O spiewkach

25.02.11, 03:53
dlugo juz nie bylo tego watku, a ja praktycznie sie z muzyki wylaczylem...
W zeszlym roku umarla Kate McGarrigle. Siostra Anny. Najpewniej o tym wspominalem i juz zapomnialem. A moze nie wspominalem wcale. W Kanadzie anglo to byla bardzo duza obecnosc.

Tak czy siak, przypominam moj ulubiony kawalek.

www.youtube.com/watch?v=2fcBEGjK3cM
    • chris-joe Re: O spiewkach 25.02.11, 04:04
      Ach, i to:
      www.youtube.com/watch?v=bvsI3OveO0I
      so East Coast, a jednak West Coast dla mnie kompletnie...
    • jutka1 Re: O spiewkach 26.02.11, 10:07
      "Montecino" zawsze bardzo lubiłam...
      • chris-joe Re: O spiewkach 26.02.11, 12:40
        Ale, ale, czas na ploteczki montrealskie.
        Otoz Leonard Cohen zostal 2 lutego tego roku dziadkiem. Lorca Cohen, corka Leonarda, powila corke , Vive Katherine Wainwright Cohen.
        A czemu o tym w tym watku? Albowiem ojcem Vivy jest Rufus Wainwright, znany piosenkarz (brat Marthy Wainwright, rowniez znanej piosenkarki), syn Kate McGarrigle. Rufus, zadeklarowany gej, zyje od paru lat w jednoplciowym zwiazku z pewnym Niemcem, Jörnem Weisbrodt.
        Technikalia poczecia nie zostaly podane.

        Rufus oglosil na swej stronie internetowej:
        "Darling daughter Viva Katherine Wainwright Cohen was born on February 2, 2011 in Los Angeles, California to proud parents Lorca Cohen, Rufus Wainwright, and Deputy Dad Jorn Weisbrodt. The little angel is evidently healthy, presumably happy, and certainly very very beautiful."
        • jutka1 Re: O spiewkach 26.02.11, 12:51
          Śliczne. :-)

          Ale, ale. Co Ty robisz na nogach w sobotę o tej porze?
          • chris-joe Re: O spiewkach 26.02.11, 12:54
            A bo mnie tu szalone przeziebienie wczoraj ogarnelo i spoczalem o 7pm(!!!). W konsekwencji jestem na nogach od 5am... Na syropie, wit C i czosnku z miodem, mniam mniam.
            • jutka1 Re: O spiewkach 26.02.11, 13:02
              Mniam. :-) Kuruj się.
        • pierdoklecja_prutka Re: O spiewkach 26.02.11, 13:11
          No właśnie, to mi się sensowne wydaje. Skoro doszliśmy już do momentu katastrofalnego przeludnienia, oraz do wnosku iż większość dzieci jest wychowywana w katastrofalny sposób - trzeba coś lepszego wymyśleć. Moim zdaniem właśnie takie grupy rodzicielskie to bardzo niezłe rozwiązanie.

          --
          wasza pierdo
          • maria421 Re: O spiewkach 26.02.11, 14:21
            pierdoklecja_prutka napisała:

            > No właśnie, to mi się sensowne wydaje. Skoro doszliśmy już do momentu katastrof
            > alnego przeludnienia, oraz do wnosku iż większość dzieci jest wychowywana w kat
            > astrofalny sposób - trzeba coś lepszego wymyśleć. Moim zdaniem właśnie takie gr
            > upy rodzicielskie to bardzo niezłe rozwiązanie.
            >

            "Grupy rodzicielskie" ? To juz bylo, to sie w latach 70 tych nazywalo "komuna" ale juz dawno wyszlo z mody.

            • chris-joe Re: O spiewkach 26.02.11, 14:29
              Wrecz przeciwnie, ta moda wraca. Moj kumpel gej w PL tez niedawno zostal ojcem, zaprzyjazniona para warszawskich lesbijek dostala od niego tycko spermy i sie udalo. Zgodnie z umowa bedzie w zyciu swej corki dochodzacym tato/wujkiem. Bardzo to przezywa.

              Donosi, ze ten model staje sie nawet w PL coraz popularniejszy.
              • maria421 Re: O spiewkach 26.02.11, 14:42
                Chris, ale to nie jest zadna "grupa rodzicielska" , bo dziecko zna biologicznych rodzicow ktorzy sa jego legalnymi opiekunami, choc zamieszkuje tylko z jednym z rodzicow, co jest sytuacja podobna do sytuacji dziecka rozwiedzionych rodzicow.

                Taki sposob na potomstwo dla osob homoseksualnych jest o niebo lepszy niz wynajmowanie surogatki i zapladnianie jej mieszana sperma (jak to mialo miec miejsce u potomka Eltona Johna), kiedy to poden dziecko nie zna ani bilogicznej matki, ani tej ktora go urodzila, ani nie wie kto jest jego ojcem.

                Dzecko to nie jest zabawka!!!
                • blues28 Re: O spiewkach 26.02.11, 15:04
                  maria421 napisała:

                  > Dzecko to nie jest zabawka!!!
                  ---
                  Mario, a czemu, nie znajac ludzi ani okolicznosci od razu imputowac, ze robia z dziecka zabawke? Tylko dlatego, ze nie zyja w legalnie uswieconym zwiazku?
                  • maria421 Re: O spiewkach 26.02.11, 15:34
                    blues28 napisała:


                    > Mario, a czemu, nie znajac ludzi ani okolicznosci od razu imputowac, ze robia z
                    > dziecka zabawke? Tylko dlatego, ze nie zyja w legalnie uswieconym zwiazku?

                    Bluesie, a gdzie ja pisze o zyciu w legalnie uswieconym zwiazku?

                    Ja pisze o kombinacjach typu przemieszanie spermy Eltona Johna i jego partnera (tak podaly media) i zaplodnieniu taka mieszanka surogatki za grube pieniadze.

                    Elton John i jego partner moga moze nie chciec wiedziec ktory z nich jest biologicznym ojcem, ale dziecko ma do tego prawo! I mam nadzieje ze kiedys zazada testu na ojcostwo
                    i zakonczy te komedie o "dwoch tatusiach".

                    Takie przedmiotowe traktowanie dziecka, traktowanie go jako zabawki ktora sobie mozna kupic jezeli tylko ma sie odpowiednio duzo kasy , na ktorym mozna grube pieniadze zarobic jezeli jest sie surogatka jakiegos Eltona Johna, Ricky Martina albo Michela Jacksona to nic innego jak handel zywym towarem. Na szczescie u nas zabroniony.
                    • blues28 Re: O spiewkach 26.02.11, 15:45
                      Mario, nic nie wiem o "mieszaniu spermy" Eltona i jego partnera.
                      Jesli Eltom, jego partner czy Ricky Martin kochaja swoje dzieci to mi nic do tego.
                      Za to mam duzo do czepiania sie Eltona czy Ricky martina, natomiast siedzenia cicho i nie robienia absolutnie NIC wobec masy patologii, która na codzien mozna widziec golym okiem chocby w Polsce. Toksyczne, dysfunkcyjne rodziny, które zamieniaja w pieklo na ziemi zycie dzieciom, ale skoro jest mama i tata, to wszystko gra.

                      Wolalabym, zeby sie zostawilo w spokoju przypadki medialne, o których guzik wiemy (bo chyba nie powiesz mi, ze wierzysz w dyrdymaly wipisywane w kolorowych pisemkach) i jesli nas los dzieci dotyczy naprawde to skanalizowac dzialania tam gdzie sa naprawde potrzebne.
                      • maria421 Re: O spiewkach 26.02.11, 18:54
                        Blusie, nie mozna jednej patologii, jaka jest "macica do wynajecia" tlumaczyc innymi patologiami.

                        Nie rozumiem dlaczego kobiety ktore protestuja przeciw traktowaniu kobiety jako inkubatora do rodzenia dzieci nagle nabieraja wody w usta kiedy slysza ze Elton John czy Ricky Martin robia z kobiet inkubator, a potem fotografuja sie z dzieckiem jakby to dziecko sami urodzili. Matka zrobila swoje, dostala kase i moze odejsc.
                        • blues28 Re: O spiewkach 27.02.11, 07:47
                          Ej Mario, skad takie wnioski? Gdzie Ty wyczytalas, ze wypowiadam sie za lub przeciw matkom surogatkom? O kwestiach majacych tak istotny wplyw na zycie/zdrowie/przyszlosc jak aborcja czy urodzenie dziecka powinna decydowac kobieta (ew.ojciec dziecka), a nie osoby postronne. To jest osobista decyzja danej kobiety, obojetnie czy ojcem bedzie Elton John czy Iksinski.
                          Nie pojmuje ostatniego akapitu Twojego wpisu, przeciez nikt tu nie odstawia fana/fanki Eltona Johna i popada w ekstaze? Mnie osobiscie wiekszosc celebrytów wisi kalafiorem, Elton John included, ale to nie powód zebym sie pienila, bo ktos urodzil mu dziecko. Ktos dorosly, kto podjal swiadoma decyzje. Nie wiem kto to jest i nie bede scigala ani pietnowala tej kobiety. Ani tez nie bede robila z niej bezmyslnej ofiary, która trzeba chronic przed sama soba i jej wlasnymi wyborami.
                          • maria421 Re: O spiewkach 27.02.11, 09:03
                            Bluesie, poniewaz ja sie wypowiedzialam przeciw surogatkom, a Ty moja wypowiedz skrytykowalas , wnioskowalam ze jestes za.
                            Teraz rozumiem ze wlasciwie jest Ci to obojetne, bo uwazasz ze liczy sie tylko wola i decyzja doroslych ludzi, czyli matki surogatki i osob dla ktorych ona rodzi dziecko.
                            Ja jestem innego zdania bo biore pod uwage ze sprawa nie dotyczy tylko matki surogatki i pary dla ktorej ona rodzi dziecko, ale tez samego dziecka bo to ono jest najwazniejsze. Dziecko ma prawo do poznania wlasnych rodzicow, do poznania osob ktore je spolodzily czy ktore je urodzily , bo matka surogatka nie zawsze jest biologiczna matka.

