich francuskich wakacji zapamietalam powiedzenie:

            "lentment le matin, pas trop vite l´apresmidi".

            Z konieczna przerwa na aperitif i obiad miedzy le matin i l´apresmidi.



          • jutka1 Re: Piętaszek :))) -- TGIF!!! :-)))))))))) 04.02.11, 13:56
            O mattcobosco! Jak pięknie i obrazowo! :-)))

            Mój elektryk jest australijskim Maltańczykiem, pierwsze pokolenie urodzone w OZ, przesympatyczny chłopak, nie bierze "za godzinę" jeno od sztuki. :-) I bof bof nie robi. :-)
            Wstrzeliłam się w ostatni dzień, kiedy mógł, bo następne dwa miesiące jest zabukowany. Pokój gościnny wygląda jakcza, plafoniery w holu takoż, zresztą sama ocenisz. :-)

            A teraz zjem michę barszczu ukraińskiego na obiad, i będę czekać na popołudniowego gościa. Kończąc czytanie pracowego papieru podczas czekania. :-)
            • xurek Re: Piętaszek :))) -- TGIF!!! :-)))))))))) 04.02.11, 20:40
              jak dlugo mnie tu nie bylo? tydzien? dwa tygodnie? W tym czasie moja filia powiekszyla sie o trzech pracownikow, jednego wielkiego klyenta, nawal roboty, nowe projekty i "powodz kasy", bo firma tak przycisnieta do muru, ze poszla na wszystkie moje zadania i cala moja ekipa dostaje przez nastepne dwa miesiace zaplacana kazda nadgodzine, dostali nowe compy, ten jeden co to mial pracowac za psie pieniadze dostal taka pensje, jaka na poczatku dla niego chcialam a ja dostalam bonus dzieki czemu bede mogla postawic plot na dzialce :). Jedna pracowniczka jest sliczna, madra, mila i niesmiala, jednej nie lubie od pierwszego momentu, ale mi ja wcisnieto a ten trzeci to jeszcze nie wiem.

              Poza tym kumpela wyczaila jakis taki pokaz orchideii w jakims strasznym zadupiu za Lucerna i zaproponowala mi wystawienie moich bizu. Powiedzialam, ze ani mysle, bo z doswiadczenia takie cos konczy sie zmarnowanymi dwoma dniami i marnymi groszami, ale maz powiedzial, ze on takie cosie lubi i zebym mu te bizu spakowala, to on tam bedzie stal. No i sprzedal prosze panstwa w ciagu dwoch dni 11 naszyjnikow i ma zamowienia na trzy podobne.

              Dziecko uczy sie od dwoch tygodni z "korepetytorem z gimnazjum", ktory ma na nie zbawienny wplyw, wiec przynioslo ze szkoly trzy szostki i ani jednej skargi i zajelo na zawodach lekkoatletycznych 4-te miejsce ze swoja druzyna, chociaz byla to kategoria od 12 a on ma dopiero 10.

              Cus mam wrazenie, ze moja zla passa albo sie skonczyla albo przynajmniej zrobila sobie przerwe. Jestem zajeta po 14 godzin dziennie ale jakos tak mnie te wszystkie zmiany "zenergetyzowaly", ze jestem bardziej "nakrecna" niz zmeczona i czuje sie calkiem nie najgorzej. W niedziele lecimy do Wa-wy a z tamtad nad morze w celu dokupienia kaska pola i ruszenia planu zagospodarowania. Mam nadzieje, ze nie zamarzniemy a dziecko nie dobije nas marudzeniem, jak mu nudno i beznadziejnie :). Ostatnie dwa dni spedzimy w Gdansku w naszym ulubionym hotelu, wiec przynajmniej jakis maly przyjemnosciowy akcent w zblizajacej sie podrozy.

              Blusie, przesylam energie i trzymam kciuki przez nastepne dwa miesiace.

              Ide drukowac plany, kompletowac dokumenty, prac, prasowac i pakowac
              • jutka1 Re: Piętaszek :))) -- TGIF!!! :-)))))))))) 05.02.11, 09:01
                No widzisz, Xurku, jak to się wszystko potrafi wziąć i odwrócić. Świetnie, cieszę się. :-)
                • blues28 Sobota 05.02.11, 09:41
                  No wlasnie Xurku! Jaki energetyczny wpis, az sie czuje pozytywnego kopa. Ciesze sie, ze sprawy sie prostuja i oby szly dalej w tym samym kierunku.

