pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 140 :-))) 07.03.11, 11:50 Po wietrznej i deszczo-śniegowej niedzieli mamy słoneczny poniedziałek niestety temperatury koło zera. W nocy -7C. Gdzie ta wiosna? I gdzie wszyscy? Dwunasta w południe, czy wszyscy zaczęli wstawać po dwunastej? To by źle było, bo ja bym dla smetrii musiała zacząć wstawać bladym switem czego serdecznie nie cierpię. Czytałam na poprzednim pierdulum o cudownym uwolnieniu Luizy, więc gratuluję - w końcu dopięłaś swego. Teraz tylko się pilnuj aby depresji nie dostać, bo to się ponoć często zdarza gdy człek coś osiągnie na co długo czekał i czego bardzo chciał. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 07.03.11, 19:19 Nie ochrzaniać za nieobecność, bo sama gdzieś balowałaś w weekend, już listy gończe chciałam słać. :-) A ja dzisiaj zaspałam i rano biegiem wszystko, nie zdążyłam nic napierdulić. W pracy Sajgon, teraz po pracy a jeszcze za 15 minut z Waszyngtona mają dzwonić w sprawie Bergamutów, a potem idę do sąsiadki na kolację i pogaduchy. Jutro c.d. Sajgonu. Taki lajf i coś za coś: jak frakcja chrancuska poszła precz, z czego się cieszę, to większość "ich" zadań spada na mnie. Jestem zmęczona. Nic to. Ryjem do przodu. Miłego wieczoru/dnia :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 07.03.11, 19:34 Dziecko blagalo, zebym wziela dzisiaj wolne i zebysmy poszli na karnawal do Luzerny. W koncu dalam sie ublagac a poniewaz mialam b. pilna prezentacje do skonczenia, to pracowalam do pozna w nocy w sobote i jeszcze troche rano w niedziele. Potem wyslalam ja do mojego szefa, ktory musial ja sprawdzic w niedziele i odpisal, ze jest super, solidna robota itp itd i ze mam wysylac. Wrocilismy z lokalnego karnawalu w b.dobrym nastroju, wyslalam prezentacje i przytulona do malzonka zasnelam blogo. W nocy obudzilam sie z taka migrena jakiej juz dawno nie mialam, zezarlam pol domowej apteczki a powleklam sie polprzytomna do pracy, coby wydac instrukcje co kto ma robic. Wracajac zakupilam dla dziecka confetti, dla rodziny rogaliki, zjedlismy sniadanie w bardzo dobrym nastroju, poczym poprosilam panow o GODZINE snu, zanim sie bedziemy szykowac. Po godzinie obudzil mnie maly: w domu grobowa atmosfera, awantura, bo maly nie chcial pomagac posprzatac po sniadaniu wiec duzy sie zaparl, ze nie pojedzie na karnawal (na ktorym bylismy umowieni ze znajomymi, ktoych bardzo chcialam spotakc), awantura, wzajemne zarzuty, w koncu duzy zabral d… w troki, trzasnal drzwiami i tyle go bylo. Maly w ryk, ja u kresu nerwow a migrena z powortem, wiec poklocilam sie ze malym i tez poryczalam. Caly dzien przesnulismy sie po domu, ja jak walnieta mlotkiem w leb nie rozumiejac, o co tutaj chodzi. Za oknem swiecilo slonce jak oszalale, slychac bylo traby, bebny I smiechy a w srodku czysty biegun ze sniezna zawierucha. Krotko przed szosta telefon szefa, ze on mi przysyla odpowiedz klienta na te moja prezentacje, bo nie wie, co ma z nia poczac. A tam ze klient rozczarowany na maksa, ze przedszkolak by to lepiej zanalizowal niz ja, ze czekal tydzien na cos, co mozna zrobic za pol godziny, ze ja sobie sama w tej prezentacji zaprzeczam itp itd. (ten sam klient tydzien temu byl poprzednia prezentacja zachwycony….). Stwierdzilismy wspolnie z szefem, ze nie wiemy, co mamy z tym robic Ii o co mu chodzi i ze jutro zwolamy sztab kryzysowy i sie wspolnie zastanowimy. Odlozylam sluchawke i usiadlam w stuporze przed telewizornia. W miedzyczasie wrocil duzy, burknal do malego, ze ma sie ubierac, bo czas na breakdance i ze on go zawiezie. Mnie zignorowal zupelnie. Jak wyszli nie bylam w stanie z tego stuporu sie ruszyc, dopiero mlot pneumatyczny walacy mi w czache zmusil mnie do ruchu w kierunku domowej apteczki. A teraz to wszystko spisalam, bo moze jak zobacze na pismie to uwierze, ze my wczoraj i my dzisiaj i moje zycie wczoraj i dzisiaj to te same osoby i ten sam film z tym samym scenariuszem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek 08.03.11, 08:01 Xurku, mam nadzieję, że od dzisiaj już z górki... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Cudowne uwolnienie i katharsis 09.03.11, 01:29 pierdoklecja_prutka napisała: > Czytałam na poprzednim pierdulum o cudownym uwolnieniu Luizy, więc gratuluję - > w końcu dopięłaś swego. Teraz tylko się pilnuj aby depresji nie dostać, bo to się ponoć często zdarza gdy człek coś osiągnie na co długo czekał i czego bardzo chciał. Stokrotko, dzieki za gratulacje. Wszystko potoczylo sie czasowo i finansowo tak, ze sama lepiej bym nie zaplanowala. Rzeczywiscie czuje sie uwolniona i niemal unosze sie nad podloga! Mam teraz plany na osiagniecie nastepnych celow (na ktore bede dlugo czekac ale tez bardzo ich chce) wiec depresja z powodu dojscia do celu mi nie grozi. A na razie przezywam korporacyjna katharsis: wymazuje siebie z firmy przy pomocy klawisza "delete" oraz kosza na papiery przeznaczone do niszczenia :o) Wspaniale uczucie! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odcinek 140 :-))) 08.03.11, 00:02 zaczelo sie w sobote, snieg deszcze ,snieg deszcz raz kilka na plusie, raz kilka na minusie rano autobus sie nie pojawil, 25 cm kopnego sniegu trasa zajmujaca normalnie 45 -60 minut zajela dwie godziny podobno to ostatni opad w tym sezonie Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odcinek 140 :-))) 08.03.11, 11:21 Juz nie mogie, roseanne, ryczec mi sie chce... Znow przez tydzien beda nas odkopywali. Chyba, ze odczekaja do roztopow.. Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 08.03.11, 08:16 Zapowiadają dziś 13-15 C! I słońce! Jippiii. :-) Może pójdę na lunch na jakiś taras? Hmmm. Poza pracą nie mam dziś planów, i tyszpiknie. Miłego dnia. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 08.03.11, 09:13 TARAS!!! Ty wstrętny Pytonie! Tarasem mnie tu epatujesz! A tu luta zima, mimo połowy marca, marzannę trzeba będzie chyba topić - w przeręblu 8-[ Przeczytałam wpis Xurka, i się też zastanawiam - co to jest, że w jednej chwili rzeczy się mogą diametralnie zmienić z osobami włącznie. Może Xurek po drzemce się obudził w alternatywnym wszechświecie? W kinie była reklama filmu, gdzie facet zażywając jakieś piguły się stawał najzajebiściejszą wersją siebie - myślał superszybko, był superzdolny, super zabawny, super towarzyski i w ogóle ach i och. Ciekawa jestem jaka ja bym była jako swoja najzajebiściejsza wersja? A gdyby tak - wszyscy ludzie... I tutaj się przestałam zastanawiać, bo mnie taki pomysł przestraszył okropnie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Dzien Kobiet 08.03.11, 09:34 o ktorej akademia i wreczanie gozdzikow? Xurkowi wspolczuje migreny, to jest paskudna przypadlosc i tylko ten zrozumie kto przeszedl. Bez migreny rodzinno- zawodowe upsy i downy nie wygladalyby tak zle. Mam oferte od parkieciarza na 3260 Euro, czyli w sumie nie tak zle, juz dalam zlecienie ale z zaczeciem robot musza poczekac na zielone swiatlo z ubezpieczalni. Moj byly lokator, jak bylo do przewidzenia, nie reaguje, ale administrator mowi ze podlogi i sciany nalezy do ubezpieczenia budynku na ktore placimy regularnie w ramach tzw. kosztow dodatkowych czy jak to sie nazywa. Poza tym jest kolejny sloneczny dzien, wieczorem wybieram sie na kolacje w babskim gronie z okazji Dnia Kobiet. Odpowiedz Link