                            Zobacz tutaj:

                            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9118986,Surogatka_z_Indii_urodzila_blizniaki_parze_gejow.html
                            Dla mnie to jest chore.

                            Dlatego wlasnie pisalam do Chrisa ze o niebo lepsze jest to co zrobil jego kolega gay w Polsce. Jego dziecko bedzie znalo matke i ojca bo to jest jego swiete i niezbywalne prawo.
                            • blues28 Re: O spiewkach 27.02.11, 13:00
                              Mario, mysle ze nie znajdziemy wspólnego mianownika w tej dyskusji i lepiej zawiesic ja na kolku. To co nzaywsz obojetnoscia jest zwykla rezerwa w wyrazaniu opinii w tak wazkiej sprawie. Ja po prostu nie wiem jak bym zareagowala gdybym musiala stanac przed takim wyborem. Nie jest to dla mnie ani oczywiste, ani czarne ani biale, ani proste. Ale decyzje w sprawie zycia i w sprawie wlasnego brzucha winny podejmowac kobiety a nie osoby postronne.
                              Bo to kobieta odpowiada za podjete decyzje. Z wszystkimi tego konsekwencjami.
                              Dziecko ma prawo wiedziec i ma prawo poszukiwac swoich korzeni. Kazde dziecko! Nie tylko matek surogatek. Dzieci z adopcji, dzieci z sierocinców tez. Sytuacje sa rózne i nie chce przykladac standardowych miarek.
                              • pierdoklecja_prutka Re: O spiewkach 27.02.11, 13:36
                                A ja bardzo chętnie podyskutuję na ten temat.
                                Przedewszystkim, dlaczego uważasz Mario, że dziecko jest najważniejsze? To mnie zawsze zastanawia. Moim zdaniem wszystkie osoby są równie ważne, a podporządkowywanie dobra jednych osób dobru innych - to właśnie prowadzi do różnych aberracji.

                                Twierdzenie, że dziecko ma prawo znać rodziców, jest z pewnością słuszne tyle że zupełnie niewykonalne. Ponieważ na przykład wiele matek tak na prawdę nie wie, kto jest ojcem dziecka. Albo wie, i łże po prostu. Ponoć 20% czy 30% (nie chcę wprowadzać w błąd, ale jakieś badania wykonano) facetów nie jest ojcami dzieci, o których myśli że są ich. Kobiety od eonów takie coś praktykują, świadomie czyteż nie. I nikt jakoś nie ryczy grubym głosem, że niedopuszczalne, bo dziecko ma prawo, ect.

                                Po trzecie, jest też ogromna ilość dzieci poczętych przypadkiem, po pijaku, w wyniku gwałtów, lub w rodzinach patologicznych. Gdzie są podstawowe prawa tych dzieci, na przykład do bycia chcianym? bycia traktowanym poważnie, a nie jak zabawka lub zdarzenie przypadkowe? Dlateczego o to nikt nie ryczy grubym głosem, chociaż takich dzieci jest masa, by nie powiedzieć - większość? Fiksujemy się na Eltonie zamiast tego. Mnie się to wydaje tematem zastępczym na patologię rozmnażania wszechpanującą wobec której jesteśmy bezradni kompletnie - bo tak jest powszechna.

                                --
                                wasza pierdo
                                • blues28 Re: O spiewkach 27.02.11, 13:47
                                  W pierwszych slowach to chyba trzeba przeprosic CJ za calkowite scurwienie jego watku. Tu mialo byc o muzyce :)

                                  A po drugie, to ja wlasnie tez czytalam o tych badaniach, ale nie powolalam sie na nie, bo nie wiem jak zostaly przeprowadzone, a zreszta oszolomila mnie liczba, znaczy procent ojców, którzy - nieswiadomie? - wychowuja nieswoje dzieci.
                                  Bo jedna rzecza jest decyzja o przysposobieniu dziecka, a druga jak ktos cie robi w bambuko przez kawal lub cale zycie.
                                  • chris-joe Re: O spiewkach 27.02.11, 14:46
                                    Do skurwiania zapraszam wszystkich, czym chata.
                                    Temat juz tez z niecierpliowosci zawiesilem, gdy wlasnie o dzieciach u Marii wyczytalem. I juz juz chcialem odwieszac ze wzgledu na upychanie wszelkich luf tymi dziatkami, gdy sie zmiarkowalem, ze wanna sie tym zajela. Szalenie trafnie, w tonie, nastroju i meritum, ktore bardzo mi leza. Dziekuje very much.

                                    (Z poczuciem dobrze wykonanego podlizu wobec marii i wanny w ciagu zaledwie 24 godzin oddalam sie do lykania czosnku, amolu, wit C i poscieli.)
                                • maria421 Re: O spiewkach 27.02.11, 16:40
                                  Dorota, dziecko powinno byc przynajmniej tak samo wazne jak ci, ktorzy powoluja je do zycia i dlatego nie powinno sluzyc zaspokajaniu potrzeb kogokolwiek. Dwoch facetow miesza sperme po to, zeby to bylo "ich wspolne dziecko", moze dwom facetom jest z takim oszukiwaniem siebie samych dobrze, ale dlaczego zakladaja ze to musi byc rowniez dobre dla dziecka?

                                  Oczywiscie ze jest masa dzieci poczetych po pijaku, masa dzieci niechcianych, ale jezeli to ma byc argumentem za produkowaniem dzieci "dwoch ojcow" i uzywaniem kobiety jako inkubatora, to chyba jednak cos nie tak z ta metoda a la´ Elton John...
                                  • sabba Re: O spiewkach 01.03.11, 22:18
                                    mario mysle ze dziecko jest zawsze zaspokojeniem jakis tam potrzeb rodzicow.... czy to potrzeba przedluzenia gatunku, czy potrzeba towarzystwa, dynastyczna czy tez jakakolwiek inna niekoniecznie podchodzaca pod patologie...
                                    • maria421 Re: O spiewkach 02.03.11, 00:07
                                      sabba napisała:

                                      > mario mysle ze dziecko jest zawsze zaspokojeniem jakis tam potrzeb rodzicow....
                                      > czy to potrzeba przedluzenia gatunku, czy potrzeba towarzystwa, dynastyczna cz
                                      > y tez jakakolwiek inna niekoniecznie podchodzaca pod patologie...

                                      Z pewnoscia tak, bo jezeli sie dziecka pragnie, to znaczy ze sie tego dziecka potrzebuje i samo przyjscie dziecka na swiat te potrzebe zaspokaja.
                              • maria421 Re: O spiewkach 27.02.11, 16:31
                                Bluesie- oczywiscie ze kazde dziecko ma prawo znac wlasnych rodzicow. Rowniez dziecko splodzone z mieszanki spermy dwoch mezczyzn i urodzone przez matke surogatke.
                                Dlatego wlasnie pisalam ze mam nadzieje ze dziecko Eltona Johna w odpowiednim czasie zazada testu na ojcostwo i dowie sie kto jest jego biologicznym ojcem. Mam nadzieje tez ze bedzie moglo sie dowiedziec kto jest jego matka.

                                Kobieta ma wolnosc podejmowania decyzji dotyczacych wlasnegp ciala, ale w przypadku kiedy kobieta godzi sie na wynajecie macicy, konsekwencje tego wyboru nie ponosi tylko ona lecz rowniez dziecko.

                                W Europie takie praktyki sa na szczescie niedozwolone.
                                • blues28 Re: O spiewkach 27.02.11, 21:02
                                  Eee tam. Ja zas mam nadzieje, ze dziecko bedzie szczesliwe i nie bedzie sobie gitary zawracalo czy to plemnik Eltona czy Davida. No, a jak sie juz uprze, to sprawdzi i po krzyku.