                  A pozdrówze Gdansk ode mnie, to wciaz jeszcze troche moje miasto :) Lubie sie szwedac po Dlugiej, Mariackiej, Piwnej, Chlebnickiej...

                  Dzis bedzie (mam nadzieje) instalowanie pakietu office i innych programów i podlaczanie drukarki.
                  A poniewaz blogosc wiosenna trwa to i spacery tez bede.
                  A jutro chce pójsc na Plaza 2 de Mayo, dzielnica Malasaña, tam duzo sklepów zamknieto z powodu kryzysu i te puste wystawowe okna beda "plótnem" dla artystów do malowania swoich obrazów. Chce zobaczyc to muzeum na powietrzu.

                  Milego weekendu Wam zycze :)
                  • jutka1 Re: Sobota 05.02.11, 09:59
                    Bluesie, Twoja wiosna to dla mnie sól na rany... :-)
    • jutka1 Sobota 05.02.11, 09:25
      Meteoparis zapowiada 10-12 C, pochmurno ale bez deszczu. Może być, czemu nie. :-)
      Plany na dziś dość prozaiczne: pranie, suszenie, gotowanie. OK, OK, plus lektura, może jakiś film? Zobaczymy. W każdym razie sobota zapowiada mi się spokojnie.

      Jutro też cisza i spokój, tylko pakowanie będę mieć na tapecie, bo w poniedziałek lecę na Kaukaz.

      Tyle pierduł. Miłego dnia. :-)
      • kan_z_oz Re: Sobota 05.02.11, 11:55
        Zamienie moje 40C na pol dnia na 10-12C, ewentualnie na pare godzin na -30C...oferty mozna skladac...w skrzynce zyczen...no wlasnie jakiej? poboznych?

        No i mam panele na dachu, tylko, ze wciaz nie podlaczone do sieci...hahaha

        A miasto cierpi na ograniczenia pradu...inspektor przychodzi w poniedzialek...aby sprawdzic, prace elektryka.
        Co dalej z podlaczeniem to nie wiem...14-go wylatujemy do Japonii, wiec moge juz chyba oficjalnie powiedziec, ze mam w doopie te panele. Wracamy pod koniec miesiaca, a kazdy glupek wie, ze to koniec lata, koniec upalow i koniec zapotrzebowania energii na klimatyzacje w ilosciach komercjalnych...lalala

        Byle sie nie wkoorwiac..."systemy istnieja nie po to aby sluzyc ludziom tylko po to uwypuklac zalety tych co je stworzyli"...przeciez.

        Kan
        • maria421 Re: Sobota 05.02.11, 12:14
          Od przedwczoraj wiele silny wiatr , czyli "jak nie urok to przemarsz wojska". Tej zimy najpierw ludzie sie sliskali na ulicach, potem wciskali glowy w ramiona i klapali zebami na mrozie, teraz zaciskaja oczy i kula sie przed wiatrem.

          Ja chce wiosny!
        • jutka1 Re: Sobota 05.02.11, 12:22
          W sumie też wolę 10-12 C od 40 C. :-)

          A propos systemów, u mnie wysiadło takie coś, mała skrzyneczka przy korkach, i nie mam światła w małym holu i w połowie gabinetu (jeden z dwóch kinkietów w gabinecie działa, bo jest pod drugą "skrzyneczką"). Australijski (yep! :-) ) elektryk wczoraj mi powiedział, gdzie kupić toto, na co zwrócić uwagę, i jak wymienić. Może pomoże. Zarządcy kamienicy oczywiście udają, że nie czytają moich maili w tej sprawie. Ani w sprawie farby odpadającej ze ściany w garderobie i z sufitu w małym holu. "Remont" był w maju! :-/
      • pierdoklecja_prutka Re: Sobota 05.02.11, 16:03
        Wczoraj w Warszawie rozhulał się halny! Siedziałam w robocie na 29 piętrze słuchając świstów i wycia wiatru. Bardzo mnie ucieszył post Xurka, patrzcie, wystarczą dwa tygodnie aby się wszystko diametralnie zmieniło na lepsze. No i Bluesowi wiosny zazdraszczam, a nawet Pytowi jego 10C.