xurek Re: Dzien Kobiet 08.03.11, 12:43 piekna pogoda a poza tym wszystko do d....y. Klient uspokojony, kryzys zazegnany ale jakim kosztem! Miast f.... you, ktore mu sie nalezalo i ktore zrobiloby dobrze moim nerwom musialam sie telefonicznie usmiechac i plaszczyc, od czego z cala pewnoscia dostane wrzodow rzoladka, spaczenia psychicznego i nowej migreny. W domu zostawilam ich dzisiaj samych majac nadzieje, ze sie mimo konicznosci spedzenia ze soba calego dnia nie pozabijaja. Na kwiatki czy inne przyjemnosci nie ma co liczyc, czyli ogolnie tylko tego sniegu z Montrealu tutaj brakuje :( Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 08.03.11, 15:54 Więcej powiem. Było tak pięknie i słonecznie, że wzięłam popołudnie jako pół dnia urlopu i siedziałam na balkonie, czytając Polityki z ostatnich 4 tygodni. Gdyby nie słońce i cudowność mojego balkonu, bym się była polała domestosem, a tak to tylko kręciłam od czasu do czasu głową i spokojnie wracałam do kultywacji piegów. Dzień Kobiet spędzam debatując sama ze sobą czym jest kobiecość. I wspominając 8 marca trzy lata temu, kiedy wszystko się kończyło, a wszystko inne zaczynało tylko ja o tym jeszcze nie wiedziałam. Kanadcom współczuję, Xurkowi takoż. Pozdrawiam słonecznie. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 08.03.11, 20:19 Hah! Nie dam się! Zakończyłam czynności pracowe na dziś, sączę Chianti i czekam na film "Inside Sea" z Javierem Bardem www.filmweb.pl/W.Strone.Morza#picture-4 na Filmboxie. Przyjdzie chłop to usmażymy sobie na kolację piersi kacze i zjemy na sałacie! A potem będę czytać Rozmowy z Bogiem w łóżku! Nie dam się tarasem zmiędlić, tarasem mnie nie weźmiesz! Hah! No way! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 08.03.11, 20:33 Kuszę Cię balkonem. :-) W końcu za 6 tygodni sama tu godnie zasiądziesz, hahahaha!!! :-D A chłop będzie nam w tym czasie smażyć piersi kacze, hahahaha :-))))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 09.03.11, 08:16 Ach Pyt... Ty wiesz, tutaj jest właśnie -3C i na dodatek piździ. Skuszona to ja się już czuję, więc mnie nie nęć bardziej, bo pierdolnę wszystkim w diabły i Ci się zwalę na łeb jutro, w tej desperancji klimatycznej mej. Film był świetny, kto nie widział, to polecam. Bajdełej. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Sroda jak w tropikach 09.03.11, 01:22 Lato jakos nie chce odpuscic, dzisiaj dzieki wiatrom z polnocy ma dzisiaj byc 30 stopni przy zachmurzonym niebie i duzej wilgotnosci. Na wszelki wypadek schowalam ogrodowe kroliki do domu. Za to w nocy temperatury sa ponizej 20 stopni, slonce jest nizej i zaczyna pachniec jesienia. Siedze teraz w biurze i sprzatam polki przed wyprowadzka, wiekszosc zawartosci wyladuje w kontenerze idacym do niszczarki. Bardzo odprezajace zajecie - takie czyszczenie, zeby sladu po mnie nie zostalo. Za godzine mam joge a potem pojade do kosmetyczki w City na kolejna sesje laserowa. Jak widac, jestem "okropnie zajeta" - czego i Wam zycze :o) Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Sroda jak w tropikach 09.03.11, 08:20 Dzisiaj prowadzę szkolenie, więc się musiałam zerwać bladym świtem, na dodatek znowu zimno. Zawodowy mnie jakiś degustibus ogarnął, muszę się czym innym zająć, niż praca. Jutro na przykład idę do poleconego przez Fed lekarza od kości dać sobie wymemłać głowę. Ponoć skuteczny jest niebiańsko. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda jak w tropikach 09.03.11, 08:40 Odmieniło się za oknem, jest szaro. Nie tak zimno jak w Warszawie, nienienie, ale jakoś też degustibilnie. Pewnie mi się w głowie poprzewracało od wczorajszego wygrzewania się na słońcu, ot co. Za to dzisiaj mam multum do zrobienia, do tego w 2 różnych miejscach, czyli przemieścić się trzeba będzie w drugiej połowie dnia... Włożyłam stokrotkowe perły słodkowodne coby mi energii dodały. :-) Tyle pierduł porannych. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sroda jak w tropikach 09.03.11, 08:53 u nas kolejny sloneczny i cieply dzien. mam wolne i nie wiem od czego zaczac. na szczescie kolega wyjechal na caly dzien i nie bedzie (w mily sposob) przeszkadzal. moze uda mi sie wykroic godzinke na ogrod? trzeba stare ziola poscinac, bo juz na dole maja zielone kempki (zam). a na oknie pomidory maja juz z 5 cm wzrostu!!!! Odpowiedz Link
maria421 Jest petycja 09.03.11, 11:05 do podpisania: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9221607,Internauci_apeluja__Ratujcie_Szymona.html Link do petycji w drugim komentarzu pod artykulem. Wlaczylam na krotko nagrania na youtubie, ale nie moglam tego sluchac. Szok! Odpowiedz Link
xurek Re: Sroda jak w tropikach 09.03.11, 13:12 Luizo, do czego sluza te sesje laserowe? Pierdoklecjo, ja tez chetnie wymienilabym glowe, ale nie moja, tylko naczalstwa :). Pogoda super, w domu nastroje wrocily do tzw. normalki a w pracy trwa niestety wszechswiat paralelny dla mnie trudno pojmowalny. No i po raz pierwszy w moim zyciu zawodowym kibicuje "live" sytuacji, w ktorej asystenka sypia z szefem probojac w ten sposob awansowac i jakie to ma konsekwencje i na jaka skale. Mnie dotyczy tylko peryferyjnie, bo mecz ma miejsce w headquarter a ja jaestem tylko prowicjonalna filia, ale musze powiedziec, ze naprawde jestem pod wrazeniem tego, ile skadninnand nieglupi facet jest w stanie podjac debilnych decyzji i w jak fantastycznie je ubrac argumentacje tudziez ile g...na daje sobie wcisnac reszta zalogi bez wejscia na barykady. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Xurku 10.03.11, 00:05 Xurku, chodze do kosmetyczki na laserowe usuwanie wlosow widocznych gdy sie nosi kostium kapielowy :o) Dotad woskowalam i golilam, ale mam juz dosc, efekty lasera powinny wystarczyc na kilka lat. Opisana przez Ciebie sytuacja w HQ jest zaiste jak z filmu. Tez bede kibicowac, jesli od czasu do czasu cos napiszesz na ten temat, bylabym wdzieczna. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Xurku 10.03.11, 00:25 chris-joe napisał: > trzeba bylo od razu pisac po brazylijsku, lou :) O, co to to nie, brazylijskiego nie chce znac! Moj kostium kapielowy tego nie wymaga, LOL. OT, wiesz ze wiele kosmetyczek robi po brazylijsku tylko kobietom? Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