                                  A teraz definitywnie zawieszam dyskusje na kolku :)
                                  • maria421 Re: O spiewkach 27.02.11, 21:14
                                    Ja jestem jeszcze ciekawa jak Elton i David to urzedowo zalatwili, tzn. kto jest oficjalnie ojcem dziecka, bo przeciez prawo chyba nie przewiduje wpisanie obu nazwisk w rubryce "ojciec".
          • blues28 Re: O spiewkach 26.02.11, 15:36
            pierdoklecja_prutka napisała:

            > No właśnie, to mi się sensowne wydaje. Skoro doszliśmy już do momentu katastrof
            > alnego przeludnienia, oraz do wnosku iż większość dzieci jest wychowywana w kat
            > astrofalny sposób - trzeba coś lepszego wymyśleć. Moim zdaniem właśnie takie gr
            > upy rodzicielskie to bardzo niezłe rozwiązanie.
            -----
            Tylko najpierw musi jakis spychacz przejechac zeby wyrównac grudy i zeby srodowisko dzieciom zycia nie zatrulo :(
            Siedze cicho, bo czuje sie nie tegas, wiec pisac mi sie nie chce, ale owszem czytam. No i trafilam na pewne forum, gdzie facet skarzyl sie, ze w zwiazku takim srednim i klótliwym, bez planowania dzieci (przynajmniej na teraz), partnerka wyjela spirale trzy miesiace temu i bec! Jest w ciazy! Bez uprzedzenia, bez rozmowy, po prostu podjela decyzje, ze ona chce i postawila go przed faktem dokonanym. Pare krytycznych glosów kobiet na tamat nieetycznosci takiego czynu, oszustwa, zostalo zmiecione przez forumowe wrony, które podniosly wrzask. Bo biologia, bo zegar tyka, bo gdzie drwa rabia, bo mial sobie zawiazac na supel, bo gdyby nie takie kobiety to rodzaj ludzki by wyginal (sic!! zielonego pojecia o zaludnieniu swiata), ze jedna czy druga to zna takiego co krzyczal a teraz jest kochajacym tata (co to ma dowiesc w dyskusji o etyce czynu to nie wiem?) itp. Zadna nie uwzglednila, ze to nie wpadka tylko czyn premedytowany.
            I Ty Stokrociu, w tym wszystkim chcesz krzewic grupy rodzicielskie? Zle to widze na razie :(

        • blues28 Re: O spiewkach 26.02.11, 15:13
          Ha! Dzisiejsza prasa /El Mundo/ wlasnie donosi o szczesliwych narodzinach. Lorca, córka Leonarda (nazwana na czesc poety hiszpanskiego Federico García Lorca, którego Leonard bardzo ceni), zamierza aktywnie uczestniczyc w zyciu córki, bo nie jest matka surogatka, tylko po prostu matka.
          Artykul jest dlugi, ale dziwnie nic wiecej nowego nie wnosi oprócz tego co juz napisal CJ.

          • pierdoklecja_prutka Re: O spiewkach 26.02.11, 16:16
            Jezuzmario, a skąd ten Elton się tu wziął?

            Ja pisałam o przypadku wnuczki Cohena, co ma do tego Elton? Chodziło o dzieci posiadające więcej niż jedną lub dwie osoby, które się poczuwają do rodzicelswa dziecka. Co tutaj ma wirówka spermy do tego, to ja naprawdę nie wiem. I nie to że ja jakoś to krzewić chcę, po prostu myślę że się to samo rozkrzewi jako rzecz sensowna.

            Elton? Hm...



            --
            wasza pierdo
            • maria421 Re: O spiewkach 26.02.11, 19:00
              Elton sie wzial z tego, ze napisalam ze wole takie "naturalne" metody plodzenia potomstwa osob homoseksualnych jak opisal Chris niz poslugiwanie sie macica do wynajecia.

              A propos rozmnazania sie, jest taka comedia amerykanska pt. "Idiocracy". Znacie? Na poczatku pokazuja dwie pary- jedna para wysoce wyksztalcona i ciagle zwlekajaca z potomstwem, druga para prymitywna , kopulujaca sie i plodzaca dzieci na potege.
              W tym czasie , do wojskowego ekperymentu hibernacji, zostaje zamrozony przecietnie inteligentny facet i dziewczyna lekkich obyczajow. Budza sie po 500 latach w swiecie idiotow ...

            • kan_z_oz Re: O spiewkach 28.02.11, 06:35
              Dzien wolny mam dzisiaj od nart. Regeneracja sil na jutrzejszy snieg padajacy od rana. Mam nadzieje na puch, a jak nie puch to gleboki snieg i w miare suchy, zebym mogla sie do jazdy z samego rana przymierzyc...hahah

              Wchodze wiec sobie aby poczytac o piosenkach a tu...sobie pierdolca wlasnego i regularnego leczy Mania jak zwykle, od lat te same i niezmienne prawdy o zyciu...ktorych nie czytam, bo mi sie nie chce. No ale i tak musze w ramach ogolnego na kazdym watku swoje wchlonac w cytatach. Moze by sobie chlopa znalesc coby wyszturchal raz lub wiecej byle porzadnie???coby pierdolenie kocmobolow ustalo i zagladanie innym pod pierzyne???

              Do spiewek; Na koncercie Eltona bylam raz alezawsze chetnie sie bym sie wybrala jakby tylko do Sydnej zawital. Jest to kawalek najlepszej muzyki jakiej mozna posluchac, chociaz nawet fanem nie jestem...potrafi imporowizowac na fortepianie w stylu mistrzowskim i obficie. Chetnie dogrywal na koniec ku uciesze gawiedzi. Chetnie rozmawial z takowa i nie obijal sie jak wiele gwiazd, ktrore graja pol godziny i tyle samo odpoczywaja. Prawie trzy godzinny koncer z przerwa moze tylko 15 minutowa. Jest w formie niesamowitej, co milo widziec...w takiej jakiej malo ktory jego rowiesnik jest. Jest tez chyba w znacznie lepszym stanie niz pare dekad wstecz w latach prochow i narkotykow...
              Chyba wiec mu sluzy to co robi...wcale mnie nie dziwi, ze mogl dorosnac do tego aby zostac ojcem. W jego przypadku bylaby to decyczja przemyslana i bardzo zrownowazona. Co byloby w przeciwienstwie do wielu par hetero , ktore najpierw produkuja a pozniej lapia sie za glowe...

              Niestety fonii tutaj nie mam, wiec moge tylko poczytac..haha

              Kan

              • ewa553 Re: O spiewkach 28.02.11, 07:11
                kazda baba co ma chlopa i jest ruchana uwaza prymitywnie, ze jest to rozwiazanie roznych takich. I ja sie z Maria nie zgadzam, dlatego sie nie dopisywalam, ale prostactwo Twojego wpisu rzucilo mnie o sciane.
                • maria421 Re: O spiewkach 28.02.11, 09:08
                  Ewa, daj spokoj, Kanowi nie chodzi o temat, Kanowi chodzi o to zeby dosadnie pokazac jaki Kan jest postepowy i tolerancyjny, czyli ze Kan wie kogo mozna zjechac (bezkarnie) , a kto jest niedotykalny.

                  Ewa, i pamietaj ze jak nastepnym razem powiesz znowu "Ruskie", czy "Turki", to Cie na P2 ustawia do pionu w imieniu nieobecnych tu Rosjan i Turkow bo Ty, jak i ja, najwyrazniej nie nalezysz do osob ktorym tutaj wszystko wolno ;)



                  • jutka1 Re: O spiewkach 28.02.11, 09:32
                    A tutaj Mario przesadziłaś. Pisałam przed przeczytaniem Twojego postu.
                    • blues28 Re: O spiewkach 28.02.11, 09:53
                      Obie przesadzily :(
                      Tylko chyba predzej usprawiedliwie Marie, bo zostala zaatakowana ad personam w bardzo brzydki, seksistowski sposób :(
                      Nosz kurnia, mozna sie nie zgadzac, ale sugestia o zwyobracaniu przez chlopa jest ponizej krytyki :(

                      A w ogóle to pisac sie nie chce :(
                      • maria421 Re: O spiewkach 28.02.11, 10:00
                        blues28 napisała:

                        > Obie przesadzily :(
                        > Tylko chyba predzej usprawiedliwie Marie, bo zostala zaatakowana ad personam w
                        > bardzo brzydki, seksistowski sposób :(

                        .... i to z zaznaczeniem ze Kan Marii nie czyta ale i tak wie:)

                        > Nosz kurnia, mozna sie nie zgadzac, ale sugestia o zwyobracaniu przez chlopa je
                        > st ponizej krytyki :(
                        >
                        > A w ogóle to pisac sie nie chce :(

                        Nic, Bluesie, ja pojde sie przewietrzyc to mi przejdzie, a potem wrocimy jak zwykle do pierdul .
                    • maria421 Re: O spiewkach 28.02.11, 09:54
                      Jutka, pisze z doswiadczenia. W kazdym razie milo mi ze choc tym razem zareagowalas.
              • jutka1 Re: O spiewkach 28.02.11, 09:11
                Co ma do tego pieprzenie, to nie wiem. :-///
                I tak sobie myślę, że dałaś się złapać na najstarszy na świecie i jeden z bardziej "insidious" stereotyp, z reguły wysuwany lufą czołgu przez facetów... :-(
                • pierdoklecja_prutka Re: O spiewkach 28.02.11, 12:04
                  Ale jaja!