        --
        wasza pierdo
        • jutka1 Re: Sobota 05.02.11, 16:29
          Przywiał tutaj. Rośliny na balkonie się gną, a mnie głowę zwiało w drodze do i ze sklepu. Pińdziakam, nigdzie już dziś nie wychodzę.
          Już zrobiłam czarne pranie, zaraz zrobię kolorowe, a poza tym siedzę i oddaję się dolce far niente. :-)))
    • blues28 Niedziela 06.02.11, 07:49
      Ciag dalszy absolutnego, pogodowego blissu. Ja nie chce sypac soli na rany, doprawdy, ale to jest akurat taka cudowna temperatura, 17-19 stopni i pelnia slonca.
      Z uwagi na powyzsze, wczorajszy dzien zostal przeprogramowany, bo kto by sie grzebal w komputerze w taka sobote?
      Wybralismy sie do rezerwatu El Rincón na poludniu Madrytu, chodzac po sciezkach i bezdrozach i oddychajac swiezym powietrzem. Nawet nie zabralam kurtki, wystarczyla pikowana kamizelka na swetrze i okulary sloneczne.
      Obiad spozylismy w Aldea del Fresno, siedzac na zydelkach i plawiac sie w promieniach slonecznych. Dawno mi tak jedzenie nie smakowalo, a byla to zwykla mloda salata z cebula i pomidorami, oliwkami i tunczykiem. A potem swiezutka tortilla española z pajda chleba wiejskiego. Pycha!
      Dzis chce zobaczyc prace artystów na pustych okanach wystawowych w barrio Malasaña.

      Widze, ze Juatka i Kan wybieraja sie w podróze. Milych wojazy!! Kanie, jedziesz do Japonii na narty?

      Milej niedzieli wszystkim i poprawy pogody!
      • maria421 Re: Niedziela 06.02.11, 09:01
        Bleusie, nalezal Ci sie taki dzien jak wczoraj, zycze jak najwiecej takich dni w ktorych ciesza wlasnie najprostsze rzeczy, w ktorych samo zycie cieszy.

        U nas ciemno, wietrznie i ponuro ale juz plus dziewiec i na klombie w ogrodku kielkuja irysy.
        • jutka1 Re: Niedziela 06.02.11, 10:36
          U nas natomiast trzyma 10-12 C, wiatr jakby zelżał, nic nie kiełkuje bo na balkonie nie ma co kiełkować. Kameliom tak jakby powiększyły się pąki kwiatowe, ale różnica jest niewielka.
          Za to na Kaukazie 2-3 stopnie. Brrr.

          Oprócz pakowania i popołudniowej kawy z sąsiadką nie mam nic szczególnego do zrobienia - co mnie cieszy, bo mam dziś nastrój na moszczenie się.

          Tyle pierduł niedzielnych. Miłego dnia życzę. :-)
          • kan_z_oz Re: Niedziela 06.02.11, 14:20
            Blusie - na narty oczywiscie i to cala rodzina, bo dziecko pizdnelo prace na etacie i jest smozatrudnione od pazdziernika...wreszcie wiec moze dolaczyc, bo ma czas.

            Ochlodzilo sie...ufff. Pozamykalam drzwi i okna bo sie teraz trzese z zimna jak osika...hahaha
            Co za ulga.
            I marzeniania sie spelniaja...

            Kan
            • blues28 Re: Niedziela 06.02.11, 18:40
              Milego szusowania, Kanie :) Pamietam Twoje reportaze z ostatniego pobytu w Japonii i owe ciekawskie malpy co w okno zagladaly:)

              Poniewaz jutro mam dzien wypelniony po brzegi ganianiem od szpitala do szpitala, to sie melduje a conto juz teraz. Dzien uplynal bardzo szybko i bardzo milo, jednak slonce ma dar pobudzania do zycia.
              Przyjrzalam sie podwórkowej jakarandzie, ale ani sladu listka, przeplywu soków czy innych. Jeszcze spi snem zimowym.
              Wyprawe na Plaza 2 de Mayo zaczelismy brunchem na swiezym powietrzu w Le Pain Quotidien, to taka piekarnia-kawiarnia z chlebem na zakwasie i podobno z maki ekologicznej. Czy tak jest naprawde? Ni idea, ale pieczywo tam pyszne. Czasami kupuje tam chleb do domu, ale troche jest za duzy, a poza tym zauwazylam, ze przy tym chlebie moje spozycie weglowodanów podnosi sie do potegi piatej. No, moge ten chleb wcinac na okraglo.