chris-joe Re: Xurku 10.03.11, 00:33 To sie ucze, bo myslalem ze Brazilian jest tylko dla kobiet! Ale tez ja jestem dyskretny blondyn, ze sie tak wyraze, i mimo ze na plazach uzywam majty typu euro-i-reszta swiata (a nie pln.am. gacie do kolan)- Brazilian mi nie potrzeba :)) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Xurku 10.03.11, 00:48 chris-joe napisał: > To sie ucze, bo myslalem ze Brazilian jest tylko dla kobiet! Ale tez ja jestem > dyskretny blondyn, ze sie tak wyraze, i mimo ze na plazach uzywam majty typu e > uro-i-reszta swiata (a nie pln.am. gacie do kolan)- Brazilian mi nie potrzeba : )) Aaa, w takim razie powinienes nosic australijskie "budgie smugglers" lol Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Xurku 10.03.11, 00:59 I juz jestesmy o krok (!!!) od legendarnych SLSC... stop now, please! :) Xur, wracaj! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Xurku 10.03.11, 01:03 Zeby ewka nie zadawala jutro zbytecznych pytan :)) www.youtube.com/watch?v=vtl0LBPgICc Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Xurku 10.03.11, 04:01 chris-joe napisał: > I juz jestesmy o krok (!!!) od legendarnych SLSC... stop now, please! :) Eee tam, zaraz "legendarnych" - toz to zwykle "lifeguard wedgies on budgie smugglers" i tyle. Jedynie ludzie z polnocnej polkuli celuja kamerami w te strone, dla bywalcow tutejszych plaz to powszedni widok. Czesto widuje takie obrazki na ulubionej plazy, bo kiedy chodze tam w weekendy, ratownicy maja rozne treningi. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek 10.03.11, 08:35 Za oknem bardzo nieśmiałe słońce, ma być 12-13 C i trochę pochmurno. Tyszpiknie. Oprócz kupy roboty nie mam nic więcej do zaraportowania. Miłego dnia, weekend już niedługo. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 10.03.11, 12:01 Łomatko, wczoraj się wykończyłam! W nocy miałam męczące sny, zwlekłam się po 11.00 w efekcie nie zdążywszy na memłanie głowy, i snuję się jak walnięta w łeb po domu... Wampira energetycznego miałam na warsztacie! No kidding! Wielka naburmuszona baba mnie wyssała! Qrv! Przez pierwszy dzień się trzymałam, ale drugi mnie rozłożył. Ale z warsztatu dumna jestem, świetnie przemyślany, innowacyjny, ciekawy! Mimo, że pisać go mi się nie chciało, bo jak nadmieniłam - mam pracowego degustibusa. Może się tym bardziej powinnam zająć teraz - bo mi do głowy pomysł na jeszcze jeden warsztat wpadł oraz pomysł na cały kurs. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 10.03.11, 18:59 Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, Stokrocie. :-) Wiesz, jak niektórzy ludzie się męczą, żeby mieć dobre pomysły, a i tak im nie wychodzi? :-) I szydło w gadupę wybałuszonej babie. O. :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek 10.03.11, 17:24 pogoda nadal przepiekna, roboty duzo a "przygod" jeszcze wiecej :). Wiesci z trybuny ciag dalszy: Krotki opis aktorow: Pan O (ten szef co sypia), Pani K (ta z ktora sypia) Pani X (szefowa oddzialu w ktorym pracuje pani K, jeden szczebel pod panem O), Pani Y (najglowniejsza szefowa, jeden szczebel nad panem O), pan Z (szef HR) ja (szczebel rowny z panem O). Pan O zaprezentowal pani Y nowy plan zestrukturyzowania oddzialu pani X. W tym nowym planie, w ktorym pani K byla „account assistent“ jest ona teraz „account vice director“ (pani X jest account director). Pani K w swej nowej funkcji ma kontrolowac budzety (bardzo wazna funkcja, bo jak przekroczymy, to musimy placic penalty klientowi a jak jestesmy ponizej to penaly wlascicielom platform reklamowych) a ja mam ja w tym wyszkolic i miec „supervision“ nad jej wicederektorowaniem. Dodac nalezy, ze panie X i K pracuja w Zurychu a ja na prowincji i ze ja jestem zupelnie inna filia, inny oddzial i inni klienci. A na funkcje wg. pana O predestynuje mnie fakt, ze….. moja filia nigdy nie ma rozbieznosci w budzetach i ze pani K docenia moze umiejetnosci…. Pani Y zaprezentowala mi plan, ja sie ironicznie wyrazilam sugerujac, ze jezeli wicederektor potrzebuje superwajzora to moze jednak nie powinien byc wicederektorem i odmowilam szantazujac, ze jak bede musiala maktowac pani K to oddam im z powrotem klienta N w ktorym panie X i K zrobily takie ghetto, ze klient ultimatum nam postawil ze poszuka innej agencji (to ten, co mnie od dyletanckich przedszkolakow zwyzywal). Pani Y siem wystraszyla, bo tego klyenta wszyscy sie boja (ja tez dostaje rozwolnienia jak widze jego numer na displayu), wiec juz nie musze matkowac pani K, teraz ma to robic…… asystentka CFO….. :). A Pani X nic na to, ze ma jedna osobe mniej do roboty i wiecej do wk…wiania. Panowie O i Z przybyli dzisiaj niezapowiedziani na prowincje i…… zwolnili asystenta M, ktorego ja na czas przejsciowy odziedziczylam razem z klientem N. Mnie opadla szczena i cycki, zapytana o powod dowiedzialam sie, ze jest arogancki, niekompetentny, niechetny do pracy, niekooperatywny i w ogole beeee. M pracuje od miesiaca u nas i zadnej z w/w wlasciwosci nie zauwazylam. M co prawda powiedzial, ze pracowac w na prowincji nie chce, bo mu za daleko dojezdzac i postawil „ultimatum do konca marca“, ale ja bym tez nie chciala byc 4 godziny dziennie w drodze, wiec go doskonale rozumiem i nie uwazam, ze mozna to brakiem checi do kooperacji nazwac. Zdziwiona zapytalam, skad te informacje i sie dowiedzialam ze stad, iz pani K poprosila go o pomoc a on odmowil mowiac, ze ma wystarczajaco roboty przy kliencie N. To, ze bylo ustalone, iz M ma pracowac tylko i wylacznie dla klienta N nie bylo w stanie zmienic zdania pana O. M dostal dzisiaj wymowienie. Bo prosze panstwa pani K, chociaz ma jednego klyenta mniej (tego najwiekszego) jest tak przepracowana, ze juz naprawde nie moze i w takiej sytuacji odmawianie pomocy i wymawianie sie jakimis „umowami“ jest nie do przyjecia. Ja siem zastanawiam, czy nie zadzwonic do pana O, ze juz nie moge, ze stoje na progu zapasci nerwowej i ze on w ramach firmowej solidarnosci powinien dokonczyc te prezentacje i to oczywiscie nie na poziomie przedszkola. Na dodatek Pani K jest tak kiczowata, (taka troche Barbie kategorii B bo z wyszarpanym zle zafarbowanym ultrablond wlosem), ze ja zupelnie nie rozumiem. Ja juz bym wolala sypiac z pania X, ktora wyglada bardziej jak kobieta i ma wieciej w glowie. No i ja sie czegos nauczylam: oprocz mojej slicznej mlodej asystentki, ktora juz wczesniej zatrudnilam i ktora jest mezatka i nie robi wrazenia chetnej na afery z szefostwem, w zyciu nie zatrudnie juz zadnej mlodej ladnej siksy, bo znalezienie sie w sytuacji pani X jest naprawde nie do pozazdroszczenia a niebezpieczenstwo jak widac jest calkiem realne. To ja juz wole mlodych asystentow i nierozerwalnie zwiazana wiecznie uniesiona klape w klopie, brudne kubki w calej kuchni i pietrzace sie kartony po pizzy na korytarzu :). Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 10.03.11, 19:01 Matkobosko, Xurek, toż to lepsze od pikantnych sag z mojej roboty! :-D Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 10.03.11, 19:15 No nieźle Xurek. Bardzo pikantna historia! Ale czegosz się dziwisz, że tentam O dupczy K a nie X? Ciągnie swój do swego, dupczenie podwładnej jest ewidentnym dowodem że sam O ma niewiele w głowie. Po co mu taka X, żeby się gorszy czuł? Czyco? Rozumu nie masz takie coś sugerując. Cała historia stanowi dowód na to, że istnieje jakaś solidarność idiotów, którzy się wspierają, dupcząc nawzajem i przez to umożliwiając awanse. Natomiast nie ma solidarności osób co mają coś w głowie (vide X) ani tyż kobit (vide Xurka postanowienie by owych nie zatrudniać never jamais - co zresztą się nie dziwę skoro takie kwiaty z tego wynikają). Myślę, że rozwiązaniem tego problemu byłoby również niepozwalanie na awans debili, lub przynajmniej zawiązanie im siusiaków na supełek w godzinach pracy. No ale to (chwilowo moim zdaniem) leży poza możliwościami decyzyjnymi xurka. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 10.03.11, 20:12 Ciekawa analiza, 100K. Tylko jedno ale. Inteligentni (-entne) też się dupczą z idiotami (-tkami), więc chyba to dupczenie aż takie wsobne nie jest? Czyco? (Bóg jeden wie, że u mnie różnie bywało, hahahahaha.... ;-))))) Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek 10.03.11, 23:50 Ogladalam dzisiaj program o Tokyo, w ktorym byla mowa o ultra waskich domach (170 cm szerokosci), ktore Japonczycy zakupuja i stawiaja w centrumie miasta placac 6'000 $ za m2 takiego domostwa, coby nie musiec godzinami jezdzic z peryferii do centruma do pracy. W tym programie powiedziano, ze w Tokyo mieszka 37 Mio ludzi. I tutaj zaczelam sie zastanawiac, szperac i liczyc i mi wyszlo co nastepuje: - Tokyo zajmuje powierzcznie 14'000 km2, czyli jest 48 razy wieksze niz moj caly kanton tudziez zmiesciloby sie niecale trzy razy w calym Szwajcu. Ma jednak ponad 5 razy tyle mieszkancow, co caly Szwajc. Gdyby Tokyo bylo kwadratowe, to bok kwadratu bylby dlugosci 120 kilometrow, czyli bez najmniejszego ruchu w miescie przejechanie od konca do konca zajeloby 2 godziny. Za ten czas ja jestem z domu prawie we Wloszech…. 37 milionow ludzi w jednym miescie zjada 18'500 ton zywnosci jezeli zalozyc, ze zjadaja 0.5 kilo na dzien na leb i produkuje ok. 7'500 ton g…na jezeli zalozyc, ze sztuka wazy ok 200 g. To jest tyle, ile wazy razem do kupy przecietnych 1650 sloni. Teraz probuje sobie wyobrazic ilosc guana rowna stadu sloni w ilosci sztuk 1650 tudziez mieszkanie w jednym miescie z przyjaciolka do ktorej jade 4 godziny tudziez ilosc ciezarowek przywozaca codzienny chleb (pardon, ryz) tudziez salon o szerokosci 1.7 tudziez wymiar gory smieci produkowanej codziennie (te obliczenia ida mi najtrudniej, probuje to wstawic w relacji do gory Rigi obok ktorej mieszkam, ale widze zdecydowane luki w moim geometrycznym wyksztalceniu, moze mi kto pomoze?). No i zupelnie nie pojmuje, jaki takie miasto ma sens. Chyba dzisiaj nie zasne. Odpowiedz Link
xurek zdjecie 10.03.11, 23:51 chcialam wkeic zdjecie takiego ultrawaskiego domostwa, ale zniknela mi z foruma opcia "IMG". Ki czort? U was tez zniknela? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 10.03.11, 23:58 I sypialnie w Tokio w formie szuflady jak w kostnicy... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Czwartek 11.03.11, 08:18 Wstrząsająca analiza. Apropos, wyczytałam, że właśnie Tokio nawiedziło trzęsienie ziemii. Czyżby Bóg się podłączył pod dywagacje Xurka, stwierdził, że to nie ma sensu i postanowił zmieść Tokio w kibinimater z powierzchni ziemii, no bo po co się tak męczyć mają biedni ludzie. Wyczytałam w trzeciej części Rozmów z Bogiem, iż generalnie pomysł iż rodzice mają wychowywać swoje dzieći Bóg uważa za idiotyczny. Bowiem człowiek jest wystarczająco mądry i dojrzały do wychowania kogokolwiek dopiero po 50-tce. A więc wtedy gdy się nie nadaje do rozrodu. Rozmnażać się więc mają osobniki młode i prężne ciałem a wychowywać to ma potem starszyzna. Tak twierdzi Bóg. I ba, muszę iść już do roboty bo się zamieniłam na rano z koleżanką. A nie chce mi się jak (pardon) stu skurwysynów mi się nie chce. W ogóle! Degustibus non disputandum! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Czwartek 11.03.11, 08:52 Trudno sobie wyobrazic ze prawie cala populacja Polski mieszka w jednym miescie. Widzialam kiedys reportaz z Tokio a w nim te sypialnie z miejscami jak w kosticy o ktorych Jutka pisze. Ponoc za 90 Euro na noc. Korzystaja z nich ci, ktorzy mieszkaja zbyt daleko od miejsca pracy i pracuja od switu do nocy. I co taki Japonczyk z takiego zycia ma oprocz pracy i spania na polce? I jeszcze jedno slyszalam- zeby moc stac sie wlascicielem auta w Tokio, trzeba najpierw udowodnic ze ma sie miejsce na jego parkowanie. Poza tym, po dwoch dniach silnego wiatru wreszcie spokoj. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 11.03.11, 09:22 Matkobosko, 8.9 w skali Richtera! To okropnie silne! :-( Odpowiedz Link
ewa553 Re: Czwartek 11.03.11, 10:06 i Tsunami, Jutka. Fala 10 m-wysokosci dotarla do miasta. Biedni Japonczycy....Minister wzywa do zachowania spokoju. Kto z Was potrafilby w takiej sytuacji zachowac spopko`? Pedze do pracy....Tam pewnie o niczym nie wiedza... Odpowiedz Link
jutka1 TGIF :-))) 11.03.11, 08:52 Krótko się ucieszę, że już piątek, bo lecę na prześwietlenie. Jakoś tak chłodno i szaro za oknem. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: TGIF :-))) 11.03.11, 12:56 TGIF niezbyt ciepły, lecz już nie mroźny i zdecydowanie wiosenny. Reklamy Google zachęcają mnie abym sobie leczyła w Szczecinie zaćmę oraz nie dała się zgnębić sraczce. W Warszawie zapanowało gruponowe szaleństwo, ja się też postanowiłam zgruponować i już miałam nabyć dwa bilety na spektakl "Gąska" w Teatrze Capitol, ale się oferta skończyła. Bah! Sprawa z Japonią zaczyna szybko przybierać katastrofalne wymiary, ponoć takiego czegoś nie było od 150 lat. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF :-))) 11.03.11, 16:06 Tu przedwczorajsza noca znow dowalilo mase sniegu, a zeby dokopac lezacego, natychmiast sie ocieplilo i te zwaly zalaly miasto blotem i pomyjami, jak japonskie tsunami. Wszystko w strugach zimnego deszczu. Slodycze same, delikatesy i desery. Nadto wywalilem orla w terenie (moral dla listonoszow sam sie prosi, ten zle konczy kto donosi...) i orzeknieto zlamanie lewego podlokcia. Zadnych gipsow itepe, temblak jeno mi zalozono, ktory zaraz zrzucilem rozumie sie. Nic powaznego, ot kontuzja z ktorej wyniklo zwolnienie na 2 tygodnie (czyli 1 tydzien pracy mi zostal przed urlopem :) I wreszcie udalo mi sie zaklepac transandyjski fotel. Jak cos jeszcze, zara ® doniose. Odpowiedz Link