                  Uważanie chuja oraz ciążę za pacaneum na wszystkie damskie dylematy śmierdzi szowinizmiem jak zgniłą kapuchą na polu. Fuj.




                  --
                  wasza pierdo
    • ewa553 Re: O spiewkach 27.02.11, 14:44
      wlasnie wrocilam z kina. dobry niemiecki foilm, w ktorym gra tylko dwojka dobrych niemieckich aktorow a reszta to Argentynczycy. Bo caly film "odbywa" sie w Buenos Aires (myslalam duzo o Tobie i Twoich zdjecach, c-j). To jewst dopiero historia! Otoz: dziewczyna bedaca zawodowa plywaczka, niemka, wybiera sie chyba na jakies zawody do Chile, z przesiadka w BA. Tam, siedzac na lotnisku slyszy jak jakas pani spiewa swojej malutkiej coreczce kolysanke i nagle stwierdza, ze zna kolysanke, co wiecej: nie znajac hiszpanskiego, zna slowa tej kolysanki. Od slowa do slowa, od wydarzenia do wydarzenia, dowiadujemy sie - step to step - calej historii: jest corka Argentynczykow, ktorych junta ot tak, z ulicy zgarnela, a zaopiekowali sie nia Niemcy: przedszkolanka w ktorej przedszkolu rzeczona dziewczynka, wowczas lat 3, przebywala i jej niemiecki maz, inzynier pracujacy wtedy w argentynskiej firmie. Zabieraja mala do siebie do Niemiec, wychowuja w przekonaniu, ze to ich corka. Pod koniec filmu wychodzi rowniez na jaw (po tym jak po nitce do klebka swego pochodzenia dziewczyna dochodzi), ze w kilka dni po porwaniu jej rodzicow, jej ciotka byla u przedszkolanki aby dowiedziec sie co z mala, a ci podli Niemcy udawali ze nie wiedza o kim mowa.
      O! to jest dopiero dramat! To jest konflikt pochodzeniowo-rodzicielski itd.
      A Wy tu o Eltonie i jego plemnikach!
      • xurek Re: O spiewkach 28.02.11, 13:50
        Ja mam pytanie: czemu owa Lorca dala sie zaplodnic sperma geja miast swojego przyjaciela? Czy dedukuje slusznie, ze Lorca jest lesbijka? Bo jezeli nie, to bardzo mnie odpowiedz na to pytanie ciekawi. Wyczytal ktos cos na temat?
        Wpis Kana tez mnie zupelnie zszokowal. Maria nikogo nie obrazila, nic zdroznego nie powiedziala, mozna sie nie zgadzac, mozna sie zirytowac, ale nie powinno sie reagowac w chamsko-raniacy sposob!
        A co do dziecka Eltona to musze powiedziec, iz dawnymi czasy, jak jeszcze nie mialam dziecka i prawie zdanego z ta grupa wiekowa kontaktu (a bezdzietna bylam do 37) to tez mnie takie „postepowo – nieortodoksyjo – ekstrawaganckie“ rozwiazania sie podobaly, imponowaly badz co najgozej byly obojetne.
        Od kiedy mam potomka i sila rzeczy skonfrontowana jestem z wieksza iloscia stworzen nieletnich takie rozwiazania wzbudzaja we mnie coraz wiekszy wewnetrzny niepokoj.
        W porownaniu z wieloma ekstrawagancjami ja chcialam wychowywac moje dzieco zasciankowo wrecz, bo oprocz tego, ze mialo od pieluch ubrane byc cale na czarno, nosic szpanerska punk-fryzure, interesowac sie natura miast debilnych kreskowek, sluchac owego wlasnie Cochena miast naprawde napawajacych wstydem „mini Hääsli“ badz z drugiego konca „Asher & Co“ oraz czytac Cortazara miast „o trzech detektywach“ moglo byc sobie zupelnie „normalne“. Ze zgroza zauwazylam jednak, ze moje z historii i natury wrecz predestynowane do oryginalnosci dziecko robilo i robi doslownie WSZSTKO, by byc normalne, przecietne, niezauwazalne w tlumie, tuzinkowe. Dzieci (wszystkie, ktore znam i prawie wszstkie wg. rozlicznych psychologow, z ktorymi bylo mi dane) tak maja i ta faza jest dla ich pozniejszego rozwoju bardzo wazna. Pozbawienie ich tej mozliwosci odbija sie zdaniem moim i poznanego przeze mnie „fachowego swiata tudziez literatury“ negatywnie. Takowoz niemozliwosc zidentyfikowania sie z jakas grupa spoleczna badz mowiac inaczej poznania i nasiakniecia swoimi korzeniami.
        Teraz mozna by teoretyzowac, iz „grupy rodzicow“ tudziez „grupa socjalna homoseksualistow“ moga rownie dobrze sluzyc za „normalnosc“ i „korzenie“. Owszem, moglyby, gdyby bylo im dane i w takiej teoretychnej (na dzien dzisiejszy) utopii z cala pewnoscia moglyby zastapic to, co dzisiaj uwazamy za „normalna rodzine“. Ale tak niestety nie jest i moim zdaniej jeszcze dlugo nie bedzie. Obojetnie jak bardzo dwoch gejow / dwie lesbijki / biali rodzice czarnych / czerwonych / zielonych / fioletowych dzieci tudziez wszstkie inne odbiegi od standardu beda sie starac, by ich potomstwo swoj status za normalny uznalo, przedszkole / szkola / plac zabaw / inni „normalni“ rodzice i cala masa innych instytucji, ktorych wyliczac mi sie nie chce, zrobia swoje.
        Ja czesto bedac w ciazy i na poczatku mojego maciezynstwa konfrontowana bylam z zarzutem, iz moj kaprys spedzenia zycia z Afrykanczykiem uczyni moje dziecko nieszczesliwym, gdyz nie bedzie takiego miejsca, w ktorym bedzie sie ono moglo w pelni poczuc „w domu“. Zarzuty te czesto padaly od dzieci z takich wlasnie zwiazkow a ja mimo to traktowalam je albo z oburzeniem albo z poblazaniem ale nigdy nie powaznie. Dopiero jak moje dziecko po raz pierwszy skonfrontowane ze slowem „Neger“ powiedzialo mi zrezygnowane „mamo, co ja mam z Toba dyskutowac, jak to sie czuje, skoro Ty tego nigdy nie poczujesz“ zrozumialam, albo raczej „poczulam“ o co chodzilo w tych zarzutach.
        Gdybym dzisiaj jeszcze raz stanela przed ta sama decyzja to nadal zdecydowalabym sie na ten zwiazek i takie dziecko ale nie usilowalabym juz wmowic krytykom takowego rozwiazania, iz nie maja racji. Maja racje, moj wybor w powaznym stopniu wplynal na sytuacje socjopsychiczna mojego dziecka pozbawiajac go szansy na „przecietnosc“. I widze, ze ma to wplyw. Jak duzy zalezy pewnie od charakteru konkretnego dziecka i konkretnej sytuacji jego rodzicow.
        Nie znaczy to, iz takich decyzji nie nalezy podejmowac, gdyz ich nie podejmowanie prowadzi do stagnacji, ale trzeba sobie moim zdaniem zdawac sprawe z konsekwencji i a) nie przesadzac z ta rodzicielska ekstrawagancja i b) nie stylizowac jej na „lepsze rozwiazanie“.
        Jezeli zas chodzi o socjopatyczne rodziny tudziez podrzucanie dzieci innym „tatusiom“ to jestem przeciwko obydwu, ale nie mam czasu pisac dluzej, bo raporty czekaja i sie niecierpliwia .
        • maria421 Xurek- balsam na rany mi lejesz:) 28.02.11, 14:58
          .... bo piszesz, oczywiscie w o wiele lepszym stylu ,to co ja od soboty chce powiedziec, a czego nikt tu oprocz Ciebie nie chce zrozumiec, czyli to ze nie ma wolnosci bez odpowiedzialnosci.

          Jezeli Chrisa wspomniany kolega gej zapladnia wlasna sperma lesbijke i tak ow kolega jak i owa lesbijka poczuwaja sie do pelni obowiazkow wynikajacych ze splodzenia dziecka, czyli do swiadomego rodzicielstwa, to mnie nic do tego.

          Ja sie buntuje przeciw traktowaniu dziecka jako zabawki ktora, jak tylko ma sie dosyc kasy, mozna sobie zamowic u jakiejs biednej Hinduski ktora dla nas to dziecko urodzi. Buntuje sie jezeli to dziecko ma byc potem wychowywane w klamstwie ze ma dwoch tatusiow. Buntuje sie ze odbiera sie dziecku mozliwosc kontaktu z wlasna matka.