              Potem powedrowalismy poszwedac sie na Plaza 2 de Mayo, gdzie spuszczone zaluzje opuszczonych sklepów i punktów uslugowych sluzyly za kanwe do twórczosci artystów. Przede wszystkim technika graffitti. Slepe okna nabieraly kolorów i zycia.
              A poza tym dzikie tlumy, acz nie meczace. Na kazdym rogu grajkowie uliczni przygrywali przechodniom, jakis magik dmuchal olbrzymie banki mydlane, które kolysaly sie na wietrze, dziatwa jezdzila na wrotkach i deskorolkach, a psy rasy i masci wszelakiej brataly sie pod sloncem. Nawet widzialam przechodnia z nutria czy lemurkiem na smyczy! No cos takie bardzo zywe, szczurowate ale z pieknym ogonem smigalo zwawo uczepione smyczy: teraz zaluje, ze nie zagadalam, bo nie wiem co to za zwierzak byl.
              I tak, choc to w niczym nie zmniejszy kryzysu to mysle, ze taki ni to festyn ni to happening pozwoli spedzic pogodniej i weselej niedziele w tym kraju z pieknym sloncem ale tez i z bardzo nekajaca bieda.

              A jutro, no szara rzeczywistosc, poniedzialek :)
    • luiza-w-ogrodzie Pierwszy lutowy poniedzialek 07.02.11, 02:58
      Wrocilam z bolem do pracy przeszlo tydzien temu - ciezko bylo sie przyzwyczaic do biurka po pieciu tygodniach wakacji. Do tego corka ma za niecale 10 miesiecy mature, kto mial w domu maturzyste/ke, wie o czym pisze.

      Dlugo mnie tu nie bylo, ostatnio baknelam chyba cos o Sylwestrze na plazy. Pozniej pisalam tylko z gospodarczego obowiazku na forum Australia. Poza tym mialam ogolna komputeroze*, po Nowym Roku byla u mnie przez kilka dni forumowiczka z rodzina, potem przez tydzien lazilam z Buszmenem po Sapphire Coast, pozniej obrabialam ogrod a ostatnie kilka dni spedzilam przesypiajac upaly i plywajac w oceanie popoludniami, odwiedzalam tez Wylie's Baths w Coogee, ponad stuletnie oceaniczne kapielisko z wykutym w skalach basenie (zdjecie ponizej sciagniete z www.planbooktravel.com.au). Wlasne wakacyjne zdjecia tez pokaze, na razie zladowalam je na laptopa, ale trzeba jeszcze je zmniejszyc bo maja po 10-12 MB. Wiekszy reportaz napisze gdy beda gotowe.
      https://www.planbooktravel.com.au/businesses/nsw/sydney-suburbs/attractions/wylies-baths/s9008414b.jpg

      Luty to w Sydney najgoretszy miesiac, ale w tym roku przeszedl sam siebie. Czesc warzyw padla w strasznych upalach mimo podlewania; padl rowniez rekord dlugosci fali goraca czyli "heatwave" (6 dni powyzej 35 stopni) i rekord goraca w nocy (z soboty na niedziele u mnie bylo 34).

      Queensland dzwiga sie po dwoch wielkich powodziach i dwoch cyklonach, deszczowe powodzie zalewaja Melbourne, stolice Wiktorii i sam stan, centrum Australii i NSW. To wszystko skutki najwiekszego w historii Australii cyklonu Yasi, ktory uderzyl w wybrzeze Australii przeszlo tydzien temu. Dodac do tego trzeba upaly i susze w Perth i trwajace tam od kilku dni pozary, ktore w zniszczyly okolo 40 domow na obrzezach miasta.

      My przezylismy fale goraca mimo tego, ze nie mamy klimatyzacji, kroliki i kury tez zyja. Wszystkie futrzaki wzielismy do domu i obkladalam je butelkami z zamrozona woda zas Buszmen podlewal kury. Wczoraj po poludniu nadeszlo zapowiadane ochlodzenie, w ciagu godziny (od 14:30) temperatura spadla o 12 stopni. Gdy obudzilismy sie dzisiaj, 16 stopni bylo mila zmiana po 27 stopniach wczorajszego poranka.