xurek Re: TGIF :-))) 11.03.11, 16:35 Spalam calkiem nie najgorzej a rano prosze trzesienie tsunami i insynuacjie Pierdoklecji, ze to bycmoze posrednio moja wina. Mam nadzieje, ze Prutka sie myli a jezeli juz Bog mialby sluchac moich dywagacji to juz zupelnie nie rozumiem dlaczego nie slucha tych o tym, ze brakuja mi dwa melony na postawienie przeslicznych bungalowow nad morzem. To moim zdaniem ma sens i to nawet calkiem gleboki. Teraz idziemy pic, by pozegnac tego wyrzuconego pozyczonego asystenta, ktory jest u nas ostatni raz. Tak nam sie nadziekowal i nakadzil, ze nawet te20-letnie coole chlopaki o malo sie nie poplakali. Z trybuny nowych wiesci brak, ale pani Y ma urodziny i robimy grilla we wtorek w headquarterze, wiec moze co nowego sie dowiem albo przyuwaze. Pierdoklecja z tym wychowywaniem dzieci ma racje i kiedys to tak nawet bylo i w moim przypadku bylo tak zupelnie, bo mnie rodziciele prosto ze szpitala odstawili do dziadkow i przez pare lat odwiedzali tylko w czasie niedzielnych obiadkow. To pewnie dlatego jestem taka dobrze wychowana hahahahahaha :). Ah, i jeszcze ten tokijski domek wlkejam, bo „IMG“ znow sie pojawil. Mysle, ze taki domek trzesienia nie przezyl i te 10m2 x 6‘000 Dolcow poszlo sie…… Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, słońce, chłodno 12.03.11, 09:51 Zaraz skoczę do sklepiku po prowizje, a potem posiedzę na balkonie, zanim się zupełnie nie zachmurzy. Plany na dziś ambitne, czyli dolce far niente. Czego i Wam życzę (c)m.k. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, słońce, chłodno 12.03.11, 11:47 Piekna , sloneczna pogoda i ok 10 stopni. Wykorzystam zeby po poludniu wejsc do ogrodka i przygotowac go troche do wiosny. Odpowiedz Link
jutka1 Niechciej niedzielny 13.03.11, 10:29 Niechciej ogólny mną zawładnął. Jasny gwint. Mam zrobić pranie - nie chce mi się. Mam poczytać - nie chce mi się. Mam popisać - ibid. Kurdebalans... Za oknem szaro, 11 C. Po południu ma padać deszcz. Błeee. Włączę sobie Ninię Pastori, może mnie rozrusza. Miłej niedzieli życzę :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Niechciej niedzielny 13.03.11, 13:10 Ja się wczoraj snułam po mieście napawając wiosną i usiłując nabyć jakąś wiosenną garderobę. Nic z tych rzeczy drodzy Państwo, jedynie się namierzyłam jakichś kompletnie niepasujących ciuchów, zmierzwiłam i naelektryzowałam włosy i na dodatek rozładowałam komórkę. Usiłowałam też w tym samym czasie zarezerwować bilet na przedstawienie, ale też zweryfikować czy występuje nasz znajomy, czy też jego zmiennik. Nikt nie wiedział tego, komrórka uporczywie bibczyła, naelektryzowane włosy stały dęba, aż w końcu nieoceniniony Mossad Warszawski mi przyszedł z odsieczą i informacji udzielił. Udało mi się jedynie dwie pary rajstop nabyć, ale za to w kawiarni z dawno nie widzianym kolegą się spotkałam, zrobiłam inspekcję kibla w studio chłopa, i wiecie co, tak mnie to wszystko roztrajdało, że usnąć nie mogłam. Dzisiaj wiosna konytnuuje, rankiem znienacka zakwitły przebiśniegi, i w ogóle jakaś przychylność zapanowała wewnętrzna. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niechciej niedzielny 13.03.11, 13:54 A to straszny dzień miałaś wczoraj, Stokrocie. br\ Ja z kolei przemogłam 5% niechcieja i zrobiłam jedno pranie. Na drugie nie mam energii. Przy tym stelaż do suszenia nie chciał się rozstawić, nie wiedzieć czemu, i dopiero zdjęcie wszystkich półek i złożenie na powrót pomogło. Kifijute. 95% niechcieja ciągle buzuje mi po jestestwie, więc zastygłam na sofie i gapię się na TV; zaraz się zacznie US Marshals, może obejrzę, a może starczy mi energii na przełączenie na coś innego jeśli mnie USM nie zainteresuje. :-) Błeeee. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niechciej niedzielny 13.03.11, 15:44 Od kontuzji i zwolnienia sypiam nagle jak mlody bog po 9-10 godzin. Jakies deficyty odrabiam pewnie, jak nigdy. I nuda. Czytam, ogladam filmidla, biegam po internecie. Przemeblowania jakies mi chodza po glowie, ale z jednym w pelni sprawnym ramieniem to ja moge naskoczyc. Usiluje wogole nie wychodzic, bo tam szare i bure roztopy i ogolna obrzydliwosc i deprecha... Krokusow i innych to pewnie tu wcale nie doswiadcze w tym roku, bzy dopiero. Odpowiedz Link
maria421 Re: Niechciej niedzielny 13.03.11, 18:05 Cale popoludnie spedzilam na telefonicznych plotkach, jeszcze mnie ucho piecze. Czy juz Wam mowilam ze za jedyne € 3,95 w miesiacu mam flat rate na cala UE i Polnocna Ameryke? No to korzystam. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Niechciej niedzielny 13.03.11, 18:40 Bardzo porzadna opcja. Ja jednak uzywam skype z bezprzewodowa obrecza na glowie. Przy tele nasiadowach moge sie krzatac i robic duperele. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niechciej niedzielny 13.03.11, 18:41 Niechciej odpuszcza. Zrobiłam słoik majonezu. :-) Odpowiedz Link
chris-joe Dacie wiare?! 13.03.11, 21:00 Wlasnie slysze pierwsze w tym roku cwierkanie ptaszat! Nie tam zadne krakanie, ale prawdziwe cwierkotanie, jakby.. wiosenne?... Odpowiedz Link
chris-joe Re: Dacie wiare?! 13.03.11, 21:26 I wiecej ich! Malenstwa moje wytesknione, ptaszectwo do piersi przytulne, solowieje tak dlugo wygladane! Tylko patrzec, a i te odlotne sie na niebie ukarza, a my glowy znow zadrzemy w gore i w ramiona sie sobie rzucimy uniesieni solidarnoscia czlowiecza, miloscia duszy wymeczonej... Kocica-macica biega oszalala na balkon i z powrotem, napuszona, podekscytowana- to jej pierwsze wyjscia balkonowe w zyciu, pierwsza wiosna, pierwsze ptaszki. Hallelujah!; video.mynet.com/sentimental05/Redemption-Song-Tanita-Tikaram/457549/ Odpowiedz Link
ewa553 nie da sie ukryc: wiosna! 14.03.11, 07:57 Wczoraj wycieczka/wedrowka w pobliskich gorkach. Cale dywany kwiatow: albo przebisniegi albo przylaszczki, nigdy nie wiem ktore sa ktore. No i jak u ce-jota: ptaki spiewaja jak oszalale. Powietrze poachnie wiosna, a lekki deszczyk popoludniowy tez juz pachnial inaczej, bardziej wiosennie. Dzis zbudzil mnie okrutny skurcz nogi i nie wiem czy to po tygodniowym wystawaniu na Basarze czy po wczorajczej wedrowce, ktora czesciowo odbylismy chodzac lasem na przelaj, po dzikich ostepach.... Bylo cudnie, niech zyja nasze wedrowki! Odpowiedz Link