          I buntuje sie ze ja mam te cala nowa mode bezmyslnie i bezkrytycznie polykac pod grozba towarzyskiego ostracyzmu.

          Mody przychodza i mijaja, a stare prawdy pozostaja niezmienne- do splodzenia dziecka konieczny jest udzial mezczyzny i kobiety dlatego nie ma czegos takiego jak jednoplciowe rodzicielstwo i nigdy nie bedzie.

          Xurek pyta:
          "Teraz mozna by teoretyzowac, iz „grupy rodzicow“ tudziez „gru
          pa socjalna homoseksualistow“ moga rownie dobrze sluzyc za „normaln
          osc“ i „korzenie“"


          "Grupa rodzicow" z pewnoscia nie moze bo dziecko nie potrzebuje "grupy" lecz konkretnej , jednej osoby lub paru osob z ktorymi sie identyfikuje, od ktorych sie uczy, do ktorej wie ze "nalezy", z ktorej czerpie wlasnie korzenie i na ktora moze zawsze i bezwarunkowo liczyc.

          "Gropa socjalna homoseksualistow"- moze zamienmy slowo "grupa" na slowo "para"?
          Para homoseksualistow moze stanowic dla dziecka wlasnie ten punkt odniesienia z ktorym dziecko sie identyfikuje, skad czerpie korzenie, pod warunkiem ze dziecko bedzie wiedzialo ze tylko jedna, konkretna osoba jest jego matka czy ojcem, ze nie bedzie oklamywane ze ma dwie mamy czy dwoch ojcow.

          W takiej sytuacji to nie otoczenie jest winne ze wyjasnia dziecku ze kazde dziecko ma tylko jednego ojca i jedna matke.





          • blues28 Mialam juz nic nie pisac, ale... 28.02.11, 17:23
            Xurku, bardzo cenny wpis bo oparty na Twoich wlasnych przezyciach.
            W calym, dlugim artykule w El Mundo, nie ma zadnej insynuacji, ze Lorca jest lesbijka, nie ma ani slowa o przyjacielu/narzeczonym/partnerze. Podobno Lorca jest bardzo dyskretna i niemedialna, prowadzi antykwariat i zdecydowala sie na urodzenie dziecka Rufusowi Wainwrightowi. Tyle na temat Lorki :)

            Z Twojego wpisu dla mnie kluczowym zdaniem jest: “Gdybym dzisiaj jeszcze raz stanela przed ta sama decyzja to nadal zdecydowalabym sie na ten zwiazek i takie dziecko ale nie usilowalabym juz wmowic krytykom takowego rozwiazania, iz nie maja racji”.
            Dlaczego zatem mamy odmawiac innym tego prawa? Na jakiej podstawie? Bo sa w czyms tam inni wedlug naszego modelu? Nie przystaja do powszechnej normy? Napewno tym dzieciom z “innych” zwiazków nie bedzie latwiej, bedzie im trudniej, ale to zaden argument. Milionom dzieci jest dramatycznie ciezko i nikogo to nie obchodzi! A nagle pochylamy sie z ogromna troska nad dzieckiem Eltona. Dlaczego?

            Rozumiemy instynk macierzynski. To takie oczywiste, kobieta chce dziecko i, o ile zdrowa, to je ma. Nikomu nic do tego. Nawet jesli skrajna patología, ubóstwo, glód, przemoc. Przeciez nawet nie ma dyskusji na ten temat. Ale wystawiamy pod osad i sad decyzje Eltona Johna do posiadania dziecka. I juz z góry wiemy, ze to dla niego zabawka!

            Mnie jest wszystko jedno czy moja postawe uzna sie za obojetna. Zawsze wyznawalam zasade: zyj i daj zyc innym. Tego sie trzymam i nie widze powodu, zeby wtracac sie do cudzego zycia i kwestionowac cudze wybory . Póki co przykladowe dziecko Eltona moze miec dobre zycie, moze nigdy nie buszowac w swoich korzeniach, moze byc calkiem szczesliwe, oczekiwane i kochane. I nie byc niczyja zabawka.

            Moja przyjaciólka ma dwie córeczki, adoptowane w Chinach. Jest swiadoma, ze dziewczynki nie unikna rasistowskich komentarzy. Ale nigdy nie zalowala decyzji o adopcji ani tego gdzie sie ta adopcja dokonala. A poniewaz jest zawarta miedzyrzadowa umowa adopcyjna Chiny-Hiszpania, zatem adopcji jest sporo, ergo istnieje szansa, ze spoleczenstwo sie oswoi i nie bedzie wytykac palcami skosnookie dziewczyny.

            • maria421 Re: Mialam juz nic nie pisac, ale... 28.02.11, 17:58
              Bluesie, Elton John i jego partner to tylko przyklad. Osobiscie nie wierze w nagle pojawienie sie instynktu ojcowskiego u 63 letniego faceta (n.b. Elton John byl zonaty, mogl byl wtedy myslec o potomstwie chocby poprzez sztuczne zaplodnienie zony), ale to tylko moja opinia.

              Ja sie czepiam nie tyle Eltona Johna, co uznawania ze wszystko mozna jezeli tylko medycyna i kasa na to pozwala. Czepiam sie praktyk (wynajmowanie macicy) ktore u nas i tak sa nielegalne.
              Czepiam sie plodzenia dzieci nie dla dzieci lecz dla siebie samych. Czepiam sie wychodzenia z zalozenia ze "dziecko musi zrozumiec" , bo to nie dziecko musi zrozumiec Eltona i Davida (pozostanmy juz przy tym przykladzie), lecz Elton i David musza zrozumiec dziecko ktore jak kazde inne ma prawo wiedziec kto jest jego ojcem a kto matka.

              To nie jest porownywalne z adopcja z Chin czy z innych egzotycznych krajow, choc wiadomo ze takie dzieci potem tez chca poznac wlasne korzenie, kulture biologicznych rodzicow. I maja do tego swiete prawo.
              • blues28 Re: Mialam juz nic nie pisac, ale... 28.02.11, 19:04
                Mario, oczywiste, ze Elton to przyklad i ja jako wzór X go traktuje :)
                I tak:
                1- instynkt ojcowski/macierzynski moze sie pojawic kiedy chce. Nawet jesli znajdziesz jakas krzywa w tym temacie, to odstepstwa od reguly zawsze istnieja i nic nie mozesz wiedziec w temacie pojawienia sie instynktu u konkretnego X czy Eltona.

                2: stawiam dolary przeciw orzechom, ze 80% dzieci rodzi sie bo taki akurat kaprys ma mama albo tata. Albo w ogóle z czystej bezmyslnosci. Tych chyba najwiecej. Plodzenie dzieci nie dla dzieci, tylko “bo tak…” jest regula; spójrz na swiat i spójrz realnie a nie przez pryzmat osobistych przekonan. Naprawde nie widzisz bezmiaru dzieciecych tragedii dookola? I po co czepiac sie kogos, kto na tyle pragnie dziecka ze czyni wysilki zeby je miec?
                Bo co? Bo jest troche inny niz my?

                3: w Polsce wynajecie matki surogatki nie jest nielegalne. Z tego co wiem i przynajmniej na dzisiaj.

                4: dzieci X, Eltona czy Iksinskiej maja prawo wiedziec kto jest ich ojcem/matka. No i jak przyjdzie czas to sie dowiedza, zrobia proste badania i dostana do reki wynik mocno wiarygodny. Czy naprawde nie jest istotniejsze kto je kocha, wspiera, wychowuje, jest podpora i swiatem dla tych dzieci?

                Off topic: CJ nawet sie nie snilo, ze jego muzyczny watek ma takie wziecie :)
                A teraz ide ogladac Black Swan. Baj!!
                • maria421 Re: Mialam juz nic nie pisac, ale... 28.02.11, 19:53
                  blues28 napisała:

                  > Mario, oczywiste, ze Elton to przyklad i ja jako wzór X go traktuje :)
                  > I tak:
                  > 1- instynkt ojcowski/macierzynski moze sie pojawic kiedy chce. Nawet jesli znaj
                  > dziesz jakas krzywa w tym temacie, to odstepstwa od reguly zawsze istnieja i ni
                  > c nie mozesz wiedziec w temacie pojawienia sie instynktu u konkretnego X czy E
                  > ltona.

                  Wiadomo ze na ogol instynkt macierzynski jest silniejszy od ojcowskiego (kwestia hormonow) i ze instynkt macierzynski zanika najpozniej w czasie klimakterium lub andropauzy.