      *\ psychoza komputerowa objawiajaca sie wysypka na widok klawiatury.

      Pozdrawiam z iscie zimowego Sydney - za oknem szaro, pochmurno i zimno!
      Mam nadzieje ze bede czesciej tu zagladac, na razie ide czytac forumowe zaleglosci!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Pierwszy lutowy poniedzialek 07.02.11, 08:14
        Cześć Luizo, kondolencje pourlopowe. :-)

        Dzisiaj super-krótko, bo w pośpiechu kończę pakowanie. I frrruuu... :-)
        Do jutra będę beznetowa. Bawcie się dobrze robaczki (cycat). :-)
        • maria421 Re: Pierwszy lutowy poniedzialek 07.02.11, 15:46
          Piekny dzien jak na poczatek lutego. Slonce swieci, wiatr sie uspokoil, jest plus siedem stopni. Ludzie jakos w taka pogode sie prostuja. Juz nie wciskaja glowy w ramiona, nie zaciskaja oczu i ust , nie pochylaja sie do przodu walczac z wiatrem i mrozem, podnosza glowy, wyciagaja szyje, rozluzniaja twarze.

          Idzie na lepsze!
        • chris-joe Re: Pierwszy lutowy poniedzialek 08.02.11, 00:02
          A my sie w sobote, jutka, gleboko zastanawialismy nad twoim nowym samsungiem i wodzeni bylismy na pokuszenie (bo JEST boski). Ale nie: $500 na pniu, badz $180, przy dramatycznej zmianie naszej umowy z komorkowym prowajderem, czyli narzucenie nam kupy uciech zupelnie zbytecznych po wygorowanych cenach na nastepne 3 lata (o umowie mowa, nie o gadzecie, bron boze!)- sie wyoptowalismy i pokusie stawilismy czola.

          Zamiast sprawilismy sobie LG Optimusa One (x2 oczywista), ktory powinien spelnic wszelkie nasze zapotrzebowania, glownie podrozne (bo tu to mi byle aparej sprawe zalatwia): net, mapy, skype.

          I juz sie nabawilem jak dziecko.

          Ale za samsungiem ciagnie sie lekki zal, przyznam...
          • jutka1 Re: Pierwszy lutowy poniedzialek 08.02.11, 21:17
            Mój Samsung z nową umową
    • blues28 Popoludnie wtorkowe 08.02.11, 17:24
      Jakas cisza zalegla na forum, nikt ani mru,mru...
      Stokrocia by rzekla, ze geby w beki po sledziach albo kiszonej kapuscie!

      Luize witam serdecznie i nie moge sie doczekac zeby znowu pochodzic po ogrodowych alejkach, tu sploszyc kure, tam królika...
      Jakos duzo bylo o Australii tej zimy/lata i to z bardzo dramatycznych powodów. Czy to prad Niña oszalala? Czy co? A jak tam Twoje landscape design idzie? A impas pracowy?

      U mnie niezmiennie wiosennie, do tego stopnia, ze juz nawet nie kamizelki na swetrach, a skórzana marynarka na bawelnianej koszuli. Wczoraj byl dzien intensywnie szpitalny, ale do zniesienia, a dzis tylko do poludnia, natomiast potem bardzo mily lunch z przyjaciólkami. Calkiem dobra ryba za naprawde nieduze pieniazki.
      Teraz odpoczynek, a jutro musze rozajrzec sie juz stanowczo za prezentem dla dziedziczki. W koncu rok to nie byle co :) Rzucilam okiem tez na przytulanki, ale na razie z uwagi na Sw Walentego (od kiedy szajba odbila z tym Walentym???), wszystkie misie, malpki kotki itp dzierza w lapach czerwone serce z napisem I love you. Bofff...