jutka1 Re: nie da sie ukryc: wiosna! 14.03.11, 09:09 Ano, wiosna. Świeci słońce, na dziś zapowiadają 14-16 C, a na jutro: 16-18 C! Ptaszory się drą, to mi się podoba! :-) Miłego poniedziałku. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: nie da sie ukryc: wiosna! 14.03.11, 09:22 Siapi deszcz i jest osiem stopni, idealne warunki do budzenia sie przyrody, paki na bzie przed domem juz sie pecznieja, wiosna idzie. P.S. Gdzie sie podzialy opcje "img" itp. przy ramkach do postow? Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: nie da sie ukryc: wiosna! 14.03.11, 11:42 Ma być 15 C! Wczoraj udaliśmy się na wędrówkę nad Wisłę, zimowe zalania miały ten skutek, że naniosły mnóstwo ślicznego białego piaseczku i wypłukały śmieci! Było naprawdę rajsko, snuliśmy się kilka godzin, narwaliśmy bazi (niektóre w psychodelicznym, niemal różowym kolorze), Tofik szalał jak opętany bo on dostaje pierdolca jak widzi piach - rzuca się, skrada, przykuca, ryje doły oraz tarza! Teraz z tego wszystkiego zaczął piach nawet pożerać. O zachodzie słońca pojawiły się snujące mgły zabarwione na wrzosowo. Potem poszliśmy na kolację do Santorini, jedzenie jak zwykle pyszne i spacerkiem wróciliśmy do domu. Generalna przychylność wszystkiego trwa. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Re: nie da sie ukryc: wiosna! 14.03.11, 21:31 Brzmi bosko, 100K. :-) Tutaj miałam takie oto spostrzeżenia: stokrotki (nomen omen) i mlecze na trawniku, pierwsze listki i zalążki pąków na wisteriach, liście już prawie wszędzie, jest seledynowo i pachnie wiosną. Ludzie się uśmiechają - i sami do siebie i do innych na ulicy. :-) Też się uśmiecham. A co. Ryjem do przodu. Odpowiedz Link
maria421 Re: nie da sie ukryc: wiosna! 14.03.11, 22:52 Znajomi wyciagneli mnie do kina. Nie na film ale na "3D-Diashow" fotografa- alpinisty ktory 11 miesiecy spedzil w Dolomitach wspinajac sie na nie, latajac nad nimi na lotni, balonem, objezdzajac je konno , na rowerze gorskim i na nartach. Bardzo ciekawie opowiadal przez prawie dwie godziny. Ewa, to by bylo cos dla Ciebie. Tu pare zdjec: www.schulz-3d.de/#/gallery/ Odpowiedz Link
ewa553 Re: nie da sie ukryc: wiosna! 14.03.11, 23:24 obejrzalam Dolomity i az mi sie serce sciskalo z zalu i tesknoty. tam jest bajecznie pieknie. W tamtych okolicach planowalismy mieszkac bedac na emeryturze.... niestety, pan nie ma terminow w mojej okolicy. szkoda. dzieki Marysiu! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wtorkowy kolowrotek 15.03.11, 01:01 Podobnie jak wiekszosc forum mam wrazenie ze zycie znacznie przyspieszylo tempa, sadzac po tym watku. Wydawalo mi sie ze przez ostatnie dwa tygodnie w korporacji bede miala luzik wiec poumawialam sie na rozne zebrania. Teraz latam jak kotek z piorkiem: doradztwo biznesowe (fundowane przez mojego pracodawce dopoki nie znajde pracy), ksiegowy, dzien wolontariatu (w organizacji zajmujacej sie utrzymywaniem ogrodow ludzi starszych i niepelnosprawnych), laser, fryzjer, kosmetyczka, zas w domu maturzystka i krolik z tumorem. A w przerwach pisanie instrukcji dla moich nastepcow co i jak sie robi oraz wyrzucanie papierow. I jeszcze wypadaloby obrobic ogrod. No to spadam z powrotem do mojego kolowrotka... do uslyszenia! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 15.03.11, 09:13 Złapałam wczoraj jakieś zatrucie czycuś, pół nocy latałam fteiwefte, idę więc dziś na chorobę. Trudno, muszę odespać. Za oknem jasno-szaro, zapowiadają słońce zza chmur i do 18 C. Tylko co mi z tego. :-/ No nic, odpełzam do sypialni. Miłego dnia, baj. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Wtorek 15.03.11, 11:26 Biedny Pyt, wolny dzień dobrze Ci zrobi. A jeszcze lepiej - wolne dni 2! Tutaj dzień pochmurny dzisiaj, tylko 8 C. Ale gdyby jakiś deszczyk popadał to by się wszystko natychmiast pewnie zaczęło zielenić. Na drzewie za oknem sroka wije gniazdo, a ja srok nie lubię. Potrafią po nocy skrzeczeć paskudnym grubym głosem. Gniazdo zaś wielkie jakby co najmniej tam słonia zamierzały wysiadywać. Lub jaj mendel (czyteż kopę? nie pamiętam co jest więcej). Zwierzyna tutaj do nas lgnie, tyle że niekoniecznie sympatyczna - po potwornych kotach teraz mamy upierdliwe sroki. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Środa 16.03.11, 09:19 I wykrakałaś, Stokrocie, bo ciągle nie do końca dobrze się czuję. br/ Ma być kolejny ciepły dzień, 15-17 C. Opatulam się kocem i skręcam w kłębek na kanapie, O! Miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
ewa553 to nie sen ale jawa, 16.03.11, 09:47 ze zaraz ide tyrac do ogrodka, gdzie jeszcze mnostwo zaleglosci zimowych:(((( a tak fajnie byloby sie obudzic i stwierdzic ze to tylko sen i ze ogrod pieknie przygotowany do wiosny i sadzenia.... Odpowiedz Link
maria421 Re: to nie sen ale jawa, 16.03.11, 12:22 Niestety, to nie sen ale jawa, a chcialabym zeby to byl tylko zly sen. Dzisiaj w mieszkaniu corki byl rzeczoznawca z ubezpieczenia bylego lokatora. Byl tez byly lokator, nowy lokator i ja. Rzeczoznawca nie byl w stanie ustalic przyczyny podmoczenia parkietu, na moje uwagi ze gdyby lokator odpowiednio wczesnie reagowal nie doszloby do takich szkod nie odpowiedzial. Orzeczenie dostanie ubezpieczalnia i przesle je do mojego bylego lokatora, ktory jest jej klientem. Ja kopii nie dostane. Stary lokator sie ucieszyl i po wyjsciu rzeczoznawcy zadal zwrotu kaucji, na co ja jemu ze jakakolwiek jest przyczyna podmoczenia, on jest winny temu ze nie reagowal i dopuscil do takich szkod. Zaczal sie pienic, ja nalegalam na odpowiedz dlaczego mi nic nie mowil, na co mu sie wymsknelo ze on od dwoch lat chcial kupic wlasne mieszkanie wiec mu "nie zalezalo", bo i tak by sie wyprowadzil. Na co ja do obecnego przy tej klotni nowego lokatora "Pan slyszal? Panu B. nie zalezalo"... Po powrocie do domu dzwonilam do administratora, ma mi pilnie przyslac rzeczoznawce z ubezbieczalni gdzie jest ubezpieczony budynek. W kazdym razie, licze sie z tym, ze bede musiala pokrywac wszystkie koszty :((( Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Środa 16.03.11, 14:57 KRaaaaa! KRaaaaa! Szczerze mówiąc Pyt nie życzyłam Ci choroby tylko możliwości wypoczynku. Choroby współczuwam. Niemniej, na tyle na ile możliwe, korzystaj z kanapy i koca. Kombinacja sama w sobie nie jest zła :) Tutaj też dzień mniej wiosenny, chłodnawy, zarazem jednak słoneczny i mglisty. Bardzo ciekawa to kombinacja. Zaraz chyba sobie pójdę do bufetu po kanapkę i capuccino - małe przyjemnostki życia wołka roboczego. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Maryska, 16.03.11, 17:48 to po prostu niemozliwe. Nie daj sie. Apeluj gdzie sie da. Masz Rechtsschutz? Na pewno masz. Przeciez tak wielkie szkody nie mogly sie "same stac". Odpowiedz Link