                  > 2: stawiam dolary przeciw orzechom, ze 80% dzieci rodzi sie bo taki akurat kapr
                  > ys ma mama albo tata. Albo w ogóle z czystej bezmyslnosci. Tych chyba najwiecej
                  > . Plodzenie dzieci nie dla dzieci, tylko “bo tak…” jest regul
                  > a; spójrz na swiat i spójrz realnie a nie przez pryzmat osobistych przekonan.
                  > Naprawde nie widzisz bezmiaru dzieciecych tragedii dookola? I po co czepiac si
                  > e kogos, kto na tyle pragnie dziecka ze czyni wysilki zeby je miec?
                  > Bo co? Bo jest troche inny niz my?

                  Bluesie, oczywiscie ze widze tragedie dzieci niechcianych. Ale to chyba jednak slaby argument na korzysc Eltona i Davida?

                  > 3: w Polsce wynajecie matki surogatki nie jest nielegalne. Z tego co wiem i pr
                  > zynajmniej na dzisiaj.

                  W Niemczech jest nielegalne.

                  > 4: dzieci X, Eltona czy Iksinskiej maja prawo wiedziec kto jest ich ojcem/matka
                  > . No i jak przyjdzie czas to sie dowiedza, zrobia proste badania i dostana do r
                  > eki wynik mocno wiarygodny. Czy naprawde nie jest istotniejsze kto je kocha, w
                  > spiera, wychowuje, jest podpora i swiatem dla tych dzieci?

                  Dla dziecka najbardziej istotne sa konkretne , stale osoby. Ale , wierz mi, dziecko najbardziej potrzebuje normalnosci, co walsnie Xurek potwierdzila.
                  > Off topic: CJ nawet sie nie snilo, ze jego muzyczny watek ma takie wziecie :)
                  > A teraz ide ogladac Black Swan. Baj!!
          • pierdoklecja_prutka Re: Xurek- balsam na rany mi lejesz:) 28.02.11, 17:38
            Po pierwsze skończ Marysia z irytucjącym obyczajem ofiaryzowania się, nikt tu bowiem wobec Ciebie nie stosuje ostracyzmu, Twoich praw do wypowiadania nie umniejsza ani nie traktuje jak kogoś gorszego. Skąd ten idiotyczny pomysł, który tu chodzisz i powtarzasz w kółko? Rżnięcie na siłę ofiary jest nie tylko dla otoczenia irytujące, ale także jest mało twarzowe. Może skończ z tym.

            Ja rozumiem, że się tutaj z Xurem łączycie w obronie dziecka prawa do bycia konformistą. Ale podążając tym tropem, powinni rodzice którzy dziecka nie leją - zacząć je lać, żeby się czuło lepiej, bo większość rodziców leje. Na przykład. To mniej wiecej tak wygląda, że sugerujecie żeby dostosować stopę do buta - czyli człowieka i jego sposób życia - do ksenofobicznych i wstecznych przekonań społeczeństwa. Pewnie, wyjątkowym być, Ghandim, Jezusem, jest niewygodnie, Galileuszem być, niekomfortowo. Dzieckem dwóch pedałów - ryzykowne. Rudym - też niefajnie. Okulary nosić - wyśmieją. Być za grubym lub za chudym - nieprzyjemne. Innym w jakikolwiek sposób być - dostarcza zawsze dyskomfortu. Dlatego powinni się łączyć i mieć razem dzieci tylko blondyni i bruneci, a rudzi nie. Grubi i chudzi też nie. Krótko i dalekowzroczni - nie. Za starzy i za młodzi - nie. Białe z białymi, czarne z czarnymi, azjaci z azjatkami. Baby z chłopami.

            No proszę Was, jeśli celem życia człowieka istotnie jest być tak nijakim jak się da, nikomu nie podpaść w niczym, nie wychylać się i broń boże nie wyróżniać w niczym - to dał bóg. Tyle, że skąd taki człowiek wie - że w ogóle życie, a poza tym po co?


            --
            wasza pierdo
            • maria421 Re: Xurek- balsam na rany mi lejesz:) 28.02.11, 18:32
              Dorota, nie wiem jak Ty bys zareagowala na moim miejscu na dzisiejszy post Kana, ja zareagowalam tak jak widzisz i bardzo prosze nie wymagac ode mnie wiecej.

              Postu Xurka pewno nie zrozumialas do konca. To nie Xurek chcial wychowac dziecko konformistycznie, to dziecko tego chcialo. Bo dziecko juz tak ma ze lubi to co stale i pewne.
              Do pewnego czasu,( ktory Xurek jeszcze ma przed soba, a ja juz za soba), kiedy dziecko zaczyna sie buntowac i robic wbrew i na opak. Wtedy dziecko przestaje byc konformista rodzinnym a staje sie konformista grupy , czesto jakiejs subkultury.

              Tylko naprawde wyjatkowe jednostki staja sie Galileuszem , wiekszosc ludzi jest konformistami z wlasnej nieprzymuszonej woli, czesto zmieniajac grupe konformistycznego odniesienia kilka razy w zyciu.

              Zadaniem rodzicow jest tak uformowac dziecko zeby bylo swiadome wlasnej wartosci i pewne samego siebie. Oczywiscie w granicach na jakie pozwala charakter dziecka. A to jest mozliwe tylko wtedy jezeli w pierwszych latach zycia dziecko bedzie mialo konkretny punkt odniesienia, jedna - dwie osoby na ktore moze zawsze liczyc, ktorych milosci jest pewne. Dlatego zadne grupy rodzicielskie sie nie sprawdzaja, zadne domy dziecka ze zmieniajacym sie personelem sie nie sprawdzaja, zadne eksperymenty na dzieciach sie nie sprawdzaja.

              Dziecko ktore jest pewne wlasnej wartosci i pewne bezwarunkowej milosci rodzicow, lepiej sobie da rade ze wszystkim przeciwnosciami, czyli z byciem okularnikiem, grubasem, jakala, czy z kolorem skory.
              Swiata nie da sie zmienic, nie da sie spowodowac ze nagle wszystkie dzieci stana sie grzeczniutkie i nie beda wysmiewac innych. Lepeij wiec przygotowac dziecko do konfrontacji ze swiatem takim jakim on jest.
              • pierdoklecja_prutka Re: Xurek- balsam na rany mi lejesz:) 28.02.11, 18:48
                Marysiu, myślę że zrozumiałam co Xurek chce powiedzieć, i z pewnością się nawet z tym zgadzam częściowo. Natomiast gwoli podtrzymania interesującej dyskusji, zaprezentowałam inny punkt widzenia. Po prostu. Xurka, z przyczyn oczywistych, o chęć wychowywania konformistycznego dziecka - nie podejrzewam ;)

                Co do wypowiedzi Kana, to czemu mam od Ciebie więcej nie wymagać? Przecież nie Ty jedna się poczułaś tym postem dotknięta, inne osoby także wyraziły swoje niezadowolenie. Czemu się więc czujesz jakoś wyodrębniona, szykanowana i podawana ostracyzmowi?



                --
                wasza pierdo
                • ewa553 Re: Xurek- balsam na rany mi lejesz:) 28.02.11, 18:55
                  nie lej sie zurem (rzurem), Dorota. Wszystkie zareagowalysmy podobnie, ale to tylko Maryska zostala obrazona wprost.
                  Nie ze wszystkim w kwestii dzieci sie zgadzam ale przyznaje, ze tematu nie studiowalam specjalnie bo mi dzieci raczej obojetne sa. W kazdym razie reasumujac: dzieki ze mam jeden problem mniej!
                  A tak na marginesie: wielkie wrazenie zrobila na mnie wypowiedz (chyba Maryski?), ze dzieci sie rodzi dla nich a nie dla siebie. Jakos mnie to zaskoczylo. Bo zawsze myslalam, ze to rodzice tak z milosci, dla rodziny, te rzeczy, a tu idzie sobie taka para do lozka i mowi: zrobmy czlowieka! dajmy mu szanse, pomozmy mu! itd. Ciekawe.
                  Chyba zrobie ankiete wsrod znanych mi rodzicow.....
                  • maria421 Re: Xurek- balsam na rany mi lejesz:) 28.02.11, 19:42
                    Ewa, dzieci rodzi sie z milosci do nich, to prawda. Instynkt macierzynski nie jest niczym innym jak miloscia do dziecka. Ale milosc to jest przeciez dawanie, nie branie. Wiec kobieta daje dziecku najpierw swoj brzuch, potem swoje bole porodowe , potem nieprzespane noce itp.
                    Daje i nic w zamian za to oczekiwac ani wymagac od dziecka nie moze, moze go tylko nauczyc milosci i jezeli jej sie to uda, to dziecko predko te milosc odwzajemni.
                    Ale dziecko jest od poczatku osobna osoba i jako takie nalezy je widziec, nie jako zaspokajanie wlasnych instynktow, marzen, ambicji. Dlatego cale wysilki wychowawcze powinny miec na celu nie to co dla nas dobre, ale to co dla dziecka dobre. Bo to w koncu o nie chodzi.
                    Dlatego napisalam ze dziecko rodzi sie nie dla nas samych lecz dla samego dziecka.
                • maria421 Re: Xurek- balsam na rany mi lejesz:) 28.02.11, 19:45
                  pierdoklecja_prutka napisała:


                  > Co do wypowiedzi Kana, to czemu mam od Ciebie więcej nie wymagać?