      • fedorczyk4 Re: Popoludnie wtorkowe 08.02.11, 20:11
        Walentynkom mówię bueeee... Jakoś nigdy mnie to święto nie przekonywało. Nawet jak byłam młoda i we Francji właśnie pojawiła się ta moda. Fakt cicho wszędzie , głucho wszędzie.
        • jutka1 Re: Popoludnie wtorkowe 08.02.11, 21:18
          Walentynki mnie nigdy nie przekonały. Pozdrowienia z Kaukazu. :-)))
          • kan_z_oz Re: Popoludnie wtorkowe 09.02.11, 01:09
            Pomiedzy wszystkimi innymi - biegalam tez wczoraj z 'dzieckiem'po miescie, w celu uzupelnienia sprzetu narciarskiego. Musze jeszcze dokupic jeszcze jedna torbe na kolkach aby spakowac sie jakos sensownie...mamy pomiedzy nasza trojka 50kg tylko w sprzecie narciarskim i 69kg pozwolenia na bagaz glowny oraz 21kg (3x7kg) kg na podreczny...
            Bedzie wiec jedno pakowanie do samolotu...drugie przepakowywanie w Tokyo aby nie miec az tylu kawalkow. Acha - pralka mi jeszcze dzisiaj zaczela zdychac...

            Kan
    • blues28 Srodek tygodnia 09.02.11, 08:26
      Widze, ze prad Niña dalej szaleje na antypodach i bruzdzi Kanowi przed wyjazdem! Kanie, pamietaj o relacjach, mnie sie ostatnie baardzo podobaly :)

      Widze, ze jakies rajzefiber opanowalo forum, Jutka na Kaukazie, Kan juz jedna noga w Japonii, CJ niedlugo opanuje kontynent poludniowoamerykanski (bardzo zamaszysta podróz!), Stokrocia snuje reminescencje afrykanske, a Ewa chyba spaceruje po Rzymie. Tak cos mi sie wydaje. A ja siedze w Madrycie i zazdraszczam zyczliwie. Choc prawde rzeklszy, teraz akurat Madryt jest ósmym cudem swiata.

      Zeby obecnej tradycji stalo sie zadosc, dzis znów mam szpitalno-medyczne spotkania, ale nie jest zle.
      Jednakowóz, jakims dziwnym splotem, ostatnio mocno sie nasilily rózne spotkania towarzyskie, mimo ze nie jestem na "najlepszym etapie kariery zdrowotnej". Jutro mam kolacje z dawno nie widzianym kolezenstwem i bardzo bym zalowala stracic taka okazje. A kolacje w Hiszpanii to wszak ok. 22:00. Pewnie bede musiala odbyc sjeste zeby dac rade i nie pasc geba w talerz w trakcie.
      A póki co bede sie cieszyc sloncem, bo ponoc w weekend przyjda deszcze.

      Acha, tzw Walentynek nie znosze organicznie. Tu juz mamy zalew serduszek i lukru! Brr..
      • maria421 Re: Srodek tygodnia 09.02.11, 11:50
        Kolejny piekny sloneczny dzien, choc w nocy byl przymrozek i dzis rano dachy byl przykryte szronem.
        Tez by mnie korcil Rzym albo Madryt teraz. Planowalismy kiedys z mezem podroz po Hiszpanii, ale nie zdazylismy jej zrealizowac jak i paru innych zaplanowanych podrozy.

        Walentynki mnie ani ziebia ani parza. Mlodzi zakochani niech sobie swietuja.
        • jutka1 Re: Srodek tygodnia 09.02.11, 19:15
          Tutaj było dziś słonecznie i pięknie, choć chlodno. Naharałam się jak koń na westernie, ale nie jest źle. Jutro też od rana do wieczora spotkania, potem kilka godzin snu i z powrotem frruuu.
          Ciao ciao :-)
          • maria421 Re: Srodek tygodnia 09.02.11, 19:42
            Pogoda byla dzisiaj tak piekna, ze po poludniu wyciagnelam sie za uszy ze sterty papierow ktora mnie rano zasypano i poszlam na spacer. I wiecie co widzialam? Kwitnace krokusy! Cale trawniki pelne kwitnacych krokusow!