ewa553 Re:Bluesie, jestes tu???? 16.03.11, 17:51 Jestem cala szczesliwa: wlasnie zabuchowalam hotel i lot DO MADRYTU!!!!! Ciesze sie jak glupia. Lece z psipsiola niemiecka, bedziemy mieszkac w tym samym hotelu w ktorym mieszkalam z Kuba: zaraz kolo Caixa. Super! Mam nadzieje ze jestes w tym czasie w M. i wypijemy znowu kawke?? Pamietasz jak Kuba czekal na mnie "pod ogonem"??:))))) Zapomnialam: lece 16.maja PS Zaraz wyciagne Twoje opisy madryckie i przygotuje sie do tlumaczenia ich na niemiecki... Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re:Bluesie, jestes tu???? 16.03.11, 19:07 Ja jestem i gratuluję Ci wycieczki! Życie jak w Madrycie, to jest to Panie i Panowie. W maju pewnie będzie już naprawdę ciepło. Jeśli chodzi o wieści z frontu klepkowego, to jasne, że rzeczoznawca z ubezpieczalni lokatora nie będzie skłonny uznać Twoich racji oraz winy lokatora. Zwłaszcza, że cała sprawa jest podejrzana do entej. Ja stawiam na niedoróbkę budowlaną i problemy w budynku. Parkiet się nie odlepia i nie grzybieje od zalania deszczem, przecież to jawny idiotyzm. Musi być stała obecność wody, więc miejsce pod parkietem albo wylewką gdzie się zgromadziła. Plus zimno oraz wilgoć. No zimno to tam chyba masz, bo coś pisałaś o niefortunnych oknach. Powinni w takim razie lepiej w budynku grzać, tak na marginesie. Skandal to jest ogólny, protestuj i się nie daj! Strach kłaść nową podłogę, kto Ci zagwarantuje, że zaraz się nie zrobi to samo? I lokatorów nowych wpuszczać na takie kwiaty, też ryzykowne. Co jeśli się pochorują? Na szczęście Niemcy to nie Ameryka, gdzie by Cię zaraz puścili w pantalonach, gdyby szkody ponieśli. Dziekuj bogu, że ten Turek z rodziną taki odporny. Ale wiesz, toksyny z fungusów atakują mózg, może dlatego takie brednie opowiada że mieszkał dwa lata z grzybem bo mu nie zależało??? Jezusmaria, co za makabra. Współczuję. Trzymaj się! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
blues28 Re:Bluesie, jestes tu???? 17.03.11, 07:32 Jestem, jestem :) Maj to na ogól piekna pora w Madrycie, zobaczycie w pelnej krasie Paseo del Prado, Recoletos, jak cudnie wygladaja zielone. Na razie mam zapasy z medykami, ale mam nadzieje, ze w maju bedzie O.K.. Jak czytam marysine przeboje parkietowe, to mimowolnie blogoslawie suchy klimat Madrytu. Wspólczuje, Mario! Odpowiedz Link
ewa553 Re:Bluesie, jestes tu???? 17.03.11, 08:04 Bluesie, wiesz ze Madryt urzekl mnie w lutym, wiec wyobrazam sobie jak piekny bedzie w maju. Przylatujemy o 20-tej, z godzine potrwa podroz do hotelu, ale potem mam nadzieje odbyc powitanie miasta w wieczornych swiatlach itd. To wprywdzie poniedzialek, wiec nie bedzie tak wesolo jak w weekend, ale mimo wszystko. Juz czuje zapach miasta..... Trzymaj sie, zdrowia zycze Ci niezaleznie oczywiscie od maja... Odpowiedz Link
maria421 Re: Maryska, 16.03.11, 19:13 Ewa, jutro o 8.30 przychodzi rzeczoznawca od Gebäudeversicherung, bede z nim tylko ja i nowy lokator. Juz z nim rozmawialam i mowilam o co mi chodzi. Okazuje sie ze Ania, jako poszkodowana ma prawo do otrzymania kopii orzeczenia z ubezpieczalni bylego lokatora. Oczywiscie zaskarze bylego lokatora, ale narazie ja musze wszystkie koszty pokryc. Jutro napisze co powiedzial drugi rzeczoznawca. Odpowiedz Link
ewa553 Re: Maryska, 16.03.11, 19:30 ale kaucji chyba nie zwrocilas? Dobrze, ze Ania kopie dostanie, to bedziecie wiedzialy od czego sie odwolywac. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Maryska, 16.03.11, 19:49 Oczywiście, nic nie zwracaj i do sądu go podaj! To naprawdę jest straszne. Ja to bym od razu poczuła, mam uczulenie na fungusy, zarasz się duszę. Wystarczy 3 do 4 minut. Bardzo to użyteczne było gdy mieszkanie kupowałam. Jak mnie zaczynało w gardle dusić i drapać to zaraz wiedziałam, że gdzieś jest grzyb. Powinnam się wynajmować jako ekspert mykolog. A Ty nic nie czułaś? Przecież tam bywałaś często? Nie widziałaś że cała podłoga w strzępach i grzbie? Pewnie Cię przezornie w korytarzu trzymali. Ale - z drugiej strony - to jednak dziwne. Bo jak klop odrobinę przeciekał to Cię zaraz wezwał. Bo się bał, że mu na kaucji siądziesz. Czyli jakieś myślenie jednak usktuecznia. Hm. Niezmiernie tajemnicza ta cała historia i mam nadzieję, że jakoś z tego wyjdziesz obronną ręką. No i staraj się ograniczać przebywanie tam do niezbędnego minimum. Podłogę bowiem można wymienić, a szkody na zdrowiu od zatrucia fungusami są nieodwracalne. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Maryska, 16.03.11, 20:12 Kaucji nie oddalam i nie oddam. Po zakonczeniu remontu wystawie mu rachunek o wiele wyzszy niz kaucja i zazadam doplaty. Wlasciciel mieszkania nie ma prawa wejsc do mieszkania bez zgody najemcy, wiec ja tam bywalam tylko raz do roku z technikiem do przeczyszczenia termy, co nalezy przepisowo raz do roku robic. Przy takich wizytach nie mam prawa zagladac im do katow, wiec nie mialam zadnej mozliwosci wczesniejszego stwierdzenia szkod. Natomiast najemca jest kontraktem zobowiazany do dbania o moja wlasnosc , czyli do zapobiegania szkodom, natychmiastowego ich usuwania i zglaszania ich wlascicielowi. I on tego nie dopelnil bo, jak sam powiedzial nie przeszkadzalo mu to i bylo mu to obojetne. Czyli mam na niego haka i bede skarzyc o spowodowanie szkody przez zaniedbanie. Najpierw musze zdobyc cala dokumentacje, orzeczenia rzeczoznawcow i rachunki za wykonane roboty. Cala dokumentacje poslemy bylemu lokatorowi razem z listem (do tego mam corke prawie-prawniczke a ona ma chlopaka prawnika) z wezwaniem do zaplacenia w terminie 14 dni. Jak nie zaplaci, poslemy mu drugie wezwanie z grozba wejscia na droge sadowa. On w tym czasie tez pewno skonsultuje sie z jakims adwokatem i zaproponuje polubowne rozwiazanie sprawy. Tak to widze, ale jak bedzie- nie wiem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Maryska, 17.03.11, 08:35 Jako współtowarzyszka niedoli i sag z lokatorami, masz bardzo rozsądne podejście do tej sytuacji. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Maryska, 17.03.11, 09:00 Tak, tak, koniecznie. Dokumentacje, orzeczenia i do sądu z nim! Nowy lokator poświadczy, bo przecież słyszał co ten belzebub powiedział. A przy okazji będzie wiedział, żeby o podłogę dbać. Jutka Ty się tutaj nie podwieszaj, Twoja fioletowa ściana i niezapłacone rachunki to jest pryszcz przy tym nieszczęściu. Naprawdę nie wiem co mogłoby być gorsze. Jeśli chodzi o uszkodzenie mieszkania oczywiście. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: Maryska, 17.03.11, 22:11 Dzisiaj byl drugi rzeczoznawca , tym razem oprocz mnie byla obecna nowa lokatorka. Szkody sa najwyrazniej spowodowane zaniedbaniem, nie ma zadnych wad materialowych itd. Dalam wiec zielonie swiatlo parkieciarzowi, moze wejsc i zaczynac robote. Tymczasem wieczorem do Ani dzwonila nowa lokatorka ze .... oni jednak chca sie wycofac z kontraktu! I to po tym jak zerwali juz wszystkie tapety ze scian, co oczywiscie wyglada gorzej niz z uzywanymi tapetami, po tym jak zerwali (za moim zezwoleniem) kafelki w kuchni (kafelki byly paskudne a teraz jest moda na kuchnie z blatem na scianie zamiast kafelkow) , i po tym jak ja sie dwoilam i troilam zeby im jak najszybciej wyremontowac mieszkanie. Ania dala im czas do namyslu jeszcze do niedzieli, ale ja na takich lokatorow nie mam ochoty, bo to jest NIEPOWAZNE! Pomijam juz fakt ze oni nie maja zadnej podstawy prawnej do tego zeby sie wycofac bez dotrzymania 3 miesiecznego terminu wypowiedzenia, wiec tym razem to bedzie dla nich minusowy interes. Odpowiedz Link