                  Bo to byla wypowiedz pod moim adresem.

                  Przecież nie
                  > Ty jedna się poczułaś tym postem dotknięta, inne osoby także wyraziły swoje nie
                  > zadowolenie. Czemu się więc czujesz jakoś wyodrębniona, szykanowana i podawana
                  > ostracyzmowi?
                  >

                  Bo akurat tutaj czuje sie wielka non-konformistka :-)
                  > --
                  > wasza pierdo
                  • pierdoklecja_prutka Re: Xurek- balsam na rany mi lejesz:) 28.02.11, 20:11
                    Koncepcja robienia człowieka dla człowieka bardzo mi się podoba. Choć ekstremalnie odbiega od tego co się dzieje powszechnie.

                    Natomiast, o ile jeden człowiek może drugiego obrazić, to już do ostracyzmu potrzeba więcej osób niż jednej. Nie może jedna osoba innej poddać ostracyzmowi. Lub jedna osoba drugiej nie może na przykład wyalienować. Wykluczyć. Dyskryminować. Tego się czepiam. Marysia każde jedno lub dwu-osobowe pierdnięcie pod Twoim adresem zaraz przedstawiasz jako kielecki pogrom i hiszpańską inkwizycję przeciw Tobie jednej jedynej.

                    --
                    wasza pierdo
            • xurek Re: Xurek- balsam na rany mi lejesz:) 28.02.11, 23:12
              Pierdoklecjo, no co Ty? Ja tutaj wyrazam moje zaniepokojenie koncepcja "sperma z miksera, macica z inernetu i dwoch homo-dziadkow miast mamy i taty" a Ty mi tutaj zara ze w takim razie to ja jestem za "bialy z bialym, chudy z chudym i zabronic wszystkim rudym".

              Jak zwykl mawiac moj ex, miedzy kurwa i zakonnica jest jeszcze kupa miejsca na cala game normalnych kobiet :).

              Na wszystko w zyciu jest czas. Na wyroznianie rowniez. Ja na przyklad nie cierpie ubierac sie normalnie i moja cala garderoba wyglada zdaniem mojej siostry jak z fundusa teatralnego. Ale jak mnie mamusia do przedszkola wysylala w plaszczyku w kratke z kolnierzem z nutrii plus kapeluszu w te sama kratke (z piorkiem miast futra) to ja szlam i polykalam lzy i marzylam o kurtce z ortalionu takiej czerwonej jak ta od Ilony i czapce usztrykowanej na drutach. Jakby mamusia zaczela byla z tymi piorami i stolami z dziesiec lat pozniej, to pewnie byloby dla mnie lepiej.
    • jutka1 Odcurviam wątek! 28.02.11, 20:52
      www.youtube.com/watch?v=psKGkDJY6Vo
      I na inne rozmowy o macicach sobie załóżta nowy wątek. :-)))
      • kan_z_oz Re: Odcurviam wątek! 01.03.11, 06:47
        I bardzo dobrze ze sie towarzystwo zszokowalo...a jak ja sie czuje - przepraszam? wchodze na piosenki a czytam o wszystkim z wyjatkiem takowych - dowalilam wiec i nie widze dlaczego moje niestosowne dowalanie jest bardziej bulwersujace od innych niestosownych dowalanek??
        Osobiscie??...a przepraszam gdzie jest ustanowione co jest stosowne a co niestosowne w ramach panaceuma na wszystki doleglowosci?

        Mani nie czytam od roku...nika mam zablokowanego. Nie czytam, bo mi sie nie chce. Nie chce mi sie marginalizowac, klocic sie, polemizowac. Byl czas, ze wyrobilam swoja 110% norme. Obecnie nie mam potrzeby.

        Ale wchodze na zupelnie neutralny watek i co widze? stan piany, zawieszanie na kolku dyskusji, jezzusowanie w niecierpliwosci, westchnienia glosne i wyrazne, ze nie na temat, obok tematu, nie przyjmuje zadnych argumentow...moze ladniej wyrazone ale ladunek ten sam.

        Moze nalezy sie zdecydowac czy cos przeszkadza czy nie. Ja sie zdecydowalam - Mania jest jak jest i sie nie zmieni - usunelam sie wiec z choryzontu i nie odpowiadam. Nie umiem, nie potrafie, moze za glupia, moze za madra ale generalnie bylam chora od ciaglego ustepowania, zawieszania na kolku, tlumaczenia po czym i tak dochodzenia do wniosku, ze wszystko na prozno.

        I przepraszam ale w czesci wypowiedzi na tym watku nie zauwazylam zbytniej zyczliwosci do Manii wlasnie.

        Kan
        • blues28 Re: Odcurviam wątek! 01.03.11, 08:15
          Powiem tak:
          Jesli opierdzielasz kogos za zagladanie pod cudza pierzyne, to nie zagladaj sama pod pierzyne adwersarza. To chyba jasne, nie?
          Kanie, zostalas ochrzaniona nie za niezgadzanie sie Maria, ale za forme w jakiej to zrobilas i za argument jakiego uzylas. Tego by brakowalo, zeby na tym forum chlop i chuj byly panaceum na zycie :(

          Ja nie zgadzam sie z Maria, ale nie bede juz prowadzic dyskusji, bo zaczyna sie krecic jak pies za wlasnym ogonem. Z Xurkiem tez sie nie zgadzam i zupelnie nie wiem skad te argumenty o mikserach spermy i homo - dziadkach :( To jakies niepojete dla mnie. Zaczynam miec przykre uczucie, ze to nie o dziecko chodzi, ale o to ze homo-dziadki osmielaja sie je miec :((
          • xurek Re: Odcurviam wątek! 01.03.11, 09:32
            Bluesie, w mojej ironiczno-telegraficzno sktrotowej odpowiedzi na rownie ironiczna odpowiedz Stokrotki na moj post chodzi mi o to, iz nie uwazam, ze krytykujac jedno ekstremum automatycznie optuje za drugim i ze „rozwiazania posrednie“ uwazam za sluszniejsze. Mam nadzieje, ze chociaz Stokrotka zrozumie, o co mi chodzilo :).

            No i kazdy oczywiscie ma prawo sie nie zgadzac. I tak ja wykorzystujac moje prawo nie zgadzam sie z tym, zeby dziadkowie robili teraz za rodzicow, gdyz jest to wbrew naturze i (moim zdaniem) zrdowemu rozsadkowi. Jest mi przy tym zupelnie obojetne, czy robia to dziadkowie homo czy np. babcie hetero przez fertylizacje jak to mialo niedawno miejsce we Wloszech, gdzie jakas ponad 60-latka zostala mama.

            No i winna jestem jeszcze podanie zrodla mixerow i wynajetych macic: jest nim ten oto watek a jako iz uzylam ich jedynie do ironicznej ilustracji nie poczuwam sie do obowiazku sprawdzenia ich wiarygodnosci.

            Poza tym ta Twoja obrona wolnosci rozrodczej wszelkiej troche jest niespojna w sobie, bo z jednej strony obstajesz przy calkowitej wolnosci kobiety w podejmowaniu decyzji o parametrach rozwoju jej potomstwa a z drugiej sie oburzasz na potajemne usuwanie spirali tudziez podrzucanie kukulczych jaj. Czyz to rowniez nie podchodzi pod „decyzje powinna podejmowac tylko i wylacznie kobieta“?

            „O kwestiach majacych tak istotny wplyw na zycie/zdrowie/przyszlosc jak aborcja czy urodzenie dziecka powinna decydowac kobieta (ew.ojciec dziecka), a nie osoby postronne. To jest osobista decyzja danej kobiety.“

            Znaczysie rowniez wszystkie menelki, kryminalistki, socjalne rynsztoki itd moga sobie rodzic i wychowywac jak im sie podoba? Chyba jednak nie, bo w innym poscie na to wlasnie sie oburzasz…..
            • pierdoklecja_prutka Re: Odcurviam wątek! 01.03.11, 11:54
              Przepraszam Kanie, ale dlaczego mnie ma nie być wolno nawracać Marii tylko dlatego, że Tobie się znudziło? Jak już raz pisałam, robię to dla swojej przyjemności, i wcale bym nie chciała żeby się Marysia "nawróciła" na moje - bo z kim będę wtedy gadać???

              Co do Xurka, "good point". Moim zdaniem podstawowy warunek to zgoda partnerów (obojga, obtrojga lub obczworga), że chcą być rodzicami. Tak jak nie można zmuszać do macierzyństwa kobiety, to i faceta do ojcostwa. Tylko co w sytuacji "wpadki" gdy ona potem zdecyduje że jednak chce - a on absolutnie nie? Lub inaczej - ona nie chce, a on tak!