            • fedorczyk4 Re: Srodek tygodnia 09.02.11, 21:26
              No tak, nie ma to jak ciepłe kraje. W Warszawie zimno, wieje, a zapowiadają, że zrobi się jeszcze zimniej. No ale trudno, to w końcu dopiero luty, czyli pełnia zimy.Też się wyciagnełam, a raczej Krowisię na marszobieg półtora godzinny, ale ani krokusa nie zobaczyłam. Zresztą generalnie mało widziałam bo mi od wiatru oczy łzami się zalewały.
    • pierdoklecja_prutka Czwartek! 10.02.11, 11:39
      Ludzie, oznajmiam że, zakończyła się miesiąc trwająca z okładem zła passa!

      W poniedziałek nawiedził nas Pyt i kotłowałyśmy się we cztery fte i wefte po jednej z kultowych warszawskich knajp urządzonej w dawnej kuchni przedwojennego hotelu, oraz jego zapleczu i zakamarach. Kotłowanina umożliwiła nam obejrzenie owych zakamarów, po czym szczęśliwie osiadłyśmy w zakamuflowanym i elitarnym zakamarze gdzie można było jawnie lecz tajnie - palić! Gdzie przepływały różne osobistości bijąc ukłony i całując dłonie Fed, która (jako towarzyski Mossad warszawy) udzielała nam sącząc informacji na temat owych. Niestety, nasz bastion zaczął być wkrótce szturnowany i obsiadły nas zaraz różne znamienitości telewizyjne i polityczne oraz inne równie podejrzane. I tak się byśmy ukisili w naszym prowincjonalnym warsiaskim sosie, ale Pyt nam dostarczył powiewu ożywczego w postaci dykteryjek i opowieści paryskich, więc jakoś, daliśmy radę podglądając przez okienko kucharzy. A ja nawet wyczaiłam coś co wyglądało na ciacho, lecz niestety (doniósł "Mossad") posiada kompletnie niedopuszczalną grubą plaskatą dupę w przykrótkich spodniach. Bof. Piłyśmy boskie wino, i konsumowałyśmy niebiańskie żarcie, a Pyt zjebał autora knajpy, uroczego hochsztaplera i restauratora genialnego, bo pieczarki znalazł w swojej cebulce. Ten się udawał że się kaja, i choć nikt mu nie wierzył, to było czarujące, zwłaszcza że na wszelki wypadek cmoknął Fed w mankiet i chyba polizał jej buta jak myślał, że nikt nie patrzy.
      --
      wasza pierdo
      • maria421 Re: Czwartek! 10.02.11, 12:59
        To musialy byc super imieniny, ale .... jak to moglo byc ze Ty, Jutka i Fedora "kotlowalyscie sie we cztery"?
        No i jak w cebulce pieczarki mozna znalezc?

        Cuda nad Wisla sie jakies wydarzaja ;-)
        • blues28 Re: Czwartek! 10.02.11, 14:21
          Celebracje, widze, byly jak sie nalezy! I jak zasluguja sznowne solenizantki i osoby towarzyszace :) Osobiscie jestem wielce ciekawa tego podziemia restauracyjnego.
          Cieszy mnie tez oólne lamanie zlej passy, cos najwyrazniej zaczyna sie dziac, b i umnie jakby promyk nadziei; wczorajsza konsultacja z medykiem napelnila mnie niesmialym optymizmem i dala bardzo pozytywnego kopa.
          Zatem dzis ide czcic na wyrost i zalapuje sie na kolacje w milym gronie, dawno nie widzianym, tylko trza cos zrobic zebym ok pólnocy nie padla pyszczydlem w talerz, bo bateryjka aktywnosci dziala dobrze w ciagu dnia, a siada wieczorem.

          Zrobilam nalot z desantem na Zara Kids i opustoszylam pólki na okolicznosc pierwszej rocznicy dziedziczki. Zaraz po obiedzie robie paczke i ide wysylac.

          A poza tym slonce, slonce, slonce... Pono od niedzieli bedzie ochlodzenie i deszcz. A póki co bedziemy zazywac troche wiosny zima :)
        • jutka1 Re: Czwartek! 10.02.11, 19:25
          Bo jeszcze była jedna, inna, Dorota :-)
      • jutka1 Re: Czwartek! 10.02.11, 19:27
        Tak było!!!! :-)))))))
      • jutka1 PS. Re: Czwartek! 10.02.11, 19:32
        Zaraz się walę na 3-4 godziny spać, potem frruuu na lotnisko i dooParyża. Wszystko załatwiłam, pojadłam frykasów, i chwatit. :-)
        Zamelduję się po powrocie, ciao ciao (jak mawia mój konsultant). :-)
        • kan_z_oz PS. Re: Czwartek! 11.02.11, 02:04
          Myslami jestem juz na sniegu...