maria421 Re: Maryska, 17.03.11, 22:56 jutka1 napisała: > Rozumiem dobrze, że juz podpisali umowę? Umowe podpisali 27 grudnia, wazna od 1 marca, przekazanie kluczy nastapilo 27 lutego. Termin wypowiedzenia 3 miesiace. Wlasnie rozmawialam z Ania i wymyslilysmy ze najlepszym rozwiazaniem bedzie jezeli oni nam po prostu oddadza klucze a my zatrzymamy kaucje za trzy miesiace. Mieszkanie sobie sama wytapetuje (oczywiscie nie wlasnorecznie) i za miesiac mam nowego lokatora. Gdybym nalegala na dotrzymanie 3 miesiecznogo terminu wypowiedzenia, to i tak mogliby nie placic, a ja bym tracila cenny czas. Tak czy inaczej, ten interes im sie nie oplaca, ale to juz ich sprawa. Niby jestem spokojna, ale czuje jak sie we mnie wszystko trzesie.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Maryska, 17.03.11, 23:21 Kaucja posłuży za czynsz? Czyli przejadą się finansowo na trzymiesięczny czynsz? Oj. Odpowiedz Link
maria421 Re: Maryska, 18.03.11, 08:15 Przejada sie finanoswo, bo nie maja zadnych podstaw do wypowiedzenia ze skutkiem natychmiastowym. Z tego wszystkiego (stychnerf) nie spalam do 4 rano i zbudzilam sie juz o 7 . Zaraz jade sie strzyc. Odpowiedz Link
maria421 Re: Maryska, 18.03.11, 12:32 Jak stychnerf wylysieje, to nie bede miala co strzyc :) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Maryska, 18.03.11, 14:35 Nie daj się, ogol głowę, idź na warsztat głosowy i pójdź na wszyskich nakrzycz. Krzyczącego łysola każdy się boi, więc wszystko szybko po swojej myśli załatwisz. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
ewa553 Re: Maryska, 18.03.11, 15:00 to mnie sie czasami a nawet czesto sni, ze jest jakas straszna sytuacja, chce wzywac pomocy i nie moge z siebie wydobyc glosu. Ciekawe czy potrafie w rzeczywistosci krzyczec; nie wyprobowalam. Moze nawet nie, bo jak dluzej glosno rozmawiam (to mi sie niestety zdarza), to trace glos. Kiedys stracilam glos na tyle, ze moglam tylko szeptac, ani niskich ani wysokich tonow nie potrafilam wydobyc. Dzwonie do laryngologa i mowie tej cipce od terminow o co chodzi, a ona tempa (zam) nie zrozumiala o co mi chodzi. No to jej tlumacze: nie moge spiewac, prosze pani (wydawalo mi sie to bardzo obrazowe). A ona: a musi pani spiewac? Myslalam ze padne. Odpowiedz Link
maria421 Re: Maryska, 18.03.11, 15:27 pierdoklecja_prutka napisała: > Nie daj się, ogol głowę, idź na warsztat głosowy i pójdź na wszyskich nakrzycz. > Krzyczącego łysola każdy się boi, więc wszystko szybko po swojej myśli załatwi > sz. > Mnie i tak nikt by sie nie bal, nawet lysej i krzyczacej :) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Maryska, 18.03.11, 15:35 to fakt, nie wygladasz na taka, co by sie nawet mysz Ciebie przestraszyla:))) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: O pierdułach -- Odcinek 140 :-))) 17.03.11, 09:08 Zerwałam się bladym świtem i siedzę jak zbyt wcześnie obudzona mucha. Spałam naprawdę miernie, tak jakoś ostatnio mam, chyba zioła Dr. Cent mnie energetyzują nadmiernie. Po nocy mnie myślówa złapała i jakieś argumenty toczyłam hipotetyczne z różnymi osobami do stanu rozjątrzenia się doprowadzając tylko by rano stwierdzić że w dupie kompletnie to wszystko mam. Po co więc mi była ta pultanina po nocy? -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 Pultanina nocna, pultanina dzienna 17.03.11, 18:00 Mnie to najbardziej wkurza, jak się bladym świtem i bez sensu zrywam w sobotę albo niedzielę, jakby mi kto budzik do de jako to szydło w gadupę wraził. Sama z siebie, jasny gwint. Pultaninę też dziś miałam, ale dzienną. Po dwudniowym zwolnieniu, kiedy mało się działo (blackberry rulz), dzisiaj pandemonium, nawałnica i kryzysy. Matkobosko. Stychnerf mało zjadłam na lunch (plus), jestem głodna (minus), a do sąsiadki na małą kolację idę (plus) dopiero za pół godziny (minus). Po kolacji oglądam nowego Dextera. :-) I tak to idzie, dzień za dniem. Ejment. :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: Pultanina nocna, pultanina dzienna 17.03.11, 18:47 Mnie też wkurza, jak jestem bardzo głodna, tak jak wczoraj. Przyszłam do domu, a tu chłop dzwoni że w MiniEuropie kurczaka naszego pieczonego cośmy go mieli sobie kupić i zjeść - wyżarli i nie ma. Więc zaczęłam rozmrażać rybę, ale taka byłam głodna, że na przekąskę wprułam jedno całe avokado, kilka płatów boskiej pieczonej papryki (też zerżniętej z Fed, oczywiście nie tak dobrej, ale close...), rukolę, kilka oliwek oraz kawałek sera camembera. Co z tego, że avokado małe i kawałek sera nieduży. Gdy przyszła na rybę kolej, też co prawda zeżarłam bo lubię solę limandę. Ale przejadłam się. -- wasza pierdo Odpowiedz Link
jutka1 TGIF!!! :-))) 18.03.11, 09:02 Yeah! Piątek! :-D Dzień słoneczny jak na razie, na popołudnie zapowiadają deszcz. 11 C. Tyszpiknie. W robocie może się uda przetrwać bez pandemoniów, a weekend zapowiada się bardzo miło. Vive la France et les patates frites! ;-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: TGIF!!! :-))) 18.03.11, 11:16 Pochmurno i mokrawo. Ale lepiej niż wczoraj gdy było przenikliwie i piździasto. Wilgotny wiatr wnikał w zakamary i musiałam zimowy płaszcz założyć, chociaż już go miałam na wiosnę schować. Byłam na warsztacie głosowym wczoraj, bardzo ciekawe zajęcia, z tym że ja już przedtem miałam z tym do czynienia, więc trochę zbyt początkujące dla mnie. Ale mimo to, zdumiewa jak ograniczeni głosowo jesteśmy - niektórzy (a szczególnie niektóre) nie potrafią wrzasnąć, mało tego, nawet odezwać się głośniej. Opowiadały babo, że krzyczą tylko w wypadkach kompletnego wyjścia snerf (cycat) i wtedy po prostu piszczą na wysokich rejestrach ze ściśniętym gardłem oraz dupom. Natomiast świadomie i ukierunkowanie krzyknąć nie mogą - tak zindokrynowane są. Pamiętam na takim 5-dniowym wyjeździe taneczno głosowym to jedna taki straszny problem miała, że starając krzyknąć przykucnęła, siknęła i w końcu rozpłakała się! -- wasza pierdo Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF!!! :-))) 18.03.11, 12:32 Ja koniecznie musze isc na taki kurs krzyczenia i wrzeszczenia na cale gardlo bo tez jestem tak zindoktrynowana ze nawet jakby mnie ktos napadl to bym nie potrafila krzyczec. Odpowiedz Link
pierdoklecja_prutka Re: TGIF!!! :-))) 18.03.11, 14:17 Zdecydowanie idź :))) Nie tylko w przypadku bycia ofiarą napaści się przydaje, a przy okazji jest świetna zabawa. Ja byłam na kursie prowadzonym przez Dagmar Cee: www.5rhythms-berlin.de/waves%20and%20voice.html Poza tym ciąg dalszy jakiejś szarej mglistej mokrości, w biurze sennie, chyba się będę obijać, czyco? Pracować się nie chce zdecydowanie. -- wasza pierdo Odpowiedz Link