              Jeśli chodzi o Eltona i jego mikser, to jest w tym przesada, ale czy jesteśmy pewni w ogóle że to prawda? Są to trudne dla nas do zaakceptowania sytuacje, tak samo jak macierzyństwo starych kobiet - tyle, że po prostu dlatego, że jest to nowe. Bo jak ojcem się staje 80-letni dziadek to się go klepie po plecach, że taki jurny staruszek. Tak samo surogatki - mało wiem na ten temat, ale kiedyś widziałam program, i wiele z nich nie motywuje się pieniędzmi. Lubią być w ciąży i uważają, że pomagają w ten sposób ludziom.
              --
              wasza pierdo
              • blues28 Re: Odcurviam wątek! 01.03.11, 16:42
                Xurku, ja zauwazylam, ze to byla ironia i jak lubie Twoje wpisy, tak ten rodzaj ironii jakos mnie zaskoczyl :)
                W dodatku myslalam, ze ja optuje za stanowiskiem posrednim, bo nawoluje zeby rozpatrywac kazda sprawe z osobna, bez dokladnych danych nie wrzucac wszystko do wspólnego wora, wylewajac potem dziecko z kapiela. A wyglada na to, ze w odbiorze moje stanowisko jest radykalne i ekstremalne. Najwyrazniej wychodzi tu ubóstwo przekazu w inetrnecie :)

                Czepiajac sie dalej nieszczesnego Eltona to mnie (ale to mnie) sie on z dziadkem nie kojarzy. Pewnosci nie ma, ale wg statystyk powinien dac rade ojcowac dziecieciu do pelnoletniosci tegoz. A jak “zejdzie wczesniej” to jest David. Na codzien trafiam na sporo ojców w podeszlym wieku z malutkimi dziecmi. Nikt sie nie jezy, wrecz jak Stokroc mówi, klepie sie faceta po ramieniu w stylu “well done”. Skoro juz o celebrytach, to Rod Stewart – chyba starszy od Eltona – wlasnie zostal ojcem. I jego ojcostwo nie wzbudzilo polemiki zadnej. Wylacznie gratulacje.

                Odnosnie przykladu o wyjeciu spirali, to albo wyrazilam sie niejasno, albo Ty nie doczytalas. Ja dalej podtrzymuje, ze o swoim zyciu i o swoim brzuchu decyduje kobieta (+ potencjalny ojciec), ale to nie oznacza wrabiania w niechciane ojcostwo partnera. Nie mówie o wpadce, wtedy oboje biora to na klate i zastanawiaja sie, negocjuja , próbuja ustalic wspólna decyzje. W tamtym wpisie mówilam o zarzuceniu antykoncepcji podstepnie, bez uzgodnienia a to juz jest premedytacja, kalkulacja i nieuczciwosc. Jezeli jestes w zwiazku gdzie jeden z partnerów nie chce dziecka to albo wylogowujesz sie ze zwiazku i szukasz innego, bardziej zgodnego z twoimi oczekiwaniami albo decydujesz sie na samotne macierzynstwo. Napewno to nie jest proste ani latwe, ale narzucenie komus ojcostwa to brzydka sprawa. Ja tu nie widze niespójnosci.
                Natomiast dobrym punktem jest ostatni cytat, bo w moim zdaniu ewidentnie zabraklo slowa “swiadoma”. Bo decyzja o dziecku powinna byc swiadoma i przemyslana. A smutnym faktem jest, ze chyba wiekszosc dzieci rodzi sie “przypadkiem”.
                • maria421 Re: Odcurviam wątek! 01.03.11, 18:12
                  Jutka, juz sie ucieszylam ze odcurvilas watek, ale Ci sie nie udalo, widac temat trzyma :)

                  Ja nie mam juz nic do dodania do tego co powiedzialam, a nie powiedzialam wlasciwie nic odkrywczego tylko stare i dobrze znane prawdy, a do nich nalezy ta, ze do spolodzenia dziecka potrzeba kobiety i mezczyzny wiec nie oszukujmy sie "dwoma tatusiami" czy "dwiema mamusiami", ze nie ma lepszej instytucji do wychowania dziecka niz normalna matka i normalny ojciec, ze skoro natura ograniczyla wiekowo rozdrodczosc kobiety to nalezy sie tego trzymac a nie tego ze jak sie ma kase to mozna matka zostac w wieku lat 68, ze kobieta, owszem, moze decydowac o wlasnym ciele ale tylko jezeli nikt inny (dziecko) nie ponosi konsekwencji jej decyzji.

                  I to by bylo na tyle.

                  A teraz spiewki:

                  www.youtube.com/watch?v=pAWHv1TAR9M


                  • ewa553 Re: Odcurviam wątek! 01.03.11, 20:32
                    daj spokoj, jakie to anticipo wiosny! Wiosna musi byc zwiewna i melodyjna. O!
                    • jutka1 Re: Odcurviam wątek! 01.03.11, 20:44
                      Anty-cipo???
                      Halo?
                      :-)))
                      • sabba Re: Odcurviam wątek! 01.03.11, 22:31
                        tez tak zareagowalam;)
                      • maria421 Re: Odcurviam wątek! 02.03.11, 00:09
                        jutka1 napisała:

                        > Anty-cipo???
                        > Halo?
                        > :-)))
                        >
                        :-))))))


                        To mi bylo dzisiaj potrzebne po dniu zmagania sie z parkietem :-)
                        • pierdoklecja_prutka Re: Odcurviam wątek! 02.03.11, 08:31
                          No tak, teraz będzie o cipie. Wiedziałam, że do tego dojdzie. Czyli wątek scurviony został - totalnie.


                          --
                          wasza pierdo
                          • maria421 Re: Odcurviam wątek! 02.03.11, 09:42
                            pierdoklecja_prutka napisała:

                            > No tak, teraz będzie o cipie. Wiedziałam, że do tego dojdzie. Czyli wątek scurv
                            > iony został - totalnie.

                            I bardzo dobrze ze zamiast " o dupie Ma(ry)ni" bedzie o cipach i anty-cipach :)
    • pierdoklecja_prutka Evergreeny... 03.03.11, 17:46
      Van Morrison. Swoją drogą - co to za imię. Półciężarówka Morrison.

      www.youtube.com/watch?v=BteIwbKU_iQ&feature=related
      --
      wasza pierdo
      • jutka1 Re: Evergreeny... 08.07.11, 09:12
        Van M. kocham od lat 25...
        Masz tutaj:

        www.youtube.com/watch?v=dZt5fRW-ICQ&feature=related
        www.youtube.com/watch?v=cnVsUpjjOeo&feature=related
        www.youtube.com/watch?v=9-Xa8Kvgu-4&feature=related
        Ejment. :-)))
      • jutka1 Things that make you go hmmm... :-) 09.07.11, 17:22
        Specjalnie dla 100K :-))))))

        www.youtube.com/watch?v=XF2ayWcJfxo&feature=related
    • chris-joe Re: O spiewkach 08.07.11, 02:32
      Panstwo sprobuja posluchac: www.youtube.com/watch?v=BNE0FHFtWPU&feature=related
      • chris-joe Re: O spiewkach 08.07.11, 02:36
        I jeszcze w prezencie dodatkowym: www.youtube.com/watch?v=3G4gH16Fljg
    • jutka1 Matt Bianco :-) 09.07.11, 18:03
      Lata 80. jeszcze się nie kwalifikują do wątku "Retro" (do którego zresztą zaraz się dołożę), ale mnie wzięło na Matt Bianco i Basię:

      www.youtube.com/watch?v=vAc4q1YqdOU&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=1J9cHXucfVw&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=mDzagmJbwtY&NR=1
      www.youtube.com/watch?v=DLAFQwIyK6s
      • jutka1 I Basia Trzetrzelewska :-) 09.07.11, 18:44
        Jak się powiedziało "A"... :-)

        www.youtube.com/watch?v=xN1mfwY7gsQ&feature=related
        www.youtube.com/watch?v=2YKVVs_yiQk&NR=1
        www.youtube.com/watch?v=kjBbsfex_xs&feature=related
    • pierdoklecja_prutka THINGS THAT MAKE YOU GO..... HM. 09.07.11, 21:19

      Specjalnie dla Pytona.

      www.youtube.com/watch?v=XF2ayWcJfxo

      --
      wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Waldeck 18.08.11, 11:03
      Get up Carmen. Zacne. Reszta z Ballroom Stories także.

      www.youtube.com/watch?v=uS94aHurgO0
      --
      wasza pierdo
    • pierdoklecja_prutka Dobacaracol 18.08.11, 19:29
      Etrange comme je t'aime - nie wiadomo czemu dźwięk niknie pod koniec, ale można sobie odsłuchać z innego pliku tyle, że tam z kolei obraz nie za dobry


      www.youtube.com/watch?v=UCnHVWz66Bk
      Oraz równie zacne Baiser Sale

      www.youtube.com/watch?v=NqshHGLLcvQ&feature=related
Inne wątki na temat:
Pełna wersja