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/nedTNOi56568iWbKhB.jpg
          Widok z Terakoyayama osrodka na Higashitateyama (budynek na lewo) - miejsca startu slalomu giganta w zimowych igrzyskach olimpijskich w Nagano.
          Na lewo (niewidczne) zjazdy przez Takamagahara do dalszych osrodkow.

          Shiga Kogen jest najwiekszym japonskim osrodkiem narciarskim laczacym w ww okolicy 21 osrodkow!!! Druga czesc 4 osrodki jest dostepna autobusem narcirskim.
          Turysci zjawiaja sie tutaj sporadycznie, gdyz wiekszosc wybiera polozona w poblizu Hakube lub Nisseko na wyspie polnocnej - nie wiem dlaczego ale brak ludzi mi odpowiada wyjatkowo a brak turystow jeszcze bardziej...

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/te/pd/rq5q/2FIEnAKbqx2nyZu3dB.jpg
          Jedno z nielicznych zdjec podczas padajacego sniegu (padalo 5 dni i nocy bez przerwy)...akurat zrobilo sie nieco jasniej, wiec pstryknelismy pare...wyciag na Higashitateyama.
          Zwykle opady to 10-20 cm w ciagu doby. Sredni roczny 9metrow!!!, co jest malo w porownaniu z wyspa polnocna 13metrow.

          Kan
          • fedorczyk4 Piątek 11.02.11, 10:37
            Nie będę się podszywała pod TGIF:-) Zresztą jako pracującej "domowo" gantz mi egal, czy to niedziela, czy czwartek. Robota zrobiona być musi i kunic.
            Cieszę się że P. (ierdoklecja) i P. (yton) zadowolone z wieczoru:-)))))) Druga solenizantka, czyli czwarta do brydża też była zadowolona. Że o sobie nie wspomnę. Uwielbiam dobre towarzystwo, ale takie to po prostu kocham. Oczywiście nie chodzi mi o to które "szturmowało" zakamar, a o to które mnie przy stole najściślej otaczało.
            Kanie zdjęcia niesamowite. Muszę je pokazać Dziecince która wybiera się w marcu na narty do Zakopanego. Szalona osoba, jakby nie było Szczyrku, albo Krynicy, albo Wierchomli.
            • maria421 Re: Piątek 11.02.11, 11:09
              Kanie, Ty lepiej wklej jakies zdjecia z cieplej Australii, zimy to myslmy mieli tutaj po dziurki w nosie , co prawda dala nam troche odpoczac przez 3 dni w tym tygodniu, ale znow wraca.
              Moja corka od wczoraj w Strasburgu, ale tam tez pogoda nie lepsza niz tutaj.

              Mam apetyt na polskie pierogi. Fedoro, czy w tej kultowej knajpie podaja pierogi? Czy tylko pieczarki co Jutka znajdowala w cebulce?
              • fedorczyk4 Re: Piątek 11.02.11, 11:23
                Oczywiście, że podają. I to przeróżne, ale ja uwielbiam ich ruskie, a właściwie nie ich tylko pani Uli, ona jedna potrafi zrobić farsz od którego drżą człowiekowi nogi.. To są najlepsze ruskie jakie w życiu jadłam:-)
            • pierdoklecja_prutka Re: Piątek 11.02.11, 11:31
              A ja się chętnie podszyję!
              TGIF!!!

              Dzisiaj w Warszawie pochmurno i mżawka, więc się tym bardziej zachwyciłam Kanowymi krajobrazami japońskimi - zwłaszcza to pod czapami śniegu jest niesamowite.

              Wiesz, Fed, i tego właśnie nie lubię w pracy "domowej" - mianowicie człowiek się ciągle czuje w pracy! I jednocześnie, niezależnie od tego ile zrobił, nigdy nie ma tego uczucia że zrobił dosyć. Mimo że mnie wkurza obowiązek bycia w biurze, to jednak uwielbiam ten moment wyjścia z pracy z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Nawet jeśli dzień był rozlazły i się go spędziło surfując po necie!
              --
              wasza pierdo
Pełna wersja